Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.10.2017
czwartek

PO CO ERSATZ SKORO JEST ORYGINAŁ

19 października 2017, czwartek,

PiS i SLD łączą się współcześnie w jednym: obie te partie postępują wedle zasady, że nie ma ceny, której nie warto zapłacić za wyborcze głosy. Za dobrą przyszłość potomnych zaś nie warto płacić żadnej ceny. Liczy się dla nich wyłącznie tu i teraz. Jeśli termin „państwowiec” do kogoś nie pasuje, to do ich aktywistów. Nie wiem jak jest dzisiaj, nie śledzę, ale całkiem niedawno „spin doktorom” obie oddawały się w kampaniach, jak już żadna inna. Nawet Platforma. Powiedzieć można, że są w tym nowoczesne. A nawet post-nowoczesne.

PiS w sposób oczywisty kto biegły w historii PRL, szczególnie jej wcześniejszych etapów, czerpie z doświadczeń PZPR. Etatyzm, nomenklatura, wola polityczna ponad prawem, sądy i prokuratura jako narzędzie władzy wykonawczej, propaganda zamiast informacji, naznaczający język, tworzenie podziałów zamiast szukania przestrzeni zgodności tak było, kiedy rządziła PZPR, tak jest za PiS.

Opieram się jednak przed napisaniem, że dla obu tych partii, tak zdawałoby się różnych a tak bardzo w istocie podobnych, władza, jej posiadanie jest celem samym dla siebie. Tak, jak SLD zdaje się być gotowy służyć każdemu, kto chce by mu służyć, tak PiS ideologizując państwo robi to chyba nie tylko ze względów taktycznych. Nie piszę o tych u nich, co jak rzepy się przyssali, lecz o nadających sens i ton. Kaczyński, premier, prezydent wydają się wierzyć w wartość: homogeniczności, wychowania państwowego, centralizację, jeden państwowy model kultury, wyższość państwowych środków produkcji nad prywatną. I PiS i PZPR zacierały granice pomiędzy tym co państwowe i tym co partyjne. Tyle, że PiS nie wywiesza jeszcze banerów o treści: „Partia to Państwo” i „Państwa to Partia”.

SLD nie jest partią idei. Próżno tam szukać lewicowej identyfikacji. Kościuszko, Skłodowska-Curie, Daszyński, Żeromski, Jan Józef Lipski, Kozielecki-Karski, Kuroń, Edelman – a kto to tacy?

Kiedy byłem wiceprzewodniczącym Sojuszu, w marcu 2003, w dyskusji Klubu Parlamentarnego SLD na temat pewnych zapisów ustawy o CIT, istotnych dla finansowania (albo, ściślej – niefinansowania) organizacji pozarządowych, kiedy to Klub chciał zlikwidować możliwość odpisu przez przedsiębiorstwa donacji dla NGO-sów przy równoczesnym zachowaniu tej możliwości wobec Kościoła (gwarantowała to inna regulacja) pozwoliłem sobie na żart. Właściwie półżart. Ni z gruchy ni z Pietruchy na pięć minut przed sejmowymi głosowaniami, tuż przed zakończeniem posiedzenia Klubu zaproponowałem posłankom i posłom by Klub wystąpił do statutowych władz partii z wnioskiem o zmianę jej nazwy. By, w świetle tego wniosku o zaciśnięcie pętli na szyi samoorganizującemu się społeczeństwu obywatelskiemu zrezygnować z fałszywie oddającej treść jej polityki nazwy Sojusz Lewicy Demokratycznej na coś bliższego. Na przykład: Katolicka Partia Narodu Polskiego. Podziałało. W innych sprawach już nie. Na przykład w stosunku do rozpanoszenia się w Państwie Kościoła Katolickiego.

SLD idzie po śladach PiS w jednej, za to arcyistotnej dla Polaków sprawie. Władza jest celem. Bez władzy działalność publiczna traci sens.

Nie lekceważę ani problemu ani postawy. Polska to taki kraj, w którym nie mając władzy nic nie zrobisz. Folwarczna kultura polityczna, egoizm, brak zaufania, niska wartość kapitału ludzkiego, brak demokratycznej tradycji. Nie lekceważę, ale odnotowuję, że polityka kłamstwa, nierealnych obietnic, albo takich obietnic, których realizacja musi prowadzić do katastrofy i niewiadomą jest tylko czas, kiedy ona nastąpi.

I oto Włodzimierz Czarzasty, szef SLD zgłasza „rewolucyjny” (jak piszą niemądre media) projekt: dwa tysiące dla emeryta, dwa dla rencisty i dwa jako najniższa płaca (już jest). Widać nie interesują go rozliczne okoliczności, zwłaszcza w przypadku rent z powodu niezdolności do pracy, ograniczonej zdolności do pracy i rent rodzinnych. Nie mówi nic o innych skutkach, jak dwukrotne zwiększenie obowiązujących dzisiaj minimów w przypadku rent i emerytur. W gruncie rzeczy jego projekt jest tożsamy z odrzuconym przez Szwajcarów dwa lata temu w referendum projektu dwóch tysięcy franków dla każdego Szwajcara.

Nie wiem, jak dla Was. Dla mnie taki pomysł to wyraz najgłębszej pogardy dla wyborców. Nie tylko dlatego, że SLD z pewnością go nie zrealizuje. Przede wszystkim dlatego, że jest wybitnym świadectwem redukcji polityki do czczych, populistycznych haseł.

Kaczyński, Czarzasty – czarodzieje polityki. Dać im tylko władzę a szczęśliwość na zawsze zapanuje. Zobaczymy, za kilka lat, jakie skutki wywoła władza pierwszego. Drugi władzy nigdy mieć nie będzie. Chociażby dlatego, że zlikwidował różnicę wobec pierwszego. Po co komu ersatz skoro ma oryginał.

14.10.2017
sobota

Lekarze rezydenci, finansowanie studiów, drenaż budżetu

14 października 2017, sobota,

Popieram postulaty rezydentów. Uważam je za słuszne i uzasadnione. Powinno być jednak dla wszystkich zainteresowanych – czyli najpierw dla obywateli – oczywiste, że postulowane minimum 6,8 proc. PKB na zdrowie wymaga prawdziwej, rzeczowej, maksymalnie wyczyszczonej z emocji debaty. Nawet gdyby realizacja tego postulatu miała oznaczać tylko zmiany w strukturze wydatków budżetu, co zresztą nie wydaje mi się słuszne. Debatę and finansowaniem (i organizacją) publicznego systemu opieki zdrowotnej najlepiej tak umiejscowić w czasie, by do jej najistotniejszych kwestii musiały się odnieść partie walczące o władzę. Czyli w roku przedwyborczym. Jest to bowiem splot zagadnień, w których obywatele powinni mieć głos.
Czytaj całość »

26.09.2017
wtorek

Oświecone umiarkowanie Romana Giertycha

26 września 2017, wtorek,

Nie obserwuję polityki ani polityków z uwagą, jakiej można by po mnie oczekiwać. Nie chce mi się. Nie mam czasu. Nie rozwija mnie to. Mogło mi więc z ewolucji Romana Giertycha wiele umknąć. Wydaje mi się, że pierwszym miejscem, gdzie uznano, że warto go zapraszać i pokazywać już nie jako babę z brodą, lecz interesującego komentatora, była TVN24. Zwłaszcza „Fakty po Faktach” i red. Olejnik w „Kropce nad i”.
Czytaj całość »

19.09.2017
wtorek

Warszawa 2018

19 września 2017, wtorek,

To będzie znak dla reszty. Porażka obozu liberalnego (odnoszę się do ludzi, kultury, rozsądku, a nie do partii, gospodarki i spraw społecznych) utrudni powrót do marzeń o Polsce europejskiej w 2019 r. Bo jeśli wygra PiS albo Kukiz, albo narodowcy, albo jakaś ich mieszanka – będzie to data graniczna. Albo się pogodzisz z tym, co jest, albo wyjeżdżaj. Warszawa to symbol, znak, latarnia oświetlająca drogę. Dlatego zwycięstwo jakiejś (świadome to „jakiejś”, bo ani nie przesądzam, ani nie wartościuję) zwyczajności (nie definiuję) może przeważyć.
Czytaj całość »