Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

27.03.2017
poniedziałek

Unia. Czyja to odpowiedzialność?

27 marca 2017, poniedziałek,

Chcę wyzwolić się na chwilę z opowieści, w której aktorami są ludzie, o których nie powinno się mówić. Chcę wrócić do czasów analogowych. Chcę pozostawić wirtualność, teatr (nie za bardzo wysokich sztuk), „elektorat” (jak ja nienawidzę tego słowa!). Chcę w żołnierskich słowach, jak na apelu, przekazać to, co powinno być powiedziane. Dziś. Po wielkim przemówieniu Tuska w Rzymie. Gdzie mówił o Gdańsku. Jakże celnie.
Czytaj całość »

24.03.2017
piątek

Co to znaczy wygrać? W polityce

24 marca 2017, piątek,

Jest polityka wartości i polityka kasy. Polityka, której celem – jawnym i głoszonym – jest jakoś określany, kulturowo determinowany i społecznie negocjowany dobrostan. I polityka, której istotą jest władza. Polityka przesączana przez instytucje demokratycznego państwa prawa i polityka zdominowana przez wolę dyktatora. Dwa bieguny. Typy idealne. I jest bardzo wiele polityk mniej lub bardziej odległych od któregoś z tych biegunów. Idealnych. Nie ma bezwzględnej miary. Do którego typu bliżej, zależy przede wszystkim od dwóch czynników: trwalszego – kultury – i bardziej podatnego na okoliczności czasu – poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji i perspektyw.
Czytaj całość »

20.03.2017
poniedziałek

Starszy sierżant i młodzieniec

20 marca 2017, poniedziałek,

Kiedy Platforma i Nowoczesna szły łeb w łeb w sondażach, a Petru wysuwał się nawet przed Schetynę, współpraca im nie szła, bo nie było wiadomo, kto będzie liderem. Obaj chcieli. Obaj uważali się za wyjątkowo predestynowanych. Jeden nawet liderem się sam mianował. Bo młodszy. A przecież młodym się bardziej należy. Zapomniał chyba o losie „premiera z Krakowa”. Może był też za młody, by pamiętać bardzo dawne, 60. lata – partyzantów Moczara, których też to, co prawdziwie łączyło, to ich względna młodość. Reszta była dla nich narzędziem. Myśl, kto po Kaczyńskim, zaprząta Schetynę i Petru bardziej niż to, co po Kaczyńskim.
Czytaj całość »

19.03.2017
niedziela

Nie tylko PiS jest odpowiedzialny

19 marca 2017, niedziela,

Zwycięstwo PiS w 2015 r. było bezapelacyjne. Tak jak porażka partii demokratycznych. Polacy przez ćwierćwiecze poszli do przodu, jak żaden inny wielki naród w Europie. Także w sprawach, które decydują o codziennej radości albo o smutku. Uznali jednak, że czas na zmianę. Wybrali to, co na rynku było najlepsze. Nadzieję.
Czytaj całość »

16.03.2017
czwartek

Trzeba Polskę zostawić sobie. W przeciwnym wypadku utopi wszystkich

16 marca 2017, czwartek,

Kaczyński kwestionuje dzisiaj to, co 20, 50 lat wcześniej było sennym marzeniem najbardziej oderwanych od ponurej rzeczywistości ludzi. A po 1989 roku, szczególnie w kontekstach lat 1999 i 2004, stało się potwierdzoną prawem i decyzjami wielkich organizacji międzynarodowych, NATO i UE, rzeczywistością.
Czytaj całość »

13.03.2017
poniedziałek

Zniecierpliwieni, opuszczeni, wyemigrowani

13 marca 2017, poniedziałek,

Pierwszym pikietom, a potem marszom KOD towarzyszyła euforia. Ludzie pragnęli nadziei. Pytany w marszach, odpowiadałem, że maszerować trzeba, ale normalność będzie trudna. Mało kto chciał tego słuchać. Bo to strasznie trudne patrzeć, jak złoczyńcy niszczą kraj – i nic nie móc natychmiast zrobić. Za PiS opowiada się nie tylko hierarchia Kościoła katolickiego, ale i trzecia część Polaków. Żadna partia nie cieszy się takim poparciem. Większość Polaków uznaje, że Duda i Szydło z innej są chmury niż Kaczyński. Wciąż tych dwoje ma największe zaufanie. Kto nie wierzy, niech raz jeszcze przetrze okulary, zanim weźmie do rąk gazetę z wynikami sondaży. Nawet czwartkowy (9 marca) blamaż Kaczyńskiego, Szydło i Waszczykowskiego zostanie za chwilę przez tę samą trzecią część Polaków uznany za sukces. Dorn już wieści, że o to chodziło. Kościół chwilę pomilczy. To znaczy pomilczy ta jego część, która nie wybije pod kopuły wielkości oddania Polsce pani premier.
Czytaj całość »

9.03.2017
czwartek

Nie ugną się przed uzurpatorem

9 marca 2017, czwartek,

Wierzę, że Rada Europejska nie ugnie się przed człowiekiem, który uzurpuje sobie wielkość i buduje religię opresji wobec ludzi wolnych, w tym zwłaszcza kobiet, zmyśleń, nieprzeżytego, malowanego fałszywymi barwami bohaterstwa. Człowiekiem, który niszczy dorobek Polski w Europie i na świecie, skutecznie podżega rząd do destrukcji ładu konstytucyjnego.

Wierzę zatem, że Rada przedłuży na swoim dzisiejszym brukselskim spotkaniu mandat przewodniczenia Radzie dotychczasowemu przewodniczącemu. Wyobraźmy sobie sytuację co prawda formalnie niemożliwą, ale w swym wymiarze treści porównywalną: mamy, dajmy na to, rok 2001. Przewodniczącym Rady jest były kanclerz Austrii Franz Vranitzky. Premierem Austrii Schussel i mimo nałożonych na Austrię sankcji (tak się rzeczywiście stało, jedyny raz w historii UE po objęciu stanowiska wicepremiera Heidera z Austriackiej Partii Wolnościowej) w połowie tej hipotetycznej kadencji Vranitzkiego zgłasza Heidera na miejsce Vranitzkiego. Mimo że tego popierają wszystkie inne, poza Austrią, kraje członkowskiej UE.

Tusk nie jest moim bohaterem polskiej polityki. Jego bezideowy pragmatyzm, rezygnacja z obrony najbardziej elementarnych w dzisiejszej Europie praw człowieka (Europejska Karta Praw Podstawowych!), przynajmniej do 2008 r. bezmyślny neoliberalizm niewidzący ludzi wypychanych na margines, niewidzenie spraw kapitału ludzkiego, najważniejszego z istniejących kapitałów – nie pozwalają mi na pełną akceptację jego rządów. Ale przewodniczącym Rady Europejskiej jest zadziwiająco sprawnym, a najważniejszych dla Europy i Polski sprawach – czujnym i efektywnym, jego pozycja współtworzy prestiż i naszej Ojczyzny. Kaczyński nie tylko w tej sprawie prowadzi politykę szaleńczą, anachroniczną, szkodliwą dla Polski. Saryusz-Wolski ma takie szanse zająć pozycję Tuska, jak Bartłomiej Misiewicz zostać prezydentem USA. Ulec przed Kaczyńskim to byłaby dopiero katastrofa.

Przywódcy europejscy mają tego świadomość. Tusk pozostanie.

Kaczyński nie spali się ze wstydu. Będzie miał argument dla porzucenia Europy na rzecz azjatyckich stepów. Z Polakami jako zakładnikami jego omamów. A jeśli otrzeźwieją, gotowe będą już wojska Macierewicza. Jak niegdysiejszy KBW (dla młodych: Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego).

5.03.2017
niedziela

Pomarzę sobie – dwa lata po. Rok 2021

5 marca 2017, niedziela,

Myślę o zdarzeniu zdaje się dzisiaj wręcz niemożliwym – z uwagi na determinację obecnej władzy i na brak przesłanek dla nadziei na zjednoczenie demokratów, żeby tę władzę odsunąć. Ale przecież zdarzają się w polityce, nawet tej najdonioślejszej głębią i zakresem zmian, rzeczy nie do pomyślenia. Aż do 1987 r. nikt trzeźwo myślący w Polsce, w Europie Zachodniej czy w Ameryce nie zaprzeczył zdaniu, że co w Europie w sprawach fundamentalnych wojną ustanowione, jedynie wojna może zmienić. Dwa lata później Polacy wybili się na niepodległość, runął mur berliński, Lech Wałęsa przed połączonymi Izbami Kongresu Stanów Zjednoczonych obwieszczał wolność Europy Wschodniej. Za chwilę daliśmy obywatelom prawne gwarancje wszelkich wolności i praw, zmieniliśmy ustrój gospodarczy, uwolniliśmy wymiar sprawiedliwości spod dominacji władzy wykonawczej, wprowadziliśmy samorząd terytorialny, odwróciliśmy o 180 ̊stopni kierunki wymiany gospodarczej. Rozpadł się Związek Radziecki, a Polska odnalazła miejsce w NATO i w Unii Europejskiej. A teraz, kiedy zdawać się by mogło, że tylko uważnie patrzeć, stabilizować, modernizować, naprawiać, rozwijać – wysadzamy to wszystko u siebie w powietrze. Polityka. Nie da się jej przewidzieć.
Czytaj całość »

27.02.2017
poniedziałek

Co wspólne, co rozbieżne

27 lutego 2017, poniedziałek,

W perspektywie wyborów 2019 załóżmy, że mądrość demokratów przezwycięży ich przywiązanie do osobności. Może zauważą oni konsekwencje ordynacji i ludnościowej struktury okręgów wyborczych. Załóżmy też, że pośród demokratów jest wiara w sens oporu wobec polityki eliminującej Polskę z dobrego klubu, jakim wciąż, mimo kłopotów, jest Europa.
Czytaj całość »

25.02.2017
sobota

Marsze, pikiety, wiece to trochę za mało

25 lutego 2017, sobota,

Zdawać się mogło rok temu, że społeczeństwo obywatelskie przywiązane do wartości na tyle, żeby dać wyraz swej niezgodzie na demolowanie instytucji demokracji i praworządności, nie jest jedynie marzeniem wiecznie niepoprawnych w Polsce inteligentów. Patrząc na ulice i place Warszawy, Poznania, Wrocławia, Łodzi, Krakowa, Szczecina, Rzeszowa i innych miast, widząc liczne spotkania uniwersytetu latającego demokracji, obserwując gorączkę w internecie – można było mieć nadzieję jeśli nie na zreflektowanie się władzy, to na jej pewną porażkę w kolejnych wyborach. Nawet jeśli okoliczności i warunki tych wyborów znacząco odbiegałyby od standardu utrzymywanego od roku 1989. Dzisiaj już tak nie jest.
Czytaj całość »