Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

13.05.2016
piątek

KOD a partie. Mojżeszowe tablice

13 maja 2016, piątek,

KOD deklaruje, że nie będzie partią polityczną, ale forum obywatelskim na rzecz prawa i demokracji. Mateusz Kijowski namawiać będzie koderki i koderów, by angażowali się w partie swego indywidualnego wyboru. Chce też, żeby KOD stał się platformą spotkania partii sprzeciwu wobec nieprawnych i antydemokratycznych działań rządu i prezydenta, ale by pozostał organizacją obywateli, a nie partią.

Wydaje mi się to słuszne. Będzie jeszcze bardziej słuszne, jeśli KOD wyjdzie mentalnie poza granice stowarzyszenia i odegra, wraz z istniejącą i bogato utkaną siecią organizacji pozarządowych, rolę nieistniejącego wciąż w Polsce społeczeństwa obywatelskiego. Które łączy wspólne państwo. A więc polityka, ale w żadnym wypadku partyjność.

Warto o tym pisać i mówić. KOD jest, w moim mniemaniu, jedyną widzialną w politycznej przestrzeni naszego kraju marką zdolną dziś nadać impuls dla odzyskania przez Polaków jakiejkolwiek komunikacji ze sobą. Odbudować więc może polityczność Polsce, to jest zainteresowanie sprawami wspólnymi.

Dzisiaj nie ma już żadnego dialogu. Dialog to nie tylko deklamacje, ale i otwarte na racje innych niż własne uszy. Czytający „Gazetę Wyborczą” nie czytają „Gazety Polskiej”. Czytelnicy „Gazety Polskiej” czy „Naszego Dziennika” nie zajrzą do POLITYKI. Słuchacze TVP (TV Trwam, TV Republika) nie słuchają TVN24. Rozjechał się nam język. Niby polski, ale tak różny, że nie służy rozmowie, lecz naznaczaniu i oznaczaniu.

Nie ma już dla Polaków ani jednego wspólnego autorytetu osobowego, jeśli nie liczyć Roberta Lewandowskiego. Najświętsze przedwczoraj nazwiska zostały oplute. Jest w tym świadoma polityka. Dla narodu i państwa zabójcza. Odwołują się jej autorzy do Piłsudskiego, który wciąż licytował wobec Niemców i Austriaków wartość Polski in spe ponad jej realne atuty i windował ją w górę. Tyle że ci nasi dzisiejsi „piłsudczycy” robią coś najzupełniej przeciwnego, tracąc cudem uzyskaną realną wartość. Spójność bowiem jest najświętszą wartością. Połowa albo trzecia część to mniej niż całość. Dlatego tak istotny jest KOD. Dlatego wszystko, co odbudowuje zainteresowanie całością, jest warte mszy.

Pół roku temu nie było dialogu także w środowiskach opozycyjnych wobec partii Prawo i Sprawiedliwość. Sam starałem się o rozmowę z panią premier Kopacz, kiedy był jeszcze na to czas, kiedy było wiadomo, że Platforma zmierza do klęski, a wraz z tą klęską idzie czas populizmu, nieodpowiedzialności i zagrożenia fundamentów demokratycznego państwa prawa. Oczywiście – Platforma miała za uszami. Ale nie był to czas dla rozliczeń. Nie żywię urazy. Nie zrobiła żadnego kroku dla rozszerzenia swojej własnej platformy. Była zainteresowana wyłącznie interesem swej formacji, jej ludzi, a nie polskiej demokracji. Była dufna i pewna swego. Wróg i konkurent był nie tylko za palisadą wartości demokratycznego państwa, ale i wewnątrz obozu demokracji.

Samce i samice alfa zdominowały elementarne poczucie odpowiedzialności.

Dla Petru i Schetyny jeszcze miesiąc temu istotniejsze było to, kto z nich zwycięży, a nie łączenie potencjałów dla obrony tego, co Polacy zdobyli przez ostatnich czterdzieści lat – sięgając połowy lat 70. XX wieku, KBWE, KOR, organizacji i mediów katolików świeckich, Kościoła katolickiego tamtego czasu. Czterdzieści lat, a tak inny jest polski świat polityki. Nie idzie mi o ustrój. Idzie mi o naród i o państwo. O to, co przecież absolutnie jest już nasze. Suwerenne. Odpowiedzialne za siebie i przed sobą.

Jest wielki nieprzezwyciężalny konflikt. Konflikt! A nie kryzys. Warto tę różnicę odnotować. Tym bardziej, że konflikt ten buzuje ogniem symboli, a nie interesów. Różnice klasowe można jakoś przezwyciężyć. Jak zasypać rowy wykopane religią smoleńską?

KOD – przecież nie mocarz, bez pieniędzy, bez budowanych latami struktur, bez wielkiej ideowej debaty – jest jedynym społecznym bytem, który może dzisiaj zszyć przynajmniej polskich demokratów. Bez wybrzydzania. Dzisiaj każdy uszczerbek, czego Platforma rok temu nie rozumiała i nie dała sobie tego w swej bucie powiedzieć, jest na wagę przyszłości. Dobrej albo katastrofalnej.

KOD powinien najpierw pospiesznie zdefiniować siebie. Konsekwentnymi oświadczeniami swego lidera po części kierunek już wyznaczył. Przystąpić powinien teraz do trudnej logistycznie i jeszcze trudniejszej koncepcyjnej roboty – opisania naszego, Polaków, marzenia o dobrym państwie. I uczynić z wyniku tej pracy (dialog wewnętrzny, prawdziwy, a nie markowany jest tu najważniejszy) coś w rodzaju lustra, w którym przeglądać się będą partie, które chcą wykorzystać tę markę w przyszłych wyborach. Które chcą się pod parasolem KOD spotkać. Nie wiem, czy ma z tego narodzić się koalicja, czy inaczej to zrobić, ale wiem, że tylko jedność DEMOKRATÓW, już dzisiaj deklarowana i później konsekwentnie opisywana (włącznie z krytycznym odniesieniem się do przeszłości), daje Polakom nadzieję, że po tym wielkim wysiłku kilkudziesięciu minionych lat znowu nie odnajdziemy Polski na peryferiach lepszego świata, zagubieni gdzieś na wschodnich rubieżach Europy.

Te marzenia, przepustka dla partii politycznych i innych środowisk do tego, by otrzymać certyfikat przyzwoitości KOD, muszą być wystawione jak mojżeszowe tablice przed oczami wszystkich Polaków. Niech każdy się zapozna. Nie mogą one być kolejną kartą w licytacji na populizm. Muszą odwołać się do patriotyzmu, do obywatelskiej przyzwoitości i odpowiedzialności. Muszą więc odnieść się też do rozmaitych deficytów niepodległości. Deficytu myślenia o Polsce i o Europie. Deficytu demokracji. Deficytu solidarności. Katastrofy w edukacji i kulturze obywatelskiej. Podziału Polaków na MY i ONI. Coś się bowiem stało. Coś spowodowało, że co trzeci Polak wybiera PiS z Kaczyńskim i Macierewiczem. Nie da się przejść ponad pytaniem – dlaczego?

KOD ma decydować, komu da ten glejt. Oby wszyscy na to zasłużyli. I Schetyna, i Petru muszą wiedzieć, że pozostawieni poza KOD pozabijają się w walce o tytuł najpiękniejszego kawalera w swojej wiosce. Wszyscy powinniśmy jednak wiedzieć, że jeden i drugi i organizacje, które reprezentują, to jest wielka wartość, jeśli wypracują zgodę. Wszyscy demokraci muszą się w jej ramach zmieścić. Demokracja oznacza wkluczanie, a nie wykluczanie. Nie tylko i nie przede wszystkim wobec władzy. Najpierw ze względu na położenie społeczne, na pracę, na bezpieczeństwo pracy i życia, na poczucie współgospodarzenia na tym polskim i europejskim poletku.

Politycznie – powtarzam: należy z całą powagą rozważyć alfabetyczną konstrukcję list wyborczych do Sejmu na jednej wspólnej liście polskiej demokracji. Bo są różnice. Tylko suweren może decydować o sile wpływu na sprawy państwa różniących się w wielu szczegółach środowisk. Nie idzie tylko o wykluczenie gorszących i rozrywających jedność walk o „jedynki”. Idzie o suwerenność decyzji wyborców. I narzędzie kształtowania przywództwa. Niech wyborcy decydują sami, czy wolą ten czy inny odcień pomysłu na demokrację.

Też się boję. Ma ktoś lepszy pomysł?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 49

Dodaj komentarz »
  1. Dialog z wami, solidarnościowcami? Nigdy. Za waszą pogardę? Gotów jestem tyrać za 5 zł dziennie na śmieciówce i do 77 roku, ale gdybyście szanowali ludzi. Ale wy, z „Solidarności” macie tylko pogardę.

    Co ciekawe: kombatanci wojenni – tyle wycierpieli, ale mają kulturę, szacunek dla ludzi. A wy? Tylko wyzwiska. Dlatego z wami nigdy. Lepszy Kim z Korei, niż wy.

    Dialog z KOD-em, no, jeśli przestanie bronić tych, co łamali Konstytucję i niszczyli demokrację, być może, ale przecież nie przestaną bronić: czciciel Pinocheta i homofob minister z PO (PiS, ZChN) musi przecież odzyskać stołeczek…

  2. Ja mam bardzo dobry pomysł. Należy jak to jest w USA na zasadach Bipartisanship współpracować parlamentarnie i pozaparlamentanie popierać i wypracowywać kompromis dotyczący zmiany funkcjonowania państwa w sferze edukacji szkolnej i wyższej, korporacji prawniczych i wymiaru sądownictwa oraz administracji państwowej i działalności ustawodawczej sejmu, tak aby z jednej dawać młodym ludziom bardziej samodzielną pozycję intelektualną i też pod względem przygotowania do wykonywania wybranego zawodu. A po drugie aby obywatel miał realne narzędzia obrony swoich prywatnych interesów. Dzisiaj takich narzędzi nie ma, bo nie jest w stanie posługiwać się należycie prawem. Proszę zauważyć, że inwestorzy zagraniczni w celu ochrony swoich inwestycji zainwestowali ogromne pieniądze w stworzenie systemu ochrony swoich praw. Ich interesy są bronione przez najlepiej funkcjonujące kancelarie adwokackie i radcowskie, doradców podatkowych, audytorów, księgowych, które zatrudniają jednocześnie kadrę naukową zarówno mającą bezpośredni lub pośredni wpływ na tworzenie jak i interpretowanie prawa. To właśnie dlatego Mercedes Bentz z zainwestował w Polsce, choć każdy Niemiec mały i duży nienawidzi PiS. Niemiecki kapitał bowiem ma własną ochronę przed każdym polskim rządem, samorządem terytorialnym, sejmem i nadużyciami wymiaru sprawiedliwości. A jaką ochronę ma polski obywatel wobec nadużyć polskiego rządu, sejmu, samorządu terytorialnego, korporacji prawniczych, wymiaru sprawiedliwości oraz zagranicznego inwestora, który ma bardzo uprzywilejowaną sytuację prawną w Polsce. Odpowiedź jest taka że żadna. Warto jeszcze podkreślić, że zagraniczne duże przedsiębiorstwa i koncerny zazwyczaj bardziej przestrzegają praw pracowniczych niż Polskie, bowiem zainteresowane są one zasobem kapitału ludzkiego w Polsce. Zagraniczne inwestycje są wielką wartością dla Polski, ale byłyby większą, gdyby działały w warunkach nie państwa feudalnego, lecz prawdziwie kapitalistycznego, jeśli chodzi o poziom ochrony praw człowieka w Polsce. Rafał Matyja pisze o pleni, czyli galarecie interesów, rożnych podmiotów, które rządzą faktycznie Polską. No i właśnie w tej galarecie nie ma Polskiego państwa a odtworzył się feudalizm w związku z tym wielu myśli, że pomimo wolności wypowiedzi i tworzenia partii politycznych w PRL mieli większe prawa, bowiem gadające i rządzące głowy nie rozumieją co tak naprawdę ogranicza możliwość stworzenia obywatelskiego społeczeństwa, a przeszkody pod tym względem mają charakter instytucjonalny i nie odnoszą się tylko do instytucji kościoła katolickiego i mentalności kleru w Polsce, lecz kształtu szeregu świeckich instytucji w Polsce i mentalności osób nimi kierujących.

  3. Można pogratulować, że po serii tekstów straszących pojawił się w końcu tekst w miarę konstruktywny, w którym elementy straszenia wprawdzie były, ale w ilości śladowej.

    Miałbym jednak pytanie, dlaczego akurat KOD i skąd ma legitymizację decydowania kto dostaje certyfikat demokraty, a w sumie kto ma prawo wystąpić przeciwko PiS w następnych wyborach? Ten KOD to został przez kogoś wybrany? Przez Boga? Przez Naród? Przez UFO?

    Kto to właściwie jest? I skąd się wziął? Czy ma jakieś kompetencje lub certyfikat by wystawiać mojżeszowe tablice?

    Dalszą częścią tego pytania jest to standardowe, dlaczego to naród, na przykład ja w Szczecinie wraz z innymi współobywatelami, w moim rodzimym regionie nie możemy decydować kto kandyduje do Sejmu i kto zostanie wybrany? Może my mamy lepszą alternatywę i większe kompetencje do wybierania własnych przedstawicieli niż KOD?

    Są obywatele, tacy jak ja, którzy ani KOD-owi, ani PiS-owi nie ufamy. Gazety Wyborczej i Gazety Polskiej nie czytamy. Olewamy TV Trwam, TVP i TVN. Dlaczego tacy jak ja muszą podczas wyborów pozostać w domu, bo nie mają w tym kraju głosu?

    Każda władza wybrana z pogwałceniem prawa naszego w wyborach udziału, czy to KOD, czy PiS, czy każda inna będzie nieprawa, będzie władzą ONYCH, władzą obcą, nielegalną. Każda taka władza nie będzie zasługiwała na szacunek, ponieważ została wybrana nielegalnie, niezgodnie z Konstytucją. Każda taka władza będzie okryta hańbą i pogardą, bo nikogo nie reprezentuje, również tych co na nią bezwolnie z naruszeniem prawa głosują. Nawet jeśli jak komuniści zapędzicie do tych pseudowyborów 97% bezwolnych „wybieraczy” to te wybory nie będą ważne i reprezentatywne.

    Czy KOD ma jakiś pogląd w kwestii powszechnych, równych i wolnych wyborów do Sejmu polskiego? I do kwestii czynnego i biernego prawa wyborczego dla każdego obywatela polskiego? Chciałbym wiedzieć czy w kwestii demokracji KOD stoi po mojej czy po PiS-u stronie. Oczekuję od KOD pełnej jasności w tej kwestii.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak długo, jak kościół będzie pełnił przewodnią rolę w państwie, o żadnej demokracji mowy być nie może.
    Petru zapowiedział, ze kościoła nie ruszy, a Schetyna będzie odzyskiwał(?) kościół dla PO.
    Szkoda w tej sytuacji strzępić sobie język na temat społeczeństwa obywatelskiego.
    Kruchta to kruchta i koniec. Polakom to widocznie odpowiada.

  6. Kościół nie ma przewodniej roli w państwie. Instytucjonalnie i prawnie ani trochę. Natomiast kościołowi bardzo pasuje pozorowany system polityczny z pozorowanymi partiami politycznymi. Po prostu ze swoimi potężnymi strukturami może z tymi parotysięcznymi bandami udającymi partie polityczne robić co chce. Może je zdmuchnąć z powierzchni ziemi w parę tygodni, zwłaszcza te „prawicowe”. Ale nie tylko. Miller też jadł mu z ręki. Robił to Tusk, robi Petru.

    Sprawa wyglądałaby zgoła inaczej, gdyby w Polsce był normalny system polityczny i normalne partie polityczne reprezentujące z dołu setki tysięcy obywateli. KK jako silna i reprezentatywna organizacja miałby nadal wpływy, ale już nie tak mocne i musiałby się z obywatelami i ich partiami liczyć. Na pewno by ich nie mógł potraktować zdmuchnięciem.

  7. Wielkim wkładem Balcerowicza w nasze państwo i gospodarkę jest to, że potrafił umiejętnie sparametryzować gospodarkę, co dało asumpt do jej rozwoju. Nie było jednak dotąd w naszej historii polityka, który potrafiłby sparametryzować nasze państwo, aby było coraz bardziej efektywne. Wszystkie strony naszego konfliktu zgadzają się co do tego, że nasze państwo powiela błędy I RP, a jedna strona konfliktu uważa, że jest też niebezpieczeństwo powielenia błędów II RP przez rządy PiS. Polska szlachta i polskie ziemiaństwo przegrała wszystko, potem establishment II RP przegrał wszystko. Klęska była tak głęboka, że potracili oni nie tylko swoje wpływy, ale też majątki, a sami zostali po prostu fizycznie zlikwidowani lub w najlepszym przypadku zmarginalizowani lub musieli żyć na obczyźnie. Oto cena którą w Polsce się płaci za złą organizację i anarchię oraz prywatę i sobiepaństwo w nader niebezpiecznym środowisku geopolitycznym. Poszukujmy więc nowego Balcerowicza, lidera który będzie potrafił zrobić to z siłami różnych interesów, które osłabiają nasze państwo, co Balcerowicz potrafił zrobić z siłami które uniemożliwiały rozwój naszej gospodarki.

  8. @ głos zwykły

    Kiedyś przyszedł Zbawiciel Balcerowicz i nas jakoś zbawił. Teraz trzeba czekać na Nowego Zbawiciela. Ale po co już jest. I zbawia na pełnych obrotach.

    Jakież to typowe dla zniewolonego i ubezwłasnowolnionego społeczeństwa. To ciągłe czekanie na Zbawiciela. Monika Olejnik już nie jest taka młoda i nie może wam co roku wyciągać nowego Zbawiciela spod spódnicy. Lansowanie nowych Zbawicieli kosztuje. Trzeba uszminkować, przemalować narrację i PR.

    Wolni ludzie zbawiają się sami i nie szukają swoich Zbawicieli w telewizorni.

  9. Żadnych list wyborczych decydowanych przez partyjnych kacyków.
    Żadna to demokracja jeżeli o wyborze kogo możemy wybrać decyduje Führer tej czy tamtej partii.

    Bez demokratyzacji partii demokracji też nie będzie.
    Jak mogą tworrzyć demokrację organizacje niedemokratyczne?

    KOD może być zalążkiem społeczeństwa obywatelskiego bez którego masy krytycznej żadnej demokracji nie będzie.

    Członkowie jakiejkolwiek partii na demonstracjach KOD-u powinni być osobami prywatnymi. Jesteś w partii, działaj w tej partii. Jeżeli nie jesteś w stanie niczego zmienić w tej partii to się z niej wypisz.
    Znałem paru takich co PZPR chciało zmieniać od środka.

  10. Odwoływanie się do patriotyzmu jest błędem gdyż każdy ma cokolwiek inne jego pojęcie.
    To samo z religią, módlcie się w komnacie swojej a nie jak faryzeusze.

    Pan Kijowski ma rację, nowa partia nikomu nie jest potrzebna.

  11. @ sztubak

    Popieram. Proponuję na jednej z tablic mojżeszowych KOD-u napisać warunki poparcia dla partii politycznych.

    Jednym z warunków wzięcia partii pod swój klosz byłby obowiązek przeprowadzenia przez każdą partię regionalnych prawyborów na kandydatów do Sejmu. Według zasad niemieckich. A więc prawybory tylko z wyborcami i kandydatami zamieszkującymi okręg wyborczych, z zakazem wtrącania się centrali, w wyborach tajnych, z pewnym minimalnym kworum członków partii biorących udział w prawyborach. Dopuszczalne acz nie obowiązkowe byłoby dopuszczanie do kandydowania i do wybierania chętnych obywateli spoza partii.

    Drugi warunek na tablice mojżeszowe to obowiązek pełnej jawności zwłaszcza w finansach na bieżąco oraz w ilości członków. Wszystko ma być na bieżąco w internecie.

    I trzeci warunek na tablicy mojżeszowej, a raczej zasada, że na liście koalicji KOD (jak rozumiem) każda partia dostanie w każdym okręgu tyle miejsc do własnej obsady ile wypada z proporcji liczby aktywnych i żywych członków tej partii dany okręg wyborczy zamieszkujących.

    Parę warunków miałbym jeszcze w zanadrzu, ale na dzisiaj już wystarczy. Obawiam się jednak, że na następny dzień po ogłoszeniu takich tablic mojżeszowych byłoby już po KOD-zie. Wodzowie wzięli by te swoje prywatne partyjki i uciekli w popłochu. Może do PiS-u?

  12. KOD jest faktem, czy to się podoba Kaczyńskiemu, czy nie.

  13. @ snakeinweb
    13 maja o godz. 12:25
    Prof. Leszek Balcerowicz miał wiedzę i koncepcję, jak to zrobić z gospodarką i finansami. Nie wykluczam, że można było lepiej, ale liczy się też osiągnięty cel, nawet zbyt dużym kosztem. Podobnie niezależnie od tego kto i w jaki sposób ma zostać wybrany, to i tak musi mieć wiedzę i koncepcję, jak krok po kroku poradzić sobie z niewydolnym i samo niszczącym zasoby ludzkie i majątkowe mechanizmem funkcjonowania państwa. Ludzie podobnie jak przedsiębiorcy, powinni sami pracować na swój dobrobyt, a nie oczekiwać, że ktoś im coś da, albo za nich coś zrobi. Do tego muszą mieć jednak wiedzę i narzędzia, także prawne. Takich narzędzi dzisiaj nie mają i dlatego najogólniej to ujmując są sfrustrowani.

  14. Moim zdaniem;
    Nieumoczenie w polityce musi być jedynym kryterium reprezentowania KOD-u w mediach.
    KOD powinien działać głównie ad hoc, spontanicznie czyli jak dotychczas ale również długofalowo.
    Długofalowo to n.p. jeżeli zgodzimy się, że głównym mankamentem jest niedemokratyczny wybór kandydatów na posłów to KOD powinien zainicjować zmianę tego stanu rzeczy.
    Może się to udać gdyż większość posłów ma marne szanse bycia pupilami prezesa i może głosować za tą zmianą czyli potrzeba znależć grupę posłów która opracuje zmiany w odpowiedniej ustawie i wprowadzi na wokandę sejmową.
    Albo stworzyć obywatelski projekt zmian.
    Ewolucja a nie rewolucja.
    Szukanie tego co łączy a unikanie tego co dzieli powinno być jedynym przykazaniem KOD-u

  15. Cóż za optymizm

  16. głos zwykły – nawaliłeś się jak stodoła?
    po first – Balcerowicz nie jest Profesorem.
    po drugie first — można było…….,…patrz – Czechy.
    a po trzecie first – masz totalny miszung w łepetynie – biedna Twoja żona
    Żono Głosa – to sie da zaleczyć.

  17. sztubacki

  18. @ głos zwykły

    Nie chcę tutaj specjalnie dyskutować o Balcerowiczu. Skrytykowałem tylko „wodzowski, czy też zbawicielski sposób myślenia”, który niestety strasznie się w język i w myślenie wprasował. Ta gra w „zbawicieli” z telewizji do niczego dobrego nie prowadzi. Jak już to tylko do takich Kaczyńskich.

    Co do Balcerowicza to trudno się wypowiadać, bo trudno stwierdzić, co on faktycznie zrobił. Z pewnością stał się symbolem początkowych przemian i kontynuacji reformy Wilczka. Z tego co mówią z tamtych kręgów, to żaden normalny człowiek nie chciał przejąć wtedy odpowiedzialności, a jeden młody „wariat” z tyłu, znaczy Balcerowicz, się zgodził. No i wygrał. Z tego co pamiętam, to brutalnie, konsekwentnie i słusznie dusił inflację i to jest niewątpliwie jego zasługa. Ponadto za jeden z największych sukcesów III RP uważam bardzo dobre instytucjonalne zabezpieczenie systemu gospodarczego. Myślę tu o złotówce, NBP, finansowych reżimach. To sprawia, że mimo coraz gorszych polityków gospodarka się jeszcze jakoś turla. Po prostu jest mocno odseparowana i niezależna od politycznego motłochu. Nie wiem jaki wkład miał tutaj sam Balcerowicz, ale jeśli miał, to medal, a nawet pomnik należy mu się na pewno.

    Tylko to jest już historia bez związku z omawianą sprawą. Ta partyjna hołota w końcu dobierze się i do gospodarki i może ostatnie klejnoty III RP zniszczyć. Dobra gospodarka nie może się rozwijać na dłuższą metę w warunkach dziadowskiego państwa i dziadowskiej polityki. Już dzisiaj nie specjalnie wiadomo, ile wkładu w polską gospodarkę wchodzi z europejskich subwencji, a ile z wewnętrznego wysiłku i polityki. Mamy już wiele symptomów, że Polska idzie drogą Hiszpanii, Portugalii i Grecji i przyjdzie bardzo bolesne przebudzenie po ustaniu subwencji. Autostrady będą, stadiony będą, długi będą, ale nie będzie już ludzi, którzy będą mogli to utrzymać, wykorzystać i spłacić. Wszyscy wyjadą do Anglii. Bo dla wielu Polaków Anglia jest mniej obcym i dusznym krajem niż Polska.

  19. @ sztubak
    Nieumoczenie w polityce musi być jedynym kryterium reprezentowania KOD-u w mediach.

    To dla mnie zabrzmiało równie realistycznie jak stwierdzenie: Nieumoczenie w mediach musi być jedynym kryterium reprezentowania KOD-u w polityce.

    Polska ma dzisiaj ustrój polityczny, który można nazwać „dyktaturą kreatur medialnych” Kaczyński i reszta partyjek to czyste wytwory medialne (pewnym wyjątkiem jest tylko PSL). Politykę i polityków tworzą media i bez koncesji medialnej nikt nie ma wstępu do polityki. Polacy w terenie nie mają żadnej możliwości wpływania i wejścia do polityki. Taki mamy pseudodemokratyczny system, który zresztą ciągle krytykuję. Właśnie w tym punkcie.

    KOD jest zresztą niczym innym jak kolejną czystą kreacją medialną. Stworzony przez media na potrzeby mediów (znaczy się w Polsce polityki)

  20. @ snakeinweb
    13 maja o godz
    Prof. Leszek Balcerowicz pytany czym zajmuje się zawodowo. Nieodmiennie odpowiada. Instytucjami. I właśnie instytucje, tak jak kody dobrze napisanego lub błędnego programu służącego do dalszego programowania decydują o dziadostwie lub mistrzostwie, z tym zastrzeżeniem, że przy reformach instytucjonalnych należy jednak odsunąć natychmiast od władzy pewną grupę osób, które są w stanie udaremnić każdą zmianę. W całej reformie po 1989r. zapomniano o zreformowaniu tzw. nadbudowy. I nadbudowa właśnie działa cały czas po staremu.

  21. „Niech wyborcy decydują sami, czy wolą ten czy inny odcień pomysłu na demokrację.”

    Wcześniej zauwazył Pan Redaktor słusznie, ze co trzeci wyborca wybiera PiS. Co do mnie – powiewa mi taki „suweren”

  22. Nie są potrzebni panowie i panie którzy przyczynili się do obecnej sytuacji, moim zdaniem wszyscy co rządzili po transformacji.
    Mieli swoją szansę.

  23. Powinno być nieumoczeni w rządzeniu.

  24. Przykładowo instytucja tzw. pomocy prawnej z urzędu dla osób ubogich lub nieudolnie prowadzących swoje sprawy dla swojej skuteczności wymaga weryfikacji jakości świadczonych usług osobom ubogim lub nieudolnym. Po drugie uświadomienia, a może jakiegoś dodatkowego uprawnienia w postaci większego wyboru prawnika, ubogim i nieudolnym, że tak jak w normalnych relacjach klient pełnomocnik procesowy, to nie państwo przez orzeczenie o kosztach lecz klient decyduje o wynagrodzeniu o usługę stosownie do swojej opinii o jej jakości, mogłoby samym klientom dać do ręki istotne narzędzie kontroli jakości świadczonych im usług, kontrolę nad pieniądzem wypłacanym jako wynagrodzenie za usługę. Obecnie regulacje są takie, że sąd decyduje o przyznaniu prawa pomocy, a klient musi akceptować każdego wybranego mu przez korporację prawną prawnika. Korporacje prawnicze z kolei nie kontrolują ani wiedzy, ani jakości usług świadczonych przez swoich prawników. Rezultatem jest powszechna demoralizacja prawników świadczących „bezpłatne” usługi prawne biednym i nieudolnym. W gruncie rzeczy usługa pomocy z urzędu stała się powszechną formą chamskiego par excellence pasożytowania przez wcale dobrze uposażonych prawników na najbiedniejszych i najbardziej dotkniętych nieszczęściami. Tak więc źle skonstruowana instytucja pomocy prawnej, zapewne pod wpływem lobby korporacyjnego jest źle zapisanym kodem, który generuje dalsze źle zapisane kody w ogromnej liczbie. Generuje demoralizację prawników i obniżenie standardów świadczonych usług. O dlaczego tak robi korporacja prawnicza. Otóż dlatego, że po pierwsze dzięki temu ma wpływ na frustrowanie obywateli i wykorzystuje to dla swoich celów ograniczenia konkurencji rynkowej, a po drugie jest to pretekst do organizowania nic niewartych punktowanych szkoleń dla prawników, które wszak są źródłem niebagatelnych dochodów dla uprzywilejowanych członków korporacji prawniczych, którzy przy okazji żerują na ogóle członków korporacji prawniczych. Czy na tym ma polegać instytucja pomocy prawnej, aby być pretekstem do żerowania? A tak jest.

  25. Kalina
    13 maja o godz. 18:00 1063

    Co do mnie – powiewa mi taki „suweren”, jak ty i tobie podobni.

  26. Albo instytucja domniemania zgodności z prawem czyli praworządności decyzji administracyjnych jest obecnie tak prawnie skonstruowana, że skoro istnieje domniemanie, iż organ administracji postępuje praworządnie to organ odwoławczy musi przyjąć, że decyzja ta jest praworządna, chyba że odwołujący się udowodni, że jest inaczej. Taka instytucja faktycznie funkcjonuje, choć jest sprzeczna z zasadą prawdy materialnej, uzasadniającej rozpoznawanie niejako w każdej instancji od nowa i obiektywnie sprawy. Rezultat jest taki, że trzeba naprawdę ogromnej wiedzy, aby wykazać, że organ administracyjny wydał decyzję niepraworządną, zwłaszcza skrajnie niepraworządną. Takiej wiedzy co oczywiste nie ma obywatel, który w zwykłym postępowaniu administracyjnym nie ma prawa do pomocy prawnej i nie ma nawet nawyku korzystania z profesjonalnego pełnomocnika. Rezultat jest taki, że absurd i arbitralność jest normą w decyzjach administracyjnych, a praworządność wyjątkiem. Zły kod instytucjonalny plus niekompetentni i zdemoralizowani urzędnicy sieją dalsze złe kody spustoszenia w naszym państwie w ogromnych ilościach. A obywatel tylko wzdycha, kiedyś mogłem pójść do przewodniczącego POP, który nadzoruje urzędnika i od ręki załatwić wszystko, a dzisiaj do kogo niby pójdę, kto mnie ochroni. Do prawnika nie pójdę, bo ograbi mnie z pieniędzy i nic nie poradzi. Do posła lub senatora jak pójdę to on mi powie, że ma takich spraw dziennie 300 i nic na to nie może poradzić bo jego dieta na biuro wystarcza na zajęcie się tylko kilkoma takimi sprawami na tydzień.

  27. @ głos zwykły

    Tu się zgadzam w pełni. W Polsce zrobiono trochę jak w Chinach. Gospodarkę puszczono niemal wolno. A centralne instytucje po paru kosmetycznych zabiegach zostawiono po startemu. Działały podobnie jak w komunie.

    Dlatego tak łatwo PiS-owi wychodzi dzisiaj rekomunizacja państwa, niejako na pstryknięcie palca. W zasadzie zrzuca tylko makijaż i już gotowe. Telewizja, prokuratura, bezpieka, konstytucja wartości śmiecia, trybunał, zaraz sądy.

    Kaczyński i jego banda nie burzą ustroju Polski. Oni tylko ujawnili prawdziwą twarz ustroju Polski. Są współtwórcami, beneficjentami, najparszywszą twarzą i najbardziej cuchnącym owocem tego zafałszowanego ustroju.

  28. Kalina myli „suwerena” z bandą kiboli. Sama jest z konkurencyjnej bandy kiboli. Kibole już tak mają. Sobie nawzajem powiewają.

    „Suweren” w Polsce to niema nic do powiedzenia. „Suweren” pozbawiony prawa do swobodnego wybierania swoich przedstawicieli do Sejmu (czyli nie mający biernego i czynnego prawa wyborczego) z definicji nie jest suwerenem. Jest bezwolnym dupkiem, który albo zostaje w domu, albo bawi się w kibolstwo przed telewizorem.

  29. @ snakeinweb
    13 maja o godz. 18:59
    No, właśnie być może organizmy pełzające wielką masą, czyli pleń, taka ekspansywna i bezwzględna biologiczna siła żerowania jest w stanie poruszać się i pod przywództwem PiS i Kościoła Katolickiego nawet jeszcze sprawniej niż pod przywództwem oświeconych elit i nadać jeszcze większa dynamikę naszemu rozwojowi, a dopiero gdzieś w dalekiej przyszłości na wielkim wyzysku wielkim zgłupieniu mas z bogactwa zebranego na nieszczęściu ludzkim powstanie jakiś spójny organizm państwowy, gdy prawica będzie już silna, że ha, a jej granitową opoką będzie Kościół Katolicki?

    Przyznam się, że Jarosław Kaczyński może to rozumieć. Tak jak pod zaborami ziemiaństwo i mniejszości narodowe chyba rozumiały, że w ich interesie materialnym jest Polska zniewolona i poddana. No, ale Polska powstała i jak straszny upiór unurzała się cała w ich krwi, która płynęła tak wielkim strumieniem jak rzeka nocami i dniami.

  30. Panie Emerytowany Demokrato,

    KOD będzie w coraz trudniejszej sytuacji. Wszystkich demonstrujących łączy tylko jedno: nienawiść do zmienionej władzy (która już naruszyła, albo przewidują naruszy, ich „ciepełko”), której uosobieniem (tej zmiany) jest „korpulentny i niewysoki” jegomość.
    Czas będzie zdeklarować się, przeciwko czemu się protestuje: czy przeciwko zapowiadanemu wzmocnieniu państwa (tradycyjny postulat lewicy!), czy przeciwko ochronie rodziny (500+), czy mediom państwowym (prowadzącym własną politykę), czy przeciwko zmianom szykującym się w wymiarze sprawiedliwości, służbie zdrowia itd.
    A może chodzi o sam styl wprowadzanych i zapowiadanych zmian? Wobec tego trzeba będzie się określić, gdzie zmiany są pożądane.

    Nie można być stale i tylko przeciw.

  31. Pomysl jest taki. Partie duze pobieraja kase z budzetu. Wiadomo ile bo to jest ustawowo okreslone. 40 % tej kasy niech przeznacza na rozwoj na prowincji ale konkretnie na nauczanie na szkoly prywatne poza talibanem z etyka obowiazkowa z wysokim poziomem ksztalcenia tak zeby kazdy chcial zapisac do takiej szkoly swoje dzieci , na pomoc prawna w sprawach waznych dla zwyklych ludzi itp itd,,,wowczas partie zaczna zdobywac glosy wsrod ludu ktory glosowal na 500 pln na dziecko. Bo to partie maja wejsc do przyszlego parlamentu i maja miec poparcie. Listy partyjne – out . To maja byc ci ktorzy zaangazowali sie w prace u postaw a nie jedynki z KC. Manifestacje KOD nic ale to nic nie zalatwia i chocby przyszlo 250 tys lub 500 tys ze 100 razy to niewiele to zmieni jesli chodzi o wybory bo glosuje procz duzych miast prowincja czyli tam gdzie jest nie tak fajnie. Przy okazji zastanawiam sie dlaczego autor ignoruje paretie Razem przeciez intelektualnie i wizerunkowo to jest cos co powinno byc popierane i wzmacniane . Nie rozumiem dlaczego ciagle widze te same buzki z PO ktore maja niby wprowadzic nowe , jakim cudem ktos ma glosowac na gosci typu Zdrojewski lub Nowak itp itd???

  32. .

    FYI ,

    Moody’s downgraded rating A2 from
    neutral to negative, just few minutes ago:

    https://www.moodys.com/research/Moodys-changes-outlook-on-Polands-A2-rating-to-negative-from–PR_348709

    .

    ~

  33. .

    And more:

    ….”The key drivers for the decision to change the outlook on Poland’s A2 government bond ratings to negative from stable are the following:

    (1) Fiscal risks related to a substantial increase in current expenditures as well as the intention to lower the retirement age, the latter raising age-related costs over time;

    (2) Impairments to the investment climate from a shift towards more unpredictable policies and legislations, as reflected in the ambiguity with respect to the conversion of foreign-currency denominated mortgages and in the prolonged stalemate between the government and the country’s constitutional court.”….

    .

    ~

  34. U władzy są idioci, którzy twierdzą doktrynalnie, że samoloty muszą bezpiecznie lądować na dachu w lesie. Nie ma siły, żeby nie odbiło się to na ratingach.

    Z liczb agencja uwzględniła:
    – Wzrost wydatków socjalnych z PLN 17 mld (0.9% GDP) w 2016 na PLN 23 mld (1.1% GDP) w 2017
    – Planowane zmniejszenie kwoty wolnej od podatku z PLN 1,000 do PLN 8,000 w następnych latach. Straty budżetu PLN 4 mld (0.2% GDP) w 2017 i tendencją wzrostową w następnych latach
    – Planowane zmniejszenie wieku emerytalnego. Poprzednio wprowadzone zwiększenie szacunkowo przyniosło oszczędności PLN 7 mld (0.4% GDP) w 2017 i tendencją wzrostową w następnych latach.
    – Generalnie agencja szacuje deficyt na rok bieżący na 2.8% oraz przekroczenie 3% w roku 2017

    Co do pogorszenia klimatu inwestycyjnego agencja obok zagrożeń ogólnego bezpieczeństwa prawnego (rządy bezprawia, konflikt z trybunałem konstytucyjnym, podważanie niezależności sądów ) podkreśla plany prezydenta na ratowanie „frankowiczów” kosztem sektora bankowego w wysokości PLN 66.9 mld (3.7% GDP 2015), czyli około 4.5 krotności zysku przed opodatkowaniem w 2015. Doprowadzi to (w reakcjach banków już doprowadziło) do znacznego ograniczenia dostępności kredytów.

    Generalnie widać, że na opozycję za granicą można jeszcze liczyć, a Polska wraca tam skąd przyszła, czyli do wielkobiałoruskiej rodziny.

  35. @ głos zwykły

    Z tą pleśnią to nawet dobre porównanie, chociaż pleśń chyba nie potrzebuje żadnego kierownictwa do rozwoju. Tam gdzie są warunki to wszędzie włazi, tam gdzie nie ma to się zwija. W sumie są jej obojętne prezydenty i cary.

  36. Niech Komitet Obrony Demokracji, który powstał jako realizacja testamentu politycznego Jacka Kuronia, autora hasła: „nie palcie komitetów – zakładajcie własne!” i jednego z Ojców Założycieli Komitetu Obrony Robotników, nie przekształca się w żadną partię. Niech na czas długiego marszu w obronie demokratycznego państwa prawnego, jakim ma być Polska, pozostanie rdzeniem powszechnego ruchu obywatelskiego. Niech w czasie manifestacji 4 czerwca 2016 r. stanie na czele tych, którym leży na sercu los Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od tego z której politycznej strony przychodzą. Bierzmy los naszego kraju we własne ręce na przekór tym, którzy od 7. miesięcy demontują monteskiuszowski trójpodział władzy.

  37. KOD podobno ma wkrótce rozpocząć nabór członków. Będę obserwował ten proces z uwagą. Najlepiej na stronach KOD-u. Z pewnością liczby członków będą pro region systematycznie sprawozdawane.

    Jak przekroczą miarkę 100.000 obywateli, to powiem, że mamy zalążek ruchu obywatelskiego z potencjałem rozwoju. Jak się skończy na Celińskim, Hartmanie, redaktorami Gazety Wyborczej i gazet zaprzyjaźnionych oraz kilku pajacach udających polityków opozycyjnych w telewizji to pozostanę przy mojej tezie, że mamy tu do czynienia z kolejną inscenizacją i kreaturą medialną stworzoną przez swoich kolesi dla swoich kolesi.

    A więc z niecierpliwością czekam na konkretne liczby.

  38. „Chce też, żeby KOD stał się platformą spotkania partii sprzeciwu wobec nieprawnych i antydemokratycznych działań rządu”
    ====

    Zgadzam się. Musimy się sprzeciwiać takim działaniom. Na przykład ostatnio bardzo nieprawnie i antydemokratycznie postąpił minister zdrowia rządu PiS.

    Jakiś czas temu demokratycznie wybrany Trybunał Konstytucyjny pod kierownictwem równie demokratycznie wybranego prezesa Rzeplińskiego orzekł, że szpital jako instytucja też może się powołać na klauzulę sumienia i nie tylko nie przeprowadzić aborcji w przypadkach dozwolonych przez prawo, ale odmówić wskazania innej placówki (co w praktyce oznacza całkowity zakaz aborcji, przynajmniej w szpitalach publicznych). Prezes Rzepliński dostał za to order od Watykanu, co dodatkowo potwierdziło jego kompetencje.

    A teraz minister rządu PiS, łamiąc prawo i demokrację, stwierdził, że szpital jednak nie ma takiego prawa, tzn. musi albo przeprowadzić aborcję, albo wskazać inny. Lekarz może się powoływać na klauzulę sumienia, szpital już nie.

    To antydemokratyczne posunięcie rządu PiS spotkało się ze słusznym sprzeciwem Romana Giertycha, który ostatnio tak przejmująco wymachiwał flagą w obronie demokracji razem z innym demokratą Niesiołowskim. Na portalu NaTemat należącym do Tomasza Lisa, innego bohatera KOD , Giertych grzmi:

    Stanowisko MZ oznacza, że wszystkie szpitale w Polsce, które mają kontrakt na ginekologię lub położnictwo muszą wykonywać aborcję lub w niej pomagać, a osoby nimi kierujące zostały pozbawione prawa sprzeciwu pod groźbą utraty kontraktu.

    Od lat nie było większego zamachu na życie nienarodzone i na wolność sumienia! Żal mi tylko tych wszystkich ludzi, którzy głosując na PiS liczyli na spełnienie deklaracji wyborczych”

    Pisowskim skrytołamaczom demokracji mówimy stanowcze „Nie”!

  39. remm
    14 maja o godz. 16:30 1086

    Twojego wpisu nie pojmą ani KOD, ani Hartman, ani „Polityka”, ani „GW”, ani – niestety, pan Celiński. Może napiszesz po chińsku…

  40. Nie da się przejść ponad pytaniem – dlaczego?
    Kościół. Polski Kościół Faszystowski. Dlatego.

  41. Wczoraj, w sobotę 14 maja br., przeczytałem w najnowszym numerze tygodnika „Wprost” głupawy artykuł redaktora naczelnego Tomasza Wróblewskiego zatytułowany „Skończcie z idiotycznymi sporami”. Zaciekawiło mnie, że we wstępie tego artykułu autor napisał jego puentę (cytuję): Jarosław Kaczyński powinien poprowadzić marsz 7 maja. Wieczna rewolucja i niekończące się spory o … wszystko nie przeobrażą Polski w kraj odporny na nową epokę globalnego chaosu i narodowych egoizmów. Rzecz nie w przejmowaniu instytucji kontroli wszystkich ścieżek, ale odbudowie wspólnoty. (koniec cytatu)
    Treść i forma zacytowanego artykułu jest jednym z licznych dowodów na to jaką nędzną klasą jest czwarta władza, której znaczną część stanowią dziennikarze nazywający siebie „niepokornymi” przed wyborami parlamentarnymi z 25 października 2015 r. Dzisiaj stanowią oni główną siłę propagandy i agitacji mediów „dobrej zmiany”.

  42. narciarz2
    15 maja o godz. 1:17 1089

    Faszystowski? To bardzo ciekawe. Może dlatego faszystowski, że począwszy od Magdalenki mocno (głównie finansowo) wspierany przez komunistów z PZPR, zwłaszcza Kwaśniewskiego; przez pupilów pana Celińskiego, np. Kuronia, Mazowieckiego; przez obrońcę demokracji i Konstytucji Rzeplińskiego z TK, itd. itd. Największe wsparcie faszystowski kler polski ma ze strony komunistów, lewicowców, liberałów. Nawet np. Tusk osobiście na kolanach poszedł do Dziwisza… Czyżby Tusk sprzyjał faszystom?

  43. .

    — pisklę —

    .

    Tak długo jak KOD koduje rzeczywistość
    bez „Boże coś Polskę” czy „Pod twoją
    obronę” śpiewów, krzyży, sztandarów
    z maryśką i jej synem blondaskiem,
    spasionych panów w czarnych sukienkach
    i pochodni, jestem cały za

    „nowa wspólnota obywatelska” jak celnie
    to ujął w swym blogu Pana sąsiad Szostkiewicz
    jest wg. terminologii chemicznej „in statu
    nascendi”, czyli się wykluwa, jak się już wykluje
    to znając realia tego kraju katolowego pewnie
    pójdzie do spowiedzi i komunii

    Pan Petru z Panem Szetyną mogą wpaść na pomysł
    by kodować w realu i zaproszą na gościnne
    występy szamana z kropidłem by im transparenty
    i sztormówki pokropił tak na szczęście dla dobra
    Najjaśniejszej, no i by se pomóc przy urnie, later on

    Szanowny Panie z brodą, keep it clean & secular !,
    jedna oznaka kolaboracji with an altar i może być

    .

    Po ptokach

    .

    ~

  44. Kilka dni temu „przedrukowałem” w tym miejscu krótki artykuł Grzegorza Sroczyńskiego z GAZETY WYBORCZEJ.
    Świętym oburzeniem odpowiedział nań dzisiaj Aleksander Smolar. Czuję się więc w obowiązku i ten tekst tu przytoczyć:

    „Polemika. O sojuszu ludu KOD-owskiego i władzy pis-owskiej
    Aleksander Smolar politolog, prezes Fundacji Batorego

    Autor powiada, że lud KOD-owski jęczy, gdy przemawia Schetyna, bardziej klnie na Gronkiewicz-Waltz niż lud PiS-owski na miesięcznicach, nie za bardzo kocha też Petru ze względu na jego „neoliberalne bajki”. Czyli lud KOD-owski protestuje przeciw polityce PiS, ale opozycji – przynajmniej tej parlamentarnej – nie lubi, oj, nie lubi. Nie może więc dziwić, iż artykuł jest swoistą propozycją sojuszu ludu KOD-owskiego i władzy PiS-owskiej.
    Autor, aby pokazać bliskość KOD-u i PiS-u, powiada, że lud KOD-owski też chce poważnych zmian i jego diagnoza problemów z państwem jest PiS-owi podobna, poczynając od nauczycieli, lekarzy, aż po przedsiębiorców z Lewiatana, prokuratorów i sędziów.

    Problem w tym – powiada Sroczyński – że PiS wali te wszystkie środowiska pałką po głowie, nazywa „gorszym sortem”, „post-Peerelem” i ogólnie „odtrąca”. Gdyby nie to, „mielibyście dużą część po waszej stronie” i lud KOD-owski – a może nawet cała nie-PiS-owska Polska, bo nie wiadomo, w czyim imieniu Sroczyński pisze – pomógłby w realizacji planu Mateusza Morawieckiego, w łączeniu małych przedsiębiorstw w średnie, w rozwiązaniu problemów z administracją, a ” [w] asze elity – wspierające bezwarunkowo PiS – to za mało, żeby pociągnąć ten wózek”. Potrzebny jest klimat zaufania, a „wojna totalna w państwie, którą toczycie na wielu frontach, totalnie temu procesowi nie służy, podobnie jak odpychanie przez was całych środowisk”.

    Z tekstu wynika, że ta wojna toczy się na słowa i obelgi. Nic o czynach, niszczeniu instytucji, masowym wyrzucaniu ludzi, o tendencjach autorytarnych, o nieliberalnej demokracji (a może słowo „nieliberalne” poprzez zaprzeczenie liberalizmowi bliskie jest wrażliwości Grzegorza Sroczyńskiego?). „Macie wybór: coś pożytecznego zrobić przez te cztery lata albo brnąć w konflikty, odtrącać kolejne grupy i słuchać naszych jęków”.

    Nie śmiem radzić Grzegorzowi Sroczyńskiemu, aby poczytał trochę opinii ekonomistów o wartości planu Morawieckiego, ale niech choćby spojrzy na to, co piszą inteligentni konserwatywni krytycy polityki PiS-u, oskarżając go o to, że żadnych reform w istocie nie przeprowadza, że niszczy prawo i instytucje, że ogranicza wolność słowa oraz wypełnia urzędy i przedsiębiorstwa zaufanymi ludźmi. Niech poczyta krytykę Jadwigi Staniszkis, Jana Rokity, Rafała Matyi czy choćby bardziej zakodowaną, bo chodzi o członka PiS-u, Kazimierza Ujazdowskiego w niedawnym artykule w „Rzeczpospolitej”. Warto tu wspomnieć oczywiście o Jerzym Hausnerze, reprezentującym zupełnie inną orientację.

    I krótki komentarz. Jest to tekst kuriozalny, którego w żadnym razie bym nie bagatelizował. Nie jest to pierwszy przykład na to, że pewnej lewicy – również, jak się okazuje, tej z „Gazety Wyborczej” – bliższy jest, ze względu na elementy programu socjalnego, nacjonalistyczny, klerykalny, autorytarny PiS od ludzi, którzy bronią wartości demokratycznych i szacunku dla państwa prawa; nawet jeżeli są – o zgrozo! – liberałami.

    Niedawno słyszeliśmy, jak wybitny dziennikarz tej samej orientacji podawał Hamas – ze względu na realizowane przez tę organizację programy socjalne – KOD-owi za przykład! Nie spodziewałem się, że słowo „liberał” może stać się obelgą na łamach Waszej gazety. Z pewną melancholią wspominam „Gazetę Wyborczą”, która odgrywała istotną rolę w czasach polskich przemian (oczywiście poza tymi ostatnimi, PiS-owskimi), popularyzując idee liberalizmu zarówno w jego wymiarze politycznym, kulturowym, jak i ekonomicznym. Mam nadzieję, że „Wyborcza” nie zrezygnuje z kontynuowania tej tradycji. Nawet jeżeli, nie przeczę, wymaga ona przemyślenia dotychczasowych doświadczeń i uwzględnienia obecnych warunków”.

  45. Znana z tego blogu niejaka KALINA, której bardzo nie odpowiadają poglądy tu wygłaszane przez większość internautów, przeniosła się – chwilowo? – na blog redaktora Passenta. Napisała tam dzisiaj:

    „Pan Belka jest przede wszystkim człowiekiem Marka Belki, a nie lewicy. Po dojsciu do władzy PiS, kiedy wszyscy uczciwi ludzie bali sie o pezyszlość i mówili o tym glosno, pan Belka wypowiadał sie wiecej niz oglednie. Miał swiadfomość, ze kończy mu sie kadencja w NBP i bedzie potrzebował poparcia nowej władzy na stanowiska w instytucjach zagranicznych. Został z pietruszką i bardzo dobrze. Zato zyskał opinię człowieka z plasteliny”.

    Tak, to prawda, że Marek Belka to oportunista do potęgi któremu teraz – nie po raz pierwszy zresztą – marzą się „stanowiska w instytucjach zagranicznych”.
    Dziwi mnie jednak, że KALINA uznała za stosowne opublikować swoje przemyślenia na blogu innego „człowieka z plasteliny”.

  46. „Niedawno słyszeliśmy, jak wybitny dziennikarz tej samej orientacji podawał Hamas – ze względu na realizowane przez tę organizację programy socjalne – KOD-owi za przykład!”

    Przyklad demagogii i lekkiego zaslepienia. Zainteresowanie programami socjalnych Hamasu jest warte wysilku, gdyz wlasnie od owych programow socjalnych zaczela sie popularnosc Hamasu. To ze Hamasu na Zachodzie nie lubia i jedyne co o Hamasie sie wypisuje dotyczy dzialania skrzydla zbrojnego jest zupelnie inna „bajka”

    Pozdrawiam

  47. @vandermerwe
    18 maja o godz. 13:14 1095

    „Przyklad demagogii i lekkiego zaslepienia”.

    Ja bym nawet użył znacznie mocniejszych słów.
    Artykuł Smolara to doskonały przykład tego jak tzw. mainstream’owe elity nie potrafią pogodzić się z przegraną i przyjąć do wiadomości, że ich miejsce jest już na śmietniku historii.

    „Doskonała” jest końcówka tekstu:

    „Z pewną melancholią wspominam „Gazetę Wyborczą”, która odgrywała istotną rolę w czasach polskich przemian (oczywiście poza tymi ostatnimi, PiS-owskimi), popularyzując idee liberalizmu zarówno w jego wymiarze politycznym, kulturowym, jak i ekonomicznym. Mam nadzieję, że „Wyborcza” nie zrezygnuje z kontynuowania tej tradycji. Nawet jeżeli, nie przeczę, wymaga ona przemyślenia dotychczasowych doświadczeń i uwzględnienia obecnych warunków”.

    Tak, występuje zdecydowana potrzeba „przemyślenia dotychczasowych doświadczeń i uwzględnienia obecnych warunków” ale chyba nie powinni tego robić panowie Smolar & Spółka.
    Im już dziękujemy.

  48. Jak podają wPolityce.pl/KRESY.PL: „Prof. Kieżun: KOD jest finansowany z zewnątrz”

    „–  Ta cała akcja, która jest u nas – demonstracje KOD, manifestacje i pikiety – musi przecież kolosalnie kosztować. Proszę zwrócić uwagę na prostą sprawę: ich sztandary są nowiusieńkie, świetnie przygotowane. Nie jest to robione metodą chałupniczą – to wszystko musi kosztować duże pieniądze. Soros jest jednym z najbogatszych ludzi świata i choć działa przez współpracowników, a nie osobiście, to budowa trwa i oddziałuje także w Polsce. Polska dziś usiłuje się uwolnić z tego strasznego wyzysku i chce nacjonalizować gospodarkę. To w tym kierunku idziemy wyraźnie – w związku z tym jest olbrzymi atak. Muszę powiedzieć, że przewidywałem taki atak – byłem pewny, że on będzie. Chodzi o to, by odpowiednio się przeciwstawić i nie robić głupstw. Tutaj cały szereg posunięć nowego rządu był niewłaściwy, można było to wszystko trochę inaczej zrobić. Nie zmienia to jednak faktu, że cała akcja KOD jest finansowana i przygotowywana, a ludzie są ogłupiani. Inna rzecz, że wciąż jest olbrzymia masa ludzi, która rządziła i była tak czy inaczej związana z Platformą Obywatelską – mówi prof. Witold Kieżun w wywiadzie dla wPolityce.pl
    Zdaniem ekonomisty trzeba być przygotowanym na to, że konflikt polityczny w Polsce będzie trwał jeszcze długo.
    – Nie ulega wątpliwości, że trzeba liczyć się w dalszym ciągu z bardzo ostrą walką i w związku z tym trzeba stworzyć przewagę prasową, medialną. To podstawowa sprawa: wyzbycie się tej propagandy. Przykładem jest sytuacja, w której wciąż niemal 100% prasy terenowej jest w rękach niemieckich. Choć to również problem szerszy – od wielu lat czytuję „Rzeczpospolitą”, która w obecnej chwili zrobiła się wyraźnie antyrządowa i zatraciła swój obiektywizm – uważa prof. Kieżun.
    Naukowiec ma także zastrzeżenia do pracy nowego rządu.
    – Jest dużo do zrobienia, z tym, że wszystkie decyzje w tej chwili trzeba przygotować profesjonalnie i merytorycznie. Tutaj widzę za dużo pośpiechu i chaosu, z czego potem wynikają dodatkowe problemy. Także zmiany na stanowiskach kierowniczych nie zawsze są merytoryczne – stwierdza rozmówca wPolityce.pl
    Prof. Kieżun proponuje także nowe rozwiązania
    – Cały nasz system demokratyczny jest o tyle niebezpieczny, że co cztery lata zmienia się w nim kadra kierownicza w olbrzymiej większości ministerstw i urzędów. Konkretnie proponuję nie czteroletni, ale ośmioletni system. Cztery lata to za mało. Częściowo trzeba też zmienić system ordynacji wyborczej – tak, by do Sejmu wchodzili ludzie niezwiązani z partią, ale mający duży poziom intelektualny i ich wybór był takim potwierdzeniem patriotyzmu. Polska zginęła dzięki wprowadzeniu demokracji szlacheckiej – wystarczyło 300 lat, by z najpotężniejszego kraju Europy przeistoczyć się w kraj pod rozbiorami. Trzeba być ostrożnym – ostrzega prof. Kieżun”.

    Profesor Witold Kieżun to znany polski prawnik i ekonomista, teoretyk zarządzania, autor m.in. głośnej książki „Patologia transformacji”.

  49. Grzegorz Sroczyński odpowiada na wyjątkowo debilny tekst Smolara w GW- „Jak zostałem pomagierem PiS [i Hamasu – grzerysz]. Polemika z Aleksandrem Smolarem”

    „Część publicystyki naszego obozu zaczyna przypominać zagrzewanie kibiców na stadionie. Coraz głośniej krzyczymy, coraz równiej nam to wychodzi, ale jest to zagrzewanie już zagrzanych oraz przekonywanie już przekonanych. Dlatego w niektórych tekstach próbuję podejmować dialog z nieprzekonanymi, a także ze zwolennikami PiS. Taki był też cel mojego „Listu do polityków PiS” w zeszły czwartek w „Dużym Formacie”.

    Już po tytule można się zorientować, że nie był to tekst adresowany do Aleksandra Smolara. Skoro go jednak przeczytał, mógł to zrobić ze zrozumieniem („Wyborcza”, 17 maja). Tymczasem postanowił przyprawić mi propisowską gębę: „Pewnej lewicy – również, jak się okazuje, tej z „Gazety Wyborczej” – bliższy jest, ze względu na elementy programu socjalnego, nacjonalistyczny, klerykalny, autorytarny PiS niż ludzie, którzy bronią wartości demokratycznych”.

    Ciekaw jestem, co jeszcze musi się wydarzyć, żeby do nas dotarło, że straszeniem Kaczyńskim nie wygrywa się w Polsce wyborów. I że każda krytyka tej władzy abstrahująca od rzeczywistych podstaw jej wyborczych sukcesów de facto tę władzę utrwala. PiS wygrał wybory dzięki obietnicy większej troski i programu socjalnego (do tego dodał trik z łagodnymi twarzami Szydło i Dudy). Teraz PiS próbuje przekonać obywateli (na razie skutecznie), że jako jedyny widzi problemy, o których na co dzień rozmawia polska prowincja i klasy niższe.

    My natomiast tych problemów nie widzimy albo traktujemy jako drugorzędne. Uśmieciowienie zatrudnienia i złe stosunki w pracy (dla wielu Polaków demokracja kończy się po przekroczeniu bramy zakładu), nierówny dostęp do służby zdrowia, niesprawne sądownictwo (wybitny prawnik prof. Tomasz Koncewicz mówi, że polscy sędziowie są mistrzami w tłumaczeniu obywatelom, dlaczego sąd nie może się ich sprawą zająć), skandal dzikiej reprywatyzacji w Warszawie (i wielu innych miastach), brak mieszkań komunalnych. Wszystkie te sprawy łączy jedno – państwo od lat wysyła obywatelom komunikat, że w razie kłopotów zostaną na lodzie.

    Nie dziwmy się więc, że pisowski pakiet silnego państwa, które za mordę trzeba wziąć, ma tak duże poparcie. Gdybyśmy przez ostatnich osiem lat chociaż połowę energii zainwestowanej w straszenie Kaczyńskim poświęcili na alarmowanie w powyższych sprawach, gdybyśmy codziennie ciosali Platformie kołki na głowie, nie musielibyśmy teraz toczyć ze Smolarem tej polemiki, bo PiS by nie rządził.

    Jeśli opozycja chce odsunąć od władzy PiS, musi mieć własne, w miarę jasne odpowiedzi na te społeczne bolączki. Słyszę: ależ to są didaskalia, teraz trzeba bronić demokracji, a potem „się zobaczy”. Otóż nic się nie zobaczy. Bo PiS tematy społeczne całkowicie zawłaszczy i wygra w cuglach kolejne wybory. Nawet nie będzie musiał tych problemów rozwiązywać, wystarczy, że wmówi części wyborców: „Zobaczcie, opozycja waszych trosk nawet nie widzi”.

    Tekst Aleksandra Smolara miał jeszcze jeden efekt – bardzo ucieszył Tomasza Lisa, który na Twitterze nazwał mnie „pomagierem PiS”. Jest to brzydka insynuacja, zwykle nie schodzę na tak niski poziom polemik, ale tym razem odpowiem. Tomku, nie znam nikogo, kto zacząłby popierać PiS po moich tekstach. Natomiast znam ludzi, których od naszego obozu odrzuca uporczywa jednostronność.

    Od ośmiu lat codziennie piszemy, jak niebezpieczny jest Kaczyński, używając przy tym coraz mocniejszych słów. Działa? Nie działa. Wyciągnijmy wreszcie wnioski”.

    Panu Smolarowi i jego kompanom już dziękujemy.

  50. „Jeśli opozycja chce odsunąć od władzy PiS, musi mieć własne, w miarę jasne odpowiedzi na te społeczne bolączki. Słyszę: ależ to są didaskalia, teraz trzeba bronić demokracji, a potem „się zobaczy”. Otóż nic się nie zobaczy.”

    Na stronie „Kultury LIberalnej” jest krotki artykul podobnej tresci i.e. wiecowanie pt. KOD nie zastapi konkretnego programu politycznego opozycji. Zas obecny, jesli mozna to nazwac programem, oprocz wiecowania ( bycia z ludem jak nazywa to Autor) sprowadza sie do straszenia PiS-em, co przezylo sie lata temu.

    Pozdrawiam