Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.05.2016
poniedziałek

Furia

23 maja 2016, poniedziałek,

Piątkowy spektakl w Sejmie, mimo wielu mówców, to teatr jednej aktorki, Beaty Szydło. Histerycznie zaostrzony głos, rozdęte nozdrza, brak kontroli nad sobą i sam tekst, jego treść i forma – dają świadectwo swoistej kultury, wskazują na frustrację, mają też ściśle polityczny wymiar.

Pani premier (nie „ona”, jak było w relacji rozmowy z papieżem Franciszkiem) walczy o siebie. O swoją pozycję i honor wewnątrz pisowskiej formacji. Wie, że doszła do ściany cierpliwości prezesa. On chce wyników. Lubi zmieniać swych generałów. Satysfakcję czerpie z tej najpierw przyjemności. W gruncie rzeczy 500+ nie obchodzi go w innym wymiarze jak tylko udanego przekupstwa. A był to cenny dla władzy PiS, ale jedyny sukces pani premier. Przyniósł rok, może ciut więcej sondażowej przewagi.

Prawdziwy cel prezesa i jego całego bez wyjątku otoczenia to władza ubezpieczona przed upadkiem. Oni wiedzą, jak pusty jest ich program i jak wielkie przewały. Wiedzą, że jedynie nadzwyczajne okoliczności uchronią ich przed odpowiedzialnością. Tym razem nie tylko polityczną, ale i karną. To, co tej władzy zagraża, to demokracja. Wola większości. Człowiek, który we wszystkich „przekazach dnia” od 210 dni powtarza „demokracja to większość”, „odpowiadamy jedynie przed prawdziwym suwerenem – wyborcami”, pamięta z pewnością, kto jest suwerenem. Suweren jest kapryśny z zasady. Wymagający. Jest jak PiS, jak PSL – bierze, co dają. Nie kwituje. Żąda więcej. Przynajmniej tego, co mu obiecano. Demokracja dla PiS to prawdziwe wyzwanie.

500+ jest właśnie konsumowane. Za chwilę stanie się zwyczajnym składnikiem domowych budżetów tych, którym się należy. Były inne obietnice. Najkosztowniejsza to skrócenie wieku emerytalnego. Nawet jeśli odebrać emerytom możliwość zarobkowania, to i tak obciążenie budżetu będzie wielkie. Darmowe leki dla osób 75+. Nic w rzeczywistości nie jest darmowe. Ktoś koszt licencji, produkcji i sprzedaży pokryć musi. Pokryje budżet, to znaczy podatnicy. Renacjonalizacja części sektora finansowego, a może i ziemi też, poza nowymi konfliktami, jak ten najzupełniej chyba nieprzewidziany z rolnikami, też będzie kosztować. Rozbudowa obrony cywilnej, w rzeczywistości organizacja bojówek partyjnych, to będzie koszt systematycznie rosnący.

Oni z pewnością zażądają pieniędzy. Za obronę ojczyzny przed lewakami, kosmopolitami, Europejczykami, targowiczanami – wrogiem wielogłowym i zdradzieckim, wciąż się odradzającym – trzeba będzie słono płacić. Frankowicze. Tu, podobnie jak w sprawie emerytur, zaangażował się jeszcze prezydent. Niesiony rączym potokiem marzeń i słów zapowiedział honorowo swoje ustąpienie, jeśliby nie dał rady.

Pięćśet plus, emerytury, leki i frankowicze. Nie da rady. Siedmiolatkowie. Ten bałagan też nie przyniesie oszczędności. Tu zapłacą rodzice najmłodszych, a nie budżet – za prywatne przedszkola i żłobki. Handel wielkopowierzchniowy w projekcie – każdy handel w rzeczywistości. Górnictwo. To wszystko bardzo w sumie kosztowne. Są jeszcze koszty niewymierne. Pojawiają się wszędzie i zawsze, gdzie partyjność przenika gospodarkę. Gdzie odpowiedzialność za wyniki finansowe przedsiębiorstwa nie jest oparta na oczywistych kryteriach wypracowywanego zysku i wzrostu wartości aktywów.

Są rezerwy. Wciąż jeszcze OFE, nadwyżka banku centralnego, rozmaite opłaty. Za górnictwo zapłacą konsumenci energii. Ci indywidualni – w rachunkach domowych i też indywidualni – w zwiększonych kosztach wszystkiego, co do wytworzenia, przetworzenia i sprzedaży energii potrzebuje. Czyli za górnictwo zapłacimy wszyscy w kosztach właściwie wszystkiego. Ofiary wygranej przez PiS walki o handel – w kosztach codziennych zakupów. Frankowicze gryźć będą ziemię, ale też zapłacą. Ze swojego. Emeryci przyzwyczajeni są do niewykupywania wszystkich potrzebnych im leków. Neoliberalizm poprzedników ich przyzwyczaił. Trochę ściągnie się jeszcze z podwyższonej akcyzy z paliwa. W Unii nikt nie tankuje przecież taniej.

Potem pozostają już tylko podatki. To na koniec. Jeśli to, co wyżej, nie wystarczy na pokrycie kosztów tej narodowej, biało-czerwonej, rozmodlonej w toruńskiej świątyni władzy. Największe rezerwy, te ostatecznie, jak zwykle – w VAT. Za chwilę jednak, kiedy tylko pani premier znieczuli swój lęk przed powiedzeniem mu prawdy, Jarosław Kaczyński dowie się, ze te 50 miliardów z VAT w durszlaku fiskusa tak samo wycieka, jak wyciekało. Bo VAT to najpierw nie problem uczciwości, lecz systemu. Czym bardziej pogmatwany, tym dziury większe.

A i klimat nie będzie dla PiS bardziej słoneczny.

Ubezpieczyć władze przed upadkiem. Raz niemądrze Kaczyński ją oddał. Nie musiał. Przeliczył się. Przekombinował.

Władzy, która wierzy, że demokracja to większość, najbardziej zagraża demokracja. Najgroźniejsza jest większość. Kogo partia Prawo i Sprawiedliwość mogła przekupić – już przekupiła. Może jeszcze jakieś drobiazgi. Młodzież Wszechpolska, kibole, „patrioci” z kastetami w dłoniach. Kasy na więcej nie ma. Będzie jej mniej. Koszt obsługi długu rośnie. Jak i sam dług.

A tyle było w kampanii o nadmiernym zadłużeniu. Te słowa będą teraz ciążyć. Rosną wydatki frankowiczów. Pożyczki na ogół spłacają. Mniej wydają na co innego. Ich mieszkania już są, podatki z ich zakupu, wyposażenia zapłacone – źródełka, setki tysięcy źródełek wpływów podatkowych wysychają.

Muszą zaś ograniczać konsumpcję innych towarów i usług. A wpływy z podatków bankowych nie rosną. Dla banków fantastyczny czas odchodzi w przeszłość. Konkurencja, klimat. To, co najbardziej będzie opłacalne, to pożyczać rządowi. Gospodarka na tym nie urośnie. Frankowicze bardziej szczęśliwi i dumni z PiS nie będą. Zobaczy się niebawem zresztą, jak bardzo podniesie się wartość państwowych spółek dzięki nowemu partyjnemu zaciągowi. Jak wzrośnie sprzedaż, a więc i wpływy podatkowe. WRON-a też wierzyła, że dyscyplina podniesie gospodarkę. Różnica taka, że teraz jakoś to działało. Co będzie, kiedy kolejne stada i stadniny obejmie dobra zmiana?

Pani premier, zdaje mi się, to wszystko już wie. Prezes niekoniecznie. A tu konflikt za konfliktem. I wizerunkowe wpadki. Konie padają, wiadomo. Ale zaraz po tak wrednie niemądrze motywowanych nominacjach? I ten KOD. Przecież to my, polska porządna, katolicka prawica z kibolami pod pachą mieliśmy monopol na biało-czerwone pięknie i wysoko powiewające nad naszymi głowami flagi. Oni też mogą?

I te masy. Prezes ma kompleks żoliborski. Nie on, lecz ktoś inny swoją osobą kojarzyć się będzie po wieki z Żoliborzem, z inteligencją żoliborską. A ten KOD gromadzi dwieście tysięcy. Nawet policjant, który powie, że 40, a nie 200, nie potrafi utrzymać gardy, plącze się w zeznaniach, kręci tak, że nawet prezes to widzi.

I ta Ameryka! Skąd jak skąd, ale z Ameryki ten atak? Zgodny. McCain. Clinton. Republikanin. Demokrata. Co się dzieje? O Europie szkoda gadać. Ona zawsze była lewacka, tęczowa, laicka. I ma kasę. To prezes akurat rozumie. Szydło już naprawdę irytująca. Czas ucieka między palcami. Ci od 500+ przyzwyczają się, że mają. Jeszcze pół roku, a zapomną tak, jak Polacy o dobrodziejstwie Schengen zapomnieli. Zaczną pytać, co dalej. Emeryci, frankowicze, rolnicy, sześćdziesięciolatkowie przed emeryturą.

Szydło polubiła swoją funkcję. Prezes lubi rządzić. Najłatwiej nominując. Żeby nominować, trzeba zdenominować. Pani premier o tym wie. Stąd ta piątkowa furia. To nie była gra przed prezesem. Ani tym bardziej zagrywka wobec wyborców na chwilę przed kapitulacją w sprawie Trybunału. Pani Szydło była wściekła na opozycję. Było dokładnie tak, jak wykrzykiwała. Tak jak widzieliśmy. Pani premier Szydło pozostanie w historii polskiego parlamentaryzmu. Z rozdętymi nozdrzami i zaciśniętymi pięściami. Jako premier polskiego nieporozumienia. Polskiego nieszczęścia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 122

Dodaj komentarz »
  1. Co będzie z wami po PiSie?
    Czy wrócą rządy Platformy w takim oto kształcie?
    Rządy PiS są naturalną i nieuniknioną konsekwencją rządów Platformy. Partii byłych bohaterów z barykad, zwycięzców nad komuną i zgniłego styropianu.
    „Platforma skapitulowała wobec prawicowego imaginarium: taktycznego sojuszu z kościołem, czczenia w boskich proporcjach papieża naszego jedynego, hołubienia aborcyjnego kompromisu, żołnierzy wyklętych, konkordatu i religii w szkołach. Hordy łysych osiłków z bogiem i ojczyzną wyklętą na ustach, tatuażach i majtkach nie wzięły się znikąd. To efekt sojuszu rynkowego bata z kościelnym kadzidłem, dwóch rekwizytów, które skutecznie tresowały widzów w naszym szarym cyrku zwanym Polską. Tresowały aż wytresowały. ”

  2. Aby nieco urozmaicić ten blog, gdzie Andrzej Celiński w demonizowaniu Jarosława Kaczyńskiego i PiS już chyba prześcignął nawet „późnego demokratę” Daniela Passenta („On chce wyników. Lubi zmieniać swych generałów. Satysfakcję czerpie z tej najpierw przyjemności. W gruncie rzeczy 500+ nie obchodzi go w innym wymiarze jak tylko udanego przekupstwa”), podaję parę drobnych cytatów z wywiadu Doroty Wodeckiej z Jackiem Hugo-Baderem (sobotnio-niedzielne wydanie GW).
    Wywiad dotyczy najnowszej książki Hugo-Badera zatytułowanej „Skucha”, która jest „o dziewczynach i chłopakach z solidarnościowego podziemia, o tym, jak im się żyje w Polsce, którą sobie wywalczyli (sic! – grzerysz)”.

    Mówi Hugo-Bader:

    „Powiedz, co stało na przeszkodzie, żeby Fred, który był w Firmie szefem transportu, został kierowcą w Biurze Ochrony Rządu? Albo dowódcą zmiany ochrony Pałacu Prezydenta czy Urzędu Rady Ministrów?…. Co szkodziło, żeby się ktoś zatroszczył o ich przyszłość, bo sami nie dali rady?…. Owszem, powinniśmy pociągnąć za uszy paru kolegów … bo bieda odziera z godności i upokarza. Kiedy wpadłem w kłopoty finansowe, nagle czułem, że jestem gorszy od kumpli i słaby, że do takiej sytuacji doprowadziłem. Dźwignąłem się, ale wyobraź sobie, że jest to stan permanentny”.

    Tak, „bieda odziera z godności i upokarza” ale najwyraźniej tylko „partyzantów z solidarnościowego podziemia”, którym bezwzględnie należało pomóc i „pociągnąć za uszy”. Szerokie rzesze społeczeństwa – w tym robotników z upadłych stoczni i zamkniętych wielkich i mniejszych zakładów pracy, włókniarki, pracowników zlikwidowanych z dnia na dzień PGR’ów, sprzątaczki, ochroniarzy ale także mnóstwo tzw. inteligencji pracującej za grosze w kulturze i sztuce oraz szkolnictwie (w tym wyższym) – bieda najpewniej uszlachetnia… Im – jak rozumiem – pomóc nie należało i nie należy…

    Może jednak jest coś, co zdaniem Hugo-Badera, otarłoby jednak łzy z oczu jego kumpli?

    Owszem, jak mówi nasz bohater, „gdyby moi odtrąceni przez nową Polskę koledzy zobaczyli Jaruzelskiego na tej przysłowiowej latarni, to pewnie nie byliby tak sfrustrowani”.

  3. Najgłupsi w Europie. Nowa książka profesora Andrzeja Karpińskiego, o tym jak w Polsce zlikwidowano 1675 zakładów.
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/21-numerze-przegladu-polecamy/

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pięćśet plus, emerytury, leki i frankowicze. Nie da rady.

    Trzeba jeszcze dodać obietnice zwiększenia kwoty wolnej od podatku i mamy komplet przestróg ekonomicznych z ostatniej negatywnej prognozy agencji Moody’s.

    Generalnie ten ponury obraz, to jest obraz bankructwa III RP w sensie mentalno-politycznym. Rządy PiS to ukoronowanie i ostateczna kompromitacja III RP, również odzwierciedlenie całokształtu działania jej „elit” postsolidarnościowo-postkomunistycznych.

    Moim zdaniem ten gang pisowski po brakującą forsę w pierwszej kolejności zwróci się do badylarzy, cinkciarzy i złodziei, czyli polskich przedsiębiorców i całej gospodarki. Instrumenty fiskalnego i policyjnego terroru są już przygotowywane. Drugim źródłem może być wysuszanie i powolne likwidowanie lokalnych samorządów. A więc zarżniecie dwóch cennych i dojnych krów, które są jednym z jaśniejszych osiągnięć III RP i na których III RP właściwie jeszcze jako tako do przodu jedzie.

  6. Mam uwagę do VAT i wpływów podatkowych:

    mityczne 50mld VAT to liczba symboliczna, zawierająca VAT w większości niemożliwy do spłaty. Rzeczywistej gotówki do ściągnięcia jest ok 3mld PLN.

    Opodatkowanie przedsiębiorców to kolejny mit zakładający, że w ich kieszeniach jest jakaś wolna gotówka, którą można po prostu wyjąć. To złudzenie.

    Rząd ma trzy źródła finansowania: podnieść podatki, pożyczyć pieniądze albo je wydrukować. Wszystkie uderzą w znakomitą większość społeczeństwa.

    Jesteśmy dość biednym krajem, który graniczy z najbogatszym krajem świata i jest członkiem klubu bogatych, co rozbudziło niemożliwe do zrealizowania aspiracje. Aby żyć jak w Niemczech potrzebujemy nie 15 lat, jak twierdzi min. Morawiecki (bo to oznacza podwyżki 8% rocznie), tylko znacznie więcej i nie wiadomo czy kiedykolwiek to nastąpi. Za to szybko możemy żyć jak na Białorusi.

    To być może przykra wiadomość, ale warto ją przyswoić.

  7. Wredna jestem, a do tego nierozsadna, bo czuje przez skore, ze im gorzej, tym lepiej. Ale tak przecież nie jest, bo po rzadach tej bandy pozostaną zgliszcza. I to my się będziemy z tym bujac, a nie banda, która, mam nadzieje, będzie ogladac wówczas swiat przez kraty. Może więc pomyśleć, jak skrócić ten czas przeznaczony na destrukcje?

  8. Nie ma się z czego cieszyć. Następca Szydło będzie jeszcze gorszy od niej.

  9. Szydło zrobiła swoje i będzie musiała odejść. Ten kurdupel moralny Kaczyński na dłuższą metę nie zniesie upokorzenia, że musiał się przemycić do władzy schowany pod spódnicą Szydło.

    Zbigniew Brzeziński nazwał kiedyś polską ordynację wyborczą najgłupszą w świecie. Tylko w takiej ordynacji takie zero jak Kaczyński może uzyskać władzę absolutną dzięki:
    a) schowaniu siebie, Ziobry i Macierewicza pod spódnicą Szydło
    b) odebraniu 30 milionom obywateli biernego prawa wyborczego a więc podstawowego prawa obywatelskiego
    c) wywaleniu na śmieci 2,5 mln głosów tych niedojdów, którzy poszli na lewe wybory
    d) przelicznika „wprost odwrotnie proporcjonalnego” ordynacji „proporcjonalnej”, który daje z 37% ważnie oddanych głosów 51% mandatów w Sejmie, a z 63% głosów oddanych na inne partie robi 49% mandatów w ławach opozycyjnych.

    III RP z taką ordynacją wyborczą sobie na absolutne rządy nadętego zera spod damskiej spódnicy uczciwie zasłużyła.

  10. ” Emeryci przyzwyczajeni są do niewykupywania wszystkich potrzebnych im leków. Neoliberalizm poprzedników ich przyzwyczaił. ”

    Jak ich przyzwyczaił to lepiej nie odzwyczajać.
    Niech patriotycznie popierają Ojczyznę czynem i umierają przed terminem.

    Pięknie to Pan pisze, z ogniem, szkoda tylko, że to słomiany ogień, pobuzuje i niewiele z tego pisania zostanie.

    Jak na razie jedynym pomysłem na naprawę demokracjii w Rzeczypospolitej przedstawił Pan alfabetyczne listy wyborcze, troszkę mało jak na tyle pisania.

    Neoliberalizm się nie sprawdził. Mniejsze podatki dla tych z górnej półki nie spłynęły w dół w postaci miejsc pracy, popłynęły do rajów podatkowych i zakupów nieruchomości w modnych okolicach.

    Mieliśmy pecha, że nasza transformacja zdarzyła się w okresie neoliberalizmu.
    Gdyby zdarzyła się w okresie rządów socjaldemokracji gdy 80% podatki były w krajach przez nią rządzonych normą, mogło być inaczej.
    Właśnie w okresie rządów socjaldemokracji był najszybszy postęp gospodarczy i społeczny.

    Na początek proponuję zdopingować prezesów do płacenia w miarę godziwego wynagrodzenia pracownikom ograniczając ich pensje i bonusy do jakiejś wielokrotności najniższej płacy w ich firmie.

  11. Panie Andrzeju Celiński, „emerytowany demokrato”, nadal czynny przed kamerami telewizyjnymi, mikrofonami radiowymi i od niedawno na własnym blogu.
    Zgrabnie i racjonalnie opisał Pan w swoim najnowszym felietonie pt. „Furia” przemówienie pani premier Beaty Szydło na forum sejmu, wygłoszone w ostatni piątek.
    Ja tylko od siebie dodam słownikową definicję słowa „Furia”. Zgodnie ze słownikiem języka polskiego, wydanego przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe w 1988 r. (strona 620) FURIA to (med.) „ostre zaburzenie świadomości z gwałtownym podnieceniem, będące objawem niektórych chorób psychicznych i zatruć; szał; potocznie: napad gniewu złości, wściekłości”: Atak, napad furii. Dostać furii.
    Jeśli nie czyta Pan urbanowego tygodnika „NIE”, to radzę kupić najnowszy, piątkowy numer tego periodyku, aby zapoznać się z ciekawym artykułem napisanym przez psychologa Karolinę Rogaską. W tekście, zatytułowanym „Lot nad kaczym gniazdem” opisuje ona 4 przywódców PiS jako ludzi w stanie, który by trzeba zbadać metodami medycznymi.
    Pozdrawiam Pana. lspi

  12. Furia , w wykonaniu pani premier ma swoje uzasadnienie, która zrozumiała,
    że trzyma rękę w nocniku,że jest ofiarą siedmioletniego „picowania” duetu:
    Tusk, Rostowski, który ratował się jak mógł przed upadkiem, wystarczy wymienić dwa działania; podwyższenie VAT z 22 do 23 procent, oraz zagrabienie 140 mld.
    z OFE. Bez tych działań musiałby ogłosić niewypłacalność, bankructwo.
    Polityka oszczędności była dla tego duetu obca, realizowali program dogadzania innym, za pomocą oszukańczego systemu, dojenia realnych gospodarek przez struktury unijne. Taka polityka jest niemożliwa do zastosowania przez aktualną większość, obecny rząd. Nic się nie zmieniło.
    Stoimy wszyscy przed ścianą, razem z politykami, okadzeni złudzeniami, kłamstwami.

    Pani Szydło, zrozumiała, doszło to do jej świadomości, po półrocznym rządzeniu,
    że zastała ograbiony kraj z rezerw, bez pieniędzy. Prawdopodobnie dowiedziała
    się z ust ministra finansów, że program obietnic wyborczych, na czele z programem 500 plus — jest nie do zrealizowania.
    To dotyczy wielu innych rzeczy.
    Ta okrutna prawda, o której może nie wiedzieć Jarosław Kaczyński, była faktyczną przyczyną furii, agresywnego przemówienia.

    Bo merytorycznie rzecz biorąc — pani premier miała rację – mówiła prawdę.
    Opis tej prawdy jest zbyt makabryczny, nie nadawał się do bezpośredniego opisu,
    wyartykułowania z trybuny sejmowej. Jest nie do zrozumienia przez elity sejmowe.

    Sprawdziła się jeszcze raz prawda: że jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

    Było symptomatyczne, że nikt nie zapytał pani premier, o wyjaśnienie przez nią
    głoszonych tez. Na przykład tej – kto w UE jest szkodnikiem, największym,
    co szkodzi Unii?

    W tej jatce z piątku, tak naprawdę — nie chodziło o suwerenność, praworządność i TK.

  13. Skąd PiS weźmie pieniądze na realizację obietnic ? Tęgie głowy piszą, że a to z rezerwy demograficznej, a to z OFE, a to podniesie VAT, a to zwiększy deficyt i nas dramatycznie zadłuży. Doprawdy, nie rozumiem, dlaczego tak wielu zakłada, że będzie czynił głupio, źle, nietrafnie, ale nkt nie zakłada, że podejmie działania iście gangsterskie ? Po rewolucyjnemu ? Skoro nie zamierza podporządkowywać się Konstytucji ? Ma już prawie wszystko „opanowane”. Swój GUS, swój prezes NBP. Zabraknie pieniędzy ? Jak za mało, to się dodrukuje! Wskaźniki inflacji ogłasza GUS… Obciążenie wydatkami 500+ , po paru latach inflacji, mocno spadnie, można, na prawo i lewo dawać „podwyżki”, ciężar gatunkowy „kwoty wolnej” relatywnie spadnie… Że kurs Euro ? Kurs ustali NBP! A kantory ? A po co spekulanci ? A po co komu dolar, czy euro ? O wizy na Zachód nie będziemy się prosić na kolanach! Bez dewiz, w ramach wymiany z bratnią Białorusią i bliską nam wartościami Rosją. Doraźnie przecież nie stracą ci co nic nie mają. Stracić mogą przecież tylko ci, co mają. Drugi sort. Od nich głosów i tak nie ma! To niech oni stracą swój dorobek. Na jakiś czas wystarczy. Genialne ! Repolonizacja ! Wszystko Nasze, Narodowe, Państwowe. Ekstremie antypatriotycznej mówimy stop. Jeszcze ktoś „trąbi o demokracji” ? A posłuchać arcypasterza Gądeckiego to zabył? Tu zbliża się prawdziwa wolność, suwerenna demokracja. Wkrótce uchwała sejmu o narodowej szczęśliwości.

  14. Narodowo Socjalistyczna Partia Prawicowej Sprawiedliwości w skrócie NSPPS.-ma władzę i co jej zrobicie?Pieniądze to rzecz wtórna.Można dodrukować,a zachód umorzy długi jak dla Gierka. Bo ile już wpakował w Grecję.?A my ważniejsi ,bo flanka wschodnia.Stawiam flaszkę temu durniowi ,który to słow0 puścił w obieg.A to co dziś to takie sobie gierki.A geniusz -,zauważćie -chwali tylko ministra od rozwoju ,który puścił aniołka z trąbką ,że za 15 lat będzie u nas gitowo..Czyli nie bierze odpowiedzialności za pozostałych ,którzy brną w przepaść.

  15. Szanowny Panie Redaktorze – ostatnio deklarował Pan deklarację majątkową……..

  16. Jak donosi http://www.tvn24.pl:

    „Gdyby wybory do Sejmu odbywały się w maju, PiS zwyciężyłoby z wynikiem 39 proc. poparcia – wynika z sondażu TNS Polska. Drugie miejsce zajęłaby PO z 17 proc. głosów; Nowoczesna mogłaby liczyć na 11, a Ruch Kukiz’15 – na 7 proc. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyłyby progu wyborczego.

    W majowym badaniu udział w wyborach „zdecydowanie” zadeklarowało 25 proc. (o 3 punkty proc. mniej niż w ubiegłym miesiącu). Raczej do urn wybrałoby się 33 proc. badanych (o 5 punktów proc. mniej niż w kwietniu). W wyborach raczej nie planowałoby udziału 15 proc., a zdecydowanie nie wzięłoby udziału – 18 proc. respondentów; 9 proc. było niezdecydowanych.

    PiS w górę, PO i Nowoczesna w dół.

    Spośród osób, które zadeklarowały udział w wyborach, na PiS głos oddałoby 39 proc. – o 5 punktów proc. więcej niż w kwietniu. Na Platformę zagłosowałoby 17 proc. – o 1 punkt proc. mniej niż w ubiegłym miesiącu. Nowoczesną poparło 11 proc. ankietowanych – o 2 punkty proc. mniej niż w sondażu z kwietnia. Do Sejmu dostałby się jeszcze Ruch Kukiz’15 z 7-procentowym poparciem – to wynik o 1 punkt proc. niższy niż w zeszłym miesiącu. Pozostałe partie poza Sejmem. Wśród osób, które w sondażu zadeklarowały zamiar głosowania, po 4 proc. zapowiedziało oddanie głosu na SLD i PSL, a po 2 proc. – na partie KORWiN i Razem. W badaniu uwzględniono również ugrupowanie Twój Ruch, które uzyskało jednak 0 proc. wskazań”.

    A KOD i opozycja dziarsko maszerują prezentując roześmiane oblicza Grzegorza Schetyny i Ryszarda Petru, „nowych” nadziei Polski …
    A sprzedaż opozycyjnej prasy – szczególnie GAZETY WYBORCZEJ – dramatycznie spada…

  17. PiS – brak kadr, bazy i koncepcji. Dotyczy też opozycji.

    Co by PiS nie zrobił, będzie się pogrążał. Bo w sumie sam się nie spodziewał dojścia do władzy, nie ma absolutnie żadnej koncepcji, no i nie ma kadr i bazy do działania. Mógł rozdać szybko 20 miliardów z nieswoich pieniędzy, i to był jedyny konkretny (i potrzebny ludziom, a więc dający pewne poparcie ruch). Z resztą obietnic już stęka, bo wie dokładnie, że Moody’s ma rację, i że po spełnieniu tych obietnic będzie już bezpośredni krach.

    Złamie obietnice – źle. Dotrzyma obietnic – też źle.

    Zaatakował na całej linii resztki pozorów państwa prawa, ale co mu to da? Jak rzeczywiście sięgnie do środków siłowych spotka się z falą retorsji zewnętrznych i wewnętrznych łącznie z całkowitym odcięciem od środków i rynków Europy i objawami czynnego wewnętrznego oporu. A są słabi, bo resorty siłowe niekoniecznie będą lojalne. Natomiast kibolstwo jest silne w gębie, ale raczej nie utworzy poważnych oddziałów SS i SA.

    Drukowanie pieniędzy i represje fiskalne gospodarkę natychmiast zdestabilizują. I znowu będą dotkliwe retorsje zewnętrzne i wewnętrzne.

    PiS to jest banda oprychów nadętych przez polskie media. Tak naprawdę nie reprezentują sobą nic, nikt za nimi naprawdę nie stoi, nie mają bazy, kadr i kompetencji. Mogą robić tylko to w czym się wyspecjalizowani, czyli sprzedawaniem piramidalnego zestawu bredni, hucp na wszelkie tematy zastępcze i „patriotyczno-mesjanistyczne” zadęcie.

    Wpuścili siebie i III RP w kanał, i mogą robić tylko to co poprzednie „rządy”, czyli bić pianę, eskalować z pomocą wszelkich mediów „polsko-polską wojenkę” i udawać, że rządzą licząc na przeczekanie. W porównaniu z PO mają tę słabość, że PO miała kilkanaście osób, które przynajmniej udawały, że potrafią rządzić. Chociaż ci się w zasadzie w aferze taśmowej też wykruszyli. PiS nie ma nawet takich co potrafią udawać, że rządzą.

    A więc trzeba kopać w ten PiS ile wlezie i czekać, aż się ta prymitywna hołota sama z siebie rozpierzchnie.

    Problem jest, że dla PiS-u nie ma alternatywy, bo tak zwana opozycja ma podobną genezę, kadry i kompetencje. To też tylko kreatury nadęte przez polskie media, które nic sobą nie reprezentują i oprócz bicia piany i eskalowania „polsko-polskich wojenek” w zasadzie nic nie potrafią.

  18. Kalecki się kłania……

    1-Pełne zatrudnienie na umowach o pracę.
    2-Baza podatkowa polskich firm, płacących w kraju dywidendy i podatki.
    3-Wysoki udział płac w PKB.
    4-Zahamowanie wyjazdu podatników poprzez tworzenie miejsc pracy w kraju.
    5-Zamówienia publiczne kładące nacisk nie na cenę a na wysokość płac.

    Zapewne można by wymienić więcej czynników przydatnych do realizacji celów zawartych w planie Morawieckiego.

    Ps.
    Uprzejmie proszę o od…lenie się od Białorusi.
    I jej standardów.
    Maja niskie bezrobocie, pełną bezpłatną opiekę lekarską i szkolnictwo, firmy własne, a nie zagraniczne. Poziom zadłużenia jest również niższy niż nasz.
    Propaganda synonimów zła, zlasowała wam mózgi?
    Proszę poczytać trochę, zamiast bezrefleksyjnie powtarzać idiotyzmy.

  19. A ze słupkami to jak z głupkami.Gdy zadzwonią do mnie ,powiem, że tylko prezes,Bo mi życie miłe.Na podsłuchach ,powiem ,że Kamysz mój idol ,to jutro w kamasze albo jeszcze gorzej.

  20. Jeszcze dwie uwagi.

    Poststyropianowe elity były romantyczne.
    Walka o prawa człowieka i podobne bzdety, przysłoniły im potrzebę nawiązywania kontaktów handlowych i podtrzymywania starych więzi.
    Z despotami nie handlujemy!!!
    Walcząc o Wolny Tybet, olano rynek chiński.
    Pod dyktando obcych stolic, wstrzymywano handel z Birmą, Libią, Iranem, republikami postradzieckimi.
    Na nasze miejsce weszły mniej „brzydliwe” zachodnie korporacje.
    Pierwszym który się obudził, był po 23 latach Piechociński.

    Likwidacja polskich ciągów kooperacyjno- produkcyjnych, skazuje nas na import z zachodu.
    Uzaleznienie od niego jest większe niż dawniejszy „wkład dewizowy”.
    W efekcie, jesteśmy całkowicie bezbronni na naciski, embarga, czy sankcje.
    O taką WOLNOŚĆ nam chodziło?

    Eksportujemy ludzi, półprodukty.
    Pozbylismy się 5 milionów miejsc pracy na rzecz innych krajów.
    Zawdzięczamy to romantycznym uniesieniom naszych przywódców.
    Bez żadnej, choćby pobieżnej kalkulacji zysków i strat.

  21. grzerysz
    23 maja o godz. 15:06 1182
    Oni zmierzają raźno do tego co już było i co z hukiem padło. O rządach Platformy cytowałem opinie w pierwszym dziś wpisie. Udało im się natomiast wspólnie zbudować Polskę kultu przegranych powstań i żołnierzy morderców.

  22. Szanowny panie Redaktorze,
    a coz oprocz bezsilnego toczenia piany z bezzebnych ust jestescie tej „furii” przeciwstawic?
    Probujac przy pomocy histeryczych wrzaskow lzyc i ponizac tych, z ktorymi przgraliscie
    sami wdeptujecie sie w bloto.
    Bo co mozna powiedziec o czlowieku, ktory biadoli, ze dal sie wykiwac durniowi?
    Czy znajdzie sie wsrod tu obecnych ktos na tyle gramotny, ze bedzie w stanie
    udzielic odpowiedzi na to pytnie?

  23. @jasny gwint
    23 maja o godz. 16:48 1187

    Platforma Obywatelska to partia karierowiczów i degeneratów. Już nikt się na nią nie nabierze.
    Przypomnę po raz kolejny słowa Andrzeja Wajdy z wywiadu dla POLITYKI:

    „Zdziwiła mnie nieudolność, całkowite lekceważenie rzeczywistości przez Platformę Obywatelską, z którą sympatyzuję”.

    „… w dojrzałej demokracji przegrana partia pakuje się i odchodzi, zastanawiając się, jaki popełniła błąd. W PO nie widzę żadnej potrzeby autorefleksji. Jeśli nie potrafią się sami ocenić, to znaczy, że nas zawodzą”.

  24. „Rozdęte nozdrza”
    Znów JK się schował za te RD .
    Tak jak w „Masch54” dupki chowali się za „gorące usta”.
    Szacunek dla Szydło.
    Wychodzi na to,że jedynie Ona ma jaja w tej ekipie.

  25. Jednym z niewątpliwych „osiągnięć” okresu „sukcesu transformacji” w Polsce jest całkowity upadek mediów, szczególnie tych elektronicznych.
    Tym zabawniejsze jest więc znalezienie na stronie doszczętnie zakłamanej i zmanipulowanej a zdychającej od dawna GAZETY WYBORCZEJ (przypominam: obecnie najniższa sprzedaż w historii na poziomie 145000 egzemplarzy) tekstu byłego już korespondenta tej gazety w Moskwie o tym jak manipuluje telewizja…rosyjska:

    „Hitler pisał na komputerze, czyli jak kłamie Rossija”
    Wacław Radziwinowicz
    23.05.2016 13:50

    „W rosyjskim telewizorze widzieliśmy już różne cuda. Był trzyletni chłopczyk ukrzyżowany przez „banderowców” na głównym placu Słowiańska. Niewinna ofiara „ukrofaszystów”, która jak w końcu przyznał Kanał 1 – a to on wyssał z palca bajkę o „rosyjskim Jezusku” – w ogóle nie istniała. Przeszła jednak do panteonu ludowych mitów o okrutnych „ukropach”.

    Był jeszcze inny chłopak, zmieniony przez „upowców” w zombi. Ponoć ubrali malca w specjalną kurtkę z nadajnikiem, który go – pedałującego na rowerze przez pół Ukrainy – kierował z bombą pod pachą na pozycje bojowników za rosyjski Donbas.

    To jednak były tylko opowieści…

    Mistyfikacja na krótkich nogach

    Teraz główny kremlowski kanał telewizyjny swoje prawdy podsuwane przed oczy dziesiątkom milionów widzów wspiera „autentycznymi” dokumentami.

    Dmitrij Kisielow, którego ustami Kreml w programie publicystycznym „Wieści tygodnia” regularnie przekazuje narodowi swoje słowo na niedzielę, miesiąc temu błysnął przed kamerami nowiutkim już na pierwszy rzut oka hitlerowskim ausweisem.

    Przyznał od razu, że trzymając w dłoni taki autentyczny, najprawdziwszy dokument, z trudem opanowuje zrozumiałe emocje.

    A one wzięły się stąd, że był to ausweis Ukraińca Romana Kałyja, sotnika z dywizji SS Galizien.

    Po co frontman kremlowskiej propagandy machał w studio starym ponoć, choć świetnie zachowanym dokumentem? Z długiego i wielce abstrakcyjnego wywodu na temat ausweisu Kisielow wyciągnął nieco ryzykowny wniosek, że Barack Obama traktuje Ukraińców tak samo, jak w przeszłości czynił to Adolf Hitler, czyli ma ich za mięso armatnie, ciemną siłę roboczą, niegodną miana ludzi, a przydatną dla szkodzenia Rosji.

    Na krótkich nogach mistyfikacja Rossii 1 daleko nie uciekła. Internauci błyskawicznie odkryli, że na fotografii w dokumencie figuruje nie Ukrainiec Kałyj, lecz pełnoaryjskokrwisty Obersturmbannführer SS, kawaler Krzyża Rycerskiego Walter Schmidt.

    Przy tym dokument wypisano bardzo kulawą niemczyzną, z rażącymi błędami, nie na maszynie do pisania, lecz na komputerze w programie Word. „Hitlerowcy” użyli czcionek w formacie Times New Roman i Old English Five.

    Przyłapany i wyśmiany przez internautów Kisielow, trzeba przyznać, okazał się odporny na ciosy. W kolejnych tygodniowych „Wieściach” przyznał się do wpadki z fałszywką. Ale obstawał, że i tak jego na wierzchu, bo krytycy przecież nie kwestionują, że ukraińska SS Galizien służyła Niemcom, z czego niezbicie wynika, że Obama jest jednak jak Hitler.

    Widzowie usłyszeli to, czego nikt nie mówił

    Na podrobionych dokumentach autor „Wieści tygodnia” wpadł w ostatnim czasie nie pierwszy raz. W kwietniu pokazał „reportaż” na temat Aleksieja Nawalnego. Z przedstawionych w nim dokumentów obcych wywiadów wynikało, że sławny opozycjonista jest agentem wrogich Rosji sił, zdrajcą i najmitą. Papiery wypisano w języku angielskim – tak samo kalekim jak niemiecki z ausweisu Kałyja. A podpisała je funkcjonariuszka CIA Valerie Plame, która w momencie ich sporządzenia od lat już w Agencji nie pracowała.

    15 maja widzowie „Wieści” obejrzeli reportaż, w którym Francuzi gniewnie potępiali politykę władz UE wobec imigrantów, opowiadali o swym strachu przed niosącymi terroryzm i choroby przybyszami z Bliskiego Wschodu.

    Rozmówczyni dziennikarzy z Rosji, której wypowiedź zajęła prawie połowę 12-minutowego materiału, po zapoznaniu się z tym, jak przetłumaczono jej słowa, zwróciła się do Kisielowa: – Jest pan człowiekiem nieuczciwym. Moje słowa zostały nie tyle niewłaściwe przetłumaczone – widzowie usłyszeli to, czego w ogóle nie powiedziałam.

    Oburzony jest także były francuski minister rolnictwa Bruno Le Maire. Według niego to, co usłyszeli rosyjscy widzowie, „w ogóle nie jest podobne” do tego, co powiedział przed kamerą”.

    Wszystkich zainteresowanych przeczytaniem poważnych i interesujących reportaży z Rosji zachęcam do lektury książki „Putin Country: A Journey Into the Real Russia” napisanej przez Anne Garrels (wieloletniego korespondenta w tym kraju) i wydanej w tym roku przez nowojorskie wydawnictwo Farrar, Straus and Giroux. Co ciekawsze – Garrels zebrała w książce teksty dotyczące Czelabińska – ważnego ośrodka przemysłowego i naukowego na Uralu – i jego okolic.
    To prawdziwa odtrutka na prymitywną propagandę Wacława Radziwinowicza z GAZETY WYBORCZEJ czy pisane knajackim językiem zakłamane teksty Justyny Prus, współpracowniczki POLITYKI.

  26. podla swinia szczuje

  27. Oj, oj, wy solidarnościowcy męscy szowiniści… No, ale żeby i pan Celiński? No, no, no…

  28. Kalina
    23 maja o godz. 11:29 1173

    Ha, to samo, co i ty, mówili pisowcy, tyle że o rządach PO…

  29. Tu popełnia Pan panie autorze błąd w myśleniu pisząc
    ” Nawet jeśli odebrać emerytom możliwość zarobkowania, to i tak obciążenie budżetu będzie wielkie”
    bowiem zarobkowanie emerytów nie obciąża budżetu , a wręcz odwrotnie go wzbogaca. Błędem jest myślenie, że emeryci ci zabierają miejsca pracy , w większości przypadków tak nie jest . Zatrudniający ich nie byli by w stanie najczęściej ponieść obciążenia zatrudniając na cały etat gościa (bo na połowę czy mniej po prostu on by nie zgodził się , a emeryt się zgodzi, bo to dodatek do jego emerytury).

  30. Przypominacie sobie niezwykle krytyczny artykuł Wacława Radziwinowicza z GAZETY WYBORCZEJ o głównym kremlowskim kanale telewizyjnym? Okazuje się, że „Wieści tygodnia” kanału Rossija to naprawdę małe piwo w porównaniu z „Wiadomościami” Telewizji Polskiej.
    Jak pisze koleżanka Radziwinowicza w tejże GAZECIE:

    W „Wiadomościach” stężenie propagandy na minutę przekracza wyobraźnię największych w historii propagandystów [RECENZJA]
    Agnieszka Kublik 23.05.2016 20:32

    „Naprawdę, tego nie da się oglądać. Wiem, co piszę. Oglądam dziennik od stycznia niemal codziennie. Stężenie propagandy na minutę przekracza wyobraźnię największych w historii propagandystów!

    Nic dziwnego, że oglądalność „Wiadomości” od tygodni spędza sen z powiek dwóm prezesom: telewizji polskiej i Polski – Jackowi Kurskiemu i Jarosławowi Kaczyńskiemu. Temu pierwszemu, bo się boi, że straci posadę, jak ten drugi straci cierpliwość do tego pierwszego.

    Bo prezes Polski rozumie, że topniejąca widownia głównego dziennika TVP1 może się przełożyć na topniejący elektorat PiS. Bo na PiS głosowało 5,7 mln, a „Wiadomości” – ogląda już mniej niż 3 miliony. To może poważnie zagrozić wszystkim planom przerobienia narodu polskiego na naród Kaczyńskiego.

    Taki, który wierzy np. w to, że obrona suwerenności polega na prawie do łamania własnej konstytucji. Walka z Komisją Europejską to w istocie bój o prawo rządu do niepublikowania wyroków TK, które są nie po myśli prezesa Polski i prawo prezydenta do nieprzyjmowania ślubowania prawomocnie wybranych sędziów, bo są nie po myśli prezesa Polski. Czyli suwerenność to de facto prawo prezesa Polski do łamania prawa, do decydowania za rząd, premiera, prezydenta. Ba, za cały naród, za całego suwerena.

    Kurski to wie. Intuicja bulteriera. Bezbłędna, to trzeba mu przyznać.

    Tak więc gdy prezes Polski niezadowolony ze spadającej oglądalności, prezes Telewizji Polskiej lustruje szefową firmy Nielsen, która te dane pokazuje. Gdy prezes niezadowolony z Komisji Europejskiej, Kurski pokazuje, że komisja to „układ”, który sprawił, że opozycja „wyprosiła ultimatum u brukselskich urzędników” a „układy są trwałe i procentują”.

    Gdy prezes niezadowolony z opozycji, Kurski pokazuje, że Grzegorz Schetyna przystępuje „do frontalnego ataku na panią premier”, a Ryszard Petru „występuje w swoim stylu”.

    A gdy prezes niezadowolony z prezesa Trybunału Konstytucyjnego, to Kurski pokazuje, że ten chodzi na pasku opozycji.

    I tak się popisuje (i popiskuje) co dzień.

    Zaczynam wątpić, czy to się da jeszcze oglądać ze zrozumieniem. Nielsen bada, czy między 19 30 a 20 00 są włączone telewizory. Nie bada emocji widzów: czy to, co czują to np. furia, rozpacz, zachwyt a może niedowierzanie?

    Tomasz Piątek proponował niedawno, by „Wiadomości” – kwestionujące tąpnięcie własnej oglądalności – pokazały swoich widzów, że istnieją. Gdyby posłuchały Piątka i pokazały choć takiego jednego…

    Niestety, dziś „Wiadomości” nie pokazały, jak je ktoś ogląda.

    Ale się popisały. Jak zwykle”.

    Tak, „prezes Polski rozumie, że topniejąca widownia głównego dziennika TVP1 może się przełożyć na topniejący elektorat PiS”. Okazuje się jednak, że „topniejąca widownia głównego dziennika TVP1” – podobnie zresztą jak topniejące czytelnictwo GAZETY WYBORCZEJ – przekłada się na … wzrost elektoratu PiS – patrz najnowsze wyniki sondażu TNS Polska.

    Czy GAZETA WYBORCZA zacznie pokazywać jak ją ktoś jeszcze czyta?

  31. Kilka refleksji odnośnie Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska autorstwa redaktora Jerzego Domańskiego:

    „Jeśli przez pół roku od utraty władzy PO nie umiała nawet odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego Polacy już jej nie chcą, to szansa, że w ogóle potrafi to zrobić, jest znikoma.

    Dlaczego PO nie może sobie poradzić z dość oczywistą potrzebą rozliczenia się z własnych błędów? Nie po to nawet, by robić czystkę kadrową, ale by spróbować nawiązać dialog z własnymi wyborcami i złożyć im ofertę na nowe czasy.

    Może byłaby w stanie to zrobić, ale ma ogromny kłopot z trampoliną. Bo problemem największym i skutecznie paraliżującym tę partię jest właśnie jej trampolina, czyli Donald Tusk. Przecież to on w ciągu siedmiu lat, a nie Ewa Kopacz przez rok, zbudował taki system zarządzania państwem, którego nie zdoła obronić nawet najlepszy adwokat. Tusk skutecznie rozwinął i wykorzystał swoje umiejętności socjotechniczne. Najpierw ograł rywali w swojej partii, a później tych, którzy aspirowali do ważnych funkcji w Unii Europejskiej. Dopiero z dystansu lepiej widać, jak sprytnie i starannie, ale też jak długo szykował sobie ten etap osobistej kariery. Swój cel osiągnął. Ale jego partia wiele na tej operacji straciła….

    Spekulacje, że Tusk po drugiej kadencji w Europie może wrócić na białym koniu i triumfalnie wygrać wybory prezydenckie, są tylko dowodem, że klasa polityczna rządząca w ostatnich latach i wspierające ją media bardzo odleciały od realiów”.

  32. Uprzejmie informuję: zanim FURIA pojawia się na trybunie sejmowej, w mediach
    — rodzi się w głowach(mózgach) naszych tępych łbach polityków, polityczek, komentatorów, nas wszystkich…. dopiero potem przekłada się w wypowiadane
    słowa, które widzimy, słyszymy, w postaci kłamstw, złudnych wyobrażeń, zła.

    Czasy mamy takie, że medycyna posiada narzędzia, przyrządy pozwalające z niezwykłą precyzją określić ubytek komórek mózgowych, które Rosjanie nazywają klepkami, my mówimy: klepek ci brakuje, bo pieprzysz jak nawalony.
    Czasami mówimy: byle co jesz, bo byle co mówisz…

    Skąd się bierze mądrość w głowie człowieka – jest opisane, z niezwykłą starannością
    w Biblii, z wiedzy tam zawartej potrafią, jak dotychczas,korzystać tylko Żydzi, od
    co najmniej trzech tysięcy lat, od czasów Mojżesza to robią.
    Goje z tej wiedzy nie potrafią korzystać; lebiegi tępe od głupoty. Z tej nieumiejętności,goje strasznie nienawidzą żydów, całkiem niedawno, z tej nienawiści urządzili żydom Zagładę.

    Żydzi w Izraelu, są tak przebiegli w swojej mądrości, że nie chorują na raka, bogaci są jak cholera, to w tym linku jest opisane:
    https://www.youtube.com/watch?v=IhxXrQc0BII&feature=youtu.be&t=190

    Gdyby nam udało się wysłać Jarosława Kaczyńskiego na badanie tomograficzne,
    sonograficzne głowy, a właściwie jego mózgu, z całą pewnością, w opisie takich badań byłoby stwierdzenie, że w jego mózgu brakuje co najmniej 15 procent
    komórek/klepek/ mózgowych, są ale zdegradowane, nieczynne – to aparatura ta potrafi zbadać.
    Ta wspaniała nowoczesna aparatura, nie potrafi, niestety, określić, jeszcze, które funkcje w naszym mózgu są usunięte, za które odpowiada nasz mózg, to po objawach można określić. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego, funkcja mózgu,
    ta jego część, która jest odpowiedzialna za jego odpowiedzialność, za czyny które podejmuje – jest usunięta, z całą pewnością — cholera jasna.

    Za usuwanie, tych niezwykle potrzebnych komórek/klepek/ w naszych mózgach odpowiada nasze pożywienie, które wrzucamy sobie na „ruszt”, do jamy ustnej,
    te niektóre, niezwykle szkodliwe substancje, typu amoniak, alkohol etylowy,
    czasami metylowy,cukier, nie tylko ten biały proszek z buraka cukrowego,… nie wszystko jest zbadane, to, co nam szkodzi, rozwala mózg.
    Każdemu człowiekowi, te szkodliwe substancje zawarte w naszych pokarmach usuwają z mózgu, co innego, inne komórki mózgowe/klepki/,przypadek o tym decyduje, tu nauka jest bezradna, prawdopodobnie ta wiedza jest ukryta w fizyce kwantowej, która człowiek jeszcze niedostatecznie posiadł był.
    Nic nie wiemy, w jaki sposób są karmione nasze komórki nerwowe, także
    mózgowe, zaledwie się domyślamy, ze w fizyce kwantowej trzeba szukać
    – jak to się dzieje, od profesora Jerzego Vetulaniego to wiem, który jest wybitnym neurofarmabiologiem

    Alkoholik jest przykładem człowieka, co u człowieka potrafi zrobić w „temacie” niszczenia komórek, nie tylko mózgowych, także tych wrażliwych w wątrobie, nerkach, naczyniach krwionośnych wszędzie — alkohol, rezultat jest taki, że alkoholicy wymierają w pierwszej kolejności , poza kolejnością, dożywają do 60. roku życia, zwykle.

    Czy w tej sytuacji, co jest warta debata, prowadzana przez ludzi ze zdegenerowanym mózgiem? Najpierw należy przeprowadzić badanie tomograficzne, jak będzie potrzeba to również sonograficzne naszych elit, jej przedstawicieli, i tych z ubytkami klepek pozbawić funkcji decyzyjnych, w organach
    współczesnej władzy ludowej.

  33. Wacław1
    24 maja o godz. 9:30 1198
    Bez emocji!
    Demokracja to edukacja, nauka i kultura. Bez nich nie ma demokracji. Wszystkie te cechy w Polsce znajdują się w odwrocie, w głębokim regresie i zaniku. Demokracji tutaj nigdy nie było i jej nie będzie. A była okazja.
    W Krakowie Dziwisz przyjąć Młodzież Wszechpolską.
    http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20126477,mlodziez-wszechpolska-z-wizyta-u-kardynala-dziwisza.html

  34. Ma rację autor, że PiS rozdał już wszystko i stanie przed dylematem czym wyborców kupić by w wyborach ich poparli. 500+ już ludzie mają i tego żaden nowy rząd im nie zabierze , bo wie, że to równe z samobójstwem. Ubodzy mający dzieci mogą więc spać spokojnie (chyba że zabraknie pieniędzy i nastąpi katastrofa gospodarcza)
    Improwizacja PiS by uzyskać środki na swe rozdawnictwo musi spowodował problemy z budżetem i dotkliwy wzrost kosztów dla przeciętnych ludzi. Wzrost kosztów to wzrost niezadowolenia.
    Obecnie działania PiS przypominają wspaniałe realizacje słynnego gangu Olsena – co działanie to wpadka. Tym sposobem nie da się daleko zajechać.

  35. Daniel Passent w najnowszej POLITYCE poświęca swój felieton na wybór cytatów z ostatnio wydanego kolejnego tomu dzienników Agnieszki Osieckiej. Zaczyna tak:

    „Białe gołębie
    Oderwijmy się dzisiaj od tej codziennej szarpaniny politycznej i cofnijmy o ponad pół wieku, do innej epoki.
    W czerwcu 1952 r. 15-letnia maturzystka i pływaczka Legii Agnieszka Osiecka wybiera się na obóz. „Co biorę na obóz” – zapisuje w swoich dziennikach (III tom ukazał się niedawno pod świetną redakcją dr Karoliny Felberg-Sendeckiej). „1) Plecak. 2) Aparat fotograficzny. 3) Dres (klubowy). 4) Szlafrok. 22) Żelazko (małe), nici, igłę. 23) WKP(b) i drobiazgi. 24) ten zeszycik. 25) Miś (Ami)”.
    Krótki kurs historii Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) stanowił wówczas obowiązkową lekturę w szkołach, na uczelniach i licznych szkoleniach. Komunistyczna biblia w plecaku obok misia mówi wiele o tym, kim była wówczas autorka: jeszcze dziewczyną i uczennicą poddawaną szkolnej indoktrynacji („Po szkole i zebraniu mam jeszcze zajęcia w D(omu) H(arcerza) i jeszcze jakieś »komponowanie« listu do Bieruta. (…) Jakoś to trzeba pogodzić”, ale już powoli studentką i osobą myślącą samodzielnie….”

    Artykuł kończy się cytatami z Osieckiej, które świadczą, że wreszcie „przejrzała na oczy” i zaczęła zachwycać się docierającą i wówczas jakoś do Polski prasą zachodnią…

    Po przeczytaniu tego felietonu nasuwają mi się dwie refleksje.
    Po pierwsze, niestety i dzisiaj trzeba czytać prasę zachodnią aby jako tako orientować się w sprawach świata. To co oferują nasze media – z pewnymi tylko wyjątkami – to debilna i zakłamana papka dla przedszkolaków. Ubolewam, że i produkty wydawnictwa „Polityka” Sp. z o.o. (tygodnik POLITYKA i dwutygodnik FORUM) to nadzwyczaj blade cienie swoich stojących na doskonałym poziomie imienników sprzed kilku dekad.
    Po drugie, zastanówmy się przez chwilę nad losami tak niezwykle utalentowanej poetki i autorki tekstów piosenek jaką była Osiecka gdyby przyszło jej żyć i tworzyć w III RP – czasach prostackiej telewizji, wulgarnego i debilnego kabaretu, dennej prasy i zerowego prawie czytelnictwa książek.
    Co pisałaby w dziennikach?

    Przyjrzyjmy się jej życiorysowi w czasach PRL (Wikipedia):

    „W latach 1952–1956 studiowała na Wydziale Dziennikarskim Uniwersytetu Warszawskiego, a w latach 1957–1962 na Wydziale Reżyserii Filmowej Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi[. W latach 1954–1972 związana była ze Studenckim Teatrem Satyryków; była członkiem rady artystycznej tego teatru i tam także debiutowała jako autorka tekstów piosenek; napisała ich dla tej sceny 166.
    W latach 1954–1957 publikowała swoje teksty, eseje i reportaże w „Głosie Wybrzeża”, „Nowej Kulturze”, „Sztandarze Młodych” i „Po Prostu”. Później pisała również w „Literaturze”, „Kulturze” i „Polsce”. Była członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
    Przez 7 lat prowadziła w Polskim Radiu Radiowe Studio Piosenki, które wydało ponad 500 piosenek i pozwoliło na wypromowanie wielu wielkich gwiazd polskiej estrady”.

    Przeczytajmy też pewne uzupełnienia z http://culture.pl/pl/tworca/agnieszka-osiecka:

    „Odbyła studencką praktykę na planie „Niewinnych czarodziejów” Andrzeja Wajdy, stała się też pierwowzorem postaci reżyserki Agnieszki w jego filmie „Człowiek z marmuru”. Jej późniejsze związki z filmem miały charakter bardziej towarzyski niż ściśle zawodowy….
    Całkowicie z filmem jednak nie zerwała. Piosenki z tekstami Osieckiej można odnaleźć w filmach i serialach telewizyjnych: „Prawo i pięść”, „Gangsterzy i filantropi”, „Czterej pancerni i pies”, „Małżeństwo z rozsądku”, „Noce i dnie”, „Jan Serce”. Do napisania tekstu piosenki, jak powtarzała, wystarczy kartka i ołówek.
    Od 1961 roku Osiecka współpracowała z TVP. Jej „Przesadę. Wodewil” w 1961 roku zainscenizował w telewizyjnym studio Konrad Swinarski. Wcześniej pisała dla niego piosenki do przeróbki „Ptaków” Arystofanesa, widowiska które w 1960 roku Swinarski wystawił na scenie Teatru Dramatycznego w Warszawie….
    Współpracowała także z Kabaretem Olgi Lipińskiej i kabaretem Pod Egidą….”

    W zasadzie kiedy tylko chciała to wyjeżdżała na Zachód. Często dostawała różnego rodzaju stypendia. Np. w kwietniu 1968 roku w Los Angeles spotkała się po raz ostatni z Markiem Hłaską (z którym była wiele lat wcześniej zaręczona) bo odbywała wówczas podróż stypendialną po Ameryce…

  36. Gdy tak czytam, tak czytam – ten PiS jest ble, ten PiS to łamie prawo, ten PiS manipuluje.
    Zachowajmy proporcje – przypominam kubeł zimnej wody jakim jest ostatni wynik sondaży (abstrahuję od metodologii) – PiS nadal ZACHOWUJE poparcie dające WIĘKSZOŚĆ pozwalającą mu na samodzielne rządy.
    Ja rozumiem – TVP ryje banie nierozgarniętej zbytnio nierogaciźnie, ja rozumiem, że PiS ma nie tylko sympatyków go popierających ale także psychopatycznych wyznawców (choć tych nigdy nie było na tyle by dać mu dobry (czyli skuteczny) wynik wyborów, koniunktura międzynarodowa jest generalnie dobra. Wiem, też że co niedzielę miliony osób mają profilowany przekaz w każdym kościele.
    Tym niemniej dlaczego pomimo takiego walenia w bęben PiSowi ,,nie spada”? Myślę, że problemem nie jest PiS – bo ten robi to czego wszyscy w miarę światli ludzie się spodziewali po nim. Problemem jest OPOZYCJA. CO ONA MA DO ZAOFEROWANIA jako konkurencja PiSu? Bo na razie to co opozycja proponuje bardzo łatwo pisowska propaganda redefiniuje jako ,,kwik świń odganianych od koryta”. Wynik wyborów jest wyraźnym krzykiem o ZMIANĘ (choć wątpię czy o tak ,,dobrą zmianę”).
    PO chce ,,odzyskać prawą stronę” – więc ,zachowanie kompromisu z Kościołem”? Nie wiem czy można jeszcze bardziej im usłużyć niż PiS.
    Petru? Ma być tak samo jak jest na polu ekonomii a najlepiej należy jeszcze pogorszyć pozycję zatrudnionych.
    PSL? Tu kwik może być głośny.
    SLD? Toż to oni NIE ZROBILI NIC by powstrzymać prawacki zalew a patologie ich rządów w latach 2001-2005 wręcz mu utorowały drogę.
    PiS przedstawił jasną ofertę, począwszy od osławionych ,,500+”, po przez ograniczenie samowoli aparatu wymiaru sprawiedliwości i prokuratorskiego, pewne kwestie godnosciowe. Likwidacja ,,transferów poselskich”? Co prawda czuję, że w sumie pakiet ten de facto zawiera w swej istocie jedno hasło: cała władza w ręce Kaczelnika (bo tego potrzebuje jego zaburzona osobowość) i zakończy się monstrualnym kacem bądź niepowetowanymi szkodami ale jest REALNĄ alternatywą. Co prawda znów – na ile będzie to alternatywa a na ile będzie to alternatywa w ,,pisowskiej alternatywnej rzeczywistosci”?
    Zapewne przytłaczająca większość pisowskich wyborców nie marzy o całkowitym zakazie aborcji, inwigilacji i przejęciu stadniny w Janowie (choć zapewne w tamtej okolicy znajdą się tacy co się ucieszyli – znając życie przez tyle lat zarządzania przez jedną ekipę stadnina nabrała charakteru rodzinno-towarzyskiego), maturę z religii przyjmą co poniektórzy z wdzięcznością – skoro ich pociecha jest głupia jak but to może tą drogą ,,osiągnie średnie”. Ale wreszcie pojawił się rząd, który zapewnił REALNE wsparcie dzietności, rząd który uznał, że płaca minimalna jest w Polsce niegodziwa etc.
    Kiedy opozycja zaproponuje taki pakiet?
    Partia Razem coś takiego proponuje ale 25 lat szczucia na wszelkie nie neoliberalne rozwiązania przeorały świadomość na fest. Kretyn pracujący 250h/mieś za najniższą krajową+reszta pod stołem tak samo nienawidzi lewicy jak cwaniaczek w mercedesie klasy S płacący podatki w Panamie.
    Problem w tym, że tuzy opozycji były filarami systemu, który wyborcy odrzucili (Petru zaś usilnie chce być taki jak oni bądź gorszy), a przeca vox populi vox dei? Nie zrobili nic gdy rządzili by powstrzymać proces delegitymizacji swojej władzy a wręcz ,,rozmowy przy stole (stołach)” tezy Kaczelnika potwierdziły. Schetyna Kosiniak czy Petru zachowują się tak jakby wynik wyborów 2015 r był kwestią przypadku a wskazówki zegara da się cofnąć.
    Ci co poparli PiS głosowali ,,na coś” – głosowanie ,,przeciwko” jest kontrproduktywne. Kaczelnik ćwiczył to przez 8 lat i tylko odpowiedniemu statutowi zawdzięcza zachowanie przywództwa – jego ,,świnie” strasznie kwiczały czekając na koryto.

  37. Co byśmy wiedzieli o świecie gdyby nie niezawodna GAZETA WYBORCZA i jej wierny sługa Wacław Radziwinowicz? Nic. Zupełnie więc nie rozumiem, że ceniący dobre dziennikarstwo odwrócili się od organu ekipy z Czerskiej i jego sprzedaż ostro dołuje osiągając właśnie historyczne dno…

    Oto najnowsza próbka wyrafinowanego dziennikarstwa:

    „Baracku, przyślij gazu – rosyjska wieś pisze do Obamy z prośbą o pomoc”
    Wacław Radziwinowicz 24.05.2016 12:08

    „”Przestarali” się choćby policjanci i prokuratorzy spod Władywostoku, którzy latem ubiegłego roku znaleźli w wiejskim sklepie trzy węgierskie, a więc zakazane przez Kreml gęsi. I zamiast po cichu, jak każą instrukcje, spalić ptaki w krematorium, urządzili show.
    Ściągnęli wielki buldożer i przed kamerami rozgniatali nim drób na miazgę.
    W ogóle ci, co publicznie rozprawiali się z „sankcjonką”, czyli nielegalnie sprowadzanym z Zachodu jedzeniem, wykazali się szkodliwą nadgorliwością. Pokazywali, gdzie mogli obrazki zakopywanych jabłek, pomidorów, miażdżonych na wysypiskach śmieci brzoskwiń, palonych w krematoriach kurczaków.

    Publiczności to szybko przestało się podobać. Bo naród rosyjski ogólnie popiera politykę partii i rządu, ale marnowania żywności nie trawi. Dziś „sankcjonka” jest więc nadal u naszych sąsiadów tropiona i unicestwiana, ale już z pewną taką nieśmiałością, dyskretnie, bez kamer i tryumfalnych meldunków o zwycięskich rozprawach z kaczką czy śliwką w głównych dziennikach telewizyjnych.

    Kremlowski telewizor w swej nieprzerwanej od lat antyzachodniej kampanii też się mocno „przestarał”.
    531, przeważnie starszych, mieszkańców Jegorewska pod Moskwą, podpisało się na dniach pod petycją z prośbą o podłączenie ich miasteczka oraz okolicznych wsi do gazu. Kierują ją jednak nie do lokalnych miejscowych lub wyższych instytucji rosyjskich, tylko do prezydenta Stanów Zjednoczonych, Baracka Obamy.
    Na władzy miejscowej nie tylko się zawiedli, ale podejrzewają ją o jak najgorszą wolę.
    Lokalni urzędnicy bowiem, choć bombardowani pismami, prośbami tylko od lat obiecują, ale gazu nie dają. Mało tego. Nie pozwalają nawet sprowadzać do Jegorewska drewna na opał, zmuszając w ten sposób naród, by grzał się wyłącznie drogimi brykietami węglowymi produkowanymi przez miejscowego związanego z szefami administracji wytwórcę.
    Obywatele państwa, które lubi się chlubić mianem „energetycznego supermocarstwa”, w suplice do Obamy napisali, że oni, ludzie starsi, a są wśród nich i weterani wojny, by się ogrzać, muszą zbierać chrust i piłować powalone przez wiatr drzewa.

    Jak pisze „Moskiewski Komsomolec”, Amerykanie zareagowali. Ambasada USA w Moskwie zaprosiła do siebie delegację mieszkańców Jegorewska. Jak jednak mogłaby im pomóc, trudno powiedzieć. Przecież Ameryka nie przyśle do miasteczka pod Moskwą tankowca ze skroplonym gazem łupkowym z Apallachów.

    Ludzie z Rosji nie pierwszy raz zwracają się do Amerykanów prosząc o rozwiązanie ich życiowych problemów. Zachodni dyplomata pokazywał mi kiedyś takie petycje z małych miejscowości, których mieszkańcy pisali, że skoro Zachód, jak mówi telewizja, rządzi światem i stale wtrąca się w sprawy innych państw, to może u nich przy okazji też się wtrąci i wyremontuje im kotłownię, doprowadzi wodę czy otworzy zamknięty wiejski sklep. Miejscowe władze, jak dodają autorzy tych listów, tylko rozkładają ręce i tłumaczą, ze zrobić nic nie są w stanie.

    Być może listy z prośbami o pomoc zaczną napływać do ambasad z Krymu. Kiedy tam kilka dni temu zjawił się premier Dmitrij Miedwiediew, wsiadły na niego emerytki. Prosiły, by podpowiedział, jak żyć za 8 tys. rubli miesięcznie (470 zł) przy cenach już nie ukraińskich, a moskiewskich. Pytały, kiedy będzie podwyżka emerytur. Usłyszały, że Rosja pieniędzy nie ma”.

    Po przeczytaniu tego jakże krzepiącego i ambitnego tekstu, czytelnik GW tylko patrzy jak mieszkańcy Krymu powszechnie zażądają powrotu półwyspu do Ukrainy…

  38. Furia czy nie furia, rzecz w tym, że Polska i inne kraje post demoludowe zostały przyjęte do UE na kredyt w kwestii standardu demokratycznego państwa prawa. Jeśli dzisiaj KE łączy demokrację z praworządnością i mówi, że nie ma demokracji bez praworządności, to rację miał pewien cieć na budowie, doktor historii, który mi powiedział, że w Polsce nigdy demokracji nie było! A jak nie było to ani Orban, ani Kaczyński nie mógł jej zlikwidować. W przypadku Węgier władza autorytarna po prostu przeszła z jednej partii do drugiej. W Polsce jednak można ten proces zatrzymać, a nie zatrzyma go realizacja postulatów Komisji Weneckiej dot. Trybunału Konstytucyjnego, lecz daleko głębsza refleksja nad stanem praworządności w Polsce. Słusznie w TVN i Polsacie, oraz w sprawie dla reporterów w TVP 2 nagłaśnia się problem tzw. państwa w państwie, czyli zawłaszczenia państwa przez nieodpowiedzialne kliki funkcjonariuszy publicznych. Problem tego rodzaju to problem osobowy. Konkretni ludzie, którzy dopuszczają się tego typu nadużyć, które są opisywane w tych programach, powinny być usuwani ze służby publicznej. Jeśli chroni ich system odpowiedzialności dyscyplinarnej, to ten system należy zmienić. Prawda jest bowiem taka, że aby w Polsce szanowana była konstytucja, wiele osób trzeba pozbawić urzędów, bo to oni są rakiem i to oni stoją za brakiem praworządności, a więc i demokracji w Polsce .

  39. @głos zwykły
    24 maja o godz. 13:59
    Może praworządność nam NIE LEŻY? Polska w zasadzie w czasach nowożytnych czyli takich, w których zaczęło ,,prawo rządzić” nierządem stała? Każdy miał tyle ile wyrwał i szlachcic i jego niewolnik? Niewolnik w zasadzie wiedział, że ŻADNEGO prawa nie ma a pan wiedział, że ma przywileje anie prawa, z którymi łączyły się co raz bardziej teoretyczne obowiązki.
    Tak i teraz – ,,Bruksela ma dawać – my brać i nie kwitować”.
    Zauważ z czym się Polakom kojarzy demokracja – ,,bałagan” i związana z tym tęsknota za ,,silnym przywódcą”. Przy czym gdy ów mąż opatrznościowy pojawiłby się zaczynają wierzgać bo ,,wymaga”, wolność słowa? Tylko w sensie ,,hejtu” no bo nie krytycznej opinii, indywidualizm – tylko jeżeli mi jest wygodnie ale nie jako prawo do ,,inności”.

  40. Co prawda, to prawda. Furia zaczęła się już 26 października roku ubiegłego i wciąż narasta. Jak trudno koncesjonowanym zwycięzcom przełknąć porażkę. Może mały rachunek sumienia? 🙂

  41. Slawczan
    24 maja o godz. 14:47
    Wydaje mi się, że pisząc nam demokracja nie leży, zapominamy o tym, iż należymy obecnie bezsprzecznie po przesunięciu granic i rewolucji społecznej oraz zmianie sojuszu, a w zasadzie orbity satelity do cywilizacji łacińskiej, a nie bizantyjskiej. Polska nie jest przy tym społeczeństwem azjatyckim, opartym o etykę wspólnotową. Nawet więc jeśli PiS ma być traktowana jako formacja polityczna konserwatywna i narodowa oraz religijna, to i tak praworządność oraz demokracja znajduje się w dobrze pojętym interesie tej partii, bo bez tego Polska nie odniesie sukcesu ekonomicznego, na którym każdej partii obecnie bardzo zależy. Podobnie inne partie opozycyjne, takie jak SLD, Razem, Nowoczesna, czy PO mają jedyną rozsądną drogę, przed sobą, jeśli chcą dojść w przyszłości do władzy: wysoko umieścić w hierarchii swoich priorytetów kwestie demokracji i praworządności. Okazuje się bowiem, że nasza demokracja, poprzez głosy wyborców domaga się też praworządności. Za praworządną demokracją stoi bowiem cel konsumpcyjny w postaci dobrobytu, który w dużym stopniu jest uwarunkowany gwarancjami dla zdobycia i zachowania majątku i cel rozwojowy społeczeństwa warunkujący uwolnienie jego kreatywności poprzez zapewnienie wolności i szacunku dla godności ludzkiej.

    Kto tego nie rozumie mentalnie tkwi w układzie wschodniego rozumienia władzy i gospodarki. Nie można wykluczyć, że dotyczy to jakiejś części naszego społeczeństwa. Jeśli jednak ktoś jest upośledzony i biedny w tym społeczeństwie, to należy mu wytłumaczyć, że tęsknota za dyktaturą wschodnią, bizantyjską da mu nie większe, a mniejsze szansę zmiany swojego statusu społecznego i materialnego niż wygrana w grach liczbowych, bo tutaj jeszcze trzeba znać osobę która wyciąga losy z bębna, ale wie które kulki są lżejsze, a które cięższe i jak w związku z tym manipulować ciągiem powietrza w maszynie losującej.

  42. Jak donoszą na http://www.tvn24.pl:

    „Już prawie 40 proc. Polaków popiera Prawo i Sprawiedliwość, a różnica między partią rządząca a drugą siłą polityczną zbliża się do 20 proc. – tak wynika z najnowszego sondażu poparcia dla partii politycznych zrealizowanego przez Millward Brown SA dla „Faktów” TVN i TVN24. Ostatnie tygodnie to bardzo gorący okres w polskiej polityce. Czy niektóre wydarzenia – np. zamieszanie wokół Trybunału Konstytucyjnego – wpłynęły na poparcie dla partii politycznych? Według najnowszego sondażu zrealizowanego przez Millward Brown dla „Faktów” TVN i TVN24 na partię rządzącą swój głos oddałoby 37 proc. Polaków. W porównaniu do analogicznego badania sprzed miesiąca partia Jarosława Kaczyńskiego zanotowała wzrost o 4 punkty procentowe. Drugą w kolejności partią, na którą Polacy oddaliby swój głos, jest .Nowoczesna – wskazało ją 20 proc. Polaków, co oznacza, że ugrupowanie Ryszarda Petru straciło 2 punkty procentowe. Niezmiennie na trzecim miejscu w badaniu znajduje się Platforma Obywatelska, na którą chciałoby głosować 17 proc. Polaków – tu z kolei nastąpił wzrost o 2 pp. W Sejmie znalazłby się także ruch Kukiz’15, który wskazało 5 proc. ankietowanych, analogicznie do poparcia sprzed miesiąca. Według sondażu w Sejmie znalazłby się także Sojusz Lewicy Demokratycznej, który popiera 5 proc Polaków (to wzrost o 1 pp.).

    Poza parlamentem znalazłyby się Polskie Stronnictwo Ludowe, na które chciałoby oddać swój głos 4 proc. badanych, partia KORWiN (również 4 proc.), Partia Razem (3 proc.) oraz ruch Narodowy (1 proc.). Pozostałe 5 proc. Polaków nie ma zdania lub nie chciało go ujawnić w badaniu realizowanym przez Millward Brown. Sondaż zrealizowany został w dniach 23-24 maja na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 1002 pełnoletnich osób”.

  43. Furia okazała się skuteczna, pokazała UE gdzie raki zimują.
    Biurokraci unijni nie chcą konfliktów, pokazali swoją słabość,
    wysyłając Zimermansa do Warszawy.
    UE ma na sumieniu za dużo grzechów, głupot na sumieniu, żeby
    liczyła się na świecie politycznym, gospodarczym — to już jest nieboszczyk.
    Po demokracji zawsze przychodzi dyktatura.
    Jarosław Kaczyński górą.

  44. @głos zwykły
    24 maja o godz. 19:20
    Wybacz ale muszę zanegować podstawową tezę Twojego wpisu – nie jesteśmy SPOŁECZEŃSTWEM i choćby z tego powodu nie należymy do Zachodu. To co podajesz jako dowody naszej ,,zachodniości” to niestety zaledwie ,,drugorzędne cechy płciowe”.
    Piszesz ,,Polska nie jest przy tym społeczeństwem azjatyckim, opartym o etykę wspólnotową”. W jednym masz rację ,,nie jest opartym(…) o etykę ” Jakąkolwiek. Każdy szarpie dla swoich, bez oglądania na innych. Wręcz jest społecznie akceptowane jako objaw zaradności. Nawet wielki ruch społeczny jakim była Solidarność finalnie wyrodziła się w TKMy i spasionych jak knury ,,działaczy”, stojących nade wszystko na gruncie obrony swoich stołków. Taki ,,państwowiec” jak Ziemkiewicz – przeca aż go dławi ta ,,miłość Ojczyzny” ubezpieczył się w KRUSie co by nie płacić na to państwo. Sam hłoszcze że hej np. w ,,Polactwie” patologie polactwa ale tam gdzie zaczyna się jego kieszeń jego zmysł moralny ,,tępi się”? To może co innego – stosunki w pracy? Gdyby nie te resztki zdechłego prawa pracy byś np. zobaczył prawdziwą ,,etykę” naszych zatrudniających. Jak mamy być wspólnotą skoro szef traktuje pracowników jak parobków (szczując ich przy okazji jeden na drugiego). Z takim typem? Zapewne gdyby tonął jego OPFIARY by mu rzuciły ,,betonowe koło ratunkowe”.
    Polityka? Spójrz na ,,etykę” tych co to nagrano ich ,,rozmowy przy stole”, szczególnie podobała mi się ,,etyka” Nowaka.
    Większość analiz społecznych wskazuje jasno, że tym co organizuje (ja wole mówić – toczy) życie społeczne w Polsce jest patologiczny familiaryzm. Podobny do tego jaki jest w Kalabrii, na Sycylii (też łaciński Zachód?) ale też i w Albanii.
    Wskazujesz, że opozycja jest bardziej praworządna – szczególnie PO – przepychająca ACTA po cichutku, przy czym cała nasza elita popiera TTIP – społeczeństwo jest masturbowane walką o TK a tymczasem także i przedstawiciel ,,dobrej zmiany” czyli fanatyków (rzekomych) suwerenności – Morawiecki jasno poparł ów układ, który w zasadzie pozbawi nasz kraj możliwości prowadzenia polityki gospodarczej a nasze społeczeństwo poprawy swojego bytu materialnego, co stoi w sprzeczności z zakładanym przez Ciebie ,,celem konsumpcyjnym”. Jeżeli ten układ wejdzie w życie jedyne co będziemy mogli to pracować więcej za mniej.
    Piszesz ,, cel rozwojowy społeczeństwa warunkujący uwolnienie jego kreatywności poprzez zapewnienie wolności i szacunku dla godności ludzkiej”. Otóż przez 25 lat III RP cały czas SPRZENIEWIERZAŁA się Twoim postulatom z perwersyjną wręcz perfidią.
    Nieomalże w każdej kwestii rządzący zawsze ,,wiedzieli lepiej”. Nie przyszło im do głowy zapytać? Ba poddać debacie choćby wiele wiążących kwestii. Tzw. plan Balcerowicza? ,,Poinformowano” społeczeństwo* jak ma być. Konkordat? Negocjowany(?) po cichu – podpisany przez rząd na wylocie a potem ten katolicki terror mentalny na SLD (,,mordercy ks. Jerzego chcą sprawić przykrość papieżowi-Polakowi”) , reforma emerytalna? i dalej ten wrzask o ,,kradzieży składek”? Wystarczy poczytać jakim ,,sukcesem” okazała się w Chile.
    Aborcja? Ważna kwestia sumienia? ,,Oni wiedzieli za nas”. Godność? Wystarczy zapoznać się ze służbą zdrowia by się jej pozbyć. Ale przecież inaczej być nie może skoro neoliberalne dogmaty wymagają by państwowa służba zdrowia byłą maksymalnie niewydolna co by zagonić tych, których stać (bądź nie stać) do sektora prywatnych usług medycznych. I tak można mnożyć.
    Wydaje mi się, że popełniasz ten sam błąd jaki popełnili wszyscy liberałowie w Polsce – oceniasz, że jesteśmy zmodernizowani bo mamy Pendolino, autostrady a nie zauważasz, że te elementy ,,modernizujące” są zwykłym bezrefleksyjnym przeszczepieniem pewnych osiągnięć Zachodu bez rozumienia, że są one owocem pewnych NORM i INSTYTUCJI, których u nas nie ma i ich się nie spodziewam. Co to oznacza w praktyce? Na Zachodzie rozwinięto Kolej Dużych Prędkości mając już doskonałą siatkę połączeń lokalnych. U nas mamy Pendolino a WIĘKSZOŚĆ ludzi na CO DZIEŃ ma do czynienia ze spóźniającymi się ,,telepakami”.
    Tu dygresja historyczna: Szczęsny Potocki ,,niezłomny” obrońca sarmackiej szlachetczyzny jest na portretach pięknie ubrany w pludry i surdut a nie kontusz. Taki był ,,zachodni”. Z wyglądu.
    ps. co do wpisu Gospodarza – kwestii PiSu i opozycji odsyłam Cię do mojego poprzedniego długiego i niezbyt udanego stylistycznie wpisu. Póki opozycja nie sformułuje pozytywnej oferty do tego czasu PiS zawsze będzie miał jeden zupełnie skuteczny argument ,,świnie kwiczą bo my odrywamy je od koryta po to byście dostali swoje pięć stówek”
    * używam słowa ,,społeczeństwo” jako swoistego słowa-wytrychu bo jak już wspominałem nie uważam byśmy w Polsce mieli coś takiego.

  45. @Slawczan
    25 maja o godz. 9:03 1210

    Dodam to tych uwag jeszcze coś co powtarzam na tym blogu – i innych – do znudzenia: trzydzieści już prawie lat okresu „sukcesu transformacji” to nieustający proces ogłupiania społeczeństwa i narastający jego wtórny analfabetyzm – stojące na bardzo kiepskim poziomie media, lichutka edukacja, czołowe uczelnie w czwartej lub piątej setce światowego rankingu, bardzo trudna sytuacja szeroko rozumianej kultury, nadzwyczaj nikłe zainteresowanie tzw. kulturą wysoką, prawie zerowe czytelnictwo książek. W czterdziestomilionowym kraju nakład rzędu 2000-3000 egzemplarzy uchodzi za sukces…
    Zapłacimy za to kiedyś straszną cenę.

  46. Hej, hej, polscy demokraci, republikanie i wolnościowcy solidarnościowe! W Republice Francja Oazie Demokracji rząd użyje policji przeciwko strajkującym w imię swoich robotniczych praw.

    A wy co? A wy nic! Może by tak KOD jakąś delegację do Paryża, do UE…

  47. grzerysz
    25 maja o godz. 11:02 1211

    E, bujasz, ja widziałem w telewizji Tuska z PO na tle Zielonej Wyspy. Tusk z PO by nie bajdurzył, a i pan demokrata Celiński tak ochoczo każdemu otwierający oczęta by walnął prawdę prosto w ślepia zakłamańcom. A skoro nie walnął, więc to ty, grzerysz, kasandrujesz.

  48. https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=3&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj43M-79vTMAhUGSJoKHc40D-gQFggmMAI&url=http%3A%2F%2Fwww.tvp.info%2F437819%2Fminela-dwudziesta&usg=AFQjCNEMQRcOjDvYoDph5qv4wAi9G5zmTg

    Cejrowski ma rację. UE w obecnym stanie trzeba zlikwidować, i w to miejsce stworzyć coś innego, do koniecznej integracji Europy, z niewielką biurokracją
    na maksymalnym poziomie 5 tyś . urzędników.
    Cejrowski ma wielkie jaja, trzeba go słuchać.

  49. Slawczan
    25 maja o godz. 9:03 1210

    Co chcesz od nas, Polaków? No, co? Czemu się czepiasz? Od IX do XXI wieku żyło nas Polaków z pół miliarda. Pół miliarda! Poeci, żołnierze, artyści, chłopi, robotnicy… To co? Pół miliarda idiotów i degeneratów?

    Pół miliarda takich łotrów jak Anglicy, Niemcy, Holendrzy, Francuzi, Belgowie, którzy skolonizowali pół świata, zniewolili Murzynów, wybili Indian, mieli fabryki śmierci, ludobójstwo i wszelkie inne uwstecznienie człowieczeństwa.

    My, Polacy, na ich tle to anioły. Anioły.

    A u nas, w Polsce? Germanizacja,rusyfikacja, zabory, okupacje, rewolucja narzucająca chrześcijaństwo i wybicie niepokornych, rewolucja komunistyczna i wybicie (wygnanie) przedsiębiorczych, wybicie inteligencji przez okupantów, wygnanie milionów zaradnych za chlebem przez solidarnościowców…

    W Powstaniu Listopadowym jeden Polak żołnierz przeciwko 10 zbirom z Rosji, ale mogliśmy wygrać, to przysłali sto tysięcy żołdaków… Z kim się równać? To była walka o to, aby nie być bydłem, niewiele brakło… To my jesteśmy winni, że Niemcy i Rosjanie są liczniejsi i razem mają zwykle 10 na jednego Polaka? A Szwedzi, Potop to gorzej niż za hitlerowskiej okupacji…

    Pańszczyzna? Osiemset lat pańszczyzny, ok., ale czemu solidarnościowiec pan Celiński godzi się na śmieciówki?, na wyzysk poprzez robotę na czarno (po 12 godzin na dobę bez żadnych praw)? Pan Celiński polityk, od tego jest (był), aby było poszanowanie ludzi…

    Ja tyrałem po 10 godzin dziennie, nie jestem politykiem, a z chłopów pańszczyźnianych. Ale gdyby solidarnościowcy nie byli jak komuniści w pogardzie dla ludzi, to bym na solidarnościowca nie pisnął złego słówka…

    Ale od Polaków się odczep…

  50. O losach narodów, społeczności, decyduje przypadek, z drobnymi wyjątkami.
    W naszej historii mieliśmy dwuwiekowy okres prosperity, z przypadku:
    ——–
    ‚Starożytny Egipt, Imperium Perskie, Starożytna (pasterska) Grecja, Rzym, Imperium Brytyjskie, wszystkie powstały dzięki zamierzonej (Egipt., Anglia) lub przypadkowej umiejętności wyciągania z ziemi większej ilości energii zawartej w produktach pochodzenia zwierzęcego. Polska Jagiellonów zawdzięczała swoją potęgę reform w gospodarce żywnościowej wprowadzonej przez Kazimiera Wielkiego. Który nie tylko rozumiał, co do niego mówiono, ale potrafił wyciągnąć z tego właściwe wnioski? Król kazał rozwijać hodowlę bydła mlecznego i produkcję jaj. Białko było potrzebne na zaprawę murarską, a żółtka były potrzebne do budowania wartościowych ludzi.”
    —-
    To jest cytat od Jana Kwaśniewskiego wzięty.
    Od czasu, jak ostatni Jagiellon zamknął oczy, od 1572 roku, my naród, żyjemy w ciemnocie, w nędznej edukacji,w niewoli, „potyrpywani” przez sąsiadów, rozbiory powinniśmy traktować jako błogosławieństwo, dar boży.
    Nasi protoplaści popełnili błąd przyjmując religię katolicką, w czasach reformacji.
    Wszystkie kraje gdzie luteranizm został przyjęty, stoją wyżej cywilizacyjnie, gospodarczo, społecznie….

  51. @ Sławczan
    Uważam, że wcale nie przeczysz temu co napisałem, a jedynie pokazujesz na czym polega w Polsce od lat fikcja praworządności, a więc i fikcja demokracji. Z drugiej strony należy też obserwować pewne negatywne tendencje płynące z globalnej gospodarki. Dzisiaj w Onecie jest przedruk z niemieckiej gazety Süddeutsche Zeitung o aferze Panama papers, gdzie solidny i zatroskany dziennikarz nomen omen Niemiec napisał: „Jednak przede wszystkim zawiedli prawnicy. Demokracja potrzebuje odpowiedzialnych jednostek rozumiejących i przestrzegających zasad prawa, a nie takich, które rozumieją prawo i bez skrupułów go nadużywają. Szeregowi prawnicy są tak skorumpowani, że konieczne są głębokie zmiany w etyce zawodowej, znacznie poważniejsze od dotychczasowych propozycji. Pojęcie etyki prawniczej, na której opiera się kodeks postępowania i uprawnienia do wykonywania zawodu, skarlało do wyświechtanego frazesu, pustej figury retorycznej. […] Konsekwencją powyższych porażek jest upadek moralny społeczeństwa i nowego systemu, wciąż nazywanego kapitalizmem, a w rzeczywistości będącego niczym innym jak niewolnictwem ekonomicznym. W systemie, naszym systemie, niewolnicy nie są świadomi swego statusu, nie znają swych panów żyjących w świecie równoległym, a niewidzialne kajdany starannie ukryto pod stosem zawiłych aktów prawnych. Globalny rozmiar szkód powinien wybudzić nas z letargu.” Uważam, że to co jest powyżej napisane odnosi się w bardzo dużym stopniu do sytuacji Polski i Polaków. Pisałem o tym, że inwestycje zagraniczne są chronione głównie nie przez państwo Polskie, lecz przez samych inwestorów, którzy wydają duże pieniądze na ochronę prawną i rachunkową swoich interesów. Tutaj występują też obszary patologii np. w dziedzinach optymalizacji podatkowych, ale i zwykłych „przewałów”. Dla mnie oczywiste jest, że wyprowadzenie 80 mld złotych z należnych budżetowi podatków z tytułu VAT to w niewielkim stopniu zasługa przestępców, a w daleko większym najbogatszych przedsiębiorców. Wystarczy zastanowić się nad tym, że to są płynne aktywa, pieniądze ukradzione z budżetów narodowych, to jest coś więcej niż notowane na giełdzie pieniądze w formie kapitalizacji. Przykładowo jeśli ktoś jako duży bogacz ma w Polsce 8 mld złotych to wyprowadzenie z systemu podatkowego 1 mld złotych na machlojach z VAT jest ogromnym bodźcem finansowym. Jak to jednak jest możliwe, że międzynarodowy kapitał góruje nad państwami? Myślę, że dzięki armii tzw. ekspatów, czyli pracowników niezwiązanych z krajem, lecz z korporacją i pracujących gdzieś poza swoimi krajami. Tego typu mechanizm postępu i rozwoju spycha właśnie na nieuprzywilejowane pozycje obywateli co bardziej zacofanych państw. Im państwo jest bardziej zacofane tym zniewolenie w nim obywateli jest bardziej dotkliwie odczuwane. I właśnie zwykli Polacy znaleźli się w tej pułapce, że są realnie bez należnych im konstytucyjnie praw, gdyż zostali po prostu zdradzeni przez bezdusznych rodaków pasożytów, którym po prostu wygodnie jest żyć ich kosztem. W rezultacie mamy coś w rodzaju dobrze prosperującej gospodarki i standardów społecznych nie tak daleko odbiegających od współczesnej Ukrainy, to nawet ktoś zauważył z piszących dla Polityki. W tym układzie postęp w Polsce nie jest zależny od nas, lecz od zewnętrznych inwestorów i rynków finansowych, a my jako Polacy, tylko zmieniliśmy orbitę satelicką. Jeśli więc jakaś partia myśli realnie o modernizacji w Polsce, o wyrwaniu się z pułapki średniego wzrostu, to musi nie budować gangsterskie partyjne państwo, oparte na czebolach lub wysługujące się obcemu inwestorowi, lecz zadbać o praworządność i w dalszej kolejności realną też partycypacyjną demokrację. I tutaj widzę problem taki, że budowa demokracji i praworządność wymaga konsensusu ale i prawdy, czyli powiedzenia, jak daleko politycy i publicyści wodzili nas za nos, opowiadając bajdy.

  52. @głos zwykły
    25 maja o godz. 14:49
    Cóż – ten przedruk…Toż to elementarz lewackich leni – niszczycieli gospodarki. nie od dziś wiadomo, że człowiek najlepiej radzi sobie pozostawiony sobie sam a opodatkowywanie tych co więcej pracują i więcej myślą jest pospolitą kradzieżą bo ni stwarzają miejsca pracy.
    To religia którą media od 25lat tłuką.
    Gdy ktoś domaga się poprawy warunków zatrudnienia to populistyczny szkodnik, jeżeli ktoś uważa, że ci co mają więcej powinni proporcjonalnie więcej świadczyć na rzecz ogółu to lewacki leń czekający na mannę z nieba socjalu, jezeli ktoś jest bezrobotnym to tylko na własne życzenie lub jest leniem i nieudacznikiem.
    To ,,diagnozy” społeczne III RP.
    Póki W. Gadomski jest szefem działu ekonomicznego GW póty wiem, ze artykuły w GW poświęcone zagrożeniom wynikającym z rozwarstwienia to tylko literówka.
    To media zatruwają umysły neoliberalną głupotą – dlatego głupol z dużą ilością mięśni, małym mózgiem i pracą 250h/mieś za 1800zł czuje, że ma więcej wspólnego z takim Kulczykiem albo Trumpem niż z bezrobotnym ze swojego miasteczka. No miałby ale ,,roszczeniowe” lewactwo kradnie jego kasę podatkami.
    A politycy? Gdy masz do zarobienia klika tysięcy albo kilka milionów?

  53. .

    —- Pastuszek – 500 —

    .

    Doniesienia ze wschodniego frontu Dobrych
    Zmian mówią że Czapajewy i konarmia
    Budionnego walczące na rubieżach
    Lubelskiego, Śląskiego, Małopolski natrafiły
    na przejściowe trudności przyspieszonego
    €€€ rozdawania i run out of money

    Nikt nie spodziewał się że w Polsce jest
    tak dużo rodzin z więcej niż jednym dzieckiem,
    skąd wziąć €€€ ?, komu zabrać by innym
    dać ?, może dodrukować ?, może pożyczyć ?

    Robin Hood’y i Janosiki z komisji majątkowej
    mają wieloletnie doświadczenie i magiczną
    zdolność w odkrywaniu coraz to nowych
    sposobów by wiecznie niedożywionych, boso-
    nogich i cherlawych pastuszków watykańskich
    napaść do stanu który dziś z radością obserwujemy

    Pani Premier, może by tak odwrócić kierunek
    tego money strumyka od spasionych przewielebnych
    do mamuśki z dzieciakami, jestem pewien Pan
    Rydzyk, ten good samarytan przyklaśnie entuzjastycznie

    .

    ..)

  54. Mądrze piszecie, szanowni przedmówcy.
    Problem w tym, że religia neoliberalna i te wszystkie akty strzeliste do bogów rynku, zaćmiły ogląd rzeczywistości decydentów w poprzednim 25 leciu.
    Zabrakło im wiedzy, wyobraźni, świadomości konsekwencji własnych działań.
    Rozwaliwszy poprzedni system, założono że nowy ułoży się sam.
    I się ułożył, w całkiem nie przystającej do oczekiwań konfiguracji, zabójczej na długą metę dla kraju.

    Pomijając wszystkie inne aspekty, moim zdaniem najbardziej zabójczym jest KREDYT.
    Większości Polaków wmuszono posługiwanie się nim.
    Strukturom samorządowym, czy Państwu, również.
    Nie ma chyba niczego bardziej zniewalającego, niż uzależnienie od dopływu nowych środków z zewnętrznych źródeł, mających do realizacji własne cele- w tym polityczne.
    Niszcząc własną bazę podatkową, sprzedając sporą część dostarczycieli dywidendy, dopuszczając do masowego bezrobocia i obniżenia płac, ostro nasi rządzący napracowali się nad wasalizacją i marginalizacją naszego kraju.

    Wolność i demokracja okazała się taranem rozwalającym bramy fortecy.
    I wpadli zwycięzcy by ŁUPIĆ……
    Jeńcy pokornie idą na emigrację, bo MUSZĄ, by przeżyć.

  55. Slawczan
    25 maja o godz. 17:00
    Niewątpliwie GW w sposób dość uproszczony prezentuje bardziej skomplikowane idee, ale to o czym pisze to zwykła patologia. Z punktu widzenia osoby przyjaznej inwestycjom zagranicznym, rynkom i przedsiębiorczości, oraz przeciwnej pasożytnictwu na budżecie, to też jest patologia. Klasyczne stosunki liberalne wykształciły się w społeczeństwie, które było jeszcze feudalne. Na Zachodzie Europy była to pierwsza połowa XIX wieku. Absurdem jest powoływanie do życia lub obrona i nawet tolerowanie mechanizmów w Polsce, które cofają Polaków na takie pozycje społeczne. A niestety nierównowaga w pozycji prawnej Polaków w Polsce, względem organów władzy publicznej i elity społecznej oraz biznesowej krajowej i zagranicznej jest po prostu miażdżąca. Do czego przyczynił się brak etyki i elementarnego poczucia wspólnotowego, tych którzy bogacili się na transformacji. Uformowało to dość prymitywnie funkcjonujące państwo i biznes, których sposób funkcjonowania jest przeszkodą do wyjścia z tzw. pułapki średniego wzrostu. PO po 8 latach zostawiła niestety po sobie degrengoladę i zmniejszenie wpływów do budżetu na finansowanie polityki solidarnościowej, która jest zapisana w konstytucji RP.

    Wspaniale jest żyć bez żadnej odpowiedzialności jako elita społeczna!

    Jednak Polska przeciętna małpa ten: polski chłopo robotnik i lumpen inteligent, oraz nawet taki obszczymurek dzierży w ręku kartkę wyborczą i jeśli opozycja nie stanie na wysokości zadania, lecz będzie chciała tylko raz jeszcze przywrócić status quo pro ante, za którym optuje elita społeczna pozbawiona cechy odpowiedzialności społecznej od 25 lat, ale za to wyposażona w umiejętność opowiadania bajd, to może się owa opozycja i elita głęboko zawieść.

  56. Sławczan
    Znakomity komentarz do naszej smutnej rzeczywistości. Szacunek.

  57. Vertigo13
    25 maja o godz. 17:16 1219

    No, już przestańże wreszcie Tuska z PO nazywać Janosikiem. To co, że gwizdnął 150 mld z OFE?

  58. Jak donosi nieoficjalny organ KOD, GAZETA WYBORCZA, „W Weekend Wolności, 4 i 5 czerwca, w całej Polsce KOD świętuje rocznicę pierwszych wolnych wyborów w 1989 roku. Lech Wałęsa, Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski pójdą 4 czerwca na czele marszu Wszyscy dla Wolności”.

    Tak więc znowu PiS i Jarosławowi Kaczyńskiemu pójdzie w sondażach w górę a GAZECIE WYBORCZEJ w ilości sprzedanych egzemplarzy w dół…

  59. http://wiadomosci.wp.pl/kat,142034,title,Poslanka-Nowoczesnej-tak-mozna-odsunac-PiS-od-wladzy,wid,18350462,wiadomosc.html

    Ma rację posłanka Nowoczesnej, to jest jedyne rozsądne rozwiązanie: wybory,
    niezwłoczne.
    Jestem przekonany, że zaakceptuje zmianę władzy nawet elektorat PIS. Jak długo można tolerować nieodpowiedzialną tyranię Kaczyńskiego,tępą w swojej głupocie,
    i jego przydupasów, niewiele więcej wartych niż ich szef.
    Dudę należy poprosić, grzecznie, żeby zrezygnował ze stanowiska. Elektorat ma przyrzeczenie; nie zrealizuję obietnic,to wtedy zrzeknę się prezydentury.

  60. Niezwłoczne wybory? A to ci dopiero! Żeby PiS osiągnęło większość umożliwiającą zmianę Konstytucji? A PO ostatecznie zniknęła jak PZPR? No, no, no.

  61. @takei-butei

    Chyba po raz pierwszy musze przyznać Panu racje:))))

  62. @takei-butei
    26 maja o godz. 17:49 1226

    „A PO ostatecznie zniknęła jak PZPR?”

    To akurat nie byłoby złe. Bezideowi karierowicze i degeneraci muszą odejść.

  63. Kalina
    26 maja o godz. 18:22 1227

    No, no, no…

  64. grzerysz
    26 maja o godz. 21:17 1228

    E, nie wszyscy. Przecież pan Celiński, pan KOD, pan Hartman, pani „Polityka”, pani „GW” nie popieraliby ile pary ministra z PO czciciela Pinocheta i homofoba… Musi być ten minister z PO wielkim idealistą, skoro go tak wspierają w każdym tekście, w każdym marszu protestacyjnym…

  65. @takei-butei
    26 maja o godz. 23:21 1230

    Pani „Gazeta Wyborcza”, podobnie jak kiedyś pani „Trybuna Ludu”, powinna trafić na śmietnik historii.
    Zresztą, biorąc pod uwagę dzisiejszy wyjątkowo kiepski poziom zespołu dziennikarskiego gazety z Czerskiej oraz jej nieustające manipulacje i wyraźnie tendencyjne widzenie spraw Polski i świata, porównanie jej z dawnym organem PZPR wydaje się dla tego ostatniego krzywdzące.

    Kiedy porównamy aktualny poziom pani „Polityki” z tym np. z przełomu lat 60. i 70. ubiegłego wieku to widzimy jak na dłoni upadek tego pisma. Rożnica klasy jest naprawdę ogromna. I podobnie jak w przypadku wybitnego dekady temu pana „Forum”, używanie przez te – nie boję się użyć tego słowa – szmatławe dzisiaj pisma tytułów dawnych mistrzów jest zupełnie nieuprawnione.

  66. Od pół roku „Gazeta Wyborcza”, „Polityka”, „Newsweek” „Dziennik Trybuna” i „Przegląd” są na indeksie nowej władzy „Dobrej Zmiany”. Wedle dyspozycji wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego prokuratorzy i sędziowie nie mogą czytać tych tytułów. Ten prosty minister (politolog z wykształcenia) stworzył, bodaj jako pierwszy, listę czasopism zastępującą zakazane periodyki: m.in „Nasz Dziennik”, „w Sieci” i „Do rzeczy”. Tylko takie tytuły są zalecane do czytania przez członków władzy sądowniczej w celu oświecenia ich o realizowanym od czasu stworzenia rządu premier Beaty Szydło programie „Dobrej Zmiany”.

  67. Jak widzę tu na blogu patriotyczne wzmożenia co poniektórych, to na myśl przychodzi mi cytat z Umberto Eco:
    „…. patriotyzm to ostatnie schronienie łajdaków; ludzie bez zasad moralnych owijają się sztandarem, a bękarty powołują się zawsze na czystość swojej rasy. Narodowa tożsamość to jedyne bogactwo biedaków, a poczucie tożsamości oparte jest na nienawiści – na nienawiści wobec tych, którzy są inni. Należy podsycać nienawiść, jest cnotą obywatelską. Potrzeba zawsze kogoś, kogo się nienawidzi, aby dzięki temu uzasadnić własną nędzę. Nienawiść to pierwotna pasja, anomalię stanowi miłość …. Nienawiść rozgrzewa serce.”

  68. @sugadaddy
    27 maja o godz. 11:50
    Piękny cytat – thx a lot. Tylko co na to „wrogowie kosmopolitów” ? 🙂

  69. @grzerysz
    27 maja o godz. 2:06 1231
    Myśle, że masz dosyć duży wybór, aby nie torturować się tymi tytułami, których poziom ci nie odpowiada. W końcu masz prawo wyboru, więc zachowaj swoje oceny dla siebie i daj innym wybierać wg własnego uznania.

    Czyżby przeszkadzało ci to prawo wyboru i chciałbyś wybrać za innych ?

  70. sugadaddy
    27 maja o godz. 11:50 1233

    No, no, no, ale ten Umberto dofasolił panu prezydentowi Komorowskiemu, panu prezydentowi Wałęsie. „My, naród…” – a to okazuje, że wałęsa to łajdak…

    A, nie wiedziałem, że ten, jak mu tam, Umberto, to sofista… Ma dowody, że patrioci utożsamiają patriotyzm z narodową tożsamością?

    W taki razie np. 20 tysięcy Greków komunistów przyjętych przez Polskę po II wojnie, Greków kochających Polskę, będących polskim patriotami, żeniących się z Polkami, ale utożsamiający się z narodem greckim, to kto?

  71. Specjalnie dla tekela menela wzorca skretynienia:
    „Patriotyzm to przekonanie o tym, że jakiś kraj jest lepszy od innych dlatego, że ja się w nim urodziłem.”
    Tak może myśleć tylko kretyn.

  72. sugadaddy
    27 maja o godz. 11:50 1233

    No, ten, jak mu tam, Umberto, podoba mi się. Od dziś łajdakami będę nazywać Greków, którzy utożsamiali swój patriotyzm z tożsamością narodową i dzięki temu ocalili i siebie, i Europę przez Azją.

    Termopile… hm, łajdactwo i nienawiść będąca jedynym bogactwem biedaków… Straszliwi łajdacy ci Grecy, jak śmieli ginąć za swą tożsamość narodową utożsamianą z patriotyzmem. Trzeba inaczej wychowywać gimnazjalistów i licealistów. Greków trzeba im pokazywać jako łajdaków, nie herosów…

  73. sugadaddy
    27 maja o godz. 12:58 1237

    No, wiesz, Umberta nazywać kretynem?

  74. sugadaddy
    27 maja o godz. 12:58 1237

    A, wzorcu mądrości, prosiłbym, abyś udowodnił, że cytat o patriotyzmie jest mojego autorstwa… Wierzę, że tak wytrawny geniusz bez trudu to udowodni… No, chyba że na podstawie cudzych słów oceniasz moje myśli, to sobie samemu wystawiasz świadectwo skretynienia.

    A, moja definicja patriotyzmu jest taka: płacę podatek w kraju, w którym się urodziłem.

  75. @sugadaddy
    Doskonaly cytat

  76. @zetus1
    27 maja o godz. 12:16 1235

    „W końcu masz prawo wyboru…”

    Otóż żyję teraz w kraju, w którym właśnie nie mam żadnego wyboru – WSZYSTKIE polskie programy telewizyjne – może poza coraz zresztą gorszym kanałem TVP KULTURA, który był naprawdę świetny tylko za czasów dyrektorowania jego twórcy, Jacka Wekslera, – to generalnie dno. Wśród dzienników i tygodników nie widzę żadnego, który stałby na dobrym – nie mówiąc już o bardzo dobrym – poziomie. Te czasopisma, które zaczęły wychodzić w czasach PRL (np. POLITYKA, FORUM, TYGODNIK POWSZECHNY) mają teraz zdecydowanie niższy poziom niż kilka dekad temu.

    Tak więc jeżeli mam jakiś wybór to tylko między badziewiem a chłamem.

    To skandal, że w czterdziesto-mlionowym kraju, członku UE i NATO, nie ukazuje się żadna gazeta ani tygodnik, który miałby poziom porównywalny z tymi czołowymi wydawanymi na Zachodzie (np. Le Monde, Süddeutsche Zeitung, Frankfurter Allgemeine Zeitung, Neue Zürcher Zeitung, Financial Times, New York Times, Die Zeit, The New Yorker).

    Trzeba jednak pamiętać, że w Polsce obecnie 70% ludności nie bierze do ręki żadnej książki a ci, którzy biorą nie czytają przecież zbyt dużo – nakład 2000-3000 egzemplarzy to teraz duży sukces…

    Jednym słowem, debilne media, debilni czytelnicy i widzowie…

  77. @zetus1
    27 maja o godz. 12:16 1235

    Jeszcze jedna refleksja odnośnie obecnego poziomu prasy w Polsce.
    Chyba kilkanaście lat temu koncern AGORA próbował wprowadzić na nasz rynek nowy dziennik (NOWY DZIEŃ) – taki, który wypełniałby lukę między „ambitną” wtedy GAZETĄ WYBORCZĄ a tabloidami typu FAKT czy SUPER EXPRESS.
    Dziennik dość szybko padł. Teraz poziom GAZETY WYBORCZEJ jest znacznie poniżej owego NOWEGO DNIA a jej sprzedaż całkowita (suma sprzedaży wydań papierowych i elektronicznych) systematycznie i ostro spada osiągając ostatnio historyczne dno około 145000 egzemplarzy…

    A zajrzyjmy na chwilę do Wikipedii:

    „Od momentu powstania „Gazety Wyborczej” do końca 1989 jej średni nakład sięgał miliona egzemplarzy. W 1994 nakład dziennika sięgał 511 tysięcy egzemplarzy, z czego sprzedawanych było przeciętnie 418 tysięcy. Później nakład i sprzedaż spadała przez dwa lata, by od 1997 rosnąć. W 1999 w obiegu ukazywało się średnio 569 tysięcy egzemplarzy pisma, z czego przeciętnie 443 tysięcy było sprzedawanych.
    W grudniu 2003 „Gazeta Wyborcza” straciła pozycję najpoczytniejszego dziennika na rzecz pisma „Fakt”, jednak utrzymała w latach 2004–2007 sprzedaż na poziomie powyżej 400 tysięcy egzemplarzy”.

    Ostatnie dostępne dane dotyczące sprzedaży dzienników w Polsce (za marzec 2016 roku) mówią o łącznej miesięcznej sprzedaży trzech najbardziej „opiniotwórczych” dzienników („GW”, „Rzeczpospolita”, „Dziennik Gazeta Prawna”) na poziomie mniejszym niż 250000 egzemplarzy…
    A pamiętajmy, że duża część sprzedawanego nakładu – przynajmniej w odniesieniu do „Rzeczpospolitej” i „Dziennika Gazety Prawnej” – rozchodzi się w prenumeracie dla instytucji…

    Tak więc generalnie Polacy tzw. ambitniejszej prasy nie czytają – jedni bo już nie umieją czytać („sukces transformacji”), inni bo już nie mają czego czytać…

  78. wiesiek59
    „Z ciekawości spytam, skąd banki centralne maja pieniądze na ratowanie tych innych? Z powietrza”?

    Jak byś zgadł. Teraz pieniądze w dużej mierze są wirtualne, wiec po prostu zera dopisuje się w komputerze. To całkiem łatwe.

  79. głos zwykły

    twój wpis:
    25 maja o godz. 14:49 1217

    Jakże słusznie, ale zauważyłeś, że mówisz to samo, co od dawna J. Kaczyński?

    Ty od lat jesteś trochę jak prof. J. Staniszkis, wszystko rozumiesz, ale co jakiś czas odpływasz. Na szczęście znów wracasz. 🙂

  80. Slawczan
    27 maja o godz. 14:39 1241

    Też również także tak myślę, dlatego w poniedziałek poproszę nauczycieli, aby w szkole uczyli, że autor tego wiersza to łajdak.

    Kto ty jesteś?
    Polak mały.
    Jaki znak twój?
    Orzeł biały.
    Gdzie ty mieszkasz?
    Między swemi.
    W jakim kraju?
    W polskiej ziemi.
    Czym ta ziemia?
    Mą Ojczyzną.
    Czym zdobyta?
    Krwią i blizną.
    Czy ją kochasz?
    Kocham szczerze.
    A w co wierzysz?
    W Polskę wierzę.
    Coś ty dla niej?
    Wdzięczne dziecię.
    Coś jej winien?
    Oddać życie.

  81. Jedno jest pewne; skretynienie nie ma granic.

  82. Mauro Rossi
    27 maja o godz. 16:44
    Być może coś tam od czasu do czasu klepnę jak Jaruś, ale mój cel jest niejako ponadpartyjny, bowiem uważam, że każdy kto ma ambicję sięgnięcia po władzę, powinien myśleć o ogóle społeczeństwa i o dobru państwa. A owo dobro polega niejako nie na gadaniu, lecz na urealnieniu idei demokratycznego państwa prawa. Jeśli Jaruś chce dać więcej wolności sędziemu i uniezależnić go od władzy przewodniczącego wydziału i prezesa sądu, a jednocześnie egzekwować odpowiedzialność w trybie dyscyplinarnym za sprzeniewierzenie się zasadzie bezstronności, to nie widzę powodu, aby go za to krytykować. Sądzę jednak, że większym wyzwaniem jest pytanie co zrobić z zrobić z całą rzeszą ludzi, którzy dla własnego interesu i wygody, faktycznie zdradzili i zdradzają nasze społeczeństwo, gospodarkę i państwo. Nie da się jednak uniknąć nieprzyjemnych słów. One niekoniczne muszą pochodzić z sztambucha nacjonalisty lub nawet tylko patrioty, jeśli kogo to razi. Ono po prostu mogą wynikać z licznych kodeksów etyki, które są pustosłowiem, z zasad konstytucyjnych i kodeksowych, które są powszechnie lekceważone. Źródeł norm moralnych jest wiele. Wyłącznym źródłem nie jest tutaj ani Kościół Katolicki ani PiS. Problem jest inny, że wszyscy mają jakieś zasady do których powinni się stosować, a niestosowanie nie spotyka się sankcją. A sankcja moralna polega na wykluczeniu z polityki, z grona sędziów, palestry, funkcjonariuszy publicznych. Możemy się dystansować od ojczyzny, od kościoła, od ciemnogrodu i światło-grodu, ale od zwykłejk moralności i zwykłej przyzwoitości jednak nie wypada 🙂

  83. sugadaddy
    27 maja o godz. 17:35 1247

    Zgadzam się! W końcu znasz siebie, swój brak granic skretynienia. Ja jednak wierzę, że jesteś geniusz i udowodnisz mi, że definicję patriotyzmu, jaką cytujesz, uznaję za swoją.

    Nadal piszę, według mnie, patriotyzm to płacenie podatków. Kto płaci w Polsce podatki, to dla mnie patriota i nie ma znaczenia, czy robi to Polak, Ukrainiec, Niemiec, Wietnamczyk itd. Każdy płacący w Polsce podatki to dla mnie polski patriota. Wielki patriota.

  84. Ostra dyskusja na blogu Adama Szostkiewicza „Sawczenko na prezydenta”. Oto kilka wypowiedzi:

    Adam Szostkiewicz
    27 maja o godz. 13:29
    … popieram tych, którzy w Ukrainie powstrzymują wojenne zapędy Kremla. Tylko Putin ze swoją obecną polityką jest dla świata zagrożeniem, tylko jemu może się marzyć odbicie siłą np. Państw bałtyckich, a to musiałoby prowadzić do konfliktu z Nato, czli z całym światem zachodnim, także z Polską. I to byłoby tą trzecią wojną światową, której i pani, i ja się słusznie lękamy, a do której tęsknią ludzie bez pamięci historycznej, nie zdający sobie sprawy, czym jest wojna.ja urodziłem się siedem lat po ii wojnie światowej i z przekazu rodzinnego to wiem.

    żyga
    27 maja o godz. 13:57
    Na litość boską. A po co Putinowi państwa bałtyckie,i jak niby miał je odbić? Mało ma ziemi/? Wykorzystał casus Kosowa i uderzył na Krym ,który nie był nigdy Ukraiński. Putin boi się osaczenia przez NATO w państwach bałtyckich ,a to jest inna broszka. A ja przeżyłem faszyzm i sołdaty uratowali mi życie ,karmiąc podgrzewanymi kartoflami na łoju i gorzka herbatą. W wieku 10 lat przyglądałem się w lesie jak wykopują 13 partyzantów ,w tym 5 Rosjan. A śni mi się po nocach twarz matki ,która trzymała syna na rękach a po poruszeniu ciałem , odpadła mu noga.Teraz tam będą bronić przesmyku suwalskiego.Boję się bardziej naszych a niżeli obcych.

    vandermerwe
    27 maja o godz. 14:00
    „Tylko Putin ze swoją obecną polityką jest dla świata zagrożeniem,..”
    To ciekawe, co Pan pisze. Konfliktow, zagrazajacych pokojowi jest od liku. Prosze uczciwie policzyc na palcach obu rak, kto jest „autorem” ktorego. Jesli zrobi Pan to sumiennie ( uczciwie?) dojdzie Pan do ciekawego wniosku.
    Pozdrawiam

    Palatyn
    27 maja o godz. 15:02
    Chcialbym wiedziec skad pan redaktor ma wiadomosci o marzeniach Putina? Gdzie widac te wojenne zapedy Kremla. Czy to przypadkiem nie NATO robi manewry w Gruzji. Cos sie panu Szostkiewiczowi zupelnie poprzrestawialo. Wierzyc mi sie nie chce , ze pisze to z wlasnej woli!

    snakeinweb
    27 maja o godz. 15:48
    Skąd my to znamy. Rusofobia, rusożerstwo, umysły zatopione w prastarych historycznych schematach i uprzedzeniach nie mających ze współczesnym światem nic wspólnego.
    No i to dążenie do wojny z Rosją jak ćmy do ognia.
    Jak tu się dziwić, że w Polsce PiS na topie skoro ogólną mentalność awanturniczą wszystkich opcji reprezentuje.
    Polska ma moim zdaniem najlepsze granice i najlepszy układ geopolityczny na Wschodzie i na Zachodzie w całej swojej historii. Ale jak widać wielka Ukraina w roli łącznika Wchodu i Zachodu Polsce nie pasowała. Wolała przedmurze, kraj frontowy i wojnę u swoich granic. I Banderowców jako nowy ideał europejskich wartości podpisujących na kolanie z kałachami w łapach układy stowarzyszeniowe. Oby ta wojna się na całą Europę nie rozlała.

    Na wypowiedź internauty „żyga” niezwykle demagogicznie odpowiedziała znana i z tego blogu „Kalina”

    Kalina
    27 maja o godz. 18:51
    @żyga
    Skoro pamięta Pan takie zamierzchłe czasy, powinien Pan tez pamiętać, ze mimo olbrzymiego Imperium ówczesna władza radziecka zagarnęła kraje bałtyckie, a potem pół Polski, żeby w 1945 zagarnąć całą Polske i jeszcze pół Niemiec. Jeśli by Pan jeszcze pytał: po co? Przeciez maja tyle ziemi? Odpowiadam: dlatego, ze od XVIII w. owo pół Polski było rosyjskie, podobnie jak kraje bałtyckie. I Rosja przyzwyczaiła się do tego, ze kurica nie ptica, Polsza nie zagranica. Musi wiele wody upłynąć w Moskwie, Newie i w Wołdze, żeby tamtejszy lud przyjął do wiadomości, ze Polsza to Polska, a Ukraińcy to nie Rosjanie.

    Aspiryna
    27 maja o godz. 21:10
    Musi wiele wody upłynąć w Moskwie, Newie i w Wołdze, żeby tamtejszy lud przyjął do wiadomości, ze Polsza to Polska (…)
    „„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„„
    Czy ma pani jakies mocniejsze uzasadnienie dla powyzszej tezy,
    czy tylko fantazjuje?

    Na tym dyskusja jak na razie zamarła.

    Zainteresowanych poważniejszymi analizami dotyczącymi Rosji zachęcam do lektury doskonałego dwumiesięcznika amerykańskiego „Foreign Affairs” – np. w najnowszym jego wydaniu znaleźć można blok kilku artykułów. Niestety w polskiej prasie – poza słabo propagowanymi tekstami profesorów Bronisława Łagowskiego, Andrzeja Walickiego, Stanisława Bielenia czy Andrzeja Romanowskiego, króluje nadzwyczaj prymitywna propaganda a la Adam Szostkiewicz czy Wacław Radziwinowicz.

  85. grzerysz
    28 maja o godz. 10:53 1250
    Ta Kalina to rzeczywiście jest kretynka, jak większości zbałamuconym przez propagandę rodaków. W ubiegłą sobotę słuchałem wy Krakowie wykładów Panów Łagowskiego i Romanowskiego o Rosji. W tym zakłamanym i satelickim kraju nigdzie tego nie puszczą. Może będą dostepne w ZDANIU, ale dopiero za kilka miesięcy. Wtedy może już być po wojnie.

  86. UWAGA!!! UWAGA!!! UWAGA!!!

    Redaktor Szostkiewicz dostał ataku furii. Zamieścił na swoim blogu pod rząd trzy wpisy następującej treści:

    Adam Szostkiewicz
    28 maja o godz. 11:15
    To portal proputinowski i antyeuropejski.

    Adam Szostkiewicz
    28 maja o godz. 11:19
    Trzeba być zaślepionym nienawiścią do Ukrainy, by szukać jakichś związków Szweczenko z sprawą Wołynia.

    Adam Szostkiewicz
    28 maja o godz. 11:26
    Pan wierzy w to, co pisze? Wszystkie powojenne interwencje miały sens, choć nie wszystkie się udały, np. w Iraku. Sensem było powstrzymywanie sowieckiej ofensywy komunizmu w świecie, a po upadku komunizmu – powstrzymywanie państw zbójeckich i antyzachodniego fanatyzmu muzułmańskiego.

  87. Na portalu http://www.polityka.pl znaleźć można też uwagi innego „eksperta” od spraw Rosji i Ukrainy:

    „Sawczenko wraca do domu, bo nie jest już potrzebna Putinowi. Zostanie politykiem?”
    Jagienka Wilczak, 25 maja 2016.

    Autorka pisze tam między innymi używając niezwykle – jak na poważny i opiniotwórczy tygodnik przystało – wyrafinowanego języka:

    „Winna nielegalnego przekroczenia rosyjskiej granicy w czerwcu 2014 r. Jest oficerem, porucznikiem Sił Zbrojnych Ukrainy, lecz w więzieniu była traktowana bez należytego respektu, jak zwykły przestępca”.

    „Bohaterstwo i patriotyzm, walka o uwolnienie Donbasu spod rosyjskiego buta”.

    „Dla Poroszenki powrót Sawczenko to wspaniała wiadomość, udało się wyrwać ją z rosyjskich łap…”

    Oto dwa najciekawsze komentarze pod tekstem:

    2016-05-25 17:57 | vandermerwe
    „Jest oficerem, porucznikiem Sił Zbrojnych Ukrainy, lecz w więzieniu była traktowana bez należytego respektu, jak zwykły przestępca.”
    Formalnie, jesli rzeczywiscie dokonala czynow o jakie ja oskarzono, jest zwyklym przestepcom. Nie chroni jej stopien wojskowy, gdyz nie walczyla w regularnym oddziale wojska lecz bedac urlopowana byla ochotnikiem w nieregularnym oddziale zbrojnym. (tutaj cytat z prasy brytyjskiej; „Savchenko, a military pilot, volunteered to fight with a ground unit against pro-Moscow separatists who rose up against Kiev’s rule in eastern Ukraine.”). Takich ludzi nazywa sie najemnikami i nie chronia ich zadne konwencje. Dwaj Rosjanie sadzeni na Ukrainie rowniez zostali potraktowani jako zwykli przestepcy z podobnych powodow.

    I jeszcze jedna uwaga do tekstu. Pisze Pani o „rosyjskim bucie”. Na wchodnich terenach Ukrainy panuja zwykla wojna domowa (w angielskim cytacie uzywa sie pojecia pro-rosyjscy separatysci) i pisanie o „rosyjskim bucie”, przeciwko ktoremu podobniez walczyla bohaterka Pani artykulu jest wykwitem fantazji.
    Pozdrawiam

    2016-05-25 21:51 | lubat
    Ten tekst obraża inteligencję nawet średnio rozgarniętego czytelnika. Przykro czytać, kiedy polski dziennikarz wysila się, by być bardziej szowinistyczno-ukraiński, niż sami Ukraińcy.
    Ukraiński dziennikarz Anatolij Szaryj powiedział, że ta dosyć prymitywna kobieta, pewnie nie pożyje długo, bo ona nie jest potrzebna żywa, ona była potrzebna martwa jako symbol walki. A ona już uwierzyła, że jest symbolem i zachowuje się jak rozkapryszony dyktator, czemu dała wyraz zaraz po wylądowaniu w Kijowie, bluzgając na witających ją dziennikarzy.

    PS. Jak pisze o autorce tekstu POLITYKA:
    Jagienka Wilczak – Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na UJ. Zaczynała jako reporterka radiowa. W POLITYCE od 1984 r. Lubi obserwować ludzi, politykę i nowe krajobrazy. Przejmuje się ochroną przyrody, prawami zwierząt i ekologią.

    Tak, POLITYKA w 1984 roku to naprawdę dobre miejsce i czas na rozpoczęcie pracy dziennikarza prasowego…
    To miło, że pani Wilczak „przejmuje się ochroną przyrody, prawami zwierząt i ekologią” ale absolwentce polonistyki nie zaszkodziłoby poważnie przejąć się też nauką historii…

  88. Kolejne dwa wpisy z blogu Adama Szostkiewicza:

    vandermerwe
    28 maja o godz. 12:07
    „Pan wierzy w to, co pisze? Wszystkie powojenne interwencje miały sens, choć nie wszystkie się udały, np. w Iraku. Sensem było powstrzymywanie sowieckiej ofensywy komunizmu w świecie, a po upadku komunizmu – powstrzymywanie państw zbójeckich i antyzachodniego fanatyzmu muzułmańskiego.”

    Panie Redaktorze, prosze siegnac do opracowan, nawet tych pisanych na Zachodzie i zobaczy Pan jaki byl tego sens i na ile byly zgodne z prawem miedzynarodowym, na ktore tak czesto sie powoluje. Osobiscie zycze Panu takich sensownych interwencji na terenie Polski, udanych lub nie. Pisze Pan o panstwach zbojeckich. Czy zastanowil sie Pan, ze spoleczenstwa dotkniete sensownymi interwencjami, do ktorych Pan sie odwoluje, widza polityke zachodu jako zbojecka? Co jest powodem, ze 40 % populacji Arabii Saudyjskiej ( sojusznika Zachodu) za destabilizacje sytuacji na Bliskim Wschodzie obwinia Stany Zjednoczone, zas raptem 1% Iran? Co jest powodem, ze negatywna ocena polityki zagranicznej Stanow Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, przez spoleczenstwa tego regionu jest miedzy 70% a 90% i bije na glowe np. „zbojecki Iran rzadzony przez oszalalych ajatolachow”? Nie lepiej jest z reszta kontynentu. Podobnie w Azji jak i Ameryce Poludniowej.
    Pozdrawiam

    steve118
    28 maja o godz. 12:27
    Panie Redaktorze z przyjemnością spostrzegam że ciągle moje komentarze uważnie Pan czyta. Stąd te wycięcia , rozumiem, ale może by wypadało podać przyczyny. Zero wulgaryzmów, zero obrażania a więc dlaczego? Czy tak bolą sprawdzające się przepowiednie zwykłego czytelnika , który ma przewagę nad Panem bo zna Ukrainę(całą) i Rosję z autopsji , choćby z tytułu wykonywanej pracy.
    Co ja na tą poradzę że 90% polskich mediów w temacie Rosja -Ukraina-Białoruś jest kompletnie odrealnionych , a Panu jest dobrze w tym fantazyjnym nurcie. Na litość boską ale z tą „Sawczenko na prezydenta” to już Pan kompletnie odrywa się od ziemi, czy aż tak źle należy życzyć Ukrainie. Przecież to z powoduje nie oderwanie się tylko Donbasu ale rozerwanie Ukrainy na pół, z niewiadomą w której części i będzie Kijów.
    Pozdrawiam
    Agent Putina.
    P.S.
    Ja tu nie widzę ludzi „zaślepionych nienawiścią do Ukrainy” , nie należy obrażać ludzi trzeźwo myślących.

  89. I jeszcze dwa wpisy z blogu Adama Szostkiewicza ze „złotymi myślami” naszej dobrej znajomej, Kaliny:

    Kalina
    28 maja o godz. 12:54
    @jakowalski
    
Zgoda, kazde imperium jest agresywne. Tyle, ze nam zagraza przede wszystkim imperium rosyjskie. Imperium niemieckie należy mieć na oku i pilnować, aby nie pokumało się znowu z rosyjskim, a czy komus zagraza imperium amerykańskie, czy nie – powiewa mi dokładnie.


    Kalina
    28 maja o godz. 13:02
    @janussss

    W 1945 roku Sowieci doszli tylko tam, gdzie doszli. Dalej nie dali rady, bo tam już byli alianci zachodni. Zajeli tez Austrię, ale się z niej wycofali na mocy układów z Zachodem. Szczegółów nie znam, z pewnoscią nie wycofaliby się, gdyby nie musieli lub gdyby im się nie opłacało:)))
    PS. „Ukrainka” poniekąd jestem. Moja rodzina miała majatki na Wołyniu, za co kilku jej członków została zarznietych przez miejscowych Rusinów i spalonych we dworze razem ze słuzba. Ukraińską.

    Tak, „nam zagraza przede wszystkim imperium rosyjskie”. A tak po prawdzie to na czym niby to zagrożenie polega?

    „Szczegółów nie znam, z pewnoscią nie wycofaliby się, gdyby nie musieli lub gdyby im się nie opłacało:)))”

    Wycofali się jeszcze z kilku innych krajów ale pewno musieli. Albo im się opłacało…

  90. grzerysz
    28 maja o godz. 13:56 1255

    Imperium Rosyjskie wycofując się, pozostawiło kraje opuszczone w niezłym porządku.
    Z rozbudowaną na miarę swych możliwości inwestycyjnych infrastrukturą i przemysłem lokalnym.
    W żadnym z tych krajów nie doszło do walki o władzę, czy domową wojną w spadku.
    Tubylcy dość płynnie władzę przejęli i samodzielnie zaczynali się rządzić, dysponując stosowną kadrą i zasobami.

    Jaki jest spadek po Imperium Dobra, po jego wycofaniu się?
    Chaos…….

    Mityczne zagrożenie rosyjskie jest promowane od dwoch lat przez zachodnie media.
    Cel jest dość jasny- tak jak w poprzednich przypadkach, wojna cudzymi rękami.
    A my, dzięki naszym politykom i dziennikarzom, będziemy na szpicy i flance.
    Honorowe miejsce trupa w tym pojeździe mamy zapewnione.

  91. @wiesiek59
    28 maja o godz. 16:37 1256

    „Mityczne zagrożenie rosyjskie jest promowane od dwoch lat przez zachodnie media”.

    Generalnie to prawda, ale należy mocno podkreślić, że w tychże zachodnich mediach występuje też sporo poważnych głosów wzywających do opamiętania i pokazujących wyraźnie, że przyczyny zaostrzenia stosunków między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i UE w ostatnich latach są dużo bardziej skomplikowane niż jest to generalnie przedstawiane w polskich mediach.
    Cóż oni mają FOREIGN AFFAIRS i DER SPIEGEL, „American Committee for East-West Accord” z szeregiem wybitnych osobistości i Henry Kissingera, który z niejednego pieca jadł chleb.
    My mamy głównie dość tępych propagandystów typu Adam Szostkiewicz czy Wacław Radziwinowicz albo niedouczonych „ekspertów” rodzaju Romana Kuźniara – absolwenta Technikum Górnictwa Naftowego im. Ignacego Łukasiewicza w Krośnie, którzy skutecznie robią ludziom wodę z mózgu.
    Niestety wybitne głosy wiedzy i rozsądku profesorów Łagowskiego, Walickiego, Bielenia czy Romanowskiego są u nas słabo nagłaśniane.

    „A my, dzięki naszym politykom i dziennikarzom, będziemy na szpicy i flance.
    Honorowe miejsce trupa w tym pojeździe mamy zapewnione”.

    Z tym pełna zgoda. Ale szukać guza i potrząsać cudzą szabelką to bardzo lubimy …

  92. @jasny gwint

    Ma Pan całkowita racje, ze ze mnie jest kretynka pierwszej klasy. Naiwnie sadzilam, ze macie jakies poglądy rozne od moich, ze może rzeczywiście czujecie się rozczarowani polska rzeczywistoscią, ze…etc. A tu wylazło szydlo z worka, a z Archanioła stara reakcyjna swinia (to Tuwim:))): jesteście po prostu agentami rosyjskiego wpływu:))))) Jak to jednak taki agent nie jest w stanie wytrzymać i pusci farbe:))))

  93. Kalina
    28 maja o godz. 19:35 1258

    Być agentem rosyjskiego wpływu to obciach.
    Być agentem wpływu amerykańskiego, to powód do dumy.

    A może byśmy tak byli agentami RACJONALNOŚCI?

    Polska racja stanu może być całkowicie inaczej położona, niż definiowana przez obecne ekipy.

  94. @wiesiek59

    Być agentem rosyjskiego wpływu to nie obciach, ale działanie na szkodę polskiego interesu zwazywszy, ze Rosja jest wciąż naszym wrogiem i tego nie ukrywa. Być agentem amerykańskim to obciach, jak i każdym innym agentem. Po prostu agenci już tak mają. Co do położenia polskiej racji stanu – zarówno PiS, jak i opozycja przynajmniej deklaratywnie widzą w Rosji wroga. Tyle ze PiS robi wszystko, żeby Polske osłabić przez skłócenie jej z UE i USA. Jak wiec w rzeczywistości wyglądają PiS-owskie deklaracje antyrosyjskie?

  95. Na http://wyborcza.pl wywiad z bardzo przyzwoitym i mądrym człowiekiem, Ryszardem Bugajem, profesorem w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN,. Oto obszerne fragmenty jego wypowiedzi:

    „Nie mogłem przecież głosować na PO. Nie miałem nadziei, że może dokonać korekty drogi, którą Polska szła przez 25 lat. A ta korekta jest konieczna….

    Na kogo miałem głosować? Na Rysia Petru? To ugrupowanie nie ma żadnej tożsamości , a przynajmniej nie miało na starcie. Rysio Petru skalkulował, do pewnego stopnia słusznie, że PO wycofała się ze swojego twardego neoliberalnego projektu, więc on go przejmie. To jest socjotechnicznie trafny wybór, ale…
    Ostatecznie zraziła mnie do niego próba obrony OFE. Ta reforma jest nie do obrony. To z całą pewnością porażka, która kosztowała nas dużo pieniędzy i będzie jeszcze kosztować emerytów, którzy dostaną niższe świadczenia. Dziś znów jesteśmy w roku 1997 i trzeba się zastanowić, co zrobić z systemem emerytalnym.
    Podobne do OFE projekty emerytalne wprowadzano w latach 90. w wielu krajach pod dyktando Banku Światowego. Petru był w grupie ekspertów, którzy dokonali praktycznie przełożenia projektów banku na polskie realia, a raczej na polski język. Bank dokonał rachunku sumienia i w ogromnej mierze wycofał się z tamtych pomysłów. Petru nie….

    Wróćmy jednak do PO. Chcieli podatku liniowego. Mieli hasło „3×15”. To oznacza jednolitą stawkę VAT. O ile VAT jest z zasady podatkiem degresywnym, czyli godzi bardziej w uboższych, to jeśli ma pan kilka stawek i ustanowi pan niższe stawki od towarów, które nabywają ludzie biedniejsi, to ten efekt można złagodzić.
    Oni chcieli jednej stawki. Chcieli też 15 proc. podatku od firm i od dochodów indywidualnych. Wie pan, kto może się schować przed podatkami? Najmniejsze szanse mają emeryci. Potem zwykli pracownicy, dalej drobny biznes, a najłatwiej tym od samej góry. Pomysły podatkowe PO były prezentem dla bardzo zamożnych ludzi….

    Zawsze uważałem, że nasza transformacja miała kształt zbyt liberalny. Nie byłem za omnipotentnym rynkiem, choć wiem, że musi mieć kluczowe znaczenie. Nie byłem też przeciwny prywatyzacji, ale tempo było zbyt szybkie.
    Potem jednak mieliśmy już neoliberalne eksperymenty. Najgorsza była skrajnie rynkowa reforma ubezpieczeń emerytalnych. Skoro każdy ma tyle, ile sam sobie uzbiera, to ubezpieczenia społeczne właściwie przestają istnieć….

    [PO – grzerysz] rewidowała pod wpływem zdarzeń (ściślej – słupków sondaży) niektóre decyzje. Robiła to chaotycznie. Bez głębszej diagnozy. Bez wizji. Korygowała różne rzeczy, ale kształt tego, co ma być na końcu, był niejasny i podlegał wahaniom w zależności od tego, co politycznie korzystne. Proszę sobie przypomnieć zgłoszony tuż przed wyborami „rewelacyjny” projekt podatkowy reklamowany przez premier Kopacz (i mętnie omawiany przez Janusza Lewandowskiego). PO stała się amorficzną, bezwładną partią władzy.
    Mam wrażenie, że jest tam bardzo wielu ludzi, którzy poszli w politykę po to, aby im się zwróciło….

    Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jakie Schetyna ma poglądy w podstawowych sprawach. Poza tym, że chce mieć zwolenników i władzę. Co z nią zrobi? To się zobaczy. Jego polityka polega na knuciu: temu coś obiecać, powiedzieć coś niejasno, coś przepchnąć….

    Mamy teraz do czynienia z wychyleniem historycznego wahadła w stronę prawicy… Ale ktoś to wahadło uruchomił.
    Myślę, że to rezultat nie edukacji, ale doświadczenia egzystencjalnego młodych. Współczynnik niepewności ich losu jest ogromnie wysoki. Na „wolnym” rynku pracy dominują korporacje albo – jeszcze gorzej – drobne przedsiębiorstwa, w których pracownik ma status siły roboczej. Drogi kariery – w ogromnym stopniu – zależą od tego, kim jest tatuś.
    Moim zdaniem w Polsce nie ma nabrzmiałego problemu nędzy, ale jest problem nierówności. Dwie trzecie ludzi zarabia mniej niż przeciętna! Z punktu widzenia dostępu do mieszkania młodzi są w gorszej sytuacji niż w czasach komunizmu. To im się wszystko zlepia….

    Myślę, że po prostu [młodzi – grzerysz] chcą czegoś innego, niż było dotąd. Ta diagnoza jest niesłychanie ważna z punktu widzenia rozstrzygnięć wyborczych. Z jaką ofertą spotkają się w następnych wyborach? Bo wierzę, że będą. Tymczasem od opozycji słyszą: „Kontynuujmy to, co robiliśmy przez 25 lat, to był wielki sukces”. Oni mają po dziurki w nosie tego sukcesu….

    Nie neguję, wiele się udało. Ale średnia stopa wzrostu 4 proc.? Jak na kraj doganiający? To nie jest tak dużo. Z jednej strony sukces, z drugiej – jesteśmy gospodarczo na peryferiach Europy….”

    Tak, „Z punktu widzenia dostępu do mieszkania młodzi są w gorszej sytuacji niż w czasach komunizmu”. I owszem, „jesteśmy gospodarczo na peryferiach Europy”.

    A jak jest u młodych – i starszych – z dostępem do pracy, do szeroko rozumianej kultury, do obiektywnej informacji? Nadzwyczaj kiepsko…

  96. Kalina
    28 maja o godz. 22:59 1260

    Polski interes narodowy jest prosty jak budowa cepa- handlować i utrzymywać pokojowe i przyjazne stosunki ze wszystkimi.
    A sąsiadami w szczególności.

    Nieobca ci ponoć historia naszych sojuszy, uczy jednego- zamorskie sojusze i parcie na wschód, nigdy nam sie nie przekładały na sukces.

    Niestety, pogodzenie się z naszą rolą- kraju średniego- nie wchodzi dzięki megalomanii naszych elit w grę.
    Wielkomocarstwowe miny stroimy.
    Rola Czech, Czy Węgier, nam nie odpowiada, a szkoda.
    Pragmatyzm zamiast romantyzmu by się przydał.

    Ktoś porównał kiedyś Polaków do Irokezów Europy.
    Walczyli dzielnie w obcych interesach.
    Aż do wyniszczenia swych wojowników i upadku plemion włącznie.
    Zmarnotrawili swoje zasoby ludzkie…..

  97. Adam Szostkiewicz został wczoraj znokautowany przez internautów w temacie „Sawczenko na prezydenta Ukrainy” i Rosja więc czym prędzej zamknął ten wątek i otworzył nowy – „4 czerwca i co dalej?”. I pisze: „Opozycja nie ma na co czekać. Powinna wspólnym wysiłkiem rozpocząć już teraz, po przewidywanym sukcesie 4 czerwca, rozmowy o stworzeniu wspólnych list bloku demokratycznego. Nie chodzi jeszcze o nazwiska, chodzi o wolę polityczną, o sygnał do wyborców”.

    Znowu został obśmiany.
    Najlepiej nastroje podsumowuje wpis internauty „ ziomekp.1”:

    ziomekp.1
    29 maja o godz. 0:01
    Aha, będziemy się dalej bawić w reaktywowanie trupa lub przerabiać zabawę w „matrioszkę”, była UD, potem UW, następnie PO, teraz Swetru a następnie wymyśliliśmy KOD, KOD się troszkę opatrzył więc zrobiono WRD a po WRD zrobimy WBNP (wszystko byle nie PIS), ja postoję, dziękuję za taki deal.
    Autor proponuje koalicję tzw. opozycji, ja zapytam przewrotnie — co oprócz nienawiści do pisiorów miałoby ich łączyć? Gospodarka, prawa mniejszości, związki partnerskie, prawo do aborcji, legalizacja marihuany, legalizacja prawa do eutanazji, polityka historyczna, spojrzenie na Europę, sojusze czy antypatie, sprawy pracownicze? Podpowiem — nie łączyło by ich nic oprócz chęci zagrzania tyłków na ciepłych posadkach, po euforii zwycięstwa w wyborach przebili by pisiorów w zachłanności ułożenia sobie wygodnego życia na „państwowym garnuszku”, dlaczego tak myślę? Ja te „opozycyjne gęby” oglądam od ćwierćwiecza (łącznie z gębami pisowskimi), tak jak mawiał Franz Maurer w Psach „Rządy się zmieniają ale pan zawsze jest w komisjach”, ja na stare i wyleniałe lisy opozycyjne glosować nie zamierzam, pozdrawiam.

  98. BALCEROWICZ MUSI (Z UKRAINY) ODEJŚĆ?

    Jak podaje portal http://www.tvn24.pl:

    Gubernator obwodu odeskiego, Micheil Saakaszwili, jest znany z emocjonalnych wystąpień i krytyki pod adresem rządzących. Ostatnio były prezydent Gruzji skrytykowała także Leszka Balcerowicza, który doradza władzom w Kijowie. W popularnym talk show Saakaszwili nazwał byłego wicepremiera RP „politykiem wyciągniętym z naftaliny, który przyjeżdża na Ukrainę raz w miesiącu po pieniądze”. Ukraiński portal apostrophe.com. napisał, że w ostatnich dniach dochodziło do spięć między Leszkiem Balcerowiczem i Micheilem Saakaszwilim. Kiedy gubernator obwodu odeskiego ogłosił w wywiadzie dla telewizji 112 Ukraina, że nowy rząd kraju na czele z premierem Wołodymyrem Hrojsmanem jest „wyblakły, a ministrowie są drugiego i trzeciego gatunku”, Balcerowicz to skrytykował, twierdząc, że ocena ta jest „nieuzasadniona, niesprawiedliwa i szkodliwa dla Ukrainy”.

    Kilka dni później Saakaszwili odegrał się na Balcerowiczu w popularnym politycznym talk show  „Shuster LIVE”, nadawanym w internecie. – Kiedy rząd Eduarda Szewardnadzego całkowicie ugrzązł w korupcji, kiedy sytuacja ta była bardzo podobna do tego, co dzieje się teraz na Ukrainie, wtedy Amerykanie wynajęli za duże pieniądze Leszka Balcerowicza, żeby jechał do Gruzji i udzielał porad Szewardnadzemu. On przyjechał i na wszelkie sposoby usprawiedliwiał, wybielał korupcję – mówił Saakaszwili w „Shuster LIVE”. – Wtedy on nie poparł nas, młodych reformatorów, którzy starali się coś zmienić. To najemny wybielacz skorumpowanych reżimów – dodał. Gubernator obwodu odeskiego stwierdził, że Balcerowicz przyjeżdża na Ukrainę raz w miesiącu po to, by pobierać pieniądze i że traci reputację. – Myślę, że traci reputację, na którą rzeczywiście zasłużył. Wyciąganie ludzi z „naftaliny polskiej polityki” po to, by wybielali coś, czego wybielić się nie da, to niegodne podejście – powiedział”.

  99. @wiesiek59

    Nie bardzo rozumiem, co w pańskim poście oznacza „polskie parcie na wschód”. Mam nadzieje, ze nie wyprawa Żółkiewskiego na Moskwe?:)))) Jeśli nie, to informuje uprzejmie, ze takie zjawisko nie istniało w ogóle. Dokonywało się natomiast rosyjskie parcie na zachód (także na wschód, południe i północ, ale powiedzmy, to nas interesuje mniej), co zaowocowało rozbiorami Polski (rosyjskie parcie na zachód spotkało się z niemieckim parciem na wschod). Przez dziesiątki lat wykształcilo się w Rosjanach (kolejnych pokoleniach) przekonanie o tym, ze Rosji taki stan rzeczy się należy. Podobnie, jak w latach I wojny swiatowej nikt na Zachodzie nie miał pojęcia, ze w takiej Wielkopolsce, na Ślasku, czy na Pomorzu mieszkają jacys Polacy, którzy kiedyś, w zamierzchłych czasach należeli do Panstwa polskiego. Czas mija, kolejne generacje nastepuja po sobie, a swiadomość historyczna bynajmniej nie jest dziedziczona. Ona tworzy się wraz z dojrzewaniem kolejnej generacji, która widzi, co widzi. I tak mogę z niewielkim błędem po opiniach prezentowanych w postach typować, kto i kiedy kończył szkołę. Na podstawie pańskich postów mogę stwierdzić, ze była to szkoła w latach 60-ych. To „polskie parcie na wschód” jako coś absolutnie nagannego jest tego dowodem:)))

  100. Kalina
    28 maja o godz. 19:35 1258
    Ponad 70 lat minęło od tamtej strasznej wojny. Wojny świata zachodniego przeciwko, wtedy bolszewickiej Rosji. Zawsze Rosji, którą nie wiem dlaczego chcą zniszczyć, unicestwić niezależenie jak ona w danym okresie jest. Dziś jest demokratyczna jak nigdy. Bardziej niż cyrkowa i policyjna demokracja w USA. Churchill chciał jak zaatakować już 1 lipca 45 roku, a doktryna wojenna USA przewidywała jej zniszczenie atomowe jeszcze do 62 roku. Mam listę miast przeznaczonych do ataku. Przewidywali zabicie nawet 400 milionów ludzi. Dziś wolny świat zmobilizował wszelki siły, militarne i propagandowe do jej unicestwienia. Powinnaś to wszystko wiedzieć i nie pisać bzdur i kłamstwa,. Chyba, że Ci za to płacą jak czynią to wielu tzw niezależnym. Na szczęście Rosja ma dziś Putina, człowieka o niesamowitych zdolnościach i talentach.

  101. Na blogu Adama Szostkiewicza odezwał się znany już nam internauta „ziomek.1”:

    ziomekp.1
    29 maja o godz. 10:19
    „To, że PIS jest nieprzewidywalny to rzecz oczywista panie Adamie, problemem jest iż partie tzw. „liberalno-lewico-prawico-umiarkowane” były przewidywalne do bólu — przewidywalnym było iż nie są zdolne do żadnych najprostszych reform ich liberalno-dziewiętnastowiecznego kapitalizmu i wszystko ma zostać jak było, wszystko ma zostać w tym ich „słodkim marazmie” i bylejakości, to bonzowie rządzącej partii określali kraj mianem „ch…., du…. i kamieni kupa” lub „to państwo istnieje tylko teoretycznie”, pracowali wytrwale na sukces PIS i Kaczyński od pewnego momentu mógł nic nie robić tylko czekać na wybory, doczekał się.To samo jota w jotę robią „bliżniacze” partie PO w Europie i na świecie, założymy się iż tam też nagminnie zaczną wygrywać Kaczyńscy? Wcale nie dlatego, że są najlepsi, wygrają bo ludzie zagłosują „przeciwko” tak jak zagłosowali w Polsce — niech się pan ucharakteryzuje (jest pan osobą znaną) i ruszy z Warszawki na peryferie imperium Lachów to dowie się pan iż większość ludzi wcale nie kocha PIS ale miała dość tych (cytuję) „złodziei, nierobów, ośmiorniczek i oderwania od rzeczywistości”, czyż w słynnych wywiadach Boniego i Króla („byliśmy ślepi, byliśmy głupi”) nie ma potwierdzenia moich słów?
    Co do kupienia wyborców za 500 stów — najjaśniejsze liberały III RP zaproponowały coś rodzicom przez ostatnie 27 lat? tanie i ogólnie dostępne żłobki czy przedszkola? ulgi podatkowe? zwiększenie kwoty wolnej? podwyżkę płacy minimalnej? ograniczenie śmieciówek? większe uprawnienia IP do ścigania patologii? Nie zaproponowała i przegrała, Kaczyński dał i wygrał (Kaczyński jest takim samym XIX wiecznym liberałem jak reszta tylko w odpowiedniej chwili rzucił ludowi „ochłap”).
    Reasumując — nic mnie nie zmusi do poparcia koalicji o której pan pisze, stare neoliberalne wygi niech odejdą na śmietnik historii (pisiory też, stanie się to), czas na młodzież panie Adamie, KOD czy PIS śmierdzi naftaliną i oby przestali to zeżreją ich mole, i będzie dobrze, pozdrawiam”.

    Może dodam od siebie, że naftaliną śmierdzą też bardzo liczni dziennikarze i również oni „niech odejdą na śmietnik historii”.
    Problemem jednak jest, że młody narybek tego zawodu w Polsce wydaje się być jeszcze gorszy od tych starych, często oportunistycznych i zakłamanych, wyg.
    Cóż, ponad ćwierćwiecze „sukcesu transformacji” dorobiło się czołowych naszych wyższych szkół w czwartej i piątej setce światowego rankingu a duża część dyplomów naszych dzisiejszych „uczelni” ma mniejszą wartość niż posiadały świadectwa maturalne z dobrych liceów okresu PRL.

  102. Coś red. Szostkiewicz mnie nie cierpi bo jeśli wpuści mój wpis to chyba przez przeoczenie.
    Napisałem , że historia ostatnich 40 lat w Polsce kojarzy mi się ze średniowieczną bitwą. Najpierw zaczynają harcownicy ( opozycja w PRL-u ) potem następuje atak i zmagania rycerstwa ( obrady okragłego stoły i początki rządów po 1989 r. ) a kończy się atakiem ciurów obozowych i obdzieraniem poległych, dobijaniem rannych i rabunkiem taborów wroga, do którego chętnie dołączają także taboryci pokonanych. Wg mnie z atakiem ciurów mamy do czynienia od rzadów KLD, którego zawołaniem było – ” pierwszy milion trzeba ukraść”.

  103. Kalina
    29 maja o godz. 10:02 1265

    Za każdym razem, gdy chcieliśmy rozszerzyć nasze władztwo, stworzyć imperium, dostawaliśmy po łapach, dzięki niekonsekwencji działań i sprzecznych interesów możnowładców.
    Na wschód parł Witold, Żółkiewski, Wiśniowiecki, Radziwiłł, Batory, Zygmunt August, skończyło się na Piłsudskim i jego wyprawie kijowskiej.

    Obszar ekspansji mieliśmy ograniczony przez księstwa niemieckie, Turcję, Tatarów Krymskich i Rosję.
    Ale, dzięki konsekwentnej polityce osiedleńczej, mieliśmy szansę na kolonizację Ukrainy szybciej, niż zrobili to Rosjanie, zbierający po drodze ziemie księstw ruskich i Daleki Wschód- Syberia stała przed nimi otworem.

    Imperium mogła zbudować jedynie silna władza centralna.
    I takie były w tamtym czasie we Francji, Brytanii, Holandii, Hiszpanii, Portugalii, Rosji.
    Pomiędzy XVII a XIX wiekiem, podzieliły państwa europejskie cały znany świat.
    Przy okazji niszcząc państwa tubylcze, eksterminując, łupiąc i czerpiąc zasoby.

    Staliśmy się łupem sąsiadów na własne życzenie.
    A to my mogliśmy łupić u szczytu potęgi……
    Zabrakło dynastii, woli, jednego ośrodka decyzyjnego mogącego skanalizować proces.
    No i pieniędzy z podatków od szlachty na armię z prawdziwego zdarzenia.

    Dla porządku należy dodać, że Rosja nigdy nie eksterminowała tubylców tak masowo, jak nasze zachodnie potęgi.
    Wiele krajów samodzielnych poprzednio, szukało protektoratu carów, w obawie przed ekspansją turecką.

    W krajach zróżnicowanych etnicznie i religijnie, jedynym czynnikiem spajającym może być silna władza centralna. Bez tego elementu, rozpada się imperium.

  104. Wracam na chwilę na blog aby poinformować wszystkich o najnowszych „złotych myślach” Adama Szostkiewicza. Oto jego wpis, dotyczący egoistycznej, głupiej, niedoświadczonej, wręcz szkodliwej – zdaniem oczywiście komentatora POLITYKI – młodzieży:

    Adam Szostkiewicz
    29 maja o godz. 11:43
    Młodzi z natury rzeczy patrzą swego. Mogą mieć rację w tym czy owym, co dotyczy bezpośrednio ich życia, rzadko kiedy są w stanie popatrzeć szerzej, bo nie mają niezbędnego doświadczenia życiowego. Front przeciwko narodowi to hasło głupie, szkodliwe, dolewające oliwy do ognia.

    Oj ta młodzież. Chciałaby w Polsce mieć dobrą edukację, dostać później nie-najgorszą, satysfakcjonującą pracę i móc kupić jeszcze – o zgrozo – jakieś niedrogie mieszkanie (o drogim – o ile nie ma „nadzianych” rodziców – nie ma nawet co marzyć). A pupilki pana Szostkiewicza po ćwierćwieczu okazywania głównie „chęci zagrzania tyłków na ciepłych posadkach” mają im do zaoferowania wyższe uczelnie – w najlepszym przypadku – w czwartej i piątej setce światowego rankingu oraz niezwykle ambitną pracę na zmywaku w Wielkiej Brytanii. A do tego debilne media, tandetną rozrywkę, upadek szeroko rozumianej kultury i zapaść w służbie zdrowia. No i oczywiście solidne grono będących ciągle przy korycie – choć w różnych konfiguracjach i w różnych partiach – budowniczych „państwa teoretycznego”…

  105. „Kogo partia Prawo i Sprawiedliwość mogła przekupić – już przekupiła”.

    Chodzi zapewne o 500+.
    Jak na lewicową i „kuroniową” wrażliwość Autora to dość ekstrawaganckie.

  106. @jasny gwint

    Trudno się z Panem nie zgodzić, ze Władimir Władimirowicz to super-gościu. Przede wszystkim umie się dogadywać z tymi, którzy mogą go zdmuchnąć jednym dmuchem – z wojskiem i siłami specjalnymi. Póki ci sa zadowoleni – wszystko będzie grac:))) Ale wróćmy do historii. Churchill rzeczywiście był wyjątkowym Anglikiem i nic dziwnego, ze po zwycięstwie nad Niemcami szybko stracił (demokratycznie:))) wladzę. Kolejne rzady brytyjskie wrócily w stara koleinę, która nazywa się balance of power na Kontynencie. To było dewizą i rzadów przed Churchillem i po Churchillu, a II wojna byłaby mało znaczącym epizodem w dziejach angielskich, gdyby Anglia nie przylozyła reki do jej wywolania pobłażając i Hitlerowi, i Stalinowi, oczywiście kosztem Polski, bo takie mamy polozenie geograficzne. Polecam pracę o premierze UK Davidzie Lloydzie George,u pióra Normana Daviesa. W 1920 roku, kiedy Armia Czerwona szła na Warszawe, robił wszystko, aby doprowadzić do zawieszenia broni przy status quo terytorialnym, a potem aby ewentualne zdobycze polskie na wschodzie były jak najskromniejsze. Posunął się wręcz do szantażu wobec ambasadora polskiego w Londynie, co spowodowało zawieszenie na kilka tygodni stosunków polsko-brytyjskich. Nie jestem fanka Piłsudskiego, ale pełny szacun, ze się wówczas postawił i odrzucił brytyjskie naciski. Lloyd George potem stawał na glowie, aby zminimalizować propagandowo polskie zwycięstwo. Twierdził np. ze to gen. Weygand dowodził w rzeczywistości pod Warszawą:))) Twierdzenie, ze Wielka Brytnia dybała i dybie na Rosję, jest nieporozumieniem. Rosja od wiekow jest wykorzystywana przez Brytyjczykow jako przeciwwaga dla Niemiec, które z kolei maja trzymać w szachu Francje. Nic dziwnego, ze polityka brytyjska wielce sprzyjała Rosji, nawet tej Sowieckiej, w Wersalu. Np. Brytyjczycy chętnie widzieliby Galicje Wschodnia w granicach Rosji. Wojna polsko-ukraińska i energiczne przeciwdziałanie Dmowskiego, który nie zgodził się na zawieszenie broni na linii omijającej Lwów i Zagłębie Borysławskie, unicestwiły te zamiary. Linia granicy wschodniej odpowiadajaca mniej więcej obecnej granicy wschodniej Polski została wymyslona przecież w Londynie przez podsekretarza stanu lorda Curzona i taka nosi nazwę. Dziś nikogo nie szokuje, ale w latach 1919-1920 była dla polskich polityków nie do przyjęcia:)))

  107. @wiesiek59

    Panie Wiesku, proszę już dać pokój z ta historią rodem z PRL-u, bo zeby bolą. Zapewne Pan nawet nie wie, że taki Wisniowiecki, czy książe Witold nie mogli dokonywać agresji na wschodzie, bo oni, niebożątka byli u siebie. Zygmunt August zanim go panowie polscy zrobili swoim królem, tez był z „Kresów”. I wszyscy Wielcy Książęta Litewscy mieli na pieńku z Rosją, gdzie począwszy od Wasyla III pęczniały aspiracje do dominacji (trzeci Rzym, psia ich mac:))), stad i do agresji i wojen, które trwały od XV do XVII w. W pochodie na zapad dopieli Ruscy swego w w. XVIII i tak już im zostało. Radziwiłłowie jeszcze w XVI w. pisali w języku ruskim cyrylica, m. in. piekna Barbara. Jeremi Wisniowiecki, prał swoich własnych chłopów, którzy mu wypowiedzieli posłuszeństwo zwracając się do Polski, aby ich przyjęła do herbów polskich jako zołnierzy Rzeczypospolitej:))) I niedobrze, ze Rzeczpospolita odmówila. Zas syn Wisniowieckiego został osadzony na polskim tronie jako kolejny „kresowiak”. Następnym był Jan Sobieski, tez z Ukrainy, którego ulubiona rozrywka było słuchanie muzyki janczarskiej:))) Polska az do XVIII w. była Polską „kresowa” z ducha, kultury i realnych interesów, a Wielkopolanie tylko łypali zazdrośnie okiem:)))

  108. Kalina
    29 maja o godz. 18:20

    Używa pani dość szokujących argumentów……
    Akurat naukę, pobieraliśmy w podobnym okresie i zapewne w podobnych szkołach.
    Skąd więc ta niechęć do PRL i jej poziomu szkolnictwa?
    Współczesny poziom, jest daleko niższy…..

    Moja może niedokładnie sprecyzowana myśl jest następująca.

    1- Nie mieliśmy dynastii mogących zdominować kraj i ukierunkować jego ekspansję na zewnątrz, więc przegraliśmy wyścig o mocarstwowość.

    2-Wewnętrzna walka o władzę pomiędzy naszymi królewiątkami, pochłonęła energię potrzebną do ekspansji.
    Nieliczni silni królowie- tacy jak Batory, czy Zygmunt August, nie mieli kontynuatorów.

    I chyba rzecz najważniejsza.
    Mocarstwa zachodnie dzięki dynastyczności, mogły utrzymywać wielowiekową ekspansję, skutkującą konsekwentnym zdobywaniem nowych prowincji.
    W tym- i Polski.
    W skali globu, nie ma znaczenia kogo się podbija aby czerpać korzyści dla metropolii.

    Nasze prowincje wschodnie- Ukraina w szczególności, to obszar niesamowitych możliwości.
    Również wyzysku i bezprawia.
    Stąd potęga materialna i wpływy rodów tam panujących.
    Tyle że renta czerpana z ziemi, jest niższa niż z handlu i kopalin- w tamtym okresie.
    Znacznie bardziej potężne były w tym czasie finansowo republiki kupieckie…..

    Czy polityka Rosji różniła sie od Austrii, Prus, Francji, Hiszpanii, Anglii?
    Była czymś niezwykłym w tym czasie?
    Cały czas stawia się taką tezę, nie mającą absolutnie żadnego pokrycia w faktach.
    Imperializm rosyjski był niczym i znacznie łagodniejszy, niż hiszpański, czy brytyjski.
    Wystarczy mapy zasięgu języka, czy kolonii porównać…….

    Rusofobia wdarła się przebojem w dyskurs.
    Nawet akademicki.
    Ale, w historii tej obiektywnej, moim zdaniem nie ma podstaw.
    Z imperiów dynastycznych, panujących nad wieloma narodami, i tak wykluły się państwa narodowe. Najcześciej bez rewolucji, czy powstań.
    A z przyczyn osłabienia władzy centralnej, nie mającej siły zapobiec secesji.
    Mit zbrojnej walki przesłania nam prostą prawdę, wolność można przygotować organizacyjnie i mentalnie.
    Potem wystarczy czekać na koniunkturę.
    Bardzo rzadko się zdarza, by można ją było wywalczyć zbrojnie.

  109. @wiesiek59

    Wszelkie fobie są zgubne w dyskursie historycznym, dlatego nie mieszajmy emocji do prostego ustalenia faktów: Polska padła łupem sąsiadów, którzy dybali na jej terytorium od stuleci, bo taka była i jest uroda imperiów. Nie będę powtarzac przyczyn upadku Polski, w XIX wieku dokładnie je przeanalizowano, zwłaszcza krakowscy stańczycy. Żeby nie wchodzić w szczegóły – Polska była państwem anachronicznym, pozbawionym sily wewnętrznej zdolnej do stworzenia mechanizmow obronnych. I porzucając zamierzchłe dzieje należy stwierdzić, ze Polska jest nadal krajem dużo słabszym od sąsiadów i dlatego musi prowadzic odpowiednia polityke zagraniczną, która zapewni jej udział w silnych, przyjaznych strukturach. Jaka dziś polityke prowadzi polski rząd – każdy widzi. A geopolityka bynajmniej nie zmieniła się. Dalej sąsiadujemy z Niemcami i Rosją. Nadal niemieckie i rosyjskie interesy są bliższe zachodnioeuropejskim sercom niż polskie. Nadal wisi niebezpieczeństwo porozumienia niemiecko-rosyjskiego, nie tylko w sprawie jakiejś rury pod Bałtykiem. Dobrze byłoby, żeby jeszcze na własne zyczenie nie pogarszać sytuacji.

  110. @Kalina
    29 maja o godz. 18:02 1272

    Muszę po raz kolejny stwierdzić, że pani „historyczne” stwierdzenia są często niezwykle demagogiczne, żeby nie powiedzieć kłamliwe a zawsze bardzo tendencyjne.

    „W 1920 roku, kiedy Armia Czerwona szła na Warszawe, [David Lloyd Georger] robił wszystko, aby doprowadzić do zawieszenia broni przy status quo terytorialnym, a potem aby ewentualne zdobycze polskie na wschodzie były jak najskromniejsze”.

    A niby to dlaczego Lloyd George miał nie dążyć do zawieszenia broni i np. robić wszystko, aby „zdobycze polskie na wschodzie” nie były jak najskromniejsze? Czy był on może premierem Polski? Czy Piłsudski jakoś szczególnie przyczynił się do pokonania Niemiec i Austro-Węgier w I wojnie światowej dzięki czemu Polska odzyskała niepodległość? Było raczej wprost przeciwnie… Poza tym obowiązywały ustalenia z Konferencji Pokojowej w Paryżu w 1919 roku o czym poniżej.
    Przypomnijmy może, że marsz Armii Czerwonej na Warszawę w 1920 roku był bezpośrednim następstwem nieudanej „wyprawy kijowskiej” rozpoczętej przez Piłsudskiego w kwietniu tegoż roku. Wyprawa ta nie wzbudziła entuzjazmu nie tylko na Zachodzie ale i w Polsce. Kiedy Rosjanie zbliżali się nieubłaganie w kierunku Warszawy, ówczesny premier Grabski udał się do Spa aby prosić obradujących tam przywódców państw zachodnich o bardzo pilną pomoc wojskową. Warunkiem przyznania takiej pomocy była poniżająca zgoda Polski na szereg żądań. Jednym z nich było podporządkowanie się arbitralnej decyzji mocarstw w sprawie Śląska Cieszyńskiego. Decyzja taka zapadła 28 lipca i była dla Polski niekorzystna.
    Kiedy Rosjanie zbliżali się już do Radzymina Piłsudski całkowicie się załamał i 12 sierpnia podpisał akt zrzeczenia się stanowiska zarówno Naczelnego Wodza jak i Naczelnika Państwa. Akt ten wręczył – nowemu już premierowi – Witosowi. Witos tego aktu nie ogłosił uważając słusznie, że może to wywołać panikę w wojsku i narodzie.

    „Np. Brytyjczycy chętnie widzieliby Galicje Wschodnia w granicach Rosji…. Linia granicy wschodniej odpowiadajaca mniej więcej obecnej granicy wschodniej Polski została wymyslona przecież w Londynie przez podsekretarza stanu lorda Curzona i taka nosi nazwę”.

    „Linia granicy wschodniej odpowiadajaca mniej więcej obecnej granicy wschodniej Polski” została zaaprobowana przez Radę Najwyższą na Konferencji Pokojowej w Paryżu w grudniu 1919 roku.
    Dopiero kilka miesięcy później została nazwana Linią Curzona…

    Większość historyków zachodnich krytycznie ocenia „zachłanność” i „nieodpowiedzialność” terytorialną Polski po odzyskaniu niepodległości. Np. świetna historyczka kanadyjska, obecnie profesor Uniwersytetu w Oksfordzie, Margaret MacMillan, w swojej znanej i powszechnie zalecanej studentom na zachodnich uniwersytetach książce „Paris 1919: Six Months That Changed the World” pisze na zakończenie rozdziału poświęconego Polsce (doprowadzonego do Traktatu Ryskiego z marca 1921 roku):

    „These gains, however, came at a huge cost. The powers, even the French, though the Poles greedy and feckless. And its neigbours had much to resent: Lithuania, the Vilna region; the Soviet Union, the 150-mile-wide strip of what had been Russian territory; Czechoslovakia, the conflict over Teschen; and Germany, the corridor and Danzig”.

  111. @Kalina
    29 maja o godz. 20:18 1275

    „Dobrze byłoby, żeby jeszcze na własne zyczenie nie pogarszać sytuacji”.

    Z tym akurat w pełni się zgadzam.
    Dlaczego więc szukamy guza i ciągle potrząsamy (nie swoją) szabelką?

  112. Kalina
    29 maja o godz. 18:02 1272
    Znaczenie i wielkość Putina nie polega na sposobie podporządkowania sobie wewnętrznych konkurentów. Chyba ich teraz nie ma, a badania wykazują ponad 80 procentowe poparcie narodu. Putin wpływa na losy świata i ma wiele do powiedzenia w blokowania agresywnych zapędów kartelu US/NATO.
    Myślę, że losy Polski rozegrały się w czasie II Wojny, w której oprócz strasznych ofiar nie mieliśmy nic do powiedzenia. Zostaliśmy odtworzeni z niczego, cudem, praktycznie wyłącznie z woli Stalina. Proszę przypomnieć wszystkim sławną rozmowę Churchilla z Mikołajczykiem z października 44 roku. I zdać sobie sprawy, że w Jałcie Churchill praktycznie był stale pod gazem i był pośmiewiskiem partnerów, Stalina i Roosevelta. Ten ostatni poważnie chory był w stanie demencji. Większość stanowisk USA tamże formułował niejaki Hopkins, w rzeczywistości szpieg Stalina. I w takich warunkach powstała Polska, wzbogacona, w najlepszych granicach w swojej historii, a władzę przejęła radykalna lewica i dokonała cudu cywilizacyjnego. Ten cud wyrzucono teraz na śmietnik i wracacie do czasów faszyzującej, narodowej prawicy, ONR i władzy biskupów.

  113. Kalina
    29 maja o godz. 20:18 1275

    Lista krajów padających łupem sąsiadów, jest nieskończona.
    Czasem łupem, padały kraje zamorskich najeźdźców.
    I z ich kultury nie pozostawało nic.
    Czasem nawet, eksterminowano całą populację.
    Takie czasy były……

    W tych ramach, można dość obiektywnie oceniać poszczególne kultury, ich zaborczość, ludobójczość, czy też wpływ na dalsze losy populacji.
    W takim rankingu, moim zdaniem zdecydowanie wygrywają Anglosasi z ich Imperium nad którym nigdy nie zachodziło słońce.

    Tyle że media są ich, więc ni przebija się to do świadomości ludzi.

    Ciekawostką jest, że najbardziej ekspansywne były dynastie niemieckie.
    Hohezollernowie, Habsburgowie, Windsorowie, Romanowowie, mają takie a nie inne korzenie.
    Takie geny?
    Czy płodność ich księżniczek?

    Masz rację, że geopolityka, jej cele, metody działania, są niezmienne.
    Więc skoro te prawa są niezmienne, trzeba się w nie wpasować.
    No i dokonać wyboru.
    Optowałbym za neutralnoscią.
    Wbrew pozorom, na przykładzie historycznych precedensów, jest to możliwe.
    Nieźle na tym zyskaliśmy nie mieszając się i handlując ze stronami uwikłanymi w wojny.

  114. @Kalina
    29 maja o godz. 18:02 1272

    Jeszcze wracając do pani „historycznych rewelacji”:

    „II wojna byłaby mało znaczącym epizodem w dziejach angielskich, gdyby Anglia nie przylozyła reki do jej wywolania pobłażając i Hitlerowi, i Stalinowi, oczywiście kosztem Polski…”

    Czy mogłaby pani rozwinąć dokładniej tę jakże oryginalną myśl?
    W szczególności byłbym niezmiernie zobowiązany za wyjaśnienie w jaki sposób Anglia pobłażała Stalinowi…

  115. @grzerysz 18.02

    „A niby to dlaczego Lloyd George miał nie dążyć do zawieszenia broni i np. robić wszystko, aby „zdobycze polskie na wschodzie” nie były jak najskromniejsze?”

    Słuszne pytanie, na które już odpowiadam. Ponieważ polityka brytyjska wobec tej części Europy uwzględniała jedynie relacje miedzy Niemcami i Rosją. Lloyd George realizował jedynie politykę sekretarza stanu lorda Balfoura, który już w 1916 roku określił, jakie powinno być w tej sprawie stanowisko W. Brytanii w raporcie p.t. „The Peace Settlement of Europe”. Wyraził w nim pogląd, że tak jak celem obecnej wojny jest zapewnienie trwałego pokoju, tak powstanie Polski będzie dla tego pokoju elementem destabilizującym:
    „….obawiam się, że nowa Polska będzie cierpiała na choroby, od których dawna Polska zginęła; że byłaby widownią ciągłych intryg pomiędzy Niemcami a Rosją; że jej istnienie bardzo dalekie od przyczynienia się do zapewnienia pokoju w Europie byłoby ciągłą okazją do konfliktu europejskiego. Ponadto gdyby nawet Polska była zdolna do odgrywania roli rzeczywistego państwa buforowego, w co wątpię, nie jestem pewny, czy istnienie państwa buforowego pomiędzy Niemcami i Rosją byłoby z korzyścią dla zachodniej Europy. Jeżeli Niemcy będą wolne od jakiejkolwiek obawy presji ze strony Rosji i będą miały swobodę, aby skierować całą swą potęgę w kierunku rozwijania swych ambicji zachodnich, Francja i Anglia mogą od tego ucierpieć, a ja wcale nie jestem pewien, czy odcięcie Rosji od jej zachodnich sąsiadów nie zwróci jej zainteresowań w kierunku Dalekiego Wschodu w rozmiarach, na które brytyjscy mężowie stanu nie mogliby patrzeć bez obaw. Im bardziej z Rosji uczyni się europejskie, a mniej azjatyckie mocarstwo, tym lepiej dla wszystkich. Dlatego konkluduję, że rozwiązaniem sprawy polskiej, które by najbardziej odpowiadało naszym interesom, jest utworzenie Polski wyposażonej w szeroki zakres autonomii, pozostającej jednak integralną częścią Cesarstwa Rosyjskiego, utworzenie nowego stanu, lub prowincji, która by objęła nie tylko rosyjską Polskę, lecz również austriacką i – przynajmniej częściowo – udział pruski w rozbiorze dawnego Królestwa.”
    Od razu spieszę donieść, ze lord Balfour, a za nim premier Lloyd George, byli przeciwni włączeniu do przyszłej Polski Śląska, Poznania i Gdańska, nad czym ciężko pracowali w Wersalu. Z niejakim powodzeniem zresztą, a czemu towarzyszyły okrzyki na temat polskiego „imperializmu”. Tzw. linia Curzona rzeczywiście była „propozycją” ze strony państw zachodnich w konflikcie zbrojnym polsko-sowieckim, niemniej był to już czas, kiedy panowie we frakach mogli sobie nakukać do lustra, jako ze skończyło się załatwianie spraw przy stole konferencyjnym, a do tego bez uprzedniego zaproszenia polskich delegatów, a granice Polski ustalali sami Polacy z bronia w reku.Tak więc radziłabym zaprzestać przekonywania nas tutaj o jakimś szczególnie złym stosunku W. Brytanii do Rosji. Wszystko jedno – Sowieckiej, czy „białej”. Ten stosunek kazał Lloydowi George,owi kibicować Leninowi przeciwko Polsce walczącej samotnie z bolszewicka nawałą. Przedtem, jak Pan słusznie zauważył, przeciagajace się rozstrzygniecie jawnej agresji czeskiej na Śląsk Cieszyński znalazło swój koniec w Spa w dogodnym momencie, aby uzyskać od Grabskiego zgode na przyznanie spornego terytorium Czechosłowacji, która potem mogła blokować pomoc dla walczącej Polski, która szła z Francji. Oczywiście wszystko w imie pomocy dla Rosji. A nawała bolszewicka nie została sprowokowana jakąś „wyprawa kijowską”, proszę nie powtarzać bzdetów PRL-owskich, ale została zaplanowana dużo wcześniej i rozpoczęła się marszem na zachód w ramach operacji „Cel Wisła” oddziałów Frontu Zachodniego Armii Czerwonej. W marcu 1919 roku armia polska przeszła do kontrofensywy.
    W latach międzywojennych Zachód udawał ślepotę i głuchotę wobec wiadomości o tym, co się dzieje w Rosji stalinowskiej, podobnie jak w latach 40-ych udawał, ze nie wie, kto wymordował tysiące polskich oficerów. Zachód po prostu chce mieć tu spokoj, żeby móc się zająć interesami w innych częściach swiata. Dlatego głupia, agresywna i buńczuczna polityka wobec Zachodu może dziś jedynie dać pretekst tym państwom, aby pozbyć się kłopotu i oddać Polskę Putinowi w zamian za coś-tam, coś-tam…Nie wiem – za wyniesienie się z Bliskiego Wschodu albo co innego… Bzdety i peany na cześć Polski pod sowieckim butem proszę zostawić na inna okazję, bo u mnie budza jedynie obrzydzenie i agresję.

  116. @Kalina
    Czasem mam wrazenie, ze na swiecie realizuje sie scenariusz z ,,wewnetrznych sprzecznosci kapitalizmu”. System ow dotarl do takiego splatania – zadluzenie, nadskomplikowanie prawne (czasem by zbadac strukture wlascicielska jakies korporacji trzeba by bylo ARMII prawnikow i to najlepszych), wszechwladza mass mediow, podpirzadkowanie pracownika zmierzajace ku nowemu niewolnictwu, oszalaly konsumpcjonizm, utrata przez rzady mozliwosci prowadzenia realnej polityki spoleczno-gospodarczej, ze wojna jawi sie jako naturalny sposob przeciecia tego wezla gordyjskiego.
    Tak zwykle ta sprawe zalatwiaja kapitalisci. Obie wojny swiatowe rozpetano jako poklosie KRYZYSOW ekonomicznych. Na kryzys – wojna. Jatka II WS jak i zagrozenie przez demokratyczny wybor opcji komunistycznej przyniosly otrzezwienie co zaowocowalo bezprecedensowym okresem prosperity.
    Jeden zawodnik juz jest gotowy. Nazywa sie Putin a ze do tanca trzeba dwojga? Mam nadzieje ze Amerykanie ,,zawioda” i nie wybiora Trumpa. Na naszym lokalnym podworku na brak chetnych do wystepow w takim przedstawieniu nie powinni narzekac. Ilosc debili w koszulkach ,,Powstanie Warszawskie – nasza duma i chwala” czy tez ,,Smierc wrogom Ojczyzny” jest zatrwazajaca ale i zobowiazujaca kazdy nasz rzad by krzyknal gromko ,,My tez” gdy pojawi sue okazja do wziecia w morde.

  117. @Kalina
    29 maja o godz. 23:46 1281

    Napisała pani dużo ale sensu w tym mało.

    Pani wszystko rozpatruje z punktu widzenia interesów Polski i wykazuje zdumienie, że inne kraje mają tupet realizować swoje interesy zamiast dbać tylko o to aby to Polska właśnie odniosła największe korzyści. A przecież to oni wygrali wojnę…
    Pewno pani wie, że w Pierwszej Wojnie Światowej zginęło w boju około 1,4 mln Francuzów, około 800 tys. Brytyjczyków i około 2 mln tak znienawidzonych przez panią Rosjan, którzy przez kilka lat wiązali na froncie wschodnim znaczne siły niemieckie i austro-węgierskie. I to właśnie tym ofiarom zawdzięczamy niepodległość.
    Nie dziwmy się zatem, że Anglicy ale przecież także i Amerykanie i Francuzi nadzwyczaj ostrożnie podchodzili do „zdobyczy terytorialnych” Polski bo wiedzieli, że zarówno Niemcy jak i Rosja gdy okrzepną to te tereny będą się starali odzyskać. I znowu będzie wojna i znowu trzeba będzie przelewać krew. I oczywiście to nie Polacy będą musieli pokonać Niemców…

    Pisze pani „Tak więc radziłabym zaprzestać przekonywania nas tutaj o jakimś szczególnie złym stosunku W. Brytanii do Rosji”. Nigdzie tego przecież nie napisałem. Proszę czytać ze zrozumieniem.

    Pisze pani „W latach międzywojennych Zachód udawał ślepotę i głuchotę wobec wiadomości o tym, co się dzieje w Rosji stalinowskiej”. Nie wiem skąd ta teza bo Zachód dobrze wiedział „co się dzieje w Rosji stalinowskiej”. I nawet z tego powodu (rozległe czystki w armii) nie-doceniał siły militarnej ZSRR. Za to zdecydowanie przeceniał siłę militarną Polski. Jak przyszło do wojny z Hitlerem to Polska – jak przecież wszyscy poza Anglią, ale to zupełnie inna historia – padła szybciutko i tylko ZSRR potrafił stawić czoła Niemcom i ostatecznie spowodować około 85% strat niemieckich w Drugiej Wojnie Światowej.

    Pisze pani „A nawała bolszewicka nie została sprowokowana jakąś „wyprawa kijowską”, proszę nie powtarzać bzdetów PRL-owskich, ale została zaplanowana dużo wcześniej i rozpoczęła się marszem na zachód w ramach operacji „Cel Wisła” oddziałów Frontu Zachodniego Armii Czerwonej”.

    Napisałem przecież wyraźnie „BEZPOŚREDNIM następstwem nieudanej „wyprawy kijowskiej”…” i nie jest to żadna propaganda PRL-owska. Bolszewicy mieli wtedy na głowie wojnę domową (co zresztą sprytnie wykorzystywał Piłsudski współpracując z Leninem i zapewniając go o nie podejmowaniu żadnych działań militarnych w określonym czasie i określonym miejscu aby ten mógł skupić się na walce z Białymi) i nie ma żadnej pewności, że zdecydowaliby się na wkroczenie wtedy do Polski gdyby nie ta nieszczęsna „wyprawa kijowska”.

    Pisze pani „Dlatego głupia, agresywna i buńczuczna polityka wobec Zachodu może dziś jedynie dać pretekst tym państwom, aby pozbyć się kłopotu i oddać Polskę Putinowi…”
    Tu już pani zupełnie bredzi ale rzeczywiście „głupia, agresywna i buńczuczna polityka wobec Zachodu” jest … głupia.

  118. @grzerysz

    Rzeczywiście napisałam elaborat, dlatego bałam się napisać choc jedno zdanie więcej, co okazało się w swietle pańskiego postu konieczne. Jest oczywista oczywistością, że wszystko rozpatruje z punktu widzenia polskiego interesu, bo niby dlaczego miałabym dbać o interesy cudze? Lubię przebywać w Anglii, cenie jej kulturę polityczną, zycia codziennego, muzyczną, teatralna etc. Niemniej muszę cały czas pamiętać, ze Polska i Polacy moga tam liczyć na profity jedynie wówczas, gdy będzie to zgodne z interesem W. Brytanii. I nie ma co kierować się złudnie, jak kiedyś Dmowski, ich rzekomą sympatią, uśmiechami, pochwałami etc. Dla mnie jest to jasne i bez dyskusji, niestety, chyba nie dla wszystkich. Stad kwasy, gniewy, wypominanie zasług etc. Parafiańszczyzna i tyle. Piszę o W. Brytanii w charakterze pars pro toto. To samo można rzec i o innych krajach zachodnich. Dlatego jest idiotyzmem przekonanie naszych polityków zza gumna, ze możemy prowadzic jakąs samodzielna politykę, wszystko jedno, czy w siadzie, na kleczkach, na pietach itd. Musimy wpisać się w jakąś wieksza strukturę (może być i Rosyjska Federacja, jeśli to nam pasuje:))). Polska z aspiracjami do mocarstwowości z racji swego polozenia stanowila zawsze w tej części Europy zarzewie konfliktu walcząc z Rosją, Niemcami lub z obydwoma imperiami naraz. Europa przezywała okres pokoju i prosperity wówczas, gdy Polski suwerennej nie było. Bardzo dobrze zdawali sobie z tego sprawę politycy brytyjscy, zresztą ich diagnozy i przewidywania a lat 1919-1920 są znakomite i sprawdziły się co do joty – Polska stała się bezpośrednią przyczyną wybuchu II wojny. Czy to oznacza, ze ganię Polske za pokazanie gestu Kozakiewicza we wrześniu 1919 roku? Oczywiście nie, ale zwracam uwagę, ze z punktu widzenia takiej Anglii czy Francji wyglądało to ciut inaczej. Z tego względu nasz udział dziś w takich strukturach jak UE i NATO, jest dla Polski błogosławieństwem. Nie jest powiedziane, ze jest nam dany raz na zawsze. Jest i było wystarczająco wiele na Zachodzie głosów za tym, ze Polska powinna pozostać tam, gdzie jest, czyli w sferze wpływów rosyjskich. I nie mamy co porównywać naszej sytuacji z Wegrami, Czechami, czy państwami bałkańskimi, bo to zupełnie inna bajka. Jeśli zaczniemy stroic fochy, wyłamywać się z solidarnosci europejskiej, któtko mówiąc – sprawiać kłopoty, znów stanie na prządku dziennym w Europie pozbycie się tego kłopotu.

  119. @grzerysz

    PS. korekta w 8 wierszu od dołu: 1939 roku

  120. @Kalina
    30 maja o godz. 10:07 1287

    „Jest oczywista oczywistością, że wszystko rozpatruje z punktu widzenia polskiego interesu, bo niby dlaczego miałabym dbać o interesy cudze?”

    Z tym akurat się nie zgadzam. Mnie interesuje historia a nie polityka historyczna.
    Trzeba zrozumieć – co nie znaczy przecież również wybaczyć – motywy działania innych i wziąć pod uwagę, że oni też mają swoje interesy. Rozpatrywanie pewnych zdarzeń historycznych z uwzględnieniem analizy interesów wielu stron nie jest przecież jednoznaczne z dbaniem o interesy innych. Jest jednak – moim zdaniem – niezbędne dla uczciwego poznawania i wyjaśniania historii.

  121. @grzerysz

    Chyba to właśnie robimy?:))) Czym innym jest jednak zrozumienie geopolityki, a czym innym dawanie „dobrych rad” politycznych. Ja „dobrze radzę” wyłącznie z punktu widzenia interesów polskich:)))

  122. @grzerysz
    27 maja o godz. 15:29 1242
    Rzeczywiście toleracja mi też znacznie spadła i niewiele mogę teraz oglądać czy słuchac. To, że nie ma u nas takiej prasy jak na zachodzie wynika z braku edukacji – do czytania , a nie tylko do oglądania obrazków. To tendencja ogólna – lenistwo umysłowe się szerzy – coraz więcej smartphonów i tabletów z rzeszą analfabetów, bo przecież poziom IQ nie wzrasta z powodu zakupu następnego gadżetu.

    Oglądam BBC i nietrudno zauważyć różnice. Jest też FoxNews. To jakie polska telewizja publiczna wybiera wzorce to już inna sprawa. Co do TVP KULTURY to nie zauważyłem zmiany na gorsze…

    Myśle, że zawsze jest co czytać, tylko teraz trzeba być bardziej wybiórczym niż wcześniej, bo do głosu doszli ci którzy wcześniej nie mieli możliwości się produkować 🙁

  123. @zetus1
    30 maja o godz. 11:33 1292

    „Co do TVP KULTURY to nie zauważyłem zmiany na gorsze…”

    Być może ta uwaga dotyczy okresu dyrektorowania Katarzyny Janowskiej w porównaniu do rządów obecnej ekipy.
    Porównując jednak program TVP KULTURA z okresu dyrektorowania jego twórcy, Jacka Wekslera, z okresem Janowskiej to zdecydowane obniżenie poziomu było dla mnie widoczne.