Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

7.06.2016
wtorek

Podwodna łódź żaglowa

7 czerwca 2016, wtorek,

… czyli ludziom pokładającym nadzieję w nadzwyczajnych środkach władzy.

Są ich miliony. Idąc za wynikami sondaży popularności i deklaracji wyborczych – połowa Polaków. Choć może nie wiedzą, o czym decydują. Nie znają materii swoich decyzji. Nie rozpoznają przyszłości. Nie mają ani historii w sobie, Polska z jej historią jest wytworem ich wyobraźni. I podpowiedzi, których treści nie są zdolni weryfikować. Mają przekonanie o swojej nadzwyczajności. Nawet jeśli rodzinna historia mierna. Są w Sejmie. I w każdej gminie. W Polsce są miliony Polaków o złej o sobie pamięci. Którą dobrze jest zatrzeć, nikt nie lubi dysonansu. Innemu dopisać. Dobro i zło zawsze są relatywne. Wskazuje je wódz. Ich przywództwo ma dla nich jeden ołtarz. Nic z tego, że co pewien czas obracany. Hostią jest wróg, winny wszelkim niepowodzeniom. Wszystko, co dobre i słuszne, jest w nich. Naturalną karmą dla nich jest nacjonalizm. Bo naród to my. Reszta to oni. Kto my i kto oni – wódz decyduje. Zależnie od okoliczności. Czasem we własnym narodzie pojawiają się zdrajcy. Bo naród jest jak jeden mąż. Nie ma miejsca na odmienności. Jak mogą odbiegać od kanonu – też decyduje wódz.

Informację tę dedykuję fantastom, którzy wierzą, że PiS to w gruncie rzeczy zwyczajna alternatywa. Tylko trochę odmienna. I że obywatele już widzą, jak bez sensu wybrali. Tym, którzy jeszcze nie widzą, należy pokazać. PiS zaś wciąż, mimo tego, co od pół roku widzimy, jest hegemonem. Nie zmieni się to szybko. Gra idzie o to, czy zanim się to zmieni, PiS zdoła tak zmienić prawo, że zmiana o nim opinii nie będzie już miała wpływu na kwestię władzy. Bo władza pochodzi od narodu, a kto naród, to PiS zadecyduje. Czas ma tu ogromne znaczenie.

Partie opozycyjne wobec PiS w pojedynkę są bez znaczenia. Dedykuje tę informację szczególnie jakoś paniom i panom znanym z nazwisk i z imion, szefom ich partii, objawianym też na trybunach KOD. I byłym prezydentom. Trzem. Także temu, który mówi, że się przyłączy – jak będzie widział dwa miliony. Kiedy wygracie więc – mówi – stanę i was poprowadzę. Prawdziwe to i przykre. Ktoś, kto mu doradza, nie ma chyba mocy doradzać. To jest różnica między Polską 1981, 1989 a tą w 2016. W tamtej Polsce inteligencja, klasa specyficzna, coś znaczyła. Na jej światłe nazwiska klasa polityczna na chwilę przynajmniej milkła. Dzisiaj szydzi. Dlatego Polska naszych solidarnościowych marzeń upadnie. Bo wszystko, co warte, i wszystko, co mało warte – w mózgach ludzkich jest. Nie na pierwszych stronach gazet, nie w dziennikach telewizyjnych, nie w komentarzach do tego, co w tych dziennikach. Społeczeństwo żyć musi swoimi wyborami, na podstawie swojej własnej wiedzy i swoich wartości. Nikt własnego wyboru nie zastąpi. Żaden nowy przywódca. On może co najwyżej zaproponować.

PiS – partia środków nadzwyczajnych, mimo setek tysięcy ludzi na ulicach i placach (czego nie wolno zlekceważyć, bo jest to fenomenalne i piękne), rośnie, a przywódcy partii opozycyjnych – maleją, bo swoim proponują co najwyżej siebie zamiast proponować pomysł na naszą wspólnotę, na demokrację, na solidarność i na rozwój.

To, co dziwi i czego nie potrafię zrozumieć, tym bardziej zinterpretować i jakoś umieścić w tym kontekście zniewolenia, skłonności do przejmowania obrazu świata podpowiedzianego, niesamodzielności, to to, że Jarosław Kaczyński, bez wątpienia dziś jedynowładca, guru – w sondażach wypada tak marnie. Dziwi mnie, że partia, bez którego jej nie ma – góruje, a on, osobowo, dołuje.

Cokolwiek napisać – on, człowiek dużego formatu, przynajmniej jak idzie o trafność jego diagnoz stanu polskich umysłów – maleje w sondażach, zaś człowiek, którego ulepił, formatu mizernego, prezydent wybrany, a nie uzurpowany – rośnie. Socjologia polityki i psychologia społeczna będą dziesiątki lat tym fenomenem się żywić. Jeśli Jarosław Kaczyński powinien mieć gdzieś jakąś tablicę na murze, to na ścianie Pałacu Kazimierzowskiego – miejsca obrony prac doktorskich wybitniejszych socjologów i psychologów. Będzie to tablica dziękczynna dla ich żywiciela.

Połowa Polski popiera niszczenie państwa prawa, demokracji i wolności.

Jarosław Kaczyński – dziwaczny guru tej Polski, dziwaczny koniunkcją tego, że jest guru, i tego, że nikt by go nie wybrał, nawet jeśliby Duda był jego konkurentem (jeśli wierzyć sondażom) – powiedział ostatnio (pamiętam też dokładnie to samo, ale sprzed ćwierćwiecza): państwo prawa nie musi być demokratyczne.

To jest prawda! Państwo prawa nie musi być demokracją. Trzecia Rzesza była państwem prawa.

Franciszek Ryszka (srebrny krzyż zasługi za całą jego dla nauki zasługę, dokładnie tak, jak starszy sierżant MO wedle procedury służby): „Państwo stanu wyjątkowego: rzecz o systemie państwa i prawa Trzeciej Rzeszy”. Gdzieś w głębi lat 60., za Gomułki.

Nie musimy mieć w Polsce demokracji, żeby być państwem prawa.

Możemy być w Unii. Na jej obrzeżach, co prawda. Traktowani JAK POLACY. Możemy wrócić do dawnego, przedsolidarnościowego koryta polskiej kultury życia publicznego. Możemy być odmienni. Wreszcie suwerenni. Jedyni tacy pośród Europejczyków. Węgrzy, jeśli nie otrząsną się ze swojej wiekowej frustracji, będą dla nas pomostem. Przez Budapeszt do Wiednia, i dalej w świat. I to wszystko mimo że materialnie Polacy, in gremio, mają się jak nigdy dotychczas. Owszem, jesteśmy jak wielki żaglowiec z napełnionymi wiatrem żaglami, który na przekór innym okolicznościom pruje ku mecie. Z załogą pełną frustratów. Z bosmanem, który chciałby być komandorem wielkiej flotylli śródziemia między morzami. Od Bałtyku po Czarne. To bardzo przez swoją oryginalność polskie. Podwodna łódź żaglowa.

Przed szkołą, w której wykładałem w weekendy, na niezamożnym Podlasiu, jednej z czterystu podobnych, przynajmniej czterdzieści aut na parkingu więcej było wartych niż mój samochodzik. Różniło nas tylko, że mój, nawet w deszcz, był czysty. Nie potrafię polemizować z tymi, którzy głoszą, że 1989 rok przyniósł nędzę. Najpierw, że „przyniósł”. Mogę przytaczać dane z Eurostatu. Wiedza o nich nie ma jednak w Polsce znaczenia. To wciąż, dzięki Kościołowi i PiS, dziwna kraina. Kraina mitów, rekonstrukcji historycznych, deklamacji, aktów tak pustych, jak strzelistych. To kraj, który przegrywa wygrane wojny. Bo ma małych ludzi. Dupków u władzy. Dla których władza nie znaczy otwarcia bramy dla modernizacji. Znaczy po prostu władzę. Suweren ma polską twarz. Przegranie tej wielkiej solidarnościowej szansy, przegranie lat 70., 80., 90. i dwutysięcznych, Polacy tylko sobie będą zawdzięczać.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 158

Dodaj komentarz »
  1. Ale dobre!
    Są w tym kraju jeszcze autorytety.

  2. ” …Dlatego Polska naszych solidarnościowych marzeń upadnie ”
    Zaczęła upadać z chwilą, gdy tylko doszliście do władzy.

  3. Panie Gospodarzu,
    1. W Polsce w roku 1981 i nawet 1989 to jeszcze była inteligencja (jako warstwa społeczna). Dziś są zaś już właściwie tylko pseudo-absolwenci pseudo-wyższych pseudo-uczelni ze zdewaluowanymi pseudo-dyplomami zdobytymi jednak za całkiem ciężkie jednak pieniądze, którzy się nadają tylko do tego, aby pracować w tzw. call centres tych żałosnych polskich bieda-filii zachodnich korporacji poganiani przez żałosnych bieda-menedżerów z podobnymi pseudo-dyplomami pseudo-wyższych pseudo-uczelni. A przecież ktoś musiał wydać zgodę na utworzenie setek tych prywatnych pseudo-wyższych pseudo-uczelni oraz pseudo-wyższych Państwowych Szkół Zawodowych oraz na tą drastyczną obniżkę poziomu państwowych wyższych uczelni z UW i UJ na czele oraz na ten handel dyplomami, który się obecnie w Polsce odbywa i to w 100% legalnie. Przecież taka „uczelnia” Łazarskiego z Warszawy oficjalnie się reklamuje, że wydaje ona dyplomy za tzw. doświadczenie życiowe. Pamiętam dobrze, jak się wyśmiewaliśmy z tego, że w czasach PRL-u niektórzy PZPR-owscy dygnitarze robi w tempie przyspieszonym studia, ale wtedy to jednak nikt nie wpadł na pomysł, aby oficjalnie nadawać dyplomy tylko i wyłącznie za tzw. życiowe doświadczenie…
    2. Poza tym, to te nasze solidarnościowe marzenia były tylko ułudą, niemożliwą do realizacji. Proszę przypomnieć sobie tzw. postulaty sierpniowe – przecież chodziło tam głównie o więcej pieniędzy za mniej pracy – postulaty polityczne były przecież tam wstawione przez ludzi KORu, a oryginalne, pracownicze postulaty stoczniowców, przeważające na tej liście, miały przecież w swej ogromnej większości charakter jak nie 100% ekonomiczny, to przeważająco ekonomiczny:
    – Zagwarantowanie prawa do strajku oraz bezpieczeństwa strajkującym i osobom wspomagającym.
    – Przywrócić do poprzednich praw: – ludzi zwolnionych z pracy po strajkach w 1970 i 1976
    – Podjąć realne działania mające na celu wyprowadzenie kraju z sytuacji kryzysowej poprzez:
    – Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ.
    – Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen.
    – Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza.
    – Realizować pełne zaopatrzenie rynku wewnętrznego w artykuły żywnościowe, a eksportować tylko i wyłącznie nadwyżki.
    – Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku).
    – Znieść ceny komercyjne i sprzedaż za dewizy w tzw. eksporcie wewnętrznym.
    – Wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji, a nie przynależności partyjnej, oraz znieść przywileje MO, SB i aparatu partyjnego poprzez: zrównanie zasiłków rodzinnych, zlikwidowanie specjalnej sprzedaży itp.
    – Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w – PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek.
    – Zrównać renty i emerytury starego portfela do poziomu aktualnie wypłacanych.
    – Poprawić warunki pracy służby zdrowia, co zapewni pełną opiekę medyczną osobom pracującym.
    – Zapewnić odpowiednią liczbę miejsc w żłobkach i przedszkolach dla dzieci kobiet pracujących.
    – Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka.
    – Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie.
    – Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę.
    – Wprowadzić wszystkie soboty wolne od pracy. Pracownikom w ruchu ciągłym i systemie 4-brygadowym brak wolnych sobót zrekompensować zwiększonym wymiarem urlopu wypoczynkowego lub innymi płatnymi dniami wolnymi od pracy.
    3. Nie było tam zaś nic na temat, w jaki sposób te przywileje pracownicze należało by sfinansować. PiS wziął się więc teraz za realizacje tych ekonomicznych postulatów z roku 1980, stąd też ma on tak duże poparcie, jako że zgodnie z hierarchią potrzeb według Maslowa, tylko osoby z zaspokojonymi potrzebami materialnymi myślą o takich abstrakcyjnych i mało precyzyjnie zdefiniowanych wartościach jak wolność czy demokracja. Przecież jeśli w jakimś kraju jest tak jak w obecnej Polsce, czyli że jakieś 50% populacji, jak nie więcej, nie ma zabezpieczonych podstawowych potrzeb takich jak na przykład zdrowe, pełnowartościowe jedzenie, dach nad głową za rozsądne pieniądze a przed wszystkim stałe, w miarę pewne źródło dochodów, to nic dziwnego że ta większość będzie myśleć tylko o zaspokojeniu swoich elementarnych potrzeb, a nie o jakiejś tam „wolności” czy tez „demokracji” i że nic jej nie będzie obchodzić jakiś tam, abstrakcyjny Trybunał Konstytucyjny czy też to, kto zajmie stołek prezydencki. A tacy ludzie jak Pan Gospodarz, mający wszystko podane na tacy, nie znający prawdziwych potrzeb i problemów ludzi pracy, będą tychże biednych ludzi wyzywać od motłochu, czerni, plebsu, proletariatu, ciemnego ludu czy też innego prekariatu. 🙁

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Gospodarzu – c.d.
    4. Poza tym, to III Rzesza była państwem prawa, ale nie była ona państwem sprawiedliwości, jako że non omne quod licet honestum est. Demokracja nie oznacza przecież automatycznie sprawiedliwości, a państwo sprawiedliwe nie musi i raczej nie może być demokracją, jako że idealne państwo sprawiedliwe może być tylko państwem rządzonym na zasadzie merytokracji, a nie demokracji, czyli państwem, gdzie u władzy będą oświeceni dyktatorzy, kierujący się w swym działaniu dobrem państwa i jego obywateli, a nie słupkami popularności wśród wyborców, którzy przecież w większości nie rozumieją konsekwencji tego, że zagłosowali oni tą, a nie inną partię, jako że nie odróżniają oni przecież różnicy pomiędzy programami, które partie polityczne głoszą, a możliwościami ich realizacji. Przecież premier Mazowiecki obiecywał Polakom zachodni dobrobyt już po 5 latach kapitalizmu – co z tego wynikło, to dokładnie wiemy: kapitalizm owszem mamy, ale dobrobytu zachodniego wciąż nie, a minęło już nie 5, a ponad 25 lat od tych obietnic premiera Mazowieckiego… 🙁
    5. I niestety, ale faktem jest, że rok 1989 nie przyniósł większości Polaków nic dobrego. Statystyki Eurostatu nie pokazują przecież sytuacji konkretnych Polaków, a tylko średnie, a te, jak wiadomo, zawyżone są przez grupkę najbogatszych. Polecam więc Panu Gospodarzowi artykuł Witolda Głowackiego pod tytułem „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” z „Polska. The Times”. Cytuję: „Rocznica 4 czerwca nigdy nie była w Polsce świętem wspólnotowym. Ale tym razem najmniejszych powodów do świętowania nie mają nie tylko wykluczeni i ofiary transformacji, ale i dotychczasowi apologeci III RP. Wielogodzinna kolejka na szpitalnym ostrym dyżurze. Piętnasty miesiąc czekania na samo wyznaczenie terminu rozprawy w sądzie. Kwartalne rozliczenie podatku przez „samo zatrudnionego” wypchniętego przez pracodawcę „na fakturę”. Przystanek autobusowy na prowincji z dwoma kursami na dobę. Zakupy „na zeszyt”. Dzień wypłaty pensji na poziomie polskiej mediany. Dzień spłaty lichwiarskiej pętlowej pożyczki w parabanku albo przeskalowanego kredytu hipotecznego we frankach Odbiór informacji z ZUS o stanie oszczędności emerytalnych przez pracownika pozostającego przez lata na śmieciówce. Szara, beznadziejna codzienność pracujących biednych. (…). Szkoły oparte na anachronicznej, mordującej wiedzę i ciekawość świata testologii. Niebywały poziom agresji i ignorancji w polskiej sieci – w tej chwili będącej jednym z największych cyfrowych śmietników świata.”
    Pozdrawiam
    LK

  6. „Dlatego Polska naszych solidarnościowych marzeń upadnie”.

    Naszych to znaczy czyich? Tych milionów, którzy wyemigrowali? Tych milionów, którzy są bezrobotni? Pracowników upadłych lub wyprzedanych za grosze zakładów pracy? Tych którzy żyją w nędzy albo ledwo wiążą koniec z końcem oszczędzając na lekarstwach? Tych, którzy czekają latami w kolejce do specjalisty albo na zabieg? Tych, którzy nie mogą już czytać zakłamanych i tandetnych – a inne już praktycznie w Polsce nie wychodzą – gazet i czasopism? Tych, którzy nie oglądają już polskiej telewizji bo osiągnęła ona poziom dna?
    A może tych, którzy chcieliby w Polsce studiować ale najlepsze uczelnie lokują się w czwartej albo piątej setce światowego rankingu?

    „przywódcy partii opozycyjnych – maleją, bo swoim proponują co najwyżej siebie zamiast proponować pomysł na naszą wspólnotę, na demokrację, na solidarność i na rozwój”.

    A tu to akurat pełna zgoda.

    „Franciszek Ryszka (srebrny krzyż zasługi za całą jego dla nauki zasługę, dokładnie tak, jak starszy sierżant MO wedle procedury służby): „Państwo stanu wyjątkowego: rzecz o systemie państwa i prawa Trzeciej Rzeszy”. Gdzieś w głębi lat 60., za Gomułki”.

    Proszę pana, „gdzieś w głębi lat 60., za Gomułki” to mieliśmy teatr na światowym poziomie, reżyserów filmowy najwyższej klasy z Jerzym Hasem na czele, doskonały program telewizyjny i tygodniki – w tym POLITYKĘ i FORUM – o których poziomie możemy teraz tylko pomarzyć…
    A tak na marginesie to bardzo ubolewam, że wzorem wiecznego oportunisty Daniela Passenta porównuje pan obecną sytuację w Polsce do sytuacji w Trzeciej Rzeszy. „Znaj proporcją, mocium panie”…

    „materialnie Polacy, in gremio, mają się jak nigdy dotychczas”.

    Chyba znalazłoby się w naszym kraju nadzwyczaj wielu takich, którzy mają inne zdanie…

    Na koniec przytoczę raz jeszcze choćby końcówkę doskonałego artykułu Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” z weekendowego wydania „Polska. The Times”:

    „W modzie są porównania zwycięstwa PiS do narodzin III Rzeszy, w dobrym tonie również psychiatryzowanie polityków rządzącej partii z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Jednym słowem ci dziwni inni Polacy „stamtąd” do cna oszaleli i wybrali szaleńców, którzy zawłaszczają Polskę, trzeba to niezwłocznie przerwać, demokrację przywrócić i niech już będzie, jak dawniej.

    A nie będzie….

    Kiedy wgłębiamy się w przyczyny katastrofy smoleńskiej, widzimy długie ciągi przyczynowo-skutkowe zbudowane z problemów zamiecionych pod dywan, strukturalnie ignorowanych procedur, serii działań pozornych, kretyńskiej dezynwoltury, drobnych przeoczeń oraz wojskowej „amby fatimy”. Dopiero na końcu tych ciągów jest załoga bez kompletu uprawnień do lotu, która odlicza nieprawidłowe wysokości aż do uderzenia w ziemię. Tak samo wygląda społeczna historia III RP. Ona rozbiła się o ziemię 25 października zeszłego roku i dziś naprawdę nie ma czego świętować. Ale czas też powoli zacząć rozumieć, że nie ma także do czego wracać”.

  7. @jakowalski
    7 czerwca o godz. 8:30 1565

    Od dawna narzekam na nędzny poziom mediów w Polsce – i telewizji, i dzienników z GAZETĄ WYBORCZĄ i RZECZPOSPOLITĄ na czele , i tygodników z POLITYKĄ i FORUM, kilka dekad temu stojącymi na doskonałym poziomie – ale czasami trafić można na artykuły na poziomie.
    Ten Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” z weekendowego wydania „Polska. The Times” jest świetny.
    Brawo Głowacki; szacun za odwagę, trzeźwe spojrzenie i niezależne myślenie.

  8. Celiński pisze. „To wciąż, dzięki Kościołowi i PiS, dziwna kraina. Kraina mitów, rekonstrukcji historycznych, deklamacji, aktów tak pustych, jak strzelistych. To kraj, który przegrywa wygrane wojny. Bo ma małych ludzi. Dupków u władzy.”
    Toż to Pana kraina, solidarnościowa kraina, Pana kolegów kraina, tych głupków, dupków, bohaterów i opozycjonistów demokratycznych.
    Śmiechu warte.

  9. grzerysz,
    A co pan powie o tym? http://trybuna.eu/ostrowska-rocznicowe-paradoksy/

  10. jakowalski
    7 czerwca o godz. 8:30 1565
    Mamy kapitalizm z nieludzką mordą, nie mamy dobrobytu, ale mamy wstyd i kamieni kupę.

  11. Hmm……

    Elity postsolidarnościowe utraciły kontakt z rzeczywistością.
    Z chwilą zaokrąglenia konta bankowego do pierwszego miliona.
    „Nie macie chleba? jedzcie ciastka”…..

    Ten etap przechodzą wszyscy rewolucjoniści.
    Odcinają kupony od dawnych dokonań.
    Bo im sie NALEŻY…..
    Z I Brygady zrobiły się ze cztery.
    Z dawnych bohaterów podziemia solidarnościowego, można by sformować ze cztery korpusy.
    Na koszt podatnika, oczywiście.

    Pan Celiński tak jak wielu innych, nic nie rozumie.
    Może, pomogła by rozmowa z panem Ikonowiczem?
    Będącym zdecydowanie bliżej realiów?

  12. Opatrzność coś dla Polski szykuje, tylko nie chce powiedzieć co. Na razie trwa pokuta, jak w czyśćcu.

  13. @azur – to chcesz czekać na wyroki Sadu Ostatecznego ?
    Ja na to nie mam czasu !

  14. „I byłym prezydentom. Trzem. Także temu, który mówi, że się przyłączy – jak będzie widział dwa miliony”.

    „… mimo setek tysięcy ludzi na ulicach i placach (czego nie wolno zlekceważyć, bo jest to fenomenalne i piękne)…”

    Te setki tysięcy ludzi na ulicach i placach to chyba w pana snach…

    I ten prezydent „który mówi, że się przyłączy – jak będzie widział dwa miliony” to dobrze wie co mówi. Mimo nieustającej i wściekłej wręcz propagandy GAZETY WYBORCZEJ i POLITYKI liczba tych „na ulicach i placach” jest nadzwyczaj skromna. A te kilkanaście tysięcy ludzi w Warszawie 4-go czerwca to już całkowita kompromitacja KOD i opozycji…

  15. Ludzkość „głupieje”. Nie tylko w Polsce. Tak naprawdę postęp ludzkości nadaje 1% ludzkiej populacji. Reszta świata czyta książkę ,kiedy jest w szkole (lektura), a w filharmonii statystycznie jest raz na 120 lat. Tylko zapaleńcy i wariaci chodzą do teatrów, czytają książki, przejmują się losem współbratymców. W tym kontekście,a zwłaszcza na tle Europy Polacy nie wyglądają dobrze. A już tragicznie, jeśli chodzi o zaangażowanie społeczne. Polak dba o swe obejście na zasadzie „moja chata z kraja”. Nie udało się zbudować społeczeństwa obywatelskiego. Większości Polaków na razie wystarcza „kasa i pełna micha”. Na szczęście nie wszystkim. W tym nadzieja.

  16. @wiesiek59
    7 czerwca o godz. 9:41 1572

    „Elity postsolidarnościowe utraciły kontakt z rzeczywistością….
    „Nie macie chleba? jedzcie ciastka”…..
    Pan Celiński tak jak wielu innych, nic nie rozumie”.

    Pan Celiński widać swoja wiedzę o Polsce czerpie z lektury GAZETY WYBORCZEJ i POLITYKI oraz oglądania kanałów TVN i TVN24…

    No to dla pana Celińskiego i jego kompanów jeszcze kawałek doskonałego artykułu Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” z weekendowego wydania „Polska. The Times”:

    „To jest kompletna klęska. Klęska klasy politycznej, elit, mediów, intelektualistów III RP. Klęska utopijnych rojeń z pierwszych lat po 1989 roku, w których po bolesnym niekiedy okresie transformacji powstanie w Polsce szeroka klasa średnia, a następnie nastąpi okres powszechnego przedsiębiorczego dobrobytu. Tej klasy średniej nadal w Polsce praktycznie nie ma – bo całkowitą rację miał prawicowy publicysta Łukasz Warzecha ustawiając próg aspiracji do niej na poziomie stałych dochodów na poziomie 10 tysięcy złotych.

    Tam, gdzie już jest, żyje w izolacji, skupiając sporą część energii i zasobów w to, by jak najrzadziej mijać się z „nimi”, tymi wszystkimi robolami, mocherami i babami z siatami. By być jak najdalej od Radomia i Sosnowca. Z polską klasą średnią świetnie się rozmawia o tolerancji, prawach mniejszości czy poliamorii. Ale kiedy tylko rozmowa zmierza w stronę kwestii pracowniczych, czy socjalnych, światły przedstawiciel klasy średniej nagle zamienia się w darwinistycznego leseferystę w stylu tych bardziej nieudanych, bo przerysowanych postaci z powieści Emila Zoli. W jakiegoś drapieżnego plantatora, który uważa minimalną stawkę godzinową za fanaberię a wszelki „socjal” za jałmużnę na denaturat dla „patoli”. Kiedy mkniemy symbolami naszej imitacyjnej modernizacji, tymi niezłymi autostradami, czy całkiem eleganckim Pendolino, prawie nie widzimy za oknem tego strasznego „interioru”. Żeby tam dotrzeć, trzeba przecież zjechać z tej równiutkiej autostrady na tę szosę, którą jeździ brzydka biedota, której nie stać na 19,90 na bramkach. A potem jeszcze opuścić wyłożony kostką Bauma rynek tego małego miasteczka, porozmawiać z ludźmi, posłuchać o ich potrzebach, nadziejach i lękach. O nie, tego się nie robi, w najlepszym razie kupuje się książkę z reportażami z „interioru”, w której opowieść o biedzie i wykluczeniu na ogół miesza się z historią różnych form przemocy i zdziczenia. Do „interioru” żaden rozsądny demokrata się nie zapuszcza. Tam biją, piją i robią dzieci bez opamiętania. A teraz jeszcze dostaną pięćset!
    Tymczasem naprawdę istnieje dość poważny związek pomiędzy wynikiem ostatnich wyborów a tym, że jedyną partią, która stale odwiedzała „interior”, był PiS. W gminnych salkach – z reguły zresztą parafialnych – powstawały wyłącznie kluby Gazety Polskiej, do tworzenia klubów Newsweeka jakoś chyba brakowało warszawskim elitom weny. W małych miasteczkach regularnie pojawiali się politycy PiS. Trwał tam ten szczególny rodzaj prawicowej pracy u podstaw, którego skutki widzimy dzisiaj. Natomiast liberalne centrum ten obszar całkowicie porzuciło. Nie mówiąc już o lewicy, która w Polsce powstała dopiero niemal dokładnie 26 lat po 4 czerwca. Dziś Partia Razem też ostro ruszyła w teren, ale na społeczne efekty działań socjaldemokratów po ćwierćwieczu absencji lewicy trzeba będzie czekać zdecydowanie długo. Obiecujące dla lewicy z Razem jest natomiast to, że oprócz niej i PiS nikt inny tam się nie wybiera. Obrońcy demokracji za ludem jakoś nieszczególnie przepadają”.

    Tak, „Obrońcy demokracji za ludem jakoś nieszczególnie przepadają”; lud dla obrońców demokracji to „nawóz historii”…

  17. Polak wieczny dureń.
    Aleksander Małachowski.

  18. A może by tak pan Celiński pochwalił się, jak świętował 4 czerwca i zarazem wspierał czciciela Pinocheta?

  19. sugadaddy
    7 czerwca o godz. 11:36 1578

    Za wyjątkiem sugadaddy. który wiecznym geniuszem.

  20. Któryś z tych mądrali stwierdził kiedyś:

    „TO PRZYPADKOWE SPOŁECZEŃSTWO”

    Miał zapewne na myśli, że społeczeństwo nie spełnia standardów określonych przez tak światłe elyty, ich wysublimowanych potrzeb.
    Nie pije winka z pięćset?
    Nie wydaje na kolacyjkę tysiąca?
    Nie jest godne by elyty nim kierowały.
    Przecież ci co nie zarabiają co najmniej 6 000 to DURNIE według pani Bieńkowskiej……

    Te elyty zapomniały, że swoją pozycję zawdzięczają w dużej mierze tym durniom, to oni płacą im apanaże za myślenie o całości społeczeństwa.
    A nie jedynie o tej niewielkiej części na szczycie piramidy.

    Pan Celiński jest emerytowanym demokratą.
    Gdyby na emeryturę odesłać również wielu jego kolegów, może by lepiej było?
    Księżycowe teorie wygłaszane w mediach, nie zastąpią pracy u podstaw.
    Wolnością i demokracją dość trudno się najeść……

  21. Z blogu Daniela Passenta:

    „Daniel Passent
    7 czerwca o godz. 9:57
    ZAPROSZENIE. Andrzej CELIŃSKI – polityk lewicy, b. działacz KOR i minister kultury, oraz prof. Krystyna SKARŻYŃSKA – psycholog społeczny, USWPS, będą dyskutować o polityce. Radio TOK FM, wtorek, 7 czerwca, godz. 20.05. Zapraszam!”

    Panu Andrzejowi Celińskiemu serdecznie gratuluję kompanii odwiecznego bojownika „o wolność i demokrację” Daniela Passenta. Szkoda, że do programu nie została zaproszona także „wybitna” – zdaniem naszego bohatera – dziennikarka, absolwentka zootechniki, Monika Olejnik.

    Swój poprzedni felieton na blogu Passent zakończył słowami:

    „W sprawie swojego odejścia z Radia Zet Monika Olejnik jest dyskretna, powiedziała tylko (i aż), że najważniejszy jest honor. Reszty możemy się domyśleć. To zła wiadomość nie tylko dla radia Zet. No bo skoro możliwe jest rozstanie z Olejnik, to kto może się czuć bezpieczny?”

    No właśnie – Olejnik odchodzi z Radia Zet, Kuźniar z TVN. Gdyby tak Radio TOK FM chciało przypodobać się nowej władzy i pozbyć się co poniektórych „zasłużonych” dziennikarzy? A przecież i POLITYKA może z czasem zechcieć „wymienić” Passenta na prenumeraty z sądów i reklamy ze spółek skarbu państwa…

  22. @wiesiek59
    7 czerwca o godz. 11:50 1581

    „Pan Celiński jest emerytowanym demokratą.
    Gdyby na emeryturę odesłać również wielu jego kolegów, może by lepiej było?”

    Niestety, koledzy pana Celińskiego są zbyt przywiązani do – no, powiedzmy, że demokracji… – aby przejść na emeryturę…

    No i – jak pisał nasz Wielki Poeta – oni maja misję:

    Ja i ojczyzna to jedno.
    Nazywam się Milijon – bo za milijony
    Kocham i cierpię katusze.
    Patrzę na ojczyznę biedną,
    Jak syn na ojca wplecionego w koło;
    Czuję całego cierpienia narodu,
    Jak matka czuje w łonie bole swego płodu….

    Zaklinam, daj mi władzę – jedna część jej licha,
    Część tego, co na ziemi osiągnęła pycha,
    Z tą jedną cząstką ileż ja bym szczęścia stworzył!

  23. Mafia pisowska jest najsprawniejsza i najbardziej zdyscyplinowana, dlatego dzierży władzę. Inne mafie na razie wysiadają.

    A że Polacy nie mają innego wyboru niż mafie, a sami nie mają prawa włączać się do polityki, to wybierają najlepszą i najsprawniejszą mafię. To jest naturalne.

    W demokracji wygrywają najsprawniejsi obywatele i demokraci. W dyktaturze wykrywają najsprawniejsi gangsterzy i bydlaki.

    Póki w Polsce nie wprowadzi się demokracji, to Polska jest skazana na podobne stwory jak PiS.

  24. Panie Andrzeju .Z tym formatem prezesa ,co tak kuma rzeczywistość ,duża przesada.Wystarczy przy budce z piwem posłuchać i wnioski te same.Moja przygoda.W Lipcu 1980 ,dwóch robociarzy zabrało mnie na nocne wędkowanie ,czyli picie z dala od żon.Byłem zdumiony po kilku miesiącach ,jak przypominałem ich opowieści, o najbliższej przyszłości..

  25. Ja osobiście wierzę w demokrację. Uważam, że w normalnej demokracji ludzie osiągają najlepsze rezultaty, nawet gdy z czasem, i nie są one idealne, lecz raczej optymalne.

    Prawdziwa demokracja opiera się na wolności każdego indywidualnego obywatela do uczestnictwa w kierowaniu sprawami publicznymi, wolności wybierania i kandydowania w rzetelnie prowadzonych demokratycznych wyborach oraz równym dostępie do sprawowania stanowisk publicznych. Zasady te są zawarte w Artykule 25 — Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, które stanowią jądro ustroju demokratycznego. Można o tym przeczytać tu: Artykuł 25. Zasady te są również zawarte w polskiej Konstytucji.

    Ale co z tego, kiedy w praktyce właśnie te fundamentalne zasady zostały podeptane, oplute i zdeprawowane. Partyjna hołota pozbawiła podstępnie 30 mln obywateli tych właśnie fundamentalnych praw i zawłaszczyła sobie pełny monopol na władzę i państwo.

    Taką „demokrację” to jak pier…lę, tak jak komunę razem z tymi wszystkimi „partyjkami”, te PiS-ami, te KOD-ami, Kukizami i tym podobnymi mafiami. Jak również całe te pseudo „wybory” i te całe „dyskusje” o niczym.

    Jak ludzie nie powstaną i nie odbiorą siłą temu „partyjnemu bydłu” swoich fundamentalnych obywatelskich praw, to będą kwiczeli i gnili jak te świnie z chlewa w ruskim kołchozie.

    Bez wolności do samostanowienia obywateli, wolnego kandydowania i wybierania swoich autentycznych przedstawicieli, bez wolnych, powszechnych i równych wyborów do Sejmu ludzie mogą tylko gnić i kwiczeć. A wszelkie te gadki nie mają żadnego sensu i prowadzą donikąd.

    A władzę, każdą władzę, która nie pochodzi z wolnych demokratycznych wyborów i która ma pełne gacie na myśl do stanięcia na przeciw wolnych i niezależnych obywateli należy tylko zwalczać, gnoić, tępić i nią pogardzać. Jak okupanta. Bo taka „władza” na nic innego nie zasługuje.

  26. grzerysz
    7 czerwca, g.12:08
    Zostaw lepiej w spokoju wieszcza Mickiewicziusa, który jako polityk (już na emigracji) marnie się sprawdził.
    Walcząc o tzw. sprawę polską, popełniał piramidalne głupstwa i zadawał się z bardzo dziwnymi ludźmi. Jego tajemnicza śmierć w Konstantynopolu, gdy tworzył Legion Polski, jest zwieńczeniem miraży wielkiego romantyka.
    Alianse polityczne na ogól artystom szkodzą, a poetom szczególnie, jako tym „robiącym” w słowie, które potrafi ulecieć słowikiem, a powrócić wolem.
    Mickiewicz jako poeta zmilkł. Wypalił się? Poszedł w zła stronę, angażując się w coś co było sztuczne, nie na jego miarę i możliwości?
    Współczesnym przykładem jest degrengolada intelektualna znakomitego niegdyś poety i liczącego się historyka literatury, Jarosława Marka Rymkiewicza.
    Z dwojga panów polityków: Celińskiego i Kaczyńskiego (są rówieśnikami, JK o parę miesięcy starszy) wolałabym widzieć na rychłej emeryturze tego drugiego.
    W interesie spokojności i pomyślności ojczyzny.

  27. I jeszcze jedna uwaga.

    Faktycznie jest tak, że państwo prawa nie musi być demokracją, a Prusy a potem Niemcy były tego najlepszym przykładem.

    Natomiast nie jest możliwa demokracja bez państwa prawa, co się czasem sugeruje i uważa. Procesy demokratyczne nie mogą funkcjonować bez zachowania norm wyższych i praw podstawowych, których przestrzeganie i ochrona prawna tę demokrację tworzy. No i sama byłaby bez sensu, gdyby ustalane w procesach demokratycznych zasadny, normy i prawa praktycznie nie egzekwowała i nie kontrolowała.

    Tak więc państwo prawa jest niezbędnym warunkiem demokracji.

    Nie muszę chyba dodawać, że Polska nie była i nie jest ani państwem prawa, ani demokracją. Co drugi punkt Konstytucji się z rzeczywistością nie zgadza. I to już wystarczy dla dyskwalifikacji Polski jako demokratycznego państwa prawa. O normach międzynarodowych już lepiej nie wspominać.

    A PiS przyszedł na gotowe i bez żenady konsumuje państwo nierządu i bezprawia.

  28. @mag
    7 czerwca o godz. 13:20 1587

    „Z dwojga panów polityków: Celińskiego i Kaczyńskiego (są rówieśnikami, JK o parę miesięcy starszy) wolałabym widzieć na rychłej emeryturze tego drugiego”.

    Akurat Andrzeja Celińskiego na emeryturę nie wysyłam…
    Ale wielu jego kompanów i zupełnie niespodziewanego „druha” Daniela Passenta zdecydowanie tak.

  29. ” I że obywatele już widzą, jak bez sensu wybrali.”

    Nawet po 8 latach w PO nie wiedzieli po co wycwaniakowali wladze. A teraz nie wiedza po co sa opozycja.

    Kaczynski ma taka sama wladze jaka mial dyktator PO Donek Amber Tusk. Skomlenia autora w zaden sposob nie da sie uzasadnic. To belkot i tyle.

    Poprawy systemu politycznego mozna dokonac tylko po przez napisanie od nowa Konstytucji. Ktorej nie przypominal sobie by autor krytykowal gdy rzadzil a raczej nie rzadzil dyktotor Donek Amber Tusk. Ktory zdezerterowal w 2014 po otrzymaniu lepiej platnej oferty. Co tam wybory, obietnice, co tam przysiega polakowm i przysiega na konstytucje,…. Dezerter i zdrajca i tyle

    Co do rzadu PIS, za wczesnie na oceny ale powinno sie to robic systematycznie i formalnie co najmniej raz w roku. PO przy wladzy wogole nie byla oceniana, nieustannie straszono natomiast Kaczynskim. Np w pierszych 4 lata nie-rzadow i lajdatwa PO Passent postraszyl Kaczynskim 483 razy.

  30. @axiom1
    7 czerwca o godz. 13:48 1590

    „PO przy wladzy wogole nie byla oceniana, nieustannie straszono natomiast Kaczynskim. Np w pierszych 4 lata nie-rzadow i lajdatwa PO Passent postraszyl Kaczynskim 483 razy”.

    A przez cztery kolejne nie było wcale lepiej – wprost przeciwnie.

    Dla takiego Passenta i jego celebryckiej córki-beztalencia to był wspaniały czas.

  31. Żeby poprawić system polityczny wystarczyłoby tylko przestrzeganie aktualnie „obowiązującej” Konstytucji. Ale bandyci z POPiS-u i spółki nie kiwną tu palcem, bo straciliby monopol na władzę. Więc będą go bronić jak niepodległości.

  32. Demokracja wszyscy sobie wycieraja gęby, chwaląc ten cud nad cudy.
    Jako slogan, jest niezła.
    Gdyby zajrzeć na kuchnię, niekoniecznie bylibyśmy zbudowani tym co zastaliśmy.
    Ale, mniejsza.

    Mamy solidną bazę ekonomiczną- jeden z warunków zaistnienia demokracji i wolności.
    Mamy partie polityczne.
    Jak tam wewnątrz nich?
    Istnieje demokracja?
    Czy dyscyplina partyjna i wszystko w rękach wodza?
    Zarządy partii, nawet demokratycznie wybrane, nie sprawują demokratycznych rządów, bo byłyby NIESKUTECZNE.

    To samo jest w przypadku zarządów firm, czy religii.
    Pluralizm okazuje się mało przydatnym narzędziem zarządzania czy efektywności.
    Praktyka nie potwierdza założeń teoretycznych.

  33. Kwestia wolności jeszcze została…..

    Skoro tylko w roku 2015 wyprodukowano 27 000 stron norm, przepisów, wykładni, aktów prawnych, widzicie jakąś przestrzeń dla wolności?
    Od roku 1990 wolność tymi papierami była systematycznie ograniczana.
    Dawniej by rozwiązać problem, zbierała się egzekutywa i wydawała jakąś decyzję.
    Teraz wydaje się ustawę…..

  34. @ wiesiek59

    A ty do której partii należysz, skoro mówisz „mamy partie”? I jak to wygląda w twojej partii, z tą demokracją?

    Może oni, okupanci mają jakieś partie, ale my obywatele nie mamy, podobnie jak nie mamy praw wyborczych, które sobie zawłaszczyły mafie. Więc o jakiej „demokracji” ty mówisz? O tej socjalistycznej?

  35. Wiekszosc wpisow jak zwykle przewidywalna i nudna:
    – wypowiedzi ex cathedra (bo dowodow brak?)
    – wskazywanie winnych zamiast rozwiazan
    – i wielkie zadowoleni z tego 🙁

    Co do pyramidy Maslowa, to red. Bendyk napisal:
    http://antymatrix.blog.polityka.pl/2016/06/05/lublin-dzien-wolnosci-debata-o-demokracji-i-samorzadnej-rzeczpospolitej/?nocheck=1
    „Współczesne teorie potrzeb odrzucają prosty schemat Maslowa, nie piramida, a matryca potrzeb zbudowana na osiach dwóch potrzeb podstawowych: bezpieczeństwa fizycznego i autonomii tworzy właściwy schemat.
    Zgodnie z piramidą Maslowa człowiek najpierw powinien się najeść, potem dopiero zadbać o abonament w sieci komórkowej. Jeśli jednak potrzebą podstawową jest autonomia, to łatwo zrozumieć, dlaczego mieszkańcy krajów rozwijających, mimo że nie dojadają, dbają o to, żeby mieć dostęp do komunikacji – smartfon stał się głównym narzędziem koordynacji działań i zarządzania autonomią.”

    Moze by ktos (jakowalski?) temat omowil, zrodla podal?

  36. @mały fizyk
    7 czerwca o godz. 14:20 1596

    Problemem nie jest, że wpisy internautów są rzekomo „przewidywalne i nudne”.

    Problemem jest to, że większość tzw. elit – również medialnych – nie ma sobie nic do zarzucenia. Wystarczy, że znowu rządzić będziemy my – albo „nasi” – i Polska ponownie będzie krainą mlekiem i miodem płynącą.

    A nie będzie….

    Jak napisał Witold Głowacki w artykule „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” w weekendowym wydaniu „Polska. The Times”:

    „… społeczna historia III RP … rozbiła się o ziemię 25 października zeszłego roku i dziś naprawdę nie ma czego świętować. Ale czas też powoli zacząć rozumieć, że nie ma także do czego wracać”.

  37. @ mały fizyk

    Takie porównania są ahistoryczne. Gdy Masłow pisał swoje teorie to i technologia i bieda inaczej wyglądała. Jakbyś pracował 20 godzin dziennie nie mogąc zarobić nawet na kromkę chleba dla siebie i swojej rodziny to z pewnością nie myślałbyś o komórkach i teatrach. W tym sensie Masłow miał w swoim czasie rację. Dziś są zupełnie inne standardy, a nawet najbiedniejsi w naszej strefie cywilizacyjnej nie cierpią raczej głodu. Więc można sobie malować matryce zamiast piramid. Dzisiaj bieda polega bardziej na wykluczeniu z obiegu, a ta może się wyrażać choćby w braku komputera, telewizora lub smartfona.

    Zatem polemika z Masłowem nie ma większego sensu. Zwykle zresztą dyskusje nie mają sensu bez rozsądnego uwzględnienia kontekstu.

  38. snakeinweb
    7 czerwca o godz. 14:20 1595

    Demokracja to fatamorgana.
    Im bardziej się zbliżamy, tym dalej ucieka.
    Cos podobnego do zbawienia, religii, ułudy, mirażu.
    Kolejne opium dla ludu.

    Nie należę do żadnej partii.
    Bo nie ma u nas partii zdrowego rozsądku.
    Zadowalam się komentowaniem zjawisk politycznych.
    Przewiduję, jaka decyzja przyniesie skutki pozytywne, jaka negatywne.
    Ot, taka intelektualna zabawa w prekognicję.
    Odgaduję na ogół trafnie.

  39. @snakeinweb
    7 czerwca o godz. 14:35

    Zgadzam sie co do kontekstu historycznego theorii i modeli soziologicznych i spolecznych. A to obowiazuje nawet w fizyce. Przeciez klasycznej fizyce (np. mechanika) bardzo dokladnie ograniczono obszar przydatnosci.

    Dlaczego PiS wygral, tlumaczy sie czesto przez 500+ (czyli pyramida Maslowa). Ale jak juz zauwarzyli inni (w tym redaktorzy POLITYKI), to nie jest cala prawda.

    Dlatego chcialbym sie dowiedziec calej prawdy. Moze ta wspomniana matryca w tym pomorze. Bo jak wygrac z PiS bez zrozumienia rzeczywistosci?

  40. @ wiesiek59

    Są kraje w których jest normalna demokracja. To że odbierasz demokrację jako zwidy w delirce i fatamorganę nawet mnie specjalnie nie dziwi, jeśli siedzisz ciągle w Polsce, bo ta jest w Polsce jak fatamorgana. Czasem coś błyska i zaraz znika.

    W ostatnich 200 latach były tylko 3 razy wybory, które można od biedy nazwać demokratycznymi. Były to wybory w 1919, 1922, 1991 roku. Cała reszta to fasada, cyrk albo kpiny.

    I nie gadaj, że masz partie, jak nie należysz i unikasz partii. Co akurat nie jest wstydem, bo porządni ludzie trzymają się na kilometry od tych mafii udających partie a idą tam tylko gnidy.

  41. Panu Gospodarzowi przypominam mój cytat z „Polska. The Times” – artykuł Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować”: „Rocznica 4 czerwca nigdy nie była w Polsce świętem wspólnotowym. Ale tym razem najmniejszych powodów do świętowania nie mają nie tylko wykluczeni i ofiary transformacji, ale i dotychczasowi apologeci III RP.
    Wielogodzinna kolejka na szpitalnym ostrym dyżurze. Piętnasty miesiąc czekania na samo wyznaczenie terminu rozprawy w sądzie. Kwartalne rozliczenie podatku przez „samo zatrudnionego” wypchniętego przez pracodawcę „na fakturę”. Przystanek autobusowy na prowincji z dwoma kursami na dobę. Zakupy „na zeszyt”. Dzień wypłaty pensji na poziomie polskiej mediany. Dzień spłaty lichwiarskiej pętlowej pożyczki w parabanku albo przeskalowanego kredytu hipotecznego we frankach Odbiór informacji z ZUS o stanie oszczędności emerytalnych przez pracownika pozostającego przez lata na śmieciówce. Szara, beznadziejna codzienność pracujących biednych. (…). Szkoły oparte na anachronicznej, mordującej wiedzę i ciekawość świata testologii. Niebywały poziom agresji i ignorancji w polskiej sieci – w tej chwili będącej jednym z największych cyfrowych śmietników świata.
    Mało? Spójrzmy więc na całe pokolenie absolwentów wyższych uczelni, którzy ze zdewaluowanymi dyplomami zdobytymi za całkiem ciężkie jednak pieniądze, siedzą na słuchawkach w tych żałosnych polskich bieda-korporacjach poganiani przez żałosnych bieda-menedżerów….
    Poczujmy ten kwaśno-słodkawy zapach biedy wciąż unoszący się w ciasnych korytarzach niejednego blokowiska. Pomyślmy o dzieciach, których charakter i światopogląd kształtuje klasowy wstyd z ekonomicznego wykluczenia. Przejdźmy się po dyskontach w dniu startu nowej promocji na tanie parówki czy łopatkę wieprzową. Tak, to są właśnie powody, dla których rocznica 4 czerwca od dawna nie jest szczególnie radosnym świętem dla sporej części Polaków. Tym razem już zapewne dla większości. Nie udawajmy, że tego nie wiemy”…

  42. Grzerysz (7 czerwca o godz. 10:55 1577) i Jasny Gwint (7 czerwca o godz. 9:38 1571)
    To samo chciałem właśnie napisać, ale mnie uprzedziliście… 🙂

  43. Mały Fizyk
    Red. Bendyk stara się znów być nowoczesny i zachodni, ale jak zwykle, nie za bardzo mu to wychodzi. Przede wszystkim, to tylko stosunkowo mała garstka mieszkańców III świata posiada owe smartfony, a więc jego tezy są zwyczajnie oparte na znajomości niereprezentatywnej próbki owych mieszkańców III świata, czyli zamożnych (szczególnie jak na tamtejsze warunki) tzw. uchodźców, których stać jest nie tylko na owe smartfony, ale także na opłacenie przemytników, którzy ich przemycając do Europy. Oni po prostu odczuwają, tak samo jak strajkujący robotnicy Stoczni Gdańskiej w roku 1980, potrzebę posiadania więcej za mniejszą ilość pracy włożoną z ich strony, czyli potrzebę maksymalizowania korzyści i jednocześnie minimalizowania kosztów uzyskania owych korzyści.
    Pozdrawiam

  44. mały fizyk
    7 czerwca o godz. 15:34 1600

    Umysłowi ścisłemu dość łatwo wytłumaczyć, że PROCESY chemiczne, fizyczne, poddają się modelowaniu matematycznemu, są powtarzalne.
    Reakcja jest po opracowaniu technologii i w założonych parametrach przwidywalna.

    Pogody i zachowań dużych grup ludzkich, przewidzieć ani modelować nie jesteśmy w stanie.
    Nie wiadomo, jaki efekt spowoduje za kilka lat, czy dziesięcioleci, wprowadzona obecnie zmienna.
    Na dodatek, wprowadzona jednocześnie w różnych populacjach, da inny efekt, często daleki od zamierzonego.

    Nauki społeczne badają, ale dopiero post factum czynniki które powodowały jakieś zdarzenie.
    Ich waga jest skażona subiektywizmem badaczy.
    Ocenić można co najwyżej trendy, nie poszczególne składowe które się na nie składają.
    Wiemy, że niewiele jeszcze wiemy…..

  45. Snake
    1. Może najbiedniejsi w Polsce nie cierpią dziś (jeszcze) na głód, ale na 100% nie mają oni dostępu do zdrowego pożywienia, stąd też, na przykład, ta epidemia otyłości wśród niższych klas – nie tylko w Polsce, ale także i w USA czy Australii, czyli także i w państwach bogatszych niż Polska. Poza tym, to wciąż w Polsce i generalnie w UE istnieje bezdomność oraz brak bezpieczeństwa finansowego, czyli ciągłe zagrożenie n.p. pozbawieniem środków do życia z powodu na przykład utraty pracy. Tak więc Maslow miał 100% rację – nawet jeśli potrzeby poziomu zerowego, czyli zapewnienie minimum kalorii są zaspokojone, to wcale nie znaczy, że taka osoba będzie martwic się problemami sędziów Trybunału Konstytucyjnego.
    2. Wytłumacz mi też, jaka jest przewaga demokracji nad merytokracją. Ja bowiem uważam, że demokracja jest najgorszym z możliwych systemów sprawowania władzy, jako że w niej liczy się tak samo zdanie półgłówka nie widzącego poza czubek własnego nosa, jak też i światłego obywatela, mającego na sercu dobro ogółu. Stad też demokracja w praktyce zawsze przekształca się w rządy elit, a w kapitalizmie w rządy elit pieniądza, czyli w plutokrację.
    3. Ja w nic nie wierze – ani w demokracje, ani w boga ni też w Karola Wojtyłę. I jest mi z tym bardzo, ale to bardzo dobrze! „Już taki jestem zimny drań”! 😉

  46. @ mały fizyk

    Jak szukasz prawdy, to rozważ trochę co ja piszę. W systemie mafijnym najlepsze i najbardziej zdyscyplinowana mafia wygrywa. A PiS jest akurat w tym dobry. W normalnej demokracji Kaczyński z jego bandą poszedłby do więzienia a nie do Sejmu. W demokracji wygrywają ludzie porządni (nawet jeśli nie bez wyjątku).

    W Polsce obserwujemy masowy odpływ ludzi od demokracji i na to PiS zawsze grał i na tym PiS wygrywa. A ten odpływ jest spowodowany również tym, że jest to demokracja fasadowa, fałszywa a do tego obrzydliwa, więc nie ma czego bronić i się tego trzymać. Ludzie nawet jak nie wiedzą skąd to się bierze, to czują ten fałsz i obrzydzenie podskórnie. Jedni się całkiem odwracają, a inni, pewna mniejszość, woli już bardziej prawdziwy faszyzm lub komunę niż ten śmierdzący fałsz zawinięty w złotko niesłusznie zwany demokracją.

    W Polsce wystarczy wprowadzić normalną demokrację, czyli znieść monopol mafii politycznych i jest w parę miesięcy po PiS-ie. Ale również po innych podobnych partyjkach. Dlatego w tak zwanej „opozycji” nikt tego pomysły nie podejmie i nawet słówka o tym nie piśnie.

    W demokracji nie jest po prostu fizycznie i socjologiczne zdobycie dominacji w 40 mln państwie przez zamkniętą parotysięczną partię o charakterze mafijnym. Po prostu jak nie jesteś otwarty, nie masz w szeregach 200-300 tys obywateli, nie masz najlepszych ludzi w każdym powiecie i w każdej gminie, to cię po prostu nie ma w dominującym nurcie polityki (jakieś marginalne zjawiska są zawsze możliwe)

  47. snakeinweb
    7 czerwca o godz. 15:44 1601

    Kraje z tzw normalną demokracją, można wyliczyć na palcach jednej ręki- moim zdaniem.
    Reszta jest ustawką w której wygrywają najsilniejsi gracze.
    Za fasadą demokracji funkcjonuje oligarchia.

    Islandia czy Szwajcaria, wiosny nie czyni.
    A tam rzeczywiście obywatele mają realny wpływ na władze.
    W demokracji przedstawicielskiej, można kupić przedstawicieli.
    Obywateli kraju jako całości, nie.

    Różnimy się w ocenie, po raz kolejny.
    Co nie umniejsza przyjemności wymiany poglądów z kulturalnym interlokutorem.

    Byc może, już niedługo, nawet w dużych krajach możliwa będzie demokracja bezpośrednia, co uczyni bezużytecznym aparat partyjny i związane z tym przekłamanie wyników wyborów.
    To jeden ze sposobów kontroli władzy ustawodawczej, niebezpieczny dla grup interesów.
    A więc i trudny do wprowadzenia, bo groźny dla nich.
    Na razie, o wyniki głosowań są spokojni.
    Kasy partii czekają na wpłaty…..

  48. @ jakowalski

    Ja akurat w demokrację wierzę i o nią się dopominam. Ale na przykład nie wierzę, że dyskusja z Tobą na jakikolwiek temat jest sensowna lub możliwa. Zresztą ani z antydemokratami, ani z ludzi którzy nie mają żadnej wiary nie gadam z zasady. Zwłaszcza o demokracji. Już więcej sensu ma dyskusja z muszlą klozetową. Ta przynajmniej przyjmuje jakieś argumenty.

  49. @jakowalski, wiesiek, snakeinweb

    I znowu te stare prawdy.
    A ja chcialem sie cos o tej matrycy dowiedziec 🙁

  50. @ wiesiek59

    My ciągle dyskutujemy obok siebie. Demokracja przedstawicielska jest bardzo dobra, i co więcej nie jest wcale sprzeczna z partyjnością. Partie to jest normalne zjawisko w demokracji pod warunkiem, że powstają oddolnie i naturalnie. Partie to naturalne narzędzia organizowania się ludzi wokół wspólnych spraw, wspólnych wartości, wspólnych programów.

    Ale warunkiem demokracji przedstawicielskiej jest pełna wolność ludzi w wyborze własnych przedstawicieli. Również bez pośrednictwa partii politycznych. A tej wolności w Polsce w ogóle nie ma, stąd w Polsce w ogóle nie ma demokracji przedstawicielskiej. Nie ma również normalnych partii politycznych wyrosłych z ludu. Te gangi pajaców wykreowane w telewizji nie mają podstawowych właściwości partii politycznych.

    Więc proszę nie oceniaj demokracji po dokonaniach „demokracji” w PRL, w Rosji, w III RP czy w Korei Północnej. Bo tak jakbyś bił kota za to, że nie szczeka.

  51. Osobiście uważam matryce za problem bardzo nieinteresujący. Według Wiki: Matryca (łac. mater – matka) – ogólne określenie formy do wykonywania kopii.

    O różnicy między matrycą a piramidą w sensie pytanie też już powiedziałem. Czego chcesz się właściwie dowiedzieć o tej „matrycy”? I dlaczego akurat od nas?

  52. mały fizyk
    7 czerwca o godz. 16:15 1610

    Na nowym pomyśle- matrycy potrzeb- się nie znam.

    Ale, pamiętam jakiś tekst o potrzebach człowieka i ich hierarchii z fragmentem,
    „47 potrzebą człowieka warunkującą jego dobre samopoczucie, jest zasiednięcie o 18 ze szklaneczką whisky przy kominku”…..

    Kategoria- potrzeby wyższe.
    Zapewne dałoby sie to uzasadnić.
    Składnik należał do standardowych zachowań klasy wyższej.
    Bo po pierwsze, trzeba było mieć dom z kominkiem, po drugie, stać było na dobrą whisky było.

    Poprzedzających tę innych wyższych potrzeb, niestety nie pamiętam…..
    Te niższe- Masłowa- znane są każdemu.
    I w ich zaspokajaniu demokracja bardzo przeszkadza.
    Walka o byt ją wyklucza po prostu.
    Natomiast kominek, dobry trunek, grono znajomych- tu demokracja, dyskusje o niej, maja jak najbardziej sensowne miejsce.
    Dokładnie tak jak dyskusja panów Belki z Sienkiewiczem o zbawianiu świata, przy dobrym trunku.

  53. Kilka wpisów internautów i samych dziennikarzy POLITYKI z innych blogów:

    1) Daniel Passent

    supertramp
    7 czerwca o godz. 14:19
    „The Guardian”: Byli prezydenci na czele antyrządowego marszu pięćdziesięciu tysięcy.
    „La Liberation” (3 czerwca): Wielki marsz KOD.
    TV Euronews: Manifestacja 50 tys. w Warszawie.

    Komentarz D. Passenta: W sumie jedno wielkie „źle się dzieje w państwie polskim”.

    „To prawda. Bo czy to dobrze, że tacy zgrani i skompromitowani politycy (to za duże słowo), jak Komorowski i Kwaśniewski, stoją na czele antyrządowego marszu?
    Albo to, że na ulicach polskich miast jakiś niespełniony megaloman – uchylający się od wypełniania obowiązków wobec swoich dzieci – urządza szopkę pod pretekstem obrony demokracji, (która notabene odebrała tym ludziom władzę)?
    Polskie życie „polityczne” (to za duże słowo) jest farsą”.

    Tak, „ niespełniony megaloman” zwany też „alimenciarzem z kitką”…

    2) Adam Szostkiewicz
    Adam Szostkiewicz
    7 czerwca o godz. 7:57

    „Jak widać po reakcji prezesa, jednak armaty są. O papieżu też się pogardliwie mówiło w kręgach politycznych twardzieli, że nie ma dywizji, a jednak Stalin przepadł, ZSSR się rozleciał, a papieże są nadal”.

    Przyznam się szczerze, że kiedyś zupełnie nie podejrzewałem, że Adam Szostkiewicz to taki mało inteligentny buc. Czyżby nie wiedział, że – zupełnie jak Stalin – też przepadnie?

    3) Jan Hartman

    napisał m.in.:

    „Piękny głos! Tylko co znaczy ten szwargot? Do kogo ta mowa? Po polsku nic, ale po niemiecku to proszę bardzo! W obronie demokracji albo praw kobiet nic, ale dla propagowania imprezy katolickiej i Kościoła katolickiego to jak najbardziej! Jednak ma się ten głos i jak trzeba, to się go daje…”

    Vera
    6 czerwca o godz. 21:39
    „Czy mogę przeprosić o przetłumaczenie tego bełkotu na polski? Bo może nie rozumiem tych szowinistycznych bluzgów. Co ma ten durny zjazd wspólnego z Krzyżakami. Krzyżacy budowali swój kraj tak, że do połowy 20 wieku niewiele polskiego im dorastało. I ten kretyński tekst, że można było 200 milionów lepiej wydać. Stały argument wszystkich dupków, których nie stać na własne myślenie. Bo przyzna Pan, że to komentowanie głupot prezydentki bardziej świadczy o komentującym niż o niej. Można być nie- albo inaczej- wierzącym, ale czy to powód do obrażania i poniżania papieża. Pouczanie na co ma wydawać pieniądze. Na to papież (żaden „on”) nie zasłużył. Chyba źle Panu coś na żołądek podziałało. Może lewatywę?”

  54. mały fizyk
    7 czerwca o godz. 16:15 1610

    Demokracja może się rozwinąć jedynie przy pełnej wolności- ekonomicznej.
    Gdy nie jest zagrożony byt jednostki, czy rodziny.
    Istnieje pewność jutra, zatrudnienia, dochodów.
    Człowiek zależny ekonomicznie demokratą nie będzie.
    Będzie głosował zgodnie z życzeniem chlebodawcy.
    To masz obecnie w naszym sejmie, w większosci partii politycznych.

    Już parę razy chyba tłumaczyłem, że demokracja jest wykwitem europejskiej cywilizacji, do innych kultur nie pasuje.
    Czy pasuje do Polski?
    Wcale nie jestem tego taki pewien…..
    Jak na razie, nie okazała się specjalnie skuteczną formą zarządzania krajem.

  55. Wiesiek
    Przypominam Ci po raz kolejny, że demokracja nie jest możliwa w kapitalizmie rynkowym, a to ze względu na to, że z definicji panują w nim ogromne różnice majątkowe, a więc miliarder ma w tym, z definicji przecież niesprawiedliwym i niedemokratycznym systemie, jakim jest przecież zawsze kapitalizm rynkowy, tysiące razy większy wpływ na polityków a więc też i na sprawowanie władzy, niż zwyczajny obywatel zarabiający przeciętną płacę (dokładniej jej medianę). Możemy więc mówić dziś tylko o plutokracji, czyli o rządach bogaczy, a nie o żadnej tam demokracji, ale czy naprawdę warto jest walczyć o władzę dla plutokratów z PO czy Nowoczesnej?

  56. Zaczyna Pan rozumieć, rodacy w większości nie mają nic przeciwko pani Premier, panu Prezydentowi i wszystkim innym sterowanym przez Naczelnika.
    To był ich wolny wybór. Ci co poszli właśnie tak wybrali do spółki z tymi co nie poszli.
    Lata 1980 i 1989 to zupełnie inne czasy. Była solidarność gdyż większość była równie biedna, nie miała nic do stracenia i była przeciwna socjalizmowi chociaż z różnych przyczyn.
    Duża część była przeciwna z powodu „ucisku” religijnego, ci mają to co chcieli, Kościół rządzi.
    Dla innych powodem był brak wolności gospodarczej, ci też mają to co chcieli.
    Dla większości najważniejsza była ciepła woda w kranie i pełne półki, to też mamy chociaż nie wszyscy.
    Tak czy inaczej, solidarność się skończyła kiedy panowie posłowie i panie posłanki na początek zapewnili sobie dobre pensje i intratne posady po posłowaniu.
    Wszystko na kredyt i bez nadmiernie dużego wysiłku.
    Reprezentują Naród i są godnymi jego reprezentantami.
    Daremne żale…

  57. Snakeinweb
    No cóż, ty bezrozumnie wierzysz w demokrację i boga, a ja nie, a więc dyskusja z tobą nie jest dla nie możliwa, jako że ja przedstawiam argumenty racjonalne i dowody weryfikowalne empirycznie, a ty masz w odpowiedzi tylko swoją, na 100% przecież irracjonalną wiarę. Stad też rejterujesz zawsze z wszelakiej dyskusji ze mną i obrażasz mnie, nie będąc w stanie zbić moich argumentów merytorycznych. Wstydził byś się. 🙁

  58. Mały Fizyk
    O rachunku macierzowym (matrix calculus), o macierzowej teorii strun (matrix string theory) oraz o tabeli przepływów miedzygałęzowych (social accounting matrix) dowiesz się na początek z Wikipedii. 😉

  59. jakowalski
    7 czerwca o godz. 17:00 1616

    Bywają wyjątki krajów, gdzie demokracja jest możliwa, ale dotyczą wyłącznie małych populacji i ukształtowanych historycznie relacji pomiędzy władzą wybieraną powiedzmy na wiecu, a społecznościa mogącą ją kontrolować na codzień.

    O roli plutokracji wiemy tyle samo- jej wpływ jest przemożny.

    Można powtarzać jak mantrę, że to najlepszy sposób rządzenia, ale praktyka i obserwacje tego nie potwierdzają.
    We wszystkich strukturach obowiązuje hierarchiczność.
    Począwszy od mafii, policji, skończywszy na państwie czy korporacji.

    Tyle że media pompują ten sam slogan tysiąckrotnie, codziennie, więc zamiast przyjąć spojrzenie małego dziecka- że król jest nagi- większość ludzi bierze za prawdę propagandowe slogany.
    Na wiarę nie ma sposobu, poza spojrzeniem z dystansu i na zimno.

    Do wyborów w 1991 pomaszerowały tłumy dość umiarkowane.
    Wybrano przedstawicieli 26 bodaj partii politycznych.
    I zaczeła się jatka, walka o stołki, zajmowanie pozycji, tworzenie koalicji.
    Pełen demokratyczny bajzel zwany pluralizmem.
    Koncepcje zbawiania świata były, wizje prometejskie.
    Skończyło się na walce o dostęp do koryta.

    Rządy SLD przynajmniej miały jakiś kierunek, cele do realizacji, wykonane zresztą- Unia i NATO.
    Jakie cele miały następne?
    Zmiana i TKM?

    Czas na emeryturę kolejnych bezideowców.
    Może trafi sie jakaś merytokracja, zwracająca uwagę na chlebek z omastą dla wszystkich, a nie kawiorek dla swoich jedynie.

  60. @kaesjot – Sąd Ostateczny może się zdarzyć w dowolnym momencie, „którego się nie domyślacie” – jak mówi Jezus w Ewangelii. Dlatego na miejscu Kaczyńskiego nie byłbym tak pewny siebie.

  61. Apel do gospodarza ! Moze by wreszcei zrobic porzadek z pisowskimi trolami , zasmiecajacymi ten blog..??? Tow pisowski grzerysz wyjatkowo aktywny …Platny od wiersza..?

  62. Bełkot Frasyniuka, demokraty solidarnościowego.
    „KOD musi mieć czujność, konsekwentnie budować instytucje zaufania publicznego i zabierać głos, kiedy rządzący łamią wartości lub ustalenia poczynione ze społeczeństwem. Uświadomiłem sobie porażkę społeczeństwa obywatelskiego wtedy, kiedy Platforma likwidowała OFE. Wydawało mi się, że nasze społeczeństwo po takim zamachu wyjdzie spontanicznie na ulicę. Nie wyszliśmy i wtedy zrozumiałem, że nasza młoda demokracja jest mocno narażona na różne niebezpieczeństwa.”
    On też może dorobił się na OFE fortuny?

  63. Tak się zastanawiałem przez chwilę, jakie sa przewagi demokracji nad innymi systemami władzy.
    Wyszło na to że:

    1-Zabezpiecza majątki przed złupieniem.
    2-Obniża prawdopodobieństwo rewolucji.
    3-Gwarantuje elitom wpływ na prawodawstwo.
    4-Zwalnia od odpowiedzialności polityków za nietrafne decyzje.
    5-Pozwala na niekontrolowany transfer majątków.
    6-Ułatwia unikanie opodatkowania dochodów.
    7-Pozwala na przejście na emeryturę- żywym.
    8-Zmiana władzy jest bezkrwawa.
    9-Rozmywa sie odpowiedzialność.

    Ktoś doda jeszcze coś do tej listy?

  64. @ jasny gwint

    Frasyniuk dobrze bełkocze. Nadaje się na prezydenta. Jest chyba zresztą szykowany na prezydenta w środowiskach zbliżonych do KOD-u. Przynajmniej jako druga możliwość.

  65. Słucham właśnie płyty z piosenkami Wojciecha Młynarskiego. Jest tam zaśpiewana przez Mistrza piosenka pt. ” W szkole wolności” . Słowa niezwykle aktualne m.in.
    ” czemu ta wolność taka trudna, dużo trudniejsza od niewoli..

    dano nam wolność piękny pojazd .. nikt nie chce robić prawa jazdy ..

    w szkole wolności już po dzwonku … trzy czwarte Polski na wagarach….
    Pod rozwagę

  66. jacek2
    7 czerwca o godz. 18:14 1622

    Tak, popieram: zrobić porządek w imię Demokracji, Wolności i KOD-u.

  67. Wiesiek – ad tzw. przewagi demokracji
    1-Zabezpiecza ona majątki przed złupieniem. Innymi słowy chroni łupy złodziei.
    2-Obniża ona prawdopodobieństwo rewolucji. Nieprawda – rewolucja bolszewicka wybuchła w demokratycznej już przecież Rosji. Podobnie było też z wieloma innymi rewolucjami.
    3-Gwarantuje ona elitom wpływ na prawodawstwo, a więc oznacza ona de facto rządy elit, czyli arystokrację, a nie demokrację.
    4-Zwalnia ona od odpowiedzialności polityków za nietrafne decyzje, a tym samym powoduje, że są oni praktycznie bezkarni.
    5-Pozwala ona na niekontrolowany transfer majątków, a więc ułatwia kradzieże i korupcję oraz tym smaym powoduje zepsucie moralne elit władzy.
    6- Ułatwia ona unikanie opodatkowania dochodów, a więc sprzyja ona złodziejom i oszustom.
    7-Pozwala ona na przejście na emeryturę – żywym. Czyżby? Emerytury wprowadzono przecież po raz pierwszy w cesarstwie Niemieckim za Bismarcka, a więc warunkach rządów arystokratycznych a nie demokratycznych.
    8-Zmiana władzy jest w niej bezkrwawa. Niekoniecznie, na przykład krwawy zamach Piłsudskiego w roku 1926 w Polsce, czy też jeszcze bardziej krwawy zamach Pinocheta w roku 1973 w Chile.
    9-Rozmywa się w niej odpowiedzialność, przez co przestępcy, a szczególnie zaś przekupni i nieudolni politycy mają w tym systemie łatwe życie.
    Pozdrawiam!

  68. Jacek2
    Pisz na temat!

  69. Wiesiek
    Nie znam innej demokracji niż na szczeblu mini-państewek takich jak na przykład San Marino, Wyspa Man albo Islandia oraz na szczeblu małych gmin czy też mniejszych kantonów Szwajcarii. Tylko na tak małą skalę jest bowiem możliwa demokracja prawdziwa, czyli bezpośrednia, a wiadomo, że demokracja pośrednia, czyli przedstawicielska to jest picie szampana przez lud ustami ich (formalnie wybranych) przedstawicieli. Można powtarzać jak mantrę, że demokracja to najlepszy sposób rządzenia, ale praktyka i obserwacje tego przecież nie potwierdzają.
    Pozdrawiam

  70. Najnowsze doniesienia z blogu Jana Hartmana oraz zawartości nowego numeru POLITYKI:

    Ja, ja, Frau Duda!
    Jan Hartman

    zyta2003
    7 czerwca o godz. 14:54
    „Nie zna języków, źle. Zna jeszcze gorzej . I slusznie, wszak Polacy nie gesi…. Gruba, źle ubrana, źle . Odwrotnie, jeszcze gorzej. Jest przy takim mezu, hanba. Powinna się rozwieść i udzielac wywiadow, które nicowano by, hejtowano, memowano na zilion sposobow. Zaszczuc babe, bo wybrała 20 lat temu człowieka, który wam nie pasuje . PO ludzku jej wspolczuje”.

    Rozmowa z Jarosławem Kuźniarem m.in. o jego odejściu z TVN i o tym, dlaczego media boją się PiS.

    „Grzegorz Rzeczkowski: – Miałeś być „bohaterem porannej zmiany” i „fajnie się zestarzeć w telewizji”. Dokładnie dwa lata temu tak mówił o tobie Edward Miszczak, szef programowy TVN. Ale z „Poranka TVN24” przesunięto cię do programu śniadaniowego, a teraz w ogóle odchodzisz z TVN. Co się takiego nagle stało?

    Jarosław Kuźniar: – I jestem bohaterem dobrej porannej zmiany. Cóż, w TVN24 opisywałem świat, który się dzieje – polityczny i społeczny. Zaś w „Dzień dobry TVN”, do którego dołączyłem we wrześniu ubiegłego roku, musiałem opisywać świat, który kręci mnie mniej. Więc kiedy nadarzyła się okazja, żeby wrócić do tego, co robiłem – choć już w medium internetowym – uznałem, że nastał idealny moment na dobrą zmianę w moim życiu.
    Kilka miesięcy temu TVN postawił mnie przed wyborem „albo, albo”. Albo mój własny biznes [Jarosław Kuźniar prowadzi biuro turystyczne i portal podróżniczy goforworld.com – red.], albo telewizja. Nie udało mi się przekonać stacji, że dzisiaj raczej się docenia pracowników, którzy mają pasję i ją próbują rozwijać, niż się ich za to karci. „Dzień dobry TVN” miało być kołem ratunkowym: „Jak odejdziesz teraz, to zginiesz, więc zostań z nami i spróbuj to połączyć, ale pracując już w »DD TVN«””.

    Może więc i Monika Olejnik pożegna się wkrótce z TVN? A czy aby na pewno propozycji nie do odrzucenia z POLITYKI nie dostanie w Daniel Passent?

  71. Dlaczego interesuje sie „matryca potrzeb zbudowana na osiach dwóch potrzeb podstawowych: bezpieczeństwa fizycznego i autonomii”?

    Bo jak juz red. Bendyk pisal, piramida Maslowa nie tlumaczy, ze we wszystkich krajach swiata (niezaleznie od biedy czy dobrobytu) srednio na mieszkanca jest 0.5 – 1.5 komorek: http://data.worldbank.org/indicator/IT.CEL.SETS.P2

    Dlaczego wydaje mi sie to wazne, ktory z tych modeli jest prawdziwy?
    Bo wszystkie ideologie zakladaja (skrycie) jakis model czlowieka. No, a jak model jest do d…y to i ideologia. Np. neoliberalizm zaklada homa economicus’a. A najnowsze badania stwierdzaja, ze ten model jest za prosty. No i skutki (w tym polityczne) sa jakie sa 🙁

  72. jakowalski
    7 czerwca o godz. 21:59 1630

    Jak zapewne wyczułeś, mój wpis był lekko przewrotny, złosliwy.

    Demokracja zapewnia legalizację łupów i bezkarność.
    Jest idealnym systemem dla wykorzystujących system, i dorabiających się poza nim.
    To demokracje wszak legalizują raje podatkowe, nie autokracje.
    ============

    mały fizyk
    7 czerwca o godz. 22:18 1632

    Nie jesteś w stanie określić wpływu cząsteczki w trakcie ruchów Browna.
    Miejsca które zajmie i funkcji.
    Społeczeństwa w skali globu mają podobny status.
    Spróbuj przewidzieć, jakie pozycje za kilka lat zajmą poszczególne społeczności.

    Modele?
    Jeszcze nie na tym etapie rozwoju,

  73. @ mały fizyk

    Brak Tobie trochę wyobraźni.

    Po pierwsze, komórki to dziś taniocha. Podejrzewam, że są kraje, gdzie komórka jest tańsza od butelki wody. Komórki się kradnie, komórki się rozdaje za darmo, komórki sprzedaje się w cenie złomu. Nie rozumiem tego tonu zdziwienia, że komórek nawet w biednych krajach jest dużo. Poza tym nawet w biednych krajach już nie ta bieda co kiedyś pomijając zupełnie drastyczne przypadki.

    A co do ideologii to możesz spokojnie założyć, że każda jest do dupy. W przeciwieństwie do idei, które są potrzebne i często bardzo pożyteczne. Ideologie to zwykle wypaczanie idei i ich mniej lub bardziej szkodliwa karykatura. Np. ogórki mogą być dobre, ale ogórkizm to już idiotyzm.

  74. Nie rozumiem zdziwienia Pana Redaktora faktem, ze Duda ma lepsze sondaże niż Kaczyński. Durnota tych, którzy tak oceniają obu panów, to przecież ta sama durnota, która kazała im dać tym ludziom władzę. Na czym ta durnota polega, wyjaśnił Redaktor w tekście. Skad się wzięła wzmozona aktywność tych durnych ludzi – twierdzę, ze z tych samochodów, które stały na parkingu przed szkołą. Już Toqueville zauważył, ze rewolucje wybuchają nie wtedy, kiedy ludziom jest bardzo źle. Ale wtedy, kiedy zaczyna im być dobrze.

  75. Szmatławy dziennik Jarosława Kurskiego piórem swego szmatławego cyngla Agnieszki Kublik wykazuje w ciągłym cyklu szmatławość telewizji Jacka Kurskiego. Ot taki urok mediów w Polsce:

    „Wiadomości” TVP boją się „lajfów”, bo władza ma obsesję kontroli [RECENZJA]
    Agnieszka Kublik
    06.06.2016 21:01

    „Telewizja, dla której relacje na żywo są zagrożeniem, to ogromna zmiana. „Wiadomości” TVP 1, program, który imituje dziennik, a naprawdę jest „Komentownikiem”, bo nie podaje informacji, a tylko same komentarze, od dawna nie ma tzw. lajfów, czyli reporterskich wejść na żywo. Nie było ich w sobotę, nie było w niedzielę. Było dziś, w poniedziałek! Na żywo po meczu Polska – Litwa kilka słów o tym towarzyskim spotkaniu, w którym był remis 0:0.
    Nie pamiętam, kiedy były wcześniej, teraz lajfy w „Komentowniku” to rarytas. A jeszcze nie tak dawno, kiedy Jacek Kurski nie był prezesem TVP, średnio w jednym wydaniu był co najmniej jeden lajf. A czasami, jak się dużo działo, nawet kilka.
    Poza tym w poniedziałkowym programie standard, m.in. atak na Trybunał Konstytucyjny, na jego prezesa prof. Rzeplińskiego, katastrofa smoleńska. A strajk pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka dopiero jako szósta wiadomość dnia. I ani minuty na żywo. Wygląda na to, że na żywo można tylko o sporcie.
    Dziś telewizja publiczna obawia się, że władzy się dostanie. Między władzą a telewizją istnieje unia personalna – i rządem, i telewizją rządową kieruje prezes PiS Jarosław Kaczyński. A prezes żartów z władzy nie toleruje, bo to przemysł pogardy. A prezes TVP Jacek Kurski musi tolerować wszystkie widzimisię prezesa. Cierpią na tym „Wiadomości”. Program stał się zbiorem komentarzy udających informacje i głosem komentatorów udających obiektywizm. A wszystko z puszki. Bo ryzyko, że na żywo przedostanie się informacja wcześniej niezatwierdzona przez władze, jest gigantyczne, czyli nie wolno go podejmować. Choć oglądalność „Komentownika” tąpnęła po przejęciu TVP przez rząd, to jednak ogląda go codziennie około 2,5 mln Polaków.
    I co by było, gdyby tak ktoś w „Komentowniku” zaczął na żywo mówić prawdę? Że na przykład władza wykonawcza łamie konstytucję, bo uzurpuje sobie prawa władzy sądowniczej? Że 4 czerwca to było radosne święto wolności? Że Kaczyński robi z Dudą i Szydło to, co chce? I że zakończy te „eksperymenty”, kiedy mu się przestaną opłacać? Gdyby tak na żywo poseł, minister, prawnik, komentator powiedział, jak jest? A może reporterzy? Dlaczego nie mają wejść na żywo? Bo wtedy nie podlegaliby żadnej kontroli.
    Wprawdzie prezes Kaczyński ocenił możliwości percepcyjno-intelektualne widzów TVP nie najwyżej („Za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”), ale akurat na żart z władzy mogliby się załapać. Więc żarty są zabronione w telewizji publicznej, która – wedle słów prezesa PiS – jest „osłoną medialną” władzy i „kanałem dotarcia do Polaków z własnym przekazem”.
    Kurski już parę razy zaryzykował. I przegrał. W lutym na żywo, podczas ceremonii wręczania Telekamer duet Ewa Błachnio i Robert Górski wiele razy żartowali z PiS, i to bardzo zgryźliwie. Jeszcze gorzej (dla Kurskiego i władzy) było w marcu, podczas gali wręczania Polskich Nagród Filmowych. Maciej Stuhr żartował na żywo, że przyszedł nagrodzić aktorkę „drugiego sortu, tzn. drugiego planu”. Potem, że armia artystów drugiego planu to nie jest jakaś armia „artystów wyklętych… przeklętych”. Albo: „Miało być poważnie, a państwo mają tu polew…”. Więc w maju na wszelki wypadek TVP zdjęła z anteny Płocką Noc Kabaretową.
    Ale artyści pomysłowi są. W ostatni piątek Kuba Sienkiewicz, lider zespołu Elektryczne Gitary, nie zdradził się podczas prób w opolskim amfiteatrze, że zaśpiewa nieco inną wersję „Kilera” – Nie mogłem się oprzeć. Mam nadzieję, że aluzja była czytelna dla publiczności – mówił potem „Wyborczej” Sienkiewicz. Było i o „Polsce w ruinie”, o „dobrej zmianie”, „gorszym sorcie”, „powstawaniu z kolan”.
    Kurski aluzję najwyraźniej pojął i dlatego, zanim w niedzielę w nocy wyszedł na scenę w Opolu, organizatorzy dostali polecenie, by wyłączyć mikrofony efektowe, które zbierają to, co się dzieje na widowni. A widownia prezesa Kurskiego po prostu wygwizdała . Opolski festiwal dowiódł więc ostatecznie, że telewizja na żywo to śmiertelne ryzyko.
    A TVP idzie w zaparte. W poniedziałek po południu opublikowała komunikat, że „OPOLE 2016 podbiło serca widzów. Blisko 14 milionów osób obejrzało festiwal w dniach 3-5 czerwca. Widzowie docenili wysoki poziom artystyczny festiwalu”.
    Nie podano, ilu widzów ze wzruszeniem obejrzało wygwizdanego Kurskiego. Bo na YouTubie już prawie 200 tys.
    A „Wiadomości” to przemilczały”.

    Tak, GAZETA WYBORCZA, która „imituje dziennik, a naprawdę jest „Komentownikiem””, „”Wiadomości” TVP 1, program, który imituje dziennik, a naprawdę jest „Komentownikiem””, POLITYKA, która imituje tygodnik, a naprawdę jest „Komentownikiem”…

    „Program stał się zbiorem komentarzy udających informacje i głosem komentatorów udających obiektywizm”.

    Czy nie można niestety tego powiedzieć też o GAZECIE WYBORCZEJ, POLITYCE i większości mediów w naszym kraju?

  76. Wątek o piramidzie Masłowa się pojawił, czyli o kwalifikowaniu potrzeb ludzkich.
    Czysty nonsens, zmieszany z absurdem.
    Już autorzy modlitwy „Ojcze nasz” zauważyli; potrzeby ludzkie są jednakowo
    ważne, umieścili je w jednym zdaniu, do tego życzeniowym, o „chlebie
    powszednim…..”, oczywiście nie mieli na myśli tego chleba z piekarni, jak
    mniema nasz moherowy naród, i wpiernicza to dzieło piekarzy na potęgę,
    na swoją zgubę, bo tak jest napisane w modlitwie.

    Piramida żywieniowa jest mądrzejsza od tej Masłowa, choć też absurdalna, jak ta Masłowa, szczególnie ta wymyślona przez nieuków naukowych z Instytutu Żywienia i Żywności , w Warszawie ma to ściero swoją siedzibę, które truje naród na potęgę.
    Na samym dole umieściło to naukowe ściero naukowe do jedzenia: warzywa i owoce, potem zboża, a to co jest dla człowieka najlepsze , co mu daje rozum,zdrowie — na samej górze.
    Efekt takiego powstępowania, profesorów od żywienia jest taki że mamy coraz więcej chorych, coraz więcej durnych ludzi, w klasie politycznej to najlepiej widać. Jak widzę w Sejmie Kaczyńskiego i Terleckiego to mam wrażenie że jestem w zakładzie psychiatrycznym.

    Mamy w Polsce lekarza medycyny, który już od pół wieku krzyczy, słowem pisanym i mówionym: jedyną najważniejszą potrzebą człowieka, która decyduje o wszystkim — jest żywienie – nazywa się Jan Kwaśniewski. Ponieważ jest wielkim odkrywcą nie znajduje uznania, jak zwykle bywa z wielkimi odkrywcami.

    To napisał Jan Kwaśniewski:
    ———
    „‚Przyczyną wszystkich chorób i wszystkich nieszczęść jest patologiczna struktura i czynność mózgów ludzkich, powszechnie patologiczna od czasów popełnienia tak zwanego grzechu pierworodnego. Przyczyna tej przyczyny jest niewłaściwe odżywianie człowieka. A tylko znalezienie i usunięcie pierwszej przyczyny zła może usunąć cały łańcuch następnych przyczyn i skutków, bowiem wszystkie są skutkiem przyczyny pierwszej. „Przy poznaniu przyrody trzeba starać się poznać pierwszą przyczynę i pierwszą zasadę, aby rozumnie rozwiązać problem” – radził potomnym Arystoteles. Przez ponad 2 tysiące lat ani nauka, ani inni ludzie, nie umieli z tej rady skorzystać. Człowiek jest częścią przyrody i to głównie do niego odnoszą się rady Arystotelesa, bo tylko człowiek może myśleć.”””
    ————-
    Powtórzę, żeby było jasne, tą przyczyną pierwszą, która decyduje o wszystkim co dotyczy człowieka jest jego żywienie.
    DR Jan Kwaśniewski odkrył niezwykle prostą rzecz, powiedział, bez przerwy to powtarza; w naszych pokarmach występują proporcje, jak we wszystkim co nas otacza, między głównymi składnikami pokarmowymi: białkiem, tłuszczem i węglowodanami ….
    Nasz światowy, nie waham się tego napisać – odkrywca, określił, jakie to mają być proporcje, udowodnił naukowo — żeby człowiek był zdrowy, miał zdrową czynność umysłu.
    Nie napiszę jaka to ma być proporcja, odsyłam do źródeł , do wiedzy, zawartej w książkach, w internecie.

    Wg dr Jana Kwaśniewskiego piramida żywieniowa, dzieło Instytutu Żywienia i Żywności jest absurdem, powinna być zakazana do stosowania, bo produkuje ludzkie kaleki, nie ma uzasadnienia naukowego, jest stekiem bzdur, niezwykle szkodliwych dla rasy ludzkiej.
    Dowodów, że tak jest nie potrzeba daleko szukać, wystarczy dobrze się rozejrzeć,
    trochę pomyśleć, wymusić na sobie odrobinę krytycyzmu.

  77. @Kalina
    8 czerwca o godz. 8:55 1635

    „Już Toqueville zauważył, ze rewolucje wybuchają nie wtedy, kiedy ludziom jest bardzo źle. Ale wtedy, kiedy zaczyna im być dobrze”.

    Toqueville zauważył, że najniebezpieczniejszy dla złego rządu jest zazwyczaj ten moment, kiedy zaczyna się on reformować.

    A to nie to samo.

  78. Mały Fizyk
    1. Potrzeba komunikowania się z innymi ludźmi i zdobywania informacji o otaczającym nas świecie jest potrzebą elementarną, która staje się bardzo ważna jeśli tylko mamy pełny brzuch, a nawet i kiedy mamy brzuch pusty, jako że przy pomocy telefonu komórkowego możemy się dowiedzieć, gdzie najbliżej znajduje się dostępne jedzenie, n.p. gdzie Biedronka czy też inny Lidl wyrzuca właśnie całkiem świeże owoce i warzywa. Podobnie jest też z tzw. uchodźcami z Syrii – oni przecież oddadzą swoją własną córkę w niewolę do Arabii Saudyjskiej, aby tylko dostać pieniądze na zakup smartfona, który jest przecież dla nich podstawowym narzędziem służącym do dostania się do Europy i urządzenia się tamże. Innymi słowy – telefon komórkowy jest dziś tym samym, co radło albo socha dla rolnika sprzed setek lat – podstawowym narzędziem zdobywania jedzenia i generalnie środków do życia. Nic więc dziwnego, że owe telefony zajmują dziś aż tak ważne, czyli aż tak niskie miejsce w hierarchii potrzeb według Maslowa. Stąd też ten rzekomy paradoks, którego red. Bendyk zrozumieć nie może (jako że on nie myśli samodzielnie, a tylko myśli tak, jak to jest akurat w modzie na Zachodzie), że prawie we wszystkich krajach świata (niezależnie od biedy czy dobrobytu) średnio na mieszkańca jest 0.5 – 1.5 komórek. Poza tym, to Snake wyjaśnił ci już, że telefony komórkowe to jest dziś taniocha, szczególnie zaś starsze modele, telefony używane i pochodzące z kradzieży. Poza tym nawet w biednych krajach to już nie ta jest dziś ta sama bieda co kiedyś, pomijając zupełnie drastyczne przypadki, jako że postęp techniczny radykalnie obniżył koszta produkcji, a co za tym idzie ceny dóbr wytwarzanych przez przemysł – od telefonu komórkowego do samochodu, a co za tym idzie używane telefony komórkowe czy też używane samochody są dziś bardzo tanie, w cenie złomu. Przecież w biednym Maroku, skąd praktycznie każdy, poza garstka najbogatszych i wysokimi urzędnikami państwowymi chce uciec na tzw. Zachód, samochodów w większych miastach jest tyle co w Niemczech, jak nie więcej. Pomijam tu oczywiście stan techniczny tych samochodów, niemniej taksówką bez taksometru, bez pasów bezpieczeństwa, bez katalizatora w tłumiku, z niedomykającymi się drzwiami i bez bocznych okien oraz mocno kopcącą, da się przecież dojechać do celu w takim n.p. Marrakeszu, tak samo szybko, a przy tym znacznie taniej, niż na podobnej trasie w Berlinie najnowszym mercedesem.

  79. Mały Fizyk
    2. Co do ideologii – idea homo oeconomicus była i jest od dawna krytykowana, choćby już przez Marksa. Akurat zajmuję się podstawami teoretycznymi ekonomii i publikuję na ten temat, na przykład w „Polish Journal of Political Science” („The Problem with the Concept of Utility and its Measurement”). Tłumaczę tam, jak wielkie szkody wywołuje wciąż ta idea homo oeconomicus, także wśród ekonomistów, którzy dziś na studiach nie poznają w zasadzie innej szkoły ekonomicznej, niż neoklasyczna, czyli oparta o owa, błędną przecież z defincji, ideę homo oeconomicus. A wzięło się to wszystko stąd, że założyciele tej szkoły, pochodzącej mniej więcej z końca XIX wieku nie znali najnowszej fizyki, w tym n.p. termodynamiki, o teorii względności czy o mechanice kwantowej już nie wspomnę, a ich źródłem inspiracji były podręczniki mechaniki newtonowskiej dla inżynierów, w których nasz świat opisany był jako w 100% przewidywalny mechanizm. Od czasów Newtona fizyka zrobiła zaś ogromny postęp, ale idee żywcem z końca XVII wieku są wciąż powszechne w ekonomii. I tu leży pies pogrzebany…
    Pozdrawiam

  80. Wiesiek
    Oczywiście, że twój wpis o którym ty mowa, był przewrotny a złośliwy i że demokracja zapewnia złodziejom i innym oszustom legalizację ich łupów i bezkarność, a więc jest ona idealnym systemem dla wykorzystujących ów system, a dorabiających się poza nim. To demokracje wszak legalizują raje podatkowe, nie autokracje.

  81. Wacław
    Daj sobie Acan spokój na tym forum. Idź może na jakieś forum o zdrowiu czy żywieniu, proszę…

  82. Grzerysz
    Otóż to. Najniebezpieczniejszy dla każdego rządu jest zazwyczaj ten moment, kiedy zaczyna się on reformować. O mało co na tych reformach nie stracili władzy komuniści chińscy, a rosyjscy i polscy a także i niemieccy ją stracili, dokładnie w momencie, kiedy zaczęli się oni na dobre reformować.

  83. Andrzej Talaga, absolwent kulturoznawstwa na Uniwersytecie Łódzkim, przez jakiś czas zastępca redaktora naczelnego w „Rzeczpospolitej”, jest dziś dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute i doradcą firm zbrojeniowych.

    Jak na kulturoznawcę to niezła kariera. Chyba nawet lepsza niż w przypadku Moniki Olejnik – od zootechnika do komentatora spraw wielkiej polityki.

    Tak więc okazuje się, że w Polsce nie tylko na ekonomii, medycynie i sporcie znają się wszyscy – również na polityce, strategii i zbrojeniach…

    No i „nie matura lecz chęć szczera”…

    Przypomnę może, że Roman Kuźniar, od 2010 do 2015 doradca prezydenta RP ds. międzynarodowych, był uczniem Technikum Górnictwa Naftowego im. Ignacego Łukasiewicza w Krośnie…

    Ale wróćmy do Talagi. Nasz wybitnie wykształcony strateg opublikował dzisiaj w „Rzeczpospolitej” artykuł zatytułowany „Mała wojna, nadzieją dla Warszawy”.
    Generalnie poświęcony jest on manewrom Anakonda 16.
    Mają one jednak – zdaniem doradcy firm zbrojeniowych – poważne słabości. Jak pisze nasz ekspert:

    „Podczas ćwiczeń nie przewidziano ani działania wojsk pod „ostrzałem” nuklearnym ani zadania ciosu odwetowego, ani tym bardziej udostępnienia siłom polskim pocisków atomowych….”
    Aby odstraszanie było „pełne i wiarygodne” manewry powinny także – zdaniem Talagi – zakładać „wymianę taktycznych uderzeń nuklearnych. Wtedy Rosja będzie wiedziała, ze to nie żarty i NATO naprawdę jest gotowe stawić jej czoła”.

    Tak więc jak „Mała wojna, nadzieją dla Warszawy” to może „Duża wojna, jeszcze większą nadzieją dla Warszawy”?

  84. Grzerysz
    Zbyt wiele wpływowych osób w Polsce, z Macierewiczem na czele, marzy o tym, aby z naszej pięknej Ojczyzny uczynić nuklearnie skażoną pustynię. 🙁

  85. jakowalski
    8 czerwca o godz. 11:59 1645

    Może tak wybitny strateg jak kulturoznawca Talaga pisząc „Mała wojna, nadzieją dla Warszawy” a sugerując „Duża wojna, marzeniem Warszawy” ma na myśli tym razem już zupełnie wzorcowe odbudowanie Warszawy po kolejnym, tym razem nuklearnym zniszczeniu? Może taki kulturoznawca to myśli bardziej perspektywicznie?

  86. Grzerysz
    Przecież zwolennicy tzw. żołnierzy wyklętych już zaraz po wojnie prosili Amerykę o to, aby wykonała ona uderzenie jądrowe na Warszawę: „Panie Truman, spuść ta bania, bo to nie do wytrzymania. Jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa. Choć zastaniem same zgliszcza, jednak ziemia to ojczysta. Druga mała, ale silna, i wrócimy też do Wilna.”
    Tak samo „mądry” jest dziś Macierewicz i jego „eksperci”. Pora chyba uciekać znów z Polski?

  87. http://fakty.interia.pl/tylko-u-nas/news-prof-leokadia-oreziak-polska-pominela-model-skandynawski,nId,2214859

    jakowalski

    Pani Okręźak pisze to samo co my.
    Neoliberalizm jest dobry dla posiadaczy kapitału.
    Tych największych…..
    =============

    Nasi stratedzy, mający niezłe synekury i granty różnych zachodnich fundacji, nie moga wypowiadać się zdroworozsądkowo.
    Oni są od urabiania opinii publicznej, płacą im za bycie agentami wpływu.
    Reprezentują po prostu obce interesy.

    Pomiędzy interesami Polaków a naszych sojuszników, jest poważny konflikt.
    Chcieliby naszymi rękami rozgrywać niebezpieczne dla nas gry wojenne na naszym terytorium.
    Czym kończy się taka wojna proxy, możemy poobserwować.

    Kupienie elit jakiegoś kraju jest stosunkowo tanie, jak widać na przykładzie Gruzji, Ukrainy. Pchnięcie ich do wojny, też jest dość proste.
    Nasze sa na najlepszej drodze by sprokurować taką sytuację.
    Pociagi ewakuacyjne już kupili……

  88. Wiesiek
    Obyśmy nie byli aż tak głupi jak Gruzini czy też Ukraińcy i nie dali się sprowokować do wojny z Rosją – wojny prowadzonej w interesie USA a nie naszym.

  89. Widzę, że @ grzerysz (spamer i śmieciarz zalewający wątki kopiowanym syfem) oraz @ jakowalski (troll i nadpobudliwy oszołom) się zmówili i zawzięli by zasyfić każdy otwarty blog swoimi śmieciami, tak aby żadna dyskusja nie była możliwa, ani nawet nie dało się pod tymi zwałami śmieci niczego czytać.

    Czy nie moglibyście śmieciarze pójść się bawić na jakieś wysypisko śmieci?

  90. Snakeinweb (8 czerwca o godz. 17:42 1650)
    Przypominam Ci, że zasady publikacji komentarzy na tym blogu wyraźnie zwierają takie oto stwierdzenia: „Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:
    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego rodzaju;
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną;
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów;
    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami.”

  91. jakowalski 8 czerwca o godz. 11:32 1642
    Wacław
    Daj sobie Acan spokój na tym forum. Idź może na jakieś forum o zdrowiu czy żywieniu, proszę…
    =====================================
    JK – nie mogę opuścić tego bloga. Jestem tu potrzebny, szczególnie Tobie.
    Posiadasz wielką wiedzę, którą wykorzystujesz do opisywania rzeczy, tylko,
    pięknie opisujesz objawy patologii, zła. Jak przychodzi moment, kiedy trzeba określić przyczynę zła, okazuje się — twoja wielka wiedza jest bezradna.
    Formułujesz fałszywe wnioski. Jesteś bezradny jak dziecko

    Na przykład w „temacie ” demokracji, która jest tylko i wyłącznie narzędziem, jak młotek do wbijania gwoździa. Demokracja nie posiada mocy sprawczej. To ludzie
    decydują, ze swoim rozumem, kulturą….o jej przydatności.

    Dla Ciebie żywienie człowieka jest tylko po to, żeby człowiek miał pełny brzuch.
    Mylisz się, bo nie chce Ci się uruchomić Twojego narzędzia do myślenia.
    Nie przyjmujesz do wiadomości, świadomości – demokracja może funkcjonować tam, gdzie ludzie posiadają odpowiedni poziom czynności mózgu, gdzie są jeszcze resztki zdrowego obyczaju, kultura polityczna, właśnie w takich państwach jak: Szwajcaria, Islandia, Anglia , Szwecja….

    Przypadek zdecydował, że w/w krajach są warunki dla zdrowej demokracji, gdzie ludzie mają względnie sprawne mózgi, są biologicznie sprawni, po szczegóły tej wiedzy odsyłam do Jana Kwaśniewskiego. Nie ma nic za darmo.

  92. snakeinweb
    8 czerwca o godz. 17:42 1650
    Przyganiał kocioł garnkowi ….

  93. @ kaesjot

    A ty kto? i co? I co masz do powiedzenia. Bo widać, żeś sam kociołek, chociaż z plusem, że nie zajmujesz dużo miejsca.

  94. Podwodna łódź żaglowa,
    genialne,
    trzeba to opatentować!

  95. Wacław
    Na serio uważasz, że demokracja funkcjonuje w takich MONARCHIACH jak: Anglia i Szwecja?

  96. jakowalski
    7 czerwca o godz. 15:54 1604
    ” Przede wszystkim, to tylko stosunkowo mała garstka mieszkańców III świata posiada owe smartfony…”

    jakowalski
    8 czerwca o godz. 11:26 1639
    „…że prawie we wszystkich krajach świata (niezależnie od biedy czy dobrobytu) średnio na mieszkańca jest 0.5 – 1.5 komórek….”

    Jak widac nawet jakowalski w swoim wieku, moze sie jeszcze czegos nauczyc 😉

  97. do grzerysz Widac ze ilosc uczestnikow demonstracji na ktore nikt nikogo nie goni Ciebie boli. Otoz nigdy wasza strona nie zgromadzila takiej ilosci ludzi na pl. Konstytucji, ani pl. Piłsudskiego. Mozecie tylko pluc i sie bac ze nadejdzie dzien w ktorym te dwa i wszytskie pozostale place zapełnia sie ludzmi. A pan jakowalski raczy zartowac z tym straszeniem najpierw plujecie a pozniej sie dziwicie ze sa ludzie ktorym juz wasza slina obrzydla??zrobilisice tu sobie wasz wlasny fanatyczny kacik dyskusyjny i straszycie innych uzytkownikow.Wy naprawde ludzie lepszego sortu macie tupet i chyba uwierzyliscie ze jestescie lepszego sortu wlasnie. Zmusiliscie mnie do tego bym sie zalogowal i napisal wam nie nie jestescie lepszym sortem nawet kolo dobrego nie staliscie.

  98. @ mały fizyk

    On sie nie uczy tylko bredzi trzy po trzy. Jak Macierewicz o samolocie, który wybuchł 100 metrów nad ziemią lądując w lesie 60 metrów pod poziomem morza.

  99. @jakowalski

    „Encyclopaedia Britannica (2008) defines utility as “satisfaction or benefit
    that a consumer derives from buying a commodity or service”. ”

    Mozesz mi wytlumaczyc czym sie w koncepcji roznia utility i Maslow’s hierarchy of needs?

  100. guru…lewicy
    ze świecą szukać.

    Cholerny PiS dał kase na dzieci i bedzie
    budowal mieszkania dla mlodych
    A Pan Redaktor martwi się notowaniami Kaczyńskiego….który wygrał wszystko.
    Oraz niesprawiedliwym podatkiem dla banków (!?).

    Oto zmartwienia „postepowej” opozycji.

  101. snakeinweb
    8 czerwca o godz. 20:00 1654
    Najpierw wypada samemu się przedstawić a potem pytać innych – ktoś zacz ?
    Na tym forum jestem 10 razy dłużej od ciebie.

  102. Andrzej Falicz
    9 czerwca o godz. 7:47 1662

    „guru…lewicy
    ze świecą szukać”.

    Lewicy?
    Jak słusznie zauważył Witold Głowacki w swoim doskonałym artykule „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować”:

    „… lewicy, która w Polsce powstała dopiero niemal dokładnie 26 lat po 4 czerwca. Dziś Partia Razem też ostro ruszyła w teren, ale na społeczne efekty działań socjaldemokratów po ćwierćwieczu absencji lewicy trzeba będzie czekać zdecydowanie długo. Obiecujące dla lewicy z Razem jest natomiast to, że oprócz niej i PiS nikt inny tam się nie wybiera. Obrońcy demokracji za ludem jakoś nieszczególnie przepadają”.

    „Oto zmartwienia „postepowej” opozycji”.

    Czytajmy dalej Głowackiego:

    „To jest kompletna klęska. Klęska klasy politycznej, elit, mediów, intelektualistów III RP. Klęska utopijnych rojeń z pierwszych lat po 1989 roku, w których po bolesnym niekiedy okresie transformacji powstanie w Polsce szeroka klasa średnia, a następnie nastąpi okres powszechnego przedsiębiorczego dobrobytu….

    chyba najgorszy w tej chwili po stronie światłych demokratów jest ten niemal całkowity brak autorefleksji połączony z syndromem wieży z kości słoniowej.

    Ale w ubiegłym roku PiS zyskał tę zasadniczą strategiczną przewagę nad liberalnym centrum właściwie już tylko dlatego, że zadał sobie elementarny trud rewizji swojej wcześniejszej strategii i jej uzupełnienia o obszary, w których III RP abdykowała w zakresie polityki społecznej”.

    Wielu w Polsce trudno się pogodzić z myślą, że ich miejsce jest już tylko na śmietniku historii…

  103. Przed tą ekipą już tylko porażki, ale kto będzie za nie winien? Oczywiście my, czyli wszyscy, którzy dziś nie podzielają entuzjazmu wodza, jego etnografki z Brzeszcz czy niejakiego Dudy. „Mówienio-robienie” jest dobre, ale jak długo?

  104. @grzerysz
    9 czerwca, g.9:03
    Poczekam – podobnie jak Stanisław Tym, dbając o zdrowie – by dożyć wylądowania na śmietniku historii również PIS z jego guru.
    Ostatni akapit cytowanego przez ciebie tekstu to brednie.
    Jedynym celem JK była i jest władza dla władzy. On nawet woli sterować z tylnego siedzenia, bo fascynuje go gra polityczna jako taka. Temu podporządkowuje swoje słynne strategie. Teraz postawił na wyrazistą politykę społeczną, wchodząc w lukę czyli zaniechanie rządów PO-PSL, ale bardziej widowiskowo (500+) niż racjonalnie.
    Pieniądze się skończą, bo budżet tego nie wytrzyma, a do gospodarki Prezes serca nie ma. Bankster Morawiecki też z piasku bicza nie ukręci, a jego pomysły ekonomiczne są od czapy.

  105. @mag
    9 czerwca o godz. 11:25

    „Poczekam – podobnie jak Stanisław Tym, dbając o zdrowie – by dożyć wylądowania na śmietniku historii również PIS z jego guru.”

    A po co tylko czekac? Tam ich trzeba zapedzic.

  106. mały fizyk
    Ja już kilka barykad zaliczyłam. Teraz maszeruję z KOD-em, ale nie chcę zawyżać średniej wieku.
    Niech młodzi zawalczą.

  107. @grzerysz
    Polecam ci ten wywiad, bo warto poznać – dla równowagi – stanowisko i argumenty młodego i rozsądnego polityka PO.
    http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,20200714,trzaskowski-godze-sie-z-tym-ze-po-osmiu-latach-rzadzenia-po.html#Czolka3Img

  108. @mag
    9 czerwca o godz. 11:25 1666

    „Jedynym celem JK była i jest władza dla władzy”.

    A takiego Tuska, Schetyny, Muchy? A Petru?

    „Ostatni akapit cytowanego przez ciebie tekstu to brednie”.

    Ja mam akurat inne zdanie.
    Cały artykuł Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” uważam za świetny.
    Do pełni szczęścia brakuje mi tam zwrócenia uwagi na systematyczną i pogłębiającą się – przepraszam za słowo – debilizację społeczeństwa przez ostatnie 27 lat.
    Generalny upadek mediów, zanik czytelnictwa książek, zapaść w szeroko rozumianej kulturze – szczególnie tej wysokiej, bardzo niski poziom szkolnictwa wyższego – oto Polska AD 2016.
    Politykę społeczną i ekonomiczną można skorygować. Skutków prawie trzydziestoletniego okresu robienia ludziom wody z mózgu już chyba nie.
    Nie wiem więc czy jest możliwe wydobycie Polski z zupełnej peryferii; czy nie pozostaniemy na długi czas krajem przetwórców skóry i drewna, skręcaczy obcego sprzętu AGD i pracowników „call centers”… Te ostatnie zresztą z czasem przeniesione zostaną do jeszcze tańszych krajów…

  109. @mag
    9 czerwca o godz. 11:37

    Ja bym nie czekal. Bo jak red. Celinski pisze, mozna sie nie doczekac (szcegonlnie starsi):

    „PiS zaś wciąż, mimo tego, co od pół roku widzimy, jest hegemonem. Nie zmieni się to szybko. Gra idzie o to, czy zanim się to zmieni, PiS zdoła tak zmienić prawo, że zmiana o nim opinii nie będzie już miała wpływu na kwestię władzy. Bo władza pochodzi od narodu, a kto naród, to PiS zadecyduje. Czas ma tu ogromne znaczenie.”

    Jak na razie, PiS jest tez hegemonem w opinii spolecznej. I tu trzeba skutecznie walczyc. Przy czym nie ma sensu przekonywac zelazny elekorat (jakiejkolwiek) partii. Lepiej rozmawiac o PiSie i przyszlosci Polski z tymi 50%, ktorzy nie poszli na wybory. Przy 50% okazji do rozmowy jest duzo.

  110. @mag
    9 czerwca o godz. 11:41 1669

    Przeczytałem to „stanowisko i argumenty młodego i rozsądnego polityka PO” i jakoś specjalnie się nie wzruszyłem:

    „Do tej pory zresztą nie rozumiem postawienia na niektóre twarze, i to na szczeblu ministrów, które po prostu PiS szkodzą. Dają tak nieprawdopodobny pokaz niekompetencji i braku profesjonalizmu, że głowa boli”.

    Dokładnie to samo można było powiedzieć o rządach PO…

    „Sukces Ryszarda Petru potwierdza, że było w społeczeństwie oczekiwanie na nowych ludzi w polityce…. Ale brak mu doświadczenia, samorefleksji, czasem wygłasza niebywale naiwne tezy”.

    Z tym akurat się zgadzam. No i Petru to wyjątkowo burakowaty bankster, giermek Balcerowicza…

    Jednak PO to partia już zgrana i do tego w dużym stopniu zdegenerowana.
    No i ciągle na przedzie te same „nowe” twarze: Schetyna, Komorowski, Kopacz, Gronkiewicz-Waltz, Szejnfeld… Trzaskowski i – szczególnie – Mucha schowali się trochę ale liczą – szczególnie Mucha, bo to wyjątkowy karierowicz, że znowu wskoczą…

  111. @grzerysz
    No to pozostańmy każde przy swoim zdaniu.
    Miłego dnia.

  112. Mały Fizyk
    Nie pójdę na wybory, dopóki się w Polsce nie pojawi partia, mająca program, pod którym mógłbym się podpisać. A tymczasem, to w Polsce nie ma dziś partii, na którą mógłbym zagłosować zgodnie z moim sumieniem. A oto moje poglądy w olbrzymim skrócie:
    – gospodarka: więcej interwencji państwa, wyższe podatki dla bogatych, wyższe opodatkowanie zagranicznego kapitału, kontrola nad transferem kapitału z Polski oraz pomoc dla przyszłościowych sektorów, takich jak na przykład przemysł wysokiej technologii (high tech) – tu najbliższy jest mi wyraźnie PiS;
    – prawa mniejszości: jestem przeciwko, czyli że uważam, ze mniejszości, takie jak n.p. tzw. niemiecka, nie mogą mieć w Polsce żadnych przywilejów (podobnie jeśli chodzi o tzw. mniejszości seksualne) – znów najbliższy jest tu mi wyraźnie PiS;
    – związki partnerskie: jestem za, ale bez ich uprzywilejowania i tylko dla osób różnopłciowych, a więc żadna z liczących się dziś partii nie reprezentuje chyba mojego stanowiska;
    – prawo do aborcji: jestem zdecydowanie za, łącznie z aborcją z powodów ekonomicznych, a więc chyba żadna z liczących się dziś partii nie reprezentuje tu mojego stanowiska;
    – legalizacja marihuany: jak wyżej;
    – legalizacja prawa do eutanazji: jak wyżej;
    – polityka historyczna: jestem zdecydowanie przeciwko, a więc może Nowoczesna i Razem, ale nie jestem na 100% tego pewien;
    – spojrzenie na Europę, a dokładniej na UE: jestem zdecydowanym „eurosceptykiem”, a więc chyba PiS;
    – sojusze i antypatie: jestem z zdecydowaną poprawą stosunków z Rosją (a więc został mi chyba tylko Mikke), i za byciem bardzo ostrożnym w stosunkach z Niemcami (tu z kolei PiS) i przeciwko uzależnieniu się od NATO i USA oraz przeciwko obecnemu Konkordatowi, a więc na 100% nie PiS, ale więc kto? Może Razem, ale też pewien nie jestem;
    – sprawy pracownicze: tu jestem zdecydowanie za pracownikami, a więc na pewno nie PO czy Nowoczesna a nawet Razem (oni są za imigracją do Polski z III świata, a więc za pogarszaniem warunków pracy i płacy dla polskich pracowników najemnych) – raczej więc zostaje mi tu tylko PiS, szczególnie, że SLD, tak jak praktycznie cała europejska socjaldemokracja, zdradził dawno temu interesy ludzi pracy.
    Wynika więc z tego, że najbliżej jest mi do PiS-u, z wyjątkiem kwestii obyczajowych i geopolitycznych, w których mam diametralnie inne poglądy niż Prezes. Na kogo mam więc według Ciebie głosować? Oto jest pytanie!
    Pozdrawiam

  113. Mały Fizyk
    1. Mylisz średnią z medianą i dominantą. Jeśli ja mam 10 „komórek”, a ty nie masz żadnej, to wciąż średnio mamy po 5 „komórek”. Gdzie ty studiowałeś fizykę, skoro nie rozumiesz czym jest średnia arytmetyczna?

  114. @mag
    9 czerwca o godz. 12:33 1673

    I ja pozdrawiam.
    Potrzeba nam nowych, świetnie wykształconych i trzeźwo myślących ludzi oraz mediów – przynajmniej tych publicznych – na co najmniej dobrym poziomie.

    A mamy „całe pokolenie absolwentów wyższych uczelni, którzy ze zdewaluowanymi dyplomami zdobytymi za całkiem ciężkie jednak pieniądze, siedzą na słuchawkach w tych żałosnych polskich biedakorporacjach poganiani przez żałosnych biedamenedżerów” – to znowu Głowacki z „Polska. The Times” – i bardzo kiepściutkie media, nie tylko publiczna – to znowu ja.
    Czy to nie wstyd, że nawet taka POLITYKA „Gdzieś w głębi lat 60., za Gomułki” – to znowu Celiński – stała na o niebo wyższym poziomie niż obecnie? Recenzje teatralne pisywał tam wtedy Konstanty Puzyna – a miał o czym pisać bo Polska była wówczas potęgę teatralną a Jerzy Grotowski światowym guru.

  115. Mały Fizyk
    2. Według Wikipedii, użyteczność to jest zdolność dobra do zaspokajania potrzeb. Określa ona subiektywną przyjemność, pożytek lub zadowolenie płynące z konsumowanych (albo też posiadanych) dóbr. W szerszym ujęciu jest to satysfakcja i przyjemność wobec korzyści jaką osiągają konsumenci w wyniku użycia (konsumpcji) albo też posiadania jakiegoś dobra materialnego.
    Wartość użyteczności pozwala subiektywnie określić, ile zadowolenia dostarczają konsumentowi konsumowane (posiadane) przez niego produkty i usługi. Możliwe jest też istnienie użyteczności ujemnej, która informuje, że konsumpcja (posiadanie) danego dobra (czy danej ilości dobra, czy w dany sposób) sprawia konsumentowi przykrość. Przykładowo konsumpcja pierwszego pączka będzie miała dla przeciętnego człowieka wysoką użyteczność, drugiego – wciąż użyteczność dodatnią, jednak już mniejszą. Spożycie trzeciego pączka może się okazać dla konsumenta obojętne (nie jest już ani przyjemnością, ani też nie sprawia mu przykrości – użyteczność zerowa). Natomiast zjedzenie czwartego i kolejnych pączków, może sprawiać spożywającemu przykrość (objedzenie, ból brzucha, zbyt duża ilość cukru, rozterki związane z tyciem itp.).
    Hierarchia potrzeb Maslowa nie ma zaś tylko tyle wspólnego z użytecznością, jako że coś może być bardzo użyteczne, na przykład szczoteczka do zębów, ale jeśli ktoś nie ma potrzeby posiadania zębów, a szczególnie zaś czystych i zdrowych zębów, to u niego nie będzie w ogóle potrzeby posiadania takowej szczoteczki, a więc jej użyteczność będzie dla niego zerowa, a nawet i ujemna (coś, co mu tylko zajmuje niepotrzebnie miejsce w mieszkaniu). Hierarchia potrzeb Maslowa nie definiuje nawet pojęcia potrzeby, a tym bardziej użyteczności, a tylko porządkuje ona potrzeby w kolejności od podstawowych czyli najniższych do najwyższych czyli „luksusowych” . Tylko tyle i aż tyle. Dziwne, że tego nie rozumiesz. 😉

  116. @jakowalski
    9 czerwca o godz. 12:50 1675

    „Mały Fizyk” jest widać absolwentem współczesnej polskiej uczelni prywatnej przy dyplomie której dawna matura z dobrego liceum to jak co najmniej doktorat…

  117. Fizyk
    Powinno być „wielkość użyteczności” a NIE „wartość użyteczności”.

  118. Dokładniej: Relatywna wielkość (wysokość) użyteczności pozwala subiektywnie określić, ile zadowolenia dostarczają konsumentowi konsumowane (posiadane) przez niego produkty i usługi.

  119. Grzerysz
    Otóż to. Średnia arytmetyczna objaśniana jest tam dopiero na studiach podyplomowych, a pojęcia mediany i dominaty wyjaśniane są tylko doktorantom!

  120. Mag
    Wstydziła byś się przyznawać do KOD-u!

  121. @grzerysz
    Wypadałoby zacząć od tego, że „Polska.The Times” to bardzo „kiepściutki” dziennik. Wiem co mówię, bo czytam regularnie w internecie (w ramach „prasówki”) i mam skalę porównawczą z innymi tytułami, znacznie bardziej opiniotwórczymi.
    Publicystyka pana Głowackiego nie trafia mi jakoś do przekonania, bo opowiada banały i wyważa drzwi do lasu, a poza tym autorytetem może być dla mnie pan Janusz Głowacki, a nie Witold (z całym uszanowaniem).

  122. jakowalski
    A niby czego miałabym się wstydzić?
    Przy okazji: uważaj na ortografię.

  123. Kaczyński: „państwo prawa nie musi być demokratyczne”.

    Autor wyrwał zdanie z kontekstu i udaje, że nie zrozumiał.
    To nie postulat tylko diagnoza.

    Coraz więcej Europejczyków sądzi, że ich „państwa prawne” zaczynają mieć cechy pozornej demokracji. Rządzą międzynarodowe organizacje bez większego mandatu społecznego, oraz duże korporacje i obsługujący ich prawnicy. Polecam ostatni przykład z liczeniem głosów w Austrii w drugiej turze wyborów prezydenckich.

  124. @mag
    9 czerwca o godz. 13:15 1683

    „Wypadałoby zacząć od tego, że „Polska.The Times” to bardzo „kiepściutki” dziennik”.

    Kupiłem w życiu tylko dwa numery: kiedyś jedno wydanie wrocławskie i teraz – jedno warszawskie. Oprócz artykułu Głowackiego znalazłem tam też dobry wywiad z Marcinem Mellerem. Oto fragment:

    „Tempo reform Pana zaskoczyło?

    – Dzisiaj modne jest mówienie: „Byliśmy głupi”, bo zwłaszcza w latach 90. zachłysnęliśmy się tym polskim wariantem kapitalizmu, liberalizmu, neoliberalizmu i mówię tu o słowach poczynając od Marcina Króla, poprzez Michała Boniego, po Grzegorza Sroczyńskiego, wymieniam tylko ludzi powyżej 40 roku życia. Nie będę szczególnie oryginalny, ale też nie będę ściemniał – tak, byłem w latach 90. zachwycony tym, jak Polska się rozwija, jakie dostała szanse. Tak, zabrakło mi wyobraźni, wrażliwości. Myśląc symbolicznie o świecie pegieerów, myślałem: „Jak sobie sami nie pomogą, nikt im nie pomoże.”

    Bo jednak spora grupa Polaków nie dała sobie rady.

    – Zgadza się. Przyznaję, że patrzyłem na szanse, jakie daje życie, patrzyłem na ludzi, którym się udaje. Wydawało mi się, że jeśli wszyscy będą chcieli, wszystkim się uda. Błąd.

    Myśli Pan, że to kwestia mentalności, życia, bo żyjąc tyle lat w komunie nie musieliśmy o nic specjalnie walczyć, mieliśmy niewiele, ale po równo.

    – Problem polega na tym, dzisiaj to rozumieniem, bo jestem trochę starszy, że część ludzi po prostu sobie nie radzi, bo nie jest zaradna, bo nie ma inicjatywy, pomysłu na siebie, bo żyje w małej mieścinie, w której zamknięto jedyny zakład, a oni nie ma w genach jak Amerykanie tego czegoś, co każe im jechać do innego miasta i tam szukać pracy. Sami nauczyliśmy się tego po latach. I tu pojawia się pytanie – co z nimi? Im jestem starszy tym bardziej jestem przekonany, że państwo, samorządy powinny pełnić również funkcje osłonowe, jakoś tym pozbawionym siły przebicia pomóc.

    Politycy też tego nie dostrzegli.

    – Nie tylko politycy. Prawie wszyscy. Choć byli przecież ludzie, jak Jacek Kuroń, którzy na bardzo wczesnym etapie przestrzegali przed tym, co się w Polsce kształtuje, jakie warstwy społeczne się tworzą. Ale jeśli mnie pani pyta, to odpowiadam: Tak, ja też w dużej mierze żyłem tym mitem….
    Często z moim gośćmi w „Drugim śniadaniu mistrzów” rozmawiamy o emigracji – 2, 3 miliony ludzi wyjechało z Polski. Nigdy nie uważałem, że nic się nie stało, że to normalna rzecz – wolny rynek, więc każdy może jechać gdzie chce. Oczywiście, są ludzie, którzy chcą wyjechać, bo pewne rzeczy im się nie podobają, bo są ciekawi świata, ale generalnie ludzie chcą żyć, zarabiać tam, gdzie się urodzili, wśród rodziny, bliskich. Więc to, że tyle osób musiało wyjechać było dla mnie wielkim dramatem i fiaskiem tych 25 lat”.

    Nie odniosłem wrażenia aby ten dziennik był gorszy od obecnej GAZETY WYBORCZEJ, którą teraz uważam za bardzo słabą i niezwykle jednostronną, żeby nie powiedzieć zmanipulowaną, zarówno jeśli chodzi o sprawy krajowe jak i zagraniczne. RZECZPOSPOLITA jest od WYBORCZEJ lepsza bo prezentuje większą gamę opinii – szczególnie jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe – choć ona też, moim zdaniem, jest generalnie kiepska. Czasami kupuję weekendowe wydanie DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ (ma dodatek KULTURA) i zdarzają się niezłe numery. Bardzo cenię częstego tam gościa profesora Szahaja i jeszcze ciągle obecnego redaktora Wosia.

    Problemem współczesnej polskiej prasy jest bardzo niska jakość dziennikarzy.
    Nawet ci jako tako wykształceni kończyli często dość egzotyczne kierunki i nie mają praktycznie żadnej wiedzy o historii, stosunkach międzynarodowym, ekonomii.
    Ci ambitniejsi i mądrzejsi zaś nie dostają odpowiednich warunków – czasu i pieniędzy – aby dobrze przygotować pogłębione artykuły.
    Ale mam wątpliwości czy wielu czytelników – nawet tych tzw. opiniotwórczych dzienników – jest zainteresowanych pogłębionymi artykułami?
    27 lat nieprzerwanego debilizowania społeczeństwa zrobiło swoje…

  125. @jakowalski
    9 czerwca o godz. 12:50

    Ja roznice miedzy srednia, median a nawet dominanta znam. A Ty mi chesz wwmowic, ze w np. Afryce garstka posiada po 99 komurek a cala reszta nic 😉

    Przy takim masowym artylule jak komorki (ktore wedlug ciebie malo kosztuja i sa nawet kradzione) nie ma podstaw do przyjmowania, ze rozklad jest niesymetryczny. A przy symetrycznym rozkladzie srednia=median=dominanta. Ty studiowales ekonomie, wiec to wiesz i tylko durnia zgrywasz 😉

  126. @jakowalski
    9 czerwca o godz. 12:37

    Mozesz zalozyc partie i na siebie samego glosowac 😉 Albo brac, co inni ci w wyborach zafunduja. A jesli myslisz, ze Twoj pojedynczy glos sie nie liczy, to przypomne aktualle ca. 30 tys. decydujacych glosow w Austrii.

    Ale nie zachecam cie do glosowania, bo jestem przeciwko PiS 😉

  127. @grzerysz
    Pardą, kiedy cytujesz, a kiedy myślisz swoimi słowami, bo już się pogubiłam?

  128. mag
    9 czerwca o godz. 14:57 1689

    Cytat jest od „Tempo reform Pana zaskoczyło? do Więc to, że tyle osób musiało wyjechać było dla mnie wielkim dramatem i fiaskiem tych 25 lat” – fragment wywiadu z Mellerem.

  129. jakowalski 9 czerwca o godz. 12:37 1674
    – gospodarka: więcej interwencji państwa, wyższe podatki dla bogatych, wyższe opodatkowanie zagranicznego kapitału, kontrola nad transferem kapitału z Polski oraz pomoc dla przyszłościowych sektorów, takich jak na przykład przemysł wysokiej technologii (high tech) – tu najbliższy jest mi wyraźnie PiS;
    ===============================================

    Znowu JK mi podpadłeś, w temacie ratowania gospodarki, uciśnionej, podobno jesteś ekonomistą, z akademickimi tytułami, myślisz tak samo, jak te ekonomiczne patałachy – jak uratować własny tyłek za przeproszeniem – a nie naszą ojczyznę
    i Naród doprowadzony do nędzy, żeby nie powiedzieć ruiny.
    Wszystkie Twoje postulaty JK zrealizują się same, bez mówienia o nich, jak się zrealizuje ten jeden; rzeczy zbędne.
    To nie ja wymyśliłem tę cudowną receptę, nie mogę napisać kto mi ją podsunął,
    z obawy, że mogłoby Ciebie „znerwienie” opanować.

    Rada na gospodarkę jest jedna JK, bardzo prosta, polegająca na usunięciu tego
    z życia gospodarczego, społecznego — co jest zbędne, nieprzydatne, dające niepotrzebną nikomu pracę. Zacząłbym od RPP przy Narodowym Banku, będzie trudne, bo rada zapobiegawczo, żeby nikomu nie przyszło do głowy ją zdmuchnąć – jest umocowana konstytucyjnie.

    Usunięcie rzeczy zbędnych będzie trudne , prawie niemożliwe, będzie krzyk na cały świat.

  130. @grzerysz
    Mój prywatny ranking generalnie marnej prasy codziennej w kolejności od najwyżej (subiektywnie) cenionej do najmniej.
    [Oczywiście, uwagi krytyczne mam do wszystkich tytułów, ale nieporównywalne np. w stosunku do GW, która stara się być w miarę obiektywna i trzymać poziom (robią ją, co by nie mówić, jednak fachowcy) i do np. Naszego Dziennika czy Gazety Polskiej Codziennie, jednostronnych tub propagandowych, bo i zespoły dziennikarskie są siermiężne, na poziomie rydzykowych mediów, przyuczone do zawodu na uczelni Rydzyka].
    Gazeta Wyborcza
    Rzeczpospolita
    Dziennik. Gazeta Prawna
    Polska The Times
    Nasz Dziennik
    Gazeta Polska Codziennie
    Nie wzięłam pod uwagę dzienników regionalnych, bo ich bliżej nie znam.

  131. @grzerysz
    Meller junior jest OK, ale kudy mu do ojca, Stefana Mellera!
    Jeśli nie czytałeś wywiadu-rzeki z tym fantastycznym, arcyciekawym człowiekiem (dwa tomy!) przeprowadzonego przez Michała Komara, to gorąco polecam.

  132. grzerysz
    9 czerwca o godz. 14:24 1686

    Jak się „debilizuje” społeczeństwo za pomocą mediów, opisuje kilku zaledwie zachodnich dziennikarzy, polityków, działaczy społecznych.
    Powiedzmy że ich głos to 1% przekazu dnia, pozostałe 99% to zalew dezinformacji i propagandy, artykułów sponsorowanych, marketingowych.

    Można podawać linki do Rona Paula, Chomsky’ego, Buchanana, Stiglitza, ale nawet na tych blogach niewiele osób CZYTA informacje odbiegające od sztampowego przekazu.
    Zgodne jest to zreszta z eksperymentem na temat oddziaływania grupy na jednostkę.
    Konformizm bierze górę w 9/10 przypadków.
    Wyznawcy zdania większości to sekta, czy tez bydło rzeźne dla tych cwańszych, cyniczniejszych, bezwzględniejszych.

  133. @jakowalski
    9 czerwca o godz. 13:01

    „Hierarchia potrzeb Maslowa nie definiuje nawet pojęcia potrzeby, a tym bardziej użyteczności, a tylko porządkuje ona potrzeby w kolejności od podstawowych czyli najniższych do najwyższych czyli „luksusowych” .

    No to sie zgadzamy. Podstawa theorie o „utility” jest tez prosta hierarchia (ranking). Dlatego w koncepcji „utility” i „Maslow’s hierarchy of needs” nie ma dla mnie roznicy. Wiec mozna o theorie Maslowa powiedziec to samo co tu:
    ” I argue that the very notion of utility is unscientific, and was kept …. only
    because of the conservatism, sheer inertia and ideological…” Zytat L.K.

    Poza tym theorie Maslowa nie udalo sie empirycznie potwierdzic: https://en.wikipedia.org/wiki/Maslow%27s_hierarchy_of_needs#Criticism

  134. @mag
    9 czerwca o godz. 15:15 1692

    „Oczywiście, uwagi krytyczne mam do wszystkich tytułów, ale nieporównywalne np. w stosunku do GW, która stara się być w miarę obiektywna i trzymać poziom (robią ją, co by nie mówić, jednak fachowcy”.

    GAZETĘ WYBORCZĄ czytałem przez kilka lat – najczęściej wydanie czwartkowe i sobotnio-niedzielne. Dawno temu jednak zaprzestałem – właśnie dlatego, że nie ma tam już „fachowców”. Co lepsi dziennikarze dawno już z tej gazety odeszli i została tylko garstka przeciętniaków. Czy Wielowyejska, Wroński, Wieliński, Radziwinowicz, Piątek albo Kublik (szczególnie Agnieszka) to dla ciebie fachowcy? Dla mnie absolutnie nie.
    Jarosław Kurski też wydaje mi się wyjątkowo „bezjajowym” praktycznie naczelnym…
    Co do obiektywizmy to mam oczywiście odmienne zdanie.
    W sprawach krajowych mogą mieć swoich idoli – ma też swoich przecież i RZECZPOSPOLITA. Doceniam, że może w GW ciągle działać taki Grzegorz Sroczyński – chyba jedyny z Czerskiej, którego cenię.
    Ale w sprawach międzynarodowych to już jawna manipulacja – żadnego odstępstwa od jednej, jedynie słusznej linii.
    No i pojawiające się od czasu do czasu haniebne wręcz paszkwile. Ostatni jaki pamiętam to wyjątkowo demagogiczny, brutalny, wręcz chamski atak Mirosława Czecha na profesora Andrzeja Wielickiego – pisałem swego czasu na ten temat na blogu Daniela Passenta.
    Mówię teraz zupełnie poważnie – takiego haniebnego, prostackiego i głupiego ataku nie powstydziliby się najgorsi redaktorzy TRYBUNY LUDU i ŻOŁNIERZA WOLNOŚCI.
    A ktoś taki tekst Czechowi zatwierdził – może nawet mu go zlecił?

  135. @grzerysz
    Czy możesz mi przypomnieć, o co chodzi z prof. Wielickim i Czechem? Kompletnie nie kojarzę. Zresztą nie czytam GW od dechy do dechy. Próbowałam znaleźć w googlach jakiś ślad. Bez skutku.

  136. @mag
    9 czerwca o godz. 16:41 1697

    Chodziło o to, że Czech – zasiadający w władzach krajowych Związku Ukraińców w Polsce – demagogicznie i kłamliwie skomentował na łamach GAZETY WYBORCZEJ artykuł profesora Walickiego z – o ile pamiętam – PRZEGLĄDU POLITYCZNEGO używając przy tym bardzo niewyszukanych metod. O ile pamiętam jeszcze gorsza – bardziej prymitywna – była odpowiedź Czecha na spokojną i merytoryczną reakcję Walickiego na jego paszkwil.
    Generalnie Czechowi chodziło, że profesor Walicki usiłując przedstawić konflikt na Wschodzie i politykę Putina na szerszym tle i analizując jego/jej różnorakie przyczyny i źródła okazał się – jego zdaniem – zbyt prorosyjski zamiast – jak oczekiwał Czech – entuzjastyczne i bezwarunkowo pro-ukraiński.

    Usiłowanie przez Walickiego – bardzo wybitnego przecież filozofa i historyka idei, świetnego znawcy Rosji – bardziej wszechstronnego i głębszego naświetlenia problemów konfliktu na Wschodzie zostało ocenione przez Czecha jako wymagające zapomnienia o elementarnej moralności.

    Ze strony redakcji PRZEGLĄDU POLITYCZNEGO

    „O kwartalniku

    Przegląd Polityczny – magazyn intelektualny, od początku zajmujemy się najszerzej pojętą sferą publiczną. Jesteśmy jednym z ostatnich czasopism „drugiego obiegu”, wydawanych nieprzerwanie od pierwszej połowy lat osiemdziesiątych (pierwszy numer ukazał się w 1983 roku).

    Wspólnym elementem łączącym ogłaszane u nas publikacje jest krytyczny osąd rzeczywistości. Ta formuła pisma okazała się atrakcyjna, zarówno dla najwybitniejszych pisarzy jak i najciekawszych publicystów oraz krytyków czy historyków idei i filozofów

    Można powiedzieć, że konsekwentnie rozwijając formułę magazynu intelektualnego, „Przegląd Polityczny” stał się jednym z najważniejszych czasopism w kraju; pismem intelektualnego „centrum””.

  137. Specjalnie w zakładce ku pamięci, zachowałem sobie artykuł, i czasem przeglądam nowości
    Między zalewem taniej propagandy a poważnym wieloaspektowym ujęciem tematu, jest różnica kolosalna.
    http://www.przegladpolityczny.pl/artykul/198/andrzej-walicki.html

  138. @grzerysz
    Nie wiem, co konkretnie pisał Czech i czy można jego – jak domyślam się – polemikę z profesorem nazwać paszkwilem, ale przeczytałam (bo Wiesiek 59 podał linka) bardzo interesującą i – jak dla mnie – absolutnie wiarygodną analizę konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, jaką przeprowadził prof. Walicki, istotnie wybitny filozof i historyk idei.
    Zauważ jednak, że dziennikarze GW, publicyści i komentatorzy goszczący na łamach Wyborczej reprezentują stosunkowo szerokie spektrum poglądów, czego żadną miarą nie da się powiedzieć o tzw. prasie prawicowej. Jeszcze może „Rzepa” zachowuje jakieś standardy „symetryczności”.

  139. @mag
    9 czerwca o godz. 19:32 1700

    „Nie wiem, co konkretnie pisał Czech i czy można jego – jak domyślam się – polemikę z profesorem nazwać paszkwilem…”

    Czy uważasz, że napisanie takiego tekstu jak to zrobił Walicki wymaga „zapomnienia o elementarnej moralności”?
    Dokładnie takiego sformułowania użył Czech…
    Generalnie jego „polemika” z tekstem Walickiego a następnie z odpowiedzią profesora na nią były brutalne, demagogiczne i podłe.

    „Zauważ jednak, że dziennikarze GW, publicyści i komentatorzy goszczący na łamach Wyborczej reprezentują stosunkowo szerokie spektrum poglądów, czego żadną miarą nie da się powiedzieć o tzw. prasie prawicowej. Jeszcze może „Rzepa” zachowuje jakieś standardy „symetryczności””.

    O prasie prawicowej nie wiem zbyt dużo – nigdy jej nie czytałem i teraz też nie czytam. Zapoznawałem się jedynie czasami z pojedynczymi artykułami.
    Nie mogę zgodzić się z twoim stwierdzeniem, że „publicyści i komentatorzy goszczący na łamach Wyborczej reprezentują stosunkowo szerokie spektrum poglądów”. Bardziej odnosi się to do RZECZPOSPOLITEJ, której też bardzo nie lubię. Staram się jednak przeglądać systematycznie PlusMinus – „tygodnik” RZECZPOSPOLITEJ. Czasami znajduję coś ciekawego.

    Niezwykle wysoko cenię natomiast komentatorów PRZEGLĄDU – profesora Bronisława Łagowskiego, Tomasza Jastruna, Ludwika Stommę, profesora Jana Widackiego, często też innych.
    Teksty Jastruna – podpisywane SMECZ – namiętnie czytywałem jeszcze w paryskiej KULTURZE.

  140. @grzerysz
    Cenię wysoko dokładnie tych samych komentatorów, których wymieniłeś. Nota bene Jastrun jest moim koleżką z roku (na polonistyce).
    Ale „Przegląd” to tygodnik, a mowa była o dziennikach, które jakie są, widzisz zarówno ty, jak i ja.
    Będę jednak nadal bronić w TYM SEGMENCIE – GW, bo przy wszystkich swoich grzechach jest i tak najlepsza.
    Ograniczam się w ciągu tygodnia do internetowej (informacyjnej), ale kupuję papierowy Duży Format i wydanie weekendowe, bo są ciekawe wywiady, reportaże, publicystyka.

  141. Mag
    1. Wstydzić się masz przede wszystkim tego, że jesteś za alimenciarzem Kijowskim oraz za doszczętnie zdemoralizowanymi, skorumpowanymi i skompromitowanymi politykierami z PO, którzy zostali przecież wyraźnie odrzuceni przez Polaków w ostatnich wyborach.
    2. Na serio uważasz „Wybiórczą” za najlepszy polski dziennik?
    3. I o co ci chodzi z tą ortografią? To NIE jest przecież wypracowanie szkolne – to jest nieformalny blog internetowy. Nie bądź wciąż starą, zrzędliwą belferką! A tak nawiasem, to pokaż mi gdzie ja zrobiłem te błędy ortograficzne? Przecież pisanie czegoś razem czy też osobno to jest tylko konwencja, jakże zmienna w czasie! Ważniejszy od ortografii jest styl, jako że błędy ortograficzne wyłapie komputer, ale nie wyłapie on złego stylu wypowiedzi…

  142. Grzerysz
    Paryską „Kulturę” czytywałem kiedyś na emigracji z wielkim zainteresowaniem. Ale bez żalu się jej pozbyłem, jako że ponowna jej lektura obnażyła poważne braki w wiedzy oraz przede wszystkim naiwność i koniunkturalność jej komentatorów, ze S. Lemem (piszącym tam jako P. Znawca oraz Znawca) włącznie. Nie przetrzymały te felietony próby czasu, a więc zasłużyły one, aby spocząć na śmietniku historii.

  143. Wacław
    OK, RPP jest tak samo zbędna jak TK. Ale co z tego? Co to ma do naszej diety?

  144. Mały Fizyk
    1. Zrozum, że użyteczność to jest zupełnie inne pojęcie niż potrzeba. Generalnie, to klasyczna (mikro)ekonomia zajmuje się użytecznością, a potrzebami zajmuje się socjologia i psychologia, głównie zaś psychologia społeczna. Potrzeby można dokładnie skwantyfikować, na przykład robotnik potrzebuje tyle a tyle kalorii dziennie, urzędnik tyle a tyle, a niepracujący emeryt tyle a tyle. Natomiast użyteczności nie da się skwantyfikować, a tylko można powiedzieć, że dla danej osoby w danym monecie, dobro X ma większą, taką samą albo mniejszą użyteczność co dobro Y oraz że w danym momencie jakieś dobro ma dla danego konsumenta użyteczność dodatnią, zerową albo ujemną. Nie ma natomiast jednostki użyteczności, jako że ekonomiści dawno temu zarzucili ideę utila, jako że nie jest niemożliwe skonstruowanie utilometra, czyli obiektywnego miernika ilości owych utili (utilów?).
    2. Teoria Maslowa została zaś wielokrotnie pozytywnie zweryfikowana empirycznie, a przede wszystkim nie udało się jeszcze nikomu udowodnić, że jest ona fałszywa, czyli niezgodna z wynikami obserwacji zachowania się ludzi. Owszem, krytykuje się ją, ale jedyne, co mogą jej krytycy to jest stwierdzenie, że owa hierarchia potrzeb ludzkich nie jest uniwersalna i że zmienia się ona w czasie i przestrzeni. Ale to jest przecież oczywista oczywistość, której Maslow nigdy przecież nie przeczył.
    3. Przecież nie wiemy ilu jest tak naprawdę mieszkańców Afryki ani też ile z tych „komórek” jest aktywnych. Przecież nie wiemy nawet ile mamy w Polsce samochodów, choć są one dokładniej liczone niż „komórki” w Afryce. I tak: Minister Spraw Wewnętrznych RP przedstawił dane dotyczące pojazdów (bez przyczep i naczep) wg stanu na dzień 30 czerwca 2015 r. Wynika z nich, że w Polsce:
    – liczba zarejestrowanych pojazdów wynosi 30 862 835;
    – liczba pojazdów posiadających aktualną polisę OC wynosi 18 730 328;
    – liczba pojazdów posiadających ważne badania techniczne wynosi: 16 359 231.
    Pytanie: ile mamy w Polsce osób na samochód? Przypominam, że nie znamy także dokładnej ilości mieszkańców Polski, ponieważ większość Polaków mieszkających i pracujących zagranicą nie wymeldowała się z Polski ani też nie zgłosiła swego wyjazdu na stałe żadnej polskiej instytucji rządowej. Ja na przykład pracowałem 5 lat w Portugalii, a cały ten czas byłem zarejestrowany w Polsce jako bezrobotny, ponieważ przed wyjazdem skończyła mi się roczna umowa o pracę, a więc aby nie stracić pewnych uprawnień, zarejestrowałem się jako bezrobotny w Polsce, choć nie zdążyłem podjąć nawet pierwszego zasiłku z powodu mego wyjazdu z Polski, praktycznie na stałe.
    3. Co do rozkładu owych „komórek” – one są jednak dla większości mieszkańców Afryki dość drogie, a więc więcej „komórek” mają tam osoby bogate, a większość nie ma ich w ogóle, jako że mieszka na przykład poza zasięgiem sieci albo też nie ma gdzie, jak i czego opłacić dostępu do owej sieci. Tak jak z samochodami w Polsce – nikt nie wie ile jest tak naprawdę tych „komórek” w Afryce i ilu ludzi tam mieszka. Nie ma więc sensu mówienie o tym, ile osób przypada tam na ową „komórkę”, albo też ile owych „komórek” przypada tam na jedną osobę.

  145. jakowalski
    Podziwiam twój tupet. Nie odważyłabym się powiedzieć komuś, by się WSTYDZIŁ, że ma poglądy odbiegające od moich. Jeśli nie są to np. poglądy ewidentnie faszystowskie (brunatne lub czerwone).
    Oszczerstwa, pomówienia, cyniczne kłamstwa są chlebem powszednim dla wyznawców PIS wobec opozycji partyjnej (PO, Nowoczesna) oraz KOD jako ruchu obywatelskiego.
    Każdemu kto nie z wami lub was „zdradził” zarzucacie wszelkie możliwe i niemożliwe „zbrodnie”. Ach ten straszny „alimenciarz” Kijowski (podczas gdy tatuśkowie alimenciarze z różnych opcji zazwyczaj byli i są w porzo).
    Czekam kto i kiedy wyciągnie innego haka na Kijowskiego, bo ten się już opatrzył. Nie opatrzyła się natomiast wina Tuska, co przypomniala Szydłowa a propos pielęgniarek.
    Poziom absurdalności rozmaitych zarzutów jest na tyle wysoki, że uniemożliwia choćby pozory dyskusji.
    Jeśli oświadczysz, że jesteś ponad wojenkę polsko-polską, to i tak ci nie uwierzę.
    Nie zamierzam wchodzić z tobą w dalsze rozhowory, więc daruj sobie odpowiedź na ten mój post, bo ja raczej już nie odpowiem na kolejny twój (asekuracja w myśli sentencji „nigdy nie mów nigdy).
    P.S. Błąd ortograficzny czy inny jest tylko i aż błędem. Również na „luzackich” blogach, co jednak nie musi zwalniać od wymogu poprawności.
    Dobranoc

  146. jakowalski
    9 czerwca o godz. 22:09 1706

    Lubię twoje racjonalne teksty.
    Pod warunkiem, że nie dominują bloga…..

    Problem ze statystyką jest dawno zdefiniowany.
    Jest prawda, kłamstwo i prawda statystyczna.
    Za jej pomocą można udowodnić każdą tezę.

    Komórka w dzisiejszych czasach, kosztować może jakieś 10$, kosztowniejszy jest dostęp do sieci.
    Większość powierzchni lądów dostęp do sieci miewa częściej niż ma.
    Komórka jest narzędziem.
    Takim samym jak onegdaj łuk, czy koń.
    Służy do zdobywania i przekazywania informacji o zdobyczy.

    Statystyki tyczące krajów afrykańskich, azjatyckich, czy latynoamerykańskich, dotyczą jedynie części terytoriow gdzie funkcjonuje jakaś władza mająca kontakt z centrum.
    Spisujący dane w wielu prowincjach, po prostu takiej wycieczki by nie przeżyli.
    Potraktowani by byli jak poborcy podatków, po prostu.
    Cywilizacja niekoniecznie wygląda tak, jak w Europie, co do wielu nie dociera.

    Ile komórek jest odzyskiwanych ze śmieci transportowanych z Europy na wysypiska w Nairobi, Kinszasy, Lagos?

  147. Mag
    Po prostu wstyd jest popierać bandę skorumpowanych politykierów z PO i tyle. Poza tym, to mylisz faszyzm z socjalizmem. A to już jest wręcz obciach…
    I jeszcze poza tym, to KOD jest tak samo ruchem obywatelskim jak był nim KOR. Dziś wiemy, że KOR finansowała CIA. Ciekawe, kto finansuje dziś KOD? Podpadli mi oni także, hałasując swymi przenośnymi generatorami w ostatnią niedzielę podczas koncertu szopenowskiego w Łazienkach.
    Przypominam Ci też, że nie jestem zwolennikiem ani PO, ani PiS-u, ani też SLD, ani Nowoczesnej, ani Razem ani też ZSL (pardon, PSL), ani też Korwina czy też innego Kukiza.
    I daruj sobie te swoje belferskie nawyki starej panny, jako że nie jest ci z nimi do twarzy. 😉 I nie obrażaj się, bowiem wiem, że długo nie potrafisz być obrażona. 🙂

  148. wiesiek59 (9 czerwca o godz. 22:32 1708)
    Pełna zgoda.

  149. jakowalski
    Jedno jest pewne i tylko dlatego się odzywam, bo mnie wprost zatkało!
    Świetnie znasz się nie tylko na polityce (zwłaszcza globalnej), ale i na ludziach, skoro w trzykrotnej mężatce dopatrzyłeś się starej panny „o belferskich nawykach”.
    Ha, ha, ha, ha, ha, ha, hi, hi, hi!

  150. jakowalski 9 czerwca o godz. 21:53 1705
    OK, RPP jest tak samo zbędna jak TK. Ale co z tego? Co to ma do naszej diety?
    ==============================================
    Ano ma to, że ta nasza dieta produkuje głupków, a my potrzebujemy ludzi mądrych:
    ekonomistów, lekarzy , dziennikarzy….nie mówiąc o politykach.
    Warunki do osiągnięcia tego celu mamy: lepsze niż w Szwajcarii i Islandii, znacznie lepsze.Tu na tym blogu, blogierzy narzekają , tak między wierszami – dlaczego mamy tak mało sprawnych , dobrze piszących dziennikarzy, ekonomistów, mądrych polityków, naukowców, lekarzy…

    Jak Ci taką podpowiedź daję, mówię prawdę, co trzeba zrobić, żeby było dobrze,
    to rzucasz we mnie błotem, zachowujesz się „padalcowato”, jak typowy moher,
    który nie lubi prawdy — jak diabeł święconej wody.

    Zdrowych ludzi trzeba hodować w Polsce, żeby było lepiej, robi się odwrotnie,
    czyni się wszystko, żeby same kaleki chodziły po ulicach, dzieci patologiczne się
    rodziły. Dzieje się tak dlatego, że ludzie odpowiedzialni za ten stan rzeczy stają się coraz głupsi, zdrowa czynność umysłu im maleje, na potęgę. Złe decyzje są wydawane, przez nasze elity: rządzące, intelektualne, …

    Nie mogę się nadziwić, co za tępak podrzucił PiS-owi te szaleńcze w swojej
    głupocie obietnice wyborcze, te prezydenckie i sejmowe. Przecież sami tego nie wymyślili, za głupi są na to, żeby to z ich pisowskich głów wyszło.
    Jak bym nie myślał, to wszystko wskazuje na młodego Morawieckiego, który w nagrodę, w charakterze zapłaty otrzymał stanowisko wicepremiera. Morawiecki, sam tego nie zrobił , musiał, i ma pomocników, chyba, innej opcji nie widzę
    – z kręgów biznesowo bankowych.

  151. @jakowalski
    9 czerwca o godz. 22:09

    ad. 1. „Potrzeby można dokładnie skwantyfikować,…” No to skwatyfikuj np. ile kto seksu potrzebuje (ale jak przywolasz Lutra, to sie usmieje), albo self-respect, itd. itp.
    No ale jezeli uwazasz, ze to mozna skwantyfikowac, to mozna i znalezc funkcje Ut = U1(x1, x2,…xn). Ale wtedy niejaki LK argumentuje: ” It is
    so general statement, that is has no practical value and virtually says nothing
    about the properties of the utility function, so it should be simply rejected,
    according to the Ockham’s principle of economy (Ockham’s razor).”

    ad. 2. Cos mi sie wydaje, ze Ty moich linkow nie czytasz albo nie rozumiesz:
    „Recent research appears to validate the existence of universal human needs, although the hierarchy proposed by Maslow is called into question.[15][16]”. I dalej:
    „In their extensive review of research based on Maslow’s theory, Wahba and Bridwell found little evidence for the ranking of needs that Maslow described or for the existence of a definite hierarchy at all.[19]”. Wedlug pozytywistow, zadnej theorii nie mozna udowodnic (najwyzej sfalsyfikowac). Ale bez evidence, szkoda czasu sie nia zajmowac.

    ad.3. Czyli ile komorek w Afryce jest, to Ty pewnosci nie masz. Ale, ze zdecydowana wiekszosc jest w rekach „garstki” to juz wiesz na pewno. Pewno przez objawienie 😉

    NB. A Tys na studiach cos slyszal na temat np. Student’s t-distribution i po co to jest potrzebne?

  152. @wiesiek59
    9 czerwca o godz. 22:32

    „Problem ze statystyką jest dawno zdefiniowany.
    Jest prawda, kłamstwo i prawda statystyczna.
    Za jej pomocą można udowodnić każdą tezę.”

    Statystyka ma swoje problemy i dlatego rozwija sie dalej.
    Ale zdecydowanie wieksze problemy maje laicy ze zrozumieniem i prawidlowym zastosowaniem statystyki. Czym sie wykazales powtarzajac (juz nudny) zart.

    A gdybys spojzal do podanego linka, to bys zrozumial ze nie chodzi o komorki ale o „Mobile cellular telephone subscriptions…”. A zeby to policzyc nie trzeba sie nawetr z miejsca ruszyc.

  153. Pozwolę sobie zacytować:

    „Nawet gdy jest problem mały, niech Wam słowa wejdą w krew te:
    lepiej nie przeginać pały ani we wte, anni we wte.”

    W gruncie rzeczy tak gospodarz blogu, jak i jego adversarze są zgodni co do tego iż
    NIE JEST TAK, JAK BYĆ MIAŁO!
    Przyczyny tego stanu rzeczy każda ze stron przedstawia jako wynik indolencji/korupcji odmiennie myślących w tonie z góry wykluczającym perspektywy ustalenia obiektywnych przyczyn, nie mówiąc już o możliwościach wyjścia z impasu.
    Nie ma tu mowy o dostrzeganiu jakichkolwiek wartosci w poglądach innych niż tak sano. Coś w rodzaju „kto nie z Mieciem, tego zmieciem” po obu stronach.

    Polacy zasmakowali tak „urawniłowki” jak i kapitalizmu. W „urawniłowce” tęsknili do kapitalizmu, w kapitaliźmie tęsknią za „urawniłowką”. U podstaw tego, na pozór absurdalnego, braku konsekwencji wydaje się leżeć nie tylko to, że zarówno w jednym jak i drugim przypadku pewne grupy miały się (mają się) nieporównanie lepiej niż inne, ale i (a być może nawet głównie) przekonanie o braku perspektyw zmiany na lepsze w ramach aktualnego systemu.

    Czy to się komu podoba czy też nie, Polska Rzeczpospolita Ludowa i Polska Rzeczpospolita Tuskowa rozpadły się z tego samego powodu: braku wiarogodnych perspektyw zniwelowania różnic między uprzywilejowanymi i nie uprzywilejowanymi, między ustosunkowanymi i nie ustosunkowanymi, między pławiącemi się w zbytku i bytującymi na pograniczu nędzy.
    Inaczej mówiąc obie te Rzeczpospolite splajtowały ze względu brak elementarnej odpowiedzialności rządzących wobec rządzonych, zastąpionej przez wszechobecne TKM.

    Dotychczasowe poczynania kolejnego męża opatrznościowego (et consortes) nie wydają się w tym względzie odbiegać od ustalonego wzoru.

    Dyskutowanie w nieskończoność kto bardziej zawinił niczego nie zmieni.
    Zbyt pokaźna część narodu (na wzór większości moich współobywateli) uważa, że system jest „rigged” przeciwko nim. W tej sytuacji spory o to kto i dlaczego bardziej
    f… up to tylko i jedynie woda na młyn demagogów.

    Szkoda, że to bystrych nadwiślańskich umysłów nie dociera.

  154. Przepraszam.

    Mój, podobno niemylny, PC abreviated
    „tak samo myślących” do „tak sano”

    Once technology is master,
    we shell reach disaster faster …

  155. @alamakotalive
    10 czerwca o godz. 2:30

    „Once technology is master,
    we shell reach disaster faster …”

    To mi sie bardzo podoba :-))

  156. M. Fizyk & Ala co ma żywego kota
    Przypominam nieśmiało, że angielski NIE jest jeszcze językiem urzędowym w Polsce…

  157. @jakowalski
    10 czerwca o godz. 13:19

    Co za szczescie, ze POLITYKA jeszcze nie jest urzedowa 😉

  158. mały fizyk 😉

  159. . zaczyna docierać efekt budowanego od pierwszego dnia w kosmicznym tempie „zawodowego” elektoratu (wymiana wszystkich i wszędzie na swoich). to skutkuje wynikami sondaży i pozwoli na wygranie każdych wyborów