Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

30.09.2016
piątek

Nie o piękno chodzi, lecz o zdrowie

30 września 2016, piątek,

Gazeta daje tytuł na pierwszej stronie: Małe szpitale nie są już piękne. To tytuł tekstu o pomyśle sieci „pełnowymiarowych” szpitali, które mają być finansowane z NFZ, podczas gdy te małe – bez oddziału ratunkowego, bez nocnej i świątecznej pomocy, bez skojarzonych ze sobą oddziałów szpitalnych i przychodni – mają być pozbawione finansowania z tego źródła. Owszem, będą mogły aplikować w konkursie, ale co innego móc się ubiegać, co innego mieć. Obok duża fotografia – zapowiedź materiału w „Magazynie Stołecznym”, istotnego, bo o masie krytycznej (rowerowej) i walce o miasto dla ludzi. Ranga tekstu o szpitalach jest więc wybita.

Nie podoba mi się to, co czytam o tym pomyśle z arcyistotnej przyczyny – mianowicie że szpitale, które spełnią wymagania skali (bo do tego się pomysł ministerstwa sprowadza) i znajdą się w sieci, otrzymają ryczałt na tylu chorych, ile przyjmują teraz. Co oznacza, że wydłużą się kolejki i dla wielu chorych bramką do szpitala stanie się jeśli nie ich prywatna kasa, to stan zagrażający życiu. A więc, jak wynika przynajmniej z tych ochłapów wiedzy, jakim dzisiaj dysponuję, celem, chyba jedynym, który da się policzyć, są oszczędności, a nie jakość diagnozy i terapii.

Chcę podzielić się dzisiaj, z pozycji obserwatora polityki, a nie specjalisty od organizacji systemu publicznej opieki medycznej i kiedy jeszcze właściwie nic nie wiem o ministerialnym projekcie, dwiema uwagami. Pierwsza odnosi się do ministerstwa, druga do Gazety.

Szpitalnictwo i leki to dwa wielkie centra publicznych wydatków na zdrowie. Dzisiaj tematem jest szpitalnictwo. Oczywiste jest, że minister zdrowia musi analizować efektywność publicznych wydatków na szpitale, mając za kryteria: jakość, dostępność i koszty tworzonych przez niego systemów. Kiedy rusza się ten temat, o szczególnej przecież wrażliwości, nie można zdać się na przypadek w prezentacji własnych propozycji zmian. Po pierwsze dlatego, ze każda zmiana organizacyjna jest w polityce bolesna już wyłącznie z uwagi na to, że jest zmianą. Ludzie przyzwyczajają się, a zmiana, jakakolwiek zmiana, narusza ich poczucie bezpieczeństwa, bo nauczyć się muszą nowych reguł. W przypadku publicznej opieki zdrowotnej dotyczy to wielkiej wagi tematu (życie), ogromnej masy ludzi (wszyscy) i na dodatek splotu różnych, często ze sobą skonfliktowanych interesów. Szpitale to miejsce zarobkowania masy ludzi, w niektórych miejscowościach, dla wielkiej części z nich, miejsce bezalternatywne. W wielu samorządach – dla ich organów, dla władzy – szpitale mają podwójne znaczenie: są zasobem miejsc pracy, w niektórych miastach powiatowych jest to największy pracodawca i prestiżu oraz, z uwagi na wyborców, własnych szans życiowych politycznych elit. Starosta w kilkunastotysięcznym mieście powiatowym w 50-tysięcznym powiecie nie pozostanie na swoim stanowisku, gdy „nie obroni” szpitala. Zwłaszcza gdy sąsiedni, o podobnym potencjale, szpital obroni.

Co do Gazety. Ma najwybitniejszą, moim zdaniem, znawczynię w tej dziedzinie. A wybija tytuł: „Małe szpitale nie są już piękne”.

OK. Są pewne dziedziny medycyny, w których małe, wręcz intymne kliniki mają uzasadnienie. Położnictwo, psychiatria, ginekologia. Jednak w czymś, co nieelegancko nazwać można powszechnym, szpitalnym zabezpieczeniem potrzeb mieszkańców, „małe” szpitale mogą rzecz jasna pozostać piękne, ale ze względu na kryterium jakości świadczeń będą kontrproduktywne zarówno, jak idzie o bezpieczeństwo pacjentów, jak i z uwagi na koszty. Statystyka!

Zakładam, prawdę pisząc, nie potrafię oszacować, na ile na wyrost, że mamy dzisiaj dostatecznie już zestandaryzowane procedury terapeutyczne. Ocena jakości wymaga jednak statystyki. Szpital robiący trzydzieści operacji rocznie na otwartym sercu nie ma szansy (chyba że idzie o Doktora Wilczura, ale kiedy żył Doktor Wilczur, nie robiono jeszcze takich operacji) konkurować ze szpitalem, gdzie takich operacji robi się dwa tysiące rocznie. Idzie o jakość. Czyli życie. Bardzo konkretna rzecz.

Realna, a więc ta, która po prostu jest, sieć szpitali opiera się na powiatach jako organizatorów szpitali. Powiaty! Nie tylko o szpitale chodzi. Powiaty z ich funkcjami to epoka furmanki – albo kolaski jak idzie o ziemiaństwo. Na pewno nie gładkich szos i helikopterów. To, co bardzo istotne, to właśnie oddziały ratunkowe. Dziwicie się, Gazeto, że dla ministra zdrowia to warunek, by szpital znalazł się w sieci? Nie rozwijam się. Za mało wiem. Ministerstwo, jak to jest w Polsce, pod naciskiem na efekt coś tam powiedziało. Czyli raczej spaliło, niż otworzyło dyskusję. Jak na razie to zjednoczyło przeciwników jakichkolwiek zmian. Pacjentów, którzy wciąż nie wiedzą, że życie nie jest bezcenne (a nie jest!), starostów, którzy do upadłego bronić będą nawet wprost śmiertelnych oddziałów w „swoich” szpitalach, pracowników, których prestiż i kasa jest, gdzie jest.

Nie tak reformuje się służbę zdrowia, w dzisiejszym szczególe – szpitalnictwo. Polityka na tym poziomie naprawdę mija się z sensem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 83

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawe. Ale jako bezpartyjny i tak nie mam praw wyborczych w Polsce i nie mogą się rozglądnąć, zgłosić i wybrać kompetentnych kandydatów, którzy w sposób właściwy wpłyną na system zdrowia.

    Więc po co mi ta cała wiedza? I te całe poglądy? Wykastrowanemu z praw wyborczych obywatelowi nie są potrzebne żadna wiedza i żadne poglądy.
    No chyba tylko, by sobie pohejtować trochę na Fejszbuku czy w Polityce.

  2. Snake
    Masz w Polsce dokładnie takie same prawa jak w każdym innym kraju gdzie systemem rządów jest tzw. demokracja burżuazyjna, czyli inaczej plutokracja. Innymi słowy – wielkość twojego wpływu na decyzje władzy jest wprost proporcjonalna do zasobności twojego portfela, przy czym rośnie ona nie liniowo, ale wykładniczo.

  3. Panie Ministrze Celiński,
    Tu NIE chodzi o wielkość szpitali, a tylko o to, że ponieważ lekarze zarabiają na leczeniu, a nie na wyleczeniu swoich pacjentów, to nie są oni zainteresowani w tanich i skutecznych terapiach prowadzących do szybkiego wyleczenia – tak a nie inaczej działa bowiem kapitalizm rynkowy w medycynie. Tak więc z punktu widzenia zwykłego obywatela i gospodarki państwa o wiele bardziej efektywne jest postawienie na zapobieganie chorobom a nie ich leczenie, ale na przeszkodzie stoi tu zależność rządzących nami polityków od kapitału, w tym reprezentującego przemysł farmaceutyczny i prywatne szpitale. Nikt poza masochistami, nie chce być przecież leczony – każdy normalny człowiek chce tylko być zdrowy, a więc potrzebny jest nam nacisk na profilaktykę, na zapobieganie chorobom a nie, jak dziś, na ich leczenie – często długie i nieskuteczne a prawie zawsze kosztowne i mało przyjemne. Ale wiadomo przecież, że w interesie mafii lekarsko-farmaceutycznej leży, aby było wśród nas jak najwięcej chorych i to najlepiej przewlekle, jako że na zdrowych to ani lekarz ani też aptekarz czy producent lekarstw NIE zarobią. Zdrowie jest zaś relatywnie tanie – to tylko choroby a dokładniej ich leczenie kosztują nas fortunę. Ale że w kapitalizmie liczy się tylko prywatny zysk, to więc lekarze i farmaceuci robią wszystko, aby wśród nas było jak najwięcej chorych, najlepiej przewlekle. 🙁
    Poza tym, to w kapitalizmie rynkowym lekarze nie mają wiele do powiedzenia i tak samo jak aptekarze muszą oni realizować wytyczne przemysłu farmaceutycznego i producentów sprzętu medycznego, czyli wpędzać nas w przewlekłe choroby wymagające drogiego leczenia. A przecież po to maja oni przecież kwalifikacje jako lekarze, aby dbać o zdrowie swoich pacjentów, a nie o finanse własne oraz producentów lekarstw i sprzętu medycznego. Tak więc winny jest tu kapitalizm, który deprawuje lekarzy i robi z medycyny jej parodię. Oczywiście nie wszyscy lekarze są skorumpowani, ale zdecydowana ich większość źle nam służy, lecząc choroby a nie człowieka i NIE będąc zainteresowana profilaktyką, jako nie przynosząca im dochodów. Poza tym, to lekarze nie muszą przecież na wszystko przepisywać drogich a często mało skutecznych lekarstw i długie pobyty w szpitalach – mogą oni zaś wyjaśnić pacjentowi, jak ma się on odżywiać, jaki prowadzić tryb życia i jakie zażywać zioła, aby pomóc swemu organizmowi w zwalczeniu choroby i zapobiec jej nawrotom. Ale tak, czyli etycznie postępując, nie dostaną oni przecież łapówek od lobby farmaceutycznego i właścicieli szpitali! Poprawa stanu naszego zdrowia wymaga więc eliminacji kapitalizmu rynkowego, albowiem mamy tu alternatywę: albo żyć w zdrowiu albo też żyć w kapitalizmie rynkowym – tertium non datur!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bosze co sie dzieje. Wszedzie kleski.
    Zaproscie murzynow z Afryki niech pokieruja tym nieszczesnym krajem. Najwyzszy czas.

  6. Sznowny Panie Celinski

    Male szpitale maja racje bytu jesli sa asekurowane przez duze. Nie rewolucja ale ewolucja w ochronie zdrowia najlepiej zabezpieczy interesy pacjentow. Najwazniejsza jest jakosc uslug medycznych. Kiepscy lekarze i chirurdzy tak samo jak kiepskie szpitale powinni byc stopniowo eliminowani. Podniesienie jakosci uslug medycznych powinno byc celem dzialan ministertwa. Jesli maly szpital swiadczy lepsze uslugi niz duzy to powinien byc promowany.
    W tym wszystkim chodzi o zdrowy rozsadek i o to by nie wylac dziecka z kapiela a z tym w Polsce sa klopoty.

    Slawomirski

  7. axiom1
    30 września o godz. 21:26 8977

    „Zaproscie murzynow z Afryki niech pokieruja tym nieszczesnym krajem.”

    ksenofob i rasista

    Slawomirski

  8. Choroba jest karą boską za grzechy.Tylko modlitwa prowadzi do zdrowia.W ramach klauzuli sumienia katolicy nie powinni leczyć i korzystać z usług świeckiej służby zdrowia bo to narzędzie Szatana na poziomie agencji towarzyskiej.Brakuje różańcowego oblężenia placówek zdrowia na podobieństwo teatrów serwujących pornografię zwaną sztuką.W kraju katolickim choroby to kompromitacja bo jest świadectwem grzeszności parafian podobnie jak przestępczość potwierdzona zapełnionymi więzieniami.Tak sobie myślę,że wystarczy nie grzeszyć aby być zdrowym i zacząć porządkowanie świata od siebie a nie od likwidacji TK ,który jak w lustrze pokazuje grzechy legislacyjne prawicowych polityków.Masz gorączkę stłucz termometr mawiał klasyk z Gdańska.

  9. We wscieklym szatanskim imperium odbyla sie konferencja Center for European Policy Analysis (CEPA) na ktorej odczytano list Antka Macierewicza. W tekscie szalenczy atak na Rosje. Rosja zostala oskarzona miedzy innymi o stworzenie Panstwa Islamskiego.
    Antek sam mial to przeczytac ale nie dolecial na czas.
    W czasie obecnego pobytu we wscieklym szatanskim imperium Antek nieustannie domaga amerykanskiej okupacji Polski. Uzasadniajac zagrozeniem ze strony Rosji ktore on sam prowokuje i stwarza.
    To jest recepta nie tylko na calkowita zaglade polskiego budzetu. To rowniez dazenie do knfliktu w wyniku ktorego Polska moze zostac zaniszczona calkowicie i kompletnie. I nawet nie musi to byc konflikt zbrojny.
    Wystarczy ze Rosja odpowie pozytywnie na niemiecka prosbe rewizji Jalty i Potczdamu. Wiadomo o jaka rewizje chodzi. I reszta sama sie stanie.
    Kto dal temu idiocie mandat aby dazyl do wojny a Rosja ???
    Trzymanie tego debila Macierwicza w rzadzie jest skrajnym niechlujstwem ze strony Kaczynskiego. To brak najbardziej elemetarnego rozsaku i poczycia odpowiedzialnosci ze strony Kaczynskiego. To sabotaz Polski i Europy Wschodniej.

  10. Hipokryzja państwa świeckiego jest porażająca bo zarabia na używkach np.tytoń,alkohol,cukier prowadzących do utraty zdrowia a nawet śmierci ścigając tylko marginesowy śmiertelnie handel narkotykami.Zarobiona kasa z tytułu akcyzy nie jest przeznaczona na profilaktykę lecz jako brudne pieniądze idzie np.na zbrojenia służące też zabijaniu. Dlaczego osoby chore doświadczone przez Boga nie stosują świeckich metod tzw. higienicznego trybu życia a państwo nie dyscyplinuje chorych na własne życzenie.Dlaczego osoby z nadwagą,alkoholicy, palacze nie płacą podwyższonych składek zdrowotnych do czasu uzyskania wagi normatywnej według BMI.Producenci żywności niebezpiecznej powinni płacić podatek na podobieństwo opłaty środowiskowej bo osłabiają zdrowie narodu stanowiącego główne zaopatrzenie osobowe OTK Macierewicza. Tak sobie myślę,że spasiony żołnierz OTK jest łatwiejszym celem na polu walki i przypomina cherlawą tarczę XXXL.

  11. SŁOWIANIN STANISŁAW
    1 października o godz. 2:16 8980

    Ale dlaczego ci wadzi pan sędzia Rzepliński z Trybunału Konstytucyjnego? Dostał nagrodę z Watykanu? To dostał. Ale żeby mu od razu wymyślać? Opanuj się.

  12. Stanem chorobowym w państwie świeckim w założeniu jest afiszowanie się z pobożnością w ramach sprawowanego urzędu. Sugerowanie,że wola Boga powinna iść przed wolą ustawodawcy ludzkiego potwierdza jednostkę chorobową osobnika rodzaju ludzkiego zwanego funkcjonariuszem.To nie jest przejaw lojalności wobec państwa świeckiego w imieniu którego następuje np.orzekanie.A przyjmowanie orderów od obcych państw nie różni się od prezentów wdzięcznych pacjentów w służbie zdrowia.Tak sobie myślę,że problemem nie jest gdzie się ludzie leczą tylko dlaczego chorują i kto na tym zarabia nie lecząc skutecznie żerując na grzechach parafian.

  13. jakowalski
    30 września o godz. 20:48
    Z przyjemnością stwierdzam, że mimo iż dr Kaczmarewicz wyrzucił mnie ze swego blogu to te moje tam pisanie jakiś skutek przyniosło.
    W swojej wypowiedzi postawiłeś te same tezy, które ja głoszę, użyłes tych samych argumentów. Podobny pogląd reprezentuje SŁOWIANIN STANISŁAW.
    Zobaczymy ilu chce być leczonym długo, często nieskutecznie i powikłaniami w postaci nowych dolegliwosci a kto woli zachować zdrowie.
    Obecnie głównymi przyczynami zgonów są choroby ukladu krążenia, choroby nowotworowe i na 3-cie miejsce wysuwają sie efekty dzialań współczesnej medycyny – głównie uboczne skutki stosowanych leków.
    Lekarz nie ma ograniczać się do leczenia chorób – lekarz ma dbać, by jego podopieczni nie chorowali. Choroba podopiecznego to porażka opiekującego się nim lekarza. Jej leczenie to tak jak usuwanie awarii maszyny a przecież już w czasach PRL-u propagowano w utrzymaniu ruchu fabryk system remontów planowo – zapobiegawczych.
    Zdrowie obywateli jest dobrem ponadpartyjnym, ponadustrojowym – konieczny jest długofalowy plan ewolucji systemu opieki zdrowotnej w kierunku profilaktyki. Może się wtedy okazać, że środków na ten cel wystarczy mniej niż teraz się przeznacza.
    Kilkakrotnie przytaczano przykład Kuby , która przy 20-krotnie niższych nakladach per capita niż w USA na taką samą średnią długość życia i niższą śmiertelnośc niemowląt.

  14. Panie i Panowie, najważniejsze ze wszystkiego jest zdrowie. Radzę więc omijać z daleka szpitale, obojętne czy duże, czy małe.

  15. Słowianin Stanisław – 1 października o godz. 2:16 8980
    Pełna zgoda, że dla wierzącego, a w szczególności dla katolika rzymskiego, czyli dla jakichś 90% Polaków, to choroba jest karą boską za grzechy, a więc tylko modlitwa, post i jałmużna wręczona księdzu proboszczowi prowadzi do zdrowia. W ramach klauzuli sumienia katolicy nie powinni się więc leczyć i korzystać z usług świeckiej służby zdrowia, albowiem jest ona narzędziem Szatana, podobnie jak nauka. Należy więc obowiązkowo zarejestrować wszystkich katolików i w dowodach osobistych dać rubrykę wyznanie, po czym nie przyjmować katolików do państwowych szpitali oraz nie pozwalać im na leczenie się na koszt podatnika. Jak to już bowiem pisałem, choroba jest karą boską za grzechy, a więc tylko modlitwa, post i jałmużna wręczona księdzu proboszczowi prowadzi do zdrowia!

  16. jakowalski
    1 października o godz. 14:24
    Post jest też skuteczną terapią we wielu schorzeniach przewlekłych.

  17. Kaesjot -1 października o godz. 11:11 8985
    1. Każdy myślący człowiek, a więc czy to Ty, czy Słowianin Stanisław czy też nawet i ja. wie doskonale, że sens ekonomiczny i społeczny ma tylko profilaktyka, ale tę to politycy będący na garnuszku kapitalistów oraz lekarze i farmaceuci zaciekle zwalczają, jako że nie da się na niej tak dobrze zarobić jak na leczeniu przewlekle chorych. Innymi słowy, winny jest tu kapitalizm – system w którym liczy się tylko i wyłącznie krótkoterminowy zysk, a nie człowiek, a więc wszelakie prawdziwe reformy systemu ochrony zdrowia muszą się nie udać w kapitalizmie, jako że godzą ono w samo serce kapitalizmu, czyli w pogoń za maksymalizacją zysku. Ale tego, to minister Celiński nam nie powie…
    2. Masz oczywiście rację, że lekarz, teoretycznie, to nie powinien ograniczać się do leczenia chorób, że powinien on zaś dbać o to, by jego podopieczni nie chorowali, jako że choroba podopiecznego, to jest porażka opiekującego się nim lekarza. Ale lekarz jet także homo oeconomicus, a więc dobrze wie, że opłacają się mu tylko pacjenci chorzy i to najlepiej ciężko oraz przewlekle, jako że na profilaktyce to lekarze tylko tracą pacjentów (a wraz z nimi zyski), a zyskują oni (lekarze) finansowo tylko na braku profilaktyki. Stąd też mafia lekarsko-farmaceutyczna robi zawsze wszystko co może, aby zwalczać profilaktykę. Wiadomo na przykład, że bardzo dużo chorób bierze się z niewłaściwego trawienia, a to z kolei zależy w dużym stopniu od stanu uzębienia. Ale lekarze, zamiast wprowadzić powszechną, darmową opiekę dentystyczną, w tym też i protetykę, wolą obecny system, w którym osoby z chorymi zębami albo z ich brakiem, źle trawią i przez to stają się one pacjentami lekarzy, którzy zarabiają na zaleczeniu objawów wynikłych ze złego stanu uzębienia. I tak będzie dotąd, aż wreszcie padnie kapitalizm. 🙁
    Niestety, ale przykład Kuby , która przy 20-krotnie niższych nakładach per capita na medycynę niż w USA na taką samą średnią długość życia a niższą śmiertelność niemowląt, niczego nie jest w stanie nauczyć naszych polityków, jako że są oni doszczętnie skorumpowani przez mafię lekarsko-farmaceutyczno-szpitalną. 🙁

  18. Azur – 1 października o godz. 13:36 8986
    Otóż to. Jak to już pisałem – sens ekonomiczny i społeczny ma tylko profilaktyka, ale tę to politycy będący na garnuszku kapitalistów oraz lekarze i farmaceuci zwalczają, jako ze nie da się na niej tak dobrze zarobić. Czyli tak jak na leczeniu przewlekle chorych. Innymi słowy, winny jest tu kapitalizm – system w którym liczy się zysk, a nie człowiek, a więc wszelakie prawdziwe reformy systemu ochrony zdrowia muszą się nie udać w kapitalizmie, jako że godzą ono w samo serce kapitalizmu, czyli w pogoń za maksymalizacją zysku. Ale tego, to minister Celiński nam nie powie…

  19. kaesjot – 1 października o godz. 14:28 8988
    Oczywiście, ale na nim da się przecież zarobić.

  20. kaesjot – 1 października o godz. 14:28 8988
    Oczywiście, ale na nim NIE da się przecież zarobić.

  21. W pogoni za kasą obniżono cukrzykom wskażnik 125 jako normalny do 100.Dzięki czemu krąg zagrożonych cukrzycą został rozszerzony księgowością kreatywną bo na cukrzyków NFZ płaci więcej.Jest zatem podstawa wmawiać komuś cukrzycę bo lobby wyczuło „jelenia” w NFZ i nagania sprzedaż apteczną leków,glukometrów i produktów obniżających cukier np. proso peruwiańskie choć polski len jest identyczny w składzie ale 8 razy tańszy.Tak sobie myślę,że lobby medyczne przypomina naganiaczy Amber Gold przy porażającej „gamoniatowości” organów ścigania i UOKIK w zakresie reklamy wprowadzającej w błąd w celu wyłudzenia zakupu leku o statusie placebo.Media szerzą za srebrniki z reklamy mit cudowności choć król jest nagi np. cukier krzepi lub,że logo prawo i sprawiedliwość to jak 10 przykazań w misji pewnej partii.

  22. Słowiański Stanisławie,
    Oczywiście, że lobby medyczne przypomina naganiaczy Amber Gold przy porażającej „gamoniatowości” organów ścigania i UOKIK w zakresie reklamy wprowadzającej w błąd w celu wyłudzenia zakupu leku o statusie placebo. Media szerzą więc za judaszowe srebrniki z reklamy mit cudowności, choć król jest nagi np. „cukier krzepi” lub że „logo prawo i sprawiedliwość to jak X przykazań w misji pewnej partii”. Przecież pecunia non olet, a w prawdziwie wolnorynkowym kapitalizmie, do którego dążą przecież nie tylko PO czy Nowoczesna, ale także i PiS pod wodzą Morawieckich, tych szarych eminencji tejże partii, wszystko jest dozwolone, na co tylko pozwala rynek.
    Szalom!

  23. Hołota się żeni. Będą nowe dzieci. http://www.plotek.pl/plotek/5,111483,20775998.html?i=0

  24. Szanowny Panie jasny gwint

    Logicznym postepowaniem dla Polski jest silana unia z Niemcami i Francja. Panslawizm w rosyjskim wydaniu upadl a kulturowo i ekonomicznie Polakom blizej do Niemcow niz Rosjan. Holota bedzie indoktrynowla dzieci w wierze katolickiej i niech bozia blogoslawi te polska glupote. Polityka stala sie katolickim tygodnikiem. Polowa lub wiecej materialu ma zwiazek z kk. Co za czasy…

    Slawomirski

  25. Slawomirski
    Polakom kulturowo i ekonomicznie najbliżej jest Czechom i Słowakom, a także Białorusinom, a nie Niemcom.

  26. Wczoraj, swój drugi list do Córki napisałem. Jak przeczytałem zawartość tego linka, to o mało ze wstydu się nie spaliłem. Albert Einstein napisał 1400 listów do córki. Ten jeden wystarczy za wszystkie, w którym ogłosił światu: miłość jest najważniejsza dla człowieka; jest największą siłą
    http://dobrewiadomosci.net.pl/9349-list-albert-einsteina-do-corki-o-uniwersalnej-sile-jaka-jest-milosc/

    Od pewnego czasu. próbuję zaledwie, głosić na blogach POLITYKI – największa siła, która tkwi w człowieku — jest umiejscowiona w myśleniu

    Stanisław Witkiewicz(1854-1915) napisał 1500 listów do syna, w latach 1900 – 2015 roku, czyli aż do swojej śmierci pisał te listy. Od dwóch tygodni zaledwie mam te listy na swoim biurku, co ja będę Wam opisywał, to wielkie tomisko jest , 800 stron posiada, co przeczytam kilka stron, to muszę wracać z czytaniem z powrotem, ani o krok nie mogę się z czytaniem tych listów posunąć do przodu.
    Tym synem jest późniejszy Stanisław Ignacy Witkiewicz Witkacy, któremu jego
    ojciec właściwie tylko o miłości i myśleniu bez przerwy , przez te piętnaście lat
    pisze: w myśleniu jest wielka siła, kochaj ludzi, dobrze się odżywiaj, jak rano wstaniesz to zimną wodą się ocieraj, sportem się nie zajmuj, bo to głupie jest….

    Już wtedy Witkiewicz o tym wiedział, wysiłek fizyczny nie dla człowieka jest naznaczony. Człowiek do dzisiaj nie jest w stanie tego zrozumieć, nawet ćwiczenia fizyczne zadawane człowiekowi przez hitlerowców, o tym ludzi nie przekonały.
    To może dlatego, ludzie tak unikają myślenia, bo to związane jest z wielkim wysiłkiem fizycznym, którego nie widać, jak myślimy.

    Ci, którzy myślą, uprawiają pracę intelektualną, dobrze o tym wiedzą, już po godzinie wysiłku intelektualnego muszą sobie zrobić przerwę, pospacerować chwilę, zajrzeć do lodówki, po nowe zasoby siły zawarte w zjadanych pokarmach, w pożywieniu. Bez tego zasilenia – człowiek – nawet, jakby nie chciał, po prostu przestaje myśleć. Tak samo, jak silnik spalinowy, któremu brakło paliwa w baku.

    Miłość i myślenie bardzo blisko siebie siedzą, są tożsame, tak mi o tym powiedział profesor Józef Tischner, wielki filozof, tylko mało ludzi o tym wie. Kilka dekad,
    o tym ludziom opowiadał, zanim umarł – że miłość i myślenie jest dla człowieka najważniejszą rzeczą,
    że tylko poprzez miłość i myślenie człowiek może zaistnieć, ku dobru się zbliżyć, z piękna się cieszyć ,, dobre rzeczy czynić…..Niestety, niewielu Go zrozumiało,
    nie odniósł sukcesu swoim filozoficznym działaniu, pełnym bezgranicznej miłości do człowieka…

    Po przeciwnej stronie miłości i myślenia stoją: bezmyślność i nienawiść.

    Na blogach POLITYKI tylko z bezmyślnością i nienawiścią mamy do czynienia,
    tylko niewielkie przebłyski miłości i myślenia się pojawiają.

    Nawet znaczący filozof, profesor zwyczajny Jan Hartman bezmyślność uprawia; sam się do tego przyznał, w drukowanej POLITYCE to napisał: w ostatnim felietonie
    — Chciałem zostać wielkim filozofem”Nie dało się” – napisał Jan Hartman.
    Skąd się biorą wielcy ludzie – zapytał się – w tytule tego felietonu ten filozof.

    Sroce z pod ogona wyskakują, chciałoby się odpowiedzieć drwiąco Profesorowi.
    Na poważnie odpowiedziałem profesorowi, ja Wacek, blogowa „szumowina”,
    z pełną bezczelnością, na jego własnym blogu, można to przeczytać, o tym,
    że profesor Jan Hartman nie myśli, tylko gawędziartstwo uprawia.
    Nikt mnie za takie pisanie: nie opieprzył, żadnego głosu sprzeciwu nie usłyszałem,
    sam Profesor, jakby się z tego mojego oskarżenia ucieszył, bo do zbanowania nie doszło, stąd wniosek, że uczucie nienawiści jest mu obce, że całkowitej bezmyślności nie uprawia – jest nadzieja, że będę z Niego jeszcze ludzie.

  27. Od Jana Kwaśniewskiego to wiem,tego lekarza medycyny(1937 – …),naszego
    krajowego odkrywcy, o tym, co z naszym prozaicznym żywieniem jest związane,
    napisał:
    – gdyby Albert Einstein, żył w nam współczesnych czasach, w których cenzura się rozpanoszyła, nie tylko o tej z PRL-u miał na myśli. Gdyby dzisiaj Einstein swoje
    pierwsze dzieło o szczegółowej teorii względności chciał opublikować, byłoby to niemożliwe, bo żadnych wcześniejszych publikacji , wtedy, na temat nie było, w 1905 roku, — musiałyby się rady naukowe zebrać, których wtedy jeszcze nie było, swoje recenzje wydać, świadectwo moralności o tej nowej wiedzy wydać, a przecież wiemy, że to było niemożliwością, bo jeszcze dzisiaj bardzo mało ludzi wie, o co chodzi z tą wielką mądrością Alberta Einsteina.

    Miał wielkie szczęście ten wieli uczony, a my razem z nim.

    Sam Jan Kwaśniewski miał podobne doświadczenie, w PRL-u, przy ówczesnej cenzurze – nie mógł wydać swojej pierwszej książki o żywieniu, takim, żeby dobrze służyło człowiekowi, bo nie było wtedy recenzentów do wydania opinii, która by
    dała przepustkę wydawnictwu do opublikowania odkrywczej wiedzy Jana Kwaśniewskiego.
    Dopiero w latach 90. mógł Kwaśniewski swoje książki publikować, pierwszą na własny koszt.

  28. Wacław – 2 października o godz. 9:16 9000
    Bzdury piszesz.
    Po pierwsze, to dziś jest znacznie więcej pism naukowych niż w czasach Einsteina. Na 100% opublikował by mu wszystko jakiś żurnal z tzw. open access. Poza tym, to fizycy mają specjalne pisma, w których publikuje się krótkie, robocze notatki z przeprowadzonych badań, obliczeń czy przemyśleń. Mógł też wygłosić referat na konferencji i opublikowano by to w materiałach konferencyjnych. Od razu widać, że o nauce nie masz nawet elementarnego pojęcia.
    Po drugie, to Einstein nie wpadł na to wszystko sam, a wiele zaczerpnął z przemyśleń zarówno innych genialnych uczonych takich jak n.p. Lorentz i Poincaré, a szczególnie od swojego profesora z Politechniki w Zurychu, urodzonego w Kownie doktora uniwersytetu w Królewcu, Hermana Minkowskiego, genialnego uczonego (matematyka i fizyka) polskiego pochodzenia, który na pewno poparł by opublikowanie pierwszego artykułu młodego Einsteina w poważnym piśmie naukowym, jako że Minkowski miał tak mocną pozycję, że nie musiał się obawiać konkurencji ze strony młodych uczonych. Jak podaje Wikipedia, jedną z wielu licznych zasług Minkowskiego jest wykład szczególnej teorii względności w oparciu o tak zwaną przestrzeń Minkowskiego. Około roku 1907 Minkowski doszedł bowiem do wniosku, że idee Einsteina oparte na wcześniejszych pracach Lorentza i Poincarégo dadzą się łatwiej przedstawić, jeśli czas i przestrzeń potraktować jako wymiary pewnej przestrzeni czterowymiarowej, a nie osobne i niezwiązane ze sobą wielkości. Można więc przyjąć, że to właśnie Minkowskiemu zawdzięczamy interpretację czasu jako czwartego wymiaru i istnienie terminu czasoprzestrzeni.
    Po trzecie, to NIE porównuj szarlatana Kwaśniewskiego (tu znachora, nie polityka) do Einsteina, bo się tym porównaniem tylko publicznie kompromitujesz. 🙁

  29. Wacław1 -2 października o godz. 8:32 8999
    Takie „odkrycia”, to publikuj na własny koszt na swoim blogu, ale nie zaśmiecaj nimi cudzych blogów, jako że to jest tylko połączenie oczywistych oczywistości ze stekiem całkowitych bzdur. 🙁

  30. Dziwi mnie, iż temat tego wpisu budzi tak małe zainteresowanie.
    Przecież zdrowie to dla każdego rzecz najważniejsza!
    Jeśli komuś życzymy dobrze to w pierszej kolejności życzymy mu ZDROWIA,szczęścia, pomyślności itp.
    Gdy komuś życzymy źle to mówimy – ” a nich cię cholera (lub inna choroba ) weźmie…”

  31. @jakowalski
    Chyba nie masz pojęcia o finansowaniu systemu i nie nasz realiów. Najlepszy przykłąd to rodzinni. Sprawdź sobie.

    @snakeinweb
    A ubolewajże człowieku nad tą swoją kastracją gdzie indziej i trokuj gdzie indziej.

  32. mpn
    2 października o godz. 12:42
    ” Profilaktyka leży.”
    Pełen szacunek, że odważyłeś się napisać to u dra Kaczmarewicza.
    Przejście z obecnego systemu nastawionego na leczenie chorób na system prewencji zdrowotnej nie jest sprawą prostą. Nie da się tego załatwić jedną ustawą czy rozporzadzeniem ministerialnym jak to sławne Kluzik-Drożdżówki.
    Potrzebna jest wola, determinacja, ponadpartyjna zgoda i plan konsekwentnie realizowany przez 15 -25 lat niezaleznie od tego, kto rządzi.
    Mamy szereg przepisów nakazujących jedno a zabraniających drugiego w prawie o ruchu drogowym, prawie budowlanym, przepisach BHP, ppoż. by zapewnić bezpieczeństwo ludziom na tych obszarach a mało zakazujących tego, co zdrowiu szkodzi !

  33. kaesjot
    2 października o godz. 11:43 9003

    Nie ma się co dziwić. Nic, nic, nic w tej sprawie nie zależy od obywateli, a śmiech budzi fakt, że polityk p. Celiński od lat doskonale znający problem i będący w rządzie, w Sejmie dopiero teraz się ocknął…

  34. jakowalski,
    tylko prawda, której nie znamy – jest interesująca, ciekawa.
    Ty jakowalski, ponieważ jesteś człowiekiem słabo myślącym,
    właściwie niemyślącym – karmisz nas tylko tutaj starociami, wyciągniętymi
    z Internetu. Ciebie tylko przeszłość interesuje, a o przyszłości nie chcesz
    myśleć, to jest dla Ciebie zbyt duży wysiłek. Do kreatywnego myślenia
    potrzebna jest energia,ciągła odbudowa neuronów, przy Twojej diecie jej nie uzyskujesz, i dlatego na łatwiznę idziesz.

    Gdybyś poznał wiedzę żywieniową Jana Kwaśniewskiego, być może otworzyłyby
    ci się oczy – na myślenie, na miłość do drugiego człowieka ….
    Do myślenia nie jest potrzebny tytuł doktorski, naukowe mniemanie o sobie
    – wystarczy umysł ze zdrową czynnością, a tej bez prawidłowego żywienia,
    na naukowych zasadach opartych – nie osiągniesz. Czasami pomaga przypadek.
    U ciebie, niestety, tego przypadku akurat nie ma.

  35. Wacław
    Lecz się biedny człowieku, ale nie u znachora Kwaśniewskiego.

  36. Mpn – 2 października o godz. 12:42 9004
    Dobrze wiem, że lekarzom opłaca się tylko i wyłącznie leczyć choroby a nie im zapobiegać. Przecież płaceni są oni od wizyty i zapisywania lekarstw, a nie od jej braku, w tym braku przepisania lekarstw. Nie pisz więc bzdur, jako że cały system tzw. ochrony zdrowia nastawiony jest w Polsce, tak samo jak w każdym innym państwie kapitalistycznym. na zaleczanie chorób, a nie zapobieganie im.

  37. Kaesjot – 2 października o godz. 13:29 9005
    Ja u Kaczmarewicza dawno temu pisałem o profilaktyce, i za to dostałem u niego zapis cenzury na moją skromną osobę, jako że Kaczmarewicz jest przecież rzecznikiem prasowym mafii lekarsko-farmaceutycznej.

  38. kaesjot,
    zdrowie własne człowieka jest poza jego zasięgiem, z tych samych powodów
    o których przy @jakowalskim napisałem.

    Sam @jakowalski zauważył, że zdrowiem ludzkim rządzi przypadek.Napisał:
    biedny Kubańczyk żyje dłużej od Amerykanina w USA, przy minimalnych nakładach na swoje zdrowie, po szpitalach się nie szwenda, po dochtorach, przychodniach…

    To jest ,nie jedyny przypadek na świecie.

    Człowiek zdrowy myśli, ma taką pewność, że nigdy nie zachoruje.
    Dlatego też, o zdrowiu nie dyskutuje – @kaesjot.

    Najgorzej ma ten, który w objęcia chorób przewlekłych wpadł. Ten musi
    chorować do końca życia, podtrzymywany w chorobie, z niezwykłą
    skutecznością przez system ochrony zdrowia, przepraszam: chorych.

    Generalnie rzecz biorąc: ludzie nie wiedzą, że w chorym systemie ochrony
    ich zdrowia przychodzi im żyć: nie wiedzą,że leczy ich tak naprawdę złotówka,
    euro i dolar, ponumerowane procedury, przyporządkowane do poszczególnych chorób. Pacjenci nie wiedzą, że lekarze mają niewielkie pole manewru przy
    ich leczeniu, muszą się bardzo miarkować, żeby przypadkiem swojego myślenia przy uprawianiu zawodu lekarskiego – nie okazywać, bo wisi nad nimi izba
    lekarska, to taki organ niby samorządowy, która tylko czuwa nad tym, żeby takiego samodzielnie myślącego złapać,pod sąd lekarski postawić, i ukarać, nawet odebraniem prawa wykonywania zawodu.

    Nasza wiedza, o naszym zdrowiu jest mała. Robi się wszystko, żeby taka była.
    Karmi się nas fałszywą wiedzą, a nawet kłamliwą – jak to zdrowie należy chronić.
    Tak zwana profilaktyka jest iluzją.

  39. Mnie dr Stefan Kaczmarewicz lubi, mówi, ze jestem sympatyczny w swoim myśleniu, pisaniu, tylko od czasu do czasu wysyła mnie do Klasztoru Trzeźwych Myśli.
    Teraz jestem do połowy listopada na takiej kuracji.
    Niewiele tracę, marna jest tam wymiana myśli – na blogu dr Stefana.

  40. jakowalski 2 października o godz. 14:51 9008
    Wacław Lecz się biedny człowieku, ale nie u znachora Kwaśniewskiego.
    =========================================
    @jakowalski, jakoś tak anemicznie się po mnie przejechałeś.
    Tak między prawdą a Bogiem, to wszyscy mamy jakieś tam odchylenia,
    jakby tak się każdemu z nas dobrze przyjrzeć.
    Pewnie i mnie to dotyczy; mam tych fobii tyle, że całą wieś by można nimi
    obdzielić.

  41. Znany i z tego blogu internauta napisał u Daniela Passenta:

    „Rektor UJ pan Wojciech Nowak pisze:
    „Kto w komunie myślał, aby się uczyć języka obcego, kiedy trudno było czasem przejechać z miasta do miasta?”
    Działy się wtedy różne rzeczy. Byli także głupi rektorzy. Ale takich bredni jak Nowak nie opowiadali. Tak się kłamie, buja, fantazjuje i bredzi. Może to robić jakiś styropianowiec. Ale rektor? Z miasta do Miasta? Idiota!”

    Daniel Passent nie mógł uwierzyć w słowa rektora UJ, więc poprosił o źródło. Oto ono:

    http://wiadomosci.onet.pl/krakow/rektor-uj-wojciech-nowak-o-finansowaniu-polskiej-nauki/4w4fgp

    Wojciech Nowak mówi tam m.in.:

    „… obecni studenci mają wartość dodaną. Jest nią ich znajomość języków. Kto w komunie myślał, aby się uczyć języka obcego, kiedy trudno było czasem przejechać z miasta do miasta?”

    Tak, kto w komunie myślał o teatrze Grotowskiego, Kantora, Axera, Dejmka, Szajny, Jarockiego czy Grzegorzewskiego; filmach Munka, Wajdy, Hasa, Skolimowskiego, Konwickiego nie mówiąc już o Bergmanie, Antonionim i Tarkowskim tudzież lekturze Joyce’a, Marqueza, Borgesa i Cortazara, kiedy trudno było czasem kupić coś dobrego do jedzenia?
    Wielu. Ale wśród nich nie było na pewno rektora UJ…

  42. Wacław
    Anemicznie się po tobie przejechałem, bowiem jest mi żal Ciebie, Chory Człowieku…

  43. Grzerysz – 2 października o godz. 15:31 9014
    Rektor UJ pan Wojciech Nowak pisze bzdury, jako że za Gierka uczyłem się niemieckiego gdyż można było pojechać do NRD na sam tylko dowód osobisty. Ale cóż, UJ to jest przecież bardzo marna, prowincjonalna pseudo-wyższa pseudo-uczelnia z siódmej setki światowych rankingów, czyli na poziomie „uniwersytetów” z takich „mocarstw” naukowych jak na przykład Burkina Faso czy też inna Republika Centralnej Afryki.
    Patrz: https://www.timeshighereducation.com/world-university-rankings/jagiellonian-university

  44. jakowalski 2 października o godz. 14:59 9009
    ==============================
    Źle oceniasz lekarzy, jakbyś jaką patologię w myśleniu miał.
    Niedawno chorowałem, z pobytem szpitalnym, pisałem o tym.
    Widziałem wielką pasję lekarzy w leczeniu chorych, bez żadnych podtekstów
    to piszę. Lekarze są bardzo oddani chorym, chcieliby dobrze wykonywać swoje obowiązki, swój zawód .
    Jest tylko jeden feler: lekarze są uczeni do leczenia objawów chorób, a nie ich
    przyczyn, i z tego wynika wiele nieporozumień, niesłusznych wymagań kierowanych do lekarzy; bo jak można dobrze leczyć, nie znając przyczyn chorób.
    To nie dotyczy tzw medycyny nagłej, ratunkowej, jak się człowiekowi noga lub ręka złamie, wyrostek trzeba wyciąć, serce wymienić, bajpasy wstawić….
    tu są znakomici, niezastąpieni, bieda byłaby bez nich.

  45. jakowalski
    2 października o godz. 15:41 9016
    Ja nauczyłem się angielskiego i rosyjskiego i zjeździłem bez problemów całą Azję i Europę i służbowo USA. A ten biedny Rektor nawet nie mógł do Pacanowa lub do Kłaja

  46. akowalski
    2 października o godz. 15:41 9016
    Grzerysz – 2 października o godz. 15:31 9014
    ========================================
    Jak można, tak fałszywie oceniać profesora Nowaka, za lapsus”z miasta do miasta”.
    Wtedy, rzeczywiście trudno było przejechać z miasta do miasta, bo pociągi pełne były pasażerów. Nie to co dzisiaj; puste jeżdżą, bo ludzie nie mają pieniędzy.

    A ty @jakowalski przestań obrzydliwie napadać, na nasze polskie uczelnie wyższe.
    Są takie, jacy my wszyscy jesteśmy, z sianem w głowie, co po tobie jakowalski widać najlepiej.

  47. jasny gwint
    No cóż, jaki uniwersytet, taki rektor. A że UJ jest na poziomie The University of Wagadugu albo też The University of Bangi, to nic dziwnego, że ma on wiedzę na poziomie afrykańskiego (rehabilitowanego) witchdoktora.

  48. Wacław
    Ja jestem absolwentem głównie niepolskich uniwersytetów. A poza tym, to poziom polskiego szkolnictwa wyższego spadł drastycznie począwszy od początku lat 1990. Co zaś do pociągów, to już za Gomułki były na nie miejscówki, a i dziś jeżdżą one często przepełnione. Poza tym, to za „komuny” czyli PRL-u, to studenci bezpiecznie podróżowali autostopem oraz mieli oni 50% zniżki na loty krajowe w PLL LOT. Ja z tych ostatnich często korzystałem, szczególnie zaś na trasach z Warszawy do Wrocławia i Szczecina.

  49. Wacław
    Ja też widzę wielką pasję lekarzy w jak najdłuższym i jak najbardziej kosztownym leczeniu chorych a szczególnie w przepisywaniu im licznych, często wręcz szkodliwych dla ich pacjentów lekarstw, jako że za każde przepisane lekarstwo dostają oni premię od firm farmaceutycznych. Dlatego też lekarze bardzo lubią leczyć ludzi, ale nie cierpią profilaktyki, jako że na niej to oni tylko tracą finansowo. Poza tym, to nie myl medycyny z chirurgią – ta ostatnia jest na pewno potrzebna n.p. dla ofiar wypadków, ale wypadkom też przecież można zapobiegać.

  50. @jakowalski
    2 października o godz. 15:41 9016
    @jasny gwint
    2 października o godz. 16:09 9018

    Nie muszę chyba dodawać, że i ja – tak jak i wielu wtedy Polaków – uczyłem się pilnie angielskiego. Spokojnie można było nabyć w księgarniach odpowiednie materiały; w radio i telewizji na okrągło nadawano bardzo dobre kursy; w Klubach Międzynarodowej Prasy i Książki był spory wybór prasy zachodniej. W bibliotece British Council można było wypożyczać literaturę; tam też można było oglądać filmy z oryginalnym dźwiękiem. No i oczywiście – szczególnie za Gierka – można było i na ten Zachód wyjeżdżać.
    Ale pan rektor jak widać nic o tym nie wie…

    Czy dziwi więc Was może, że mając takiego rektora Uniwersytet Jagieloński wylądował ostatnio w piątej setce światowego rankingu wyższych uczelni? A nie mam najmniejszych wątpliwości, że z takim przywódcą „awansuje” niebawem do szóstej setki…

  51. Nie wiem, w jakim wieku jest rektor UJ, podejrzewam jednak, ze nie jest zadnym smarkaczem i PRL pamięta:)) Musi tez pamiętać, ze w PRL-u nauka jezykow zaczynała się już w liceum. W moim liceum im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego były dwie klasy angielskie, jedna francuska i jedna łacińska. Były tez szkoły, gdzie jezyki obce były jezykami wykładowymi (np. w szkole Hoffmanowej dziewczyny uczyły się po francusku). Lektoraty obcych jezykow na studiach tez nie były od parady. Wiec niech się profesor N. nie wygłupia.

  52. Grzerysz – 2 października o godz. 16:34 9023
    UJ znajduje się NIE w piątej, a w SIÓDMEJ setce światowego rankingu wyższych uczelni:
    Jagiellonian University, Poland: 601-800 th
    https://www.timeshighereducation.com/world-university-rankings/jagiellonian-university

  53. Kalina
    Obecny rektor UJ może nie jest smarkaczem, ale jest on 100% głupkiem.

  54. @Kalina
    2 października o godz. 16:35 9024

    Tak, nauka w szkołach rozpoczynała się w liceum ale niektórzy (np. moja skromna osoba) zaczęli uczyć się samodzielnie – korzystając z dostępnych płyt, podręczników, kursów radiowych i „Małej Mozaiki” (później już „Mozaiki”) – jeszcze w szkole podstawowej.
    Oczywiście można było uczęszczać też na różne kursy. W Warszawie dużą renomą cieszyły się lekcje u Metodystów przy Placu Zbawiciela. W PKiN organizowano kursy super-intensywne (3 godz. codziennie nie licząc pracy domowej). Nie korzystałem więc trudno mi mówić o jakości tych szkoleń.

  55. Grzerysz – 2 października o godz. 17:01 9027
    Na pewno nie były one gorsze niż dziś, jak nie lepsze, jako że wtedy angielskiego uczyła w Warszawie prawdziwa śmietanka lektorów. Na SGPiS-ie uczył mnie zaś angielskiego Ross-senior. Nie muszę chyba tłumaczyć, że to były doskonałe lektoraty – z humorem, prowadzone przez prawdziwego native speakera i doskonałego dydaktyka. Podobnie wysoki poziom miały też lektoraty z rosyjskiego.

  56. Slawomirski: „Holota bedzie indoktrynowla dzieci w wierze katolickiej i niech bozia blogoslawi te polska glupote.”
    Yo … .Gargamel ! What the hell is your problem?
    Ty zamorska holoto, to tak cie indoktrynuje rabbi Furzen w tej waszej Chabad Synagogue & Flea Market? Co wsadzasz swoj himey nos w sprawy Polski i Polakow. Gwint w porownaniu z takimi jak ty,
    snitch-kowalski jest uczciwy; jest stalinowcem, nienawidzi obecnej Polski i sie z tym nie kryje. Tylko dlaczego sie z niej nie wyniesie.
    Listen shylock; nie mieszkasz w Polsce, nie placisz tam podatkow, so GFY!
    Happy New Year Gargamels.

    poofer kowalski.
    Odniosles jakies sukcesy z donosami Loczek?

  57. Miało być o zdrowiu.
    Wynika stąd, że część pisze, by sobie popierdolić na dowolny temat i dogryźć tym, których poglądów nie podzielają ….

  58. @kaesjot
    Nie było łatwiej, gdybyś na moje wppisy na sąsiednym blogu odpowiadał na sąsiednim blogu? Robi się bałagan.

  59. @jakowalski
    Bzdury waść wypisujesz. Pisałem: dowiedz się, jak jest, a nie brednie wypisuj. Wiesz, co to jest stawka kapitacyjna? Bo ta twoja „wiedza” niejak się ma do rzeczywistości.

  60. @jakowalski
    2 października o godz. 18:09 9028

    „Na pewno nie były one gorsze niż dziś, jak nie lepsze, jako że wtedy angielskiego uczyła w Warszawie prawdziwa śmietanka lektorów”.

    Pewno tak. Z nauczycieli i lektorów języka angielskiego zarówno w liceum jak i na studiach byłem bardzo zadowolony (w sumie były to trzy albo cztery panie; część zajęć w czasie pewnego semestru na studiach prowadził spec od nauczania angielskiego ze Szkocji).
    Lekcje rosyjskiego też stały na doskonałym poziomie. W czasie studiów korzystałem więc również z podręczników zachodnich tłumaczonych bardzo szybko i w dużych ilościach w ZSRR. Można je było za przysłowiowe grosze kupić w licznych księgarniach z książkami radzieckimi. Najlepsza z nich mieściła się w Warszawie w PKiN.

  61. Hahaha … hihihi … – 2 października o godz. 18:12 9029
    Tobie to by się, i to pilnie, przydał dobry psychiatra, specjalista takle i od zboczeń i obsesji na tle seksualnym.

  62. Mpn
    To jest tylko roczna stawka na jednego lekarza, za leczenie jednego pacjenta, na koszt podatników. Ale lekarze leczą też prywatnie i odsyłają swoich pacjentów do innych lekarzy. Poza tym, to te stawki wręcz zachęcają, aby je do końca wykorzystywać. Poza tym jeszcze, to najdroższe badania, takie jak n.p. tomografia komputerowa czy też rezonans magnetyczny, są odrębnie kontraktowane przez NFZ i nie wchodzą w skład owej rocznej „stawki kapitacyjnej”. Jak mało ty wiesz na ten temat… 🙁

  63. Grzerysz
    Była też dobra rosyjska księgarnia na Nowym Świecie. Można było tam kupić doskonałe atlasy świata i plany Wilna czy Lwowa.

  64. Hahaha … hihihi … – 2 października o godz. 18:12 9029
    Tobie to by się, i to pilnie, przydał dobry psychiatra, specjalista także i od zboczeń i obsesji na tle seksualnym.

  65. @jakowalski
    2 października o godz. 19:53 9036

    Jak również świetne albumy o sztuce.
    Za śmiesznie małe pieniądze.

  66. @jakowalski
    Co znaczy ‚zachęcają’? Niby w jaki sposób? I ile z lekarzy POZ pracuje jeszcze gdzie indziej? A więlu lekarzy w Polsce pracuje w POZ właśnie. I nie z podatku, tylko ze składki. I wyobraź sobie, dziecko drogie, że odrębnie to one są kontraktowane szpitalom, a z POZ większości drogich badań w ogóle nie można zlecić.

  67. mpn
    1. Zrozum, że jeśli lekarz ma te pieniądze do wydania na leczenie pacjenta, to kieruje go za nie na badania do innych lekarzy (także mających prywatną praktykę) czy też na różne analizy, ale w żaden sposób nie jest on zainteresowany profilaktyką, gdyż wtedy nie będzie miał on dostatecznej pacjentów i straci tym samym swój etat.
    2. Co to za różnica, czy to leczenie jest finansowane z podatku czy też z innej obowiązkowej składki? Przecież ta składka na NFZ to jest też podatek, taki sam jak inny, tylko oddzielnie administrowany, aby w ten sposób utworzyć dodatkowe a zbędne etaty dla niepotrzebnych, nadmiarowych urzędników.
    3. Co to też za różnica, czy te najdroższe badania są finansowane z tej „stawki kapitacyjnej” czy też z innych (pod)funduszy, skoro pochodzą one z obowiązkowych podatków i danin i w żaden sposób nie zachęcają one lekarzy do profilaktyki, a wręcz przeciwnie, do kierowania pacjentów na jak najwięcej badań i do jak największej ilości specjalistów, aby dać w ten sposób zarobić laboratoriom analitycznym i lekarzom specjalistom.
    4. Zrozum też wreszcie, że lekarze są płaceni tylko i wyłącznie za leczenie, a nie za profilaktykę, a więc w ich interesie leży, aby mieli oni jak najwięcej jak najbardziej chorych pacjentów. Zdrowe finansowanie służby zdrowia premiowało by zaś lekarzy w danym regionie za to, że jest w nim jak najmniej chorych, aby w interesie lekarzy leżało nie leczenie pacjentów, a tylko zapobieganie chorobom, poprzez badania profilaktyczne, doradzanie ich podopiecznym odpowiedniej diety, zdrowego stylu życia oraz finansowanie opieki dentystycznej, łącznie z protetyką, jako że przecież wiele chorób ma swoje źródło w złym stanie uzębienia, co powoduje niewłaściwe trawienie i związane z tym choroby nie tylko układu trawiennego i wydalniczego.
    5. I na koniec – obawiam się, że reprezentujesz interesy mafii lekarsko-farmaceutycznej, w której interesie jest przecież, aby ludzie byli chorzy, a więc korzystali oni jak najwięcej z usług lekarzy i kupowali jak najwięcej lekarstw. Przecież zdrowe społeczeństwo wydaje bardzo mało na lekarzy i na lekarstwa, a więc nie daje ono zarobić ani lekarzom, ani też farmaceutom. Tak więc lekarze i farmaceuci, w swoim własnym, egoistycznym interesie, są zainteresowani w tym, aby ludzie byli jak najbardziej chorzy, aby wydawali oni jak najwięcej pieniędzy na leczenie i lekarstwa – czy to poprzez coraz to wyższe składki na NFZ, czy też bezpośrednio płacąc lekarzom czy też prywatnym ubezpieczalniom medycznym. Nie udawaj, że tego nie rozumiesz.

  68. grzerysz – 2 października o godz. 20:16 9038
    Tak.

  69. mpn
    2 października o godz. 19:06
    To nie wiesz, że mam tam szlaban ?
    Co do meritum – w I-szej kolejności przyrzałbym się ( stosując rekomendowaną przez Wacława metodę Analizy Wartości ) kosztom funkcjonowania NFZ oraz procedur przez niego narzuconych.
    Choćby np. taki EWUŚ. Jakby dokładnie przyjrzeć sie różnym przepisom ( w tym i Konstytucji ) to okazałoby się , że 99% obywatelom Polskim przysługuje z tego czy innego tytułu bezpłatna opieka zdrowotna zatem taniej będzie objąć nią każdego niż utrzymywać ten system. Może zlikwidować NFZ a jego zadania przejęłoby ministerstwo a w terenie Urząd Zdrowia na szczeblu województwa a może nawet i powiatu.
    Z funduszy państwowych finansowana byłaby wyłącznie publiczna służba zdrowia z naciskiem na profilaktykę a praktyki prywatne z kieszeni leczących się, którzy nie stosują się do zaleceń lekarza POZ lub towarzystw ubezpieczeniowych.

  70. jakowalski
    2 października o godz. 22:06
    Nie czepiaj się @mpn , bo on akurat jest „w porządku”.
    Może i są lekarze POZ tacy jak piszesz ale wg moich doświadczeń wynika, iż bardziej „zarozumiali” są specjaliści.
    Uważam, że za mało środków idzie na POZ-y, zbyt małe są ich możliwości i dlatego mały jest zakres badań, które moga one zlecać a które obciązają ich budżet. Ale lepiej to wyjaśni ktoś „z branży”.

  71. mpn – to puściłem u dra Kaczmarewicz – ciekaw jestem, czy przejdzie.

    mpn
    2 października o godz. 19:18
    „Płody są już po selekcji. Mniej niż połowie zygot udaje się zostać płodem, większość szlag trafia wcześniej.”
    Różne źródła podają , że „szlag trafia” 50 – 85 %.
    Co na to obrońcy „życia poczętego” twierdzący, że wszystko dzieje się z woli Boga?
    Ta „selekcja wstępna” to też z jego woli ?

  72. Na opiekę zdrowotną- dość mylna nazwa zresztą- przeznacza się 4.5% PKB.
    Kraje bogate przeznaczają do 16%…..
    Więc wymaganie cudów mija się chyba z logiką.

    wszyscy obywatele RP mają prawo do opieki zdrowotnej.
    Więc mnożenie bytów administracyjnych, to dodatkowy zbędny koszt.

    Papierologia i sprawozdawczość pochłaniają sporo czasu lekarzom.
    Zbędne kwity służą jedynie biurokracji.

    O ile dobrze pamiętam, za PRL nie było kolejek do lekarzy, administracja była minimalna, profilaktyka rozpowszechniona.
    Likwidację tego sukcesywnie wprowadzano po przemianach.
    Gabinety lekarskie i dentystyczne nie były dochodowe, były kosztem.
    Więc ścięto koszty……

    Tyle refleksji.

    Dodatkowo, można dodać jeszcze jedną uwagę.
    Kształcimy mniej lekarzy niż wyjeżdża.
    Więc problem się rozwiąże za chwilę sam.
    Nie będzie miał kto leczyć, chyba że zaczniemy ich sprowadzać z krajów III świata.

  73. wiesiek59 – 2 października o godz. 22:52 9045
    Racja! Ale deficyt lekarzy może wymusić na władzach finansowanie profilaktyki, a więc może się okazać, że nie ma tego złego, co by na dobre nam nie wyszło.

  74. Kaesjot
    – 2 października o godz. 22:36 9044
    A co z ochroną życia niepoczętego? Przecież mężczyzna wydziela, n.p. podczas snu, plemniki (kiedy ma on n.p. sen erotyczny), a one wtedy giną. A przecież plemnik ludzki jest niewątpliwie żywy oraz ma on ludzkie DNA, czyli też jest on rodzajem ludzkiego życia, tyle że jeszcze niepoczętego, a więc zasługuje on na ochronę prawną tak samo jak ludzki zarodek!
    – 2 października o godz. 22:19 9043
    Jak to już pisałem – zdrowe finansowanie służby zdrowia premiowało by lekarzy w danym regionie za to, że jest w nim jak najmniej chorych, aby w interesie lekarzy leżało nie leczenie pacjentów, a tylko zapobieganie chorobom, poprzez badania profilaktyczne, doradzanie ich podopiecznym odpowiedniej diety, zdrowego stylu życia oraz finansowanie opieki dentystycznej, łącznie z protetyką, jako że przecież wiele chorób ma swoje źródło w złym stanie uzębienia, co powoduje niewłaściwe trawienie i związane z tym choroby nie tylko układu trawiennego i wydalniczego. Uważam więc, że w Polsce wydaje się dziś za dużo pieniędzy podatników na lekarzy i szpitale, jako że finansuje się leczenie, a nie profilaktykę i że przykład powinniśmy tu brać nie z USA, a z Kuby.
    -2 października o godz. 22:07 9042
    100% obywateli Polski przysługuje bezpłatna opieka zdrowotna. Artykuł 68 Konstytucji RP stanowi bowiem:
    1. Każdy ma prawo do ochrony zdrowia.
    2. Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych.

  75. @grzerysz

    Nie tylko Pana rodzice dbali o edukacje jezykowa dzieci. Moi tez. Ojciec bawił się w bonę i rozmawiał ze mna po francusku (do dziś grasejuje:))), jestem tez absolwentka kursów u Metodystow. Inna sprawa, jakie były wyniki. Do dziś nie znam porządnie zadnego jezyka, ale tez musze przyznać, ze jestem wyjątkowo niezdolna w tej dziedzinie:)))

  76. Kalina
    Jeśli twój ojciec nie mówił po francusku jak rodowity Francuz, to ci zrobił tzw. niedźwiedzią przysługę. 🙁 Przypominam, że Stanisław Lem znał polski i niemiecki z domu (jako że u niego w domu mówiło się w dwóch językach, ponieważ jego ojciec był oficerem CK Armii i lekarzem wykształconym na nieniemieckojęzycznym uniwersytecie), miał francuskie bony, a rosyjskiego i ukraińskiego nauczył się od swoich kolegów ze szkoły. Znał on też dobrze angielski, ale nie chciał mówić po angielsku z Anglikami czy Amerykanami, jako że uważał on (zresztą słusznie), że ponieważ się on tego języka nauczył od polskich nauczycieli, to miał on niewłaściwy akcent.

  77. @jakowalski

    Ma Pan swieta racje, ale jak Pan wie, uczymy się języków obcych na ogół nie w tym celu, żeby być Hansami Klossami, ale żeby móc czytać literaturę obcą i prasę, a także żeby porozumieć się w tym języku i móc w nim pisać listy, posty etc. Mimo ze kocham muzykę, nie mam niestety słuchu do jezyków. Tak więc o ile mogę bez problemu czytać, pisać, a nawet mówić, mam trudności ze zrozumieniem cudzoziemca, zwłaszcza Anglika. Mimo ze wiele czasu spędzam w Londynie, najlepiej wychodzi mi rozmowa ze starszymi Anglikami, którzy pewnie kończyli tzw. dobre szkoły i używają jezyka „oxfordzkiego”. Z kolei w Oxfordzie barman w barze uniwersyteckim nie chciał mi sprzedać piwa, ponieważ źle ten wyraz wymawiałam, i uparcie twierdził, ze nie rozumie. Studenciaki, którzy stali za mną, turlali się ze smiechu, ja udawałam, ze mam do czynienia z idiota, wreszcie którys z klientów obsobaczył palanta:)))

  78. Kalina
    Ja też miałem podobne zabawne wydarzenie w Glasgow. Otóż na studiach uczono mnie, że Edinburgh wymawia się „edinboro” (ɛdɪnbərə). Ale kiedy chciałem na jednym z głównych dworców Glasgow kupić bilet do „ɛdɪnbərə”, to kasjer wyraźnie mnie nie zrozumiał. Pomógł mu dopiero ktoś z kolejki, który wykrzyknął w stronę kasjera coś w rodzaju „edinbro, majt”. Niestety, ale uczenie tzw. poprawnej wymowy, czyli w przypadku angielskiego „Received Pronunciation”, prowadzi zbyt często do całkowitego nieporozumienia. To jest tak, jakby ktoś chciał zamówić „dwa głębsze” w knajpie u „Ślepego Leona: na Szmulowiźnie mówiąc z dykcją przedwojennego aktora najlepszych scen polskich „poproszę o dwa kieliszki wódki”. 😉
    http://docs11.chomikuj.pl/3980186260,PL,0,0,Wiechecki-Stefan-(Wiech)—Szafa-gra.docx

  79. @jakowalski

    :))))) Wybieralam się do podlondyńskiego Dulwich, żeby odwiedzić tamtejsza galerie. Mój syn, „Anglik” od pieciu minut, poinstruował mnie, ze jest to nazwa pochodzenia celtyckiego i wymawia się „Dulicz”, a nie „Dalicz”. Ide wiec na Victoria i proszę bilet do „Dulicz”. Kasjer o typowej gebie Angola spojrzał na mnie z pogarda i rzucił: „Dalicz”!

  80. Kalina
    Podobnież wyraz „Douglas” na wyspie Man wymawia się rzekomo NIE „daglas” a „du-glas”. Tak mi przynajmniej powiedział tamtejszy „native speaker”, ale do dziś nie jestem na 100% pewien, czy on sobie ze mnie tzw. jaj nie robił…

  81. @jakowalski

    To pewnie tez wyraz pochodzenia celtyckiego:)))

  82. Kalina
    Chyba tak.

  83. Kalina
    Poza tym, to w Melbourne tamtejsi Aussies (tzw. Australijczycy pochodzenia anglosaskiego) nie potrafią poprawnie wymawiać nazw przedmieść Sydney i na odwrót. Nie ma się więc czym przejmować…