Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.10.2016
wtorek

Nieważne, kto rządzi

18 października 2016, wtorek,

Prokuratorzy zostali poddani kontroli komisarza do spraw sprawiedliwości partii Prawo i Sprawiedliwości ściślejszej i bezwzględniejszej (bez możliwości odwołania się od decyzji podejmowanych w ich sprawie) niż kontrola prokuratury ze strony partii komunistycznej w PRL. Już nie tylko zasady nomenklatury w kwestii awansów, ale ręczne sterowanie codzienną pracą. Nie ma konieczności informowania opinii publicznej o merytorycznych motywach decyzji. Polska będzie sprawiedliwsza, jeśli przeciwnicy prezesa będą się bać, a jego klienci powiązani zostaną z partią jeszcze ściślejszymi więzami. Badania przesiewowe zwiększą autorytet prokuratury i pogłębią miłość obywateli do państwa. Lucjan Czubiński (dla młodych: generał, prokurator generalny u schyłku lat 70. minionego wieku) mógłby się rumienić – nie wyposażył swoich mocodawców w tak twarde narzędzia.
Telewizja i radio publiczne przejęte.

Kultura, ta przynajmniej jej część, która finansowana jest ze środków publicznych, też opanowana. Marzy się im jeszcze kino robiące filmy na zamówienie. Preferencje państwa w dziedzinie tłumaczeń przystosowane do potrzeb nowej epoki. Dobra zmiana objęła też dziedzinę promocji Polski poprzez kulturę – jeden z najwybitniejszych urzędników III RP zwolniony. Będziemy teraz promować się tym, co wicepremier uzna za warte pokazania – istotny jest bowiem autor przekazu, a nie publiczność. Gdyby jeszcze wiadomo było, kto jest autorem i co mu się podoba. Nie można jednak mieć wszystkiego. Był już w Polsce premier, który w sprawie kultury zabiegał języka u trzeciorzędnego grafomana, za to właściwie uzwiązkowionego. Kto zresztą przejmować by się miał jakąś kulturą.

Oświata też na dobrej drodze i we właściwych rękach. Przedmioty niosące słuszne przesłanie będą rozbudowane. Samodzielność w poznawaniu świata i w ogóle myślenie wymykające się kontroli ministerstwa nie są wskazane. Podobnie jak przedmioty przygotowujące do życia. Od tysięcy przecież lat kobieta spotykała mężczyznę i jakoś tam było. Po co mówić o tym w szkole? Mówią w świecie cywilizacji śmierci co prawda, że wartość intelektualna, innowacyjność i przede wszystkim otwartość stanowią o przewagach konkurencyjnych narodów, ale zdaje się, że to wpływy Sorosa, a nie solidnie udokumentowana wiedza ojca dyrektora. Nasi zwyciężać mają orężem wielkości zapisanej w biografiach żołnierzy wyklętych. Pewniejsze to od miazmatów nauki.

Za chwilę podporządkuje się sędziów. Zarabiają dużo, a chcą być niezależni. Dziwne to i prowokacyjne. Muszą poddać się dyscyplinie, jak wszyscy. Nie będzie świętych krów.

Państwowe spółki opanowane. Są jeszcze pewne kłopoty z komunalnymi – tam wciąż PO z PSL mają przewagę, ale do czasu.

Policja partyjna, o kryptonimie obrony terytorialnej, ma już dowódcę i założenia ideowe. Bronić będzie rządu. Ale broń palna, póki co, pozostawiona będzie pod kluczem. Wyda się ją w razie potrzeby. W końcu nie wiadomo, co nas czeka. Wraz z sukcesami zaostrza się przecież aktywność wroga. Obrona terytorialna nie tylko w broń będzie wyposażona, także w miłość do powstańczych rekonstrukcji, apeli smoleńskich i w szczególną przychylność ministra. Chłopaki wiedzieć będą, ile mu zawdzięczają. Przypomnimy im to, kiedy wielkie programy podniesienia stopy masom napotkają opór zdrajców, komunistów i złodziei i przejściowe trudności spowodują przestoje w pracy, a nawet chuligańskie wystąpienia. Animalny element, zdrajcy i gorszy sort nie będą nam mówili, że czarne jest czarne, a białe – białe.

Zresztą może nie będą już nic nam mówili. Historia zostanie zmieniona. Symbolicznym patronem wielkiego „ruchu solidarnościowego” zostanie, w miejsce skompromitowanego Wałęsy, brat bliźniak. Przecież nie Frasyniuk czy Bujak, którzy pili wódkę z Kiszczakiem, na co Leszek patrzył z obrzydzeniem. Prawdziwi bohaterowie, tacy jak Kryże czy Jasiński, Konradki Wallenrodki naszego wielkiego ruchu, staną się wzorcem dla patriotycznej młodzieży. Nasze plemię wygra ten bój. Polska wróci do swych katolickich korzeni. Jej święta misja oświecenia Europy będzie kontynuowana. Z czasem obok dwóch pomników na Krakowskim stanie ten trzeci, najwłaściwszy. Nieważne bowiem, kto rządzi, ważny jest mózg, który rządzących prowadzi.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 63

Dodaj komentarz »
  1. Kiedy to wszystko się spełni o czym pisze Pan Andrzej Celiński, to dopiero wówczas wrogowie PiS będą gorzko żałowali, że przez 27 lat nie walczyli z korupcją, lecz ją wykorzystywali do rządzenia i w biznesie, oraz nie wprowadzili w życie zasad państwa prawa, bo wówczas trzeba by się liczyć ze społeczeństwem no i coś sobą w ogóle reprezentować. Tymczasem cały czas we łbie było pusto, to i Salomon nie mógł tam niczego mądrego dolać. I dopiero Ziobro i Kaczyński, oraz cały PiS, że nie wspomnę tutaj o Kukizie i jego ruchu i jeszcze kościół cały, a w dodatku rodziny radio maryjne i sam Ojciec dyrektor stali się tą plagą, która będzie powoli uczyć ich szacunku do prawa i moralności. No i oczywiście oszczędności, bo skończy się zarabianie bez wysilania się.

  2. głos zwykły – 18 października o godz. 22:23 9733
    Tyle, że Kukiz i jego ruch a szczególnie zaś kościół, a w nim te wszystkie rodziny radio-maryjne i ich Ojciec Dyrektor są plagą, chyba jeszcze gorszą niż liberałowie z PO i Nowoczesnej z Tuskiem, Balcerowiczem i Petru na czele, plagą która nie ma moralnego prawa uczyć kogokolwiek szacunku do czegokolwiek, a już najmniej to szacunku do prawa i moralności. 🙁

  3. głos zwykły
    18 października o godz. 22:23
    Salomon to Z pustego nie naleje ale DO pustego to chyba jak najbardziej !
    Tyle tylko, że to puste to na dodatek dziurawe – nawet jak się wleje to i tak wyleci.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Epoka gorzkich żali już trwa od 7 lutego 2014 roku, od opublikowania tego
    wywiadu z prof. Marcinem Królem:
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwi_8cC2m-XPAhXM2ywKHZyeDn8QFggeMAA&url=http%3A%2F%2Fwyborcza.pl%2Fmagazyn%2F1%2C136528%2C15414610%2CBylismy_glupi.html&usg=AFQjCNE8F_JrUaiBlpcztVECwwPv4Cw3hg&sig2=Pz-rGPoNy5zIoEJgTxqILA

    Do naszych elit jeszcze nie dotarło, że zbliżamy się do dna: współczesnej epoki błędów i wypaczeń, profesor Marcin Król został „zaszczekany”, opluty, za stwierdzenie „Byliśmy głupi”, to trwa, klasę polityczną mamy, o niezwykle słabej jakości, która nic nie widzi i nie słyszy, ta pisowska nie jest lepsza, a nawet gorsza.
    Tkwi w amoku, ta nasza elita, z pustym łbem, jak napisał poprzednik.

    Kaczyński jest przy władzy: coś musi robić, widać , że chwyta się brzytwy, patrz spec komisja od warszawskiego mienia, dzisiaj zapowiedziana, to taka namiastka sądów doraźnych — będzie, z epoki stalinizmu zapożyczona.

    Kaczyński ma niewesołą minę, już wie, że żarty się skończyły, na wszelkiego rodzaju błazeństwa, konkretne działania są konieczne.

    Trudne zadanie czeka PIS, bardzo niebezpieczne, bo, żeby cokolwiek zmienić, trzeba zabrać przywileje, również swoim, bez pieniędzy nic się nie da zrobić
    – nawet na spec komisję będą potrzebne.

  6. Jakowalski, podaj chociaz jeden jedyny rzeczowy argument, dlaczego Kukiz i kościół z rodzinami radio-maryjnymi mialby byc gorsza plagą niz PO z Tuskiem, Nowoczesna z Petru i Balcerowiczem.

  7. Tak się kończy dyktatura partyjnej hołoty, którą pan Celiński z Wałęsą zresztą nam tutaj zainstalował i bronił jak niepodległości. I nadal zresztą broni.

    A my bezpartyjni podobnie jak w komunie nie mamy nadal w tym kraju nic do powiedzenia i jesteśmy pozbawieni podstawowych praw wyborczych nie mając możliwości wystawiania i wybierania naszych własnych reprezentantów od dołu.

  8. Kisiel powiedziałby: „To nie kryzys, to rezultat.” Rezultat ćwierćwiecza rozkradania Polski pod dyktando zagranicznych „ekspertów”.

  9. snakeinweb
    w słowach tylko chęć widzimy, w działaniu potęgę…jak miał mówić nasz Wieszcz. Nie marudź, tylko załóż własną partię bezpartyjnych i pokaż co potrafisz.

  10. Szanowny Panie Celinski

    Jakos grafomansko to panu wychodzi a biorac pod uwage otoczenie w jakim pan wystepuje wniosek jest jeden. Nie mecz pan siebie i czytelnikow tymi tekstami.

    Slawomirski

  11. “ Kaczyński ma niewesołą minę, już wie, że żarty się skończyły, na wszelkiego rodzaju błazeństwa, konkretne działania są konieczne.”

    Oczywiscie, Panie Waciu, tym zdaniem trafil Pan w sedno. W koncu trzeba cos zrobic, a tutaj sam nawet sam Wujek Soso do spolki z Fjurerem by ugrzezli PO kolana, a raczej PO pachy w tej stajni Augiasza, wiec jak ten niewielki wzrostem Kaczynski sobie z poradzi… utkwi pewnie PO dziurki w nosie w tych nieczystosciach… (Wprawdzie zaden z ww. zdaje sie, naszego na centymetry nie przewyzszal , no ale oni operowali w spolke, wiec licza sie podwojnie, a nawet potrojnie, gdyby wziac jeszcze do pomocy Wiernego Companjora Duczego.) W nastepnym akapicie tez ma Pan racje – bo skoro znajdujemy sie w “ePOce bledow i wypaczen”, ktora – jak wiadomo – stanowi standardowa ePOke stalinizmu, to znaczy, ze ta ww. komisja taka bardzo archaiczna to nie jest…

  12. Ta ponetna wizja pana Celinskiego jest calkiem imponujaca i mam nadzieje, ze – w glownym zarysie – jak najszybciej sie sprawdzi, ale sposobem o wiele szybszym, latwiejszym i bardziej skutecznym byloby rozwiazanie Erdogana…

  13. Widząc wpisy kato-faszystowskiej bolszewi jest mi smutno – Polska już nie istnieje 🙁

  14. @ anda53

    Demokracja tym się różni od dyktatury, że nie trzeba być wieszczem, Stalinem, Wałęsą, Cudotwórcą i Multimilionerem, by być pełnoprawnym obywatelem mającym wpływ na swoje otoczenie. Wystarczy być normalnym i decydować samemu lub wspólnie z innymi w swoim lokalnym terenie. Nie trzeba być popisdzielonym pajacem z koncesją na występy w warszawskiej telewizji, który żywi się na co dzień trupami smoleńskimi i zakłada jak jakiś debil jakieś pieprzone „partie bezpartyjnych” by zaistnieć jako pajac w telewizji.

    Widać, że popisdzieliło ci się w głowie kompletnie i nie masz najmniejszego pojęcia na czym polega normalna demokracja. Takie są skutki oglądania Heil Hitler mediów Kurskich i poddawania się oparom smoleńskich i innych trupów z telewizji.

  15. No, nie mów pan, że tylko krakanie panu zostało.

    Im bardziej pan kracze, tym większe politowanie.

  16. Szanowny Gospodarzu .
    Ponieważ „szlachetne rycerstwo” po pokonaniu „najeźdźcy” nie potrafiło zapewnić „wyzwolonemu ludowi” tego, co mu przed bojem obiecywało zapewnić lecz bardziej dbało o interesy tych, co do boju ich wyposażyli lud ów postanowił powierzyć ster rządów „ciurom obozowym”.
    PIS we mnie budzi skrajne odczucia – w sferze gospodarczej popieram ich dążenie do odbudowy naszej własnej, polskiej gospodarki natomiast zdecydowanie odpychają mnie ich działanie w szeroko pojętej sferze ideologicznej.
    Na pewno nie powinni wrócić do władzy ci, których od niej zostali odsunięci w ostatnich wyborach. Problem w tym, iż obecnie nie widać realnych sił zdolnych do podjęcia działań, jakich oczekuje większość społeczeństwa.
    Wg mnie nie jest rozwiązaniem to, co proponuje @snakeinweb, gdyż bardzo prawdopodobna jest sytuacja, iż Sejm może składać się, w skrajnym przypadku z samych niezależnych posłów a wiemy, że „gdzie dwóch Polaków tam trzy partie”.
    Przecież widać to także tutaj, na tym forum.
    Sam z praktyki wiem, jakie efekty przynosi dyskusja zadufanych w sobie fachowców. Każdy z nich ma w sumie dobry pomysł ale uważa, że właśnie jego jest tym najlepszym. Jak jakimś cudem uda się jeden pomysł przeforsować to część z tych, których pomysły przepadły nie wykaże należytego zaangażowania w ich wprowadzanie a niektórzy wręcz będą to sabotować.

  17. Pół roku temu z okazji 90-letnich urodzin Andrzeja Wajdy na łamach POLITYKI ukazał się wywiad Janusza Wróblewskiego z Dostojnym Jubilatem. Krytyk filmowy tygodnika ze Słupeckiej próbował wmanipulować naszego mistrza w stwierdzenia, których ten zdecydowanie nie chciał wypowiedzieć. Jako że w najnowszej POLITYCE znajduje się zmanipulowany tekst Wróblewskiego na temat Wajdy a śmierć naszego wybitnego reżysera nie znalazła na tym blogu specjalnego odzewu (co mnie – mówiąc szczerze – zupełnie nie dziwi; kultura to obecnie nie jest obszar zainteresowania wielu, również na blogach POLITYKI…), postanowiłem przytoczyć swój komentarz jaki zamieściłem pod wywiadem:

    „Andrzejowi Wajdzie serdecznie dziękuję za wiele filmów i spektakli teatralnych, które na przestrzeni dekad dostarczyły mi niezapomnianych wrażeń i satysfakcji intelektualnej. „Popiół i diament”, „Brzezina”, „Wesele”, „Ziemia obiecana”, „Człowiek z marmuru”, „Panny z Wilka”, „Sprawa Dantona” czy „Nastasia Filipowna” to arcydzieła swojego gatunku.

    Cieszę się niezmiernie, że nasz doskonały reżyser nie dał się wpisać w rolę mającego obowiązkowo i nieustępliwie walczyć z komuną, jaką przygotował dla niego dziennikarz POLITYKI. Janusza Wróblewskiego tak naprawdę interesuje głównie temat zniewolenia artysty przez PRL i rozliczenia z tym – jakże okrutnym jego zdaniem także dla kultury – okresem:

    „Władysław Strzemiński, to taka sama ofiara systemu jak Mateusz Birkut czy Maciek Chełmicki?”; „Zobaczył pan w nim trochę siebie?”; „Kiedy pan odczuł największą presję ze strony władzy?”; „ Nie martwił się pan, że władza może to wykorzystać przeciwko panu?”; „„Ida” wypełniła w polskim kinie istotną lukę w rozliczeniach ze stalinizmem?” – to tylko wybrane pytania krytyka.

    Wajda odpowiada spokojnie i cierpliwie: „Wiedziałem, że rzeczywistość jest taka, jaka jest. Nie ja ją stworzyłem. Nie ja byłem przyczyną, że Polska wojnę przegrała. Miałem się zachowywać, jakbym o tym nie wiedział?”; „Rzeczywistość polityczna nie wzięła naszych interesów pod uwagę. Nie mogliśmy liczyć na nikogo prócz siebie. Działania KOR, strajki robotnicze budziły się powoli. Umowa była taka, że każdy robi swoje”.

    Gratuluję też dostojnemu Jubilatowi kilku trafnych uwag odnośnie zaniechań transformacji, błędów Platformy a także swoich zaniedbań:

    „Zdziwiła mnie nieudolność, całkowite lekceważenie rzeczywistości przez Platformę Obywatelską, z którą sympatyzuję”; „… w dojrzałej demokracji przegrana partia pakuje się i odchodzi, zastanawiając się, jaki popełniła błąd. W PO nie widzę żadnej potrzeby autorefleksji”; „Po 1989 r. wiele regionów, grup społecznych zostało wykluczonych”; „Nie będę się wykręcał i nie powiem, że od zwycięstwa Solidarności zrobiłem wiele, żeby upomnieć się o ludzi, którzy najboleśniej odczuli skutki transformacji”.

    Jednym z ostatnich pytań dziennikarza POLITYKI jest następujące: „Gdyby miał pan mniej lat, więcej energii i nieograniczone środki, jaką książkę chciałby pan sfilmować … ?”

    Możemy się tylko wszyscy niezmiernie cieszyć, że jak tacy ludzie jak Andrzej Wajda, Andrzej Munk, Jerzy Kawalerowicz, Wojciech J. Has, Stanisław Różewicz czy Janusz Morgenstern jak mieli „mniej lat” i „więcej energii” to otrzymywali na tyle wystarczająco „nieograniczone środki”, że mogli kręcić swoje wybitne filmy.

    Możemy też być radzi, że tacy ludzie jak Erwin Axer, Jerzy Grotowski, Tadeusz Kantor, Józef Szajna, Jerzy Jarocki, Konrad Swinarski, Jerzy Grzegorzewski, Zygmunt Hübner, Gustaw Holoubek, Tadeusz Łomnicki, Zbigniew Zapasiewicz, Jerzy Trela, Jerzy Radziwiłowicz, Jan Nowicki, Teresa Budzisz-Krzyżanowska i setki innych „robili swoje” a polska kultura kwitła”.

    Cały wywiad i komentarze internautów pod tym linkiem:

    http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kultura/1652282,1,wajda-najpiekniejsze-jest-to-czego-sie-nie-zrobilo.read

  18. Trzeba prawdzie spojrzeć w oczy: ludzie „Wielkiej Solidarności” rozwalili nam
    Polskę, najwyższy czas jest, żeby przyznać się do błędów, wypić za nie, schlać
    się do upadłego, i pomyśleć o nowym początku, albo poczekać na młodzież,
    nowych Kuroniów, Michników, Modzelewskich…. ludzi z naszym pochodzeniem, jakoś, cholera jasna, nie było w tej sitwie.

    Jest gorzej, niż w Polsce, która skończyła swój formalny żywot w 1794, bo dzisiaj
    nie mamy ludzi, z takim potencjałem intelektualnym, jakich wtedy było na pęczki.

    Dzisiaj, nawet nie ma komu stworzyć hymnu pożegnalnego, z upadłą Rzeczpospolitą, jaki wtedy skomponował Michał Kleofas Ogiński -„Pożegnanie
    Ojczyzny”
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwjEu_ehoubPAhXsNpoKHV3MCXkQtwIIHjAA&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3D_rB-VBCNUdE&usg=AFQjCNF_KR-SuBNrLfeHXe3ZPMfWedxnZQ&sig2=vGeXqG9mNh61OcH42aI6QQ

    W tonacji a-mol jest ten utwór, muzycznie jest to prosta kompozycja, z niezwykłą porcją żalu i smutku, dopiero Fryderyk Chopin w sonacie, w której jest marsz żałobny podobny efekt osiągnął. Potem jest wielka pustka,nikt czegoś takiego nie skomponował.
    Muzyka Krzysztofa Pendereckiego nie nadaje się do ucha współczesnego Polaka, ucho ma przytępione, pszeniczno-kartoflane, do do słuchania disco-polo akuratne.

    W PRL-u – muzyka w tonacji dur panowała, pełna wesołości, radości, ta, Tadeusza Sygietyńskiego i Stanisława Hadyny. Młodym czytelnikom przypominam: Mazowsze i Śląsk.
    Było się wtedy z czego cieszyć, trwała odbudowa kraju, właściwie, to budowa,
    zupełnie od nowa, naród wtedy się tworzył – tak niektórzy mówią,
    z jakim entuzjazmem do tego dzieła przystąpiono.

    Panie Gospodarzu, transformacja nam się nie udała, której początek ogłosiła
    aktorka Joanna Szczepkowska, po wyborach 4 czerwca 1989 roku.
    Szczególnie sejm, nic innego nie robił, tylko rujnujące ustawy preparował,
    do okradania, niszczenia kraju sprzyjające, prawo koślawe, czasami miało się wrażenie, że przez przestępców, bandziorów, dla bandziorów tworzone.

    Czy PIS coś zmieni? To jest niemożliwe. Oni sami w sobie są złem, tylko zło są w stanie tworzyć, wystarczy na ostatni rok popatrzeć, rocznica ich rządzenia się zbliża,
    – tylko dla dalszego psucia wszystko robili, przeciwko sobie i pozostałej gawiedzi,
    każda ustawa przez nich tworzona, była przeciwko narodowi, któremu bardzo by chcieli służyć, z takimi umysłami, taką moralnością, etyką tych ludzi – jest to niemożliwe.

  19. Wacław1
    19 października o godz. 9:13
    Sam widzisz, że na wiele spraw mamy zgodny pogląd, nawet na temat znaczenia diety, z tym, ze ja jestem zwolennikiem Campbella, Furhmana czy naszej dr Ewy Dąbrowskiej.
    Pomińmy zatem w naszej dyskusji to co nas dzieli a rozwijajmy to, co łączy.

  20. Kaesjot – 19 października o godz. 9:52 9753
    Proszę Cię jak najuprzejmiej: daj sobie Chłopie spokój z „tym co nas łączy”, SVP, jako że czasy FJN dawno już i na szczęście minęły, a coś nowego powstać może tylko tam, gdzie istnieje istotna różnica poglądów i gdzie możliwa jest swobodna, merytoryczna dyskusja, czyli na podstawie faktów a nie wiary w różne bozie czy też inne cuda, w tym dietetyczne oraz, last but not least, bez wyzwisk.
    Pozdrawiam – LK

  21. Wacław1.Tak?To została czarna dziura?Obecnie PIS doi ze zrójnowanej przez PO gospodarki aż miło.Mimo zaklęć sneikinweba i innych innej demokracji jeszcze długo nie będzie więc można spać spokojnie a w chwilach przebudzenia prowadzić twórcze konwersacje. Nasz KK już o to dba czy się to wyznawcom podoba się czy nie,żeby nie dać się odrąbać od koryta.To oczym wszyscy marzymy tj. o w miarę zdrowej demokracji w naszym kraju jest niemożliwe właśnie z powdu KK.

  22. jakowalski
    19 października o godz. 10:07
    A co jest szkodliwego w dążeniu do porozumienia, szukania kompromisu ?
    Czy może lepsze jest nieustępliwe, wzajemne napierdalanie się byle „moje” było na wierzchu?
    Ty stosujesz „sprzężenie zwrotne dodatnie” a ja ujemne. Przynajmniej się staram, gdyż wliele tekstów napisanych po wpływem emocji kasuję przed opublikowaniem.

  23. JKM Wacław I Rex (19 października o godz. 9:13 9752)
    Tak, masz rację, że trzeba prawdzie spojrzeć w oczy i stwierdzić z głębokim smutkiem, iż ludzie „Wielkiej” Solidarności w tym też ex-minister, senator etc. Celiński, rozwalili nam Polskę, że tzw. transformacja nam się nie udała etc. Ale NIE wystarczy tu narzekać. Ja już wiele razy przedstawiłem publicznie mój Pozytywny Program Naprawy (czy też raczej Ratowania Przed Ostatecznym Upadkiem) Rzeczpospolitej, a Ty?
    Oto mój Program w wielkim skrócie – Gdybym miał dyktatorską władzę, to bym:
    – wycofał Polskę z NATO,
    – wycofał Polskę z UE,
    – zerwał Konkordat,
    – opodatkował dochody kościołów i wszelakich fundacji,
    – opodatkował dochody zagranicznych firm działających w Polsce nie to nie tylko de jure, tak jak dziś, ale także i de facto,
    – zniósł podatek VAT i podatek PIT od dochodów z własnej pracy, a podwyższył podatek CIT od dochodów z kapitału i wprowadził extra podatek od luksusu i nieprodukcyjnych majątków oraz od zysków ze spekulacji giełdowych czy też gruntowych i mieszkaniowych i od zysków banków, szczególnie zaś zagranicznych, a za to zwolnił od podatku firmy z sektora wysokich technologii (high tech), niezależnie od tego, czyją są one własnością, jeśli produkują one a szczególnie jeśli projektują one swoje wyroby w Polsce,
    – zakazał działalności w Polsce kościołów i związków o charakterze religijnym, które mają swoje centrale poza Polską i których de facto (nie tylko de jure) zwierzchnik nie ma tylko i wyłącznie polskiego obywatelstwa,
    – poprawił nasze stosunki z Rosją i Białorusią a szczególnie zaś z Chinami, a zerwał wszelakie stosunki ze sztucznym tworem amerykańskiego imperializmu zwanego Kosowem oraz zawiesił wszelakie stosunki z Turcją, aż od władzy nie zostaną tam odsunięci islamiści,
    – mocno ograniczył nasze stosunki z Izraelem, aż do rozwiązania tamże Kwestii Palestyńskiej,
    – zaprzestał popieranie obecnego, banderowskiego, a więc antypolskiego reżymu na Ukrainie,
    – zainwestował w rozwój polskiej myśli technicznej i polskiego przemysłu, szczególnie z sektora wysokich technologii (high tech),
    – wprowadził w życie wielki program robót publicznych, głównie przy naprawie i budowie lokalnych dróg, drugorzędnych linii kolejowych, lokalnych wodociągów i lokalnej kanalizacji w małych miastach i na wsi oraz przy budowie i remoncie domów mieszkalnych, aby jednocześnie zwalczyć bezrobocie i poprawić warunki życia ludności,
    – zlikwidował ZUS, zaś administrację systemem emerytalnym przeniósł do urzędów skarbowych, które wyliczały by emerytury na postawie płaconych podatków (patrz też punkt następny) oraz
    – zniósł także tzw. opiekę społeczną a wprowadził powszechną (ale tylko dla obywateli RP i to, poza nielicznymi wyjątkami, z urodzenia, aby nie zachęcać niepożądany element do przyjazdu do nas) pensję obywatelską w wysokości obecnej płacy minimalnej, która zastąpiła by między innymi zasiłki dla bezrobotnych, renty inwalidzkie i minimalne emerytury oraz zasiłki rodzinne w tym też i program 500+ a także zlikwidowałaby obecnie w Polsce istniejący, a niezgodny z polskim prawem, w tym z Konstytucją RP, ekonomiczny przymus pracy, a więc uwolniła by wreszcie Polaków od tego przymusu, czyniąc ich prawdziwie wolnymi ludźmi.
    To by było na razie tyle, a więc pozdrawiam – LK.

  24. Prócz niewątpliwego arcydzieła Wajdy, jaka jest „Ziemia obiecana”, szczególnie cenię „Wesele”, które znów nabrało wszelkich znamion dzieła proroczego. Mamy wiec tam przedstawicielkę „ciemnego ludu” pod postacia Panny Mlodej, którą czarci wiozą…do Polski, a ona pyta naiwnie, bo nie wie: a kaz ta Polska? Mamy innych przedstawicieli „ciemnego ludu”, którzy rwa się do bitki, a nie bardzo wiedzą, z kim maja się bic i o co, wiec siegaja tam, gdzie najbliżej, i terroryzują „panów”, czyli „tłuste koty”. Mamy przedstawicieli „ynteligencji”, którzy cały czas gadają wiele i uczenie, tyle ze wszystko to zwinąć w kupe i wsadzić w głowe. Wreszcie „całość zwieńcza skoczny” Chocholi Taniec, który od miesięcy króluje w naszym społeczeństwie i w szeregach opozycji.

  25. Kaesjot – 19 października o godz. 10:24 9756
    1. Czym innym jest dążenie do porozumienia, a czym innym szukanie kompromisu za wszelką cenę. Jaki bowiem kompromis możliwy jest n.p. pomiędzy wyzyskiwaczem a wyzyskiwanymi? Że wyzyskiwacz dobrowolnie ograniczy swój wyzysk o 10 czy nawet 20% a nawet i o połowę? Jak widzisz, są przypadki, gdzie kompromis NIE jest możliwy, n.p. pomiędzy mordercą a jego ofiarą („morderstwo połowiczne”, co fizycznie NIE jest możliwe oraz nikogo przecież nie zadowoli). A ty chcesz kompromisów za wszelką cenę i tu się różnimy.
    2. A bez emocji, to NIE bylibyśmy ludźmi. Może nie wiesz, ale AI, aby był prawdziwą inteligencją, musi mieć „wbudowane” emocje – inaczej to NIE będzie Artificial Intelligence, ale tylko Artificial Instinct. Pisał o tym zresztą Lem, ale przyznaję, że niezbyt jasno, ale też temat jest przecież bardzo trudny i pisał on o tym już u schyłku swych intelektualnych możliwości.
    Pozdrawiam

  26. Agatkam – 18 października o godz. 23:13 9739
    Piszesz: Jakowalski, podaj chociaż jeden jedyny rzeczowy argument, dlaczego Kukiz i kościół z rodzinami radio-maryjnymi miałby być gorszą plagą niż PO z Tuskiem, Nowoczesna z Petru i Balcerowiczem.
    ODPOWIADAM: to jest proste, jako że oni NIE mają nawet elementarnego pojęcia o gospodarce, o współczesności, jako że ich ideologia jest ideologią prymitywnych azjatyckich koczowników sprzed tysięcy lat. Oni są mentalnie w epoce niewolnictwa, a tymczasem mamy dziś w Polsce zaawansowany, zglobalizowany kapitalizm monopolistyczny. Wystarczy?

  27. Snakeinweb – 19 października o godz. 1:53 9748
    Powtarzam ad nauseam, że Demokracja, czyli Władza Ludu (Ludowładztwo) jest 100% utopią, jescze większą niż komunizm jako że komunizm teoretycznie jest możliwy w bardzo wysoko rozwiniętej gospodarce, ale prawdziwe ludowładztwo oznacza zawsze chaos, dojście do władzy tanich demagogów i populistów, co kończy się na ogół ochlokracją, czyli rządami najgorszej hołoty.

  28. Kaesjot – 19 października o godz. 8:08 9750
    PIS we mnie też budzi skrajnie mieszane odczucia – w sferze gospodarczej popieram ich dążenie do odbudowy naszej własnej, polskiej gospodarki, natomiast zdecydowanie odpychają mnie ich działania w szeroko pojętej sferze ideologicznej.

  29. Jedziemy na diabelskim młynie w smutnym miasteczku. Szalony maszynista podkręca obroty. Za chwilę twarde lądowanie.
    Pytanie otwarte: pozbierają truchła a potem zaorzą czy od razu zaorzą? A może nawet nie spojrzą w tym kierunku. Wzruszą ramionami, popukają się po głowie i pójdą dalej.

  30. „Niewazne, kto rządzi”

    Oczywiście – nic odkrywczego. Ważne, żeby rządził mądrze. Jak PiS przestanie iść w kierunku przyjaznego państwa, to straci poparcie obywateli.

  31. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 11:45 9763

    Truchła PO nie pozbierają się, a poza tym – PO już na bocznym torze, już maszynista zwalnia obroty, już miał twarde lądowanie. A co tu zaorywać: ch…, d… i kamieni kupę?

  32. Takei-butei – 19 października o godz. 11:59 9765
    A tu racja. PO jest od afery taśmowej i reprywatyzacyjnej (Warszawa, Gronkowiec etc.) już tylko POlitycznym trupem. A kompromitując tym samym liberalizm, ciągnie to truchło Platformy za sobą na dno także i partyjkę pana Petru i częściowo także innego liberała gospodarnego, jakim jest przecież Kukiz.

  33. A może poruszmy się, mili moi,. jak dzieci we mgle.?Przez 4 godziny błądziłem na łajbie po jeziorze.Widziałem wysoko zarys słońca, słyszałem śpiew ptaków ,i czułem rozpacz z bezradnością.Dziś mam takie samo przeżycie ,pogłębione o niewidoczne miliony ludzi ,którzy milczą.Milczą jak ci w latach 30 tych u sąsiadów.I nie wiedzą co ich czeka.Mgła nie opada a gęstnieje.Taka Smoleńska mgła.A to jezioro nazywa się Wigry.W 1999 pływał statkiem na nim JP2.Potem statek miał dużo chętnych na pływnie.Konkurencja za dwa lata go spaliła.Arcykatolicki kraj i arcykatoliccy Polacy.

  34. jakowalski 19 października o godz. 10:28 9757
    JKM Wacław I Rex (19 października o godz. 9:13 9752)
    ==================================
    Jeszcze korona by się przydała. Dziękuję!!!

    Jakowalski!
    My tutaj, nie jesteśmy po to, żeby gotowe rozwiązania przedstawiać. Doradzać!
    My mamy sobie i innym, w zakamarki duszy zaglądać, wyszukiwać tego co
    jest dobre, niech to zabrzmi patetycznie, co jest piękne.
    Mamy doskonalić się w tym wyszukiwaniu. Mamy wiedzę, zupełnie przy okazji swoją poszerzać. Mamy szukać sensu rzeczy, prawdy o rzeczy, pamiętać,
    o myśleniu i nie zapominać o miłości.

    Politycy doskonale wiedzą co mają robić, tylko dla nich, wygodnym jest rżnąć
    głupa, bo wiedzą, że na ludzkiej głupocie lepiej się zarabia, korzyści odnosi.

    My tu na blogu mamy być dla polityków, ludzi nauki – przeciwwagą, siłą, z którą powinni się liczyć. Słaba jest ta siła. Politycy to wykorzystują, głupotą się posługując.

    Żeby to robić, radość trzeba mieć w sobie, taką, jak w PRL-u, tym pogardzanym, urodziła się ludziom.
    Dzieckiem byłem, jak ten utwór usłyszałem, dokładnie nie pamiętam, może to w 1954 roku było, w Łodzi, na Narutowicza, blisko Radiostacji, w domu dla rencistów, dzieciaki się tam zlatywały z okolicy, żeby filmy oglądać. W pobliżu, w kierunku centrum miasta wytwórnia kopii filmowych była i jest do dzisiaj. Pracownicy przynosili sprzęt projekcyjny, sama pani dyrektor przychodziła, pewnie z kroniki filmowej usłyszałem po raz pierwszy „Karolinkę”, już prawie 60 lat siedzi mi w głowie, tak wielkie wrażenie na mnie zrobiło to wykonanie, tamto było pełniejsze, podobnie jak solistka, śląska dziewczyna

    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwj48N2O1ObPAhVhD5oKHcEjAnoQtwIIIjAB&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3D67OXwHf_EU8&usg=AFQjCNFE5wx3VOGL-hMTWFU47dOvAXPDOQ&sig2=56lBsFmcOXekD0T1qP1_YA

  35. Zaiste, wielkie jest miłosierdzie Gospodarza, udzielającego wirtualnego przytułku potłuczonej menażerii. Będzie to Panu policzone w Niebiesiech, Panie Andrzeju 😉

  36. mohikanin przedostatni – 19 października o godz. 13:31 9769
    Prawdę samą o sobie napisałeś! 🙂

  37. A na razie:
    Gdyby wybory do Sejmu odbywały się w październiku PiS uzyskałby w nich 34% – wynika z sondażu TNS Polska. Kolejne miejsca zajęłyby: PO z 15% głosów, Nowoczesna z 11%. i Kukiz’15 – z 9%. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyłyby progu wyborczego.
    http://wyborcza.pl/7,75398,20856075,pis-dwie-dlugosci-przed-platforma-w-sejmie-cztery-partie-sondaz.html#BoxGWImg

  38. Chory kraj. A będzie jeszcze śmieszniej
    http://szostkiewicz.blog.polityka.pl/2016/10/18/chrystus-krolem-polski/#comments
    Trzeba się będzie starać o azyl w Iranie 👿

  39. @Slawomirski
    18 października o godz. 23:59 9744

    „Szanowny Panie Celinski
    Jakos grafomansko to panu wychodzi a biorac pod uwage otoczenie w jakim pan wystepuje wniosek jest jeden. Nie mecz pan siebie i czytelnikow tymi tekstami”.

    Szanowny Panie Sławomirski,

    Panu Celińskiemu musi wychodzić grafomańsko właśnie dlatego, że bierze pod uwagę otoczenie w jakim występuje…

    W POLITYCE już coraz mniej dziennikarstwa, o ile jeszcze takowe w ogóle tam występuje. Kwitnie najmimordyzm w najgorszym wydaniu.
    Proszę choćby poczytać felietony naszego ulubieńca Daniela Passenta – czy to na jego blogu, czy to w POLITYCE. To już tylko prymitywna nawalanka. Czy ten człowiek nie dostrzega, że robi z siebie idiotę? Że nie ma ani odrobiny wiarygodności? A może ma chociaż odrobinę poczucia wstydu?

  40. Grzerysz – 19 października o godz. 14:11 9774
    To przecież od dawna NIE jest „Polityka” Rakowskiego, a Sroki (pardon, Baczyńskiego). 🙁

  41. mohikanin przedostatni – 19 października o godz. 13:47 9773
    A dlaczego nie w Arabii Saudyjskiej? 😉

  42. @jakowalski
    19 października o godz. 14:48 9775

    To prawda. Ale od pracowników tygodnika pragnącego uchodzić za najpoważniejszy, najbardziej opiniotwórczy, w Polsce to należałoby spodziewać się chociażby próby trzymania poziomu.
    A tu ostry zjazd na całej linii. Takiego prymitywizmu i zakłamania to się nigdy nie spodziewałem.
    Cóż, Spółdzielnia POLITYKA już dawno temu z wybitnego w czasach PRL FORUM zrobiła kolorowego szmatławca dla ćwierć-inteligentów. Flagowy tygodnik ze Słupeckiej podąża wytrwale i systematycznie tym samym szlakiem…

  43. @Kalina
    19 października o godz. 10:39 9758

    „Prócz niewątpliwego arcydzieła Wajdy, jaka jest „Ziemia obiecana”, szczególnie cenię „Wesele”, …”

    Oprócz wielu filmów Wajdy, które bardzo cenię (wymieniłem je powyżej, oczywiście z „Ziemią obiecaną” i „Weselem”) bardzo lubię też kilka takich, które nie są arcydziełami – np. „Popioły”.

    No, a kto nie widział najlepszych spektakli teatralnych Wajdy – „Biesów”, „Nocy Listopadowej”, „Nastazji Filipownej”, „Zbrodni i kary”, „Sprawy Dantona” niech ogromnie żałuje. Ja nie widziałem z tej listy „Biesów” z podobno fenomenalnymi Janem Nowickim i Wojciechem Pszoniakiem. Wielka szkoda.

  44. mohikanin przedostatni
    19 października o godz. 13:31 9769

    Potłuczona menażeria? No, nie jest z tobą aż tak źle. Trochę zaniżasz swą ocenę.

  45. żyga
    19 października o godz. 13:02 9767

    A masz dowód na to, że statek spalili ateiści?

  46. Na pięknym cmentarzu Salwatorskim w Krakowie pochowano dziś Wajdą. Razem z nim pochowano kulturę Polski Ludowej. Mimo że wiele jej zawdzięcza, to był też jej wyrodnym synem. Razem ze swoją żoną Krystyną Zachwatowicz /która kiedyś śpiewała, że tak głupia to ja już nie jestem/ śmiertelnie bali się, jak piszą, Polski narodowo katolickiej. I zdołał dożyć jej pełnego rozkwitu. A na pogrzebie tłumnie uczestniczyli biskupi i liczni przedstawiciele tej plagi w wyszukanym ceremoniale katolickim. Z udziałem jego czterech byłych żon. W ostatnich latach życia wiele wysiłku i inwencji wykazał w budowie w Nowej Hucie muzeum PRL. W zamiarze muzeum szyderstwa. Mogło to być muzeum jego imienia i pamięci jego dzieła. Tym bardziej, że tworzono go w wielkim gmachu dawnego kina Światowid. Nie powstało żadne muzeum, gdyż autorzy nie zdołali zgromadzić autentycznych eksponatów. W pustym natomiast gmachu po odpowiedniej aranżacji mogło powstać mauzoleum wymarłej polskiej kultury z urną prochów Wajdy na marmurowym postumencie.

  47. Ma się ku zawaleniu

  48. grzerysz
    19 października o godz. 14:11 9774

    Szanowny Panie grzerysz

    Dziennikarstwo w Ameryce umarlo z pododu upolitycznienia. Nie ma dzisiaj obiektywnych zurnalistow gdyz 94% popiera Clinton. Spoleczenstwo amerykanskie jest podzielone politycznie ale amerykanscy zurnalisci nie sa. Dziennikarze przestali pelnic funkcje obiektywnych komentatorow. Stali sie agitorami i stracili przez to wiarygodnosc. Dzisiejsza debata w Vegas nie zmienia tego faktu ze dziennikarstwo w Ameryce umarlo.

    Slawomirski

  49. jasny gwint
    19 października o godz. 17:09 9781

    Szanowny Panie jasny gwint

    Katolicki pochowek osoby niewierzacej jest antyhumanistyczny. Nie wien czy Wajda byl zindoktrynowany w wierze katolickiej. Wiem ze woda swiecona nikomu nie pomaga.

    Slawomirski

  50. @Sławomirski

    „Katolicki pochowek osoby niewierzacej jest antyhumanistyczny. Nie wien czy Wajda byl zindoktrynowany w wierze katolickiej. Wiem ze woda swiecona nikomu nie pomaga.”

    Można być zindoktrynowanym w ateizmie, a wolnym w wierze katolickiej. A skąd ta pewność, iż woda święcona nie pomaga? Może należy spróbować? 🙂

  51. jasny gwint
    19 października o godz. 17:09 9781

    I co ci wadzi katolicki pogrzeb Wajdy? A jeśli Wajda ludzi bujał przez całe życie i tylko w cichości sam na sam klęczał i się modlił? To co? To jego życie, jego sprawa. Jak Jaruzelskiego, jak Paradowskiej… Guzik nas to obchodzi. Są filmy Wajdy i tylko to się liczy.

  52. AOlsztynski
    19 października o godz. 18:57 9785

    A skąd ta pewność, iż woda święcona nie pomaga?

    Lurd
    Zostawiaja laski ale nikt protez nie zostawia.

    Slawomirski

  53. takei-butei
    19 października o godz. 19:31 9788

    Osoba publiczna jest rozliczana z wiary lub jej braku. Bill Clinton lubil wychodzic w niedziele z kosciola trzymajac Biblie. Osoba niewierzaca nie ma obecnie szans na zostanie prezydentem USA. Cala nadzieja na progress ludzkosci jest obecnie w komunistyczno-kapitalistycznych Chinach.

    Slawomirski

  54. Slawomirski – 19 października o godz. 18:04 9784
    Wajda był cały czas oportunistą. Gdyby umarł on był w latach PRL-u, to miałby pogrzeb partyjny. Przypominam, że Wajda był członkiem PZPR, a wcześniej Polskiej Partii Robotniczej, do której wstąpił jako młody student Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Odznaczał się on tam wyjątkową aktywnością. W 1948 roku „Tygodnik Społeczno-Literacki” WIEŚ opublikował tekst, który Wajda napisał wspólnie z Konradem Nałęckim. Przekonywał on w nim, że plastyka – a szerzej sztuka – musi służyć zmianom społecznym, że grono pedagogiczne nie dba wystarczająco o światopogląd młodych, a wykładowcy nie przystają do zadań współczesności.
    http://wpolityce.pl/polityka/284156-polityczna-twarz-wajdy-w-1950-mowil-ze-rezyser-musi-byc-marksista-dzis-twierdzi-ze-pis-owska-wersja-historii-nie-przetrwa-co-jest-pod-maska-mistrza-wideo
    Cytuję jego słowa: „Zgłoszony przeze mnie film dotyczyłby zagadnienia które obecnie staje się dramatycznym konfliktem. Artyści którzy w kieszeni noszą legitymację partyjną tworzą sztukę niezgodną z ideologią Marksizmu – Leninizmu. Gorzej ich wiedza i ocena zjawisk w sztuce jest sprzeczna z tą ideologią. Należałoby przedstawić zasadnicze ugrupowania artystyczne pokazując je w stypizowanych jednostkach. Film ten jednak nie dałby odpowiedzi na dręczące zagadnienie realizmu socjalistycznego. Nie byłby też obroną artystów. Powinien być zdemaskowaniem kultury burżuazyjnej którą ci artyści reprezentują. Powinien być ostrzeżeniem dla klasy robotniczej przed zmniejszeniem nacisku w stosunku do ludzi pracujących w sztuce. Temat ten uważam za niemal tak ważny jak zdemaskowanie za pomocą kina reakcyjnej części kleru i średniowiecznych praktyk z cudami.”

  55. jakowalski
    19 października o godz. 20:40 9795

    Naprawdę tak pisał: „zdemaskowanie za pomocą kina reakcyjnej części kleru i średniowiecznych praktyk z cudami.”? To cud!

  56. AOlsztynski – 19 października o godz. 18:57 9785
    Nie ma czegoś takiego jak „wiara ateistyczna”, zaś każda wiara religijna jest wynikiem religijnej indoktrynacji, a więc odebrania wolności, i to tej najważniejszej, czyli wolności myślenia. 🙁

  57. Slawomirski – 19 października o godz. 20:23 9791
    Woda święcona czyni istne cuda, jeśli chodzi o kościelne finanse.

  58. takei-butei
    19 października o godz. 20:45 9796
    Toi jest cytat z jego oficjalnego oświadczenia. Patrz załączony wcześniej link.

  59. takei-butei – 19 października o godz. 20:45 9796
    Czy to przypadkiem nie Wajda nakręcił o sobie film p.t. „Jestem na sprzedaż”? Pardon, „Wszystko na sprzedaż”. 😉 https://pl.wikipedia.org/wiki/Wszystko_na_sprzeda%C5%BC

  60. @kowalski

    „Nie ma czegoś takiego jak „wiara ateistyczna”

    Oj jest, jest. Bo dowodów, iż tego co nie możemy zbadać to nie istnieje też nie ma. Ateizm to jak jak najbardziej kwestia wiary.

    „zaś każda wiara religijna jest wynikiem religijnej indoktrynacji, a więc odebrania wolności, i to tej najważniejszej, czyli wolności myślenia”

    To interpretacja. Nasza myśl nie jest niezależna. Może pochodzić od źródła dobra lub zła. Stąd „wolność” bez zasad i odpowiedzialności nie jest najwyższym dobrem, jak by dzisiaj niektórzy chcieli.

  61. @grzerysz

    Widziałam te deliryczne „Biesy”, ale ze nie znosze Dostojewskiego, patrzyłam na nie kosym okiem:))) Dla mnie zupełnie genialny był spektakl „Sprawa Dantona”.

  62. AOlsztynski – 20 października o godz. 11:46 9813
    Oto dowód na nieistnienie twojego boga: Na początek rozprawię się z dość powszechną opinią, często przytaczaną przez wierzących, a więc i przez ciebie, że nie można udowodnić nieistnienia czegoś. Otóż można — stosując metodę naukową i tak na przykład — w fizyce udowodniono, że nie istnieje flogiston (substancja powodująca spalanie), cieplik (nośnik ciepła) i eter (nośnik fal radiowych i światła). I tak, w każdej rozmowie o bogu czy bogach pojawia się od razu istotna i nieusuwalna trudność, że nie można sensownie zdefiniować pojęcia boga. Przy próbach definicji boga pojawiają się bowiem zawsze niemożliwe do usunięcia sprzeczności, takie jak n.p. pojęcie wszechmocy, sprzeczność pomiędzy miłosierdziem a sprawiedliwością, trudność w wyjaśnieniu, jak może istnieć byt świadomy nie posiadający systemu nerwowego, albo jak może istnieć żywa istota („Wierzę w Ciebie, Boże żywy…”), która nie posiada metabolizmu, albo żadnej innej cechy kojarzonej z życiem, np. rozmnażania. Przyznają to teologowie, co jednak nie przeszkadza im mówić, jak jak też i Tobie, o tym hipotetycznym przecież bycie z całkowitą i niezmąconą pewnością. Owa trudność w zdefiniowaniu pojęcia boga rodzi kłopot taki, że mówiąc o bogu, nie wiemy właściwie, o czym mówimy.
    Mówiąc o dowodzie na nieistnienie boga należy także wspomnieć o dowodach na jego istnienie, ale nie będę się tu nad nimi zbytnio rozwodzić, jako że każdy z dotychczas przedstawionych dowodów na istnienie boga ma jakieś błędy logiczne, a więc w istocie dowody te nie dowodzą tego, co mają dowodzić, a są one tylko typowymi wręcz sofizmatami (dowodami pozornie tylko poprawnymi, lecz faktycznie błędnymi, zawierającymi rozmyślnie wprowadzony błąd logiczny, trudny do wykrycia na pierwszy rzut oka, wypowiedziami lub sformułowaniami, w którym świadomie został ukryty błąd rozumowania nadający pozory prawdy fałszywym twierdzeniom a także próbami dowiedzenia swoich racji, bez względu na poprawność logiczną przedstawionej argumentacji) oraz wyrazem wiary i przywiązania do idei, a nie poprawnymi logicznie dowodami.
    Dowodząc nieistnienia boga posłużę się metodą naukową — jedyną znaną mi procedurą, która umożliwia poprawne poznawanie rzeczywistości i która powoduje rozwój techniki, o czym ty szczególnie powinieneś wiedzieć. O poprawności metody naukowej świadczy zaś to, że na jej podstawie powstają działające urządzenia — co praktycznie dowodzi prawdziwości twierdzeń naukowych. Ponieważ w szkołach podstawowych i średnich ani nawet na studiach nie uczą dziś podstaw metody naukowej, to spróbuję Ci ją tutaj przybliżyć.
    1. Wstępnie obserwujemy rzeczywistość.
    2. Na tej podstawie wysuwamy jakieś przypuszczenie (hipotezę), wyjaśniającą obserwowane zjawiska.
    3. Z hipotezy wnioskujemy o obserwowalnych konsekwencjach jej prawdziwości.
    4. Sprawdzamy tą hipotezę:
    a. poprzez sprawdzenie, czy logicznie wywiedzione konsekwencje naszej hipotezy są zgodne z wynikami obserwacji lub doświadczeń (weryfikacja);
    b. poprzez sprawdzenie, czy negacje konsekwencji hipotezy są niezgodne z obserwacjami lub eksperymentami (falsyfikacja).
    5. Jeżeli hipoteza ma potwierdzenie w dalszych obserwacjach i eksperymentach, uznajemy ją za potwierdzoną. Nadajemy jej status teorii i traktujemy jako fakt.
    6. Jeżeli hipoteza nie ma potwierdzenia w obserwacjach, lub obserwujemy zjawiska sprzeczne z jej konsekwencjami , wówczas ją odrzucamy i szukamy nowej hipotezy dotyczącej interesujących nas zjawisk.
    Zastosuję więc teraz metodę naukową do rozstrzygnięcia, czy istnieje bóg taki, jak to postulują religie, a szczególnie te wywodzące się z pnia mojżeszowego. Pominę tu, z braku miejsca i czasu, trudności w wyjaśnieniu pojęcia boga i skupię się nad możliwymi do zaobserwowania zjawiskami w rzeczywistym świecie, które powinny być widoczne, gdyby naprawdę jakiś bóg istniał.
    Przejdźmy więc do zastosowania metody naukowej w naszym przypadku:
    1. Wyraźmy przypuszczenie, że bóg istnieje.
    2. Powinien on więc wywierać wpływ na nasz materialny świat w postaci obserwowalnych zjawisk. Otóż kapłani twierdzą, że konsekwencjami istnienia boga są:
    a. cuda, czyli niewytłumaczalne zjawiska łamiące prawa natury,
    b. Opatrzność boża, czyli opieka boga nad swoimi wiernymi wyznawcami,
    c. modlitwy wiernych, które powinny wywierać rzeczywisty wpływ na świat.
    3. Spróbujmy teraz zweryfikować doniesienia o cudach. Niestety, okazuje się, że przeważnie tzw. „cuda” są przeraźliwie naciąganymi bajkami, które po bliższym sprawdzeniu okazują się oszustwem (np. cud w Sokółce – substancja na konsekrowanej hostii to miał być fragment mięśnia serca Jezusa w agonii), efektem histerii lub sugestii (uzdrowienia w Lourdes, Matki Boskie na szybach, drzewach, grzankach i bananach), efektem choroby psychicznej (różne widzenia, słyszenie głosów etc. co obserwuję u Ciebie i Dezertera) lub też fałszowania przeszłości (np. różnej maści proroctwa, które często powstały po faktach, lub są tak mętne, że nie sposób orzec, czego właściwie one dotyczą). Duża część tych „cudów” zresztą jest opowiadana na zasadzie legend i jest tym samym niemożliwa do sprawdzenia. Z dużą dozą pewności można więc orzec, że żaden z tych rzekomych cudów nie łamie praw przyrody. Dużą rolę odgrywa tu także naiwność ludzi, takich jak Ty czy Dezerter, którym wydaje się, że kapłan (starszy Zboru), czyli taka prawie święta osoba będąca bliżej boga (sic!) nie może ich oszukać. Jest to zresztą temat na doktorat co najmniej jak nie habilitację, ale z braku miejsca i czasu nie będę się teraz nad tym rozwodził. Na szczególną uwagę jeszcze zasługuje ogromna ilość fałszywych relikwii katolickich, co dość wyraźnie pokazuje merkantylny ich charakter zamiast transcendentalnego, n.p. słynny całun turyński, który po badaniach okazuje się średniowiecznym malowidłem, dziełem sztuki, a nie cudowną fotografią boskiego oblicza ze starożytności. Poza tym, to księża nie dopuścili do rzetelnych badań rzekomego cudu w Sokółce, a rzucili tylko na żer gawiedzi prywatną i niepotwierdzoną opinię dwóch bogobojnych pseudo-naukowców, którym z daleka pokazano coś czerwonego. Sam fakt niedopuszczenia do poważnych badań wskazuje więc na to, że jest tam coś do ukrycia.
    Bardzo kłopotliwym dla osób wierzących zjawiskiem jest istnienie cudów „konkurencyjnych” wobec danej religii. Dla katolików niezwykle frustrujące są dajmy na to cuda hinduistyczne — ot, choćby cud mleka z roku 1995, a jest to przecież zdarzenie bardzo dobrze udokumentowane, jako że zostało ono sfotografowane i sfilmowane w setkach świątyń. Rzecz jasna, nie utrzymuję, że potwierdzona została nadprzyrodzoność owego „cudu”, nie ma jednak podstaw, żeby twierdzić, że wchłanianie mleka przez figurki nie miało miejsca. Ponieważ jednak „dowodzi” ono istnienia bóstw, którym Kościół Katolicki zaprzecza, to katolicy nie chcą tego uznać. Oczywiście, istnieje wiele sposobów, żeby taki „cud” sprokurować., ale nie o tym przecież tu dyskutujemy.
    4. Teza o opatrzności czuwającej nad bogobojnymi wyznawcami też nie da się na dłuższą metę obronić bez zaślepienia religijnego. Oto przykłady:
    a. W katastrofach giną, i to bez różnicy, wierzący obok niewierzących. W katastrofie Titanica przeżyło więcej kobiet i dzieci, bowiem umieszczono je na tratwach ratunkowych w większej ilości niż mężczyzn, a uratowali się głównie pasażerowie pierwszej klasy zaś pasażerowie drugiej i trzeciej klasy zginęli w przeważającej większości, bowiem ich nie wpuszczono na tratwy. Nie miało to oczywiście nic wspólnego z wiarą a zresztą dużo pasażerów z pewnością modliło się żarliwie w czasie tragedii, a mimo to i tak oni zginęli.
    b. Jakąś okrutną złośliwością ze strony boga było też chyba trzęsienie ziemi w Nowej Zelandii w lutym 2011 r., kiedy miasto Christchurch (Kościół Chrystusa) legło w gruzach i zginęli przy tym zupełnie przypadkowi ludzie, a nie wyłącznie złoczyńcy, ateiści i kanalie, a tylko przeciętni obywatele, którzy znaleźli się w złym miejscu i czasie. Z całą pewnością byli wśród nich głęboko wierzący, których opatrzność boża nie ocaliła, podobnie jak podczas trzęsienia ziemi, które zdemolowało w XVIII wieku Lizbonę, a w którym zginęli głównie wierni modlący się w kościołach, które się na nich zawaliły, a ocaleli klienci i pracownicy burdelików i portowych spelunek z Alfamy – dzielnicy położonej na skale, na co zwracał uwagę ówczesny premier i de facto władca Portugalii (nawiasem ateista), markiz de Pombal, znany z tego, ze odbudował on szybko po tym trzęsieniu Lizbonę, z ludzką a nie boską pomocą.
    c. W katastrofie smoleńskiej zginęło wiele kapłanów, a nawet biskupów kilku wyznań — ludzi, którzy powinni się znajdować wyjątkowo blisko boga ale były ksiądz, Roman Kotliński, pisze, że ok. 30% księży jest niewierzących. ;-). Co dziwniejsze, do Smoleńska lecieli także ci najwierniejsi Polacy-katolicy, których bóg powinien mieć w szczególnej opiece, ale jakoś tym razem nie miał. Gdzie się więc podziała w Smoleńsku owa boska opatrzność? Wygląda więc na to, że wiara i modlitwa są złymi sposobami na uniknięcie nieszczęścia. A z całą pewnością są mniej skuteczne, niż procedury bezpieczeństwa.
    5. Skuteczność modlitw została zaś zbadana w latach 2005-2006 w trakcie tzw. Wielkiego Eksperymentu Modlitewnego. Eksperyment ten, który prowadzili wierzący naukowcy, a wydano na niego 2,4 mln dolarów i był on prawidłowo przeprowadzony zgodnie z metodą podwójnie ślepej próby, jednoznacznie wykazał, że modlitwy około tysiąca głęboko wierzących osób nie spowodowały żadnego dającego się zaobserwować skutku zgodnego z intencjami modlących się. Wystąpiły za to skutki negatywne, co prawda też niezwiązane z samą czynnością modlenia się, ale za to powiązane z poziomem stresu osób, za które się modlono. Ponieważ eksperyment został przeprowadzony poprawnie pod względem metodologicznym, to należy uznać jego wyniki za prawdziwe. Wynika z tego, że bóg nie wysłuchuje modlitw wierzących, a więc modlitwa to jest metoda o sprawdzonej bezskuteczności.
    6. Z powyższego wynika, że postulowane przez kapłanów konsekwencje istnienia boga w świecie w postaci cudów, opatrzności i skutecznych modlitw nie mają miejsca C.N.U.
    7. Stosując metodę naukową odrzucamy więc hipotezę o Bogu cudotwórcy i opiekunie jako sprzeczną z obserwowanymi faktami.
    Powyższy dowód dotyczy wszystkich religii, które uznają cuda, oraz takich, które uznają czuwanie bóstw nad wiernymi i skuteczność modlitw, czyli że oprócz katolicyzmu (generalnie chrześcijaństwa) dotyczy on co najmniej hinduizmu, szintoizmu, braminizmu, taoizmu i oczywiście judaizmu. Niech ktoś więc teraz powie, że nie ma konfliktu między wiarą a nauką.
    Na podstawie powyższego jaskrawo widać jest, że nauka i religie stoją w całkowitej wręcz sprzeczności, gdyż oferują całkiem odmienne twierdzenia o rzeczywistości (i o ziemi, tej ziemi). Natomiast z dużą dozą pewności można orzec, że wiara religijna nie tyle góry przenosi, co raczej zaślepia. Głęboko wierzący, tacy jak Ty czy Dezerter, usłyszawszy powyższy dowód będą robili co najmniej jedną z następujących czynności:
    1. zaprzeczą wszystkiemu, co przeczytały, gdyż nie zgadza się to z ich wiarą,
    2. w szczególności zaprzeczą faktom, np. wynikom Wielkiego Eksperymentu Modlitewnego. („bóg tak nie działa”, ale na pytanie jak zatem bóg działa, to mi nie odpowiedzą.),
    3. Z poczuciem wyższości będą przekonywały, że bóg i tak istnieje, a ludzki rozum nie jest w stanie go ogarnąć.
    4. Z przejęciem będą rozprawiały o Bogu, nie mając pojęcia, czym on właściwie jest.
    5. Niektórzy staną się agresywni, będą poniżać i ośmieszać oponentów, gdyż podważa się tu podstawy ich świętej wiary, a nie mają dobrych argumentów, żeby z tym dowodem merytorycznie polemizować.
    Takie zachowania są przecież wynikiem przejścia indoktrynacji religijnej w dzieciństwie, która wprowadziła spustoszenia w mechanizmach poznawczych osób jej poddanych, zwłaszcza upośledzając zdolności logicznego myślenia, co, niestety, widać jest doskonale u Ciebie.
    Oczywiście, dowód powyższy obala „tylko” istnienie boga katolickiego (generalnie wywodzącego się z religii mojżeszowej) i innych bogów takich, którzy czynią cuda (np. hinduskich). Oczywiście, że nie jest to dowód na to, że nie istnieje Bóg deistów, ale w takiego Boga się przecież nie wierzy, przynajmniej tak samo jak w Trójcę Świętą, jako że jest to Bóg, któremu jesteśmy obojętni, Bóg pozwalający nam na wszystko, Bóg który nas ani nie kocha, ani też i nie nienawidzi, Bóg, który nas nie każe ani też nie wynagradza, Bóg któremu nie jest potrzebna nasza wiara w niego, ani też kościoły (jako budynki i instytucje) oraz, last but not least, kapłani i ich „święte” księgi.

  63. Polityka:jestescie pisemkiem w ktorym wasz sposob widzenia swiata/nawet nie lewicowy,a antykoscielny/ uznajecie za najmadrzejszy!Znowu nie tak jak w innych krajach!!!!Dlatego jak za komuny stosujecie cenzure: zmyslac wolno co sie chce;byle po linii i na bazie!Rzygac sie chce na takie dziennikarstwo!