Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.11.2016
środa

Trałowanie, oczernianie, przejmowanie

23 listopada 2016, środa,

Naprzeciw okien mojego mieszkania są okna budynku przesłuchań CBA. Na dworze już ciemno, po godzinach. Na wszystkich pięciu piętrach w kilku tylko pokojach zgaszone światło. Reszta fasady rozświetlona.

Tak jak w latach mego wczesnego dzieciństwa – służby czuwają. Młyny prawa i sprawiedliwości pracowicie mielą. Lubią publiczność, raz za razem wypływa informacja o tym, kogo mielą. Mimo rządów PiS organ powołany, aby bystrze patrzeć na ręce władzy, poddaje obróbce, sądząc po medialnych doniesieniach, wyłącznie ludzi opozycji. Szef CBA Mariusz Kamiński, skazany nieprawomocnie (ułaskawiony przez prezydenta jesienią ubiegłego roku przed rozprawą rewizyjną; nieufność wobec sądów mocno jest jak widać zakorzeniona) na trzy lata bezwzględnego pozbawienia wolności za przekroczenie uprawnień szefa CBA, jest jak najbardziej właściwym człowiekiem w tym miejscu. Idzie bowiem o władzę. Prawo ma być jej posłusznym narzędziem.

We wszystkich urzędach marszałkowskich CBA bada prawidłowość rozdziału i wydatkowania środków unijnych. Nadzór nad jednostkami samorządu terytorialnego w zakresie spraw finansowych, w tym kontrolę prawidłowości zamówień publicznych, sprawują wedle ustawy Regionalne Izby Obrachunkowe. Tylko ktoś bezgranicznie naiwny uzna wejście CBA do wszystkich urzędów marszałkowskich jako rutynową, profilaktyczną działalność tego organu.

Na celowniku są prezydenci największych miast. Trudno oceniać zarzuty, zanim zrobią to sądy, lecz to, że władza wykonawcza poddaje ich medialnej obróbce, nie czekając na postępowania sądowe, skłaniać powinno opinię publiczną do najwyższej czujności. Zarzuty wobec prezydent Łodzi wydają się szczytem absurdu, idzie bowiem o prywatny kredyt spłacony zgodnie z warunkami umowy i jak się zdaje w okolicznościach, w których to nieewentualnie zainteresowany bank szukał i oczekiwał interwencji organów władzy.

Podobnie z prezydentem Lublina; wystarczy zresztą zderzyć tę sprawę z niedawnymi nominacjami w radach nadzorczych kontrolowanych przez rząd PiS spółkach (np. pana Misiewicza, dla którego pospiesznie zmieniano statut spółki), by pozbyć się jakichkolwiek wątpliwości, że działaniom partii PiS nie idzie ani o praworządność, ani o sprawiedliwość, lecz o wykorzystanie służb dla poszerzenia swej władzy na obszary dla niej dotychczas niedostępne.

Ani w Gdańsku, ani w Łodzi, ani w Lublinie PiS nie ma wielkiej szansy wyborczego zwycięstwa. Podobnie w Warszawie, choć ja akurat nie chcę łączyć tego, co dzieje się wobec prezydentów wymienionych miast i urzędów samorządów wojewódzkich, ze sprawą warszawską. Chcąc pozostać w przestrzeni zdrowego rozsądku, nie ma sensu kwestionować przestępczości urzędniczej, faktów niestaranności i braku kontroli przez zwierzchników, pazerności i karalnej beztroski, ale wolność, praworządność, sprawiedliwość i demokracja kończą się tam, gdzie organa ścigania i wymiaru sprawiedliwości zaprzęga się do walki o interesy partii władzy. Specjalnie groźne to w okolicznościach bezprawia i woluntaryzmu.

Fundamentem praworządności w świecie normalności jest, że organa ścigania ścigają sprawców przestępstw. Muszą być jakieś materialne przesłanki, ewentualnie zgłoszenie uprawdopodobnionego faktu, zdarzenia. Musi być po prostu konkret. Na przykład że ten albo inny jegomość uzależnił swoją władczą decyzję od osobistej majątkowej korzyści, łapówki. Albo że w jakiejś konkretnie nazwanej sprawie postępował wbrew obowiązującym procedurom, lekceważąc ustanowione prawa.

Andrzejowi Wyszyńskiemu, który w latach 1935-1939 sprawował funkcję generalnego prokuratora w Moskwie, do wszczęcia postępowań wobec wytypowanych osób wystarczyła sama możliwość popełnienia przez nich przestępstwa. On i jego formacja uważali dokładnie tak jak dzisiaj przywódcy PiS, że prawo musi podlegać praktyce politycznej i jest narzędziem większości w budowaniu porządku, jaki jest jej wyborem. Bo za nią stoi naród. Czyli dzisiejszy nasz „suweren”. Lata świetlne dzielą wciąż Polskę PiS od Rosji radzieckiej, ale przepaść, jak idzie o fundamenty praworządności, coraz szerzej rozdziela Polskę i Zachód. Choćby to prezydenckie ułaskawienie. Nie do pomyślenia w kulturze Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy Szwecji. Nie do pogodzenia ze stanem normalności. Ale i Trybunał Konstytucyjny. Ostentacyjne, bezwstydne niewykonywanie prawa przez najwyższych urzędników państwa. Przesiewowe śledztwa. Medialne egzekucje politycznych oponentów. Nieskrępowana demokratycznym obyczajem arogancja ludzi władzy wykonawczej wobec sędziów. Wszystko to oddala Polaków i Polskę od europejskiej normalności. Normalność jednoznacznie kojarzę z wielką swym moralnym przesłaniem przestrzenią cywilizacji europejskiej, ukształtowanej jako wynik traumatycznych doświadczeń Europejczyków katastrofą czerwonego i brunatnych autorytaryzmów dwudziestowiecznej Europy.

Zbrodnie władzy przeciwko ludowi, przeciwko wolności i praworządności częściej zaczynają się od mniejszych występków niż od rewolucji. W tym kontekście należy widzieć rozpoczynające się właśnie natarcie zmierzające do podporządkowania władzy organizacji pozarządowych. I ten styl! Najpierw kierowana nagonka medialna, potem projekty zmian w prawie zmierzające do rozszerzenia domeny władzy na sektor obywatelski. Polityka dokładnie tej, która oparta jest na zasadzie pomocniczości.

Niszczenie fundamentów praworządności dokonuje się też poprzez środki medialne. Także przy wykorzystywaniu narzędzi prawnych zawczasu i w takim między innymi celu przysposabianych przez PiS. Sączenie jadu paraliżować ma jakąkolwiek pokusę opozycyjności. Czytam, że prokuratura zainteresowała się kupnem przez byłego premiera apartamentu wycenionego na 1,7 miliona złotych z upustem 85 tys. Każdy, kto kupował w warunkach wolnego, konkurencyjnego rynku apartament, dom, mieszkanie, auto – wie, że upust 5 proc. od ceny katalogowej jeśli jest czymś nadzwyczajnym, to że taki niski. Upust jest tu elementem gry kupieckiej i w przypadku wymienionej kategorii dóbr dochodzi do 10 proc., a nawet bywa wyższy.

Piszę o tym wbrew swojemu interesowi. Nie znam Bieleckiego inaczej niż setki i tysiące ludzi, politycznie nie sympatyzuję i nie sympatyzowałem. Znam z własnego życia komunę, studiowałem już w swych licealnych latach faszyzm, wiem, że opluwanie obywateli przez władzę i wykorzystywanie do tego urzędów państwowych to znak firmowy wszelkich złoczyńców. Idzie tu o oblepienie gównem przeciwników, sparaliżowanie ich i ewentualnych naśladowców strachem przed atakiem, wobec którego pozostaje się bezbronnym i osamotnionym. Są takie zwały gówna, przez które naprawdę zwyczajnemu człowiekowi trudno przebrnąć. Dzisiaj buldożerem od gówna jest PiS.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Chciałoby się znów zakrzyknąć: Quousque tandem, bando PiS-owska, abutere patientia nostra? Quam diu etiam foror iste tuus nos eludet? Adresat tych pytań w swoim czasie zapłacił za swój „furor”, znalazł się oskarżyciel, a senat rzymski zgodził się z oskarżeniem. Dzis w Polsce nie ma co liczyc na żaden sejm ani senat, przyjdzie w końcu stoczyć ponownie „bitwe pod Pistoria”. Im wcześniej tym lepiej.

  2. Jeżeli ten były premier kupił to mieszkanie za uczciwie zarobione pieniądze i zapłacił od tego zarobku podatek, to nie powinien mieć problemu.

  3. Silna policja, silne państwo. Na razie chyba jeszcze nie biją?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Fundamentem praworządności w świecie jest przestrzeganie procedur i gwarancji konstytucyjnych praw i wolności obywateli, czyli coś co było i jest nadal groteską a nie rzeczywistością w Polsce. Zawsze będzie mnie bardzo cieszyły teksty dot. praworządności, ale na miłość Boską? Na księdza Dyrektora?

    Czy trzeba było do tego aż PiS, aby elity w Polsce zaczęły zajmować się fundamentami praworządności?

    Budynek, gmach, konstrukcje nie buduje się od dachu, czyli kryszy, lecz od fundamentów. W zależności jak dobrze są one zaprojektowane, wylane i konserwowane pozostaje to jak bardzo są one solidne. Konstrukcja, która tak łatwo zmienia się w szambo, raczej do solidnych nie należy.

  6. Pracują po godzinach w CBA? Szaleńcy i fanatycy. Powinni już od godz. 15 siedzieć w ubraniu i nerwowo patrzeć na zegarek, kiedy wybije ta 16.15.

  7. Pan chyba żartuje sobie. Taka prezydent Warszawy i wiceprezes PO, to przecież od dawna już powinna siedzieć za kratkami za korupcję i aferę prywatyzacyjną, a tymczasem nawet jej nie wysunięto dotąd zarzutów. Pisze Pan, że organa ścigające sprawców przestępstw muszą mieć materialne przesłanki, ewentualnie zgłoszenie uprawdopodobnionego faktu, zdarzenia, że musi być po prostu konkret. A przecież afera prywatyzacyjna w Warszawie nie ogranicza się tylko do Ratusza, ale także rozlała się po Ministerstwie Sprawiedliwości (sic) i Adwokaturze i ma na sumieniu śmierć Pani Brzeskiej. Czego więcej Pan potrzebuje, aby wsadzić HGW i jej wspólników za kratki?
    Skąd też były premier (rozumiem, że Bielecki) miał pieniądze na kupno apartamentu wycenionego na 1.7 miliona złotych? Nic więc dziwnego, że zwyczajnych Polaków takie wiadomości tylko denerwują i nic dziwnego, że PiS zbija na tym swój polityczny kapitał. Dla pana milion złotych to pewnie jest tyle co nic, ale dla przeciętnego Polaka, to jest przecież niewyobrażane wręcz bogactwo. Oj, jak daleko odleciał Pan od polskiej rzeczywistości, aby bronic takich aferzystów jak Gronkiewicz czy Bielecki. 🙁

  8. Ciekawe do kogo Autor to wszystko pisze. Do kolegów Czarzastego, Michnika, Giertycha? Bo chyba nie do ubezwłasnowolnionych obywateli, którzy w tym kraju nie mają i tak nic do powiedzenia nie mając prawa wybierać swobodnie do Sejmu własnych przedstawicieli.

    Odgrodziliście systemowo i totalnie społeczeństwo od państwa, a teraz się dziwicie, że jesteście sami. I że mówicie do ściany.

  9. Dowcip z czasów nieboszczki komuny.
    Milicja znajduje w stodole górala aparaturę do pędzenia bimbru. Konfiskują aparaturę i wypisują mandat. Na co góral:
    – panowie, ale przecież żaden bimber nie jest pędzony
    – ale aparatura jest
    – no to aresztujcie mnie za gwałt
    – dlaczego?
    – bo mam aparaturę
    Wszyscy mamy jakąś aparaturę. Jak trzeba będzie to występek się dopasuje.
    Słynne „dajcie mi człowieka a paragraf się znajdzie” tryumfuje!

  10. No, i co nam zrobicie, zdają się mówić adresacie tego tekstu.

  11. A koniec do przewidzenia.Zabranie emerytur tym co przesłuchują na 5 piętrach.

  12. Dojna zmiana się spieszy. Dojna zmiana wie, że poparcie niedługo zacznie spadać.
    Już widzi efekty ekonomiczne zmiany, niedługo zobaczy je suweren.
    I nie pomoże poparcie sowicie dotowanego KK.
    Dlatego dojna zmiana zawłaszcza wszystko, musi zdążyć przed utratą poparcia i mimo wszystko utrzymać władzę.

    Prędzej czy później suweren pokaże Kaczyńskiemu to co pokazała Doda Dudzie.

  13. Nasz demokrata….odkrył uroki cenzury i manipulacji.
    ha ha ha

  14. Andrzej Falicz
    25 listopada o godz. 7:40 11698
    🙂