Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

17.12.2016
sobota

Od samych obywateli zależy powstrzymanie tego szaleństwa

17 grudnia 2016, sobota,

Na naszych oczach demoluje się wielki dorobek Polaków minionych 40 lat. W świat idzie informacja, że w Polsce źle się dzieje. Jeśli w mroźny wieczór, tuż przed najważniejszymi dla Polaków rodzinnymi świętami, ludzie spontanicznie wychodzą na ulice w proteście wobec ograniczania wolności, to wolność jest rzeczywiście zagrożona.

Nie da się już tego zakrzyczeć, zaklajstrować, zakłamać. Cokolwiek rządzący powiedzą, świat będzie wiedział, co jest prawdą, a co kłamstwem władzy. Instytucje państwa prawa zostają kolejno niszczone. Rząd podeptał wartości i zasady uznane po doświadczeniu wielkich katastrof pierwszej połowy XX wieku w Europie za konstytutywne dla ludzkich wolności, dla pokoju i dla dobrostanu społeczeństw.

Od czasu kampanii wyborczych 2015 roku wiadome było, że realizacja populistycznych, nierealnych obietnic partii Prawo i Sprawiedliwość musi prowadzić do ograniczania wolności, bo katastrofa finansów publicznych staje się już tylko kwestią czasu. Destrukcja fundamentów państwa prawa, celowe paraliżowanie Trybunału Konstytucyjnego, podporządkowanie rządowi prokuratury, a w następnym etapie sądownictwa, niespotykana od czasów komunistycznej niewoli propaganda oparta na kłamstwie, pomówieniach i nienawiści – nie są przypadkowe.

Wczorajsze wypadki w Sejmie, w którym opozycja sprowadzona zostaje przez większość do roli milczącego, biernego statysty, pokazują, że osiągnęliśmy granicę oddzielającą władzę arbitralną od władzy autorytarnej.

Kaczyński nie waha się przed zakneblowaniem ust opozycji. Jego postępowaniem kieruje koncepcja woli politycznej, ściśle spersonalizowanej w jego osobie – czynnik sprawczy w państwie, którego narzędzia prawne i organizacyjne muszą być podporządkowane woli przywódcy. Podział władz jest dla nieuzasadnioną przeszkodą, którą skutecznie usuwa. Kolejnym krokiem będą ograniczenia wolności zgromadzeń. Pomysł o uprzywilejowanej sytuacji zgromadzeń organizowanych przez rząd i związki wyznaniowe (czytaj: Kościół katolicki – swoją drogą to, że autorytatywne dla Kościła w Polsce osoby i instytucje milczą w tej sprawie, jest równie znamienne jak próby zamknięcia ust najwybitniejszym jego kapłanom) jest wystarczającym znakiem rozumienia wolności i praw politycznych.

Towarzyszy temu sterowana z centrali polityka ograniczania kontrolnej funkcji tradycyjnych mediów papierowych i elektronicznych. Przede wszystkim przez zakaz umieszczania reklam przez przedsiębiorstwa państwowe w mediach uznawanych za niezależne od woli przywódcy i finansowanie reklamami mediów ściśle współpracujących w dziele budowania nowego ładu państwowego.

Znamienna jest też tzw. reforma systemu edukacji, której celem jest odebranie młodemu pokoleniu Polaków zdolności samodzielnego myślenia i podporządkowanie przekazu historycznego potrzebom partii władzy.

Nie chcę podpowiadać żadnych analogii. Nie ma takiej potrzeby. Jesteśmy świadkami fundamentalnej zmiany systemu politycznego i odejścia od modelu demokracji, który dał Zachodowi dobrostan, jakiego Europejczycy nigdy wcześniej nie zaznali. Nie widzę, aby ta zmiana była konieczna dla wprowadzenia jakichś reform mechanizmów regulacyjnych w gospodarce, które zwiększyć by miały jej konkurencyjność, a więc w konsekwencji dobrobyt Polaków. Przeciwnie – zmiany te prowadzą do ograniczenia wolności w perspektywie krachu gospodarczego wywołanego szaleńczą polityką władzy niemającej pojęcia o wyzwaniach współczesności i o świecie, którego częścią pozostaniemy niezależnie od woli przywódcy. Niestety pozostaniemy tam coraz bardziej osamotnieni, ze śmieszną, anachroniczną, ale groźną dla Polaków i ich przyszłości władzą.

Od samych obywateli, ich zrozumienia powagi sytuacji, zdolności widzenia skutków bieżącej polityki PiS i odleglejszych w czasie konsekwencji dla naszego bezpieczeństwa i położenia materialnego – zależy, czy to szaleństwo zostanie powstrzymane. Opozycja nie ma dość siły i wiarygodności, by sama, w murach parlamentu, mogła uwolnić nas od rządów wpychających Polskę wprost do przepaści.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 16

Dodaj komentarz »
  1. Szaleństwo tak łatwo nie da się powstrzymać.

  2. Warszawa. Miasto gdzie ludzie myślą, że oni to cała Polska. Opozycja zabarykadowała się przy żłobie i wydzwania po „kolesi z Brukseli”. Ale żarty naprawdę się kończą. Dziennikarze? Funkcjonariusze aparatu agitacyjno-propagandowego (nie) rządu PO-PSL

  3. Mimo wszystko wolałabym, aby to opozycja doprowadziła do kryzysu parlamentarnego przez przeciągniecie tych kilku posłów PiS z „nadwyżki” obietnicami, zresztą czymkolwiek, niż żeby na ulicach Warszawy doszło do starć, które musiałyby być krwawe. Obecni ludzie tak w szeregach policji, jak i wśród demonstrantów – obawiam się – nie mają tego wyczucia, kiedy należy się zatrzymać, aby nie zginąć lub nie pobrudzić sobie rąk ludzka krwia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Gdybyśmy my bezpartyjni obywateli mieli pełne bierne i czynne prawa wyborcze, to mielibyśmy jakiś wspływ i jakąś odpowiedzialność za politykę w kraju.

    A dzisiaj? Co możemy zrobić? Nic. Możemy się przyglądać i olewać tę waszą wojenkę na górze. Albo zrobić ogólnonarodowe powstanie przeciwko okupacji partyjnych sitw. Ale powstania robi się raz na 40 lat więc w bierności musimy tkwić jeszcze z 15 lat.

  6. Mam nadzieję, że przedstawiciele mediów będą mieli dość rozumu, żeby rozmawiać z marszałkami parlamentu a nie z szeregowym posłem
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pap-prezes-pis-chce-zorganizowania-spotkania-z-przedstawicielami-dziennikarzy/sxzgxpf

  7. Jak czytam komentarze internautów na niezależna.pl, to ze smutkiem dochodzę do wniosku, że nie ma szans na zgodę narodową, tak zostaliśmy podzieleni przez pp. Kaczyńskich. Jeśli zaś nie będzie szans na zgodę, to czy Polska ma w ogóle przed sobą jakąś przyszłość?

  8. Nic dodac, nic ujac. To co sie dzieje w Polsce od momentu utworzenia rzadu przez PiS – czytaj J. Kaczynskiego, to polityczna groteska, jak ” Kariera Arturo Ui „. Czy musi dojsc do dramatu, zeby to przerwac ? Czy potrzbny jest Warszawie ” majdan ” ? Polska jest niemalze srodkiem Europy. Prosze spojrzec na mape. Badzmy spoleczenstwem cywilizowanym. Powiedzmy ” Nie ” dyktatorskim zapedom J. Kaczynskiego. JB.

  9. Jeżeli opozycja nie ogłosi że pozostawi 500+, 60+ i 75+ to nic z powstania nie będzie, sorry. Jezus Królem Polski też musi pozostać.

  10. Teraz czas na gożdziki w lufach służb mundurowych.Przecież wszystkich przeciwników siermiężnego katolicyzmu nie zamkną w przepełnionych więzieniach. W kraju katolickim w ramach klauzuli sumienia bicie bliżniego jest grzechem.Tak sobie myślę,że IV RP trzeba ośmieszać nawet tajemniczą carycą.

  11. Prędzej czy później PIS musiał wygrać. Nie jest to powiew świeżego powietrza jednak czasem trzeba powąchać coś brzydkiego aby docenić stan uprzedni.
    Obawiam się, że wyborców dla których 500 a następnie 500+ jest ważniejsze od demokracji jest więcej niż jej obrońców.
    W następnych wyborach obiecają następne 500 i wybory wygrają. Dopiero jak te pięćsetki zje inflacja jakaś światlejsza część ich beneficjentów stwierdzi, że nie tędy droga.
    Jak Pan już wiele razy pisał, potrzebne jest zjednoczenie opozycji do czego niezbędne jest przełożenie interesu kraju ponad interesy partyjne i osobiste wodzów zwanych leader-ami i w tym cały szkopuł.

  12. Panie Andrzeju! Jak zwykle w dziesiątkę, tylko ze tego wszystkiego „demokratycznego” myślenia już nic nie wynika. Wszelkie rubikony zostały już dawno przekroczone przez PiS. Tylko sila z drugiej strony może cos zmienić na lepsze. Kaczyński jest autorem katastrofy smoleńskiej i właśnie montuje nowa katastrofę, jeszcze większą katastrofę – tym razem całej Polski.

  13. @Andrzej Celinski

    Już był jeden zatroskany Kaczyńskim obywatel. Na nazwisko ma Cyba.

  14. Analogia potrzebna jak kani deszcz.Otóż historia wraca jako farsa,.Bo czy nie mamy neofaszystowskie zdobycie władzy -obietnice- ,i neobolszewickie jej wykonanie -brutalne łamanie prawa.

  15. Jacek, NH
    17 grudnia o godz. 14:55 11837
    Warszawa. Miasto gdzie ludzie myślą, że oni to cała Polska. Opozycja zabarykadowała się przy żłobie i wydzwania po „kolesi z Brukseli”. Ale żarty naprawdę się kończą. Dziennikarze? Funkcjonariusze aparatu agitacyjno-propagandowego (nie) rządu PO-PSL
    *
    Sadze, ze myslac o EUROPEJSKIEJ RZECZPOSPOLITEJ warto zauwazyc ten glos.

    Jego Autor (Jacek NH) mieszka dzis w USA/New Hampshire (i jest policjantem gdzies na zadupiu Nowej Anglii – wiem to z tego co napisal w necie o sobie) ale gada glosem motlochu politycznego ze Sciany Wschodniej i Podkarpacia (sam jest zdaje sie z Walbrzycha), ktory uczynil J.Kaczynskiego Gensekiem. On i tacy jak on chca powrotu systemu, w ktorym kaczyzm zastapi komunizm, kaczysci (jak on) beda przewodnia sila narodu, a J.Kaczynski Gensekiem.

    Konkludujac: Jacek NH chce zamiast europejskiej Rzeczpospolitej IV RP PiS. czyli PRL bis. Takich jak on jest dzis nad Wisla ponad 30%.

  16. mr.off
    18 grudnia o godz. 18:09 11862
    Jacek, NH
    17 grudnia o godz. 14:55 11837
    Warszawa. Miasto gdzie ludzie myślą, że oni to cała Polska. Opozycja zabarykadowała się przy żłobie i wydzwania po „kolesi z Brukseli”. Ale żarty naprawdę się kończą. Dziennikarze? Funkcjonariusze aparatu agitacyjno-propagandowego (nie) rządu PO-PSL

    PS. Ulubiona piosenka takich jak Jacek NH jest tu: https://youtu.be/29Mg6Gfh9Co

  17. Skąd też u Was ten podziw dla demokracji, czyli władzy ludu, w praktyce do dyktatury większości, która przecież bardzo często nie ma racji? Ja jestem zwolennikiem merytokracji, jako że prawdziwa demokracja jest tylko abstrakcyjną ideą, niemożliwą do osiągnięcia, taką jak prawdziwa czyli idealna sprawiedliwość. Tak więc jestem za merytokracją a nie demokracją, która w kapitalizmie zawsze degeneruje się w stronę plutokracji (władzy bogaczy) i ochlokracji (rządów hołoty), jako że w kapitalizmie najbogatsi są z reguły zwykłą hołotą. Jestem też przeciwnikiem partii politycznych, ponieważ że celem każdej partii politycznej jest zawsze tylko zdobycie i utrzymanie władzy a nie dobrobyt narodu. Poza tym, to wszystkie partie będące w Polsce u władzy począwszy od tzw. Okrągłego Stołu reprezentowały obce interesy: głównie Berlina, Brukseli, Waszyngtonu i Watykanu. 🙁 Tak więc wśród funkcjonujących obecnie w Polsce partii politycznej nie widzę zaś żadnej zdolnej do przejęcia władzy i pokierowania krajem we właściwym kierunku. Polsce potrzebny jest więc silny rząd fachowców, czyli merytokratów, na wzór Chin, a nie partiokracja na wzór gnijącego od lat Zachodu.