Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

23.01.2017
poniedziałek

Skomplikujcie się!

23 stycznia 2017, poniedziałek,

Wątpliwość. Coraz częściej współmyślący czytelnicy mojego obszerniejszego bloga albo krótkich komentarzy do wydarzeń bieżących piszą: no i co z tego, że wygląda na to, że ma pan rację, że sprawdzają się prognozy, że widzi pan czasem rzeczywistość szybciej niż inni, skoro nic z tego pozytywnego nie wynika, żadna zmiana?

Też stawiam przed sobą pytanie o jałowość polskiego sporu. Jedni czytają to, a inni co innego. Tego i tamtego razem ci sami ludzie już w Polsce nie czytają. Złapałem się na tym, że od półtora roku piszę właściwie to samo, tylko na różne sposoby. Do „swoich”. Którzy myślą podobnie, lękają się tych samych rzeczy. Przekonuję przekonanych. Czy dzielenie się opiniami jest już całkiem jałowe?

Polska idzie do katastrofy. Dla mnie akurat fundamentem jest ład moralny. Kod cywilizacyjny, prawo i praworządność, jakaś równowaga nie tylko różnych rodzajów władz, zwłaszcza tych trzech głównych. Ale katastrofa, do której zmierzamy i która wydaje się coraz bardziej nieuchronna (czas!), nie ogranicza się do sfer lęków zastrzeżonych dla takich jak ja pięknoduchów. Obejmie nie za długo (dwa lata, dwa i pół?) finanse publiczne, a za jeszcze chwilę gospodarkę i w konsekwencji codzienne życie mieszkających w Polsce i utrzymujących się z tutaj generowanych dochodów ludzi.

Cudu nie będzie. Konsekwencją szaleństw, niekompetencji, hucpy, których śmieszne czasem ślady wciąż rzucają nam w oczy mędrcy z PiS (San EscobarJ), będzie w końcu upadek wszelkiej nadziei na normalność, także w odniesieniu do jakości życia, w materialnym jego wymiarze. Nie można wiecznie żyć za nieswoje. Nie da się bez końca czerpać z inwestycji poprzedników, samemu inwestując mniej, a konsumując więcej. Jest gdzieś kres wykorzystania rezerw takich jak OFE, NBP, rezerwa demograficzna. Szczególnie że gospodarka wciąż się kręci, radzi więc sobie jeszcze z bieżącymi wydatkami. Krach przychodzi nagle. I w krótkiej perspektywie miesięcy i tygodni zawsze zaskakuje. Są symptomy, znaki ostrzegawcze, zapalają się czerwone lampki. Ale do końca ludzie karmią się nadzieją, że niebo przetrze się, chmury rozpłyną. Kiedy z dnia na dzień wystrzelił w górę kurs franka, jakoś nie za bardzo pamiętano o wcześniejszych ostrzeżeniach, mimo że ostrzegały dwie przynajmniej poważne instytucje państwa (NBP i KNF), słusznie przestrzegając i trafnie prognozując.

Polityka. Ona sprawia, że ludzie jakoś ze sobą żyją, z perspektywą, z odrobinami szczęścia, optymizmu. Albo że życie przytłaczającej większości staje się koszmarem. Od ćwierćwiecza, kiedy mam okazję być w szkole, na jakimś spotkaniu, gdziekolwiek, gdzie są ludzie, ale gdzie też dobry klimat i zaufanie, to artykuł głęboko deficytowy. Z uporem powtarzam: polityka! Jej jakość, wymiar, perspektywa określają naszą przyszłość. Korea Południowa – Korea Północna to najbardziej spektakularny przykład. Punkt wyjściowy taki sam. Język, kultura, religia, wzory życia rodzinnego, klimat. Kiedyś dwa kraje niemieckie. Mercedes i wartburg. Opel i trabant. Inwestujcie w politykę! Mądrze inwestujcie, z rozeznaniem.

Nie lubię tego ciągłego w Polsce tłumaczenia: że nas krzywdzili, że spiski, zdrady, że nie mówiono, że niby skąd mieliśmy to albo tamto wiedzieć. Andrzej Szczepkowski, wielki aktor, który w okresie heroicznym polskiej prawdziwie dobrej zmiany, w 1989 roku, kiedy okrzyk: „wszystkie ręce na pokład” materializował się cudownym składem parlamentu, peregrynował do swojego odległego od Warszawy poselskiego okręgu, Chełmszczyzny. Tam, w jakiejś zimnej remizie, sami chłopi, na ogół dojrzalsi wiekiem. A on detalicznie informował, tłumaczył, gadał, co ten parlament i rząd Mazowieckiego robi, i objaśniał, dlaczego tak, a nie inaczej. Wstał wtedy jakiś siwulec i powiedział z pretensją: „Panie Pośle! My jesteśmy proste chłopy. A Pan strasznie skomplikowanie mówi”. Szczepkowski na to: „To się pan skomplikuj”. Nie było to zręczne (to słowo dzisiaj inne ma już desygnaty), ale ja w dobrej wierze namawiam Polaków – SKOMPLIKUJCIE SIĘ WRESZCIE!

Demokracja wymaga wysiłku. Demokracja potrzebuje elementarnej wiedzy i ta wiedza musi być atrybutem większości. Inaczej demokracja się wynaturza. Deficyt kapitału ludzkiego kończy się tak, że przychodzi jakiś inteligentny cwaniak i robi z ludźmi, co chce. A oni zwykle na początku się cieszą. Bo przecież nie mówi im ten cwaniak, że chce dla nich źle. Mówi, że chce dobrze, przeciwnie niż poprzednicy. Że chce zmiany. Dobrej oczywiście zmiany. Czym jemu łatwiej, czym bardziej i czym więcej jest tych, co się na niego cieszą, tym lądowanie później bardziej jest okrutne i twarde.

Wniosek. Wartość kapitału ludzkiego jest, jaka jest. Przeszłość też jest już określona. Łatwiej zrozumieć konsekwencje przeszłych polityk, bo nie tylko Polski dotyczą. Lata niesprawiedliwości i niezrozumienia lęków większości, też tej bogacącej się, robią swoje. Jeśli politycy demokratyczni nie wyciągną koniecznych wniosków z długiego pasma swych wizerunkowych (kwestia zaufania i szacunku), merytorycznych (kwestia solidarności i sprawiedliwości społecznej) i politycznych (wybory!) klęsk, zwieńczonych klęskami wyborów 2015 roku, katastrofa stanie w pokoju, a nie za progiem.

Dwie rzeczy w postawie opozycji muszą stać się na tyle oczywiste, by rzeczywiście były oczywiste. Jedna dotyczy meritum, druga formy. Meritum to takie, że nic już nie będzie w polskiej polityce takie, jakie było przed 2015 rokiem. I że mimo prawdziwego ogromnego sukcesu polskiej transformacji były też w niej równe jej wielkości błędy i niegodziwości. O formie wielokrotnie w tym miejscu pisałem. Jedność demokratów nie dla liderów, lecz dla obywateli. Oni muszą Was wybrać. To niezupełnie jest to samo, co wybrać się samemu przez podział „biorących miejsc”. Chcecie bezpiecznie wziąć swoje jedynki – pewnie je weźmiecie. Sami. Będzie Was mniej, niż jest dzisiaj. A co dzisiaj możecie?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Skomplikujcie się – to i dzisiaj bardzo źle brzmi. To nie ludzie muszą się skomplikować, lecz system musi się otworzyć i uprościć.

    Weźmy przykład.

    W kolebce zachodniej demokracji Wielkiej Brytanii, gdzie panuje wielka kultura demokratyczna obywatel by stanąć do wyborów parlamentarnych musi jedynie zebrać 10 podpisów poparcia u swoich sąsiadów oraz wpłacić 500 Funtów kaucji, która jest zwracana po osiągnięciu jakiegoś minimalnego wyniku. W Niemczech, działającej dzisiaj wzorowo demokracji, słynących ze świetnej społecznej samoorganizacji, obywatel indywidualny może kandydować do Bundestagu po zebraniu 200 podpisów poparcia.

    Co musi zrobić obywatel polski, w kraju słynącym z kiepskiej samoorganizacji i z braków demokratycznej kultury, by zgłosić swoją kandydaturę w wyborach do parlamentu? Musi zorganizować w całym kraju kilkadziesiąt komitetów wyborczych, zebrać od 500 do 1000 kandydatów towarzyszących, zebrać w całym kraju około 200.000 podpisów poparcia, wynająć setki prawników i organizatorów by sprostać horrendalnym restrykcjom proceduralnym, no i jeszcze powsadzać odpowiednio kilkaset osób na jakieś listy w jakieś bliżej nieokreślonej kolejności.

    Trzeba być durniem, żeby nie zrozumieć dlaczego demokracja, kultura demokratyczna i samoorganizacja w Wielkiej Brytanii i w Niemczech kwitnie, a w Polsce nigdy się ona nie pojawi. Podobnie jak aktywność obywatelska oraz utożsamienie się obywateli z polityką państwa i własnym państwem. Polakowi jest łatwiej polecieć na Marsa niż włączyć się w życie polityczne własnego państwa.

    A bez obywateli polityka zdycha, bo musi zdychać.

    Już przed laty ostrzegałem, że albo w Polsce wprowadzi się normalną otwartą i prawdziwą demokrację, albo wyjdzie z tego tylko normalna, zamknięta i prawdziwa dyktatura. Niestety, rozwój sytuacji moje najczarniejsze przewidywania potwierdza.

    Wyhodowaliście sobie sami Kaczora, to teraz się walcie z nim sami. My obywatele nie mamy w Polsce i tak nic do powiedzenia.

  2. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że tłumaczyć trzeba najprościej, jak się da, ale nie za prosto.

  3. Panie Stanisławie,
    Bardzo efektowne to „skomplikujcie się” nieodżałowanej pamięci Andrzeja Szczepkowskiego, ale śmiem wątpić by, choć jeden słuchacz obecny na tamtym spotkaniu, wziął sobie do serca owo wezwanie. Każdy człowiek, bez względu na poziom intelektualny, obycie w świecie, woli raczej, by mówiono do niego jasno, by w sposób prosty przedstawiono mu, równie prosty program wyborczy, a więc kilka nośnych haseł przebijających propozycje przeciwników politycznych, wykazanie ich błędnej polityki (jeśli rządzili w przeszłości) i lapidarny przepis na zmianę poprzedniego stanu rzeczy na lepszy. PiS poszedł po dwóch liniach jednocześnie, po socjalnej i patriotycznej, na biedzie i na kompleksie niższości. Cóż może być fajniejszego dla biedaka niż obietnica jednoczesnego polepszenia się jego statusu materialnego, „podniesienia się Polski z kolan” i zapewnienia, że żadni obcy nie będą nam tu Polski islamizować, że nie będziemy płacić na czarnych i „ciapatych” nierobów.
    Ów prosty przekaz był jednym z najważniejszych czynników, które zdecydowały o zwycięstwie PiS -dostaniecie kasę, i to nie złą, a jeszcze do tego pogonimy kota Szwabom, Ruskim, Żydom, którym to wysługiwała się poprzednia, okradająca nas, na ich zlecenie, władza.
    I co? Ano to, że PiS, jako pierwsza siła polityczna w Polsce „potransformacyjnej” dotrzymuje obietnic, niemal z marszu realizuje ogłoszony przed wyborami program. Owszem, nie wszystko idzie gładko, ale ten najbardziej spektakularny punkt programu, czyli „500 +” zafunkcjonował, a skoro już zadziałał, to łatwiej było ogłosić, że z dotrzymaniem innych obietnic będzie trochę trudniej, że będą realizowane nieco później, bo trzeba zmienić system, a tego od razu się nie da, jednak, tak czy owak, PiS swoim działaniem zyskał kredyt zaufania i już teraz nieważne jest, czy PiS rozwala demokrację, czy nie, lecz to, że milionom ludzi się polepszyło, nie muszą brać pożyczek z Providenta, chwilówek itp. mają na czynsz, na gaz, prąd, używanego grata, wczasy nad morzem, nad którym nigdy nie byli, nowy telewizor, lodówkę, remont mieszkania itp. Owszem można zadać pytanie jakie będą koszty tej rewolucji, ekonomiczne koszty. Opozycja i jej eksperci straszą, że olbrzymie, że katastrofa tuż, tuż, ale czy można im wierzyć? Na razie nic złego z tego nie wynika, co najwyżej to, że ci „skomplikowani” komplikowali nie tylko przekaz, ale i życie biedakom, a wystarczyło pstryknąć palcami i już jest 500+, już jest podwyższona płaca minimalna.
    Choć jestem zatwardziałym antypisowcem, to jednak dopadają mnie wątpliwości, co do tego, czy PiS, generalnie rzecz biorąc, działa źle? Owszem, dla mnie demokracja, wolność, jest ważniejsza niż to, czy mam co do garnka włożyć, podobnie jak Pan jestem solidarnościowym kombatantem, tyle że nie tak eksponowanym, ale dla jakiejś części obywateli pełny garnek jest ważniejszy od jakiejś tam demokracji, wolności, bo często nie wiedzą, czym są te wartości. Ci obywatele nigdy się nie „skomplikują”, zagłosują na tych, którzy precyzyjnie wskażą wrogów, winnych nieszczęścia tych obywateli i obiecają im kasę.

    Prawdę mówiąc nie mam pojęcia, czym opozycja może przebić PiS, który jest jednocześnie lewicą w sferze socjalnej i prawicą w sensie obyczajowym, czy jest jeszcze miejsce dla kogoś? Może dla jakiejś zupełnie nowej siły, ale broń Boże – „skomplikowanej”, ta siła musi być wyrazista, ale też posługiwać się jasnym, prostym przekazem. Pocieszeniem jest to, że nie wszyscy głosowali na PiS, że to jednak „tylko” 36 proc.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. LUDZIE skomplikujcie się ! Choć łatwiej jest żeby mówca się trochę uprościł , mówił prostymi, zrozumiałymi słowami do ludzi „nieskomplikowanych”

  6. czas myśleć o wyborach. Co byśmy nie robili, to wybory będą kluczem do przyszłości. To, że powstanie jakaś nowa formacja, która je wygra, jest mało prawdopodobne. To, że Nowoczesna odegra jakąś rolę, też bym nie liczył. Wybory samorządowe wymagają mocnych struktur, a kampania pieniędzy. Jednego i drugiego w Nowoczesnej brakuje.
    Czas się godzić z PO i zając się przekonywaniem tych, których dotąd wybory za bardzo nie interesowały. Jest dużo pracy, bo nie wystarczy wygrać je „troszeczkę”. Potrzebujemy dużej przewagi, by przywrócić w Polsce demokrację. Większość 2/3 byłoby najlepszym rozwiązaniem.

  7. Jak się ma „skomplikować” elektorat PiS-u??? Przeciez gdyby ci ludzie byli „skomplikowani”, nie głosowaliby na oszustów, którzy na odległość pachną popelina i malizną. Oni są tylez „nieskomplikowani”, co okopani w swoim prymitywizmie i głupocie. Oni sa z tego dumni, oni się tym szczycą. Tym, ze słuchają Zenka, a nie maja zamiaru czytac tekstow, które przekraczają 3 strony. Obrzydzenie bierze…

  8. Pisze Pan dobrze, gada zapewne jeszcze lepiej.
    Czas ruszyć w pole. Mamy tu świetlicę, jak Pan zadeklaruje przyjazd, ja do każdej chaty zaniosę zaproszenie na spotkanie z Panem.
    Tu i bez Pana mało kto na PIS głosował więc może lepiej na wschód ruszyć.
    Uszanowanie.

  9. Witam
    „Czy dzieleinie sie opiniami jest jalowe?”
    Zalezy jak to ktos robi prawda?. Nikt nie lubi jak sie mu wytyka ze nie mysli , albo ze mysli zle bo to i tamto. Nikt nie lubi gdy sie implikuje mu ignorancje , szczegolnie w Polsce.
    Niestety za zaistniala sytuacje , moim zdaniem, ponosza media. Media ktore myla i mieszaja informacje z komentarzem ,pogonia za sensacja , cwaniakowaniem , pogarda dla ludzi mniej cwanych lub mniej „inteligentnych”. A co za tym idzie bardzo zadko zmieniaja zdanie przeczacz tymsamym swojej „inteligencji” i twierdzeniu , ze mozna zmienic poglad gdy sie posiada wiecej faktow.Faktow , a nie komentarzy.
    Czy dzielenie sie opiniami jest jalowe? Tak , dzielenie sie opiniami jest jalowe.

  10. Szanowny Gospodarzu, musimy się z tym pogodzić, że ludzie w tym kraju w większości chcą być trzymani krótko za twarz, bo zbyt wielu jest wśród nich oportunistów. Naród to naiwny i strachliwy, lubi mieć święty spokój za cenę wszystkiego. Lepiej się nie wychylać, bo państwo jest obce. I tak rządzą nim ludzie, którym nic nikt nie zrobi za ich rządy. Do woli można srać we własnego państwowe gniazdo, a co kogo to obchodzi. Mentalność pańszczyźniana. Byleby tylko pan za bardzo nie bił.

  11. ”Demokracja potrzebuje elementarnej wiedzy i ta wiedza musi być atrybutem większości. Inaczej demokracja się wynaturza. Deficyt kapitału ludzkiego kończy się tak, że przychodzi jakiś inteligentny cwaniak i robi z ludźmi, co chce. A oni zwykle na początku się cieszą. Bo przecież nie mówi im ten cwaniak, że chce dla nich źle. Mówi, że chce dobrze, przeciwnie niż poprzednicy. Że chce zmiany. Dobrej oczywiście zmiany.”

    Zgadza się. Pamiętam Pana , Panie Celiński. Pamiętam co Pan mówił. I pamiętam, że się cieszyłem. I pamiętam co z tego wyszło.

    Może rzeczywiście pora na emeryturę?

  12. Szanowny Panie!
    Krytyczne oceny, lepsze, gorsze, mniej lub bardziej skomplikowane to i ja mogę z lewego i prawego rękawa. Mogę też straszyć nawet bardziej niż Pan.
    Problem w tym, że Pan, choć trafnie, odnosi się ciągle do owego cierpiętnictwa bez żadnej – szczególnie jakiejś pozytywnej – perspektywy. A ponadto moralnie bo moralnie ale kręci się Pan ciągle w tym samym grajdołku co kaczyzm „dla Polski”. Ciągle ci sami wrogowie. Tak najogólniej to PiS mówi to samo tylko dobitniej i wulgarniej. A nie wszyscy są skomplikowani.
    Dlatego proponuję wysiłek wygrzebania z grajdołka i nakreślenie alternatywy. Jakiejkolwiek.

  13. Panie Andrzeju Kochany!
    Za dużo utopii. Ludzie są jacy są, mimo ciągłych wysiłków edukacyjnych wiemy, że do skutecznego przetwarzania informacji zdolna jest mniej więcej połowa ludzi. Reszta nie da się przekonać że są zamknięci w pułapce uprzedzeń i błędów poznawczych.
    Jeśli chce Pan dobrej demokracji, to trzeba zmniejszyć mianownik. Ograniczyć do tych, którzy orientują się jak działa świat, chociaż na bazowym poziomie.
    Proponuję cokolwiek – choćby „prawo głosu” zdobywane jak prawo jazdy w drodze państwowego egzaminu.
    Skoro możemy wymagać by do kierowania pojazdem mieć kwalifikacje, to dlaczego do współudziału w rządzeniu krajem nie są one potrzebne?
    A jeśli ktoś nie potrafi zdać egzaminu, to czy na pewno chcemy by miał prawo decydować o innych?
    Pozdrawiam.

  14. Brawo!
    Oczywiste jest (weź to sobie Opozycjo do serca), że z samego strachu przed katastrofą nie wybiorę opozycji, bo strach, jak mawiał Mistrz Joda, jest droga na ciemną stronę!

  15. Skomplikowane?

    Nieee, demokracja to bardzo prosty system.
    Ale aby go zrozumieć trzeba rozumieć znaczenie słowa „system”. A system to kilka współdziałających ze sobą komponentów. I wystarczy tylko jeden wadliwy lub nieobecny komponent aby „system” przestał działać.

    Systemem jest np. samochód. Nie będzie działał (spełniał swojej funkcji) gdy wadliwy jest którykolwiek istotny komponent: silnik, koło , skrzynia biegów, gdy bak paliwa przecieka itp.

    Demokracja to też system: składa się na nią:
    1. System wyborczy + mechanizmy kontroli i weryfikacji.
    2. System rządów + mechanizmy kontroli (2 izba, trybunał konst. itp)
    3. Niezawisły wymiar sprawiedliwości i aparat .
    4. Wolne media.
    5. Społeczeństwo świadome roli jaką spełnia w systemie (demos-lud, kratos-władza). W Polsce ciągle pod mianem „władza” rozumie się polityków. Nigdy samego siebie. A to ty, drogi czytelniku jesteś w tym kraju „władzą”.

    Bez chociażby jednego z tych elementów demokracja jest tylko fasadą. Tak samo jak samochód bez działającej skrzyni biegów może co najwyżej służyć za kurnik.

  16. „Demokracja wymaga wysiłku. Demokracja potrzebuje elementarnej wiedzy i ta wiedza musi być atrybutem większości.”
    To jest stan idealny, ale rzadko osiagalny. Na Zachodzie po II WS demokracja miala sie dobrze. Ale wydaje mi sie, ze to bylo bardziej zasluga elit i politykow, ktorzy wtedy zdecydowanie gorowali i wiedza i moralnoscia nad wiekszoscia wyborcow. Dzisiaj w calej Europie (no i w USA) wiekszosc z nich spadla to tego samego poziomu i wyniki niestety widac.

    „Deficyt kapitału ludzkiego kończy się tak, że przychodzi jakiś inteligentny cwaniak i robi z ludźmi, co chce.”
    W USA ten cwaniak Trump nawet nie jest intetigentny. Ale mial inteligentnych pomagierow bez sumienia. Wygrali wybory, bo wystarczylo zmanipulowac jakies kilkaset tysiecy wyborcow (w kluczowych stanach a nie cala wiekszosc).

    Problemem jest wiec nie w tym czy wiekszosc wyborcow jest dojzalsza (demokratycznie) od cwaniakow. Ale w tym jak zapobiec, by w patowych wyborach ulamek procenta oszolomow i zmanipulowanych decydowal o losach spoleczenstwa (a w przypadku Trumpa nawet o losach swiata).

    PS. To, ze Kaczynki zdobyl pelna wladze w Polsce nie jest nawet wynikiem patowych wyborow (PiS mial tylko 38%). To jest wynikiem przeliczania glosow na miejsca w sejmie metoda d’Hondt’a. Przylaczam sie do wskazowki p.Celinskiego dla liderow opozycji aby o tym nie zapomnieli przy tworzeniu list wyborczych.

  17. Pana wątpliwość co do jałowości polskiego sporu są jak najbardziej uzasadnione i sam zaliczam się do grona osób, które jak pan pisze: „Coraz częściej współmyślący czytelnicy mojego obszerniejszego bloga albo krótkich komentarzy do wydarzeń bieżących piszą: no i co z tego, że wygląda na to, że ma pan rację, że sprawdzają się prognozy, że widzi pan czasem rzeczywistość szybciej niż inni, skoro nic z tego pozytywnego nie wynika, żadna zmiana?” Faktycznie, z pana felietonów i innych komentatorów życia politycznego nie stworzy się żadna wartość dodana dla społeczeństwa, obywateli skutkująca poprawą naszego życia. Władza, politycy nie muszą się tym zupełnie przejmować, bo doskonale wiedzą, że jedyna siła sprawcza która mogłaby teoretycznie cokolwiek zrobić czyli naród, społeczeństwo, obywatele, suweren jest przysłowiowym kolosem na glinianych nogach i nie ma w istniejącym systemie demokratycznym żadnych narzędzi do skutecznego dyscyplinowania polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy. Jako obywatele we własnym państwie tak naprawdę pozbawieni jesteśmy podmiotowości i pomimo art.4 konstytucji gwarantującego narodowi sprawowanie władzy zwierzchniej w RP bezpośrednio lub poprzez swoich przedstawicieli nie mamy narzędzi do urzeczywistnienia tego najważniejszego zapisu. Władza nie czuje codziennie oddechu obywateli na swoich plecach, nie musi codziennie zabiegać o akceptację swoich poczynań, a demokracja jest dla niej fasadą, za którą może bezkarnie realizować swoje partyjne, partykularne, prywatne interesy w ramach realizacji ich głównego celu czyli programu „koryto+”.
    Pisze pan, że: „Demokracja wymaga wysiłku. Demokracja potrzebuje elementarnej wiedzy i ta wiedza musi być atrybutem większości. Inaczej demokracja się wynaturza. Deficyt kapitału ludzkiego kończy się tak, że przychodzi jakiś inteligentny cwaniak i robi z ludźmi, co chce. A oni zwykle na początku się cieszą. Bo przecież nie mówi im ten cwaniak, że chce dla nich źle. Mówi, że chce dobrze, przeciwnie niż poprzednicy. Że chce zmiany.” Wszystko to prawda tylko kto ma nauczyć obywateli demokracji i podejmowania właściwych wyborów skoro wszyscy politycy bez wyjątku po ’89 roku zamiast nieść kaganek światłej demokracji woleli nieść kaganek z krucyfiksem. Obywatele ani od polityków ani ze szkoły takiej wiedzy nie wyniosą, z domu również nie bo rodzice takiej sami nie mają, stabloidyzowane media goniące za tanią sensacją pełnią raczej role pożytecznych idiotów w rękach polityków epatując społeczeństwo fast foodem informacyjno-propagandowym. Wszystko to powoduje, że „…przychodzi jakiś inteligentny cwaniak i robi z ludźmi, co chce.” I tak długo będzie przychodził i tak długo będzie robił co chce dopóki jako obywatele nie będziemy mieli skutecznych narzędzi do dyscyplinowania polityków. Nawoływanie obywateli aby uczyli się demokracji przez „skompilkowanie się” jest drogą donikąd i przyniesie odwrotne efekty. To Mahomet musi przyjść do góry. Człowiek mądry, profesor, intelektualista jest dlatego mądry, że trudne, skomplikowane sprawy potrafi potrafi wyjaśnić prostym ale nie prostackim językiem. Pan Andrzej Szczepkowski może i wielkim aktorem był, ale z tej prostej wypowiedzi chłopa z Chełmszczyzny on i później wszyscy politycy niczego nie zrozumieli. Demokracji, polityki trzeba uczyć w szkołach, może zamiast religii a może obok. Demokrację, politykę trzeba objaśniać w mediach, prawdziwych obywatelskich mediach zabranych z łap polityków i trzymanych jak najdalej od polityków. Ale demokrację trzeba przede wszystkim zmieniać, zmieniać jej zasady, reguły mechanizmy w taki sposób aby przystawały do epoki niezwykłych prędkości życia w której żyjemy. Powierzania naszego losu jako społeczeństwa w ręce przypadkowych ludzi bez wiedzy, kompetencji, woli i chęci realizacji polityki i obywatelskiej demokracji na całe 4 lata bez jakiegokolwiek upodmiotowienia nas jako obywateli rozumianego jako realny wpływ na decyzje i działania polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy w dzisiejszych czasach gdzie w ciągu jednego dnia dostajemy więcej informacji niż nasi dziadowie w ciągu całego swojego życia jest irracjonalne i niczym nie uzasadnione.
    Politycy muszą czuć codziennie oddech społeczeństwa na swoich plecach i wiedzieć, że ich działalność będzie skutecznie rozliczana przez obywateli. Jestem przekonany,że obowiązek uzyskiwania przez polityków w corocznych referendach swoistego absolutorium do sprawowania władzy byłbym właściwym kierunkiem dyscyplinowania polityków. Brak takiego absolutorium mógłby skutkować różnymi konsekwencjami, od odsunięcia od władzy wszystkich polityków (wersja hard), po ograniczenia lub nie przyznawania subwencji z budżetu dla partii. Trzykrotny brak absolutorium w okresie 4 letniej kadencji pozbawiał by polityków możliwości kandydowania w kolejnych 2, 3 wyborach.
    Panie Emerytowany Demokrato, warto i trzeba zadawać pytania ale o sto kroć ważniejsze jest umieć znaleźć na nie właściwie odpowiedzi.

  18. „I że mimo prawdziwego ogromnego sukcesu polskiej transformacji były też w niej równe jej wielkości błędy i niegodziwości.”

    Jedna jaskółka raczej wiosny nie uczyni…

  19. Brawo!
    Dziękuję za słowa.
    Nie dobrze milczeć w samotności.
    Wrzaski niemych mącą rozum.

    Ciągle jeszcze nie widzę kolejki do komplikatora…

  20. Jest jedno pocieszenie.
    W ramach walki o demokracje Pan Celinski wprowadzil zaostrzona cenzure.

    I tak jego teoria po raz kolejny rozbiega sie z praktyka.
    Ale tak juz nasi „lewicowi demokraci”
    maja…

  21. Polska idzie w kierunku kryzysu finansowego państwa, ale nazywanie kryzysu ‚katastrofą’ to jednak przesada. Będzie ciężko, ale wyjdziemy z tego wzmocnieni i bez PiSu.