Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

5.02.2017
niedziela

Polska samotność

5 lutego 2017, niedziela,

Wbrew kodowi kultury salonu trzeba czasem powiedzieć, co wydaje się niemożliwe, a jest, niestety, prawdą. Wydaje się wymysłem wyobraźni wyzwolonej z pęt wiedzy i realizmu, szaleństwem, marą jakąś nocną, a jest dokładnie tym, czym jest. Codzienną polityką. Odpowiedzialnością za państwo, za ludzi, za wszystko. Co jednak na lata, może i na pokolenia zamieni polskie życie z nadziei, czasem nieuświadamianej, w piekło. Raju nie było, ale szło ku lepszemu. Raju nie będzie. Będzie, jak było. Przed „Solidarnością”. W PRL. Albo gorzej. Nie tylko „państwowo”. Także w garach. W domowych garach. Wedle czasu, rzecz jasna.

Nam, Polakom, zaufano. Zaufano Polakom w Europie, dobrze wówczas Europie rokującej, i w Stanach, choć z wahaniem i ze zdziwieniem, że naród ten daleki, może nieszczęsny, dziwny na pewno, biedny, którego elity mitami się karmiły, rachunki zysków i strat omijały, w metaforę i marzenia uciekały, wziął się wreszcie w garść. Rozumem kierowany wybrał pola walki lepiej mu rokujące niż inne, suflowane przez gorącokrwistych marzycieli. Wyrobił w sobie cierpliwość. Zaufał liderom i wygrał szansę, która jest dla niego jak cud.

Taka Polska, dziwna także ze względu na jej w świecie rozumianą historię, zadziwiła świat. Amerykanie, liczący pieniądze tak jak idee, dawali 250 milionów dolarów Polsce, tak o, dla ratunku. Było to w październiku 1989 r. Po przemówieniu Wałęsy przed połączonymi Izbami (trzecie takie w historii zdarzenie, po generale La Fayette i Churchillu) ten dar potroili. Skrzętnie liczącym nieswoje pieniądze, politykom PiS i PSL, tym ostatnim szczególnie – tę informację polecam. Nie wyciska się brukselki. Szanuje się tych, którzy wiedzą, jak Europie dać pokój i rozwój. Całej Europie. Nie tylko zachodniej. Dziesięć lat temu to polskie chamstwo było równoważone. Dzisiaj już nie jest. Polska chamem w Europie stoi.

Tak nigdy nie było. Rozbiory. ZSRR. Jałta. Zdrada Zachodu. Dzisiaj Polacy są, jak mówi Beata Szydło, suwerenem. Jeśli nie chce współpracować tam, gdzie Europie współpraca jest potrzebna, a żąda wciąż kasy, mało się modernizując, raczej konsumując – to fakt, ze jesteśmy naprawdę suwerenni, nas pogrąża. Bo tacy jesteśmy. I za takich nas mają.

Niewykorzystana szansa przemija. I nie wraca.

Co wojną w sprawie granic w Europie postanowione, jedynie wojna może zmienić. Takie było przekleństwo Jałty. Przez 45 lat prawdziwe. Godziliśmy się wcześniej z jakąś fatalną koniecznością Rosji – Związku Radzieckiego, która zabrała nam suwerenność i przesunęła nasz kraj o kilkaset kilometrów, ale była gwarantem nowej zachodniej granicy. Nasi profesorowie szkolni, a w chwilach jakiejś międzynarodowej niepewności – reżimowi komentatorzy o specjalnej swojej w reżimie pozycji, pomrukiwali coś o Księstwie Warszawskim jako o wciąż niezamkniętej historii. Oficjalni Niemcy szczerze okazywali niechęć do polskiej opozycji. Wszak klucze do zjednoczenia były w Moskwie. Giscard d’Estaigne, ten sam, który uwielbiał polowania na wielkiego zwierza z kanibalem Bokassą ze środkowej Afryki, któremu marzyło się cesarstwo Afryki równikowej, i dlatego skopiował koronację Napoleona I, dzielił tę swoją miłość do Bokassy na dwa. Drugim faworytem był Gierek.

Nic tak dobrze nie gwarantowało zysków kapitałowych jak pożyczki dla kraju bez prawdziwych związków zawodowych.

Do czasu.

Lata 1980 i 1981 w Polsce, Lecha Wałęsę, „Solidarność”, samoograniczającą się rewolucję – przyjęto różnie.

Na ogół z sympatią, ale wciąż, w wielkich kancelariach, gdzie Jałtę mieli w tyle głowy – sceptycznie. Albo przynajmniej z rezerwą.

Nikt nie chciał wojny. My też. Argumentowaliśmy jednak – czas pokazał, jak trafnie – że wielkie imperia przemijają. Ten smok (rosyjski) się przeżarł i strawić nie może tego, czego się nażarł. Mówiliśmy, że destrukcja zacznie się w najdalej od centrum położonej prowincji kulturą demokracji i wolności, kulturą praw człowieka. Słowem – od Polski. Bo przecież nie od społeczeństw Azji Środkowej ani nawet Kaukazu. Tam despocja tak bardzo nie rzuca się w oczy, nie rani serc. Była to iście ułańska szarża. Sorry Kukiz. Sorry Kaczyński. Wy po prostu tego nie możecie zrozumieć. Jednemu brak wiedzy, drugiemu ambicja to uniemożliwia.

W 1989 r. stało się to, co miało się stać. Pewnie musiało, ale kto o tym wtedy wiedział?

My zaczęliśmy tę zmianę w centrum Europy i na jej wschodnich i południowych rubieżach. Aż do granic Orientu. Nie zamykaliśmy wschodnich bram na kłódki. Ten gotycki obraz z kościółka strasburskiego (przypomniany w polskiej literaturze przez pierwszego ministra oświaty wolnej Polski) – dziesięciu jeźdźców: Albion, Galia, Italia, Germania, Helvetia i inni patrzący nieruchomo wprost przed siebie, aż po dwóch ostatnich: Hungarię i Polonię, którzy odwracają głowy, jakby popędzając zamykających orszak dwóch piechurów – Lithuanię i Orient (czyli Ruś), by nie odłączyli się, nie pozostali zbyt daleko w tyle. Polityka sąsiedztwa wschodniego. My nie tylko w tym wszystkim uczestniczyliśmy, ale współtworzyliśmy tę cudowną nową perspektywę Europy. I ubezpieczaliśmy pokój.

Unię i NATO najpierw w tej perspektywie trzeba widzieć. W perspektywie bezpieczeństwa. W polskiej, narodowej perspektywie. Jak dzisiaj wobec troglodytów na stołkach Polski najwyższych pisać „narodowej”?

Za wolność się płaci. Albo się jej nie ma. A my zyskaliśmy jeszcze rozwój. Zmodernizowaliśmy wiele, najmniej nasze myślenie. Najmniej zmodernizowaliśmy nasz największy skarb – skarb kapitału ludzkiego.

W tej domenie inwestowaliśmy mało, szczególnie mało pieniędzy publicznych. Jakby to samo miało się zrobić.

Państwo sprywatyzowało też wychowanie. W imię wolności.

Skutki widzimy. Tolerancja dla księży i całego polskiego Kościoła, wyposażonego suto, ponad możliwości podsycających nienawiść i pogłębiających przepaść pomiędzy ludźmi, ukazuje granice absurdu.

Oddalamy się z szybkością światła od Europy marzeń Moneta i Schumana, de Gasperiego i Spaaka. Pewnie i Jana Pawła II.

Coraz bliżej nam do Orientu. Gdzie państwo i cerkiew razem pospołu budują wspólnotę ziemi, krwi i wyznania.

Jak to się kończy wiemy.

Podobnie jak Niemcy doskonale to wiedzą.

Raz podważone zaufanie trudno odzyskać. Polacy powinni pamiętać, też ci, którzy mają te swoje fergusony, i ci którzy pobudowali domy weselne, że przyjęto nas do wspólnego klubu trochę na wyrost. Ustalone w tym europejskim klubie składki należy w końcu jednak płacić. Bo to nie tylko gospodarka, choć też (temu przecież m.in. służyły grube miliardy euro przeznaczane od dekady na taką modernizację, by wspólna waluta wzmacniała, a nie osłabiała), ale i bezpieczeństwo.

Trzeba czasem powiedzieć wprost, wbrew kodowi salonu. To, co robi dzisiaj rząd PiS i prezydent, to narażanie Polski na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Nasze miejsce jest w Europie nie tylko kontynentalnej, krajobrazowej, klimatycznej, nie tylko w Unii gospodarczej, ale także w Unii politycznej.

Sami zostaniemy zgnieceni. Najpierw zmuszeni do przyjęcia reguł gry, na stanowienie których żadnego wpływu mieć nie będziemy.

Potem zmarginalizowani. Unia dwóch prędkości to Unia, której centrum obędzie się bez Polaków. Nie ma żadnego Międzymorza, panie i panowie z PiS. Orbán, paskudny zresztą, o głowę Kaczyńskiego przerasta.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Oj, oj, to sie znowu p. Celonskiemu od wiadomych blogowiczow (niemerytorycznie) dostanie 😉 Bo prawda w oczy kole? Mnie sie wydaje, ze w dzisiejszych czasach postprawda i „alternatywne fakta” (czyli urojenia, mity i klamstwa) mniej w oczy kola i dlatego tak sie plenia.

    PiS o Polsce w ruinie przez laty mowil. I ledwo co dorwali sie do wladzy to zwawo i „uczciwa” praca szybko to zrealizowali. Takze w polityce zagranicznej. Kaczynski postawil na Camerona. A ten mu splatal figla BREXITem. Postawil na Orbana, a ten rzuca sie w objecia Putina. Le Pen chce wyjscia z UE i z NATO i objecuje „wieczna przyjazn” Putinowi. Ciekawe czy Kaczynski na nia postawi. No, bo do trzech razy sztuka 🙂

  2. Pełna zgoda ze stwierdzeniem, że nasze miejsce jest w Europie nie tylko kontynentalnej, krajobrazowej, klimatycznej, nie tylko w Unii gospodarczej, ale także w Unii politycznej. I to powinni rozumieć ci, których działania prowadzą do polskiej samotności i marginalizacji w najbliższych latach. Oby tak się nie stało.

  3. Polska jest obciążeniem dla Unii Europejskiej

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „III RP to żerowisko mafii, na którym gangsterzy, politycy, wysocy urzędnicy państwowi i samorządowi, sędziowie, prokuratorzy, adwokaci i inne świetnie ustawione establish-męty zgodnie rozkradają publiczne mienie, doją publiczne pieniądze i łupią „frajerów”, którzy nie umieli się ustawić tak dobrze”

  6. „Kto ziemię, przemysł i handel oddaje w ręce cudzoziemców, ten zdradza swój naród”. Hipolit Cegielski

  7. Tak żeście kaczyści Polskę załatwili. Najpierw zagarnęliście uzurpatorsko całą władzę odsuwając społeczeństwo polskie od polskiego państwa i urządziliście sobie na górze w ustawce kibolską nawalankę. No końcu wyszło naziolskie dziadostwo.

    Jak ja was kaczystów nienawidzę.

  8. Mniej więcej tak to wygląda a raczej więcej.Ręce opadają.W 89 uniknęliśmy rozlewu krwi .Oczywiście starsi wpadli w amnezję i nie pamiętają.Obecna władza chce tą pamięć wyrwać z korzeniami.Młodzi nie pamiętają a ci,którzy próbują stawić opór temu samobójczemu pędą są niesłyszani.Wniosek jeden:im szybciej finanse państwa szlag trafi tym szybciej przyjdzie otrzeźwienie.

  9. O jakiej wolności Pan pisze? Przecież w kapitalizmie prawdziwą wolność dają tylko pieniądze, a kto ich nie ma, ten musi sprzedawać jedyne co ma, czyli swoją własną pracę (dokładniej siłę roboczą) i to po takiej cenie, jaką oferuje jej rynek, czyli praktycznie zawsze poniżej jej realnej wartości i stąd właśnie się bierze zysk kapitalisty. Kapitał ma zaś w tym niesprawiedliwym przecież ustroju tylko garstka – około 1% do góra 3% ludności: do klasy wyższej należy znikomy procent społeczeństwa. Według różnych ujęć zakłada się, że klasę wyższą stanowi 1-3% ludności danego społeczeństwa), posiadają oni znaczący kapitał ekonomiczny – https://pl.wikipedia.org/wiki/Klasa_wy%C5%Bcsza.
    Wolność działania jest zaś w kapitalizmie wprost proporcjonalna do posiadanego przez daną jednostkę kapitału. Jeśli w tym systemie nie posiadasz kapitału, to twoja wolność nie istnieje, jako że musisz wtedy, aby przeżyć, sprzedawać jedyne co masz, czyli swoją własną pracę (dokładniej siłę roboczą) i to po takiej cenie, jaką oferuje ci rynek, czyli praktycznie zawsze poniżej jej realnej wartości.
    Nie jest więc możliwa w kapitalizmie prawdziwa wolność, czyli także i wolność finansowa – rozumiana jako wolność od biedy i długów, a przede wszystkim nie jest możliwa w kapitalizmie wolność od ekonomicznego przymusu pracy dla osób nie posiadających kapitału, czyli że w kapitalizmie rynkowym NIE jest możliwa prawdziwa wolność dla ogromnej większości ludności świata. Tak więc w kapitalizmie rynkowym NIE jest możliwa prawdziwa demokracja.

  10. Bardzo gorzkie to .I nie do przelkniécia dla Fergusoniarzy,obrosniétych tluszczem katabasöw i innych beneficjentöw zatrudnionych calymi klanami w urzédach.Dla nas miejsca w Kraju urodzenia nie starczylo.Pracujemy dla dobra przybranych ojczyzn.Raczej nas tutaj szanujà.Skonczyly sié teksty o zlodziejach samochodöw i inne takie przytyki.Slychac za to ze Polak pracowac potrafi.I owszem.Gdy sié go nie traktuje jak durnia i pacholka do roboty i placenia ,,danin na kosciöl„i innych fiskusowych fanaberii.Tymczasem sà röwni i röwniejsi wobec prawa.Bylo tak jest i dlugo jeszcze bédzie.Wolnosc ,röwnosc i braterstwo ulecialy w innà stroné.Miales chamie zloty rög….

  11. „Najmniej zmodernizowaliśmy nasz największy skarb – skarb kapitału ludzkiego.”
    „Tolerancja dla księży i całego polskiego Kościoła, wyposażonego suto, ponad możliwości podsycających nienawiść i pogłębiających przepaść pomiędzy ludźmi ukazuje granice absurdu.”
    Ja bym do tego dodał jeszcze oświatę i wychowanie. To zawsze była słaba strona naszego kraju. Ministrem oświaty zostawał zawsze polityk, który gdzie indziej się nie załapał. Państwo zajmowanie się oświatą i finansowanie jej zwaliło na gminy, więc na oświatę nigdy nie było pieniędzy. Dyrektor szkoły miał kompetencje komisarza podległego organowi, więc żadnej decyzji, zwłaszcza finansowej, nie mógł podjąć sam. W oświacie czas zatrzymał się w miejscu na wiele lat. Taka struktura nie mogła skutecznie przygotować nowych kadr do nowego świata. Wychowała wyborców PiS i Kukiza, na chwałę Kościoła.

  12. Pana głos jest bardzo ważny, bo obecnie politycy PIS dokonują demontażu ustroju Polski. Ich rządy mogą zagrozić nawet naszej niepodległości. Jednym słowem byt państwa jest zagrożony. Dziś w wielu komentarzach ważnych publicystów brak zdecydowanej oceny ich działań. Pana można zaliczyć do nielicznych, co odważnie analizują sytuację polityczną pod rządami PIS. Wielu polityków PIS działa w interesie Rosji, która chce ponownie powrócić do roli hegemona w Europie. Dziś wielu z tych polityków działa przeciwko swojemu państwu. Głosują bez żadnego skrępowania, czy bez jakiejkolwiek refleksji nad ustawami demontującymi porządek prawny w Polsce – przeciwko konstytucji. Jutro mogą zagłosować przeciwko niepodległości Polski. (rozbiory Polski też były przegłosowane przez Sejm I Rzeczpospolitej). Brak im elementarnej kultury w czasie prowadzenia obrad, nie dopuszczają do debat, odwracają znaczenia słów. Według George’a Orwella, (Rok 1984), najbardziej charakterystyczną cechą totalitaryzmów (komunizm, faszyzm) była skłonność do zmieniania terminów politycznych. Ta semantyczna rewolucja polega na przekształcaniu tradycyjnego sensu słów tak, aby zaczęły oznaczać coś przeciwnego. Orwell nazwał to „nowomową”. Rewolucję taką przechodzi właśnie nasz kraj, gdzie nowomowa zagościła na dobre. Polska, która nigdy jak dotąd nie miała tak długiego i szybkiego okresu prosperity, która jako jedyny kraj w Europie nie odczuła załamania gospodarczego związanego z kryzysem 2008 roku, nazwano „Polską w ruinie”. Kraj, w którym klasyczny trójpodział władzy został zniszczony, a czwarta władza staje się w większości tubą propagandową rządzących, kraj, który szybkimi krokami dąży do zniewolenia, określa się krajem, który właśnie „odzyskuje wolność” i „wstaje z kolan”. Państwo nasze staje się totalitarne, bo rząd planuje i zmusza wszystkich do podporządkowania się tylko jednemu planowi. W sytuacji, gdy u naszych granic słychać szczęk gąsienic czołgów, oni przygotowują podwaliny do zemsty. Do zemsty nie tylko na przeciwnikach politycznych, ale też do zemsty na swoim społeczeństwie, na tych, co nie z nimi. Jak wiadomo zemsta odbiera rozum i to właśnie widzimy. Profesor Norman Davies nazwał to kanibalizmem politycznym.
    Politycy rządzącej partii uważają Polskę za super mocarstwo, z kilkunastoma myśliwcami i kilkudziesięcioma czołgami. W razie konfliktu, a jest on coraz bardziej możliwy, te czołgi i samoloty nie ruszą się nawet z miejsca. Rosja może dokonywać niezliczonych prowokacji wobec Polski, obserwując przy tym reakcji świata na te prowokacje. Czy gazoport w Świnoujściu jest chroniony, czy chronione są tankowce wiozące do niego gaz. Liczenie na NATO, myśląc przede wszystkim o USA jest wielką złudą. Dziś USA ma do rozwiązania, co najmniej 3 konflikty zbrojne. Nie zaangażują się w następny, gdy nie zagraża to ich interesom. Jakiż to interes miałaby mieć Ameryka wypowiadając wojnę Rosji. Czy w historii USA był kiedyś jakiśkolwiek konflikt z Rosją. Nie i nie będzie, Ameryka poświęci część Polski niżby miała rozpętać światowy konflikt z Rosją. Rosja zajęła część Ukrainy i przygotowuje się jak uszczknąć następny kawałek. Kolejnym może być też kawałek Polski. Czy historia Polski nic nie uczy polityków PIS. Bodajże w 1991 r. Prezydent Jelcyn powiedział: „że żadnym bohaterstwem jest targanie martwego niedźwiedzia za ogon”. Dziś „niedźwiedź” nie jest martwy, jest supermocarstwem militarnym. Niskie ceny ropy spowodowały, że mają ogromne zapasy tego surowca. Chętnych do wojny u nich nigdy nie brakowało i wystawienie kilkumilionowej armii dla nich to żaden problem.
    Rosja może dokonywać niezliczonych prowokacji wobec Polski.
    Rozważmy takie scenariusz.
    Z wielką bufonadą zerwano kontrakt na dostawy gazu, gdy wybudowano Gazoport. Zamiast robić to po cichu z wielką dyplomacją, (kto zresztą miałby prowadzić te rozmowy, gdy pozbyto się kompetentnych ludzi), drażni się „niedźwiedzia”. W rejonie Kaliningradu Rosja rozmieszcza się coraz więcej rakiet „Iskander”. Rakiety nie stoją tak sobie, mają wprowadzone dokładne kody, co do sekundy długości i szerokości geograficznej. Jestem pewien, że znaczna ich ilość ma wpisane kody na nasze miasta i ważne obiekty gospodarcze. Czy mamy jakiś system obronny, o ile wiem to nie mamy takiego systemu. Bateria „Patriot” została wycofana spod Słupska do Niemiec. Ktoś może odpalić rakietę „po pijaku”, potem przeprosić. Gazowiec z „nieznanych przyczyn” przełamie się na pół jeszcze na Bałyku. Nie słyszałem by te ogromne tankowce były jakoś chronione. W tej chwili przy rządach tych ludzi każdy scenariusz jest możliwy. Zniszczenie jakiegoś obiektu w Polsce przez rakietę to tylko mały incydent. Gorzej będzie, jeżeli dojdzie do inwazji wojska, a jest to możliwe. Rząd nasz sprowokował Rosję w rejonie Kaliningradu zamykając mały ruch graniczny, w dodatku z cynicznymi komentarzami, jakoby mogliby tamtędy przenikać różni terroryści do Polski. Rosja mogła odnieść wrażenie, że są to terroryści szkoleni na jej terenie. Zamknięcie granicy nie zapobiegnie przepływowi ludzi i towarów w tym rejonie. Konflikt może sprowokować sama Rosja, tak samo jak robi to na granicy Ukrainy i Krymu. Taki konflikt może spowodować wkroczenie wojsk na nasz teren. W ciągu jednego dnia są oni zdolni do zajęcia naszego terenu do Wisły i ujścia Narwi. W rejonie Kaliningradu rozmieszczona jest niesamowita liczba różnego wojska. Na tym terenie oprócz miasta Kaliningrad, pozostałe tereny zajmują poligony gdzie ciągle prowadzone są manewry. Po zajęciu tych terenów Rosja zaśmieje się nam w oczy i powie „i co nam zrobicie”. Taką zasadę stosuje obecnie PIS wobec opozycji. Naiwny jest ten, kto myśli, że Ameryka wypowie wojnę Rosji by bronić naszego terytorium. Oczywiście powstanie szum, może posypią się jakieś sankcje i na ty się skończy. Wojska rosyjskie mogą się wycofać albo i nie, mogą czekać na reakcje świata. Oczywiście wojska polskie nie będą w stanie wyprzeć Rosjan z naszego terytorium. Scenariusz taki może się rozegrać do końca tej dekady. Przez 45 lat mieliśmy granicę z ZSRR na Bugu, a przez następne dwa pokolenia możemy mieć granicę z Rosją na Wiśle, a potem to Bóg jeden wie.
    Czy taki scenariusz jest możliwy. Moim zdaniem tak.
    Rząd liczy się na pomoc wojsk NATO, ale po pierwsze: organizacja ta jest silna wojskami USA. Brak wojsk USA w NATO, (wycofanie ich obiecuje Prezydent Trump), spowoduje, że pakt ten przestanie istnieć i każde państwo będzie działało według własnych interesów. Proszę mi powiedzieć, czy kraję europejskie potrafiły rozstrzygnąć konflikty nawet na terenie Europy. Ostatni przykład rozpad Jugosławii. Dochodziło do potwornych rzezi na tle religijnym. Kraje europejskie temu nie zaradziły. Dopiero interwencja USA a potem wojskowe misje ONZ położyły temu kres. Znaczna w tym rola Polaków i Tadeusza Mazowieckiego, jako obserwatora z ramienia ONZ. Po drugie dziś wojska USA zaangażowane są, w co najmniej 3 konflikty zbrojne. Nie zaangażują się tak szybko w następny, gdy nie zagraża to im interesom. Jakiż to interes miałaby mieć Ameryka wypowiadając wojnę Rosji. Czy w historii USA był kiedykolwiek jakiś konflikt z Rosją. Nie, nigdy i nie będzie, Ameryka poświęci część Polski niżby miała rozpętać światowy konflikt z Rosją. Rosja zajęła część Ukrainy i przygotowuje się jak uszczknąć następny kawałek. Kolejna może być Polska. Oby nie skończyło się tym, że język rosyjski będzie językiem urzędowym nie tylko w „Księstwie Warszawskim” ale i w całym kraju, a na monetach będzie orzeł, ale dwugłowy, może nie dziś, jutro, ale jeżeli PIS ciągle powtarza, że rządzić będzie kilka kadencji – to scenariusz taki jest prawie pewny. Politycy PIS-u w swoim mniemaniu chcą z Polski stworzyć chyba państwo idealne, te opisane w książce „Utopia” Tomasa Morusa, jak się to dla niego skończyło powinni wiedzieć. Do opisania państwa tworzonego przez partię rządzącą, pasuje raczej cytat z książki F.H. von Hayek’a „Droga do zniewolenia” gdy w dobie rodzenia się dyktatury faszystowskiej pisał: „ Z państwa zawsze czyniło piekło na ziemi właśnie to, iż człowiek próbował uczynić je swym niebem.”

  13. Przez wieki Polska nie miała takiej szansy jak obecnie by nas szanowano i doceniano. Byliśmy przykładem dla innych krajów i nagle, z jaja w orlim gnieżdzie wylęgła się żmija. Zamiast pozbyć się gada we wczesnym jego stadium karmiliśmy go mając nadzieję, że zacznie kiedyś fruwać, a on tymczasem tylko pełza i kąsa nawet tych co go karmią. Ma szansę być superorłem, ma potencjał, charyzmę, pomocników, a czego się Jonasz nie dotknie popsuje… A horyzont opustoszały, żadnego następcy.

  14. Każdy komentarz ,zaczyna się pytaniem ,dlaczego nie internowali Kaczyńskiego?.Bo reszta jest milczeniem.No może jeszcze jedno pytanie,dlaczego bracia poparli Wałęsę w w yborach prezydenckich ,po chwili wywalił ich na zbity pysk.Co dziś zbiera żniwo w postaci ataków na Lecha ,beczek smrodu ,sprzedajnych historyków za fotele w senacie i inne wykrzywione z nienawiści mordy.Cel jeden.Wladza bez ograniczeń.Nrzędzie do celu ,wyjście z UE.A potem referendum w sprawie kary śmierci ,i rozprawa z wrogami.Namiastka ,25 lat więzienia za sprawy gospodarcze. Gomułka nie miał ograniczeń ,to i prezes nie musi ich mieć.

  15. Kiedy oni chcą, by było dokładnie tak samo jak przed wojną.
    Jakby nie wiedzieli o powszechnej nędzy, ciemnocie i warcholstwie.
    Nie wspominając o megalomanii i rasizmie.
    Współczesnym też się wydaje, że zawojują Rosję – tamci, w wyobraźni, pokonywali Hitlera. A potem były Zaleszczyki.
    Zero praktyczności, za to czysta mitomania z nowym mitem, jakoby Matka Boska wszystko za nas miała załatwić.

  16. Chcieliście PiS-u, no to go macie, skumbrie w tomacie, pstrąg.

  17. Panie Andrzeju, Pan odpocznie, na wakacje jakies pojedzie, przez tydzien telewizji nie oglada.

  18. Nie do końca rozumiem Pana wywód. Chyba ubolewa Pan, iż intencje z lat 1989/1990 były dobre. I szło wszystko świetnie. Gdyby nie PiS, Trump itp.
    Osobiście nie neguję intencji (i ówczesnych uwarunkowań), lecz sam efekt transformacji, jej rezultat – miał wiele do życzenia. Trudno się zatem dziwić, iż teraz ludzie których tzw. Złota Dekada (wg. PO) pominęła, upominają się o swoje. Żądają przede wszystkim sprawiedliwości, uczciwości (bo sama „wolność” im tego nie przyniosła).

    Z tego co Pan pisze, można odnieść wrażenie, iż za wszelką cenę powinniśmy tkwić w „unii politycznej”. Nawet jak to jest przeciwne naszej narodowej wolności?

  19. Całe szczęście że Pana pseudointelektualny bełkot dociera do 1% społeczeństwa. Popiera Pan od lat kłamstwo w sprawie Bolka, obraża pan tych którzy walczyli o prawdę nazywa posłów kretynami . Dla zwykłego Polaka jest pan nikim … no jakimś doktrynalnym pariasem Wałęsy. Naprawdę do niczego to Pana nie opoważnia, zwłaszcza do chamskich zachowań.
    W Polsce trzeba zacząć budowanie od podstawowych wartości prawda, sprawiedliwość, szacunek dla innych. To co Pan robi to niszczenie tych wartości. Jestem zdruzgotany moralnością „Wałęsowskich” elit … no cóż jaki idol …

  20. Dlaczego jestesmy skazani na moralizowanie i wyklady ze strony nieudacznikow…
    wszedzie „byly ktos”.
    POLITYKA stala sie ochronka dla przegranych sfrustrowanych „autorytetow”
    Kto to :
    „Jegomośc, który W wyborach w 2011 jako niezależny bez powodzenia ubiegał się o mandat senatora z poparciem środowisk lewicy i centrum oraz m.in. Lecha Wałęsy (przegrał z kandydatami PO i PiS. Z Partią Demokratyczną – demokraci.pl (został członkiem koła tego ugrupowania w Podkowie Leśnej), której 21 stycznia 2012 został przewodniczącym, pokonując w głosowaniu dotychczasową szefową partii Brygidę Kuźniak. (Kto to jest????????) W czerwcu 2013 jego ugrupowanie weszło w skład koalicji Europa Plus. W wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2014 bezskutecznie ubiegał się o mandat jako lider listy tej koalicji (występującej pod nazwą „Europa Plus Twój Ruch”) w okręgu Warszawa II, uzyskując 6010 głosów. Po wyborach koalicja przestała istnieć. 10 stycznia 2015 został ponownie wybrany na przewodniczącego PD. W tym samym roku jako kandydat PD ponownie wystartował do Senatu (znów przegrywając z kandydatami PO i PiS). 28 listopada tegoż roku nową przewodniczącą PD została Elżbieta Bińczycka. Andrzej Celiński pozostał początkowo członkiem rady krajowej partii, jednak z początkiem 2016 stał się bezpartyjny….”

  21. Gdy czytam pańskie komentarze w przeróżnych mediach to dochodzę do wniosku że jest Pan w amoku. Czas zadbać o własne zdrowie, bo Rzeczypospolita bez Pana też nie zginie.