Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

9.02.2017
czwartek

Odchodzące pokolenia nas podniosły, to zgubi

9 lutego 2017, czwartek,

Prawdziwym zagrożeniem dla dobrej przyszłości kraju i ludzi w Polsce nie są Rosja, wielkie migracje z Afryki i Azji ani terroryzm. Owszem, Rosja znów się rozpycha i eksponuje swoją skłonność imperialną, nic nie wskazuje jednak na to, aby celem jej agresji miała stać się Polska. Migracje trzeba kontrolować, lecz nie jesteśmy pożądanym miejscem dla imigrantów. Jeśli migracje są jakimś realnym problemem, to jedynie pośrednio – na tyle, na ile są problemem dla Europy. Terroryzmu prędzej dochowamy się własnego, niż padniemy ofiarą importu. W każdej z tych spraw zresztą, średnio dla Polski aktualnie groźnych, będących raczej pożywką dla polityków niemających kompetencji zmierzenia się z prawdziwymi wyzwaniami, silniejsi jesteśmy w dotychczasowych multi- i bilateralnych związkach, współkształtując stosowne polityki, niż sami.

Dotychczasowy stan rzeczy, do czasu objęcia władzy przez PiS, zwłaszcza w dziedzinie bezpieczeństwa, był niezrównanie bezpieczniejszy niż deklarowane alternatywy. Gadanie, w różnych fazach pisowskich umysłów, o Międzymorzu, priorytecie czwórki wyszehradzkiej, opcji brytyjskiej w polskiej polityce zewnętrznej i oczywiście aberracyjne powiązanie tych deklamacji z dąsami na Niemców i impertynencją wobec Francuzów – wystawia świadectwo bucie i ignorancji sterników kraju. Nie wzmacnia pozycji Polski.

Rezygnacja z pozycji, która była trochę ponad wartość naszych aktywów, ale była też wypracowana, dziwi dotychczasowych partnerów i wraca pytaniem: co dzieje się z Polską? Czy możliwe jest, by frustracje części polityków, co tam dużo mówić – niedouczonych i motywowanych własnymi interesami – uzyskują tak znaczące poparcie Polaków, by oddać im władzę? Czy „Solidarność” była ułudą, a czas, w którym Polacy zadziwili świat, uznać trzeba za ostatecznie zamknięty? Co jest prawdą o Polakach – to, że są zdolni zadziwić swą wielkością, czy to, że czasy wielkości są jedynie antraktem w wielkim spektaklu nieudacznictwa i pretensji?

Niepodważalną jak dotąd linią naszej polityki wobec Unii była niezgoda na Unię dwóch prędkości. Oczywiste jest, że Europa dwóch prędkości to w efekcie marginalizacja i wypadnięcie Polski z głównego nurtu. Dzisiaj premier polskiego rządu mówi o perspektywie w swej istocie peryferyzacji Polski jako o czymś oczywiście akceptowanym. To sen? Gdyby coś podobnego PiS usłyszał z ust premiera lewicy w 2003 roku, kiedy kończył negocjacje w Kopenhadze, powiedzieliby, że jest ruskim agentem.

Należy powiedzieć wprost – to, co widzimy, a czego większość nie chce przyjąć do wiadomości, jest rzeczywistością, a nie snem. Prawdziwym zagrożeniem dla Polski i Polaków jest rząd partii Prawo i Sprawiedliwość. Jego teoria i jego codzienna praktyka. Szczególnie zaś działania zawracające procesy cywilizacyjnego zbliżenia z Zachodem. Nie tylko jego decyzje w kwestii sojuszów, preferencji, kierunków polityki zewnętrznej, nie tylko w sprawach obronności kraju i nie tylko w dziedzinie gospodarczej. Także, a może przede wszystkim, w kwestiach kulturowych. PiS cofa nas mentalnie o kilka pokoleń, do czasów przedpozytywistycznych. Maria Skłodowska-Curie musiałaby czuć się w klimacie tworzonym pospołu przez partie nacjonalistycznej prawicy, PiS i Kościół katolicki superniekomfortowo. Efektem dzisiejszej polskiej polityki jest spsienie polityki. Negatywna selekcja. Emigracja zewnętrzna i wewnętrzna młodych. Zajmowanie się polityką w pokoleniu z PESEL rozpoczynającym się od cyfry „9”, a nawet „8”, jest obciachem.

To, czego właśnie doświadczamy, zamyka dla Polaków epokę prawdziwie dobrych zmian. Nie jest to sprawa incydentalna, przyczynkowa. Za dzisiejszą politykę płacić będą pokolenia. To jest część wielkiej historii, w której czas odmierzają pokolenia, a nawet wieki. Gdzieś od pokoju westfalskiego (1648) Polska politycznie odpływała od Europy. Gospodarczo, a w konsekwencji społecznie odpłynęła wcześniej. Nie ma potrzeby pisać, jaki był tego efekt. Aż do Jałty. Do 1989 roku.

Pokolenie Marca 68, KOR i „Solidarności”, wychowane na starannie przepracowanej historii XIX wieku i w krytycznym kulcie powstania warszawskiego, z wzorami osobowymi, których ostatni przedstawiciele właśnie odeszli, moralni uczniowie ludzi takich jak Barbara Skarga, Jan Nowak-Jeziorański, Aniela Steinsbergowa, Kazimierz Moczarski, Edward Lipiński, Jan Kielanowski, Władysław Bartoszewski, Marek Edelman – zrealizowało marzenia przynajmniej dziesięciu poprzedzających to pokolenie pokoleń. Było to marzenie o Polsce racjonalnej polityki – aktywnym i równorzędnym partnerze innych narodów Europy. Najpierw zrzucenie jarzma Wschodu, głębokie zmiany wewnętrzne, przeorientowanie gospodarcze Polski. Potem NATO, Unia Europejska. Emblematem tej zmiany może być wielkie przemówienie Lecha Wałęsy w Kongresie Stanów Zjednoczonych w listopadzie 1989 roku, gdzie mówił, specjalnie wyróżniony i wyniesiony, tak by wszyscy go usłyszeli, o Polsce wolnych ludzi – niepodległej, obliczalnej, odpowiedzialnej, solidarnej ze światem Zachodu. O Polsce, która odmienia Europę.

Fenomenalnie przyjazne okoliczności zewnętrzne wykorzystaliśmy. Pozostawało nam już jedynie dobrze się rządzić, odnotowywać błędy, naprawiać, zmieniać albo umacniać co trzeba, rozwijać się. Czyli robić to wszystko, co suwerenny naród powinien robić, by wzmacniać swą pozycję, otwierać nowe perspektywy, rozszerzać pożytki.

Przyszli ludzie trzeciego, czwartego, piątego szeregu. Zamiast szacunku dla tych, którzy byli przed nimi, eksponują swoją frustrację, że to nie oni byli pierwszymi. Zmieniają więc historię. Przykładem „Magdalenka”. Mówią, że zdrada. A tam, za stołem, gdzieś z boku, przycupnął ten, który dzisiaj ma stać się Wybitnym, Pierwszym, Najbardziej Zasłużonym, Tym, Który Faktycznie Kierował „Solidarnością” – Lech Kaczyński. Jednak był w tej Magdalence. Dziś nie wymazuje się już (jeszcze?) twarzy z fotografii. Mówią więc: był, ale on nie pił tam wódki. Śmiać się? To wszystko przecież rozgrywane jest na poziomie głęboko upośledzonej kultury umysłowej. Tak jakby Polacy wszyscy bez wyjątku permanentni od kołyski alkoholicy, nieprzerwanie od pokoleń alkoholem byli dotknięci. Zwykłym rozumem tego nie rozbierzesz.

PiS nie wziął się znikąd. Państwo, by mieć sens dla obywateli, wypełniać powinno oczekiwane role. Racją jego bytu jest, aby było pomocne. Rzeczą polityki zaś jest określać, w jakich ramach. W odniesieniu do kultury, uzasadnionych społecznie potrzeb, możliwości, rachunku efektywności. Metodą jest dialog. Nieustająca deliberacja. Prezentowanie stanowisk i ich ucieranie. Państwo zapewniać musi bezpieczeństwo. Zewnętrzne – przez odpowiedzialną politykę sojuszów, związków i innych relacji oraz przez własny wysiłek finansowy i organizacyjny. Bezpieczeństwo wewnętrzne –przez wychowanie, politykę społeczną, wymiar sprawiedliwości. Bezpieczeństwo i poczucie bezpieczeństwa to zbiory krzyżujące się. Dla ludzi lepiej jest, jeśli państwo nie dmie w balon lęku, zwłaszcza kiedy nie ma po temu innych powodów jak interes władzy. Ale bezpieczeństwo to konkretne polityki. Zamiast rozwijać te polityki, rząd gra na ludzkich lękach, frustracjach, podziałach.

Od mniej więcej czterech dekad (niełatwo określić w historii punkt zwrotny) Europa doświadcza skutków głębokiego, strukturalnego, dotykającego filozoficznych jego fundamentów kryzysu kapitalizmu. „Of capitalism”, a nie „in capitalism”. To jest skutek zerwania więzi między własnością a zarządem własnością. Już nie długookresowa wartość przedsiębiorstwa (specjalnie rodzinnego!), ale możliwie szybko kasowany dochód zarządu jest głównym celem. Nie ma też już właściwego podmiotu regulacji interesów kapitału i pracy. Kiedyś tę funkcję wypełniało państwo. Nie ma polityki światowej. Nic i nikt tej funkcji nie wypełnia. Globalizacji kapitału nie towarzyszy globalizacja polityki. Efektem jest kryzys pracy w Europie, która opłacić musi osiągnięty dobrostan. Rozwijające się, konkurencyjne gospodarki nie obciążają podobnymi kosztami swoich produktów. Warunki konkurencji, specjalnie w prostych produktach, nie są więc równe.

To są rzeczywiste przyczyny wzbierającej fali populizmu. Nacjonalizmy są ucieczką od prawdziwych wyzwań, a nie propozycją realnego zarządzania zmianami. Na to nakłada się, w Europie, nie u nas, niekontrolowana migracja. I inne jeszcze rzeczy, o bardziej kulturowym podłożu. To są wyzwania dla ambitnego rządu, którego perspektywą jest narodowy interes, a nie tylko interes władzy. U nas niestety rządząca prawica przyobleka się w narodowe barwy jedynie po to, by zasłonić swą niekompetencję, bezradność i nagość materialnych interesów jej beneficjentów. Zakończy się to wszystko katastrofą. Która wcale nie będzie piękna. Rządzi Polską pokolenie, które prowadzi Polskę do zguby.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 26

Dodaj komentarz »
  1. Do kogo pan to pisze. Przecież polscy obywatele i ryby w Polsce głosu nie mają.

    Jak pan chce do zachodu, to niech się pan upomina o normalną zachodnią demokrację a nie broni jak niepodległości postsowieckiego ustroju dyktatury gangów partyjnych (prywatnego chlewa partyjnych świń). W tym pańskim ustroju PiS z jego K jest partią najlepszą, wręcz idealną.

    A dal partyjnych świń będzie dużo łatwiej zarządzać swoją własnością w Europie II albo III prędkości a nawet w Euro-Azji Niepodległych Państw.

  2. Nie pokolenie a pokolenia .OD 26 latka do 67 latka.I 4 posłów więcej oraz kilku z klubu neofaszystowskiego.A te Rumuny ,zobaczcie co czynią?Z biznesmena-em w sukience ,i bez IP2, mamy to co mamy.A najważniejszy wódz.Zmieniający poglądy jak jego przyboczny ,generałów.Pozwalający na tworzenie państwa teokratycznego i fałszowania historii dla chwały swojej i braciszka.No i paru skundlonych profesorów ,wyuczonych w PRL.Dramatyczne jest osłabianie kraju w sprawach wojska.Brak zakupów ,modernizacji armii i liczenie na łaskę i poparcie Króla i Królowej Polski.I co ma zrobić bezradny Bóg, jak zechcą się naparzać między sobą chrześcijanie?I pozostaje pytanie .Do czego będzie zdolne następne pokolenie ,dziś studenckie ,które nie protestuje przeciwko łamaniu Konstytucji.?

  3. Skoro było tak świetnie – to dlaczego mamy to co mamy?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. PIS jest emanacją lumpenproletriackiego sznytu z wszelkimi tego konsekwencjami i wielkiej tęsknoty tych, że za mirażem bolszewizmu, obecnie w katolickim wydaniu.

  6. Smutne. Wygląda na to, że obecna sytuacja w Polsce wpisuje się w ogólno-europejski, spadkowy, trend. Skoro tak, to nie mamy wielkiego wpływu na dynamikę zmian. Niestety działania rodaków tylko sprawę pogarszają, choć przez ostatnie 27 pokazywaliśmy, że można/należy działać inaczej.

  7. Bezlik wypowiedzianych bezmyślności, niedorzeczności i pospolitych banialuk, na temat państwa, miejsca Polski w Świecie, oraz przeprowadzonych w tym zakresie działań, przez Jarosława Kaczyńskiego i jego pomagierów, osiągnął już masę krytyczną. Sytuacja ta w pełni uzasadnia redefiniowanie zagrożeń dla bezpieczeństwa państwa. Nie od rzeczy jest przyjęcie założenia wyjściowego, że dalsze trwanie władzy PiS-u jest większym zagrożeniem tego bezpieczeństwa, niż wszystkie inne krytyczne sytuacje zewnętrzne.

    Pozdrowienia

  8. „Polityk Celiński w 1989 roku posyła generałowi słowa otuchy i między wierszami wyraża zachwyt, że peerelowski dygnitarz tak doskonale radzie sobie z ciężarem odpowiedzialności za Polskę, jaki spoczął na jego barkach. Jak widać, poza żenującym poziomem wazeliniarstwa i karierowiczostwa, nie ma w tych listach jakiś wielkich odkryć i czynów, które mogłyby trafić na karty historii albo chociaż encyklopedii. Komiczna proza życia, znane od wieków techniki przypodobania się władcom, od których zleży wiele, jeśli nie wszystko, no i to właśnie jest druga część paradoksu polegająca na sile przekazu”

  9. „Nowe akta IPN: służalczy list Celińskiego do Kiszczaka. „Proszę przyjąć szczere życzenia zdrowia, aby nie zabrakło sił dla pomyślnego dokończenia tego historycznego procesu zmian, którego jest Pan tak znakomitym uczestnikiem – pisał Celiński…Pismo pochodzi z z 1989 r. Celiński jest dziś jednym z najbardziej zagorzałych obrońców Lecha Wałęsy”

  10. Art. 256 KK Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

  11. „To jest stary układ – komuniści, kolaboranci i służby.”

  12. „Dobrze zasłuzył się bękartom okrągłego stołu oraz zdrajcom za moskiewskie dolary. W pełni zasługuje na określenie „pożyteczny idiota”,a może „agent wpływu” „Polityk SLD tkwiący mentalnie w komunie i PRL-u – ale strojący się w szaty nowoczesnego socjaldemokraty. Kawiorowa lewica prze do koryta”.

  13. Zjawisko „żydokomuny” nie jest wymysłem nacjonalistów, lecz faktem historycznym. I nie trzeba być antysemitą, żeby o tym mówić, wystarczy zwykłe poszanowanie prawdy.

  14. „Nic tak nie cieszy, jak seria z pepeszy – powtarzają radośnie w mediach postsowieccy agitatorzy przebrani za dziennikarzy i autorytety moralne. Chodzi oczywiście o wykwintne inaczej serie jubileuszowych zachwytów pod adresem Jaruzelskiego. Współtwórca pokojowej transformacji, polski patriota, który ocalił nas przed „pokojową” inwazją bratniej Czerwonej Armii, to tylko niektóre z powtarzanych przez Ruskopolaków opinii. Sterydy dla gnidy pakowane są z okazji urodzin komunistycznego świętego Wojciecha.”

  15. Niestety po 1989 roku Państwo swej funkcji z reguły nie spełniało. W zasadzie jedyną jego zasługą (fakt, że o niewątpliwie pozytywnym znaczeniu ) było wprowadzenie Polski do UE. W pozostałych sprawach niestety zawiodło. Oczywiście można to tłumaczyć tym, że za czasów komuny uznawaliśmy państwo za strukturę sztucznie narzuconą i ograniczającą naszą wolność, nie zwalnia to jednak elit politycznych z odpowiedzialności. Rozwój cywilizacyjny kraju zawdzięczamy w największej mierze wyzwoleniu społecznej energii, pomimo w istocie szkodliwej polityki gospodarczej, ( W żadnym z byłych demoludów, oprócz Jugosławii, gdzie przez wiele lat toczyła się wojna domowa, nie nastąpił tak drastyczny spadek PKB, jak w Polsce w latach 1989-92) Dzisiejszy sukces PiSu jest nie tylko zasługą umiejętnej propagandy, ale też skutkiem społecznego oczekiwania na wzmocnienie Państwa.

  16. To bardzo ciekawe i nastraja do polemiki.

  17. Może nie zgubi. Pan Bóg jest miłosierny, zlituje się nad Polakami.

  18. Smutne jest to, że ten felieton i tak przekonuje już przekonanych 🙁 Kto dziś czyta Politykę i podobne teksty? – wyłącznie ludzie wykształceni, mający świadomość zachodzących zmian w Polce, czyli głównie wyborcy PO lub .N.
    Problem jest jeden – jak dotrzeć do ludzi słabo wykształconych, którzy reagują dopiero wówczas, gdy chudnie im portfel i ogranicza się swobody – ale musi to być zaznaczone w bardzo widoczny sposób.
    Pochodzę że środowiska, w którym większość głosowała na PIS, pomimo tego, że jego światopogląd i codzienne funkcjonowanie ma się nijak do polityki obecnego rządu. Część żałuje swojej decyzji znad urny, ponieważ chcieli tylko dopiec poprzedniemu rządowi za ich totalną bezczelność, ale część nadal popiera PIS, bo mając różnego rodzaju powiązania z samorządcami PIS, obecnie czują się całkowicie bezkarni na różnych płaszczyznach – od finansowej po społeczną.
    Są dwa główne problemy z Polską:
    1. niska świadomość społeczna i polityczna przeciętnego obywatela, która dzięki nowej reformie oświaty ulegnie całkowitej patologii.
    2. wyrojenie się karierowiczów na niespotykaną dotąd skalę, którzy pod płaszczem PIS czują się całkowicie bezkarni i obecny status quo będą starali się utrzymać za wszelką cenę.
    Nikt nas nigdy nie nauczył prawdziwego patriotyzmu i nie wskazał jak ważna jest wspólna odpowiedzialność społeczna – to co dziś narzuca PiS w tej materii, jest tylko chorą karykaturą.
    Zdaję sobie sprawę, że nie napisałem niczego odkrywczego – ale chciałbym, aby ktoś mądrzejszy ode mnie i z większym doświadczeniem wskazał, jak poruszyć zadowolone masy 500+ i wskazać ich krótkowzroczność.
    Ironia Polski – kraj katolicki, 90% wierzących, którzy co niedziela wysłuchują o marności dóbr doczesnych, tolerancji, miłosierdziu a nie potrafią tego zastosować w życiu codziennym.

  19. Swietny, aczkolwiek smutny bo prawdziwy tekst. Wokolo pustynia jak siegnac okiem. To ze u wladzy panosza sie barbarzyncy balwany cwaniaczki i hochsztaplerzy to moznaby przelknac byleby po pietach deptala tej holocie mlodziez. Wyksztalcona, rozgarnieta, ambitna i gotowa i chcaca zmieniac swiat. Pan Petru mial takie zaciecie ale z jego „nowoczesnosci” zostala tylko fryzura i garnitur. Kolezanka Ogorek, piekna i mloda, okazala sie wydmuszka ( bez pod-tekstow) w dodatku doskonale pasujaca do stereotypu blondynki.

    Nie ma kim robic tej rewolucji Panie Celinski!!! Swiat drzy w posadach i zmienia sie w konwulsjach, co jest i pozadane i nieuniknione od 4.5mld lat czyli od kiedy istnieje ten nasz ziemski padol. Tylko u NASZ w Ciemnogrodzie malo kto chce zmian i malo kto wie jakich zmian potrzeba.- Smutne to wszystko choc prawdziwe

    PS. Jelsi wierzyc z pragmatyczne badania na historia to „czasy wielkości [Polski] są jedynie antraktem w wielkim spektaklu nieudacznictwa i pretensji”. Jako Narod mozemy co najwyzej zabawiac Europe i swiat jakimis rewolucyjnymi wybuchami emocji ale nikomu nie zamydlimy oczy ze umiemy korzystac czy utrzymac to co nam dala historia. Od Rosjan trzeba nam sie uczyc. Niestety

  20. Trudno sie nie zgodzic.
    To prawda ze dla mlodego i nie tylko pokolenia polityka kajarzy sie z obciachem , ale niestety nie tylko. Polityka to cos tak oddalonego , nierzeczywistego , niezrozumialego i oddalonego, ze nawet referendum wejscia do UE bylo ledwo wazne (54%). Wschodnioeuropejski fatalizm i rzymskokatolicka niemoc logicznego myslenia, polaczona z niesprawiedliwym panstwem i cynizmem elit politycznych jest tego efektem.
    Czy „tamte” pokolenie bylo inne od tego ktore rzadzi? Na pewno bylo mniej cyniczne , chocby dla tego ,ze walczylo o ideal, natomiast zdobycie i utrzymanie wladzy dla samej wladzy jest chore.
    Miejmy nadzieje ze nastepne pokolenie nie bedzie idiotami ( w greckim tego slowa znaczeniu) i podejmie walke z tym co sie dzieje dzisiaj , a co nazwal bym gamonizmem.

  21. PiS wprawdzie mówi dużo o wzmocnieniu państwa, jednak jego koncepcja wcale nie dąży do ustanowienia państwa silnego, tylko państwa kontrolującego wszystkie aspekty życia. To ma być państwo silne ideologią a nie państwo ze sprawną administracją, sprawnie dowodzonym wojskiem i skutecznie walczącą z rzeczywistymi a nie wyimaginowanymi przestępcami policją.

  22. W zasadzie problemen w Posce nie jest PiS ze swoim 4-5 milionowy zelaznym elektoratem. Problemem jest cala reszta biernego spoleczenstwa, ktora pozwala na dyktature naczelnika. A po jego smierci na dyktature PiS?

    Spoleczenstwo zmienia sie czasowo w jednostkach generacji, wiec bedzie jeszcze conajmiej kilkanascie lat takie jakie jest. Ale w doraznej walce o demokracje, wystarczy zmobilozowac kilkaset tysiecy, aby powstrzymac aktualna dewastacje systemu, albo nawet wygrac wybory. Aktualny przyklad to Rumunia czy Korea Pld. A moze nawet USA.

    PiS rzadzi poprzez strach. Abstrakcyjny (migranci, Bruksela, komunisci) i dorazny (utrata pracy). A co jest na dluzsza mete lepsze od strachu? Nadzieja na lepsza przyszlosc! A najlepsza obrona przeciw populizmowi jest atak, np. nazywanie go tym czym jest, czyli zagrozeniem dla lepszej przyszlosci.

    Zelaznego elektoratu PiSu (czy innych populistow) sie nie przekona, ale to jest mniejszosc i nie o nia chodzi! Reszte trzeba pociagnac do budowy lepszej przyszlosci. Polak potrafi!

  23. A kolejne pokolenie chodzi jeszcze do szkoły i nie zawsze wiemy, czym nasiąka. Nie wiemy, co się dzieciakom wtłacza do głów między wierszami. Drodzy rodzice, bądzcie czujni, sami zadbajcie o edukację swoich dzieci. Pamiętajcie, że w szkołach jest sporo „międlarów”, nagle się okaże, że twoje kochane dziecię jest w ONR.

  24. Gdyby tylko Polacy…chcieliby rządził Pan Celinski z kolegami to by Polska rosła w siłę a ludzie żyli w dostatku…Ale jakoś nie chcą.
    Ciekawe dlaczego.

  25. PT Panie Pośle.
    Też jestem emerytem, trochę tylko starszym od Pana. Za wszystkie minione lata darzę Pana wielkim szacunkiem, kłaniam się nisko. Jeśli w moich słowach odczyta Pan krytykę to nie taki jest mój zamiar.
    Czytając Pana ostatnie teksty widzę człowieka zmęczonego, bez sił witalnych i nadziei. Zdarza się. Pana opis jest niezwykle realistycznie pesymistyczny. Brak w nim wiary w możliwość poprawy, wpadliśmy do czarnej dziur i wyjścia nie ma. Nie zgadzam sie z Panem. Stan faktyczny jest znacznie gorszy niż w Pana opisie, są jednak, jak zawsze, możliwości działania. Ma być światełkiem w tunelu.
    Dawno temu, przez jakieś dwadzieścia lat zajmowałem się naprawą węzłów produkcyjnych. Patrzę teraz na Polskę z tamtej perspektywy. Jakkolwiek by było, konieczna jest diagnoza, co jest dobre, co jest nie tak, co jest przyczyną takiego stanu, co trzeba zmienić by uzyskać odczuwalną poprawę, a co jest konieczne by przekroczyć punkt krytyczny, na kim mogę się oprzeć, kto będzie mi przeszkadzał. Elementarz.
    Opiszmy więc stan obecny (jak ja go widzę). Po ostatnich wyborach władzę objęło ugrupowanie, które już wcześniej przez dwa lata sprawowało w Polsce władzę. Odeszło w niesławie, wydawało się, że władzy już nigdy więcej nie zdobędzie. Jego ostatnia kampania wyborcza, wyjątkowo plugawa z jednej strony a okraszona populistycznymi obiecankami z drugiej wsparta była niebywale agresywną propagandą Kościoła. Każdy kościół, był polityczną mównicą, opluwania i obiecanki nie miały końca. Od arcybiskupa po szarego księdza – głoszono już nie dobrą nowinę a hejt i przyjście „dobrej zmiany”. Zgwałcona Platforma w kampanii stuliła uszy, a opluwania i kłamstwa trwały przecież całe osiem lat, nie próbowała nawet przeciwstawiać się przeciwnikom. Żadnego programu, koncepcji, żywotności. PIS nie wydawało się już tak strasznie. Pojawiła się Nowoczesna z ładnymi buźkami bez programu oraz dobrze wsparty oszołom. Wynik znamy.
    To nie esej, to tylko komentarz. Krótko. Popatrzmy na dwójkę partnerów PiS i Kościół. Co je łączy. Ten pierwszy to powstała w 2001 r., populistyczna do bólu, bez żadnego programu, żądna władzy partyjka, powstała na gruzach PC, bez autorytetu, z bagażem oskarżeń o przekręty i nierozliczonymi oskarżeniami. Kościół kupił to to na pniu, może i w postaniu współuczestniczył. Zawarto porozumienie trwające twardo do dziś. Sam Jan Paweł II mu błogosławił. Co partnerów połączyło – władza. Kościół rządził Polską w zasadzie od obalenia komuny, teraz zapragnął jej pełni. Posiadał już wszystko co trzeba – Papież sklonował się w dwusetce biskupów – jakich – widać. Zbudowano agenturę, wszędzie – szkoły wojsko, policja, urzędy, ministerstwa, media. Rydzyk to nie tylko propaganda, to także, a w zasadzie przede wszystkim kuźnia kadr nowej władzy. Co zrobiłaby teraz telewizja, radio bez rydzyków. Cel był jasny – Polska Katolicka. Polska rządzona przez natchnionych biskupów. I to, właśnie to mamy.
    A PiS? Taki właśnie jest potrzebny, bez swojego programu realizuje bez sprzeciwu co Kościół każe, bo nie czarujmy się, to Kościół rządzi! A, że PIS to paskudna sekta, sekta śmierci, że guru, wicegurki i podgurki to zwyczajni psychopaci. Komu to przeszkadza. Kazał guru do przodu – i setka ludzi wylądowała na brzozie, kazał guru pośpieszyć się, to wiceguru o mało się pozabijały w swoich limuzynach. Członek sekty – to brzmi dumnie. Misiewicz lepszy niż generał, wszędzie rządy sekty, jak który rozpieprzy coś – nic się nie dzieje. Ważna jest władza. Niech żyje guru!
    Niech do Polaków dotrze świadomość tej spółki z sektą – Kościół natychmiast, wrzeszcząc, że to walka z Wiarą, odwróci się wołając to nie my – to PiS! To trzeba powtarzać! Niech to dotrze nie tylko do zwykłych ludzi ale i do Schetynów, Petruwów, Kosiniaków i grajków. Niech zrozumieją, że nadstawiając się bez wazeliny mogą tylko uzyskać stosowne dolegliwości.
    PiS bez poparcia Kościoła nic nie znaczy. Władzy Kościoła tyle ile zaufania dają mu wierzący. To jest walka. Jeśli tego nie zrozumiemy na czas to po kilku latach zostanie nam wieszanie hierarchów i straszna wojna domowa. Wierzę w Polaków i hierarchów – z taką forsą ciężko będzie uciec za granicę.
    A sekta – jak każda sekta skończy źle. Ciekawe tylko czy tradycyjnie zbiorowym samobójstwem w swoim gronie czy też zechcą zaprosić do tego wszystkich Polaków.

  26. Na koniec.
    Zamiast „Odchodzące pokolenia nas podniosły, to zgubi” powinno jednak być „Odchodzące pokolenia nas podniosły, to pokolenie zgubi”
    Pozdrawiam

  27. Ta potoczna/publicystyczna diagnoza inspiruje do rozmyślań, ale jako taka nie jest wolna od uproszczeń i pochopnych generalizacji.

    Zwrócę uwagę na dwie:
    – IMAO, obecnym nierządem usiłuje sterować ciągle licznie reprezentowane pokolenie z 4, 5, 6… rozpoczynającą ich PESLE… i to często na „wpływowych” stanowiskach obecnej nomenklatury partyjnej splecionej w śmiercionośnym uścisku „haka ciągnionego”… to zdechnie, ale co spieprzy to spieprzy… fakt
    – generacje 6, 7, 8 nie są jednoznacznie antyliberalne i socjalne, wiele wskazuje, że replikują podziały generacji swoich rodziców: 30/30/30/10, może tylko bardziej obojętne na sprawy publiczne, wciagane w jałową rzeczywistość wirtualną … smutne.

    Generacje 9, 0, 1… to wielka niewiadoma… jeśli już to raczej oni dopiero mogą „skonsumować” masę upadłościową naszego kraju, jeśli coś jeszcze zostanie.
    Nikt nie wie dokąd toto en bloc zmierza – nie daj boshe wojna: „czyszcząca”, ustanawiająca nowe strefy wpływów, nowy zerowy poziom biedy i silną motywację by się z niej wykaraskać…