Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

20.02.2017
poniedziałek

Jesteś na dnie, Polaku. A tu ktoś puka. Opozycjo – co zamierzasz zrobić?

20 lutego 2017, poniedziałek,

Nie wiemy dziś, w jakich warunkach odbywać się będą kolejne wybory parlamentarne. Może będą podobne do wszystkich, jakie znamy z minionych 20 lat. Ale może będą specyficzne. Partia PiS wielokrotnie kwestionowała poprawność procesu wyborczego. Najgłośniej wobec wyborów samorządowych 2014 r. Politycy PiS wysyłali wtedy swoich ludzi, żeby kontrolowali prace komisji, nakręcali atmosferę nieufności. Nie mieli podstaw. Nigdy nie mieli. Owszem, wybory samorządowe 2014 dały dziwnie wysoki wynik PSL-owi, ale nie dlatego, że ktoś dopisywał głosy. Wada konstrukcyjna karty głosowań, której nadano książeczkową formę, a PSL wylosowało nr 1 na liście wyborczej – to przyczyny. I nadreprezentacja głosów nieważnych. Gdyby PiS wylosował „jedynkę”, to PiS byłby beneficjentem tej niefrasobliwości PKW.

PiS zadziwiająco obficie czerpie z politycznej tradycji PRL. Zwłaszcza z mechanizmów kształtujących ustrój państwa, które umacniały pozycję partii hegemonicznej. Nomenklatura, centralizacja, propaganda wypierająca i zniekształcająca informację, szeroko rozsiane przywileje, woluntaryzm decyzji, pozorowanie dialogu społecznego. Tylko ktoś bezgranicznie naiwny oczekiwać może gry fair. Opozycja demokratyczna powinna założyć, że kolejne wybory parlamentarne odbywać się będą w „dziwnych” okolicznościach. Trudno dzisiaj, z uwagi na woluntaryzm podejmowanych przez PiS aktywności legislacyjnych, przewidzieć, co konkretnie może się stać poza preferującymi PiS zmianami granic okręgów wyborczych (np. poprzez radykalne zmniejszenie tych większych) i ograniczeniem roli komitetów wyborczych obywateli.

Przyjąć należy, że na kampanię PiS pójdą wielkie pieniądze państwowych spółek. PiS nie musi zmieniać prawa dotyczącego finansowania kampanii. Słusznie mówi się, że kampania wyborcza trwa od pierwszego dnia po wyborach. Już dziś idą wielkie pieniądze na sponsorowane wydarzenia z udziałem liderów PiS. Spodziewać się można zaangażowania służb: policji, prokuratury, CBA. Zwłaszcza jeśli idzie o kalendarz podejmowanych przez nie czynności. To – obok codziennej feerii gołosłownych oskarżeń, inwektyw, etykiet – istotny element walki z konkurencją. Nie ma złudzeń, że wyborczy motyw ich aktywności nie będzie obecny. Temu m.in. służyć będzie metoda trałowania samorządów, specjalnie tych, w których PiS nie ma dużo do powiedzenia.

Przede wszystkim jednak PiS nie będzie mieć żadnych hamulców (tak jak dziś ich nie ma) w dalszym zadłużaniu państwa, wiedząc, że porażka wyborcza prowadzi ich liderów przed Trybunał Stanu. Tym łatwiej jechać bez hamulców, im bardziej merkantylny stosunek większości do własnego kraju. Brak realnego zagrożenia zewnętrznego legitymizuje deficyt postawy odpowiedzialności za przyszłość. Dobro wspólne, jako pojęcie codziennej publicznej debaty, wyparowało. Społeczeństwo gotowe ufać państwu inwestującemu w przyszłość – nie istnieje. To jeden z wymiarów dzisiejszej postpolityki. Coraz bardziej ograniczona zostaje do walki interesów w zakresie bieżącej konsumpcji.

Co więc z opozycją demokratyczną w kontekście 2019 roku?

Najpierw demokratyczna opozycja, jej różne części, partie i środowiska, powinna skonfrontować się z pytaniem: co jest jej pierwszym prawdziwym celem. Zwycięstwo demokracji i wolności, przywrócenie europejskiej szansy Polakom, stabilny rozwój i modernizacja, zapewnienie bezpieczeństwa zewnętrznego czy coś innego – ich własne zwycięstwo nad konkurentami do przywództwa w opozycji? Dzisiaj nie jest to jasne. Liderzy partii wypowiadają się w tej sprawie w rytm zmian słupków sondażowych. Rosnąc, uwypuklają kwestię przywództwa. Czym słabiej zaś wypadają, tym bardziej eksponują potrzebę jedności. A cele te przy obowiązującej ordynacji (a dla większości w parlamencie z pewnością korzystna jej dla opozycji zmiana nie jest priorytetem) są po prostu ze sobą sprzeczne. Pójdzie opozycja do wyborów w rozsypce – nie zdobędzie większości w Sejmie nawet, jeśliby wygrała w sumie wybory. Liderzy demokratów rozprawiają o wyborach 2019 r. nie z polskiej perspektywy, a z partyjnej, nie w odniesieniu do wielkich celów, a w odniesieniu do własnej roli w podziale władzy.

To jest właśnie to, co tak bardzo wkurza prawdziwie obywatelskie ruchy i co powoduje totalny brak zaufania do partii. Jeśli liderzy nie przełamią swych partyjnych i osobistych partykularyzmów, Kaczyński rządzić będzie, dopóki zdrowie mu pozwoli. Nie potrzebuje nawet wtedy jakichś sztuczek. Żeby utracić władzę, musiałby wejść w konflikt z Kościołem, a i wtedy pewnie by wygrał. Nie wejdzie w taki konflikt. Tak jak kiedyś potrzebował Rydzyka, tak teraz sam jest mentalnie Rydzykiem. Te dwa, trzy miliardy złotych w tę albo tamtą stronę przy jego stosunku do państwa to rzecz, która nie plącze mu myśli.

Więc najpierw odpowiedź na to proste pytanie do demokratycznej opozycji: chcecie wziąć odpowiedzialność za Polskę czy wystarczy Wam obecność w Sejmie?

I pomocnicze pytanie: macie jakiś pomysł na Polskę, czy jakoś tam będzie, byle władza była wasza?

Jeśli dzisiejsza opozycja – od prawego, konserwatywnego skrzydła Platformy, po partię Razem – chce odsunąć od władzy PiS, bo widzi taką konieczność, jeśli rozumie, że rządy Kaczyńskiego z Macierewiczem i Waszczykowskim prowadzą wprost do katastrofy nie tylko w kategoriach wolności, ale także w odniesieniu do bezpieczeństwa Polski – musi wypracować formułę. Albo nawet nie jedną, lecz kilka formuł (nie opozycja będzie rozdawała karty z zapisanymi regułami wyborów) doraźnej, wyborczej jedności. Już dzisiaj musi pracować nad późniejszym odtworzeniem demokracji, a więc i instytucjonalnych form reprezentacji różnych społecznych interesów. Opozycja musi więc wyciągnąć wnioski z twierdzenia, które sama głosi, że mamy do czynienia ze spektakularnym zagrożeniem. Kiedy płonie dom nie porządkujemy szuflad.

Trzeba najpierw odsunąć zagrożenie. Ale tak je odsunąć, by nie obudzić się potem w podobnej sytuacji co w 2015 r. Czym szybciej liderzy opozycji demokratycznej zdadzą sobie sprawę, że po PiS nic w polityce już nie będzie takie, jak było, tym pewniej wygrają wybory.

Perspektywa przeciwstawienia demagogii PiS własnej demagogii prowadzi do piekła. I gwarantuje na dodatek w konfrontacji z PiS porażkę. PiS w tej grze rozdaje karty. I nie będzie się wahał – w przypadku konieczności – wyjąć asa z rękawa.

Rzeczywistą przyczyną utraty władzy przez PO na rzecz PiS było zawłaszczenie państwa z jego najdrobniejszymi strukturami przez partie władzy. Jakie tam one były. W jednej gminie PO, w drugiej PiS, jeszcze w innej PSL – na ogół pomieszane ze sobą, splecione interesami. PiS niczego tutaj nie zmienia. Przeciwnie. Doskonali. Nie ma skrupułów. Alternatywą wobec PiS jest dowartościowanie obywateli. Nie kasą. Odpowiedzialnością. Jedynie społeczeństwo obywateli przeciwstawić się może skutecznie państwu satrapy. Wszędzie. W sprawach kraju i w sprawie linii energetycznej w ich wiosce. Modne ostatnio, ale jakoś specjalnie źle odbierane w kręgach jakiejkolwiek władzy słowo – deliberacja. Czyli: rozmowa, ucieranie stanowisk, wspólne szukanie rozwiązań wspólnych problemów versus władztwo. Republika wolnych obywateli contra PRL-bis.

Ten, kto potrafi wiarygodnie opowiedzieć o tym, co nie zagrało, że rządzą nami szaleńcy albo zdrajcy – otrzyma premię. Dzisiaj nie będzie to żadna partykularna partia. Nawet PO. Jej przywódcom polecam zaś szczególnie wnikliwą lekturę polityki niemieckiej lat 1931, 1932 i 1933. Nie dla łatwych okrzyków zgrozy, lecz dla zrozumienia mechanizmów klęski, kiedy zwycięstwo zdawało się tuż-tuż.

Jest inna opozycja. Niedemokratyczna. Bardziej niż PiS.

Pisowcom się wydaje, że ją zagospodarowali, oszwabili. Ona PiS ma za swoich frontmenów.

Jesteś na dnie, Polaku. A tu ktoś puka. Pora to zrozumieć, piękne panie i znakomici panowie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Otóż twierdze ,że wybory będą jeszcze w tym roku.Opozycja obudzi się z ręką w nocniku.Wybory wymusi ulica.I tu problem ,kto do władzy?Maraty ,Dantony ,Adolfy ?Bo fizyka jest nieubłagana.Kocioł polski m,nagrzany do czerwoności ,musi wybuchnąć.Czy nazwą nas jak ten od koktajli blisko 100 lat temu ,cholera wie.A przyczyna ,w jednym paranoiku.

  2. Od kiedy my tak namawiamy te, pozal się Boze, opozycje, aby się zjednoczyla i ustalila kurs nadrzędny: odsunąć od władzy PiS…

  3. Bravo za ten tekst. Do genialnych przywodcow opozycji na pewno nic z tego nie dotrze. Nadyieja w tym, ze dotrze do czlonkow ich partii i aktywistow, a oni wyymusza zmiane dotychczasowego dryfu.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Inflacja” ,czyli wydymanie (inflation ) Gawrona jako fregaty.
    To jest tylko refleksja i bez nasłuchiwania pukania.

  6. Ja jestem w opozycji demokratycznej i bojkotuję głosowanie na listy partyjne. Przewodniej roli mafii partyjnych w państwie tak jak w komunie nie akceptuję.

  7. Głosowałem na PO jako na mniejsze zło, ale to też była wataha żrąca wszystko co napotka. Powinno się ich w kibitkach wysłać na Sybir.
    Ich zaniedbania i klęska otworzyły drogę temu żałosnemu jedno-jajowemu kotofilowi i zepchnęło Polskę z drogi demokracji i bycia częścią Europy. Tak dobrze żarło, a zdechło.

  8. Polacy, odwagi, z dna też się można odbić do góry. Właśnie poseł Kaczyński czmychnął z posiedzenia Sejmu, na którym debatuje się o dymisji marszałka Kuchcińskiego.

  9. Kościół, panie Andrzeju, kościół. To baza, podstawa. PIS jest tylko bytem wtórnym. Bez kościoła jego proboszczów i hierarchów PIS by nie wygrał. Suweren jest przez kościół mentalnie przygotowany.Wierzący w nieskazitelność księdza pedofila lud wierzy w krystaliczną moralność kłamcy, oszczercy Gnoma z brzuszkiem.
    Gdyby proboszczowie raz potępili Gnoma i jego ferajnę, to cała wschodnia ściana od Krosna po Białystok odwróciłaby sie od PISu. Ale po co kościół miałby potępiać swojego żywiciela ?
    Nie łudźmy się. Dopóki Polska nie strząśnie z siebie tego kościelnego garba, w wyniku jakiejś chemioterapii, nie zniszczy tego raka, tak jak to udało się Hiszpanom czy Irlandczykom, to nic się nie zmieni.
    Remont domu trzeba zacząć od fundamentów, a potem zająć się oknami, schodami itp.

  10. Opozycja powinna zaproponować rozsądne post-PiS – porządną naprawę tego co zrujnował/jeszcze zrujnuje PiS i tego, co szwankowało przed nimi. Wiem, to banalne. Ale nawet jeśli wzniosą się ponad własne partyjniactwo i coś takiego stworzą, to olbrzymim problemem będzie ulepienie tym programam porządnego, zdyscyplinowanego elektoratu. Czyli przekaz i komunikacja – ich jakość i wytrwałość. Wyrwanie ludzi z obojętności i spowodowanie, że odrzuciliby – choćby tylko w krytycznym momencie wyborów- nasz swojsko narodowy tumiwisizm i przestałoby im wystarczać równie swojskie bylejactwo. Żeby choć przez chwilę im zależało. I którzy nie zawahaliby się rozprawić z KK, w mojej ocenie aktualnie największym i świetnie tak naprawdę przyczajonym szkodnikiem; wystarczy, żeby 1) zlikwidować religię w szkołach 2) KK był finansowany wyłącznie z dobrowolnego odpisu podatników i będzie pozamiatane.

  11. „PiS zadziwiająco obficie czerpie z politycznej tradycji PRL”.
    To interpretacja. Obecnie rządzący nie czekają na „niewidzialną rękę rynku”, tylko stosują interwencjonizm państwowy, co nie powinno kojarzyć się z komuną, tylko z krajami skandynawskimi i innymi o ugruntowanej demokracji.

    „Zwycięstwo demokracji i wolności, przywrócenie europejskiej szansy Polakom, stabilny rozwój i modernizacja…”
    To slogany, które łykaliśmy jako społeczeństwo zbyt długo. Zwykły obywatel często był bezradny, pozostawał sam ze swoimi bolączkami i miał poczucie bierności państwa.

    „I pomocnicze pytanie: macie jakiś pomysł na Polskę, czy jakoś tam będzie, byle władza była wasza?”
    No właśnie, żadnego pomysłu na Polskę dotąd nam opozycja nie ujawniła. Poza ewidentnym: szukania dziury w całym, rozkładania na czynniki pierwsze każdej decyzji i wypowiedzi (szczególnie prezesa), negowania każdego posunięcia rządzących, stałe żądania przeprosin za rzekomy afront i obrazę (od kiedy tacy delikatni?). I po półtora roku… to wszystko.

    „Jesteś na dnie, Polaku.”
    Moje odczucia są diametralnie inne. Wcześniej miałem poczucie, iż kraj zmierza w niewłaściwym kierunku… bardziej w stronę Zanzibaru czy Kolumbii (nie obrażając tych państw) niż współczesnego, dobrze zorganizowanego europejskiego państwa.

    Widocznie punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

  12. Panie Andrzeju Celiński, zgadzam się z pańską oceną, że „Jesteś na dnie Polaku a tu ktoś puka. Opozycjo, co zamierzasz zrobić?”. Pański felieton przeczytałem tuż po lekturze znakomitego artykułu Mariusza Janickiego i Wiesława Władyki w najnowszym numerze „Polityki”, zatytułowanego „Bajka o dwóch plemionach”. Piszą oni we wstępie do tego artykułu (cytuję): „Jedna z najpopularniejszych w krajowej polityce fraz brzmi: w Polsce trwa zacięta walka dwóch plemion, a zwykli ludzie mają swoje sprawy i chcą spokojnie żyć. To krótkie zdanie jest mistrzostwem propagandowej manipulacji”. Autorzy formułują tezę, że największym wyzwaniem dla opozycji jest nie tylko zresetować system po PiS, ale w najbliższym czasie przedstawić nowy wspaniały świat, z jeszcze lepszym 500 plus, zasadniczymi reformami społecznymi, a przy tym wiarygodnie udawać, że są na to w budżecie pieniądze. Wyborcy może zgodzą się na przywrócenie demokracji, nawet liberalnej, jeśli tylko zostaną zachowane koncepcje i prezenty PiS osiągnięte w wyniku jej łamania.
    Panie Celiński, proszę nie zapominać o zaproponowanym przez Pana w ubiegłym roku pomyśle z zjednoczeniu opozycji przed najbliższymi wyborami parlamentarnymi w 2019 r. i wystawieniu przez nią wspólnych list kandydatów w poszczególnych okręgach wyborczych. Wspólne listy i bliskie sobie programy dają opozycji szanse na zwycięstwo.

  13. „Więc najpierw odpowiedź na to proste pytanie do demokratycznej opozycji: chcecie wziąć odpowiedzialność za Polskę czy wystarczy Wam obecność w Sejmie?”

    Trafione w dziesiatke (niestety). Obecnym zadaniem opozycji, jedynym zadaniem, jest szukanie wspolnego mianownika. Wiecej: w kontekscie tego cos sie w Polsce wyrabia jest jej psim obowiazkiem. Jezeli nie traktuje tego calego cyrku wylacznie jako zrodla dochodow. Jedynym wspolnym mianownikiem jest odspawanie obecnie rzadzacej formacji od koryta, jak dla mnie to nawet jest eufemizm. Popycha to Polske do amerykanskiego dwupartyjnego modelu, ktorego, jako wyborca w jednym z panstw zachodnioeuropejskich, osobiscie nigdy nie lubilem. Z polskiej perspektywy nalezy zapomniec o roznicach, podzialach. Na lewice, prawice, whatever. Te definicje, najpozniej od momentu jak polscy faszysci zaczeli nazywac Hitlera lewakiem, sa przestarzale. Widac to rowniez np w Niemczech, gdzie trudno stwierdzic istotne roznice miedzy CDU, SPD i Zielonymi. Tyle, ze wielka koalicja to nadal wentyl bezpieczenstwa, przynajmniej na dzisiaj. Jezeli, uchowaj Boze, na tydzien przed wyborami zdarzy sie jakies nieszczescie, karty moga zostac rozdane na nowo.

    Jezeli chodzi o strategie, to nie odkrywalbym kart zbyt wczesnie, kazde dziecko wie dlaczego.

    Uklony, chetnie czytam Panskie komentarze.