Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.03.2017
niedziela

Nie tylko PiS jest odpowiedzialny

19 marca 2017, niedziela,

Zwycięstwo PiS w 2015 r. było bezapelacyjne. Tak jak porażka partii demokratycznych. Polacy przez ćwierćwiecze poszli do przodu, jak żaden inny wielki naród w Europie. Także w sprawach, które decydują o codziennej radości albo o smutku. Uznali jednak, że czas na zmianę. Wybrali to, co na rynku było najlepsze. Nadzieję.

Dlaczego akurat tę? Przecież PiS to partia nienowa, z ludźmi znanymi z poprzednich lat. O zaskoczeniu późniejszą realizacją władzy trudno mówić. Mnie nie zaskoczyła. Trafna odpowiedź, dlaczego oni wygrali – dla opozycji i dla ludzi nieidentyfikujących się wprawdzie z ugruntowaną opozycją, ale przepełnionych obawą, że obecne rządy niczego dobrego nie dadzą – jest drogą do ewentualnego sukcesu, do odsunięcia ich od władzy.

Brak odpowiedzi albo odpowiedź nietrafna utrwali tę władzę. I zmieni ją – na odleglejszą od idei, które ożywiają demokratów. W dwa prawie lata od zwycięstwa kandydata PiS w wyborach prezydenckich i półtora roku od parlamentarnych odnieść można wrażenie, że mało kogo w polityce ciekawi, dlaczego większość wyborców nie chciała już kontynuacji. I dlaczego zaufała akurat PiS, tak dobrze znanemu i którego rządów nie tak dawno nie akceptowała. I to po ośmiu latach dla Polaków, dla większości – sądząc z rozmaitych wskaźników zadowolenia z życia – nie najgorszych.

Najprościej: zwyciężył PiS, bo większość miała dość dotychczasowej koalicji i nie dostrzegła nikogo, kto lepiej w jej rozumieniu rządziłby w Polsce.

Interesujący był wynik Kukiza – najpierw wprost fenomenalny w wyborach prezydenckich w maju 2015 r. I potem – w parlamentarnych, wyraźnie gorszy. Pokazuje to, jak bardzo wyborcy pragnęli zmiany, jak szeroko szukali i że pilnie analizowali oferty. Znaczący spadek zaufania do listy Kukiza w kilka miesięcy, w tym wakacyjnych. Na Kukiza głosowali, na kota w worku, z narodowcami w środku już mniej licznie. Partia Razem, z innej zupełnie bajki niż Kukiz’15 i PiS, nie uzyskała wybitnego wyniku, ale jej wynik też jest śladem tych poszukiwań. Pojawiła się dość nagle, bez pieniędzy i krajowej sieci, jest szczerze oddana niekoniecznie powszechnie przyjmowanym u nas wartościom, nie mizdrzy się, nie podlizuje, nie kłamie i nie tworzy księżycowych planów. A jednak miała aż połowę tego, co Zjednoczona Lewica. Fenomen lidera Razem Zandberga w debacie telewizyjnej to nic innego jak wielka potrzeba autentyczności, szczerości i prawdy. Nawet jeśli nie ma za Razem (jeszcze) jakiejś wiarygodnej wizji państwa, jest jakiś czar. Lewica nie może ich ignorować. Klęska PSL też wciąż wymaga analizy. Zwłaszcza w kontekście wyborców wiejskich i małomiasteczkowych oraz konkurencji z PiS. Zadecydowały pewnie dwa czynniki: postawa Kościoła i magia wzbierającej fali.

Dlaczego koalicja PO-PSL przegrała i dlaczego PiS nie tylko wygrał (wystarczy wskazać po prostu na potrzebę zmiany wyrażoną przez większość), lecz utrzymuje uzyskane poparcie mimo upływu czasu i tego, co robi z państwem?

Można odpowiedzieć, że Polacy, wyborcza większość, oszaleli. Odpowiedź ta nie zapowiada jednak zmian na lepsze. Nie tylko dlatego, że kto spieszyłby się wybierać takich, którzy obrażają. Także dlatego, że skoro wybrali PiS, to nie chcieli PO, a dzisiaj wciąż nie ma innej alternatywy. Nowoczesna programowo i osobowo nie za bardzo się różni od PO, różnią się raczej ambicje liderów. Świetnym obrazkiem jest tu historia poznańska – lidera N., który jedzie tam tylko po to, by przeciwstawić kandydatkę swojej partii (jest tu też eufemizm) jednej z najciekawszych, jeśli nie najciekawszej postaci Platformy i w ogóle współczesnej polskiej polityki, do pozycji prezydenta miasta.

Opozycja zarzuca PiS wielkie wyborcze kłamstwa. Zgadzam się co do meritum. Obie pisowskie kampanie 2015 r. sięgnęły mistrzostwa w tej dziedzinie. Ale ja wciąż mam przed oczami lotnicze zdjęcie Warszawy dołączone do „Gazety Wyborczej” w ramach kampanii HGW w 2006 r. Zakreślono tam na czerwono i na fioletowo inwestycje, które miały się zakończyć do 2010 i 2014 r. Trzy linie metra – ta druga więcej niż dwukrotnie dłuższa od dzisiejszej. Ponadto: mosty, liczne i wielkie podziemne parkingi w Śródmieściu, wiele innych nierealizowanych potem inwestycji i w końcu szaleństwo – zabudowanie pola powsińskiego do ostatniego wolnego ara gruntu. HGW wygrała w cuglach. Także drugą swoją kampanię, kiedy tamta hucpa była już dla każdego chyba oczywista. Dlaczego miałby przegrać Duda albo PiS? Kłamstwo, jeśli mówione w kampanii, w Polsce nie plami.

Zmiana 2015 r. nastąpiła po ćwierćwieczu nieustającego wzrostu, w niektórych dziedzinach imponującego, w innych miernego, ale jednak. Na zdziwienie nie może tu być jednak miejsca. Po pierwsze dobra, nawet heroiczna przeszłość nie jest wystarczającą przesłanką zwycięstwa. Churchill przegrał dwa miesiące po zwycięskiej wojnie, w której prowadził naród tak, że dech do dzisiaj zapiera. By wygrać je sześć lat później, w wieku już na tamten czas podeszłym. Samuel Stauffer w monumentalnym dziele z zakresu psychologii społecznej „Amerykański Żołnierz” wykazał, że jak chodzi o satysfakcję z zajmowanej w armii pozycji, najbardziej sfrustrowani byli piloci myśliwców, którzy ze wszystkich korpusów oficerskich US Army awansowali najczęściej (średnio cztery razy podczas dwuletniej służby na azjatyckim teatrze wojennym, badania z 1943 r.). A najbardziej zadowoleni ze swej pozycji żandarmi, którzy w ogóle nie awansowali.

W Polsce po 1989 r. tzw. wszyscy ruszyli do przodu. Jedni szybciej, inni wolniej. Nawet ci, którzy awansowali bardzo szybko, wciąż widzieli wokół wspinających się jeszcze szybciej. Niejasne były kryteria awansu, dziwne standardy. Niewielki ma sens tłumaczenie porażki PO i PSL głupotą wyborców, którzy nie doceniali ciepłej wody w kranie. Jedni mogli myśleć, że idą zbyt wolno. Inni – że podział dóbr nie odpowiada ich poczuciu sprawiedliwości. Kolejni zwracali uwagę na patologie i szczególnie szeroko rozstawiali uszy na słowa dotyczące roli państwa w ich zwalczaniu.

Zwrócić chcę uwagę na dwa wątki uporczywie przewijające się w opowieści PiS o Polsce. Oba dotykają ludzkiej godności. Pierwszy to wątek europejski. Drugi, krajowy, dotyczy pozycji obywatela wobec państwa i tego, czym państwo jest dla obywatela. Pierwszy wciąż i konsekwentnie epatuje Polaków pytaniem: dlaczego nie żyjemy jak oni? Należy się nam więcej. Drugi rozdmuchuje wszelkie niegodziwości rządzących. Twierdzę: to nic, że pierwszy wątek to tsunami populizmu, a drugi jak wedle przypowieści o kotle i garnku. Ustaliliśmy już, że prawda materialna nie ma znaczenia. Konsekwencja i brak jakichkolwiek hamulców – tak!

Więc konsekwentnie – czy demokratyczna opozycja wobec PiS chce wejść w tę licytację?

Osiem i pół roku temu – bardzo dawno jak na politykę – pisałem, że czas tzw. transformacji okaże się wielkim dla Polski czasem, co jest możliwe, a nawet prawdopodobne pod warunkiem wypełnienia przez polską politykę pięciu wielkich deficytów: pomysłu na Polskę i na Europę, demokracji, solidarności (sprawiedliwości społecznej), kapitału ludzkiego i zaufania do własnego państwa.

Jeśli nie chce się wejść w licytację z PiS w sprawie objętej symbolicznie kryptonimem 500+, to szansą na odsunięcie od władzy ludzi, którzy prowadzą Polaków wprost ku katastrofie (politycznej, materialnej i moralnej), jest przeciwstawienie im realnego planu przywrócenia państwa obywatelom, w odwołaniu do marzeń czasu „Solidarności” z pewną istotną modyfikacją, że to państwo równo traktowałoby wszystkich, niezależnie od ich ideowych, wyznaniowych, politycznych i innych afiliacji. Przywrócenie, a ściślej zbudowanie państwa świeckiego, które kobietę ma za osobę tak samo istotną jak biskup. I takiego, którego prawo, programy szkolne, dostęp do wszelkiego rodzaju usług zdrowotnych nie są poddane jakiejkolwiek ideologii czy władzy innej niż rozumu i europejskiego standardu. Państwa kierowanego przez ludzi bez kompleksu Europy, świata, braku umiejętności komunikowania się. Państwa gwarantującego wolność kultury. Państwa pomocnego w awansie młodego pokolenia, jak źrenicy oka strzegącego zasady równych możliwości – specjalnie w dziedzinie edukacji.

To wymaga bezwzględnie krytycznego spojrzenia na to, co było. Nie po zwycięstwie PiS, lecz wcześniej. Iluzją jest obiecywać, że realnym planem jest biec w górę europejskiego dobrobytu, przeskakując po pięć szczebli co chwila. Nie jest iluzją budowanie państwa dbającego o materialny rozwój i sprawiedliwy podział, efektywnego i prawego. Nie jest mrzonką (chyba że decydować będą aparaty wielkich partii) powstanie Służby Cywilnej, wyprowadzenie partii politycznych z przedsiębiorstw, wprowadzenie obiektywnych egzaminów kwalifikacyjnych (lub choćby ściśle przestrzeganych procedur awansowych) w administracji publicznej.

Takie działania, ich zapowiedź i zgromadzenie opozycji wobec PiS wokół wartości państwa dla obywateli byłyby rzeczywistą, merytoryczną odpowiedzią opozycji na rządy łamiące konstytucję, upartyjniające gospodarkę, tolerujące nieprawości władzy. Kwestia zaufania obywateli do własnego państwa powinna mieć miejsce szczególne w programie opozycji. Deficyt zaufania demoluje demokrację przez wyłączenie milionów obywateli z jakiejkolwiek aktywności politycznej, w tym z aktywności wyborczej. Ułatwia pracę wszelkim populistom. Polityka, której nie można ufać, wydaje się ludziom niepotrzebna.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Nic nie robić, tylko pozwolić mówić: Rzeplińskiemu, Gersdorf, Michnikowi, Giertychowi, Żakowskiemu. Niech lewicowo-liberalni herosi wyskakują z każdego telewizora, radia, komputera, lodówki, pralki, piekarnika czy odkurzacza. Reszta dokona się sama

  2. Tylko komu zależy na świeckim państwie prawa?
    Ludzie chcą dostawać od państwa prezenty – kto przebije PIS w rozdawnictwie?

  3. Jak odsunąć PiS od władzy? Wszystko w rękach Opatrzności, będzie prędzej, niż się ludziom wydaje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak to często w Polsce bywa, najważniejszy czynnik został pominięty kurtuazyjnym milczeniem: Kościół Katolicki. To jego poparcie wyhodowało potwora. Czy Autor tego blogu tego nie wie? Czy boi się napisać? Ale jeśli się boi, to po co w ogóle pisze? Czy Autor nie chce przyznać, ze bez jasnego postawienia tej sprawy nie ma o czym dyskutować? Kazda partia i każdy polityk musi wziąć pod uwagę fakt, ze w Polsce Kościół ma ogromny potencjał propagandowej destrukcji. Milczenie na ten temat to nie jest odpowiedzialne uprawianie ani polityki, ani publicystyki.

  6. Tak, PO totalnie zawaliła sprawę, ośmiorniczki dla swoich, cynizm dla ludu (PiS jest jeszcze gorszy). Zamulanie afery taśmowej, Amber Gold itp. Zemsta na PO i 500+ zmieniło wszystko. Kwaśne piwo ale wypić trzeba.
    A teraz kolejna kpina, ten odgrzewany kotlet Schetyna na Premiera. Kpina jakaś.

  7. W/g mnie trzy sprawy musza sie stac (czy to sie nam podoba czy nie – mnie sie nie podoba, ale patrzmy REALNIE):
    1. Deklaracja ze nie bedzie sie przyjmowac zadnych imigrantow (nawet nie wyobrazacie sobie jaki elektorat Kopacz stracila przez to przytakiwanie Merkel). Poprostu tak juz jest i koniec – ludzie sie nie boja, tylko sobie NIE ZYCZA.
    2. Pogonienie Kijowskiego i ostre odciecie sie od wszelkich jego przekretow
    3. Bardziej „zrownowazone” media (przyklad z Polityki ostatniego tygodnia: „prose Pani, a Duda to kupil mlotek za panstwowe” – no wybaczcie, ponizej krytyki).

  8. Wybory w Polsce to nadal loteria – wynikająca w dużej mierze z bardzo emocjonalnego podejścia społeczeństwa do wiadomości codziennych, i łatwego sterowania badz tez telewizja, lub tez a ambon, które sa bezwstydnie wykorzystywane do agitacji politycznej.
    Jak dojrzale jest w sensie zdrowego rozsadku spoleczenstwa mozna ocenic na podstawie tzw. katastrofy smolenskiej, badz tez sukcesu Kukiza w wyborach, aby nie wspominac Tyminskigo.
    Wszyscy widza ze cos ta Polska demokracja nie dziala, i szuka sie gwiazdki z nieba, ktora nie chce sie zrealizowac.
    W wyniku tych emocjonalnych wyborow mamy pomocnika z apteki któremu oficerowie maja salutować? Jak nisko upadl honor Polskich oficerów? W drugiej Rzeczpospolitej oficer by użył broni przybocznej aby zastrzelic kochanka ministra, następnie proszac najstarszego ranga oficera o aresztowanie – i sad honorowy musial by go uniewinnic.
    Ale lepiej jest trzymac parasol nad głowom kochasia i schowac honor. I glosowac na lisy wyborcze.

  9. kazdy rzad po komunie uczyl sie nowej demokracji ! robiono bledy ale to wynikal z szukania dobre drogi aby wyjsc zblota na czysty grunt ! dzis zaczynam cofac sie do blota z blogoslawienstwem ,,prawdziwych katolikow ,,my gorszy sort oni prawdziwi Polacy !!! i jeszcze mowia o chrzescijanskiej tradycji …oj glupoto gdybys byla golebica …..

  10. Pełna zgoda na Pańskie twierdzenie, że „Deficyt zaufania demoluje demokrację przez wyłączenie milionów ludzi z jakiejkolwiek aktywności politycznej, w tym aktywności wyborczej. Ułatwia pracę wszelkim populistom. Polityka, której nie można ufać, wydaje się ludziom niepotrzebna”. (koniec cytatu)
    Panie Andrzeju Celiński, „emerytowany demokrato”! Już czas przejść od słów do czynów. Pora na budowanie Zjednoczonej Opozycji, na czele której powinni stanąć ludzie przyzwoici, odpowiedzialni i doświadczeni w budowaniu ruchów obywatelskich i partii demokratycznych. Starzy i młodzi. Od umiarkowanej prawicy do umiarkowanej lewicy. Kobiety, mężczyźni, zaprawieni w ostatnich bojach o państwo demokratyczne o społecznej gospodarce rynkowej, którzy wiedzą na czym polega groźba przejścia od czystego populizmu do demokracji „suwerennej”, a potem do autorytaryzmu na wzór orbanowskich Węgier czy tureckiego sułtanatu. Pora na działanie, którego nie da się zagadać i unikać w najbliższym dwuleciu!

  11. 1. Kukizem 15 za bardzo bym się nie zajmował. To folklor, który przeminie tak, jak przeminął Palikot, a wcześniej Samoobrona, a jeszcze wcześniej Tymiński ze swoją Partią X.

    2. Sam nie wiem, na kogo zagłosuję w następnych wyborach. Ale jeśli mam kogoś poprzeć, to kogoś, kto bardzo wyraźnie zobowiąże się, że postawi przed trybunałem stanu Dudę, Szydło, Ziobrę, Macierewicza i być może jeszcze parę osób. I musi to być bardzo wyraźna deklaracja, z której trudno będzie się wymigać, tak jak migała się PO przez 8 lat swoich rządów.

    3. Jest jedna dobra wiadomość dla Polski, a zła dla PiS-u i Rosji: najnowszy sondaż IBRIS. Towarzysz Ярослав Раймундович Качыньский chyba powinien zacząć się martwić 🙂

  12. Z takim podejściem PiS będzie rządzić do 2050 roku. PiS wygrało bo nie miało z kim przegrać, PO po 7 latach nic nierobienia pokazała że jednak potrafi rządzić i to przepełniło czarę goryczy. Tak jak inni uwierzyłem że się nie da a Kopacz pokazała że jednak się da tylko po prostu nas olewają, jak rozsądny człowiek mógłby znowu na nich zagłosować?

  13. po prostu trzeba kaczyńskiego odciąć od putina, jak straci bazę u ruskich to poleci!

  14. Co musi się stać, aby PiS przegrał wybory?

    Należy przeprowadzić w Polsce wolne demokratyczne wybory z równym prawem kandydowania i wybieralności dla wszystkich, zwłaszcza dla bezpartyjnych.

    I będzie po tych gangach partyjnych udających partie polityczne. W normalnej demokracji nie ma prawa rządzić samodzielnie partie nie mająca co najmniej 300.000 członków i reprezentująca faktycznie jakiś ludzi. Te parotysięczne bandy partyjnych zbójów nie mające mimo totalnej propagandy realnie nawet 10% poparcia zniknęłyby w sposób naturalny.

  15. Hmmm…Wskazuje Pan objawy chorobowe i niepodobaja sie one Panu..mnie zresztą tez..Tyle tylko ze nie należy zaklinac choroby ale ja leczyc ! A przyczynami tej choroby jest całkowity brak demokarcji w Polsce ! Bo trudno nazwac demokracja fakt ze wolno mi raz na 4 lata wrzucić kartkę z listą partii A,B,C ..bo przecież nie sa to nasi wybrancy tylko wybrańcy prezesa z A,B,C…Trudno więc by zależało im na naszej opinii i by walczyli o nasze głosy WSZYSCY jak jeden mąż walczą o błogosławieństwo prezesa…Dlatego w Polsce tak naprawde rzadziło tylko kilu ludzi..Bierut Gomółka ,Gierek, Jaruzelski Wałesa,Kaczyński i Miller Czyli 7 moze 8 facetów przez ostatnie 70 lat …To obraz naszej demokracji i mozliwości zabrania głosu przez naród w swoich sprawach

  16. „W Polsce po 1989 r. tzw. wszyscy ruszyli do przodu. Jedni szybciej, inni wolniej. ”
    …..Pan patrzy z perspektywy przedstawiciela burżuazji czyli miejskiej klasy średniej. Jeżeli chodzi o prowincję , albo wieś to już niekoniecznie. Tysiące mieszkańców wsi, głównie pracowników PGR i SKR ale także mniejszych , lokalnych zakładów z małych miasteczek, niemal z dnia na dzień straciło pracę. Ci ludzie często nie mieli dokąd pójść i wielu zeszło na drogę przestępstwa, część wyjechała za granicę a część do dziś żyje z dnia na dzień, utrzymując się z dorywczych zajęć i pomocy społecznej. Zdążyliśmy przez 25 lat ruszania do przodu zbudować sobie wcale liczną warstwę proletariatu. Młode pokolenie tego proletariatu, które ma jakieś ambicje właśnie weszło w dorosłe życie i zyskało prawa wyborcze i głosowało na PiS . Tzw środowiska demokratyczne w Polsce też patrzą z burżuazyjnej perspektywy, ignorując problemy mniej zamożnych mieszkańców prowincji i dotyczy to nie tylko PO czy Nowoczesnej, ale w nie mniejszym stopniu SLD, Oczywiście PiS też problemów proletariatu nie rozwiąże, bo to też jest środowisko burżuazyjne, ale umiało ono problemy biednych dostrzec i coś im zaoferować.

  17. Kto tak niby „poszedł do przodu” w wyniku rządów PO? Pracownicy na umowach śmieciowych za minimalne stawki? 2 miliony młodych ludzi które wyjechało z kraju, bo tu nie mieli szans na godną egzystencję? Może tutaj trzeba szukać źródeł zwycięstwa PiS ?

  18. Wszelka władza od Boga pochodzi.Były lata tłuste teraz będą chude.Tylko modlitwa może zmienić dolę bo rządzący nadal będą katolikami.Cierpienie prowadzi do zbawienia.Tak sobie myślę,ze to wybór między polityczną dżumą i cholerą.Nie lękajmy się !