Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.04.2017
czwartek

Wotum nieufności dla rządu

6 kwietnia 2017, czwartek,

Kaczyński już się trzęsie. Ze śmiechu.

Opinia wielu moich politycznych znajomych – zdaje się, że ogromnej większości – jest zgodna: katastrofalny dla Polski rząd żywi się pokraczną opozycją, która nie dość, że nie chce i nie potrafi zjednoczyć się dla obrony fundamentów demokracji i wolności, a także bezpieczeństwa i pozycji kraju w Europie, to ośmiesza się równie głęboko, jak wobec Europy kompromituje się ten rząd.

Jeśli uznaje się politykę PiS i jej przywódcy za nieszczęście dla kraju, to – pozostając na gruncie konstytucji – nie ma innego sposobu odwrócenia tego nieszczęścia niż wygrać wybory i poprowadzić Polskę w innym kierunku. A więc najpierw odsunąć od władzy tych, którzy ją mają. Wygrać najbliższe wybory parlamentarne. Przedtem obronić przed PiS samorządy województw i wielkich miast. Wygrać – to znaczy przekonać wyborców do treści programowych propozycji i zapewnić ich, że zmiana będzie dla nich lepsza niż kontynuacja.

Owszem, potrzebne jest recenzowanie rządu, krytyczna analiza jego polityki, wykazanie jego szkodliwości. Ale specjalnie z uwagi na specyficzne, splątane, niejednoznaczne relacje między PiS a Platformą potrzebne jest też przekonanie wyborców, których się nie miało w 2015 roku, że jest sens oddać głos na dzisiejszą opozycję. W szczególności na polityków PO.

Są przecież sprawy światopoglądowe, związane z oceną historii i ze sposobem radzenia sobie z jej dziedzictwem, które – także przez doświadczenie konkretnych głosowań w parlamencie – łączą PiS i Platformę (a także ugrupowanie Kukiz’15) bardziej, niż je dzielą. Tworzą jednocześnie przepaść między nimi a wyborcami lewicy i wyborcami zorientowanymi daleko bardziej liberalnie. Jest też wielkiej wagi i równej drażliwości sprawa roli Kościoła katolickiego w polityce. I w podziale dochodu narodowego.

W tej sytuacji utworzenie wielkiego bloku demokratycznego, dla którego punktem węzłowym jest przywrócenie Polsce ładu konstytucyjnego, jest warunkiem koniecznym dla zwycięstwa. Brak woli, umiejętności i determinacji dla budowania takiego bloku świadczy po prostu o tym, że sprawy osobowe, ambicjonalne są dla przywódców PO istotniejsze niż przyszłość Polaków. Bo Platforma nie wygra sama wyborów 2019 r. tak wyraźnie, by utworzyć większość. Zapatrzeni w lepsze ostatnio sondaże liderzy Platformy zapominają o treści swej własnej krytyki wobec PiS. Rządzący nie mają skrupułów ani hamulców. W kampanii i dla zwycięstwa nie cofną się ani przed kłamstwem, ani rabunkiem budżetu.

Jak długo Platforma może skutecznie liczyć na „mniejsze zło” jako swój najsilniejszy atut?

Nie zaniżam jej wartości jako czynnika sprawczego powstrzymania, na drodze wyborczej, degradacji Polski. Bez niej nie będzie zmiany. Wygra PiS. I narodowcy, dzisiaj po części u Kukiza znajdujący swój azyl. Ale wartość Platformy będzie wartością utraconą, jeśli jej liderzy nie zrozumieją, że nie o ich los toczy się gra i że dla ich wygody życiowej i samozadowolenia nie wszyscy potencjalni wyborcy zechcą przełamać obrzydzenie. Tępym neoliberalizmem (do 2008 roku), stosunkiem do IPN, WSI, kryminalnych poczynań szefów CBA, ale także pełną pychy postawą ich polityków zawłaszczających, wraz z PSL, spółki Skarbu Państwa i przedsiębiorstwa komunalne – może tylko trochę mniej skutecznie niż dzisiaj robi to PiS. Nie chce mi się już pisać o służbie cywilnej, ciepłej wodzie i generalnie unikaniu wszelkich naprawdę trudnych zagadnień, które w rzeczywistości są istotą odpowiedzialności polityki. Takich jak: czystość powietrza, planowanie przestrzeni publicznej i prawo dotyczące jej zagospodarowania, jakość systemu edukacji narodowej.

I teraz to wotum. Zaraz po bezprzykładnie widowiskowym samobóju Kaczyńskiego, który swoimi decyzjami i korzystając z geniuszu swego ministra od polityki zagranicznej, zerwał przepaski z oczu wielu neutrałów, jakich wszędzie jest mnóstwo. Można było tę chwilę jego bezprzykładnego poniżenia pocelebrować. Można było. Jeśli miałoby się rozum. A tak Platforma funduje Kaczyńskiemu znakomitą okazję nie tylko do przykrycia tamtej klęski, ale też odwrócenia uwagi widowni. Najpierw pojedzie sobie w debacie sejmowej po opozycji, powtórzy wszystko, co w propagandzie daje jej przewagę, a potem zainkasuje potwierdzenie swego mandatu.

Po co to Platformie? Na dodatek demonstrującej swą odrębność wobec innych ugrupowań opozycyjnych? Ten Kaczyński to prawdziwy szczęściarz. Nawet w nieszczęściu dają mu okazję do chwili odprężenia.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Już dawno temu namawiałem .Zaklejcie buzie na sali. sejmowej ,niech świat was zobaczy.Bo ich większość ,stwarza sytuacje Sejmu Niemego.Nie, o oni będą walczyć, jak ten od Sancho Pancha!!.I dowiedzą się w piątek jeszcze raz ,jakie grzechy popełnił Tusk,i znowu im spadnie.A Wybawcy Narodu wisi to i w gaciach i W Sejmie.

  2. Odwołanie rządu Szydło pewnie się nie powiedzie, ale opozycja przynajmniej dokona jego oceny. Dobre i to, na razie.

  3. Bo kiedyś Schetyna, czekając gdzieś tam, się nie ukłonił. To jedziemy po nim i po Platformie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problemem „opozycji totalnej” jest to, że umie tylko ubliżać Kaczyńskiemu i jego ludziom, a nie ma żadnej oferty, co ona by zrobiła, gdyby naród władzę odebrał obecnej ekipie i dał któremuś ze żrących się między sobą liderów. To znaczy, ma ofertę taką, „że znowu będzie jak było”. Gdyby Polacy chcieli, żeby tak było, to nadal rządziliby Komorowski i Kopacz

  6. Aby pokazać się jako lepsza alternatywa, trzeba zamiast drzeć mordę o „Polexicie”, średniowieczu, aborcji na żądanie, wycinaniu drzew etc., usiąść i pomyśleć, dlaczego się przegrało. Tylko z tego myślenia można wyciągnąć wniosek, co trzeba naprawić, aby sympatię wyborców odzyskać

  7. Oglądałam środową transmisję obrad plenarnych Sejmu. Miała być debata nad ustawą o zmianach w KRS. Że na sali nie było pisowców – nie nowina (im to wisi, mają większość, przegłosują). Ale nie było też opozycji! PUSTA SALA!!!
    Wam kury szczać prowadzać…

  8. Warunkiem koniecznym (lecz nie wystarczającym) pokonania w wyborach parlamentarnych narodowo – katolicko – socjalnej partii, która drugi już rok rządzi naszym państwem, jest utworzenie wielkiego bloku demokratycznego przez partie opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. Ten blok w najbliższych miesiącach musi opracować treściwy i krótki program wyborczy, który będzie zrozumiały i możliwy do akceptacji nie tylko przez wyborców partii tworzących blok demokratyczny. Ważne przy tym jest przyjęcie haseł wyborczych przez niezdecydowanych, którzy nie wiedzą na kogo głosować. Ostatni krokiem sztabu wyborczego bloku demokratycznego powinna być praca nad ułożeniem jednej, wspólnej listy wyborczej i rozpoczęcie propagowania kandydatów do Sejmu i Senatu. Tylko na tak opracowanej taktyce i strategii wyborczej mamy szanse odsunąć partię posła Kaczyńskiego od władzy w naszym kraju. Próbą generalną przed wyborami parlamentarnymi będzie walka o mandaty w sejmikach wojewódzkich samorządów i stanowiska prezydentów wielkich i burmistrzów średnich miast. Do roboty!

  9. PO wykorzystywała przez wiele lat liberalnych wyborców poprzez cyniczne używanie pustych haseł po to, żeby stworzyć nam prawicowo-katolicki kraj.

  10. A jakiż to program może mieć opozycja? Wszystkie pomysły przywracające godność zwykłemu obywatelowi realizuje, lepiej czy gorzej PiS 🙂

  11. W sumie jest gorzej niż Pan myśli. Platforma odpowiada za cynizm polegający na zgodzie na skorumpowany i rządzony na różnych poziomach arbitralnie kraj. Na kraj w którym uwzględnia się interesy niektórych grup społecznych, a nie ogółu obywateli. Najwyraźniej nie jest Pan zorientowany w jaki nikłym stopniu w takim kraju obywatel w praktyce mógł korzystać z swoich praw i wolności, a w jak wielkim stopniu i jak często można było z niego robić idiotę. Mieszkam niedaleko targów EXPO XXI gdzie m. in. regularnie odbywają się zarówno egzaminy na aplikacje radcowskie i adwokackie oraz egzaminy radcowskie i adwokackie. Niedawno był egzamin adwokacki w dwóch wielkich halach targowych. To jest ogromna powierzchnia. Co roku w tych zdaje bardzo wielu nowych adwokatów i radców prawnych. Nie przekłada się to jednak na lepszą sytuacje prawną obywateli, gdyż coraz większe tabuny adwokatów i radców prawnych nie walczą o klienta będącego osobą fizyczną, a nie przedsiębiorca, lecz w zasadzie o dużych przedsiębiorców. Biznesowo to jest dla nich walka beznadziejna, bowiem ten rynek nie jest głęboki i nie przeznaczony do obsługi przez indywidualne kancelarie prawne. Gdyby więc Platforma w programie umieściła taki passus, że spowodujemy, aby owi młodzi adwokaci i radcowie prawni nie byli skazani na marginalizację przez realia rynkowe, bowiem istnieje potrzeba wsparcia prawnego obywateli i małych firm, żeby każdy kto idzie do sądu mógł w miarę tanio w zakresie swoich zarobków i zarobków swojej firmy mógł korzystać z usług radcy prawnego i adwokata ale… pracującego w rozbudowanych strukturach korporacyjnych, tak aby mógł się specjalizować i jednocześnie korzystać z pracy dużego zespołu, to byłby to passus najlepiej służący demokracji i praworządności, bowiem to nie państwa lub sądy same z siebie mają bronić obywatela z urzędu, lecz on sam musi móc bronić swoich praw i wolności za pośrednictwem wyspecjalizowanych fachowców. Tak tylko obywatele mogą uzyskać podmiotowość. Obok tego jest jeszcze drugi sposób, polegający na przełamywaniu uprzywilejowanej pozycji grup interesu masowymi demonstracjami. W Polsce społeczeństwo jest zbyt bierna w walce o swoje prawa i wolności wobec tych grup interesu. Nie zdaje sobie sprawę że żaden rząd nic mu nie da, że prawa i wolności trzeba sobie wywalczyć w setkach milionów spraw osobiście, ale także czasami i z kamieniem w ręku na ulicy. A przecież w taki sposób doszło do zmian jakościowych w funkcjonowaniu zachodnich demokracji, które jeszcze w latach 60. były w gruncie rzeczy rządami mniejszości dominującymi nad większością. Dotyczy to mniejszości narodowych, rasowych, obcokrajowców, seksualnych, czy niżej płatnych pracowników, osób niepełnosprawnych etc.

  12. Dlaczego „opozycja” miałaby się zjednoczyć dla przywrócenia „ładu konstytucyjnego”. Przywrócenie „ładu konstytucyjnego” doprowadziłoby do likwidacji dyktatury mafii partyjnych czyli likwidacji zarówno PiS-u tworzącego nierządy, jak i „opozycji” z ambicjami przejęcia nierządów.

    Wspólnym interesem PiS-u i „opozycji” jest właśnie to, by w Polsce nigdy żaden ład konstytucyjny nie wystąpił. Demokratyczne państwo prawa to wyrok śmierci dla tych band partyjnych.

    PS.
    Konstytucja polska wyraźnie mówi, że partie polityczne to organizacje demokratyczne i dobrowolne, a do Sejmu może kandydować każdy obywatel, również bezpartyjny. Wprowadzenie tych zasad w realu oznacza de facto delegalizację i odsunięcie od władzy aktualnie brylujących w mediach gangów partyjnych.

  13. …nie ma innego sposobu odwrócenia tego nieszczęścia niż wygrać wybory….Pod warunkiem ze takowe jeszcze beda !