Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

26.04.2017
środa

Rok 2019. Dwa scenariusze

26 kwietnia 2017, środa,

Pierwszy – że wybory parlamentarne odbędą się w warunkach i okolicznościach w miarę normalnych. Drugi – że nie będą to wybory wedle standardów współcześnie akceptowanych w Europie. Zakładam, że wciąż prawdopodobniejszy jest pierwszy wariant. Czyli że Kaczyński nie jest taki zły, na jakiego wygląda. Owszem, nie zawaha się przed działaniami, których unikają ludzie wolni, odpowiedzialni i godni szacunku, ale nie będą to rzeczy niesłychane. Ot, korzystna dla PiS zmiana liczebności okręgów wyborczych, absurdalna i przekraczająca granice śmieszności (co nie oznacza nieskuteczności!), partyjność państwowych mediów, różne nieformalne naciski na media prywatne, klimat, bezwstyd kampanijnego kłamstwa (to już zresztą było nie tylko w kampaniach 2015 r. i nie tylko w wydaniu PiS). Ale jednak jakaś elementarna w demokracji wstrzemięźliwość służb, powściągnięcie się przed pokusą użycia środowisk radykalnych do destrukcji kampanii kandydatów opozycji, brak zorganizowanego procederu fałszowania wyników.

Nie mam złudzeń, czy rząd, w przypadku obu zresztą wariantów, zawaha się przed podjęciem ryzyka trwałej, wykraczającej poza horyzont roku wyborczego destrukcji finansów publicznych na skalę przekraczającą wszystko, z czym mieliśmy do czynienia. Ale tu możliwości są już akurat bardzo ograniczone. Nie ma szans na powtórzenie efektu 500 plus.

To są szczęśliwe okoliczności. Pozwalają mieć nadzieję, że chociaż tracimy pozycję, wpływy, ponosimy straty wizerunkowe, które odkładać się będą ciężkim brzemieniem na Polakach przez pokolenia, bezpowrotnie tracimy czas, to jednak podtrzymamy szansę na trwalsze ulokowanie Polski pośród krajów i narodów tworzących przestrzeń względnego bezpieczeństwa i dobrobytu i że razem stawiać będziemy czoła zagrożeniom i wspólnie wypracowywać będziemy polityki tworzące tę cudowną jednak cywilizację Europy.

Tych szczęśliwych okoliczności nie zawdzięczamy intensywnie trafnej opozycji systemowej, partiom politycznym ani poruszeniu obywatelskiemu (choć miało wielkie znaczenie dla przebudzenia partii opozycyjnych i dla przypomnienia rządzącym, że nie tacy jak oni stawali przed sądami historii), a „dzięki” powtórzeniu przez rządzącą partię pewnych, dla niedojrzałych demokracji specyficznych błędów jej poprzedników. Może częściej niż inni w Europie, na pewno częściej niż w Skandynawii czy w Niemczech, aspiranci i teczkowi aspirantów partyjni „politycy”, których fenomenalnym, wprost boskim uosobieniem jest niejaki Misiewicz, oszołomieni sukcesem formacji, samooszukujący się entuzjazmem gorliwych lizusów stukających dla kariery obcasami, głaskani przymilnym słowem usłużnych „dziennikarzy”, poprzebierani w nowe garnitury zębów, garsonek i krawatów stają się nienasyceni. Nie gniew ludu na to nienasycenie, lecz zawiść kolegów i koleżanek z ich partii rozłupały ją na części. Nazywano je kiedyś stajniami.

Sztuka kariery w polskiej polityce to umiejętność i szczęście znalezienia właściwego patrona. Który sam idzie wysoko ciągnąć za sobą sznur przydupasów. Jest jak krzak, w którego cieniu robi się mniejsze lub większe interesiki. Jest takich szukających patrona tysiące, może dziesiątki tysięcy. To system, który niehamowany wolą rzeczywistej władzy rozwija się w tempie pożaru suchego zboża. Natura ludzka taka już jest, że każdy prawie myśli, że jemu należy się oczko przynajmniej wyżej niż ma – więcej, lepiej, dostatniej. Nic tak nie burzy wewnątrzpartyjnej zgody na jakąś wspólną państwową politykę, jak łupienie kraju. Budowanie, nawet w konflikcie, łączy. Grabienie dzieli. To najgroźniejsza choroba polityki, która z dobra wspólnego czyni terytorium podbite, żerowisko. Z niej wypływają inne patologie. I ona jest też nadzieją na gruntowną zmianę. Pytaniem dla opozycji jest: jak tę nadzieję wzbudzić? Jak zrobić to wiarygodnie? Trzeba myśleć co w zamian. Co po PiS-ie.

Nie mamy już ani politycznego (zarówno w kraju, jak i na zewnątrz), ani finansowego kredytu, aby znosić kolejne takie rządy i partie. Względny dobrobyt, bezpieczeństwo, związki europejskie ogłuszają na sygnały zbliżającej się katastrofy tym skuteczniej, że jej główny wymiar to wymiar kulturowy, a nie materialny. Łatwy więc do obśmiania. Mało wymierny. W czasie rozciągnięty. Wielu Polaków (jeśli nie większość, to na tyle znacząca ich część, że jest na czym budować nadzieję dobrej, kulturowej zmiany) zdaje sobie sprawę, że to polityka stała się tą szczególnie nieciekawą dziedziną naszego zbiorowego życia, która hamuje rozwój i postęp oraz stwarza potencjalne zagrożenia zepchnięcia Polski na peryferia Europy.

Kiedy rozpatruję te dwa możliwe scenariusze polityki roku wyborczego 2019, mam na uwadze postawy tej nierozpoznanej wystarczająco, lecz istotną, jak najnowsza historia Polaków wskazuje, ich część, których postawy współzadecydują, który z tych dwóch scenariuszy jest bardziej prawdopodobny.

Jeśli tak głęboko rani mnie to, co dzieje się pośród najlepiej widzialnych aktywistów KOD, to przede wszystkim dlatego, że sami odbierając sobie moralne prawo przewodzenia temu wielkiemu niedawno poruszeniu obywatelskiemu, zniechęcają do aktywności ludzi uczciwych, lecz niepewnych sensu swojego obywatelskiego zaangażowania. Oddając pole skorumpowanym systemowo partiom.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Taki już macie ruski kołchoz i burdel tam na górze.

    A my tu na dole nadal nie mamy praw wyborczych i demokratycznych możliwości ten wasz ruski kołchoz rozgonić. Dlatego trzecią alternatywą jest obywatelskie powstanie i rozgonienie tych wszystkich waszych partyjnych siłą. I kiedyś takie powstanie nastąpi, chociaż może jeszcze nie w 2019 roku.

    Swoją drogą mógłby już Pan skończyć z tymi nudnymi i natrętnymi impresjami z życia waszego ruskiego kołchozu. Jak długo można truć ciągle i w kółko to samo? Kiedyś mówiono, zmień pan w końcu tę płytę.

  2. Polityczni idioci z PO, Nowoczesnej, PSL, chcą zbudować w Polsce nowy rodzaj demokracji, gdzie rządzi opozycja, a nie większość parlamentarna

  3. Warszawa. Miasto gdzie ludzie myślą, że oni to cała Polska

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. w tym roku wybory ,a pan stawia mi koniak .Zgoda?

  6. A dodam ,że Brutusem będzie pan z Krakowa, z którego nadania minister, ostatnio powiedziała prawdę o rządzie.A jestem pewien ,że jeszcze raz powie i się zacznie .

  7. Po pisie proponuje
    1 Audyty w każdej dziedzinie i w każdym ministerstwie
    2 Zmiana ustawy o Trybunale Stanu
    3 Rozliczenie poprzedników zgodnie z prawem
    To tak na dobry początek,a potem od nowa …