Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

21.05.2017
niedziela

Skąd się bierze tak wysokie poparcie dla PiS?

21 maja 2017, niedziela,

Wyborcy PiS są zróżnicowani. Nie tylko dlatego, że są liczni, więc muszą być różni. Nie zbiera się jednej trzeciej Polaków z jednej, najliczebniejszej nawet grupy. Coś przecież łączy niezamożnych często albo wręcz ubogich wyznawców Radia Maryja, obeznanych ze światem i całkiem zamożnych uniwersyteckich profesorów, radzących sobie z rynkiem przedsiębiorców, wchodzących w dorosłość studentów, pobierających dobre unijne pieniądze rolników, opromienionych światową sławą sportowców.

Prawo i Sprawiedliwość nie jest partią klasową. A ma spójny elektorat. Nie zyskuje, ale też nie traci – mimo zdarzeń, które innych dawno by powaliły. Mimo kiepskiej jakościowo, a beznadziejnej wizerunkowo prezydentury Lecha Kaczyńskiego, którego organizowany przez urzędników PiS kult przekroczył granicę dzielącą żałobę i smutek od śmieszności. A to naprawdę trudne. Mimo negującej istnienie rozumu religii smoleńskiej. A przecież całkiem poważani dorobkiem profesorowie są tam ministrantami przynajmniej. Mimo destrukcji armii, tak oczywistej, że za chwilę będą kłopoty z NATO. Mimo kompromitujących nie tylko ich autora, ale i politycznych jego sponsorów wpadek Waszczykowskiego. Mimo jawnej grandy ze SKOK-ami – zaczynającej się od dziwacznych ścieżek stanowienia prawa, po wielomiliardowy koszt podatników. Mimo Misiewicza, którego najbardziej przebiegły specjalista od negatywnego PR PiS pewnie by nie wymyślił. Bo sama ta postać jest filmowa, a nie z rzeczywistości. Mimo spółek, rad, doradztw, zamówień i reklam utrzymujących tysiące agentów „dobrej zmiany”. Jak się okazuje po zapoznaniu się z ich zawodowymi biografiami, zasługujących co najwyżej na pozycję szaletowego na dworcu PKP w przysłowiowej Włoszczowej (tam chyba zresztą nie ma szaletu). Mimo zdumienia świata, który był jak dotąd dla nich autorytetem.

O co chodzi wyborcom PiS? Rzeczywistość jest aż nadto wyraziście przedstawiona – mitologia wypiera rozum, kłamstwo zwycięża prawdę, a każdy właściwie tydzień odsuwa Polskę od europejskiego rdzenia. Dlaczego elektorat PiS nie koryguje dokonanego wyboru?

Arcyważne jest to pytanie. Brak trafnej odpowiedzi uzależnieni nas od jakiegoś przypadku w próbach odwrócenia biegu Polaków ku katastrofie. A biegniemy już bardzo szybko. Tylko że nie wyłącznie PiS, ale i opozycja sejmowa nie chce tego widzieć. Chce przejąć władzę, ale to niezupełnie to samo co odkryć przyczyny sukcesu PiS i porażki opozycji.

Wiem, że można lżyć liderów tej opozycji. Można. Nie tylko dlatego, że tak bardzo uległa antywartościom. Że jest jak żaba zamrożona oczami jadowitego węża. Że kręci, ściemnia i się kompromituje. Schetyna o uchodźcach. Petru nominujący damę swego serca w konkurencji o prezydenturę Poznania, kiedy jest tam facet o głowę przewyższający Macrona. Tyle że to Polska, a nie Francja, a więc do zadeptania. Lewica, której najwartościowsza dzisiaj część, partia Razem, z najzupełniej własnego wyboru jest osobno.

Ale nie tylko to.

Skoro bez mała każdy polityk w telewizjach i radiu gęsto okrasza swe wywody słowem „elektorat” (jakże ciepłym dla pojedynczego wyborcy, prawda?), no to może przed zainteresowaniem jakością opozycji słusznie byłoby pomyśleć o wyborcach. Którzy mimo wszystko trwają przy swoim pierwotnym wyborze. Przy PiS.

Co się stało, ze w kraju niebywałego sukcesu wygrywa partia kłamców, którzy w efekcie zabiorą wszystko, co było marzeniem dziesiątek pokoleń, tych przynajmniej ich części, do których heroizmu się odwołujemy? Nie odwołujemy się przecież do biskupów i magnatów, którzy sprzedali Polskę Rosji, wraz z jej konstytucją 1791 r.

Najpierw prawo nauki. Przepraszam z góry za jego trywialność. W 1943 r. generał US ARMY Samuel Stauffer (w cywilu profesor Uniwersytetu w Chicago, a także Harvarda) badał satysfakcję oficerów armii amerykańskiej z zajmowanej przez nich pozycji. To było na azjatyckim teatrze wojennym. W Indonezji. Dwa spośród wielu korpusów oficerskich pokazały zdumiewające wyniki. Byli to piloci myśliwców i żandarmi (MP). Okazało się, że myśliwcy awansowali, jak żadni inni pozostali oficerowie, z innych korpusów. Średnio cztery razy. Porucznik wracał do Ameryki jako pułkownik. Miało to wielkie pozytywne konsekwencje na całe jego przyszłe życie. Żandarmi w ogóle nie awansowali (różnica ze Smierszem, jakże edukacyjnie wartościowa!). Dawali im jedną gwiazdkę po powrocie. Ale to jednak żandarmi byli oficerami tego korpusu, który wykazał się największym zadowoleniem z zajmowanej w armii pozycji. A myśliwcy tym, gdzie stopień frustracji był największy.

Po 1989 r. Polska ruszyła. Nie cała. Nie równo. Nie zawsze sprawiedliwie. Bez jasnych kryteriów, przynajmniej jak idzie o świadomość. Jedni wcale, inni szybko, niektórzy błyskawicznie. I wszyscy sfrustrowani. Bo wokół mnóstwo awansów. Ktoś w polityce tym się zajmował? Tak na marginesie – to będzie jedna z dwóch pierwszych przyczyn klęski PiS. Rozdawnictwo, niczym dla ogółu nieusprawiedliwionych, apanaży.

Nie tylko jednak to.

Godność! Ona w okolicznościach wielkiego sukcesu Polski i jakiegoś sukcesu ludzi w Polsce ma znaczenie.

Państwo abdykowało ze swojej funkcji regulatora relacji między kapitałem a pracą. Nawet tam, gdzie mogło. Jeśli nie abdykowało, to stało, bez wyjątku prawie, po stronie mocy, a nie po stronie prawa i słuszności. Ten ogłupiały swą durnością neoliberalizm! Setki tysięcy ludzi stało się ofiarami codziennego mobbingu bezkarnych idiotów w wielkich i mniejszych korporacjach. Później zresztą, inaczej niż ich pracownicy, opodatkowanych 19-proc. stawką PiT. A także w urzędach. Wszędzie. Partyni politycy w tym chamstwie przewodzili. Nie wszyscy. Nie zawsze. Ale wystarczająco dobitnie dla społecznej świadomości.

Sądy. Kasta wyniesiona. Mająca człowieka, specjalnie jak sadzę w małych ośrodkach, za jakiegoś robaka małego. Sędzia i adwokat: mąż i żona. Albo odwrotnie. I pieniądze. I legenda tych pieniędzy. Drogi, ścieżki. Nawet jeśli to wszystko nie dominowało, to budowało jakiś obraz elity i losu ludzkiego. Trybunał, Sąd Najwyższy – ilu Polaków miało z tym związek?

Służba cywilna. Tu rozmywa się PiS z Platformą i z PSL. Ale agencje i urzędy obsadzane były przez kogo? Czy czasem, całkiem niedawno, jak idzie o Agencje Rynku Rolnego i inne wiejskie, nie przez PSL? A europejskie przez PO? Jasne, PiS ma krótszą ławkę i głupszych zmienników (za chwilę będą tego efekty), ale zasada ta sama.

Wspólnym mianownikiem jest godność.

Nie ma jej w sferze realnej („wszyscy tacy sami”), to jest przynajmniej w sferze symbolicznej. I w odniesieniu do historii.

Strasznie to już długie. Reszta później. Chcecie demokracji – pod hajrem, krwią podpiszcie się pod demokracją. Służba cywilna. Partia w parlamencie, a nie w spółkach. Takie tam sobie rzeczy. Uznacie je za nieważne – nie dziwcie się sukcesom PiS. Wy w demagogii przegracie. Tak jak po załamaniu koniunktury i wypieprzeniu Polski z Unii PiS przegra z „narodowcami”. Pora otrzeźwieć, Panie i Panowie z .N i z PO. A także z PSL. Godność jest wartością i w polityce.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Obelgi, to argumenty tych, którzy nie mają argumentów

  2. Problemem „opozycji totalnej” jest to, że umie tylko ubliżać Kaczyńskiemu i jego ludziom, a nie ma żadnej oferty, co ona by zrobiła, gdyby naród władzę odebrał obecnej ekipie i dał któremuś ze żrących się między sobą liderów. To znaczy, ma ofertę taką, „że znowu będzie jak było”. Gdyby Polacy chcieli, żeby tak było, to nadal rządziliby Komorowski i Kopacz

  3. Aby pokazać się jako lepsza alternatywa, trzeba zamiast drzeć mordę o „Polexicie”, średniowieczu, aborcji na żądanie, wycinaniu drzew etc., usiąść i pomyśleć, dlaczego się przegrało. Tylko z tego myślenia można wyciągnąć wniosek, co trzeba naprawić, aby sympatię wyborców odzyskać

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jak nie da się zrobić jajecznicy bez jajek, tak nie da się zrobić demokracji bez demokratów. Demokracja nie jest naturalnym ludzkim odruchem. To procedury, a tych trzeba się nauczyć w rodzinie i w szkole. Polska rodzina nie jest demokratyczna. Edukacja została oddana w ręce najmniej demokratycznej instytucji świata / no, może poza armią/. Teraz zbieramy dwudziestoparoletni plon, ale prawdziwe żniwa jeszcze przed nami. Pozdrowienia.

  6. PiS wolno traci poparcie, bo nikt nie lubi zmieniać poglądów, siła inercji jest duża. Mamy jeszcze do wyborów 2,5 roku. Gdy ludzie zobaczą ubytek siły PiSu, lawina ruszy i nic jej nie zatrzyma. Konformizm społeczny niedługo zacznie działać na niekorzyść PiSu, jak mu dotychczas pomagał.

  7. Odpowiadam. Dokonują zmian tam, gdzie jest źle i może być tylko lepiej. Nie gadają, a robią…

  8. Poparcie dla PiS bierze się stąd, skąd poparcie dla innych partii. Z poparcia wpływowych środowisk. Prezes wykonał pracę porównywalną z budową Lichenia: własna prasa, własny kościół, własne kluby i radio, własna inteligancja gotowa kłamac i uprawiać najpodlejszą propagandę itd.

  9. Panie Andrzeju,.Tkwi pan w Kartezjuszu ,czyli analizie.A ona tekst wyolbrzymia ,łączy sprawy ważne i mniej ważne i w końcu pozostawia beznadzieję.Dzis czas SYNTEZY.A ona jako narzedzie oceny spraw ,cholernie trudna.Bo paradygmat Francuza tkwi w nas jak cierń.Słowo godność ,to u pana niby ta synteza.To za mało.U nas zadziałało prawo Murphyego.Miało być żle i stało się żle.A jak wiemy każde zło kiedyś się kończy.A koniec zła musi być zapoczątkowany w tym złu.I na szczęście jest.I slupki poparcia ,i Gresie i Andrzejki złu nie poradzą .Zło dosięgnie tych co nie godnie i paranoicznie działają.Kiedyś potrzebna iskra z działa ,a dziś może go zastąpić paralizator.

  10. @Jacek
    Jacuś, znowu Ziemkiewiczem nadajesz: http://fakty.interia.pl/opinie/ziemkiewicz/news-odsunac-pis-od-wladzy-alez-to-proste,nId,2376029
    Jak każdy pisowiec, lub poplecznik tej formacji, jesteś bez czci i honoru.

  11. PiS ma poparcie bo realizuje postulaty Solidarności z 1980 roku. Czyli socjalizm. Większość działaczy Styropianu z tego czasu nie chciała zmiany ustroju, tylko zmiany na stołkach, stąd poparcie wielu z nich dla tzw dobrej zmiany. I nie oszukujmy się – socjalizm naprawdę miał wielu beneficjentów, którzy na transformacji relatywnie stracili i wielu z nich ma dziś nadzieję na odzyskanie dawnego znaczenia

  12. Panie Andrzeju, postawił Pan znakomite pytanie, ubrał w słowa też i moje wątpliwości. Mimo całej niechęci do PiS-u nie potrafię poprzeć obecnego PO i PSL. Marzę o „opozycji wartości”, politykach których nie będę się brzydził, jak Schetyną mówiącym o uchodźcach. Potrafiłbym wybaczyć błędy, ale muszę widzieć w nich wielkiego duchem człowieka, dostrzegam niektórych, ale nie dotyczy to konstrukcji żadnej obecnej formacji. Jeżeli opozycja schlebia ideologii PiS-u, by przeciągnąć wyborców na swoją stronę, traci takich, jak ja i chyba jest nas wielu, skoro przegrali ostatnie wybory.

  13. Takie poparcie bierze się stąd, że około 1/3 Polaków nie zadaje sobie trudu, żeby myśleć.

  14. A na razie, to:
    Akty terrorystyczne w Londynie. Na London Bridge van wjechał w pieszych. Nieopodal, na Borough Market, około trzech napastników zaatakowało przypadkowe osoby nożami. W wyniku ataków co najmniej jedna osoba zginęła, a 20 trafiło do szpitali.
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/14,114871,21909996.html#MegaMT
    Czy naprawdę Pan Minister chce tego samego w Polsce?

  15. O co chodzi wyborcom PiS, dlaczego jeszcze prowadzą w sondażach- o to, że oni wreszcie mają rację. Jak ten chłopczyk z sejmu (specjalnie z małej litery) w dniu 1 czerwca, drący flagę UE. Oni nie potrzebują i nie maja autorytetów (oprócz jednego- naczelnika). Jedni dostali 500+, drudzy załapią się na M+, trzeci na rotacyjne stanowiska w s-kach S.P., inni jeszcze mają satysfakcję z wypowiedzi w mediach, z głoszenia swojej klauzuli sumienia, swojego katolicyzmu. Mamy ideologię i pieniądze i b. dobrze opracowaną przez J. Kaczyńskiego, doskonaloną latami technikę manipulacji społeczeństwem i ludźmi ze swojego otoczenia. A opozycja przegrywa, bo na czele jest PO ze skompromitowanym Schetyną, Nowoczesna z Petru i dalszy ciąg walki o władzę, powtórka z „taśm”. Gdzieś zapodziała się etyka, moralność, kultura i nadrzędna myśl o państwie, szerzej o społeczeństwie. Po raz pierwszy zgubiona w czasie transformacji. Dla mnie wtedy, gdy zapomniano o spółdzielniach, a antidotum na kapitalizm miały być spółki i potem konsekwencją tego uwłaszczenie się „sprytnych” na majątku państwa.
    Tak jak i teraz, „sprytni” nie dostali w sejmie podwyżek, to p. Morawicki wymyślił obniżenie podatku dla posłów, inni dostali 500+, a reszta na to pracuje.