Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

18.07.2017
wtorek

Bardzo mieszane uczucia

18 lipca 2017, wtorek,

Nie mam złudzeń nie tylko co do Kaczyńskiego, konsekwentnie dążącego do ustanowienia dyktatury, ale i co do jej celu. On nie tylko do dyktatury dąży, ale nie ma też żadnego pomysłu na Polskę, który by te działania usprawiedliwiał. Jest intelektualnie i politycznie bezradny wobec wyzwań współczesności. Nie zna świata, nie rozumie go. Nie zdradza zainteresowania przyszłością innego niż w perspektywie swojej władzy. Chowa głowę w piasek, odkłada na zaś wszystko, co powinno już teraz być rozwiązywane, ucieka od rzeczywistości, nęci, dzieli, pogrąża siebie i Polskę w nicości. Nagi król. Ma władzę, chce jej coraz więcej, goni za nią, ale nie wie po co.

Nie jestem psychologiem, nie mam kwalifikacji, żeby skutecznie grzebać w czyimś dzieciństwie. Odnoszę się do tego, co widzę.

Niepewne jest, czy Polacy – zwyczajni, normalni obywatele, od których tak naprawdę wszystko teraz zależy – zrozumieją grozę sytuacji, kiedy katastrofie będzie można jeszcze zapobiec, czy już po fakcie. W tym drugim przypadku ocena historii będzie jednoznaczna. Kiedy za sto, sto pięćdziesiąt lat nasi potomni uczyć się będą o przełomie wieków XX i XXI, o latach zaczynających się około 1975 roku do, powiedzmy, roku 2010, i zastanawiać się będą, dlaczego naród tak wielki swoim sukcesem, beneficjent cudownych okoliczności, przegrał niepowtarzalną szansę, nazwisko Kaczyńskiego zostanie przywołane jako pierwsze. Jako tego, który otworzył bramy polskiego piekła.

Na kartach polskiej historii Kaczyński nie zaistnieje jako postać tragiczna albo przynajmniej kontrowersyjna, jak gen. Jaruzelski. Władcy PRL będą oceniani, kiedy emocje współczesnych nie będą brane pod uwagę, przez pryzmat tego, czy chcieli lub czy potrafili wykorzystać pole manewru, jakie dawała im podległość Moskwie. Porządek pojałtańskiego świata nie dawał szans na suwerenność decyzji. Kto ma złudzenia, niech przeczyta konkluzje Jałty. Jest tam m.in. zapis dający wolną rękę Stalinowi w rozprawieniu się z podziemiem, co bez protestu sygnatariuszy pozwoliło Stalinowi na eksterminację żołnierzy AK. Ta lektura powinna być obowiązkowa w szkole, jako fundament myślenia w kategoriach polityki międzynarodowej. Punkt po punkcie. A postawa F.D. Roosvelta do kręgosłupa powinna być prześwietlana przez każde pokolenie przekraczających bramy parlamentu polskich polityków. Kto publicznie dzisiaj mówi o pierwiastku moralnym polityki, o wartościach, ten powinien znać treść tamtego dokumentu. A już na pewno ten, kogo łatwo zaspokoić pięknymi słowami o podziwie i przyjaźni. Ta wiedza nie jest dla karmienia frustracji potrzebna, lecz dla prawidłowej pracy mózgu. W kwestii naszej suwerenności jeszcze w 1987 r. amerykańskie oficjalne „WSZYSTKO JEST MOŻLIWE” czytać można było na dwa sposoby. Sukcesem było to, że przyjazna polskim aspiracjom interpretacja tych trzech słów była już wtedy możliwa. Kaczyński rzucając Polskę od ściany do ściany w polityce jej narodowego bezpieczeństwa, czyniąc politykę zagraniczną instrumentem wewnętrznej rozgrywki o władzę, sprowadza śmiertelne niebezpieczeństwo. Dopełnieniem jest Macierewicz rozbrajający armię. Tyle o tym, co będzie wiedzą naszych dalekich potomnych o naszym czasie beztroskiej zabawy we władzę.

Mam bardzo mieszane uczucia po minionym weekendzie. Istnieje śmiertelne zagrożenie, że zostanie pogrzebane nasze wielkie marzenie o Polsce wielkiej swoją wolnością, otwartością, mądrością, solidarnością, postępowością, Polsce szanowanej za jej wkład w budowanie pokojowej i konkurencyjnej Europy, Polsce rozumnie i sprawiedliwie rozwiązującej swoje wewnętrzne problemy. Bardzo trudno być optymistą, obserwując tempo niszczenia dorobku 40 lat, najpierw zmiany paradygmatu polskiej polityki na taki, który sprawia, że marzenia stają się rzeczywistością, a potem konsekwentne budowanie pozycji kraju i obywateli pośród innych, w konkurencji, ale i we współpracy.

Ale jest też problem opozycji. Tej zorganizowanej w partie, obecnej w parlamencie, w debacie publicznej przede wszystkim. Bliska w czasie historia, teraźniejszość, planowana bliska przyszłość – ograniczają nadzieję, że opozycja stanie na wysokości zadania.

PiS nie wziął się znikąd. Coś się tu w Polsce stało, że partia radykalna, populistyczna, naszpikowana ludźmi, których biografie i kompetencje tak jaskrawo odbiegają od standardów sejmu kontraktowego, a zwłaszcza pierwszego Senatu i rządu, partia zaprzeczająca temu wszystkiemu, co budowało naszą dumną obecność we wspólnych instytucjach europejskich – wygrała. I robi, co robi. Odtwarzając ten tak fatalny dla Polaków podział z czasów głębokiego PRL: na inteligencję i resztę.

Przy wszelkich możliwych zastrzeżeniach do tego staromodnego pojęcia „inteligencja” ma ono wciąż swoje liczne desygnaty, tak pięknie obecne choćby na oświetlonym tysiącami świec placu Krasińskich, pod Sądem Najwyższym. I to inteligencja, a nie inne warstwy społeczne, demonstruje swój sprzeciw wobec kontrrewolucji (jeśli odzyskanie pełnej niepodległości i zapisana w historii droga do niej, a potem wielkie dzieło przywracania Polsce Europy, uznać za swoistą rewolucję).

Tymczasem opozycja parlamentarna zachowuje się tak, jakby nic się nie stało, jakby nie było zakotwiczonej w dotychczasowej polityce przyczyn nadchodzącej katastrofy. I chce zachowywać się jak dawniej. Kłóci się o przywództwo. Nie o przywództwo kraju, lecz opozycji. Trzeci już raz w minionym półtoraroczu na ulicznych demonstracjach liderzy mówią o wspólnej walce o przywrócenie Polakom instytucji demokratycznego państwa prawa i oddalenie groźby samoizolacji, by następnego dnia okazywało się to pustosłowiem.

Chcę więc podzielić się z opozycją prostą myślą: bez jedności demokratów w 2018 i 2019 r. nie będzie w Polsce demokracji przez przynajmniej dwa pokolenia. Bo polityka PiS prowadzi nie tylko do samoizolacji Polski w Europie, która niechybnie odpłynie tak, że dystans będzie już nie do pokonania, ale i do katastrofy finansów publicznych. Cudu nie będzie. Jeśli w warunkach wzrostu wydaje się coraz więcej i więcej, i coraz mniej i mniej kompetentnie, jeśli zdejmuje się sądowe i konstytucyjne hamulce omnipotentnej władzy, jeśli coraz głębiej upartyjnia się gospodarkę – katastrofa nadejdzie. Wtedy nie demokracja będzie alternatywą, lecz tzw. narodowcy. Już zacierają dłonie, spokojnie czekając.

To, co doprowadziło do zwycięstwa PiS, to deficyt obywatelskości, a nie jej nadmiar. To bezprzykładna arogancja władzy. To zamknięte de facto partie. Partyjne nomenklatury. To brak wizji wspólnoty. To brak zrozumienia dla poczucia alienacji wielu milionów ludzi. Ale także postawa propagandowych lizusów schlebiającej głupocie, anomii i wzbierającej fali frustracji. Przykładami te głupstwa z IPN, WSI, tzw. żołnierzami wyklętymi, stosunkiem do lewicy i do nacjonalistycznej prawicy. Także serwilizm wobec zmieniającego się w zadziwiającym kierunku Kościoła.

Wszystko jest jeszcze do naprawienia. Ale najpierw należy przywrócić fundamenty państwa demokratycznego. Bez wiarygodnej jedności demokratów i bez przekonania obywateli, że gra nie toczy się o interes partii opozycyjnych, ale o Polskę, obiecywanie zwycięstwa wyborczego nie jest wiarygodne.

Nie ma jeszcze w Polsce dyktatury. Zalecałbym ostrożność w odwoływaniu się do pojęcia „zamach stanu”. Niech słowa znaczą to, co znaczą, bo inaczej zabraknie nam kiedyś słów. Są: łamanie prawa konstytucyjnego, wymontowywanie bezpieczników demokratycznego państwa prawnego, likwidacja trójpodziału władzy, otwieranie drogi do dyktatury.

Mijają ostatnie tygodnie, kiedy jeszcze możemy coś wspólnie dla Polski zrobić. Wykorzystajcie do tego swoje partie. Odwołajcie się do organizacji pozarządowych. Do autentycznych działaczy społeczeństwa obywatelskiego. Zainicjujcie wspólną wielką listę DEMOKRACJI. Jeśli zdobędziecie się na jej alfabetyczną konstrukcję, to z pewnością wygracie – dla potomnych – WOLNOŚĆ, DEMOKRACJĘ i POLSKĘ. Nie bójcie się o siebie. Wygracie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Jak to jest! Może nie jestem osobą, która z pierwszych stron gazet grzmi, komentuje. Ale wielokrotnie przypominałam internautom o rodzącym się chaosie. O prowincjonaliźmie, o przekłamaniach lub po prostu kłamstwach, o braku kręgosłupów osobistych o pospolitości argumentacji/ o zachowaniach i wizerunku nie mówię/ , Z uwagą śledzę Pańskie uwagi, ze względu na atencję jaką darzę osoby intelektualnie dojrzałe i ugruntowane w środowisku byłej opozycji. Czy NIKT tego nie widział? Czy NIKT nie przewidywał konsekwencji wynikających choćby z zapowiedzi w kampanii prezydenckiej? Pisałam , że zawsze powoływanie się na „dobro ludu” prowadzi do jednoosobowych rządów/I -sekretarz partii PiS/. Że osłonowo trzeba mieć prezydenta i realizować plan. Mnie teraz nie dziwi aktualny stan bezprawia. Będzie gorzej bo nie wiadomo JAK!!! Pozdrawiam. Joanna Kubiaczyk-Grodzka

  2. Proszę posłuchać Z WIELKĄ UWAGĄ co mówią ludzie znający się na demokracji, sądach i obecnej sytuacji.
    Naprawdę warto z nich skorzystać
    POLECAM.
    http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/taniec-marionetek-przyszlosc-wladzy-sadowniczej,758050.html
    „..Gość programu Tak Jest, profesor Marcin Matczak twierdzi jednak, że całe zamieszanie wokół ustaw dotyczących władzy sądowniczej to, tu cytat: „taniec marionetek”. Dodał, że przysłania on prawdę, że władza sądownicza traci niezależność.”
    http://www.tvn24.pl/tak-jest,39,m/prof-strzembosz-to-bedzie-kiedys-lista-hanby,757747.html
    „…prof. Adam Strzembosz. I prezes Sądu Najwyższego w stanie spoczynku zaznaczył, że zmiany zaproponowane przez Prawo i Sprawiedliwość są dla niego powrotem do czasów PRL.”
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie

  3. Aktor nominowany na Oskara za film „Bebe” właśnie został skazany na więzienie, bo stawał w obronie środowiska. Gaz, który chcemy kupować od Ameryki… jego wydobycie i przetwarzanie powoduje duże zmiany na niekorzyść w środowisku i klimacie. Ludzie mieszkający w okolicy obserwują duży wzrost zachorowalności na raka.
    Link poniżej wyjaśnia wiele bardzo ważnych spraw. Mówi o civil disobedience i jej przyczynach.
    Zapraszam do obejrzenia.

    Extended Interview with Actor James Cromwell Before His Jail Sentence: „Capitalism is a Cancer”
    https://www.youtube.com/watch?v=xG6UfOi06ys

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ropiejący wrzód, aby pęknąć ,musi dojrzeć.Stałe ceny ropy opóżniają rozwój wrzoda.Dlatego to jeszcze potrwa.Ale jak pęknie i nie będzie mądrych lekarzy ,możemy dostać sepsy.

  6. Pańska analiza sytuacji, moim przynajmniej zdaniem, jest całkowicie słuszna, choć pozwalam sobie wątpić czy wiarygodna jedność niewiarygodnych demokratów przekona obywateli, że gra nie toczy się o interes partii opozycyjnych, ale o Polskę.
    Osobiście nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że decydenci opozycji nie potrafią myśleć o przyszłości kraju inaczej niż pod kątem własnych interesów i wydaje mi się, że nie jestem w tym względzie zbyt osamotniony.
    Polska nowoczesna a la Petru? Tego już teraz nawet ciemny lud nie kupi.
    Obrona niewydolnego w oczach ludzi systemu, której głównym elementem jest straszenie PIS-em, jest i będzie odbierana jako obrona interesów partyjnych, a nie narodowych.
    JK szermuje hasłem lepszej zmiany. Zmiany, która nie tyle przemawia do inteligiencji co do reszty narodu. Nic mu się nie oprze jak długo nie pojawi sie ktoś kto mu ten oręż z rąk wytrąci. Ktoś, kto potrafi zaproponować tej reszcie narodu zmianę jeszcze lepszą.

  7. Panie Andrzeju. Przy całym najwyższym szacunku dla Pana. Powinien Pan zrezygnować, porzucić ten paternalistyczny język inteligenckiego napuszenia. To nie jest ten czas, teraz trzeba być w innych miejscach, ale niech w przyszłości włoży Pan trampki, weźmie plecak i przespaceruje się po naszym kraju za każdym razem pod wieczór negocjując nocleg z okolicznymi ludźmi i z nimi porozmawia. To lepsze niż ankieta i terenowe badania socjologiczne według jakiejkolwiek metody naukowej. Wtedy nie będzie Pan rzucał gromów na prostactwo, ustawiał się w pozycji wyższej wobec niższej (Gombro). Niech Pan zachęca a nie wyklucza. Niech Pan będzie uśmiechniętym optymistą a nie jeremiaszowym pesymistą. Oboje pamiętamy, że na początku była skromna garstka, wszystkich, żeśmy prawie znali a jednak się udało. Teraz też się uda 🙂

  8. Jest źle, to prawda – ale czy trzeba być w związku z tym XXI wieczną Kasandrą lub Pytią? PiS ( to jest de facto Kaczyński i jego akolici) rujnuje kraj, zwłaszcza jego ustrój, ale z drugiej strony taka Platforma pchała nas ku, z lekka samobójczemu, postmodernizmowi i nihilizmowi. Tzw. POPiS, jako niedestruktywna hybryda, jest moim zdaniem Polsce potrzebny. Niestety, po obu stronach (.Nowoczesna, PSL, Kukiz niczym się tu nie wyróżniają) brak wizjonerów, zatroskanych o los kraju mężów stanu. Zdezorientowani centrowi wyborcy miotają się od Sasa do Lasa…

  9. Premier Morawiecki: „Od kapitalizmu „równych i równiejszych” do kapitalizmu republikańskiego, od uzależnienia do większej niezależności. Dlatego będziemy konsekwentnie, stopniowo reformować państwo, poprawiać jego działanie, otwierać administrację na nowych ludzi, otwierać zawody dla młodych absolwentów, ograniczać biurokrację, budować gospodarkę takich samych szans dla osób z obszarów wiejskich i dużych miast. Będziemy realizować koncepcję Polski wielkich projektów”.

    A Pan, Panie Celiński, przypomina zwolennika Napoleona w połowie XIX wieku. Nie ropzumie, że świat już dawnoi się zmienił.