Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

6.09.2017
środa

A jeśli zdarzy się znów cud?

6 września 2017, środa,

Nie wierzę, że cud znów się stanie i Polacy za darmo dostaną kolejną szansę – po tych hurtowo zmarnowanych. Okazaliśmy bezmiar niewdzięczności Panu Bogu, który w minionym czterdziestoleciu z hojnością niesprawiedliwą dla innych obdarował Polskę szeregiem cudownych okoliczności i zdarzeń, nieźle z początku przez nas wykorzystanych (co, być może, było jakimś oszustwem wobec ludzi przezywających się prawdziwymi Polakami). Byłoby zuchwałością oczekiwać od Niego kolejnego cudu.

„Miałeś chamie złoty róg…”. Może warto pokusić się jednak raz jeszcze o szaleństwo namysłu, choćby dla zadośćuczynienia, na temat sznuru, który się nam ostał? Może już tylko dla higieny psychicznej, po to, aby ktoś kiedyś znów – jak dzisiaj – nie mógł bezkarnie (intelektualnie i moralnie) krzyczeć, używając kwantyfikatora: „Pierdo…ć polityków!”. Może warto przeskoczyć paradygmat pisowskiej dziś, ale wczoraj nie tylko pisowskiej polityki, której cele nie są jasne, a metodą jest na nowo wzniecany konflikt? I wypunktować najistotniejsze zagadnienia, którymi powinniśmy się, szukając możliwie szerokiej zgody, zajmować.

Kapitał ludzki. Rzecz najważniejsza. Najważniejszy spośród kapitałów. Od jego wartości zależą inne wartości. Odnoszę to pojęcie do społeczeństwa. Do tych wszystkich Polaków, Ukraińców i innych, którzy tworzą dziś nasz produkt narodowy, płacą podatki, tworzą klimat walki albo pojednania. Mam swoją definicję kapitału ludzkiego i proponuję ją wziąć pod uwagę. Kapitał ludzki to nasycenie społeczeństwa: trafnie rozpoznanymi i kierowanymi na etapie szkolnym, adekwatnie do zdolności kształtowanymi, wyposażonymi w zdolności komunikacji z innymi mózgami odważnych ludzi. Wszystko tu jest istotne. Tylko państwo ma narzędzia do planowania systemów edukacyjnych. Trafiać powinni tam ludzie, którzy najwięcej mogą skorzystać z określonej, sugerowanej przez odpowiednie ośrodki ścieżki. Oczywiście przy istniejących gwarancjach ostatecznego wyboru. Nie ma dziś – w skali społeczeństw, a nawet ludzkości (czyli człowieka) – radości ze zdobywania nowych rubieży: wiedzy, zaspokojenia potrzeb, otwarcia nowych horyzontów bez efektywnej komunikacji między ludźmi. To oczywiście technika, ale przede wszystkim potrzeba i umiejętność. Obie się kształci. No i odwaga. Tyle się mówi i pisze o potrzebie innowacyjności! O własności intelektualnej! Żeby tworzyć nowe, trzeba być odważnym! Innowacja zawsze zaczyna się od NIE!

Mój Boże! Edukacja, kultura, komunikacja społeczna, klimat (nie atmosferyczny). Idzie o pomysł na to, po co to wszystko. O systematyczność. O informację. O jakąś w miarę możliwości spójną całość. O podstawy programowe. O kształcenie, a jeszcze ważniejsze – dokształcanie nauczycieli. O ich wagę w społecznej strukturze szacunku (prestiżu). W kulturze – przede wszystkim o wolność (choć wolność wszędzie jest istotna). O pieniądze.

Kapitał ludzki najpierw! Bez kapitału ludzkich mózgów, licznych na tyle, by był istotny w demokracji, nie będzie ani wolności, ani zrozumienia świata, ani umiejętności czytania znaków nadchodzącego czasu, ani demokracji. Czego właśnie zresztą doświadczamy.

Demokracja. Dla rozwoju w sensie metrycznym (metry bieżące kasy na przykład) nie ma decydującego znaczenia. Dla dobrostanu człowieka – owszem. Jest przecież kwestia wolności, godności (nie mogę pojąć, jak minister rządu może czerpać radość i satysfakcję i oddawać innym należną im osobową godność, jeśli strzela hurtowo do wypasionych sztucznie bażantów). Demokracja to nie teatr. Demokracja to treść. Konsultacje. Demokracja to bardzo skomplikowana sprawa. Pewne rzeczy trzeba uzgadniać na poziomie niemal jednostkowym. Inne w wielkiej skali. Bardzo więc ściśle jest związana z samorządnością. Z wolnością mediów. Z przygotowaniem ludzi do współodpowiedzialności. Tak, ścieranie się interesów. To elementarz. Ale także uwzględnienie, czasem wbrew własnemu interesu ogólnemu. Wyższa szkoła jazdy. Nie od razu. Nie wszędzie. Ale należy coś w tej sprawie robić.

Solidarność. To proste. Kto wie, czy nie największy grzech „transformacji”. Są nowe kryteria powodzenia, a czy są nowe drogi awansu? Co z wiedzą? Ze szkołą? Z wyrównywaniem szans startu? Solidarność należy przepracować od początku. Nie tylko roszczeniowo. To jest kwestia społeczeństwa naszych (różnych) marzeń. Nie rozmawiać o tym? Niech się samo dzieje? Ciekawe. Moją hipotezą sprawstwa fenomenu samozagłady Polaków czynionej rękami i głową Kaczyńskiego et cons. jest właśnie brak s o l i d a r n o ś c i we wszystkich rządach przedpisowskich. Nie wiem, czy ten jest solidarny. Z pewnością jednak bardziej niż jakikolwiek poprzedni. Nie wiem, z jakim skutkiem. Wiem jednak, że żaden wcześniejszy głowy sobie tym nie zajmował.

Zaufanie. Dziś, po doświadczeniach 27 lat, zwłaszcza jednak od AWS/UW, od 1997 roku i potem coraz bardziej, liniowo, a nawet wykładniczo z czasem, idzie najpierw o p r a w d ę. Nie będzie zaufania do państwa (mimo wielkiego wysiłku i postępu np. w urzędach samorządów mieszkańców), jeśli ściemnianie polityków i amnezja wobec własnych błędów, niegodziwości, głupoty wciąż będzie dominantą publicznej debaty.

I na koniec: Trzeba prawidłowo odczytywać to, po co się rządzi. Po co Polska jako państwo wobec Polaków? Po co Europa, Unia wobec wszystkich jej członków? Jakie są te polskie cele? Ktoś o tym mówi? Może ja głuchy, może nie dosłyszę? Po co Europa? Tu akurat wiem więcej, ale też mało. Mówić trzeba o tym! Jak najwięcej!

To, co powyżej, na tzw. wszelki wypadek – gdybyśmy jednak nie przegrali z naszą złą karmą. Gdyby dobre mogło zwyciężyć. A złe zostało odepchnięte. Gdyby nie było więcej PiS. Ani PO-PiS. Gdyby próżny Petru nie męczył nas swoją głupotą. Gdyby PSL wyrzekł się prywaty. Gdyby LEWICA znaczyła LEWICĘ. I gdyby ci wszyscy poza PiS, który wykracza poza ramy jakiejkolwiek przyzwoitości, najpierw zjednoczyli się dla umożliwienia czegoś, co przywróciłoby Europę Polakom.

Ja w to nie wierzę. Ale proszę – rozmawiajmy o tym, co po PiS. Co z nomenklaturą? Co z przestrzenią publiczną? Co z demokracją? Co z solidarnością? Co z ludźmi?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. I znowu piękne słówka do ubezwłasnowolnionych systemowo obywateli. I po co to? Obywatele ubezwłasnowolnieni nie mają wpływu na rzeczywistość i przez to nie mają sensu jakiekolwiek dyskusje.

    Pisze pan to do Brudzińskiego? Ten może ma jakiś wpływ na partyjne listy dopuszczane do wyborów do Sejmu. To pisze se pan dalej do Brudzińskiego.

  2. Redaktora smutki są co najmniej spóźnione. Wasza opcja rządziła 8 lat, miała szanse jak żadna przedtem. A całe Wasze reformowanie polegało… na słowach. Trzeba było w działaniach (tworząc odpowiednie ustawy, przepisy, praktykę państwa) iść zgodnie z podanym wyżej etosem.

    Cud się nie stanie (i dobrze).

  3. Panie Andrzeju ,przykro ,że pan w dole psychicznym, po 2 latach rządów sparciałej zmiany.Pisanie o cudzie ,może ,o tym świadczy?.A sprawy idą jak mają iść ,po ludzku ,bez woli bożej.Lud nie chciał realnego socjalizmu i słusznie.A pierwsi do robienia nowych porządków rzucili się tzw komuniści i po 3 latach wygrali wybory.Bo lud nie zaakceptował reform ,które polegały na bogaceniu się i tworzeniu klasy średniej ,przy pomocy kradzieży pierwszego miliona.A ta cholerna ekonomia ,nie pozwala, aby wszyscy ,mogli kraść i bogacić.Po pewnym czasie, ci co bogacili się ,o jednym pan pisze ,zechcieli do. polityki.Pierwszy dysonans.Bogaci chcą jeszcze być bogatsi ,i powoduje ,to że biedni są coraz biedniejsi.A w polityce galimatias.Ex komuniści stali się kapitalistami ,aby ratować kraj ,zakopując dziurę Bauca.Wejście do UE ,zatrwożyło KK ,bo stoi na straży wartości ,czyli zabobonu ,cudów,i bezprzykładnego w historii najnowszej ,bogacenia się.I spotkały się dwa Michały.Nieinternowani ,nie mający zasług w obaleniu komuny ,wściekli na Wałęsę za pokojową rewolucję ,z proboszczami ,którzy też chcą lepiej żyć od tych ,co już za przekazaniem Lenina ,mają raj na ziemi,.zawarli pakt.I popełnili pierwszy błąd .Gdy kandydat na radnego menelowi da na pół litra za głos ,jest sądzony.Gdy sekta obiecuje pieniądze, nie swoje ,za głosy, dostaje nagrodę w postaci wygranej.Powoduje to zniszczenie etyki i moralności ludzi.i w końcu krach gospodarczy..Niechęć do postępu ,powoduje konflikt z całą Europą a chęć na odszkodowania wojenne ,do rewizji granic i w końcu wojny.Tak czy inaczej ,jeżeli nie powstrzymamy biegu zdarzeń ,powtórzymy w przyszłości sierpień, nie daj boże z rozlewem krwi ,o czym marzyli ci walczący, i wreszcie ,ktoś będzie internowany i zasłużony dla ojczyzny. A może pan Petru zajmie się wtedy ekonomią i będzie zakopywał rów pana wicepremiera.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. ano właśnie, co po. I będzie jeszcze coś po? Mieliśmy swoje wielkie plany i ostało się to co widzimy wokół. Mimo to wokół jest wszystko co potrzebne abyśmy jeszcze raz podnieśli róg i wzieli sie do roboty. Byle z sensem. I z Europą.

  6. Kapitał ludzki. Słowa są ważne. Słowa determinują myślenie. Może to łatwe słowo- wytrych, ale jakże obraźliwe. Tak jak te HR- human
    resourses. Zasoby ludzkie. Tak nie wolno pisać o ludziach (w Polsce). Ten jankeski punkt
    widzenia sprawia m.in., że PIS dominuje. Ludzie nie chcą być trybikiem w maszynie, jak robotnik z „Metropolis” F.Lang’a. Chcą solidarności, wspólnoty, szacunku. Chcą być częścią większej całości, ale nie jako kapitał należący do bankierów politycznych.
    Nie da się jednym tchem, uczciwie pisać o kapitale, który jest instrumentem dominacji
    i depersonalizacji społecznej, i solidarności. Quasi plemienna potrzeba solidarności, jest
    niezbywalna. Dopóki opozycja nie przyjmie do wiadomości, że Polacy nie uznają demokracji, za centralny paradygmat, doputy PIS będzie rządził. Wolność, choćby do
    popełniania pomyłek, jest Polakom najblizsza, bliższa niż koszula.
    Rola edukatorow, jest nie tylko wbić do głów tabliczkę mnożenia. Kształcić, co nie mniej
    ważne, to kształcić charaktery. To praca u podstaw. Uczyć kooperacji, kompromisu,
    innowacyjności, szacunku dla wartości uniwersalnych. Uczyć technik rozładowywania
    destrukcyjnej agresji. Polski, na miarę naszego potencjału, nie będzie, bez przyznania
    nauczycielom wiodącej roli społecznej. To muszą być najlepsi, najlepiej opłacani.
    W PISdu z senatem, rozdętym sejmem, walka o „wadze”. Tu chodzi o coś dużo bardziej
    ważnego, niż personalia. Tu chodzi o pryncypia. Polska – mądra, albo żadna. Mieliśmy
    już trzy rozbiory. Mniej pary w gwizdek; więcej w tłoki.

  7. …”nie mogę pojąć, jak minister rządu może czerpać radość i satysfakcję i oddawać innym należną im osobową godność, jeśli strzela hurtowo do wypasionych sztucznie bażantów”…
    Minister rządu nie ma „czerpać” lub „oddawać”.
    To jest model Adolf Eichmann a jego jedyną funkcją jest „wykonywać”. Poza tym nieprzydatny.

  8. Czyli kolejne kanapowe rozwazania salonowego lewicowca…

    Cudem i to prawdziwym dla milionow Polakow bylo np. z dnia na dzien dostac 500 zlotych na dziecko.
    Dla matki z trojka dzieciakow bedacej na granicy ubostwa a takich jest dziesiatki tysiecy dodatkowe 1500 to manna z nieba.
    Realny namacalny cud zmieniajacy diametralnie jej zycie.
    Nareszcie ma swoj zloty rog, ktory wypadl z reki elitom bliskim naszemu emerytowanemu lewicowemu…demokracie…

    Bo mielismy jeszcze jeden cud:
    cud oderwania od koryta wydajacych sie juz na zawsze przyspawanych do niego „elit”.
    Bez tego ta matka nie doswiadczylaby swojego cudu.

  9. nowy system wyborczy , chcę głosować na czowieka żeby mnie roeprezentował i potem jego rozliczać …nie chce już na partie oddawać głosu bo potem te wystawiają oszołomów typu Kempy , Kierwińskich czy Newmanów do dyskusji publicznej i nie ma merytrycznej rozmowy

  10. Gospodarzu:
    Celnie Pan nazywa rzeczy. Kapitał ludzki jest fundamentem zarówno kształtu istnienia państwa i wspólnoty ludzi w jego granicach, oraz nieomijalną podstawą wszelkiego rozwoju. Albo antyrozwoju.

    Gdzieś to przemyka w Pana tekście, ale powinno być silnie wyróżnione: cele! Wieloletnie, pozapokoleniowe cele! Nazwane na podstawie myślenia, badania, dyskutowania o przyszłości. System edukacyjny powinien mieć cele wewnętrzne, ale cele wewnętrzne powinny wynikać z przyjętych celów najwyższego rzędu, które wprost należy przetłumaczyć na cele edukacyjne, bo edukacja bezpośrednio wytwarza taki zasób umysłów, który jest zdolny cele zrealizować.

    W takiej sytuacji natychmiast powstaje pytanie: jakie to są cele? Mówiąc nieco kolokwialniej: o co Polsce chodzi, w świecie w sobie samej? Gdzie to jest zapisane, gdzie to jest ustalone, kto to jasno i wyraźnie nazywa i dba o to, by iść do celu, a nie dokądkolwiek?
    W państwie PiSu nie ma celów, nie ma jasnego obrazu tego dokąd, z jakich powodów zmierzamy, co ma wynikać z poruszania się tą a nie inna ścieżką i jakie będą tego skutki, gdy cel zostanie osiągnięty Ani też kiedy do celu dojdziemy.
    Jest mgławica, są zaklęcia, są nieustające, wręcz szaleńcze wrzuty (np: reparacje wojenne od Niemiec, a może też i od Rosji), jest bełkot, jest rozpaczliwie odmóżdżenie władzy pomieszane z bezczelnością i cynizmem. I jest ruch do tyłu: do zaścianka, do kruchty, do wewnętrznego zniewolenia.
    Tym bardziej, że tzw.opozycja nie jest opozycją, co Pan przypomina. Nikt nie jest tym, za kogo się podaje. Co innego niż chaos i zagubienie może mieć w głowie wyborca, mieszkaniec, tzw. Suweren?
    „Którędy do przodu” – nie wiadomo. I nie jest jasne, co to ten „przód”.

  11. Szanowny Panie! Skoro mowa o cudach… Opowiem Panu Baśń. Sejm liczy 151 posłów. Próg wyborczy to 0.5%. Nie ma Senatu. Premierem zostaje przedstawiciel partii, która wygrała wybory. W skład Rady Ministrów wchodzą przedstawiciele wszystkich ugrupowań sejmowych. Niech każdy z Szanownych Posłów weźmie odpowiedzialność za rządy w państwie. (Może model Szwajcarski?). I nowe utrudnienie – co dwa lata wybory uzupełniające do parlamentu (wymiana 1/3 składu Sejmu). Nie ma Urzędu Prezydenta. Trybunał Konstytucyjny działa tak jak w 2015 roku. Kultura polityczna wszystkich uczestników życia publicznego wymusza bezwzględną zasadę przejrzystości każdej decyzji. Edukacja – likwidacja matury w obecnym „obrzędowym” kształcie. Egzamin dojrzałości trwa przez dwa ostatnie semestry 4 klasy szkoły średniej. Można do niego podchodzić bez końca i bez stresu. (Zmodyfikowany model fiński). Najlepszy wynik później przesyłany jest na odpowiednie uczelnie. Likwidacja stopnia doktora habilitowanego. Koniec pisania prac magisterskich i licencjackich. Istnieją tylko „profesorowie” akademiccy, bez jakiejkolwiek uroczystej nominacji przez kogoś spoza uczelni. Całkowita swoboda każdego nauczyciela w kształtowaniu materiału dydaktycznego – niech pedagog osobiście zadba o wysoki poziom wiedzy „swoich” uczniów. Ustawa „O Książce”: dotacje do czynszów dla księgarń, państwowa fundacja dotująca wydawnictwa chcące publikować książki ryzykowne dla wolnego rynku, bibliotek i czytelni. Ach, rozmarzyłem się, więc kończę. Ostatnia petarda dla Lewicy – stały zasiłek dla bezrobotnych. Państwo – jako prawdziwy ochroniarz przed zupełnym zbydlęceniem tzw. wolnego rynku zatrudnienia. Skoro mamy takie duże dochody w budżecie… A mieszkania socjalne w gminach… budowane bez przerwy, jakby z cywilizacyjnego obowiązku. To praca na dekady. Kierunek już jest. Wszystko możemy przedyskutować. Alternatywa? Bajki o Żelaznym Wilku? Nikim i niczym nie będziemy kogokolwiek straszyć. Nie boimy się, bo jesteśmy u siebie i spokojnie urządzimy sobie Polskę. Jeszcze będą nam tego zazdrościć inne państwa. Koniec baśni. Serdecznie Pana Pozdrawiam.