Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

11.04.2016
poniedziałek

Perspektywa roku 2019

11 kwietnia 2016, poniedziałek,

Kiedy w grudniu 1981 roku znaleźliśmy się w naprawdę dobrym, bo we własnym, towarzystwie na warszawskiej Białołęce, jakieś dwieście chłopa, wyspaliśmy się, otrząsnęliśmy, obwąchaliśmy nowe miejsce – wypuścili nas wszystkich razem na maleńki dziedziniec. Stłoczeni cieszyliśmy się sobą, znajomymi spod innych cel, rześkim zimowym powietrzem. Powszechnie dobry nastrój miał chyba i tę przyczynę, że pierwszego, drugiego dnia ta zima niektórym spośród nas, jeszcze w szoku, zdawała się być ostatnią. Wieści z Wujka przerażały. Przyszło odprężenie. Wizja brzozowych lasków pozostała hen. Dobry pan oprawca zezwolił na przedwigilijne spotkanie internowanych.

Najpierw któryś z kolegów powiedział, że z wigilią to nie wiadomo, ale Nowy Rok na pewno w domu. Znamienna, ciekawa psychologicznie sprawa – nie w zarządzie regionu, zakładu, na marszu gwiaździstym, nie na barykadach walki z komuną, lecz skromnie, ciepło, rodzinnie. Pospieszna redukcja niedawnych aspiracji do spraw w życiu prawdziwie najważniejszych. Pozostali dość zgodnie mówili: „zima wasza, wiosna nasza”. Milczałem. Ktoś zauważył, zapytał. Odpowiedziałem, że przepraszam, że mi przykro, ale mam biologiczny hamulec przed mówieniem czegoś innego, niż myślę. Nawet jeśli miałoby to pocieszyć. Będzie dobrze, powiedziałem. Oni przegrają. Zabierze to jednak 10-12 lat. Jeśli wypuszczasz wściekłe psy z klatki, dodałem, trochę musi potrwać, by je zapędzić z powrotem. Zepsułem trochę nastrój. Podszedł Marek Barański, jeden z moich drużynowych w Czarnej Jedynce (byli jeszcze: bracia Jerzy i Janusz Kijowski oraz Michał Kulesza). Andrzej – powiedział – masz rację. To musi potrwać. Dwa lata przynajmniej. Pozostałem więc ekstremą. Marek pomostem do zwyczajności.

Przepraszam za ten osobisty akcent. Nie puszę się. Chcę, aby o Polsce jej elity rozmawiały poważnie. Lubię Sienkiewicza, to inna jednak epoka, to czas niewoli. On pisał, aby krzepić. My, wolni, powinniśmy zwracać się raczej ku Wyspiańskiemu, Żeromskiemu, Prusowi, Gombrowiczowi, Kotu-Jeleńskiemu, Mieroszewskiemu. W warunkach wolności cenić trzeba trzeźwość. Wciąż, mimo okoliczności, mimo autorytarnym zapędom jednych i chłonności na populizm innych, wszystko zależy od nas. Mit jest karmą zniewolonych. Nam potrzebny rozum.

Nie jest dobrze. Cudowne dla Polaków zewnętrzne okoliczności – jakich nigdy w wielkiej historii Polski, na pewno od czasu pokoju westfalskiego (1648), nie mieliśmy – przemijają. Trzy wielkie kryzysy „naszego świata”: kryzys kapitalizmu, kryzys demokracji i kryzys kultury związany z wielkimi niekontrolowanymi migracjami niosą nowe wyzwania, których w Polsce się nie przyjmuje, a które wymagają i od nas europejskiej swą skalą współpracy.
Kryzys kapitalizmu to, najprościej mówiąc, nieodpowiedniość organizacji politycznej świata wobec globalnej organizacji kapitału. Polityka wciąż zamknięta w gorsetach państw nie jest w stanie pełnić funkcji regulatora relacji kapitału i pracy. Stąd moralnie oburzające i politycznie destrukcyjne różnice dochodowe. I podążające za nimi różnice majątkowe. Trwale dzielą ludzkość. Wykopują rowy, których bez rewolucji się nie przeskoczy. Rosną fortuny nielicznych i szeregi najniżej opłacanych. Maleje środek. Struktury społeczeństw zapisują się w obraz klepsydry z małą główką i obszerną podstawą. Talia tak cienka, że może się to wszystko załamać.

Legitymizacja demokracji zanika. Nie ma w polityce narzędzi adekwatnych dla potęgi kapitału. Jest to najbardziej istotną przyczyną kryzysu pracy, który destabilizuje społeczeństwa i odbiera władzy minimum zaufania. Trzęsie się demokracja. Cierpi gospodarka. Nakłada się na to wielka fala niekontrolowanej migracji. Stawia ona znak zapytania nad formułą minimum socjalnego, nad formułą polityki opartej na fundamencie praw człowieka, której prawa ekonomiczne i socjalne są dla wolności i dla demokracji tak ważne jak prawa polityczne.

Europa jest miernie przygotowana, by sprostać tym trzem kryzysom. Powinna przyspieszyć integrację; widzimy tymczasem ucieczkę ku nacjonalizmom. Być może stara Europa, mniej więcej ta z roku 1995, wytworzy potrzebne po temu narzędzia, nie rozpadnie się. Nie wiadomo tylko, czy i na ile pozostanie z nami. Niekoniecznie w sensie formalnym, lecz w rzeczywistości. Dla nas byłoby to katastrofa. Wielki dorobek minionego czterdziestolecia – zmiana paradygmatu polskiej polityki – zostałby wysadzony w powietrze.

Rozpływają się właśnie marzenia o miejscu Polski w gronie kilku państw nadających ton polityce europejskiej. Nie można z tak niską wartością własnego portfela mieć pretensji o czempionat. Tym bardziej kiedy pozostaje się wiecznie naburmuszonym, niezaspokojonym w swych żądaniach egoistycznym bachorem. To tragicznie śmieszne, infantylne i marginalizujące. Odnajdziemy się po latach wielkiego wysiłku, wyrzeczeń i zmian znów w grupie pościgowej za zasadniczym peletonem. O szpicy możemy zapomnieć.

Uzyskaliśmy w minionym ćwierćwieczu – dzięki temu wszystkiemu, co stanowiło o polskiej specyfice, dzięki odzyskanej wolności, dzięki wyzwoleniu ogromnych pokładów energii, dzięki cierpliwości i konsekwencji – wartość większą niż nasze aktywa. Trochę zbieg okoliczności, trochę nasza własna w tym zasługa. Zmieniliśmy paradygmat naszej polityki. Jak pisze Jan Widacki, sens zastąpił mus.

Zaskoczyliśmy świat pragmatyzmem i umiejętnością dialogu. Zaskoczyliśmy umiejętnością ucierania swoich aspiracji i argumentów. Zaskoczyliśmy kompromisem. Tego się raczej po Polakach w Europie nie spodziewano. Do końca lat 80., na pewno do 1987 roku, nie było od Władywostoku po Hawaje rozumnego człowieka, tym bardziej wpływowego polityka, który zaprzeczyłby prawdziwości zdania: Co wojną stanowione, jedynie wojna może zmienić. Idzie o Europę i o Jałtę. Nie biję w polski bęben. Był Gorbaczow. Była konsekwentna, zwłaszcza w Ameryce, wobec Związku Radzieckiego i bloku wschodniego w Europie, polityka praw człowieka. Był instrument – Akt Końcowy KBWE.

Ale i my się zachowaliśmy. Wielki Jacek Kuroń (Nie palcie komitetów, organizujcie je), wielki Wałęsa, który słuchał swojego rozsądku oraz inteligenckiej laickiej i katolickiej (spod znaku KOR, „Tygodnika Powszechnego”, „Znaku”, „Więzi”, KiK-ów) w Polsce mniejszości. Breżniew odszedł dopiero w październiku 1982 r. Nie warto sobie wyobrażać alternatywnej historii – wielkiego przelewu krwi w 1981 roku i międzynarodowych reperkusji takiego tragicznego wariantu wydarzeń.

Jestem okrutny: elicie „Solidarności” udało się oszukać – „Solidarność”, Polskę, Europę i Świat – że „Solidarność” jest taka jak ona. Wąskiej grupie przywódców tej pierwszej, prawdziwej „Solidarności” udało się wydobyć z Polaków najlepsze ich cechy, dać wiarę w sens rozumu, samoograniczyć ten ruch, tak by był gotowy swe cele, zasady i wartości przekuć w realną politykę, kiedy okoliczności zewnętrzne na to pozwolą.

To, a nie gromkie deklaracje o polskim przywództwie, dało nam pozycję przy głównym stole. Żeby do tego dojść, trzeba było i Marca, i Grudnia 1981 roku, i twardego oporu w warunkach stanu wojennego, i dialogu dla porozumienia 1989 roku. W tym gronie przywódców historycznej „Solidarności” nie mogła zrodzić się w stanie wojennym myśl o sojuszu LWP z Kościołem. Ani tromtadracji, ani kapitulacji, ani politycznej głupoty. Rozum. Rachunek. Cierpliwość.

Właśnie to wszystko tracimy. Ten, który proponował w 1983 roku sojusz Kościoła z LWP, czyli Glempa z Jaruzelskim i Kiszczakiem, jeśli to spersonifikować, dzisiaj współrządzi Polską, rozwijając smoleńską mitologię. To się nie może dobrze dla Polaków skończyć.

Polską z wyboru Polaków rządzi partia smoleńskiej mitologii. Partia Jarosława Kaczyńskiego, Antoniego Macierewicza i (choć on formalnie gdzie indziej) Zbigniewa Ziobry. Która odrzuca państwo prawa, kruszy instytucje demokracji, naigrawa się ze sprawiedliwości, wywołuje zakłopotanie Europy i Ameryki, raduje Putina, osłabia naszą pozycję w NATO i w UE. W wewnętrznej polityce bazuje na prostej socjotechnice zdobywania poparcia dla ubezwłasnowolnienia ludzi i ich politycznych reprezentacji. Tworzy instytucjonalne fundamenty władzy autorytarnej. Potrzebuje na to roku, dwóch. Wybory są w 2019. Czasu jest więc dość.

Pieniędzy wystarczy na 2016 i 2017. Rezerwy pozostawione przez poprzedników, zmiana budżetu, mniej lub bardziej jawne zwiększenie podatków, rezerwy walutowe NBP, OFE, akcyza, opłaty paliwowe, zadłużenie, inflacja. Wypuszczony z politycznego kojca Ziobro zrobi dla Kaczyńskiego wszystko, czego ten zażąda. Prokuratura zostanie złamana – dobrzy prokuratorzy mogą być też przecież świetnymi adwokatami. Sądy poddane zostaną częściowo skutecznej presji. Europa – sama w kryzysie – uzna, że Polacy wracają do starego kulturowego koryta. Każdy naród ma prawo wyboru swej drogi ku przyszłości. Wybory 2019 roku, jeśli polska polityka będzie taka, jaką dzisiaj jest, wygra PiS.

Platforma nie ma wiele sobie do zarzucenia. Nie widzi konsekwencji dziesięciolecia niwelowania różnicy do PiS. Swego zadufania, miałkości, partyjniactwa. Nie widzi też konsekwencji braku myślenia wspólnotowego, przeciwdziałającego poczuciu wykluczenia wśród milionów obywateli. Dzisiaj zamiast wewnętrznie się konsolidować – zmierza ku rozproszeniu. Jej przywódca tropi swoich niedawnych wewnętrznych przeciwników. Osobiste ambicje i urazy ważniejsze są od rachunku sił i od zewnętrznego zagrożenia. Petru, jak Zelnik, patrzy w lustro, by lepiej dojrzeć swą piękność. SLD po wielokroć popełniło harakiri. PSL? Świetny przywódca, nie wiem, jak partia. Grabili tak, jak dzisiaj PiS grabi. Wedle możliwości. W sprawach ustroju państwa (służba cywilna, relacje państwo – kościół, prywatyzacja) bliżej im do PiS niż do demokracji.

Co więc robić, by dać szansę demokracji, by obronić wolność, by nie zepchnąć Polski z drogi ku lepszemu?

Zjednoczyć demokratów! KOD niech spróbuje odegrać rolę niegdyjszego Komitetu Obywatelskiego i Lecha Wałęsy. Niech stworzy lustro, w którym przeglądać by się mogły partie ze swoimi programami. A więc niech stworzy możliwie ograniczony zasób celów i zadań państwa, które by mogły cieszyć się szacunkiem i zaufaniem obywateli. Służba Cywilna i linie rozgraniczające instytucje państwa, jego administrację, urzędy, agencje, przedsiębiorstwa od partii politycznych. Niech rozwija fora publicznej debaty o Polsce i o Europie. Niech tej debacie nada walor powagi. Niech obnaża to, co pozorne w demokracji, i pokazuje rzeczywiste przestrzenie wyborów. Niech pokazuje, jak partykularne polityki (edukacja, zdrowie, kultura, mieszkalnictwo, transport publiczny, opieka społeczna, wymiar sprawiedliwości, polityka w zakresie przestrzeni publicznej) wpływają na budowę wspólnotowego charakteru ludzkich społeczności, jak różnicują możliwości i szanse, jak otwierają lub zamykają drogi awansu przez edukację i dostęp do kultury. Kapitał ludzki – diagnoza i standardy. I w końcu zaufanie społeczne – autentyzm, prawda zamiast marketingu. Język. Konsekwencja w samoograniczeniu się władzy.

KOD wyrzekając się bezpośredniego uczestnictwa w wyborach, powinien być ma wskroś polityczny! Powinien zamarkować coś, czego w Polsce mamy głęboki deficyt – społeczeństwo obywatelskie. Stać się współczesnym odpowiednikiem takich środowisk jak w PRL były środowisko „Tygodnika Powszechnego”, „Więzi”, Kluby Inteligencji Katolickiej, KOR, TKN, czytelnicy POLITYKI, miesięczników „Literatura na Świecie”, „Kultura”, „Odra”, kwartalnika „Krytyka”. W ścisłej pielęgnowanej współpracy z NGO-sami, które wyrobiły sobie markę autentycznego zaangażowania w budowanie społeczeństwa obywatelskiego.

W polityce jądrem jednoczenia demokratów powinna być Platforma i Nowoczesna. Razem. Platforma po przeprowadzeniu prawdziwej refleksji nad swoją rolą i swoją odpowiedzialnością w tym zadziwiającym Europe przypadku: jak się to stało, że społeczeństwo niewyobrażalnego sukcesu jest tak wielce sfrustrowane, że wynosi do rządu takich, którzy nie mając realnego pomysłu na zwiększenie dobrobytu, zmierzają do władzy autorytarnej, sprawowanej przez partię o hegemonicznej wobec innych partii, wobec mediów, sądów, gospodarki pozycji? Petru powinien dołączyć. Rywalizacja PO i N+ to recepta na sukces PiS. Nowoczesna ma interesujących posłów i ciekawych ludzi w terenie. Ma dobrą szansę odświeżyć liberalne skrzydło demokracji. PSL to najtrudniejszy puzel w tej propozycji. Uczestnictwo PSL w zjednoczonym obozie demokracji jest możliwe, jeśli alternatywą dla Stronnictwa stanie się niebyt, a konstrukcja list wyborczych sprawi, że tożsamość stronnictwa i jego specyfika zostaną zachowane w przypadku przystąpienia do tej inicjatywy. Z PSL jest trochę jak z uczestnictwem w Unii Europejskiej. Są sytuacje, w których lepiej pozostać w szerszych związkach dla wzmocnienia szans realizacji własnych celów, niż iść w pojedynkę. Te partie i ich struktury powinny otworzyć się na inne środowiska i autorytety, tak jak „Solidarność” w 1989 r.

W perspektywie historycznej proponuję więc reset. Coś w polskiej demokracji się zatarło. Są rzeczywiste przyczyny ucieczki od wolności w postaci zwycięstwa partii smoleńskiej religii jawnie zmierzającej do ograniczenia swobód obywatelskich, wolności i podporządkowania państwa woli politycznej jednego człowieka. Którego wymiar i doświadczenie usprawiedliwiają te aspiracje jedynie w okolicznościach głębokiej depresji kapitału ludzkiego.

KOD może odegrać w tej bitwie o wolność zasadniczą rolę. Jest autentyczny. W politycznym dość marnej jakości teatrze jest to wartość prawdziwa.

Gdyby jeszcze główni partnerzy zdobyli się na odwagę przemyślenia przydatności alfabetycznej konstrukcji wspólnej dla wszystkich listy wyborczej, tak by proces konsolidacji, wyłaniania i legitymizacji przyszłego przywództwa partii i środowisk politycznych obozu demokracji miał rzeczywiście demokratyczny charakter, perspektywa zwycięstwa PiS w wyborach 2019 roku mogłaby się okazać wątła, a zwycięska demokracja uzyskałaby mocny fundament rzeczywistej woli wyborców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 68

Dodaj komentarz »
  1. To, co proponuje Redaktor, to wynik naszych doswiadczeń z czasów opozycji anty-PRL-owskiej, czyli społeczeństwo alternatywne. Jestem za nim jak najbardziej. Trzeba jednak pamiętać, ze sytuacja z lat 70-ych i 80-ych, kiedy elity inteligenckie wkręcały się w struktury robotnicze i stawały się „mózgiem”, jest dziś nie do skopiowania. Dzis mamy do czynienia nie z „klasą robotnicza”, ale z tzw. mierzwa, która jest nie tylko głupia i bez wyobraźni, ale do tego arogancka, agresywna wobec ludzi pracujących glowa i gotowa wszystko podpalić, aby postawić na swoim. Jestem zdania, ze dziś zadanie nr 1, to stworzenie alternatywnej kultury i oświaty w rozmaitych formach. Konieczna jest do tego mobilizacja polskiej inteligencji, która powinna promować na wszelkie sposoby model kultury liberalnej, otwartej i tolerancyjnej, niezrywającej jednak więzów z polskim modelem i tradycją: a wiec katolicyzmem przede wszystkim, choć abstrahowanym od polskiej hierarchii kościelnej, która, sorry, ale egzaminu w najtrudniejszym momencie ostatniego okresu polskich dziejów nie zdała. Taktyka Adama Michnika z lat 70-ych i 80-ych rozumienia ludzkiej religijności nie straciła nic na aktualności. Nie ma miejsca na antyreligijne, antyklerykalne wyskoki lewicy, która wiele przyczynila się do przechyłu polskiego tradycjonalistycznego społeczeństwa w prawo. No i zacznijmy traktować KOD jako zaczątek politycznego osrodka opozycyjnego: powinien powstać opozycyjny Skarb, który będzie finansować opozycyjna działalność. Że trzeba zejść do podziemia, już nie wspomnę.

  2. @Kalina
    11 kwietnia o godz. 9:36 73

    „Konieczna jest do tego mobilizacja polskiej inteligencji…”

    A to jest jeszcze coś takiego jak polska inteligencja?
    Mamy kraj w którym 70% ludzi nie czyta książek, a tych co czytają nie ma zbyt wielu – nakłady przecież na ogól nie przekraczają 2 tysięcy egzemplarzy…
    Nie ma publiczności na ambitnych filmach i spektaklach teatralnych; dawno już padły co lepsze pisma, a te które ciągle wychodzą mają coraz niższy poziom. Porównajmy choćby POLITYKĘ, FORUM, TYGODNIK POWSZECHNY czy DIALOG z czasów PRL z bieżącymi wydaniami… O telewizji już nawet nie wspomnę – dno kompletne.
    Najlepsze polskie uczelnie mieszczą się w czwartej lub piątej setce światowego rankingu…

  3. Kalina – a w 1981 roku ta „mierzwa” nie mierziła ?
    A ze taka jest dzisiaj „klasa robotnicza” to w dużej mierze zasługo tych, co rządzą w Polsce od ponad ćwierćwiecza.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie, panie, zmień pań płytę i nie klep zgranych kawałków. „Solidarność”? A niech was wszyscy…

  6. ” Stąd moralnie oburzające i politycznie destrukcyjne różnice dochodowe. I podążające za nimi różnice majątkowe. Trwale dzielą ludzkość. Wykopują rowy, których bez rewolucji się nie przeskoczy.”

    Marks dobrze wszystko zdiagnozowal, ale wy zrobicie to lepiej niz Lenin, poniewaz gospodarke socjalistyczna polaczycie z demokracja liberalna.
    Jakie to naiwne, a jednoczesnie niebezpieczne myslenie.Mowiac wprost (z pewna przesada)-nie mozna gospodarki komunistycznej polaczyc z demokracja liberalna. To co wyprawia PiS jest juz na to dowodem o dziejach komunizmu w Europie i na swiecie nie wspomne, chociaz poczatki byly zawsze niewinne, bo chodzilo jedynie o „naprawienie krzywd ludu pracujacego miast i wsi.”
    Pan Bog wyrzucajac ludzi z raju na zbity pysk mowil wyraznie, ze od tej pory lekko nie bedzie i zawsze strasznie kara tych, ktorzy probuja wprowadzic sami raj na ziemi.

  7. Ta cała analiza jest oczywiście prawdziwa ale można ją o kant…………… .Jak pan myśli co bedzie za dwa lata?Kasa się skończy i polacy zaczną się burzyć ale aparat policyjny będzie już tak rozbudowany,że nikt nie bedzie chciał kłaść głowy pod topór.Dzisiaj polacy zgodzili się na ordynarną i kłamliwą propagandę oszustów za parę srebrników to myśli pan,że jutro będą walczyć o jakieś idee,które tutaj pan zaczyna roztaczać?Normalnie za takie pomówienia i kłamstwa,które wczoraj usłyszałem to Kaczyński i część jego świty powinna trafić do sądu.Tusk powinien Kaczyńskiego po prostu podać do sądu za pomówienia.Jak się Hydrze łba nie urwie teraz to będzie podobniejak w latach 30 XX-go wieku(przewroty, zamachy i w końcu mordownia)a na demonstracjach trzeba palić kukły Kaczyńskiego,Ziobry i innych a nie uśmiechać się bo jak dzisiaj do ostrej konfrontacji nie dojdzie to jutro będzie za późno.

  8. Amen. Tyle właśnie można zrobić z pożytkiem dla wszystkich.

    Nie rezygnowałbym przy tym z prób namawiania części PiS i KK na zwykłą przyzwoitość. Tam też są normalni ludzie i byłoby kompletną groteską, gdyby prezes i jego świta, będąc w mniejszości i nie mając resortów siłowych, zdołali zamienić cały kraj w izolowany od świata bantustan z umiłowanym przywódcą i cargo-kultem wypadku lotniczego jako głównym świętem państwowym.

  9. Bardzo interesująca analiza zwłaszcza w opisie zjawisk globalnych. Natomiast wnioski i propozycja działań dla Polski mi stanowczo nie odpowiada. Ja jako bezpartyjny już nigdy nie zagłosuję w Polsce za odgórnie narzucaną partią polityczną. Głosować będę tylko na niezależnych obywateli, lokalnych liderów zamieszkałych i znanych w moim rodzimym okręgu. Może kiedyś będę rozważał głosowanie na partie, ale tylko wtedy gdy powstaną obywatelskie i demokratyczne partie, które będą miały w swoich szeregach i w moim rodzimym terenie niezależne, zasłużone osobowości, lokalnych liderów, społeczników reprezentujących lokalne społeczności a nie warszawskich wodzów.

    Takich partii jednak w Polsce nie ma i nie mają szansy powstać. Natomiast te dzisiejsze powinny być zdelegalizowane i oskarżone za zbrodnie przeciwko narodowi polskiemu.

    Partie polityczne są w Polsce totalnie skompromitowane i każde rozwiązanie do nich się odwołujące nie prowadzi do niczego dobrego. Raczej będzie prowadzić do pogłębiania się „depresji kapitału ludzkiego”. Myślę, że dotyczy to również KOD, który dość wyraźnie wchodzi w koleiny kolejnej formacji wodzowskiej będącą prywatną własności paru panów.

  10. „Nie ma miejsca na antyreligijne, antyklerykalne wyskoki lewicy, która wiele przyczynila się do przechyłu polskiego tradycjonalistycznego społeczeństwa w prawo.”

    O Jezulu, koń (może sam Incitatus?) uśmiałby się z otumanienia niektórych konserwatystek „łagiewnickich”. Jakie wyskoki lewicy? Czyżby to one odpowiadały np. za kurs kościółka na całkowity zakaz aborcji? Nie sądzę. To raczej irracjonalny zamordyzm samego katolicyzmu — zakodowany w jego kodzie genetycznym — wprowadził nas na równię pochyłą, która być może wiedzie do jakiejś nadwiślańskiej wariacyjki (farsowej, lecz przez to nie mniej upiornej) na temaciki, jakie swego czasu grali Franco lub Salazar. Za kroczenie po tej równi odpowiada serwilizm klasy politycznej wobec kleru (a nie jakieś rzekome „wyskoki lewactwa”) oraz uległość otumanionego laikatu wobec skansenowo-pogromowej retoryki, jaką od 27 lat forsuje w tym kraju episkopat (myślę przy tym o uległości-podatności, cechującej nie tylko mocherów, lecz także różne Kaliny różnego [excusez le mot] sortu).

    W tym kontekście majaczenia o „przywódczej roli inteligencji katolickiej” są symptomem postępującej (a raczej uwsteczniającej) demencji. To za jej sprawą polscy katolicy klepią opiumowe zdrowaśki i śnią o poczciwych ojcach świętych. I właśnie o to w tym wszystkim chodzi: polska Kalina chce przede wszystkim spać…

  11. @grzerysz

    Ma Pan/Pani oczywiście rację. Piszac o „inteligencji” miałam na myśli ludzi pracujących w kulturze, oświacie i sztuce (sa jeszcze takie dziedziny?). Maja oni obowiązki, jeśli jeszcze o tym nie wiedzą.

  12. @kaesjot

    W 1981 roku to była tzw. klasa robotnicza, której mierzwa bym nie nazwała. Miała swiadomość swoich interesów, nawet jeśli to była „kiełbasa”. No i miała szacunek i zaufanie do ludzi, którzy zechcieli pisać programy i strategie oporu: ludzi z KOR i innych organizacji opozycyjnych

  13. Czytam: „Kiedy w grudniu 1981 roku znaleźliśmy się w naprawdę dobrym, bo we własnym, towarzystwie na warszawskiej Białołęce,….”
    Przed tym były próby targania po szczękach, i tak się musiało skończyć, we własnym towarzystwie w Białołęce. W tym własnym towarzystwie tkwicie do dziś, nie mając krzty szacunku do dwóch pokoleń rodaków, które stworzyły ten kraj, z gruzów, klęski wojennej, pamięci Berezy i ciemnoty. I macie tę waszą, swoją Polskę cofniętą w rozwoju o 50 lat. Nienawidzących się i mściwych ludzi.

  14. @TEODOR PARNICKI

    Panu i takim jak Pan już dziękujemy. Wystarczajaco długo pleciecie od rzeczy, ciemny lud słucha, szlag go trafia, wiec idzie do urny i glosuje na Rydzyka

  15. @TEODOR PARNICKI
    Pan Celiński słusznie zauważa, że ustawianie polskich sporów na linii za i przeciw kościołowi stawia na zupełnie straconych pozycjach obóz antykościelny. Przeciw katolikom w Polsce jeszcze nikt na dłuższą metę nie wygrał. Nawet komuniści.

    Od dawna twierdzę, że ci oszołomieni antyklerykałowie są najbardziej zasłużonymi kombatantami w boju spisienie Polski. Macierewicz będzie wam kiedyś dawał ordery zasługi, za zasługi dla PiS-u.

    Poza tym ci oszołomi antyklerykalni są równie walnięci, podli, załgani i prymitywni jak te oszołomy z sekty smoleńskiej.

  16. Nie podzielam czarnowidztwa Celińskiego. Osobiście jestem raczej dobrej myśli i sądzę, że panoszące się teraz w Polsce zło nie będzie trwało wiecznie, raczej krócej niż dłużej. Kiedyś III Rzesza miała trwać 1000 lat, a skończyło się na 12.

  17. Mądre i gorzkie słowa Autora. Obyśmy zdołali się opamiętać.

  18. Po zapoznaniu się z medialnym przekazem wczorajszej rocznicy zacząłem się zastanawiać, czy na prawdę ten koszmar dzieje się na prawdę. Totalny przerost ideolo, cofający nas mentalnie o dziesięciolecia, niezrozumiały dla innych, poza nami Europejczyków, jest dla mnie przerażający. Wszelkie anty rozwojowe i anty innowacyjne pomysły PO oparte na ustawach o zamówieniach publicznych i finansach państwa z dodatkowymi hamulcami w postaci niezliczonych instytucji kontrolnych mogą się obecnie wydawać szczytem parcia do przodu. Odnoszę wrażenie, że obecnie „ciemności przykryły Ziemię” i nie liczy się nic oprócz archaicznego ideolo. Trudno przewidzieć na ile wystarczy nam zapasów, aby prowadzić te igrzyska. Pobudka wzywająca nas ponownie do zajęcia się otaczającą rzeczywistością może być jak zderzenie z betonem. Młodzi, rzutcy, inteligentni, mentalnie tego festiwalu ciemnoty nie wytrzymają. Czeka nas nowa fala emigracji. Nie za bardzo widzę też chętnych ze świata chcących prowadzić interesy w klimacie PRL’pis. Wzorując się za tym na naszej najnowszej doktrynie obronnej pozostanie nam jedynie odwołanie do Panny Jasnogórskiej i jej ewentualnej łaskawości.

  19. Szanowny Autorze,
    Postulaty racjonalne i dość oczywiste. Aby je zrealizować doświadczeni opozycjoniści solidarnościowi z okresu 1980-1989 powinni wzmocnić intelektualnie władze KODu. Właśnie powinna tam trwać dyskusja programowa. Jednym z elementów pilnej zmiany jest organizacja pod auspicjami KOD wszystkich sił demokratycznych o których Pan wspomina w coś co można roboczo nazwać Front Demokratyczny (FD). Oprócz wymienionych partii powinny się tam znaleźć NGO’sy zainteresowane obroną demokracji oraz wszyscy tworzący różne grupy i grupki demokratyczne w Polsce. FD byłby płaszczyzna współdziałania, koordynacji oraz uzgadniania celów działania. W ramach takiej struktury można dokonać zmian począwszy od diagnozy, przez edukację, organizacje działań wreszcie przygotowania do wyborów.

  20. Jedno Pytanie:
    – Dlaczego naród w demokratycznych wyborach wybrał PiS? Jaki był tego powód?
    Odpowiedź jest wyjaśnieniem Pytań i Niepokojów dotyczących Polski i zawartych w blogu Autora.
    – Co do opisu sytuacji gospodarczej na Świecie.
    Faktycznie trafna diagnoza.
    Tylko jakie wnioski z niej płyną? Częściowo sam Pan dał na nie odpowiedź.
    Wzrost Nacjonalizmów, Wzrastające Niezadowolenie Społeczne, Masowe Migracje.
    —————————————
    Neoliberalizm Ponosi Klęskę. Jest główną przyczyną opisanej sytuacji.
    —————————————
    Z tego powodu – w niedalekiej przyszłości – mogą nas czekać Wojny, w skali lokalnej jak i światowej po to by odnaleźć Nowy porządek Świata, a w szczególności Europy.

  21. @ Kalina, 11 kwietnia o godz. 14:59

    „Ciemny lud” zagłosował w 2015 roku „na Rydzyka” z powodu „antyklerykalnych wyskoków”? Pocieszna teza — proszę wymienić choć jeden taki „wyskok” ze strony PO.

  22. W sporach o Kosciol i Katolicyzm nie nalezy w moim mniemaniu mylic tych dwoch. Wolnosc wyznania i praktyk religinych jest gwarantowana przez Prawa Czlowieka i demokratyczne panstwo. Nie widze w Posce politykow, ktorzy by na serio walczyli z religia.

    Ale jezeli hierarchowie, (czyli Kosciol) pod oslona wolnosci religijnej i/albo powolujac sie na Prawo Boskie uzurpuja sobie prawa np. do wspolrzadzenia i ustanawiania prawa cywilnego, to trzeba z tym jak najbardziej walczyc w imieniu demokracji. Ale nie jest to latwe, bo chytrzy i nieuczciwi hierarchowie zawsze stawiaja znak rownosci miedzy hierarchia (Kosciolem) a religia/wyznaniem.

    Na dluzsza mete walka polityczna z hierarchia jest do wygrania (nawet w Polsce). Bo np. w sprawach codziennych (Sex, chodzenie na msze itp.) coraz wiecej wierzacych po prostu ignoruje hierarchow 😉

  23. Cała polska polityka sprowadza się – i to od zawsze w większym lub mniejszym stopniu – do naganiania ubezwłasnowolnionych, nafaszerowanych strachem i nienawiścią kiboli (teoretycznie zwanych obywatelami) wąskim, koncesjonowanym, pozbawionym jakiejkolwiek reprezentatywności i legitymizacji grupkom kolesi (teoretycznie zwanymi partiami politycznymi) przy zastosowaniu medialnego psychologicznego terroru (teoretycznie zwanego debatą publiczną) w jednej wielkiej pozoranckiej ustawce (teoretycznie zwaną państwem prawa i demokracją).

    Właśnie mamy kolejny stały akt tego przedstawienia. Jedna grupka kolesi apelując do zawiści i zemsty za tak zwany „zamach smoleński” nagania odmóżdżonych kiboli do rezerwatu smoleńskiej sekty. Druga grupka za to bije na alarm w niebo głosy w walce z oszołomstwem, faszyzmem i upadkiem państwa naganiając inne grupy oślepionych strachem kiboli do „konkurencyjnego” rezerwatu mającego chwilowo etykietkę KOD-u.

    I tak to się w kółko kręci. Spirala paranoi i absurdu się rozkręca, bo jak w każdym ćpaniu musi się rozkręcać dostarczając stale coraz większe dawki stracho- i nienawiściorodnego nawozu.

    Ci co się na tę sztuczkę nie nabierają i o wolne, powszechne i równe wybory się dopominają z równymi prawami wyborczymi dla bezpartyjnych obywateli są oczywiście przez obie strony „konfliktu” solidarnie zakrzykiwani i postponowani, bo normalna demokracja urwałaby koło zamachowe i cały motor dla dalszego rozkręcania tej szaleńczej spierali. Ten Front Jedności Wszystkich Sitw i Kiboli widzieliśmy doskonale przy okazji ostatniego referendum w sprawie JOW-ów gdzie od Michników, Kaczyńskich, Macierewiczów, po Paradowskie, Karnowskich, Kurskich, Millerów i Palikotów nagle wszyscy byli przeciw obywatelom, którzy mogliby w wolnych wyborach zrobić z tymi partyjno-kibolskimi bandami porządek.

    Także, Panie Celiński. Nie strasz mnie Pan, bo ja się nie dam nabrać i sterroryzować. Sam się Pan wal ze swoim KOD-em i PiS-em. Ja poczekam ze spokojem aż się wzajemnie pozabijacie i na moment, aż większość Polaków zrozumie, że w Polsce należy wprowadzić normalną demokrację w której każdy obywatel w sposób wolny decyduje, kto kandyduje i kto jest wybierany na posła do Sejmu, i że trzeba solidarnie przegonić wszystkie te wasze partyjne bandy na cztery wiatry.

  24. @ snakeinweb, 11 kwietnia o godz. 15:02

    „Pan Celiński słusznie zauważa, że ustawianie polskich sporów na linii za i przeciw kościołowi stawia na zupełnie straconych pozycjach obóz antykościelny.”

    Wbrew mniemaniom „pana Celińskiego” (a ściślej: tej części post-solidarnościowych elit, która żywiła post-sekularne złudzenia; najpełniej wyeksplikowane w książce Adama Michnika „Kościół, lewica, dialog”) żywienie mniemania, że zasadniczy spór w Polsce rozgrywa się poza antagonizmem między kościołem a liberalną demokracją, było szkodliwym złudzeniem. Ludzie, którzy temu złudzeniu hołdowali, zamiast wzmocnić „kościół łagiewnicki”, doprowadzili do całkowitej kapitulacji świeckiego państwa wobec „kościoła toruńskiego”. I to właśnie ta kapitulacja spowodowała, że kler poparł Kaczyńskiego — ten bowiem przebija w swym serwilizmie każdą ofertę, jaką pod adresem kościoła mógł skierować obóz pseudo-liberalny.

    Reszta (np. enuncjacje o „wyskokach antykościelnych”) to typowe majaki chorej wyobraźni. O tym zresztą pisał już np. Trentowski — że jedną z konstytutywnych polskich wad narodowych jest chorobliwa podatność na wyobrażenia religijne, a ściślej: przesądy suflowane przez kler. Dzisiaj żyjemy w pejzażu takich właśnie przesądów: w kraju, gdzie panuje lęk przed antyklerykalizmem, choć ten ostatni w polskiej polityce występuje w ilościach śladowych; gdzie dominuje antyislamizm bez muzułmanów, antysemityzm bez Żydów etc.

  25. Politycznie, wyborow 2019 nie bedzie kim wygrac. Starzy, jak ja, beda jeszcze starsi. Mlodzi skompromitowali sie glosowaniem na Kukiza i Leroya albo zignorowali wybory zupelnie.
    W kazdym kraju mlodzi to nadzieja i tu Polska ma problem. Obecni mlodzi sa coraz bardziej cyniczni i bezwzgledni. Totalni bez-ideowcy. I w dodatku ucza sie zdobywania wladzy na przykladzie pana Dudy czy hohsztaplerow w stylu Ziobry czy Kurskiego. W kazdym cywilizowanym kraju mlodzi sa motorem postepu, wynalazczosci pozytywnej energii. A w Polsce? Mlodzi to korporacyjni niewolnicy, ktorych mlodzi Rosjanie czy Wegrzy, bija na glowe pomyslowoscia i przesiebiorczoscia. Tacy jacys przecietni sa ci mlodzi Polacy. Na pielgrzymke do Czestochowy to i owszem, ale Swiat zmieniac to ju zNiency czy Anglicy a nasze mlode orly poczekaja az im ktos pod nos podsunie. Wiec jaka przyszlosci mozna sie spodziewac.

  26. @TEODOR PARNICKI
    Powtarzasz się bez sensu. Jakby „liberalna demokracja” wydała wcześniej kościołowi „wojnę totalną” to by tylko wcześniej i nędzniej skończyła niż teraz kończy z Kaczyńskim na jej czele.

    A z anty-islamizmem bez islamu to mnie nie rozśmieszaj, bo zaraz wyciągnę teksty Michnika i całej wierchuszki elit z Gieremkiem i Mazowieckim na czele co pisali o Islamie przy okazji hucpy Irackiej oraz w listach pochwalnych i obronnych Oriany Fallaci, gdy ta była ścigana we Włoszech za rasizm twierdząc, że z brudasami i wszami arabskimi się nie śpi i wzywając do podpalania meczetów. Michnik osobiście wygłaszał laudacja wychwalając jako ostoję europejskiej cywilizacji tę rasistowską dzi….

  27. @ snakeinweb, 11 kwietnia o godz. 18:27

    „… bo zaraz wyciągnę teksty Michnika…”

    No, właśnie. Problem takich jak Pan, dobry człowieku, polega na tym, że wiedzę o rzeczywistości — np. o islamie — czerpiecie z gazet. Mało tego, gazety tworzą waszą rzeczywistość. Nic więc dziwnego, iż żyjecie w kręgu wyobrażeń stereotypowych (a taki np. Michnik to zły Demiurg, którego słowa stają się społecznym ciałem). Muzułmanin to dla was figura z gazety — z katolickiej gadzinówki, z nacjonalistycznego szmatławca.

    W tej sytuacji proponuję: mniej śmieciowej publicystyki, więcej poważnych lektur. „Read Kant, cunt!” — jak śpiewa pewien niemiecki komik.

  28. @ snakeinweb, 11 kwietnia o godz. 18:27

    Była kiedy taka piosenka Kleyffa „Telewizja”:

    Patrzy prawy obywatel,
    Mija dzień za dniem, godzina,
    A z nim razem na kanapie
    Relaksuje się rodzina.

    Z telewizji jego matka,
    Z gazet dzieci do zrobienia,
    Żona jakby wzięta z radia,
    A on cały z obwieszczenia.

    To w całości o Panu, łaskawco — z tą tylko różnicą, że dziś telewizor Pana nie „relaksuje”, a jedynie podjudza.

  29. @TEODOR PARNICKI
    Michnika przypomniałem tylko w opozycji do tezy, że to niby „prawicowość” jest nienawistna i nietolerancyjna natomiast „liberalizm” to czysta tolerancja i miłość. Masowy hejting „liberałów” wobec Islamu sprzed 10 lat jest dobrze udokumentowany. A w KK raczej takich tekstów nie znajdziesz a ostatnio KK w Polsce jako chyba jedyna duża organizacja publicznie wsparł przyjmowanie uchodźców z Syrii nie tylko werbalnie, ale również w czynach.

    Już wspominałem, że w Polsce cała polityka polega na wzajemnym judzeniu i sianiu nienawiści i to jest prowadzone po obu stronach „sporu”. Ty jesteś najwyraźniej ofiarą tej spirali psychozy skoro patrzysz na sprawy tak jednostronnie i topornie. Te wszystkie antykatolicyzmy, antyislamizmy i antysemityzmy to różne strony tego samego medalu.

    Więc rób sobie dalej antychrześcijańską krucjatę. Zostaniesz pewnie wynagrodzony sprawiedliwie przez Macierewicza orderem zasługi dla utrwalania władzy PiS-u.

  30. @ snakeinweb, 11 kwietnia o godz. 19:04

    Biorąc pod uwagę Pańską nadaktywność na blogach „Polityki”, powiedziałbym, że to raczej Pan posiada mentalność misyjną.

    Ja nie prowadzę żadnej krucjaty — zwracam jedynie uwagę na kluczową kwestię, umykającą tzw. katolikom oraz zwolennikom tezy o symetrii między klerykalizmem a anty-klerykalizmem. Otóż taka symetria nie istnieje. Parafrazując Hegla powiedzmy: otaczająca nas rzeczywistość to nie noc, w której wszystkie krowy są czarne. Jeśli nie zdaje Pan sobie z tego sprawy, grozi Panu transmutacja w barana.

  31. @TEODOR PARNICKI
    To ja jeszcze popracuję nad sobą. Jak przetransmutuję w barana to się zgłoszę do Pana i pogadamy we wspólnym języku jak równy z równym. Dziś jeszcze za wcześnie na kontynuowanie tej rozmowy.

  32. @ snakeinweb

    Ociemniała krowa nierzadko miewa wrażenie, że jest otoczona przez krowy. To samo dotyczy baranów. W Pańskim przypadku może zatem być tak, że zwrot „za wcześnie” trzeba zastąpić zwrotem „za późno”. Mimo to proszę nad sobą pracować — może jeszcze nie jest za późno.

  33. dodałbym Boy’a – Żeleńskiego

  34. @TEODOR PARNICKI

    Nie wiem, dlaczego w nagonke antyklerykalna usiluje Pan uwikłać PO, choć rzad pani Kopacz niewątpliwie się zasłużył popierając idiotyczna Konwencje przeciw przemocy. Ale „ciemny lud” zapewne nawet nie załapał, o co tu chodzi:))) Natomiast walką z religią i Kosciołem zasłużyła się głównie lewica, rozmaite Palikoty, Hartmany, Kowalczyki, Makowskie etc., dla których platformą działalności w interesie PiS-u stały się łamy „Polityki”. Akcje pro-genderowe i za małżeństwami homoseksualnymi też zasłużyły się Rydzykowi i obecnej władzy.

  35. Do azur

    12 lat to bardzo długo i jak wiele strasznych rzeczy się wtedy wydarzyło.
    Skojarzenia są prawidłowe ale ciągle mam nadzieję, że moi współobywatele się opamiętają

  36. @Bamse
    W Polsce nie ma współobywateli, bo obywatelem może być tylko wolny człowiek, który ma bierne i czynne prawo wyborcze. To znaczy może według własnej nieprzymuszonej woli kandydować na posła do Sejmu, zgłaszać własnych kandydatów i w końcu wybierać dowolnych kandydatów na posłów do Sejmu.

    W Polsce żaden Polak tego nie może, więc nie jest obywatelem w ogóle. Polak może udać się na emigrację wewnętrzną lub zewnętrzna lub zostać kibolem. Więc nie licz na współobywateli. Na współkiboli możesz ewentualnie liczyć. Jak się zapiszesz do któreś z drużyn.

  37. @ Kalina, 11 kwietnia o godz. 20:32

    „Akcje pro-genderowe i za małżeństwami homoseksualnymi” uznaje Pani za działania anty-klerykalne? Ecce Catholica! — chciałoby się powiedzieć, plwając zarazem na sprośną Brednię, jaka przemawia Pani ustami.

    Przy tym nie tylko Brednia bełkocze; bredzą też inne szatany. Naprawdę uważa Pani, że walka o prawa mniejszości seksualnych napędza zwolenników Rydzykowi? O, ciemna niewiasto! Równie dobrze akcje anty-niewolnicze w dziewiętnastowiecznych Stanach mogłabyś uznać za posunięcia utrwalające nienaruszalność niewolnictwa, a działalność brytyjskich sufrażystek ocenić jako czynnik opóźniający przyznanie praw obywatelskich kobietom… W XIX wieku niektórzy myśleli zgodnie z podszeptami demonów, jakie Panią opętały. Historia przyznała jednak rację tym, którzy bezkompromisowo walczyli z ciemnotą — to dzięki nim (a nie tchórzliwym kunktatorom) zniesiono niewolnictwo i równouprawniono kobiety.

    Tak samo jest i będzie w Polsce. Projekt całkowitego zakazu aborcji pojawia się tutaj nie dlatego, że Kopacz przyjęła konwencję anty-przemocową, lecz dlatego że Kaczyński jest skłonny przynieść zakaz w zębach jako trybut dla biskupów. I jeśli coś się w sprawach światopoglądowych lub bioetycznych zmieni na lepsze — tzn. w kierunku liberalizacyjno-emancypacyjnym — to nie za sprawą pseudo-centrowych, otumanionych konformistów, lecz dzięki oświeconym kontestatorom: jawnie zbuntowanym kobietom, gejom walczącym z otwartą przyłbicą o swoje prawa, szerzej zaś: tym obywatelom, którzy będą metodycznie przeciwstawiać się autorytaryzmowi kleru.

    Kobieto, obudź się z upadlającej nadwiślańskiej drzemki! (Ten patetyczny apel kieruję zarówno do kobiety polskiej w ogóle, jak i do samej Kaliny — zaczadzonej kadzidłem [ufam, iż nie na amen]).

  38. Kolejne „dobre zmiany” PiSsortu…! Ciągle nie wierzę temu Andrzejowi Sebastianowi Dudzie ani tej Beacie Szydło…! Są oni jedynie kukiełkami w rękach prezesa Jarosława Kaczyńskiego…! Niestety, nadal czekają Nas kolejne poPiS-y manipulantów, arogantów i NIErządu…! Szacunek dla Komisji Weneckiej…! PiSsort sprowadzony do parteru…! Wielkie brawa dla Trybunału Konstytucyjnego RP…! Podstawą wszystkich poczynań rządzących powinno być bezsporne przestrzeganie obowiązujących w RP KONSTYTUCJI i zgodnych z nią innych praw…! Przecież to większość Polaków głosowała za taką, a nie inną KONSTYTUCJĄ…! Pod żadnym pozorem nie można jej łamać, tak jak to robią aktualny Prezydent, Premier i Sejm RP…! Należy bronić UNI EUROPEJSKIEJ… NASZE WSPÓLNE DOBRO…! Liczę na to, że Unia Europejska pomoże nam rozwiązać problemy w Polsce…! Wielki Szacunek dla Pana Lecha Wałęsy, za to co zrobił dla Naszej Ojczyzny po roku 1976…! Drugorzędną kwestią jest partia sprawująca rządy w Naszej Ojczyźnie… KOD to nie jest bój o żadną partię… KOD to walka o Wolność i Demokrację dla Wszystkich Polaków…! Brońmy dobrego imienia KOD…! Nie dajmy się sprowokować PiSortom…! Życzę Wszystkim Naszym Rodakom, żeby w roku 2016 otworzyły się im szeroko oczy na demolowanie Naszej Ojczyzny przez PiS…! Niech żyją Wolność i Demokracja…! Prędzej, czy później, dla dobra Wszystkich Polaków naprawimy błędy PiS…! Bardzo nieliczni, moi przeciwnicy w internetowej sieci, zarzucają mi, że się powtarzam w moich komentarzach… Będę to robił nadal, przynajmniej do czasu kolejnych wyborów parlamentarnych i prezydenckich w Polsce… Niestety ciągle są tacy, którym jest bardzo trudno zrozumieć, o co mi chodzi w mojej walce z bezprawiem PiS-u… Dla informacji chciałbym podać, że tych, którzy podzielają moje poglądy na Facebook, jest o wiele, wiele więcej niż moich krytyków… I cała w tym nadzieja na lepsze czasy…! Cenzura PiSsortu staje się coraz bardziej aktywna… Przykładem tego są Facebook w Sieci i Facebook tvp.info… Damy sobie radę bez nich…

  39. @Kalina -11 kwietnia o godz. 13:27
    Doskonale wiem, jaka była i jaka jest „klasa robotnicza” gdyż od 1978 roku pracuje w zakładach przemysłowych. „Inteligenci” , którzy w 1980 roku im doradzali często cytowali słynne powiedzenie Churchilla, że ” kapitalizm jest niesprawiedliwym podziałem bogactwa a socjalizm to sprawiedliwy podział biedy”.
    Strasznie się wówczas „klasa robotnicza” podniecała tym „podziałem bogactwa” a dopiero teraz doświadcza , co oznacza ” niesprawiedliwy” i dlatego duża jej część uważa, że została zrobiona przez opozycyjna inteligencje po prostu w ciula.
    Czy też dlatego zasługują na określanie ich mianem ” mierzwy” potocznie zwanej „gnojem” ?
    Słuszne są ich pretensje czy bezzasadne ?

  40. Kalina
    11 kwietnia o godz. 9:36 73

    Oj, Kalino, oj jedyna (chyba że są Ciebie dwie), oto słowo Twe:

    „Nie ma miejsca na antyreligijne, antyklerykalne wyskoki lewicy, która wiele przyczynila się do przechyłu polskiego tradycjonalistycznego społeczeństwa w prawo”.

    Mogłabyś dać parę przykładów takich wyskoków? Bo skoro zabraniasz, to widać musiały takie być. I to nie „wyskoki” pojedynczych autorów – bo na czym by tzw. wolność słowa polegała, gdyby zabraniać ludziom wyrażania krytycznych wobec religii i Kościoła poglądów? – lecz politycznych partii hen od Marksa. Jako zawansowany alzheimer przypominam sobie, owszem, odwrotność wyskoków, np. przyklepanie przez lewicę konkordatu, wskok Kwaśniewskiego do papamobile, wizytę Jaruzelskiego u papy, zgodę na religię w szkole i brak gromkiego protestu przeciw opłacaniu katechetów przez państwo, no uzbierało by się trochę. Jeśli natomiast za wyskoki uważasz np. istnienie blogu ateisty w polityce.pl, „Faktów i Mitów” czy „Nie”
    Urbana, to aby na pewno wiesz dokładnie, o co Ci w tę naszą piękną wiosnę chodzi?

  41. @kaesjot

    Proszę Pana, klasy robotniczej, która była jeszcze kilkadziesiąt lat temu, już nie ma. Czy jeszcze Pan tego nie zauważył? „Tamta” klasa robotnicza miała świadomość swej odrebnosci, swój etos, swoje cele, a nawet organizację. To byli zwykle robotnicy z dziada, pradziada, dumni ze swej pracy. Dziś są przypadkowi ludzie na umowach śmieciowych, którzy przyjmą kazda pracę niezależnie od poziomu wykształcenia. Jedyne, co ich wyróżnia, to poczucie przegranej i parcie na kasę. Choćby za pomocą przestępstwa, jako ze nie zaszczepiono im w szkole III i IV RP szacunku dla prawa. Jak ci ludzie dziś mają się obrażać o łamanie prawa przez władzę?

  42. @kasjot

    PS. Przyznam, ze nie znałam tego powiedzenia Churchilla:)) Jest genialne…

  43. @TEODOR PARNICKI

    W czasach, kiedy rząd (chyba jeszcze Tuska) usiłował przepchnąć ustawe o związkach jednopłciowych, sondaże wskazywały, że 70% społeczeństwa tego nie popiera. Nie wdaje się w dyskusje, czy to dobrze, czy źle (ja akurat jestem za wsparciem dla ludzi, którzy wybrali niekonwencjonalny styl zycia, a nikomu tym krzywdy nie robia). Niemniej chyba nie ma Pan złudzeń, ze ci, co byli przeciw ze względów doktrynalnych, w większości poszli głosować na Rydzyka:))) Jeszcze inna przyczyna – sprawa imigrantów. Wiekszość społeczeństwa była przeciw ich przyjmowaniu, choć rząd premier Kopacz usiłował choć w minimalnym zakresie wywiazac się ze zobowiazań. Dzis władza po prostu oświadczyła, ze nie przyjmie nikogo. Trudno się więc dziwic, ze słupki poparcia rosna:))) Niestety, ale tak już jest. Jak się robi polityke, nie wolno jej robic w oderwaniu od bazy społecznej. Bo wyjdzie się na tym jak PO na feminizmie, gender i imigrantach.

  44. Najpierw robimy politykę zgodnie z wolą narodu a później naród nie ma już nic do powiedzenia i wychodzi mordownia.Środki produkcji w ręce ludu,Naród,Naród ponad wszystko,Gott ist mit uns i można tak w nieskończoność i mamy narodowy socjalizm.Co może tego nie widać?Lepiej się przestańmy uśmiechać na tych demonstracjach to muszą być demonstracje z mocnym uderzeniem.Tu już nie ma na co czekać .Tu niestety trzeba walczyć .

  45. @Kalina – upraszcza Pani sprawę. Ci robotnicy z dziada , pradziada to byli głównie na Śląsku i we Wielkopolsce gdzie istniał przemysł jeszcze z czasów zaborów. W czasach PRL-u większość stanowili ci, o których mawiało się, ze „granatem zostali oderwani od pługa” dlatego właśnie hasła Solidarności szybko u nich chwyciły.
    Ci robotnicy z tradycjami to byli odporni na solidarnościowa demagogię ale ich głosy rozsądku ( oni wiedzieli, że ” bez pracy nie ma kołaczy” i że nikt nikomu za darmo nic nie da ) zostały zakrzyczane. Jeżeli mieli jakieś obiekcje do komuny to wynikały one z panoszenia się w zakładach ” ignorantów z awansu społecznego” – takich, co to niedawno jeszcze boso krowy pędzili a teraz wielki majster, kierownik a nawet dyrektor.
    Ja sam długo nie mogłem zrozumieć ojca, który w czasie wojny przymusowo pracował w DMW (wcześniej i obecnie HCP ) a mimo to zawsze chwalił i stawiał nam za wzór niemiecki porządek, organizacje i rzetelność w pracy. Później spotykałem sie z wieloma przypadkami gdy ci, którzy jak mój ojciec przymusowo pracowali z niemieckich zakładach większym szacunkiem darzyli niemieckiego majstra czy kierownika ( wymagający ale sprawiedliwy ) niż tych powojennych, z partyjnego zadania.
    Co zostało z hasła – ” socjalizm – TAK, wypaczenia – NIE ” ?
    Teraz mamy _ ” socjalizm – NIE, wypaczenia – TAK”.
    I to nie wyłącznie wina PIS-u -oni forsują tylko inny wariant wypaczeń.

  46. Aby nie być lemingiem wysyłam linka na petycję w sprawie podania się do dymisji przez prezydenta oraz rozpisania nowych wyborów do parlamentu
    https://secure.avaaz.org/pl/petition/Prezydent_Rzeczypospolitej_Polskiej_Pan_Andrzej_Duda_Wzywamy_Pana_do_zrzeczenia_sie_urzedu_Prezydenta/?anUMukb
    Niechaj każdy robi co uważa za słuszne

  47. @ Kalina, 12 kwietnia o godz. 9:32

    Szanowna Pani, przede wszystkim PO ustawy o związkach partnerskich nie próbowała „przepychać”. Przeciwnie — zrobiła wszystko, by sprawę utopić, pozorując przy tym pewne działania. Druga sprawa — poparcie społeczne. Gdyby rządowi zależało na tej akurat sprawie, przygotowałby wcześniej kampanię informacyjną i sondażowa akceptacja mogła być większa. Trzecia rzecz: istnieją pewne kwestie — a jedną z nich (w istocie najważniejszą) są prawa człowieka — w których rządzący po prostu nie mogą kierować sondażami. Dotyczy to np. kary śmierci, czy równouprawnienia mniejszości. I wreszcie czwarta kwestia. Jak rozpoznaje Pani „bazę społeczną”? W Polsce, zanim prawica nie rozkręciła — razem z mediami (nie tylko prawicowymi) — histerii na punkcie uchodźców, społeczne poparcie dla ich przyjmowania było stosunkowo wysokie. Następnie — wraz z zalewem odpowiednio formatowanych memów medialnych, a jednocześnie przy agresywnej retoryce PiS-u i obłudnym kunktatorstwie PO — panika anty-uchodźcza zaczęła znajdować odzwierciedlenie w sondażach.

    Wniosek z tego jest jeden: każdy, komu zależy na społecznym poparciu dla danej kwestii, po prostu musi o nie zawalczyć. Innymi słowy: rozumnie, metodycznie, a niekiedy wręcz bezkompromisowo kształtować społeczną świadomość — zamiast biernie ulegać trendom (w tym wypadku: szantażom demagogów kultywujących przesądy najbardziej uwstecznionych grup społecznych).

    Powyższą tezę podkreśliłbym tym bardziej, że badania wskazują na emancypacyjny potencjał w kwestiach światopoglądowych. Dzisiaj 40% respondentów opowiada się za LIBERALIZACJĄ ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny. 20% chce zaostrzenia przepisów, 24% pozostawienia ich bez zmian, 16% nie ma zdania (http://polska.newsweek.pl/ratujmy-kobiety-aborcja-zlagodzenie-przepisow-barbara-nowacka,artykuly,383560,1.html).

    Jak widać, grupa pro-choice ma w tym układzie (przy tak sformułowanych pytaniach) zdecydowaną przewagę na opcją anty-choice. Co za tym idzie, zwolennikom liberalizacji należałoby raczej zalecać aktywną walkę o przeciągnięcie na swą stronę niezdecydowanych — a chowanie się po szafach (to zalecenie jest tym bardziej naglące, że druga strona barykady nie przebiera w środkach. I to ona — wbrew uparcie powtarzanym nonsensom o rzekomej ofensywności strony liberalnej — zawsze była stroną bardziej agresywną i demagogiczną).

    To samo dotyczy walki o prawa mniejszości seksualnych. Badania Macieja Gduli, skoncentrowane m.in. na stosunku polskiej wsi do związków partnerskich, ukazują istotny potencjał liberalny nawet tam, gdzie wedle stereotypów powinna kumulować się wyłącznie represyjna zakamieniałość. „Przyglądając się kwestii stosunku klasy ludowej do homoseksualności też możemy się zdziwić. Gdy podczas badań nad praktykami kulturowymi klasy ludowej pytaliśmy o to, co ludzie sądzą o dwóch mężczyznach w związku mieszkających razem, zadziwiająco często słyszeliśmy, że nie jest to problem. Nasi rozmówcy stwierdzali, że ‚nie mają nic do tych ludzi’, ‚jak jest im dobrze, to niech sobie żyją’, ‚w każdym trzeba widzieć człowieka niezależnie od wyglądu, ubioru czy religii’. Oczywiście zdarzały się też wypowiedzi niechętne osobom homoseksualnym, ale powiedzmy też sobie szczerze, że ciężko oczekiwać w takich kwestiach totalnej jednomyślności w grupach tak wielkich jak klasy” — pisze Gdula (http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20160301/kto-nas-straszy-czarnym-ludem). I konkluduje: „Jedno jest natomiast pewne: niechęć do osób homoseksualnych nie jest w klasie ludowej dominującym wzorcem”.

    W związku z powyższym pozostaje mi tylko stwierdzić, że to raczej Pani enuncjacje pozostają w bardzo luźnym związku z „bazą społeczną”. Niestety, nie jest to związek partnerski — ani emancypacyjny. Raczej nacechowany stereotypowo paternalistycznym wyobrażeniem o niezmiennie „ciemnym ludzie”, który kupuje wyłącznie klesze bajdy. W tej sytuacji proponuję powrót na ziemię — w rzeczywistości wygląda ona inaczej niż w szkiełku represyjnych stereotypów.

  48. @ Kalina, 12 kwietnia o godz. 9:32

    Szanowna Pani, przede wszystkim PO ustawy o związkach partnerskich nie próbowała „przepychać”. Przeciwnie — zrobiła wszystko, by sprawę utopić, pozorując przy tym pewne działania. Druga sprawa — poparcie społeczne. Gdyby rządowi zależało na tej akurat sprawie, przygotowałby wcześniej kampanię informacyjną i sondażowa akceptacja mogła być większa. Trzecia rzecz: istnieją pewne kwestie — a jedną z nich (w istocie najważniejszą) są prawa człowieka — w których rządzący po prostu nie mogą kierować sondażami. Dotyczy to np. kary śmierci, czy równouprawnienia mniejszości. I wreszcie czwarta kwestia. Jak rozpoznaje Pani „bazę społeczną”? W Polsce, zanim prawica nie rozkręciła — razem z mediami (nie tylko prawicowymi) — histerii na punkcie uchodźców, społeczne poparcie dla ich przyjmowania było stosunkowo wysokie. Następnie — wraz z zalewem odpowiednio formatowanych memów medialnych, a jednocześnie przy agresywnej retoryce PiS-u i obłudnym kunktatorstwie PO — panika anty-uchodźcza zaczęła znajdować odzwierciedlenie w sondażach.

    Wniosek z tego jest jeden: każdy, komu zależy na społecznym poparciu dla danej kwestii, po prostu musi o nie zawalczyć. Innymi słowy: rozumnie, metodycznie, a niekiedy wręcz bezkompromisowo kształtować społeczną świadomość — zamiast biernie ulegać trendom (w tym wypadku: szantażom demagogów kultywujących przesądy najbardziej uwstecznionych grup społecznych).

    Powyższą tezę podkreśliłbym tym bardziej, że badania wskazują na emancypacyjny potencjał w kwestiach światopoglądowych. Dzisiaj 40% respondentów opowiada się za LIBERALIZACJĄ ustawy z 1993 roku o planowaniu rodziny. 20% chce zaostrzenia przepisów, 24% pozostawienia ich bez zmian, 16% nie ma zdania (por. sondaż „Newsweeka” z kwietnia 2016 roku).

    Jak widać, grupa pro-choice ma w tym układzie (przy tak sformułowanych pytaniach) zdecydowaną przewagę na opcją anty-choice. Co za tym idzie, zwolennikom liberalizacji należałoby raczej zalecać aktywną walkę o przeciągnięcie na swą stronę niezdecydowanych — a chowanie się po szafach (to zalecenie jest tym bardziej naglące, że druga strona barykady nie przebiera w środkach. I to ona — wbrew uparcie powtarzanym nonsensom o rzekomej ofensywności strony liberalnej — zawsze była stroną bardziej agresywną i demagogiczną).

    To samo dotyczy walki o prawa mniejszości seksualnych. Badania Macieja Gduli, skoncentrowane m.in. na stosunku polskiej wsi do związków partnerskich, ukazują istotny potencjał liberalny nawet tam, gdzie wedle stereotypów powinna kumulować się wyłącznie represyjna zakamieniałość. „Przyglądając się kwestii stosunku klasy ludowej do homoseksualności też możemy się zdziwić. Gdy podczas badań nad praktykami kulturowymi klasy ludowej pytaliśmy o to, co ludzie sądzą o dwóch mężczyznach w związku mieszkających razem, zadziwiająco często słyszeliśmy, że nie jest to problem. Nasi rozmówcy stwierdzali, że ‚nie mają nic do tych ludzi’, ‚jak jest im dobrze, to niech sobie żyją’, ‚w każdym trzeba widzieć człowieka niezależnie od wyglądu, ubioru czy religii’. Oczywiście zdarzały się też wypowiedzi niechętne osobom homoseksualnym, ale powiedzmy też sobie szczerze, że ciężko oczekiwać w takich kwestiach totalnej jednomyślności w grupach tak wielkich jak klasy” — pisze Gdula (por.”Dziennik opinii”, „Kto nas straszy czarnym-ludem”). I konkluduje: „Jedno jest natomiast pewne: niechęć do osób homoseksualnych nie jest w klasie ludowej dominującym wzorcem”.

    W związku z powyższym pozostaje mi tylko stwierdzić, że to raczej Pani enuncjacje pozostają w bardzo luźnym związku z „bazą społeczną”. Niestety, nie jest to związek partnerski — ani emancypacyjny. Raczej nacechowany stereotypowo paternalistycznym wyobrażeniem o niezmiennie „ciemnym ludzie”, który kupuje wyłącznie klesze bajdy. W tej sytuacji proponuję powrót na ziemię — w rzeczywistości wygląda ona inaczej niż w szkiełku represyjnych stereotypów.

  49. Panie Redaktorze, od pewnego czasu nie mogę dobrze spać. Obawiam się, że nocny niepokój i zrywanie się z łóżka trawi nie tylko mnie ze wielu Polaków pamietających ocet na półkach, godzinę policyjną od 22.00 i zaraz opuszczania własnego województwa. A potem przyszła wolność. Mogliśmy przemieszczać się z miejsca na miejsce, mogliśmy podróżować, zaczęliśmy coraz bardziej otwarcie mówić co myślimy nie bojąc się, że sąsiad znów doniesie i do mojego domu następnego dnia zapuka milicja obywatelska. Dziś stajemy się świadkami odwrotności. Rezygnacja z podróżowania na rzecz chołubienia gminy rodzinnej, niechęć do obcych, obrażanie się na krytykę i wymachiwanie pozwami za znieważenie czynią, że coraz gorzej czuję się w Polsce. Boję się publicznie wygłosić krytykę PiSu, bo zostanę słownie sponiewierany (raz prawie pobity) lub co gorsza wybija mi szyby w samochodzie, domu, pracy. Dziś wolność i demokracja obnażyły największą ohydę swojego ułomnego dziecka, które stało się karłem kultury dyskusji, dobrego wychowania i odpowiedzialności za własne słowa nawet pod maską anonimowości. Straciliśmy nie tylko politycznych sojuszników w Europie, nie tylko szacunek zwykłego obywatela EU i Ameryki. Straciliśmy wiarygodność jako NARÓD i ta strata boli mnie najbardziej.
    W listopadzie 2011 Jarosław Kaczyński domagał się przywrócenia kary śmierci. Czekać tylko kiedy plany zostaną wdrożone a Tusk stanie przed pisowskim trybunałem stanu za zdradę ojczyzny i zamach, za które należy się najwyższy wymiar kary. Czekać tylko kiedy Kaczyński zmieni konstytucję, by wreszcie zgodnie z prawem ograniczyć wolność słowa opozycyjnego, rozgonić demonstracje KODu, wsadzić do więzienia ich organizatorów. Nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków z historii europejskiej, utraty niezależności państwa, dojścia Hitlera do władzy, wojen XX wieku.
    Ja, jednostka, skromny obywatel Polski, czuję się bezradny, czuję się zdruzgotany czytając codzienne wydarzenia z Polski, które doprowadzą mojnkraj do rychłego upadku, politycznego chaosu i być może wojny domowej. Polak powstanie przeciwko Polakowi i poleje się krew.
    To Pan, Panie Redaktorze napisał o cherlawej opozycji i to prawda. Opozycja jest tylko z nazwy, jedyną i mocno niepewną siłą jest KOD, ale nie możemy od tej organizacji wymagać wszystkiego. To nie KOD jest odpowiedzialny za fizyczne przywrócenie ładu i porządku na Polsce lecz my, Polacy. To my, jednostki musimy powiedzieć dość, musimy się zjednoczyć i wyjść na barykady zanim będzie za późno i polski Hitler dojdzie do absolutnej władzy. Pan sam, ani ja sam nie damy rady we dwójkę. Musi być nas więcej, dla których przyszłość Polski i ich rodzin jest bardzo ważna. Jeśli zamkniemy oczy, jeśli przemilczymy sytuację lub machniemy ręką to na pewno kolejne wybory wygra PIS.
    A potem już będzie po wszystkim.
    Potem już tylko zlikwidują takich jak my, jak kiedyś Żydów, wierzących, że byli suwerenną częścią narodu niemieckiego.

  50. „Gdyby rządowi zależało na tej akurat sprawie, przygotowałby wcześniej kampanię informacyjną…”

    To jest akurat jedna rzecz, której żaden rząd nigdy (za mojej pamięci) nie robił konsekwentnie – szerokie kampanie informacyjne.
    Wiele mniej lub bardziej kontrowersyjnych rzeczy możnaby „przepchnąć” (z braku lepszego słowa), gdyby byłyby poparte zmasowaną, długotrwałą kampanią informacyjno-propagandową (takie „ciemny lud to kupi” w dobreym tego słowa znaczeniu) To dotyczy wielu rzeczy – segregacji odpadów, jazdy po pijaku i wielu, wielu innych.

    Ale nie – w Polsce nagle wchodzi w życie przepis, konsultacje społeczne są pozorowane i morda w kubeł obywatelu (przy czym wiele z tych przepisów i tak jest praktycznie martwych – gadanie przez komórkę podczas prowadzenia samochodu itp.).

  51. Nie podzielam pesymizmu Celińskiego. Budowla PiS-u oparta na kłamstwie i obłudzie rozleci się szybciej niż nam się wydaje, bo nie wytrzyma konfrontacji z rzeczywistością.

  52. @TEODOR PARNICKI

    Chyba nie zamierza Pan nikogo przekonywać, ze na PiS i Kukiza głosował „jasny” lud, a nie „ciemny”:))) Wszystko, o czym Pan pisze, wynika: z ciemnoty (brak świadomości, ze popieranie homoseksualizmu jest sprzeczne z doktryną katolicką), z przywiązania do „wiary ojców i dziadów”. Taka jest baza spoleczna, takie są badania socjologiczne i nic na to nie poradzimy, jeśli nawet jakas wieś zasiedlona przez „chłopów” z pobliskiego miasta nie ma nic przeciwko homoseksualistom, Żydom i „czarnuchom”. Spróbowałby Pan zadac takie pytanie w rzeszowskiem, czy w okolicach Włodawy…

  53. @ azur

    Też myślę, że jakoś to będzie. Trzeba mieć po prostu szczęście. Przecież Putin nie podstawi podstępnie ruskiej brzozy wszędzie.

  54. @ Kalina, 12 kwietnia o godz. 14:08

    Pani tu wciska ciemnotę. Przy czym to ja odwołuję się do badań socjologicznych (Gdula), Pani natomiast do własnych intuicji na temat rzeszowskiego. Mógłbym zresztą okolice Włodawy skontrować okolicą Janowa Lubelskiego, gdzie mam rodzinę na wsi. Są to chłopi z dziada pradziada, a nie imigranci z miasta. I z tymi chłopami regularnie miewam dokładnie takie rozmowy, jakie opisywał Gdula. „Żyj i pozwól żyć” — zasada starego dobrego konserwatyzmu bywa wciąż bardzo żywotna na polskiej wsi (o czym przekonują mnie udokumentowane badania empiryczne oraz własne doświadczenia).

    W tym kontekście apel: Zamiast szukać kołtuna pod Włodawą, proszę zlokalizować go okolicach własnego ciemienia. Namierzyć i obciąć — obiecuję, że nie zaszkodzi. I nie będzie bolało!

  55. @TEODOR PARNICKI

    Az z ciekawości wklepałam w Google nazwisko doktora Macieja Gduli:))) Socjolog z kręgu „Krytyki Politycznej”, który jeszcze niedawno zachwycał się wynikiem wyborczym zjednoczonej lewicy:))) Panie Parnicki, proszę sobie z nas nie kpic i nie powolywac się na jakiegoś socjologa-krzaka i sięgnąć do wyników długoletnich badań profesora Czapińskiego, który jest człowiekiem poważnym w przeciwieństwie do pańskich fantasmagorii spod Wlodawy

  56. @Kalina
    Popieram, ale się nie wtrącam.

    Każdy sobie znajdzie „eksperta”, który dostarczy ekspertyzę pasującą do tezy. Jak mistrzu w tej dziedzinie, niejaki Macierewicz.

  57. @ Kalina, 12 kwietnia o godz. 16:32

    Przecież to Pani bredziła coś o Włodawie. Przypisywanie własnych urojeń innym ludziom to częsta jednostka chorobowa wśród katolików. Sugeruję kozetkę — choć nie wiem, czy akurat pod Włodawą (w ostateczności mogłaby być gdzie indziej)…

    Próba dyskredytacji Gduli poprzez reductio ad Criticam nie świadczy najlepiej o Pani kompetencjach retorycznych („Krytyką Polityczną” straszą być może w szkółkach niedzielnych, w normalnym świecie jednak związki z KP nikomu nie wydają się zdrożne). Na demonstrowany przez Panią obskurantyzm dotyczący świata polskiej socjologii spuszczę zasłonę miłosierdzia (nawiasowo jedynie wspominając, że Gdula to pracownik prestiżowego Instytutu Socjologii UW, o czym Pani najwyraźniej nie ma pojęcia).

    A propos Czapińskiego natomiast — gdzie w jego badaniach wyczytała Pani poparcie dla swoich tez? Diagnoza społeczna 2015 nic nie mówi na temat relacji między poczuciem bycia atakowanym katolikiem a głosowaniem na konkretne partie polityczne.

    Czapiński pisze natomiast o utrzymującym się trendzie sekularyzacyjnym („od 2007 r. do spadkowego trendu instytucjonalnych zachowań religijnych dołączył także spadek częstości modlitwy w trudnych sytuacjach życiowych i spadek ten pogłębiał się w kolejnych pomiarach. Także w 2015 r. nastąpił dalszy spadek osób uciekających się w trudnych sytuacjach do modlitwy do najniższego poziomu w historii pomiaru [od 1995 r.]).

    To mogłoby oznaczać, że „antyklerykalne wyskoki” przynoszą jednak skutki proporcjonalne do zamierzonych. A może Polacy sekularyzują się samoczynnie, bez podszeptów ze strony „lewaków”? To chyba jeszcze gorzej, bo to znaczyłoby, że parafialne pranie mózgów nie działa (w 2015 roku tylko 40% respondentów deklarowało regularny udział w praktykach liturgicznych). Tak więc, z jakiej strony nie spojrzeć na polską religijność, diagnozy stawiane przez Panią mają niewiele wspólnego z diagnozami Czapińskiego — a i słaby związek z rzeczywistością. Rzeczywistość zaś jest taka, że postawy konserwatywne (48%) oraz autorytarne (46%) stanowią jednak mniejszość (co nie zmienia faktu, że Polska jest pod tym względem podzielona niemal na pół i trudno przewidzieć wynik zapasów sił wolnościowych z demonami zamordyzmu). Niemniej, nawet w grupach nastawionych na dominację ludzie zdecydowanie wrodzy „obcym” oraz zwolennicy kary śmierci i kar fizycznych nie mają miażdżącej przewagi (w kwestii stosunku do obcych postawa wroga wygrywa w stosunku 54:46; odnośnie kar fizycznych dominuje zdecydowany sprzeciw wobec ich stosowania w stosunku 69:31; w sprawie kary śmierci poparcie dla niej w grupie dominacyjnej wynosi 61:39 — i to prawdopodobnie jest najbardziej niepokojący element; znaczna większość zwolenników postaw dominacyjnych popiera karę śmierci [zdecydowanie jednak nie godząc się na kary fizyczne]).

    PODSUMOWUJĄC: Pani ma nie tylko słaby kontakt z bibliotekami, ale i z ludźmi. Takie są skutki nadmiernego przesiadywania w internecie i bezmyślnego kopiowania „wiedzy potocznej”, jaka krąży w sieci (zwłaszcza polskiej, jednej z najgłupszych w Europie).

    Dlaczego zatem poświęcam Pani tyle czasu? Cóż, najwyraźniej wciąż żywię złudzenia, że wystarczy liznąć choć trochę wiedzy (specjalistycznej), by zorientować się w komplikacjach otaczającej nas rzeczywistości. Jeszcze raz podkreślam: ona ma niewiele wspólnego z demagogicznymi uproszczeniami, jakie próbuje tu Pani forsować.

  58. @Teodor Parnicki
    Bywało, że „krzyżowaliśmy szpady” po tej samej stronie tzw. barykady, ale – moim zdaniem – traktuje pan @Kalinę zbyt obcesowo, a że wyniośle – to mało powiedziane. Przede wszystkim, po prostu niegrzecznie.
    Nie trawię buty pod płaszczykiem erudycji i choćby najsłuszniejszych, również dla mnie „najmojszych” racji.

  59. Istnieje jednak normalność, normalność w której eliminuje się skrajności, pozwala się dokonywać własnych wyborów, gwarantuje się prawa i wolności, daje się szanse. Normalność nie jest wolna od korupcji, nadużyć, koniunkturalizmu. Zawsze znajda się skorumpowani, taka jest natura ludzka. Ale normalność, poszukuje i nie pozwala im przejąć inicjatywy, wymusza poszanowanie praw i równości – rozumu, tolerancji, pracy, cierpliwości — Nie wypuszcza skrajności z marginaliów.
    To co się dzieje w Polsce to nie jest normalność. Tragicznym jest nasz wybór, ze musimy wybierać miedzy brakiem perspektyw a krokiem wstecz. Ze skrajności zaczynają dyktować warunki. Zacznijmy wiec od siebie! Angażując się już w istniejące struktury polityczne/lokalne. Wymuszajmy zmiany od środka. Nie obwiniajmy polityków za nasz los. Sami jesteśmy sobie winni, wybierając właśnie takich polityków. Jak chcemy normalności, musimy sami o nią zadbać, w przeciwnym razie tracimy czas.

  60. @mag

    Spoko…Chyba nie sadzisz, ze „pan parnicki” jest w stanie mnie obrazić:))) Przywyklam do lewckiego chamstwa, które zwykle idzie w parze z wymóżdżeniem. Kończmy już, nasz Gospodarz zasługuje na rozmowy na wyższym poziomie. Pozdrawiam:))

  61. Strasznie Pan uderza w wielki ton: obwieszcza koniec demokracji, przerażenie Zachodu itp. itd.
    A już remedium – przyjmując Pana punkt widzenia – zupełnie nie trafione.
    Właśnie kształt naszej demokracji liberalnej wcielonej w życie planem Balcerowicza należy obwinić o zanik naszego kapitału społecznego (lub o uniemożliwienie jego podniesienia się po odzyskaniu wolności).
    Rola państwa została zredukowana do funkcji fiskalnej.
    Relacje między państwem i obywatelem, a w końcu same stosunki międzyludzkie, uległy szybkiej merkantylizacji.
    A więc niemoc państwa i wzbudzona nieufność obywateli (wynikająca z napięcia relacji: klient – sprzedawca) odpowiada przede wszystkim – pomijając zaszłości historyczne – za obecny stan społeczeństwa.
    Tak więc mrzonką jest według mnie oczekiwanie, iż gremia liberalne raptem – po ćwierć wieku! – będą zdolne stworzyć zaczątki społeczeństwa obywatelskiego. Bo przecież go jeszcze w ogóle nie ma! Wokół egoizmu nie da się zbudować sensownej wspólnoty. Nawet jak trwoga przyciśnie :).

  62. @Kalina 12 kwietnia o godz. 14:08
    „””
    Chyba nie zamierza Pan nikogo przekonywać, ze na PiS i Kukiza głosował „jasny” lud, a nie „ciemny
    „””

    Tak to mozna sobie bredzic dosc dlugo. Jaki lud wykopal PiS 41.5% do 32% glosow w 2007? Homofobi? Antyaborcjonisci?
    PiS przegrywal wszystkie wybory od 2007 do 2014. Moze mi pamiec nie dopisuje, ale w owych latach potrafisz sobie przypomniec aby PO zdolalo kiedykolwiek przelicytowac PiS w wazeliniarstwie w stosunku do KK? Nie? To gdzie dokladnie mozna znalesc ta ultra-konserwatywna „wiekszosc” Polakow anty-invitrowcow, etc.?

    PiS ani nie wygral bo ultra-konserwatyzm to to co wyborcze misie w PLu kochaja najbardziej ani nie bedzie rzadzic wiecznie bo kto wie, opozycyjna partia X bedzie miala na sztandarach wywalanie kapelanow z ochotniczych druzyn strazackich i sluzb celnikow rzecznych & sadzawkowych.

  63. @Kalina
    Mam tylko jedną prośbę. Wyrzuciłam ze swojego słownika „lewacki”, „lewactwo” itp. I Tobie też radzę takich słów nie używać.
    Szasta się nimi na zasadzie epitetu i nikt już nie wie („w dzisiejszych czasach”), co właściwie znaczą.
    Pozdrawiam

  64. @ mag, 12 kwietnia o godz. 18:40

    No nie wiem… Z mojego punktu widzenia pani Kalina jest katolickim pół-trollem (to akurat gatunek nie najbardziej diaboliczny, wystarczająco jednak wredny i szkodliwy). Czy pół-trolle należy traktować „grzecznie”? Być może, choć osobiście uważam, że to mało skuteczne.

  65. @mtwapa

    Jakie szanse ma dzis w Polsce lewica, świadcza ostatnie wybory:))) Zjednoczona lewica, czy podzielona lewica – nie wchodzi do parlamentu, nie ma na to szans. Zato weszły dwie partie klerykalne, nacjonalistyczne, a dwie liberalne własnie dostaja zadyszki. Moze zaczniecie Państwo lewicowi wreszcie patrzeć realnie na rzeczywistość? Żeby wykopać obecna junte potrzeba zjednoczenia wszystkich sił: i tych liberalnych, i tych lewicowych. Tylko z kim tu się porozumiewać, skoro na lewicy umyslowa kasza?

  66. @ Kalina, 13 kwietnia o godz. 9:03

    Szanowna Pani, zgodziłbym się, że potrzebne byłoby porozumienie szeroko pojętego obozu liberalnego. Jakie warunki bazowe — jakie minimum programowe — Pani proponuje? Jeśli jednym z warunków mają być hasła typu „Nie drażnić kościoła” lub „Nie wchodzić w wojenki kulturowe”, to wówczas cała sprawa nie ma sensu. Z mojego punktu widzenia bowiem to właśnie owo „niedrażnienie” (a w istocie spełnianie wszystkich roszczeń na wyprzódki) spowodowało m.in. (choć był to długi i złożony proces, trwający przynajmniej trzy kadencje), iż w ostatnich wyborach zwyciężyła opcja klerykalno-nacjonalistyczna.

  67. @TEODOR PARNICKI

    Proszę jeszcze raz przeanalizować pański tok myslenia: ponieważ społeczeństwo jest ogólnie rzecz biorąc prawicowe, katolickie i idzie na pasku Koscioła, należy z tym Kosciolem się rozprawić i wszystko będzie cacy. Nie wiem, w jakim jest Pan wieku, ale najwyraźniej Pan nie zna historii walki PRL-u z Kościołem. Az do jej niechlubnego, haniebnego końca, w którym Kościół i jego wpływy odegrały wazna role. Sterowania wiec recznego mamy serdecznie dość, a głównie dlatego, ze jest ono całkowicie nieskuteczne

  68. @Kalina 13 kwietnia o godz. 9:03

    No to jest wlasnie kasza umyslowa w postaci czystej: wyciagnac jedne wyniki wyborow ignorujac pozostale z 10ciu lat i popedzic bijac sie po udach z radosci „a nie mowilam?”. Kalina2 od 2007 moglaby piac do 2015 jak to sie oszolomstwo w PLu skonczylo.

    Czemuz az czemuz w super-kato-konserwatywnym PLu Szydlo & co. pedaluja do tylu szybciej niz Armstrong jak im kilka pan z wieszakami w dloniach na ulice wyszlo?

  69. @ Kalina, 13 kwietnia o godz. 14:09

    Znowu projektuje Pani na mnie własne przesądy. W istocie przecież to Pani wydaje się, że nasze społeczeństwo jest tak klerykalne, że każda krytyka kleru skaże krytykującego na polityczny niebyt.

    Ja twierdzę coś innego. Przywołując m.in. Czapińskiego (Pani też się na niego powołuje, nie znając wszelako jego badań), stawiam tezę, że polska jest autorytarna i konserwatywna jedynie w połowie (a ściślej: w 48%) — i nawet ta mniejsza połowa się sekularyzuje. Na pasku kościoła chodzi natomiast post-solidarnościowa i post-komunistyczna klasa polityczna — i to z jej mniemaniami (to także Pani mniemania) należy się rozprawić, tzn. wykazać ich bezpodstawność lub słabe osadzenie w realiach. O słabym związku z rzeczywistością świadczy choćby przywoływanie analogii z PRL-em. III RP to nie PRL, a współczesna krytyka patologii pożerających kościół nie ma nic wspólnego z jego prześladowaniem — jest natomiast (a w każdym razie powinna być) walką o kontrolę państwa nad strukturami kościelnymi. Nie bowiem tolerować pozostawania tych struktur poza kontrolą liberalnej demokracji. Jeśli zaś chodzi o ręczne sterowanie, to dziś forsuje jej kler — narzucając elementy prawa wyznaniowego świeckiemu państwu oraz ludziom niepodzielającym bioetycznych i politycznych przesądów tegoż kleru. I tego sterowania coraz więcej ludzi ma i będzie miało dość — co zaczyna pokazywać aktywność społeczna krystalizująca się wokół sprzeciwu wobec całkowitego zakazania aborcji. Z biegiem czasu kler będzie miał coraz bardziej pod górkę — ta korporacja zdaje sobie z tego sprawę, dlatego tak się piekli i próbuje osłabiać polskie państwo oraz społeczeństwo obywatelskie.