Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

20.04.2016
środa

Kaczyński mistrzem skuteczności?

20 kwietnia 2016, środa,

Gdyby zapytać dziennikarzy, który przymiotnik oddaje najtrafniej ich ocenę Jarosława Kaczyńskiego jako polityka, wybór „skuteczny” nie miałby konkurencji. Kaczyński ogrywa wszystkich krajowych konkurentów. Zewnętrznych (liberałów i z lewicy) i wewnętrznych (z własnego obozu). Po ośmiu wyborczych porażkach, kiedy inni daliby sobie spokój, Kaczyński triumfuje podwójnie. Ma prezydenta i ma rząd. Oni, i wszyscy inni, nawet zajmujący najwyższe stanowiska, to marionetki bez wyrazu i twarzy. Kaczyński spełnia najbardziej niewyobrażalne w „normalnym” państwie współczesnej Europy marzenia. Rządzi jednoosobowo. Legislaturą i egzekutywą. Nie ma tylko jeszcze sądów, ale i to może być kwestią czasu. Tak sprytnie się ustanowił, że w świetle prawa nawet jeśli Polska znów stanie się państwem prawa, odpowiedzialność go nie obejmie. Chyba że posunie się jeszcze dalej. Jeśli określenie „robi, co chce” ma sens, to Kaczyński mu je właśnie nadaje. Robi dosłownie, co chce. Jak demiurg.

Mistrz skuteczności? Nie uważam. Wielki psuj. Satrapa, który w sześć miesięcy wypchnął Polskę poza krąg wpływowych uczestników świata Zachodu. I który skazuje Polaków na ponowną marginalizację. Przerywa, oby nie bezpowrotnie, wielkie, historyczne (czyli na miarę zmiany epok i paradygmatów kulturowych i politycznych) procesy modernizacji i trwałego zakotwiczenia Polski w cywilizacji Zachodu. W perspektywie dekady, może w krótszym czasie, wpycha Polaków w biedę. Polecam czytelnikom przykład Argentyny Perona. Upaństwowienie wielkiej idei zapatrzonego w siebie satrapy niesionego entuzjazmem gawiedzi było bardzo twarde. I trwałe. Nawet najwyżej wyniesione biało-czerwone sztandary nie wypełniają deficytów wiedzy i demokratycznej kultury. Już dzisiaj świat przeciera oczy. Zadziwiające polskie ćwierćwiecze społeczeństwa rozumnie budującego fundamenty demokratycznej i samorządnej państwowości oraz konkurencyjnej gospodarki, i te poprzednie piętnaście lat Polaków skutecznie zrzucających z siebie jarzmo niewolnika, to jedynie, okazuje się, jakiś epizod, nie norma.

Dzisiaj znów krzyżem błogosławieni wychodzą na ulice szeregi młodych ONR. To też efekt moralnego nihilizmu i historycznego kłamstwa, jakim Kaczyński spaja ludzi niewyposażonych w umiejętność odróżnienia prawdy i kłamstwa, rzeczywistości i mitu, a poszukujących namiastki choćby wspólnoty, której są potrzebni i w której czują się bezpiecznie. Jedną z istotnych przyczyn łatwości, z jaką przyjmowane są zmyślenia opowieści o Polsce antypolskich spisków, ruiny gospodarczej i europejskiej niewoli PiS, a także części Kościoła katolickiego, są nieodległe w czasie, a obecne w naszej codzienności produkty szaleństw głupawego w politycznych jego implementacjach polskiego neoliberalizmu. Szczególnie jasno oświetlone w dziedzinie edukacji i kultury, a także komunikacji społecznej. Ale i w sferze materialnej – specjalnie w kompletnie niezrozumiałych i szybko do czasu rosnących różnicach dochodowych i majątkowych.

Tak, Kaczyński jest mistrzem skuteczności w kraju głupawych mediów, prymitywnej polityki, haniebnej swym poziomem edukacji obywatelskiej i Kościoła, którego nie potrafię umiejscowić, bo jego wymiar religijny i formacyjny od kilkudziesięciu już lat nie jest jasny. Kaczyński jest mistrzem skuteczności pośród europejskich i polskich współczesnych liliputów. Pośród gigantów jest śmiesznym swoją małością wiedzy i emocji człowiekiem.

Wie o tym. To jest jedna z przyczyn wycierania ze świadomości Polaków pamięci takich postaci jak Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek. Ten kompleks tłumaczy furię, z jaką Kaczyński próbuje zabić cywilnie Lecha Wałęsę. Prawdziwa wielkość nie obawia się innej wielkości. Wielkości obawia się małość. Nawiasem – Platforma do ostatnich swoich dni nie odczytała zagrożenia, jakim było brukowanie drogi PiS do władzy. Zamiast jednoczyć polską demokrację uporczywie ją dzieliła. Zamiast rozwijać służbę cywilną – zwijała ją. Zamiast ograniczać partyjniactwo – uznawała je za oczywistego towarzysza władzy.

Europa współczesna wzięła się z katastrof dwóch wojen, tak w czasie bliskich, że stały się doświadczeniem dojrzałego w latach 40. i 50. XX wieku pokolenia: Francuzów, Belgów, Niemców, Holendrów, Włochów i innych, gdzie były uniwersytety, wolna prasa, gdzie czytano książki, oglądano filmy, debatowano i gdzie zrozumiano, że nieokiełznane prawami jednostki nacjonalizmy to pewna droga do zatracenia. Kontekst Związku Radzieckiego i śmiertelnego zagrożenia czerwonym totalitaryzmem dla modernizującej się Europy był silnym impulsem dla polityk na rzecz wyrównywania szans młodego pokolenia i systematycznego podnoszenia poziomu życia uboższych grup społecznych. Nie dziwiono się progresji podatkowej. Budownictwu czynszowemu. Darmowym uczelniom. Systemom stypendiów uczniowskich – wszystkiemu, co wyrównywało szanse.

Tego akurat nie tylko Kaczyński i PiS nie rozumieli. Tego do dzisiaj nie rozumie cała prawie polska warstwa polityczna. On szczególnie anachronicznie, ale reszta też z głowami w przedunijnej polityce. Demokracja zawsze w końcu wymaga akceptacji ludu. Do uzyskania akceptacji potrzebny jest marketing, to oczywistość (której nie widziano na starcie), ale i treść. Potrzebny jest dialog równych z równymi. To nie przypadek, że pośpiech w polityce jest dla demokratów niepokojący. W demokracji musi się znaleźć czas na przekonanie możliwie wielkiej rzeszy ludzi. Nie siłą, lecz informacją, rozmową i skłonnością do kompromisów.

Najważniejsza jest kultura. Wszystko, co dobre, i wszystko, co złe jest z ludzkich mózgów i serc. Polacy, w swojej politycznej większości, mają po prostu inne kryteria niż świat, za którego część się uważają. Dopóki nie zrozumie się tu, że sukces powojennej, dzisiaj już siedemdziesięcioletniej jednoczącej się Europy to sukces jej rozstania się z nacjonalizmami i równoczesnego przyjęcia głębokiej polityki społecznej, dopóty jesteśmy pasażerami na gapę. Na dodatek jadącymi na cycku. Byle ostrzejszy zakręt wyrzuci nas do rowu. Europa to najpierw wartości. To kultura. To edukacja. Reszta jest bardzo istotna, ale po, a nie przed. Kaczyński nie ma o tym pojęcia. Studiował u Ehrlicha, ale bez zrozumienia. W latach 70., kiedy studiował, systemu europejskiego w Polsce nie było. Potem nie jeździł. Języków nie zna. Nie czuje. Boi się. Unika.

Kaczyński wywołuje konflikt za konfliktem, izoluje Polskę, wzbudza bezgraniczną niechęć opozycji. Notowania rosną. Jest śmieszny swoją niezbornością, językiem, anachronicznością, niezrozumieniem elementarnych spraw współczesności. Wygrywa wybory. Robi ze swoich wyborców idiotów, przedstawia najzupełniej różne swoje twarze, lekceważy. Rządzi, nie narażając się na konstytucyjną odpowiedzialność. Nie traci energii ani czasu na urzędową celebrę. Jego wyborcy stają się wyznawcami religii, którą tworzy. On lepi dla nich Boga. Chce stawiać ołtarze. Sam zadowoli się funkcją odźwiernego. Wyznawcy zapewnią mu władzę. O prawo nie ma potrzeby się więcej niepokoić.

Jak i o świat. Europa taka, jaka dzisiaj jest, to nie jest jego świat. Nie zależy mu na niej. Ci, którym zależy i którzy zechcą się o nią upomnieć, staną się zdrajcami. Gorszymi Polakami. Córkami i synami komunistów. Złodziejami. Znów dzieli. Miliony zechcą pozostać po właściwej, czyli korzystnej dla siebie stronie. Gospodarka niedoboru sprzyja władzy autorytarnej, bo od niej zależy, kto co ma. Ona więc jest coraz istotniejszym punktem odniesienia dla kształtowania codziennych zachowań. Granice pozostaną otwarte. Kaczyńskiemu nie zależy na męczennikach obcej jemu sprawy. Chce mieć wyznawców. Chce, by go ktoś wreszcie pokochał. To jest ta subtelna nić wiążąca go z ministrem, dla którego mundur, broń, dyscyplina są ważniejsze dla obrony idei niż państwa. Oddziały obrony wewnętrznej przy jednoczesnym rozmontowywaniu sojuszów zewnętrznych to znak ich czasu. Ich to znaczy obu.

Kraj, którym Kaczyński rządzi, dotychczasowy niekwestionowany lider we wschodniej Europie, stał się, w pół zaledwie roku, przedmiotem prawdziwej troski Parlamentu Europejskiego, Komisji i Rady Europy, a także rządów takich państw jak Niemcy i Stany Zjednoczone. Czy sprawcę tego wszystkiego, Jarosława Kaczyńskiego, rzeczywiście z sensem nazwać można politykiem skutecznym?

Czymże więc jest polityka? Przecież tylko ślepiec nie dostrzega, że Kaczyński prowadzi Polskę wprost ku przepaści. To nie jest kwestia deliktu konstytucyjnego. To nie jest kwestia nieuwagi, pośpiechu bądź przesadnej pazerności w powiększaniu swojego władztwa. Kaczyński wyzwala z Polaków demony. Sieje nienawiść. Dzieli tak, że ponowne sklejenie społeczeństwa nie jest możliwe. Już dzisiaj stoją naprzeciw siebie dwa sobie kulturowo obce, czytające odmienne gazety, słuchające innych stacji telewizyjnych, chodzące albo niechodzące do kościoła narody, które łączy jedynie język i flaga.

Czy to jest miara skuteczności polskiej polityki? Które rubieże korzystnie się dla Polaków przesuwają? Wolność? Dobrobyt? Bezpieczeństwo? Pozycja Polski? Odzwierciedlona pośród innych duma wielkiego społeczeństwa, które zrzuciło niewolę i stało się wzorem dla innych w budowie demokratycznego państwa prawa i bogacącego się społeczeństwa? Które?! Marnej kondycji są ci, którzy zdolność do zdobywania pozycji samowładcy utożsamiają z wielkością. W polityce, w warunkach pokoju przynajmniej, skuteczność jest konieczną towarzyszką wielkości.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 58

Dodaj komentarz »
  1. Mam osobiście przekonania liberalne, ale akceptuje socjalny wybór większości obywateli naszego kraju i nie wydaje mi się, aby Jarosław Kaczyński działał bez celu i bez sensu, prowadząc kraj na skraj przepaści i jeszcze krok dalej…, choć mam wrażenie często, że po prostu lubi bredzić. Uważam, że Jarosław Kaczyński przygotowuje swoim postępowaniem raczej miejsce dla trwałej obecności konserwatywnej prawicy w Polsce. Prawicy mocno opartej o kościół katolicki. Zmieniają się więc raczej w moim odczuciu osie demokracji na skutek zmian w realnym układzie sił w społeczeństwie i do tych zmienionych osi należy dopasować ład konstytucyjny. Niknie cały czas podział na postkomunistów zwolenników zachowania szczątków z ustroju PRL w nowej rzeczywistości, oraz modernizatorów, a pojawia się oś podziału na konserwatywną prawicę i liberalnych zwolenników globalizmu oraz osoby o nowoczesnych przekonaniach lewicowych. Zarówno konserwatywna prawica jak i liberałowie oraz nowoczesna lewica może funkcjonować akceptując zarówno zasady państwa socjalnego wyznaczone ustawodawstwem UE, jak i globalnego rynku. Dopiero odejście PiS od tego wyznacznika konsensusu pchnęło by Polskę w kierunku przepaści. Tymczasem na następcę Kaczyńskiego szykowany jest Morawiecki junior. Prawdziwy wilk w przebraniu baranka. Wilk w sensie tym, że był w przeszłości zwolennikiem skrajnie neoliberalnego projektu gospodarczego i jak widać sprytnie maskuje się narracją kaczą. Jeśli do tego dojdzie, że polska prawica przejmie idee liberalizmu gospodarczego, do czego jednak droga jest bardzo daleka, to w Polsce wykształci się stopniowo podobny układ do tego jaki istnieje w krajach anglosaskich. Do tego jednak trzeba uporządkowania kwestii praworządności i zmiana nastawienia elit z pasożytniczej na odpowiedzialną. Perspektywa 50. lat. W międzyczasie będzie trwał okres przejściowy, jeśli nie dojdzie do jakieś rzeczywistej katastrofy.

  2. On jest skuteczny ,bardzo ,bardzo.Jak za przeproszeniem Adolf,na początku drogi do władanie światem,Czyli skutecznoścć dla zguby.A cel skuteczności.Żaden .Poplątanie z pomieszaniem jak to u myślących inaczej bywa.W tle zemsta taka jaką miał Adolf, po klęsce w pierwszej wojnie światowej.Tylko inni ludzie ,inne okoliczności światowej przyrody ,czyli globalna wioska ,efekt motyla i media.Ale elektorat ten sam.Zapyziały w idealizmie ,biedny i ogłupiony ,z zamordowanym rozumem.A narzedzie narodowy socjalizm ,czyli rozwalanie wszelkich struktur łączących narody dla wspólnego dobra.U Adolfa elita walczyła do końca.Dziś ,znajdą się kumaci ,którzy opuszcza okręt przed szczurami.

  3. Celiński pisze: „Kaczyński prowadzi Polskę wprost ku przepaści.” Nie tylko Kaczyński proszę Pana. Pan także i cała ta ferajna solidarnościowa łącznie z neoliberalna lewicą, Balcerowiczem, Michnikiem , biskupami i opozycjonistami. To już waściowie jest nad samą przepaścią i tylko zwycięska wojna z Rosją nas uratuje.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Strasznie nudzicie tym Kaczyńskim. Macie jakąś obsesję na punkcie tego moralnego i politycznego kurdupla. Tylko Kaczyński, Kaczyński, Kaczyński. Napisałby Pan raz porządny tekst o Rozbójniku Rumcajsie, to przynajmniej byłoby ciekawie o poważnej postaci prowadzącej poważną politykę i byłby jakiś łyk świeżego powietrza. Od tego pompowania Kaczyńskiego jako straszydła ma się już tylko mdłości.

    Wiadomo, że Polska jest tak ustrojowo zorganizowana, że państwo jest prywatną własnością partii politycznych i ich bonzów, a obywatel w państwie nie ma nic do gadania. Własność prywatną należy szanować, więc niech ten Kaczyński robi sobie ze swoim prywatnym państwem, co mu się żywnie podoba. Byle mi się do życia prywatnego i rodzinnego nie wtrącał. Jak on tę granicę uszanuje, to ja uszanuję jego i nie będę mu się w sprawy jego prywatnego państewka wtrącał. Ja jestem bezpartyjny, a o partyjne państwo niech się użerają partyjni. To ich sprawa, nie moja.

  6. Nasza chata skraja i oto Kaczyńskiemu chodzi.No jeszcze mamy dojną UE no to ostrożnie.Do czasu.Takich obojętnych jest dużo więcej ale wszyscy w tej chacie mieszkamy i czy się to podoba czy nie wszystko co złe ,czy dobre wcześniej czy później nas dotknie.Najlepiej schować głowę w piasek ale panie „sieciowu wężu” tyłek zostaje na wierzchu .Jedni poklepią, drudzy nakopią a jeszcze inni wydymają .Można liczyć na szczęście.

  7. Nie ma przypadku. PiS i władzy, ONR itd. to także dzieło tych, których p. Celiński popierał, ile mocy. To oni spaprali wszystko, mając władzę przez 8 lat i pełnię rządów (marszałkowie Sejmu i Senatu, większość parlamentarna, prezydent i premier).

    A, Giertych (który nie zmienia poglądów) tępiony przez pańskie środowisko za faszyzm już nie jest faszystą, już może defilować na czele KOD-u? No, to jak to jest?

  8. Muszę przyłączyć się do licznych już tu głosów, że ciągłe demonizowanie Kaczyńskiego robi się już nudne.
    Jak przez ostatnie ćwierćwiecze ludzi miało się za nawóz historii, doszło do zapaści w służbie zdrowia, upadku kultury, wielomilionowej emigracji, istnienia praktycznie wyłącznie tandetnych i/lub zakłamanych mediów oraz niekończących się afer i przekrętów to mamy to co mamy.
    Przypomnę też, że Polska nie od dzisiaj stała się krajem peryferyjnym przetwórców skóry i drewna i skręcaczy sprzętu AGD.
    Przypomnę również co niedawno powiedział pan w wywiadzie na innych łamach:

    „„Platforma była nijaką, typowo polską partią nomadów. Taką mazowiecką, z Kongresówki, z zaboru rosyjskiego. Partią od braku większych ambicji, od kunktatorstwa, od chłopskiej pazerności. Partią ludzi zachwyconych sobą, swoim awansem, niezdających sobie nawet sprawy z ograniczeń włas­nych horyzontów. Im się wszystko należało. Nomenklatura głuptaków…”

    I niby czego innego można było się w efekcie spodziewać?

  9. Świetnie i celnie, panie Andrzeju.

    Kaczyński…Chce, by go ktoś wreszcie pokochał”
    Chce być kochany, więc „wyzwala w Polakach demony” i sieje nienawiść.
    Z deficytu miłości, z nadmiaru odrzucenia biorą się wszyscy autokraci, tyrani, zbrodniarze i psychopaci.
    Hitler, Stalin, Mussolini, Franco, Pavelić, a też Peron, Pinochet, Saddam, Kaddafi, Chomeini, Pol-Pot, Suharto, Amin, Bokassa – wszyscy byli odrzucani i niekochani, a kończyli na zbrodni.
    Jest to ten sam mechanizm psychologiczny,mający swoje subtelne odmiany. Kaczyński tak strasznie cierpiał, tak mu brakuje uznania i przytulania, że na wszystkich nieprzytulających go musi się zemścić, za pomocą państwa polskiego oraz wybitnie własnych akolitów – niewolników nienawiści, podobnie jak on głodujących z braku uznania.

    Wszyscy niekochani i nieutuleni Polacy – powstańcie z kolan, złączcie się i zemścijcie się ! Oto program pisokonieczności.

  10. Panie Redaktorze, ja – gorszy sort, zdrajczyni, swinia odciagnieta od koryta i złodziej powiadam Panu: To wszystko prawda, co Pan pisze o Kaczyńskim. Ale błagam: nie demonizujmy i nie kreujmy tego reliktu polskiego „strasznego mieszczaństwa” bez wiedzy o swiecie, wykształcenia ogolnego, kultury ogólnej i zwykłej ciekawości innych wartości i form na jakowegos demiurga. Facet jest skuteczny z jednej podstawowej przyczyny: trafia w marzenia i upodobania licznej grupy społecznej. Te grupe Pan nieco odmalował: to mierzwa bez kultury i wykształcenia, ogladajaca w telewizji godzinami mecze i tandetne seriale, a jej dominujaca emocja jest straszliwa zawiść wszystkiego i wszystkim. Nawet emerytom emerytury i tego, ze chcą pracować. Ale jest jeszcze emanacja tej grupy, czyli „politycy” związani z PiS (w tym i cos, co trudno nazwać partia polityczna, a co nosi nazwe Kukiz15). To pozostajaca na przerazajacym poziomie banda cynicznych buraków goniących jedynie za kasą, która uwierzyla, ze stoi ponad prawem i poki co – wszystko jej wolno. I osobiście zajęłabym się tą grupa przestępczą, a relikt „strasznego mieszczaństwa” p.t. Kaczyński zostawiłabym w spokoju. Ma tyle lat, ile ma, więc wyżej kolan nie podskoczy.

  11. To wy, solidarnościowcy, traktowaliście Polaków z niewyobrażalną pogardą: przypadkowe społeczeństwo, mohery, wataha do wyrznięcia, gorszy sort… To tylko niektóre wasze określenia, nawet komuna tak nie gardziła Polakami…

  12. Kalina
    20 kwietnia o godz. 13:49 253

    Ja, mierzwa bez kultury i wykształcenia, moher, oszołom, przypadkowe społeczeństwo, wataha do wyrznięcia itd. dziękuję ci za twoją mowę miłości…

    Natomiast troszkę przesadzasz nazywając polityków związanych z PO przerażającą bandą cynicznych buraków goniących jedynie za kasą. Np. pani Bieńkowska wcale nie goniła za kasą i jasno powiedziała, że będzie pracować za 600 zł miesięcznie. Pozdrowienia dla Chlebowskiego…

  13. @ prospector

    Już Konfucjusz, czy inny mądrala mówił, że jak nie masz możliwości czegoś zmienić, to to olej i się nie przejmuj (czy jakoś tak).

    Więc to nie jest kwestia chęci lub nastawień, lecz poczucia realizmu i obiektywnej niemożności oddolnego wpływu obywateli na politykę własnego państwa. Obywatele bezpartyjni, jak ja są ustawowo wykluczeni z uczestnictwa w procedurach wyborczych do Sejmu. I żadne chęci, żadne pieniądze, żaden wysiłek i żadne zdolności nie mogą tego stanu zmienić. Zatem skoro jest to fizycznie niemożliwe, to po co się tym stresować? Trzeba całe to państwo, te wybory i te partyjki olać.

    Bezpartyjni nie mogą ani kandydować, ani zgłaszać swoich kandydatów ani wybierać swoich kandydatów do Sejmu. A wielu, jak ja, z mafiami partyjnymi nie chce mieć absolutnie nic do czynienia. Więc trzeba przyjąć realistycznie do wiadomości, że jest się systemowo z państwa wykluczonym. I się z tym pogodzić. Przecież nie przejdę na terroryzm.

    Jeśli myślisz, że ja wydziwiam, to się mocno mylisz. Ja nazywam słowami, to co masa ludzi w Polsce podświadomie lub intuicyjnie czuje i to co się powszechnie niemal na każdym kroku przejawia, a co nazwałbym totalnym wyalienowaniem się państwa ze społeczeństwa oraz społeczeństwa z państwa, którym towarzyszy wszechogarniająca niemal każdy fragmencik publicznego życia obojętność, poczucie niemocy, depresja, wzajemna pogarda.

    Zamiast się ciągle nawalać w „wojnie polsko-polskiej” POPiS.dzielonych spocznij na chwilę i o tym pomyśl.

  14. Panie Redaktorze,

    Czy to nie jakiś absurd, że przyszło nam teraz tęsknić do poziomu mediów z czasów PRL? Do ówczesnej POLITYKI, KULTURY, FORUM, TYGODNIKA POWSZECHNEGO? DIALOGU, FILMU NA ŚWIECIE? Do Telewizji Polskiej z Kabaretem Starszych Panów i Teatrem Telewizji; do prowadzących programy z klasą Jana Suzina czy Lucjana Kydryńskiego albo Ireny Dziedzic?
    Na początku tego roku profesor Bronisław Łagowski napisał:

    „W latach 60. zaczął ukazywać się tygodnik „Forum” poświęcony przedrukom z prasy zagranicznej, głównie zachodniej. Jego pierwszym redaktorem był Jan Gerhard – pisarz, działacz polityczny, człowiek zaciekawiający. Miał on znakomite rozeznanie w prądach myślowych politycznych, a także filozoficznych i miał też wyczucie ważności poglądów. „Forum” za jego redaktorowania dawało bardzo ciekawy obraz życia intelektualnego, zwłaszcza we Francji, którą Gerhard najbardziej się interesował. Utkwiły mi w pamięci artykuły poświęcone strukturalizmowi (w wersji literackiej i filozoficznej), który wówczas był nie tylko powierzchowną modą, lecz zjawiskiem przełomowym, spychającym egzystencjalistyczny i marksistowski „humanizm” na boczny tor. Pojawiły się nowe kombinacje idei nietzscheanizmu-freudyzmu-marksizmu; przewrotowe, bo dawniej nie do pomyślenia. Wystarczy przykładów, bo chodzi mi tylko o pokazanie charakteru publikacji. Do naszego instytutu filozofii przyjechał (lata 70.) stypendysta francuski i stał się gorliwym czytelnikiem „Forum”, gdzie znajdował dobrze wyselekcjonowane artykuły czy ambitne eseje, których musiałby szukać w wielu tygodnikach zachodnich. Ten charakter „Forum” utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas po śmierci Gerharda, za redaktorstwa Michała Hofmana. Mógł polski czytelnik zaznajamiać się z „duchem czasu”, z przemianami, jakim podlegała Europa. Później, już w III RP, „Forum” stawało się coraz ładniejsze pod względem graficznym, ale utraciło atrakcyjność intelektualną, cały swój ideologiczny „seksapil”, nie miała redakcja wyczucia, co ważne, a co banalne w prasie zachodniej”.

    Dokładnie tak było – FORUM zacząłem czytać pod koniec lat 60.
    A czym jest to pismo teraz? Bardzo kolorowym dwutygodnikiem obrazkowym dla – mówiąc bardzo delikatnie – średnio rozgarniętych…

  15. @ grzerysz

    Propagandę i media w komunie może niektórzy wspominają z rozrzewnieniem. Ja nie, ale trochę to rozumiem. W komunie pod okiem cenzora lektura prasy była jak szukanie igły w stogu siana, przy czym igłą była wartościowa, często sprytnie przemycona informacja a stogiem siana była jałowa i schematyczna propaganda. Jak człowiek już tę igłę znalazł to miał powód także do intelektualnej satysfakcji.

    Dzisiaj natomiast szukanie wartościowej informacji przypomina bardziej szukanie igły na dnie szamba. Igłą jest znowu informacja a szambem jest kloaka wypełniona tonami tak zwanych opinii, gdzie każdy, byle kto, byle kiedy, byle co i bez żadnych podstaw może naszczać i nasrać. Nawet jak już znajdziesz tę igłe, to nie odczuwasz żadnej staysfakcji, bo jest od stóp po czubek głowy w gnoju ukąpany.

  16. Kalina
    Tak jak Ty zgadzam sie „in principium” z tym co pisze p. Celinski. Z tym co piszesz mam klopot bo jako Narod jestesmy wyjatkowo durni. Tak sie zlozylo, ze mieszkalem w kilku krajach o ktorych mozna powiedziec, ze byly na roznych poziomach rozwoju kultury i cywilizacji. I z zalem musze powiedziec, ze nie widze rownie twardoglowego narodu jak my Polacy. Odpornosc na wiedze i slepota na to czego uczy Historia jest zadziwiajaco jaskrawa. Zadnych refleksji, zadnej lekcji, zadnych. Jestesmy wyjatkowo zawistni, malostkowi, dosyc ponurzy i przywiazani do miernoty. Ciepla woda to nie byl wcale wymysl Tuska. To nasza cecha narodowa.

  17. @snakeinweb
    20 kwietnia o godz. 14:38 258

    „igłą była wartościowa, często sprytnie przemycona informacja a stogiem siana była jałowa i schematyczna propaganda”.

    Chyba żyliśmy w różnych krajach albo czytaliśmy inne czasopisma.

    „Dzisiaj natomiast szukanie wartościowej informacji przypomina bardziej szukanie igły na dnie szamba…. Nawet jak już znajdziesz tę igłe, to nie odczuwasz żadnej staysfakcji, bo jest od stóp po czubek głowy w gnoju ukąpany.”.

    Z tym akurat się zgadzam w 100%.

  18. @grzerysz
    Całkiem możliwe, że żyliśmy w różnych krajach albo czytaliśmy inne czasopisma. Ale u nas w Szczecinie z pewnością działał i szalał tak zwany Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, bez pozwolenia którego do sfery publicznej nawet mucha się nie przecisnęła.

  19. Europa Wschodnia wraca do miedzywojennych korzeni, nacjonalizmu i faszyzmu. Okres przejsciowy sie wlasnie zakonczyl i wylaniaja sie realia rzeczywistych osi politycznych. Solidarnosc byla tworem nienormalnym, skupiajacym wszystkie orientacje w oporze wobec wspolnego wroga. W warunkach bardziej normalnych wylania sie prawdziwy charakter polityczny narodu.Polski problemem politycznym jest brak uksztaltowanych partii politycznych, nadmiar tymczasowych partyjek. Przyszlosc Polski zalezy mniej od Polakow, bardziej od tego co sie stanie w Europie. Jesli faszyzm wroci do Europy Zachodniej, widzimy poczatki tragedii. Jesli nie wroci, Polska scena polityczna sie z czasem wyrowna. Kaczynski jest ostatnim beknieciem PRL z przyczyn biologicznych. Wiecej nie bedzie.

  20. @pawel markiewicz
    20 kwietnia o godz. 14:43
    Wybacz ale w swoim poście popełniasz podstawowy błąd wszystkich polskich liberałów a i komuniści się o to potknęli – byłoby cacuniu gdyby tylko naród był inny. Czterystu lat niewolnictwa, elegancko przezwanego przez potomków szlacheckich wyzyskiwaczy pańszczyzną, czterystu lat ogłupiania kontrreformacyjną propagandą NIE WYMAŻESZ. Pozostaje więc nauczyć się z tym żyć i tego używać albo zmienić kraj (co ja rozważam). Kaczyński okazał się w tych warunkach mistrzem (+okoliczności mu sprzyjały), jego stwierdzenie na temat liberałów, że są ,,obcą garstką” zawiera w sobie ziarno prawdy. Spójrz – on+Kukiz mają znaczącą większość w Sejmie + te pięćdziesiąt kilka procent co uznali i uznają od lat za stosowne nie fatygować się głosować tworzą przytłaczającą większość. Gdyby ta niegłosująca większość uznawała liberalne idee za bliższe sobie niż kacze rojenia to pewnie by poszli PiS powstrzymać, nieprawdaż?
    Walczy się wojskiem jakie jest, trzeba mu jednak zaproponować idee warte tej walki. Walczyć o kolejny zegarek dla Miśka Kamińskiego sam rozumiesz…Wielki Napoleon zwykł mawiać, ze znacznie groźniejsza jest armia baranów na czele której stoi lew niż armia lwów na czele, której stoi baran.
    Albo trzeba nauczyć się żyć z rzeczywistością jaka jest albo emigrować tam gdzie Ty wiesz, że mieszkają ,,normalniejsi” ludzie. Ale mnie doświadczenie emigracyjne nauczyło, że każdy kraj ma swoje piekło. Jedno może cię uwierać, inne nie ale kogoś innego już tak.

  21. @Kalina
    20 kwietnia o godz. 13:49
    Niby masz rację ale to on ma swojego prezydenta, premiera i generalnie robi co chce, bez poniesienia konsekwencji. Wskaż czy komuś się coś takiego udało po 1989r. Owszem, jest on taki jak go opisujesz ale pomyśl: nieudacznik bez wykształcenia, niewydarzony artysta, brał udział w wojnie ale przez 4 lata awansował tylko na starszego strzelca (w tym czasie inni wobec strat awansowali na stopnie oficerskie), bez rodziny, majątku, bez znajomości świata, oczytany ale jednostronnie (czytał tylko to co mu pasowało), niezgrabny towarzysko, leń migający się od roboty. Nawet tryb życia – nocny – zgodny. Toż to Fuehrer Narodu Niemieckiego. Jak on mając takie ,,atutu” tego dokonał?

  22. „Tak, Kaczyński jest mistrzem skuteczności w kraju głupawych mediów, prymitywnej polityki, haniebnej swym poziomem edukacji obywatelskiej i Kościoła, którego nie potrafię umiejscowić, bo jego wymiar religijny i formacyjny od kilkudziesięciu już lat nie jest jasny.” A co robili politycy przez ostatnie 25 lat by media nie były głupawe a polityka nie była prymitywna. Osobiście nie uważam Polityki za tygodnik głupawy, polityka jest rzeczywiście prymitywna. I każdy poprzedni Sejm, Prezydent i rząd (także ten w którym p. Celiński był ministrem) do tego się przyczyniali. Kościół zaś jest na takim miejscu, na jakim pomagała go upchnąć polska lewica.

  23. Zadziwia mnie zdziwienie ,że PiS przejął władzę z szukaniem powodów tego przełomu w demoniżmie Jarosława Kaczyńskiego.
    To wszystkie formacje kształtujące dotychczas oblicze III RP ,nie wyłączając SLD ,przygotowały grunt.
    Poprzez upodlenie pamięci PRL,sprzedanie KK władzy dusz i edukacji,wparcie słabszym,że ich słabośc jest wyłączną ich zasługą a ośmiorniczki należą się zaradnym,regresywnym systemem podatkowym,nachalną propagandą prymitywnego liberalizmu z jednoczesnym zwalczaniem pragnień wolnościowych..itd..itp.
    JK,ze zręcznym trickiem zderzaków Dudy i Szydły (nie on to wymyślił) wziął co samo mu wpadło w ręce.
    Lament nad rozlanym mlekiem ze wskazaniem na demona ,jak nie ten to inny by się znalazł,jest niesmaczny.

  24. grzerysz
    20 kwietnia o godz. 14:12 257
    Wtedy pisali ludzie mądrzy i odpowiedzialni. Dziennikarze i publicyści. Takie też było zapotrzebowanie. To co było w gazecie było wartością i wkładem w kulturę. Teraz gazeta stała się towarem i służy celom przetworzenia obywatel w konsumenta. Przekładem degeneracji jest Passent i kilku piszących jeszcze dziennikarzy z POLITYKI. To skala upadku, oportunizmu i zaprzedania. To niestety już straty nie do odrobienia, Już się stało.

  25. pawel markiewicz 20 kwietnia o godz. 14:43 259

    Krocej i dosadniej nie mozna nas okreslic.

  26. @snakeinweb
    20 kwietnia o godz. 15:01 262

    Ależ oczywiście, że działał „Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk”. Ale to nie znaczy, że „„igłą była wartościowa, często sprytnie przemycona informacja a stogiem siana była jałowa i schematyczna propaganda”. W tym stogu siana, który nie był w czołówce czasopism bynajmniej tylko „jałową i schematyczną propagandą” można było znaleźć moc tekstów na doskonałym poziomie. Teraz oczywiście nie ma cenzury w postaci „Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk” – jest natomiast cenzura wewnętrzna – ale generalnie w polskiej prasie przeważa tandeta, manipulacja i zakłamanie. O telewizji nawet nie wspomnę – to teraz medium tylko dla ćwierć-inteligentów.

  27. @jasny gwint
    20 kwietnia o godz. 15:57 268

    Pełna zgoda.
    Passent miał wtedy świadomość, że pisze dla bardzo wyrobionego czytelnika choć nakład POLITYKI okresowo dochodził nawet do 700000 egzemplarzy…
    To co prezentuje teraz to najmimordyzm w najczystszej postaci. Za czasów Rakowskiego pisanie takich kawałków by nie przeszło – to przecież intelektualny obciach. Ale teraz jest jak najbardziej w cenie…

    No i porównajmy FORUM (albo DIALOG) z przełomu lat 60. i 70. z jego odpowiednikiem obecnie i mamy obraz pełnej zapaści. Takie pisma jak KULTURA, LITERATURA, FILM NA ŚWIECIE już oczywiście od dawna nie wychodzą.

  28. @jasny gwint
    To jest trochę off topic, ale nie można tutaj pominąć całego kontekstu technologicznego i medialnego. Weźmy przykład Starszych Panów, klasyka na której i ja się po części wychowywałem. I całe pokolenia. Tylko w ówczesnych warunkach nie było żadnej alternatywy. Był w zasadzie jeden jedyny program tego typu, w jednym jedynym programie. Zatem była to dość wyszukana mocno sponsorowana rozrywka, która docierała siłą rzeczą do mas.

    Osobiście bardzo wątpię, że tego typu programy uzyskałyby tę sławę i renomę, gdyby w ówczesnych czasach było 100 telewizyjnych programów i tysiące innych medialnych alternatyw dla mas. Podejrzewam, że Starsi Panowie by po kilku programach „zbankrutowali” z braku oglądalności. W komunie niejako z musu technicznego spotykała się kultura masowa i elitarna, która zwykle szła różnymi torami. I myślę, że w przyszłości znowu będzie iść różnymi torami. Kultura elitarna zawsze potrzebowała bogatych sponsorów i wybrednych a także bogatych odbiorców. W „komunie” te tory przez przypadek się zbiegły, bo powstały zupełnie nowe media, ale mocno ograniczone. Paradoksalnie sprzyjał temu w pewnym stopniu również monopol na środki przekazu z pobudek politycznych. Jednak w końcu przyszła wolność, przyszła eksplozja techniczno-medialna, przyszło disco-polo i się wszystko rypło. Do tego media publiczne zamiast przeciwdziałać i przejąć rolę mecenatu kompletnie zdziadziały komercyjnie i stały się partyjnym łupem. Chociaż były i jaśniejsze punkty, jak np. TVP Kultura.

  29. @grzerysz
    Teraz też znajdziesz lepsze teksty, ale musisz je w zatrzęsieniu chłamu mozolniej wyszukać. W niszach. Albo za nie trochę zapłacić.

  30. Nic dodać, nic ująć co do Naczelnika i obecnej sytuacji.

    Dziwi mnie jednak to zdanie:

    ” Kościoła, którego nie potrafię umiejscowić, bo jego wymiar religijny i formacyjny od kilkudziesięciu już lat nie jest jasny.”

    Kościół od wieków słuzy tylko i wyłącznie sobie. Pod każdą władzą potrafił się ustawić by mieć wiatr w żagle. Czasem jest to zefirek jak za komuny a obecnie to coś około 8 w odpowiedniej skali.

  31. @Pawel Markiewicz + 1 ! Masz 100% racje… Niewiele nacji , jak Polacy , dalo by sie nabrac na mlaszczacego „Fuhrera” z zebami w ruinie gloszacego Narodowo-Katolicko Socjalistyczne hasla … 🙁

  32. @snakeinweb
    20 kwietnia o godz. 16:46 272

    „Osobiście bardzo wątpię, że tego typu programy uzyskałyby tę sławę i renomę, gdyby w ówczesnych czasach było 100 telewizyjnych programów i tysiące innych medialnych alternatyw dla mas”.

    W takich np. Niemczech mają też „100 telewizyjnych programów i tysiące innych medialnych alternatyw dla mas” ale jednak wychodzą tam – i to w stosunkowo wysokich nakładach – tak doskonałe dzienniki jak „Süddeutsche Zeitung” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz tak świetne tygodniki jak „Die Zeit”. U nas prasy na tak wysokim poziomie nie ma.
    Z tego co wiem to także mimo setek programów telewizyjnych i „tysiąca innych medialnych alternatyw” czytelnictwo książek jest tam wielokrotnie większe niż w Polsce.
    Tam jakoś społeczeństwo – a przynajmniej jego znacząca część- chce i potrafi – podobnie jak u nas w czasach PRL – obcować z kulturą i to również tą wysoką.

  33. Kaczyński usankcjonował to, w czym Polacy zawsze byli mistrzami – nienawiść do wszystkich dookoła – od sąsiada zza płota, do wszystkich nacji na świecie.

  34. @grzerysz
    Masz sporo racji, ale upraszczasz. Ja mówiłem o kabarecie Starszych Panów. Powiem prywatnie, że wychowany na takich programach doznałem szoku poznawczego, gdy zobaczyłem poziom satyry i kabaretu w niemieckich programach. Potem musiałem stwierdzić, że w Polsce szybko dorównano do tego poziomu.

    Niemcy mają właśnie aferę międzynarodową przez satyryka, który w telewizji publicznej dla żartu zjechał tureckiego przywódcę serią bluzgów z których jednym z cenzuralnych określeń było „koziojebca”

    Natomiast co do prasy to pełna zgoda. Mi też bardzo doskwiera brak w Polsce segmentu prasy poważnej takiej jaką można znaleźć obok szmatławców w WB, USA i Niemczech. Tutaj akurat w Polsce to jest katastrofa. Polityka ma być może predyspozycje i kadry zdolne do tego, ale musiałaby nieco stonować swoje zaangażowanie we wspomnianej już przeze mnie „wojnie kibolsko-kibolskiej POPiS.dzielonych”, bo to poważnej prasie nie przystoi.

    Co do innych kwestii to proszę uwzględnić, że wspomniałem o fatalnej roli mediów publicznych w Polsce. W Niemczech media publiczne są znakomite i narzucają wysokie standardy całemu światu medialnemu zwłaszcza w zakresie poziomu informacji.

    PS.
    Kiedyś się bardzo zawiodłem, gdy Polityka przeszła z formatu „wielkopłachtowego” na format świerszczyków, który mnie brzydzi. Myślę, że był to błąd marketingowy wydawcy i „zdrada” tradycjonalistycznych czytelników. W Niemczech prasa przeżywa też dramatyczny i epokowy kryzys. Co ciekawe ten kryzys najlepiej przetrzymują właśnie te gazety prestiżowe i tradycyjnie „wielkopłachtowe”. Wszystkie trzy, które wymieniłeś właśnie do takich należą. Też czasem kupuję. Już samo dotknięcie takiej gazety to przyjemność wzbudzająca dawne sentymenty. Nie to co te kolorowe świerszczyki.

  35. Kaczyński jest niestety bardzo skuteczny. Udało mu się zjednoczyć większość nurtów polskiej endekoidalnej i populistycznej prawicy: pozostałości po PC i ZChN, Ziobrowców, Gowinowców, NSZZ Solidarność, kibolstwo, Ruch Radiomaryjny, ‚niepokorne’ czasopisma, fundamentalistyczny ruch ‚ruch prolife’ etc. No i co najważniejsze w arcykatolickiej Polsce pozyskał nieograniczone poparcie integrystycznego i przedsoborowego Kościoła na czele z episkopatem. O ile pierwszy rząd PiS był w swerze gospodarczej arcyliberalny (świętej pamięci Zyta Gilowska), to teraz Kaczyński poszedł po populistycznej bandzie dzięki czemu zdobył głosy socjalnego elektoratu. Dzięki temu negatywnemu portfolio niedowartościowanych i niezadowolonych oraz przy słabej opozycji będzie mógł rządzić nawet kilka kadencji. Ma ideologiczną nadbudowę (episkopat, media toruńskie, niepokornych apologetów w mediach) oraz bazę składającą się z tysiący łasych na stołki funkcjonariuszy i działaczy związkowych a przede wszystkim miliony niezadowolonych z reform kapitalistycznych.
    Czarno to widzę, bo nasza dotychczasowa demokracja liberalna i ‚wyprodukowała’ zbyt wątłą’ klasę średnią. Doświadczenie z całego świata potwierdza starą tezę, że nie ma dobrze funkcjonującej demokracji bez świadomej swoich interesów, aktywnej i przede wszystkim licznej klasy średniej. System oligarchiczny z przeważającą liczbowo ‚klasą niższą’ nie daje podstaw do trwałej demokracji, bo ta ostatnia jest zdana na pomoc państwa czyli jak teraz w Polsce na podarunki PiS. Z drugiej strony nie ma obecnie szans na rzeczywiste upodmiotowienie słabo wykwalifikowanych pracobiorców. Będą nadal pracować za ‚płacę marginalną dzikiego kapitalizmu’ plus rządowe dodatki w stylu programu 500+ i płacy minimalnej 12 zł na godzinę.
    Niestety związki zawodowe i układy zbiorowe będą obejmować tylko uprzywilejowanych pracowników sektora publicznego i firm państwowych, gdzie przy bardzo słabym pracodawcy dużo więcej szkodzą niż przynoszą pożytku. Nikt na świecie nie pracuje tak krótko jak nauczyciele i górnicy w Polsce.
    Jeszcze raz, widzę przyszłość Polski w czarnych kolorach.

  36. Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek, to też trzeba zaznaczyć należą do innej epoki, gdzie właśnie oś demokracji ukształtowała się pomiędzy postkomunistami, a obozem niepodległościowym. W dużej mierze należą też oni do czasów pionierów demokracji, państwa suwerennego i kapitalizmu szczękowego, ale też giełdy, inwestycji zagranicznych, a z patologii przestępczości zorganizowanej. Dzisiaj dużo pisze się o przestępczości zorganizowanej z lat 90. i pierwszej dekady XXI w. I pisze się ciekawie, bo pokazuje się jednocześnie wielką wędrówkę ludów za granicę i w obrębie Polski wewnętrzną migrację tzw. słoików. Pisze się o IPN jako o instytucji, która poderwała fundamenty władzy SLD, ale społecznie konserwatyzm, wzrost i jego współczesne znaczenia wiąże się z migracją wewnętrzną z słoikami z modą na dysco polo. Widać to w składzie osobowym sejmu, a także w składzie rządu z PIS. Konserwatywni są też politycy i fachowcy, którzy przeszli przez instytucje, szkoły i biznes zachodni w charakterze tzw. expatów lub obok expatów i znają doskonale środowisko wielkich koncernów międzynarodowych i rynków światowych. Owo otwarcie się na świat także awans społeczny i cywilizacyjny następnego pokolenia ludzi znikąd, takich np. Krisów Kiełbasów lub Lucy Wądołków, którzy krążą globalnie i spotykają się z rozwiniętymi systemami gospodarczymi i sporami politycznymi w ustabilizowanych demokracjach, także kształtuje współczesną rzeczywistość polityczną w Polsce. Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek nie żyją, a Jarosław Kaczyński to jest dinozaur z poprzedniej epoki, który z nimi wiódł spór polityczny, panie dzieju, kiedy to było! Jarosław Kaczyński i jego brat jednak w międzyczasie wprowadził do polityki wiele młodych lepszych lub gorszych, ale młodych twarzy, 30. latków i 40 latków, a kogo wprowadzili do polityki Jacek Kuroń, Tadeusz Mazowiecki, Bronisław Geremek? Osoby o bardzo różnych temperamentach politycznych. Kto z tych ludzi, którzy oni wprowadzili jest przy władzy i ma znaczenie? No, właśnie politykom jak i managerom niekiedy zdaje się że są demiurgami, a tak naprawdę demiurgiem jest nieosobowa siła wypadkowa zmian społecznych w kraju i procesu globalizacji. A przede wszystkim pozycjonowanie się kraju w światowym układzie powiązań politycznych gospodarczych i handlowych. Za czasów Jacka Kuronia, Tadeusz Mazowieckiego, Bronisława Geremka demiurgiem był umowa stowarzyszeniowa z UE i przystąpienie Polski do UE i tutaj krąg polityków, którzy za tym stali trzeba radykalnie powiększyć, włączając również Leszka Millera i braci Kaczyńskich. A dzisiaj stoimy przed zupełnie nową umową międzynarodową o nazwie TTIP, Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji, której ew. wejście w życie jeszcze bardziej zmieni kształt EU i naszą sytuację, jeśli staniem się częścią tego aliansu. I Jarosław Kaczyński tutaj na takie procesy nic nie poradzi, bo on nie jest Bogiem i nie kieruje prądami atlantyckimi na których płynie nasza krajowa łódka od lat z dziwnymi politycznymi postaciami. Zagrożeniem epokowym dla Polski jest natomiast Władymir Władymirowicz, jeśli faszyzacja Rosji ma na celu odzyskanie straconego terytorium. Na stały lądzie nie ma bowiem prądów, a jest wielowiekowy marazm, centralizm biurokratyczny wschodnich satrapii. Polska która pozbyła się ziem za Bugiem a otrzymała ziemie po Prusach jest teraz nie tyko cywilizacyjnie ale przede wszystkim geograficznie w Europie Zachodniej. Działają więc na nas zupełnie inne siły. Warto podkreślić że PRL już pokazał, że bez Zachodu Polska może znajdować się tylko w permanentnym kryzysie, bo my nijak nie pasujemy do układanki geopolitycznej na którą składa się strefa wpływów Rosji. Ale czy Putin i brunatna Rosja to rozumie? To jest właśnie bardziej fundamentalne pytanie dla Polski co rozumie a czego nie rozumie Prezes Kaczyński – super rząd w jednej osobie jak chce tego TVN i gospodarz blogu.

  37. sugadaddy
    20 kwietnia o godz. 17:42 277

    No, przestań już się samobiczować? Nie wierzę, że jako Polak jest mistrzem w nienawiści do wszystkich dookoła… Nie pisz więc aż tak źle o sobie.

  38. Prawica bardzo lubi teorie spiskowe.
    A jeśli zaciekłość i zawziętość polityczna Jarosława, potrzeba niszczenia i zagłuszania dawnych kolegów, wiąże się z tym, że to on ma coś bardzo poważnego do ukrycia?

  39. Cóż, Kuroń, Mazowiecki, Geremek, Celiński, Michnik (kolejność przupadkowa) i inni tego formatu, byli owocem selekcji pozytywnej z okresu, w którym działalność opozycyjna oznaczała prześladowania, ryzyko utraty zdrowia, a nawet życia. Dziś, niestety, tzw. elita polityczna, to wynik wieloletniej selekcji negatywnej! Z wyborów na wybory do polityki pcha się coraz większa szumowina, dla której „wadza”, to koryto i „sukces”, których poza polityką nie mają szans, ze względu swą mierność uzyskać. Ale sami się nie wybierają. Wybierają ich głównie ci, którzy są dość do nich podobni, nie nauczono ich czytać książek i samodzielnego myślenia. Elita typu wymienionych na wstępie zrobiła bardzo dużo dobrego dla Polski, ale niestety, nie starczyło jej wyobraźni (i siły), aby zawsze, gdy wprowadza się 1 godz. religii wprowadzać równocześnie 3 godz. wychowania obywatelskiego! Dziś mamy skutek zarówno zbyt długiego trzymania twardego kursu neoliberalnego jak i totalnego zaniechania edukacji obywatelskiej. Plus deficyt idei. Ciepła woda winna być obok, nie zamiast. Teraz doraźnie kluczowym jest obywatelski sprzeciw na szaleństwa Hunów, aby wymusić wybory w normalnym terminie i aby nie stały się fikcją. Nadzieja w tym, że zaskoczona szturmem większość przetrze oczy i nie stuli ogona. Otumaniona mniejszość pójdzie za wodzem jak ćma do ognia, ale tylko do czasu napełniania miski. To musi potrwać.

  40. „Ale sami się nie wybierają. Wybierają ich głównie ci, którzy są dość do nich podobni, nie nauczono ich czytać książek i samodzielnego myślenia.”
    PiS ma spory elektorat ludzi starych, którzy obcują głównie z TV, ale też od dawna widzę narastający wpływ idei konserwatywnych i prawicowych na osoby średniego pokolenia. Trudno mi natomiast z własnego doświadczenia coś powiedzieć o ludziach młodych. Jeśli chodzi o czytelnictwo to z pewnością statystyki nie wprowadzają w błąd, czyli jest źle. Z drugiej strony pytanie jest takie czy ci którzy czytają. Rozmawiają ze sobą osobiście o tym o czym czytają, co tworzy właśnie przestrzeń dyskusji, bowiem dyskusja uczy samodzielnego myślenia. Nie bardzo widzę, aby ten proces był intensywny w naszym społeczeństwie. Bierny odbiór idei nie uczy jeszcze myślenia.

  41. snakeinweb
    20 kwietnia o godz. 16:46 272
    Chomsky napisał kiedyś: „Po cholerę mi 500 programów, wystarczy jeden a dobry. ” Zgadam się z Chomskim. Jednym dorobkiem kultury wolności są reklamy i cycate celebrytki”.

  42. @jasny gwint
    Mylisz się. Są jeszcze ad blockery i ghostery, TOR-y, serwery proxy i sniffery. Reklamy, cenzura i cycate celebrytki w wolnych mediach mają małe szanse.

  43. Glos zwykly – co to znaczy „do tych zmienionych osi należy dopasować ład konstytucyjny”? Lad konstytucyjny jest jeden i niezalezny od osi.

  44. JK nie ma nic wspólnego ze skutecznością. To nie on wygrał wybory ale Komorowski i PO je przegrali na własne życzenie. Zgadzam się z Panem Celińskim, że obecna władza PiS to efekt wieloletnich zaniedbań oraz ignorowania potrzeb społecznych. Wodzowskie zapędy Tuska i rządy oligarchii partyjnej przez ostatnie 8 lat nie rozwiązały ważnych problemów społecznych a część z nich spotęgowały (prekariat). JK jest naszym alter ego. To katharsis naszego ładu społecznego i politycznego. Naturalnie PiS przegra ale wymusi na nas zmiany, które odkładaliśmy przez wiele lat. I o to chodzi!. Oczywiście PiS to antyteza nowoczesnej, światłej prawicy a jego działalność skompromituje poglądy prawicowe i KK na wiele lat.

  45. Przepraszam ale podstawowe zalozenia felieton jest totalnej bledne.

    Opiera sie na wierze, że Polska pod rzadami platformy bylo „wplywowym uczestnikiem zachodu”.

    Jaka to zalozenie jest medialna wydmuszka swiadczyc może pierwszy z brzegu przyklad
    Nordstream budowany przez Rosje wraz z Niemcami czy tzw. Polityka wschodnia Sikorskiego „robiacego USA laske”.

  46. @slawczan
    To nie ja popelniam blad a Ty myslisz tak jak miliony tych, ktorych opisalem. Odkad siegne pamiecia slyszalem, ze wine za wszystkie nasze polskie nieszczecia ponosi „SYSTEM”. I Ty to wlasnie postulujesz. Ze 400 lat temu w Polsce panowala panszczyzna to prawda. Ale i prawda jest, ze jednyne czasy kiedy Polska cos znaczyla to byly wtedy, kiedy rzadili nami obcy – Wzaowie, Jogaila, Batory itd. Tylko kiedy mieslimy nad soba obcy bat, to sie nam jako tako powodzilo jako krajowi. A my jak narod, wchodzimy w te same g—no w jakie wlazilismy 400, 300,200 czy 100 lat temu. Inne czasy, ta sama glupota i slepota.

  47. Nie ma zadnych materialnych dowodow, że Polska była wplywowym „uczestnikiem zachodu” za rzadow PO.

    Poklepywanie Donalda po plecach przez kanclerz Merkel to swiadectwo lekcewazenia a nie realnych wplywow.

    Kaczynski nie mogl zniszczyc czegos co istnieje jedynie na lamach gazet zwiazanych towarzysko i biznesowo z rzadzaca klika.

    Niechec lewicowego inaczej polityka Celinskiego do PiS wynika glownie z tego, że to wlasnie PiS realnie chce i realizuje podstawowe cele lewicy a nie establiszmentu pokazujac bylemu demokracie..
    Jego hipokryzje.

    To proba stluczenia lustra.

  48. To wlasnie przez te hipokryzje zasluzyliscie Panowie na miano grabarzy polskiej lewicy.

  49. Kaczyński mistrzem skuteczności? Wolne żarty, raczej mistrzem psucia i rozwalania tego, co inni zbudowali. Nie dorasta do pięt Wałęsie, który obalił komunę, Kwaśniewskiemu, 2-krotnemu prezydentowi, za którego kadencji Polska weszła do NATO i Unii Europejskiej, oraz Tuskowi, wieloletniemu premierowi, który dwa razy pokonał Kaczyńskiego w wyborach a teraz piastuje wysoką funkcję przewodniczącego Rady Europy.

  50. Dr. Remulak
    20 kwietnia o godz. 21:48 288

    Ład konstytucyjny jest pojęciem który nie występuje w doktrynie prawa konstytucyjnego. Najwyraźniej jest to pewien sposób patrzenia przez polityków i działaczy społecznych oraz publicystów na temat fundamentalnych instytucji prawa konstytucyjnego. Tutaj należy odwołać się raczej do kwestii konsensu konstytucyjnego. Dzisiaj widziałem w TVN biznes 24 adw. Lejba Fogelmana, który tłumaczył, że np. w USA kwestia przestrzegania orzeczeń Sądu Najwyższego jest wynikiem przyjęcia pewnego konsensusu, który stał się elementem etosu społeczeństwa amerykańskiego. W Polsce takiego konsensu jest brak w dwojakim tego słowa znaczeniu: konstytucja i jej wartości są ustalone przez elitę społeczną w sposób biurokratyczny i nie są elementem etosu społecznego. Tak więc w Polsce istnieją poważne różnice co do tego czym w gruncie rzeczy jest ład konstytucyjny. I jedni bronią tego ładu z pozycji administracji publicznej a inni z pozycji opozycji i są też obrońcy tego ładu ze sfery wymiaru sprawiedliwości. Widać więc wyraźnie że nie ma obecnie konsensu politycznego co do tego czym w gruncie rzeczy jest ład konstytucyjny. Natomiast jedni chcą narzucić innym swoją wizję ładu konstytucyjnego m. in. powołując się na rolę TK w jego definiowaniu. Jednak przydanie takiej roli jedynie TK oznacza, że to TK de facto jest suwerenem, tymczasem konstytucyjnie suwerenem jest społeczeństwo, które działa poprzez wybranych przez siebie przedstawicieli. Tak więc konstytucja RP istnieje też w sensie materialnym i ma aspekt powszechnej zgody na jej treść i wykładnie. I tutaj społeczeństwo a nie tylko politycy są podzieleni. Podstawowe zasady konstytucyjne nie są elementem etosu społeczeństwa, a to jest wyrazem powstania nowej siły politycznej w Polsce, która nie kształtowała ustroju III RP. Tak więc nic dziwnego, że owa siła polityczna i społeczne nie chce przyjąć czegoś co zostało stworzone i istniało poza nią. Tak więc opcja jest taka albo usunie się PiS, albo jak się nie da trzeba się będzie z nimi dogadać co do fundamentalnych wartości.

  51. @ pawel markiewicz
    Jak uwazasz. Ja po prostu uznaje fakt, ze tak jest a insza historia jest jak byc powinno. Tez chcialbym by Polacy…tu sobie wpisz to co uwazasz za cenne i bliskie tobie ale tacy nie sa. Nie stosuje historii jako wymowki. Wrecz doprowadza mnie do szalu sluchanie, ze np. Polacy wywoza smieci dolasu bo komuna.. To nie komuna… Po prostu nie lekcewaz 400 lat historii. Amerykanie doszli do wniosku ze uposledzenie Czarnych to dziedzictwo niewolnictwa wiec…I ich Czarni i nasi chlopi odzyskali wolnosc w tym samym czasie. Tzw. komuna byla swoista forma akcji afirmacyjnej

  52. „Mistrz skuteczności? Nie uważam” (to Pana slowa).

    A J.Kaczynski, majac w demokratycznych wyborach ‚2015 poparcie zaledwie 18 % Polakow ma dzis wladze GENSEKA.

    Nie majac za soba dywizji Armii Czerwonej J.Stalina jak B.Bierut. Ino analfabetyzm polityczny zdecydowanej wiekszosci Polakow. Wlaczajac w to ‚elity’ intelektualne i polityczne III RP

    Wiec moze czas przestac zgrzytasc zebami na Kaczynskiego i zajac sie polityczna niemota/impotencja Europejczykow znad Wisly, ktora z Kaczynskiego uczynila Genseka.

    Zaczynajac od konstatacj, ze swiat basniowy, czyli IV RP Kaczynskiego tak naprawde wylansowali impotentni intelektualnie/profesjonalnie dziennikarze III RP (jak Lis czy Olejnik), ktorych chce Pan pytac o zdanie. Z pomoca impotentnych intelektualnie politykow III RP (a tych jest bez liku)

    Konkludujac: GENSEK KACZYNSKI JEST SKUTKIEM.

    PRZYCZYNA SA POLITYCY I DZIENNIKARZE III RP.

    Choc kluczowy jest ideologiczny kryzys kapitalizmu jako idei politycznej i ekonomicznej, czego konsekwencja jest upadek panstwa demokracji liberalnej i wolnego rynku.

    Sorry.

    PS.

    Uklony.
    Ciesze sie, ze ma Pan bloga w POLITYCE. To dobry adres dla jednego z Gigantow „Solidarnsci”.

  53. Kaczynski, ktory wedlug fun-clubu lemingow jest nieskuteczna fajtlapa wlasnie zanotowal wraz z PiS kolejna faszystowska ustawe odsuwajaca nas od..
    wplywowego kregu „zachodu”.

    Darmowe leki dla Polakow 75 plus.
    To obok obciecia kosmicznych jak na warunki polskie zarobkow czlonkow spolek skarbu panstwa wywolac powinno furie u lewicowego „skutecznie” Pana Celinskiego.

    Puknijcie sie zbiorowo w swoje lepetyny szanowni „Europejczycy”

  54. Andrzej Falicz
    21 kwietnia o godz. 3:34 299

    Kojarze Pana, jako jednego z sensowniejszych komentatorow w polskim necie. Ale od jakiegos czasu widze w Pana komentach wlasciwie tylko emocje. A najlepszy jest Pan wtedy, gdy odklada emocje na bok i uzywa szarych komorek.

    Niech Pan wlozy emocje do zamrazalnika. Pls.

    Na zachete:
    https://youtu.be/atrqRDgEhsY

  55. PS. Srednia zycia mezczyzny w Polsce to dzis 73.8 lat. Sorry.

  56. Alez, co za pytanie…Kaczynski jest, bo polski narod zasluguje na takiego mmm lidera jakiego sobie wybral. Demokratycznie oczywiscie.
    Kwestia czy narod albo Kaczynski rozumie jak demokracja dziala jest nieistotne. Wybrany rzad moze wszystko.
    Na przyklad chce wywolac wojne z Rosja chociaz na forach,narod jest przeciwny.
    To jest demokracja w wersji polskiej.

  57. @ pawel markiewicz
    Jedyne czasy, kiedy Polska cos znaczyla, byly wtedy, kiedy rzadzili nami obcy? Co powiesz o Kazimierzu Wielkim czy chocby o zalozycielach panstwa polskiego? Czy Jagelloni byli znowu tacy obcy? Raczej mocno identyfikowali sie ze swoim krolestwem. Przychodzi mi tez od razu na mysl Katarzyna Wielka, ktorej niemiecka etnicznosc nie przeszkadzala w konwersji na rosyjskosc oraz imperialnym powiekszaniu Rosji (o Fryderyku Wielkim wyrazala sie niezbyt pochlebnie). Poczawszy od XVIIw. Polska zaczela sie osuwac ale chyba nie dlatego, ze na tron Polski wrocili Michal Korybut Wisniowiecki i po nim Jan III Sobieski. Schylek zaczal sie za obcych Wazow i mial zlozone przyczyny.
    Najmocniejszym dowodem na to, ze potrafimy sie rzadzic sami, jest odzyskanie niepodleglosci w 1989r. i dolaczenie do UE i NATO. I jeszcze moze udowodnimy, ze mozemy pozostac godnym narodem Europy.

  58. @A. Falicz – proponuję puknąć się w łepetynę, tylko wątpię czy to coś pomoże.