Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

6.05.2016
piątek

Jedność dla wolności. Ale po kolei. Poważnie

6 maja 2016, piątek,

Bez wątpienia PiS, partia niedemokratyczna bardziej niż każda inna z tych piekielnych partii głównego nurtu i antywolnościowa, ale z poparciem Kościoła i całej polskiej głębokiej ciemnoty, wygra w 2019 roku, jeśli naprzeciw objawi się, tak jak w 2014 roku, mgławica wielu partii, które łączy jedynie to, że nie są PiS.

A więc jedność. Jedność dla demokracji. Jedność dla wolności. Jedność dla normalności.

Od siebie dodaję – i dla braterstwa.

Braterstwo najważniejsze. Braterstwo to solidarność. Odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za los innych. Braterstwo to prawdziwe społeczeństwo, wspólnota. To, w naszych okolicznościach i wobec doświadczenia transformacji, przeciwieństwo neoliberalizmu. Jeśli kogo dziwi zwycięstwo PiS, niech zwróci uwagę na zagadnienie wykluczenia. Nawet jeśli wykluczenie jest mitem dla tych, którzy swoim albo cudzym wykluczeniem grają swoja politykę. Co dopiero dla tych, którzy mają podstawy czuć się wykluczonymi. Dla których państwo jest jak macocha.

Witam więc wczorajszą (z 5 maja) inicjatywę koalicji Wolność, Równość, Demokracja przyjaźnie. Od więcej niż roku apeluję do środowisk demokratycznych – nie czas na szczególarstwo, trzeba się łączyć wobec zagrożenia fundamentów wolności.

Ale witam też tę konkretną inicjatywę bez przesadnej nadziei. Długa droga jeszcze. I nie najlepszy początek. Dobrze, że się łączycie. Niedobrze, że bezmyślnie. Szkoda kapitału, jaki już zdobył dla demokracji i dla wolności KOD. Coś bowiem w polskiej polityce wraz z klęską Komorowskiego, a później Platformy, się stało. Nie wystarczy powiedzieć, że PiS kłamliwą propagandą oszukał Polaków. Nie byłoby przyczyn, dla których chcieli być oszukani – oszukać by się nie dali. W tym zdaniu jest wszystko, co powiedzieć można i co powiedzieć należy o tym tragicznym dla Polaków i Polski lecie 2014.

Jaka była ta demokracja? Polacy wiedzieli, dokąd zmierzają? Towarzyszyła nam, przy tych wielkich zmianach, wielka perspektywa, głęboka treścią, szeroka społecznym zasięgiem debata? Był dialog? Roztrząsaliśmy racje i argumenty? Uczyniliśmy państwo równe dla wszystkich?

Te siuchty w setkach, a może i w tysiącach samorządów to jest demokracja? Te partie obsadzające dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy posad państwowych, półpaństwowych, a nawet ćwierć i mniej niż ćwierć państwowych spółek (ORLEN!) – to są partie demokracji? Ta rola partyjnych „jedynek”, w walce o które honor tracą także, pośród innego partyjnego motłochu, te księżniczki i ci książęta nowej Polski, których wizerunki w nowej demokratycznej inicjatywie też oczywiście są, to wciąż ta wyśniona, ta wymarzona, ta wytęskniona Rzeczpospolita?

Wolne żarty.

Co z wolnością dla ludu? Dla ludzi, zwłaszcza młodych, niepamiętających braku wolności – bez etatów, bez mieszkania, bez sensownych kwalifikacji? Za to konfrontowanych na co dzień z hucpiarską kulturą biznesu, także tego państwowego, ale i korporacyjnego, z łże-związkami zawodowymi, mniej niż skromnym finansowaniem przez państwo edukacji.

Wolni do niewoli. Tyle że nie tajne policje, lecz ci, w których rękach dobra praca i niezłe pieniądze. I kultura niczym niekrępowanej konsumpcji.

Gdzie jest to państwo, które dba o wolność? W korporacjach. A nawet u siebie, w administracji, w domenach tej administracji podporządkowanych. Mój profesor antykomunista od języka polskiego w liceum Reytana w komunizmie miał więcej wolności niż dzisiejsi nauczyciele liceów.

Wolność jest darem indywidualnym, jednostkowym. Po to mamy państwo naszych marzeń i tęsknot, by ta jednostkowa wolność stała się prawem. PO ją gwarantowała? Czy ona gwarantowała Kartę Praw Podstawowych? Wolność od łże-historii? Szacunek dla państwa? Ja twierdzę, ze bez jedności demokratów nie mamy szans utrzymać zdobyczy tej wielkiej kulturowej przemiany Polski, która przyniosła „Solidarność” w 1980 roku i która zmieniła na moment paradygmat polityki. A wcześniej wielka formacyjna praca środowisk demokratycznych: Kik-ów, „Tygodnika Powszechnego”, „Więzi”, „Odry”, POLITYKI, „Znaku”, KOR-u. Należy więc najpierw przypomnieć sobie istotę tej zmiany. A potem zdać sprawę z naszej wolności, z tego, jak potrafiliśmy i jak nie potrafiliśmy jej zagospodarować. Potrzeba nam krytycyzmu. Bez tego nie będzie ani jedności, ani zwycięstwa nad antydemokratyczną, superkonserwatywną, nacjonalistyczną, marginalizującą Polskę prawicą.

Wszystkie środowiska i partie, które widzą zagrożenie w tym pośpiesznym marszu Polski na prawo, ku subazjatyckim rubieżom Europy, powinny wystawić w 2019 r. wspólną listę, najlepiej taką, która da dowód wyborcom, że nie idzie jej uczestnikom o własne ambicje, lecz o Polskę rzeczywiście nowoczesną, otwartą na nowe idee, sprawiedliwą i wspólnotową. Słowa klucze to: Europa to nie kompleks, lecz szansa. Praca i godność obywateli to wartości, wobec których państwo ma obowiązek. Kultura, która pokazując różne perspektywy, łączy ludzi wokół fenomenu jednostki ludzkiej, fenomenu człowieczeństwa. Takie cechy jak rasa, płeć, wyznanie, naród to okoliczności, a nie istota. Wiedza. Empatia. Otwartość.

A tu, w miejsce rzetelności, grupa najbardziej bezskutecznych aspirantów polityki minionego ćwierćwiecza oblepia aktualnego herosa i przed kamerami wszechtelewizji pisze patykiem na lotnym piasku: HELP!

Najpierw pisze się książkę, a potem wystawia ją w witrynie księgarni. Nie da się tego zrobić odwrotnie. Najpierw musimy sobie powiedzieć, co z demokracją i wolnością nam nie wyszło. Jak na nowo uporządkować polskie sprawy, by demokracja i wolność znalazły mocne oparcie pośród tych, którzy zwątpili. Kto tego nie zrobi – przegra Polskę. Bo jej największy deficyt to deficyt zaufania. W tych warunkach zwycięża populizm, a nie wiedza i rozsądek.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 73

Dodaj komentarz »
  1. zdać sprawę z naszej wolności, z tego, jak potrafiliśmy i jak nie potrafiliśmy jej zagospodarować. Potrzeba nam krytycyzmu.
    Pełna zgoda. Z jednym zastrzeżeniem. Krytycyzmu potrzeba wobec wszystkich.
    Nie tylko wobec rządzących, ale też wobec ludu, suwerena, obywatela, etc.. Rządzący są emanacją mas. Jaki lud, taka władza.
    Bez przyjęcia do wiadomości tej gorzkiej prawdy nie ma mowy o żadnej naprawie sytuacji. Nasilać się będzie jedynie wyniszczający wyścig cynicznych populistów oferujących ludowi zbawienie za friko. Czyli kosztem dalszej dewastacji państwa.

  2. Braterstwo? Z Tuskiem takim samym, jak i Kaczyński? Wolne żarty. Z Wałęsą, ze Schetyną – raczy pan sobie żartować.

    Najważniejsza jest praca i chleb.

    Nie wyszło wam z demokracją i wolnością? A teraz wam wyjdzie? Koń by się uśmiał. Do ilu razy sztuka, wieczni bojownicy i wieczni kombatanci, do trzydziestu trzech?

    Na nasze szczęście, CZAS pracuje na naszą korzyść. Odejdziecie bez sił i wtedy będziemy mogli zbudować Polskę bez was…

  3. Celiński pisze: „Bez wątpienia PiS, partia niedemokratyczna bardziej niż każda inna z tych piekielnych partii głównego nurtu i antywolnościowa, ale z poparciem Kościoła i całej polskiej głębokiej ciemnoty”.
    Herezje proszę Pana! Przecież ta partia, Pan także wywodzą się z najzdrowszego korzenia narodu, ciężko wywalczonej w bojach wolności, niepodległości i suwerenności. Rożnych KORów, opozycji zwanej demokratyczną, żołnierzy wyklętych, Wałęsy, Balcerowicza, Sorosa, Michnika, Krzywonos i tysięcy innych bohaterów. A panu majaczy się jakaś partia piekielna.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „A więc jedność. Jedność dla demokracji. Jedność dla wolności. Jedność dla normalności.
    Od siebie dodaję – i dla braterstwa.
    Braterstwo najważniejsze. Braterstwo to solidarność. Odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za los innych. Braterstwo to prawdziwe społeczeństwo, wspólnota”.

    Absolutnie tak. Ale czy to jest możliwe z panami Schetyną, Tuskiem, Szejnfeldem, Komorowskim czy (Michałem) Kamińskim oraz paniami Muchą i Kopacz? A może z panami (Janem Krzysztofem) Bieleckim, Balcerowiczem i Petru?

    „Nie wystarczy powiedzieć, że PiS kłamliwą propagandą oszukał Polaków. Nie byłoby przyczyn, dla których chcieli być oszukani – oszukać by się nie dali”.
    „Wolni do niewoli. Tyle że nie tajne policje, lecz ci, w których rękach dobra praca i niezłe pieniądze. I kultura niczym niekrępowanej konsumpcji”.

    Otóż to.

    „Mój profesor antykomunista od języka polskiego w liceum Reytana w komunizmie miał więcej wolności niż dzisiejsi nauczyciele liceów”.

    No cóż…

  6. Wczoraj widziałem migawkę z pleneru z ogłoszeniem powstania nowego tworu medialnego, tym razem pod szyldem WRD. W dalszym planie przyuważyłem Kalisza. W środku też parę sarych-nowych twarzy. A pierwszym palnie zobaczyłem Czarzastego, co już mnie już całkiem przyprawiło o mdłości. Pamiętam jak dziś, jak facet przed partu laty szalejąc i robiąc porządki w mediach z Kwiatkowskim, z tupetem i bezczelnością równą dzisiejszej pisowskiej rechotał publiczne w mediach i mówił „i co nam teraz zrobicie, możecie nam teraz naskoczyć”.

    Mamy zatem próbę stworzenia kolejnego medialnego tworu pozorującego partie polityczne. Stare szyldy się zużyły, więc czas wypromować nowe. Lecz twarze i mentalność i słowa od 25 lat z grubsza te same.

    To już za komuny te całe partyjne wierchuszki były częściej i gruntowniej przewiewane.

    Radzę naszej „opozycji” przy kolejnej zmianie narracji (kiedyś zwaną propagandą) uciec się do pomocy chirurgów plastycznych. Obawiam, że metoda zmieniania jedynie szyldów bez radykalnej zmiany twarzy, jest już zbyt zgrana, wyświechtana i skompromitowana, by mogła przynosić skutki. Wprawdzie kolega Kaczyński będzie robił co tylko możliwe, by utrzymać przy życiu szeregi „opozycji” i naganiać jej odpowiednie tłumy wystraszonej bezwolnej gawiedzi. W końcu była „władza” też jak mogła chroniła i pielęgnowała PiS, gdy ten był w „opozycji”.

    Ja tam nie dam się nabrać i „nowej formacji politycznej” już na przywitanie powiadam: żegnam.

  7. @snakeinweb
    6 maja o godz. 12:09 769

    Po prostu wraca nowe…
    Ich hasło: znowu do żłobu…

    Tylko brakowało aby nazwali się Wolność, Równość, Braterstwo…

  8. Ta rewolucja nie wzięła się z niczego i chociaż sposób działania nowej władzy przeraża, to chyba będziemy musieli jeszcze co nieco przeżyć żeby przyszło otrzeźwienie. Zasadą jest brak szacunku dla drugiego człowieka, pazerny kapitalizm nie liczący się nikim i niczym, różne środowiska, które działają na zasadzie ” hulaj dusza piekła nie ma”. Siła oporu budzi podziw ale wraz z oporem musi nadejść naprawdę dobra zmiana w nas mieszkańcach Polski.

  9. @ grzerysz
    Karuzela pajaców medialnych trwa w najlepsze. Prawa proteza nogi została wzmocniona, teraz trzeba popracować na postawieniem nowej protezy lewej nogi. Może ciemny lud znowu kupi. I tak od 27 lat w kółko. Nowe szyldy. Twarze wciąż te same.

  10. Jak donoszą na http://www.tvn24.pl

    „- Bardzo ważne, żeby przyszło jak najwięcej osób, żeby się opowiedzieć po stronie wartości europejskich – powiedział w piątek na konferencji prasowej Mateusz Kijowski, lider Komitetu Obrony Demokracji, zachęcając do udziału w sobotniej demonstracji. Obok niego stanęli liderzy ugrupowań opozycyjnych.
    Sobotni marsz organizują Komitet Obrony Demokracji, Platforma Obywatelska, Nowoczesna, Polskie Stronnictwo Ludowe, Inicjatywa Polska.

    Szef PO Grzegorz Schetyna podkreślił, że liczy na to, że na marszu zjawią się dziesiątki tysięcy ludzi. – Nie dajmy się zwieść obietnicom Jarosława Kaczyńskiego – powiedział”.

    Przecież nie ma to jak obietnice Platformy Obywatelskiej…

  11. Ja to mam dobrą pamięć. Pamiętam na przykład to:

    Jeśli Polacy dzisiaj tak nisko cenią własne przedstawicielstwo, także naszą Izbę, to nie tylko ze względu na jakość pracy, ale także z tego pierwotnego powodu, jakim jest poczucie niepełnego uczestnictwa, często fałszywego, zafałszowanego uczestnictwa obywateli w akcie wyborczym. Polacy od lat mają przekonanie – i to przekonanie narasta – że dzień, w którym wybierają swoich parlamentarzystów, jest tak naprawdę dniem wielkiego oszustwa polskiego wyborcy przez aparaty partyjne. Poseł Donald Tusk, 4 kadencja, 66 posiedzenie, 3 dzień (09.01.2004)

  12. PiS konsekwentnie podaje pomocną dłoń „opozycji” rozkręcając spiralę blefu neofaszystowskiego. Po zdeptaniu TK, przywróceniu na pstyknięcie palcem komunistycznego tryby działania mediów publicznych, przywróceniu w pełni na pstryknięcie ustawką stalinowskich funkcji ręcznie sterowanej prokuratury, po ogłoszeniu pod pozorem OT organizacji własnych oddziałów SS i SA, dzisiaj ogłosił publicznie zamiar odtworzenia w pełnej krasie Służby Bezpieczeństwa pod przywództwem czekisty Kamińskiego.

    Bójta, się bójta ludzie, trzeba poprzeć KOD. Czy jak mu tam dzisiaj: WRD. Bez równowagi strachu i siania paniki ten system nie funkcjonuje. Robienie w gacie ze strachu to Twój patriotyczny i obywatelki obowiązek.

  13. Słusznie Redaktor prawi z jednością i wspólna listą wyborczą, o ile w ogóle jakies wybory się odbędą. A jeśli się odbędą, czy opozycja już nie będzie zdziesiatkowana. Ale błagam: proszę nie powoływać się na zasłuzone tytuły prasowe i pracę formacyjna środowisk inteligenckich, bo te prase czytała inteligencja, a praca srodowisk też najlepiej wychodziła wśród kregów inteligenckich. Dziś – tak jak w 1980 roku, wcześniej i później, należy trafić do srodowisk PiS-owskich, czyli „mierzwy”, która nic nie czyta, niczym się nie interesuje poza korytem, a jej główne zmartwienie to fakt, ze ktoś ma lepiej, a nawet jadł w knajpie ośmiorniczki. Nie mam, przyznam, pojęcia, kto miałby to robić i z pomocą jakiej retoryki. Z pewnością nie powinna to być retoryka stawiajaca na Braterstwo, Wolność i Solidarność, bo etos PiS-owski jest całkowitym przeciwieństwem takich oświeceniowych gadek. Może coś z retoryki trydenckiej? W każdym razie radziłabym jednak sięgnąć po komunały ewangeliczne, a i w duchu ciemnogrodzkiego „patriotyzmu”, odpowiednio spreparowane oczywiście:))) No i położyłabym krzyżyk na Pana blogowych dyskutantach – w większości „czerwonych” emerytach. Ani z nimi pogadać, ani zaagitować. Po prostu odpady historii:)))

  14. @ Kalina

    Będąc zanurzona i odurzona po uszy w oparach „kibolsko-kibolskiej wojny”, którą ja czasem nazywam wojną „POPiS.dzielonych” nie zauważasz jak bliźniaczo jesteś podobna do tych PiS-owców. Takie są prawidła wszelkiego kibolstwa. Niby z obcych drużyn, ale dokładnie tacy sami.

    Chcesz przekonywać kogoś, których z góry traktujesz jako nieczytających analfabetów, zawistnych dewotów i ludzkie odpady. Gratuluję nastawienia i bojowego kibolskiego morale. Bierz kija bejsbolowego i idź przekonywać odpady gorszego sortu. Życzę powodzenia.

    Jak kiedyś wprowadzimy wbrew wam demokrację, to my obywatele się rozprawimy z wami kibolami. Po pewnym czasie śladu po POPiS-ie nie zostanie.

  15. Panie snakeinweb, zapomnij Pan:))) Nie zaprzecze, ze w głębi duszy jestem kibolem, co z rozkoszą ujawniam na forach internetowych, niemniej w realu nie mogę sobie na to pozwolić z racji roli społecznej jaką pełnię od kilkudziesięciu lat. Ale moje upodobania to jedno, a taktyka polityczna to drugie. Nie wierzę, aby w sposób demokratyczny można byłoby odsunąć przestępców od władzy. I tu jest pies pogrzebany. To problem podobny do tego, czy policjant ma prawo strzelić do przestępcy uzbrojonego i grożącego innym ludziom. Jeśli np. w USA jest dla strzelającego policjanta większa tolerancja, nie świadczy to, ze ów policjant jest z gruntu okrutnikiem i mordercą. On po prostu jest zdeterminowany co do celów. I tak może Pan i na mnie spoglądać:))) Co do pańskich marzeń o reaktywacji PRL-u, republice czerwonych kolesi – radziłabym spróbować raczej szczęścia w Totolotku:)))

  16. @ Kalina
    Znowu Pani zmieniła temat, co też jest zresztą bardzo typowe. W pierwszym wpisie wspominała Pani coś o wychodzeniu do i przekonywaniu „ludzkich odrzutów”. Teraz jest Pani już przy ich odstrzeliwaniu.

    Ta analogia z policjantami i bandytami byłaby nawet dobra, ale nie pasuje do sytuacji. Bardziej adekwatne byłoby porównanie do porachunków między ulicznymi gangami lub zorganizowanymi mafiami. Czy też jak wcześniej wskazywałem do ustawek między kibolami.

    Jak nie ma policji, aby te bandy rozgonić na cztery wiatry, to jedyną opcją jest napuszczać na siebie te bandy. Niech się jak najszybciej wzajemnie powyżynają. Jak już mam wybierać między Wołominem i Pruszkowem, to wybieram siedzenie w domu i podrzucanie obu stroną od czasu do czasu partii naboi.

  17. Kalina
    6 maja o godz. 15:52 776

    Ciekawi mnie, kiedy ci ludzie stali się „mierzwą”. No, bo przecież gdy wybierali PZPR-SLD i dwa razy Kwaśniewskiego z PZPR-SLD, to chyba jeszcze „mierzwą” nie byli, co więcej, wtedy byli oczytani i światli. W którym momencie światli i oczytani ludzie stali się „mierzwą”?

    Dla ułatwienia: Kwaśniewski (PZPR-SLD) – 1995 – 2005
    Kaczyński – 2005

    Czy światli i oświeceni stali się „mierzwą” w 2005 23 grudnia?

  18. Biedny Andrzej Celiński, stara się człowiek jak może, i ja to doceniam. Problem jednak w tym, że młodzi, nawet ci lepiej rozgarnięci, zupełnie nie rozumieją tego języka. Nie układajmy im życia. Czekam, aż przyjdzie któryś z nich i rozpędzi to całe towarzystwo kombatanckie. Czy się doczekam?

  19. Pisze Andrzej Celiński:

    „Jedność dla normalności.
    Od siebie dodaję – i dla braterstwa.
    Braterstwo najważniejsze. Braterstwo to solidarność. Odpowiedzialność nie tylko za siebie, ale i za los innych. Braterstwo to prawdziwe społeczeństwo, wspólnota”.

    Cele szlachetne ale zdecydowanie nie dla twórców „sukcesu transformacji”.

    Oto parę refleksji profesora Andrzeja Szahaja:

    Andrzej Szahaj: Ostatnia zmiana władzy w Polsce to wynik frustracji i gniewu

    „To miało się już nigdy nie powtórzyć. Traktowanie ludzi jak śmieci, deptanie ich godności, łamanie ich charakteru, niszczenie solidarności przez napuszczanie jednych na drugich, cyniczna gra władzy z poddanymi, niesprawiedliwość i demoralizacja wywołana warunkami systemowymi, działania określonych instytucji, korupcja, bieda i brak empatii wobec słabszych…”

    Prof. Andrzej Szahaj: Mnie się ten polski kapitalizm nie podoba

    „Państwo polskie zawiodło w budowie kapitalizmu, twierdził profesor. Proces transformacji kosztował 5 milionów miejsc pracy i zaowocował alienacją ludzi i zawodów. Zwycięska w boju z komunistami, robotnicza „Solidarność” wystrychnięta została na przysłowiowego dudka. Robotnicy domagający się kapitalizmu „z ludzką twarzą” określeni zostali jako homo sovieticus. Tymczasem racja była po ich stronie. Kapitalizm nie musi być niszczeniem i wyzyskiem, ale realizacją wspólnych celów.
    Profesor wywodził, że w procesie transformacji zawiodło wiele instytucji życia publicznego. Zamiast społeczeństwa obywatelskiego, reprezentowanego przez liczne stowarzyszenia i fundacje powstało społeczeństwo klientystyczne, zdane na widzi mi się państwa i państwowych grantów. Zamiast wolnych mediów mamy media skorumpowane przez kapitał. I w rezultacie relacje międzyludzkie stały się nieetyczne – słowem kapitalizm drobnego druku, w którym oszustwo jest normą postępowania”.

  20. @Kalina
    6 maja o godz. 15:52 776

    Być może Twój komentarz jest prowokacją i ma na celu ośmieszenie środowiska KOD. Jeśli jednak cały KOD myśli podobnie jak Ty, to poparcie dla Kaczyńskiego może tylko rosnąć.

    Weźmy na przykład zdanie: „a jej główne zmartwienie to fakt, ze ktoś ma lepiej, a nawet jadł w knajpie ośmiorniczki”. Nadal nie rozumiecie (Wy, tj. wszyscy myślący podobnie jak Ty), iż nie chodzi o to, że ktoś jadł ośmiorniczki, ale że jadł je za pieniądze podatnika i to w tym samym czasie, gdy Wasz idol Tusk mówił matkom niepełnosprawnych dzieci prosto w twarz, że nie ma dla nich pieniędzy, chyba że odbierze gminom środki na remonty dróg. Tak się składa, że gdy zamożny sportowiec czy artysta pławi się w luksusach za własne, uczciwie zarobione miliony, tej samej „mierzwie” to zupełnie nie przeszkadza.

    No i sprawa zasadnicza: jedną z głównych przyczyn przegranej PO była pogarda dla tzw. człowieka prostego, a ta pogarda emanuje z każdego zdania, które napisałaś. A’ propos „człowieka prostego” – jako przedstawicielka tzw. inteligencji, z pewnością znasz poezję Miłosza. Przeczytaj sobie jego wiersz zawierający te słowa, ale ze zrozumieniem. To do Was.

  21. @snekeinweb

    Nie zamierzam do nikogo strzelać, ale tez i nie widzę szans na sukcesy w agitacji. Polskie społeczeństwo jest głęboko podzielone i nie odkrywam tu Ameryki. Pan Celiński pragnie reanimować stary etos, który jest tez moim etosem. Tyle ze to nierealne. Jeśli jednak chcemy ocalić nasz świat (świat mój i pana Celińskiego, bo Pana już chyba nie, stąd nasze kontrowersje), musimy ten etos zawiesić na kołku. Może kiedyś przyjdzie czas, ze go będziemy mogli odwiesić.

  22. @andrzej.pl
    6 maja o godz. 20:20 781
    „Czekam, aż przyjdzie któryś z nich i rozpędzi to całe towarzystwo kombatanckie. Czy się doczekam?”

    Prawdopodobnie tak. Wkrótce na scenę mogą wkroczyć młodzi i rozpędzić całe to kombatanckie towarzystwo. Tylko obawiam się, że nie będą to młodzi, o jakich nam chodziło.

  23. @remm

    Obawiam się, ze rachunek za ośmiorniczki nie pokryłby nawet jednego miesiąca rehabilitacji niepełnosprawnego dziecka, to raz. Jeśli Pan wyobraza sobie, ze kolejna ekipa je i pije za swoje, to gratuluje zdrowego pomyślunku:)) Jeśli Pan i reszta wyborców najbardziej kłaliwej, cynicznej i pazernej władzy, jaka rządziła po 1989 roku, wyobrazaja sobie, ze dziś niepełnosprawne dzieci będą rehabilitowane za państwowe pieniądze, to czekaj tatka latka. Już te kilka miesięcy powinny były otworzyć oczy „mierzwie” i przekonać ją, ze dostanie ostro po kulach, tyle ze nie dziś i nie jutro. Na razie będą przejadać kasę, która zarobiła poprzednia ekipa. A te 500 zet, które dostaną także patologiczne rodziny, które dziś odbieraja z Domów Dziecka swoje dawno porzucone dzieci, wkrótce nie będą nic warte z powodu inflacji. Ale żeby o tym wiedzieć, „mierzwa” musiałaby posiadać zdolność elementarnego myslenia.

  24. @takei-butei

    „Mierzwa” istnieje zawsze i wszędzie. Pytanie tylko, czy dostaje wystarczająco duzy ochłap, żeby się nim zająć, czy przewraca jej się w glowie i zaczyna aspirować do roli suwerena. Pamieta Pan „King sajz”? I tekst: „Popowiekszali się i w d…pach się im poprzewracalo”.:)))

  25. @ Kalina
    Fakt. Etosu centralizmu demokratycznego i wojny kibolsko-kibolskiem z Panią i z Panem Celińskim nie podzielam.

    Natomiast reprezentuję etos europejskiego dziedzictwa wyborczego opisanego przez Komisję Wenecką w dokumencie Komisja Wenecka: Kodeks Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych, tłumaczenie robocze Krajowego Biura Wyborczego (PDF)

    Proszę poczytać sobie z panem Celińskim, a potem się zameldować w europejskim etosie. Ten wasz wschodni mnie nie pociąga i nie interesuje.

  26. A ja pamiętam inny film japoński pt. „Atak Tytanów” i listę dialogową:

    – dlaczego nienawidzisz Tytanów?
    – bo uczynili nas więźniami, pomiędzy murami.
    – Źle. Prawdziwy wróg… to nie Tytani.
    – Prawdziwy wróg?
    – Prawdziwy nasz wróg to bezpieczeństwo. Jak nazywają się zwierzęta żyjące w strachu przed wilkami?
    – Bydło.

    No, i tutaj jest wyjaśniona istota manipulacji społecznej przez polityków, którzy uważają się za elitę wobec mierzwy ludzkiej. Być może to jest niemiłe, ale jakże prawdziwe zwłaszcza w tzw. negatywnych kampanii politycznych. Nie umniejsza to wcale tamu, że zagrożenie może być realne, albo wymyślone, względnie potencjalne, ale może to być też tylko gra polityczna w walce o władze. gdzie elektorat słusznie lub niesłusznie traktuje się jak tłum idiotów.

    A więc tam gdzie operuje się hasłami niebezpieczeństwa, hasłami skrajnego zagrożenia, pozorem są hasła wolności dla mierzwy ludzkiej, chyba że ta wolność istnieje realnie niezależnie od zmieniającego się układu politycznego partii u władzy i partii w opozycji. Takiej realnej wolności i solidności wspólnoty międzyludzkiej nie ma i nie będzie niezależnie od tego kto w Polsce będzie rządził z uwagi na zbyt niski poziom cywilizacyjny Polski i naszego społeczeństwa oraz jego elit.

    Jawią się wiec oczywiste pytania:
    czy tego rzeczywiście chcemy?
    Czy jedność pod hasłami walki z absolutnym złem jest w interesie państwa i jego obywateli, a nawet czy jest pożądana dla zjednoczonych partii politycznych w walce z absolutnym złem.
    Czy taka ciężka rozgrywka polityczna w walce o władze stosowana w Polsce od dłuższego już czasu przez różne partie i środowiska ma w ogóle jakiś związek z hasłami demokracją?

    Obawiam się, że są to pytanie retoryczne. Aby podnieść poziom cywilizacyjny Polski i dać Polakom wolność i demokrację, potrzeba bowiem czegoś więcej – porozumienia się w tych sprawach i dłuuugiej wielopokoleniowej pracy.

  27. A co tak naprawdę jest źródłem upośledzenia mierzwy ludzkiej i skąd teza, że nie jest ona wolna, ani równa wobec prawa. No, cóż. Prawdę mówiąc przykład z Tytanami najlepiej odpowiada sytuacji społeczeństwa komunistycznego PRL-owskiego. System totalitarny lub autorytarny jest w istocie rzeczy biurokracją, władzą biurokracji i etatyzacją gospodarki. Tutaj pieniądz odgrywał mniejszą rolę, a większą rolę pozycja społeczna, która była zależna nie tylko od biurokratycznego, partyjnego lub Ubeckiego decydenta, ale też od woli kolektywu. Przykładowo tak kolektywnie z wpływem dużym decydentów z ww sfer działała zawsze w Polsce nauka, zwłaszcza społeczna i stąd po latach transformacji najlepsze polskie uczelnie są dość mierne w rankingach światowych, a nauka nie potrafi grantów wykorzystać do wytworzenia noblistów ani minimalnej ilości innowacji. Pozycja społeczna i też sukces materialny w jakimś stopniu w zarządzaniu lub nawet w biznesie w takim układzie jest więc w dużym stopniu uzależniony od układu, od sieci wzajemnych powiązań. Przykładowo praca w ZUS-sie bywa niezwykłą wypadkową wpływów na tą instytucję bardzo różnych instytucji od wojskowych poczynając, poprzez rządowe na komornikach sądowych kończąc. Tak więc nie powinni dziwić zupełni idioci występujący w roli urzędników mianowanych w ZUS-sie, ich bowiem droga do kariery urzędniczej polega po prostu na respektowaniu całego gąszczu zależności, dzięki którym oni i inni są w ZUS zatrudnieni. W tych okolicznościach mierzwo obywatel, czyli przygłup, który uważa się za wolnego i popiera z tego powodu PiS lub KOD, albo ma to w d…., który wejdzie w spór z ZUS-em bez poparcia, albo nie daj Boże w konflikt z kimś z sitwy, która np. wyzyskuje, także na ubezpieczeniach zamiast dając umowę o pracę zatrudniając na umowę gospodarczą w warunkach faktycznej nadrzędności i podporządkowania z pewnością nie doczeka się, że ZUS uruchomi na jego wniosek art. 68 ust. 1 pkt 1 lit a i na podstawie art. 83 ust. 1 pkt 1 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych postępowanie kontrolne w sprawie prawidłowości objęcia ubezpieczeniem społecznym, które zweryfikuje bezprawne działanie jego kontrahenta a faktycznie pracodawcy. Generalnie z tego powodu ZUS nigdy nie zajmie się przypadkiem naruszania prawa ubezpieczeń społecznych, a tylko pozbawiania ZUS dochodu. Czyli ZUS po prostu pokaże zawsze bydłu że nie da się wydoić, jako że jego urzędnicy podpisujący decyzje z reguły należą do kasty, która doi, a nie którą się doi 🙂

  28. Jedność dla wolności? Tak, ale pamiętajmy, że jedność buduje się w politycznej walce o wolność, równość, braterstwo i solidarność. Już dzisiaj w Warszawie i wielu miastach Polski spotkają się tysiące ludzi, którym nie jest wszystko jedno jaki będzie nasz kraj w najbliższym czasie. Tę jedność musimy budować sami, gdyż tylko wtedy jest szansa na zablokowanie polskiej „smuty”. czyli chaosu burzącego monteskiuszowski trójpodział władzy. Niech ci, którzy to wiedzą wyjaśnią słabo wykształconym i politycznie niepiśmiennym, że sprawujący obecnie władzę ustawodawczą i wykonawczą nie dadzą rady rozmontować władzy sądowniczej. Dajmy nadzieję wierzącym w wolną, demokratyczną i sprawiedliwą Polskę, że sen o wolności indywidualnej i społecznej się niebawem ziści. Bądźmy razem już dzisiaj na marszach w Warszawie i w wielu miastach naszej Ojczyzny!

  29. Ja nie sadze, ze inicjatywa jest w rekach społecznych. Strona atakująca jest jeden osobnik plus jego karna drużyna. Strona społeczna na razie tylko reaguje. Rozwój sytuacji zależy od tego, czy atakujący osobnik ma hamulce. W tym kontekście chciałbym zdefiniować różnicę pomiędzy strategiem a wariatem. Strateg osiąga założone cele, po czym się zatrzymuje. Natomiast wariat nie potrafi się zatrzymać, bo napędza go nie racjonalna myśl, tylko obsesja. W tej chwili można powiedzieć, ze Kaczyński robi wrażenie wariata. Natomiast jego wyznawcy wierzą, ze jest wielkim strategiem i doprowadzi ich do ziemi obiecanej.
    .
    Moim zdaniem Kaczyński zapewne uzbroi bojówki. Jesli opozycja się schowa w domach, to pięknie. A jeśli nie, to będą zamieszki i dla ratowania sytuacji w kraju Kaczyński wprowadzi do akcji ZOMO. To tez nie wystarczy, wiec zaraz potem wojsko. (Wszystko dla dobra społeczeństwa, żeby je ratować przed zbrodniczymi demokratami.) W tym momencie Kaczyński straci kontrole, ponieważ zarządzać dużą operacja trzeba umieć, zaś on nie potrafił zarządzać nawet gazetą. Raz wydanej broni bojówki nie oddadzą, bo niby dlaczego miałyby to zrobić. Beda jej używać wedle swojego uznania. Przywódcy bojówek szybko odkryją, ze dziadyga jest im do niczego niepotrzebny. Dziadyga zostanie pogoniony wraz ze swoimi dwustoma posłami. Dobrze, jeśli ujdą z życiem. Wladze obejmie jakiś zdeterminowany watażka, podobnie, jak to się dzieje na Bliskim Wschodzie. Watażka będzie walczył o pełną kontrole przy pomocy krwawych pacyfikacji oraz represji. I w ten sposób władzę obejmie młode pokolenie.

  30. Kazda władza opiera sie na umowie społecznej. Od polowy lat ’80 utarła sie w Polsce taka umowa społeczna, ze władza powstrzymuje sie od przemocy. Moim zdaniem ta umowa powstała nawet wcześniej, po Grudniu. Moim zdaniem to Grudzień był takim szokiem zarówno dla społeczeństwa jak tez dla władzy, ze w zasadzie władza sie potem powstrzymywała przed powtórką. Rok ’76 to było odstępstwo od reguły. Potem był stan wojenny, ale nawet on był stosunkowo bardzo łagodny. (Porównajmy Jaruzelskiego z dowolnym satrapa z Ameryki Pld. albo z Bliskiego Wschodu.) Jaruzelski był strategiem, a nie maniakiem. Osiągnął swój cel, po czym nie eskalował represji ponad potrzebę. W tym sensie, stan wojenny to była przemoc samoograniczająca sie i kontrolowana. Potem był rok ’89 i umowa społeczna zagnieździła sie na dobre. Niestety, pod okiem demokratów wyrosła sekta, która programowo stosuje przemoc. Jest to przemoc werbalna, propagandowa, oraz administracyjna. Moim zdaniem, niedługo będzie także przemoc policyjna, a potem zbrojna. Dzieje sie tak dlatego, ze do władzy doszła grupa, dla której poprzednia umowa społeczna byla gorsetem, i oni ten gorset odrzucili i wcale sie tego nie wstydzą. Co więcej, okazało sie także, ze w społeczeństwie jest akceptacja a może wręcz zapotrzebowanie na przemoc. Tym można wytłumaczyć sukces sekty. Jest popyt, wiec pojawiła się podaż.
    .
    Jeśli tak naprawdę jest, to eskalacja przemocy nastąpi w niedalekiej przyszłości. Tzw. naród chce przemocy. Jest dostawca, który te potrzebę chce zaspokoić. No, to będziemy mieli przemoc.

  31. Hej, a może to pod butem „demokratów” (jacy to „demokrac”i każdy widzi) wyrosła sekta, która programowo stosuje przemoc. Jest to przemoc werbalna, propagandowa, oraz administracyjna. Ale, po co? Po to, aby uzyskać co najmniej takie wpływy na sądy jak „demokraci” i wykorzystać cały system trójpodziału władzy i pozornej praworządności w chwalebnym celu bogacenia się. „Aby partia rosła w siły, a społeczeństwo (czytaj „bydło”) było należycie bronione przed wilkami?”. Co by było w zasadzie kontynuacją tego co jest tylko z innymi beneficjentami u władzy i w charakterze psów („demokratycznych” ideologów) społecznego stada. Oczywiście nie można tego wykluczać, a jak mawiała Król Lir: „cnoty nie można długo udawać”, więc rychło zobaczymy, czy pójdzie jakaś bojóweczka kiboli z bocznej uliczki na KOD, jak przewiduje rokowo rokokowy jasnowidz baba Vanga – Maleńczuk i inni wieszczący, że i tak wszystko skończy się katastrofą. W końcu jak nie Kaczyński to Donald Trump lub w ostateczności meteoryt Tunguski nr 2 może rozstrzygnąć wszystko. Tylko kiedy?

  32. Na innych blogach jest taki zwyczaj, ze prowadzący czasem dyskutuje z gośćmi. Ja wiem, ze po wpisach niektórych tu obecnych opadają nie tylko ręce. No, ale tego się należało spodziewać. Jeśli Autora to zniechęca do odpowiadania, to nie trzeba było zaczynać.

  33. Istota tego konfliktu została opowiedziana parędziesiąt lat temu w filmie Wajdy „Bez znieczulenia”. Klasyczny inteligent znakomicie zagrany przez Zapasiewicza, a PiSowiec przez Seweryna. To nie są nowe postawy. To już było.

  34. @narciarz2

    Podpisuje się obiema rekami pod pańskimi postami. Zwłaszcza z pańską prognozą o przejęciu w przyszłości władzy przez uzbrojona autarkię. Z jednym maleńkim zastrzeżeniem: nie róbmy z pana Kaczyńskiego dobiegającego 70-tki jakiegoś nadzwyczajnego Wodza Oby Żył Wiecznie, który pociąga za wszystkie sznurki. Komus ten facet jest na rekę, nawet Pilsudski nie był za wszystko odpowiedzialny, tylko jego banda legionowo-sanacyjna. Tu też należałoby się zająć otoczeniem Kaczyńskiego, któremu jego „szaleństwa” sa na rekę. Np. młodym panem Morawieckim, który właśnie doprowadza do fuzji spółek naftowych, po której państwo polskie traci pakiet kontrolny.

  35. Zanim zaczniemy do siebie strzelać w naszym pięknym kraju, proponuję przypatrzyć się strategii amerykańskich republikanów wobec demokratów i Obamy:

    http://wyborcza.pl/magazyn/1,152469,20030727,republikanie-w-usa-prawi-jezdzcy-apokalipsy.html

  36. narciarz2 pisze: ” Potem był rok ’89 i umowa społeczna zagnieździła sie na dobre. Niestety, pod okiem demokratów wyrosła sekta, która programowo stosuje przemoc. Jest to przemoc werbalna, propagandowa, oraz administracyjna. Moim zdaniem, niedługo będzie także przemoc policyjna, a potem zbrojna.”
    Ta „umowa społeczna” trwała bardzo krótki czas, po czym została podstępnie i brutalnie zerwana przez tzw stronę niepodległościową. masz co chciałeś, czyli zapowiedź władzy sekty posługującej się siła policyjna i zbrojną. Umowę społeczna można było dostrzec tylko przy stole w Magdalence, przy kielichu i toastach. Na fotografiach z tamtych wydarzeń można było dostrzec szczerość na wielu twarzach, aczkolwiek na niektórych od razu widać było podstęp i zdradę. Szczerym na pewno był Kiszczak i jego doradcy. Ci fałszywcy wreszcie dorwali się do „wadzy” i jej już nigdy nie oddadzą. Są oni wygodni dla sponsorów CIA, kościoła i światowej finansjery. Na nieszczęście są to nieudaczni neurastenicy i psychopaci chorzy na tzw „kompleks zwycięzcy”.

  37. narciarz2, Sprawy i tak rozgrywają się na innej płaszczyźnie, o czym opisze znany i wpływowy amerykański publicysta. http://www.globalresearch.ca/somnolent-europe-russia-and-china-accept-us-hegemony-or-go-to-war/5523732
    W tej sytuacji z tej polskiej dymiącej kupy nie pozostanie nawet kamieni kupa.

  38. Nie podzielam pesymizmu gospodarza.

    – wybory są zawsze realne tj. miedzy PiS, PO i innymi partiami, a nie między sytuacją zastaną a wyidealizowanym wyobrażeniem świata. Obecnie rządzący w końcu się znudzą. Moim zdaniem prędzej niż myślimy,

    – PiS wypowiedział wojnę całemu otoczeniu, jak zwykle bez celu i amunicji. Putin ma surowce i broń nuklearną, a taką samą wojnę przegrał, więc PiS tym bardziej przegra,

    – ludzie głosowali przeciw PO, bo mieli spore aspiracje lepszego życia, których PO nie spełniała dość szybko. Nie słyszałem głosów, że pragną życia w izolacji od cywilizowanego świata i z przewodnią rolą partii i Kościoła, a to właśnie dostają,

    – PiS jest silny ideologią – w samorządach jakoś nie widać ich miażdżącej przewagi. Polacy wykazują dużo rozumu, gdy chodzi o ich własne podwórko,

    – mam również wrażenie, że jesteśmy dość praktyczni – pogoniliśmy ludzi, którym wyczerpały się baterie i chwilowo doszła do władzy agresywna mniejszość, taki ostatni brzydki akord komuny. Za chwilę i oni znikną. Trochę to potrwa tylko dlatego, że Kościół postawił wszystko na jedną kartę. Jeśli Kościół się ocknie, będzie po PiS.

    Nie zgadzam się z Szanownym Gospodarzem, że potrzeba nam jakiejś super ideologii. Wystarczy zmęczenie brutalną i arogancką formacją udawanych świętoszków i przekonanych w własnej wielkości dyletantów, która uprzykrza ludziom życie. Wykańcza nawet konie. A to już przesada.

  39. Kalina
    6 maja o godz. 21:38 787

    Mierzwy nigdy nie ma. Są ludzie będący cesarzami oraz ludzie pragnący jednego: oddać im, co cesarskie (zapłacić podatek) i sobie żyć… Innego podziału nie ma i nie będzie.

    Nie oglądam filmów (nigdy, z zasady), nie czytam (już nie czytam) książek.

    Najważniejsza, najprawdziwsza, najbardziej genialna książka jest jedna: „Nie-boska komedia”. W niej jest wszystko. Gdybyście raczyli ją przeczytać (tzn. stać się tą książką), to byście zrozumieli wszystko. Cóż, nie przeczytacie…

    N

  40. Na pewno dla propagandy, być może dla wygody np. moralnej pan Celiński ustawia sobie rzecz tak oto, że są demokraci i despoci dybiący na demokrację. Nic bardziej ….

    Jesteście WY – solidarnościowcy, ale żrący się między sobą. Solidarnościowcem i korowcem w takiej samej mierze są i Macierewicz i Michnik. Wy razem jesteście solidarnościowcami, było was 10 mln. Ile teraz, nie wiem, ale ciągle to WY, którzy wzięliście się za łby.

    Ten moment doskonale pamiętam, straszliwa chwila: Wasz przywódca Wałęsa solidarnościowiec z Pokojową Nagrodą Nobla nawołujący do wojny na górze, wszczynający tę wojnę i wzmacniający lewą nogę. Tę straszliwą i niepojętą wojnę między sobą prowadzicie do dziś, nie mając żadnych demokratycznych cugli, czego przykładem obalenie premiera z lewicy Oleksego, obalenie pod pretekstem zdrady… Liczycie się tylko WY i WASZA władza, tutaj jesteście solidarni, a dla reszty pogarda. To też was łączy bardziej, niż żądza władzy.

    Jeszcze 20 lat i Polacy odetchną, spróbują się podnieść. Uda się, choć zostawiacie straszliwe dziedzictwo: dziś bilion długu, bezrobocie, emigracja za chlebem, gospodarka i banki w obcych rękach.

    Kto ma siłę, ucieka za granicę, gdzie obcy go uszanują, uwzględnią prawa pracownicze, bo nawet tego: uszanować konia, który na was pracuje, nie potraficie…

    Jeszcze 20 lat. przetrzymamy. A, komunę obalaliście pod hasłem: socjalizm tak, wypaczenie nie. Wcale wam nie chodziło o wolność, demokrację… Przeczytajcie swoje 21 postulatów…

  41. @takei-butei

    Skoro nie czyta Pan, ani nie uczestniczy w zyciu kulturalnym, wszystko, co Pan tu wypisuje, staje się jasne. Nieboską Komedię znamy wszyscy, była wśród lektur szkolnych (jesli ktoś chodził do szkoły), które trzeba było przeczytać zgrzytając zebami:))) Panu polecałabym raczej Orwella:))

  42. @ Art63
    Słuszne uwagi. Ten PiS to tylko kreatura medialna utworzona przez ludzi „trzymających władzę” do straszenia ludzi i naganiania ich do rezerwatów. Za tą wydmuszką nic się nie kryje, oprócz toksycznych sloganów. A ta cała „faszyzacja” to jeden wielki blef będący dalszym ciągiem nakręcania spirali strachu. To ma ogromne konsekwencje psychologiczne i wandalizujące ideę państwa, ale grupy trzymającej władzę to nie obchodzi.

    W końcu ludziom, którzy do tego cyrku i tak nie przywiązują większej wagi PiS się znudzi i sondaże się przechylą na inną sitwę podstawioną przez grupę „trzymającą władzę”.

    Więc ja też bym się nie przejmował. Realna zmiana nie będzie się rozstrzygać na linii PiS czy nie PiS, lecz na rozgonieniu grupy „trzymającej władzę” i wprowadzenia w Polsce normalnej oddolnej demokracji, w której to obywatele będą grupą „trzymającą władzę”.

  43. @ Kalina
    I jak. Zapoznałaś się już z „Kodeksem Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych” sporządzonym przez Komisję Wenecką wyciągając właściwe wnioski? Czy ty też nie czytata, jak ta PiS-owska „mierzwa”?

  44. Z http://wyborcza.pl:

    „Na marsz KOD przybył już prezydent Bronisław Komorowski z małżonką. Ludzie ściskają mu dłonie.

    Ze sceny przemawia Bronisław Komorowski, przywitany dużymi brawami:

    Nie mogło mnie tu dzisiaj nie być, bo ja głęboko wierzę w to, że można razem działać dla Polski. Że zgoda buduje, a niezgoda rujnuje. Jest taki moment, gdy trzeba pamiętać o tym, że mimo wszystkich różnic i sprzeczności trzeba być razem. Nie dlatego tylko, że razem jest nam dobrze, ale dlatego, że w Polsce jest źle – mówi prezydent”.

    Ano jest źle. Najbardziej lakonicznie niewesołą sytuację przedstawił pewien minister w rządzie PO, potomek autora „Ogniem i mieczem”.

    Spójrzmy do „Wikipedii” aby sobie przypomnieć co w okresie „sukcesu transformacji” porabiał nasz bohater:

    W latach 1989–1990 pełnił funkcję dyrektora gabinetu ministra Aleksandra Halla w Urzędzie Rady Ministrów, a w latach 1990–1993 (z przerwą w 1992) – cywilnego wiceministra obrony narodowej ds. wychowawczo-społecznych w rządach: Tadeusza Mazowieckiego, Jana Krzysztofa Bieleckiego i Hanny Suchockiej.
    W latach 90. związany był z Unią Demokratyczną, potem z Unią Wolności. Odpowiednio w latach 1993–1994 oraz 1994–1995 pełnił w tych ugrupowaniach funkcję sekretarza generalnego.
    W 1997, pod koniec trwania II kadencji Sejmu, wraz z grupą działaczy UW pod kierownictwem Jana Rokity utworzył Koło Konserwatywno-Ludowe. W tym samym roku wraz z KKL przystąpił do nowo utworzonego Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. W SKL pełnił funkcje sekretarza generalnego i wiceprezesa.
    W latach 1997–2000 przewodniczył sejmowej Komisji Obrony Narodowej, a w latach 2000–2001 był ministrem obrony narodowej w rządzie Jerzego Buzka. W 2001, jeszcze jako minister w mniejszościowym rządzie AWS, Komorowski wraz z częścią działaczy SKL związał się z Platformą Obywatelską.
    Od 2001 był członkiem zarządu krajowego PO, a od 2006 wiceprzewodniczącym. W Sejmie IV kadencji był zastępcą przewodniczącego Komisji Obrony Narodowej i członkiem Komisji Spraw Zagranicznych.
    26 października 2005 został wybrany na wicemarszałka Sejmu.
    5 listopada 2007 został wybrany na Marszałka Sejmu.
    W 2010 roku przez trzy miesiące wykonywał obowiązki prezydenta RP.
    Jego pięcioletnia kadencja prezydencka rozpoczęła się 6 sierpnia 2010. Urzędowanie zakończył 6 sierpnia 2015 z chwilą zaprzysiężenia jego następcy Andrzeja Dudy.

    Pełne 26 lat przy żłobie…

  45. Kalina
    7 maja o godz. 12:44 806

    W życiu kulturalnym uczestniczę bardziej, niż ktokolwiek z was z tego forum. Nie nie czytam, ale już nie czytam… to zasadnicza różnica. Bolą oczy, za dużo przeczytałem… O wiele za dużo…

    Szkolnych lektur nie czytałem, zgrzytając zębami, ale z fascynacją. Orwell, marna lektura, ale znam ją dobrze… Pani niczego nie polecę, bo wolnemu człowiekowi wolny człowiek niczego nie poleca…

  46. Kilka złotych myśli posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz wygłoszonych na marszu KOD i opozycji:

    „Posłanka powiedziała, że ekspres europejskich zmian właśnie rusza. – Do tej pory jechaliśmy ekspresem w pierwszej klasie. Wystarczyło kilka miesięcy rządów (PiS – red.), żebyśmy się przesiedli do wagonu towarowego – oceniła”.

    Czym będziemy jechali za kolejne kilka miesięcy?

  47. „Pełne 26 lat przy żłobie…”
    .
    A jak Pan sobie wyobraża karierę zawodowego polityka? Pełne 26 lat przy czym? A jak Pan sobie wyobraża karierę zawodowego naukowca? Pełne 26 lat przy łopacie? (Tak sobie wyobrażali w Chinach za Mao Zedonga.) A jak Pan sobie wyobraża karierę zawodowego bankowca? Pełne 26 lat w kolejce do pośredniaka?
    .
    To, co Pan pisze, jest więcej niż obrzydliwe. Jest po prostu idiotyczne. Jeśli ktoś coś robił z sukcesem, to znaczy ze jest „przy żłobie”? Jaka jest alternatywa? Jak ma wyglądać „godne życie”, jeśli zawodowy sukces jest be? Zasiłek i pijaństwo?

  48. @snakeinweb

    Alez Pan w goracej wodzie kapany!!! Demonstrowałam i nóg nie czuje! Zalecany przez Komisję Wenecką kodeks wyborczy przeczytałam, choć ziewając, jako ze wszystko to jest w Polsce normą i praktyką. Ale rozumiem, ze jest Pan innego zdania, więc z zainteresowaniem przeczytałabym, które punkty według Pana sa nieprzestrzegane. Co do mnie, uważam, ze niesłuszne jest niewykorzystanie zalecenia: osoby przebywające za granicą mogą głosować, ale nie muszą. Uwazam, ze jeśli ktoś zamieszkał za granicą, jego swiadomość spraw krajowych jest znacznie osłabiona.

  49. narciarz2
    7 maja o godz. 15:43 812

    Zawodowy polityk? To bardzo ciekawe. Kto go zatrudnia? Jak? Naiwnie myślałem, że polityka wybierają wyborcy, dają mu mandat. No, chyba że tak skonstruował wraz z kumplami bez pytania wyborców ordynację, że wybory to fikcja. Tak było w komunizmie, tak jest i teraz. Ina możliwość to przymusowe utrzymywanie zawodowych polityków przez wszystkich obywateli, np. nie cierpię solidarnościowców, popieram SLD, ale moje pieniądze z moich podatków i tak idą na fundusz PO=PiS…

    Byłbyś zadowolony, gdyby cię zmuszono do płacenia temu, kogo nie znosisz? Zresztą, tak jest, ty też bulisz na zawodowego polityka Kaczyńskiego, sporo twojej forsy poszło do jego prywatnej kieszeni bez twojej zgody…

    Porównywanie zawodowego polityka z naukowcem czy bankowcem jest nieuczciwe, nieporównywalne. Do banku mogę iść albo nie, ale zawodowemu politykowi muszę płacić i nie mam żadnego wyboru…

  50. @ Kalina
    W omawianym dokumencie jest napisane między innymi w w punkcie 1.1:
    Powszechne prawo wyborcze oznacza w zasadzie, że wszyscy ludzie posiadają prawo wybierania i kandydowania w wyborach. Prawo to może, a nawet powinno, być podporządkowane pewnym warunkom:
    (…)

    a dalej w podpunkcie d):


    d) Pozbawienie prawa wybierania i wybieralności:

    1. przepisy pozbawiające jednostki prawa wybierania i kandydowania mogą być wprowadzone, lecz muszą podlegać następującym nakładającym się warunkom:
    2. pozbawienie praw musi być dokonane przepisami prawa,
    3. należy przestrzegać zasady proporcjonalności; warunki pozbawienia jednostek prawa wybieralności mogą być mniej surowe niż warunki pozbawienia ich prawa wybierania,
    4. pozbawienie praw musi wynikać z niezdolności umysłowej lub skazania za poważne przestępstwo,
    5. co więcej, pozbawienie praw politycznych lub stwierdzenie choroby umysłowej może być dokonane wyłącznie wyraźną decyzją sądu.

    Jak w świetle powyższych zasad oceniasz fakt, że obywatele polscy, bezpartyjni i zrzeszeni lokalnie będący w pełni władz umysłowych i nie będący skazani za poważne przestępstwa nie mają fizycznej możliwości uczestnictwa i wybieralności w wyborach do polskiego Sejmu?

    Czy Twoim zdaniem w świetle powyższego zasada powszechności wyborów jest w Polsce przestrzegana?

  51. @narciarz2
    7 maja o godz. 15:43 812

    Ubolewam, że niczego pan z mojego wpisu nie zrozumiał.
    Obecna sytuacja w Polsce, na którą tak narzeka pan prezydent Komorowski, jest przecież bezpośrednim wynikiem jego praktycznie ciągłego dwudziestosześcioletniego okresu „bycia przy żłobie” – czytaj nieustającego posiadania bardzo realnego wpływu na politykę i rządzenie w kraju – i budowania rzekomego „sukcesu transformacji”. Dla pana prezydenta Komorowskiego osobiście ten okres był niewątpliwie udany.

  52. Jak donosi http://tvnwarszawa.tvn24.pl:

    „15.38 Przemawia szef Nowoczesnej Ryszard Petru. – Łączy nas, to że jesteśmy najbardziej proeuropejskim narodem i żaden PiS tego nie zmieni. Łączy nas brak zgody na język nienawiści i zawłaszczenia państwa – mówił.

    Nawiązał też do problemów w hodowlach koni arabskich. – Konie padają i obawiam się, że będzie ich padać więcej, bo oni są niekompetentni, a dorwali się do władzy – tłumaczył”.

    Czy pan Petru naprawdę przez ostatnie ćwierćwiecze nie miał okazji zauważyć, że w tym kraju koniom jest jednak zdecydowanie lepiej niż wielu ludziom?

  53. Gdyby pan Celiński rzeczywiście był demokratą, to w pierwszym rzędzie dążyłby do zmiany ordynacji wyborczej, aby nie była komunistyczna, jak nadal jest. No, ale nie po to solidarnościowcy bili się o władzę, aby oddać ją w ręce przypadkowego społeczeństwa…

    Wybory nie mają niczego wspólnego z demokratycznymi wyborami. Listę ustala kacyk partyjny i biada, kto mu podpadnie: nie znajdzie się na liście. Demokratyczne wybory to takie, w którym politycy bezpośrednio otrzymują mandat od wyborcy. Wtedy rzeczywiście reprezentowaliby swoich wyborców. teraz reprezentują kacyków.

    Jedynie poprzez uliczną walkę z solidarnościowcami możliwa jest zmiana ordynacji. Nie zamierzam z nikim się bić, bo mój pomysł: odwalcie się, politycy, ode mnie, nie znajdzie zrozumienia. Po co więc walczyć w sprawie z góry przegranej…

  54. grzerysz
    7 maja o godz. 16:57 817

    Jakim cudem ten, kto sam posługuje się językiem nienawiści, może nie zgadzać się na język nienawiści?

    Jakim cudem ten, co łamał Konstytucję i niszczył demokrację, np. Komorowski, może bronić Konstytucji i demokracji?

  55. @snakeinweb

    Zdumiewa mnie Pan, ale skoro Pan wie o takich przypadkach, ze komuś odmówiono wydania karty do głosowania, pewnie Pan wie, co pisze. Jest to chyba sprawa, która powinna być zgloszona do Państwowej Komisji Wyborczej zaraz po glosowaniu, a potem do sadu.

  56. @ takei-butei
    Bardzo popieram Twoje jasne słowa o ordynacji wyborczej. To jest całe sedno sprawy. Ci co naprawdę mieliby szczere zamiary podciąć korzenie mafiom i sektom politycznym takim jak PiS wzięliby na sztandary w pierwszym rzędzie postulat oddania suwerennej władzy narodowi i przeprowadzenia prawdziwie wolnych i demokratycznych wyborów. Ta gangi przestępców udające partie polityczne straciłyby niemal natychmiast rację bytu (pewna inercja oczywiście maiłaby miejsce).

    To jest papierek lakmusowy zdradzający prawdziwe intencje. Cała ta „opozycja” woli dzisiaj po stokroć tego potworka Kaczyńskiego, który jest swoim człowiekiem, niż wolnego, decydującego o sobie samym obywatela. Dla nich wolny obywatel i wolne społeczeństwo są stokroć straszniejszym potworem od swojskiego naziolka ze styropianu w rodzaju Kaczyńskiego.

    Dlatego trzeba ciągle to przypominać i wskazywać ludziom, że tylko suwerenność i wolne i prawdziwie demokratyczne wybory są narzędziem odzyskania obywatelskiej godności i kontroli.

  57. @ Kalina
    Apeluję o ponowne odczytanie podanych cytatów, tym razem ze zrozumieniem. W razie trudności proszę spróbować kilka razy. Sam tak robię w przypadku tekstów bardziej skomplikowanych.

  58. @snakeinweb

    „Jak w świetle powyższych zasad oceniasz fakt, że obywatele polscy, bezpartyjni i zrzeszeni lokalnie będący w pełni władz umysłowych i nie będący skazani za poważne przestępstwa nie mają fizycznej możliwości uczestnictwa i wybieralności w wyborach do polskiego Sejmu?”

    Panie kochany, gdziez Pan powziął wiedzę o tych obywatelach polskich zdrowych na umyśle i niepozbawionych praw publicznych, którzy nie mogą głosować i być wybierani, pytam ponownie? Złośliwosci nic Panu nie pomogą w świetle nagiego faktu, ze pańskiej kandydatury np. na prezydenta nie poparliby nawet krewni i znajomi, a co dopiero obywatele w liczbie ilus-tam tysięcy:)))

  59. snakeinweb
    7 maja o godz. 17:17 821

    To będzie możliwe dopiero za 20 lat, a wiec ok. 2040. Wcześniej nie ma szans. Komunistyczna ordynacja wyborcza dziś ma się znakomicie, zbyt wielu jej broni. Za duże siły i nie do pokonania bronią komunistycznej ordynacji wyborczej, w której kacyk decyduje, kto będzie w parlamencie. Nie ma szans na zmianę.

  60. Sprzeczne dane odnośnie frekwencji na marszu KOD i opozycji. Chyba najbardziej wiarygodna jest policja:

    „W momencie, kiedy zgromadzenie ruszało z placu Na Rozdrożu było 30 tysięcy osób – mówił nam przed 16 Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji, zastrzegając, że dane mogą ulec zmianie, bo manifestacja miała dynamiczny przebieg i wiele grup dołączało do niej już po starcie.

    Przed 17 znów rozmawialiśmy z Mrozkiem. – Policzyliśmy, ze w szczytowym momencie na placu Piłsudskiego było 45 tysięcy uczestników – podał policjant”.

  61. Z ordynacji wyborczej, która uniemożliwia rejestrację obywateli niezależnych (wyłączność wieloosobowych list kandydatów o charakterze partyjnym) oraz wybieralność obywateli zrzeszonych lokalnie zgłaszających swoje list w jednym okręgu wyborczym (nieosiągalny warunek otrzymania od 150 do 300 % głosów w danym okręgu wyborczym).

    Zatem obywatele niezależni i zrzeszeni lokalnie są definitywnie z góry wykluczeni z prawa do udziału w wyborach i demokracji. To właśnie czyni system w Polsce systemem niedemokratycznym i nielegalnym tożsamym tym z PRL-u, z Rosji, z Chin, lub Korei Północnej.

  62. @ takei-butei

    Też trochę tak uważam, więc jedyne co mogę zrobić to bojkotować jak w komunie te pseudo wybory, a to partyjne bydło z telewizji traktować z należytym szacunkiem jakim traktowano Gubernatora Franka, Sekretarza Bieruta, Jaruzelskiego czy Gierka.

  63. grzerysz:
    Obecna sytuacja w Polsce, na którą tak narzeka pan prezydent Komorowski, jest przecież bezpośrednim wynikiem jego praktycznie ciągłego dwudziestosześcioletniego okresu „bycia przy żłobie”
    .
    Pan żartuje? Sytuacja w Polsce wynikiem działania jednego człowieka? Czy pan świadomie pisze nonsensy, czy tez świadomie wskazuje kozła ofiarnego? Bo nie podejrzewam Pana o myślenie, ze jeden człowiek może być twórcą sytuacji całego kraju, czy to dobrej, czy tez wręcz przeciwnie.
    .
    Nawet Kaczyński nie jest takim demiurgiem. Przypisywanie Komorowskiemu odpowiedzialności za „sytuacje w Polsce” to jest albo propaganda, albo jakiś niedowład umysłu. Podejrzewam to pierwsze. Nie chce Pana obrazić podejrzeniem o to drugie.

  64. @ takei-butei
    Zawodowy polityk? To bardzo ciekawe.
    .
    Pan dopiero dziś się dowiedział, ze „polityk” to zawód? Posłowie, senatorowie, czy ministrowie powinni być zawodowcami. „Zawodowiec” to komplement w krajach cywilizowanych. Wysokiej klasy zawodowi politycy powinni być traktowani tak samo, jak wysokiej klasy zawodowi lekarze. Fakt, ze dla Pana „zawodowiec” brzmi jak obelga, wskazuje na istotę problemu. Nieszczęściem Polski jest amatorszczyzna tam, gdzie potrzebni są wysokiej klasy zawodowcy.
    .
    Podobnie słowo ‚kompromis”, który w cywilizowanych krajach jest powodem do zadowolenia, ale w Polsce jest „zgniły”. Język jest wyrazem mentalności. To nie zawodowcy powodują problemy. To mentalność „narodu” jest powodem nieszczęść i problemów. Pana tok myślenia pokazuje, gdzie ten problem jest pogrzebany.

  65. narciarz2
    7 maja o godz. 21:37 829

    No, dobrze, dobrze. Ale odpowiedz na pytanie, kto w Polsce zatrudnia zawodowego polityka i w jaki sposób?

    Sam jestem zawodowcem w swoim fachu najwyższej klasy specjalistą, na co mam obiektywne dowody, więc twoje stwierdzenie, że dla mnie „zawodowiec” brzmi jak obelga – to zwykła insynuacja niemająca podstaw w moim komentarzu, który dotyczył nie zawodowców w ogóle, a zawodowca polityka.

    Powtarzam więc, kto zatrudnia w Polsce zawodowca polityka? I drugie pytanie: jakimi zawodowcami są ci żenujący amatorzy prezydenci Polski i premierzy: Miller, Oleksy, Tusk, Kaczyński, Marcinkiewicz, Kopacz, Szydło, Bielecki, Olszewski itd… Wałęsa, Kwaśniewski, Duda…

  66. narciarz2
    7 maja o godz. 21:27 828

    Ależ tak, sytuacja w Polsce jest wynikiem działania jednego człowieka: tym człowiekiem jest Prezydent RP. Jego podpis decyduje o tym, co się dzieje, jak się dzieje itd. Jeden podpis Prezydenta pod Konstytucją określił na dziesiątki lat sytuację w Polsce, toczy się ostry bój: jedni bronią Konstytucji, inni ją łamią, jeszcze inni chcą zmienić. Nawet Europa się włączyła… Jeden podpis jednego człowieka, a miliony ludzi na dziesiątki lat muszą postępować tak, jak Prezydent zadecydował…

    Jeden podpis jednego człowieka…, a miliony ludzi muszą iść w takt…

  67. @narciarz2
    7 maja o godz. 21:27 828

    Zbyt dosłownie potraktował pan moje stwierdzenie.
    Obecna sytuacja w Polsce jest wynikiem działania wielu ekip i ludzi, którzy są odpowiedzialni za „sukces transformacji”.

    Jednak pan prezydent Komorowski – a znajdzie się jeszcze paru jemu podobnych – był praktycznie przez całe 26 lat na świeczniku… Dla niego ten okres był więc szczególnie udany…
    Co więcej, pan prezydent Komorowski – w odróżnieniu od kilku swoich druhów, którzy od pewnego czasu biją się mocno w piersi skandując „byliśmy głupi”, „byliśmy głusi” – jakoś nie dostrzegał żadnych problemów…

  68. takei-butei
    7 maja o godz. 22:33 831

    C.d. – Moc jednego podpisu jednego człowieka:
    – jeden podpis i miliony kobiet muszą pracować o 7 lat dłużej;
    – jeden podpis i miliony ludzi tracą 150 mld z OFE;
    – jeden podpis i miliardy odzyskuje kler, ale nie inni, tylko kler;
    – jeden podpis i setki tysięcy sześciolatków muszą iść do szkoły;
    – jeden podpis i setki tysięcy sześciolatków NIE muszą iść do szkoły;
    – jeden podpis i znika zasadnicza służba wojskowa;
    – jeden podpis i miliony Polaków na dziesiątki lat bulą VAT…

    – jeden podpis jednego człowieka i sytuacja w Polsce jest taka a nie inna. Ściśle taka. A narciarz 2, który każdego dnia doświadcza skutków tego działania jednego człowieka, pisze, że to nonsens, że jeden człowiek nie określa sytuacji w Polsce… No, jeśli nie wierzysz, to spróbuj postąpić inaczej, niż ten jeden człowiek określił, np. nie zapłać VAT-u, nie poślij dziecka do szkoły, nie zapnij pasów podczas jazdy autem…

  69. @snakeinweb

    Ma Pan mylne informacje. Jak najbardziej można startować jako „niezrzeszony”. Był już „niezrzeszony” senator Stokłosa, który albo jeszcze siedzi, albo już wyszedł. W każdym razie dostał w swoim czasie wyrok za malwersacje.

  70. @takei-butei:
    Pan jest fachowcem (kłaniam się i gratuluje), i jednak Pan nie rozumie procesu politycznego? Czy mogę spytać, w jakiej dziedzinie Pan jest fachowcem? Pytanie nie jest złośliwe. Naprawdę jestem ciekawy.
    .
    No, dobrze. Jeden człowiek, s.p. Steve Jobs, wprowadził na rynek iPoda, iPada, oraz iPhone. Jeden człowiek. On zademonstrował na pokazie, on nacisnął, on wyciągnął z kieszeni i pokazał przed kamerami. Sam jeden ma zasługę i sam jeden jest odpowiedzialny.
    .
    Absurd? Oczywiście. Ale Pan tak właśnie twierdzi na temat prezydenta. Pan nie rozumie, ze prezydent uroczyście podpisuje to, co przedtem cale sztaby wynegocjowały?
    .
    Panu się pomylił prezydent Komorowski z niejakim Kim Dzong Unem. Panu się pomyliły kraje, kultury, i ustroje.

  71. @grzerysz:
    Jednak pan prezydent Komorowski – a znajdzie się jeszcze paru jemu podobnych – był praktycznie przez całe 26 lat na świeczniku…
    .
    Mozna to ując inaczej. Przez 26 lat służył krajowi najlepiej, jak potrafił.
    .
    Pan się oburzy na takie stwierdzenie? Wolno Panu. Ale oba te subiektywne sformułowania opisują te samą obiektywną sytuacje. W Pana stwierdzeniu jest zawarta negatywna ocena. Pana stwierdzenie oddaje negatywne emocje. Moje stwierdzenie implikuje ocenę pozytywną. Wniosek z tego porównania ma być taki, ze należy oddzielać ocenę od opisu. Opis wolny od emocji to opis. Opis przesiąknięty emocjami to propaganda. Stawiam Panu zarzut siania negatywnej propagandy.
    .
    A jak powinien wyglądać obiektywny opis? Bronisław Komorowski przez 26 lat pracował na rozmaitych bardzo wysokich stanowiskach. Tylko tyle i aż tyle.

  72. Co więcej, pan prezydent Komorowski – w odróżnieniu od kilku swoich druhów, którzy od pewnego czasu biją się mocno w piersi skandując „byliśmy głupi”, „byliśmy głusi” – jakoś nie dostrzegał żadnych problemów…
    .
    Zadaniem prezydenta nie powinno być wyręczanie dziennikarzy. To dziennikarze maja dostrzegać i nagłaśniać problemy. Zadaniem prezydenta nie powinno być publiczne krytykowanie rządu. (Moze to robić w tzw. ciszy gabinetów.) Prezydent może dostrzegać, ale publicznie powinien się wypowiadać niezwykle starannie.
    .
    Rola i zadania prezydenta są opisane w Konstytucji. Dzisiaj to zdanie brzmi jak drwina, ale poprzedni prezydent traktował Konstytucję poważnie. Prezydent ma być statecznikiem państwa. Zadaniem statecznika nie jest sterowanie w samodzielnie obranym kierunku. Zadaniem statecznika jest stabilizowanie sytuacji, rozładowywanie napięć, i zapobieganie gwałtownym zwrotom. Poprzedni prezydent tak postępował. Za to był szanowany i miał bardzo wysokie oceny aż do momentu, gdy sytuacja psychologiczna w kraju się rozsypała w wyniku afery taśmowej. W tej aferze ani nie zawinił ani nie miał w niej żadnego udziału, ale padł jej polityczną ofiarą. (Inna rzecz, ze miał fatalną kampanię.)
    .
    To, ze obecnie nie bije w piersi ani swoje, ani cudze, ja mu poczytuje za zasługę. Zachowywał się przyzwoicie i nadal zachowuje się przyzwoicie. W dzisiejszych czasach to niecodzienne.

  73. narciarz2
    8 maja o godz. 4:13 835

    Możliwe, że nie rozumiem procesu politycznego. Nie przeczę, nie jestem wszak politykiem, ale patrzącym władzy na ręce amatorem. Ale to FAKT: jeden prezydent jednym podpisem decyduje… Może podpisać, może nie podpisać. W tej chwili podpisywania jest on jeden i jedynie jego inteligencja, sumienie, wolność… To jest potężna władza. On sam jeden. Nie jest marionetką, kukiełką sterowaną przez sztaby. Sam jeden wobec siebie, swego sumienia, wobec narodu, któremu przysięgał…, który go wybrał…

    Naprawdę, piszę o politykach, nie innych profesjach, nie o Jobsie. To są sprawy nieporównywalne. Jobs nie składa podpisu pod ustawą zagarniającą 150 mld czyichś pieniędzy… Nie decyduje o tym, by kobiety tyrały o 7 lat dłużej… Jobs nie decyduje o losie milionów ludzi, o tym, co MUSZĄ robić, bo inaczej policja za chyry i do ciupy.

    Jeśli – mając inteligencję, co się zowie – zestawiasz sprawy nieporównywalne, cóż… nic nie poradzę.

    Jestem takim specem, że najpierw dawano mi klucz do mieszkania, a dopiero potem podpisywałem umowę. Praca na mnie czekała, ale to minęło, bo już jestem emerytem.

  74. narciarz2
    8 maja o godz. 4:45 837

    Podpisanie zagarnięcia 150 mld cudzych pieniędzy, wydłużenia kobietom wieku emerytalnego o 7 lat, złamania Konstytucji poprzez wybór zapasowych sędziów TK… o tyle za dużo, by mówić o przyzwoitości b. prezydenta…