Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

19.05.2016
czwartek

A jeśli ta Polska z przyjazną twarzą się obudzi?

19 maja 2016, czwartek,

Nie udaję beznamiętnego analityka równo traktującego strony bieżącego konfliktu. Jestem po stronie Polski otwartej, wspólnotowej, raczej plebejskiej niż arystokratycznej, choć takiej, w której ceni się autorytet kultury, wiedzy i odpowiedzialności. Gdyby pytano mnie o osobowości historyczne, przez które chcę pokazać mój ideał Polski, bez zastanowienia wymieniałbym kolejno: książę Drucki-Lubecki, ks. Staszic, margrabia Wielopolski, baron Kronenberg – jak idzie o prehistorię. W czasach bliższych mojej wyobraźni: Maria Skłodowska-Curie, Stefan Żeromski, Bolesław Limanowski (mam tu osobisty interes, bo państwowe funkcje objął dopiero po 90-tce :-)), Eugeniusz Kwiatkowski, Kazimierz Moczarski, Aniela Steinsbergowa, Barbara Skarga, Jan Kielanowski, Marek Edelman, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Zofia Kuratowska). Łatwiejsze i pełniejsze to od ideologicznych zaklęć. Odsiewa tych, którzy pojęcia o Polsce nie mając, chętnie o niej gaworzą.

Polska, która na kilkadziesiąt lat przeżywała coś na kształt karnawału, czyli wszystko, co istotne, na odwrót od utartych ścieżek polityki uzyskała w minionych dwudziestu latach, jedno pokolenie!, więcej od świata niż wartość jej aktywów. Pan Bóg nam pomógł. Ale i my sobie pomogliśmy, zmieniając podstawowe linie naszej metapolityki. Pisałem o tym. Sens zastąpił mit w naszych zbiorowych działaniach. Tych działaniach, które w rzeczywistości budują przyszłość narodu. Pokarm ludzi naprawdę wolnych – sens zastąpił legendy, które były konieczne, by zniewoleni przeżyli.

Lech Wałęsa, też o tym już tu pisałem, przed Połączonymi Izbami w listopadzie 1989 roku oznajmił tę zaskakującą o nas prawdę światu. Lepiej bądź gorzej, z ostrymi zakrętami, wrzawą głośniejszą od potrzeby – realizowaliśmy ten tak bardzo odmienny od polskiej tradycji scenariusz. Byliśmy odpowiedzialni, rozważni, pragmatyczni i konsekwentni. Jak to się mówi – w sumie. Co znaczy, że nie zawsze, nie do końca, z błędami, od których zęby bolą. Ale z pewnej odległości i z dobrą wolą, kto obserwował – podziwiał.

I wszystko to, co uzyskaliśmy, ponad stan naszej zasługi, choć jednak z jakąś zasługą, trawi dziś kwas nacjonalistycznej, skrajnie konserwatywnej, opartej na wszechogarniającym nasze życie publiczne kłamstwie polityki partii Prawo i Sprawiedliwość, wspieranej przez trzecią część Polaków, Kościół katolicki i, dyskretnie, choć konsekwentnie, Putina. Trzeba być ślepcem, by nie dostrzegać odwrócenia rozkładu sympatii wokół Polski.

Unia Europejska i Niemcy, Stany Zjednoczone stają się dla rządów Kaczyńskiego przeszkodą. Europejscy nacjonaliści, którzy nigdy Polaków u siebie nie chcieli i nadal nie chcą – sojusznikami. Apogeum oglądaliśmy w Strasburgu i zaraz po. Niezbyt mądra i w polityce europejskiej niebiegła premier polskiego rządu uśmiechała się czule do wspierających ją europejskich troglodytów. Będących zresztą w Parlamencie Europejskim w zawstydzającej mniejszości. A Orbán pokpiwał z samozwańczego lidera grupy wyszehradzkiej, aspiranta do europejskiego czempionatu, że jak będą mu w Brukseli chcieli zrobić krzywdę, to on swoim wetem pomoże. Czempion Europy in spe, lider grupy wyszehradzkiej broniony wetem Węgier. Miara upadku i miara głupoty polskiego rządu.

Polska nie jest jeszcze w kryzysie. Nawet 3,2-proc. wzrost w Europie dobrze się liczy. Ulicami ciągną setki tysięcy ludzi demonstrantów, nie ma cenzury, policja nie aresztuje opozycjonistów. ROZWÓJ. WOLNOŚĆ. DEMOKRACJA. Nie tak?

Polskę drąży konflikt, jakiego świat nie widział. Bo nie ma on pośród swoich przyczyn upadku gospodarki, skandalicznie nadmiernego rozwarstwienia, wielkich afer ludzi władzy czy czegokolwiek, co zwyczajny człowiek mógłby uznać za katastrofę dla jego i państwa perspektyw. A ten konflikt głęboki jest jak rów mariański. Ludzie odmiennych wyborów naprawdę nie rozmawiają ze sobą. Czytają odmienne gazety, oglądają różne telewizje. Jeśli są wierzący, wybierają sobie kościoły i księży, do nieswoich nie chodzą. Są dwie Polski, dwa rynki mediów, dwa Kościoły katolickie, dwie zupełnie odmienne perspektywy.

Polska przegrywa właśnie swoją historyczną szansę. Nie jest dzisiaj zdolna, przez erupcję swej paździerzowej kultury życia publicznego i zbyt słaby opór wobec kłamstwa, przezwyciężyć tego konfliktu. Za mali ludzie, jak na tę wielką historyczną szansę. Źle wykształceni. Analfabeci, jak idzie o postępowanie wedle wskazówek sensu. Zmitologizowani jak plemiona triobrandzkie. Klęska systemu szkolnego. Licealista ze szkoły Schumana, inteligentny i piękny, mówi językiem Faraga.

Ale jeśli się mylę? Jeśli jest szansa? Jeśli Kaczyński jest jak purchawka na ziemi (ja akurat, niekonsekwentnie, tak myślę) – nadepnięty, zapadnie się w siebie i jedynie popiół zostanie?

Co zatem, jeśli wygramy? Jeśli ta Polska z otwartą, przyjazną sobie i światu twarzą obudzi się? Tak jak w 1989. Trochę przez przypadek. Trochę dlatego, że dość szczupłe elity z jednej i przeciwnej strony ówczesnego konfliktu potrafiły do zwycięstwa doprowadzić. Wówczas okoliczności międzynarodowe były wprost cudowne dla naszego zwycięstwa. Dzisiaj, choć mniej optymizmu, nie są o przepaść gorsze. Nic jeszcze się nie stało z Europą takiego, by móc powiedzieć, że okoliczności zewnętrzne zamykają nam szanse na dobry scenariusz przyszłości. Wciąż wszystko zależy od nas samych. Więc co, jeśli Polacy znów otworzą się na współdziałanie dla dobra wspólnego, w obronie wolności i demokracji, dla siebie i dla Europy wartości, które zbudowały nadzieję na pokój i na dobrobyt?

Więc jakie jest to nasze marzenie o Polsce? Co trzeba temu rodzącemu się fenomenalnie ruchowi, któremu dzisiaj na imię KOD, by porwać kogoś więcej niż zawsze wiernych otwartej na świat Polsce inteligentów?

Odpowiedziałbym: patrzeć bez kompleksu na tych, którzy regularnie wygrywają i potrafić zrozumieć fundament ich zwycięstw. Kopiować, co się da. Urbanistykę, środowisko, procedury sądowe, schematy urzędów, administrację, prawo. Nie wstydzić się tej uwagi i nie wstydzić się kopiowania. Z zawsze obecną myślą, czy warto, czy dokładnie tak samo, co kopiując, zmienić? Przede wszystkim jednak nie podważać fundamentalnych wartości, które konsekwentnie nauczane i bronione doprowadziły Europę to stanu, że do niej miliony się kierują w ucieczce z miejsc, gdzie te wartości nie kształtują dominujących polityk. Zrozumieć wreszcie, że Europa to najpierw wartości. Że materialny dobrobyt nie spod nagana ideologii i kościoła się wywodzi, a z liberalnej kultury. Ideologie i Kościoły wtedy go wspierają, jeśli nie mieszają się porządki sumień i władzy.

KOD krzyczy: WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA. Słusznie. Może jeszcze, z pamięcią drogi europejskiej, warto pamiętać o BRATERSTWIE? Tym bardziej, że to przecież nasza SOLIDARNOŚĆ z 1980/1981 roku. To odpowiedzialność za innych. To przekroczenie granic egoizmu.

A więc SOLIDARNOŚĆ. To przytyk oczywisty do neoliberałów. Nie powtarzam nazwisk. Są oczywiste. Nie wykluczam, proszę jedynie o zrozumienie. Nie jest tak, że jeśli kraj się bogaci, to wszyscy się bogacą. To jawna nieprawda. Choć oczywiste jest, że żeby wszyscy się bogacili, kraj musi się bogacić. Potrzebna jest jedność demokratów. Nie będzie jej bez SOLIDARNOŚCI. To wartość, której po 1989 roku najbardziej zabrakło. Zabrakło też SPRAWIEDLIWOŚCI. Te deficyty trzeba najpierw dostrzec, by je wypełnić. 500+, w realizacji niemądre, a kto wie, czy nie przeciwskuteczne, w idei niechaj będzie wyrzutem.

Nie bać się NOWEGO. Mieć ODWAGĘ. Kopiując, co gdzie indziej sprawdzone, nie bać się czasem powiedzieć NIE! Ja mam lepszy pomysł. Porozmawiajmy. Stać się współgospodarzem Europy. Młode pokolenie wykształconych Polaków już w niej jest. Dlaczego polityka ma ich hamować? Tylko dlatego, że stare partyjne repy nie nadążają wyobraźnią, swobodą, komunikacją, urodą ciała i umysłu? Błahy to powód.

Budować WSPÓLNOTĘ. Rowy, jakie wykopaliśmy między sobą, najpierw te mentalne – zasypać. To jest też sprawka bajecznie drogich prywatnych przedszkoli i szkół, zamkniętych osiedli, ostentacji w konsumpcji materialnej. To jest przede wszystkim sprawa systemu finansowania awansu młodego pokolenia Polaków poprzez edukację. Po to, by nikt z sensem pośród młodych nie mógł powiedzieć – chciałem, ale nie mogłem. Wy (czyli „my” – państwo) mi tej najlepszej edukacji nie udostępniliście. A więc otwarte systemy edukacyjne i otwarta kultura. Produkty kultury (i edukacji) nie mogą być traktowane, jak narty, auto czy sukienka. Tu rynek jest jak z piekła. Co znaczy urynkowienie edukacji? Kultury? Optymalizację kosztów? Zysk z edukacji i z kultury nie jest zapisywany w księgach kasowych a w ludzkich mózgach i postawach społecznych.

DEMOKRACJA. Pytać, pytać i pytać. I słuchać. A więc nie marketingowo pytać, ale pytać, by autentycznie się dowiedzieć. Negocjować. A najpierw po prostu rozmawiać. Ucierać stanowiska, a nie jedynie mocą władzy decydować. Nie spieszyć się. Mieć czas dla ludzi. Demokracja to nie teatr, nie fasada, nie gra. Demokracja to rzeczywistość.

UFAĆ. To relacja wielokierunkowa. Jest w niej podkład psychologiczny, kulturowy, prawny i polityczny. Politycy są odpowiedzialni za zmianę. Społeczeństwo folwarczne, a taka jest wciąż Polska, nie zawojuje Europy. Przegra też z Rosją. Utraci swą szansę. Odbudowanie zaufania do państwa zacząć od służby cywilnej i wyprowadzenia partii politycznych zewsząd, co nie jest polityką. Jeśli nie wiecie, co jest polityką, posłużcie się kryterium formalnym – spisem instytucji. KGHM, LOTOS i stada arabów na Podlasiu i w Świętokrzyskiem z pewnością nie są instytucjami polityki.

Pamiętać, że w wolnej Polsce nomenklaturę nie PiS wymyśliło. Ktoś chciał się sprawdzić w zbrojeniowym biznesie, ktoś inny w energetyce. Z tym raz na zawsze trzeba skończyć. Krwią z palca utoczoną podpisać cyrograf, że nie będzie się mieszało porządków. Albo partia, albo biznes, albo administracja. Stalowe kurtyny pomiędzy nimi.

Ufać – to też relacja administracji do obywatela. Wciąż dowód osobisty i pesel to za mało. Jak długo jeszcze? Gdzie podziało się „oświadczenie” zamiast „zaświadczenie”?

SOLIDARNOŚĆ, BRATERSTWO, ODWAGA, WSPÓLNOTA, DEMOKRACJA, ZAUFANIE, KAPITAŁ LUDZKI. Trzeba te wielkie słowa, plus WOLNOŚĆ, zoperacjonalizować. Na przykład projektami ustaw w sprawie służby cywilnej, finansowania edukacji, kultury, systemu podatkowego wyrównującego szanse startu młodego pokolenia i zrównującego w jakimś stopniu młodych, ordynacji wyborczych i prawa o partiach politycznych dla uczynienia demokracji demokratyczną. To wszystko przykład.

Jeśli mam w tę nową szansę dla Polski uwierzyć, nie chcę dłużej oglądać uśmiechniętych gąb „polityków”, którzy poza deklamacją, że są najlepsi, że obronią, że wyzwolą, że zapewnią więcej – nic nie mają do powiedzenia. Powtarzam to, co napisałem po pierwszej demonstracji KOD: wszystkie ręce na pokład, znani i dopiero co odeszli od władzy politycy – bez ostentacji.

Prawo i Sprawiedliwość nie wygrało dlatego, że wszystko było w porządku.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 67

Dodaj komentarz »
  1. W tym ideale Polski i wielkich Polaków skrupulatnie i nie bez celu ominął Pan setki i tysiące postaci, którzy ten kraj po wojnie tworzyli, odbudowali i zbudowali nową cywilizację. W nowych granicach, w godziwych warunkach życia, wielkiej nauce, kulturze i przemyśle. I w wielkich karierach wybitnych naukowców, artystów i liderów techniki. O nich Pan razem ze swoimi styropianowcami zapomina. Ale historia nie zapomni,a Pana juz zapomniała.

  2. Ano właśnie, nie wszystko było w porządku.
    Dobry początek, czekam jednak na przyznanie jak wiele było nie w porządku a Wy Panowie, czwarta władza, byliście ślepi, głusi i niemi.
    Dla pieniędzy staliście się Trybunami różnych Ludów.
    Polityka Trybuną Ludu neoliberalnego.

  3. Gdybyście naprawdę zbudowali to, co pan tu sobie popisuje, to dziś trzecią kadencję rządziłaby PO.

    Ale jasno wam mówię, żadnej wspólnoty z wami, którzy od początku macie nas za przypadkowe społeczeństwo (wasza komunistyczna ordynacja do dziś obowiązująca dowodem, a kacyk partyjny ustala listę). Nie z wami, dla których jesteśmy watahą do wyrznięcia, gorszym sortem, kleszczami…

    Żadnej solidarności, żadnego braterstwa. Nie z wami. Jeszcze 20 lat, wytrzymamy…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Żeromski? Przywoływać Żeromskiego w kontekście tego, kogo pan popierał i popiera…. No, no, no…

    Wie pan, kto to jest Żeromski? Żeromski to jest to: ETYKA. Taka: nie jest dopuszczalny zysk kosztem słabego, krzywdzenie dla zysku to najgorsze draństwo. Taka etyka: kto własną pracą, nie krzywdząc nikogo coś osiągnął, ten ma spłacać dług wobec słabszych.

    To są tylko wasze wielkie słowa bez pokrycia: solidarność, naród, braterstwo, równość… Nic nie idzie za nim, prócz pustki. Ten, który w USA był oklaskiwany za popisywanie się słowem „naród”, gnoił inteligentów, kazał im tłuc termometry, inaczej postępujących sadzałby w ostatniej ławce Sejmu i pałowałby robotników…

    Czciciel Pinocheta i homofob minister w rządzie PO już czeka, aż wygracie… Giertych, Niesiołowski… itd. to są ci, których pan wspiera… Powodzenia! Ale Żeromskiego pan nie mieszaj albo i mieszaj, nie macie już nic do powiedzenia, prócz pustych słów…

  6. Myli się nasz Gospodarz w ocenie rzeczywistości. Obudzimy się z ręką
    w nocniku.
    Myli się Adam Michnik, za słowa skierowane do Biedronia:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1329,title,Adam-Michnik-dla-WP-bezkrytycyzm-jest-niemadry-powtarzanie-bylismy-glupi-jeszcze-glupsze,wid,18336930,wiadomosc.html

    To Biedroń ma rację. Jest realistą, twardo stąpającym po ziemi.

    To profesor Marcin Król wymyślił określenie „Byliśmy głupi”. Miał na myśli całą
    elitę solidarnościową, która dalej jest głupia, nic się nie zmieniło i nie zmienia.

    Trzeba być człowiekiem wyjątkowo naiwnym, żeby wierzyć w nasz polski PKB,
    czysty fetysz , błazeństwo statystyczne, we wzrost gospodarczy w trakcie głębokiego spadku cen, deflacji, coraz to mniejszej konsumpcji detalicznej, gdzie też statystyka jest fałszowana.

    Przed nami jest los Grecji, nieunikniony. Z taką twarzą się obudzimy – Panie Gospodarzu. To mamy pewne jak w banku.

    Ten bieżący konflikt jest tylko objawem tej naszej narodowej głupoty, wymyślonej przez Kaczyńskiego, którą próbuje leczyć za pomocą kompromisu, który próbuje wmawiać to swoim marionetką i całemu elektoratowi. Jakby problem prawny dało się załatwić , naprawić, zlikwidować kompromisem. Czysty idiotyzm głoszony przez kaczystów, a nawet kretynizm, do tego debilny.
    Ma rację Kaczyński mówiąc, że nie może się wycofać, bo to byłaby klęska dla niego i całego PIS. Dla tej 30 procentowej populacji, która jeszcze wierzy w PIS.

    Jerzy Urban powiedział u Elizy Michalik: PIS nie ma wyobraźni, myśli na jeden ruch do przodu – stał się ofiarą własnej głupoty, wszystkie ustawy podjęte
    od 25,10,2015 roku są objawami tej głupoty, bo te ustawy są podejmowane przeciwko drugiemu, przeciwko rozumowi, opozycji, z dzikim chamstwem,
    przez chamów podjęte — łącznie z programem 500plus

    Czeka nas epoka wielkich oszczędności, próba ratowania naszej państwowości. To co teraz ma miejsce w Grecji. Politycy, publicyści, ekonomiści, ze zwykłej głupoty,
    pazerności, dla ratowania wpływów, przekrętów ekonomicznych, korzyści niezasłużonych – nic na ten temat nie mówią, milczą jak zaklęci.
    Politykom się nie dziwię, za dużo mają do stracenia. Natomiast całą resztę oskarżam o głupotę, a nawet ślepotę narodową.

  7. Panie kochany ,za dużo tekstu na jeden raz ,bo się gubi istota sprawy po drodze.Otóż ,podzieleni jesteśmy nie równo ,w sensie wyborczym do parlamentu.Co 5 ty wyborca ,któremu z amordowano mózg głosuje na PIS.A 90% krajan to katolicy ,których prowadzi KK ,wspierający prezesa.I ta róznica ,to nadzieja i narzędzie na odsunięcie od władzy pani Beaty.Tylko kto ,to ma zrobić.Pan Kamysz ,którego prezes dwa dni temu posłał w kamasze.A wcześniej zabralł mu elektorat na wsi ,i to doprowadziło do dzisiejszych liczb posłów w sejmie.?Pan Schetyna ,manipulant podstolłowy ,bez wyobraźni i poczucia rzeczywistości./?Aniołki Petru ,ekonomisty ,który jak i inni -Balcerowicz -nie będzie nigdy rasowym politykiem?KOD ,,pod warunkiem ,ze zostanie KODEM.A wolność tym razem przyjdzie z zachodu jako zadość uczynienie za zdradę w 1945.A pomogą w tym wyborcy ,którzy zrozumieli już co to znaczy złamana Konstytucja.i po raz pierwszy pomaszerują do urn.

  8. Być może to kwestia pokoleniowa. Gdy upadła komuna, miałem 15 lat. Jako świadomy małolat chciałem, aby Jaruzelskiego postawiono przed sąd, a zaraz potem najlepiej przed pluton egzekucyjny. W tym duchu we wrześniu 1989 roku pierwszy i ostatni raz poszedłem na półtajne(!) spotkanie młodzieżówki KPN, gdzie usłyszełem, że będę zbrojnym ramieniem walczącym ze spiskiem Okrągłego Stołu. W taki oto sposób zostałem (ponownie) sympatykiem ludzi zbliżonych do elit Solidarności, czyli późniejszej UD. Szaleństwa prawicy (chciałem napisać szaleństwa z początków lat 90., ale widać gdzieś koniec?) i słabe poparcie narodu dla moich pierwotnych sympatii politycznych zbliżyły mnie taktycznie do SLD, na które pierwszy raz zagłosowałem w 1993r. Do czego zmierzam? Ano do tego, że dla dzisiejszej młodzieży PO jest takim samym zgniłym i przestarzałym syfem, jak dla mnie była PZPR i później prawica. Byłem antykomuchem jako dziecko, a wystarczyło parę (subiektywnie długich) lat, bym przeprosił się z SLD, bo paradoskalnie to Sojusz wydawał mi się wtedy najbardziej prozachodni, a tylko to mnie interesowało, by wyjść z cywilizacyjnie i mentalnie ze Wschodu. Dzisiejsi młodzi muszą pożyć parę lat pod rządami ciemno oświeconych bigotów z PiS i im przejdzie. A jak nie, to ostatecznie polskie dziewczyny będą musiały rzucać swoimi kwiatkami w stronę rosyjskich żołnierzy, a chłopcy kamieniami, bo przecież po jasno wyrażonej alternatywie wyborczej w USA przez wicepriemiera polskiego rządu między dżumą a cholerą i ostatnią diagnozą psychiatryczną Kaczyńskiego, postawioną niestety nie jemu przez lekarzy, lecz (no właśnie) przez sam widoczny okaz zdrowia prezydentowi Clintonowi (przyszły Pierwszy Gentleman?), żaden Murzyn nie przyleci nas bronić, a jeśli nawet by chciał, to który amerykański Żyd za to zapłaci, że polecę tu stosowną narracją. W każdym razie, wesoło nie jest, nawet gdy pisze się te słowa z w miarę rozsądnego państwa starej Unii.
    Jak będzie? Ponoć zawsze jest inaczej, więc nadziei bym nie gasił. Kto inaczej zamieni na lepiej, oto jest wyzwanie.
    PS Czy muszę dodawać, że jest Pan dla mnie jedną z najjaśniejszych postaci najnowszej historii, i – żeby nie było – mam nadzieję również nieodległej przyszłości?

  9. Pomógł nam Bóg, pomogła Matka Boska, czas na Jezusa.
    PS. Autor wspomniał Staszica – oto jego diagnoza, która chyba ciągle aktualna:
    „Pospólstwo w Polsce ludzką tylko postawą od nierozumnych się różni zwierząt… jest bałwochwalcze w ostatnim stopniu… Wszystko zwala na Boga, od którego nieustannych chce cudów… Oto takie są skutki bałamutnej nauki duchownych…”

  10. Prawo i Sprawiedliwość wygrało z bardzo wielu powodów na które nie wiadomo dokładnie jak głosowało 18,5 % ogółu uprawnionych. Niewątpliwie jednym z tych powodów było to, że czołowi politycy PiS, oraz jakaś część społeczeństwa (nie wiadomo jednak dokładnie jaka i nie wiadomo ponadto z jakimi partiami sympatyzująca obecnie i w przeszłości) jest przekonana o swoim osobistym i Polski podwójnym upośledzeniu: względem bogatych państw kapitalistycznych, które Polskę zdominowały gospodarczo i politycznie, oraz względem obywateli i podmiotów gospodarczych tych bogatych państw, jak i względem własnych rodaków, którzy potrafili się jakoś zaadaptować do tej sytuacji, ale niestety też kosztem bardzo nieetycznego postępowania, które nosi także niekiedy znamiona zdrady narodowej, jakieś grupy rodaków i ich organizacji społecznych i gospodarczych. W rezultacie tego upośledzenia odrodził się podział we współczesnej Polsce na osoby posiadające status społeczny odpowiadające chłopu feudalnemu w oligarchicznej I RP i szeregu warstw społecznych, które jako panowie feudalni, niespolonizowani mieszczanie czy faktorzy i handlowcy, ale także rzemieślnicy i przedsiębiorcy, ale także osoby wykształcone z tych wyzyskiwanych nie wolnych dołów społecznych czerpali zarówno dochody, jak i satysfakcję osobistą z upadlającej tych współczesnym murzyków władzy. Taka narracja którą posługuje się PiS rażąco odbiega od optymistycznego w sumie spojrzenia na ostatnie ćwierćwiecze Pana Andrzeja Celińskiego i wynikające z tego przekonanie o stanie rzeczy. Nie jest to jednak narracja samego PiS-u, to jest zdecydowanie narracja sfrustrowanego społeczeństwa, która jest dobrze słyszalna od 26 lat, a PiS jedynie z niej korzysta politycznie, prawdę powiedziawszy nawet łagodząc ją. W końcu w demokracji liczy się to co z tego ma głosujący. Jeśli elektorat w jakieś części jest na tyle sfrustrowany, że głosuje na PiS, to nie można nad tym przejść obojętnie i będąc w opozycji do PiS, trzeba się do tych frustracji odnieść. Najbezpieczniejszym i niepopulistycznym sposobem odniesienia się jest po prostu walka o równość wobec prawa, czyli i o równość szans i o godność.

  11. Faktycznie są dwie wiary katolickie. Jedna to Rydzyk, KUL, Jasna Góra i większość księży i hierarchów popierających PiS. Druga to Tygodnik Powszechny, Więź i wielu wartościowych księży, jak ks. Boniecki, ks. Stryczek, ś.p. ks. Tischner, czy niedawno zmarły ks. Kaczkowski.

  12. Parę dni przerwy i pewnie przemyśleń odbiło się bardzo dobrze na stylu i merytorycznej zawartości tekstu Autora.

    Do KOD mnie jednak Autor nie przekonał, a jako bezpartyjny z zakazem udziału w wyborach do Sejmu i tak nie mogą nic zrobić (jako wyborca).

    Natomiast spodobały mi się nowe tony przy końcu tekstu, które moim zdaniem są pójściem w dobrą stronę. Jedyne co może nadać wiarygodność rzeczywistej opozycji to nie wielkie słowa krytyki i wielkich pojęć, ale konkrety położone na stole w postaci ustaw, programów dotyczących najbardziej bolesnych ustrojowych problemów, które gnębią Polskę od lat i są niejako niereformowalne. I to w jakimś przejrzystym pakiecie, nie nazbyt rozrośniętym, ale też kluczowym.

    A więc
    a) ordynacja wyborcza w kilku wersjach, ale każda wierna zaleceniom Komisji Weneckiej i zasadom demokracji pięcioprzymiotnikowej
    b) Ustawa o partiach politycznych regulująca ramowo ich ustrój na wewnątrz-demokratyczny, anty-wodzowski, otwarty, jawny, obywatelski, oddolny, przed sądami zaskarżalny. Dobre wzorce są z Niemiec.
    c) Bardzo ważne w Polsce – kwestia mediów publicznych. Po totalnej wojnie z rozumem ostatniego ćwierćwiecza sanacja mediów publicznych jako środka budowania racjonalnej i porządnej debaty publicznej od zera jest absolutnie niezbędna. Powinno być 100 zabezpieczeń przed wpływami bieżącej polityki. Wzorce też są jak np. projekt ustawy Kongresu Kultury sprzed paru lat bezczelnie przez PO wówczas uwalony
    d) Parę spraw musi dotyczyć wymiaru sprawiedliwości, głównie gwarancji niezależności, ale też odziedziczonej po Stalinie bolszewickiej struktury prokuratury. Najlepiej rozwiązać to wszystko w diabły. i zrobić system przysądowych oskarżycieli publicznych
    e) Sprawą może mniej ważną, ale wielce obraźliwą i kompromitującą demokracje są kwestie zupełnie martwych referendów. Referendów nie powinno zwoływać się łatwo, ale jak już to decyzje muszą być ostateczne i stać nad Sejmem, ale pod Konstytucją. To jest też jedno z zabezpieczeń na cywilizowane rozprawianie się ze spiskami bandyckich partii. Sprawy ordynacji powinno się rozstrzygać tylko w formie referendów jak również takie spory jak ten ostatni wokół Trybunału Konstytucyjnego
    f) Można też poruszyć sprawy takie jak jakość legislacji (to jest wiele pomysłów), jawności życia publicznego (ogrom do zrobienia), prawo obywateli do składania abstrakcyjnych skarg konstytucyjnych (jak w Niemczech) i wiele, wiele innych, ale z zastrzeżeniem, że z wyborem tylko istotnych i najważniejszych w ilości nie większej niż np. 10.

    Mówiąc o konkretnych rozwiązaniach i ustawach nie mówię wcale, że należy rozpoczynać od przedłożenia gotowców. Wręcz przeciwnie. Najlepiej byłoby otworzyć otwarte projekty obywatelskie, jakoś sensownie zorganizowane, które w otwartej dyskusji stworzyłyby założenia ustaw i zarys samych ustaw. Ostateczną legislacją powinni się zająć specjaliści. Projekty te powinny też obejmować marketing społeczny dla tych rozwiązań.

    Bez takich programów wszystkie te piękne słówka Autora spisane drukowanymi literami są czystym pustosłowiem. Czegoś takiego już nikt nie słucha. Pustosłowia to mamy już całe tsunami.

    PS.
    W pierwszych dniach istnienia KOD-u złożyłem podobną propozycję na ich stronach z ofertą współpracy. Było zero reakcji. Pełna ignorancja.

  13. @ azur
    W tej kwestii Ty i pan Celiński piszecie astronomiczne bzdury. To że w KK są i Nasz Dziennik i Tygodnik Powszechny, to nie żaden podział kościoła tylko najnormalniejsza właściwość uniwersalistycznego kościoła powszechnego, który poza centralny dogmatami i doktrynami religijnymi dopuszcza wszelkie poglądy, rasy, klasy, narodowości, warstwy i nurty.

    Większość konfliktów w Polsce ma charakter medialny. Zostały wykreowane w mediach na potrzeby mediów. A to że media lansują tę wojnę kibolsko-kibolską 23,5 godziny na dobę nie znaczy, że blisko 100% narodu się na nią nabiera.

    Według moich szacunków procent POPiS.dzielonych propagandą medialną wynosi nawet szeroko ujmując najwyżej 20%. Wyłącz telewizor, a na ulicy nie znajdziesz niemal śladów tej tak zwanej „wojny polsko-polskiej”, chociaż ten ciągły terror prop.

  14. @snakeinweb
    19 maja o godz. 14:05 1111

    „c) Bardzo ważne w Polsce – kwestia mediów publicznych. Po totalnej wojnie z rozumem ostatniego ćwierćwiecza sanacja mediów publicznych jako środka budowania racjonalnej i porządnej debaty publicznej od zera jest absolutnie niezbędna. Powinno być 100 zabezpieczeń przed wpływami bieżącej polityki. Wzorce też są jak np. projekt ustawy Kongresu Kultury sprzed paru lat bezczelnie przez PO wówczas uwalony”.

    Tak, rozpaczliwie już niski poziom mediów – również publicznych – w Polsce, które robią ludziom zupełną wodę z mózgu to temat absolutnie kluczowy. Dodajmy jeszcze do tego prawie zerowe czytelnictwo książek i powszechny brak zainteresowania tematyka kulturalną.

  15. Pisze Pan Redaktor:

    „Polska, która na kilkadziesiąt lat przeżywała coś na kształt karnawału, czyli wszystko, co istotne, na odwrót od utartych ścieżek polityki uzyskała w minionych dwudziestu latach, jedno pokolenie!”

    Tyle ze to pokolenie, to my, a wiemy przecież, ile mamy lat:)) Dziś o kształcie Polski decyduje pokolenie naszych dziatek. No, może nie moich, bo te dały dyla w przewidywaniu tego, co będzie. A wykształciłam je na tyle dobrze, ze orientacja w rzeczywistości przychodzila im i przychodzi z łatwością. Mam na myśli dziatki tych rodzin, dla których zawsze kiełbasa była wazniejsza od wolności i dostępu do informacji. Dla których ważniejsze było, co mowi proboszcz, niż to, co mowi Wolna Europa. Zreszta ani słuchali ci ludzie Wolnej Europy, ani czytali podziemna prase i wydawnictwa. Ci ludzie powrócili w stare mentalne koleiny, które maja w genach! Polska jaka jest, każdy widzi. A te 200 tysięcy, czy 50 tysięcy (jakie to ma znaczenie), które maszerowało ulicami Warszawy, to przecież inteligencja wielkomiejska, którą cwani i skuteczni PR-owcy PiS-owscy usiluja przedstawić jako swinie odciągnięte od koryta.

  16. Kalina
    19 maja o godz. 15:10 1114

    Oczekiwania proboszczów (kleru) spełnili ci, których pan Celiński i zapewne ty wspieracie, ile sił: Mazowiecki, Kuroń, Tusk, Kwaśniewski, Kopacz, Rzepliński itd. To oni im zwrócili majątek, a innym nie. To oni ich wpuścili do szkół, to Tusk poszedł do Dziwisza, to Tusk pojechał do Watykanu… To Rzeplińskiego kler nagradza, TWOJEGO Rzeplińskiego. Za darmo nagradza?

    Ja podaję fakty, fakty. Twoi i pana Celińskiego pupile dali klerowi wszystko, co kler sobie zażyczył. A ty psioczył na niemających żadnej władzy, usiłujących po prostu żyć, pracować… To TWOI pupile dali klerowi. TWOI.

    Kiełbasa, spróbuj żyć wolnością, nie mając co włożyć do garnka… Spróbuj…

  17. @jasny gwint, sztubak, takei-butei

    Zamiast „3x Nie” moze byscie w koncu wlasne pomysly na przyszlosc Polsk podali? Redaktor podal i nawet sankeinweb. A wy co macie oprocz ciaglego szukania winnych?

    Jak juz raz pisalem: „…wskazanie winnego jeszcze nigdy nie rozwiazalo jakiegoś problemu. Problemy rozwiazuje się przez stosowne działania.”

    Wiec co proponujecie? Chetnie bym o tym porozmawial.

  18. Kalina
    19 maja o godz. 15:10 1114

    A poza tym – niby co mają czytać? Takie teksty, jak twój wpis? Teksty, w których stale pisze się o głupocie, dzikości, barbarzyństwie Polaków? No, wyjątek od tego barbarzyństwa to ty i twoje dzieci, to oczywiste.

    Takie teksty pełne pogardy dla Polaków pisali zaborcy, okupanci. To dla nich Polacy są dziczą, polskimi świniami, podludźmi… Czy uświadamiasz sobie – taka oczytana – że idziesz śladem okupantów?

    Słowacki o Polakach pisał: „Anioły stoją na rodzinnych polach”, no, ale Słowacki nie był okupantem ani zaborcą…

  19. mały fizyk
    19 maja o godz. 16:37 1116

    Mój pomysł na wczoraj dziś i jutro zawsze jest ten sam: płacić podatek, a więc pracować. Tyle. Nawet na wybory nie chodziłem, bo byłem pracoholikiem (oprócz pracy zawodowej mnóstwo pracy z pasji społecznikowskiej, gratis), ale w końcu – aby odsunąć PO – poszedłem i wbrew sobie w wyborach parlamentarnych zagłosowałem na SLD. Jedyną rozsądną tamę przeciw solidarnościowcom.

  20. Kalina
    19 maja o godz. 15:10 1114

    To pisał geniusz absolutny: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba…”, pisał, bo wiedział, kim są Polacy. To pisał inny geniusz totalny: „po psie płaczą szczerze
    I dłużej, niż tu lud po bohaterze.” Ale to są geniusze, którzy do szpiku pojęli duszę Polaka. Szkoda, że nie masz w sobie choćby cienia ich geniuszu…

  21. @takei-butei
    19 maja o godz. 16:48

    no, projekt Ci sie nie udal, bo PiS to tez (byli) solodarnosciowcy. Wiec jakie masz dalsze plany?

    O ile sie nie myle, pisales, ze zamierzasz czekac 20 lat, az solidanosciowcy wymra i wszystko bedzie lepiej. To jest chyba zludna nadzieja. Bo 70 lat po II WS juz prawie nikogo z tego pokolenia nie ma, a nowych faszystow i nazistow coraz wiecej 🙁

  22. mały fizyk
    19 maja o godz. 16:37 1116
    Teraz fizyku to już za późno. Wtedy sami się przyznali, że byli głupi. Mądry był Soros, Sachs i CIA. Oni wiedzieli co zrobić i zrobili. Było wtedy państwo posiadajcie wszelkie atrybuty do samodzielnego istnienia. Przyjazne otoczenie, solidny przemysł i doskonałą kadrę, solidarne społeczeństwo i niebywale wysoką kulturę. Wszystko przesrano i rozpieprzono. Staliśmy się zależnym krajem peryferyjnym otoczone nieprzyjaznym środowiskiem i w stanie wojny z Rosją. Nawet rozbiory nas nie ratują jak kiedyś. Kto by chciał taki warcholski i głupi kraj. Tylko wojna młody fizyku. Ja ja dobrze pamiętam.

  23. @jasny gwint
    19 maja o godz. 18:07

    Mlody to juz nie jestem 🙁 Ale zadnej wojny przezyc na szczescie nie musiale. Poza tym uwazam, ze mamy jeszcze duzo innych sciezek rozwoju oprocz wojny.

    Ale nawet zakladajac ten czarny wojenny scenariusz, warto wspomniec Clausewitza: „zanim sie wojne zacznie, trzeba wiedziec jak ja zakonczyc”. No i miec plan na potem.

  24. Tylko rozmawiając ze sobą okazując przy tym choć minimum szacunku dla drugiej strony. Najgorszą spuścizną okresu transformacji ustrojowej uważam, nie było to, iż jedni się wzbogacili (nie zawsze własnym wysiłkiem), a inni jeszcze zbiednieli (nie ze swojej winy) – tylko wyeliminowanie zaufania obywatela do państwa (z wzajemnością), a w rezultacie: obywatela do obywatela, solidarności tej przez małe „s” (międzyludzkiej), brak warunków do tworzenia się kapitału społecznego.

  25. @snakeinweb – radzę przejść się w okolice pałacu prezydenckiego w czasie miesięcznicy smoleńskiej i posłuchać, co mówi ks. Małkowski.

  26. Proszę mi wybaczyć, ale – podobnie jak cały KOD – nadal nie rozumie Pan, o co chodzi.

    KOD funkcjonuje jako krąg wzajemnej adoracji. Na przykład Tomasz Lis do swojego programu internetowego zaprasza wyłącznie ludzi, którzy myślą tak jak on, aby razem z nimi utwierdzać się w przekonaniu o własnej „jedyniesłuszności”. Ostatnio jednak goszczący u Lisa Biedroń wyraził trochę inne zdanie. Powiedział, że KOD nie rozumie tzw. zwykłych ludzi z prowincji, a 500 złotych od PiS przywróci wielu Polakom godność.

    Natychmiast odezwał się Kijowski, który w portalu „naTemat” stwierdził, że Biedroń nie ma racji, bo „500 złotych w zamian za wolność odbiera ludziom godność”, a KOD zdobywa coraz więcej zwolenników nawet w małych miejscowościach, ponieważ „ludzie coraz częściej czują, że są oszukiwani, że się nimi pomiata”.

    Tą wypowiedzią Kijowski mocno sobie zaszkodził, podobnie jak kiedyś prezydent Komorowski zdaniem „niech zmieni pracę i weźmie kredyt”.

    Jestem przeciwnikiem programu 500, ale fakty są jakie są – połowa Polaków zarabia nie więcej niż 2400 na rękę, a najczęstsza płaca to 1700 (po uwzględnieniu śmieciówek te wskaźniki będą jeszcze gorsze). O jakiej „wolności” można mówić, jeśli ktoś ma w domu 800 złotych na osobę? 500 złotych od PiS może i mu godności nie przywróci, ale przynajmniej trochę zmniejszy strach o dotrwanie do pierwszego. Biedroń wie, o czym mówi, bo od dwóch lat mieszka w stolicy upadłych PGR-ów. Kijowski nie wie. Jako mieszkaniec „warszawki” nie musi wiedzieć, ale jako lider ruchu społecznego – powinien. On jednak wiedzieć nie chce. Nie dopuszcza do siebie tych faktów, broni się przed nimi. Przykro mi, ale w ten sposób pracuje na wyniki PiS, co zresztą potwierdzają sondaże. Niezależnie od tego, czy na ostatnim marszu było 50 czy 250 tysięcy ludzi, notowania PiS nadal rosną.

    Dziś do wypowiedzi Biedronia w podobnym duchu odniósł się Michnik. Czyżby już zapomniał o zakonnicy w ciąży?

  27. Powyższe komentarze potwierdzają: Polska jak była, tak jest krajem pełnym ludzi zawistnych i wiecznie zgorzkniałych żyjących w przekonaniu o własnej nieomylności i opanowanych manią uniemożliwienia innym zrobienia czegokolwiek.
    Postawiona przed ponad stu laty diagnoza wieszcza nadal się sprawdza: „Naród nasz jak lawa …” wystarczy zajrzeć do Sejmu. Za to „wenętrzny ogień” wyziębł do szczętu.

  28. @remm
    19 maja o godz. 20:14

    „… notowania PiS nadal rosną.” O ile wiem, to notowania PiSu i opozycji (sumarycznie) nie zmienily sie od wyborow. A notowania rzadu spadaja: http://www.rp.pl/Rzad-PiS/160519253-CBOS-32-proc-zwolennikow-rzadu-35-proc-przeciwnikow.html

  29. mały fizyk
    19 maja o godz. 17:25 1120

    Już powiedziałem, ale powtórzę: płacić podatek i głosować przeciw solidarnościowcom.

    Plan mi się udał: PO nie rządzi, PiS by też nie rządziło, gdyby pupile „Polityki” i sama „Polityka” oraz „GW” i inne główne media nie niszczyły SLD, aby wygrała PO i w PO czciciel Pinocheta i homofob mister, on czeka, a inni (np. z KOD-u) ciężko dlań tyrają…

    Wystarczyło, aby np. Palikot (lewicowiec, jak o sobie mówił), aby np. Hartman (lewicowiec, jak o sobie mówi) i paru innych lewicowców nie rozwalali lewicowego SLD, PiS nic by dziś nie miał do powiedzenia.

    Wbrew sobie, ale wybrałem rozsądnie. Mam więc spokojne sny i nie pietram, jak np. pan Celiński.

  30. Obawiam się, że ta Polska która ma się obudzić nie miała przyjaznej twarzy dla Polaków. Ona może miała twarz przyjazną dla wąskiego grona beneficjentów III RP i dla aferzystów wszelkiej maści, oraz dla zagranicy. Tutaj jednak niektórzy uważają, że zachęcającemu uśmiechowi towarzyszyły zapraszająco rozwarte pośladki. Twarz Pana feudalnego jednak nigdy nie może być twarzą przyjazną dla wieśniaka. Być może była to twarz czasami wyrozumiała, innym razem wymagająca, a czasem łaskawa, niekiedy surowa.

  31. mały fizyk
    19 maja o godz. 17:25 1120

    Naziści, faszyści, komuniści… – wiesz lepiej ode mnie, że nie ma przypadku. Im więcej ludzi biednych, oszukanych, skrzywdzony, pogardzanych, tym większa w nich chęć wybrania tyranów… To nie ja tworzę warunki do odrodzenia się faszyzmu i komunizmu, ale… solidarnościowcy… Solidarnościowcy – swą pogardą dla ludzi, przede wszystkim pogardą.

  32. bez praworządności nie ma mowy o demokracji i poszanowaniu praw podstawowych. Chodzi nie tylko o to, że bez skutecznego TK nie da się chronić wartości wymienionych w art. 2 traktatu o UE, a więc „poszanowania godności osoby ludzkiej, wolności, demokracji, równości, państwa prawnego, jak również poszanowania praw człowieka, w tym praw osób należących do mniejszości”. Praworządność jest także warunkiem koniecznym respektowania wszystkich innych praw płynących z unijnych traktatów i prawa międzynarodowego.
    ____________________
    Widać ze stanowiska Komisji Europejskiej, że zbyt duże znaczenie przydaje roli Trybunału Konstytucyjnemu w procesie utrzymywania praworządności przed zagrożeniami. A co jeśli wielu pracodawców to osoby z gruntu zdemoralizowane, a co gdy wśród urzędników niemoralność to nie wyjątek lecz reguła. A co gdy ze świecą szukać prawnika, który ma ludzki serce dla biednego którego ma bronić z urzędu? A co jeśli nad sędziami nie ma realnej kontroli, czy orzekają zgodnie z sumieniem i prawem, a nie nauczeni są respektowania praw jednych ponad drugimi? Czyli, a co jeśli to państwo i społeczeństwo jest głęboko zaburzone?

  33. @takei-butei
    19 maja o godz. 21:13

    „Wbrew sobie, ale wybrałem rozsądnie.” Wybrales SLD. A wiec Twoj plan na przyszlosc to rzady SLD? Ktore punkty ich programmu Ci szczegolnie odpowiadaja? A ktore nie?

  34. @głos zwykły
    19 maja o godz. 21:54

    ” A co jeśli wielu pracodawców to osoby z gruntu zdemoralizowane, a co gdy wśród urzędników niemoralność to nie wyjątek lecz reguła.”
    -> Moralnosci nie mozna „odgornie” zarzadzic. Ale praworzadnosc i prawo mozna wyegzekwowac.

    „A co gdy ze świecą szukać prawnika, który ma ludzki serce dla biednego którego ma bronić z urzędu?”
    -> Mozna jednak znalesc. Bardzo wielu Polakow znalazlo i prawnika i sprawiedliwe wyroki nawet (czy szczegolnie) przed Europejskim Trybunalem https://pl.wikipedia.org/wiki/Europejski_Trybunał_Praw_Człowieka

    „A co jeśli nad sędziami nie ma realnej kontroli, czy orzekają zgodnie z sumieniem i prawem, a nie nauczeni są respektowania praw jednych ponad drugimi?”
    -> Kontrola jest. Bo od wyrokow mozna sie odwolywac. Nawet az do Trybunalu Europejskiego.

    „Czyli, a co jeśli to państwo i społeczeństwo jest głęboko zaburzone?”
    -> No wlasnie, o tym jak to zmienic chcial Redaktor Celinski porozmawiac.

  35. mały fizyk
    19 maja o godz. 21:58 1132

    Z SLD nic a nic mi nie odpowiada. Żaden punkt. Mój program na całe życie był i jest taki sam: pracować, pracować, zapłacić podatek i mam was wszystkich w… Na SLD głosowałem wbrew sobie, ale z rozsądku. To było rozsądne: SLD w Sejmie (choćby i z 9 %) i PiS uziemiony, a PO poza rządem.

    Oto wtedy w „Polityce” apelowałem, aby nie niszczyli Ogórek i SLD…, ale lewicowcy mieli lepszy plan: wesprzeć czciciela Pinocheta…

  36. @ mały fizyk
    19 maja o godz 21:54
    Owszem praworządność i prawo można teoretycznie wyegzekwować, ale w praktyce, gdy obiektywnie istnieje deficyt moralności, której nie można odgórnie zarządzić, praktycznie nie da się jej wyegzekwować, bo właśnie osoby cierpiące na ten deficyt mogą stawić skuteczny opór egzekucji. Egzekucja praw jest historyczną słabością Polski i Polaków.
    Co do ETS to przewlekłość postępowań sądowych, najczęstsza przyczyna skarg Polaków do ETS jest też wynikiem niedomagań tzw. prawa pomocy, za którym to terminem kryje się zła reprezentacja przez prawnika z urzędu i w ogóle profesjonalnego pełnomocnika procesowego.
    Kontrola instancyjna może być realna i nierealna, to trzeba wypróbować na sobie wiele razy, aby zrozumieć… bo praktyka zawsze góruje nad najlepszą teorią.
    Jeśli o zaburzenia to pacjent zaburzony może też występować w charakterze lekarza, i tak pacjent lekarz skutecznie załatwił leczenie robotnikom, ale sam raczej nie będzie się chciał leczyć, bez zastosowania przymusu, a Komisja Europejska może upatrywać w przymusie leczenia zaburzonego lekarza dalszych naruszeń praworządności i co wtedy?

  37. @ głos zwykły
    Strasznie mętne są Twoje dywagacje moralizatorskie. Czy masz jakieś twarde dane, że Polacy są moralnie ludźmi „gorszego sortu” niż Francuzi, Szwedzi, Włosi lub Portugalczycy? Nie wiem w jakim środowisku się obracasz, ale ja w swoim otoczeniu jakoś nie widzę jakiś moralnych degeneratów, bandytów, złodziei, którzy jakoś specjalnie odbiegają od standardu europejskiego. Statystyki też jakoś nie zdradzają wyjątkowego zepsucia społeczeństwa polskiego.

    W Polsce prawdziwym problemem jest słabość i obcość państwa, również systemu prawa. I jest to słabość i obcość realna. Polacy nie mają zaufania ani szacunku, i słusznie, do tej całej państwowej nadbudowy z którą nie mają wiele wspólnego. To państwo, zwłaszcza w centrum jest dziadowskie, obce i nieuczciwe. Wystarczy spojrzeć na negatywnie wyselekcjonowanych (przez siebie samych, bo Polacy nie mają tu nic do gadania) polityków.

    Gadanie, że praworządne państwo nie ma znaczenia, bo ludzie „ku.wy” (za Piłsudskim) to jest absurd, i to bardzo szkodliwy. Ludzie właśnie nie szanują państwa za to, że jest takie obce a do tego prostackie, oprychowate, nie szanujące żadnych zasad przyzwoitości, logiki, praw podstawowych i praworządności. Co drugi punkt w Konstytucji nie zgadza się z rzeczywistością. To państwo zawłaszczone przez partyjną hołotę jest nieuczciwe i niemoralne. Nie ludzie, których w państwa wykolegowano.

  38. @głos zwykły
    diagnoza dobra. Niestety proponowane przez obecnie rządzących lekarstwo niestety nie wyleczy lecz przyspieszy rozwój choroby.

  39. Byt kształtuje świadomość, a nie odwrotnie.
    Byt Polaków jest nędzny, może dawać tylko głupotę, słabe zdrowie,
    z takiego bytu nic dobrego nie ma prawa się urodzić.Zły model żywienia
    panuje w naszym kraju, o zwierzęta hodowlane, u nas ci, lepiej się dba.

    Rosjanie mieli naukowca, który badał ludzi w czasie leningradzkiego oblężenia; stwierdził, że mądrość , sprawność umysłu daje ludziom strawa pochodzenia zwierzęcego. Nazywał się Razienkow, za to stwierdzenie został rozstrzelany.
    Więcej,w temacie, jest w tym linku
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwidv93ik-jMAhVFQZoKHW5ACs0QFggbMAA&url=http%3A%2F%2Fdr-kwasniewski.pl%2F%3Fid%3D2%26news%3D188&usg=AFQjCNFxPKgTUZd5lhOVCg7d8Dr_e8p7Rg&bvm=bv.122448493,d.bGs

    Jaki jest skutek, stosowania tego obłędnego modelu żywienia, to dotyczy całego
    Zachodu, od Los Angeles do Białegostoku, mamy kryzys demograficzny, brakuje
    ludzie ze zdrową czynnością umysłu nadających się do rządzenia, w nauce jest wielka mizeria, w publicystyce, polityce, szeroko rozumianej kulturze….

    Proszę zwrócić uwagę na słowo białko, bo ten składnik pokarmowy człowieka decyduje o wszystkim.
    Nadmiar białka w diecie robi z człowieka wariata, to z azotu się bierze, w organizmie człowieka spożywającego dużo białka powstaje amoniak, jakie spustoszenie robi w głowie człowieka; to można poczytać u kolegi Googla.
    Zwracam uwagę na to, że nigdy w historii człowieka, nie miał on ,tak wielkiej
    ilości białka na półkach sklepowych. W Polsce to dopiero od lat 90. się pojawiło,
    na Zachodzie trochę wcześniej. Jest ścisła korelacja ze zgłupieniem jakie opanowało człowieka zachodu.
    Problem skutków nadmiaru białka w diecie, nie jest jeszcze badany przez naukę,
    przemysł spożywczy do tego nie dopuści, zablokuje pieniądze na ten cel.

    W Polsce, jeszcze za Gierka był problem braku białka w pokarmach. Po białko wysyłano statki rybackie w okolice Bieguna Południowego, po kryla.

    Ludzie bogaci mieli zawsze dużo białka, co skutkowało tym, że okresowo tracili rozum , ostatnio panujący w Europie na przełomie XIX i XX wieku, z tego powodu mieliśmy wojny światowe. Panujący nam sąsiedzi: Rosja , Niemcy, Austriai– tak mocno stracili rozum, że odzyskaliśmy niepodległość w 1918 roku.

  40. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1017099,title,Szydlo-do-opozycji-w-Sejmie-prawdy-nie-zakrzyczycie-Polska-jest-suwerennym-panstwem,wid,18339801,wiadomosc.html

    To białko odebrało rozum pani Broszce, Kaczyńskiemu, Dudzie, pozostałym marionetkom…
    Tylko zmianą diety można ich wyprowadzić z tej głupoty, jaką reprezentują na co dzień. Lekarstwa na głupotę nie ma, i być nie może. Tylko środowisko, w jakim żyjemy, nam pozostało.
    Wszyscy , przeprowadzić się do Szwajcarii, Chin,Japonii, Szwecji, Danii ….. nie możemy.
    Wyspy Brytyjskie mają tylko 130 tyś. km kwadratowych powierzchni.

    Szlag mnie trafia, że muszę żyć w takim głupim kraju, z głupimi ludźmi na szczytach.

  41. snakeinweb
    20 maja o godz. 5:23
    Dane mam z własnego doświadczenia z różnych dziedzin. Dzisiaj np. pojechałem, aby zarejestrować się w systemie ZIP NFZ. Wziąłem pełnomocnictwo, aby przy okazji zarejestrować kogoś z rodziny. W dziale rejestracji młoda kobieta zakwestionowała pełnomocnictwo, bo nie było na formularzu NFZ, chociaż miało ono wszystkie potrzebne cechy pełnomocnictwa, dokładnie takie jakie znajdowały się na formularzu NFZ. Kiedy zwróciłem jej uwagę na to zarejestrowała mnie, ale złośliwie podała numer na odblokowanie konta do opieki psychiatrycznej w NFZ. Pół godziny zajęło mi ustalanie właściwego numeru do odblokowania konta. Zwykłe chamstwo i brak minimalnych kompetencji, jakże częste w naszym społeczeństwie pośród różnych urzędników. Takiego rodzaju chamstwo charakteryzuje też funkcjonariuszy publicznych, oraz osoby powołane do obrony praw jednostki z zawodów takich jak adwokaci i radcowie prawni. Skąd to się wzięło, że młodzi ludzie w dziedzinach niekonkurencyjnych, ale związanych z władztwem mają nie mniej, ale przeciwnie więcej cech negatywnych niż ich rodzice? Nie wiem czy tak jest we Francji, Niemczech i Wlk. Brytanii. Ale wiem, że jak PiS tego nie zmieni, to po prostu przegra następne wybory, bowiem też z tego powodu przegrały wybory PO, gdyż jej władza zafundowała właśnie wyborcom, podczas swojej 8 letniej kadencji kontynuację i rozwój takiego chamstwa, braku kompetencji i buty oraz głupoty. Za tym idą absurdalne decyzje, orzeczenia, przeciągające się w nieskończoność sprawy i brak właściwej komunikacji przy załatwianiu jakiejkolwiek sprawy. To państwo jest niesprawne a jego funkcjonariusze dysfunkcjonalni i zdemoralizowani. Tego nie da się zmienić nie wywalając na zbitą mordę dużej rzeczy tych chamów i idiotów, często młodych ludzi, którzy zapełniają różne urzędy. Nie zatrudniając nowych i nie egzekwując minimalnych standardów kultury osobistej i kompetencji zawodowych. W sklepie i aptece nie ma żadnych problemów bo jest ich wiele. Gdy obsada personelu lub towar mi nie odpowiada idę gdzie indziej, i zawsze znajdę placówkę, która mnie usatysfakcjonuje, ale nie mam takiej możliwości załatwiając sprawy w polskich sądach, urzędach i także korzystając z polskich adwokatów i radców prawnych. Tam gdzie nie ma w Polsce konkurencji tam jest u nas dno z której dolatuje tylko wielki smród!

  42. Tego nie da się zmienić nie wywalając na zbitą mordę dużej rzeszy tych chamów i idiotów, często młodych ludzi, którzy zapełniają różne urzędy. Nie zatrudniając nowych i nie egzekwując minimalnych standardów kultury osobistej i kompetencji zawodowych.

  43. Nie podoba mi się to ciągłe nawoływanie do zgody z ludźmi, którzy otwarcie deklarują wrogość oraz wymyślanie na siłę wizji państwa, które zadowoli tych mitycznych pokrzywdzonych.
    Praktyczne wybory w życiu to nie są wybory między zastaną rzeczywistością a wyidealizowanym wyobrażeniem przyszłości, tylko wybory między dostępnymi opcjami.

    Obecnie rządzący brną w bezsensowny konflikt, z którego nie mają dobrego wyjścia a ich obelgi wobec wszystkich nie poprawiają ich sytuacji. Nawet, jeśli doprowadzą do katastrofy, która jest na końcu tej drogi, to nigdy się nie przyznają do niewiedzy i błędu. O nie, będzie to „zdrada zachodu” i „spisek wrogich sił”.

    Lepiej po prostu nie dopuszczać do władzy zakochanych w sobie dyletantów i mitomanów.

  44. remm,
    Gwoli ścisłości:
    http://wiadomosci.onet.pl/wielka-brytania-i-irlandia/bieda-w-uk-dzieci-nie-maja-co-jesc/4dl4x
    Mówienie o polskiej biedzie, jako ewenement światowy, jest zwykłą demagogią.
    W każdym kraju na świecie są nędzarze, a większość żyje od pierwszego do pierwszego; bogaci się nieliczna grupa społeczeństwa.
    Tak, niestety, świat jest zorganizowany, bez względu na ustrój polityczny.
    Polacy myślą, że w USA każdy ma wille z basenem, bo tak pokazują na filmach – ale są też filmy, które pokazują ludzi żyjących w takich warunkach, że obozowiska bezdomnych u nas wypadają lepiej.
    I jeszcze jedno; byłem w kilku krajach na świecie, gdzie zdarzało mi się zobaczyć prawdziwą biedę – w Polsce bieda musi dobrze się ukrywać, bo na co dzień nie rzuca się w oczy.
    Widziałem ludzi z wypisanym szyldem, że będą pracować za jedzenie – spróbuj u nas znaleźć kogoś do skopania ogródka, a szczęka ci opadnie ile sobie zażyczy.
    Abstrahując od przyczyn, bieda była, jest i będzie zawsze i nikt jeszcze nie wymyślił sposobu jak się jej pozbyć. Nie wszyscy chcą być bogaci.

  45. Okoliczność, że nie ma chętnych do kopania ogródka może wynikać jednak z innych przyczyn niż dobrobyt. Ostatnio obserwuję często dziwne zjawisko. Wielu osobom ewidentnie z marginesu żyje się bardzo dobrze, wyglądają na zasobnych finansowo. Tak jak dawniej wieczorami są schlani że ledwie co mówią, ale za to są znakomicie ubrani od stóp do głów. Wczoraj czytałem jakiś wywiad z prof. Witoldem Modzelewskim, że w wyniku braku szczelności systemu VAT budżet stracił 90 mld. zł. W każdym razie część z tych pieniędzy państwo odzyskało w akcyzie na alkohol, bo obszczymurki teraz już byle czego nie pijom!

  46. @głos zwykły
    20 maja o godz. 11:19

    Zgadzam sie, ze panstwo (a szczegolnie urzedy) musza dzialac o wiele lepiej. Takich inicjatyw bylo na swiecie pelno i nawet w Polsce byly (o ile pamietam Projekt „Przyjazne panstwo” czy jakos tak). Nie wiem o ile te inicjatywy pomogly, ale w moim odczuciu jest coraz wiecej kompetentnych i uprzejmych urzednikow. Tyle, ze te zmiany sa bardzo powolne. Ale to juz jest pewno natura rzeczy. Wiec nie ma co zalamywac rak, tylko dalej naciskac na poprawe. Naciskac na plaszczyznie politycznej ale i jak najbardziej rowniez osobiscie na niekompetentnego czy nieuprzejmego urzednika i jego przelozonych. I nie zapominac o wlasnym dobrym przykladzie: byc uprzejmym, kulturalnym, nie wdawac sie w pyskowki itp. No, i byc w jakims stopniu wyrozumialym, bo kazdemu sie moze zly dzien trafic.

  47. @ głos zwykły
    Jesteś bardzo niekonsekwentny i niekonkretny w swoich wywodach. Najpierw mówisz coś o ogólnej moralności, a potem powołujesz się na indywidualne doświadczenia z jakąś paniusią w NFZ czy gdzieś. Zabawne, ale właśnie w tej instytucji ja też miałem pokrewne, aczkolwiek nieco drobniejsze w wadze przejścia. Jest pewnie w tej instytucji coś specyficznego w podejściu do petenta. Ale już np. z większości urzędników samorządowych (miejskich) jestem raczej zadowolony.

    Mylisz brak moralności z atmosferą agresji i wzajemnego braku respektu, która ma wiele źródeł, i których nie chcę tutaj wymieniać. Wskazujesz na słabości „obcych i dziadowskich” instytucji publicznych, o których jak właśnie mówiłem, aby … na właśnie po co? Aby mi zaprzeczyć? Mówisz o wymianie „złych urzędników” na „dobrych nowych”, a skąd wytrzaśniesz tych dobrych nowych, skoro całe społeczeństwo jest „niekompetentne i moralnie zepsute”? Narzekasz na chamstwo i agresję w urzędach, a sam nazywasz najbardziej wykolejonych i wykluczonych „obszczymurkami’, co nie jest w moim mniemaniu brakiem moralności, lecz właśnie klasycznym przykładem agresywnej retoryki i braku respektu wobec innych, słabszych, będących w gorszej sytuacji.

    W sumie to się specjalnie nie różnimy, bo w normalnym kraju moralność i relacje społeczne na dole oraz działanie całości państwa są mocno sprzężone. Problem w tym, że w Polsce społeczeństwo i państwo to dwa osobne i obce sobie byty odgrodzone głębokim rowem. A tutaj nie bez kozery natrętnie agituję za systemowym otwarciem tego państwa na ludzi, wpuszczenie do tego państwa polskich obywateli. To państwo się zabarykadowało przed obywatelami. Nie odwrotnie. Obywatele tylko traktują to państwo za obce. I mają rację.

  48. snakeinweb
    20 maja o godz. 13:19
    Wskazuje na dziadostwo i na brak dziadostwa w Polsce, który jest wynikiem walki o klienta. Chęci zaspokajania jego potrzeb za czym stoi chęć bycia przydatnym. Czy w konkurencyjnej gospodarce jest mniej chamstwa i dziadostwa. Tak, oczywiście, bo klient może powiedzieć mu nie. Państwu i samorządowi nie może jednak klient powiedzieć, nie bo nie ma wyboru. Z samorządem miałem taki oto przypadek, że zgłosiłem w sprawie podatkowej do wójta wnioski dowodowe dotyczące momentu powstania obowiązku podatkowego za rok 2011. Nie zostały one w ogóle uwzględnione, a chodziło o to, że jak dotąd na wsi wszyscy, zawsze deklarowali przekształcenie gruntów rolnych w tereny mieszkaniowe w momencie złożenia przed powiatowym urzędem nadzoru budowlanego zawiadomienia o zakończeniu budowy. W odwołaniu napisałem więc bite 28 stron o tym, że przed etapem wymiaru podatku należy ustalić obowiązek podatkowy i porównać moment jego powstania z momentem powstania takich samych obowiązków u innych podatników. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie oddaliło moje odwołanie, ani słowem nie ustosunkowując się do treści mojego odwołania i pomijając wnioski dowodowe. Złożyłem więc skargę do NSA. W międzyczasie jednak w trybie zapytania o informacje publiczne uzyskałem potwierdzenie, że w 2010 Wójt nikogo w sytuacji nie zgłoszenia zakończenia budowy, nie opodatkowywał podatkiem do terenów mieszkaniowych. A więc sprawa trwa 5 lat i ma bzdurny charakter. Kosztuje budżet państwa dziesięć razy więcej niż wart jest podatek. Czy jest to jedyna sprawa oparta na chamstwie i braku kompetencji, której doświadczam, nie! Mam też sprawę z kontroli podatkowej, która ciągnie się od 2001r. sprawa ma 15 lat!, a ja od roku dostaję zawiadomienia tej samej treści z Ministerstwa Finansów, że przesuwają termin ustosunkowania się do absurdalnego postępowania Izby Skarbowej na następne 3 miesiące. Mam też sprawę z ZUS-em, która ciągnie się od 2010r. gdzie ZUS odmawia mi pomimo złożenia wniosku o wszczęcie postępowania w 2011 rozpoznania żądania stwierdzenia tytułu ubezpieczenia społecznego. Odmawia nie przypadkiem gdyż moim pracodawcą, który mnie nie zarejestrował była jedna z instytucji mająca wpływ na obsadę personalną ZUS-u (a tych instytucji jest wiele). Tak więc spotykam się osobiście z wieloma przypadkami, gdy instytucje publiczne zatrudniające funkcjonariuszy publicznych naruszają bezkarnie art. 231 ustawy kodeks karny. A radcowie prawni i adwokaci których zatrudniam do różnych spraw (jest ich w ciągu 4 ostatnich lat około 20), to są osoby nad wyraz niekompetentne, niekulturalne, które interesuje jedno: pieniądze za każdą rozprawę za byle pismo liczące kilka stron wedle cennika liczą sobie po 1000 złotych. I doprawdy nie mam z nich żadnych korzyści. Przypomina mi się przedwojenny kawał niedoświadczonym synu doświadczonego adwokata, któremu przechodząc na emeryturę tatuś przekazał kancelarię adwokacką która przez 30 lat obsługiwała tylko jednego klienta. Otóż kiedy synek zakomunikował tatusiowi, że w końcu wygrał tą sprawę, tata mu odpowiedział: – synek, synek, co ty żeś najlepszego zrobił, i z czego teraz ty i my, będziemy żyli?

  49. @ głos zwykły

    Takich przykładów można pewnie wymieniać setki, tysiące, chociaż wydaje mi się, że jesteś szczególnie tym doświadczeniem dotknięty. To tylko poświadcza dawno znane symptomy słabości tego państwa. Słabość słabością, tę można by było w kontekście historycznym zrozumieć, ale brak większych oznak poprawy, ta ciągła niereformowalność i nie-rozwojowość, czy wręcz anty-rozwojowość systemu jest tym chyba co ludzi najbardziej irytuje i daje im poczucie całkowitej bezsilności.

  50. snakeinweb
    20 maja o godz. 17:21
    Inni tego nie doświadczają, gdyż godzą się na takie a nie inne zachowanie różnych funkcjonariuszy być może z różnych powodów. Gdyby się jednak nie zgadzali, tak jak ja. Jedyne co osiągaliby to wdrożenie w ruch biurokratycznych procedur, które tak naprawdę nie prowadzą do rozwiązania problemów, gdyż państwo i samorządy działa tak, że chce tego i tego i w zasadzie nie ustępuje. Gorzej, że za fasadą samorządu i państwa stoi nie interes państwowy, lecz zazwyczaj prywatne interesy. I kiedy piszę o potrzebie praworządności, to piszę o tym, że trzeba obywatelowi umożliwić nie konfrontację z biurokratyczną karuzelą, a realna ochronę praw na podstawie zasad i przepisów zawartych w procedurach i konstytucji RP. Cała rzecz polega na tym, że prawa i wolności obywatelskie istnieją zazwyczaj teoretycznie, tak jak państwo. A co to znaczy, że państwo istnieje teoretycznie? Jeśli nie ma realnie funkcjonującego państwa to są grupy ludzi, którzy wykonują tylko pozornie władztwo w interesie państwa i społeczeństwa, a faktycznie dla siebie. Czyli mamy dwie tradycyjne wady naszej państwowości i społeczeństwa: brak egzekucji prawa i prywata. Nasze państwo może nawet być kiedyś bogate, ale w tym stanie rzeczy i tak będzie nietrwałe. Jeśli będzie tak jak jest rozejdzie się ono kiedyś po szwach, tak jak I RP.

  51. Doskonaly tekst. W samo sedno. Doskonaly menifest dla tych, ktorzy w Polske wierza. Reszta w rekach jakiegos tam Boga i genetyki, bo zeby w Polsce rozum wzial gore nad kulactwem, miernota to trzeba by narod genetycznie zmodyfikowac. Inaczej to sie chyba nie da.

  52. @ głos zwykły
    Państwo bez obywateli musi być słabe. A Polska jest państwem bez obywateli, wrogim obywatelom, systemowo zamkniętym przed obywatelami.

    Obywateli nie ma w zasadzie w ogóle w partiach politycznych. Cwaniactwa, szabrownictwa i działactwa nie liczę. W Sejmie naród polski ma zero przedstawicieli, bo wszyscy 460 reprezentują mafie partyjne i nie pochodzą z wolnego wyboru obywateli.

    Dlatego pierwszym decydującym warunkiem naprawy państwa jest wpuszczenie do niego obywateli, to znaczy wprowadzenia normalnej demokracji opartej na powszechnych, równych, wolnych, tajnych i bezpośrednich wyborach do Sejmu z równymi prawami wyborczymi dla niezrzeszonych i zrzeszonych obywateli. Jednym słowem zakończenie dyktatury medialnie koncesjonowanych gangów partyjnych. Taki system odda suwerenność obywatelom oraz możliwość wpływu na własne państwo. Taki system zmiażdży dość szybko mafie partyjne bez obywateli udające w mediach partie polityczne. Na ich miejsce zaczną oddolnie powstawać normalne partie polityczne tworzone oddolnie przez obywateli. W takim systemie to obywatele będą decydować co robi władza wykonawcza i urzędy. Dzisiaj to urzędy są władzą ustawodawczą i decydują jak mają tykać obywatele.

    Dlatego wprowadzenie normalnej klasycznej demokracji jest kluczem do odwrócenia sytuacji i rozpoczęcia procesu naprawy państwa. Będzie to trwało dekady, ale będzie postępowało do przodu według normalnych prawideł demokracji, czyli wspólnego uczenia się z potknięć i błędów i szukania optymalnych rozwiązań.

    Dlatego też tak natrętnie podkreślam znaczenie biernego i czynnego prawa wyborczego dla każdego obywatela, bo to jest jądro demokracji i funkcjonowania wolnościowego społeczeństwa obywatelskiego. Bez tego wszystko inne to pic na wodę, fotomontaż. Próżne gadanie do nikogo i o niczym prowadzące do niczego.

  53. pawel markiewicz
    20 maja o godz. 18:45 1150

    Wybierz sobie inny naród, bo polityków wybierać nie musisz, już są: zetchaenowcy w PO i czciciele Pinocheta, w sam raz dla ciebie…

  54. takei

    ja juz dawno wybralem. wiec faktycznie niepotrzebnie sie podniecam. Milego wieczoru!

  55. pawel markiewicz
    20 maja o godz. 19:28 1153

    A ja naród mam jeden i ten sam na zawsze: Polacy. Co do polityków, no, to na nich s… c… m…

  56. „Eugeniusz Kwiatkowski, Kazimierz Moczarski, Aniela Steinsbergowa, Barbara Skarga, Jan Kielanowski, Marek Edelman, Jacek Kuroń, Jan Józef Lipski, Zofia Kuratowska”.

    Choć zarzuca Pan to innym sam jest człowiekiem całkowicie żyjącym przeszłością.
    Jak ten japoński żołnierz znaleziony w latach 60. na skraju filipińskiej dżungli i trwający na posterunku, bo nie wiedział, że wojna dawno już się skończyła.

  57. Takei

    gwoli scislosci, to z ktorych ty jestes Polakow tych gorszego czy lepszego sortu?

  58. Szanowny Pan Andrzej Celiński
    Przewodniczący Partii Demokratycznej
    w/m na swym blogu w tygodniku „Polityka”

    Szanowny Panie,
    wiem od czasu „Karnawału Solidarności” w sierpniu 1980 r.,tj. od 36 lat, że jest Pan mądrym, wykształconym i przyzwoitym człowiekiem. Pamiętam Pańskie wypowiedzi z minionych lat, nie zawsze się z nimi zgadzałem, ale zawsze uważnie Pana słuchałem. Byłem wtedy młodym absolwentem uczelni ekonomicznej i wierzyłem, że wolność, równość i braterstwo są w Polsce możliwe do osiągnięcia. Nie byłem nigdy członkiem pierwszej „Solidarności”, gdyż jako anarchista – syndykalista nie chciałem do „S” wstępować. Minęły długie, trudne dla naszego kraju i jego obywateli lata. Nie będę do nich dziś wracał. Jest dla mnie oczywiste, że jak słusznie napisał w swej książce profesor Karol Modzelewski: zajeżdżamy kobyłę historii. My, naród, jako całość ,nie pojmujemy, że szansa wyrwania się z państwa folwarcznego dana nam w dniu przystąpienia przed 12 laty do Unii Europejskiej nigdy się już nie powtórzy! Od 25 października 2015 r., gdy władzę ustawodawczą i wykonawczą zdobyła narodowo – katolicko – socjalna partia, która ukrywa się pod mylącą nazwą „Prawo i Sprawiedliwość” czuję się, jako obywatel III RP, podle. Nie chcę bowiem być świadkiem upadku politycznego, kulturowego i cywilizacyjnego Polski. Nie rozumiem dlaczego od prawie roku, od objęcia stanowiska prezydenta naszego kraju przez wykształconego prawnika, byłego ministra w kancelarii prezydenta śp. Lecha Kaczyńskiego, ryty jest w polskiej glebie tak głęboki „rów mariański”. Dlaczego aktualna władza, dowodzona przez prezesa PiS, dzieli nasz naród na dwa nienawidzące się plemiona? Dokąd zmierza Polska, państwo europejskie, które jest jednym z 28 członków Unii Europejskiej?
    Po lekturze najnowszego felietonu na Pańskim blogu zatytułowanym „A jeśli Polska z przyjazną twarzą się obudzi?” mam nadzieję, że przed nami, obywatelami III RP jest jeszcze szansa na zbudowanie jednolitej, wolnej, demokratycznej i radosnej Polski, w której hasło „WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ, DEMOKRACJA I BRATERSTWO” nie jest puste. Tak samo jak Pan, „emerytowany demokrato”, jestem przekonany, iż rodzący się ruch obywatelski, który korzysta z hasła śp. Jacka Kuronia „nie palcie komitetów – zakładajcie własne” i buduje od grudnia 2015 r. Komitety Obrony Demokracji, będzie rósł w siłę i budził do działania tych, którym zależy na demokratycznym państwie prawnym o społecznej gospodarce rynkowej. Mnie i mojej rodziny nie trzeba budzić. My nie śpimy.

  59. lspi
    21 maja o godz. 6:45 1157
    Codziennie pieprzą Ci o wolności, suwerenność, nieodległości. I ją mają.

  60. @ lspi
    Pan Celinki na każdym kroku powtarza, że nie jest już przewodniczącym Partii Demokratycznej. Może jest nawet bezpartyjnym, jak ja, ale tego nie jestem na 100% pewien. PD ma swoją stronę i uważny obserwator sceny „politycznej” mógł to już dawno zauważyć.

  61. Powtórzę za P. prof. Barbarą Skargą- zapanował bezwstyd, brak kultury osobistej, moralności, etyki, odpowiedzialności za własne czyny i słowa. Stąd wziął się wyjazd p. Tuska i P. Bieńkowskiej do Brukseli, „afera taśmowa” pożal się boże polityków PO (Rostowskiego, Sikorskiego, Kołodki itp), a następnie dalsze postępowanie p. Kopacz i Schetyny, którzy walczyli i walczą we własnej partii. Wyborcy chcieli zmieny, a alternatywą stało się PiS, bo większość w Polsce nie głosowała. Do rządów doszla partia licząca 60 tyś. czlonków w 38 mln. państwie (PO to około 20 tyś. osób płacacych składki). Zatem nie pozostaje nam nic innego jak patrzyć władzy na ręce, nie zapominać o „Telegrafie”, Art-B, Srebrnej (bo stąd powstała PC i jej kontynuatorka PiS) i samemu brać czynny udział w tworzeniu wspólnoty, demokracji, prawa i sprawiedliwości. Widzieć ludzi mądrych i głupich, uczciwych i skorumopowanych, a nie z PO czy PiS lub „Nowoczesna”. Najważniejszy jest dialog i kompromis w słusznej sprawie bez ideologicznego zacietrzewienia.

  62. pawel markiewicz
    20 maja o godz. 22:29 1156

    Ja moher gorszy sort wataha do wyrznięcia kleszcz czerwona szmata.

  63. Ja Wacław1 w dniu 20 maja o godz. 10:17 i 10:50
    napisałem: azot z białka robi z człowieka „wariatem”, człowiekiem chorym
    psychicznie, bo amoniak z tego azotu utworzony niszczy komórki
    mózgowe, a nawet cały system neurobiologiczny.
    Azot z białka, a później amoniak – jak się zjada tego białka za dużo np.
    ośmiorniczki — o czym medycyna akademicka jeszcze nie wie — udary powoduje, narusza pień mózgu – likwiduje u człowieka określone czynności, na przykład mowę, stopniowo, dla niepoznaki odbiera człowiekowi zdolność myślenia, staje się człowiekiem z patologiczną czynnością mózgu.
    Dawniej się mówiło, że człowiek wpada w sklerozę.
    Pisząc, to co napisałem —
    nie wiedziałem, że w naszym Sejmie, nasze „bydło” polityczne, kłóci się
    w temacie suwerenności, praworządności, Schetyna wypędza posłów PIS,
    na czele z Kaczyńskim z sali sejmowej, posłanka PO drze projekt uchwały
    o suwerenności – nielogiczny od początku do końca, w swojej treści.

    Azot, amoniak — działa proszę państwa.
    Słucham, pisząc te słowa, „bydło” polityczne u panie STOKROTKI w radiu ZET, odbywa się kontynuacja tego bełkotu sejmowego.

  64. Pierwszym, widocznym objawem, nadmiaru białka w diecie człowieka
    — są obrączki pod oczami — na twarzy naszej pani premier Beaty Szydło
    je zauważyłem, podczas przemawiania 20 maja, jeszcze nieznaczne,
    być może zostały przypudrowane dla niepoznaki.

    W tych obrączkach znajdują się trucizny, które wątroba, nerki nie są
    w stanie utylizować.

  65. Wacław 1 z 22 maja o godz.10:48 1164
    Gdy przeczytałem pański wpis na blogu Andrzeja Celińskiego na temat stanu zdrowia premierki Beaty Szydło pomyślałem, że warto jednak znać się na dietetyce. Co Pan powie na temat stanu zdrowia Prezesa Tysiąclecia, którego wygląd zewnętrzny i reakcje na zdarzenia polityczne też mogą budzić wątpliwości. Czy w Sejmie jest lekarz, który postawi właściwą diagnozę i zaleci pożądaną przez pacjenta terapię?

  66. Ze stanem zdrowia Prezesa Tysiąclecia jest jeszcze gorzej, w porównaniu z panią premier, także pana prezydenta — tylko z nieco innej strony. Prezes preferuje znacznie większy udział, w jego diecie, węglowodanów, cukrów.
    Jednocześnie zjada nadmierną ilością pokarmów zwierzęcych, szczególnie białka, co u prezesa objawia się miażdżycą, chorobami cywilizacyjnymi, typu: nadciśnienie, cukrzyca itp. Jego lekarz zna prawdę, o jego stanie zdrowia. Prezes jest starszy od pozostałych w/w delikwentów, inaczej reaguje na błędy żywieniowe….z wiekiem nasza wrażliwość na złe żywienie wzrasta.

    Proszę przyjąć do wiadomości, że lekarze nie są edukowani w trakcie studiów medycznych o dietetyce, o wpływie żywienia na zdrowie człowieka. Tylko 1 /jeden /
    promil czynnych lekarzy ma elementarną wiedzę o dietetyce, tej , która robi dobrze, czy źle człowiekowi. Zwracam uwagę: jeden lekarz na tysiąc – czuje dietetykę, ma o niej pojęcie – zdrowe, ma – ale patologiczne.

    Szybciej znajdziemy igłę w stogu siana, niż lekarza, który postawi prawidłową.diagnozę dietetyczną. To nie tylko Sejmu dotyczy, podobnie jest u pana prezydenta.

    Rzecz jest niezwykle okrutna: tylko jeden procent populacji ludzkiej, a może
    mniej, może, potrafi zmienić dotychczasowe zwyczaje żywieniowe, bo żywienie jest narkotykiem
    A nawet, gdyby taki lekarz, dietetyk, kucharz był – jest jeszcze jeden problem:
    prezes, pani premier, prezydent – nie zmienią zastanej, przywleczonej ze sobą ze swoich domów przyzwyczajeń żywieniowych.

  67. Wacław 1 22 maja o godz. 12:56 1166
    Panie Wacławie,
    bardzo dziękuje za treściwą informację o wpływie błędów żywieniowych popełnianych przez Prezesa Tysiąclecia na stan jego zdrowia. W rewanżu zacytuję Panu opinię psycholożki Karoliny Rogaskiej, która w najnowszym numerze tygodnika NIE w artykule zatytułowanym „Lot nad kaczym gniazdem” dała swój opis stanu zdrowia psychicznego najważniejszych polityków PiS rządzących Rzeczpospolitą Polską.
    „4. psychopata.
    Opis pacjenta: Do gabinetu wkracza pewnie. Zwracają uwagę jego czarny garnitur i czarny krawat – to jest sugestia, że z tym człowiekiem nie ma żartów. Widać, że mimo sztywnej fasady zachowań i braku oficjalnej posady czuje się dobrze.
    Wąskie usta nie rozchylają się zanadto, nawet gdy mówi. Ma zwyczaj oblizywania się po każdej dłuższej wypowiedzi. Ręce trzyma zgięte w łokciach, gestykuluje wyciągniętymi przed siebie dłońmi.
    Wywiad psychologiczny traktuje jak gr w ping – ponga – chce szybko i skutecznie odbić piłeczkę. Satysfakcjonuje go epatowanie inteligencją i refleksem. Każdą celną ripostę kwituje uśmiechem samozadowolenia.
    Ma potrzebę ciągłego sprawdzania lojalności swoich współpracowników. Pragnie ukarać winnych jego życiowych tragedii – bez litości. Najważniejsze jest, aby pamięć poległych została uświęcona.Gdy psycholog dopytuje się, o jakich poległych chodzi, odpowiada:”Pani żartuje? Pani chce mnie obrazić? Obrazić Polskę? Czuję, że trzeba zdecydowanej zmiany w tym gabinecie”.
    Podejrzewane zaburzenie: psychopatia – pacjent wykazuje brak poszanowania innych ludzi. Dopuszcza się kłamstw dla zysku lub przyjemności. Preferuje płytkie kontakty nastawione na eksploatację. Racjonalizuje krzywdy, które wyrządza innym”.
    („NIE” Dziennik Cotygodniowy, nr 21 (1339) z 20 maja 2016 r.)