Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

1.06.2016
środa

Wspólnie obronimy Polskę

1 czerwca 2016, środa,

Obstaję przy wezwaniu wszystkich sił demokratycznych do podjęcia wysiłku (mentalnego, programowego, organizacyjnego, politycznego) dla wypracowania wspólnej listy w wyborach 2019. Oznacza to określenie, możliwie pojemnymi kategoriami, podstawowych postulatów dla wypełniania deficytów państwa w dziedzinie demokracji i kapitału ludzkiego. Dodatkowo zoperacjonalizowanie – rzecz jasna grubymi, pojemnymi kategoriami – tego, co nazwać można solidarnością.

Są trzy powody dla takiego postawienia sprawy i takiej wyborczej konfiguracji partii, organizacji i środowisk, które uznają, że polityka PiS wychodzi poza granice zwyczajnej konkurencji różnych koncepcji politycznych.

Pierwszy powód referuje przeświadczenie, że w ramach obowiązującego prawa wyborczego (niezmienionego na korzyść partii rządzącej w czasie poprzedzającym wybory 2019) samo rozczłonkowanie opozycji (dwie partie liberalne, przynajmniej dwie lewicowe, partia ludowa) spowoduje, że powtórzy się scenariusz 2015 roku.

Tym bardziej że PiS nie ma żadnych hamulców, jeśli chodzi o kłamstwo w życiu publicznym, a motyw zdobycia i utrzymania władzy dominuje wszystkie inne przesłanki dla prowadzonej przez PiS polityki. Co znaczy, że tym razem nie będzie ceny płaconej przez Polaków, której PiS by nie zapłacił dla utrzymania swej pozycji hegemona.

Tym bardziej że zmiana demokratyczna – w świetle tego, co się stało w pierwszych miesiącach władzy PiS z Trybunałem Konstytucyjnym, tego, co zapewne jeszcze się stanie, oraz w świetle zdumiewającej abolicji PO dla przestępstw popełnionych w latach 2005-2007 przez niektórych ówczesnych funkcjonariuszy władzy, musiałaby się wiązać z pociągnięciem do odpowiedzialności najwyższych urzędników państwa za ich działania i zaniechania od grudnia 2015.

W tej kwestii nie rozwijam argumentacji, bo – po pierwsze – niewiele nowego zostało do powiedzenia. A po drugie – Polacy są już tak głęboko podzieleni, że nie ma godnej uwagi perspektywy przekonania kogokolwiek ponad granicami tych podziałów. Jedni wierzą tak, inni przeciwnie. Jedni czytają i słuchają tego, a inni czego innego.

Nie widać, by jakieś istotne grupy społeczne były ciekawe debaty. Liczebność ludzi środka jest coraz mniejsza. Spór między zwolennikami „dobrej zmiany” a jej przeciwnikami jest tak głęboki, tak bardzo „obozowy”, tak mocno odwołujący się do symboli i tak bardzo odległy wymiernym interesom, że stał się w gruncie rzeczy jałowy. Jest ćwiczeniem przypominającym zawody, kto szybciej i pełniej wyklepie cepami na klepisku zboże.

Druga przyczyna jest taka, że dzisiaj, kiedy zagrożone są fundamenty demokratycznego państwa prawa i, także z tego powodu, społeczeństwa otwartego, cyzelowanie argumentacji w zakresie szczegółowych polityk będzie w tej sytuacji niezrozumiałe dla coraz większej liczby ludzi społecznie aktywnych. A to może osłabiać wszystkie liczące się w grze o demokrację partie. Posiadaniu władzy przez PiS będzie się przeciwstawiać konkurująca ze sobą opozycja wypłukiwana z osób i środowisk (np. samorządowych) nieodnajdujących sensu w tych podziałach.

Trzeci powód jest taki, że ewolucja systemu partyjnego doprowadziła do sytuacji, w której nie różnice programowe dzielą blok demokratyczny, lecz biografie, związki międzyludzkie i oczekiwania. Z istniejących, jakoś widzialnych w polityce partii właściwie żadna (poza partią Razem) nie legitymizuje się programem wyróżniającym ją od pozostałych. Ujmując rzecz wprost – nie ma istotnych powodów dla utrzymywanych podziałó, poza interesem ludzi zgromadzonych w słabych organizacyjnie, intelektualnie i moralnie partiach.

Zastanawiam się nad ostatnim zdaniem. Mimo jego bulwersującej treści uważam, że te partie powinny współkształtować wspólną listę DEMOKRACJI. Ze względów taktycznych, bo PiS w niczym nie jest lepszy. Opanował sztukę zawłaszczania państwa i pieniędzy publicznych lepiej niż jakakolwiek inna partia, lepiej nawet niż PSL. Wprost po mistrzowsku.

Partie mają swe struktury i mają doświadczonych, a czasem nawet wykształconych do służby publicznej ludzi. Każda następna partia przychodząca do polityki była pod tym względem gorsza niż poprzedniczki. To nie ludzie są do korzeni źli. Taki jest system partyjny. Patologię tworzą prawa: ordynacje wyborcze (niektóre bardziej, inne mniej), prawo o partiach politycznych, regulacje finansowe i przede wszystkim gęsty splot partyjności i administracji publicznej. Rugowanie z wyborów 2019 akurat tych partii, które są po stronie demokracji i mają większe skrupuły niż PiS w zawłaszczaniu państwa, byłoby głupotą.

Dzisiaj dla obrony demokracji – a znaczy to, że i wolności, i otwarcia na powrót dobrej perspektywy dla rozwoju – „wszystkie ręce na pokład” powinno być oczywistością. Jest jednak i zagrożeniem.

Zwycięstwo PiS było względne i trochę przypadkowe. Wystarczyło, żeby projekt Zjednoczonej Lewicy zrobiony był nie pod kilkudziesięciu pretendentów i kilka pretendentek do ław poselskich i konfiguracja Izby byłaby odmienna. W każdym razie PiS nie miałby bezwzględnej większości. Platforma nie zrobiła nic, aby wygrać, kiedy zwycięstwo było oczywiście zagrożone. Przeciwnie – Platforma zrobiła wiele, żeby przegrać.

Ale zwycięstwo PiS miało też inną przyczynę. Była nią kompletna bezideowość innych niż PiS partii. Nawet nie udawano, że im o coś ważniejszego niż ich interesy chodzi. Warunkiem powrotu „starych partii” (jeśli nie wrócą – rządzić będzie PiS) jest przepracowanie tych przegranych przez nie wyborów, dokonane rzetelnej, a nie wyłącznie propagandowej, analizy porażki i wypracowanie minimum programowego dla WSPÓLNEJ LISTY DEMOKRACJI.

Koncepcja list alfabetycznych rodzi się z przeświadczenia, że dzisiaj nie ma ceny za WIARYGODNOŚĆ. Listy alfabetyczne, wspólne dla DEMOKRACJI, dałyby tym wyborcom, których dzisiaj symbolizują setki tysięcy manifestantów KOD, autentyczny wybór, a wybranym wskazałyby przywódców o najmocniejszym mandacie. O reszcie pisałem w kwietniowych i majowych artykułach.

Dzisiaj w partiach zamiast woli wspólnego zwycięstwa DEMOKRACJI mamy symbolikę walki o swoje. Czasem konkurs piękności. Ten billboard WSPÓLNIE OBRONIMY DEMOKRACJĘ na tle pięknie stylizowanego łopotu biało-czerwonej flagi, z logo Platformy i uśmiechniętą od ucha do ucha twarzą jej przewodniczącego, trafnie odzwierciedla punkt wyjścia. Wspólnie znaczy ja sam, nawet tych obowiązkowych kilkunastu dziewczyn w tle nie ma, nie wspominając o innych. Wspólnie znaczy osobno. Także inni za niedorzeczne uznają WSPÓLNE. W internecie zaś, na fejsbuku, moi „znajomi” piszą, że jakakolwiek krytyka partii tej „wspólnoty” to polskie warcholstwo. Jest czas, żeby myśleć. Niemyślenie demokratów otwiera PiS drogę do władzy dłuższej niż czas, jaki ma Polska na modernizację.

Nie wiem, czy będę wracał do tego tematu. Dokończę więc: od KOD zależy, czy pozwoli na sukces tej maskarady. Czy też wypracuje i postawi warunki brzegowe. Bo tu naprawdę chodzi o demokrację. O wolność. I o Polskę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 184

Dodaj komentarz »
  1. Gdzie są te siły demokratyczne?

  2. Pan sobie robi jaja?
    a nie moglibyście już pójść na emeryturę?

  3. …zamiast wypisywać te swoje androny?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ludzie nie sa zainteresowani wolnością, demokracją, programami partyjnymi.
    Takich jest może z 10% populacji.
    I to nie tylko w Polsce.

    Ludzi interesuje dostęp do pracy, bezpieczeństwo, przewidywalność, dobrobyt, jakość usług i ich cena. To jest fundament zdobycia poparcia społecznego.
    Tymczasem, elity odleciały.
    Oderwały się od realiów, gwarantując SOBIE JEDYNIE dostęp do państwowej kiesy i wysoki poziom życia.
    Czas wrocić na Ziemię…….

  6. Przed wami, panie Celiński i panowie, panie pupile pana Celińskiego – na pewno obronimy Polskę.

    A, żeby było jasne, dla mnie PiS i PO to jedna i ta sama banda.

  7. „Jedni czytają i słuchają tego, a inni czego innego”.

    A zdecydowana większość nie czyta i nie słucha niczego – i w tym akurat przypadku to popieram bo polskie media są obecnie na żenująco niskim poziomie i po prostu niczego czytać i słuchać w tym kraju się nie da.

  8. Sir Jarek
    1 czerwca o godz. 13:10 1379

    To daremne! Oni NIGDY nie odpuszczą, nawet bez zębów, sił, nawet w pampersach z powodu niemożności pójścia do ubikacji – będą naprawiać to, co sami sknocili, aby jeszcze bardziej sknocić. Taka ich natura.

  9. grzerysz
    1 czerwca o godz. 13:57 1383

    Ach, przesada: jest Mickiewicz, jest Kochanowski, jest Norwid, jest Baczyński i są tysiące dobrych poetów, np. także Leśmian, jest Lipska, jest Gałczyński!!! Jest Dróżdż, jest Wojaczek, jest Bursa, jest STACHURA… Oni są z nami i bronią przed nimi, tymi, którzy nie rozumieją, że tylko umieją psuć…

  10. Panie Celiński, warto obronić ministra z PO czciciela Pinocheta. Warto, aby znowu rządził, broń go pan, broń!

  11. @takei-butei
    1 czerwca o godz. 14:06 1385

    Ależ oczywiście, dobrą literaturę należy czytać.
    Ja miałem na myśli nasze media – ich ani czytać ani słuchać ani oglądać zdecydowanie nie należy. Grozi powrót na drzewo…
    Zgadam się natomiast z licznymi tu głosami, że partiom okresu „sukcesu transformacji” należy wyraźnie powiedzieć: wam już dziękujemy.

  12. Tylko katastrofa gospodarcza i finansowa o rozmiarach komunistycznej może Polskę zachęcić znowu ku wolności, która o czym każdy socjalista woli milczeć łączy się z odpowiedzialnością za własny los. A teraz czekać, czekać, czekać.
    Mówienie motłochowi o zaletach demokracji jest rzucaniem pereł między wieprze. One chcą żeby im żreć dano i dopóki tak się dzieje nie będą protestować.

  13. Życzę powodzenia.

    Ja jako bezpartyjny jestem wyłączony ordynacją z udziału w wyborach, ale jestem ciekaw jak sobie partyjni poradzą z tą całą kabałą. Kupię sobie skrzynkę piwa i będę wam kibicował przed telewizorem. To akurat jako bezpartyjny mogę dla Was zrobić.

  14. A tak nawiasem mówiąc powstał już przy KOD-zie jakiś komitet obywatelskich inicjatyw ustawodawczych w sprawie zmiany ordynacji wyborczej do Sejmu oraz zmiany ustawy o partiach politycznych? Mam tu pewne know-how i może bym się przyłączył.

    Jak Pan Celiński ma chody w tym KOD-zie to może niech o tym pogada z nowymi wodzami. Mnie tam jako bezpartyjnego od pięt po czubek głowy olewają.

  15. Te listy alfabetyczne ciągle mnie śmieszą, jako pomysł na „demokratyzację”. Jedyny zysk, to taki, że partie z góry wykluczyłyby walkę o miejsca na listach, a więc pozbyłyby się stresu. Ale rezultatem może być wysyp kandydatów na pierwsze litery z alfabetu.

    Jakbym chciał być złośliwy, to bym sobie zażartował (ale jest to wyłącznie żart), że nic dziwnego, że się jest za listami alfabetycznymi jak się ma nazwisko na „C”.

  16. Zgrywus ten Celiński, ale najbardziej imponuje mi jego poważna mina, kiedy opowiada kawały. Co klasa to klasa.

  17. .

    Hmm, may be, osobiście pana
    wczesniejsze texty i diagnozy
    były mi bliższe, ja to redukuje
    do dwóch parametrów i/ economy
    ii/ świadomość ciemnego ludu

    Dobrą ilustracją mojej tezy jest 21 punktów ze
    strajku stoczni w Gdańsku, światłości tam
    nie dostrzegłem było natomiast 2000 podwyżki
    i extra kilo kiełbasy na kartki, sprawdźcie
    sami

    Moim zdaniem ekonomia, musi zdrowo
    pierdyknąć by Suveren ugryzł łapkę która
    daje mu pięć stów, cała reszta is secondary
    or tertiary, że wieszcza zacytuję:

    ” I choćby przyszło tysiąc atletów
    i każdy zjadłby tysiąc kotletów…”,
    taaaaa, o boy jak bardzo chciałabym
    się mylić

    .

    ~

  18. Na barykady pchają się dziady,
    A lud roboczy wytrzeszcza oczy!
    Geriatria górą!

  19. Panie Gospodarzu,
    A przed kim mamy bronić Polski?

  20. Vertigo13
    1 czerwca o godz. 18:05 1393

    No, właśnie: suweren ugryzł łapkę, która mu gwizdnęła 150 mld z OFE i podniosła wiek emerytalny do 67, kobietom aż o 7 lat.

    No, ale z treści twego wpisu wynika, że ty kontent z tego, iż ci buchnęli forsę… No, chyba że ty nie z OFE albo wielbisz Władzę, która cię d… i okrada.

  21. @takei-butei
    Nie bój żaby. Pisiory cię do reszty z OFE okradną, a może słyszałeś, że mają zwracać.

  22. Szanowny panie Redaktorze,
    Wyscie juz przeciez te Polske obrobili dosc dokladnie.
    Teraz przyszli ci, co po Was sprzataja.

  23. Kocham ten Kraj, ale żyć w nim, to jest sen wariata. Komunistów należało wyeliminować po 1989 roku, a nie dogadywać się ze zdrajcami Polski i Polaków. Ludzie Okrągłego Stołu zdradzili „Solidarność” i ideały, których realizacji oczekiwał naród. „Solidarność Walcząca” była do końca wierna, możemy sobie to przypisać i to nasza pewna zasługa, której nikt nas nie pozbawi. Tzw. kompromis przy „Okrągłym stole” pozwolił uwłaszczyć się części komunistów na majątku państwowym, pozwolił na zmarnowanie potencjału „Solidarności”. Obrady okrągłego stołu to zmarnowana szansa. Zamiast oddania władzy narodowi, oddaliśmy ją komunistom. Oddaliśmy im służby, wojsko

  24. Witold
    Zrozum, że demokracja to są rządy ludu, a nie samozwańczych elit (obecnie elit pieniądza, czyli inaczej system rządów zwany plutokracją). A ty. Tymczasem. wyrażasz się o ludzie pogardliwie, nazywając go „motłochem”. O jaki system sprawowania władzy ci więc chodzi?

  25. Powinno być: Witold
    Zrozum, że demokracja to są rządy ludu, a nie samozwańczych elit (obecnie elit pieniądza, czyli inaczej system rządów zwany plutokracją). A ty, tymczasem, wyrażasz się o ludzie pogardliwie, nazywając go „motłochem”. O jaki system sprawowania władzy ci więc chodzi?

  26. Racja, Wiesiek.
    Zwyczajni Polacy, a więc co najmniej 90% ich populacji, nie są zainteresowani takimi abstrakcyjnymi i niejasno zdefiniowanymi hasłami jak wolność czy demokracja, a tym bardziej programami partyjnymi, z których i tak nic oni na ogół nie rozumieją i które na ogół są tylko niespełnianymi później obietnicami wyborczymi. Zwyczajnych ludzi interesuje dostęp do pracy, bezpieczeństwo ich i ich rodzin, przewidywalność najbliższej przyszłości, ich własny dobrobyt, jakość dostępnych dla nich towarów usług i ich cena etc. I to jest właśnie fundament zdobycia poparcia społecznego, a partia, która będzie mieć na sztandarach likwidację bezrobocia, uczciwe płace za uczciwa pracę i kontrolę na ekscesami wolnego rynku, w tym nad niekontrolowaną obecnie imigracją z III świata, ma największe szanse zdobycia głosów wyborców. Tymczasem, elity, nie tylko polskie, odleciały – oderwały się one od realiów codziennego życia, podobnie jak dawniej PZPR-owskie elity, gwarantując SOBIE JEDYNIE dostęp do państwowej kiesy i wysoki poziom życia.
    Pozdrawiam
    LK

  27. Witold
    OFE było (i nadal zresztą jest) największym przekrętem finansowym III RP. Owe fundusze zabrały nam realne pieniądze i w zamian oferują one nieznanej wysokości emerytury za 20-30 i więcej lat. Wysokość tych emerytur zależeć zaś ma od tego, jak trafne będą ich spekulacje na tzw. rynku finansowym. Tak więc w praktyce niczego one nie mogą obiecać, a to, co w nich rzekomo Polacy mieli (a niektórzy naiwni nadal mają), to są tylko nic nie warte wirtualne zapisy na wirtualnych kontach. Gdyby w tych funduszach były realne pieniądze, to można by je przecież było w każdej chwili wycofać, a więc NIE jest prawdą, że te fundusze posiadają realne pieniądze – one tylko posiadają obietnice czyli akcje i obligacje, którymi spekulują one na giełdzie, zresztą albo nieudolnie albo też nieuczciwie. Ale to jest temat na osobną dyskusję.

  28. Szanowny snakeinweb,

    Art. 100. 1. Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie
    polityczne oraz wyborcy.

  29. Polski przed większością Polaków nikt nie obroni.
    Jest wielokrotnie więcej wyborców szczęśliwych bo mają 500 zł na koncie niż nieszczęśliwych z powodu TK.

  30. Sztubak
    Zrozum, że TK nikogo nie obchodzi poza garstką zawodowych polityków, a 500 zł każdy z chęcią przywita na swym koncie.

  31. Na OFE zarobili i zarabiają jedynie maklerzy giełdowi.
    Mieli i mają swój procent zaróno przy zakupie jak i sprzedaży akcji.

  32. Witold
    1 czerwca o godz. 18:53 1397

    Nie mam złudzeń: uczą się od PO, więc nie będzie lekko…

  33. sztubak
    1 czerwca o godz. 20:13 1406

    Nie wierzę! Nie weźmiesz 500, ani ty, ani nikt z twoich bliskich? A, ja się nie łapię ani nikt z moich bliskich. Ja się dokładam, tzn. zmusili mnie, bym się dołożył…

  34. sztubak
    1 czerwca o godz. 20:44 1408

    Jak działa giełda- lekcja poglądowa- jeden z wpisów od tych, co się na tym trochę znają.

    gruby
    3r3 napisał:

    „Po konkursie jest, a ciągle nie ma artykułu krok po kroku jak wykręcić 6500% i 20000% na lewarze.”

    No jak to jak ?
    Klasycznie:

    właściciel Forexu ma z definicji najkrótszą odległość do pokonania jeśli o składanie zleceń HFT chodzi, bo z definicji odległość pomiędzy jego serwerami a serwerami ustalającymi kursy na forexie wynosi zero.

    Przychodzi sobie zlecenie na swapa z 1mld € na 1.1 mld $. Zlecenie to realizowane jest natychmiast, to znaczy po 20 mikrosekundach. Tyle, że już 10 mikrosekund po wpłynięciu tego zlecenia właściciel Foreksu zakupuje 1,1 mld $ za 0,999999 mld €, po czym całe 10 mikrosekund później odsprzedaje dolary klientowi za okrągły miliardzik €.

    Jeden tysiąc Euro zarobiony w dziesięć milionowych części sekundy na transakcji o wartości miliarda to teoretycznie nie jest dużo, ale trzeba wziąć pod uwagę, że przez serwery właściciela Foreksu przepływają 4 biliony dolarów dziennie.

    PS: nie zdziwiło was, że lista właścicieli Foreksu jest równie tajna, jak lista właścicieli FEDu, EBC albo NBP ?
    ===========

    Sposób na skubanie biedaków przez głównych graczy.
    Kasyno decyduje o tym, kto wygrywa…….

    Masz rację co do tego, że jedynym beneficjentem OFE byli członkowie zarządów.
    Żaden ekonomista nie powie ci, w co inwestować, by zyskać w ciągu 40 lat.
    Nie ma takiego modelu ekonomicznego.
    Nie jesteśmy nawet w stanie przewidzieć, jakie gałęzie przemysłu będą w tej perspektywie istnieć.
    Skończy się to jak w Chile.
    Gołodupcy obrani z oszczędności będą skazani na łaskę państwa.

    POstawić życie na ruletkę, można.
    Jeżeli lubi ktoś ryzyko zaprzepaszczenia wszystkiego co się posiadało.
    Państwa za lat 40 będą raczej istnieć.
    Firmy, niekoniecznie…….

  35. Witold
    1 czerwca o godz. 14:52 1388

    Masz dużo racji.
    Motłoch chce żarcia i bezpieczeństwa.

    Czego demokracja i neoliberalizm jest kompletnym zaprzeczeniem.

    Nie masz zaś racji co do tego, że tzw. komuna zbankrutowała.
    Po prostu, odcięto ją od 90% rynku światowego.
    Różnymi metodami, z embargiem i sankcjami włącznie.

    Gdybyś zainteresował się przepływami kapitałowymi, okazało by się, że poziom życia krajów zachodnich jest uzależniony od napływu funduszy z krajów rozwijających się i dodruku waluty bez pokrycia.
    Peryferia sfinansowały, bez ich drenażu, poziom życia spadnie.
    Komunizm się samofinansował, opierał na własnych możliwościach, mozolnie budował wzrost.
    Kapitalizm miał turbodopalacze- na kredyt.
    Nadchodzi obecnie czas spłaty długów.
    Tyle że pokrycia nie ma……

  36. Pana nawoływanie do połączenia sił demokratycznych to wezwanie do Tusków, Schetyn, Kopaczek, Millerów, Pawlaków i Palikotów.
    Dziękuję za takich demokratów.
    Raczej niech się teraz niedemokratycznie wykaże PIS.
    Wybory w 2019 są przegrane.
    Proszę popracować ze swoimi wnukami, o ile nie są narodowcami a być może Razem dorośnie i coś z tego będzie w 2023.

  37. Wiesiek,
    nazywając lud pracujący miast i wsi motłochem, udowadniasz, że jesteś zwykłą komunistyczną q-rwą.

  38. Panie Gospodarzu,
    Co ma Pan na myśli przez siły demokratyczne? Demokratycznie wybrane władze? Partie z nazwą „demokratyczna”? Czy też może zwolenników władzy ludu, odrzucanej jednak przez elity jako władza motłochu i populizm?

  39. sztubak
    1 czerwca o godz. 21:25 1414

    Motłoch, czerń, plebs, proletariat, ciemny lud, masy, prektariat,…..
    Zapewne wiele określeń można by jeszcze przywołać.
    Semantyka okresla pewną KLASĘ ludzi, pozbawionych potrzeb wyższych poza PRZEŻYCIE dnia następnego.

    Nie ma do tego nic komunizm.
    To beznamiętny opis wykluczonych poza nawias społeczeństwa, sięgający w wielu krajach 60% populacji.

  40. Mam takie pytanie.

    Co tą „siły demokratyczne”?

    Jakie interesy reprezentują?
    I czyje?
    Do czego dążą?
    Jakie efekty w skali świata można przypisać ich działaniu?
    Kto zyskuje, kto traci przy ich zaistnieniu?
    Na jakim podłożu kulturowym i ekonomicznym, mogą zaistnieć?
    Czy sa uniwersalne, czy lokalne?

    Bez odpowiedzi na garść takich pytań, nie mamy podmiotu dyskusji.
    Ani materii w której można by uzgodnić swoje poglądy co do tematu.
    Zakładać że istnieje jakaś demokracja, może być aksjomatem, bez desygnatu.

  41. „PS: nie zdziwiło was, że lista właścicieli Foreksu jest równie tajna, jak lista właścicieli FEDu, EBC albo NBP ?”

    Każdy gimanzajalista może doczytać na wikipedii że właścicielem EBC są banki centralne krajów strefy euro.
    Tak sam że właścicielem NBP jest Skarb Państwa.

  42. jakowalski zapytal: „A przed kim mamy bronić Polski?”

    Bismark mial juz odpowiedz przed tym pytaniem 😉 I oceniajac wiekszosc wpisow tutaj, ma nadal racje 🙁

  43. „Siły demokratyczne” w Polsce to siły, które twierdzą, że „demokracja, demokracją, ale władza musi być po naszych kolegów stronie, natomiast obywatele niech się trzymają z daleka”.

    W tym sensie zarówno PiS jak i „opozycja” realizują wiernie testament swojej duchowej matuszki PZPR.

  44. W 2019 roku juz nie bedzie czego bronic, bo do tego czasu PiS zaprowadzi w Polsce dyktature. Jezeli ktos nie widzi do czego zmiarza szybkimi krokami PiS, to jest slepy, albo udaje takiego. Wobec braku atrakcyjnej dla ” narodu polskiego ” kontridei – mamy to jak ” amen w pacierzu „. Nazwy tego nowego systemu moga byc rozne – wola narodu, wola ludu katolickiego, najwyzszy stopien suwerennej demokracji itd. Wizja czarna, ale bardzo mozliwa. JB.

  45. Daniel Passent na swoim blogu rozpacza, że „Zet wyłącza Olejnik” a to – jego zdaniem – przecież nadzwyczaj wybitna dziennikarka:

    „Niedzielne Śniadanie w Radiu Zet weszło mi w krew i nie wyobrażałem sobie, że mogę zostać go pozbawiony. Tymczasem miasto aż huczy, że zetka złożyła znakomitej dziennikarce propozycję nie do przyjęcia, że mianowicie jej obecność na antenie zostanie zredukowana z sześciu do jednego razu w tygodniu (znikną poranne rozmowy z politykami, miałoby pozostać tylko Śniadanie)”.

    „Wiele wskazuje na to, że Radio Zet ugięło się pod presją „dobrej zmiany” i dbając o swoiście pojmowane dobro firmy postanowiło rozstać się z jedną z najlepszych dziennikarek radiowych i telewizyjnych w Polsce”.

    „jest dziennikarką wyrazistą (trudno być wybitną będąc inną)…”.

    „To zła wiadomość nie tylko dla radia Zet. No, bo skoro możliwe jest rozstanie z Olejnik, to kto może się czuć bezpieczny?”

    Tak, Monika Olejnik to – niestety – symbol polskiego dziennikarstwa III RP. Przede wszystkim jest – jak większość obecnych dziennikarzy – świetnie wykształcona: studiowała przecież zootechnikę w SGGW w Warszawie a staż odbyła w redakcji rolnej programu I PR. To doskonałe przygotowanie aby nam objaśniać zawiłości polskiej i światowej polityki.
    Jeden z internautów tak odpowiedział Passentowi:

    „Nie mam pojecia, dlaczego Radio Zet rozstaje sie z Monika Olejnik wlasnie teraz.
    Ja rozstalem sie z nia dawno temu uwazajac, ze to, co jej NA PEWNO MOZNA ODMOWIC to ‚profesjonalizm, swietne przygotowanie, refleks’, itd.
    Mowiac wprost: M.Olejnik uprawia dziennikarstwo typu pudelek/magilek (ktorego erupcja jest ‚Sniadanie’, czyli Jacek Sasin Show, ktorego odpowiednikiem w TVN jest Beata Kepa Show). Czyli dziennikarstwo smieciowe. co uczynilo ja ikona dziennikarstwa III RP (obok T.Lisa). Stad dziennikarska mlodziez III RP powiela ten magielek/pudelek odmozdzajac lemingow (nie majac pojecia, ze to ANTYDZIENNIKARSTWO).
    Wespol/zespol z Karnowskimi, Sakiewiczem, Liscickim, itd. Tyle, ze ‚niepokorni’ robia swoje dla pieniedzy z laski Pana Prezesa, a ci z III RP jako pozyteczni idioci.
    I jesli dzis Polacy biegaja po akermanskich stepach GLUPOTY POLITYCZNEJ nie majac zielonego pojecia CO sie stalo w wyborach prezydenckich i parlamentarnych ‚2015, CO sie dzieje w Europie, Zachodzie (np. prezydenckiej kampanii w USA) i DLACZEGO to zasluga smieciowego dziennikarstwa, ktore zdominowalo media III i IV RP.
    Jego ikonami w III RP sa Olejnik i Lis”.

  46. Od tego, że z Radia Zet odchodzi przedstawicielka śmieciowego dziennikarstwa, Monika Olejnik, znacznie bardziej przejąłem się następującą wiadomością: „zmarł Janusz Ekiert, muzykolog, popularyzator muzyki i wiedzy o muzyce”.

    Janusz Ekiert (ur. 8 stycznia 1931 w Przemyślu) był wieloletnim korespondentem czołowych dzienników w Warszawie, Amsterdamie, Helsinkach, Wiedniu, Zagrzebiu, był również gościem wielu słynnych festiwali oraz centrów muzycznych Europy i Ameryki, a także jurorem międzynarodowych konkursów muzycznych, radiowych i telewizyjnych (Prix Italia).
    Występował w roli głównego eksperta muzycznego w programie Telewizji Polskiej „Wielka gra”.

    Ci, którzy w czasach PRL oglądali niezapomnianą „Wielką grę” doskonale Janusza Ekierta pamiętają – nadzwyczajne kompetencje i niebywale wysoka kultura. Teraz tacy już w telewizji nie występują…

    Oto kilka komentarzy internautów:

    „News o takim człowieku ukryty pomiędzy wiadomościami. A na pierwszym miejscu newsy, o pospolitej oldze żołądź co odkryła cycki, czy kopaczu lewandowskim co kupił apartament na złotej”.

    „masz rację – ale informacji o jakimś półgłówku Lewandowskim i modelce co pokazała kuciapkę na „evencie” celebryckim chce 98% Polaków…”.

    „Kaczyński a teraz Ekiert. Odchodzą wspaniali ludzie, wybitni znawcy mużyki. Trudno będzie ich zastąpić. Życzę anielskich chórów tam wysoko, panie Januszu”.

    Tak, „Kaczyński a teraz Ekiert” – odchodzą wspaniali ludzie. I wielki żal, że takich ludzi już polskie media od dawna nie potrzebują.

  47. Wiesiek
    Słyszałeś może kiedyś o hierarchii potrzeb według Maslowa? Jeśli w jakimś kraju jest tak jak w Polsce, czyli że ponad 60% populacji nie ma zabezpieczonych podstawowych potrzeb takich jak na przykład zdrowe, pełnowartościowe jedzenie, dach nad głową za rozsądne pieniądze a przed wszystkim stałe, w miarę pewne źródło dochodów, to nic dziwnego że ta większość będzie myśleć tylko o zaspokojeniu swoich elementarnych potrzeb, a nie o jakiejś tam „wolności” czy tez „demokracji” i że nic jej nie będzie obchodzić jakiś tam, abstrakcyjny Trybunał Konstytucyjny. A takie ‚mędrki’ jak ty, mające wszystko podane na tacy przez mamusię, będą tych biednych ludzi wyzywać od motłochu, czerni, plebsu, proletariatu, ciemnego ludu czy też innego prekariatu. 🙁

  48. Mały Fizyk
    W systemach klasowych, a więc także i w kapitalizmie, większość, czyli ludzi pracy, należy zawsze bronić przed mniejszością, czyli wyzyskującymi ich kapitalistami – zarówno w Polsce jak też i w Niemczech i praktycznie na całym świecie. Nie muszę chyba przekonywać Ciebie, do czego doprowadzili Naród Niemiecki tacy jego przywódcy jak na przykład Hitler, Himmler czy też Goering i do czego doprowadziła ów naród obecna Frau Bundeskanzlerin RFN. Swoją drogą, to gdyby nie głupia i prymitywna polityka zniemczania Polaków na siłę, prowadzona zarówno przez Bismarcka jak też i Hitlera, to Polacy z Zaboru Pruskiego sami by siebie z chęcią do dziś zniemczyli i dziś byli oni bardziej niemieccy niż reszta obywateli Niemiec. Tak więc przywoływanie tego niezbyt rozgarniętego niemieckiego arystokraty mija się zupełnie z celem, jako że jest on wręcz podręcznikowym przykładem głupiej, krótkowzrocznej polityki, tu konkretnie wyraźnie antyniemieckiej. To raczej my, Polacy powinnismy stawiać pomniki Bismarckowi, jako że on, oczywiście wbrew swoim zamiarom, obronił Polaków z Zaboru Pruskiego przez kompletną germanizacją, prowadząc swoją głupią, krótkowzroczna politykę zniemczania na siłę, która wywołała efekty całkowicie przeciwne tym przez niego zamierzonym. Na szczęście dla nas, Bismarck zupełnie nie rozumiał psychiki Polaków oraz popełnił on powszechny błąd zarozumiałych arystokratów, czyli niedocenienie przeciwnika.
    Pozdrawiam
    LK

  49. jakowalski
    2 czerwca o godz. 8:36 1424

    Elity styropianowe konsekwentnie- trudno powiedzieć czy świadomie, czy mimowolnie- prowadziły politykę zbydlęcania stosunków społecznych i pauperyzacji dużej części naszej populacji.
    Gdyby nie ucieczka na zachód prawie pięciu milionów, sytuacja byłaby jeszcze drastyczniejsza.

    Przytoczyć określenia używane w publikacjach na przestrzeni wieku, to jedno. Odczuwać jakąś wyższość nad tymi niżej w hierarchii płacowej, to drugie.

    Nasi wybrańcy narodu milion zarabiają w trzy lata.
    I za chiny ludowe nie zrozumieją tych, co na ten milion pracują lat trzydzieści.
    1/4 obecnego Sejmu, to wielokrotni milionerzy.
    Po upływie kadencji, nikt z nich gołodupcem już nie będzie.
    Stanowiąc prawa dla biedaków, zadbaja o własne dochody…..

  50. Wiesiek
    OK, źle zrozumiałem twoje intencje, a więc przepraszam.

  51. Jerzy Hausner, Profesor z Krakowa. Jeden z najmądrzejszych ludzi w Polsce. Za młodu sekretarz KW w Krakowie, do końca. Teraz uczony, działacz samorządowy i państwowy. Wraz z zespołem wielu uczonych i publicystów opracował raport „Państwo – My, Osiem grzechów głównych Rzeczpospolitej. ” W całości znajdziesz go tu:
    http://www.fundacja.e-gap.pl/raport.pdf
    O rozkładzie państwa, anomii, bezmyślności, chaosie, warcholstwie, niekompetencji, niechlujstwie i widmie katastrofy. Warto przeczytać.

  52. Wiesiek
    W wielkim skrócie – owe, jak to je nazywasz, elity styropianowe, konsekwentnie i świadomie prowadziły politykę zbydlęcania stosunków społecznych i pauperyzacji dużej części naszej populacji. Chodziło o to, aby z Polaków uczynić tanią a posłuszną siłę roboczą dla zachodniego kapitału – zarówno Polsce jak i też poza nią. A do tego potrzebne były niskie płace oraz tym samym wysokie bezrobocie, a więc także likwidacja polskiego przemysłu a wraz z nią likwidacja milionów miejsc pracy w Polsce przeprowadzona z takim „sukcesem” przez Balcerowicza. Przecież te elity od początku finansowane były przez zachodni kapitał, a więc od początku działały one w interesie tegoż zachodniego kapitału, a więc tym samym wbrew polskiej racji stanu.
    Pozdrawiam
    LK

  53. jakowalski
    2 czerwca o godz. 9:14 1429

    W pamięć zapadło mi stwierdzenie pana senatora Kerna;

    MY, jedna z NAJLEPSZYCH rodzin w kraju.

    Nie ma nic niezwykłego w tym, że na barkach i karkach tłumu, do władzy dochodzą różni ludzie.
    I zaczynaja powielać błędny dopiero co obalonych.
    Odtwarzać sytuację w której to oni będą kastą uprzywilejowaną.
    To norma raczej.

    Tyle że tak bezczelnej propagandy sukcesu, nigdy nie było.
    Podsumowanie wielkopomnych reform rynkowych, wcale nie jest tak jednoznaczne jak by się wydawało.
    Ze skrawków tego sukna zwanego Polską, nie da się już nic sensownego skroić w krótkiej perspektywie.
    Na długą nie pozwolą nam nasi sojusznicy.
    Poprzedni system rozmontowano.
    To co zostało, nijak nie może funkcjonować jako autonomiczna całość.

  54. mały fizyk
    2 czerwca o godz. 0:20 1419

    Ach, ci Niemcy, Niemcy, lubią nas także nazywać polskimi świniami i podludźmi… Ale żeby od razu przyznawać mu rację? No, chyba że ich wypowiedzi odnosisz do siebie?

  55. Na bardzo poczesnym miejscu i na dużej powierzchni na http://www.polityka.pl/TygodnikPolityka:

    „Monika Olejnik odchodzi z Radia Zet. To zła wiadomość nie tylko dla stacji”.

    Tak, to bardzo zła informacja dla całego szmatławego medialnego mainstreamu III RP – jedna z czołowych reprezentantek śmieciowego dziennikarstwa w odwrocie…

    Co to będzie, co to będzie?

    „Późny demokrata” Daniel Passent pyta na koniec swego felietonu: „No bo skoro możliwe jest rozstanie z Olejnik, to kto może się czuć bezpieczny?”

    No właśnie, bo gdyby taka POLITYKA postanowiła się nagle pozbyć bardzo spóźnionych za to niezwykle ostatnio gorliwych bojowników „o wolność i demokrację”…

  56. @jakowalski
    2 czerwca o godz. 8:44

    Nie odwracaj uwagi od problemow Polakow z samorzadzeniem 😉

  57. @takei-butei
    2 czerwca o godz. 10:45

    Nie obiecuję ci wiele…
    Bo tyle co prawie nic…

    Pewno to znasz. Piekna poezja. Niestety nieprzydatna w politycznej walce, jak PO sie przekonalo 😉 A PiS nie jest takim pieknoduchem 🙁

    Inna sprawa, ze wiekszosc wpisow tutaj tez nie ma nic pozytywnwgo do zaoferowania dla przyszlej Polski.

  58. Na blogu Edwina Bendyka „Neoliberalizm musi odejść”.

    Oto fragmenty:

    Neoliberalizm, coś na kształt doktryny ekonomicznej, którą trudno nazwać inaczej niż dominującą ciągle na świecie ideologią, krytykowany jest od wielu lat. I mimo spustoszeń, jakie czyni, ciągle ma możnych zwolenników. Czy coś się zmieni, gdy do krytyki dołączają ekonomiści z matecznika neoliberalizmu, Międzynarodowego Funduszu Walutowego?

    „Neoliberalizm: przereklamowany?” (Neoliberalism: Oversold?), pod takim znamiennym tytułem publikują swoją analizę trzej ekonomiści z jednostki badawczej IMF (jej szef, wiceszef i analityk)….

    … przypominają, jak neoliberalizm rozpoczął swój triumfalny marsz od Chile, by opanować praktycznie cały świat. Autorzy analizy oddają rytualny pokłon, stwierdzając, że uwolnienie rynków i globalizacja uwolniły od biedy miliony ludzi. Ale… I zaczynają pokazywać, że koszty brutalnego wdrażania doktryny przyniosły w wielu wypadkach więcej strat niż korzyści.
    Koszt największy to wzrost nierówności, który podminował możliwości trwałego rozwoju….

    ,,, nie piszą o swych opiniach, tylko powołują się na dowody naukowe. Swój artykuł kończą rekomendacją, by politycy i doradcy takich instytucji jak IMF stosowali się bardziej do argumentów opartych na faktach, a nie na wierze.
    Biorąc pod uwagę, kto i pod jakim szyldem te słowa pisze, trudno o mocniejszą krytykę neoliberalnej wiary/ideologii. Mimo to i mimo pewnych korekt zasadniczy projekt trzyma się mocno. Widocznie same argumenty to zbyt mało, gdy za ową wiarą ukrywa się dobrze skonsolidowany interes dysponentów kapitału”.

    Może gdyby media w III RP były lepsze a dziennikarze mądrzejsi to dzisiaj bylibyśmy w zupełnie innym miejscu?

    Ale media mieliśmy – i niestety mamy – kiepskie i dopiero w ostatnich latach objawili się dziennikarze typu Rafała Wosia i Grzegorza Sroczyńskiego.
    Jacek Żakowski był często przeciw a nawet za – wiernie służył cały czas elitom III RP skwapliwie gromadząc kolejne nagrody i ozdabiając pierś orderami… Sam stał się jednym z największych beneficjentów okresu transformacji.

  59. @grzerysz
    2 czerwca o godz. 11:56

    Ten artykul jest dobry, ale nie bardzo dobry, bo brakuje mukonstruktywnej krytyki. Czyli nie wystarczy wskazac blad czy znalesc winnego. Wiekszym kunsztem jest znalesc adekwatne rozwiazanie. Wiem, ze go na razie nie ma. Ale redaktor Bendyk juz czesto referowal o roznych alternatywach i mogl te watki tu wprowadzic.

    PS.
    „Może gdyby media w III RP były lepsze a dziennikarze mądrzejsi to dzisiaj bylibyśmy w zupełnie innym miejscu?”

    To Ty od mediow oczekujesz, ze stworza i wprowadza lepszy system gospodarczy?

  60. @mały fizyk
    2 czerwca o godz. 12:29 1436

    „Ten artykul jest dobry, ale nie bardzo dobry, bo brakuje mu konstruktywnej krytyki”.

    U nas to, że pojawiła się wreszcie jakaś krytyka to już jest duży sukces.
    Na pogłębioną i konstruktywną krytykę w mediach po prostu brakuje odpowiednio i dobrze wykształconych i oczytanych dziennikarzy.

    „To Ty od mediow oczekujesz, ze stworza i wprowadza lepszy system gospodarczy?”

    Oczywiście, że nie. Ale od mediów oczekuję obiektywnego i pogłębionego spojrzenia na rzeczywistość polityczną, społeczną i gospodarczą.
    Tego w III RP nie było i – poza bardzo nielicznymi wyjątkami – dalej nie ma.
    No, ale jeśli w Polsce główne „tuzy” dziennikarstwa ukończyły zootechnikę, geologię, kulturoznawstwo, wiedzę o teatrze, filologie polską albo dziennikarstwo – kierunek uczący jedynie jak robić ludziom wodę z mózgu – to niby czego można się spodziewać w tym temacie?

  61. Poziom świadomości społecznej i wiedzy elit III RP:

    „Temat dnia „Gazety Wyborczej”. Prof. Mikołejko: „Sukces Jarosława Kaczyńskiego polega na tym, że zawarł on sojusz z chamem, czyli z Edkiem”.

    Prawda, że proste i wyjaśnia wszystko?
    I to mówi filozof, pedagog, eseista prof. Zbigniew Mikołejko.
    I czego my chcemy od takiej pani zootechnik Moniki Olejnik?

    PS.
    Dla przypomnienia: Edek to jeden z bohaterów „Tanga” Sławomira Mrożka.

  62. Nie wiem co się stało z tymi powyższymi komentatorami? Tylko obelgi,a jakoś zapomniało się o co walczyliśmy z pierwszą prawdziwą „Solidarnością”! Jakim kosztem? Odzyskaliśmy wolność,wygraliśmy z ZSRR,a teraz co z powrotem PiS pakuje nas w łapy Putina?
    Widzę,że nie macie pojęcia jak było za komuny. Kaczor odbiera nam godność! Wyuczony na marksizmie i leninizmie!

  63. Panowie.

    Nie można wymagać od dziennikarzy tekstów krytycznych wobec systemu, w którym ich właściciele czują się jak ryby w wodzie.
    Podważyć prawomocność złotodajnej kury?
    Krytykować założenia dające byt kaście właścicieli?
    To byłoby samobójstwo!!!

    Cele elit, bardzo rzadko pokrywają się z celami większości populacji.
    Maksymalizacja własnego zysku, kontra bezpieczeństwo socjalne?
    Gdzie tu płaszczyzna porozumienia?
    Ta fala wstrząsów od Lizbony po Ateny, nie jest przypadkowa.
    Elity partyjne graja w grę na siebie, straciły z oczu większość interesów własnych społeczeństw.
    Najdobitniej widać to we Francji.
    Socjalista Hollande pałujący walczących o prawa SOCJALNE……

  64. Z okazji narodowego dnia wolności, każdy powinien przeczytać „Miasta Śmierci” http://www.rm.com.pl/product-pol-912-Miasta-smierci-Sasiedzkie-pogromy-Zydow-uniw.html?gclid=CJmAq82dic0CFdIV0wodLqkI7Q

  65. @wiesiek59
    2 czerwca o godz. 13:21 1440

    „Nie można wymagać od dziennikarzy tekstów krytycznych wobec systemu, w którym ich właściciele czują się jak ryby w wodzie”.

    Ano nie tylko można ale nawet i trzeba. I dlatego należy doceniać Rafała Wosia i Grzegorza Sroczyńskiego.

    W odniesieniu generalnie do uprawiania dziennikarstwa w Polsce – Olejnik, Lis, czy Pochanke to słabo wykształcone ale przebojowe miernoty.
    Ale taki np. Daniel Passent? Człowiek nieźle wykształcony i doświadczony. Czy całe życie musi być oportunistą? A to co wyrabia w ciągu ostatnich miesięcy to przecież czystej wody najmimordyzm. Jak człowiek, który spędził dekady w najlepszym piśmie od Łaby do Władywostoku, jakim niewątpliwie była POLITYKA choćby w latach 60. i pierwszej połowie lat 70. posiadając zespół absolutnej dziennikarskiej elity, może teraz pisać, że Monika Olejnik to wybitna, znakomita dziennikarka? Konformizm i zakłamanie mają chyba jakieś swoje granice?

  66. grzerysz
    2 czerwca o godz. 13:48 1443

    Kwestią czasu jest, i sytuacji, by pojawiła się nowa grupa oportunistów.
    Ale, będzie to garstka jedynie.
    Większość społeczeństwa to byli zawsze i będą konformiści.
    Stare konie bojowe typu Passent, do walki raczej już się nie nadają.

    Bac się można tylko jednego.
    Finansowe cugle, kredyty, koncentracja mediów, stłamszą wolność słowa. Szczególnie w czasie rządów tych, co paragraf znajdą na zawołanie. Albo haki z podsłuchów.
    Odebrać koncesję, wywrzeć presję na właściciela, zaszantażować, zamknąć usta, to łatwe w dzisiejszych czasach powszechnej inwigilacji.

    Cytowałem swego czasu paru niezależnych dziennikarzy uhonorowanych Pulitzerem.
    Po tamtej stronie oceanu jest to samo.
    Te schematy oddziaływania przeniesiono do nas w ramach globalizacji.
    Działają bez pudła.

  67. Mały Fizyk
    Polacy są od roku 1989 rządzeni z zewnątrz, a więc o jakim samo-rządzeniu może być mowa w Polsce?

  68. Grzerysz, Wiesiek
    Dziennikarze też ludzie, muszą z czegoś żyć… Poza tym, to Hollande jest takim samym socjalistą, jakim Jaruzelski był komunistą oraz nie jest ważne z jakiej kto pochodzi rodziny, ale co sam sobą reprezentuje.

  69. Jasny Gwint
    A co tu robią Żydzi?

  70. Jacek Żakowski – „Michał Kamiński zawieszony w prawach członka. Platformo, nie idź drogą PiS!”

    ” … przyczyną decyzji władz klubu podjętej na wniosek posła Marcina Kierwińskiego było to, że Kamiński nie zgłaszał administracji klubu swoich medialnych występów….
    Konstytucja mówi wyraźnie, że posłowie (nie partie!) są przedstawicielami narodu. Jest dość oczywiste, że przedstawiciele muszą być w kontakcie z tymi, których reprezentują. W XXI w. podstawowym kanałem kontaktowania się obywateli z ich przedstawicielami są media. Trudno mówić o demokracji, gdy ktoś ten kontakt utrudnia. Jeśli partia, która jest tylko formą organizowania się części obywateli i ich reprezentantów, uzurpuje sobie prawo do ingerowania w relacje obywatele-poseł, demokracja niewątpliwie cierpi.
    PiS już dawno wprowadził ściśle autorytarny model takiej kontroli. To partyjna administracja decyduje, który poseł ma kiedy pójść do którego programu, a nawet z kim ma rozmawiać. W ten sposób biuro prasowe PiS manipuluje mediami i obywatelami. Teraz podobny pomysł wprowadza PO.
    Jest to kolejny zły krok na drodze do zrobienia z demokracji reżyserowanego przez partyjnych demiurgów teatru, w którym media sprowadzone są do roli listonoszy przekazujących partyjne przekazy dnia, recytowane przez delegatów partyjnych biurokracji, a obywatele mają tylko wysłuchiwać różnych poselskich wykonań przekazów nadawanych przez partyjnych bonzów.
    To oczywiście ma sens z punktu widzenia efektywności partii politycznych. Ale w interesie publicznym jest efektywność demokracji. Nie partii.
    Jeśli w mediach spotykają się wrestlerzy dwóch partyjnych stajni, którzy mają stoczyć ze sobą bój, a nie reprezentujący różne poglądy obywatele, którzy próbują się nawzajem pokonać do poparcia lepszego dla wszystkich rozwiązania, to taka rozmowa nie ma sensu. Programy radiowe czy telewizyjne przestają wówczas być elementem debaty, a stają się produktem infoteinmentu. Demokracja się zaś teatralizuje. Przestaje spełniać swoją podstawową misję, jaką jest zbiorowe dochodzenie do optymalnych decyzji i zamienia się w elektoralną dyktaturę z wszystkimi tego skutkami”.

    Z komentarzu znajdziemy i takie zdanie: „Niby drobiazg, ale pokazujący, jak daleko zaszła w Polsce antydemokratyczna zaraza, którą do naszej polityki ponad dekadę temu wniósł PO-PiS”…

  71. @jakowalski
    2 czerwca o godz. 15:33 1446

    „Grzerysz, Wiesiek
    Dziennikarze też ludzie, muszą z czegoś żyć…”

    No, już nie przesadzajmy, taki Daniel Passent to zdecydowanie ma z czego żyć. Bardzo dobrze żyć…

  72. Panie Andrzeju.O naiwności.Z Grzesiem ,chwalonym przez Jarosława w czasie afery hazardowej ,a teraz sekującym ludzi Donalda .,mamy odzyskać demokrację?Nadzwyczajne chwile w historii ,wymagają nadzwyczajnych działań.Wiedzieli o tym bojownicy na Majdanie.

  73. jakowalski
    2 czerwca o godz. 15:33 1447
    Książka Miasta Śmierci to książka nie o Żydach a o Polakach. Tych co teraz wrzeszczą, że są wolni.

  74. Ale kto miałby owe „siły” tworzyć? Skompromitowana w oczach Polaków swoimi ośmioletnimi rządami PO, czy jeszcze bardziej skompromitowany osobą samego lidera ruch Nowoczesnej? Może PSL zadziwiające swoją „gotowością” już od dobrych kilkunastu, czy kilkudziesięciu lat?

    Nonsens…

  75. Dopóki KOD, zamiast rzeczywiście umacniać społeczeństwo obywatelski, paraduje ramię w ramię z liderami skompromitowanych opcji politycznych, czy to na przestrzeni ostatnich kilku, czy też kilkudziesięciu lat (PO, SLD, PSL np.), dopóty o faktycznej realizacji KODowskich, doniosłych postulatów nie może być mowy… A tym bardziej nie może być mowy o budowie jakiejś alternatywnej „sile” względem PiS.

  76. Grzerysz
    Pamiętaj, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, szczególnie zaś ośmiorniczek u Owl & Friends (http://www.thesaurus.com/browse/owl). 😉

  77. Jasny Gwint
    Ale co tu mają do rzeczy owe rzekome „sąsiedzkie pogromy żydów”? Bardziej mnie obchodzą sąsiedzkie pogromy Polaków, dokonane przez Niemców, jak by nie było naszych odwiecznych sąsiadów, w latach 1939-1945, szczególnie zaś w Warszawie, gdzie pamiątki po tych pogromach są widoczne na każdym niemalże kroku.

  78. jakowalski
    2 czerwca o godz. 16:47 1455
    Rzecz dotyczy podłości ludzi tego głupiego katolickiego, teraz wolnego narodu. A wiedz, że o Niemcach teraz nie pisze się źle. Źli są rosyjscy bolszewicy a dobrzy żołnierze wyklęci

  79. Jasny Gwint
    Ten katolicki naród postępował zgodnie z zaleceniami biblijnymi, tyle że uznał on żydów nie za swoich panów, a tylko za swoich niewolników. A o to co o prawach niewolników mówi żydowskie prawo w Drugiej Księdze Mojżeszowej:
    21:20 Jeżeli ktoś pobije kijem swojego niewolnika albo swoją niewolnicę tak, że umrą pod jego ręką, winien być surowo ukarany.
    21:21 Jeżeli jednak przeżyją dzień lub dwa, to nie będzie podlegał karze, gdyż są jego własnością.
    Szalom!

  80. @jakowalski
    2 czerwca o godz. 16:45 1454

    „Pamiętaj, że apetyt rośnie w miarę jedzenia…”

    Oczywiście, pamiętam. Ale ty pamiętaj, że Daniel Passent był przez kilka lat ambasadorem w Chile.
    Odłożył więc to i owo w twardej walucie…
    Inna sprawa, że ma on na „głowie” swoją nieszczęsną, nadzwyczaj kochliwą córkę. Odziedziczyła to po mamie. Niestety, po mamie nie przejęła ani krzty talentu; po ojcu zaś tylko pewną sprawność w lekkim pisaniu o niczym. Sama wie o tym doskonale i swoje potomstwo płodzi z twórcami – jednego syna ma z fotografem Wojciechem Wieteską a drugiego z pisarzem Wojciechem Kuczokiem.
    Pamiętam, jak swego czasu Justyna Sobolewska – krytyk literacki POLITYKI – komentowała bardzo zdegustowana na łamach tego pisma sesję fotograficzną Passent z Kuczokiem, w czasie której pisarz trzymając rękę władczo na pośladku dziennikarki, opowiadał, jak to wspaniale jest im w łóżku.
    Ojcu musiało być bardzo wstyd…

  81. jakowalski
    2 czerwca o godz. 17:32 1457

    Czy nie powinieneś przeprosić żydów za to, że twoi katoliccy przodkowie uznali ich za niewolników?

    Ja nie mam za co przepraszać, bo moi katoliccy przodkowie sami byli realnymi niewolnikami, no, chyba że niewolnicy innych ludzi uznawali za gorszych od siebie niewolników…

  82. Grzerysz
    Wstyd to byłby chyba wtedy, kiedy żaden z panów nie chciał by położyć reki na pośladku córki. 😉
    Takei
    O ile dobrze pamiętam, to moi przodkowie nie mieli nigdy niewolników, a sami byli za de facto niewolników uważani, na przykład przez Niemców w latach 1939-1945. Nie mam więc kogo przepraszać.

  83. Osobom pragnącym wypowiadać się o przestępstwach polityków polecam książkę pt. „Jednostka a państwo na przestrzeni wieków”, pod redakcją pod redakcją Joanny Radwanowicz–Wanczewskiej, gdzie pisze za Z. Kędzią m. in. o sprawie McNabb v. United States, 318 U.S. 332 (1943), gdzie sędzia Sądu Najwyższego Feliks Frankfurter, stwierdził, iż ‚historia wolności była w poważnym stopniu historią przestrzegania proceduralnych gwarancji”.
    https://supreme.justia.com/cases/federal/us/318/332/case.html#340

    Innymi słowy tłumacząc to na język współczesnego państwa prawa „przestępstwa polityczne” polityków nie są ważne, istotne dla nas obywateli III RP są „przestępstwa” urzędników publicznych i sędziów, oraz adwokatów i radców prawnych, które cały czas odbierają nam zapisaną w konstytucji i innych ustawach – wolność.

  84. @jakowalski
    2 czerwca o godz. 20:08 1460

    „Wstyd to byłby chyba wtedy, kiedy żaden z panów nie chciał by położyć reki na pośladku córki”.

    Zdecydowanie masz rację. Ale tutaj chodzi o publiczną akcję a na zdjęciu Passent wygląda jak skulona niewolnica zaś Kuczok jak promieniujący pan i władca. Od razu widać, komu to na kim bardziej zależało…
    No ale czego to się nie robi dla dobrych – czytaj twórczych – genów potomstwa… Efekt jednak wcale nie jest gwarantowany. Szczególnie jak samemu jest się znanym tylko z tego, że jest się znanym…

  85. @jakowalski

    „Polacy są od roku 1989 rządzeni z zewnątrz…” ??

    Wiec kiedy w historii Polska rzadzila sie sama i jakie byly z tego wyniki?

  86. Polska dość długo rządziła się sama. okres, gdy jesteśmy zależni to ok. 300 ostatnich lat. Absurdem jednak jest stanowisko, że niezależność i suwerenność Polski musi pociągać za sobą wynik w postaci kolonialnego rozbioru. Wydaje się raczej, że II Wojna Światowa była ostatnią i jednak nieudaną próbą prowadzenia polityki kolonizacji Polski, którą Prusy i Rosja, zainicjowały 250 lat wcześniej. Polska być może nie jest zbyt silna, ale skolonizować w obecnych warunkach jej się po prostu nie da. Co więcej jest to nieopłacalne, bowiem kosztowne dla kolonizatorów.

  87. @głos zwykły
    2 czerwca o godz. 21:55

    „Polska dość długo rządziła się sama. okres, gdy jesteśmy zależni to ok. 300 ostatnich lat.”

    1. To po co szlachta i magnaci wybierali sobie cudzych krolow? I jaka jest roznica do referendum nad przystapieniem do UE?
    2. Od kogo byly zalezne II RP, III RP i teraz tzw. IV RP?

  88. Mały Fizyk
    Można zaryzykować twierdzenie, że Polska tak samo dobrze i tak samo źle jak dziś rządziła się w okresach jej względnej niepodległości, czyli w latach 1918-1939 oraz 1944-1989. Przed wojną, mimo wszystko, rządziliśmy się jednak lepiej niż na przykład Niemcy, jako że nie napadliśmy po roku 1920 na żadnego z naszych sąsiadów. Co do lat 1944-1989, to mieliśmy ten problem, że należeliśmy wtedy do słabszego ekonomicznie obozu. Ale czy aby na pewno lepiej by nam było wtedy pod butem USA? Zapytaj się o to na przykład na Filipinach…

  89. Fizyk Mały
    II RP – de facto kolonia zachodniego (głównie niemieckiego) kapitału i Watykanu.
    PRL – częściowa zależność od ZSRR, ale mniejsza niż zależność RFN od USA.
    III i IV RP – jak II RP.
    Szalom!

  90. Mały Fizyk
    Innymi słowy – praktycznie tak samo jak przed wojną zależni jesteśmy obecnie gospodarczo od Niemiec, politycznie od USA a kulturowo od Watykanu.

  91. @jakowalski
    2 czerwca o godz. 22:40

    „Innymi słowy – praktycznie tak samo jak przed wojną zależni jesteśmy obecnie gospodarczo od Niemiec, politycznie od USA a kulturowo od Watykanu.”

    Ach, jak mi milo. Polska meczennikiem Narodow i nie odpowiedzialna za nic. O dzieki Ci Panie! Juz mi lepiej 😉

  92. mały fizyk
    2 czerwca o godz. 22:24
    A co to ma do rzeczy? Dzisiejsza zależność i współzależność Polski ma inny charakter z uwagi na sukces zachodnich procesów globalizacji. Przystąpienie do UE ma zupełnie inny charakter niż Unie personalne i terytorialne starodawnej Polski. Zadaniem naszego pokolenia jest przejście od okresu transformacji do etapu zwykłego demokratycznego państwa prawa opartego o reguły gospodarki rynkowe, zintegrowanego z gospodarką państw UE i globalnym rynkiem. W tym celu trzeba wyegzekwować standardy praworządności od trzeciej władzy a nie od polityków.

  93. @jakowlski

    „…jako że nie napadliśmy po roku 1920 na żadnego z naszych sąsiadów.”

    Zapomniales o Czechach 1938 i Czechoslowacji 1968 😉

    Wiec uzupelnie za Toba: …jako że nie napadliśmy po roku 2525 na żadnego z naszych sąsiadów. I znow czuje sie lepiej 😉

  94. @głos zwykły
    2 czerwca o godz. 23:47

    „… do etapu zwykłego demokratycznego państwa prawa opartego o reguły gospodarki rynkowe, zintegrowanego z gospodarką państw UE i globalnym rynkiem. ”

    A mozesz podac przyklady panstw do nasladowania?

  95. @ mały fizyk
    3 czerwca o godz. 0:14
    Polska miała prawo do odebrania Czechom Zaolzia w 1938, bo wcześniej w taki sam sposób Czechy odebrały Zaolzie Polsce w 1919. Śląsk Cieszyński był wówczas z przewagą polskiego żywiołu, a o rozpadzie Czech wszak zadecydowały państwa Zachodnie w Monachium w 1938r. W Czechosłowacji po II wojnie światowej doszło do wykorzeniania Polaków z tych terenów w szybkim tempie. Warto przy tym zaznaczyć, że w 1919r. wojska Czechosłowackie dopuściły się zbrodni wojennych na Polakach. Nie widzę powodu, aby Polska nie miała wówczas w 1938r. wkroczyć na Zaolzie. Ciekawe że nikt nie bierze pod uwagę tego, że Niemcy wjechały w 1939 r. do Polski dozbrojone przez Czeskie zasoby. W tej sytuacji, trzeba było w 1938 raczej iść dalej i brać więcej. Czechy były b. dobrze uzbrojone. Brak zainteresowania ekspansją kiedy był na to historyczny czas to wszak historyczny błąd Polski, też w czasach I RP.

    A obecnie to nic lepszego nie można zrobić niż naśladować niemieckie rozwiązania w dziedzinie prawa i organizacji.

  96. A tak w ogóle to Czesi są w dużo większym stopniu nacjonalistami niż Polacy. Tyle, że jako mały naród nie angażują się w konflikty. Kiedy jednak mogli to okazywali dużo większe okrucieństwo, niż to którego doznali. Tak było w stosunku do Niemców po II WŚ.

  97. @głos zwykły
    3 czerwca o godz. 0:54 1473

    „Polska miała prawo do odebrania Czechom Zaolzia w 1938, bo wcześniej w taki sam sposób Czechy odebrały Zaolzie Polsce w 1919”.

    Okazuje się, że na historii, podobnie jak na medycynie, ekonomii i sporcie, znają się wszyscy.

    1. Czechy nie mogły odebrać Zaolzia Polsce w 1919 roku bo te tereny do Polski wtedy nie należały. Toczył się o nie spór między rządami Polski i Czechosłowacji. Rząd Czechosłowacji nie akceptował porozumienia lokalnego, który Zaolzie przyznawał Polsce wysuwając szereg istotnych argumentów. Jako, że Polacy postanowili zadziałać metodą faktów dokonanych i włączyli te ziemie do okręgów wyborczych na wybory w styczniu 1919 roku to Czesi postanowili zadziałać militarnie.

    2. Kiedy Rosjanie w 1929 roku zbliżali się nieubłaganie w kierunku Warszawy, ówczesny premier Grabski udał się do Spa aby prosić obradujących tam przywódców państw zachodnich o bardzo pilną pomoc wojskową. Warunkiem przyznania takiej pomocy była zgoda Polski na szereg żądań. Jednym z nich było podporządkowanie się arbitralnej decyzji mocarstw w sprawie Śląska Cieszyńskiego. Decyzja taka zapadła 28 lipca i była dla Polski niekorzystna.

    Tak więc Polska nie miała absolutnie prawa „do odebrania Czechom Zaolzia w 1938”.

  98. Poprawka: „Kiedy Rosjanie w 1929 roku zbliżali się nieubłaganie w kierunku Warszawy…”

    Miało być oczywiście „Kiedy Rosjanie w 1920 roku zbliżali się nieubłaganie w kierunku Warszawy…”

  99. @głos zwykły
    3 czerwca o godz. 0:54

    „A obecnie to nic lepszego nie można zrobić niż naśladować niemieckie rozwiązania w dziedzinie prawa i organizacji.”

    Ciekawe, czy wiekszosc Polakow by temu przyklasnela.

    Moja propozycja byloby wziasc co najlepsze z roznych krajow Europy na zachod i polnoc od bylej granicy z Zimnej Wojny. Co do krajow z poludnia (Grecja, Wlochy, Hiszpania, Portugalia) jestem troche sceptyczny. Ale pewno i one maja jakies pozytywne przyklady do nasladowania, np. w kwestji radosci zycia (mowie to na serio).

  100. grzerysz
    3 czerwca o godz. 1:33
    Jeśli Czesi postanowili zadziałać militarnie i przejawili w tym jako pierwsi inicjatywę, to Polska też mogła zadziałać militarnie, zwłaszcza na terenach, które miały większość etniczną Polaków. Co to za dziwne myślenie, że wszyscy mieli prawo łupić Polaków, a Polacy nie mogli grabić i kolonizować innych krajów? Po rozbiorach Polskę jeszcze bardziej ograbiono. Czy nie lepiej w tych okoliczności było dla Polski w 1606-1612 porządnie ograbić Rosję, a potem systematycznie ją najeżdżać?

  101. @ mały fizyk
    3 czerwca o godz. 2:04

    A dlaczego niby na wzór niemiecki: ład porządek i bogactwo oraz szacunek dla siebie i innych miałby Polakom i w czym przeszkadzać? Oczywiście są tacy Polacy, których by dobra organizacja państwa i społeczeństwa nie ucieszyła, ale oni akurat z nieładu czerpią korzyści osobiste. Reszta da się wychować 🙂

  102. @głos zwykły
    3 czerwca o godz. 2:06 1478

    „Co to za dziwne myślenie, że wszyscy mieli prawo łupić Polaków, a Polacy nie mogli grabić i kolonizować innych krajów?”

    Na pewno ja takiego myślenia nie reprezentuję. Polsce po I Wojnie nie przyznano terenów Zaolzia a ona starała się je zdobyć metodą faktów dokonanych. To Czesi w odpowiedzi zdecydowanie zareagowali…
    W lecie 1920 roku mocarstwa zachodnie – a to one przecież wygrały wojnę i na Konferencji Pokojowej w Paryżu w 1919 roku rysowały mapę Europy na nowo – przyznały te tereny Czechosłowacji a Polska zgodziła się wcześniej takiej decyzji podporządkować.
    W 1938 zachowała się więc wobec Czechosłowacji – jak również wobec mocarstw zachodnich, których decyzje wcześniej zaakceptowane pogwałciła – haniebnie.

  103. grzerysz
    3 czerwca o godz. 6:06
    Co ty piszesz? Polska polityka prowadzona przez J. Piłsudskiego oraz potem przez Sanację była tzw. real polityką, podobnie jak polityka wielkich mocarstw, które do czasu gdy istniała wielka Rosja, która zdobyła Polskę, nie chciała wkraczać w jej domenę wpływów. Gdyby Polska była zdolna do zastąpienia Wielkiej Rosji, jako Wielka Polska, obsadzając na tronie Rosji własną dynastię, to tak samo mocarstwa Zachodnie traktowałyby Polskę jak Rosję, bowiem byłaby haniebna w dobrym przyjętym przez Zachodnie państwa od wieków stylu. Tak więc logiczną postawą było raczej przyłączenie się do rozbioru Czechosłowacji, która i tak jako państwo była nie do utrzymania a zajęli ją Niemcy. Przed wojną był taki historyk żydowskiego pochodzenia, który nazwał się Józef Feldman, który wskazywał na brak elementarnej zdolności do realnego ujmowania zjawisk politycznych w Polsce, co do dzisiaj jest naszym problemem i najlepiej przejawia się w swoistym doborze argumentów w dyskusjach na różnych forach, gdzie wspiera się obiektywnie rzecz biorąc raczej interesy innych państw niż Polska i innych społeczeństw niż polskie. Ten brak zdolności przy tym zazwyczaj nasi krytycy rozumieją jako głupotę wspartą małą wiedzą.

  104. @grzerysz

    „Poziom świadomości społecznej i wiedzy elit III RP:

    „Temat dnia „Gazety Wyborczej”. Prof. Mikołejko: „Sukces Jarosława Kaczyńskiego polega na tym, że zawarł on sojusz z chamem, czyli z Edkiem”.”

    To, o czym mówi prof. Mikołejko, jest oczywista oczywostoscią. Wystarczy spojrzeć na strukturę spoleczna wyborców PiS. Dodam od siebie, ze ten sojusz był naturalna konsekwencją składu społecznego samego PiS-u. Po prostu rzady w Polsce przejęło chamstwo i ciemniactwo. Dlatego mamy, co mamy

  105. @grzerysz

    „W 1938 zachowała się więc wobec Czechosłowacji – jak również wobec mocarstw zachodnich, których decyzje wcześniej zaakceptowane pogwałciła – haniebnie.”

    Polska zachowała się wówczas bez cienia wyobraźni. Dokonała akcji politycznej wykorzystując agresję brunatnego reżymu na sąsiednie państwo. Fakt, ze pogwałciła gwałt dokonany na sobie w 1920 roku – akurat uznałabym za właściwe posunięcie. Konferencja w Spa była jednym wielkim gwałtem, której w dodatku towarzyszyły wymuszenia, szantaże i fałszerstwa. Podrzuce mały przykład: ekspert do spraw Europy Wschodniej w Foreign Office Lewis Namier dostał polecenie przedstawienia ministrowi Cziczerinowi proponowanej linii granicznej miedzy Polska i Rosją. Proponowana linia pozostawiała Lwów i Borysław po stronie polskiej. Namier z własnej (?) inicjatywy przesunął ją na zachód. Cziczerin nawet taka propozycje FO odrzucił, a ostatecznie granica została ustalona nie przy stoliku konferencyjnym, ale na polu bitwy

  106. @głos zwykły
    3 czerwca o godz. 8:28 1481

    „Tak więc logiczną postawą było raczej przyłączenie się do rozbioru Czechosłowacji, która i tak jako państwo była nie do utrzymania a zajęli ją Niemcy”.

    A twoim zdaniem Stalin to postąpił słusznie godząc się na pakt Ribbentrop-Mołotow i zajmując cześć naszego terenu – dokonując z Hitlerem IV rozbioru? Przecież państwo polskie było nie do utrzymania a zajęliby je i tak Niemcy… Czy nie było to przecież tylko „tzw. real polityką”?

    „brak elementarnej zdolności do realnego ujmowania zjawisk politycznych w Polsce, co do dzisiaj jest naszym problemem i najlepiej przejawia się w swoistym doborze argumentów w dyskusjach na różnych forach, gdzie wspiera się obiektywnie rzecz biorąc raczej interesy innych państw niż Polska i innych społeczeństw niż polskie”.

    Czyli jak Kali komuś ukraść krowę to dobry uczynek, ale jak ktoś krowę ukraść Kalemu to zły …

  107. @Kalina
    3 czerwca o godz. 9:07 1483

    „Polska zachowała się wówczas bez cienia wyobraźni. Dokonała akcji politycznej wykorzystując agresję brunatnego reżymu na sąsiednie państwo”.

    Pełna zgoda.

    „Konferencja w Spa była jednym wielkim gwałtem, której w dodatku towarzyszyły wymuszenia, szantaże i fałszerstwa”.

    Jednak trzeba pamiętać, że Polska sama się tam zgłosiła błagając o pomoc.
    Pacta sunt servanda …
    Czytałem wiele wspomnień dyplomatów zachodnich z lat międzywojennych.
    Polska była powszechnie postrzegana jako hiena. Na pewno nie pomogło to nam w 1939 roku…

  108. Doskonała, a nawet – zdaniem Daniela Passenta – wybitna polska dziennikarka opublikowała dziś swój cotygodniowy felieton w „doskonałej, a nawet wybitnej” jak mniemam gazecie:

    Ziarnko grochu
    Monika Olejnik 03.06.2016 01:00

    „Jarosław Kaczyński wie, kto jest inteligentem, bo przecież sam pochodzi z Żoliborza (dla ułatwienia: to jedna z piękniejszych dzielnic Warszawy).

    Prawdziwy inteligent nie może popierać PO – tak mówił prezes PiS w ostatnim wywiadzie – bo to jest kwestia pewnego wyczucia.
    O wyższości inteligenta nad prostym człowiekiem mówił Kaczyński kiedyś o Tusku: ja jestem z Żoliborza, a on z podwórka. Nie obraziło to byłego premiera, bo ten zawsze twierdził, że jest prostym chłopakiem.
    Skąd się bierze ten kompleks prezesa? A to widział u Tuska wilcze oczy, a to kiedyś w Sejmie wykrzykiwał: „Pan się mnie boi”, no i oczywiście wciągnął Tuska na listę hańby za to, co się wydarzyło po katastrofie smoleńskiej.
    Donalda Tuska od dawna nie ma w polskiej polityce, ale uwiera on Kaczyńskiego niczym ziarnko grochu księżniczkę.
    PiS nie wie, czy się bać, czy nie powrotu Tuska. Jeśli wróci, to może stanie w szranki z Dudą w wyborach prezydenckich, bo zapewne w tych wyborach nie będzie uczestniczył Jarosław Kaczyński.
    Do tej pory boli go przegrana parlamentarna z Tuskiem i nawet po tylu latach na łamach „Do Rzeczy” żałuje, że wystąpił z nim w debacie telewizyjnej. Tyle lat – jakaż to musi być rana?
    Tusk jest zmorą nie tylko dla Kaczyńskiego, ale także dla Grzegorza Schetyny. Ten nieudolnie próbuje skleić PO i czyni to gorzej, niż robiła to Ewa Kopacz. Prawie każdy jego ruch wydaje się błędny. Ten zapewne by nie chciał powrotu Tuska, bo być może były premier stanąłby na czele opozycji, a on na to nie ma żadnych szans.
    Tusk jest niczym zabawka w rękach polityków. Jarosław Kaczyński chce decydować o jego być albo nie być w Brukseli. Z jednej strony politycy PiS deklarują: popieramy go na drugą kadencję, z drugiej – szef wszystkich szefów mówi: zbiera punkty ujemne, jednym z nich jest przyjęcie Mateusza Kijowskiego.
    Z Kijowskim nikt nie może sobie dać rady, bo nie wiadomo, jak go zaklasyfikować. Prawica wzbija się na wyżyny, porównując go do Róży Luksemburg, duchowego syna Baumana i Solorza.
    Po co wszystkim ta wojna? Widać są tacy, którzy nie mogą żyć bez mieczy.
    Prezydent Lech Kaczyński nie miał łatwego charakteru, za to miał wizję. Potrafił uszanować 4 czerwca, choć nie wspólnie z Tuskiem. Ale tym, którzy teraz niszczą tę datę, warto przypomnieć Kaczyńskiego z 2009 r. „Będę tego dnia w Gdańsku, by oddać cześć największą zwycięskiemu ruchowi narodowemu, kandydowałem w wolnych wyborach do Senatu”.
    A teraz niszczymy wszystko krok po kroku, każdego dnia, żeby stworzyć kraj od nowa. Wracamy do spraw, które zostały już przerobione tysiące razy, rujnujemy naszą pozycję, bo politycy leczą własne kompleksy”.

    „O wyższości inteligenta nad prostym człowiekiem mówił Kaczyński kiedyś o Tusku: ja jestem z Żoliborza, a on z podwórka. Nie obraziło to byłego premiera, bo ten zawsze twierdził, że jest prostym chłopakiem”.

    „Prosty chłopak” wykazał się jednak niesamowitym ciągiem do życia na świeczniku.
    Przypomnijmy sobie jak były minister spraw zagranicznych opowiadał o nieustającej pracy polskiej ambasady w Hawanie nad zdobywaniem najlepszych cygar dla naszego „prostego chłopaka”. A jak nadarzyła się okazja to natychmiastowy skok jeszcze wyżej… Znacznie wyżej… Teraz o cygara już chyba nie musi się martwić.

  109. @ grzerysz
    3 czerwca o godz. 9:10
    Biorąc pod uwagę politykę Józefa Becka, tak wypada, że lepiej było dokonać rozbioru Czechosłowacji razem z Niemcami. Po drugie historycznym błędem Polski było danie sowietom sposobności do zawarcia paktu Ribbentrop-Mołotow. Jeśli J. Beck prowadził przez lata politykę zrażającą sobie Francję, to logicznym posunięciem w ramach tej polityki było danie Niemcom gwarancji w zamian za większą część Czechosłowacji, że Polska w przypadku ataku Niemiec na Francję nie zaatakuje Niemiec.

    Rozmawiamy o konkretnym, zamkniętym historycznie okresie więc trzeba posługiwać się argumentami dot. konkretnego układu sił i polityki oraz tego co wiemy, co się stało. A co do Stalina, to trzeba zawsze pamiętać, że Stalina i całą tą czerwoną hołotę przy władzy utrzymała burżuazyjna Polska nie wspierając Denikina. Danie mu jednak dodatkowego prezentu w postaci możliwości zawarcia sojuszu z Niemcami było porażką polskiej dyplomacji.

  110. Panie Celiński twierdzi pan, że PIS kłamie. Proszę wskazać konkretnie kiedy to PIS skłamał.

    Mówi pan o jakiś setkach tysięcy demonstrantów to jak pan wyjaśni fakt, że według danych policji było na ostatnim spędzie warchołów zaledwie 45 tysięcy. Czyżby prawda była inna że Polacy nie popierają Komitetu Obrony Alimenciarza. Skoro według pana Polacy popierają KOD dlaczego Jarosław Jóźwiak fałszuje dane dotyczące liczebności waszych spędów?

    Panie Celiński czy to nie przypadkiem politycy PO głosili, że mają tyle dowodów na Kaczyńskiego ZIobrę, że ci pójdą do więzienia. Jak pan wyjaśni fakt, że żaden sąd nie skazał ani Kaczyńskiego ani Ziobrę w okresie od 2007-2015. Jedyny skazany Kamiński padł ofiarą procesu politycznego tylko dlatego, że ośmielił się dbać o dobro państwa i ujawnił fakt popełnienia przestępstwa przez ministrów z rządu Tuskususa.

    Panie Celiński czy to nie przypadkiem PO zmawiało się w restauracji Sowa jakie to podjąć działania wymierzone w opozycję sprzeczne z prawem i konstytucją.

    Panie Celiński czy to PO nie dokonało przy współudziale z SLD i PSL SKOKU na trybunał lamiąc konstytucję?

    Panie Celiński czy jest pan w stanie powiedzieć choć raz prawdę.

  111. Ograniczacie się do Europy.

    Tymczasem, całe lata trzydzieste są pełne przemocy międzynarodowej, tłumienia powstań w różnych koloniach, polityki kanonierek.
    Nie mówiąc już o inwazji japońskiej na Koreę i Chiny.
    Wszystkie granice były kreślone pod dyktando ówczesnych mocarstw, zgodnie z ich interesami.
    Takie czasy panie byli….

    Polska agresja terytorialna była jedną z wielu.
    Ustalenie granic w ramach plebiscytu, przynależności narodowej terenu zgodnie z wolą mieszkańców, odbywało się niezbyt często.
    Kto miał armię, ten podporządkowywał sobie teren ludzi i zasoby.

    Kluczem wydaje mi sie traktat ryski.
    Wybranie innej opcji- nie inkorporacja a federalizacja, dałoby całkiem inną podstawę późniejszym wydarzeniom.

    Francja i Anglia grały własna grę polską kartą.
    Realizując własne gry.
    Tak zreszta jest i obecnie, tyle że doszły do rozgrywki jeszcze Niemcy i USA.

  112. @grzerysz

    „Jednak trzeba pamiętać, że Polska sama się tam zgłosiła błagając o pomoc.”

    Ale pomocy nie otrzymała, gdyż nie chciała się zrzec Galicji Wschodniej. Praw wobec Śląska Cieszynskiego nie dochodziliśmy wówczas zbrojnie, polskie wojska wkroczyły tam natomiast, gdy w sposób ewidentny porządek wersalski został obalony, a Zachód nawet palcem nie kiwnął w jego obronie. Zaczeło się bodaj od remilitaryzacji Nadrenii:))

  113. Fizyk
    1. Trudno jest nazwać okupację Zaolzia przez II RP „agresją”, jako że tam dominowali przed wojną Polacy. Etycznie nie było to oczywiście zbyt piękne, ale przecież polityka z etyką nic wspólnego nie mają. Podobnie było z Czechosłowacją w roku 1968 – przecież przejście Czechosłowacji do obozu zachodniego w tym roku oznaczałoby III Wojnę światową, a więc ta „okupacja” to było tylko tzw. mniejsze zło.
    2. Uważasz, że Polacy mają się pogodzić z rolą „Murzynów Europy”?

  114. Grzeszysz
    Pierwsza „Solidarność”, czyli ta z lat 1980-81 była, obok tzw. chrztu Polski i wyboru Wojtyły na papieża rzymskiego, największą tragedią w naszych dziejach. 🙁

  115. Głos zwykły
    1. Dla mnie to zaś ty jesteś „czarną hołotą”, a Polska była po I WŚ zbyt słaba, aby dokonać kontrrewolucji w Rosji własnymi siłami, zaś poparcie dla białych oznaczało by dla nas w najlepszym wypadku granicę na linii Curzona, czyli taką jak dziś na wschodzie, ale jak w roku 1939 na zachodzie, a w najgorszym ponowną utratę niepodległości na rzecz Rosji. W roku 1939 powinnismy zaś zgodzić się na tę „eksterytorialną” linię kolejową i autostradę z Niemiec „właściwych” do Prus Wschodnich, jako że była by ona poprowadzona na wiaduktach, a więc w niczym by ona nie ograniczyła naszej suwerenności. Niestety, ale tak jak dziś, rządzili nami wtedy ciemniacy czyli piłsudczycy, którzy parli, jak dziś, do wojny ze swymi sąsiadami. ;-(
    2. Jakie masz racjonalnie argumenta za tym, aby Polska naśladowała rozwiązania niemieckie, a nie na przykład włoskie czy francuskie? Przecież we Włoszech czy we Francji żyje się o wiele przyjemnej i weselej niż w Niemczech, gdzie „alles” jest zawsze „verboten”?
    3. Jakie ty widzisz sukcesy owej zachodniej globalizacji? Może zubożenie większości Europejczyków, szczególnie na zachodzie tego kontynentu? Albo destabilizację Bliskiego Wschodu i Północnej Afryki? Może masowy najazd nielegalnych imigrantów z III świata na Europę?
    4. Demokratyczne państwo prawa oparte o reguły gospodarki rynkowej to jest oksymoron, jako że rynek generuje zawsze olbrzymie nierówności, które z definicji wykluczają rządy prawa i demokrację.

  116. U red. Szostkiewicza od rana czeka w moderacji i jest wielce prawdopodobne, ( bo red. Szostkiewicz mnie nie lubi ) sie nie ukaże poniższy tekst;
    jakowalski
    2 czerwca o godz. 9:04
    ” …Tusk nie ma więc po co wracać do Polski, a jego miejsce jest na tzw. Zachodzie, wśród swoich politycznych przyjaciół.”
    Nie przyjaciół lecz mocodawców a ta synekura to nagroda za „wierną służbę ” – tak jak Nobel dla Wałęsy, stanowiska w EBOR dla HGW, JKB czy KM .
    Zgadzam się z tymi, ze dzisiaj musimy się bronic przed tymi wszystkimi, którzy w Polsce rządzili po 1989 roku.

  117. Wiesiek
    Generalnie – w polityce liczy się tylko i wyłączenie siła militarna a ta, oczywiście, musi być zawsze w dłuższym okresie czasu poparta silną gospodarką. Reszta to są tylko bajki dla ubogich duchem, takich jak na przykład nasza Kalinka.

  118. Kaesjot
    Zgodzisz się na „mocodawców i przyjaciół”?

  119. Kalina
    Zachód, aż do agresji Niemiec na Francję, miał nadzieję, że Hitler skieruje swoją ekspansję na Wschód, a więc napad Niemiec na Polskę w roku 1939 był dla Zachodu bardo wygodny, podobnie jak nieco wcześniejszy rozbiór Czechosłowacji pomiędzy Niemcy, Słowację i Polskę i chyba też Węgry.

  120. jakowalski
    3 czerwca o godz. 14:07
    O widzę, że czujesz wciąż miętę do wylizywania ruskiej dupy. Panimaju są gusta i guściki. Natomiast przed trumną Piłsudskiego każdy okupant chylił głowy, za to czego dokonał. Jeśli chodzi o Niemcy to argumentem jest polityka regionalizacji w ramach UE i największy wpływ Niemiec na nasza gospodarkę z innych krajów. Poza tym Zabór Pruski potrafił ucywilizować Polaków. Czesi też są bogatsi od Polaków bo przez wieki byli pod niemieckim wpływem i panowaniem.
    Co do UE to płaci ona po prostu za życie ponad stan cenę stagnacji i jej względne zubożenie jest wynikiem konsumpcji nie znającej pokrycia w produkcji. Z drugiej strony przeciętni Polacy byli by szczęśliwi, gdyby mogli sobie żyć jak przeciętni Niemcy, Francuzi, Szwajcarzy czy Brytyjczycy. Jeśli chodzi o nierówności to państwa oparte o silne prawo jak Brytyjczycy, Niemcy czy Amerykanie potrafiły dać wzór do naśladowania, który jest niedościgły dla innych krajów. Nierówności dzisiaj są zresztą bardziej księgowe niż realne. Dzisiaj jest się multimiliarderem bo tak majątek wycenia giełda. W związku z tym jutro można mieć 1/1000 tego co wczoraj, albo i nie mieć nic, jak np. w przypadku właścicieli firmy KODAK.

  121. Jeśli chodzi o wojnę światową to jedna przyniosła nam suwerenność, bo zaczęła się i skończyła się zwycięsko we Francji, dzięki wysiłkowi państw anglosaskich. Za pierwszą wojnę światową w stratach dużo to ich kosztowało. Ale II WŚ już mniej, bo wojna zaczęła się i skończyła na wschodzie tj. 100 km od granicy z Polską gdzie się zaczęła. Za to Polska zapłaciła dużo za wojnę. Nie można jednak powiedzieć, że g…. z tego mamy. Taki duży dostęp do Bałtyku i życie bez mniejszości narodowych, to jednak był bilet do przyszłości dla państwa od wieków widma, do realnego bytu gospodarczego i państwowego. Trzeba jednak umieć z tego korzystać dziś gdy jeszcze nadal jest koniunktura. Należy zrobić z dotychczasowymi beneficjentami i często pasożytami dzięki transformacji, to co transformacja zrobiła z robotnikami i chłopami. tj. zagoniła ich do roboty widem konkurencji i skrajnej biedy jeśli ktoś tylko chce się w życiu zajmować pierdzieleniem głupot publicznie i chlaniem wódy oraz ciągłym pierdzeniem w stołek.

  122. Linia frontu ustabilizowała się i przez cały czas pobytu aliantów, czyli do października 1919 r., pozostała praktycznie niezmieniona. Na dalekiej północy w interwencji uczestniczyły kontyngenty Wielkiej Brytanii, Francji, USA, Serbii i Włoch.

    we Władywostoku 5 kwietnia, wylądowały wojska japońskie (28 000 żołnierzy) i amerykańskie (7000 żołnierzy). W krótkim czasie obsadziły one Kraj Amurski, Nadmorski, Zabajkale, Kamczatkę i okolice Ochocka, a także znaczną część Jakucji (z Jakuckiem). Amerykanie, którzy przez cały czas interwencji stacjonowali we Władywostoku, wycofali swoje ostatnie oddziały 1 kwietnia 1920 r. Japończycy mimo opuszczenia w sierpniu 1920 r. Zabajkala, Jakucji i Przyamurza wciąż pozostali na południowym Przymorzu i wybrzeżu kamczacko-ochockim, skąd ewakuowali się dopiero pod koniec 1922 r.
    Japonia bez wątpienia była najbardziej zaangażowanym państwem w interwencję (w szczytowym okresie na terytorium Rosji stacjonowało ponad 200 000 żołnierzy, czyli znacznie więcej niż wszystkie pozostałe kontyngenty razem wzięte).

    w Odessie, w grudniu, został wysadzony desant wojsk francuskich, włoskich, rumuńskich, greckich i serbskich. Po ponad 4 miesiącach oczekiwania na rozkazy, oddziały interwencyjne zostały wycofane, uprzednio odpierając atak Armii Czerwonej na miasto.
    w Sewastopolu, w grudniu wylądowały wojska brytyjskie i francuskie, po 4 miesiącach wycofały się one bez walki.
    w Batumi i Baku zostały wysadzone desanty wojsk brytyjskich, w celu nie dopuszczenia do zajęcia roponośnych pól naftowych przez Turcję i bolszewików. Wycofały się one z tego regionu w 1920 r.
    w Azji Centralnej, na prośbę miejscowej ludności, z Persji do Turkmenistanu wkroczyły wojska brytyjskie, zajmując m.in. Aszchabad, gdzie przywitano ich jak wyzwolicieli.
    ==============

    Taka ciekawostka.
    Oprócz marszu na wschód Piłsudskiego, chętnych do łupienia było sporo innych szakali.
    Zresztą, tych samych od lat- w historii.
    Skoro interwencja takich potęg zakończyła się fiaskiem, to i Polacy nie mieli zbyt wielkich szans na inny wynik walk o tereny.

  123. głos zwykły
    3 czerwca o godz. 14:58 1499

    Trochę racji masz…..

    Tyle że w I światowej, rzucono przeciw państwom centralnym zasoby KONTYNENTÓW.
    Będących pod kontrolą państw anglosaskich, Rosji, Holandii, Belgii, USA, Włoch.
    To było jakieś 75% PKB swiata.
    A i tak wojna trwała 4 lata.
    I długi za nią Wielka Brytania spłacała do 2012 roku.

    II swiatowa to podobny przypadek.
    Zasoby ludzkości przeciw kilku raptem krajom.

    Moim zdaniem, bogactwo państw zachodnich nie wynika z ich genialności, prawodawstwa, czy pracowitości.
    Tylko z łupienia słabiej rozwiniętych krajów.
    I ustanowienia siłą korzystnych dla metropolii warunków wymiany handlowej.
    Kieżun ładnie to opisywał.
    Podobny mechanizm dojenia, opisał również Perkins.
    HITMAN Wyznania ekonomisty od brudnej roboty- powinno być obowiązkową lekturą dla myślących.

    W momencie gdy nie da się łupić, zachód będzie skazany na własne zasoby, skończy się życie na cudzy koszt i prosperity.
    Czego objawy już na świecie widać.
    Kolonie się emancypują, albo przechodzą pod władzę innych suwerenów.

  124. wiesiek59
    3 czerwca o godz. 15:14
    Japonię i Chiny też Zachód zrobił w bambuko? Pamiętaj o tym, co powiedział Włodzimierz Ilicz Lenin, że kapitalista i sznur sprzeda z pętla na własną głowę, aby tylko zarobić. Trzeba to tylko umieć wykorzystać, a nie dopuszczać do pasożytowania nieuków i nierobów z dwoma lewymi rękami na własnym kraju.

  125. głos zwykły
    3 czerwca o godz. 15:36 1502

    Znasz przeciez początki „współpracy” Japonii i Chin z Zachodem.
    Przypłynęły okręty i ogniem dział wymusiły otwarcie portów.
    Taki handel proponowali Anglosasi.
    Na własnych warunkach ustalając terms of trade.

    Obecnie jest to niewykonalne.
    Nie z powodu mocarstwowości Chin, czy Japonii.
    Ale z powodu dekadencji zachodu i rozwoju technologicznego tamtych krajów.
    W zbyt wielu zachodnich systemach uzbrojenia używa się wschodnich produktów…..
    Odcięcie dostaw działa w obie strony.
    A zapasy są niewystarczające na długi konflikt.

  126. Głos Zwykły
    Gdybym był złośliwy, to bym napisał, że ty chcesz lizać amerykańską i niemiecką dupę. Natomiast Piłsudski był dla Polski jednym wielkim, nieszczęściem, To był przecież zbrodniarz i terrorysta. Był on odpowiedzialny nie tylko za klęskę wrześniową czy też obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, ale także swą wyprawą na Kijów w roku 1920 niemalże doprowadził on do utraty przez Polskę niepodległości już w tymże roku 1920. A fetuje się go dziś w Polce jako bohatera narodowego. 🙁
    Czesi zaś nie są bogatsi od Polaków ponieważ przez wieki byli pod niemieckim wpływem i panowaniem, ale dlatego, że pomimo tego niemieckiego nad nimi panowania zachwali oni swą czeską kulturę (w tym język) i tożsamość.
    A co oznacza życie na kredyt, to dowiesz się jadąc dziś na przykład do Grecji czy Portugalii, które nie tak dawno remu wydawały się być unijnymi oazami powszechnej szczęśliwości, tyle że okazało się to być szczęście pozorne czyli na kredyt.
    Silne prawo w USA, Niemczech, Francji, Szwajcarii czy w UK stało zaś zawsze na straży majątków tamtejszy bogaczy, a w przypadku Szwajcarii także i majątków bogaczy zagranicznych, na ogół uzyskanych w 100% nielegalnie, ale na to, to szwajcarskie prawo przymyka do dziś swoje oczy. 🙁

  127. głos zwykły
    3 czerwca o godz. 14:47 1498

    „… Poza tym Zabór Pruski potrafił ucywilizować Polaków..”
    J.Ch. Pasek w swych pamietnikach pisał, że gdy pod Czarnieckim, w pogoni za Szwedem dotarł do Wielkopolski to najwiekszym zaskoczeniem dla niego było to, iż we Wielkopolsce zagrody chłopskie wyglądały jak szlacheckie majątki na kresach a to było półtora wieku przed pierwszym rozbiorem Polski.

  128. jakowalski
    3 czerwca o godz. 18:12
    Oczywiście że był Piłsudski zbrodniarzem, ale nie w stosunku do Polaków, lecz jako polityk w stosunku do Rosji. Właśnie jako rewolucjonista i terrorysta przyczynił się do dzisiejszego upadku tego państwa, a wcześniej ułatwił znacznie zachowanie władzy czerwonej hołocie. Rosja wspierała swój rozwój przez wieki na dynastii niemieckiej. Niemiecka społeczność potrafiła w Rosji robić to co Rosjanom, ani innym nacjom nie wychodziło. Zapanować nad żywiołem i przestrzenią. Inwazja Niemców w 1941r. była więc w ich mniemaniu powrotem do Rosji po swoje, co jak uważali naziści sprzątnęli im spod nosa Żydowscy rewolucjoniści, a nawet generalnie Żydzi. Moim zdaniem właśnie dlatego doszło do eksterminacji Żydów przez Niemców. Była to kara za kradzież niemieckiego mienia na wschodzie. Wracając jednak do Piłsudskiego to myślę, że wcale nie docenia się w Polsce jego socjalistycznego rodowodu. A dla Polski powstanie ZSRR było bardzo ważne. Bez tego nie powstalibyśmy jako państwo. Tak więc wbrew temu co myślą polscy endecy. Polski socjalizm, który przerodził się potem w komunizm i zbudował totalne państwo ma ogromne i niezaprzeczalne zasługi dla Polski i Polaków. Komunizm dał Polsce istotny kapitał społeczny i dobrze by było nie dać rodzimym pasożytom go przepuścić. Trzeba porządnie zreformować tych co reformowali po 89 r. bardzo skutecznie innych zaganiając tych leni do roboty. A teraz jest już najwyższy czas na leni u władzy, którą dostali wygodne życie w zasadzie za darmo lub za zbyt małe kompetencje i zbyt małe korzyści dla społeczeństwa.

  129. @ kaesjot
    3 czerwca o godz. 18:30
    Słusznie waść prawisz że korona była bogata i demokratyczna i dlatego nie chciała absolutnego władcy lecz władcy elekcyjnego. Ja też mam zresztą taką opinię o wyglądzie szlacheckich majątków (tych lepszych, ale nie magnackich) na wschodzie, że raczej wyglądały one na chłopskie zagrody.

  130. @jakowalski

    Rzadko się o tym mówiło w polskiej historiografii, ale Anglia i Francja po agresji Niemiec na Polskę w ciągu kilku dni wypełniły swoje zobowiązania sojusznicze i wypowiedziały wojnę Niemcom. Rozpoczęcie więc działań wojennych było tylko kwestia czasu. Szkoda, ze nie nastapily jeszcze we wrześniu:)))

  131. Głos Zwykły
    Piłsudski był zbrodniarzem głównie w stosunku do Polaków. Nie dość, że był on odpowiedzialny za nielegalny zamach stanu z maja roku 1926, za prześladowanie praktycznie całej opozycji: od PPS poprzez ludowców do narodowców oraz za klęskę wrześniową czy też za obóz koncentracyjny w Berezie Kartuskiej, ale także swą wyprawą na Kijów w roku 1920 niemalże doprowadził on do utraty przez Polskę niepodległości już w tymże roku 1920. Należy też wspomnieć o tym, że nakazał on swoim siepaczom zamordowanie szeregu wybitnych polskich patriotów, w tym na przykład:
    – generała Włodzimierza Zagórskiego: w morderstwie tym brał udział czołowy piłsudczyk gen. Michał Karaszewicz-Tokarzewski i płk. Sławek.
    – generała Tadeusza Rozwadowskiego, wieloletniego nieprzyjaciela Piłsudskiego. Rozdźwięki między nimi powstały już w pierwszych dniach niepodległości, pogłębiły je niejasności co do autorstwa zwycięskiego planu „cudu nad Wisłą”, a ukoronowało dowodzenie wojskami wiernymi rządowi podczas przewrotu majowego. Generał Rozwadowski był jednym z oficerów uwięzionych i bezprawnie przetrzymywanych w następstwie owego przewrotu a zmarł on w rok po zwolnieniu z więzienia na skutek otrucia go przez piłsudczyków.
    – Wydał on także rozkaz zamordowania ówczesnego płk W. Sikorskiego (członka PPS, późniejszego generała, premiera i naczelnego dowódcę polskich sił zbrojnych w czasie II wojny światowej), który jednak przejrzał działania J. Piłsudskiego i uniknął śmierci z rąk piłsudczyków aż do roku 1943.
    – Dochodzi tu także na przykład sprawa posła Jerzego Zdziechowskiego, który w nocy z 30 września na 1 października 1926 został brutalnie pobity we własnym mieszkaniu w Warszawie a jego pobicia dokonali ludzie w mundurach, których tożsamość do dziś nie została ustalona.
    – także sprawa pobicia dziennikarzy narodowego pisma wileńskiego „Naród i Państwo”: Stanisława Cywińskiego, Aleksandra Zwierzyńskiego (także redaktora naczelnego „Dziennika Wileńskiego”) i Zygmunta Fedorowicza, przez sanacyjnych oficerów na rozkaz generała Stefana Dąb-Biernackiego, za opublikowanie niepochlebnej opinii o J. Piłsudskim. Cała trójka została pobita: Cywińskiego we własnym mieszkaniu oficerowie obalili na podłogę, bijąc i kopiąc leżącego aż do zemdlenia, zaś Fedorowicza i Zwierzyńskiego nie zastano w mieszkaniach i pobito ich dopiero w redakcji „Dziennika Wileńskiego”. Pobici zostali także inni pracownicy tej gazety.
    Dokonania Piłsudskiego można więc tak oto posumować:
    – Uważał się on za Litwina, a o Polsce i Polakach wypowiadał się on z pogardą, zaś polska racja stanu była mu obca, stad też odmówił on odpowiedniej pomocy zbrojnej powstańcom śląskim, lwowskim i wielkopolskim, a także pozostawił on Pomorze i Gdańsk przy Niemczech.
    – Był on długo tajnym agentem Austrii i Niemiec i wypełniał on wówczas polecenia swoich austriackich i niemieckich promotorów. Tak to się rozpoczęła „kariera” J. Piłsudskiego, który z feldfebla (austriackiego podoficera) został mianowany na generała przez Niemców, nie posiadając dyplomu ukończenia uczelni wojskowej, ani też odpowiedniej wiedzy z wojskowości i dowodzenia.
    – Wielokrotnie działał on na szkodę Polski i Polaków, o czym oczywiście nie piszą oficjalne źródła propagandowe oraz sprawił, że Polska była strefą wpływów: niemieckich, masonerii i międzynarodowego żydostwa. Potwierdzeniem tego jest zwalczanie polskich narodowców i narodowego charakteru państwa polskiego oraz przewrót majowy w 1926r – usunięcie legalnego rządu czyli inaczej jednoosobowa dyktatura Piłsudskiego.
    – Był on zwykłym tchórzem, jako że zrezygnował on ze stanowiska wodza w czasie nawały bolszewickiej na Warszawę w 1920r (Bitwa Warszawska) i wyjechał wtedy do swej kochanki Szczerbińskiej w okolice Krakowa.
    – Był on także alkoholikiem, o czym świadczy o tym, ze cierpiał on na marskość wątroby.
    POSDUMOWANIE: Józef Piłsudski nie zasługuje więc na miano polskiego bohatera jako że nigdy on nim nie był, a a Wawel – jako miejsce pochówku sławnych Polaków – stracił swoje znaczenie po jego pochówku tamże i po pochówku tamże Lecha Kaczyńskiego. Ponadto lewica, z której przecież wywodził się on, zarzuca mu porzucenie socjalistycznych ideałów na rzecz konserwatyzmu (autorytarny styl rządów, układ z prawicą, brak socjalistycznych reform) oraz prześladowania znacznej części tejże lewicy. W okresie II RP częste były prześladowania działaczy KPP, a w okresie po zamachu majowym represje dotknęły również PPS i część organizacji chłopskich. Posłowie SLD i PSL złożyli więc w 2009 projekt ustawy potępiającej przewrót majowy; posłowie napisali w projekcie, że w wyniku przewrotu majowego Polska znalazła się na krawędzi wojny domowej. Jego autorzy skazali na śmierć setki niewinnych ludzi: żołnierzy i mieszkańców Warszawy. Kazali Polakom strzelać do Polaków. Stworzyli w Berezie Kartuskiej obóz dla przeciwników politycznych. Zamiast służyć Narodowi podzielili go na zwalczające się obozy. Wśród radykalniej nastawionych działaczy (głównie zagranicznych) pojawiają się nawet zarzuty o faszyzm.

  132. Głos Zwykły
    Zgadzam się zaś z resztą twego wpisu z dnia 3 czerwca o godz. 18:40 (1506).

  133. Kalina
    Tak, W. Brytania i Francja po agresji Niemiec na Polskę w ciągu kilku dni wypełniły swoje zobowiązania sojusznicze i wypowiedziały wojnę Niemcom. Tyle, że skończyło się to na „dziwnej wojnie”. Podobnie też pomoże nam NATO w razie naszego konfliktu z Rosją. Przypominam, że termin „dziwna wojna” (fr. drôle de guerre, ang. phoney war – dosł. udawana wojna, niem. Sitzkrieg – dosł. wojna na siedząco) jest kolokwialną definicją sytuacji, jaka miała miejsce w pierwszym okresie II wojny światowej na froncie zachodnim po formalnym wypowiedzeniu przez Francję i Wielką Brytanię dnia 3 września 1939 roku wojny III Rzeszy, po zaprzestaniu faktycznych działań wojennych na lądzie (tzw. Ofensywa w Saarze) w okresie od października 1939 do kampanii francuskiej w maju 1940 roku.
    Decyzja podjęta 12 września 1939 przez Najwyższą Radę Wojenną francusko-brytyjską w Abbeville o niepodejmowaniu generalnej ofensywy lądowej na froncie zachodnim i działań powietrznych RAF nad Niemcami była złamaniem zobowiązań wynikających z umów sojuszniczych – konwencji wojskowej do sojuszu polsko-francuskiego (zobowiązującej sojusznika do ofensywy w ciągu piętnastu dni od ogłoszenia mobilizacji) i układu polsko-brytyjskiego z 25 sierpnia 1939 roku. Było to ponadto sprzeczne z deklaracjami złożonymi przez Francuzów i Brytyjczyków polskiemu ministrowi spraw wojskowych Tadeuszowi Kasprzyckiemu podczas misji do Londynu i Paryża wiosną 1939. Zdaniem m.in. Leszka Moczulskiego była to klasyczna felonia – zdrada sojusznika na polu bitwy. Tyle więc, czyli nic, są więc warte nasze zachodnie sojusze z członkostwem w NATO włącznie.

  134. Imperia nie maja ani wiecznych przyjaciół, ani wrogów.
    Wieczne są tylko INTERESY.

    O ile znam historię, to nie było przypadku by imperia nie łamały traktatów, nie zmieniały sojuszników, nie zdradzaly swoich wasali.
    Co pozostaje wasalom?
    Bacznie patrzyć, czy imperium któremu się służy, uwzględnia chociaż część ich interesów.
    Ślepe posłuszeństwo cudzym, źle się kończy.

    Odwieczny przeciwnik zachodu- Wietnam- nagle stał się sojusznikiem.
    Na przykład.
    Z miłości, czy ze względu na interesy?
    Odwieczny sojusznik- Turcja czy Arabia Saudyjska, nagle zaczęły prowadzić włsną polityke regionalną..
    Przypadek?

    Elity polityczne powinny być n a tyle niezależne, by definiować rację stanu w zależności od okoliczności zewnętrznych, zmiany konfiguracji międzynarodowej.
    Nasze tez musza przestać służyć, zacząć myśleć o naszych interesach.
    Możemy być dawcami mięsa armatniego.
    Ale, to powinna byc kwestia ceny, nie bezwarunkowa usługa.

  135. Powiedzmy sobie prawdę, bez nowego Paktu Putin Merkel Rosja Polskę nie zaatakuje, a na taki pakt się wcale nie zanosi, chyba że parta faszystowska znowu wróci do władzy w Niemczech (co jednak wymaga zmiany Niemieckiej konstytucji i naruszenia prawa, więc jeszcze mniej jest prawdopodobne niż pakt Putin Merkel z nowym tajnym protokołem rozbioru Polski.

  136. jakowalski
    3 czerwca o godz. 21:02 1511
    Należy pamiętać, że żaden z zachodnich sojuszników nie zaprotestował i nie ruszył palcem po 17 września. Rosyjskiej agresji jak mówią.
    Tak zwana dziwna wojna mocarstw zachodnich, to strategia bardzo wyrachowana. To przedłużenie polityki appeasementu, czyli skierowanie Hitlera przeciwko Stalinowi. Czyli wszystkie lufy przeciwko Rosji. Polityka stosowana od wieków, po dziś dzień, niezależnie jaka ta Rosja jest, carska , bolszewicka lub putinowska. Jak wiadomo kończyło się zawsze jednakowo, czyli sromotną klęska, na którą dziś także się zanosi.

  137. Jednym z objawów choroby psychicznej, jest gonitwa myśli wyrażająca się słowotokiem.
    Psychiatra miałby używanie.

  138. Też tak myślę, sugadaddy.

  139. Jasny Gwint
    Przecież na Zachodzie, jak zawsze zresztą, miano nadzieję, jak się zresztą okazało w 100% słusznie, że sojusz bolszewicko-nazistowski jest tylko chwilowy i że Hitler niebawem ruszy na ZSRR, a więc ta strata części terytoriom zachodniego na rzecz bolszewików jest tylko tymczasowa. Poza tym, to dobrze też wiedziano na Zachodzie,że wschodnie kresy II RP to nie były nigdy tereny etnicznie polskie, poza Wilnem i Lwowem z ich najbliższymi okolicami.
    I zgoda z resztą twej wypowiedzi – Zachód znów szczuje głupich i naiwnych w swej zwierzęcej wręcz antyrosyjskości Polaków na Rosję, ale jak przyjdzie co do czego, to palcem nawet nie kiwnie w obronie swego kresowego sojusznika, czyli Polski. Ale cóż, Jahwe znów nas ukarał, tym razem dając nam Kaczyńskiego jako de facto osobę numer I w Polsce (I sekretarza KC PZPR, pardon, PiS) a Macierewicza jako jego nadministra do spraw Wojny z Rosją, oraz Ziobrę jako nadministra do lizania tyłka Ameryce. Ale przecież wiadomo jest, że z Rosją wygrać mogą tylko jej wschodni sąsiedzi, czyli dziś teoretycznie Chiny, ale niestety dla Zachodu, Rosja ma obecnie bardzo poprawne stosunki z Chinami, którym wystarczy przecież dostęp do syberyjskich bogactw. Chiny, w odróżnieniu do USA, nie planują bowiem żadnej inwazji na swoich sąsiadów, a tym bardziej na inne państwa świata. One zadowolą się dominacją gospodarczą, popartą swoją własną siłą militarną, której jednak użyją one tylko w swej obronie, a odróżnieniu od agresywnego zawsze Zachodu, który nie raz i nie dwa złamał sobie zęby na Rosji, że wspomnę tu tylko Napoleona i Hitlera.
    Pozdrawiam
    LK

  140. Sugadaddy i Sztubak
    O samych sobie piszecie. 😉

  141. Głos Zwykły
    Nasza największą tragedią jest to, że obecnie to dla Polaków najlepszy był by rozbiór Polski, przez co Polacy uzyskali by pełne prawo nie tylko do pracy w Niemczech, ale także i do tamtejszych zasiłków, na równo z Niemcami, a polski przemysł i polskie rolnictwo odzyskały by rynek rosyjski.

  142. @jakowalski

    Zgadzam się całkowicie z jednym zastrzeżeniem. Dzis już nie trzeba czekać na inwazję z udziałem sił konwencjonalnych. Akcja i z jednej, i z drugiej strony nastapi dużo szybciej:)))

  143. @jakowalski

    PS. A my w środeczku:)))

  144. Kalina
    Być może już nastąpiła, tyle, że my o niej jeszcze nic nie wiemy?

  145. Wojna jest kontynuacją POLITYKI innymi środkami.
    Ostatecznością, gdy zawiodą inne środki oddziaływania.
    To abecadło.

    Uzaleznienie finansowe, ekonomiczne, polityczne, kontrolowanie rządów- tak się to obecnie odbywa.
    Jak bardzo jesteśmy uzaleznieni, każdy może sobie doczytać.
    Banki, przemysł, technologie, media- to klucz.
    Politycy po szkoleniach i stypendiach rożnych fundacji, to dodatek.

    Nie jesteśmy w stanie obecnie, wyprodukować samodzielnie nic, poza bronią lekką.
    Samodzielność, suwerenność, przy pełnym uzaleznieniu od dostaw?

  146. sugadaddy,
    Jeżeli płacą kopiejkę za słowo to wszystko jasne.

  147. Autor: „Wspólnie obronimy Polskę”.

    Jakieś mam takie przeczucie, że chodzi bardziej o posady niż Polskę.

  148. jakowalski
    4 czerwca o godz. 13:22 1518
    Stąd ja teraz pierdolę tę ich wolność.

  149. Dla niektórych wariatów, nawet prosta arytmetyka stanowi problem.

  150. sugadaddy
    4 czerwca o godz. 18:47 1528

    Wypada ci wierzyć, wiesz, co mówisz, znasz siebie…

  151. Pięknie, pięknie solidarnościowcy świętują zwycięstwo… PZPR.

  152. @ grzerysz
    3 czerwca o godz. 9:10
    Gwarancje w polityce są istotne jedynie wtedy gdy gwarantujący ma interes by ich dotrzymywać. Beck mówiąc prawdę nie miał żadnego dobrego wyboru i nawet znając już skutki historyczne nie da się wskazać jak mogłyby Polskę od katastrofy wojny uchronić.
    Układy z Niemcami musiały by się zakończyć katastrofą dla Polski, co wiemy znając plany Hitlera choćby z jego „Mein Kampf”. Najlogiczniejsze było to co zrobiono czyli układ z Anglia i Francją i który jak się okazało niczego nie zagwarantował bo gwarantujący mieli wtedy inne interesy polityczne. (liczyli na atak Niemiec na ZSRR i potem pokonanie obu politycznych wrogów, wspólne ich atakując w odpowiednim momencie z dwóch newralgicznych kierunków)
    Dobrego rozwiązania politycznego Polska więc nie miała. Nie ma co krytykować.

  153. głos zwykły
    3 czerwca o godz. 10:10 1487
    Zbyt pochopnie wyciągasz wnioski. To nie Piłsudski , a Denikin był winny, że bolszewicy zwyciężyli.
    Nie dość, że zraził chłopów rosyjskich do białych (a ci wsparli bolszewików) ,to jeszcze nie chciał wesprzeć polskich działań niepodległoscowych- cytat
    „W trakcie pierwszych nieoficjalnych rozmów wyłoniły się od razu pierwsze poważne trudności polityczne związane z kwestią wschodnich granic Polski. Denikin wprawdzie bardzo pozytywnie odniósł się do niepodległości państwa polskiego, ale jedynie w granicach Królestwa Polskiego z 1815 roku.”
    I następny „Generał Denikin uważał że należy odbudować „jedną niepodzielną Rosję (…) od Kalisza do Władywostoku”. Tak więc nie było w jego myśli miejsca dla niepodległej Polski.”
    Czy można się dziwić Piłsudskiemu, że wybrał korzystniejsze politycznie działania?
    W wyniku uzyskał niepodległa Polskę ze znacznie najkorzystniejszymi granicami.
    Generał Antoni Denikin nie zdawał sobie sprawy ze swego trudnego położenia, nie miał wyczucia realizmu politycznego, tym samym był dyletantem i miernotą polityczną. Antoni Denikin, który mimo iż miał ku temu możliwości, przegrał bo nie potrafił dogadać się nie tylko z Piłsudskim, ale i ówczesną dyplomacją Państwa Polskiego.
    Czyli nie Piłsudski , a Denikin był głównym winowajcą zwycięstwa bolszewików.

  154. @maciek.g
    5 czerwca o godz. 12:05 1531

    „Nie ma co krytykować”.

    Otóż jest dużo do krytykowania. Polska po ponad wieku niewoli stała się niepodległym krajem dzięki ofierze milionów Francuzów, Brytyjczyków i Rosjan, którzy pokonali Niemców i Austriaków w I WŚ. Jak również tych 50000 Amerykanów, którzy zginęli w końcówce wojny i ich prezydentowi Wilsonowi, który w XIII punkcie swoich czternastu tez ogłoszonych 8 stycznia 1918 roku gwarantował powstanie niepodległej Polski:

    „XIII. An independent Polish state should be erected which should include the territories inhabited by indisputably Polish populations, which should be assured a free and secure access to the sea, and whose political and economic independence and territorial integrity should be guaranteed by international covenant”.

    Polityka ciągłej walki ze wszystkimi sąsiadami aby wydrzeć dla siebie jak najwięcej na dłuższą metę była zgubna. Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku Polska była – zaraz po hitlerowskich Niemczech – najbardziej znienawidzonym krajem w Europie. Wystarczy poczytać sobie wspomnienia zachodnich dyplomatów z tamtych lat.
    Pisałem tu już o haniebnym rozbiorze – wraz Hitlerem – Czechosłowacji. Ale przypomnijmy sobie też podłe i podstępne zajęcie Wilna i okolic (tzw. Litwy Środkowej) przez „zielone ludziki” generała Lucjana Żeligowskiego. Oczywiście pomysłodawcą całej tej awantury z października 1920 roku – jakże niekorzystnego okresu na takie działania – był Piłsudski.
    Rząd rosyjski zawarł traktaty pokojowe z Finlandią, Estonią, Łotwą i Litwą i Rosjanie traktatów tych nie naruszyli do 1939 roku. Odpowiedzią na propozycje pokojowe bolszewików z przełomu 1919 i 1920 roku – terytorialnie bardzo korzystne dla Polski – była nieszczęsna „wyprawa kijowska” Piłsudskiego z kwietnia 1920 i upokarzające – okupione wieloma warunkami – błagania premiera Grabskiego o pilną pomoc wojskową w Spa…

    „Najlogiczniejsze było to co zrobiono czyli układ z Anglia i Francją i który jak się okazało niczego nie zagwarantował bo gwarantujący mieli wtedy inne interesy polityczne”.

    Mam zupełnie inne postrzeganie tej sytuacji.
    Jak napisała już „Kalina”: „Anglia i Francja po agresji Niemiec na Polskę w ciągu kilku dni wypełniły swoje zobowiązania sojusznicze i wypowiedziały wojnę Niemcom”.
    Już znacznie wcześniej uzgodniły miedzy sobą, że nie będzie natychmiastowego uderzenia na froncie zachodnim lecz, że Polska odzyska niepodległość w dłuższej perspektywie wojny z Niemcami.
    I tak się w końcu stało – aczkolwiek do pełni niepodległości trzeba było czekać aż do 1989 roku – koalicja W. Brytanii, Stanów Zjednoczonych i Związku Radzieckiego pokonała Niemcy, Włochy i Japonię.
    Gdyby zachodni alianci – zgodnie zresztą z życzeniami Stalina – uruchomili drugi front wcześniej, w 1942 lub nawet 1943 roku, to Polska znalazłaby się w strefie zachodniej. No ale poległoby wtedy w II WŚ nie milion ale ze trzy lub nawet więcej żołnierzy brytyjskich i amerykańskich… A te kraje jednak wolały zdecydowanie aby miliony żołnierzy to poległy z innego kraju…
    Jeżeli chodzi o granice to Polska z II WŚ wyszła nadzwyczaj dobrze – wschodnia granica na Bugu była już ustalone przez mocarstwa zachodnie w grudniu 1919 roku podczas Konferencji Pokojowej po I WŚ w Paryżu.
    A jeśli chodzi o granicę zachodnią to chyba nikt nie marzył o czymś więcej…

  155. Upadek mediów w Polsce chyba dla nikogo nie jest tajemnicą. Niektórzy jednak na takim śmietniku doskonale sobie radzą. Jak donosił wybitny portal internetowy http://www.pudelek.tv/:

    „Agata Passent, córka Agnieszki Osieckiej, jak do tej pory w mediach pojawiała się w kontekście burzliwego związku. „Półroczne niewychodzenie z łóżka”, o którym opowiadali w Gali z Wojciechem Kuczokiem, nie skończyło się niestety dobrze. Po siedmiu miesiącach małżeństwa Passent i Kuczok chcieli się rozwieść. Ostatecznie Agata zaszła w ciążę i została przy mężu. Teraz wracają na salony. Jej powrót odnotowało Dzień Dobry TVN. Celebrytka pojawiła się ostatnio w telewizyjnym studio, by opowiedzieć o seksizmie w Polsce. Agata nie ma niestety dobrego zdania o polskich mężczyznach.
    Polka bardzo rzadko pokazuje, że cierpi. Każdy ma inną granicę, w której może poczuć się napastowany. W Polsce mamy tendencje do banalizowania i kpienia z seksizmu. Nasz kraj jest skomplikowany. Do tego trzeba dojrzeć, podobnie z feminizmem do którego wciąż dojrzewamy. Mężczyźni mówią: czemu się obruszasz, kiedy mężczyzna na ulicy powie ci, że masz świetną dupeczkę. Mówią: ja to bym się cieszył jakbyś mnie walnęła po pupie na dzień dobry. A to jest buractwo i chamstwo”.

    „Ta kobieta to archetyp pseudointelektualistki … wystarczy nosić olbrzymie denka i wypowiadać się o książkach aby za taką uchodzić”.

    No i dobrze jest mieć jeszcze męża artystę… Obecnie jest nim (jeszcze?) Wojciech Kuczok…

  156. „„Ta kobieta to archetyp pseudointelektualistki … wystarczy nosić olbrzymie denka i wypowiadać się o książkach aby za taką uchodzić”.

    Zapomniałem dodać, że to komentarz jednego z internautów pod informacją o ostatnich występach Agaty Passent.

  157. Z wpisów internautów pod relacjami z wczorajszych manifestacji KOD:

    KOD = „Komitet Obrony Darmozjadów”…

    „Samozwańczego lidera OPOZYCJI – Ryszarda PETRU warto najpierw nieco dokształcić, bo ciągle mu się wydaje, że wciąż obowiązuje KONSTYTUCJA 3 MAJA, w obronie której tak gorliwie protestuje;) Można go też spytać o jego kredyt we FRANKACH. Przypomnijmy – 8 lat temu, gdy kurs helweckiej waluty oscylował wokół 2 zł, ten prominentny przedstawiciel BANKSTERKI publicznie zachęcał do zaciągania kredytów hipotecznych we frankach. Sam, dla dobrego przykładu, również go zaciągnął. Jako zawodowy analityk i główny ekonomista jednego z banków, wszem i wobec głosił, że to BEZPIECZNA transakcja, bo frank to najbardziej stabilna waluta świata. Gdy kurs CHF/PLN wzrósł do 2,80, RYSIU szybko przewalutował swój kredyt na złote, ale „zapomniał” o tym poinformować ZMANIPULOWANYCH wcześniej klientów banków. Dziś nie lubi pytań na ten temat. Twierdzi, że sporo stracił na tej operacji, choć chyba jednak znacznie mniej od tych, którzy do końca życia będą spłacać swoje kredyty co najmniej po 4 zł za 1 franka. Ten CWANIACZEK to jednak zdolny uczeń BALCEROWICZA, za którym niegdyś nosił teczkę. Nic dziwnego, że jest tak mocno lansowany przez media głównego nurtu”.

    „lecz sie Rysiek razem z tym alimenciarzem z kitkiem.”

  158. Jeden z wielu z dziennikarzy POLITYKI tęskniący do „starych, dobrych czasów” rządów PO, kiedy to (niektórym) było bardzo dobrze a Polska (rzekomo) rosła w siłę pisze w najnowszym komentarzu:

    Jaka piękna rebelia
    Adam Szostkiewicz

    „Jarosław Kaczyński się myli. W Polsce nie trwa „rebelia” przeciwko nowej władzy, tylko obywatelski sprzeciw wobec jej działań. Sprzeciw ustanie, gdy obecna władza zmieni swoją politykę ustawicznego konfliktowania Polaków. Gdy przestanie łamać zasady konstytucyjne i dzielić społeczeństwo na gorsze i lepsze.
    Gdy zarzuci antagonizowanie naszych partnerów w Unii Europejskiej. Gdy zacznie rządzić, a nie siać zamęt, który wywołała swoją polityką antykonstytucyjną i antyeuropejską.
    Ruch w obronie demokracji nie kwestionuje wyniku demokratycznych wyborów. Kwestionuje politykę, propagandę i styl sprawowania władzy demokratycznie zdobytej przez pisowską prawicę. Hasło rebelii historycznie oznacza rokosz, zbrojny bunt przeciwko władzy. Obecny obywatelski ruch w obronie demokracji jest pokojowy i nieuzbrojony.
    Gdy tylko rząd odejdzie od obecnej polityki i zacznie realny, a nie pozorowany dialog z obywatelami, ustaną powody do manifestacji. Można to zrobić szybko i bezboleśnie. Jedna decyzja Kaczyńskiego: zmieniamy dobrą zmianę i już po rebelii. Śmiało, panie prezesie! Nie musi pan iść drogą Gomułki. To droga w przepaść”.

    A oto obszerny fragment wpisu internauty pod tekstem Szostkiewicza:

    „Ale, po co J. Kaczyński ma zmieniać cokolwiek? Ma pełnię władzy, zachowuje się demokratycznie, nie w wysyła wojska przeciw KOD. W tym kraju niewiele już zostało do spieprzenia. Zamieniać jednych kombinatorów na drugich? Po co? Jak do tej pory mimo czarnych rządów PiS słońce świeci mi za oknem, ptaki na sąsiednich drzewach śpiewają. Nie mam żalu za poprzednią władzą. W imię wolności i demokracji rąbali kraj dbając o interesy partyjnych kast. Ja to głośno nazywałem programem specjalnym „Wyrąbać skarb państwa pl.” Mogę podać dziesiątki przykładów takich działań. Antyrozwojowych, wspierających partyjne biznesy. Również zagraniczne biznesy. Traktujący Najjaśniejszą jak doskonale odżywioną, dojną, krowę rekordzistkę. To w czasie rządów PO/PSL wyemigrowało 2-3 mln młodych najczęściej ludzi. Uciekali przed dobrobytem? Czy beznadzieją, klikami i układami rodzinno- partyjnymi? Korupcją jakoś dziwnie funkcjonującą we instytucjach zarządzanych przez PO/PSL.
    Ostatnia dekada to lata budowy Polski pod potencjalny, wyborczy sukces przy kolejnych wyborach. „Prywatyzacji” samorządów opartych o kliki i układy. Taka demokracja? Piszę, o co najmniej dekadzie, bo proces rozpoczął degeneracji państwa się dużo wcześniej niż za rządów PO/PSL. Mamy 27 lat nowego ustroju. We wszystkich europejskich statystykach pałętamy się w ogonach. Jedyne wzrosty to ubóstwo, próchnica zębów u dzieci, zadłużenie rodaków w bankach, długi ZUS itd. Chętnie poznałbym obszary polskiej gospodarki, życia społecznego które całościowo zmieniłyby się na lepsze. Chyba sektor banków i parabanków”.

    Publicysta POLITYKI – i jego koledzy z redakcji – robią się coraz bardziej nerwowi bo widzą, że „sprzeciw” ma nadzwyczaj ograniczony zasięg. 10 tys. czy nawet 50 tys. uczestników wczorajszej manifestacji w Warszawie to kompromitacja KOD i opozycji.
    Tak naprawdę to takie rachityczne manifestacje są na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu – pokazują jak bardzo ograniczona jest baza społeczna „sprzeciwu”.

    No bo kto tak naprawdę marzy o powrocie do władzy Schetyny, Kopacz, Komorowskiego, Muchy, Czarzastego? Albo oddaniu władzy w ręce wiernego giermka Balcerowicza nazywającego się Petru? O niewzbudzającym zaufania „alimenciarzu z kitkiem” Kijowskim już nawet nie wspomnę…

  159. grzerysz
    5 czerwca o godz. 14:07 1533

    „Pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku Polska była – zaraz po hitlerowskich Niemczech – najbardziej znienawidzonym krajem w Europie.”

    Ach, ten pokraczny bękart Europy. Po co to to w ogóle istnieje. Niemcy i Rosjanie mieli rację: rozebrać, wybić inteligencję, zrusyfikować, zgermanizować i święty spokój. Wiwat wrogowie Polski, Polakom Polacy na pohybel.

  160. Racja, Grzeszysz
    Przecież ów „sprzeciw” przeciwko rządom PiSu ma nadzwyczaj ograniczony zasięg. Przecież te 10 tys. czy nawet 50 tys. uczestników wczorajszej manifestacji w Warszawie to jest przecież wyraźna kompromitacja KOD-u i opozycji. I zgoda, że tak naprawdę to takie rachityczne manifestacje są na rękę Jarosławowi Kaczyńskiemu – pokazują one bowiem, jak bardzo ograniczona jest baza społeczna owego„sprzeciwu”. Też uważam, że poza aparatczykami różnych szczebli PO, PSL i SLD (a jest ich przecież z rodzinami co najmniej milion), to tak naprawdę nikt więcej marzy o powrocie do władzy Schetyny, Kopaczowej, Komorowskiego, Muchy, Czarzastego, albo też oddaniu władzy w ręce wiernego giermka Balcerowicza nazywającego się Petru, że o niewzbudzającym zaufania „alimenciarzu z kitkiem” czyli Kijowskim już nawet nie wspomnę…

  161. grzerysz
    5 czerwca o godz. 16:49 1537

    „No bo kto tak naprawdę marzy o powrocie do władzy Schetyny…” i – dodam Misia czciciela Pinocheta homofoba ministra PO.

    No, jak to kto? Pan Celiński, pani „Polityka”, pani „GW”, pani TVN, pan Wałęsa homofob, pan Wajda i wielu, wielu prawdziwych demokratów.

  162. @takei-butei
    5 czerwca o godz. 17:04 1538

    „Ach, ten pokraczny bękart Europy”.

    Polacy bardzo lubią przedstawiać się jako wieczna ofiara knowań innych krajów. Sami rzekomo zawsze walczyli bezinteresownie „za wolność naszą i waszą” i nie potrafią zupełnie zrozumieć braku wdzięczności innych za to jak wiele Polsce zawdzięczają.
    A prawda jest – mówiąc bardzo delikatnie – nieco bardziej złożona…

  163. @takei-butei
    5 czerwca o godz. 17:14 1540

    ” Pan Celiński, pani „Polityka”, pani „GW”, pani TVN, pan Wałęsa homofob, pan Wajda i wielu, wielu prawdziwych demokratów”.

    Pan Wajda już chyba nie. W wywiadzie dla POLITYKI na swoje 90-te urodziny wypowiadał się o PO niezwykle krytycznie.

  164. grzerysz
    5 czerwca o godz. 17:23 1542

    Czyżby postawił na inną białą chabetę?

  165. Aby nie cytować tylko „Gazety Wyborczej” i „Rzeczpospolitej”, których to gazet nie lubię, nie cenię i nie kupuję a wybrane z nich artykuły czytam za darmo w Internecie, tym razem kupiłem w kiosku weekendowe wydanie dziennika „Polska. The Times” (Metropolia warszawska). A tam m.in. artykuł Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować”.

    Oto fragmenty – część I:

    „Rocznica 4 czerwca nigdy nie była w Polsce świętem wspólnotowym. Ale tym razem najmniejszych powodów do świętowania nie mają nie tylko wykluczeni i ofiary transformacji, ale i dotychczasowi apologeci III RP.

    Wielogodzinna kolejka na szpitalnym ostrym dyżurze. Piętnasty miesiąc czekania na samo wyznaczenie terminu rozprawy w sądzie. Kwartalne rozliczenie podatku przez „samozatrudnionego” wypchniętego przez pracodawcę „na fakturę”. Przystanek autobusowy na prowincji z dwoma kursami na dobę. Zakupy „na zeszyt”. Dzień wypłaty pensji na poziomie polskiej mediany. Dzień spłaty lichwiarskiej pętlowej pożyczki w parabanku albo przeskalowanego kredytu hipotecznego we frankach Odbiór informacji z ZUS o stanie oszczędności emerytalnych przez pracownika pozostającego przez lata na śmieciówce. Szara, beznadziejna codzienność pracujących biednych. Widok swastyk i powieszonych gwiazd Dawida na ścianach budynków. Newsy o obcokrajowcach czy gejach pobitych przez Prawdziwych Polaków. Marsze neofaszystów i statystyki, według których co dziesiąty polski licealista flirtuje właśnie z organizacjami skrajnej prawicy. Szkoły oparte na anachronicznej, mordującej wiedzę i ciekawość świata testologii. Niebywały poziom agresji i ignorancji w polskiej sieci – w tej chwili będącej jednym z największych cyfrowych śmietników świata.
    Mało? Spójrzmy więc na całe pokolenie absolwentów wyższych uczelni, którzy ze zdewaluowanymi dyplomami zdobytymi za całkiem ciężkie jednak pieniądze, siedzą na słuchawkach w tych żałosnych polskich biedakorporacjach poganiani przez żałosnych biedamenedżerów….
    Poczujmy ten kwaśno-słodkawy zapach biedy wciąż unoszący się w ciasnych korytarzach niejednego blokowiska. Pomyślmy o dzieciach, których charakter i światopogląd kształtuje klasowy wstyd z ekonomicznego wykluczenia. Przejdźmy się po dyskontach w dniu startu nowej promocji na tanie parówki czy łopatkę wieprzową. Tak, to są właśnie powody, dla których rocznica 4 czerwca od dawna nie jest szczególnie radosnym świętem dla sporej części Polaków. Tym razem już zapewne dla większości. Nie udawajmy, że tego nie wiemy.
    Ale tak się złożyło, że w tym roku nie ma też już żadnych powodów do świętowania nawet dla tej części Polaków, która dotąd tak chętnie wciągała 4 czerwca białoczerwoną flagę na maszt. Dla ludzi, którzy sądzili lub twierdzili, że polska demokracja ma się świetnie, problemów społecznych brak, za to nasz kraj należy do gospodarczych tygrysów Europy oraz buduje przepiękne stadiony. I którzy dziś chcą tej demokracji bronić….
    Problem naprawdę tkwi w tym, że Orzeł mało może, a Polska wcale nie jest taka fajna. Nikt nie podbił III RP ani jej państwu nie zabrał. Ona po prostu wywróciła się na twarz.
    Mieliśmy 27 lat na budowę dojrzałego ustroju i systemu politycznego, na wychowanie sobie klasy politycznej, być może nowych elit….
    Mieliśmy 27 lat. Dziś z ręką po łokcie w nocniku patrzymy na skutki zaniechań, błędów i zamiatania pod dywan realnych problemów. I chlipiemy sobie cichutko. Skąd na to takie przyzwolenie społeczne? Dlaczego, gdy łamana jest konstytucja, na ulice nie wychodzą miliony? Dlaczego ludzie nie burzą się na widok jawnych kpin z prawa? Otóż dlatego, że naprawdę niewiele ich to obchodzi….”

  166. Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować”.

    Oto fragmenty – część II:

    „To jest kompletna klęska. Klęska klasy politycznej, elit, mediów, intelektualistów III RP. Klęska utopijnych rojeń z pierwszych lat po 1989 roku, w których po bolesnym niekiedy okresie transformacji powstanie w Polsce szeroka klasa średnia, a następnie nastąpi okres powszechnego przedsiębiorczego dobrobytu.

    chyba najgorszy w tej chwili po stronie światłych demokratów jest ten niemal całkowity brak autorefleksji połączony z syndromem wieży z kości słoniowej. Tak się zaś składa, że ta kość słoniowa, nie dość że jest już naprawdę niemodna i naznaczona cierpieniem, to jeszcze mocno się przybrudziła. Przeglądam kilka ostatnich wydań gazet, tych „po stronie demokracji”. Janusz Rudnicki, pisarz i demokrata „jako polski inteligent odcina się od polskiego ludu” i – jak to każdy porządny demokrata zapewne – wybrzydza na jego mentalność i wygląd „prowincjonalnego taksówkarza”. Profesor Aleksander Smolar nazywa Grzegorza Sroczyńskiego „pomagierem PiS-u” za to, że Sroczyński ośmiela się dostrzegać także pewne cienie w społecznej historii III RP i wzywa jego redakcję do opamiętania i sprowadzenia Sroczyńskiego z powrotem na jedynie słuszną ścieżkę. Profesor Zbigniew Mikołejko zżyma się, że PiS „zawarł sojusz z chamem, czyli Edkiem” a do tego z wózkarami (sic!). Tomasz Lis wymyśla PiS-owcom na Twitterze w sposób, który niewątpliwie budzi kompleksy w Stefanie Niesiołowskim. W modzie są porównania zwycięstwa PiS do narodzin III Rzeszy, w dobrym tonie również psychiatry-zowanie polityków rządzącej partii z Jarosławem Kaczyńskim na czele. Jednym słowem ci dziwni inni Polacy „stamtąd” do cna oszaleli i wybrali szaleńców, którzy zawłaszczają Polskę, trzeba to niezwłocznie przerwać, demokrację przywrócić i niech już będzie, jak dawniej.

    A nie będzie….

    Kiedy wgłębiamy się w przyczyny katastrofy smoleńskiej, widzimy długie ciągi przyczynowo-skutkowe zbudowane z problemów zamiecionych pod dywan, strukturalnie ignorowanych procedur, serii działań pozornych, kretyńskiej dezynwoltury, drobnych przeoczeń oraz wojskowej „amby fatimy”. Dopiero na końcu tych ciągów jest załoga bez kompletu uprawnień do lotu, która odlicza nieprawidłowe wysokości aż do uderzenia w ziemię. Tak samo wygląda społeczna historia III RP. Ona rozbiła się o ziemię 25 października zeszłego roku i dziś naprawdę nie ma czego świętować. Ale czas też powoli zacząć rozumieć, że nie ma także do czego wracać”.

  167. grzerysz
    5 czerwca o godz. 14:07 1533
    Piszesz historyczne dyrdymały typu cytuję ” Polska po ponad wieku niewoli stała się niepodległym krajem dzięki ofierze milionów Francuzów, Brytyjczyków i Rosjan,….”
    To oni walczyli po to by Polska była niepodległa? Chyba się z kimś na głowę zamieniłeś.
    Następny kwiatek „Jak napisała już „Kalina”: „Anglia i Francja po agresji Niemiec na Polskę w ciągu kilku dni wypełniły swoje zobowiązania sojusznicze i wypowiedziały wojnę Niemcom”.
    Już znacznie wcześniej uzgodniły miedzy sobą, że nie będzie natychmiastowego uderzenia na froncie zachodnim lecz, że Polska odzyska niepodległość w dłuższej perspektywie wojny z Niemcami.
    I tak się w końcu stało”
    Podaj źródła tego wspaniałego wywodu.

  168. Oto kilka wpisów internautów pod artykułem Witolda Głowackiego „Tym razem 4 czerwca nikt już nie ma czego świętować” – dziennik „Polska. The Times”:

    „Było dobrze ale głównie w statystykach a nie w polskich domach. To jest główna przyczyna obecnej roszady na scenie politycznej. PiS zaproponował rewizję dotychczasowej rzeczywistości a wyborcy to kupili. Dlaczego ? – zapewne zastanawia się pan były prezydent i byli rządzący. Ano dlatego, że Wasi wyborcy uświadomili sobie, że chociaż dzisiaj rozmawiają ze swoimi dziećmi mieszkającymi gdzieś w UK za pośrednictwem Skype ZAMIAST gościć ich na niedzielnym obiedzie to wcale nie musi tak być. Wcale nie musi tak być, że jeden zarabia miliardy a tysiące szarych Kowalskich klepie biedę od pierwszego do pierwszego”.

    „Dawno nie czytałam tak świetnego artykułu . Gratuluję autorowi wnikliwości , otwartego jasnego spojrzenia , świetnej analizy . Ktoś kto jest obiektywny rzeczywiście i nie kieruje się własnymi sentymentami politycznymi przyjmie ten artykuł tak jak ja go oceniam . Jeszcze raz autorowi dziękuję za rzetelne spojrzenie i gratuluję świetnego artykułu . Bardzo Panu dziękuję!”

    „Usiłuję się czegoś czepić w tym przydługim artykule ale jakoś nie mam czego… To smutna i gorzka prawda dla „elyt”, bo tak się kończy brak czujności, doraźność i samozadowolenie. Czyli „ciepła woda” i „oderwanie głowy od d…y”. Władzę łatwiej zdobyć niż utrzymać…

    „A Kaczyński to po prostu polityk – bardzo twardy, bardzo ambitny i bardzo cyniczny, jeden z tych, którzy nie cofną się prawie przed niczym, jeśli stawką jest wszystko.”

    Czyli właściwy człowiek na właściwym miejscu. Można jeszcze dodać, że potrafi się uczyć oraz przetrwać kryzys. Tego kryzysu nie potrafi przetrwać „opozycja”, której jedyną reakcją jest histeria. Jednak nie działa już Rechot, Szydera i Polew i czas na inne środki. Ale ich nie ma. To błąd „aroganckiej ignorancji”, który spowodował zostawienie tak dużego obszaru do zagospodarowania.
    Błąd czy premedytacja?
    Odpowiedź na to pytanie równiez wystawia cenzurkę obecnej „opozycji”. Można wyobrazić sobie scenariusz, w którym celowo hoduje się tak żądnego włady oponenta aby „zarobionym’ zejść ze sceny w niespokojny czas. Bo niewielu z tych kręgów, tak naprawdę, obchodzi to miejsce na ziemi… Dokąd nas to zaprowadzi? Who cares?!”

  169. @maciek.g
    5 czerwca o godz. 18:42 1546

    Proszę czytać ze zrozumieniem.

    „To oni walczyli po to by Polska była niepodległa?”

    Przecież wcale tego nie napisałem. Ale dzięki temu, że oni walczyli, zwyciężyli i zdecydowali, że Polska ma być niepodległa, to Polska stała się wolna.

    „Podaj źródła tego wspaniałego wywodu”.

    Każda dobra pozycja dotycząca II wojny światowej.

  170. Ująłbym problem całkowicie inaczej.
    Te dziesiątki milionów gnących na wojnach, to pikuś.
    Ich ofiara z życia, to bzdet.
    Linie graniczne rysowano w gabinetach, targując się o ich przebieg jedynie po to, by rozgraniczyć INTERESY poszczególnych mocarstw.
    TYch decydujących, nie interesowali ludzie którzy zginęli.
    Wszak sami te wojny wywołali, w jakimś celu.
    W efekcie, prawie wszędzie istnieją sztuczne granice, pozostawiające sporo tożsamych kulturowo podzielonych przypadkowym omsknięciem się ołówka na mapie.

    Polskie granice to były targi, jak osłabić Niemcy, ale nie wzmocnić zbytnio Polski.
    Sytuacja Węgier, była znacznie gorsza.
    Efekt zaś parcelacji Turcji, był kompletnym fatalnym pociągnięciem.
    Cóż, Anglosasi kroili na swoją modłę.

  171. No i ten wątek jest ciekawy.
    Polska z Niemcami, czy przeciw……

    Jakoś nic specjalnego za współpracę z nimi nie spotkało Włoch, Francji, Węgier, Rumunii.
    Nie mówiąc już o drobiazgach typu Finlandia, Łotwa, Estonia.
    Czy 30 polskich dywizji, byłoby istotnym wzmocnieniem niemieckiej armii na froncie wschodnim?
    To byłaby spora siła, armia niemiecka miała ich tam 220……..

    Gdyby żył Piłsudski, nie wiadomo jak by wybrał sojusze.

  172. Trianon to nazwa pałacu w kompleksie paryskiego Wersalu, gdzie 4 czerwca 1920 r. podpisany został traktat między Królestwem Węgier a zwycięskimi w pierwszej wojnie światowej potęgami Wielkiej Brytanii, Francji i Włoch, pożądających jednoznacznego i stanowczego rozstrzygnięcia sprawy „ostatniej z wojen”, mającego inicjować świetlaną epokę nowego wiecznego pokoju. Traktat podpisywały też państwa zupełnie nowe: Czechosłowacja, Rumunia oraz Królestwo Serbów Chorwatów i Słoweńców. Już same okoliczności podpisania traktatów były dla Madziarów tragiczne. Węgrzy jako, obok Austriaków, współgospodarze monarchii habsburskiej wielką wojnę przegrali. A ponieważ zwycięzcy alianci uparli się by nadać jej sens eschatologiczny przegrani musieli zostać obsadzeni w roli tych moralnie złych, godnych potępienia i ukarania. My Polacy byliśmy beneficjantami tego moralnego zapału prezydenta USA Thomasa Woodrowa Wilsona, na którym Francuzi zbijali kapitał geopolityczny. Węgrzy wprost przeciwnie.
    ”http://www.kresy.pl/publicystyka,analizy?zobacz/wegierska-tragedia
    ==========

    Mocarstwa dalej dzielą i rządzą.
    Nie zmieniło się nic.
    I giną miliony, w imie ich interesów.

  173. grzerysz
    5 czerwca o godz. 19:04 1548
    Nie odwracaj wszystkiego do góry nogami,cytuję z wiki cytuje

    „Józef Piłsudski niezwłocznie po objęciu władzy cywilnej, tj. 16 listopada 1918 r., wystosował depesze do państw Ententy, informując je o powstaniu niepodległego państwa polskiego. Natomiast jako pierwsze istnienie niepodległego państwa polskiego uznały 20 listopada 1918 r. Niemcy, jednak już 15 grudnia 1918 roku Polska zerwała z tym państwem stosunki dyplomatyczne. Szersze uznanie niepodległości Polski na arenie międzynarodowej związane było z postawą Francji i Wielkiej Brytanii. Wkrótce po rozejmie w Trewirze i zawieszeniu broni na froncie polsko-ukraińskim, uznały rząd Polski: Rada Najwyższa Mocarstw Sprzymierzonych (21 lutego 1919 r.), Francja (24 lutego) oraz Wielka Brytania (25 lutego). Japonia 22 marca 1919 roku i 27 marca tego samego roku niepodległość Polski uznała Stolica Apostolska.”

    Chcesz tak jak J.Kaczynski pisać historie na nowo?
    Oczywiście możesz , faktów nie zmienisz

  174. @maciek.g
    5 czerwca o godz. 23:27 1552

    Czy tobie zdarza się choć czasami myśleć?

    Tak naprawdę to niepodległość Polski ogłosiła 7 października 1918 tzw. Rada Regencyjna powołując się na 14 punktów Wilsona zaakceptowanych kilka dni wcześniej przez państwa centralne jako podstawa rokowań pokojowych. Piłsudski został uwolniony z więzienia w Magdeburgu i 10 listopada 1918 przybył do Warszawy. 11 listopada Rada Regencyjna przekazała mu zwierzchnią władzę wojskową oraz naczelne dowództwo nad wojskiem polskim.

    Ale żeby powyższe zdarzenia mogły wystąpić to ktoś musiał jednak najpierw pokonać Niemcy i Austro-Węgry, wygrać I Wojnę Światową i zgodzić się na powstanie niepodległego państwa polskiego. Prezydent Wilson mówił o tym w styczniu 1918 roku w 13 punkcie swoich słynnych 14 punktów, na które powołała się Rada Regencyjna.

    I kto tu odwraca wszystko do góry nogam?

  175. @wiesiek59
    5 czerwca o godz. 20:39 1550

    „No i ten wątek jest ciekawy.
    Polska z Niemcami, czy przeciw……Czy 30 polskich dywizji, byłoby istotnym wzmocnieniem niemieckiej armii na froncie wschodnim?”

    Gdyby Polska formalnie związałaby się z Niemcami to oczywiście natychmiast powstałby sojusz Francja, Wielka Brytania, Związek Radziecki plus z czasem Stany Zjednoczone.
    Wynik wojny byłby dokładnie taki sam ale my bylibyśmy tym razem po stronie przegranych…
    Wschodnia granica na Bugu byłaby pewno taka sama ale o tzw. Ziemiach Odzyskanych moglibyśmy oczywiście zapomnieć.

  176. grzerysz
    6 czerwca o godz. 1:19 1554

    Jakąkolwiek decyzję by podjęto, Polska i tak byłaby pionkiem w rozgrywce wielkich tego świata. O jej przyszłości, granicach, zadecydowano by za zamkniętymi drzwiami.
    Dokładnie tak jak obecnie.
    Małe kraje europejskie nie mają swobody ruchu.
    Tak samo zresztą, jak te z innych kontynentów.
    O wszystkim decydują gracze najwięksi.

    Szafowanie własną krwią nie wpływa absolutnie na los małych narodów.
    Jedynie napięcia pomiędzy imperiami dają historyczne okienko na jakąś zmianę układu sił, emancypację, czy powstanie nowych państw.

    Zauważ, że Brygada Podhalańska pierwotnie miała być skierowana do Finlandii, a nie pod Narvik…..
    Walczyć z Rosją, nie Niemcami.

    Obecnie wojsko polskie wykonuje misje zniewalania innych krajów, w służbie cudzych interesów imperialnych. Pionek, który może być poświęcony w razie potrzeby, gdy te interesy będą ulegać zmianie.

  177. @wiesiek59
    6 czerwca o godz. 9:38 1555

    „Jakąkolwiek decyzję by podjęto, Polska i tak byłaby pionkiem w rozgrywce wielkich tego świata”.

    Niestety, tylko polskim ówczesnym elitom wydawało się, że Polska jest mocarstwem.
    Ale już pierwszych kilka dni wojny z hitlerowskimi Niemcami pokazało, że jesteśmy jedynie słabeuszem.
    A o granicach po wojnach zawsze decydują tych wojen zwycięzcy.
    Osobiście nie mam żadnych wątpliwości, że w II WŚ byliśmy po właściwej stronie.

  178. grzerysz
    6 czerwca o godz. 10:01 1556

    Obecnie możemy obserwować przesuwanie pionków na szachownicy- Brzezińskiego.
    Będąc nieskończenie lepiej poinformowani, niż społeczeństwa sprzed 70 lat, o tym co się na swiecie dzieje.
    Ale reguły gry zostały te same.
    I nasza rola podobna.
    Główni gracze się tylko nieco zmienili, i ich geopolityczna waga.
    My boksujemy nawet w niższej kategorii wagowej, niż w 1939…….

    Gdybysmy byli po innej stronie, być może parę rzeczy bt się zmieniło.
    -może mniejsza byłaby liczba ofiar, bo nie byłoby niemieckiej okupacji.
    -na pewno, inne byłyby zachodnie granice.

    Cała reszta była by taka sama, wraz z przydzieleniem do baraku i narzuceniem systemu polityczno- gospodarczego.
    Takie były REALIA geopolityczne wówczas.

  179. Coś wydaje mi się,że pan nie zdążysz obronić swojej demokracji.
    Pan Petru w ostatnią sobotę na zaKODowanej demonstracji stwierdził wyraźnie,że nie ma czasu,musi rewolucję ogłosić w naszej polskiej Ojczyźnie i przywrócić demokrację własną,taką jaka jemu pasuje,a co pan będziesz miał z tego ?

  180. Wiesiek,
    Piłsudski, jako znany rusofob, wybrał by oczywiście wojnę z ZSRR po stronie III Rzeszy, a więc w jej wyniku stracilibyśmy nie tylko nasze kresy wschodnie, ale pewnie także i Podlasie oraz Lubelszczyznę i część obecnego województwa Podkarpackiego, a na zachodzie nic byśmy nie zyskali. Pamiętaj, że Piłsudski był przyjacielem Hitlera, że kiedy umarł Piłsudski, to w Berlinie odprawiono za jego „duszę” uroczyste nabożeństwo, na którym w pierwszym rzędzie siedział sam Hitler, a grób Piłsudskiego na Wawelu był pod opieką gubernatora Franka, który kazał na nim codziennie umieszczać świeże kwiaty.

  181. Grzerysz,
    Gdyby nie bolszewicka rewolucja w Rosji, to Rosja byłaby jednym z najważniejszych zwycięzców I Wojny Światowej, a więc cała Polska przypadła by w wyniku tej wojny Rosji – ówczesnemu sojusznikowi także i Stanów Zjednoczonych. W takiej sytuacji prezydent Wilson był by oczywiście za tym, aby Polacy byli poddanymi cara rosyjskiego. Tylko fakt, że w Rosji zwyciężyła wówczas rewolucja bolszewicka spowodował, że Zachód zmienił stój stosunek do Rosji i zgodził się na powstanie niepodległej Polski kosztem dwóch wielkich przegranych: Niemiec i Austro-Węgier oraz jednego wielkiego nieobecnego, czyli Rosji, wówczas będącej, tak jak zresztą i dziś, śmiertelnym wrogiem Zachodu.

  182. Taka drobna uwaga.

    Przez ostatnie 200 lat, reguły gry na globie, przebieg granic, warunki wymiany handlowej, zależności międzynarodowe, ustanawiało kilka zaledwie krajów, korzystając ze swojej przewagi MILITARNEJ.

    były to w luźnej kolejności zasięgu:
    1- Wielka Brytania
    2-Hiszpania
    3-Rosja
    4-USA
    5-Holandia
    5-Portugalia
    6-Belgia
    7-Portugalia
    8-Francja
    9-Włochy
    10-Japonia
    11-Niemcy
    12-Turcja

    W grze pozostało zaledwie połowa stawki.
    ale, gracze są niezmienni.
    to od ich akceptacji zależy powstanie jakiegoś państwa i jego granice.
    I ta kwestia jest przedmiotem targów.
    Te 12 państw- bo dołączyły Chiny- decyduje o reszcie świata.
    Reszta to regionalne pionki co najwyżej, rozgrywane przez większe siły które zwasalizowały poważnych dawniej graczy.

    Gdzie tu miejsce na Polskę?
    ===========

    jakowalski
    6 czerwca o godz. 19:47 1559

    podobnie to oceniam.
    Tyle że teoretycznie, sojusz z Hitlerem ocaliłby kilka milionów Polaków od śmierci.
    Ale niewykluczone, że zginęliby z rosyjskiej ręki.
    Zaiste, diabelska alternatywa.
    W każdym razie, Zachód nie kiwnąłby palcem w bucie.
    Kalkulując zyski i straty.
    Jakiś Anders na białym koniu w tych realiach nie miał szans na przybycie.

  183. Witold
    Tak, sojusz z Hitlerem ocaliłby może kilka milionów Polaków od śmierci. Ale sam piszesz, że wtedy to zginęliby oni najprawdopodobniej z rosyjskiej (wł. bolszewickiej) ręki. Kaca moralnego zaś mielibyśmy wtedy ogromnego, podobnego jak na przykład Węgrzy, jak by nie było jusznicy Hitlera w II WŚ.

  184. rękoma i nogami podpisuję się pod tą diagnozą. 110% celna! Czy potrzeba nam przegranych wyborów 2019 aby ta prawda dotarła? Szkoda tych lat!