Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

10.06.2016
piątek

Sens protestu

10 czerwca 2016, piątek,

Mówią niektórzy: co z tego, że KOD maszeruje, skoro nic nie może zmienić? Inni: partia PiS wygrała wybory, dajcie jej rządzić, nie przeszkadzajcie. Jeszcze inni, a czasem ci sami: sami macie na sumieniu, wszystkie partie są do niczego. Są i tacy, którzy piszą: PO rządziła osiem lat, niech teraz siedzi cicho, niech da się wykazać PiS. A i tacy: ten Kod i te manifestacje to obrona stołków tych, którym wyborcy powiedzieli: „wam już dziękujemy”.

Nie ma sensu protest, jeśli nie ma powodu. Ten, który uważa, że co dla niego i państwa istotne jest w normie, byłby dziwacznym hobbystą, uczestnicząc w marszach KOD. Demonstrują ci, którzy uważają, że polityka rządu zagraża temu, co w ich ocenie ważne i że nie mają innych sposobów zmiany postępowania PiS.

PiS wybory wygrał, ale nie dość, żeby robić to, czego w kampanii nie zapowiadał. Na dodatek rozmontowuje, nie mając ku temu mandatu fundamentalne dla państwa prawa instytucje. Nie potrafi przy tym wiarygodnie uzasadnić swej polityki, kręcąc, klucząc, kłamiąc, matacząc, idąc w kierunku, którego cele pozostają dla społeczeństwa niejawne.

Każdy, kto miał jakiś udział we władzy, ma za sobą nie tylko sukcesy, ale i porażki, a czasem błędy i decyzje pozostawiające pośród obywateli uczucie zawodu lub niesmaku. Mają za sobą momenty wstydliwe także Platforma i PSL. Tak samo jak partia zwycięska – PiS. Nie miejsce tu na wyliczenia i uwagi. Ja, przy całym swoim latami publicznie okazywanym sceptycyzmie wobec Platformy i PSL, uważam, iż historyczne winy PO i PiS nie są równe, PiS był i jest partią lokującą się poza standardem współczesnej Europy.

Na dodatek populizm i kłamstwo (smoleńskie) jako metoda gry. Oczywiste jest, że inni mają odmienną ode mnie ocenę i z tej oferty wybierają PiS. Tyle że, po pierwsze – co to ma do rzeczy, że ktoś rządził i popełniał błędy dla ceny sensy uczestnictwa, a nawet organizowania protestu? Po drugie – protesty organizuje w daleko większej niż PO skali KOD. Ja akurat, mimo zasadniczej krytyki PO w przeszłości i współcześnie (uważam, że nie ma ta partia zdolności przywódczych, że jest miałka i skorumpowana, że jest najpierw dla siebie i walczy o swoich, a nie o modernizację Polski, że nie potrafi przeprowadzić rzetelnej krytyki swego dotychczasowego postępowania i, w końcu, że nie wykazuje chęci ani nie pokazuje planu jednoczenia opozycji demokratycznej, co przekreśla jej szanse skutecznego postawienia zapory dla PiS w wyborach 2019 i 2020), przyłączam się nawet do manifestacji organizowanych przez PO, uznając, że zagrożenie, jakie niesie dla Polski i Polaków PiS, jest śmiertelne, że cały nasz wielki dorobek ostatniej ćwierci XX i pierwszej XXI wieku zarówno w polityce bezpieczeństwa i pozycjonowania Polski w świecie, jak i materialny – jest podważony.

Uważam też, iż PiS, całkowicie wbrew swej historycznej retoryce, obraża pamięć ludzi, którzy rzeczywiście walczyli i polegli dla wartości, jakie dzisiaj budują przyszłość Polski i Europy. W tym pamięć poległych w Powstaniu Warszawskim. Jest różnica, i ma ona charakter fundamentalny pomiędzy PO a PiS. Choć ta różnica powstała dopiero w ostatnich latach. W 2005 roku miała ona charakter poboczny.

Pamiętam też – odnosząc się do argumentu przeciwnemu manifestacjom w obronie demokracji podkreślającego wyborczy mandat rządu PiS – że to środowisko polityczne, które dzisiaj jest PiS, w 1992 roku, po utracie władzy, wychodziło z demonstracjami na ulice. Spalono wtedy, pod jego urzędem, Belwederem, kukłę prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej. W końcu, choć to nie do końca „moja bajka”, uliczne manifestacje są prawem obywateli, które nie może być podważone. Zwracam przy tym uwagę na niezwykły charakter kodowskich manifestacji.

Argument przeciw demonstrowaniu „dajcie im porządzić” odpieram jeszcze bardziej zdecydowanie. „Dać porządzić PiS” to otworzyć na oścież wrota działaniom rządu, większości sejmowej i prezydenta prowadzących do niechybnej katastrofy nie ich formacji (to mnie nie zajmuje ani nie porusza), lecz Polski. Katastrofy nie tylko w gospodarczym i politycznym wymiarze, ale i kulturowym i moralnym.

A że obrona stołków? Dla niektórych być może. Ja ich zresztą niechętnie widzę na tych manifestacjach. Mieli swój czas, kiedy nie zrobili – tego akurat dosłownie – czego dzisiaj żądają. Choć gdyby ich zabrakło, też uważałbym, że to niedobre. Jeśli mogę mieć do nich jakieś postulaty, to ten, by byli, ale z kontrolowaną przez samych siebie ostentacją. Te dwieście, a może nawet tylko sto (nie kłócę się o liczby – są one duże, jak na współczesną Polskę) tysięcy 7 maja i te kilkadziesiąt 4 czerwca, i manifestacje w Poznaniu, Krakowie, Gdańsku, Wrocławiu, Rzeszowie, Pile i w wielu innych miastach z niezachwianą żadną pisowską propagandą pewnością po stokroć przewyższają zastępy ewentualnych obrońców stołków.

Najmocniejszy argument przeciw to: a jeśli nie da się już nic zmienić?

Nie mam dobrej dla wszystkich zainteresowanych odpowiedzi. Odpowiem za siebie: łomocze ci serce przy pierwszych dźwiękach hymnu, łzy napływają do oczu na widok lasu czystych biało-czerwonych flag, odwołujesz się w rozmowach z obcymi do pięknych momentów polskiej historii i wielkich jej obywateli? – bądź konsekwentny. Polska naprawdę dzisiaj cię potrzebuje. Za chwilę będzie za późno. A nuż się uda? Wielu dzisiejszych starszych wiekiem bojowników Prawa i Sprawiedliwości jest tam, bo PiS zakopuje ich frustrację, że kiedy Polska była w potrzebie siedzieli cicho, bo myśleli, że od nich nic nie zależy, a koszty mogą być wysokie. Okazało się, że coś od ludzi zależało, a koszty dało się przeżyć. Niegodziwość sama z siebie nie ustąpi. Należy stanąć jej naprzeciw.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 237

Dodaj komentarz »
  1. ” A i tacy: ten Kod i te manifestacje to obrona stołków tych, którym wyborcy powiedzieli: „wam już dziękujemy””.

    Ja lokuję się w tej właśnie grupie. Manifestacje panów i pań Schetyny, Komorowskiego, Kopacz, Gronkiewicz-Waltz, Muchy, Czarzastego i Petru pod przywództwem podejrzanego „alimenciarza z kitką” są dla mnie żenujące.
    No i ta zupełnie wściekła kampania w POLITYCE i GAZECIE WYBORCZEJ.
    A degeneraci z Platformy Obywatelskiej jakoś im zupełnie nie przeszkadzali…

  2. http://dyskusja.biz/gospodarka/koncerny-farmaceutyczne-maja-polakow-za-idiotow-i-niestety-maja-racje-55707

    To nie tylko farmacji dotyczy.

    „W Niemczech np. nie ma reklam leków. Nie mają prawa firmy dzwonić po prywatnych numerach telefonów z jakimiś propozycjami albo zaproszeniami. No ale u nas jest inaczej…Dobra zmiana jeszcze wszędzie nie dotarła…”

    Szamotaninę w myślach widać u naszego Gospodarza.
    Protesty są wyrazem tej szamotaniny, bezradności, …
    Protesty są próbą leczenia tego idiotyzmu w polityce, gospodarce….który nam władza PiS stworzyła, żeby się opamiętała. Co nie nastąpi.

    Tutaj też jest gorzka prawda:
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,141202,title,Rafal-Olbinski-to-co-sie-teraz-w-Polsce-dzieje-jest-porazajace,wid,18372406,wiadomosc.html?

    Jednym słowem, mamy do czynienia z jedną wielką „głupawką”, którą sami sobie zafundowaliśmy.

    Zwalanie wszystkiego na PiS jest także „głupawką”.

  3. „Polska naprawdę dzisiaj cię potrzebuje. Za chwilę będzie za późno. A nuż się uda?”

    Ale co się uda? Że znowu będą rządzili Schetyna, Szejnfeld, Kopacz, Mucha i … Michał Kamiński? Albo/i Petru? Że POLITYKA i GAZETA WYBORCZA ponownie będą zasilane prenumeratami i reklamami z instytucji państwowych?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Grube ryby” podpalają Polskę. We własnym interesie. Co z młodymi ludźmi, żyjącymi bez żadnych perspektyw w wielkomiejskich blokowiskach lub przymuszanymi do emigracją „na zmywak” w Londynie, ma koncern medialny „Agora” oraz szef „Gazety Wyborczej” Adam Michnik i jego ekipa, oskarżająca ustawicznie młode pokolenie o rasizm, antysemityzm, ksenofobię, nacjonalizm i faszyzm?

  6. Niech PiS rządzi, ale niech nie wmawia, że na przeszkodzie realizacji 500+ i M+ stoi TK. Niech rozdają, niech ludzie wierzą w bajki o dobrobycie bez wysiłku, bo państwo ma, państwo da. Nikt im w Polsce włącznie z Trybunałem tego nie zabrania. Tylko proszę uprzejmie, aczkolwiek stanowczo łapy precz od Konstytucji i jego strażnika TK, tym bardziej, że jeden z jej strażników ma to w Dudzie.

  7. Swietny artykul, swietna analiza.Gratuluje trzezwego spojrzenia,panie Celinski.Zawsze z przyjemnoscia czytam !Choc nieraz nastrajaja pana przemyslenia pesymistcznie. ….

  8. Rządzący Schetyna to nie byłoby takie złe. On mniej więcej rozumie, na czym to polega, że nie musi się we wszystko wpieprzać.

  9. Hmm…Panie Celiński ..A gdzie Pan był przez ostatnie dwadzieścia pare lat ?? Czy nie zauważył Pan ,że przez ten okres pełnymi garściami wszystkie opcje czerpały z recept komunizmu ?? Niezauważył Pan ,ze MY -naród właściwie nie mamy nic do powiedzenia przez cztery lata…Potrzebni jesteśmy tak jak listek figowy by pokazac fasadowość polskiej demokracji .Dzisiaj Panu się to nie podoba …ale to przecież jest ten sam model przeciwko któremu Pan nie protestował gdy Pana opcje ( bo miał Pan ich kilka ) były u władzy..PiS jako dobry uczeń odrobił lekcje …i stosuje te same mechanizmy co wy i te same zasady które wyscie stoswali DEMOKRACJI TRZEBA SIE UCZYC I POZWOLIC BY DEMOS czyli MY naprawdę rządził

  10. Nie jestem politykiem, nie jestem nawet publicysta politycznym. Nie jestem stronnikiem zadnej partii, PO również. Tym bardziej nie jestem odciagnieta od koryta, którego to sprzętu nawet nie oglądałam z oddali. Natomiast wiem, ze źle się dzieje w państwie polskim nawet jeśli przyznać, ze źródło tego nieszczęścia jest demokratyczne. Nie daje zgody na dalsze „wykazywanie się” PiS-u, już wykazali się dostatecznie i dziś może ich czekać tylko Trybunał Stanu. Nie mam innych instrumentów działania, jak tylko wyjść na ulicę i zademonstrować swój sprzeciw wobec psucia mojego państwa. Niemniej oczekuję od opozycji działań efektywniejszych niż marsze. Marsze stanowią pomoc, ale nie załatwia niczego.

  11. Kazik: nie chodzę na marsze KOD-u

    Fragment wywiadu z Kazikiem Staszewskim

    „Tekst „Legendy ludowej” wpisuje się w aktualną sytuację w Polsce.

    – Ten tekst był inspirowany starym filmem Waldemara Krzystka „Ostatni prom” i taką pierwszą falą emigracyjną, w tak zwanej wolnej Polsce. To jest historia dotycząca po części stanu wojennego (lecz naturalnie nie tylko), ale generalnie o niewesołej sytuacji, kiedy pewne rzeczy nam znikają i mamy możliwość różnych wyborów, z których jednym jest oddalenie się.

    Jakie to słowa ma dziś znaczenie?

    – Oddalmy się od siebie. I jest to pęknięcie, które przybiera coraz bardziej radykalne formy. Jestem mocno wątpiący, czy to się jeszcze za mojego życia uporządkuje. Ponieważ takie pęknięcia mają to do siebie, że na początku wyglądają może niegroźnie, a potem przybierają jakieś ekstremalne rozmiary i trwają, trwają, trwają… A co to tekstu mojej piosenki, to okazał się on być w pewnym sensie proroczy, bo mamy pęknięcie coraz szersze i analogiczne do pęknięcia w Hiszpanii, które się smrodzi od lat 20.

    Korzenie naszego pęknięcia także sięgaj tamtych czasów.

    – Był podział na piłsudczyków i endecję. Przybierało to momentami radykalną formę, bo zamykali się do więzień, ale dla zwykłych ludzi nie było to zbyt odczuwalne. Teraz te podziały przebiegają przez rodziny, byłych przyjaciół. I to jest smutne. To, że generuje to konflikty na poziomie indywidualnym, bardzo bliskich interakcji.

    Chodzisz na marsze KOD?

    – Nie chodzę. Dlatego, że przeważnie mam koncerty w soboty (śmiech). Nie pociągają mnie hasła. Wyczuwam tu pewnego rodzaju niekonsekwencje. Tuż przed ostatnimi wyborami do parlamentu udzieliłem wywiadu do „GW”. Wywiad się nie ukazał, bo się chyba szybko zdezaktualizował. Zadano mi pytanie jak można tolerować przeciwnika politycznego, który nie zgadza się z demokratycznym mechanizmem i wyprowadza ludzi na ulicę. Chodziło o wyprowadzanie ludzi na ulicę przez PiS. Teraz mamy sytuację odwrotną i narracja zmieniła się o 180 stopni.
    Jestem niechętny obecnej władzy, tak samo jak byłem niechętny poprzedniej i generalnie uważam, że przez ostatnie 27 lat nie było w Polsce partii, która myślała propaństwowo. To jest przez cały czas ten sam sposób sprawowania władzy, który prezes Kaczyński swego czasu określił jako: „teraz kurwa my!”. Najpierw synekury, stanowiska, a jakieś myślenie na dalszy horyzont nie istnieje. Wszystko jest takie bardzo doraźne i czasem jedynie chwytane na potrzeby podlizania się ewentualnym wyborcom”.

  12. Świetna, świetna obrona czciciela Pinocheta z PO zetchaenowca i pisowca. Demokracja ma się dobrze, skoro demokrata pragnie powrotu do władzy ministra PO czciciela krwawego dyktatora z Chile!

  13. Jacek, NH
    10 czerwca o godz. 10:02

    Znowu posunąłeś do świństwa: tekst ks. Tadeusza Isakowicz-Zaleskiego, jak swój wklejasz tu i ówdzie. Vide: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/grube-ryby-podpalaja-polske-we-wlasnym-interesie/zl6pxz?utm_source=fb&utm_medium=fb_detal&utm_campaign=podziel_sie

    Prezes jedyny z tobą.

  14. Nie czekaj, oni cię potrzebują. To ci Posłowie Sejmu: Kopacz z PO, Schetyna z PO, Kamiński czciciel Pinocheta z PO itd. Jeszcze wczoraj tobą rządzili, buchnęli ci 150 mld z OFE, podwyższyli ci wiek emerytalny do 67, możesz znowu na nich tyrać. Przywróć ich do władzy. Gdy usłyszysz hymn, zapłacz i wyjdź na ulice, aby im, posłom Sejmu, dać władzę nad tobą. Nie bądź bierny, bo może być za późno.

    Kopacz, Schetyna, Kamiński zetchaneonowiec, Slesińska-Katarasińska (znakomite wspieranie Gomułki w 1968), Niesiołowski ZChN itd. wszyscy z posłowie z PO – im zaufaj ponownie i znowu postaw na nich. Demokrata pan Celiński stawia, a p. Celiński nie może si mylić.

  15. @takei-butei
    10 czerwca o godz. 12:07 1729

    „Slesińska-Katarasińska (znakomite wspieranie Gomułki w 1968)…”

    Jak donosi Wikipedia, Iwona Śledzińska-Katarasińska „2015 została ponownie wybrana do Sejmu, otrzymując 21 424 głosy, stając się tym samym jedynym parlamentarzystą wykonującym mandat nieprzerwanie od 1991”.

    Ta pani zdecydowanie musi już odpocząć… Jak zresztą wielu jej kolegów i koleżanek.
    Im już dziękujemy.

  16. Mocno się pan agitator Celiński stara, ale nie przekonał mnie Pan, Panie Celiński. Bije Pan ciągle pianę omijając sedno sprawy. To nie PiS jest katastrofą i groźbą dla demokracji. Jest nią natomiast wędzidło dyktatury wyalienowanych społecznie nomenklatur partyjnych oraz systemowe ubezwłasnowolnienie polskich obywateli poprzez odebranie im praw wyborczych (prawo wolnego kandydowania w wyborach do Sejmu oraz wolnego wybierania swoich autentycznych przedstawicieli do Sejmu)

    PiS jest tylko ukoronowaniem i prawdziwą twarzą tej dyktatury. Kaczyński jest również Pańskim uosobieniem i twarzą oraz podsumowaniem wszystkich tych PO, SLD, UW, PSL i innych.

    W obronie państwa prawa i demokracji (przed PiS-em) cała ta opozycja wraz z KOD-em nie ma ani grama wiarygodności. W obronie TK tylko dlatego krzyczycie, bo jest to ostatnia deska ratunku i ostatnia możliwość kontroli nad pisowcami. I merytorycznie macie 200% racji, ale w tej samej Konstytucji jest zapisane, że każdy obywatel ma bierne i czynne prawo wyborcze, a wybory do Sejmu mają być powszechne, równe i wolne. I jest to jedyny środek kontroli nad Wami oraz nad własnym państwem, który został przez Was obywatelom polskim bezczelnie i po gangstersku odebrany.

    A jak się Wam o nim wspomni, to tak samo jak ci pisowcy zaczynacie rżnąć głupa jak tel politruki z Ludowego Wojska Polskiego niegdyś w komunie, które zaczynają coś bredzić, że komuna to szczyt demokracji, tylko ludzie jeszcze do niej nie dorośli.

    Stąd macie zero wiarygodności jako obrońcy państwa prawa i demokracji.

    Bez demokracji i bez wolnych, powszechnych i równych wyborów żadna władza i żadna „opozycja” w Polsce nie będzie miała legitymizacji i wiarygodności. I nie będzie zasługiwała na poważanie i szacunek.

  17. I jeszcze jedna złośliwość co do „Polska naprawdę dzisiaj cię potrzebuje”

    Doprawdy potrzebuje? To dlaczego odebrała takim jak ja bezpartyjnym prawo kandydowania i wybierania swoich do Sejmu? Widać, że Polska bezpartyjnych w ogóle nie potrzebuje. I jak bezpartyjni mają dzisiaj takie same prawa wyborcze i możliwości wyboru swoich przedstawicieli, jakie mieli w Generalnej Guberni i w komunie, to niby jak mogą na sprawy publiczne wpłynąć? Po co się angażować? Przecież i tak ich nikt nie słucha i nie toleruje.

    Jak partyjniactwo wraz ze swoim kibolstwem ma monopol na wybieralność do Sejmu, to niech się samo wybiera i chodzi samo ze swym kibolstwem na te swoje „wybory”. Co nam bezpartyjnym do tego?

  18. @snakeinweb
    Wydaje Ci się, że możliwość bezpośredniego kandydowania każdego obywatela do sejmu jest lekiem na „całe zło”. OK, jest to jakiś pomysł, ale może w takim razie napiszesz trochę ciekawych argumentów na obronę tej tezy, pokażesz jakieś przykłady ze świata lub historii, gdzie, kiedy i jak to wspaniale działało. Piszesz o tym nieustannie w różnych miejscach, ale nic merytorycznego na ten temat. Przypomina to niestety stwierdzenia innych grup i osób przyszpilonych do jakiejś ideologii i jedynie powtarzających swoje mantry.
    A powracając do tematu głównego, to zgadzam się z autorem. Histeryczne reakcje przywódcy PiS-u dowodzą, że ma z tym problem. A widmo zjednoczenia opozycji przeciw sobie nie jest przyjemną perspektywą. 37% wystarcza do rządzenia tylko w bardzo sprzyjających okolicznościach (rozdrobnienie opozycji), matematycznie rzecz biorąc do większości jeszcze stąd bardzo daleko. Kolejne zaś „genialne” posunięcia władzy mogą tę problematyczną większość jeszcze nadwyrężyć.

  19. KOD i tzw opozycja to zdrajcy, szubrawcy najwyzszego szczebla. To narzedzia w rekach Niemcow ktorzy realizuja niemiecka przed rozbiorowa strategie.
    75% mediow w Polsce jest w niemickich lapach. Przy pomocy tych mediow niemcy szczuja polakow przeciwko Rosji (ZSRR). Jednoczesnie Niemcy daza do spowodowania wewnetrznej zawieruchy i juz narzucily po przez rezim PO-PSL artykul 1066 dajacy prawo obcym jednostka militarnym do przebywania w Polsce i uzywania broni palnej przeciwko polakom.
    Juz tylko trzy kroki od rozbioru. Potrzeba jeszcze wplatac Polske w konflikt militarny z Rosja, stworzyc uliczne zamieszki i wtedy Niemcy poporsza mocarstwa jaltanskie o rewizje postanowien z 1944-45. Wtdy przejma co utracily w 1945 po pretekstem niesienia pomocy humanitarnej. Rosja nieustannie atakowana przez polska rusofobiczna dzicz, polityke wscieklego psa i paskudnie podlej swini, juz przez 27 lat, moze wycofac swoj podpis z Jalty. I tak sie dokona rozbior Polski.

    Autor widac chce tego scenariusza. Podzega do wewetrzych zamieszek podczas gdy Polska juz stoii u progu bankructwa. To rezultat 27 juz lat niekompetencji i lajdactwa rzadow, klamstw i propagandy rezimowych ynteligentow. Autor nie posiada charakterystyk rozgarnietej istoty tak jak strakujacy z lat 1980/81. Polak nigdy nie dorasta. Nigdy nie staje sie osoba odpowiedzialna.

  20. A jak ton się zaczęło.Stworzenie klasy średniej ,pozwoliło na rozwój gospodarczy ,innej drogi nie ma.Ale pierwszy milion mieli ojcowie tylko nielicznych.Trzeba było ukrąść.Byłem świadkiem jak sekretarz KW ,dużo wcześniej ,za Gierka ,rozkazał.Jak robotnik ukradnie materiał budowlany na budowę domu ,nie karać.I tak to zostało.Dziś w glowch ,mamy dalej realny socjalizm .Wszystkim po równo.Nie było odważnego aby powiedział ze i Jankesów ludzie śpią pod mostami.I nieżle byłoby ,jak władza zmieniałaby się ,bez psychopatów i paranoików.Niestety to nieżle, dziś nam doskwiera.Bo dyktatura u bram.Dlatego ,że jesteśmy flanka ,sojusznicy nie dopuszcza do jej rozkwitu.A opozycja ,powinna na sali sejmowej założyć maseczki ,-lekarze z PO i Nowoczesnej dostarczą -i powtórzyć sejm niemy .Aż będzie odebranie przysięgi i opublikowanie decyzji TK.Amen.

  21. @ axiom1
    Ja nie wiem, które to niemieckie media. Ale dlaczego w tych, które są naprawdę polskie siedzą największe kanalie i bękarty Goebbelsa? Jak w tych prawackich gadzinówkach a ostatnio też w Telewizji Polskiej?

    Zarzucanie komuś zdrady z pozycji PiS-owskich to dla zaatakowanego największy, często nawet niezasłużony komplement. Coś jak kiedyś „zapluty karzeł reakcji” w wykonaniu komuny.

  22. Dodam ,że ta klasa średnia jest podejrzana o te kradzione miliony ,i będzie niszczona jak zaraza.Biedakami łatwiej rżądzić.

  23. Szmatława GAZETA WYBORCZA walczy ze szmatławą Telewizją Polską jak tylko może.
    Zamieszcza ostatnio taki list „czytelnika”:

    „Wolność” słowa w TVP
    Krzysztof Kiljański, 08.06.2016 14:24

    „Piszę ten list, bo chciałbym się podzielić moim osobistym, namacalnym doświadczeniem nt. „wolności” słowa, jaka panuje obecnie w TVP.

    Otóż w poniedziałek 6 czerwca 2016 r. udało mi się dodzwonić do programu „W tyle wizji”. O dziwo, udało mi się dodzwonić za pierwszym razem, więc chyba dużego tłoku tam nie ma. Akurat w tym czasie prowadzący (panowie Ziemkiewicz i Wolski) w swoim zwyczaju próbowali ośmieszyć i zdyskredytować KOD. Obaj panowie nawiązywali do tego, że sobotnia demonstracja KOD-u miała zakończyć się toastem, więc skrupulatnie zauważyli, że skoro toast, to nie może zabraknąć w pierwszej linii Aleksandra Kwaśniewskiego, i pokazali parę migawek z jego niedyspozycjami.

    Podchwyciwszy ten temat, próbowałem coś dołożyć od siebie, więc zadzwoniłem do stacji. Pani, która odebrała mój telefon, zaczęła bardzo dokładnie mnie wypytywać, co ja chcę dokładnie powiedzieć, bo ona musi to dokładnie przekazać dalej. Kiedy (chyba w swojej naiwności) zacząłem opowiadać, że chcę uzupełnić dyskusję o innych polityków lubiących toasty, których zapewne dwaj panowie prowadzący woleliby nie wymieniać, to błyskawicznie mnie rozłączono i w telefonie nastała głucha cisza.

    Ze swojej strony chciałem uzupełnić migawki prowadzących program m.in. o postać p. Jana Marii Jackowskiego, który kilkanaście lat temu występował na mównicy sejmowej kompletnie pijany czy inną posłankę PiS-u – Elżbietę Kruk, która kilka lat temu chodziła pijana po Sejmie i „coś tam” mamrotała.

    Tak więc wygląda prawdziwa „wolność” w telewizji w kraju, gdzie demokracja ma się świetnie.

    Mogę też dodać, że byłem na fonii tego programu w zeszłym tygodniu (wówczas prowadzącymi byli Warzecha i Janecki) i wtedy udało mi się coś powiedzieć, ale widocznie teraz zapamiętano mnie i kiedy się przedstawiłem, to poddano szczegółowej kontroli draft mojej wypowiedzi.

    Uważam, że warto zamieścić tę informację, bo co innego, kiedy wszyscy niby coś wiedzą ogólnie, a co innego, kiedy doświadczymy czegoś na własnej skórze. Myślę, że gdyby podobna sytuacja zdarzyła się w odwrotną stronę, to ekipa „dobrej zmiany” wykorzystałaby to bez cienia skrupułów”.

    Trzeba jednak oddać honor TVP za to, że, jak pisze autor listu, „byłem na fonii tego programu w zeszłym tygodniu (wówczas prowadzącymi byli Warzecha i Janecki) i wtedy udało mi się coś powiedzieć…”

    Może mówił takie głupoty, że już drugi raz go wcześniej „przetrzepano”…

    Autor i redakcja GW wyciągają jednak zupełnie inne, jedynie słusznie przecież wnioski:

    „Tak więc wygląda prawdziwa „wolność” w telewizji w kraju, gdzie demokracja ma się świetnie”…

  24. @sankeinweb
    10 czerwca o godz. 13:11

    Zmienn plyte, bo nudzisz. Jakos nikogo do swojej „prawdy” na blogach POLITYKI dotychczas nie przekonales. A poza tymi blogami, to ilu?

    Jesli uwarzasz, ze Twoje prawa demokratyczne sa pogwalcane, to zaskarz Polske do Trybunalu EU https://pl.wikipedia.org/wiki/Trybunał_Sprawiedliwości_(Unia_Europejska) Duzo Polakow i Polek to juz zrobilo i wygralo. Samo zoladkowanie sie nic nie zmieni.

  25. Ciekawy tekst (choć interpunkcja kuleje :-P).
    Argumentacje przeciwników są w większości logicznie bezwartościowe.

  26. @ mały fizyk

    Czego się mnie czepiasz. Poproś raczej Pana Celińskiego, żeby zmienił płytę. Jak ktoś milion razy powtarza, że trzeba „bronić demokracji” i się dziwi milion razy że Polakom się nie chce bronić „demokracji” i jej w ogóle nie poważają, to również trzeba choćby i tysiąc razy powtarzać, że nie ma sensu bronić czegoś czego nie ma, i dlaczego ogromna część Polaków ma całkiem słusznie odruchy wymiotne na samo słowo „demokracja” i nie jest skora do bronienia takiej „demokracji”.

    To że społeczeństwo jest kompletnie niewykształcone demokratycznie i jest pod tym względem toporne nie musisz mi mówić. Takie pojęcia jak bierne i czynne prawo wyborcze oraz powszechne, wolne i równe wyborcze to podstawowe pojęcia z elementarza demokratycznego, których znaczenie dzieci powinny znać już w podstawówce. Ale dzięki takim Kaczyńskim, Macierewiczom i Celińskim oraz szkole i wszystkim mediom są to pojęcia zupełnie abstrakcyjne. Nic dziwnego, że ludzie gadają o demokracji jak kot w czarnej skrzynce. I nie wiedzą dlaczego ta „demokracja”, która ich otacza tak cuchnie i boli.

    Ale nie ma się co zniechęcać i trzeba ciągle próbować ludzi oświecać. A ty już przestudiowałeś i zrozumiałeś Kodeks Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych napisany przez Komisję Wenecką z zlecenia Rady Europy? To było Twoje zadanie domowe. Czy ty raczej z tych nieczytatych. Podobno pełno takich w Polsce.

  27. @snakeinweb,

    „To dlaczego odebrała takim jak ja bezpartyjnym prawo kandydowania i wybierania swoich do Sejmu?”

    Art. 100.

    Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.

    Zgodnie z powyższym artykułem Konstytucji R.P. bezpartyjni wyborcy maja prawo zgłaszać swoich kandydatów.

  28. @snakeinweb

    „Bez demokracji i bez wolnych, powszechnych i równych wyborów żadna władza i żadna „opozycja” w Polsce nie będzie miała legitymizacji i wiarygodności. I nie będzie zasługiwała na poważanie i szacunek.”

    Zachodze w glowe, jak Pan może mieć nadzieję, ze kogokolwiek nabierze na pańską popelinę…Demokracja to rywalizacja partii, a nie solistów, znakomicie Pan o tym wie. Sugerujac, ze w państwie o ustroju demokracji parlamentarnej opozycja nie ma „legitymizacji i wiarygodności”, usiluje Pan jedynie beznadziejnie macic wodę. A wszystko po to, aby cofnąć czas i zawrócić Polskę z drogi, która obrała. Tyle ze to strata czasu, a pańska schadenfreude wkrótce się skończy, tak jak skończyla się PRL i sojusz polsko-radziecki.

  29. żyga
    10 czerwca o godz. 15:00 1739

    O, tak! Zwłaszcza ci posłowie PO-PSL powinni protestować przeciwko łamaniu Konstytucji, którzy złamali Konstytucję, wybierając na zapas sędziów TK.

  30. Ludzie mają prawo protestować a nazywanie pokojowo protestujących obywateli zdrajcami jest karygodne i powinna się tym zająć prokuratura.

  31. Trudno chyba wyciągnąć inny wniosek z przeglądu polskiej prasy niż ten, że najpopularniejszą postawą w tym kraju wydaje się być postawa oskarżyciela.

  32. @ sztubak
    Inny punkt tej ordynacji, konkretnie 211 mówi, że rejestrować można tylko wieloosobowe listy kandydatów, które do tego mają charakter partyjny (nie można na nich przydzielać głosów indywidualnie). W ten sposób kandydaci bezpartyjni w sensie niezależni są definitywnie wyeliminowani, co już samo w sobie jest złamaniem polskiej Konstytucji oraz paktów międzynarodowych podpisanych przez Polskę.

    W innym punkcie, konkretnie 196.1 ordynacja eliminuje wszystkie komitety, które nie uzyskały 5% głosów w skali całego kraju. To znaczy eliminuje definitywnie wszystkie listy partyjne zgłoszone lokalnie, czytaj wszystkich obywateli organizujących się lokalnie. W moim okręgu, nr. 41 oznacza to, że musiałbym uzyskać dla mej partyjnej listy ponad 180% głosów.

    Więc tej Twój przepis 100 możesz sobie wrzucić do kibla i spuścić wodę, bo jest nic nie warty. W komunie też mogłem teoretycznie zgłosić swoją kandydaturę jako bezpartyjny (na papierze była demokracja), ale w praktyce było to jak i dzisiaj niemożliwe. I ta cała demokracja jest tyle warta jak Twój przepis i ta cała demokracja socjalistyczna w PRL-u.

    W demokracji każdy obywatel ma być wolny w decyzji, czy chce wybierać partię, czy niezależnych, czy sam może się ubiegać o każde stanowisko w kraju. I co więcej, tak jest napisane w Konstytucji. Wynika to ze wszystkich paragrafów, które wcześniej wymieniałem. Jak również z paktów międzynarodowych obowiązujących Polskę.

    Jeśli obywatel nie jest w tym wolny z jakichkolwiek powodów i jest pozbawiony równości szans, to wybory absolutnie nie są równe, powszechne i wolne w kategoriach cywilizacji zachodniej. I nie są demokratyczne. I w Polsce nie ma demokracji, a naród polski nie jest ani jednym posłem w Sejmie reprezentowany, bo wybory bez wolności obywateli są z góry nieważne. Głosy tych co łażą na wybory są tyle warte co te 97% głosów wrzucanych w komunizmie. Czyli nic. Bo wybory nie są wolne, a zatem ich wynik nie znaczy nic, to znaczy tyle co w komunizmie.

  33. Art. 211.

    Rzecznik Praw Obywatelskich nie może być bez uprzedniej zgody Sejmu pociągnięty do odpowiedzialności karnej ani pozbawiony wolności. Rzecznik Praw Obywatelskich nie może być zatrzymany lub aresztowany, z wyjątkiem ujęcia go na gorącym uczynku przestępstwa i jeżeli jego zatrzymanie jest niezbędne do zapewnienia prawidłowego toku postępowania. O zatrzymaniu niezwłocznie powiadamia się Marszałka Sejmu, który może nakazać natychmiastowe zwolnienie zatrzymanego.

    Czy aby mówimy o tej samej konstytucji?

  34. @ Kalina

    Już Tobie chyba kiedyś mówiłem, że teza o przewodniej i wiodącej roli partii politycznych w państwie jest dziedzictwem epoki hitleryzmu, komunizmu i innych ideologii totalitarnych. Powtarzasz jakieś bujdy Lenina, ale tezy o wyłączności partii na władzę w żadnej normalnej książce o demokracji, w żadnych poważnych traktatach, i nawet w polskiej konstytucji nie uświadczysz. Wszędzie gdzie spojrzysz pisze jak byk, że w demokracji prawo wybierania i prawo wybieralności to prawo OSOBISTE, INDYWIDUALNE przynależne każdemu obywatelowi. Tak jest to napisane choćby w Artykule 25 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który można na szybko zobaczyć tu: Artykuł 25

    Natomiast partie polityczne to są dobrowolne, opcjonalne stowarzyszenia obywateli, w których mogą się oni zrzeszać jak mają interes i chcą. I to jest też napisane w polskiej Konstytucji (punktu nie pamiętam)

    Więc proszę mi Kalinko nie wciskać tych bolszewickich i faszystowskich bredni o obowiązku wybierania partii politycznych. W demokracji partie muszą się naprawdę postarać o poparcie w uczciwej demokratycznej walce i zejść w dół, a nie wprowadzić blokady i wędziła dla obywateli i się zabarykadować w studiach telewizyjnych zapewniając sobie monopol na wybór i występy w telewizji.

    To jest zresztą powód dlaczego polskie partie są jakie są. W Niemczech do 2 największych partii należy 1,2 miliony obywateli (dlatego tag mało bo jest tam wielki kryzys zniechęcenia do polityki). W Polsce dwie „czołowe partie” mają razem mniej członków niż Polski Związek Szachowy (52 tys).

    Niech te gnojki z warszawskich telewizji staną u mnie w Szczecinie do wolnych wyborów i zobaczymy co po tych bandach oprychów pozostanie i jak długo będą ludzi straszyć Macierewiczem.

  35. „SENS PROTESTU” jest wielki. Jest siłą napędową ludzkości. Nie słyszałem,
    żeby protestowały psy , czy koty .Ma ścisły związek z myśleniem.
    Definicja myślenia wg mojej wiedzy jeszcze nie została wymyślona, odkryta.
    Z myśleniem, podobno, jest tak źle u człowieka ze jeszcze nie myśli,
    filozofowie twierdzą, że tylko kombinuje.

    Zdolność do myślenia człowieka można zbadać, w sposób pośredni; pewne,
    określone parametry krwi o tym zaświadczają — nie będę ich wymieniał żeby
    nie siać paniki i tłoku w laboratoriach. Świadomie nie napiszę; co trzeba zrobić,
    żeby posiadać w miarę optymalną zdolność do myślenia, poświadczoną parametrami we krwi.

    Zdolność do protestu posiada ta część populacji z wyższą dawką inteligencji,
    zdolności do myślenia. Ostatnio popisały się pielęgniarki z CZD w Warszawie,
    zauważyły że mają większą zdolność do myślenia od ministra hrabiego Radziwiłła.
    Dlatego zaprotestowały, jakby były głupie, toby tego nie zrobiły.

    Po Warszawie maszeruje, w nadziei że demokrację uratuje, w naszym skołowanym kraju, ta część populacji, która nadaje się do myślenia.
    Populacja skupiona wokół PiS do protestowania się nie nadaje. Jestem pewny, posiada parametry krwi, odpowiedzialne za myślenie, znacznie gorsze od tej
    maszerującej. Badania statystyczne należałoby przeprowadzić.

    Zarówno myślenie, jak i demokracja, a nawet miłość — nie mają mocy sprawczej.
    Muszą być, bez nich co to byłoby za życie.

    Nauka filozoficzna, medyczna nie wie skąd się bierze myślenie, jest bezsilna w
    „temacie”, można powiedzieć że jest bezmyślna, jeżeli idzie o myślenie, nasz sąsiad
    na blogowisku „Polityki”, profesor Jan Hartman, na myśleniu powinien się znać jak nikt inny, też tego nie wie, sprawdzałem.

  36. @ sztubak
    Tu się pomyliłem, bo miałem na myśli ordynację wyborczą a nie konstytucję.

    Przy okazji to nawet dobre przypomnienie. To jest kolejny punkt konstytucji (z bardzo wielu), którym można sobie co najwyżej podetrzeć tyłek. Ten nr. 100. Wprawdzie nie bezpośrednio bo teoretycznie bezpartyjni mogą kandydatów zgłosić. Ale nie faktycznie bezpartyjnych i mogą zgłosić, ale w życiu wybrać. Matematyka nie pozwala.

  37. Kalina pisze;

    „…Demokracja to rywalizacja partii, a nie solistów, znakomicie Pan o tym wie. Sugerujac, ze w państwie o ustroju demokracji parlamentarnej opozycja nie ma „legitymizacji i wiarygodności… ”

    Bla bla bla,….

    Nie ma zadnej rywalizacji miedzy partiami. W Polsce jest rywalizacja wlasnie solistow. To dozywotni partyjni dyktatorzy ktorzy przywlaszczyli sobie partie na wlasnosc.
    Finansowanie parti z budzetu ale tylko niektorych dodatkowo wypacza te rywalizacje.
    Ani nie ma zadnej demokracji parlamentarnej bo to dozywotni partyjni dyktatorzy wybieraja Sejm. Sejm stal sie kundlem w rekach dyktatora zwycieskiej partii. Nie ma podzialu miedzy wladza wykonawcza i ustawodawcza. Bo jak ma byc skoro te same osoby siedza w rzadzie i w Sejmie ? Ani nie ma niezaleznego wymiaru sprawiedliwosci.
    Ani rownosci wobec prawa. Nomenklatura partyjna jest klasa nad-ludzi i uprzewilejowana.
    Co gorsze podatnik placi na partie i nie ma zadnego wplywu na proworzadnosc w partiach nawet nie ma rozlicznia budzetowych pieniedzy. A co jeszcze gorsze partie dostaja fundusze z zagranicy co wogole nie jest karane pomimo ze powinno. Po prostu jest burdel na wszyskich szczblech i wszedzie.

  38. W Kanadzie wystarczy 100 a w odległych okręgach 50 weryfikowalnych obywateli popierających kandydata do startu w wyborach federalnych.
    Jak można tam to może i u nas?

  39. @snakeinweb
    10 czerwca o godz. 18:09

    Ty to chyba masz alzheimera. Przeciez juz ca. 2 miesiace temu wyluszczylen Ci na Twojej stronie domowej, ze np. niezaleznych kandydatow mozna wybierac np. w Niemczech, ale w parlamencie jest ich sladowo (o ile wogole), bo ich nikt nie wybiera. I to, ze Komisja Wenecka nie ma zastrzezen co do polskiej ordynacji wyborczej. Ale Ty wygasile to, co Ci sie nie podobalo. I taka jest dyskusja z Toba 🙁

  40. Mały Fizyk
    W Australii zdarzają się niezależni posłowie i senatorzy, a niektórzy z nich decydując nawet o tym, kto rządzi. Na przykład ostatnio w stanie Queensland, to decydują oni o tym, że przy władzy utrzymuje się mniejszościowy rząd pani Annastacji Palaszczuk.
    Ale taka sytuacja powadzi do tego, że o polityce rządu decyduje nie partia, która ma najwięcej posłów, a tylko jeden lub góra kilku niezależnych posłów, często mających bardzo „oryginalne” poglądy. Niedawno temu w stanie Victora przy władzy utrzymywał się rząd liberałów (czyli konserwatystów) przy pomocy posła, na którym ciążyły poważne zarzuty od niemoralnego powadzenia się po korupcję. Ale był on nie do ruszenia, jako że to od niego zależało to, że liberałowie byli formalnie u władzy a więc mieli oni wszystkie przywileje partii rządzącej, oprócz wpływu na politykę stanu Victoria. Oto do czego prowadzi wybieranie do parlamentu owych niezależnych posłów.

  41. Kalina
    Dlaczego nie protestowałaś, kiedy państwo psuli politycy z PO czy też z SLD?

  42. @ mały fizyk

    Widzę, że jednak jesteś nieczytaty. Dlatego tak usilnie zmieniasz temat. Dokumentu Komisji nie zrozumiałeś. Albo nie przeczytałeś (na jedno wychodzi)

  43. @jakowalski

    Ponieważ poprzednie rządy przekształcały państwo z sukcesem i w dobrym kierunku, przeciw czemu więc miałam protestować?

  44. @snakeinweb

    Wprawdzie jestem głęboko przekonana, ze pańskie rajdy przeciw demokracji parlamentarnej sa jednym wielkim wygłupem, ale zwrócę na jeszcze jedna sprawę uwagę na wypadek, gdyby ktos chciał wziąć pańskie harce poważnie. Raczej demokracji amerykańskiej i brytyjskiej nie można posadzic o proweniencje faszystowską, niemniej wyborcy wybierają tam nie tylko reprezentantow partii, ale w dodatku jedynie dwu partii. To jest dopiero skandal i niemal dyktatura:)))

  45. @ Kalina

    Po pierwsze pani łże jak z nut. Nie jest trudno spojrzeć na wyniki ostatnich cykli wyborczych w WB, żeby stwierdzić, że panie nie wie o czym mówi.

    Po drugie, w WB wystarczy złożyć 10 podpisów i 500 Funtów kaucji by stanąć bez żadnych pozwoleń jakiś bolszewickich rad od kontroli rozporków w demokratycznych wyborach. W USA wystarczy założyć komitet wyborczy i wykazać wydatki 5000 $ lub 5000$ zebranych na koncie na kampanie by stanąć do wyborów. Do ichniejszych parlamentów i na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Też bez jakies bolszewickiej komisji od zaglądania w rozporki. To są właśnie normalne demokracje. Tam się bezpartyjnych nikt nie boi. Ale tam się ich szanuje.

    To zupełnie inaczej jak w Polsce. W Polsce się obywatelami gardzi. Ale wszyscy tak zwani politycy mają pełne gacie by stanąć z nimi do wyborów. To pani zasrane ukochane zero Kaczyński też.

  46. Kalina
    1. Odkąd to w USA i UK mamy demokrację, czyli władzę ludu? Przecież UK jest monarchią, z dziedzicznym, nieobieranym monarchą na czele i z nieobieraną izbą wyższą parlamentu, w której zasiadają tylko i wyłącznie arystokraci. Amerykański system demokracji przedstawicielskiej został zaś tak, a nie inaczej zaprojektowany w XVIII wieku przez Madisona i innych autorów tamtejszej konstytucji, aby w USA nigdy do władzy nie doszedł lud. Z kolei nasz polski system polityczny w dużej mierze naśladuje ten stworzony w Ameryce przez Madisona i jego kolegów, czyli tzw. Ojców Ameryki. Przecież w tzw. demokracji burżuazyjnej jedynym programem, oczywiście nie głoszonym oficjalnie, jest utrzymanie przy władzy klasy kapitalistów. I tu jest pies pogrzebany…
    2. Niemalże wszystkie poprzednie rządy od roku 1989 prowadziły Polskę ku przepaści, niszcząc nasz polski przemysł, naszą polską naukę i myśl techniczną, zwiększając bezrobocie, wyrzucając Polaków z Polski za granicę i stwarzając warunki do zapaści demograficznej. Ty wtedy nie protestowałaś, gdyż to było wszystko w twoim partykularnym interesie. Ale kiedy PiS zaczął dbać o zwyczajnych Polaków, to od razu zaprotestowałaś… 🙁

  47. Snake
    W Australii każdy obywatel może w bardzo prosty i tani sposób wystawić swoją kandydaturę do parlamentu: federalnego czy też stanowego. I co z tego? Przecież aby zostać posłem, to w praktyce trzeba tam mieć poparcie jednej z dwóch wielkich partii, czyli labor albo liberal. Jak to już pisałem, w Australii zdarzają się niezależni posłowie i senatorzy, a niektórzy z nich decydując nawet o tym, kto rządzi. Na przykład ostatnio w stanie Queensland, to decydują oni o tym, że przy władzy utrzymuje się mniejszościowy rząd pani Annastacji Palaszczuk. Ale taka sytuacja prowadzi do tego, że o polityce rządu decyduje nie partia, która ma najwięcej posłów, a tylko jeden lub góra kilku niezależnych posłów, często mających bardzo „oryginalne” poglądy. Niedawno temu w stanie Victora przy władzy utrzymywał się więc rząd liberałów (czyli konserwatystów) przy pomocy posła, na którym ciążyły poważne zarzuty od niemoralnego prowadzenia się po korupcję. Ale był on nie do ruszenia, jako że to od niego zależało to, że liberałowie byli formalnie u władzy a więc mieli oni wszystkie przywileje partii rządzącej, oprócz wpływu na politykę stanu Victoria. Oto do czego prowadzi wybieranie do parlamentu owych niezależnych posłów.

  48. Niech ja pomyślę…
    Lewicowy w swoich deklaracjach Pan Celinski skrzętnie pomija to co istotne:
    wreszcie po 25 latach III RP realna i wymierna pomoc dla rodzin wielodzietnych 500 plus, drastyczne obciecie absurdalnych odpraw dla wybrancow ze spolek skarbu, bezplatne lekarstwa dla seniorów , program budownictwa komunalnego, prawo wyboru w sprawie 6 latkow , podatki dla banków i inne przygotowywane lewicowe i solidarnosciowe uchwały PiS …

    Jest za to bicie piany wokół obiektywie upolitycznego wbrew konstytucji TK.
    I ogólne ” zagrożenie demokracji „.

    Dzięki takim „liderom” jak Pan Celinski lewica w Polsce to byt teoretyczny.

    Hanba !
    Mieliście 26 lat i nie umieliscie i nie chcieliście nawet w 20% pochylić sie nad zwyczajnym obywatelem jak robi to dzis PiS .

    Oczekiwalbym zawstydzonego i pokornego milczenia.

  49. Wybitna – zdaniem Daniela Passenta – dziennikarka, zootechnik Monika Olejnik, zamieszcza co tydzień w GAZECIE WYBORCZEJ swoje „felietony”.
    Generalnie jest to nieuporządkowany zbiór tego co jej ślina przyniesie na język. Oto najnowsza próbka:

    Gościnne występy. W piątek – Olejnik. Polskie rodeo
    Monika Olejnik „Kropka nad i” TVN 24 „Gość Radia ZET” 10.06.2016 01:00

    „Jesteśmy uradowani, spokojni, bezpieczni, bo minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wybrał: nie pojedzie do Brukseli na zwolnione miejsce przez Janusza Wojciechowskiego w Parlamencie Europejskim.

    Zapewne jego wybór był zdeterminowany decyzją Jarosława Kaczyńskiego, bo jak wiadomo, pan prezes lubi wojowników. Po raz kolejny zwierzył się, że jak przejdzie na emeryturę, to założy hodowlę byków, bo uwielbia rodeo.

    A Witold Waszczykowski jest niezastąpiony w ujeżdżaniu. Ujeżdża Komisję Europejską. Na pytanie dziennikarzy, czy czytał list od wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, raz odpowiada, że nie miał czasu, raz, że nie jest tym zainteresowany, raz, że to nie jego sprawa.

    Minister Waszczykowski – o którym jego były szef Radosław Sikorski mówi: „mój błąd personalny” – wsławił się walką z rowerzystami, wegetarianami, mieszanką multikulti i oczywiście tymi, którzy są bioenergooszczędni. Minister Waszczykowski zapewne jest znany na arenie międzynarodowej jako polski twardziel. W sumie, polityka polska polega na ujeżdżaniu.

    Prezes Jarosław Kaczyński ujeżdża także opozycję.

    Oto nastąpił rozłam, Mateusz Kijowski doznał zaszczytu, jego projekt obywatelski dotyczący Trybunału Konstytucyjnego będzie rozpatrywany w Sejmie. W tym samym czasie Nowoczesna wycofała swój projekt, a PO żąda – jak zwykle – publikacji orzeczenia i zaprzysiężenia sędziów. A prezes podskakuje z radości.

    Kiedy ludzie w proteście wychodzą na ulice, prezes zakrzyknie: „Rebelia!”, i wszyscy stają na baczność, bo prezes, jak wiadomo, jest najważniejszym głosem na prawicy i zawsze tak było. Był człowiekiem konfliktu, z konfliktu wyrósł i tak się zastanawiam, co by zrobił, gdyby nagle wszyscy zaakceptowali rządy PiS. Chyba wiałoby straszną nudą.

    Od samego początku nasza polityka budowana jest na konflikcie. Wydawałoby się, że hasło „opozycja totalna” to jest nowość, ale to już było.

    PO raczej wykazuje totalną niemoc, bo nie ma jasnego przekazu.

    Widać PiS wzięło się na sposób, będzie tak długo ignorowało UE, jak to będzie możliwe. Obywatele nawet nie mogą się dowiedzieć, co przewodniczący Timmermans napisał do rządu.

    I papież Franciszek przyjedzie do skłóconej Polski, gdzie na chwilę nastanie spokój, a potem wszyscy się wezmą za łby.

    Kiedyś Donald Tusk mówił o Jarosławie Kaczyńskim: „Zobaczycie, przyjdzie ten potwór i nas wszystkich zamknie”. Ciekawe, co dzisiaj myśli”.

  50. Pokojowego w przeciwieństwie do Kaczyńskiego…
    opisywał w swojej książce jego bliski wówczas kolega Palikot.

    Gdy Tusk wprowadził sie do gabinetu, który swojego czasu zajmował Premier Miller zaczął swoje rządy od wściekłego kopania paprotki jaką zostawił w gabinecie Miller.

    Z pianą na ustach wykrzykiwala nasza umiarkowana..inaczej
    nadzieja demokracji kopiac niewinny kwiatek:
    A masz!
    A masz!

    To trochę jak bajki o lewicowosci Pana Celinski ego.

  51. Na http://www.gazeta.pl/0,0.html można znaleźć i takie ważne i ambitne teksty:

    Pola Lis ma chłopaka. Jej rodzice już go poznali. Kim jest Andrzej Opłatek?

    „Pola Lis, córka Kingi Rusin i Tomasza Lisa, od ponad roku studiuje dziennikarstwo w Nowym Jorku. 20-latce zawsze było bliżej do jej sławnego ojca, ale ich więź była jakiś czas temu wystawiona na poważną próbę.
    Jak donosi bowiem dwutygodnik „Na Żywo”, Pola zakochała się na poznanym przy okazji uprawiania kitesurfingu (jednego z ulubionych sportów jej mamy) Andrzejem Opłatkiem. Pierwsza miłość córki była dla dziennikarza dużym wydarzeniem.

    Lis nie był zadowolony, słysząc, że Pola jest zakochana. Jako ojcu zależało mu, aby skupiła się przede wszystkim na nauce, a nie miłości. Uspokoił się dopiero, gdy Kinga obiecała, że będzie miała wszystko pod kontrolą – zdradził w rozmowie z „NŻ” znajomy Tomasza Lisa.

    Choć Pola nie zrezygnowała ze związku, to i tak zgodziła się na proponowane przez ojca studia w Stanach Zjednoczonych.

    To właśnie tam ojciec i córka odbyli poważną rozmowę o Andrzeju. Tomasz poczuł wielką ulgę, gdy dowiedział się, że Pola jest z ukochanym szczęśliwa. Andrzej obiecał jej, że będzie na nią czekał aż skończy studia – dodał informator tabloidu.

    O związek córki z Opłatkiem spokojna jest też Kinga Rusin. Gwiazda poznała już nie tylko obiekt westchnień Poli Lis, ale nawet jego rodziców.

    Gdy Kinga poznała Andrzeja osobiście, uznała, że córka dobrze ulokowała swoje uczucia. Pozwalała Poli na spotkania z ukochanym, długie rozmowy przez internet, ale zawsze podkreślała, że godzi się na to pod warunkiem, że córka będzie miała dobre oceny. I wzięła na siebie powiadomienie o związku Poli jej ojca – mówi w rozmowie z „Na Żywo” znajomy Rusin.

    W nawiązaniu ciepłych relacji z pewnością pomógł dziennikarce fakt, że Opłatek jest uznanym dżokejem, a jego majętni rodzice specjalnie na potrzeby treningów syna zbudowali dla niego w rodzinnym Turku ośrodek treningowy.
    W czwartek młodzi zakochani spotkali się w Sopocie, gdzie rozpoczęły się zawody jeździeckie CSIO. Andrzej Opłatek był jednym z uczestników zmagań, a Pola specjalnie przyleciała z Nowego Jorku, aby mu kibicować”.

    Tak, „W nawiązaniu ciepłych relacji z pewnością pomógł dziennikarce fakt, że Opłatek jest uznanym dżokejem, a jego majętni rodzice specjalnie na potrzeby treningów syna zbudowali dla niego w rodzinnym Turku ośrodek treningowy”…

  52. Ciągle jest tu czyniony błąd logiczny, który wydaje się jakąś polską chorobą umysłową, że widzi się tylko skrajności. Jeśli mówię, że w demokracji bezpartyjni muszą mieć również prawa wyborcze, to zaraz wyskakują dziwacy, co uważają, że dopuszczenie bezpartyjnych do wyborów oznacza chęć i konieczność likwidowania partii politycznych. Tym czasem demokracja funkcjonuje tylko wtedy, gdy każdy obywatel ma prawa wyborcze oraz każdy obywatel ma pełną swobodę organizowania się, również w partie polityczne. To nie jest wybór albo – albo, lecz oba warunki są niezbędnymi elementami demokracji.

    W demokracji nie chodzi o to, czy mają być wybierani bezpartyjni albo partyjni. W demokracji mają być wybierani najlepsi. I mają być wybierani oddolnie w wolnych wyborach. W normalnych demokracjach, a więc w systemach otwartych mogą istnieć o coś znaczyć tylko otwarte partie polityczne. W otartym systemie partie potrzebują najlepszych na dole by w ogóle zaistnieć. Natomiast najlepsi i najaktywniejsi mają interes i zysk wiązać się z jakąś strukturą polityczną, bo ta zwykle dysponuje infrastrukturą, która się tym aktywnym przydaje.

    I to odróżnia prawdziwą demokrację od dyktatury partyjnej. W demokracji partie działają oddolnie, są otwarte na obywateli i stosują system pozytywnej selekcji. Zupełnie odwrotnie niż w dyktaturze partyjnej jak w Polsce, gdzie partie działają jak mafie kryminalne, są zamknięte, tajniackie, wyizolowane i przyciągają najgorszych oprychów i gnidy.

    W demokracji partia jest dobra, jak ma na wszystkich szczeblach najlepszych ludzi i uczciwie wygrywa otwartą rywalizację w wolnych demokratycznych wyborach. Takie partie mają obywateli, kadry, legitymizację i kompetencje. W przeciwieństwie od polskich mafii, które ani jednego z tych elementów nie mają.

    W prawdziwej demokracji nie wygrywają z automatu niezależni albo partyjni. W demokracji wygrywają najlepsi i najzdolniejsi. Jeżeli większość takich jest w partiach politycznych, to wybory wygrywają partie polityczne. Ale jeśli partie się zamkną na najlepszych i nich ich nie ma, to ludzie sobie wybiorą najlepszych z bezpartyjnych. Bo mają wybór. W demokracji mają wybór. W Polsce żadnego wyboru nie mają. A te warszawskie mafie polityczne się oprócz makijaży i sztucznych poz niczym od siebie odróżniają.

  53. Szanowny Panie Andrzeju Celiński,
    z uwagą przeczytałem Pański artykuł „Sens protestu” i zgadzam się z tezą, że protesty organizowane przez Komitet Obrony Demokracji mają swój wyraźny sens. Rola KOD w budowaniu społeczeństwa obywatelskiego jest wielka. Dziś, po roku rządów nowego prezydenta Andrzeja Dudy i trwającej od 25 października 2015 r. „dobrej zmiany”, wyraźnie widać, słychać i czuć, iż ruch obywatelskiego protestu przeciw budowaniu państwa bezprawia i dyktatury jednego człowieka narasta i obejmuje już tysiące ludzi w wielu miastach i miasteczkach Polski. Cieszy mnie to, że zarejestrowany jako stowarzyszenie KOD buduje swoje struktury, znajduje chętnych do organizacji manifestacji, prowadzi dyskusje na różne tematy polityczne. Życzę członkom i sympatykom Komitetu Obrony Demokracji sukcesów w obronie zagrożonego w swej istocie demokratycznego państwa prawa. Przestrzegam jednak liderów KOD – u przed przekształcania swego stowarzyszenia w partię polityczną. Jeśli na wiecach, manifestacjach i pochodach biorą udział przywódcy partii opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, to niech słuchają a nie przemawiają do zebranych uczestników tych wieców. Niech KOD będzie jądrem budowania opozycji antypisowskiej, której hasło będzie nadal brzmiało: Wolność, Równość, Demokracja!

  54. Czyżby rozłam w partii karierowiczów i degeneratów, pupilki redakcji POLITYKI?

    Misiek i KOD dzielą Platformę
    Renata Grochal 11.06.2016 01:00

    „Czwartkowe posiedzenie klubu PO, na którym część polityków, z Bogdanem Borusewiczem i Stefanem Niesiołowskim na czele, skrytykowała partyjne władze, pokazało duże napięcia w partii. Obaj krytykowali wpisaną do regulaminu klubu zasadę, że wszystkie wystąpienia medialne posłów muszą być konsultowane z Marcinem Kierwińskim odpowiedzialnym za politykę medialną klubu. Za naruszenie tej zasady zawieszono niedawno w prawach członka klubu Michała Kamińskiego (nazywanego „Miśkiem”), bliskiego współpracownika Ewy Kopacz.

    Schetynę krytykowali też Kopacz i były wicepremier Cezary Grabarczyk, m.in. za ostatnią kampanię billboardową PO. Oboje to liderzy dawnej „spółdzielni”, która w poprzedniej kadencji Sejmu, wspierając Donalda Tuska, była w opozycji do Schetyny.

    Czy w PO jest dziś możliwy rozłam i wyjście z partii grupy około dziesięciu posłów skupionych wokół Kopacz? Borusewicz uważa, że mimo ostrej dyskusji na czwartkowym klubie takiego zagrożenia nie ma.

    – Ta dyskusja pokazała, że sprawa Kamińskiego nie jest próbą wypchnięcia nikogo z PO. Wręcz przeciwnie, ze strony kierownictwa klubu jest deklaracja, że regulamin zostanie zmieniony – mówi Borusewicz. Dodaje, że posłowie muszą informować o swoich występach kierownictwo klubu, ale nikt nie może ograniczać im dostępu do mediów.

    Sama Kopacz zapewnia, że w ogóle nie myśli o rozłamie. Część naszych rozmówców uważa, że byłby on bardziej prawdopodobny, gdyby już dziś powstała koalicja całej opozycji przeciwko PiS. Wtedy krytycy Schetyny mieliby większą szansę na jedynki na listach koalicji niż w PO Schetyny. Ale na szeroką koalicję na razie się nie zanosi.

    Właśnie ta kwestia wywołuje największy spór w PO, a nie sprawa Kamińskiego. Borusewicz, Kopacz i jej współpracownicy uważają, że Platforma powinna wejść do organizowanej pod parasolem KOD koalicji Wolność, Równość, Demokracja i przygotowywać się do wspólnego startu w wyborach za trzy i pół roku. Liczą się z pełną kadencją PiS, ale wiedzą też, że Jarosław Kaczyński jest zdolny do ryzykownych decyzji.

    – Protesty społeczne nie słabną, aktywność opozycji w Sejmie jest duża, nacisk Komisji Europejskiej będzie się zwiększał i w jakimś momencie Kaczyński może się zdecydować na wcześniejsze wybory – argumentuje Borusewicz. – A wtedy możemy nie zdążyć przygotować wspólnych list. Lepiej o tym rozmawiać już dziś.

    Schetyna w przyspieszone wybory nie wierzy. Nie wyklucza wspólnych list całej opozycji za trzy i pół roku, ale teraz stawia na szyld PO. W tym czasie chce uporządkować partię i odbudować społeczne poparcie do około 30 proc.

    Na razie PO ma połowę tego, a ciągłe zajmowanie się samą sobą nie poprawia jej notowań”.

    Kilka refleksji internautów pd tekstem:

    „Jezus Maria, „jedynki na listach” to najważniejsza rzecz na świecie! Zmierzają ku jednocyfrowemu wynikowi…”

    „To już trup. Wierzga jeszcze, ale życia tam nie ma. Trzeba szukać gdzie indziej…”

    „Niestety, nie da się tymi ciepłymi kluskami nakarmic społeczeństwo i podnieść notowania. Misiek stał się zawadą niewydolna, cos tam więcej musiało zazgrzytac, to musiał sie pożegnać. Jak pan Grzesiek bedzie się upierał przy swiom przewodniczeniu, to legnie z kretesem, nie ma za grosz charyzmy.. Zreszta pani Ewa tez nie ma. Musza dojść do głosu młode wilczki, które lepiej potrafia argumentować niż Grzechu i jak na razie nie maja szalonych pomysłow suszenia zębów na bibloardach…Do dzieła, Platformo, bp koniec blisko… A Wam cały czas kurczę chodzi dalej o miejsca wyborcze, a nie o Polskę!! Wstydu nie macie… Fuj”.

  55. Snakeinweb-superdemokrata na superpremiera.Poprzyjmy go wszyscy bo to być może będzie najlepszy .A kto nam zabroni?

  56. Kalina
    10 czerwca o godz. 21:58 1764

    Popieram, wydłużenie przez PO kobietom wieku emerytalnego aż o 7 lat to podążanie w dobrym kierunku. Od siebie dodam: wielki sukces feminizmu, feministek i demokraty p. Celińskiego.

  57. „Protesty mają sens, Polska cię potrzebuje. A nuż się uda?”

    A co ma się udać?

  58. @jakowalski
    Bo to psucie jest nieporównywalne

  59. Z ostatniego numeru brytyjskiego THE ECONOMIST:

    From Facebook to the streets

    „AT THE head of a march of thousands in Warsaw on June 4th, Mateusz Kijowski cut a striking figure. The red jeans, ponytail and earrings of the leader of a new Polish mass movement contrasted with the sober suits of the two former presidents who flanked him. Since December, when he founded it, the Committee for the Defence of Democracy (KOD) has turned the formerly obscure 47-year-old IT specialist into one of the most powerful figures in Polish politics. KOD is now in the vanguard of resistance to Poland’s ruling Law and Justice party (PiS), filling a void left by a weak and divided political opposition.
    KOD has brought large numbers of Poles onto the streets in nationwide demonstrations; exact figures are fiercely disputed. It has drawn international attention, piled pressure on the government and made Mr Kijowski reviled by PiS supporters. And it has become a conduit for anger at abuse of the rule of law. Since taking power last year, PiS has tried to reorganise Poland’s constitutional court, seized direct control of the state broadcasting channels and the security services, and purged the bosses of state-owned companies. The European Union is reviewing whether its moves violate EU statutes. “We want to have a government that respects the law,” says Mr Kijowski. “We are not fighting against the result of the election, we are fighting against a government that breaks the constitution.”
    KOD was born when Mr Kijowski shared an article on Facebook by Krzysztof Lozinski, a journalist, calling for a new political movement to fight the government. The enormous response prompted him to form a group, never dreaming that it would move offline and grow into a mass movement.
    “I thought we might get 50 to 100 people when we started,” he says. KOD now has around 230,000 Facebook followers, and the number continues to rise. A survey by TNS, a pollster, found that 1.5m Poles, about 5% of the population, have taken part in KOD events, and that 40% approve of its actions. Before founding KOD, Mr Kijowski says, he had attended only two political-party meetings. As a blogger and activist he had focused on non-partisan issues such as fathers’ rights and combating rape.
    KOD’s success has made Mr Kijowski a target. When it emerged that he had fallen behind on alimony payments to his first wife, critics argued he was unfit to take the moral high ground. Some government sympathisers claim KOD must have received support and funding from unnamed outside sources in order to grow so fast. (They have, however, provided no evidence.) Other criticism has come from his own side. Earlier this year a senior member of KOD quit, saying Mr Kijowski ran it autocratically, at odds with its stated ideals, and had treated her “like a slave”.
    The attacks have made life difficult at times, Mr Kijowski concedes. Yet so far he has managed to defy those who thought KOD would run out of steam. Many Poles are genuinely infuriated by the government’s actions. And the organisation’s name recalls an earlier era when the people defied their rulers: KOR was the Polish acronym for the Workers’ Defence Committee, Poland’s first big anti-communist group, established in 1976.
    But Mr Kijowski has also played a shrewd political game. He has helped broker a loose coalition between opposition parties which has put its weight behind KOD. The renunciation of plans to turn KOD into a party has helped to defray suspicions that its founder aspires to power. Its goals, says Mr Kijowski, lie beyond its dispute with the government: “Our job is to create and support civic society, and this is a job that will never finish””.

  60. I trzy ostatnie wpisy internautów pod elektroniczną wersją artykułu w THE ECONOMIST:

    guest-ajjmaeio
    Jun 10th, 23:51
    „Narrative in this article is self-contradictory, a sign of propaganda transplanted from Polish press.
    If Mr Kijowski is unemployed nobody, he would be highly unlikely to pull big demonstrations. And big postcommunist press would not trumpet and support him.
    It is difficult to claim he is independent or grassroots, when his demonstrations are full of top figures from communists and Civic Platform (this photo of Mr Kwasniewski going together with Komorowski speaks volumes). It is not any democratic movement, when several groups which just lost elections this autumn don’t respect the loss and call feebly for some kind of civil overthrow of government”.

    guest-ajjmaeio
    Jun 10th, 23:42
    „I agree with people speaking about the Matrix in media about Poland: a group of post-communist media showing extremely artificial view of events in Poland.
    I suggests that foreign readers read some moderate Polish websites, for example Gazeta Prawna, and some right-wing weekly journals, like Do Rzeczy. Which have in fact bigger circulation than left-wing press which is almost exclusively cited abroad. This should prevent big surprise: why things in Poland turn completely different than leftist news suggest?
    One example to show how untrue is the dominant narrative about Poland in recent years. For the last years, leftist Polish press claimed, and Western press parroted, that Poland was the shining example of modernization – so why millions of Poles emigrated all over Western Europe at that time?”

    zet23
    Jun 10th, 22:47
    „Why do we always have to choose the least worst option in Poland?
    I don’t support KOD as to me they represent a narrow group of the beneficiaries of the ancien regime, the people focused on their own careers, the uncritical supportes of the EU who thought little of their less well to do compatriots. The KOD supporters are the supporters of the previous establishment.
    On the other hand, I don’t support Law and Justice either who seem to be more of a religion than a political party, with their infallible leader, Jaroslaw Kaczynski. I think Law and Justice diagnosed quite well Poland’s problems, however they were unable work out and implement a simple plan to make the country a place more effectively governed. Instead of focusing on simplyfying the tax code and the laws, they are buying their electorate’s support with the 500+ program. They lack coherence. To top it off there’s is this religious belief in the assasination of Jarosław’s brother in Smolensk. This belief is unsupported by any evidence. Its only goal seems to be drumming up the anti-Russian sentiments in Poland. Another thing that turns me off is what happened to the public media. A year ago the public TV’s programs were not unbiased however today they are so biased and full of propanda, it’s impossible to watch them (the selections of guests, the way the journalists ask questions etc.). I think if Law and Justice doesn’t change it, they will not make Poland a better country. As one commentator on this forum once said, idealism often turns into ideology and ideology into a tyranny. I hope this will not be the case of Poland”.

  61. @snakeinweb
    11 czerwca o godz. 1:35

    Ty popelniasz nawet da bledy logiczne.
    1. Propagujesz albo-albo: Albo sa kandydaci niezalezni(bezpartyjni), albo nie ma demokracji.
    2. ” W demokracji mają być wybierani najlepsi.” Kto takie brednie twierdzi? W demokracji sa wybierani ci, co:
    a) staja do wyborow
    b) dostana wiekszosc glosow.
    A czy sa najlepsi to juz zalezy od subjektywnej oceny kazdego pojedynczego wyborcy.

  62. grzerysz (11 czerwca o godz. 10:48 1781)
    Otóż to…

  63. Snakeinweb
    O co ci chodzi? Przecież w Polsce każdy obywatel ma pełne prawa wyborcze (poza osobami pozbawionymi ich prawomocnym wyrokiem sądu) oraz każdy obywatel ma pełną swobodę organizowania się, również w partie polityczne. Problemem jest tylko to, że w kapitalizmie nie jest możliwa prawdziwa demokracja, skoro jeden obywatel ma w tym systemie na swoim koncie miliardy a więc może sobie kupić głosy wyborców i poparcie elit władzy,a drugi nie ma nic albo jeszcze gorzej – ma same tylko długi i w związku z tym nie stać jest go na aktywność polityczną. Poza tym, to w warunkach ustroju kapitalistycznego, to w warunkach formalnej demokracji wybierani są nie najlepsi, a tylko ci, którzy mają największy budżet na swoją kampanię wyborczą oraz poparcie elit władzy i pieniądza, co zresztą w kapitalizmie zawsze na jedno i to samo wychodzi. Zrozum więc, że podstawowym warunkiem zaistnienia demokracji jest równość obywateli: nie tylko formalna, czyli prawna, ale także i przede wszystkim realna, czyli ekonomiczna, a więc kapitalizm, ze swoimi ogromnymi różnicami w majątkach i dochodach pomiędzy obywatelami, z defincji wyklucza jakąkolwiek formę demokracji, i że w kapitalizmie naturalną formą sprawowania władzy jest plutokracja, czyli rządy najbogatszych. I na koniec – gdzie masz dziś na świecie demokrację, pomijając poziom mniejszych kantonów Szwajcarii czy tez mini państewka takie jak na przykład San Marino albo Wyspa Man?

  64. Lspi (11 czerwca o godz. 5:30 1774)
    Czybyś był samym Kijowskim albo jego rzecznikiem prasowym?

  65. MPN
    W jakim sensie nieporównywalne?

  66. @jakowalski

    A co powiesz na temat demokracji w Wenezueli? Ciekawi mnie Twoje zdanie (merytoryczne!), ale nie bede na ten temat dyskutowal.

  67. „Nie jakiś tam Kowalski” – ten tytuł jest tu na stornach „Polityki”. Znak hańby.

    Wobec prawa wszyscy powinni być równi, bez nazwisk, bez zasług. Cofacie Polskę w czasy średniowiecza, feudalizmu. Choć nie, nie cofacie, tu się nic nie zmieniło: czy feudał, czy komunista, czy liberał, czy demokrata… – zawsze to samo: To nie jakiś tam Kowalski…

    To jesteście wy, panowie, i to jesteśmy my, przypadkowe społeczeństwo. Dla was inne prawo, inne szkoły, inne szpitale… Dla przypadkowego społeczeństwa ochłapy…

    Po co zmieniałeś, demokrato, komunizm? Żeby tak samo było? WSTYD!

  68. @ prospector

    Póki co to w Polsce bisnetus jak i 30 mln innych obywateli zostanie przegoniony jak pies z komisji wyborczej, gdy zgłosi swoją kandydaturę na posła w wyborach do Sejmu. Więc po co bredzisz o jakimś premierostwie. W tym ruskim kołchozie mnie nie zobaczysz nigdy ani na liście partyjnej, ani nawet w lokalu wyborczym oddającego głos.

    Taki już mamy klimat i system.

  69. Snake
    Co to jest ten „bisnetus”?

  70. @ mały fizyk
    Znowu się czepiasz jakiś głupot.
    Teza, że nie ma demokracji bez wolności udziału każdego obywatela w procesach wyborczych jest oczywista logicznie i w świetle praw międzynarodowych oraz teorii demokracji. Ta kwestia jest właśnie istotą demokracji. Gdybyś przeczytał zalecenia Komisji Weneckiej to byś to wiedział.

    „Najlepszy” to słowo pojemne. W demokracji można powiedzieć, że ten co uzyskał w wolnych i uczciwych wyborach najwięcej głosów jest właśnie najlepszy. Zwłaszcza w przekonywaniu innych do siebie. Więc uprawiasz głupkowatą erystykę.

  71. @ jakowalski
    Twierdzenie wbrew oczywistym faktom i dowodom przedstawionym w tym wątku, że Polacy mają pełne prawa wyborcze dyskwalifikuje Ciebie i Twoją wypowiedź już w pierwszym zdaniu. Z trójkomórkowymi PiSdzielcami nie chce mi się gadać. Już kiedyś mówiłem, że dyskusja z muszlą klozetową jest sensowniejsza i bardziej twórcza niż z wami trójkomórkowcami.

  72. Mały Fizyk
    Nie nam dobre sytuacji w Wenezueli, ale rozumiem, że jest tam od strony prawnej tak samo jak w Polsce, czyli że formalnie istnieją tam instytucje demokratyczne, ale że ostatnio do władzy doszły tam osoby reprezentujące interesy ludzi pracy, to tamtejszy kapitał, przy pomocy kapitału zagranicznego, zwalcza obecne rządy, metodą taka jak na przykład w Chile za czasów Allende, czyli sabotując tamtejszą gospodarkę poprzez tzw. strajk kapitalistów, polegający na sztucznym zmniejszaniu produkcji, aby wywołać tym samym braki na rynku i zwalić je na postępowe rządy. Oczywiście, te straty wynikające ze zmniejszonej produkcji, zagraniczny kapitał kompensuje wenezuelskim przedsiębiorcom. Podobnie było zresztą w Polsce w roku 1980 i 1981, kiedy to z kolei polscy robotnicy dostawali tzw. pomoc z Zachodu, aby oni strajkowali, a więc aby doszło do braków na rynku, które można by zwalić na ówczesne władze PRL-u.

  73. Snake
    I. Przecież w Konstytucji RP wyraźnie jest napisane, że:
    Art. 96.
    2. Wybory do Sejmu są powszechne, równe, bezpośrednie i proporcjonalne oraz odbywają się w głosowaniu tajnym.
    Art. 97.
    2. Wybory do Senatu są powszechne, bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym.
    Art. 99.
    1. Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.
    2. Wybrany do Senatu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 30 lat.
    3. Wybraną do Sejmu lub do Senatu nie może być osoba skazana prawomocnym wyrokiem na karę pozbawienia wolności za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego.
    Art. 100.
    1. Kandydatów na posłów i senatorów mogą zgłaszać partie polityczne oraz wyborcy.
    2. Nie można kandydować równocześnie do Sejmu i Senatu.
    3. Zasady i tryb zgłaszania kandydatów i przeprowadzania wyborów oraz warunki ważności wyborów określa ustawa.
    Art. 101.
    1. Ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdza Sąd Najwyższy.
    2. Wyborcy przysługuje prawo zgłoszenia do Sądu Najwyższego protestu przeciwko ważności wyborów na zasadach określonych w ustawie.
    Co więc konkretnie jest powyżej, co nie jest zgodne z formalnymi regułami demokracji? Przecież Konstytucja RP wyraźnie stwierdza, że nie tylko partie polityczne, ale także i wyborcy mogą zgłaszać kandydatów na posłów i senatorów a wybory do Sejmu i Senatu są powszechne, bezpośrednie i odbywają się w głosowaniu tajnym.
    II. Przypominam ci także, że zasady publikacji komentarzy na tym blogu wyraźnie zwierają takie oto stwierdzenia: „Pamiętaj, że nie jesteś anonimowy w sieci. Ponosisz odpowiedzialność prawną za swoje wypowiedzi, które naruszają dobra osobiste innych osób. Twoje wpisy naruszające zasady komentowania i Regulaminu będą usuwane. A w szczególności te, które:
    a. Zawierają groźby, treści wulgarne, obsceniczne, nienawistne, agresywne, dyskryminujące i inne tego rodzaju;
    b. Obrażają i deprecjonują inne osoby ze względu na ich pochodzenie, wykonywany zawód, przekonania, wyznanie, światopogląd, wiek, płeć czy orientację seksualną;
    c. Dotykają prywatności innych osób, naruszają ich godność, dobra osobiste, prawa autorskie i inne dobra prawem chronione;
    d. Zawierają oskarżenia, które nie są podparte dowodami w postaci ustaleń prokuratury czy wyroków sądów;
    e. Są niezgodne z obowiązującym prawem, zasadami współżycia społecznego i dobrymi obyczajami.”

  74. Snake
    Przypominam, że Hitler uzyskał w wolnych i uczciwych wyborach najwięcej głosów, a więc zgodnie z twoją logiką, był on najlepszy dla Niemców, a zwłaszcza w przekonywaniu innych do siebie.

  75. @ jakowalski
    W PRL-u były dokładnie takie same piękne zdania w Konstytucji a przez kilkadziesiąt lat to PZPR-u nawet w systemie prawnym nie było. A mimo to trudno nazwać tamten system demokracją.

    Wszystkie wymienione punkty są po prostu puste i złamane ustawami niższego rzędu o czym zresztą ciągle mówię. Ciągle przecież powtarzam, ze ustawy wyborcze i inne brutalnie łamią konstytucję, czyli są bezprawne i niekonstytucyjne. Konstytucja pisze e pkt. 99.1, że wybrany na posła może być każdy obywatel, ale według ustawy każdy polski obywatel, który spróbuje samodzielnie zarejestrować swoją kandydaturę zostanie wywalony z komisji wyborczej i przegoniony jak pies. Dlatego mówię, że demokracja i konstytucja jest dzisiaj tyle warta co w komunie. Czyli nic.

    Więc po co mi cytujesz paragrafy z tezą, żę jak pisze na papierze, to znaczy że obowiązują i że wszystko jest w porząsiu, kiedy ja cytuję ciągle podobne paragrafy z tezą, że w praktyce jak w komunie można sobie nimi tylko tyłek podetrzeć i że system, który łamie właśnie te zapisy w konstytucji jest u podstaw kryminalny i nielegalny? Wszystkie moje wpisy są w zasadzie nakierowane na to, aby postanowienia konstytucji nabrały treści i były rzeczywiście zaimplementowane. Już tysiąc razy mówiłem, że w Polsce nie trzeba zmieniać konstytucji, wystarczy, żeby ją uczciwie realizowano i ją szanowano.

    W konstytucji na papierze Polska jest normalnym państwem demokratycznym. Podobnie jak Białoruś i Korea Północna. Ale sendo w tym, żeby być demokracją w rzeczywistości a nie na papierze. Jak w konstytucji pisze, że każdy obywatel może, to w praktyce też każdy obywatel powinien móc. Jak w konstytucji pisze, że wybory do sejmu mają być powszechne i równe, to w wyborach musi móc uczestniczyć każdy bez wyjątku uprawniony obywatel i być traktowany równo.

    Jak w Konstytucji pisze, że naród rządzi w kraju za pośrednictwem SWOICH przedstawiciel, to ma mieć on pełną swobodę zgłaszania do wyborów i wybieranie SWOICH przedstawicieli. Albo trzeba zmienić konstytucję i dopasować do rzeczywistości pisząc w punkcie 4. „Naród sprawuje władzę w państwie poprzez przedstawicieli kilku kilku partyjnych sukinsynów”.

  76. snakeinweb
    11 czerwca o godz. 13:43 1796

    Nawet do rady gminy trzeba zebrać podpisy i utworzyć komitet wyborczy albo podpiąć się pod jakąś partię. Sam pojedynczy obywatel zostanie wyśmiany. No, ale ten system tworzył demokrata p. Celiński.

  77. @ takei-butei

    Tu akurat nie masz racji, bo w samorządach generalnie, czasem lepiej czasem gorzej zasady demokracji są zachowane. W dużych miastach partyjniactwo sobie zapewniło nieuprawnione fory i to może podlegać zastrzeżeniom. Ale generalnie demokracji na poziomie lokalnym ja nie kwestionuję i biorę z zasady udział w lokalnych wyborach. Zupełnie inaczej niż w wyborach do Sejmu i do Europarlamentu, gdzie zasady demokracji są całkowicie zdeptane i mamy z do czynienia z pełną dyktaturą partyjnych sitw. Te wybory kwestionuję i je bojkotuję. Jak w PRL-u.

  78. W weekendowym wydaniu DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ znaleźć można dobry artykuł o Matthew Tyrmandzie, synu słynnego Leopolda. Oto malutkie fragmenty:

    „Piotr Kraśko – pseudo-dziennikarz, robiący loda politykom.
    Rafał Woś – marksista o mentalności czterolatka.
    Tomasz Piątek [z GAZETY WYBORCZEJ – grzerysz] – „piece of shit”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „kawał stolca” [raczej „kupa gówna – grzerysz].
    Tak Matthew Tyrmand podsumowuje dziennikarzy….

    O rządzie PO od dawna wypowiadał się krytycznie, w najlepszym przypadku w taki sposób:
    „Ostatnio, obserwując „intelektualne elity” obecnego rządu, jak minister Rostowski, który stworzył plan nacjonalizacji OFE, przewracało mi się w żołądku (to z wywiadu dla Fundacji Sapere Aude ze stycznia 2014.). Rok temu w wywiadzie dla „Super Ekspressu” bardzo ostro pojechał po „Gazecie Wyborczej”, która przecież jeszcze niedawno robiła mu sporą reklamę: „Stalin, widząc peany „Wyborczej” na cześć rządu, musiałby się zarumienić”….

    … w Nowym Jorku na czele grupy Polonii, wśród której część była przebrana za ośmiorniczki, nawiązując do niesławnych taśm, przywitał byłego ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego transparentami z hasłami: „Radek zdradek”, „Radek, swoje mądrości wygłaszaj nad Renem i Wołgą”….

    … a to wrzuci selfie z Wrocławia na tle kamienicy z namazanymi napisami: „PO to k…” i „Je… KOD”, i dodatkowo opatrzy je jakże eleganckim #SuckItDutkiewicz….

    „Dla Polski lepiej, żebym miał jakiś wpływ na to, jak jest postrzegana, a nie by decydowały o tym tylko takie mainstreamowe media jak CNN, BBC, „Economist”, „FT” [„Financial Times” – grzerysz] , umniejszając Polskę w oparciu o przekaz rozpowszechniany przez Zdradka i Applefarud [Sikorskiego i jego żonę Applebaum – grzerysz].

  79. PS.
    Same podpisy, o ile wymaganie to jest rozsądne i nie służy blokowaniu dostępu ludzi do stanowisk nie jest sprzeczne z zasadami demokracji. To jest pewien środek organizacyjny, który podobnie jak depozyty może być wymagany. Mówi o tym punkt 1.3 w wytycznych Komisji Weneckiej w dokumencie Kodeksie Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych

  80. Na blogu Adama Szostkiewicza pojawił się felieton podpisany „adminpolityka”:

    „Anatomia dialogu
    adminpolityka

    Co rusz ktoś ze strony, nazwijmy ją – niepisowskiej, przekonuje, że z pisowcami należy rozmawiać, bo przecież nie da się żyć w tak podzielonym społeczeństwie.
    Inny argument za dialogiem jest zwykle taki, że przecież „byliśmy głupi”, nasi faworyci polityczni się skompromitowali i może Polska faktycznie jakiejś zmiany na lepsze potrzebuje.
    Kto był głupi, nie powiem, ale na pewno nie ci, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za odrodzone niepodległe państwo polskie. Co do zmiany, to zmieniać trzeba tylko to, co naprawdę powinno być zmienione.

    Jestem za dialogiem. Wiem, że wielu ludzi głosujących na PiS miało po temu dobre powody. Dziś niektórzy z nich zaczynają mieć jednak wątpliwości i tym trzeba podać pomocną rękę, a samemu wysłuchać ich opowieści. Może dojdziemy do jakiegoś wspólnego minimum naprawczego.

    Ale uważam, że jest też grupa, z którą dialog nie ma większego sensu. Myślę o pisowskim twardym jądrze w polityce, parlamencie i mediach publicznych. Ci ludzie są niezdolni do dialogu, który zakłada, że nikt nie ma monopolu na prawdę, a wielość opinii jest dobra.
    Codziennie przybywa obelg i insynuacji pod adresem opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej. W zależności od tego, którą nogą wstał pan Kaczyński, raz na celowniku jest Nowoczesna, raz PO, raz KOD. Raz słyszymy o komunistach i złodziejach, za chwilę o pełniących obowiązki Polaków, zaraz potem o agentach obcych interesów.
    Nie zdarzyło mi się usłyszeć od prezesa ani jednego słowa dialogowego, a jego mowy publiczne są zawsze konfrontacyjne. Prezes piętnuje mowę nienawiści, nie widząc jej we własnych wystąpieniach i w wystąpieniach polityków i zwolenników PiS. Piętnuje rzekomy przemysł pogardy i pedagogikę wstydu, a nie widzi jej prawdziwych przejawów po stronie obecnej władzy. Jak z kimś takim dialogować?

    Weźmy inny przykład. Niedawno POLITYKA wydrukowała wywiad Rafała Wosia z prawicową blogerką Kataryną. Miał to być przykład, że dialog z stroną propisowską jest możliwy. I co? Blogerka doczekała się fali hejtu głównie ze strony propisowskiej.
    Hejterzy zignorowali racjonalną krytykę pisowskiej prawicy, skupili się na obelgach pod adresem blogerki. Zero gotowości do merytorycznej refleksji, nawet w tak ostrożnej wersji, jaką przedstawiła Kataryna. Jedna jaskółka wiosny nie czyni”.

    Przypomnę może drobny kawalątek wywiadu Wosia z Kataryną:

    „Głosowała pani na PiS?
    – Tak.

    I żałuje pani?
    – To jest trochę bardziej skomplikowane.

    Ja się nigdzie nie spieszę.
    – Nie wyprę się, że do PiS mi najbliżej, ale głównie dlatego, że to jedyna partia, której przeszkadzają wady III RP i – przynajmniej w deklaracjach – chce ją gruntownie naprawiać”.

  81. @ grzerysz
    Prosiłem już żebyś poszedł sobie na jakieś wysypisko śmieci z tym twoim śmieciowym spamem, śmieciarzu.

  82. Oh, snakeinweb uzyskal wsparcie przez takei-butei. Moze bedzie z niego nawet follower 😉

  83. @jakowalski
    11 czerwca o godz. 13:02

    Ja jeszcze poczekam z ostateczna ocena. Mam na razie 3 kryteria:
    – czy nastepne wybory sie odbeda
    – czy beda demokratyczne (opozycja bedzie dopuszczona, beda tajne, wolne i niezafalszowane)
    – i czy obecna wladz ja odda, jezeli przegra

  84. Na http://katowice.wyborcza.pl/:

    Kazimierz Kutz: „Trwa festiwal gadulstwa politycznego, którego nikt nie słucha”

    „Tam gdzie trzeba jest już zakładane i wiązane z odejściem prezesa Rzeplińskiego. Będziemy wtedy kupować choinki i czynne już będą ślizgawki dla dzieci. Węgry to stara koszula i klakson bez dźwięku. Muszą być pominięte. Teraz nam potrzebne wsparcie, bo Pan Bóg wszedł boso na nasze drogi.

    Znów trzeba będzie zadbać o zapasy na zimę

    Moim zdaniem, gdy dojdzie do odpływu Anglii, ujawni się i nasze odejście z UE. I znów trzeba będzie zadbać o zapasy na zimę. Niemcy i Francuzi uwikłani w walkę z naporem muzułmańskim też stracą napęd i przylgną do siebie, a cała Europa ugrzęźnie w przepychankach z populizmem. I nastąpi erupcja autorytaryzmów.

    Znów modne będą wąsy i dziarski krok na żelaznych podkówkach. Dlatego PiS tak nieustannie i namiętnie utwardza i uklepuje swój elektorat, i czeka na bieg wypadków, a te, co nadchodzą, wymuszą nowe podziały w Europie. Rozstrzygające będzie wyjście Wielkiej Brytanii z UE. To będzie wstrząs o skutkach kataklizmu. Zwłaszcza że niejasna jest sytuacja w USA. Gdy tam do władzy dojdzie stary osioł, Polska stać się może w Europie narodowym „flagowym statkiem”, wespół z byłymi państwami socjalistycznymi. Przyżeglują dwa miliony Polaków z Anglii i Niemiec. Nie przyjadą z modlitwą, a gniewem. To nasza najbliższa perspektywa, w której wiele się wyjaśni i nieodwracalnie zmieni. Moim zdaniem nie na lepsze.

    Festiwal gadulstwa

    Ale jest ruch obywatelski, rozrasta się i pęcznieje, więc Polska znów może się stać miejscem starć świata wartości. Tych sarmackich i dzisiejszych. PiS chce wrócić do Polski sprzed rewolucji francuskiej, co wydaje się absurdalne. Ale próbować zawsze może. Inni Polacy chcą żyć w Europie, w wolności wszelakiej w szerokim świecie, ale bez trumien Romana i Józefa. Póki co w mediach odbywa się festiwal gadulstwa politycznego, którego nikt nie słucha. A ci drodzy i żywi chodzą po ulicach swych miast i gaworzą.

    Ostatnio, mimo choroby, jechałem spod Warszawy do Gliwic. Od Siewierza jechaliśmy małymi miejscowościami w stronę Gliwic. Leżałem półżywy i patrzyłem na umykający pejzaż. Był zupełnie pusty – ani reklam, ani samochodów, ani człowieka. Byłem w gorączce i może dlatego wydawało mi się, że wszyscy stąd gdzieś wyjechali. Wszystko schludne, zadbane i pozamiatane. Dopiero od Tarnowskich Gór zobaczyłem ludzi. Ale myślę sobie: po co żyć w takiej Polsce, jaką nam szykują; takiej smutnej, jak ten wielokilometrowy ciąg pustych miasteczek, przez które jechałem, o ślicznych, staropolskich nazwach? Po co bawić się w starych atrapach, jeszcze na drewnianych kółkach? Niech to robią te młode głupki na użytek państwowych telewizji.

    Polska nie nadaje się już na kompost Rosji

    Udawanie westernów było głupie, ale miało swoje obyczajowe konwencje. Udawanie leśnej partyzantki i szukanie grobów nie prowadzi do przyszłościowej inwestycji. Stawiam na agraryzm, hodowlę baranów i innych wiejskich zwierząt, wspólne gotowanie pod gołym niebem, szturchanie babci w żebro, by zrobiła przedwczorajszy żur. Frasyniukowi dać namysł, by we właściwym momencie stanął na czele normalnych kobiet i mężczyzn, by dołożyć komu trzeba, bo Polska nie nadaje się już na kompost Rosji bądź na niewyleczone wodogłowie Kaczyńskiego. Dać mu trochę czasu na pomyślunek i dobrać mu paru mężczyzn, bez przygotowania uniwersyteckiego.

    Ślązacy wezmą swoje ławeczki, usiądą na wzgórku i będą patrzeć, jak Polska się naprawia”.

  85. Po debilnym wywiadzie profesora Zbigniewa Mikołejki dla GAZETY WYBORCZEJ teraz mamy list czytelnika do znanego filozofa religii.
    Autor rozpoczyna wyjątkowo grafomańsko ale potem jest dużo lepiej…

    Dzień dobry, Edku [LIST]
    Bartek Lisowski 11.06.2016 01:00

    „Wielce Szanowny Panie Profesorze,

    piszę do Pana nocą. Kraków śpi, śpią moja żona i syn. Ja także chciałbym spać – już niedługo życie znów o sobie przypomni i boję się, że zastanie mnie niegotowym. Nie śpię. Piszę do Pana.

    Myślę o tym, co mówił Pan w rozmowie z Aleksandrą Klich, i zastanawiam się, czy rezygnuję teraz z przyrodzonej wolności, czy przeciwnie – korzystam z niej. Rezygnuję, jeśli emocjonalną konieczność (muszę zareagować!) maskuję złudzeniem racjonalności (powinienem to zrobić). A jeśli korzystam, to głupio, wierząc w coś, o czym wiem, że nie jest warte wiary. Tak czy owak ta noc – ten list – jest chwilą Pańskiego triumfu: tak, wszystko sprowadza się do odpowiedzialności.

    Mówi Pan, Profesorze, że „formacja rządząca dała upust (…) wolności od”. I oto niektórzy oddychają z ulgą, bo już nic nie muszą. Dobry tatuś wyrówna krzywdy i zrobi im raj na ziemi. Ludzie ci „mają w nosie (…) naszą wolność” – a nasza, Pańska, jest wolnością do – i chętnie z niej rezygnują za 500 złotych miesięcznie. I za szansę odwetu – a macie! Ci ludzie, czyli „wózkowe, Edkowie, kibole, nieudacznicy, pokrzywdzeni: starzy, odrzuceni, zaniedbani”. Ci ludzie, Profesorze. Ot, cały problem.

    Ci ludzie nie wzięli się znikąd. Istnieli na marginesie Pańskiej i mojej wolności przez ostatnich 26 lat. Jedni tak samo wolni, inni – wolni mniej lub wcale. Każdego dnia – a 26 lat to grubo ponad 9000 dni – mogliśmy wzmacniać w sobie i w nich Człowieka, a umniejszać Edka – też: w sobie i w nich.

    Mogliśmy tworzyć kulturę, która uchroniłaby Polaków przed cynizmem i otępieniem, a Europę – przed zdradą ideałów, w które umówiono się kiedyś uwierzyć, byle już nigdy na tym kontynencie nie zapłonął ogień krematoriów.

    Mogliśmy mieć wątpliwości i pytać, badać, uczyć i wychowywać, dawać szansę tym, co jej potrzebowali, budować wspólnotę i otaczać ludzkim ciepłem dzisiejszych nieudaczników, gdy bezradność, strach, słabość lub zły los skazywały ich na bycie ani zimnym, ani gorącym.

    Mogliśmy zaszczepić im naszą miłość do książek – i mogliśmy sięgnąć po ich książki, uczyć się ich języka, kiedy powstawał, i stale kwestionować nasze i ich przekonania, szukać, znajdować, tracić – razem.

    Mogliśmy chociaż nie przegapić momentu, w którym ludzie dzielący Polaków na lepszy i gorszy sort zaczęli zyskiwać poklask.

    Mogliśmy… A co możemy? Możemy zapytać: na co Polsce zdała się wewnętrzna i zewnętrzna wolność Zbigniewa Mikołejki? Na co Polsce zdała się moja wewnętrzna i zewnętrzna wolność? Na co zdała się Polakom, także tym, którzy nie chodzą na marsze KOD-u, nie uważają Jarosława Kaczyńskiego za największego szkodnika po 4 czerwca 1989 roku.

    Może ma to jeszcze jakiś sens. Choćby taki, który to, co jest, wiąże z odpowiedzialnością za to, co było lub czego nie było. Taki, który – jak pisał Saint-Exupéry – nawraca i umacnia nadzieję.

    Wciąż nie wiem, czy ten list jest manifestacją mojej wolności, czy tylko jej złudzeniem. Mimo to Syzyf jest zmęczony, ale proszę go sobie wyobrazić szczęśliwym.

    Pozdrawiam Pana, Profesorze”.

  86. @ mały fizyk
    Ty się martw o swój sojusz z Kaczyńskim i Macierewiczem z którymi bronisz ramię w ramię tego ruskiego kołchozu i władzy partyjnych siepaczy jak niepodległości.

    No i o to aby Konstytucja w Polsce była szmatą, którą można sobie tylko podetrzeć tyłek.

  87. mały fizyk
    11 czerwca o godz. 15:51 1803

    Aaaa, czy skłamałem?

  88. snakeinweb
    11 czerwca o godz. 15:12 1798

    Jakie zasady demokracji? Te, że musisz uzyskać podpisy, że musisz założyć komitet albo podpiąć się pod partię? A dlaczego nie możesz, ot, tak sobie siebie samego zgłosić, tylko musisz stworzyć kolektyw?

  89. grzerysz
    11 czerwca o godz. 16:37 1805

    O, Kutz nawet ciężko chory ma dość sił, aby kopać Polskę i Polaków.

  90. @ takei-butei
    Same podpisy nie są tworzeniem kolektywu w przeciwieństwie do podpinania się pod partię.

    To jest środek czysto techniczny służący tylko temu, żeby odsortować ludzi, którzy nie biorą swojego kandydowania poważnie. Społeczeństwo ma prawo oczekiwać, że ci co kandydują mają szczere intencje i są gotowi podjąć realne działania, by uczestniczyć w wyborach.

    Alternatywą, moim zdaniem dużo lepszą są niewielkie kaucje wyborcze, które są zwracane, jeżeli kandydat uzyskał określoną liczbę głosów.

    Bez takich mechanizmów wielu żartownisiów by się zgłaszało do wyborów, by nic nie robić, ale by zająć miejsce na kartach do głosowania. Tylko te karty mogłyby wyglądać jak książki telefoniczne i uniemożliwiłby praktycznie rozsądny tryb głosowania. Nie mówiąc już o kosztach.

    Wymogowi podpisów nie można nic zarzucić, o ile jak już wspomniano jest on rozsądny i nie ma charakteru zaporowego.

  91. Snakeinweb
    Tu nie chodzi przecież o to, co było w PRL-u, a o to, co jest dziś. Co ci zresztą z tego, że twoja kandydatura zostanie zarejestrowana, skoro nawet ten przysłowiowy pies z kulawą nogą na ciebie nie zagłosuje? Poza tym, to wyobrażasz sobie jak by wyglądały karty do głosowania, jeśli każdy pełnoletni Polak, albo nawet „tylko” 10% z nich zgłosiło swoje kandydatury na posłów i senatorów? Przecież wtedy głosowano by albo na kandydatów z samego początku owej listy, albo też na osoby przypadkowe, jako że olbrzymia większość nazwisk kandydatów nic by wyborcom nie mówiła.
    I odczep się, proszę, od Białorusi czy Korei Północnej. To są niezależne państwa, i mogą one mieć taką ordynację wyborczą, jaką chcą. Żadna Komisja Europejska czy też Azjatycka nie będzie im narzucać tego, jak ma wyglądać ich ustrój, i dobrze.
    I raz jeszcze się pytam ciebie, jak by w praktyce wyglądało głosowanie, jeśli każdy uprawniony do tego obywatel (albo nawet „tylko” te ich 10% ) zgłosiłby swoją kandydaturę na posła czy senatora? Jak widzisz, Diabeł zawsze siedzi w szczegółach…

  92. snakeinweb
    11 czerwca o godz. 18:55 1811

    To niczego nie zmienia, dowcipnisie też się podpinają pod partie i także tworzą komitety, bez trudu zdobywają podpisy…

  93. Snakeinweb
    W Australii istnieje wymóg wpłacenia kaucji ze strony kandydata do parlamentu i oczywiście ma on charakter zaporowy. Ta kaucja to jest 1000 dolarów do izby niższej, a 2000 dolarów do izby wyższej, która przepada, jeśli kandydat nie przekroczy progu 4% głosów w swoim okręgu wyborczym. Niby te $1000 czy $2000 to nie jest za dużo jak na Australię, ale wyraźnie są tu jednak preferowani bogacze. Przecież bezrobotnego Australijczyka, z zasiłkiem nieco tylko ponad 1000 dolarów na miesiąc na pewno nie będzie na to stać, a dla milionera to jest tyle co nic. Widać tu jest więc doskonale, jak wygląda klasowy charakter tzw. demokracji w kapitalizmie.
    Poza tym, to taki kandydat musi zebrać co najmniej 100 podpisów osób uprawnianych do głosowania, co nie jest łatwe, szczególnie, jeśli ktoś mieszka na tzw. outback’u („zadupiu”) w odległej miejscowości, z mniej niż 100 mieszkańców, co w Australii wcale nie jest tak znów rzadkie.

  94. Mały Fizyk
    Tak samo jak w PRL-u, nie mam dziś praktycznie żadnego wpływu na to, kto mną rządzi, a więc nie za bardzo podniecam się tym:
    – czy następne wybory się odbędą,
    – czy będą one. demokratyczne (czy opozycja będzie do nich dopuszczona, czy będą one tajne, wolne i niesfałszowane) i
    – czy obecny rząd odda władzę, jeżeli je przegra.
    Przecież to wszystko nie ode mnie zależy, a od plutokratów z Berlina, Brukseli i innego Washington’u DC czy też NYC.
    Pozdrawiam

  95. @snakeinweb

    Z pana taki demokrata jak ja jestem wielbicielka Kaczyńskiego. Nawiasem mówiąc – raczej trudno nazwac go zerem:))))

  96. Jak donosi http://www.tvn24.pl:

    „Jakub Kornhauser laureatem Nagrody im. W. Szymborskiej”

    „Poeci Jakub Kornhauser i Uros Zupan zostali laureatami tegorocznej, przyznanej po raz czwarty, Nagrody im. Wisławy Szymborskiej. Nazwiska laureatów ogłoszono w sobotę wieczorem podczas gali w Operze Krakowskiej. Razem ze słoweńskim poetą Urosem Zupanem nagrodzeni zostali tłumacze jego wierszy na język polski – Miłosz Biedrzycki i Katarina Salamun-Biedrzycka.

    Po 100 tys. zł dla zwycięzców Jakub Kornhauser został nagrodzony za tom „Drożdżownia” (WBPiCAK Poznań). Otrzymał 100 tys. zł nagrody. Urosowi Zupanowi nagrodę przyniósł tom „Niespieszna żegluga” (Instytut Mikołowski). W przypadku zagranicznego laureata nagroda została podzielona – 50 tys. zł dla Urosa Zupana i 50 tys. zł dla jego tłumaczy. Laureaci otrzymali także statuetki będące przestrzennym przedstawieniem wyklejanki Wisławy Szymborskiej. Jakub Kornhauser (rocznik 1984) jest poetą, tłumaczem i doktorem literaturoznawstwa. Napisał trzy tomy poetyckie. Za najnowszy z nich „Drożdżownia” został także nominowany do Orfeusza – Nagrody im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Jest synem znanego krakowskiego poety, krytyka literackiego, tłumacza i literaturoznawcy – Juliusza Kornhausera [powinno być Juliana Kornhausera – grzerysz]. Jego siostra, Agata Kornhauser Duda jest małżonką obecnego prezydenta Polski – Andrzeja Dudy. Podział nagrody na dwie kategorie – za tom wydany oryginalnie po polsku oraz za tom przełożony na język polski dla autora i tłumaczy – jest nowością tegorocznej, czwartej edycji Nagrody. Organizatorem konkursu jest Fundacja Wisławy Szymborskiej. Nagroda, która ma służyć popularyzowaniu poezji, została ustanowiona na mocy testamentu zmarłej 1 lutego 2012 r. noblistki.”

    PS.
    Julian – nie Juliusz – Kornhauser jest żonaty z polonistką Alicją Wojną-Kornhauser i ma dwoje dzieci. Córka Agata w 1994 została żoną Andrzeja Dudy. Syn, dr Jakub Kornhauser, jest literaturoznawcą (filologia romańska), nauczycielem akademickim Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczem i poetą.

  97. @grzerysz
    Wybacz ale nie bardzo rozumiem, po co zamieszczasz sążniste cytaty zamiast skupić się na ich komentowaniu.

  98. @mag
    11 czerwca o godz. 23:06 1818

    Po pierwsze, po to aby mogli się także z nimi zapoznać inni – linki czasami nie dają dostępu do treści.

    Po drugie, te „sążniste cytaty” to z reguły coś z czym się absolutnie zgadzam i to jest właśnie mój komentarz do aktualnej sytuacji – patrz np. artykuł Głowackiego z „Polska. The Times” sprzed tygodnia.
    Są też przypadki gdy „sążniste cytaty” pojawiają się wtedy gdy się z nimi zupełnie nie zgadzam albo chcę wykazać zakłamanie i hipokryzję ich autorów (np. sporo artykułów czy komentarzy z GAZETY WYBORCZEJ albo POLITYKI) – i to też jest mój komentarz.

  99. @@mag
    11 czerwca o godz. 23:06 1818

    Czasami „sążnisty cytat” pochodzi z artykułu albo komentarza, z którym się zupełnie nie zgadzam ale pod tym tekstem pojawiło się już kilka wpisów internautów, które wyrażają dokładnie to co i ja myślę. Wtedy przytaczam i te parę opinii innych.

  100. @snakeinweb
    11 czerwca o godz. 17:49

    Ty lepiej nie graj w Totka, bo marnie zgadujesz.

  101. @jakowalski
    11 czerwca o godz. 20:47

    To mi sie w demokracji bardzo podoba, ze kazdy moze miec swoje kryteria i nie musi za to siedziec.

  102. @takei-butei
    11 czerwca o godz. 18:16

    Kutz nie kopie Polski i Polakow, tylko durniow i dupakow 😉

  103. „…w odległej miejscowości, z mniej niż 100 mieszkańców, co w Australii wcale nie jest tak znów rzadkie.”

    Dla ogolnej informacji o znaczeniu „zadupia” w Australii.

    Australia ma ok. 23,6 mio. obywateli. Z tego ok. 15,5 mio. zyje w miastach ponad 0,4 mio. http://de.statista.com/statistik/daten/studie/200639/umfrage/groesste-staedte-in-australien/
    W outback zyje ok. 0,7 mio. czyli ok. 3%, en.wikipedia.org/wiki/Outback#Population

  104. Mój kolejny komentarz do aktualnej sytuacji w kraju. Tym razem może mniej „sążnisty cytat” z artykułu psychologa społecznego pracującego w Instytucie Psychologii PAN oraz na Uniwersytecie SWPS.

    Mniej miłości do wolności?
    Prof. Krystyna Skarżyńska

    „… Niekompetentni w demokracji

    Im dalej było od tej pięknej czerwcowej niedzieli i im bardziej upewnialiśmy się w swojej wolności, wzmocnionej przynależnością do Unii Europejskiej i NATO, tym słabiej demokratyczne władze uwzględniały potrzeby obywateli, którzy stawali się z jednej strony bardziej wolnościowi, a z drugiej – żyjąc w coraz bardziej otwartym świecie – dostrzegali różnice w jakości życia, w tym w świadczeniach socjalnych państwa.

    Jednocześnie w przeważającej części społeczeństwa mało było obywatelskiej gotowości do patrzenia na ręce kolejnym demokratycznie wybranym ekipom i aktywności na rzecz rozszerzania sfery wolności i respektowania praw człowieka. I coraz mniej codziennej ludzkiej uważności, dostrzegania kłopotów i potrzeb innych ludzi, empatii dla tych, którzy są inni od nas. Zarówno dla tych, którzy byli w dużo gorszej sytuacji życiowej nie tylko z powodu własnych słabości, ale także z powodów systemowych czy losowych, jak i tych, którzy byli od nas lepsi – odnieśli wielkie sukcesy dzięki przedsiębiorczości, talentowi, pracowitości.

    Demokracja i kapitalizm uczyniły wielu z nas egoistami wolnymi od społecznych i obywatelskich zobowiązań, dbającymi o własne dobro bez oglądania się na innych, nawet za cenę strat ponoszonych przez innych….

    W centrum uwagi elit politycznych III RP były raczej wolności ekonomiczne niż troska o respektowanie praw i wolności jednostek. W rezultacie „urynkowiono” wszystko, co się dało, także te sfery życia społecznego, dla których zysk nie powinien być głównym celem działania. Kultura, nauka, sztuka, medycyna nie tyle miały wzmacniać jednostkę – poszerzając zakres jej osobistej kontroli nad otoczeniem, czyli osobistą wolność – ile przynosić zysk finansowy.

    Demokratyczne państwo niewystarczająco dbało (a może nawet wcale się tym nie interesowało) o rozwijanie prodemokratycznych potrzeb i umiejętności, takich jak dostrzeganie potrzeb innych ludzi, różnych punktów widzenia, wyobraźnia, tolerancja, umiejętność prowadzenia sporów, współpraca, społeczne zaufanie, obywatelska aktywność. To ostatnie raczej było niszczone przez kolejne rozczarowania, których dostarczali nam rządzący”.

  105. mały fizyk
    12 czerwca o godz. 1:13 1823

    Nazywa tych durniów i dupaków z imienia i nazwiska?

    A, leczył się nie na swoim ukochanym Śląsku, lecz w znienawidzonej przez siebie Polsce? Czyżby w szpitalu dla panów i bez kolejki, nie tak jak przypadkowe społeczeństwo?

  106. grzerysz
    11 czerwca o godz. 22:32 1817
    Dla ścisłości filologia RUMUŃSKA a nie romańska.

  107. W weekendowym wydaniu DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ bardzo pozytywna recenzja książki Grzegorza Malinowskiego „Nierówności i wzrost gospodarczy” napisana przez Rafała Wosia – jednego z najinteligentniejszych i najbardziej oczytanych polskich dziennikarzy:

    „Woś: Nierówności zagościły pod strzechami”

    Artykuł zaczyna się tak:

    „Temat nierówności zaczął w końcu wdzierać się do rodzimej dyskusji o ekonomii. I dobrze, bo w naszym neoliberalnym raju zbyt dużo było przyzwolenia na rozjeżdżanie się społeczeństwa.

    Takie nazwiska, jak Piketty, Saez czy Atkinson, i u nas zaczynają gościć pod strzechami. A ich „herezje” nie budzą już takiego oporu jak kiedyś. Niech państwo spróbują powiedzieć dziś głośno i w towarzystwie, że „kapitalizm i rynek pozostawione samemu sobie generują nierówności majątkowe” albo „nierówności mają negatywny wpływ na rozwój gospodarczy”. Jeszcze dziesięć czy nawet pięć lat temu wygłaszający je śmiałkowie mogli mieć pewność, że zostaną wzięci za nieszkodliwych idiotów, którymi nie należy sobie przesadnie zawracać głowy. A dziś? Dziś napotkacie raczej życzliwe zainteresowanie. Może nawet ktoś was poklepie po plecach i powie coś w stylu „nawet ekonomia wreszcie przejrzała na oczy”. I to jest właśnie miara zmiany, która się dokonała w głównym nurcie debaty w minionych kilkunastu miesiącach. Również w Polsce”.

    Pod koniec recenzji Woś informuje, że Malinowski stworzył indeks Janka Muzykanta, bohatera opowiadania Henryka Sienkiewicza, w którym tytułowy bohater z powodu biedy i braku zrozumienia dla jego ambicji nie może rozwinąć swoich talentów, zbierający w sobie wiele ekonomicznych wskaźników takich jak długość życia, wydatki rozwojowe, edukacja.

    „Pozwalają one odpowiedzieć na pytanie, w których krajach taki Janko Muzykant miałby dziś największe szanse się przebić, a gdzie musiałby pozostać smutną ofiarą niskiej międzyklasowej mobilności, o której ktoś może napisze łzawe opowiadanie (ale pewnie raczej nie napisze). Polska znajduje się w tym zestawieniu dokładnie między Tunezją i Kubą”.

    Tak, jesteśmy w tym zestawieniu „dokładnie między Tunezją i Kubą”…

    Te niezbyt długie cytaty to mój kolejny kamyk wrzucony do ogródka bezkrytycznych apologetów okresu „sukcesu transformacji”.

  108. @jasny gwint
    12 czerwca o godz. 9:42 1827

    Oj, chyba ci się trochę pomieszało…

    Jakub Kornhauser jest adiunktem w Instytucie Filologii Romańskiej UJ i prowadzi zajęcia m.in. z Historii literatury francuskiej, Klasyków kinematografii francuskiej, hiszpańskiej i włoskiej, Kultury Europy Środkowej, Wstępu do studiów literackich (filologia romańska) ale też Wstępu do studiów literackich (filologia rumuńska)…

    Natomiast jego ojciec, Julian Kornhauser, jest znawcą i tłumaczem literatury serbskiej i chorwackiej – magisterium zdobył na Uniwersytecie Jagiellońskim z serbistyki i kroatystyki.

  109. Grzerysz
    Teraz to Kornhauser senior jest także znawcą literatury w języku bośniackim! 😉

  110. Mały fragment z wywiadu z Krystyną Jandą:

    „Krystyna Janda: Najlepiej czuję się na scenie, w życiu gorzej”
    Piotr Najsztub

    „… A jak pani studiujący synowie reagują na tę rzeczywistość?

    – Jeden studiuje amerykanistykę, drugi chemię. Ten chemik mówi, że na jego wydziale nikt nie pali i wszyscy są sympatykami PiS-u. Że inne poglądy mają tylko niektórzy wykładowcy, naukowcy. Ten z amerykanistyki mówi, że palą i właściwie nie rozmawiają o Polsce, rozmawiają o świecie i on tak naprawdę nie wie, jakie mają poglądy.

    Pani została aktorką w czasach, kiedy to był nie tylko zawód, ale i posłannictwo. Oczekiwaliśmy od aktorów, że będą nie tylko wielkimi aktorami, ale też będą kimś.

    – Ludźmi.

    Ludźmi, i to na dodatek mądrzejszymi od nas.

    – No tak. Przepraszamy.

    Że będziemy się mogli od nich czegoś dowiedzieć. Ten etos nawet nie umiera, bo jakoś tak zdechł po prostu. Więc dziś młody człowiek, który zdaje do szkoły aktorskiej, jaki powinien być?

    – Wysportowany i szczupły. I przystojny. Bo tacy są potrzebni. Albo bardzo charakterystyczny i twardy. Ale to jest zawód w tej chwili bardzo użytkowy, zrobiły się takie czasy….

    Raz chciałam nawet po dziesięciu czy ośmiu godzinach wyjść z teatru, ale mój syn mi nie pozwolił, powiedział: „Nie, zostańmy do końca”. Facet leżał goły na krześle i mówił monolog, nie wiem o czym, bo nie zrozumiałam. Miał złą dykcję i słabą emisję”.

    Tak, aktor „ to jest zawód w tej chwili bardzo użytkowy, zrobiły się takie czasy”…

    Dotyczy to też chyba pisarzy, dziennikarzy, kabareciarzy, piosenkarzy i wielu innych profesji…

  111. grzerysz
    12 czerwca o godz. 10:13 1829
    A jednak RUMUŃSKA. Znam od samego źródła.

  112. A wracając jeszcze na chwilę do wywiadu z Krystyną Jandą i jej odpowiedzi na pytanie jaki powinien być dzisiejszy kandydat do szkoły aktorskiej („Wysportowany i szczupły. I przystojny. Bo tacy są potrzebni”) – Holoubek i Łomnicki by się zdecydowanie nie załapali; tacy nie są teraz potrzebni…

  113. Mały Fizyk
    1. Pewien jesteś, że w demokracji kazdy może mieć swoje kryteria i nie musi za to siedzieć? A co jeśli ja mam kryteria antydemokratyczne i chcę demokracje zastąpić n.p. merytokracją? Nie pójdę wtedy za kratki, za próbę obalenia konstytucji siłą?
    2. Miasta ponad 400 tys. mieszkańców to są w Australii często tylko duże wsie, z bardzo rozrzuconą zabudową (Newcastle, Gold Coast a nawet i Canberra). Prawdziwe miasta w Australii to są tylko te ponad milionowe, a w takich mieszka tam ok. 63% ludności tego kontynentu:
    Miasto Ludność Ludność jako% całej populacji Australii
    Sydney 4,920,970 20.70%
    Melbourne 4,529,496 19.05%
    Brisbane 2,308,720 9.71%
    Perth 2,039,193 8.58%
    Adelaide 1,316,779 5.54%
    (Wikipedia)

  114. @jasny gwint
    12 czerwca o godz. 10:49 1832

    „A jednak RUMUŃSKA. Znam od samego źródła”.

    Jak po prostu wszedłem na odpowiednią stronę Uniwersytetu Jagielońskiego. Jakub Kornhauser jest adiunktem w Instytucie Filologii Romańskiej.
    Ale filologia rumuńska jest zwykle częścią filologii romańskiej i tak jest właśnie na UJ.
    Na innych uczelniach – np. Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu – „Filologia rumuńska powstała w 1975 r. jako pierwszy w Polsce osobny kierunek studiów”.

  115. Grzerysz
    1. Polska rzeczywistość to jest raczej ten Wolny Najmita Konopnickiej, umierający na wygnaniu albo też Latarnik Sienkiewicza, który z tęsknoty za krajem ojczystym zapomniał o swoich obowiązkach zawodowych niż Janko Muzykant, zresztą tegoż samego Sienkiewicza. Polecam też Sienkiewicza „Za chlebem” – jakże dziś znów to jest aktualne, niestety, 🙁
    2. Rację ma Mag – za dużo zamieszasz tu cytatów…

  116. Grzerysz
    Według Wikipedii, to Jakub Kornhauser zajmuje się między innymi teorią i historią XX-wiecznych ruchów awangardowych, literaturą eksperymentalną i poezją współczesną.
    Według strony UJ, jego zainteresowania naukowe to są: literatura awangardowa, neoawangardowa, eksperymentalna. Teoria literatury. Komparatystyka. Film europejski i sztuki wizualne XX i XXI wieku. Współczesna poezja polska, rumuńska, francuska. Kultura Europy Środkowej. Nowe kierunki badań w humanistyce.
    NIC tam nie ma o języku rumuńskim…

  117. Generalnie
    Widać tu dobrze, na czym polega tzw. demokracja w Polsce – na rządach elit, a właściwie klik. Na przykład Kornhausery i Dudowie na krakowskich wyższych uczelniach. To NIE jest przecież demokracja, a tylko (neo)feudalizm – system, w którym stanowiska i pozycja społeczna są dziedziczone po rodzicach, a nie uzyskiwane dzięki własnej wiedzy i umiejętnościom. 🙁

  118. @grzerysz
    12 czerwca o godz. 6:18

    Podpisuje sie pod analiza Pani prof. Skarżyńskiej. Szczegolnie destrukcyjnym wydaje mi sie to, ze „…„urynkowiono” wszystko, co się dało, także te sfery życia społecznego, dla których zysk nie powinien być głównym celem działania.”

    Oczywiscie tez nie znam sposobu, jak np. osiagnac sprawiedliwosc spoleczna. Ale zdanie sie tu na „niewidzialna reke rynku” bylo jak widac glupota. Ta sama glupota co komunizm, tylko w drugim kierunku.

    Sprawiedliwosc spoleczna nie powstanie sama z siebie. Debata na ten temat (co to jest sprawiedliwosc spoleczna, jak ja mierzyc i osiagnac) ciagnie sie chyba od zarania ludzkosci (chociaz to sie wtedy inaczej nazywalo). No, i niestety rozwiazania nadal nie widac. Ale jezeli sie przestaje na te tematy debatowac, to wynik jest jak widac jeszcze gorszy.

  119. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 11:03 1836

    „za dużo zamieszasz tu cytatów…”

    Jest na to znakomita rada – nie czytać…
    Przecież nie ma takiego obowiązku.

    Zresztą odnoszę wrażenie, że bardzo wielu internautów – również na http://www.polityka.pl – powinno zdecydowanie więcej czytać niż pisać.
    Przypominają mi Lecha Wałęsę – co prawda żadnej książki nie przeczytałem ale dwie napisałem…

  120. @

    „Nie pójdę wtedy za kratki, za próbę obalenia konstytucji siłą?”

    Mam nadzieje, ze ci, ktorzy chca demokracje obalic sila czy przez inne nielegalne metody, pojda za to siedziec. Ale pojda siedziec za nielegalne czyny, a nie za swoje kryteria czy oceny.

    Jak juz Sir K.Popper https://en.wikipedia.org/wiki/Karl_Popper stwierdzil, demokracja ma duzo wrogow (np. anarchistow, komunistow, faszystow itd. itp.). Dlatego ma prawo (a nawet obowiazek) sie przed nimi bronic.

  121. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 11:16 1838

    „stanowiska i pozycja społeczna są dziedziczone po rodzicach, a nie uzyskiwane dzięki własnej wiedzy i umiejętnościom”.

    Jakub Kornhauser niewątpliwie przejął talent po swoim ojcu. Do tego trzeba dodać intelektualną atmosferę domu, dobrze zaopatrzoną bibliotekę itp., itd.
    Nie sądzę więc aby miał problemy z dostaniem się na UJ a następnie zostaniem pracownikiem naukowym na uczelni. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że osiągnął to również „dzięki własnej wiedzy i umiejętnościom”.
    Zwróć uwagę, że jego siostra, Agata Kornhauser-Duda, która ukończyła studia na kierunku filologii germańskiej na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, praktycznie całe życie pracowała jako nauczycielka w liceum.

  122. @grzerysz
    12 czerwca o godz. 9:54

    Gwoli sprawiedliwosci chce przypomniec, ze „Takie nazwiska, jak Piketty, Saez czy Atkinson,…” i o wynikach ich badan redaktor Bendyk pisal w POLITYCE juz przed laty.

    Cieszy mnie, ze te tematy w koncu trafily pod strzechy.

  123. M. Fizyk
    Rowan Atkinson, MSc (Oxon)?

  124. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 13:58

    Chodzi o Sir Anthony Barnes „Tony” Atkinson https://en.wikipedia.org/wiki/Tony_Atkinson
    Ale przeciez to wiesz 😉

  125. Grzerysz
    Wybacz mi proszę, ale ja też mogę być ekspertem, nie gorszym niż dr Jakub Kornhauser, w takich dziedzinach jak na przykład literatura awangardowa, neoawangardowa i eksperymentalna; teoria literatury; komparatystyka; film europejski i sztuki wizualne XX i XXI wieku; współczesna poezja polska, rumuńska, francuska; kultura Europy Środkowej i nowe kierunki badań w humanistyce – z jednym wyjątkiem, czyli poezji rumuńskiej, o której, przyznaję, nie mam nawet zielonego pojęcia. Ale czy akurat jest to ważny temat badań we współczesnej Polsce, kiedy naszymi prawdziwymi problemami są niskie płace a wysokie ceny, wysokie bezrobocie (ukrywane tylko i to dość nieręcznie manipulacją statystykami i definicją bezrobotnego), ucieczka Polaków (głównie młodych) z Polski i zapaść demograficzna?
    2. Przyznaję, ze przegapiłem poezję rumuńską jako zainteresowania naukawe dra Kornhausera juniora. Mea culpa!

  126. Wszystkich internautów z blogu Andrzeja Celińskiego informuję, że właśnie ukazał się najnowszy felieton Daniela Passenta na jego blogu EN PASSANT zatytułowany „ABC – arogancja, buta, chamstwo”.

    Dzięki prezydentowi Dudzie i PiS ten stary oportunista najwyraźniej ożył, dwoi się teraz i troi tak, że chyba nawet nie zauważa swojej śmieszności i braku jakiejkolwiek wiarygodności.
    No, ale parafrazując wypowiedź Krystyny Jandy, najmimordyzm – bo to przecież nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem – „to jest zawód w tej chwili bardzo użytkowy, zrobiły się takie czasy”…

  127. Grzerysz
    Pani Agata może być bardziej utalentowana niż jej brat, ale z różnych powodów nie zrobiła ona kariery naukowej. Może wolała zająć się domem i rodziną, a może były tu inne względy pozamerytoryczne?

  128. Mały Fizyk
    1. A więc przyznajesz, że w tzw. demokracji można iść za kratki z powodu wyznawanych przez siebie poglądów. Przypominam, że w takich n.p. Niemczech od dawna na straży tzw. demokracji stoi tzw. Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV) czyli Federalny Urząd Ochrony Konstytucji, inaczej kontrwywiad Republiki Federalnej Niemiec. Owa agencja kontrwywiadu cywilnego, utworzona i działająca od 1950 roku w Republice Federalnej Niemiec, po upadku Muru Berlińskiego i zjednoczeniu obu niemieckich republik zajmuje się kontrwywiadem i ochroną tajemnicy państwowej w całych Niemczech. BfV został zorganizowany i wzorowany (podobnie jak Federalna Służba Informacyjna BND, zajmująca się wywiadem w Republice Federalnej Niemiec), na strukturach i kompetencjach podobnych do Security Service czyli – MI-5, brytyjskiego kontrwywiadu. Tak wiec. BfV podobnie jak MI5 formalnie nie może dokonywać aresztowań i przeprowadzać rewizji, co zazwyczaj leży w kompetencjach kontrwywiadu danego państwa. Jednakże BfV, podobnie jak Święta Inkwizycja, zleca te brudne zadania innym służbom, na przykład policji, przykładowo Federalnemu Urzędowi Kryminalnemu (BKA), w skład której wchodzi między innymi Grupa Ścisłej Ochrony (ang. The Close Protection Group, niem. Die enge Schutz Gruppe), która ochrania członków konstytucyjnych organów Niemiec i ich zagranicznych gości.. Specjalnie wybrani i wyszkoleni oficerowie tej grupy ze specjalnym wyposażeniem i pojazdami zapewniają więc całodobową ochronę tym, których mają ochraniać przed podległymi im poddanymi (pardon, obywatelami). Przypominam też, że główni konstruktorzy Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji, czyli Stany Zjednoczone i Wielka Brytania, pozwoliły na to, by trzon owej agencji kontrwywiadowczej stanowili naziści, m.in. byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa Sicherheitsdienst (SD), Tajnej Policji Państwowej (Gestapo), oraz oficerowie byłego niemieckiego kontrwywiadu wojskowego (Abwehry). Wśród nich było wielu poszukiwanych zbrodniarzy (większość – b. żołnierze Waffen-SS i Wehrmachtu), którzy wstępując do BfV, BND czy do kontrwywiadu wojskowego MAD kupili sobie wolność i nietykalność. Tyle mamy tej niby-demokracji na tzw. Zachodzie.
    2. Urynkowienie wszystkiego po roku 1989 było reakcją na upaństwowienie prawie wszystkiego w PRLu. Niestety, ale znów, jak w roku 1948 (niesławnej pamięci „bitwa o handel”) mamy w Polsce dominację ideologii nad wiedzą i rozumem. 🙁

  129. Mały Fizyk
    Wolę Rowana, jako że to jest błyskotliwa inteligencja połączona z precyzyjnym rozumem i wiedzą z zakresu nauk ścisłych (hard science). Rowan Atkinson na prezydenta niepodległej Wielkiej Brytanii! Jako fizyk, powinieneś chyba mieć podobne zdanie. 😉

  130. Grzerysz
    Nie bądź złośliwy. Chodzi o to, że trzeba „przewijać” blog przez twoje cycaty. Nie można ich inaczej ominąć. Tak więc można ci postawić zarzuty spamowania i floodingu.

  131. Mały Fizyk
    A poza tym, to cóż trudniejszego dla owych tajnych służb stojących w teorii na straży Konstytucji i Demokracji, aby urządzić prowokację i wsadzić na jej podstawie przeciwnika owej „demokracji” za kratki za same tylko poglądy, które rozpowszechniane, mogą przecież zagrozić władzy obecnych elit, na których straży stoją przecież te wszelakie Urzędy Ochrony Konstytucji, Urzędy Ochrony Demokracji oraz inne tajne służby antyterrorystyczne? Przypominam, że owe służby otrzymały właśnie w Polsce szersze uprawnienia i mogą one korzystać z prowokacji oraz innych działań, niezgodnych z prawem, a więc stoją one de facto ponad prawem. Co to ma wspólnego z wolnością, równością, sprawiedliwością i demokracją?

  132. Mały Fizyk
    Na jakich to naukowych, czyli empirycznie weryfikowalnych („falsyfikowalnych”) podstawach, Popper uznał, że demokracja jest najlepszym ze znanych mu ustrojów i że w związku z tym ma ona prawo (a nawet i obowiązek) bronić się przed jej przeciwnikami? Ja zaś uważam, że on tu zaprzeczył samemu sobie, jako że arbitralnie przyjął on aksjomat o wyższości demokracji nad innymi ustrojami i na tej błędnej z defincji podstawie, błędnie wyciągnął on te swoje, jakże przecież nienaukowe, wnioski. Zapomniał on, że naukowiec bada rzeczywistość, a nie wartościuje zjawisk, które on(a) bada. Niestety, ale Popper praktyk (polityk) nie dorasta nawet do pięt Popperowi-teoretykowi. Został on, nie pierwszy zresztą i nie ostatni, ofiarą zbytniej fascynacji swym własnym intelektem i brakiem samokrytycyzmu…

  133. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 14:37 1851

    Nie przejmuj się.
    Za chwilę w ogóle mnie tu już nie będzie. Czytanie i pisanie komentarzy na blogach – również na http://www.polityka.pl – to w zasadzie czysta strata czasu i może fajne jest to przez kilka pierwszych tygodni na nowym blogu.
    Zupełnie jednak nie rozumiem ludzi, którzy całymi latami „okupują” prawie dzień w dzień często nawet liczne miejsca, choćby na portalu POLITYKI.
    Muszą być bardzo samotni albo niesamowicie się nudzić.
    Zdecydowanie lepiej poświęcić ten czas na dobrą książkę, ambitny film czy też obejrzenie w teatrze interesującego przedstawienia.

    Widziałeś może „Dziady” w Teatrze Narodowym w Warszawie w interpretacji litewskiego mistrza Eimuntasa Nekrošiusa? Jak nie to bardzo gorąco polecam. Naprawdę świetna rzecz. Polacy – z bardzo, ale to bardzo nielicznymi wyjątkami – tak dobrych przedstawień nie potrafią już robić.
    Jako, że już po pierwszych kilkunastu pokazach tego pięknego acz wymagającego spektaklu, zaczyna najwyraźniej brakować widzów – ćwierćwiecze ostrego debilizowania społeczeństwa zrobiło przecież swoje – Teatr Narodowy na przedstawienia w dniach 22, 23, 24 czerwca oferuje bilety w promocyjnej cenie jedynie 45 złotych. Bilety w takiej cenie nie są jednak dostępne w systemie sprzedaży online. Jak informuje Teatr „Warunkiem skorzystania z promocji jest zakup biletów w kasach Teatru lub ich rezerwacja w dniach 14, 15, 16 czerwca”.

  134. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 14:31

    „1. A więc przyznajesz, że w tzw. demokracji można iść za kratki z powodu wyznawanych przez siebie poglądów.”

    P… glupoty. Bo wyraznie napisalem, ze za nielegalne czyny a nie za poglady. A Bundesamt für Verfassungsschutz (BfV) tez sciga czyny (z roznymi wynikami), dziala w ramach prawa i jest kontrolowanym przez parlament (w tym opozycje).

    „Przypominam, że owe służby otrzymały właśnie w Polsce szersze uprawnienia i mogą one korzystać z prowokacji oraz innych działań, niezgodnych z prawem, a więc stoją one de facto ponad prawem. Co to ma wspólnego z wolnością, równością, sprawiedliwością i demokracją?” To juz musisz sie zapytac posla Kaczynskiego. Mozesz tez bedzie opinia Komisji Weneckiej w tej sprawie.

  135. Grzerysz
    OK. 🙂 Ja też chyba za dużo pisuję na tym blogu. Ale cóż, żona się na mnie znów obraziła – nie mam więc nic lepszego do roboty, jako że oszczędności poszły właśnie na zakup i remont mieszkania, a więc mam de facto areszt domowy z przyczyn rodzinno-finansowych. A z teatru wolę jednak operę… Ale kto wie? Może się skuszę na te „Dziady” w Narodowym?
    Pozdrawiam

  136. Mały Fizyk
    1. Tłumaczyłem ci już, że opozycjonistów w tzw. demokracji wsadza się za kratki nie za ich poglądy, ale za coś innego, na przykład za naruszanie innych przepisów prawa, a w razie czego, urządza się prowokację. I co mi też z tego, że tajna policja jest w teorii kontrolowana przez rząd i legalną opozycję, jako że rząd i legalna opozycja reprezentują w tzw. demokracjach praktycznie tę samą opcję polityczną, czyli w przypadku Polski, są one za kapitalizmem?
    2. Co ma tu do rzeczy owa Wenecka Komisja? Czy ona może zmienić polskie prawo? NIE. Problem jest więc taki, że nikt się mnie, obywatela RP, nie pytał, w tej podobno demokratycznej Polsce, o to, czy się zgadzam na większe uprawnienia dla tajnej policji w tym na używanie przez nią tzw. owoców z zatrutego drzewa, czyli dopuszczenie w sądzie jako dowodów oskarżenia materiałów uzyskanych poprzez niedozwolone przez prawo czynności podejmowane przez służby ścigania, a które mają na celu zdobycie dowodów dających podstawę do wszczęcia postępowania karnego. Sposobów na nielegalne zdobycie dowodów jest zaś mnóstwo – może być to np. nielegalne założenie podsłuchu czy też włamanie do mieszkania i podłożenie tam sfałszowanych dokumentów kompromitujących opozycjonistę.

  137. Mały Fizyk
    Grożą nam więc metody śledcze podobnych do stalinowskich, polegających na wielogodzinnych, nocnych przesłuchaniach, podczas których policja i służby przekazują sobie świadków z rąk do rąk i zastraszają ich, że jeśli nie zeznają, jak oczekują przesłuchujący, to trafią do aresztu. Według nowych przepisów, które wyraźnie zakazują tylko zabójstwa, pobicia i nielegalnego pozbawienia wolności, takie metody nie budziłyby już wątpliwości.
    (wyborcza.pl/1,75398,19686930,rzad-chce-zalegalizowac-owoce-zatrutego-drzewa-jako-dowody.html#ixzz4BNCl8jzF)

  138. grzerysz
    12 czerwca o godz. 14:26 1847

    Staruszkowi Passentowi trzeba dać spokój: przez całe życie wspierał dyktaturę proletariatu i miał za to profity, niech więc sobie teraz pofolguje i zwalcza dyktaturę pisowską, zwłaszcza że nic mu nie grozi, więc nabrał odwagi.

  139. jakowalski
    12 czerwca o godz. 14:31 1849

    Znasz zapewne znacznie lepiej ode mnie, historię gospodarczą świata.
    Z wyczytanych przeze mnie informacji, wynika całkiem inny obraz, niż z lansowanego w mediach i uznanego za kanon wzorca.
    Demokracja rozwija się na bazie bardzo restrykcyjnych przepisów, państwowych regulacji, protekcjonizmu, monopoli, wysokich podatków.
    Musi mieć najpierw zapewnioną stosowną bazę produkcyjną, zgromadzony kapitał, za pomocą redystrybucji, zapewniony wysoki standard życia obywateli.
    I oczywiście, MUSI posiłkować się zasobami kolonii, bezlitośnie łupionych na wszelkie sposoby.

    Tymczasem wlepiono ten kit o demokracji i liberalizmie, całej gamie krajów, które nie osiągnęły odpowiedniego poziomu rozwoju.
    Dla których demokracja to proszenie sie o klęskę cywilizacyjną.
    Demokracja to takie nowoczesne opium, stosowane jako środek płatniczy w zamian za srebro i inne zasoby.
    I tak jak w wojnach opiumowych, nieprzyjęcie zapłaty kończy się bombardowaniem niepokornych…..

  140. Wiesiek (12 czerwca o godz. 16:00 – 1860 )
    Otóż to.
    Pozdrawiam.

  141. grzerysz
    12 czerwca o godz. 11:00 1835
    Jakub Kornhauser ukończył filologię RUMUŃSKĄ! I nie wprowadzaj ludzi w błąd. To nie ma nic wspólnego co on dziś robi.

  142. @takei-butei
    12 czerwca o godz. 15:59 1859

    „że nic mu [Passentowi – grzerysz] nie grozi, więc nabrał odwagi”.

    Jak powiedział wiele lat temu Artur Sandauer, „odwaga staniała, rozum podrożał”…

  143. @jasny gwint
    12 czerwca o godz. 16:26 1862

    „Jakub Kornhauser ukończył filologię RUMUŃSKĄ! I nie wprowadzaj ludzi w błąd. To nie ma nic wspólnego co on dziś robi”.

    Ja przecież nigdzie nie napisałem jaką filologię ukończył. Napisałem tylko, że „jest literaturoznawcą (filologia romańska)”.
    I krótka analiza odpowiedniej strony internetowej Uniwersytetu Jagiellońskiego to całkowicie potwierdza.
    Gdzie więc jest to wprowadzanie ludzi w błąd? Tym bardziej, że filologia rumuńska na UJ jest częścią filologii romańskiej a Wikipedia podaje, że młody Kornhauser w „2014 uzyskał stopień doktora nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa na Wydziale Filologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego na podstawie wyróżnionej rozprawy „Status przedmiotu w poezji europejskiego surrealizmu”.
    Przecież literaturoznawcą – chyba nawet w dzisiejszych czasach – nie zostaje się po ukończeniu studiów licencjackich czy magisterskich ale po doktoracie…

  144. Jasny Gwint
    Z czego więc Jakub Kornhauser zrobił magisterium? Z romAnistyki czy też z rumUnistyki? Prowadzi on zajęcia z teorii literatury na filologii rumuńskiej, ale to nie znaczy przecież, że jest on specjalistą od tejże filologii rumuńskiej. Patrz też https://pl.wikipedia.org/wiki/Rumunistyka.

  145. @takei-butei
    12 czerwca o godz. 15:59 1859

    I jeszcze chwila odnośnie Passenta. Odpowiedział mu niedawno internauta „woytek”:

    „woytek
    12 czerwca o godz. 16:45

    „Tymczasem przez media światowe przetacza się fala krytycyzmu wobec polityki naszego (?) rządu, która siłą rzeczy obciąża konto Polski. Spadek zaufania inwestorów do naszego kraju, do złotówki, jest ewidentny.” – to cytat .
    Niech pan redaktor sobie przypomni, że w czasie, gdy był brylantem politycznej felietonistyki , to jakoś nie wspominał w, że fala krytyki wobec PRL-u była stałym repertuarem mediów na zachodzie. Jakoś to mu nie przeszkadzało. O tej fali równiez nie wspominali jego koledzy z Polityki”.

    Passent zdaje się nie wiedzieć, że wielu pamięta go ze starych czasów…
    Przynajmniej nie robiłby z siebie idioty a swoich czytelników traktował poważnie… No, ale jak on uważa Monikę Olejnik za wybitnego dziennikarza to o czym my w ogóle mówimy…

  146. Grzerysz
    Wybitnym literaturoznawcą można przecież zostać nawet bez ukończenia studiów wyższych. Na przykład Stanisław Lem, autor wielu książek (n.p. według arbitralnie przyjętego ich znaczenia: Fantastyka i futurologia, Filozofia przypadku, Rozprawy i szkice oraz Wejście na orbitę) oraz licznych artykułów z zakresu teorii literatury, który miał tylko absolutorium i to na dodatek z medycyny.

  147. A tu o tym, to jak uchodźcy z krajów muzułmańskich wzbogacają kulturę Ameryki:
    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,20226699,strzelanina-w-orlando-na-florydzie-sa-ofiary-smiertelne-media.html#MT

  148. W strzelaninie w klubie nocnym dla gejów zginęło 50 osób, a 53 zostały ranne. To najbardziej krwawy bilans strzelanin w USA – podały władze. Wcześniej informowano o ok. 20 ofiarach śmiertelnych i ok. 40 rannych. Niestety, ta liczba cały czas rośnie. Napastnik został zidentyfikowany przez media jako Omar Mateen, obywatel USA pochodzenia afgańskiego.

  149. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 17:06 1867

    A tak wracając do przyznania Nagrody im. Wisławy Szymborskiej Jakubowi Kornhauserowi – odnoszę wrażenie, że teraz w Polsce jest więcej nagród literackich niż czytelników książek…

  150. Na chwilę „wskoczyłem” na blog Karoliny Wigury, której nie cenię i nie lubię, i znalazłem tam taką oto końcówkę tekstu:

    „Moje prywatne wyobrażenie „planu minimum” takiego przebaczenia wygląda następująco. To moment, gdy dla historyków, filozofów i socjologów zajmujących się przeszłością, a także innych badaczy pamięci, stworzymy taką przestrzeń, w której będziemy mogli swobodnie prowadzić swoje badania i która będzie zamknięta dla polityków.
    Na ile to możliwe? Odpowiedź pozostawiam Państwu”.

  151. Jeszce o maskarze gejów w USA – z forum „Wyborczej”:
    smok61
    Zabójcą jest Omar Matin …Afgańczyk. Powiązany ze skrajnymi Islamistami Przypomnijmy 50 osób zabitych + 53 ciężko ranne . Arabscy islamiści najchętniej zabijają Żydów, homoseksualistów i gwałcą kobiety. Największymi zwolennikami ich sprowadzenia są GW, homoseksualiści i kobiety wyzwolone.
    Świat zwariował …:))))

  152. @jakowalski, wiesiek59

    Polska nie dorosla do demokracji? No coz, jezeli to takie autorytety stwierdzaja, to nie bede dyskutowal 🙁

    Cieszy mnie jednak dalsza wypowiedz: „Demokracja rozwija się…” czyli demokracja istnieje nawet w praktyce (chociaz nie w Polsce) 🙂

  153. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 15:58

    Ze Kaczynski i PiS tym samym demokracje podwarzaja – pelna zgoda.

  154. Grzerysz
    Racja, że teraz w Polsce jest więcej nagród literackich niż czytelników książek.
    Wisława Szymborska NA POWITANIE BUDOWY SOCJALISTYCZNEGO MIASTA
    Z asfaltu i woli wytrwałej
    będzie szerokość ulic.
    Z cegieł i dumnej odwagi
    będzie wysokość budynków.
    Z żelaza i świadomości
    powstaną przęsła mostów.
    Z nadziei będzie drzew zieleń.
    Z radości – świeża biel tynku.
    Miasto socjalistyczne –
    miasto dobrego losu.
    Bez przedmieść i bez zaułków.
    W przyjaźni z każdym człowiekiem.
    Najmłodsze z miast, które mamy.
    Najstarsze z miast, które będą.
    Najmłodsze na jutro bliskie.
    Najstarsze na jutro dalekie.
    II. MŁODZIEŻY BUDUJĄCEJ NOWĄ HUTĘ
    Kto dom zbudował, w którym mieszkam?
    Kto kładł swą pracę na fundament?
    Ów murarz, zdun i szklarz i cieśla
    minięci są przez ludzką pamięć.
    Klasa z pamięcią złą – umiera.
    Wierniejszą pamięć wybieramy:
    sama jak książka się otwiera
    w miejscach najczęściej czytywanych.

    Dziś dla was, przy was, młodzi,
    miasta zaczyna się życiorys.
    Pamięć imiona wasze co dzień
    notuje słowem zdobytym w podziw,
    notuje normy waszej poryw
    i włącza w piękny plan obliczeń.
    Bo to jest pamięć robotnicza
    służąca klasie robotniczej.

  155. Mały Fizyk
    Chyba wiesz z mechaniki klasycznej, że nie da się podważyć tego, czego nie ma?

  156. mały fizyk
    12 czerwca o godz. 17:42 1873

    Moim PRYWATNYM zdaniem, demokracja wystąpić może jedynie w krajach bogatych i rozwiniętych.
    Gdzie wolni obywatele świadomie angażują się w polityke, działalność społeczną, mając zapewniony byt i podstawowe potrzeby.
    Takich krajów jest na świecie zaledwie kilka.

    Z gołodupcem, bezdomnym, bezrobotnym, o demokracji nie pogadasz.
    Ma inne problemy.

    Demokracja zadziwiająco przypomina założenia komunizmu- te teoretyczne, oczywiście.

    Jakie sa warunki brzegowe demokracji?
    Zastanawiałeś się nad tym?
    Jakie trzeba by wymienić, by miec jakiś zgrubny opis?
    Co jest przyczyną, że demokracja w KAŻDYM kraju jest nieco inna?

    Zresztą, różne zombie za fasadą są schowane.
    Na przykład, to że kraje demokratyczne siłą wymuszają na zewnątrz swoje decyzje.
    Po to mają armie, floty i lotnictwo.
    By dbać o SWOJE interesy.

  157. Wiesiek
    Jak to już pisałem, w kapitalizmie NIE jest możliwa prawdziwa demokracja, skoro jeden obywatel ma w tym systemie na swoim koncie miliardy a więc może sobie kupić głosy wyborców i poparcie elit władzy, a drugi nie ma nic albo jeszcze gorzej – ma same tylko długi i w związku z tym nie stać jest go na aktywność polityczną. Poza tym, to w warunkach ustroju kapitalistycznego, czyli w warunkach formalnej demokracji (de jure ale NIE de facto) wybierani są do parlamentu, a więc i do rządu nie najlepsi, a tylko ci, którzy mają największy budżet na swoją kampanię wyborczą oraz poparcie elit władzy i pieniądza, co zresztą w kapitalizmie zawsze na jedno i to samo wychodzi. Zrozum więc, że podstawowym warunkiem zaistnienia demokracji jest równość obywateli: nie tylko formalna, czyli prawna, ale także i przede wszystkim realna, czyli ekonomiczna, a więc kapitalizm, ze swoimi ogromnymi różnicami w majątkach i dochodach pomiędzy obywatelami, z definicji wyklucza jakąkolwiek formę demokracji, oraz że w kapitalizmie naturalną formą sprawowania władzy jest plutokracja, czyli rządy najbogatszych. I na koniec – gdzie masz dziś na świecie demokrację, pomijając poziom mniejszych kantonów Szwajcarii czy też mini państewka takie jak na przykład San Marino albo Wyspa Man? Demokracja to jest więc tylko ideał niemożliwy do praktycznej realizacji, taki jak na przykład doskonała próżnia czy też ciało doskonale czarne.

  158. A tymczasem Michnik usunął komentarze z artykułu o masakrze gejów w USA.

  159. jakowalski
    12 czerwca o godz. 18:34 1878

    Pisałem już to czy nie?

    Po raz pierwszy z terminem „miasto korporacyjne” zetknąłem się w jakiejś powieści Lee Childa.
    Jeden człowiek był właścicielem głównego zakładu pracy dla okolicy.
    Od jego decyzji zależał wybór rady miejskiej, szeryfa, sędziego.
    Przy okazji, był właścicielem barów, hoteli, domów na wynajem.
    Jakie jest w takim układzie miejsce na demokrację?

    Taka sytuacja istnieje w wielu miejscach krajów demokratycznych.
    Nie mając konkurencji, automatycznie odtwarzają się stosunki feudalne.
    Teoria jest piękna, natura ludzka jednak jest bezwzględna.
    Hierarchia dziobania w stadzie obowiązuje.

  160. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 17:55 1876

    „…, że nie da się podważyć tego, czego nie ma?”

    No to zdecyduj sie co piszesz:

    jakowalski
    12 czerwca o godz. 16:07 1861
    Wiesiek (12 czerwca o godz. 16:00 – 1860 )
    Otóż to.
    Pozdrawiam.

  161. Mały Fizyk
    Piszę przecież wyraźnie, że, w kapitalizmie NIE jest możliwa prawdziwa demokracja, skoro jeden obywatel ma w tym systemie na swoim koncie miliardy a więc może sobie kupić głosy wyborców i poparcie elit władzy, a drugi nie ma nic albo jeszcze gorzej – ma same tylko długi i w związku z tym nie stać jest go na aktywność polityczną. Poza tym, to w warunkach ustroju kapitalistycznego, czyli w warunkach formalnej demokracji (de jure ale NIE de facto) wybierani są do parlamentu, a więc i do rządu nie najlepsi, a tylko ci, którzy mają największy budżet na swoją kampanię wyborczą oraz poparcie elit władzy i pieniądza, co zresztą w kapitalizmie zawsze na jedno i to samo wychodzi. Zrozum więc, że podstawowym warunkiem zaistnienia demokracji jest równość obywateli: nie tylko formalna, czyli prawna, ale także i przede wszystkim realna, czyli ekonomiczna, a więc kapitalizm, ze swoimi ogromnymi różnicami w majątkach i dochodach pomiędzy obywatelami, z definicji wyklucza jakąkolwiek formę demokracji, oraz że w kapitalizmie naturalną formą sprawowania władzy jest plutokracja, czyli rządy najbogatszych. I na koniec – gdzie masz dziś na świecie demokrację, pomijając poziom mniejszych kantonów Szwajcarii czy też mini państewka takie jak na przykład San Marino albo Wyspa Man? Demokracja to jest więc tylko ideał niemożliwy do praktycznej realizacji, taki jak na przykład doskonała próżnia czy też ciało doskonale czarne czy też doskonale białe. Chyba słyszałeś też o katastrofie w nadfiolecie? 😉

  162. grzerysz
    12 czerwca o godz. 17:01 1866

    Jednak staruszkowi Passentowi trzeba dać spokój, niech sobie jeszcze pofika. Ma zasługi w obronie krwawej dyktatury, nagrodzili go za to. Napisał list dziękczynny do dyktatora. Cóż, niech sobie ma. Ot, elita…

  163. @wiesiek59
    12 czerwca o godz. 18:27

    „Jakie sa warunki brzegowe demokracji?”
    Ciekawe pytanie, bo o ile wiem demokracja nie zaklada zadnych warunkow wyjsciowych np. materialnych czy psychlogicznych (w odroznieniu np. do marksizmu). Masz jakies zrodla? Chetnie bym pczytal.

  164. Wiesiek59 – 12 czerwca o godz. 18:57 (1880)
    Dokładnie. Ów właściciel miasteczka był więc jak średniowieczny feudał, który był najwyższą władzą na swych włościach. Dodajmy, że taki właściciel miasteczka w USA był także właścicielem jedynych w okolicy domów publicznych, a więc miał on „haki” na prawie każdego, kto chciałby mu stanąć na drodze, jako że wiadomo iż Amerykanie bardzo pobożni są, ale z drugiej strony naprodukowali oni miliony „kolorowych”, podobnie jak niemniej, jak nawet nie więcej religijni Burowie w Afryce Południowej. A pamiętajmy, że choć taka sytuacja nie jest dziś aż tak powszechna w USA, jak była ona na tzw. Dzikimi Zachodzie w XIX wieku, to jest ona wciąż bardzo rozpowszechniana w Ameryce Łacińskiej, Afryce, Azji a nawet i w Australii, na tzw. zadupiu (outback), na przykład w okolicach odkrywkowych kopalni węgla, rud żelaza czy też rud uranu. Jedyne różnice miedzy tymi współczesnymi korporacyjnymi miasteczkami a dawnymi wsiami feudalnymi są takie, że dochody tych współczesnych chłopów pańszczyźnianych są znacznie wyższe niż były one dawniej u pana feudalnego i że przymus przebywania w tych korporacyjnych miasteczkach jest dziś ekonomiczny a nie fizyczny, ale przecież wydajność tych współczesnych chłopów pańszczyznach jest znacznie wyższa niż dawniej. Marchewka okazała się skuteczniejsza od bata, stąd też feudalizm padł, a kapitalizm się wciąż trzyma. Niemniej kapitaliści wciąż próbują zamienić marchewkę na bat, który wydaje się im tańszy. Mylą się oni, ale nie chcą oni tego przyjąć do wiadomości.
    Pozdrawiam

  165. @jakowalski
    12 czerwca o godz. 19:42

    „prawdziwa demokracja”, „wybierani [maja byc] …. najlepsi”, „kapitalizm, …. z definicji wyklucza jakąkolwiek formę demokracji, „Demokracja to jest więc tylko ideał niemożliwy do praktycznej realizacji”.

    Budujesz sobie „slomianego ludzika” i walczysz z nim 😉

  166. grzerysz
    12 czerwca o godz. 16:46 1864
    Gadaj zdrów!

  167. Mały Fizyk
    Cytujesz mnie wybiórczo, „out of context” a więc to ty sam stosujesz tu metodę owego „man of straw” a także popełniasz błąd zbliżony do użycia owego „ludzika ze słomy” (patrz Wikipedia Fallacy_of_quoting_out_of_context oraz Sofizmat_rozszerzenia). Ja zaś dowodzę tylko, że w warunkach nierówności materialnych nie ma mowy o demokracji. To nie ma nic wspólnego z owym „słomianym ludzikiem”. To przecież twoja idea abstrakcyjnej, niemożliwej do praktycznej realizacji demokracji jest właśnie takim „słomianym ludzikiem” („chochołem”) , bardzo łatwym do rozwalenia w pył.

  168. mały fizyk
    12 czerwca o godz. 20:01 1884

    Proponuję sobie samemu przemyśleć, na bazie posiadanej wiedzy, czy moje refleksje mają podstawy.
    Tego w książkach raczej nie ma.
    sam doszedłem do pewnych wniosków, na podstawie własnych lektur.
    Zrób to samo.

    Jak wyglądaja demokracje latynoskie, europejskie, afrykańskie?
    Jakie sa różnice, czym spowodowane?
    Czy w Azji istnieje demokracja rzeczywista, czy fasadowa?

    Demokracja niczego nie gwarantuje, a już dobrobytu, wcale.
    Natomiast mądra władza centralna, i owszem.
    Mądry władca może zaprowadzić swój lud daleko na tej ścieżce.
    Czy dyktator.
    Rządzona w ten sposób jest połowa ludzkości.
    I dzięki takim ludziom, część wyrwała się z biedy dzięki planowym, długofalowym działaniom.

    Weź sobie dla przykładu kilka krajów o różnych typach rządów i porównaj dane statystyczne.
    Myśl samodzielnie, kwestionuj mity, omijaj propagandę.

  169. Mały Fizyk
    Pytasz się, akie warunki wyjściowe zakłada marksizm? Żadne, tak samo jak konserwatyzm, nacjonalizm czy też liberalizm, jako że marksizm jest teorią, albo jak kto woli, szkołą w naukach społecznych (głównie w ekonomii i socjologii). Wyraźnie mylisz więc marksizm z komunizmem, a to jest tak, jakbyś mylił termodynamikę z maszyną parową. Niemniej według zwolenników burżuazyjnej, albo jak kto woli liberalnej demokracji, to wystarczy, aby ludzie mieli formalnie tak same prawa polityczne, a od razu będziemy mieli demokrację. Oczywiście, nie rozumieją oni, że z braku równości ekonomicznej, demokracja w takiej sytuacji przeradza się automatycznie w niemalże feudalną plutokrację, jak to opisał Wiesiek w w swej opowiastce o korporacyjnym miasteczku.

  170. Ostatni przykład.
    Z czego wynikało powiększenie majatku pana Trumpa?
    Bezlitosnego wykoorzystania systemu i ludzi mu podległych, przy niezłym punkcie startu- miliony ojca i firma z kontaktami.
    Gołodupiec nie jest w stanie powtórzyć takiej drogi.

  171. Mały Fizyk
    Jak to już napisałem – w kapitalizmie możliwa jest tylko demokracja fasadowa, jako że nierówności materialne, zasadnicze przecież dla kapitalizmu, uniemożliwiają wprowadzenie w tym systemie prawdziwej demokracji. Oczywiste też jest, ze demokracja nie gwarantuje dobrobytu. Dobrobyt powszechny może zagwarantować tylko merytokracja, czyli rządy osób kompetentnych, a tacy na ogół nie mają przecież szansy dojścia do władzy w demokracji – prędzej dojdą oni do władzy w systemach autorytarnych. Chiny wyrwały się z zaklętego kręgu biedy dzięki autorytatywnym rządom, a demokracja szlachecka doprowadziła I Rzeczpospolitą do upadku gospodarczego i rozbiorów. Rację ma więc Wiesiek, który radzi Ci, abyś wziął sobie dla przykładu kilka krajów o różnych typach rządów i porównał dane statystyczne dotyczące stanu ich gospodarki. Myśl więc samodzielnie, kwestionuj mity, omijaj propagandę.
    Pozdrawiam

  172. Wiesiek59
    Ale Trump rozwinął rodzinny biznes. Przecież większość tych, co odziedziczyła wielkie fortuny po rodzicach, je z reguły przejada.

  173. @wiesiek59

    A wynikiem Twoich przemyslen sa tylko pytania, czy masz ter odpowiedzi?

  174. @jakowalski, wiesiek59

    Mitami, a nawet wroga propaganda o demokracji, sa nastepujace stwierdzenia:
    – ze demokracja jest jedna jedyna i oczywiście tylko prawdziwa,
    – ze demokracja gwarantuje rownosc, sprawiedliwość, dobrobyt, ogolna szczesliwosc,
    – ze demokracja gwarantuje madre rzady,
    – itd., itp.
    Co to jest naprawdę demokracja, może sobie każdy sam poczytać, jest dosyć zrodel na ten temat (poczynając od starych Grekow). Nie widze potrzeby na wlasne spekulacje. Ani na moje streszczenie tych tysięcy wypracowan.

  175. mały fizyk – przeczytaj poniższy tekst ( cytat z Wikipedii )
    „Układ monachijski (dyktat monachijski) – porozumienie zawarte na konferencji w Monachium w dniach 29–30 września 1938 dotyczące przyłączenia części terytoriów Czechosłowacji do Rzeszy Niemieckiej.”
    Co to było – układ, dyktat czy porozumienie ?
    Dodam jeszcze , że gdy Chamberlain zapoznał się ze stanowiskiem niemieckim poszedł oburzony do Hitler.
    Panie Kanclerzu – przecież to jest dyktat !!!
    Hitler na to – jaki dyktat ? Niech pan czyta, co jest napisane na samej górze.
    Pisze tam wyraźnie – MEMORANDUM !!!
    Jak zwał, tak zwał – liczą się efekty.

  176. POLITYKA i GAZETA WYBORCZA piórami swoich publicystów rozpaczliwie szukają sposobów powrotu do starych, dobrych – głównie dla nich i ich zdegenerowanych politycznych pupilków – czasów. Oto najnowsza próbka – tym razem Żakowskiego, który obdziela swymi „mądrościami” łamy obu pism:

    Łączy nas prośba
    Jacek Żakowski
    13.06.2016 01:00

    „Papieżu Franciszku! Pomóż nam! Smog zabija nas codziennie!” – to ogłoszenie umieszczone w dzienniku „La Repubblica” oddaje odwieczny stan polskich serc i dusz. Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza „. Tysiąc lat nieustannego powtarzania próśb zostawiło ślad.

    „Unio Europejska! Pomóż nam! PiS zabija naszą demokrację codziennie!”.

    „UNESCO! Pomóż nam! Szyszko morduje naszą Puszczę codziennie!”.

    „Komisjo Wenecka! Pomóż nam! Rząd gwałci naszą konstytucję codziennie!”.

    „Prezydencie Obamo! Pomóż nam! Duda niszczy państwo prawa codziennie!”.

    Takich ogłoszeń w gazetach nie było. Ale są w polskich głowach.

    Nie ma nic złego w szukaniu wsparcia przyjaciół. Jako część zachodniej wspólnoty mamy prawo czegoś od niej oczekiwać w trudnej chwili. Ale dorośli próbują poradzić sobie sami, nim zaczną swoimi sprawami zawracać głowę innym. A my sobie beztrosko grabimy, aż przychodzi trwoga – i do Boga. „Naszymi prośbami/ racz nie gardzić/ w potrzebach/ naszych”. Bogowie pewnie mają już dość naszych wiecznych sekwencji grabienia i proszenia, grabienia etc.

    Mam nadzieję, że Franciszek przeczyta „La Repubblicę” i pomoże, ile może. Obama też. I UNESCO, i Wszyscy Święci. Ale trzeba im pomóc.

    Sprawa smogu mordującego krakusów jest prosta. Wystarczyłoby, żeby samochody zmienili na rowery lub tramwaj i żeby zamożniejsi pomogli uboższym ogrzewać mieszkania ekologicznie. Gdyby mieszkańcy Krakowa nie chcieli być codziennie zabijani przez smog, toby ich nie zabijał. Są zabijani, bo chcą. Jedni trują, bo tak im wygodnie, drudzy – bo na nic innego ich nie stać. Większość głosuje na partie wspierające trucie i składa się na Kościół, który akceptuje trucie.

    Zamiast zawracać głowę Franciszkowi, dobrze by było pogadać z sąsiadami, posłami, proboszczami głosować na Zielonych lub Razem, pomóc innym w nietruciu. Ale to by nie było po polsku ani po krakowsku. Gdyby krakowscy biskupi – a za nimi PiS, PO itd. – pod wpływem obywateli przywiązywali taką wagę do realnego zabijania Polaków przez smog jak do wyimaginowanego zagrożenia ze strony uchodźców, terrorystów, homoseksualistów – uszłyby z życiem tysiące ludzi i nie trzeba by apelować do biskupa Rzymu.

    Gdyby zaś Polacy zainwestowali w swoje społeczeństwo, demokrację i państwo prawa (proporcjonalnie) tyle, ile inwestują Niemcy, Skandynawowie, Kanadyjczycy, nie trzeba by zawracać innym głowy. Teraz bez wsparcia przyjaciół będzie z nami krucho. Ale wsparcie (nawet papieskie i amerykańskie) nas nie zbawi, jeśli sami się nie zbawimy. Sęk w tym, że wszyscy mamy we krwi proszenie o zbawienie, a wspólnego zbawiania się większość z nas we krwi nie ma.

    Gdyby Franciszek miał trochę gorszy charakter, dałby w „Dzienniku Polskim” ogłoszenie: „Mieszkańcy Krakowa! Ratujcie się sami! Smog zabija was codziennie!”.

    Papieżowi tego powiedzieć nie wypada. Ja mogę: Polacy! Jak sami się nie uratujemy, nie pomogą nam nawet Unia, Obama i papież pospołu. Choćby każdy zrobił dla nas, co może”.

  177. A teraz coś z innej beczki. Najnowszy felieton Jerzego Domańskiego:

    „Komitet Obrony Dobrej Pamięci

    Może gdy gwałcona jest historia, głos zabiorą historycy, pyta Daniel Passent w „Polityce”. A ja to pytanie mocno rozszerzę i zapytam, dlaczego miliony dorosłych Polaków dają sobie pluć na własne, uczciwe i dobrze przepracowane życie. Dlaczego nie stają w obronie faktów? W obronie tego, co sami stworzyli?

    Prekursorem tego załganego języka był człowiek, który dzięki kaprysowi Lecha Wałęsy został premierem. Całkowite przeciwieństwo mądrego Tadeusza Mazowieckiego. To Jan Krzysztof Bielecki w 1991 r. w Davos powiedział, że 45 lat komunizmu wyrządziło Polsce więcej szkód niż okupacja hitlerowska. U Bieleckiego nawet tak absurdalne słowa nie dziwią, bo był to premier, który pięciozdaniowym przepisem potrafił zlikwidować pegeery i wysłać w niebyt pół miliona ludzi. Większość z nich po tym ciosie do dziś się nie pozbierała. W przeciwieństwie do Bieleckiego, którego osobisty majątek pozwala mu, po prezesurach w bankach, na bardzo dostatnie życie.

    Środowisko polityczne Bieleckiego, które trafiło w końcu do Platformy Obywatelskiej, jakoś sprzedawało te rzekome ruiny. Niestety, często za bezcen w stosunku do ich realnej wartości. Tak rządzili, że zasług dla państwa tych ultraliberałów trudno się dopatrzeć. A już niezłym chichotem historii jest to, że PO została pozbawiona władzy przez partię, która Tuskowi i jego ekipie zarzuciła… zrujnowanie kraju. I tak już teraz idziemy. Od ruin do ruin. Bo przecież są już w obiegu hasła odbudowy Polski po tym, jak ją zrujnuje PiS.

    Jaki z tego mógłby być morał? Kto ruiną wojuje, pod ruiną ginie? Też. Ale może sensowniej jest zapytać o przyczyny tej ruiny myślowej, która masowo opanowała głosicieli takich opinii. O rolę Kościoła? Coraz dalszego od nauk papieża Franciszka. O szkoły? Masowo wypuszczające w świat tak proste umysły, że łykają coraz większe brednie. Ale przede wszystkim trzeba zapytać, gdzie są miliony beneficjentów Polski Ludowej. Nikt im przecież niczego nie podarował. Sami wybudowali te tysiące zakładów, które później prawica zmarnowała. Sami wybudowali mieszkania, i to w ilości, o której teraz władze nawet nie marzą. Sami stworzyli uczelnie, które przy większości obecnych wyższych szkół niczego to nieosiągalne wyżyny wiedzy. A kultura? A czytelnictwo? Kto wspomni choćby o milionie egzemplarzy Gombrowicza wydanych bez cenzury przez Andrzeja Kurza? Takimi pytaniami można by wypełnić cały ten numer. Chyba czas na Komitet Obrony Dobrej Pamięci. Komitet samoobrony przed faszyzmem, ignorantami i kłamcami”.

  178. Polszczyzna Polaka czasu wolności. Cytat.
    „Ty, Seba, pińcet złoty dają jak ktoś chce być żołnierzem! Te, i karabin! Karabin, kurwa, dostaniesz, czaisz bazę? Ja pierdolę, kurwa stary, ale grubo! Kałacha dadzą! A jak taki kałach przypadkiem wystrzeli? Hehehe, w tego pedała co popierdala z tym kurwa yorkiem. Seba, człowieku, będziesz Żołnierzem Wyklętym!”.”

  179. Mały Fizyk
    1. Demokracja to jest po polsku ludowładztwo, czyli władza sprawowana przez lud. Pokaz mi więc jakieś większe państwo, gdzie lud sprawuje dziś rzeczywistą władzę.
    2. Jakie są według ciebie zalety demokracji, skoro NIE gwarantuje ona ani równości, ani sprawiedliwości, ani dobrobytu, ani ogólnej szczęśliwości ani nawet mądrych rządów?
    3. W Atenach demokracja polegała na tym, że większość ludności Aten stanowili niewolnicy. Była to więc tylko typowa demokracja fasadowa.
    4. Potrafisz dać swoją własną definicję demokracji?
    5. Odpowiadam na pytania zadane przez Wieśka:
    A. Jak wyglądają demokracje latynoskie, europejskie, afrykańskie? To są typowe demokracje fasadowe, za których pseudodemokratycznymi fasadami kryje się na ogół władza narzucona siłą albo oszustwem, a więc nie koniecznie przez zamachy stanu, ale na przykład przez sfałszowane wybory.
    B. Jakie są różnice, czym są one spowodowane? Różnice pomiędzy demokracjami europejskimi a tymi z III świata spowodowane są głównie tym, ze Europa jest bogatsza niż kraje III świata, a więc rządzący mają w Europie większą możliwość pacyfikowania niezadowolenia społecznego poprzez rozdawanie zasiłków, w odróżnieniu od władz biednych państw Afryki czy Ameryki Łacińskiej, gdzie niezadowolenie społeczne zwalcza się na ogół brutalną siłą.
    C. Czy w Azji istnieje demokracja rzeczywista, czy fasadowa? Na ogół istnieje tam tylko demokracja fasadowa, w tym w podobno największej demokracji świata, czyli w Indiach, gdzie większość mieszkańców ma inne sprawy na głowie niż polityka czy demokracja. Większość Hindusów ma bowiem wciąż problemy z przeżyciem do dnia następnego. Japonia to jest zaś typowa plutokracja. Reszta Azji to są na ogół albo państwa autorytarne, albo teokracje albo też wojskowe dyktatury.

  180. @jasny gwint
    13 czerwca o godz. 9:52 1900

    Odpowiedzią niech ci będą słowa Jerzego Domańskiego z dzisiejszego felietonu:

    „O szkoły? Masowo [teraz – grzerysz] wypuszczające w świat tak proste umysły, że łykają coraz większe brednie…. [A w PRL ludzie – grzerysz] Sami stworzyli uczelnie, które przy większości obecnych wyższych szkół niczego to nieosiągalne wyżyny wiedzy. A kultura? A czytelnictwo? Kto wspomni choćby o milionie egzemplarzy Gombrowicza wydanych bez cenzury przez Andrzeja Kurza?”

  181. @jakowalski
    13 czerwca o godz. 10:32

    ad.1. „Demokracja to jest po polsku ludowładztwo, czyli władza sprawowana przez lud.” To jest truizm, czyli pustoslowie tak jak „maslo maslane”.

    ad. 2. „Jakie są według ciebie zalety demokracji, skoro NIE gwarantuje ona ani równości, ani sprawiedliwości, ani dobrobytu, ani ogólnej szczęśliwości ani nawet mądrych rządów?”

    Mam bardzo realistyczne oczekiwania co do demokracji:
    – z dwoch systemow, ktore osobiscie wyprobowalem (PRL i demokracja liberalna) ta ostatnia pasuje mi najlepiej w dazeniu do osobistego szczescia
    – mam zagwarantowane prawa czlowieka i prawa mniejszosciowe i mam prawo je wyegzekwowac (pomaga mi w tym np. Europejski Trybunał Praw Człowieka)
    – mam najlepszy z istniejacych (a nie z teoretycznie mozliwych) trojpodzial wladzy i duzy wybor zrodel informacyjnych
    – moge publicznie krytykowac wladze i nawet dazyc do jej (legalnej) zmiany i nikt mnie za to nie zamknie
    – jezeli w demokratycznych wyborach aktualna wladza przegra, to idzie do opozycji
    – wiekszosc podejmuje decyzje (posrednio czy bezposrednio) a jesli uwarza, ze tak nie jest, to moze darzyc do poprawy sytuacji. Wiekszosc zadziej cierpi z powodu glupoty pojedynczych osob czy mniejszosciowych grupek
    – czy jestem z danej/aktualnej realizacji demokracji zadowolony czy nie, zalezy od calego salda z moich oczekiwan a nie od pojedynczego punktu

    No i koncze dyskusje, bo juz sie nic nowego od jakowalskiego i wieska nie dowiem. A nie mam ochoty sie tylko spierac o to kto ma racje.

    PS. „Potrafisz dać swoją własną definicję demokracji?” Nie potrzebuje sie wyglupiac (jak coniektorzy na tym blogu), bo o tym co to jest demokracja pisza od stuleci madrzejsi odemnie.

  182. @grzerysz
    13 czerwca o godz. 9:12

    „POLITYKA i GAZETA WYBORCZA piórami swoich publicystów rozpaczliwie szukają sposobów powrotu do starych, dobrych – głównie dla nich i ich zdegenerowanych politycznych pupilków – czasów.”

    Przytoczony artykul red. Zakowskiego ma byc dowodem na Twoja teze? Kompletnie nie rozumie w jaki sposob.

  183. Mały Fizyk
    1. Podałem ci definicję demokracji. O co ci więc chodzi?
    2. Stanowisko lewicy wobec demokracji jest zaś mocno zróżnicowane. Lewica jest na ogół gorącym zwolennikiem demokracji, jednak rozumie ją w zdecydowanie odmienny sposób niż liberałowie. I tak socjaldemokraci są zwolennikami demokracji parlamentarnej i w jej ramach starają się przeprowadzić reformy społeczne, na ogół jednak połowicznie oraz w interesie kapitału, a nie ludzi pracy i stąd odchodzą oni obecnie w niebyt. Z kolei marksiści negatywnie oceniają demokrację burżuazyjną czyli inaczej liberalną, jako że uważają oni ją za fasadową, scentralizowaną demokrację parlamentarną, w której władzę w naturalny sposób przejmują kapitaliści, dysponujący funduszami na, jakże dziś kosztowne, kampanie wyborcze i będący właścicielami prasy, radia i telewizji, w tym także i stacji będących formalnie państwowymi, takimi jak n.p. brytyjskie BBC.

  184. Często na tym blogu wywołuję postać Daniela Passenta, który kilka dobrych miesięcy temu złapał nagle wiatr w żagle i stał się ostro wojującym demokratą.
    Pamiętajmy jednak, że ma on córkę, która niestety od matki nie przejęła ani krzty talentu a i od ojca – pamiętając choćby jego najlepsze felietony i niektóre książki – też niewiele.

    Oto najnowsza próbka jej pisania o niczym z blogu na stronie pisma ZWIERCIADŁO:

    „–Makao

    Kto w dziecięctwie nie nauczył się rżnąć w karty ten na starość już nie nasiąknie pokerem, brydżem a nawet makao. Pochodzę z rodziny niekarcianej czego zgubne skutki odczuwam do dziś. Nigdy nie widziałam, żeby matka umawiała się na brydża, żeby gdzieś na jej biurku leżały talie kart, w deszczowe jesienne wieczory nie stawiała pasjansa. Babcia pedantycznie układała papierosy w papierośnicy jakby porządkując harmonogram dnia I świata. Rozumiem, że po to głównie ludzie palą. Skoro palę—to znaczy że jest po śniadaniu, albo po kawie, albo skończyłam rozdział książki, albo zaraz Fakty (sic! – grzerysz). Na biurku ojca piętrzą się papiery, notatki, książki, akcesoria komputerowe (onegdaj maszyna do pisania) ale nie karty. Ojciec zawsze był ostrożny z wydawaniem pieniędzy, więc nie było mowy o awanturach w stylu: “znów przegrałeś całą pensję”. Jeśli w coś grał, to raczej w tenisa, pingla, kosza. Dlaczego ludzie w ogóle grają w karty—zastanawia mnie to do dziś. Czy nie lepiej grać w coś, dzięki czemu się poruszamy, spocimy? Ewidentnie nie. Pamiętam z dzieciństwa wybitnego tłumacza z języka francuskiego, pana Jerzego Lisowskiego i jego żonę Hannę Stankównę, którzy wieczorami paląc mocne papierosy wśród półek uginających się od książek i ścian udekorowanych genialnym malarstwem wcale nie oddawali się dyskursowi literackiemu tylko grali w karty. Czyli karty jako domowe spoidło, jako relaks w rodzaju ciepłego, strzelającego iskrami kominka. Są jeszcze karty jako wieczorek zapoznawczy na turnusie. W jadalni lub stołówce kuracjusze z nosami czerwonymi od wiszenia na wyciągu na Butorowym Wierchu pod pretekstem grania w brydża odkorkowują kolejne wino Sofia lub rozlewają do musztardówek koniaczek klubowy. A tzw. pociąg rzeźnia czyli nocny pociąg relacji Warszawa-Zakopane? Za Krakowem rozwija on prędkość, którą prezentowałam szurając szpitalnymi kapciami próbując doczołgać się do toalety na korytarzu. Tłucze się, poci, wychyla na boki, szyny jęczą w szwach tak głośno, że ma się wrażenie niechybnej katastrofy—albo wykoleimy się na zakręcie, albo zamarzniemy stojąc w polu za Chabówką. Ktoś wyciąga talię kart, grają w wojnę, albo czarnego Piotrusia—cokolwiek, byle zabić nudę, byle chwycić się tych kart jak poręczy gdy trudno po schodach. Czyli karty jako podpora. Wiem, że karty mogą stanowić wachlarz. Trzymane w dłoni przysłaniają rozmazaną szminkę, niedogolony zarost, ubytek w zębach. Zerkanie znad talii kart może być świdrujące niczym kobiece spojrzenie zza kwefu.
    Nieumiejętność gry w karty niejednokrotnie wykluczała mnie z towarzystwa. Mogłam tylko kibicować, podpowiadać, podziwiać, udawać, że właśnie czytam coś arcyważnego. Lecz na naukę jest już za późno. Ponadto ja wszystko gubię. Moje talie byłyby wiecznie chore na anoreksję, a królowe nie do pary”.

    Mam wrażenie, że jak na nędzny poziom dziennikarstwa w dzisiejszej Polsce, wychodzi w naszym kraju zdecydowanie za dużo czasopism.

  185. @mały fizyk
    13 czerwca o godz. 11:43 1904

    „Przytoczony artykul red. Zakowskiego ma byc dowodem na Twoja teze? Kompletnie nie rozumie w jaki sposób”

    Oczywiście była w moim stwierdzeniu spora doza ironii.

    Ale czytając takie stwierdzenia:


    „Unio Europejska! Pomóż nam! PiS zabija naszą demokrację codziennie!”.
    „UNESCO! Pomóż nam! Szyszko morduje naszą Puszczę codziennie!”.
    „Komisjo Wenecka! Pomóż nam! Rząd gwałci naszą konstytucję codziennie!”.
    „Prezydencie Obamo! Pomóż nam! Duda niszczy państwo prawa codziennie!”.
    Takich ogłoszeń w gazetach nie było. Ale są w polskich głowach.
    Nie ma nic złego w szukaniu wsparcia przyjaciół….

    Teraz bez wsparcia przyjaciół będzie z nami krucho”

    można dojść do wniosku, że przynajmniej taki Żakowski – postać w szeroko rozumianej opozycji niezwykle wpływowa, która jeszcze kilka miesięcy temu w Mateuszu Kijowskim i KOD widziała szybkie zbawienie – po niewątpliwej porażce wiecu KOD i opozycji 4 czerwca w Warszawie (bo najwyżej dziesięć czy nawet kilkanaście tysięcy ludzi w stolicy to prawdziwa kompromitacja) zrozumiał, że „bez wsparcia przyjaciół będzie z nami krucho”.

    Ano będzie…

  186. Mały Fizyk
    Demokracji zarzuca się, że:
    1. Jet ona nieefektywna – ekonomiści od czasów Miltona Friedmana poddawali ostrej krytyce efektywność demokracji, a swoje stanowisko opierali na hipotezie irracjonalnego wyborcy. Ekonomiści argumentowali, że osoby uprawnione do głosowania są w wysokim stopniu niedoinformowane w wielu dziedzinach polityki, szczególnie zaś w kwestiach ekonomicznych oraz mają one też silną skłonność do skupiania się na kilku kwestiach, o których mają większą wiedzę, a które są czasem marginalne, zaś nie rozumieją one najważniejszych kwestii makroekonomicznych, które decydują o ich dobrobycie, a pośrednio więc o ich wolności.
    2. Jest ona fasadowa, prowadząca do plutokracji – XX-wieczni myśliciele włoscy, tacy jak Vilfredo Pareto oraz Gaetano Mosca, niezależnie od siebie, doszli do wniosku, że to, co zwiemy „demokracją”, jest jedynie fasadą, skrywającą rzeczywiste rządy elit. Uznawali oni rządy oligarchii za niezmienną cechę społeczności ludzkich w ustrojach klasowych. Masy są ich zdaniem apatyczne i podzielone, natomiast elity przedsiębiorcze, aktywne oraz spójne, a więc demokracja zmienia jedynie jawną opresję w manipulację. W koncepcjach socjalistycznych głosi się więc iż prawdziwa demokracja w sferze politycznej może się zrealizować tylko w warunkach demokracji ekonomiczno-społecznej, czyli w warunkach równości także i ekonomicznej.
    3. Prowadzi ona także do rządów tłumu czyli ochlokracji – już Platon w swojej „Politei” ustami Sokratesa wyraził taką oto krytykę ustroju demokratycznego: „Demokracja jest niewolącą formą rządu. Wprowadza chaos i nieporządek, a nadto niesprawiedliwą równość”. Platon przedstawił więc listę ustrojów w kolejności od najlepszych do najgorszych, a według niego demokracja jest ustrojem zdegenerowanym, który w końcu przemieni się w tyranię. Pojęcie tyranii większości zostało wprowadzone przez Alexisa de Tocqueville’a – zauważył on, że w demokracji istnieje niebezpieczeństwo opresji wobec mniejszości czy jednostek, jako że większość może przegłosować naruszanie wolności czy praw podstawowych dla mniejszości. Kolei James Madison w swoich pismach przeciwstawiał demokrację pośrednią (republikańską) demokracji bezpośredniej . W „Federaliście”uzasadniał on, iż republika, czyli demokracja pośrednia (przedstawicielska) jest najbardziej pożądaną formą rządu, gdyż według niego „demokracje (bezpośrednie) przedstawiały obraz walk i zamieszek i zawsze stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa osobistego i praw własności. Zazwyczaj też krótko trwały i koniec ich bywał gwałtowny.” Przed ową „tyranią większości” chronić mógł jego zdanem tylko pośredni charakter demokracji, czyli w praktyce rządy elit, konkretniej zaś pieniądza, czyli plutokratów. I taki ma dziś charakter ta amerykańska pseudo-demokracja.
    4. Prowadzi ona do niestabilności politycznej, jako że wraz z częstymi zmianami rządów, dochodzi do ciągłych i niespójnych zmian w polityce wewnętrznej i zagranicznej. Nawet jeśli dana partia polityczna utrzymuje się przy władzy, to głośne protesty, kampanie medialne czy też ostra krytyka rządzących, mogą doprowadzić do niekorzystnych zmian w jej polityce. Częste zmiany polityki odnośnie kwestii gospodarczych czy imigracyjnych mogą zaś prowadzić do ograniczenia inwestycji i opóźniać wzrost gospodarczy. Z tych też względów pojawiają się poglądy, że demokracja jest niepożądana dla krajów rozwijających się, dla których wzrost ekonomiczny i obniżenie stopy ubóstwa jest głównym priorytetem.
    5. Sprzyja ona oszustwom wyborczym, jako że w demokracjach pośrednich bardzo często nieopłacalne jest dla dla rządzących przeprowadzenie uczciwych wyborów. Badania wskazują, że urzędujący, którzy fałszowali lub manipulowali wyborami utrzymują się na stanowisku statystycznie 2,5 razu dłużej niż ci wybrani w sposób uczciwy. Owe oszustwa są najbardziej widoczne w biednych krajach, jako że w krajach bogatych elity maja do swej dyspozycji bardziej precyzjne i mniej widoczne metody utrzymywania się u władzy.

  187. Mały Fizyk
    1.Tobie odpowiada może obecna demokratyzacja liberalna, ale mnie nie, jako że to jest typowa demokracja fasadowa, co ci już wyłożyłem w poprzednich moich komentarzach.
    2. Ochrona twoich praw przez Europejski Trybunał Praw Człowieka jest iluzoryczna, a poza tym, to nie gwarantuje ci on najważniejszych twoich praw, czyli praw ekonomicznych, jako że sankcjonuje on kapitalistyczny wyzysk ludzi pracy.
    3. Obecny trójpodział władzy jest tylko fasadowy i fikcyjny, a poza tym, to ty arbitralnie przyjmujesz, że jest on korzystny, a ja uważam, ze nie, jako że prowadzi on do sytuacji patowych, a więc do braku efektywnej, sprawnej władzy – patrz mój poprzedni wpis.
    4. W PRL-u, poza okresem stalinizmu, też nikogo nie zamykano za samo krytykowanie władzy, a najwyżej za obrażanie jej, ale za to, to i dziś możesz iść za kratki.
    5. W PRL-u też mogłeś dążyć do dążyć do legalnej (konstytucyjnej) zmiany władzy i nikt nikogo za to nie zamykał. Zamykano tylko tych, którzy chcieli zmienić władzę siłą.
    6. A co, jeśli przegra dobry rząd, ale bezradny wobec populistycznej opozycji? Patrz mój poprzedni wpis.
    7. Większość ludności nie ma pojęcia o gospodarce czy też o administrowaniu, a więc demokracja przekształca się naturalnie albo w ochlokrację, czyli rządy tłumu, żeby nie powiedzieć hołoty, albo tez w plutokrację, czyli w rządy bogaczy – patrz mój poprzedni wpis.
    8. To oświeć nas, co ci mądrzejsi od ciebie mają na obronę demokracji burżuazyjnej (liberalnej), czyli twego ulubionego rodzaju demokracji?
    Pozdrawiam

  188. Mały Fizyk
    Powinno być:
    1.Tobie odpowiada może obecna demokracja liberalna, ale mnie nie, jako że to jest typowa demokracja fasadowa, co ci już wyłożyłem w poprzednich moich komentarzach.

  189. mały fizyk
    13 czerwca o godz. 11:29 1903

    Myślę że nie ma sensu cię przekonywać.
    Demokracja jest- ale jedynie dla elit.
    Plebs się absolutnie nie liczy.
    W krajach zachodnich, wybory ograniczają się tak jak i u nas, do bardzo wąskiego kręgu ludzi.
    Bardzo niewiele osób, jest w stanie wspiąć się po szczeblach kariery politycznej z samego doły, spoza kasty sprawujących władzę prawie dziedzicznie.

    Ale, elity zachodnie dopuszczają możliwość niewielkiej domieszki „świeżej krwi”.
    Pod warunkiem sprawowania władzy zgodnie z ich interesami.
    Taki teatrzyk dla ubogich.
    Inscenizacja wyborów cieszy się sporą oglądalnością.
    A to też kasa….

  190. Wiesiek
    To właśnie starłem się wyjaśnić Fizykowi, ale on jest przecież w 100% odporny na fakty i tak jak ciało doskonale białe odbija od siebie wszelakie promieniowanie, to on odbija od siebie wszelaką wiedzę na temat ekonomii, socjologii i nauk politycznych.

  191. Wiesiek
    Generalnie – mam dziś dokładnie taki sam wpływ na sprawowanie władzy w Polsce, jaki miałem w latach PRL-u, czyli praktycznie żaden. Stąd też śmieszą mnie te komitety rzekomo broniące demokracji, jako że nie można przecież bronic tego, czego nie ma i nigdy nie było. Przecież KOD-owcy bronią tylko i wyłącznie swoich utraconych stołków i wpływów, a nie żadnej tam, nieistniejącej przecież realnie, demokracji.

  192. jakowalski
    13 czerwca o godz. 15:16 1913

    KOD nie broni jedynie stołków, wbrew pozorom.
    Tylko jakiejś idei przyzwoitości, zachowania się, porządku, przewidywalności.
    Dołączyło mnóstwo ludzi czujących się zniesmaczonymi stylem przejmowania władzy.
    Być może, rodzi się jakaś nowa jakość, z nowymi twarzami.

    Ale jak na razie, te same fizjonomie dominują na scenie od 25 lat.
    Poza wyłomami spowodowanymi naturalnymi przyczynami, styropianowcy trzymają w garści całość teatrzyku politycznego.
    Te pozorne różnice wynikają jedynie z osobistych animozji.

  193. @@mały fizyk
    13 czerwca o godz. 11:43

    Nadal nie rozumie, bo te cytaty: „„Unio Europejska! Pomóż nam! PiS zabija naszą demokrację codziennie!”. „UNESCO! Pomóż nam! Szyszko morduje naszą Puszczę codziennie!”….” to tez byla ironia Zakowskiego.

    A ze Zakowski o swoje przekonania walczy, to przeciez jego swiete prawo. Chcesz mu tego zabronic? Trodno tez Zakowskiemu zarzucic, ze on n.p. roznych bledow w III.RP (w tym i PO) nie krytykowal.

  194. @jakowalski, wiesiek59

    Ze na swiecie nie ma „prawdziwej” demokracji, nie musicie mnie przekonywac. I, ze kazda istniejace demokracja ma jakies bledy i wady tez nie.

    Tyle tylko, ze lepsza teoria tez mnie nie przekona, a tylko lepsza praktyka. Chetnie wyprobowalbym gdzies na swiecie nawet komunizmu. Jezeli by mi zagwarantowono, ze moge wyjechac, jezeli mi sie nie spodoba 😉

  195. mały fizyk
    13 czerwca o godz. 15:55 1915

    Otóż to!! Żakowski ma święte prawo walczyć o swoje przekonania, takoż i nacjonaliści oraz także ci z ONR-u…

  196. @mały fizyk
    13 czerwca o godz. 15:55 1915

    „bo te cytaty … to tez byla ironia Zakowskiego”.

    Otóż Żakowski pewno chciał aby to tak wyglądało – i ty się na to nabrałeś – ale jego liczne zdania typu „Nie ma nic złego w szukaniu wsparcia przyjaciół” czy „Teraz bez wsparcia przyjaciół będzie z nami krucho” wyraźnie pokazują, że ta jego ironia jest tylko pozorna i że teraz już głownie liczy na wsparcie państw zachodnich. Przecież nawet on widzi gołym okiem, że KOD + PO + Petru + Czarzasty nie wzbudzają specjalnego entuzjazmu. A ta nadzwyczaj rachityczna „manifestacja” w Warszawie ledwie 10000 ludzi – przy wcześniej wściekłej reklamie POLITYKI, GAZETY WYBORCZEJ i partii opozycyjnych – to przecież zupełna kompromitacja. I ma całkowitą rację Wałęsa mówiąc, że „przyjdzie, kiedy KOD zgromadzi 2 mln osób”.

  197. @grzerysz
    13 czerwca o godz. 16:50

    1. ” A ta nadzwyczaj rachityczna „manifestacja” w Warszawie ledwie 10000 ludzi…”
    Skad masz ta liczbe?

    2. „że teraz już głownie liczy na wsparcie państw zachodnich”. A jak ten cytat rozumiesz:
    „Polacy! Jak sami się nie uratujemy, nie pomogą nam nawet Unia, Obama i papież pospołu.”

  198. @mały fizyk
    Tęsknisz za jakąś utopią? Po co eksperymentować, skoro już tyle ich wypróbowano z fatalnym skutkiem. Najbliższe nam czasowo przykłady to ZSRR, III Rzesza czy Kuba. Jeszcze trwa eksperyment Płn. Korei.
    Może dlatego, ze to najbardziej czysta utopia, sprowadzona do absurdu.

  199. @takei-butei
    13 czerwca o godz. 16:47

    „Otóż to!! Żakowski ma święte prawo walczyć o swoje przekonania, takoż i nacjonaliści oraz także ci z ONR-u…”

    Oczywiscie legalnymi metodami. Mam nadzieje, ze tez to tak widzisz.

  200. @mag
    13 czerwca o godz. 17:00 1920

    „Po co eksperymentować…”

    Np. taka Kuba pod batem Fulgencio Batisty była burdelem Ameryki. I co, źle im było? Po co ekperymentować…

  201. Wiesiek59
    A ja uważam, ze KOD broni tyko stołków i wpływów, jako że PiS przejął przecież władzę legalnie, zgodnie z Konstytucją. Mnie się też metody sprawowania władzy przez PiS nie podobają, ale to nie znaczy, że ja wolę cholerę od malarii i poprę z tego powodu KOD, który dla mnie jest jeszcze gorszym złem niż PiS.
    Mag
    Kapitalizm rynkowy też jest tylko eksperymentem, tyle że na znacznie większą skalę niż nawet poprzednie eksperymenty z niewolnictwem i feudalizmem oraz z kapitalizmem państwowym (tzw. realnym socjalizmem).
    Mały Fizyk
    1. Sęk w tym, kto ustala reguły, według których jedne metody są legalne, a inne nie. Prawda jest zaś taka, że te reguły ustawia zawsze zwycięzca, czyli kasa panująca w swoim własnym interesie, a nie w interesie całego społeczeństwa.
    2. Komunizmu nigdzie jeszcze na świecie nie było. Co więcej – nie było nawet dotąd jeszcze nigdzie na świecie socjalizmu, a więc o czym my tu mówimy? Najlepiej się zaś dziś sprawdza oświecona dyktatura czyli merytokracja – wystarczy spojrzeć na Chiny czy też Koreę Południową albo Singapur.

  202. @mały fizyk
    13 czerwca o godz. 16:56 1919

    „A jak ten cytat rozumiesz:
    „Polacy! Jak sami się nie uratujemy, nie pomogą nam nawet Unia, Obama i papież pospołu.”

    Zwróć jednak uwagę, że wcześniej w tekście Żakowski pisze: „Ale trzeba im pomóc”.
    I dalej: „Gdyby zaś Polacy zainwestowali w swoje społeczeństwo, demokrację i państwo prawa (proporcjonalnie) tyle, ile inwestują Niemcy, Skandynawowie, Kanadyjczycy, nie trzeba by zawracać innym głowy. Teraz bez wsparcia przyjaciół będzie z nami krucho”.

    „Skad masz ta liczbe?”

    To oficjalna liczba podana przez policję. Organizatorzy podają – jak zwykle – liczbę kilka razy większą, 50000.
    Większość obserwatorów uważa, że na pewno w Warszawie nie było więcej niż kilkanaście tysięcy ludzi.
    Biorąc pod uwagę wściekłą kampanię reklamową POLITYKI, GAZETY WYBORCZEJ i opozycji nawet liczba 50000 to całkowita porażka.
    A 10000 czy 15000 to wręcz kompromitacja.
    Wałęsa dobrze wie co mówi – 2 mln to jest siła. 10000 czy 15000 to wolne żarty.

  203. Mag

    Widzę że demonizacja rządów na Kubie została u ciebie utrwalona.
    Cóż takiego złego się tam dzieje, że została obłożona na 50 lat sankcjami handlowymi i politycznymi?

    USA nie lubi konkurencyjnych systemów, szczególnie w swojej bliskości, po prostu.
    Nieprawomyślny wzorzec musi byc zniszczony.
    Wyspa o niewielkich zasobach własnych, i tak żyje na poziomie wyższym niż niektóre kraje latynoamerykańskie, w których panuje kapitalizm „od zawsze”.
    Nikt tam pomimo kartek z głodu nie umiera.

  204. jakowalski
    13 czerwca o godz. 17:32 1923

    KOD to przejaw takiego samego buntu przeciw elitom, jaki jest obecny w całym zachodnim świecie.
    Przyjdzie czas, to BYĆ MOŻE coś się z tego wykrystalizuje.
    A na razie, jak zwykle, podpiąć się usiłują do sily społecznej i niesterowalnej, starzy gracze.
    To też normalne.

    Jako że władza zdeprawuje każdego kto ją sprawuje, pokładam pewne nadzieje w nowych odsłonach.
    Choć nie robię sobie nadziei, że schemat sie nie powtórzy.
    Ludzką rzeczą jest, że chłopcy po zdobyciu władzy popełnią wszystkie błędy poprzedników.

    Jak proroczo mówił Żabiński- „dajcie im biurka, telefony, samochody służbowe”……

  205. Wiesiek
    KOD to jest bunt starych elit przeciwko nowym, a nie bunt przeciwko elitom „jako takim”. Z tego powodu on nic nie osiągnie, szczególnie, że „podłączyli się już pod jego, za zgodą liderów owego KOD-u, tacy skompromitowani politycy jak Kwaśniewski (SLD) czy też Komorowski (PO).

  206. wiesiek 59
    „Kuba wyspa jak wulkan gorąca”…
    I coś w tym jest. Kto by tam nie rządził, cudowny klimat i wspaniali ludzie robią swoje.
    Ogladałeś „Buena vista social club”? Płytę ze ścieżka dźwiękowa z tego filmu mam do dziś, choć mocno zjechaną.

  207. @@mały fizyk
    13 czerwca o godz. 16:56

    „To oficjalna liczba podana przez policję”.
    Policja jako objektywny obserwator sie ostatnim razem przy demonstracji KODu skompromitowal. O ile dobrze pamietam, to redaktorzy GW policzyli na video pochodu ok. 65.000 uczestnikow, a video monitorowalo tylko ok. 1/3 demonstrujacych. Policja podala wtedy 45.000 dla calej demonstracji. Jest bardzo prawdopodobne, ze organizatorzy demonstracji tez w obu przypadkach przesadzili. Ale wydaje mi sie, ze duzo mniej niz policja.

  208. mały fizyk
    13 czerwca o godz. 17:01 1921

    Też tak to widzę.

  209. Mały Fizyk
    Gdybyś skończył kiedyś fizykę, to byś wiedział, że zjawiska masowe ale w zasadzie jednorodne, takie jak właśnie te pochody uliczne, demonstracje, procesje itd. mierzy się na ogół metodą statystyczną, czyli dzieli się taki pochód na na przykład 10 w przybliżeniu równych części i dokładnie mierzy ilość osób w takiej części, po czym wynik mnoży przez 10. Poza tym, to każdy pomiar, któremu nie towarzyszy miara jego dokładności, jest z defincji pomiarem bezwartościowym. Pytam się więc, jaki był błąd pomiaru liczebności owej demonstracji KOD-u?

  210. Mag
    Gdyby nie to, że na Kubie rządził od roku 1952 aż do roku 1959 doszczętnie zdemoralizowany i doszczętnie skorumpowany, ale popierany przez USA dyktator Batista, który zrobił z tej pięknej wyspy jeden wielki dom publiczny cum kasyno, to nie doszłoby tam nigdy do rewolucji. Jak widać, bardzo mało wiesz kobietko o Kubie…

  211. Mag
    Zajmij się więc paniusiu literatura piękną, bowiem to jest chyba twoja specjalność, a nie polityką. I przestań wreszcie powtarzać te kłamstwa reżymowej propagandy, w tym też w odniesieniu do Kuby.

  212. jakowalski
    A kim ty jesteś obatelu Kowalski, żeby mnie na nieswoim blogu, gdzie jesteś takim samym gościem jak ja, od „kobietek” i „paniusiów ” wyzywać oraz dyktować, o czym mam pisać.
    Ośmieliłbyś się tak pogardliwie odezwać do faceta, z którym się nie zgadzasz, mizoginie?!
    Wiem kim byl Batista, a także dlaczego i przez kogo został nakręcony dopiero pod koniec lat 90. taki film jak „Buena Vista Social Club”, którego, cymbale, pewnie nie widziałeś i nie masz pojęcia o wspanialej kubańskiej muzyce, która przetrwała niejedno.

  213. @jakowalski
    13 czerwca o godz. 20:05

    Pomylilem sie co do zrodla: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,20068207,30-tys-240-tys-policzylismy-glowa-po-glowie-ile-osob-wzielo.html

    „A wynik?
    Po wielu godzinach liczenia ludzi – osoba po osobie – na prawie tysiącu zdjęć w formacie A3, w końcu mamy to, o co nam chodziło – liczbę uczestników marszu w miejscu, które rejestrowała nasza kamera. Ilu ich było?

    Obliczyliśmy, że 7 maja na demonstracji KOD – w jednej trzeciej trasy marszu, na wysokości al. Ujazdowskich 22 – szło 55 600 demonstrujących, przy marginesie błędu +/- 3 tysiące osób.

    Poza ręcznym przeliczeniem osób na wszystkich 859 kadrach, wykorzystaliśmy też drugą, inną metodę szacowania wyniku. Pięciokrotnie przeliczyliśmy ludzi znajdujących się na 50 losowych kadrach i na tej podstawie wyestymowaliśmy ogólną liczbę osób, które przeszły przed kamerą. Wynik otrzymany w ten sposób to 65 500 osób. Skąd ta rozbieżność? Pierwsze liczenie – wszystkich kart – uwzględniało dynamikę marszu. Wtedy kadry liczyliśmy kolejno i kontrolowaliśmy, czy marsz nie stoi w miejscu: po to, by nie liczyć tych samych osób po kilka razy. Przy drugiej metodzie dynamiki marszu nie braliśmy pod uwagę. Wyniki obu pomiarów są jednak zbliżone – od 55 600 do 65 500 osób.

    Czy to wszyscy uczestnicy demonstracji? Na pewno nie…..”

  214. Ciekawe, ciekawe… Oto autor okresla PO jako parie, ktora: podlega „zasadniczej krytyce w przeszłości i współcześnie”, „nie ma ta partia zdolności przywódczych, jest miałka i skorumpowana, jest najpierw dla siebie i walczy o swoich, a nie o modernizację Polski, nie potrafi przeprowadzić rzetelnej krytyki swego dotychczasowego postępowania, nie wykazuje chęci ani nie pokazuje planu itd…” PO takim oskarzeniu Platformy O. zastanawiajace wydaje sie byc, ze nastepujacy cytat z autora, iz „zagrożenie, jakie niesie dla Polski i Polaków PiS (sic!!!), jest śmiertelne, że cały nasz wielki dorobek ostatniej ćwierci XX i pierwszej XXI wieku zarówno w polityce bezpieczeństwa i pozycjonowania Polski w świecie, jak i materialny – jest podważony” – nie odnosi sie do partii scharakteryzowanej jak POwyzej, czyli do Platformy O., lecz do… Prawa i Sprawiedliwosci! Bo czyz to nie do takiej partii, jak Platforma O., ktorej koszmarne rzady narod zmuszony byl znosic przez ostatnia dekade, czyz to nie do tej partii powinny odnosic sie POwyzsze oskarzenia? Przeciez ze slow, ktorymi autor okreslil Platforme O., wynika jednoznacznie, iz to ta wlasnie partia, „miałka i skorumpowana”, bezkrytyczna wobec siebie, bedaca dla siebie, walczaca o wlasne interesy, o siebie i o swoich i majaca gdzies modernizacje Polski, bez zdolności przywódczych, nie mogla i nie moze dzialac inaczej jak na szkode Polski! Nawet dzieciom POzbawionym nauki logiki w edukacji szkolnej taki wniosek nasunie sie sam przez sie PO przeczytaniu POwyzszego felietonu, a coz dopiero maja POmyslec w tej sprawie starzy wyjadacze, ktorzy jeszcze czasy nieboszczki Komuny pamietaja, zgromadzeni tutaj na blogu Polityki, tygodnika majacego aspiracje do bycia znaczacym organem opiniodawczym nalezacym do GWnego nurtu!

    Malo tego – autor kontynuuje nawigowanie ostatnich jeszcze niekumatych na tory niebezpiecznych domyslow, wspominajac o tym, jakoby PiS (sic!!! PiS) „nie potrafi(l) przy tym wiarygodnie uzasadnić swej polityki, kręcąc, klucząc, kłamiąc, matacząc, idąc w kierunku, którego cele pozostają dla społeczeństwa niejawne.” No prosze! Teraz to juz nie ma zadnych wonttpliwosci, ktora to partia jest wlasciwym adresatem oskarzen autora. No bo jak partia – dalej powolujac sie na wczesniejsze dywagacje autora – ktora jest skorumPOwana, bedaca dla siebie, walczaca przede wszystkim o siebie i o wlasne interesy a niedbajaca o interesy Polski, moglaby byc w stanie wiarygodnie uzasadnić swa polityke dzialajac jawnie, nie kręcąc, nie klucząc, nie kłamiąc i nie matacząc? Przeciez to pytanie czysto retoryczne! Kazdy przyzna, ze to calkowicie niemozliwe, gdyz inaczej bylaby to sprzecznosc sama w sobie, ksiazkowy przyklad klasycznego oksymoronu! To tak jakby sie spodziewac, ze POdmioty korupcjogenne beda dzialac wiarygodnie, uczciwie, jawnie i bez kretactwa, co jak wiadomo jest juz z zalozenia niemozliwe, bo wtedy dzialalyby przeciwko samym sobie, a nawet gdyby ktos nieco bardziej naiwny byl sklonny na chwile przypuscic inaczej, to sprzeczne by to bylo ze wstepnym zalozeniem autora, ze Platforma O. jest dla siebie i dziala w swoich interesach. Zaden nawet prywatny podmiot korupcjogenny (czytaj: zwykly lapowkarz pospolity) nie bylby chyba az tak nieporadny, zeby wykladac srodki korupcjogenne o tak, transparentnie, jasno, jawnie i niepokretnie prosto na stol, chociazby stol ten byl nawet kanciasty… a autor artykulu chyba nie POdejrzewa nikogo tutaj o nieudacznictwo w tak POwaznej materii… W takim kontekscie nastepne zdanie autora nie pozostawia juz zadnej watpliwosci nawet dla najbardziej wy-bitnego rycerza z zaKODuta pala, gdy przeczyta: „prowadzących do niechybnej katastrofy … Polski. Katastrofy nie tylko w gospodarczym i politycznym wymiarze, ale i kulturowym i moralnym.” No to juz chyba tylko jakis wyjatkowo niedoPOmyslny mysliwy by sie nie domyslil, o kogo tu chodzi w tym barwnym opisie.

    Jakby tego wszystkiego bylo jeszcze malo, autor artykulu POdpowiada, iz srodowisko PiSu wywodzi sie z jakiegos tam okreslonego srodowiska z lat 90-tych. A tym samym sugeruje ni mniej wiecej jak to, iz srodowisko Platformy moze takze wywodzic sie z jakiegos tam okreslonego srodowiska, czym faktycznie PObudza chetke czytelnikow do snucia domyslow, z jakiego to srodowiska moze sie wywodzic srodowisko Platformy O… No wlasnie, z jakiego? Fakt, ze o tym to juz wrobelki cwierkaja, i nawet nie trzeba byc czytelnikiem mediow radiomaryjnych ani buszowac „wSieci” ani byc zbytnio obeznanym „wpolityce”, zeby obilo sie o uszy, z jakiego to srodowiska wywodzi sie rzeczona P.O., ale zeby zaraz autor tak POwaznego tygodnika jak POlityka POdsuwal takie mysli swoim czytelnikom??? Ba! Ale przeciez nieco bardziej nieprawomyslni moga nawet pojsc o krok dalej i kontynuowac pobudzona przez autora aktywnosc myslowa – no bo skoro mozna dojsc az do lat 90-tych, to dlaczego nie mozna by skoczyc jeszcze o pare latek wczesniej i PObawic sie w dalsze domysly, skad POchodzi srodowisko z lat 90-tych, z ktorego POchodzi Platforma O…O, i tu widze juz prze-razenie malujace sie na frontalnych czesciach ciala blogowiczow – a co bedzie, jak domysly siegna jeszcze bardziej w glab… a chocby pare dekad wczesniej…. Ludzie, ratunku, bo tutaj to juz moze sie domyslec nawet mysliwy glab tego, czego domyslac sie nie wypada!

    Jajako zaparta obronczyni demoKODracji, jak rowniez KODowianka z dziada pradziada i Nowoczesna patriotka z czysta flaga zdecydowanie przeciwstawiam sie rozsiewaniu takich niePOprawnych POlitycznie ideJYJ, a takze zaszczepianiu tego typu niedemokratycznych POmyslow rozbijajacych jednosc narodowa, dzielacych Polakow i bedacych KIJowska pala wsadzona w szprychy Nowoczesnego wozu KODomitow skupiajacego wszystkie srodowiska partidiotyczne spod czystych flag wszystkich kolorow. Szkodzacym przeszkadzajacym i zaplantowywujacym niecne dopomysly wtymkraju mowimy: nie ma zgody na brak zgody na zgode dla zgody na niezgode! Precz z populizmem i niech zyje KODopulizm! Precz z klamstwem (smolenskim) i niech trwa jedynie sluszna prawda o Brzozie Pancernej z Bledem Pilota i Figa z Makiem. A Trybunal Rzeplinski niech nam kroluje na wieki! Kazdy patryjKODiota kica za demokracja! Kazdy czlonek staje z lomocacym sercem naprzeciw niegodziwosci! Rownosc wolnosc i braterstwo dla nas spod Czysto Farbowanej Flagi we wszystkich slusznych kolorach i zdrowie wasze w gardla nasze! Niech powiewa nad nami jewropejska flaga-nie-szmata, gwiazdy na jej firmanamencie niech rozswietlaja nasz marsz ku demokotadracji, a skrzydla moKODyla niechaj nadaja kierunek POszczania wiatrow! Czolem! I ciemieniem!!!

    PS. No fajnie, jedno mnie tylko zastanawia, a mianowicie te wspomniane przez autora „dwieście, a może nawet tylko sto … tysięcy 7 maja i te kilkadziesiąt 4 czerwca…” – o czym autor prawi, to juz sie chyba nawet sam nadredaktor GWnej gazety musialby sie chwilke zastanowic, zeby sie domyslec, o czym mowa, w obliczu faktu, iz jego wlasny portal podal w tej sprawie prawidlowe dane, liczac odreczna metoda lepek za lepkiem w systemie dziesiatkowym. A gwny redaktor GWnej gazety gwnego nurtu, jak wiadomo, uchodzi powszechnie za guru poprawnosci politycznej i nie na darmo cieszy sie zasluzona slawa ftemtemacie, a nikt chyba nie zaprzeczy, ze gloszenie tresci przeciwnych tresciom politycznie poprawnym jest politycznie niepoprawne, co moze byc istotnym niedopatrzeniem ze strony mediow nalezacych do gwnego nurtu, zwlaszcza majac na uwadze ostatnia glosna inwestycje w Agorze POczyniona przez znanego miedzynarodowego spekulanta walutowego, Georgea Schwarza, operujacego pod ksywka Soros, ktory cieszy sie niekwestionowana slawa fundatora poprawnej politycznie demokracji i sponsora na rzecz jej szerzenia.

  215. Mag
    A co ja biedak jestem winien temu, że do Ciebie jak ulał pasują takie określenia jak „paniusia” i „kobietka”? Pretensje miej więc do języka polskiego, jako że on ma takie celne określenia dla takich osóbek jak ty (nie mylić z ex-premierem Osóbką-Morawskim). Faceta podobnego do Cię nazwał bym zaś „chłoptasiem” albo „paniczykiem”. Lżej Ci teraz? To nie ma przecież nic wspólnego z dyskryminacją po linii płci (sex &/or gender). Poza tym to kubański „liberalny” dyktator Batista (członek tamtejszej partii liberalnej) umarł był w roku 1973, a więc w latach 1990, nie było go już wśród żyjących, a więc nikt go wtedy nakręcić już nie mógł, szczególnie, że był on może robotem zdalnie sterowanym z USA, ale na pewno nie robotem z napędem sprężynowym, czyli inaczej robotem nakręcanym (jak w” Bajkach robotów” Lema). Muzykę latynoską, w tym więc i kubańską znam zaś doskonale, jako że mieszkałem wiele lat na Półwyspie Iberyjskim, tuż przy granicy Hiszpanii z Portugalią i ciągle tam jeżdżę na wakacje (ostatnio na Baleary). Osobiście najbardziej lubię muzykę meksykańską, na przykład „El soldado le levita” w wykonaniu nie tylko Czesława Niemena ale także i przede wszystkim Davida Záizara (el rey del falsete) oraz portugalskie fado (Amalia!), ale to jest oczywiście kwestia gustu.

  216. Mały Fizyk
    Te metody liczenia były z definicji błędne, jako że liczono osoby maszerując przed kamerą „Wyborczej”, gdy tymczasem należało zrobić lotnicze zdjęcie CAŁEJ tej demonstracji, na przykład przy użyciu tzw. drona i na tej podstawie policzyć ilość demonstrantów. W metodzie, którą opisujesz, ta sama osoba może być przecież liczona kilkakrotnie, jako że na jednym kadrze jest ona z lewej, na innym pośrodku a na innym na jego końcu, niezależnie, czy będziemy liczyć wszystkie kadry, czy tylko ich pseudolosową próbkę. Poza tym, to jaką metodą oszacowano, że błąd liczenia wynosi dokładnie +/- 3000 osób, a nie na przykład +/- 10000 osób i dlaczego wylosowano tylko 50 kadrów, a nie na przykład 500?

  217. Agatkam (13 czerwca o godz. 21:05 1936)
    Nic nie rozumiem z tego twojego wpisu. Albo ja mam dysleksję w znaczeniu „trudności w czytaniu” albo ty masz dysortografię w znaczeniu „trudności w pisaniu”. Kto mi tu pomoże w diagnozie? Podobno każdy Polak zna się na medycynie.

  218. Mag
    Pytasz się kim ja jestem? Ty tego nie zrozumiesz, ale powiem Ci, kim Ty jesteś, a dokładniej kim są tzw. ludzie (homo podobno sapiens), do których się przecież zaliczasz. Otóż jesteście stworzeniami, które odbiły od pnia dziczki tak niedawno, że wasze pokrewieństwo z lemurami i małpiatkami jest jeszcze tak mocne, że ku abstrakcji dążycie, nie mogąc odżałować naoczności, przez co wykład, nie podparty tęgą zmysłowością, pełen formuł, mówiących o kamieniu więcej, niż wam powie kamień ujrzany, polizany i obmacany, taki wykład albo was nuży i odtrąca, albo co najmniej pozostawia pewien niedosyt, nieobcy nawet wysokim teoretykom, abstraktorom najwyższej waszej klasy, o czym świadczą niezliczone przykłady zaczerpnięte z intymnych wyznań uczonych, bo olbrzymia ich większość przyznaje się do tego, że w toku budowania wywodów oderwanych niezmiernie potrzebuje wsparcia rzeczy dotykalnych.
    Więcej mojego wykładu dla Cię tu: http://www.babelmatrix.org/works/pl/Lem,_Stanis%C5%82aw_-1921/Golem_XIV.

  219. @jakowalski – pogódź się z żoną – proszę 😉

  220. jakowalski
    Jak każdy grafoman i bufon zapełniasz w necie kilometry wirtualnej ścieżki dla najwytrwalszych kabotynów.
    Przyznałeś niedawno, że nawet żona jest zdumiona twoją wydajnością blogową.
    Serdecznie współczuję tej kobiecie.
    A tobie życzę miszczostwa świata.

  221. Mag
    Z żoną o co innego się pokłóciliśmy. Jak to w małżeństwie. Ale co ty o tym wiesz, będąc zawodową starą panną?

  222. Kaesjot
    Powiedz to mej małżonce… Ale na szczęście już się Ona do mnie znów odzywa.

  223. @jakowalski
    13 czerwca o godz. 21:43

    Jakiej statystyki uczyli Cie? „Marksistowskiej” chyba 😉

  224. @mały fizyk
    13 czerwca o godz. 19:38 1929

    „To oficjalna liczba podana przez policję”.
    „Policja jako objektywny obserwator sie ostatnim razem przy demonstracji KODu skompromitowal”.

    Jeszcze raz powtarzam – czy było 4 czerwca w Warszawie 10000 ludzi jak mówi policja, 50000 – jak mówią organizatorzy, czy małe kilkanaście tysięcy jak mówią inni – nie ma żadnego znaczenia. W każdym przypadku było ich – biorąc pod uwagę ogrom reklamy i propagandy GAZETY WYBORCZEJ, POLITYKI i partii opozycyjnych – bardzo mało. Gdyby rzeczywista liczba była bliska 10000 – a wszystko na to wskazuje – jest to wręcz kompromitacja.
    I taki Żakowski dobrze o tym wie.

  225. @jakowalski – to dobrze.
    Ważne, aby w kłótni nie padło coś, co ja nazywam „słowami, których nie da się cofnąć”.
    Gdy groźba ich użycia staje się realna wówczas milknę.
    Ta umiejętność przydałaby się wielu dyskutantom na tym forum.

  226. @grzerysz
    14 czerwca o godz. 6:22

    „Gdyby rzeczywista liczba była bliska 10000 – a wszystko na to wskazuje…. ”

    Na to wskazuje zdecydowanie mniej niz na 50.000 🙂

    A tak na marginesie, to lubie czytac (wiekszosc) Twoich obszernych „copy and paste”. Z malym zastrzezeniem. Jezeli to jest pomyslane jako objektywna informacja, to w Twoich komentazach jest czasem za duzo subjektywnej oceny, czyli przymiotnikow jak, np. „wsciekla [kampania propagandowa]” itp.

  227. @jakowalski

    „Jakiej statystyki uczyli Cie? „Marksistowskiej” chyba ”

    Nie chce Cie obrazac. To tylko zart! Wiem, ze nie ma „marksistowskiej statystyki”. Chcialem tylko zauwazyc, ze nieprawidlowo stosujesz statystyke w Twojej krytyce wyliczen redaktorow z Gazety. NB. Jak oni obliczyli blad swoich wyliczen? Tak samo jak Ty w Twojej metodzie 😉

    Im nie chodzilo tez o podanie calkowitej liczby uczestnikow, ale jedynie o sfalsyfikowanie wyliczen policji (co do tej calkowitej liczby). I to im sie udalo. I tylko tyle.

  228. Mag
    Za dużo jest w twych wpisach agresji i zwykłego chamstwa jak na taką wyrafinowaną intelektualistkę z Żoliborza jak ty. 🙁

  229. Mały Fizyk
    Statystyka, tak samo jak fizyka jest jedna. Uczy też ona, ze nie ma w praktyce liczb losowych, a tylko pseudolosowe. Od razu widać, ze uniwersytet znasz tylko z zamiatania jego podłóg.

  230. Grzerysz
    Racja – tu chodzi o rząd wielkości. Demonstracja 10 czy nawet 50 tysięcy zwolenników odzyskania swoich stołków i wpływów, a więc i benefitów z w/w związanych, nic nie zmieni. KOD dla ogromnej większości Polaków, w tym dla osób które bynajmniej na PiS nie głosowały (czyli takich jak n.p. ja) to są beneficjenci poprzedniego układu, czyli koalicji w skład których wchodziła głównie Platforma Obywatelska i SLD a także ZSL (pardon, PSL). Jak wiadomo, partie te skompromitowały się doszczętnie – SLD służalstwem wobec Ameryki i kościoła (w tym pozwoleniem na torturowanie przez CIA osób podejrzanych o niechętny stosunek do USA) a PO doszczętnym skorumpowaniem i brakiem nawet elementarnego poczucia moralności (n.p. afera taśmowo-ośmiorniczkowa) a PSL brakiem jakiegokolwiek programu poza utrzymaniem się w rządzącej koalicji. Tym Paniom i Panom więc już dziękujemy i żaden alimenciarz Kijowski im tu nic nie pomoże swoimi marszami, niszczeniem trawników w Al. Ujazdowskich i przeszkadzam w słuchaniu koncertów szopenowskich w Parku Łazienkowskim.

  231. Mały Fizyk
    Ja w mojej metodzie nie podałem jak wyliczam błąd szacunku. W tym celu musiałbym dla przynajmniej kilku podobnych manifestacji obliczyć ilość uczestników licząc każdego ich uczestnika z osobna oraz przy pomocy zdjęcia lotniczego po czym porównać oba wyniki. Natomiast „Wyborcza” nie podała, w jaki sposób doszli oni do takiego a nie innego wyliczenia owego błędu. Dziennikarze „Wyborczej” niczego więc nikomu nie udowodnili, no może samym sobie i wierzącym w KOD, czyli takim jak ty.
    I daruj sobie te wycieczki personalne, albowiem ja potrafię się odgryźć tym, którzy mnie atakują nie fair.

  232. @jakowalski
    14 czerwca o godz. 11:19

    „W tym celu musiałbym dla przynajmniej kilku podobnych manifestacji obliczyć ilość uczestników…”

    Jakbys sie znal na statystyce, to bys wiedzial jak podac blad szacunku przy jednej demonstracji.

  233. M. Fizyk
    Odróżnij formalne sztuczki, oparte na setkach nierealistycznych założeń od uczciwego pomiaru błędu szacunku.

  234. @jakowalski
    14 czerwca o godz. 18:34

    No, no, jakowalski degraduje juz nawet podstawy statystyki do sztuczek. Nie wstyd Ci tak Gaussowi dolozyc? Bo szacowanie bledu pomiaru np. dlugosci (pojedynczego!) patyka ucza juz na pierwszym semestrze fizyki.

  235. Mały Fizyk
    Statystyka, tak jak zresztą cała matematyka, opiera się na arbitralnie przyjętych, z defincji nieweryfikowalnych założeniach. W praktyce nie znamy zaś długości n.p. patyka, jako że jego długość się wciąż istotnie zmienia, chyba, że ów patyk wykonany jest ze specjalnego materiału o bardzo małej rozszerzalności cieplnej i jest on przechowywany w warunkach stałego ciśnienia i stałej temperatury. Poza tym to błąd pomiaru jest zawsze względny, czyli względem wyniku najdokładniejszego z możliwych pomiarów. A już napisałem powyżej, nawet najdokładniejszy z możliwych pomiarów obarczony jest zawsze jakimś, nieuniknionym w praktyce, błędem pomiaru, przy czym zaznaczam, że nie biorę tu pod uwagę tego, że sam proces mierzenia długości owego patyka wpływa na zmianę jego długości, o czym zresztą wie każdy dobry inżynier a nawet i technik. Przykładowo: błąd wyniku pomiaru suwmiarką szacujemy w praktyce poprzez porównanie do wyniku pomiaru mikrometrem, a błąd pomiaru mikrometrem w stosunku do wyniku pomiaru płytkami wzorcowymi, które jednak też zmieniają swe parametry na skutek zmian temperatury czy też ciśnienia. Panta rhei, my dear Little Physicist, panta rhei…;-)

  236. @jakowalski
    17 czerwca o godz. 11:43

    Opisujesz blad systematyczny a nie statystyczny. Do oszacowania (statystycznego) bledu pomiaru (pojedynczego) patyka wystarczy jedna suwmiarka (stary Gauss juz to wiedzal). No i kazdy fizyk tez to wie 🙂 Ciekawe ilu ekonomow to wie.

  237. Mały Fizyk
    Mnie interesuje jaką ma długość dany patyk, a nie jak ową długość szacuje twoja wybrakowana suwmiarka. Mnie nie interesuje twój bezużyteczny, teoretyczny błąd pomiaru, ale dokładność, z jaką ja zmierzyłem długość owego patyka. W praktyce jest tak, że jeśli wystarczy mi pomiar długości z dokładnością do 1 mm, to używam metalowej linijki, jeśli potrzebuje dokładności większej, to używam suwmiarki (dokładność do 1/10 mm) albo mikrometru (dokładność do 1/100 mm). Większa dokładność pomiaru jest mi zaś w praktyce nie potrzebna jeśli chodzi o patyk…