Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

14.06.2016
wtorek

Partie tego kryzysu nie rozwiążą

14 czerwca 2016, wtorek,

Udało nam się przeskoczyć epokę, jeśli chodzi o kulturę, o politykę i o sposób kształtowania naszej przyszłości. W trwającym mniej więcej 40 lat procesie (historia nigdy nie ma początku ani końca, opowieść musi się kiedyś zacząć) Polska zmieniając paradygmat walki o wolność, uzyskała więcej, niż ktokolwiek mógłby w latach 70. pomyśleć.

Aż do przełomu 1987-1988 tylko człowiek pozbawiony wiedzy mógł zaprzeczyć, że co wojną w Europie stanowione, jedynie wojna może zmienić. Jałta. Ta wiedza była powszechna i transgraniczna. Tak mówiła Moskwa, co oczywiste. Tak myślał Waszyngton. My to zdanie wywaliliśmy w powietrze. Polska ma dzisiaj więcej nie tylko, niż można było kiedyś oczekiwać, ale ma też więcej niż wartość jej aktywów. To był cud. Cud nie zależy od woli człowieka. To był majstersztyk. Dlatego tak pozbawione wartości jest to, co tak liczni plotą o Wałęsie, o „Magdalence”, o okrągłym stole, o porozumieniu. Dzisiaj mądrzy.

Prawda, że działo się to w idealnie dla nas pięknych okolicznościach zewnętrznych. Gorbi i ruscy geronci, Reagan i jego wojny gwiezdne, Jan Paweł II ze swoją charyzmą w Watykanie, Carter i Brzeziński w Białym Domu z prawami człowieka w codziennej agendzie. Wcześniej KBWE.

Ale w swojej długiej i trudnej historii wiele okoliczności, może nie tak nam bardzo przyjaznych jak te z lat 70. i 80., potrafiliśmy zmarnować. Tym razem koniunktury nie zmarnowaliśmy. Garstka ludzi nadała ton i otworzyła milionom widok na wartości i sposoby, które stały się ich dziełem. Bez tego narodu nic by się nie stało. Zmiana paradygmatu, gdzie podmiotem jest naród, to zadziwiające zjawisko. Ktoś nadaje ton. Jeśli jednak ten nowy ton nie trafi na rzeczywistą potrzebę, choć może ona jest skryta, nie ma znaczenia.

Efekt znamy. Wszyscy z cyferkami PESEL zaczynającymi się od „6” jeśli twierdzą coś innego, zwłaszcza w kontekście Jałty, niechaj pozostaną w swoim świecie ułudy i mitów. Gorzej jeśli kształtują współczesność. Nie chodzi w tym bowiem o chwałę (choć głupio się jej wyrzekać), chodzi o zdolność rozumienia świata. Zamknięci w swoich fobiach, żalach i mitach – nic nie znaczymy. Otwarci na innych, twórczy, empatyczni, asertywni i konsekwentni możemy na trwałe zagościć w klubie. Do października 2015 r. staliśmy w szeroko otwartych drzwiach.

I szlag to wszystko trafił. Też nie od jednego strzału. Wiele czynników, pośród których narastające zmęczenie, niepewność, wykluczenie z poczucia sprawstwa i ważności, brak na co dzień odczuwanej więzi milionów Polaków, mają znaczenie. Ale w miejsce tamtych elit – z KOR, „Tygodnika Powszechnego”, Więzi i z POLITYKI, Odry, „Życia i Nowoczesności” – jest inna elita. Z Nowogrodzkiej, od Kukiza, od ołtarza z Przemyśla, Częstochowy, Kalisza, Torunia i Drohiczyna.

Już nie szukanie tego, co może połączyć. Nie ucieranie stanowisk. Nie empatia. W miejsce tamtego – buta i przeświadczenie, że nam się należy. To codzienne gadanie o większości jest symptomatyczne. Nie rozumieją, o czym gadają. Prezentują swoje osobowości, wymiar wiedzy i kompleksów. Wystarczy na moment zamknąć oczy i przypomnieć sobie tamte twarze. A potem zerknąć do telewizora informującego o dziś.

Nie będzie dobrego rozwiązania polskiego kryzysu. To jest kryzys polityki. I kryzys moralności w polityce. Wywołany systemem partyjnym. Wiadomo, kto jest liderem tej złej zmiany. Jednak likwidowanie różnicy przez innych znaczących graczy, szczególnie w tym dwubiegunowym podziale ról w Platformie, korzystne było wyłącznie dla PiS. Otwartą sprawą był czas, kiedy to wszystko się wyleje. I to, jaki będzie ten PiS.

Dzisiaj wiemy i jedno, i drugie. Największym wrogiem demokracji jest zatarcie granic pomiędzy tym, co partyjne, a tym, co państwowe. Brak Służby Cywilnej. Odnoszę się do rzeczywistości, a nie do dymnych zasłon stawianych dla i w interesie partii.

Będziemy trwać pod ogniem walki o władzę i o apanaże wielkich partii, dopóki MY, NARÓD, nie powiemy NIE! Potrzebny nam czas. I pamięć o wartościach. Nie zaś zacieranie różnic w tych sprawach. Co dobre, musi pozostać dobre, a co złe – otwarcie złem nazwane. Nawet jeśliby musieć to powtarzać setki razy.

Oglądaliście westerny? Walkę dobra ze złem? Były tam krople prawdy. Tak jak prawdą był Ku Klux Klan, ponura rzeczywistość Ameryki jeszcze w latach 50., wczesnych 60. ubiegłego wieku. Specjalnie w takich stanach jak Tennessee, Kentucky, Alabama, Luizjana. Dzisiaj śladu (prawie) po tym świństwie nie ma. Od nas zależy, czy to, co u nas obrzydliwe w polityce, będzie rządziło, nadawało ton, kształtowało przyszłość, czy śladu po nich w wielkiej polskiej historii nie będzie.

Mimo tych pomników, które dzisiaj wszędzie będą stawiać. Mimo obrony cywilnej swych szalonych pomysłów. Mimo groteskowych min tego i owego. Oni wierzą w ślepą siłę swej władczej woli opartej na wzbudzanych i pielęgnowanych w społeczeństwie fobiach. To jest bardzo niebezpieczne. To współgra z częścią polskiej tradycji, polskiej kultury, która nie w sobie samej upatrywała przyczyny porażek i klęsk, lecz zawsze na zewnątrz. Jak pokazała „Solidarność” 1980-1981 i zmiana 1989 r. – możliwy jest inny, korzystniejszy dla Polski paradygmat polityki. Zło jest do przezwyciężenia.

MY, NARÓD, musimy tylko tego chcieć. Nie oglądając się na interesy partii. Kształtując system partyjny wedle potrzeb społeczeństwa, a nie wedle potrzeb partii.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 251

Dodaj komentarz »
  1. Oczywiscie, w partiach nie ma intelektu. Feudalno-mafijne struktury polskich partii polityznych nie pozwalaja na jakiekolwiek evolucje tworcze i myslowe. Jest dyktator i poddani. Dydtatorzy partyjni swymi osobami ustalaja dozwolony poziom inteligencji w partixh politycznych i na kazdym szczeblu zarzadzania krajem.

    Ale jest jeszcze gorzej bo polskie armie ynteligentow otumanionych religia zatracily zdolnosci tworcze i procesy myslowe. W absolvencie szkoly podstawowej z Popowa widzeili swego wodza. Ynteligenty stali sie motlochem do wynajacia dla partyjnej propagandy. Tragedia i tyle.

    Nie ma w Polsce ludzi do zaproponowania referom. Dlatego tez ynteligentow nalezy sprowadzic z Chin, Bangladesh, i Afryki. Tanich i zdolnych. Powierzyc im napisanie nowej Konstytucji

    Polskich ynteligentow nalezy poddac procesowi globalizacji.

  2. Proszę, proszę, jakaż tyrada przeciwko jednemu z głównych twórców KOR-u Macierewiczowi, bez którego nie byłoby tej wolności i demokracji… No, ślicznie, gdy solidarnościowcy i korowcy biorą się za łby…

    Jeszcze 20 lat i będziemy mieć swoją Polskę bez waszego solidarnościowego cynizmu.

  3. Fantasmagoria, dyrdymały. Naród? W październiku 2015 straciliście władzę, bo większość wyborców miała już was dość. Dość waszej pychy, pogardy, nienawiści. Dali wam w nos. Gdybyście byli dobrzy, to rządzilibyście i 1000 lat, a wyborcy nosiliby was na rękach.

    Wbrew sobie głosowałem na SLD, ale głosowałbym nawet na Kima, byle tylko was odsunąć od władzy. I to się udało. Nigdy więcej was u władzy. Nigdy. Za butę, za pogardę. Mogę jeść suchy chleb i szanowałbym was, ale gdybyście szanowali ludzi. A tak to…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tez bym zaglosowal na kazdego byle by nie na donkowa platforme tzw obywatelska. Ale system wyborow jest obraza i ponizeniem godnosci czlowieka dlatego nigdy nie glosowalem. A partie,,, to feudalno mafijne stwory na uslugach lokalnych i obcych oligarchow, obcych krajow i mafii kk.

  6. Szanowny Panie Andzrzeju,
    mój pesel rozpoczyna się od cyfry 6.
    System partyjny w obecnym wydaniu niszczy podstawy nowoczesnego demokratycznego państwa. Wiemy to jednak nie od wczoraj. Wszystkie polityczne elity godziły się na to. Ba, chwacko nam wmawiały, że ten rodzaj władztwa politycznego służy krajowi! Bez mrugnięcia okiem zgadzaliście się wszyscy na zawłaszczanie przez partie spółek skarbu państwa, czyszczenie do sprzątaczek instytucji państwowych w ministerstwach i innych instytucjach, w tym przede wszystkim instytucjach na poziomie lokalnym. Kolesie, którzy przegrali wybory, lądowali jako dyrektorzy instytucji, o których zarządzaniu nie mieli pojęcia. Z fachowców w branży zrobiliście chłopców na posyłki. Nie były to przypadki jednostkowe, bo te da się darować, a masówka. Partie na poziomie lokalnym są urzędami zatrudnienia dla swojaķów. Tak jest do tej pory. Służbę cywilną zmarnotrawiliście, a właściwie zabili.

    Nie za późno na skargi? Nie wierzę, że tego nie widzieliście. Jako klasa polityczna jesteście postrzegani jak banda antypaństwowyyh cyników, którzy dla władzy zrobią wszystko, a dla kariery i apanaży jeszcze więcej.

    Bardzo ciężko mi to pisać na Pańskim blogu, bo jest Pan człowiekiem godnym szcunku, mierzi mnie jednak do mdłości powtarzane: „byliśmy głpi”. Tak, byliście. To się zdarza każdemu. Tylko czemu, cholera jsna, tak długo!?

  7. „Udało się nam przeskoczyć epokę, jeśli chodzi o kulturę”…

    To prawda. Obecnie w Polsce nie wychodzi żaden tygodnik kulturalny, tematyka kulturalna została zupełnie wyrugowana albo poważnie ograniczona w tym co wychodzi, prawie nikt w tym kraju już nie czyta książek, a tylko garstka ma ochotę na oglądanie ambitnych filmów lub spektakli teatralnych. Bilety na wybitną inscenizację „Dziadow” litewskiego mistrza w Teatrze Narodowym sprzedawane są już z dużą zniżką bo trzy miesiące po premierze i niewielu spektaklach zaczyna już brakować publiczności… W czterdziestomilionowym kraju należącym do UE… Filmów na światowym poziomie od dawna się w naszym kraju nie kręci („Ida” to jednak wytwór człowieka wychowanego i wykształconego w Anglii ), bardzo dobre – nie mówię już nawet wybitne – spektakle można policzyć na palcach jednej ręki na przestrzeni wielu, wielu lat.

    Tak przeskoczyliśmy epokę… Jeszcze jeden taki skok a znajdziemy się znowu na drzewach…

    „Do października 2015 roku staliśmy w szeroko otwartych drzwiach. I szlag to wszystko trafił
    ….
    Ale w miejsce tamtych elit: z KOR-u, Tygodnika Powszechnego, Więzi i z POLITYKI, Odry, Życia i Nowoczesność jest inna elita. Z Nowogrodzkiej, od Kukiza, od ołtarza z: Przemyśla, Częstochowy, Kalisza, Torunia i Drohiczyna”.

    Do tamtych elit – elit z czasów PRL – zapomniał pan dodać ludzi z FORUM, KULTURY, LITERATURY, FILMU NA ŚWIECIE, LITERATURY NA ŚWIECIE, DIALOGU, Dyskusyjnego Klubu Filmowego „Kwant” i setek jemu podobnych, corocznych KONFRONTACJI, wielu wybitnych teatrów („Narodowego” Dejmka, „Starego” Hübnera a potem Gawlika, „Dramatycznego” Holoubka, „Powszechnego” Hübnera, „Współczesnego” Axera, „Cricot 2” Kantora, „Laboratorium” Grotowskiego, „Studio” Szajny a potem Grzegorzewskiego) jak również ówczesnej telewizji. O świetnej kinematografii już nawet nie wspomnę – Munk, Wajda, Kawalerowicz, Skolimowski, Morgenstern czy Jerzy W. Has, perła nad perłami.

    A jaką elitę mieliśmy w ostatnim ćwierćwieczu? Taką, która dopiero od niedawna zaczyna mówić „byliśmy głupi” czy „byliśmy głusi”. Taką, która stworzyła kraj potężnej emigracji, wielomilionowego wykluczenia, braku perspektyw dla młodych, zapaści w służbie zdrowia i szkolnictwie wyższym; kraj przetwórców drewna i skóry oraz skręcaczy sprzętu AGD znajdujący się na peryferiach cywilizowanego świata; kraj mediów na poziomie zupełnie dennym ze społeczeństwem złożonym z coraz głupszych ludzi; kraj wtórnych analfabetów, w którym sprzedaż książki na poziomie 2-3 tys. egzemplarzy uchodzi za spory sukces. Wreszcie kraj klasy politycznej złożonej w dużym stopniu z karierowiczów i degeneratów.

  8. Największym wrogiem demokracji, był, jest i będzie kościół, który pełni w Polsce przewodnią rolę. Kościół akceptuje zmiany, tylko wtedy, kiedy inaczej się nie da.
    Co do Ku Klux Klanu, to ma się całkiem dobrze pod zmienionymi nazwami.
    To pokazuje, ze mentalność ludzi pozostaje taka sama od wieków.

  9. „Polityk Celiński w 1989 roku posyła generałowi słowa otuchy i między wierszami wyraża zachwyt, że peerelowski dygnitarz tak doskonale radzie sobie z ciężarem odpowiedzialności za Polskę, jaki spoczął na jego barkach. Jak widać, poza żenującym poziomem wazeliniarstwa i karierowiczostwa, nie ma w tych listach jakiś wielkich odkryć i czynów, które mogłyby trafić na karty historii albo chociaż encyklopedii. Komiczna proza życia, znane od wieków techniki przypodobania się władcom, od których zleży wiele, jeśli nie wszystko, no i to właśnie jest druga część paradoksu polegająca na sile przekazu”.

  10. „Ostracyzm (od gr. ὄστρακον ostrakon – skorupa) – praktyka polityczna w starożytnej Grecji, rodzaj tajnego głosowania, podczas którego wolni obywatele typowali osoby podejrzane o dążenie do tyranii i zasługujące na wygnanie z miasta na 10 lat”.

  11. PiS odwołuje się również do „narodu” i chyba ma w tym tzw. „narodzie” większy posłuch niż red. Celiński, ja i jeszcze kilka osób. Z prostej przyczyny. PiS nie odwołuje sie do programu pozytywnego, a wręcz przeciwnie: jak w swoim czasie bolszewicy – do programu „sprawiedliwości”, co oznacza „zabrać bogatym, dać biednym”. Czyli równanie w dół. Trudno, żeby chmara tych z Peselem powyżej 6 i wymóżdżonym nie biła brawa. Jakie mogą być tego konsekwencje? W pierwszym rzędzie zapaść cywilizacyjna. Polecam link do artykułu na ten temat:

    http://wpolityce.pl/polityka/295366-pis-nie-ma-oferty-dla-klasy-sredniej-partia-jaroslawa-kaczynskiego-wyraznie-stawia-dzis-na-model-skandynawskiego-rownania-w-dol

  12. Tym razem Pan Celiński pisze niemal jak ja, w duchu demokratycznym. Konsekwencją powinno być otwarte opowiedzenie się za:

    – zniesieniem monopolu (dyktatury) „partii politycznych” na władzę w państwie na poziomie centralnym, czyli zniesienie monopolu na skuteczne wystawianie kandydatów w wyborach do Sejmu

    – pełne upodmiotowienie Narodu (ogółu obywateli) poprzez przyznanie każdemu obywatelowi indywidualnie lub w ramach związków politycznych pełni praw wyborczych, zwłaszcza biernego prawa wyborczego

    – ucywilizowanie partii politycznych nową ustawą o partiach politycznych, która wymusi na partiach urzeczywistnienie podstawowych zasad demokracji w ich wewnętrznym postępowaniu w tym głównie jawności, otwartości, podległości prawu i obowiązku oddolnego podejmowania decyzji jak również obowiązku przeprowadzania lokalnych i autonomicznych prawyborów na wszelkich kandydatów na stanowiska publiczne. Partie, które nie spełniają takich warunków powinny być delegalizowane (jak w Niemczech) lub co najmniej całkowicie wyłączane z prawa do finansowania z budżetu państwa.

    To w wielkim skrócie. Tylko otwarte postawienie w ten sposób sprawy oznaczałoby zmianę paradygmatu otwierającego możliwość realnego włączenia się w życie kraju obywateli oraz środowisk lokalnych, głównie samorządowych. Oraz przejścia z patologicznego „centralizmu demokratycznego” rodem z PRL do normalnej demokracji obywatelskiej, w której partie nie są „Rasą Panów” i „kryminalnymi związkami mętnych interesów”, lecz są instrumentem o charakterze publicznym służącym prowadzeniu oddolnej polityki przez obywateli.

  13. „Partie tego kryzysu nie rozwiążą” , bo niby jak, jak same głupie ludzie w tych
    partiach się zainstalowały, czy potrzeba to pokazywać palcem, to gołym okiem widać.

    Prezydenta mamy rąbniętego, tu jest cytat z dzisiejszego internetu:
    „Prezydent: realizacja zobowiązań wyborczych musi uwzględniać sytuację budżetową
    http://stooq.pl/n/?f=1063472&c=2&p=4+22
    czyli po polsku: Ludzie! kampania wyb rok temu była. Zejdźta na ziemię.
    niby słusznie”

    Przyczyny tego stanu rzeczy trzeba szukać, zamiast bajeczki opowiadać, ciągle
    te same.
    Mój pesel zaczyna się od „4”.
    Najważniejsza do tych rozważań jest ludowa przypowieść: dlaczegoś biedny boś głupi. Byle co mówią, bo byle czym zakąszają, byle co jedzą i byle co mówią i robią .

    Wyjątkowo głupia jest w tym temacie cała filozofia akademicka; wie że byt
    kształtuje świadomość, ale nie wie na czym polega, nawet nie próbuje definiować bytu człowieka, przy którym świadomość jest na właściwym poziomie.
    Mam wrażenie, że współczesna filozofia zrezygnowała z filozofii bytu, jako swojej „nogi”, na której stała przez wieki.

    Jeżeli filozofia jest głupia, jak za przeproszeniem stare gacie teściowej, to głupie
    są pozostałe tzw nauki, z wyjątkiem nauk ścisłych, od matematyki zaczynając.
    Taka medycyna akademicka nie zna przyczyny chorób , które gnębią człowieka,
    nawet zwykłego kataru, pomimo wielkich osiągnięć, podobno naukowych. Ta
    nasza medycyna jest dobra w działaniach doraźnych; potrafi uciąć nogę, rękę,
    wymienić serce, nerkę, wątrobę, wyciągnąć wodę z kolana – do tego nie jest potrzebna wiedza.
    Podobnie można opowiadać o tzw naukach humanistycznych. Jesteśmy przy politologii. Słusznie powiedział profesor Marcin Król: byliśmy głupi, od siebie dodam: i jesteśmy głupi dalej.

  14. Kalina
    14 czerwca o godz. 10:28 1957

    Przestań już sarkać: PO zabrała biednym 150 mld z OFE i wydłużyła kobietom wiek emerytalny aż o 7 lat i to jest właśnie sprawiedliwe.

  15. @Kalina
    14 czerwca o godz. 10:28 1957

    „Jakie mogą być tego konsekwencje? W pierwszym rzędzie zapaść cywilizacyjna”.

    Zapaść cywilizacyjną to my mamy od dawna – debilne media, nadzwyczaj nikłe czytelnictwo książek, bardzo kiepskie szkolnictwo wyższe, zupełny brak zainteresowania tzw. kulturą wysoką w społeczeństwie. No, ale przetwórcy skóry i drewna oraz skręcacze obcego sprzętu AGD czytać książek i ambitnej prasy przecież nie potrzebują…

  16. Założyciele KOR-u: Jerzy Andrzejewski, Stanisław Barańczak, Ludwik Cohn, Jacek Kuroń, Edward Lipiński, Jan Józef Lipski, Antoni Macierewicz, Piotr Naimski, Antoni Pajdak, Józef Rybicki, Aniela Steinsbergowa, Adam Szczypiorski, ks. Jan Zieja i Wojciech Ziembiński.

    KOR – Komitet Obrony Robotników… Śliczna nazwa, to dlatego w obronie robotników po 1989 miliony robotników wyciepali na bruk…

  17. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 8:12

    „Fantasmagoria, dyrdymały. Naród? W październiku 2015 straciliście władzę, bo większość wyborców miała już was dość.”

    Zgadza sie, „Fantasmagoria, dyrdymały”. Bo 18% wyborcow za PiS to nie wiekszosc. A 38% to nawet nie wiekszosc relatywna.

  18. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 11:13

    „KOR – Komitet Obrony Robotników… Śliczna nazwa, to dlatego w obronie robotników po 1989 miliony robotników wyciepali na bruk…”

    Dobrze wiedziec, ze Macierewicz temu firmowal 😉

  19. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 11:28 1969

    Ha, to samo pisowcy mówili peowcom, tyle że w 2011…

  20. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 11:31 1971

    Tak, dobrze wiedzieć: ramię w ramię z Kuroniem.

  21. @Wacław1
    14 czerwca o godz. 10:37

    Same glupie filozofie itd. 🙁 A jest jakas madra i sprawdzona?

  22. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 11:33

    „Ha, to samo pisowcy mówili peowcom, tyle że w 2011…” I co, mieli racje czy nie?

  23. Zaprzeczać czemukolwiek co tym razem pisze gospodarz blogu byłoby skrajną niewdzięcznością wobec tych, którym zawdzięczam znajomość języka, histori i kultury Polski. Zaprzeczać temu na co wskazuje tu grzerysz (14 czerwca o godz. 9:23 1950) byłoby dowodem skrajnego zaślepienia.

    Polska to coś więcej niż PO czy PIS, coś więcej niż Kaczyński czy Tusk, nawet coś więcej niż Kościół. Polska to 1000 lat zmagań między ”dulce et decorum is pro patria mori” i przedkładaniem własnych interesów nad dobro narodu i kraju.

    Niestety, Polska to również, godna podziwu choć zaprzeczająca zdrowemu rozsądkowi, wiara w rękę boską zdolną otaczać opieką i zwrócić ojczyznę „wolną”. Uwolnioną od jarzma wroga, choć nie od sobiepaństwa, prywaty i kołtunizmu, od podziału na prawdziwych Polaków i tych innych, a już napewno nie od ingerencji Kościoła w politykę, w sprawy państwa, w życie prywatne obywateli i co najważniejsze, od utrwalonej przez setki lat tradycji kompletnego braku odpowiedzialności rządzących wobec rządzonych.

    Przeskoczywszy epokę „większość” z sobie tylko wiadomych i zapewne istotnych względów doszła do wniosku, że „moja chata z kraja” stawiając na przetrwanie. Bardziej przedsiębiorcza, znacząca mniejszość najwyraźniej doszła do wnosku, że w zaistniałej sytuacji rzucanie kamieni na szaniec to nonsens i głosuje nogami.

    Gdzie jest ten „Naród”, który ma zło naprawiać?

  24. @ alamakotalive

    Naród jest na wewnętrznej i zewnętrznej emigracji, czyli tam gdzie go chciały mieć sitwy partyjne. Dla nich Naród to bydło, które ma od czasu do czasu zatwierdzić listy ich kolesie. I co gorsza stworzyli taki system, że Naród nic nie może jak siedzieć przed telewizorem i zatwierdzać od czasu do czasu listy tych kolesi. Sam Naród nie może zgłaszać do wyborów „swoich własnych kolesi”.

    Więc siedzi na wewnętrznej i zewnętrznej emigracji, a państwo polskie traktuje – słusznie – jako kolejną formę okupacji. Stąd mój postulat oddania obywatelom ich podstawowych obywatelskich praw, czyli biernego i czynnego prawa wyborczego oraz pełnej wolności oddolnego decydowania kto może kandydować i kto będzie wybierany do Sejmu bez monopolu partyjnego. Wtedy ludzie z czasem poczują się jak u siebie w domu i z zobaczą sens oraz wartość jakieś aktywności. Nie wszyscy, ale ci co chcą i ci co trzeba. I to wystarczy.

  25. Panie Andrzeju ,,My Naród”? MY? Jacy my? ,,Roszczeniowi pracownicy”?
    ,,Lewacy czekający na mannę z nieba socjalu”? Lenie nie chcący pracować za ,,najniższa krajowa+ reszta pod stołem” ,,bezrobotni czyli wyuczeni nieudacznicy”? ,,Pracujący za mniej niż 6tyś czyli albo idioci albo złodzieje”.
    Druga strona też ma swój słowniczek.

  26. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 11:43 1975

    Taką samą, jak p. Celiński w stosunku do nich, a oni wobec p. Celińskiego.

  27. Slawczan
    14 czerwca o godz. 12:18 1978
    Teraz ten slogan brzmi: „We, The Other People”

  28. @jasny gwint
    14 czerwca o godz. 13:16 1980

    Niestety nie. To ciągle przecież „We, the Same People”…
    Czy na manifestacjach KOD, które tak ceni pan Celiński, widać „The Other People”?
    Poza podjrzanym alimenciarzem z kitką chyba nie…

  29. grzerysz, Na wczorajszym posiedzeniu krakowskiej Kuźnicy, Kowadłem został uhonorowany długoletni redaktor czasopisma ZDANIE, Pan Edward Chudziński, o czym wspomniała nawet GW. Stanowi to swoistą sensację. http://krakow.wyborcza.pl/krakow/1,44425,20236207,honorowe-kowadlo-kuznicy-dla-edwarda-chudzinskiego.html Gazeta i lewica! Piękną laudację wygłosił ambasador Krzysztof Mroziewicz. Kowadło wręczał prezes Kuźnicy Pan Andrzej Kurz. W uroczystości uczestniczył kwiat krakowskiej lewicy z profesorami Łagowskim, Stępniem i Lipcem na czele. Są jeszcze takie spotkania i tacy ludzie.

  30. Niestety i w życiu narodów od czasu do czasu pojawia się prawo Murphyego,jeżeli ma coś stać się złego to się stanie.Współgra to z efektem motyla.Ruch skrzydła za Uralem powoduje burzę nad Wisłą.Ponurym zbiegiem poczynań kilku tępaków ,spowodowało większość w Sejmie prezesa.Skumplowanie Millera ,ten teraz przymila się prezesowi -z Palikotem .Wyrzucenie Pawlaka ,rozwaleniem PSL.I Zawierzenie proboszczów misji prezesa.Akupienie za 500 srebrników części rodaków ,pozostawi trwały ,nie do usunięcia, kult roszczeniowy od państwa.A oszustwo wyborcze dopelnilo reszty.Pan prezydent rzekł -realizacja obietnic wyborczych zależy od budżetu państwa.Nic dodać nic ująć .Czasy paranoi i szaleństwa.Niestety kończą się odstawieniem prawa Murpph,ego do lamusa ogromnymi kosztami dla wszystkich i tych przekupionych też.

  31. PZPR miała za sobą ZSRR a PIS ma Kościół.
    ZSRR upadł po kilku diesięcioleciach a ten drugi trwa już kilkanaście wieków.
    Naród w większości jest mechanicznie bogobojny co nie rokuje na szybką zmianę taką jak w Quebec czy po-frankowskiej Hiszpanii.
    Jedyna szansa to lewicujący katolicy dołączający do lewicy laickiej albo odwrotnie, tworzący partię w której nie mówi się o religii a o sprawiedliwości społecznej i solidarności i w której idolem jest Robin Hood.

    Wszystkie liczące się partie są umoczone a ich znane twarze muszą się, dla dobra demokracji, usunąć w cień.
    Są umoczone zezwoleniem na szalbierstwa Kościoła i neoliberalizmem który się skompromitował na równi z komunizmem.

    Trzeba kultywować Razem gdyż tylko oni z pomocą emerytowanych demokratów mogą zagrozić w następnych wyborach PIS-owi.

  32. PZPR miała za sobą ZSRR a PIS ma Kościół.

    Czekam na czasy, kiedy rządzące partie (i opozycja) będą miały za sobą Naród, czyli wolne społeczeństwo wybierające swoje władze w demokratycznych wyborach.

    Zapomniałeś o SLD i PO. Kto stał za nimi? Emerytowani UB-ecy? Obojętnie co się tam zmyśli. Na pewno nie było to społeczeństwo.

  33. Mały Fizyk (14 czerwca o godz. 11:31 1971)
    A tu racja. KOR to byli przecież fałszywi obrońcy robotników, opłacani przez Reagana i Thatcher. W rezultacie działalności KOR-u i związanej z nim organizacji „Solidarność”, w iście orwellowskim języku nazywająca się niezależnym i samorządnym związkiem zawodowym, utraciły przecież w Polsce pracę a więc też i zarobki miliony polskich robotników, a ci, którzy pracy nie stracili, otrzymali w wyniku dojścia do władzy ludzi KOR-u i NSZZ Solidarność znacznie niższe płace realne i znacznie gorsze warunki pracy, w tym szczególnie brak pewności utrzymania zatrudnienia (w tym usunięcie prawa do pracy z konstytucji). Tak więc nie ulega najmniejszej wątpliwości iż KOR oraz „Solidarność” były typowymi wręcz organizacjami antyrobotniczymi, utworzonymi i finansowymi przez zagraniczny kapitał. Tak samo KOD też nie broni demokracji, a tylko i wyłącznie utraconych stołków i wpływów swoich członków, co z demokracją nie ma przecież nic, ale to nic wspólnego.

  34. Snake
    Masz jakiś program pozytywny poza tym z 14 czerwca o godz. 10:33, a dotyczącym tylko partii politycznych? Poza tym, to gdzie ty masz dziś na świecie demokrację i dlaczego chcesz delegalizować arbitralnie jedne partie polityczne, a pozwalać na działanie pozostałych? Co da sprowadzenie części partii politycznych do podziemia poza tym, że jako owoc zakazany, będą one miały więcej zwolenników niż wtedy, kiedy działały one legalnie? Jak to się będzie miało do konstytucyjnej wolności zrzeszania się?

  35. Ecres
    Jaki „kult roszczeniowy od państwa”? Przecież państwo ma sens wtedy i tylko wtedy, jeżeli ludziom w nim mieszkającym, a szczególnie jego obywatelom, żyje się lepiej w państwie niż bez niego. Państwo ma więc tylko wtedy sens, jeśli większości swoich obywateli daje ono więcej niż im zabiera – niekoniecznie od razu w pieniądzu, jako że może być to też n.p. poczucie bezpieczeństwa.

  36. mały fizyk 14 czerwca o godz. 11:42 1974
    @Wacław1 14 czerwca o godz. 10:37
    Same glupie filozofie itd. 🙁 A jest jakas madra i sprawdzona?
    =======================================
    Nie ma mądrej filozofii. Jest tylko filozofia przypadku, którą człowiek z wielkim mozołem odkrywa: o wielkim wybuchu,że Słońce daje nam życie na Ziemi,
    dlaczego akurat człowiek stał się istotą myślącą, domyśla się, że stało się to po wynalazku ognia, użytego do przyrządzania pokarmów …..
    Przypadkiem człowiek odkrywa wielkie prawa, które rządzą jego istnieniem;
    te o mechanice klasycznej,kwantowej, o tym jak należy się żywić, żeby nie
    zgłupieć do reszty(Jan Kwaśniewski).
    Przypadkiem zdarzają się wielkie katastrofy, o tej, z przed 10000 lat wiemy tylko tyle że była.

    Przypadek decyduje o tym, że w jednych miejscach rodzą się ludzie o sprawnych umysłach, a w innych rodzą się same durnie, lub ze sprawnych społeczności
    przekształcają się w niewydolne, cywilizacyjnie, na przykład, starożytny Egipt, Rzym,
    w czasach nam współczesnych Ameryka.

    Jesteśmy wielkimi durniami, jako ludzie, jeżeli sami nie potrafimy wyleczyć się z tak
    prostych do wyleczenia przypadłości, jak: cukrzyca, nierówna praca serca, z nadmierną częstotliwością jego bicia,miażdżycy, nadciśnienia tętniczego, lista jest bardzo długa…..

  37. @sztubak
    14 czerwca o godz. 14:25
    Dużo racji w twoim poście.
    Ci którzy byli głosicielami neoliberalnego zdziczenia głosili, co prawda prawie zawsze tylko werbalnie takie wartości jak tolerancja czy otwartość. Dzięki neoliberalnemu zdziczeniu owe jakże słuszne wartości są SKOMPROMITOWANE i łączą się z takimi owocami neoliberalizmu jak wyzysk, eksploatacja.
    Gdyby chociaż te wartości zostały faktycznie wprowadzone w życie ale gdzie tam. Teraz mamy nie tylko wyzysk ale i zamordyzm bo rządzący doceniali wsparcie tego opium dla mas czyli religii. Ludek ogłupiony nienawidzi pedałów i lewaków ale też wie, że podatki to kradzież a najbardziej uciśnioną grupą społeczną jest ich pracodawca. Sami zaś czują, że mają znacznie więcej wspólnego z nieboszczykiem Kulczykiem albo Rydzykiem niż zatrudnionym tak jak oni na śmieciówce homoseksualistą albo innym lewakiem. Trochę to taka schizofrenia jak u tej mamusi co z głęboką ulgą stwierdza (po zapachu), że synuś jest urżnięty w sztok, rękę ma zakrwawioną bo wymierzał sprawiedliwość wiacie przystankowej ale przynajmniej nie zażywał tych narkotyków, nie pił tej trawki…

  38. Aby dało państwo ,należy dać jemu.A proponuje ,rozważyć dlaczego ,my jesteśmy bogatsi od Ukrainy ,mimo podobnego startu.Oni dali pożyć oligarchom ,a my przy pomocy liberałów tworzyliśmy klasę średnią.Nawet pozwalając na kradzież pierwszego miliona.Tak było na zachodzie.Problem w tym ,że prezesowi ,ąliberałów i klasee średnią,i liberałów.A ma ich zastąpić naród i boskie prawo.Moze jesteśmy na początku ustroju nieznanego w historii.Ale jak się ma geniusza za wodza ,to kto wie?

  39. Prezesowi niszcza liberałow i klase srednią.

  40. Sztubak
    KK wciąż istnieje, ale jak wielkim kosztem. 🙁
    Wacław
    Filozofię przypadku wynalazł S. Lem, a więc powołuj się proszę na niego, jeśli o niej piszesz. 😉

  41. Ecres
    1. Gospodarka Ukrainy była w latach istnienia ZSRR praktycznie w 100% uzależniona od gospodarki Rosji. Popatrz na Białoruś i Ukrainę – Ukraina zaczynała w roku 1992 z niemalże dokładnie tego samego poziomu co Białoruś, a dziś Białoruś ma dobrze ponad dwa razy wyższy PKB per capita niż Ukraina.
    2. Powody tego są różnorakie, ale najważniejszy jest ten, że Białoruś nie zerwała kontaktów handlowych z Rosją i nie pozwoliła na złodziejską prywatyzację swojego majątku narodowego.
    3. Zaś model rozwoju polegający na kradzieży jest nie tylko że nietyczny, ale prowadzi do tego, co widzimy dziś na Ukrainie, czyli do rozkradzenia wszystkiego co się da (i nie da) oraz do zapaści gospodarczej i demograficznej.
    4. Przypominam ci także, iż portal Defence.24 podaje, że przez 22 lata jej niepodległości populacja Ukrainy zmniejszyła się o 12 milionów, a to jest więcej niż obecnie liczą sobie całe Czechy. W ciągu 22 lat niepodległości, przez ujemny przyrost naturalny, liczba ludności Ukrainy zmniejszyła się z 52 milionów do 46. Dodatkowo, według oceny ONZ, jeszcze około 6 milionów Ukraińców opuściło swój kraj szukając pracy. W ten sposób na Ukrainie nie znajdziemy dziś więcej niż 40 milionów mieszkańców.
    5. W czerwcu ubiegłego roku minister młodzieży i sportu Ukrainy poinformował, że według prognoz ONZ, jeżeli sytuacja demograficzna się nie zmieni, to za 50 lat na Ukrainie będzie żyło tylko 12 milionów ludzi. Rocznie liczba ludności zmniejsza się tam bowiem o pół miliona. Sytuację pogarsza jeszcze fakt, że średnia długość życia Ukraińców jest o 10 lat krótsza niż w większości krajów Europejskich, a o 19 lat krótsza niż w Japonii. A to wszystko to jest skutek złodziejskiej prywatyzacji oraz antyrosyjskości ukraińskich, w większości banderowskich, elit.

  42. @jasny gwint
    14 czerwca o godz. 13:42 1982

    „Są jeszcze takie spotkania i tacy ludzie”.

    Tak, ale to już są – przepraszam za wyrażenie – niedobitki prawdziwych elit.
    Tak jak istnieją jeszcze w Polsce niedobitki prawdziwego teatru oraz niedobitki miłośników dobrej literatury czy sztuki.

  43. @Wacław1
    14 czerwca o godz. 14:42

    „Jest tylko filozofia przypadku,…” O tym to juz S.Lem ciekawie pisal („Filozofia przypadku”, 1968).

    Ze przypadek rzadzi swiatem, tak jak np. grawitacja, to ani dobre ani zle tylko faktyczne. Ludzkosc od zarania sobie z tym faktem radzila. Czasem lepiej, czase gorzej. I w tym cala „filozofia”, zeby byc czesciej po tej lepszej stronie 😉

    Jak ja sobie z tym radze w zyciu codziennym? Staram sie korzystac z wiedzy nagromadzonej prze tysiaclecia. A jak wiedzy nie starcza to stosuje „trial and error”, w nadziei, ze to nie bedzie moj ostani blad 😉

  44. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 11:33

    Cos Cie pamiec zawodzi. Bo ja jeszcze „Kuroniowke” pamietam. Ale o „Antonowce M.” nic nie slyszalem 🙁

  45. Co to jest klasa średnia?
    Zdefiniowałbym ją tak:
    -ludzie zarabiający powyżej mediany
    -mający oszczędności
    -swobodę wyborów zakupów, wczasów
    -mogący korzystać z dóbr kultury i wolnego czasu

    Jaki procent populacji naszego kraju spełnia te warunki?
    5-10 %….?
    Reszta walczy o byt za smieszne pieniądze, nie będąc się w stanie utrzymać.
    Mediana to 450 euro.
    Więc o czym mówimy?

  46. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 12:33 1979

    Dobrze, ze uzgodnilismy fakt, ze ani PiS ani PO nie mieli wiekszosci. Ale roznica jest miedzy innymi taka, ze PO nie lgalo w zywe oczy, ze wykonuje wole Narodu/suwerena 😉

  47. @sztubak
    14 czerwca o godz. 14:25 1984

    „Wszystkie liczące się partie są umoczone a ich znane twarze muszą się, dla dobra demokracji, usunąć w cień.”

    Zgoda. Ale w uporzadkowany sposob, bo moze sie skonczyc jak w Egypcie czy w Syrii.

  48. @jakowalski

    mały fizyk
    14 czerwca o godz. 11:31 1971
    „Dobrze wiedziec, ze Macierewicz temu firmowal 😉 ”

    @jakowalski
    14 czerwca o godz. 14:35 1986
    Mały Fizyk (14 czerwca o godz. 11:31 1971)
    „A tu racja….”

    Dziekuje, ze sie z moja ironia zgadzasz 🙂

  49. @wiesiek59
    14 czerwca o godz. 16:49 1998

    „Co to jest klasa średnia?
    Zdefiniowałbym ją tak:
    -ludzie zarabiający powyżej mediany…”

    Z tej definicji i z definicji medianu wynika, ze w Polsce dokladnie 50% nalezy do klasy sredniej 🙂

  50. @wiesiek59
    14 czerwca o godz. 16:49 1998

    „… mogący korzystać z dóbr kultury i wolnego czasu.
    Jaki procent populacji naszego kraju spełnia te warunki?
    5-10 %….?”

    A jaki procent populacji z tych 5-10% „mogący korzystać z dóbr kultury” rzeczywiście z tego korzysta?

    Sądząc z nakładów i sprzedaży książek oraz frekwencji w teatrach – a nie mówię tutaj o książkach kucharskich i wspomnieniach „gwiazd” oraz teatrach z repertuarem typowo rozrywkowym serwującym generalnie chałę – zdecydowanie mniej niż 1% tych 5% dorosłej populacji…

    Opierając się na statystykach oglądalności ambitnych filmów w kinach, całkowitej frekwencji na wybitnych inscenizacjach teatralnych, nakładach i sprzedaży poważnej literatury i czasopism typu DIALOG, LITERATURA NA ŚWIECIE, TEATR, DIDASKALIA szacuję, że obecnie w Polsce mamy nie więcej niż 6000 osób zainteresowanych tzw. kulturą wysoką.
    Jak na czterdziesto-milionowy kraj to śmiesznie mało.

    No, ale ponad ćwierćwiecze nieustającej debilizacji społeczeństwa to jedno z największych „osiągnięć” ojców „sukcesu transformacji”…

  51. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 16:50 1999

    Aaa, to czyją wolę PO wykonywała? Tych 18%? To dlatego 100 % musi ponosić skutki ich rządów?

    Jakby nie liczyć, wychodzi na jedno. A, czy p. Celiński przypominał swoim przyjaciołom, że reprezentują tylko 18 %, jak to czyni teraz, przypominając swoim wrogom?

  52. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 16:46 1997

    Kto kogo zawodzi? Kuroniówkę pamiętam, piękny gest korowca: najpierw bronił robotników, a potem na bruk i zupa… Antoniego już wtedy do władzy nie dopuścili, no, ale teraz antonówka to 500 zł na bobaska…

  53. jakowalski 14 czerwca o godz. 15:05 1993
    Filozofię przypadku wynalazł S. Lem, a więc powołuj się proszę na niego, jeśli o niej piszesz.
    =================================================
    Nie o takiej filozofii przypadku,którą opisuje S.Lem myślałem pisząc swój tekst.
    Wcześniej nie czytałem, nie znałem tej pozycji książkowej Lema. Zajrzałem do internetu — doznałem olśnienia,nawet ksiądz profesor Michał Heller napisał książkę
    „Filozofia przypadku”.
    Moja filozofia przypadku; nie ma nic wspólnego z rachunkiem prawdopodobieństwa, który jest mi znany. Myślałem o zdarzeniach, które, są nie do opisania matematycznie, rachunkiem prawdopodobieństwa, choć mają swoją przyczynę.

    Takim przypadkiem, który teoretycznie nie powinien się zdarzyć, był fakt stwierdzenia, a zdarzyło się to w naszym kraju – wyrok sądu, do tego trybunalskiego został nie uznany — przez polityka dobrze nam znanego.
    Wiedzieliśmy to od kilku tysięcy lat, jako ludzie, że wyrok sądu nie może być
    opinią.
    A jednak zdarzył się taki przypadek.

  54. Slawczan
    14 czerwca o godz. 14:47 1990

    „Ludek ogłupiony nienawidzi pedałów (…)”

    Ten ludek to elita jasnogrodzian z PO Jerzy Buzek, Jarosław Wałęsa, Sławomir Nitras itd. głosująca przeciw Rezolucji w sprawie zwalczania homofobii w Europie”?

    Ciekawe, że jeden z ciemnogradzian pisowiec poparł tę Rezolucję…

  55. Wacław1 (14 czerwca o godz. 17:58 2007)
    OK! 🙂

  56. Mały Fizyk
    Racja z tą medianą. 🙂 Tu raczej powinna być użyta średnia arytmetyczna, a dokładniej owa średnia +/- jedno albo dwa odchylenia standardowe (w zależności od ich wielkości). Oczywiście, zakładając że rozkład bogactwa i dochodów jest w Polsce zbliżony do normalnego…

  57. A mnie ciekawi ta zaciśnięta pięść na zdjęciu. Czy to lewicowa czy prawicowa? trudno się domyślić, przecież wszyscy patrioci

  58. @axiom1

    Straszna mieszanina uprzedzeń i stereotypów. A także kliniczny przykład „paranoicznej wizji lewicy” polegający na dopatrywaniu się wszędzie (w każdym temacie, każdej sprawie) wszechpotężnego wpływu i macek kościoła rzymskiego 🙂

    A propos, a gdzie Pan widzi dzisiaj inteligentów? Wydaje się, iż to klasa na wymarciu.

  59. @

    „..teraz antonówka to 500 zł na bobaska…”

    No, no, jak Naczelnik sie dowie, ze Antoniemu M. przypisujesz ten sukces, to nie wiem czy mu to na dobrze wyjdzie. Bo Antek jest przeciez od „sztucznej mgly” 😉

  60. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 17:50 2005

    Aaa, to czyją wolę PiS wykonuje? Tych 18%? To dlatego 100 % musi ponosić skutki ich rządów?

  61. A swoją drogą, to kolejny mit prounijny został właśnie rozwalony: „Prawo do swobodnego przemieszczania się w ramach UE nie oznacza prawa do swobodnego dostępu do zasiłków socjalnych.”
    wyborcza.biz/biznes/1,147666,20240118,trybunal-ue-poparl-wielka-brytanie-w-kwestii-przyznawania-zasilkow.html#ixzz4BZZFwG4r

  62. @jakowalski
    14 czerwca o godz. 18:23 2010

    „Oczywiście, zakładając że rozkład bogactwa i dochodów jest w Polsce zbliżony do normalnego…”

    Zapomniales, ze ten rozklad jest log-normalny w bardzo dobrym przyblizeniu?

  63. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 18:43 2015

    Dlatego właśnie dla mnie PO i PiS to jedno i to samo.

  64. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 18:39 2014

    No, tu toś mnie powalił, ale chyba ci zależy, aby Antoni oberwał od Jarka.

  65. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 19:34

    No i o to chodzilo, zebys sie usmial 😉

    PS. Nawet wsrod zlych mozna ustalic hierarchie, ktory jest gorszy. Albo ktory np. bardziej lze.

  66. M. Fizyk
    Tu akurat logarytmy nie są nam wcale potrzebne. To jest po prostu rozkład normalny, tyle że „pochylony” (skewed) w stronę lewą, czyli niższych wynagrodzeń (albo uboższych). Innymi strony jest to rozkład prawostronnie skośny, dodatnio skośny, prawostronnie asymetryczny lub o prawostronnej asymetrii. Rozkład taki ma wartość oczekiwaną (średnią) większą od mediany, a większość mierzonej populacji znajduje się w nim po lewej stronie rozkładu, czyli wśród mniej zarabiających i uboższych. Innymi słowy ubożsi i mniej zarabiający są w takim rozkładzie bardziej reprezentatywni dla całości niż zarabiający ponad medianę.
    (en.wikipedia.org/wiki/Skewness, pl.wikipedia.org/wiki/Wsp%C3%B3%C5%82czynnik_sko%C5%9Bno%C5%9Bci)

  67. M. Fizyk
    Mówiąc normalnym językiem – w Polsce, tak jak w praktycznie każdym państwie kapitalistycznym, jest więcej biedaków niż bogaczy.

  68. M. Fizyk
    Antonówka (inaczej Macierewiczówka) to będzie dla członków PIS-owskich bojówek (pardon, żołnierzy obrony terytorialnej). Te 500 zł na dzieciaka to jest zaś Beatówka (nie mylić z tzw. big beatem z lat 1960.) albo też Szydłówka (nie mylić z towarzyszem. Szydlakiem, który niczego nie rozdawał, w odróżnieniu od pani Szydło i pana Macierewicza).

  69. Gdy czytałem powyższe posty przypomniało mi się hasło z czasów PRL-u:
    ” Byliśmy, jesteśmy, będziemy !”
    Chodziło wtedy o powrót Ziem Odzyskanych do Macierzy.
    Dzisiaj zapewne winno ono brzmieć : ” Byliśmy, jesteśmy, będziemy GŁUPCAMI !!!”

  70. Nadzwyczaj rachityczne – mimo zmasowanej kampanii reklamowej GAZETY WYBORCZEJ, POLITYKI, KOD’u i opozycji – uczestnictwo społeczeństwa w obchodach 4-go czerwca znajduje wyjaśnienie w najnowszym sondażu TNS Polska. Jak pisałem wczoraj, taki Żakowski – obserwując kompromitująco niski udział ludzi w manifestacji w Warszawie – już dobrze czuje, że pikniki pod przywództwem podejrzanego alimenciarza z kitką w towarzystwie Schetyny, Komorowskiego, Kopacz, Muchy, Petru czy Czarzastego nie osiągną niczego i stają się już po prostu nudne.
    Spójrzmy na najnowsze sondaże – jak donoszą na http://www.tvn24.pl:

    „PiS nokautuje w najnowszym sondażu. Nowoczesna słabnie”

    „Wśród osób, które zadeklarowały udział w wyborach, na PiS zagłosowałoby 40 proc. Drugie miejsce zajęłaby PO z 17 proc. głosów, Nowoczesna i Kukiz’15 mogą liczyć na poparcie po 9 proc. badanych – wynika z sondażu TNS Polska. Pozostałe ugrupowania nie przekroczyłyby progu wyborczego.

    Wśród osób, które zadeklarowały gotowość wzięcia udziału w wyborach do Sejmu, 40 proc. badanych zapowiedziało zamiar głosowania na Prawo i Sprawiedliwość. To wynik o 1 pkt proc. wyższy niż przed miesiącem.
    Na drugim miejscu znalazła się Platforma Obywatelska (17 proc.), dla której poparcie nie zmieniło w stosunku do sondażu z maja. Nowoczesna i Kukiz’15 z 9 proc. poparcia Platforma wciąż wyprzedza Nowoczesną Ryszarda Petru (9 proc.), poparcie dla której zmniejszyło się w porównaniu z poprzednim sondażem o 2 pkt procentowe. Do Sejmu – według sondażu – dostałoby się jeszcze ugrupowanie Kukiz’15 z poparciem 9 proc. – czyli o 2 pkt procentowe wyższym niż przed miesiącem. Progu wyborczego nie przekroczyłyby: Partia KORWiN, która w czerwcu uzyskała 4 proc. poparcia (wzrost o 2 pkt proc.) W przypadku SLD odnotowano poparcie na poziomie 3 proc. wskazań (spadek o 1 pkt proc.). PSL uzyskało 2 proc. poparcia (spadek o 2 pkt proc.), również Partia Razem uzyskała 2 proc. (bez zmian) a Twój Ruch – 1 proc. (wzrost o 1 pkt proc.). Spośród osób, które zapowiedziały zamiar głosowania, 13 proc. badanych nie było zdecydowanych, komu przekazaliby swoje poparcie.

    TNS Polska przeprowadził sondaż w dniach 3-8 czerwca na ogólnopolskiej reprezentatywnej próbie 994 mieszkańców Polski w wieku 18 i więcej lat, metodą wywiadów bezpośrednich wspomaganych komputerowo. Preferencje partyjne zbadano wśród 598 osób, które zdecydowanie lub raczej wyraziły zamiar uczestniczenia w wyborach”.

    Jeszcze kilka kompromitujących spędów KOD i opozycji a partia Kaczyńskiego przekroczy 50% poparcia…

  71. kaesjot
    14 czerwca o godz. 20:34 2025

    Na szczęście, jest paru mądrych, np. ty.

  72. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 20:08 2020

    Ciekawą hierarchię mają hieny: najgorsza samica jest wyżej od najlepszego samca.

  73. narod juz wybral i rozwiazal problem..sorry.

  74. @takei-butei
    14 czerwca o godz. 21:17 2028

    „Ciekawą hierarchię mają hieny: najgorsza samica jest wyżej od najlepszego samca.”

    Tego to nie rozumie. W jakim sensie „najgorsza” i „najlepszy”?

  75. @jakowalski
    14 czerwca o godz. 20:17 2021

    „Tu akurat logarytmy nie są nam wcale potrzebne.”

    Logarytm jest tu akurat bardzo przydatny. Bo wtedy ten rozklad dochodow (czy bogactwa) przeksztalca sie w prosta, co jest latwe do opisania i do zapamietania 🙂

  76. Szanowny Panie Celiński,
    zgadzam się z Panem, że partie polskiego kryzysu, tej „Wielkiej Smuty”, która trwa od 25 października 2015 r., nie rozwiążą. Podobnie jak Pan uważam, że:”Będziemy trwać pod ogniem walki o władzę i o apanaże wielkich partii, dopóki MY, NARÓD, nie powiemy NIE”.Od 7 grudnia ub.r. świadoma narastającego niebezpieczeństwa dla Polski część NARODU wychodzi na ulice Warszawy i innych wielkich i małych miast ,aby zaprotestować przeciwko demontażu przez aktualne władze państwowe demokratycznego państwa prawnego o społecznej gospodarce rynkowej. W trwających od 6 miesięcy wiecach, manifestacjach i pochodach tysiące ludzi głośno mówi NIE przeciwko zapominaniu przez większość parlamentarną, prezydenta i premiera, że Rzeczypospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli (art.1 Konstytucji RP z 1997 r.). i państwem jednolitym (art. 3).
    MY, NARÓD, nie zgodzimy się na wyjście Polski z Unii Europejskiej, cywilizacji Zachodu. Naszym przewodnikiem na drodze wolności, równości i demokracji jest Komitet Obrony Demokracji, stowarzyszenie zarejestrowane w marcu 2016 r. w Krajowym Rejestrze Sądowym. Ci wszyscy, którzy nim kierują, tworzą struktury organizacyjne, zbierają publicznie środki na statutową działalność KOD, piszą i głoszą hasła i programy, nie zapomną, mam nadzieję, że tego obywatelskiego ruchu ludzi wolnych nie można, pod żadnym pozorem, przekształcić w partię polityczną. Niech w tych ciężkich dla demokracji Rzeczypospolitej Polskiej czasach trwa budowa ruchu społecznego o WOLNOŚĆ, RÓWNOŚĆ i DEMOKRACJĘ. I niech ten ruch obywatelski przekona opozycję parlamentarna i pozaparlamentarną, że tego kryzysu partie nie rozwiążą same.

  77. lspi
    15 czerwca o godz. 6:15 2032

    Też także również uważam, że minister z PO czciciel Pinocheta i wszyscy inni homofobi z PO powinni odzyskać władzę.

  78. mały fizyk
    14 czerwca o godz. 23:15 2030

    W każdym sensie, jaki sobie wyobrazisz: żaden samiec nie jest wyżej w hierarchii od samic, tak ustalili naukowcy, oglądałem program w planete.

  79. Ubawiłem się setnie czytając w dzisiejszej POLITYCE felieton odwiecznego bojownika o wolność i demokrację Daniela Passenta.
    Swój tekst nasz cokolwiek spóźniony demokrata poświęcił Krzysztofowi Szczerskiemu piętnując meandry, wręcz krętactwa jego koncepcji odnośnie naszych stosunków z Niemcami. Passent bogato okrasił tekst czujnie dobranymi cytatami z wypowiedzi Szczerskiego z ostatniego roku.

    Nie mam jednak najmniejszych wątpliwości, że dużo ciekawszy dla wielu czytelników byłby felieton prezydenckiego ministra poświęcony meandrom oportunizmu autora POLITYKI na przestrzeni dekad.
    I tekstów do przezabawnych cytatów też znalazłoby się niemało…

  80. grzerysz
    15 czerwca o godz. 10:09 2035
    Ojciec tego Szczerskiego był moim przyjacielem. Bardzo porządny i mądry inżynier. Przez wiele lat szef Rady Zakładowej. I co się z synem stało?

  81. @jasny gwint
    15 czerwca o godz. 10:19 2036

    Ale czy Passent musi z siebie na stare lata robić idiotę? Czy nie wystarczy już, że robi to z dużym powodzeniem córka?

  82. W dzisiejszej RZECZPOSPOLITEJ dwa doskonałe wywiady: z profesor Elżbietą Mączyńską „Neoliberalizm jest groźny dla rozwoju kraju” oraz z Januszem Szewczakiem „Polska transformacja miała cechy kolonialne”.

    Dwa drobne cytaty:

    Mączyńska: „Właściwie przez całe 27 lat sprawy społeczne były spychane w Polsce na margines. I to, że mamy taki wynik wyborów, jaki mamy, jest tego konsekwencją”.

    Szewczak: „Przypomnę, że kilkadziesiąt lat temu, gdy my produkowaliśmy samochody, firmy koreańskie robiły rowery i motorowery. Dzisiaj ten kraj ma dwa potężne koncerny samochodowe”.

  83. Na Naród bym nie liczył. Własnie trwa euforia konsumpcji w stylu greckim no i wygrywamy na Euro.

    Wszystkie rozwinięte przez cywilizowany świat wskaźniki ostrzegawcze świadczą o staczaniu się kraju. Tymczasem rząd, w swoim bezwstydzie lekceważy to wszystko i uprawia obrażającą rozum propagandę o milionie mieszkań, milionie samochodów elektrycznych itd: bawcie się dzieci, nie musicie pracować, rząd za was wszystko zrobi.

    Obudzimy się, gdy skończy się kasa. Paradoksalnie, zapłaci za to młode pokolenie, które dziś głosuje w 70% przeciwko systemowi, myśląc zapewne, że to taka śmieszna zabawa.

  84. @grzerysz
    15 czerwca o godz. 10:09 2035

    „Ubawiłem się setnie czytając w dzisiejszej POLITYCE felieton…”

    Ty to masz sczescie 😉 Bo mnie krew zalewa, jak Szczerskiego slucham 🙁

  85. @mały fizyk
    15 czerwca o godz. 11:24 2040

    To czytaj Passenta…
    Mnie jeszcze niedawno krew zalewała jak gościowi nagle przestało się podobać to co jeszcze niedawno zupełnie nie przeszkadzało mu w PO – nawet w jej najbardziej zdegenerowanej fazie… Do bardziej zamierzchłych czasów już nawet nie sięgam…
    Teraz jego – przepraszam za słowo – najmimordyczne felietony mnie tylko śmieszą.
    Mógłby przynajmniej na starość nie robić z siebie idioty.
    Córka w zupełności wystarczy.

  86. Art63
    15 czerwca o godz. 11:12 2039

    O, to samo pisałeś, gdy PO zagarnęło 150 mld z OFE i podwyższyła wiek emerytalny do 67, kobietom aż o 7 lat i zadłużyła kraj do biliona. Gratuluję stałości poglądów.

  87. @grzerysz
    15 czerwca o godz. 11:58 2041

    Jak by glupoty Kaczynskiego, Szczerskiego i dalszych kumpanow juz teraz nie mialy negatywnego wplywu na moje zycie, to bym sie tez usmial. Zaznaczam, ze przy zadnym „korycie” nie bylem! Jakie negatywne wplywy? A, no np. ze traktuja mnie jako „gorszy sort”, „ciemny lud” i idiote. A to dopiero poczatek. Niech tylko rypnie gospodarka (a tu samo glupie gadanie wystarczy) albo nowa Europa wprowadzi znowu wizy dla Polakow 🙁

  88. W ostatnim wydaniu POLITYKI (nr. 24): „Jak uciec z peryferiow” http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/rynek/1663712,1,dani-rodrik-i-jego-rady-dla-polskiego-rzadu.read

    Dani Rodrik: Polska powinna nasladowac Szwecje, w polityce gospodarczej, socjalnej, wewnecznej i zagranicznej.

  89. Naród zniewolony „wybiera” inaczej niż naród wolny. Jak już może wpływać na formę okupanta, to woli takiego co nim gardzi, ale da mu igrzyska i zrzuci trochę mięsiwa ze stołu niż takiego, co nim gardzi i ciągle powtarza, że nim gardzi.

    Nie mając wyboru, Polacy „wybrali” wersją okupacji z ochłapami ze stołu.

  90. @mały fizyk
    15 czerwca o godz. 12:51 2043

    Tylko mogę raz jeszcze zacytować jedno zdanie z doskonałego wywiadu z profesor Elżbietą Mączyńską w dzisiejszej RZECZPOSPOLITEJ („Neoliberalizm jest groźny dla rozwoju kraju”): „Właściwie przez całe 27 lat sprawy społeczne były spychane w Polsce na margines. I to, że mamy taki wynik wyborów, jaki mamy, jest tego konsekwencją”.

    Przypominam też, że w ostatnim sondażu PiS dostał rekordowe poparcie 40%.
    Kompromitująco małe manifestacje z udziałem przegranych Schetyny, Kopacz, Komorowskiego, Szejnfelda, Muchy, Czarzastego i (burakowatego giermka Balcerowicza) Petru pod przywództwem podejrzanego alimenciarza z kitką tylko zwiększają poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego.

  91. @grzerysz
    15 czerwca o godz. 13:23

    Kitka Ci przeszkadza? To sie nazywa narzekanie na wysokim poziomie 😉

  92. mały fizyk
    15 czerwca o godz. 12:51 2043

    He, a mnie traktują nie tylko jako gorszy sort, ale i mohera watahę do wyrznięcia oraz tudzież czerwoną szmatę.

  93. @mały fizyk
    15 czerwca o godz. 13:56 2047

    „Kitka Ci przeszkadza?”

    Absolutnie nie.
    Facet wydaje mi się podejrzany. Na pytanie w jednym z wywiadów dlaczego wcześniej nie protestował przeciwko różnym niegodziwościom i wynaturzeniom odpowiedział: „Bo wcześniej nie przyszło mi to do głowy”…

    A określenie „alimenciarz z kitką” znalazłem u jakiegoś internauty. Bardzo mi się spodobało.

  94. @grzerysz
    15 czerwca o godz. 14:32

    „Bo wcześniej nie przyszło mi to do głowy”…

    A mnie to imponuje, jezeli ktos umie sie przyznac do bledu i juz go nie powtarzac 🙂

  95. @mały fizyk
    15 czerwca o godz. 15:10 2050

    „A mnie to imponuje, jezeli ktos umie sie przyznac do bledu i juz go nie powtarzac”.

    Rozumiem, że też imponuje ci odwieczny oportunista Passent, który nadzwyczaj późno został demokratą?
    No i oczywiście jest pytanie – czy „alimenciarz z kitką” i felietonista z POLITYKI rzeczywiście się nawrócili czy też tylko próbują wykorzystać nadarzającą się okazję gdy odwaga staniała?
    Ja absolutnie nie mam żadnych wątpliwości – ta druga opcja jest prawdziwa.

  96. Mały Fizyk powinien przestać odpowiadać na ataki hejtera grzerysza, gdyż dyskusja z trollem pisowskim nie jest blogerom Andrzeja Celińskiego do niczego potrzebna.

  97. @grzerysz
    15 czerwca o godz. 17:05

    „Rozumiem, że też imponuje ci odwieczny oportunista Passent, który nadzwyczaj późno został demokratą?”

    Ten poziom jest zdecydowanie niszszy, niz w Twoich copy&paste 🙁

  98. @ lspi
    @ małemu fizykowi skończyły się zapewne tematy, więc postanowił dołączyć jako trzeci do dwójki największych na tym forum śmieciarzy. Jak się nie ma nic do powiedzenia, to trzeba zaznaczyć swoją obecność śmieciami.

  99. LSPI
    1. Co to jest to „demokratyczne państwo prawne o społecznej gospodarce rynkowej”? Słyszałem o państwie prawa (Rechtsstaat) i o państwie praworządnym, ale nigdy o państwie prawnym.
    2. Gdzie ty miałeś kiedyś w Polsce prawdziwą demokrację? Na pewno nie za rządów PO czy też SLD.
    3. Co to jest też ta „społeczna gospodarka rynkowa”? Mnie na studiach uczono, zarówno w Polsce jak też i w Australii, że gospodarka może być albo uspołeczniona, albo też rynkowa, czyli że albo produkuje ona dla zaspokojenia potrzeb ludności (gospodarka uspołeczniona czyli inaczej społeczna) albo też dla zysku (gospodarka rynkowa). Jeśli miałeś na myśli tzw. socjalistyczną gospodarkę rynkową, to muszę cię tu mocno zmartwić, jako że nigdzie na świecie nie funkcjonuje i nigdy nigdzie nie funkcjonowała dotychczas socjalistyczna, czyli uspołeczniona gospodarka rynkowa, jako że jedyne, czyli jugosłowiańskie próby w tym kierunku były tylko próbami i nigdy nie zostały one do końca wprowadzone w życie, chocby z powodu rozpadu Jugosławii po śmierci Tito.
    4. NIE mów też o sobie „My Naród”, gdyż jak też jestem częścią Narodu, ale mam, tak jak miliony Polaków, zupełnie inne zdanie w tym temacie niż ty.
    5. Poza tym, to jak ty rozumiesz równość? Ja rozumiem ją jako także równość majtkową, a przynajmniej zniesienie drastycznych różnic w dochodach i majątkach, czyli ograniczenie rozpiętości dochodów i majątków do proporcji mniej więcej jak 1 do 10, jako że inaczej, to z definicji demokracja nie jest możliwa, jako że miliarder ma wtedy, tak jak obecnie, miliony razy większy wpływ na rząd niż bezrobotny, a przecież demokracja musi polegać także na tym, że każdy obywatel ma taki sam, albo prawie taki sam wpływ na politykę rządu.
    6. Także nie jest możliwa prawdziwa wolność bez wolności finansowej, czyli wolności od biedy, długów i przede wszystkim nie jest możliwa prawdziwa wolność bez wolności od ekonomicznego przymusu pracy dla osób nie posiadających kapitału, czyli dla ogromnej większości Polaków.

  100. LSPI
    Oczywiście chodziło mi o równość majątkową.

  101. Mały Fizyk
    1. Znaczy się, że Polska powinna, twoim zdaniem, tak jak Szwecja utworzyć w swoich większych miastach etniczne getta, do których polskie władze, w tym szczególnie policja, nie będą miały dostępu? Kiedy ty ostatni raz byłeś w Szwecji? Chyba w roku 1950. 😉 I p.s. – na czym ma polegać to nasze naśladowanie Szwecji w polityce „wewnecznej”?
    2. Wizy dla Polaków do Europy Zachodniej oznaczają zaś także wizy dla obywateli państw tejże Europy Zachodniej do Polski oraz utrudnienia w dostępie na polski rynek dla towarów i usług, w tym finansowych (banki!) wyprodukowanych w tejże Europie Zachodniej. Jak to mówią „każdy kij ma dwa końce i kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie”.
    3. Jeśli jakiś rozkład przekształca się w prostą, to znaczy, że jest on proporcjonalny. A tymczasem, jak to już ci tłumaczyłem, w Polsce, tak jak w praktycznie każdym państwie kapitalistycznym, jest więcej biedaków niż bogaczy, a więc rozkład bogactw czy dochodów nie jest proporcjonalny. Współczynnik Giniego dla Polski wynosi bowiem około 35 a nie zero, jak ty to insynuujesz.

  102. Grzerysz
    Od roku 1989 sprawy ludzi pracy są w Polsce spychane na margines. Natomiast na bohaterów kreuje się w Polsce tych, którzy wzbogacili się kradnąc ten, już dziś przysłowiowy, pierwszy milion. Nic dziwnego, że w państwie z taka moralnością źle się dzieje.

  103. snakeinweb
    15 czerwca o godz. 20:36 2054

    @ małemu fizykowi skończyły się zapewne tematy,…

    Nie wnioskuj z siebie na innych 🙂

  104. @jakowalski
    15 czerwca o godz. 20:59

    „3. Jeśli jakiś rozkład przekształca się w prostą, to znaczy, że jest on proporcjonalny.”

    Oczywiscie. Tyle, ze w skali logarytmicznej. Czyli w rzeczywistosci jest do potencji.
    „In economics, there is evidence that the income of 97%–99% of the population is distributed log-normally” https://en.wikipedia.org/wiki/Log-normal_distribution

    PS. Dobrze zrobiles, przechodzac z ekonomii na literature S.Lema 🙂

  105. Mały Fizyk
    Jeśli korzystasz z Wikipedii, to czytaj także i odnośniki. A tam jest wyraźnie napisane, że istnieje tylko statystyczny dowód na to, że w Niemczech, UK i USA dochody bogaczy mają rozkład Pareto – en.wikipedia.org/wiki/Pareto_distribution. 😉
    Także: Pareto oryginalnie używał swojego rozkładu do opisu alokacji dóbr w społeczeństwie kapitalistycznym (dokładniej klasowym), gdyż, jak to zauważył, większa część bogactwa dowolnego społeczeństwa klasowego jest w posiadaniu niewielkiego procenta jego członków – pl.wikipedia.org/wiki/Rozk%C5%82ad_Pareto.

  106. Owszem poprzednie ugrupowania były ciekawsze, ale problem polega na tym, że Polacy jako naród, powszechnie nie partycypują w demokracji i rządach prawa. Wygląda na to, że dajemy się skolonizować wewnętrznie, jak i zewnętrznie. Spowodowaliśmy jeszcze raz sytuację, gdzie przybysze z zewnątrz mają lepszą pozycję rozwojową, niż my sami. Tak było wygodnie, ale tylko dla niektórych. Od początku obserwowałem, że dzieje się to, iż posiadający choć rąbek władzy, źle traktują tych od których ją dostali. Pogarda urzędnika dla obywatela. Pogarda kierownika dla pracownika. To stało się normą od początku. W tych warunkach nie było mowy o budowaniu kapitału społecznego. O zmianie nieufnego nastawienia Polaka dla Polaka. Polacy sobie nie ufają, ale też często postępują wobec siebie nieuczciwie i po chamsku. Nie bierze się to, tylko z niskiej kultury nizin społecznych, ale także z obserwacji postępowania elit społecznych wobec mas społecznych. Polacy. Ci sami Polacy mają przeciętnie lepsze osiągnięcia w Zachodnich społeczeństwach, gdzie elity faktycznie są dostatecznym wzorem i mają odpowiednią wiedzę, jak zarządzać sferą publiczną i prywatną. W Polsce egzekwowanie prawa często przypomina przeprawę przez bagna. Nie idzie przedstawić sprawę adwokatowi czy radcy prawnemu, bo on nie rozumie i go tonie interesuje. Oni jako profesjonalni pełnomocnicy nie mają zwyczaju rozmawiania z klientami, tylko chcą i stwarzają sytuację działania nad którym klient nie jest w stanie sprawować kontroli. W sprawach najbiedniejszych – nie ma żadnego systemu kontroli jakości usług świadczonych w ramach pomocy prawnej, korporacje prawne nie weryfikują w ogóle, czy adwokat czy radca prawny występujący w sprawie z urzędu ma nie tylko dostateczną ale w ogóle jakąkolwiek wiedzę. Instytucje prawne napisane i uchwalone są przez cyników którzy w d… mają ludzi. W praktyce adwokat czy radca prawny ma kilka dni na sporządzenie środka odwoławczego. Tylko przy kasacji ma normalne terminy takie jak wszyscy. W tych warunkach pisze on zażalenia czy apelacje na podstawie akt sądowych, z których zazwyczaj nie jest w stanie zrozumieć istoty sporu. Sąd otrzymuje więc zazwyczaj sprawy b. źle przygotowane. Sędziowie obciążeni sprawami nie są zainteresowani wyręczaniem stron procesowych, ani ich pełnomocników. W rezultacie wyroki oparte są na niedostatecznych ustaleniach stanów faktycznych. Taka sytuacja to istny raj dla wszelkich „załatwiaczy”, który znając niedomogi systemu mogą oferować swoim klientom po prostu cuda na kiju. Obywatel będący przy prawie dostaje zazwyczaj tym kijem w łeb, a od tego kto go oszukał i wykpił jeszcze kopa w dupę, aby pamiętał że tutaj pętak i gnój jest Panem. Niestety to są prawdziwe kulisy wygranej PiS-u i osobistego sukcesu Jarosława Kaczyńskiego. Kto tego nie rozumie próżno para się polityką i publicystyką.

  107. @jakowalski
    15 czerwca o godz. 22:24

    „Jeśli korzystasz z Wikipedii,…”

    Ja korzystam z mojej wiedzy. Link byl dla Ciebie, zebys sobie troche statystyke odswierzyl 😉

  108. Głos Zwykły
    Polacy NIE powszechnie nie partycypują w demokracji i rządach prawa, jako że nie ma i dawno już nie było w Polsce demokracji a prawo polskie, podobnie jak prawo ogromnej większości państw świata z prawem USA na czele ma bardzo niewiele wspólnego ze sprawiedliwością w myśl maksymy non omne quod licet honestum est.

  109. Głos Zwykły
    Errata – za dużo dałem negacji:
    Polacy powszechnie NIE partycypują w demokracji i rządach prawa, jako że nie ma i dawno już nie było w Polsce demokracji a prawo polskie, podobnie jak prawo ogromnej większości państw świata z prawem USA na czele ma bardzo niewiele wspólnego ze sprawiedliwością w myśl maksymy non omne quod licet honestum est.

  110. Mały Fizyk
    Czytaj odnośniki, a nie tylko gołosłowne, niczym nie poparte stwierdzenia. Wikipedia też się bowiem potrafi pomylić. Ty zaś wziąłeś gołosłowne, niczym nie poparte stwierdzenie, że „In economics, there is evidence that the income of 97%–99% of the population is distributed log-normally” za objawioną prawdę, choć w odnośniku wyraźnie jest napisane, że istnieją tylko statystyczne, a więc bardzo ułomne, dowody na to, że rozkład dochodów w Niemczech, UK i USA jest zgodny z zasadą Pareto, czyli że około 20% populacji posiada tam około 80% bogactwa – Clementi, Fabio; Gallegati, Mauro (2005) „Pareto’s law of income distribution: Evidence for Germany, the United Kingdom, and the United States”.
    Pomyliłeś więc zasadę Pareto z rozkładem Pareto, a ten ostatni z rozkładem logarytmicznie normalnym. Sporo błędów, jak na jeden wpis… Ale nie martw się: nobody is perfect! Nawet sam Prezes Kaczyński ma swoje drobne, n.p. kocie, śmiesznostki! 😉

  111. „To był cud. Cud nie zależy od woli człowieka. To był majstersztyk.”
    Pan sobie przeczy. Albo cud, albo majstersztyk. Albo „nie zależy”, albo dobre planowanie i porządne wykonanie. Porządna inżynieria to nie cud. Cud to nie inżynieria. Proszę się na coś zdecydować.
    .
    „Gorbi i ruscy geronci, Reagan i jego wojny gwiezdne, Jan Paweł II ze swoją charyzmą w Watykanie, Carter i Brzeziński w Białym Domu”
    A gdzie Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Urban, i Rakowski? Gdzie ich determinacja, żeby jednak się udało? Gdzie ich naciski i szantaże wobec własnego zaplecza politycznego? Gdzie ich grożenie dymisją, po to żeby PZPR zgodziła się na rozmowy z opozycją?
    .
    Pan jest najzwyczajniej nieuczciwy.

  112. Jeden z najbardziej wojowniczych – aczkolwiek i najbardziej spóźnionych – w redakcji POLITYKI bojowników o wolność, demokrację i wolne media, Daniel Passent, opublikował wczoraj na swoim blogu felieton „Trump i Brexit – Nieszczęścia chodzą parami”.

    Że nieszczęścia chodzą parami to wszyscy doskonale wiemy. Np.w mediach taką nieszczęsną parą wzbudzającą już chyba tylko politowanie i zażenowanie są Agata i Daniel Passentowie.
    Passent senior jest czytelnikom POLITYKI doskonale znany. Jego córka pewno mniej. Oto ostatnie wieści:

    „Agata Passent podgląda kobiety w szatni!”

    „Córka Agnieszki Osieckiej jakiś czas temu urodziła dziecko pisarzowi Wojtkowi Kuczokowi i nieco zniknęła z mediów. 

    Urlop macierzyński najwyraźniej dobiegł końca, bo Agata postanowiła o sobie przypomnieć. Ostatnio ukazał się z nią bowiem wywiad w „Twoim Stylu”, w którym Passent zdobyła się na dość osobliwe wyznanie…
    Dziennikarka zdradziła, że całe życie w jakiś dziwny sposób ciągnie ją do innych kobiet. 
    „Całe życie lgnę do kobiet, jednocześnie patrząc na nie troszkę z zewnątrz, wręcz męskim okiem. Lubię przedłużać czas w szatni po zajęciach fitness. Czasem po prostu patrzę, jak koleżanki pielęgnują swoje ciała, włosy” – zdradza w wywiadzie.
    Agata jest przekonana, że jej fascynacja wynika z powodu braku kobiecych wzorców w domu. Jej mama zmagała się z chorobą alkoholową, a małą Agatą opiekował się głównie ojciec. 
    „Do dziś bardzo mi imponują kobiety zadbane, które znają urodowe triki. Choć przerażają mnie botoks i operacje plastyczne” – dodaje.

    A oto kilka z moich ulubionych komentarzy internautów pod ostatnim wyborem złotych myśli Passent:

    „Agato, najlepiej opisz, jakie to fajne życie mają dzieci pasożytujące na nazwisku rodziców i ich dorobku”.

    „Wlasnie od zawsze widzialam, ze ona nie ma klasy, stylu, gustu dobrego, zawsze przebrana, potargana, nijaka. Niech moze przestanie opluwac matke na kazdym kroku, bo ani talentem ani uroda nie dorasta jej do piet”.

    „to jest idiotka ,z tych co to miała sławnych rodziców i na tym bazuje”

    „Filozofująca niedouczona paniusia o wyglądzie przedszkolanki z 1979 roku. Kobieta inaczej. Całkowicie zbędna w przestrzeni publicznej”.

    Tak, to prawda. „Całkowicie zbędna w przestrzeni publicznej”…

    W innym tekście („Agata Passent: Nie może uciec przed przeznaczeniem”)
    możemy przeczytać m.in.:

    „Zazwyczaj jest tak, że dzieci przerastają intelektualnie rodziców. Ja cały czas mam do czego dążyć… – wyznaje [Agata Passent – grzerysz].

    Oj, zdecydowanie tak… Matkę przypomina tylko w parciu na facetów…

  113. @narciarz2
    16 czerwca o godz. 6:59 2067

    „Pan jest najzwyczajniej nieuczciwy”.

    Z ubolewaniem muszę ci przyznać rację. Andrzeja Celińskiego zawsze postrzegałem jako uczciwego i przyzwoitego człowieka.
    Jego nadzwyczaj jednostronne komentarze na blogu POLITYKI bardzo mnie rozczarowują.
    Czyżby redakcja POLITYKI postawiła warunek, że może jedynie pisać w tonacji – przepraszam znowu za słowo – „najmimordycznej” Daniela Passenta, Adama Szostkiewicza czy Jacka Żakowskiego?

  114. Nawiążę znowu do niedawnego komentarza internauty „narciarz2”.
    Napisał Andrzej Celiński i zacytował „narciarz2:

    „Gorbi i ruscy geronci, Reagan i jego wojny gwiezdne, Jan Paweł II ze swoją charyzmą w Watykanie, Carter i Brzeziński w Białym Domu…”

    „Druh” zza miedzy Andrzeja Celińskiego apelował niedawno w POLITYCE o rzetelne pokazywanie historii bo co najmniej dekady żyjemy mitami i przekłamaniami.

    Andrzej Celiński niestety te mity i przekłamania kontynuuje, czego dowodem jest powyższe zdanie.

    Skupię się tutaj tylko na jednej części tego co napisał (za to czego nie napisał – a przecież powinien – powinien się mocno wstydzić): „Reagan i jego wojny gwiezdne”.

    Andrzej Celiński podtrzymuje tym stwierdzeniem pokutujący w Polsce mit Reagana jako prezydenta, który rzucił Związek Radziecki swoją jastrzębią polityką na kolana.
    Prawda jest inna. Każdy, kto głębiej interesuje się historią – podkreślam historią, nie polityka historyczną – wie, że Reagan zmienił swoje „jastrzębie” nastawienie do ZSRR gdzieś w okolicach przełomu lat 1983 i 1984, a więc nawet bardzo długo przed nastaniem ery Gorbaczowa. Po prostu zauważył, że jego bardzo twarda polityka nie przynosi rezultatów. Co więcej, że przynosi ona rezultaty odwrotne od zamierzonych. Tak więc pozbył się większości swoich „twardych” doradców – w tym znanego nam Richarda Pipesa – i we współpracy z George P. Shultz’em i Jack F. Matlock’iem Jr. oraz pewnymi niezależnymi ekspertami rozpoczął niejako nowy okres w stosunkach amerykańsko-radzieckich.
    Jego doskonałe stosunki z Gorbaczowem – jak sam pisze w autobiografii – były „bardzo bliskie przyjaźni” a do historii przeszedł ich – przytulonych do siebie – spacer po Placu Czerwonym w maju 1988 roku…

    Kto chce dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat powinien przeczytać chociaż odpowiednie fragmenty z poniższych książek:

    I. Opracowania ogólne:
    Beth A. Fischer „The Reagan Reversal: Foreign Policy and the End of the Cold War”,
    James Mann „The Rebellion of Ronald Reagan: A History of the End of the Cold War” (szczególnie pasjonująca jest część II – Informal Adviser, rewelacja),

    II. Wspomnienia:
    Anatoly Dobrynin „In Confidence: Moscow’s Ambassador to America’s Six Cold War Presidents”,
    Jack F. Matlock Jr. „Reagan and Gorbachev: How the Cold War Ended”,
    George P. Shultz „Turmoil and Triumph: My Years As Secretary of State”,

    III. Najlepsze biografie prezydenta Reagana:
    John Patrick Diggins „Ronald Reagan: Fate, Freedom, and the Making of History”,
    Lou Cannon „President Reagan: The Role Of A Lifetime”,
    Richard Reeves „President Reagan: The Triumph of Imagination”.

  115. grzerysz
    16 czerwca o godz. 10:38 2070

    Według mej nieusystematyzowanej wiedzy, w każdym z dotychczas opisanych imperiów, następował okres ekspansji i schyłkowy, w którym wycofywano sie z peryferiów, podbitych i zhołdowanych prowincji do Centrum.
    Czegoś w pewnym momencie zaczyna brakować wśród decydentów…

    Zwinęło się imperium Asyryjskie, Egipskie, Perskie, Rzymskie.
    Niektóre co bardziej starożytne zniknęły w mrokach wieków zupełnie, dopiero odkrywamy relikty sprzed 7-10 000 lat.

    Z Rosją było podobnie.
    Koszty utrzymania zaczęły przekraczać zyski.
    Przerzucono się na inny rodzaj uzależnienia- ekonomicznego.
    Podobnie, choć nieco wcześniej, postąpili Brytyjczycy i Francuzi.
    Choć w przeciwieństwie do Rosji, nie oddali pola bez walki.
    To samo czeka zwycięzców- USA.
    Absolutna dominacja dana im była na zaledwie 30 lat.
    Nie starcza im już sił i środków, zaczynają sobie odpuszczać pewne regiony.
    Koszty utrzymania projekcji siły, są zbyt wysokie…..

  116. Wiesiek
    Gorbaczow poddał ZSRR praktycznie bez walki, jako że kierownictwo KPZR było już od dawna, a co najmniej od czasów Breżniewa, przeżarte rakiem korupcji i nieudolności. Gdyby nie to, że bolszewickie elity z Kremla straciły wolę utrzymania się u władzy, to „Solidarność” nigdy by w Polsce nie doszła do władzy i nie doszłoby też do rozpadu ZSRR i jego imperium w tym więc i do zjednoczenia Niemiec. Rola USA i Reagana też tu była tylko marginalna, jako iż jak to nas uczy przykład Korei Północnej, nawet znacznie większa presja Zachodu nie by tu nie zdołała zdziałać. Jak to się mówi w Polsce: „Ruscy” by kartofle i korę z brzóz żarli, a ich rakiety z bronią jądrową były by wciąż w pełnej gotowości bojowej i wycelowane w Nowy Jork i Waszyngton DC.

  117. W odniesieniu do mojego ostatniego wpisu dotyczącego prezydenta Ronalda Reagana i jego rzekomego rzucenia na kolana Związku Radzieckiego: w najnowszym numerze (June 23, 2016) doskonałego amerykańskiego dwutygodniku „The New York Review Of Books” ukazał się artykuł przywoływanego już tu przeze mnie doradcę Reagana d/s Związku Radzieckiego i późniejszego ambasadora w tym kraju (również od 1983 roku członka Narodowej Rady Bezpieczeństwa) Jack’a F. Matlock’a Jr.
    To tak naprawdę recenzja ostatniej książki Richarda Pipesa ale to tylko dygresja. Tytuł artykułu: „Russia: A Big Part in the Big Change”.

    Aby nie cytować zbyt dużo – zdaję bowiem sobie doskonale sprawę, że niektórzy uczestnicy tego blogu maja problemy z czytaniem po polsku, a co dopiero po angielsku w elitarnym piśmie – przytoczę jedynie początek i koniec tekstu.
    Pisze Matlock:

    „No other unfounded myth has caused as much damage to US foreign policy over the last quarter-century as the idea that the collapse of the Soviet Union represented the victory of the West in the cold war. The fact is that the cold war ended by negotiation to the benefit of all parties as the Soviet Union abandoned the Marxist ideology that underpinned and infused cold war competition and confrontation….

    … Gorbachev’s attempt to introduce democracy to the Soviet Union was a genuine effort from within, not something forced by outside pressure. To treat the breakup of the Soviet Union as a Western victory in the cold war, as many do, not only falsifies history but has a distorting effect on both Russian and American foreign policy to this day”.

    Oczywiście Jack F. Matlock Jr. nie byłby amerykańskim dyplomatą gdyby nie napisał, że „Marxist ideology that underpinned and infused cold war competition and confrontation” – prawda była zdecydowanie bardziej skomplikowana i istnieje już nawet bardzo bogata literatura amerykańska na ten temat (polecam np. „For the Soul of Mankind: The United States, the Soviet Union, and the Cold War” Melvyna P. Lefflera) ale teraz mówimy o końcu zimnej wojny, nie o jej początku…

  118. @jakowalski
    16 czerwca o godz. 12:50 2072

    „Gdyby nie to, że bolszewickie elity z Kremla straciły wolę utrzymania się u władzy, to „Solidarność” nigdy by w Polsce nie doszła do władzy…”

    Trzeba bezwzględnie dodać do tego, że taką wolę utraciły także w Polsce elity z „Domu Partii”: Jaruzelski, Kiszczak, Siwicki, Rakowski, Czyrek, Ciosek, Reykowski, Baka, Kwaśniewski…
    Pomijanie ich – nie boję się użyć tego słowa – kluczowego udziału w przemianach 1989 roku – jak to świadomie czyni Andrzej Celiński – jest po prostu fałszowaniem historii.

  119. Grzerysz
    Racja, jako że PZPR-owskie elity świeciły światłem odbitym z Kremla, tak jak obecne świecą światłem odbitym z Waszyngtonu, Berlina, Brukseli i Watykanu. A co fałszowania historii – nihil novi sub sole.

  120. @jakowalski
    16 czerwca o godz. 13:22 2076

    „A co fałszowania historii – nihil novi sub sole”.

    Jedyną tego zaletą jest to, że rzetelne poznawanie prawdziwej historii jest tak zajmujące, wręcz pasjonujące.

  121. jakowalski
    16 czerwca o godz. 12:50 2072

    Akurat w sprawie korupcji kremlowskich elit, sądzę że się mylisz.
    Prywatny majątek do czasów Jelcyna, był raczej niewielki.
    Wszelkie potrzeby zaspokajało Państwo.

    Jak na standardy światowe, szczególnie kacyków pod troskliwą opieką mocarstw zachodnich typu Bokassa, czy Trulijio, Marcos, rosyjscy oficjele byli biedakami.

    Mogę się mylić, nie znam szczegółów, ale gigantyczne wzbogacenie się czy uwłaszczenie, przyszło później.

  122. @wiesiek59
    16 czerwca o godz. 11:40 2071
    @jakowalski
    16 czerwca o godz. 13:22 2076

    Jako, że dzisiaj trochę się rozpisałem o końcu zimnej wojny polecając parę dobrych – acz dość specjalizowanych (Reagan, Gorbaczow) – książek do przeczytania, to teraz zdecydowałem się rekomendować jeszcze jedną, bardziej ogólną: Odd Arne Westad „The Global Cold War: Third World Interventions and the Making of Our Times”.
    Oczywiście – chciałoby się powiedzieć – nie tłumaczoną na język polski…
    A jest to absolutnie jedna z podstawowych lektur polecanych na dobrych uniwersytetach zachodnich każdemu, kto tylko ma zamiar ‚liznąć” cokolwiek w temacie zimnej wojny.

    Was wywołuję explicite bo sprawiacie wrażenie trzeźwo i logicznie myślących oraz żądnych głębszej i rzetelnej wiedzy. Niewątpliwie lubicie też czytać – zakładam, iż również po angielsku.

  123. @wiesiek59
    16 czerwca o godz. 14:26 2078

    A pomyślmy o prywatnym majątku Jaruzelskiego czy Gierka. O Gomułce już nawet nie wspomnę…

    Mieczysław Rakowski – jakby nie było wieloletni redaktor naczelny POLITYKI za jej najlepszych lat a potem m.in. wicepremier i premier, nie mówiąc już o członkostwie w Biurze Politycznym KC PZPR i funkcji I sekretarza – musiał się na stare lata wyprowadzić z mieszkania w Alei Róż bo go nie było stać na nowy czynsz ustalony przez dawnego właściciela. Z tego samego powodu co Rakowski z kamienicy przy Alei Róż wyprowadziła się też wybitna aktorka Nina Andrycz, żona premiera Józefa Cyrankiewicza.

    A takie zero jak Agata Passent tam właśnie pomieszkuje…

  124. grzerysz
    16 czerwca o godz. 13:09 2074
    Rządzące dziś w Polsce niekompetentne złogi solidarnościowe choruję na rodzaj syfa zwanego „kompleksem zwycięscy”. Jest to sposób zachowania się uzurpatorów, oszustów i złodziei. Myślę, że Celińskiego dopadła tego typu zaraza.

  125. Ciekawe rzeczy dzieją się na blogu Daniela Passenta:

    lubat
    16 czerwca o godz. 10:50

    „To musi ugodzić w sojusz zachodni, w NATO, w tym w Polskę, dla której Stany Zjednoczone są najważniejszym sojusznikiem i gwarantem bezpieczeństwa. Sukces Trumpa byłby największym prezentem dla Putina.”

    Panie Redaktorze, rozczarowuje mnie Pan okrutnie! Gdzie się podział Pana dawny przenikliwo-ironiczny styl?! To trochę wstyd, tak się „zradziwinowiczyć” (to od Radziwinowicz – dla nieznających GW).
    Polska dla USA nigdy nie była i raczej nie będzie sojusznikiem, lecz wasalem, tolerowanym tak długo, jak to będzie korzystne dla USA. Gdy przestaniemy być im potrzebni, porzucą nas bez wahania. Bo taka jest natura imperiów. A my znowu będziemy skamlać o „zdradzie”.
    Jaskrawym przykładem losu „sojusznika” jest Saddam Husajn.
    Odnoszenie jakiegokolwiek działania do ewentualnej opinii Putina jest zupełnym odlotem – z szacunku dla Pana nie użyję mocniejszego wyrażenia”.

    Odpowiedział sam Passent:

    Daniel Passent
    16 czerwca o godz. 14:33

    „Lubat, 16 czerwca, godz.10:50
    Dziękuję za polemikę. W dalszym ciągu obstaję przy opinii, że ewentualne zwycięstwo Trumpa ( w warunkach postępującego osłabienia Europy) byłoby korzystne dla Rosji. Zamiast blisko ze sobą współpracujących Stanów Zjednoczonych i zjednoczonej Europy (w tym W. Brytanii), Rosja miałaby do czynienia ze spadającym zainteresowaniem Ameryki – Europą, w dodatku Europą w kryzysie, zagrożoną rozpadem Unii. Czyż to nie jest sytuacja korzystna dla Rosji?
    Pozdrawiam!”

    Tak, teraz w Polsce każde wydarzenie jest rozpatrywane – nawet a może szczególnie przez dawnych apologetów ZSRR – pod kątem czy nie jest to aby korzystne dla Rosji…

    Mimo mojego całkowitego braku szacunku dla obecnego oportunistycznego najmimordyzmu Passenta też nie użyję mocniejszego wyrażenia…

  126. @jasny gwint
    16 czerwca o godz. 16:16 2081

    „Myślę, że Celińskiego dopadła tego typu zaraza”.

    Dla mnie to wielka szkoda, bo miałem go za bardzo porządnego i uczciwego człowieka.

  127. wiesiek59 16 czerwca o godz. 11:40 2071

    Według mej nieusystematyzowanej wiedzy, w każdym z dotychczas opisanych imperiów, następował okres ekspansji i schyłkowy, w którym wycofywano sie z peryferiów, podbitych i zhołdowanych prowincji do Centrum.
    Czegoś w pewnym momencie zaczyna brakować wśród decydentów…

    Zwinęło się imperium Asyryjskie, Egipskie, Perskie, Rzymskie.
    Niektóre co bardziej starożytne zniknęły w mrokach wieków zupełnie, dopiero odkrywamy relikty sprzed 7-10 000 lat.
    ===============================================
    Gdzie jest problem?
    Że współczesny człowiek niczego nie kuma: nie wie dlaczego cywilizacje się rodzą, dlaczego upadają, że czegoś zaczyna brakować decydentom…..
    Przyczynę odkrył dla mnie przynajmniej: Jan Kwaśniewski, 10 lat temu, na progu mojej starości, trzy lata temu, odkrył prawdę,jak należy jej szukać, znowu, tylko dla mnie, ksiądz profesor Józef Tischner.

    Dopiero na starość dowiedziałem się; istnieje kategoria, pojęcie filozoficzne, nazywane myśleniem. Dla Tischnera odkrył myślenie filozof niemiecki Martin Heidegger, który podał totalnej krytyce obecne i w przeszłości – myślenie
    człowieka , ze słynnym stwierdzeniem, że jeszcze nie myślimy, co daje do
    myślenia.

    Nic się w sprawie „myślenia” nie zmieniło: dalej nie myślimy, również na blogowisku „POLITYKI”, tej pisanej także, która opisuje rzeczywistość,
    w sposób niezwykle prymitywny. Prawdopodobnie dlatego przestałem
    kupować „Politykę”. Na blogowisku „Polityki” myślenia jest coraz mniej,
    przez to staje się coraz bardziej słabo interesujące, poczytne, atrakcyjne dla piszących.
    Zanika, jak wszystko, co nie nadaje się do użytku, lub jest niedostatecznie
    używane.

    Filozofia akademicka, ta Tischnera, Hartmana,i wszystkich znanych ludziom filozofów, zaczynając od Sokratesa – nie wie skąd się bierze myślenie, dlaczego u jednych ludzi jest w miarę doskonałe, a u innych nędzne, powiedziałbym zdziadziałe.
    Blisko przy myśleniu, byli : Fryderyk Engels i Karol Marks, zwrócili uwagę na określenie — byt kształtuje świadomość.

    Odpowiedź, odkrył Polak, lekarz medycyny, już 50 lat temu, książki to opisujące,
    pozwolono wydrukować w latach 90. , jak znikła cenzura, wcześniej było to niemożliwe. Komuna bała się prawdy, człowiek też jej się boi, to już św. Augustyn odkrył, Sokrates zapłacił głową, wielu skończyło swój żywot na stosie… za nieprawomyślne myślenie

    Tu na blogowisku „Polityki” — strach przed prawdą, myśleniem, jest powszechny,
    wyraża się w ten sposób: jak próbuję o tym zasygnalizować, o zmienności czynności mózgu człowieka i dlaczego istnieje – jestem przepędzany, krytykowany, obrażany, tępiony, jak mucha latem.

    Jan Kwaśniewski nie tylko prawidła rządzące myśleniem człowieka odkrył, te elementy bytu człowieka, które za myślenie odpowiadają.

    Zwracam uwagę: można posiadać wielką wiedzę, a w myśleniu być zerem,
    to samo dotyczy wykształcenia formalnego, które nie daje przepustki do myślenia,
    wprost przeciwnie ogłupia.

    W historii człowieka ludzi prawdziwie myślącym było niezwykle mało, na palcach jednej ręki można policzyć. W Polsce jedynym człowiekiem myślącym był ksiądz Stanisław Staszic….

  128. Wiesiek,
    Stopień skorumpowania mierzy się nie tyle zgromadzonym majątkiem, co stopniem zdemoralizowania. Przykładowo Tito zgromadził spory osobisty majątek, ale nie był aż tak skorumpowany jak na przykład dyktatorzy biedniejszych (na ogół mniejszych) państw III świata. Poza tym, to taki Stalin formalnie był biedakiem, jako że jego osobisty majątek ograniczał się w zasadzie do tego, co on miał na sobie. Ale do dyspozycji miał on przecież cały potencjał Związku Radzieckiego, łącznie z rządowymi rezydencjami, limuzynami, samolotami etc. Problem był więc taki, że razem ze stanowiskiem, aparatczyk w ZSRR tracił możliwość korzystania z majątku państwowego, stąd też taki aparatczyk robił wszytko, aby go z tego stanowiska nie usunięto. W tym sensie mniej niebezpieczna dla państwa jest tradycyjna korupcja polityków, którzy kradną podczas urzędowania po czym bez większego oporu pozwalają, aby ich na ich miejsce przyszli inni, aby też się nakraść. Doskonałym przykładem jest tu były premier federalny Australii, Bob (Robert) Hawke, który zaczynał swoje urzędowanie na stołku premiera jako ubogi (jak na Australię) prawnik zatrudniony w centrali związków zawodowych, a jak odchodził po kilku latach ze stanowiska premiera, to był on już multimilionerem, zarabiając oficjalnie mniej niż 200 tysięcy dolarów na rok, czyli ze zarobił on podczas swojego urzędowania najwyżej niecałe półtora miliona dolarów brutto, a odłożył z tego kilka jak nie kilkanaście milionów dolarów netto. Oczywiste jest, że musiał on się podczas zajmowania stołka premiera niezłe nakraść i przyjąć niezłe łapówki, głównie od zagranicznych banków, którym otworzył on australijski rynek.
    I zgoda, że rozkradanie na masową skale majątku państwa przyszło w b. ZSRR i jego satelitach, takich jak Polska, dopiero po upadku ZSRR (w Rosji za rządów Jelcyna a w Polsce za rządów Wałęsy), ale to jest temat na osobną dyskusję.

  129. Grzerysz
    1. A tobie polecam książkę Boba Woodwarda p.t. „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” – „Veil – Secret Wars CIA 1981-1987” (Simon and Schuster, New York, 1987), Jest tam o tym, że w Polsce doszło pod koniec lat 1990. do zmiany systemu ponieważ zgodził się na to Gorbaczow. Tak więc ta cała styropianowa legenda to jest tylko jeden tylko oszalały stek kłamstw. Prawda jest bowiem taka, że pierwsza „Solidarność” została utworzona i była ona cały czas finansowana przez CIA, tak samo jak Radio Wolna Europa czy też paryska Kultura. Dawno już temu znany amerykański dziennikarz Bob Woodward, ten sam, który upublicznił z Carlem Bernsteinem aferę Watergate, a która doprowadziła do rezygnacji Nixona ze stanowiska prezydenta USA, opisując działalność CIA w Polsce, sprawiał początkowo na swoich czytelnikach wrażenie, że działania tej agencji w latach 1980tych były „nieznaczne” (Bob Woodward, „Zasłona – Tajne Wojny CIA 1981-1987” op. cit. strona 375): „Mały tajny kanał, który za pośrednictwem organizacji Kościoła Katolickiego w Polsce przekazał fundusze CIA w wysokości od 20 do 30 tysięcy dolarów USA do rąk NSZZ Solidarność, został zamknięty z powodu ryzyka politycznego.” Jednakże później ujawnił on, że skala operacji CIA w Polsce była znacznie większa, niż on to sugerował. Z kolei jego kolega Carl Bernstein, w „ Świętym Przymierzu” („The Holy Alliance’”) w “Time” z 24 lutego 1992, na stronie 28, poinformował, że „tony sprzętu – faksy (pierwsze w Polsce), prasy drukarskie, nadajniki radiowe, telefony, krótkofalówki, kamery wideo, kserokopiarki, teleksy, komputery, procesory tekstu (word processors) były przemycane do Polski za pośrednictwem kanałów utworzonych przez księży, amerykańskich agentów i przedstawicieli amerykańskiej centrali związkowej AFL-CIO oraz europejskich ruchów pracowniczych. Pieniądze dla zdelegalizowanego związku „Solidarność” (a więc de facto dla jej szefa, czyli dla Lecha Wałęsy) pochodziły z funduszy CIA, Narodowej Fundacji na rzecz Demokracji (the National Endowment for Democracy), tajnych kont watykańskich i zachodnich związków zawodowych. Całkowity koszt tych działań nie jest znany, ale inne źródła mogą być wykorzystane do oceny ich wielkości. Nie można też wykluczyć, że pomoc CIA dla Solidarności zbliżyła się do poziomu działalności tejże Agencji w Afganistanie.”
    Więcej tu: http://www.globalsecurity.org/intell/ops/solidarity.htm
    2. Historię fałszują (pardon, piszą) zwycięzcy.
    Pozdrawiam

  130. jakowalski
    16 czerwca o godz. 18:26 2086
    I co się czepiasz. Dzięki CIA masz wolność i suwerenność czy nie? Więc stul p.k. Zapytaj lepiej kto obłowił się tymi dolarami. Także tymi świętymi ojca Degollado szmuglowanymi tutaj przez proboszcza z Raby Wyżnej.

  131. Czemu p. Celiński, czemu „Polityka” nie biją na alarm? Dzisiaj CBA weszło aż do 16 urzędów marszałkowskich, do siedziby PZU oraz do warszawskiej Straży Miejskiej. To jawny zamach na demokrację i wolność!

  132. Prawdziwa rozpacz w GAZECIE WYBORCZEJ: „Prezes Orlenu Wojciech Jasiński na imprezie Putina. Nowy kontrakt z Rosją”.

    Jak donosi mąż głównego cyngla Adama Michnika w redakcji na Czerskiej, Andrzej Kublik:

    „Przez trzy dni biuro prasowe PKN Orlen nie odpowiadało nam na kolejne maile z pytaniem, czy ktoś z władz koncernu wybiera się na Forum Ekonomiczne w Sankt Petersburgu [co za skandal – tak jawnie olewać GAZETĘ WYBORCZĄ, głos prawdy w naszym domu – grzerysz].

    Przez ostatnie dwa lata władze Orlenu, tak jak większości zachodnich koncernów, bojkotował to Forum w geście protestu przeciw agresji Rosji na Ukrainę. Forum w Sankt Petersburgu jest organizowane pod patronatem prezydenta Rosji Władimira Putina i jest wykorzystywane przez Kreml jako narzędzie rosyjskiej polityki.

    Jasiński uświetnił imprezę Putina

    W czwartek zagadka milczenia rzeczników Orlenu wyjaśniła się. Kontrolowany przez rząd Rosji gigant naftowy Rosnieft poinformował, że na Forum w Sankt Petersburgu podpisał porozumienie z Orlenem, przedłużając na trzy lata kontrakt na dostawy ropy naftowej do czeskich rafinerii Orlenu.

    Według komunikatu Rosnieft podpisali szef rosyjskiego koncernu Igor Sieczin i prezes Orlenu Wojciech Jasiński oraz jego zastępca Sławomir Jędrzejczyk.

    Wojciech Jasiński był do grudnia zeszłego roku wpływowym posłem PiS, blisko związanym z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Natomiast Igor Sieczin jest od ćwierć wieku jednym z najbliższych współpracowników prezydenta Rosji Władimira Putina.

    Orlen w swoim komunikacie giełdowym na temat umowy z Rosnieft, nie ujawnił, gdzie została podpisana, ani przez kogo.

    Natomiast w odrębnym komunikacie prasowym Orlen poinformował, że w czwartek podpisał dodatkową umowę na rok z rosyjskim koncernem Tatnieft na dostawy ropy naftowej do czeskich rafinerii.

    Więcej ropy z Rosji

    Nowe porozumienie umożliwia zwiększenie przez Rosnieft dostaw do czeskich rafinerii Orlenu. Według komunikatu rosyjskiego koncernu przez trzy lata może on sprzedać czeskim rafineriom Orlenu łącznie 15,8 mln ton ropy naftowej, czyli średnio ok. 5,3 mln ton rocznie.

    Inne dane podał Orlen. Według komunikatu polskiego koncernu Rosnieft ma dostarczać czeskim rafineriom Orlenu od 2,9 do 5 mln ton ropy rocznie.

    Już w pierwszych tygodniach urzędowania Wojciech Jasiński podpisał na trzy lata nowe porozumienie z Rosnieft o dostawach ropy naftowej do rafinerii w Płocku, z możliwością odbioru części surowca przez litewską rafinerię Orlenu. To porozumienie umożliwia też zwiększenie przez Orlen zakupów od Rosnieft ropy dla rafinerii w Płocku z 6 do 8,4 mln ton rocznie.

    Także pod koniec zeszłego roku nowy szef Orlenu podpisał z koncernem Tatnieft trzyletni kontrakt na dostawy do rafinerii w Płocku 1,2 do 2,4 mln ton ropy naftowej rocznie”.

  133. I znowu skok na blog Daniela Passenta:

    „lubat
    16 czerwca o godz. 18:40

    @Daniel Passent
    „W dalszym ciągu obstaję przy opinii, że ewentualne zwycięstwo Trumpa ( w warunkach postępującego osłabienia Europy) byłoby korzystne dla Rosji.”

    Nawet jeżeli tak, chociaż to wcale nie jest takie pewne, to wcale nie oznacza, że jeśli coś jest dobre dla Rosji, to automatycznie szkodzi nam…”

    Oj, internaucie „lubat” – niczego nie pojmujecie z podstaw aktualnej geopolityki, które to zasady tak dobrze pojął nasz odwieczny bojownik o wolność i demokrację z redakcji POLITYKI: wszystko co jest dobre dla Rosji z założenia koniecznie musi być szkodliwe dla nas. Proste?

  134. https://pracownia4.wordpress.com/2015/06/02/izrael-to-ujma-dla-ameryki-kto-z-kim-przystaje/
    ============

    Aż nie chce się komentować…….
    Od 40 lat, stosuje sie do opanowania jakiegoś terytorium te same techniki- sponsorowanie opozycji pod szczytnymi hasłami.
    Działa bez pudła.
    Jak na razie.
    tańsze to, niż zbrojna interwencja kosztująca dziesiątki miliardów $.

    Nasz emerytowany demokrata, został kupiony za czapkę śliwek, tak jak wielu innych idealistów.
    Nie rozumiał historii.
    I tego, że w polityce chodzi o INTERESY a nie idee.

    Demokracja obywatelska dla interesów jest szkodliwa.
    Mogłaby zablokować pewne transfery, uniemożliwić przejęcie zasobów, wprowadzić przepisy chroniące tubylców.
    Nie do przyjęcia dla głównych rozgrywających.

    Coraz bardziej przychylam się do myśli, że naszych opozycjonistów zwabiono pod false flag.
    Niektórzy się zorientowali, nawet przepraszali.
    Ci głupsi, nie zorientowali się do dziś…..

  135. grzerysz
    16 czerwca o godz. 21:33 2090

    To jeden z trzeźwiejszych i nielicznych głosów rozsądku.

  136. @grzerysz
    Dlaczego „skaczesz” STĄD na blog Passenta?
    Nie lepiej wypowiadać się TAM z „otwartą przyłbicą”, skoro masz do niego konkretne uwagi krytyczne?
    Z dużym niesmakiem odebrałam także twoje ploty w stylu pudelka na temat jego córki. Co cię obchodzi, z kim sypia i ma dzieci?
    Że nie ma talentu na miarę swojej legendarnej mamy a nawet taty?
    Niełatwo jest dzieciom wybitnych indywidualności wybijać się na własną niepodległość, choćby z uwagi na natrętne porównania.
    Nigdzie zresztą nie jest powiedziane, że uczeń musi koniecznie przerosnąć mistrza albo chociaż mu dorównać.

  137. @mag
    16 czerwca o godz. 23:12 2093

    „Dlaczego „skaczesz” STĄD na blog Passenta?”

    STĄD skaczę też na blogi Szostkiewicza, Hartmana, Żakowskiego, …. A nawet na łamy innych pism (często na GW).
    Generalnie piętnuję hipokryzję i zakłamanie.
    Jest dla mnie żenujące, że komentatorzy POLITYKI stali się tacy dociekliwi i bojowi dopiero od kilku miesięcy. Wcześniej jakoś na mnóstwo nieprawości i zaniedbań przymykali oczy. Również kiepskie i zawsze u nas jednostronne media publiczne im wcześniej nie przeszkadzały – bo to oni albo ich ludzie w nich brylowali. To nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. To najmimordyzm w najczystszej postaci. Passent jest przypadkiem szczególnym, bo jego nadzwyczajna bojowość na starość robi na ludziach, którzy jego pisanie znają od dekad, szczególnie przygnębiające wrażenie. Ze swoim życiorysem mógłby jednak zachować jakiś umiar i nie kompromitować się tak bardzo i tak często.

    „Z dużym niesmakiem odebrałam także twoje ploty w stylu pudelka na temat jego córki”.

    Niestety, Agata Passent jest dziennikarką-celebrytką, której pełno w różnych mediach.
    A temat mediów – bardzo słabych w Polsce – to temat, który często podnoszę. Jakich mamy ludzi mediów, takie mamy media. I należy głęboko ubolewać, że akurat tacy ludzie jak Agata Passent są na świeczniku.
    Natomiast z ręką na sercu przyznaję, że ten temat poruszałem tu zbyt często. Już do niego nie wrócę.

    „Niełatwo jest dzieciom wybitnych indywidualności wybijać się na własną niepodległość…”

    To prawda. Ale nie kojarzę żadnego innego dziecka „wybitnych indywidualności”, którego by było tak wiele i tak niezasłużenie w naszych mediach.

  138. @mag
    16 czerwca o godz. 23:12 2093

    I jeszcze na chwilę wrócę do Agaty Passent.

    Pamiętasz może, jak nie tak dawno temu nie kto inny jak krytyk literacki POLITYKI, Justyna Sobolewska, nie gdzie indziej jak na łamach tego tygodnika właśnie komentowała wyraźnie zniesmaczona i zdegustowana sesję fotograficzną Passent z Kuczokiem, w czasie której pisarz trzymając rękę władczo na pośladku dziennikarki z miną wniebowziętej niewolnicy, opowiadał, jak to wspaniale jest im w łóżku?

    Trzeba bardzo nisko siebie – i swoich czytelników – cenić oraz nie posiadać krzty poczucia przyzwoitości i taktu, żeby tak prostacko się reklamować i sprzedawać jak zrobili to Passent i Kuczok.
    Głęboko ubolewam, że tacy właśnie ludzie są obecnie w naszym kraju na medialnym świeczniku.

  139. A co mnie Passentówna obchodzi. 🙁

  140. Takei (16/06/2016 2088)
    CBA w PZU czy Straży Miejskiej to jest nic, jako że prawdziwym zamachem na naszą wolność jest specustawa podpisana właśnie przez Prezydenta Dudę, a która wprowadza w Polsce w lipcu de facto stan wojenny, tyle że „kuchennymi drzwiami”. Jak w ogóle taka ustawa mogła wejść w życie? Co na to Trybunał Konstytucyjny? Dlaczego tym razem nabrał on wody z usta? Na czyje polecenie?

  141. @jakowalski
    17 czerwca o godz. 8:56 2096

    „A co mnie Passentówna obchodzi”

    A mnie natomiast bardzo – bo tacy ludzie tworzą teraz te nędzne polskie media.
    A nasze gazety, czasopisma i programy telewizyjne niezwykle mnie obchodzą bo ich szmatława jakość i zmanipulowana treść ma niestety bardzo bezpośredni wpływ na poziom naszego społeczeństwa.

  142. @grzerysz
    Wyjątkowo zgadzam się z @jakowalskim
    Mnie też nie obchodzi, jak lansuje się Passentówna i kto o niej pisze.
    Po co ta hipokryzja, a przy okazji ubolewanie nad strasznym poziomem polskich mediów, tak jakby gdzie indziej było wyłącznie super. Zwłaszcza tabloidy wszędzie są podobne, a zresztą od tego są, żeby epatować gawiedź czym się tylko da.
    Takie mamy czasy, że prywatność przestala istnieć, sprzedaje się gorzej lub lepiej czasem za zgodą celebrytów, a kiedy indziej wbrew ich woli (stąd procesy o naruszenie dódr osobistych)
    Dlatego dziwię się red. Sobolewskiej , że właśnie na łamach „Polityki”, pisma uchodzącego przynajmniej za poważne, roztrząsała sprawę sesji zdjęciowej pary celebrytów: Passentówny (z racji głównie bycia córką swoich rodziców) i dobrego (chyba nawet laureata Nike albo nominowanego) prozaika, Kuczoka.
    Swoją drogą przynudzasz w kółko o tym samym, czyli beznadziejnej kondycji wszystkich mediów, teatru, kinematografii, literatury. Dla ciebie czas zatrzymał się na niewątpliwych osiągach w tych dziedzinach za peerelu (tak jakby nie było wtedy również chłamu) Potem jest już tylko czarna dziura.
    Przecież to nieprawda i dobrze o tym wiesz.

  143. @mag
    17 czerwca o godz. 10:16 2099

    A ja chyba powinienem napisać: wyjątkowo nie zgadzam się z „jakowalskim”…

    „Po co ta hipokryzja, a przy okazji ubolewanie nad strasznym poziomem polskich mediów, tak jakby gdzie indziej było wyłącznie super. Zwłaszcza tabloidy wszędzie są podobne, a zresztą od tego są, żeby epatować gawiedź czym się tylko da”.

    U mnie na pewno żadnej hipokryzji nie ma. Gdzie indziej absolutnie nie jest wyłącznie super ale super bywa – wiem coś na ten temat bo czytam to i owo ze świata.
    W Polsce nie wychodzą po prostu gazety i czasopisma na poziomie choćby zbliżonym do europejskiej czy amerykańskiej czołówki.
    Natomiast niektóre nasze gazety i czasopisma tzw. opiniotwórcze niebezpiecznie się zbliżają do poziomu tabloidów, niekiedy w wielu aspektach je już naśladując.

    „Takie mamy czasy, że prywatność przestala istnieć…”

    Ale to nie znaczy wcale, że ludzie, którzy choćby teoretycznie powinni reprezentować jakiś poziom (np. Passent i Kuczok) mają zachowywać się wprost haniebnie.
    Nie wszystko jest na sprzedaż. Zupełnie nie dziwię się więc Justynie Sobolewskiej, że wolałaby słuchać Kuczoka mówiącego o literaturze a nie o ilości stosunków odbytych z Passent. I że odważyła się o tym napisać w POLITYCE.

    „Dla ciebie czas zatrzymał się na niewątpliwych osiągach w tych dziedzinach za peerelu (tak jakby nie było wtedy również chłamu) Potem jest już tylko czarna dziura”.

    Dla mnie czas nie zatrzymał się „na niewątpliwych osiągach … za peerelu” i nigdy nie twierdziłem, że „nie było wtedy również chłamu”.
    Ciągle chodzę do teatru, staram się też polować na dobre filmy w kinach, mniej lub bardziej wybiórczo przeglądam też od czasu do czasu polską prasę.
    I po prostu widzę, że spektakli teatralnych wartych obejrzenia jest nadzwyczaj mało a najlepsze filmy światowe – o ile w ogóle trafiają do Polski – przemykają szybko przez nieliczne kina bo nie mają widowni. Polskich filmów na odpowiednim poziomie praktycznie nie spotykam.
    O poziomie prasy już wielokrotnie pisałem – dno w porównaniu z czasami PRL. Wystarczy porównać choćby ówczesną POLITYKĘ czy FORUM z ich dzisiejszymi wydaniami.
    Co do chłamu to za PRL był marginesem; teraz jest wszechobecny.

    Generalnie stwierdzenie, że „teraz jest już tylko czarna dziura” w bardzo dużym stopniu uważam za prawdziwe.

  144. Grzerysz
    Poza najlepszymi pismami brytyjskimi takimi jak n.p. The Daily Telegraph czy The Economist, to polskie pisma wcale nie są takie złe. Niemieckie poważne dzienniki, n.p. FAZ albo Die Welt są na przykład śmiertelne wręcz nudne, pisane drętwym, sztucznym językiem, a taki Der Spiegel też od dawna schodzi na psy, podobnie jak nasza Polityka.
    Poza tym, to dziwię się, że ty się dziwisz – przecież w warunkach dyktatu rynku czyli inaczej zysku, tzw. wyższa kultura staje się dostępna tylko dla najbogatszych. Zresztą władze wolą rządzić ludźmi pasjonującymi się kopaniem piłki albo tyłkiem Passentówny niż ludźmi pasjonującymi się na przykład filozofią czy też literaturą z najwyższej półki.
    Pozdrawiam Cię i Mag.

  145. @grzerysz
    Dziad swoje, baba swoje.
    Jeśli opierasz się na swoich odczuciach, a ja na swoich, to dalsza dyskusja nie ma sensu.
    Zwłaszcza skoro uważasz, że teraz żyjemy w „czarnej dziurze”, a za PRL był raj.
    To dlaczego powstał wtedy „drugi obieg” prasy i literatury, skąd się brały filmy „półkowniki”, a na wielu prozaików i poetów był tzw. zapis cenzury?
    W tych „złotych” czasach najwybitniejsze filmy oglądało się z pewnym poślizgiem na „Konfrontacjach” tylko w dużych miastach (karnet trzeba było wystać, albo kupować bilety u koników), ewentualnie w DKF-ach. Nie pieprz wiec głupot, że teraz jest gorzej z dostępem do filmów z najwyższej półki. Po prostu masz ogromną ofertę, o której w PRL się nie śniło.
    Owszem, wypadaliśmy świetnie i wolnościowo na tle innych baraków w obozie (wiadomo że nasz był najweselszy). Inteligencja rosyjska uczyła się polskiego, żeby czytać naszą prasę kulturalną, polskie przekłady Mandelsztama czy Bułhakowa.
    Ale nie buduj mitów, które niewiele mają wspólnego z realem.

  146. Tyłek Passentówny jest aż tak intrygujący?

    Znam kilka lepszych….

    Pan Kuczok w pewnej fazie związku, zapewne czuł się jak dumny posiadacz narowistej klaczy, którą dosiadł po wielu staraniach.
    Zachowanie dość typowe dla samców…..

  147. Mag
    Prawda jest taka, że ten drugi obieg to był finansowany przez CIA, tak samo jak RWE czy też paryska Kultura. A poza ową Kulturą i jej biblioteką, to nic się w nim wartościowego (poza nielicznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę) nie ukazało, zaś ograniczony on był do mniej więcej 1% ówczesnej populacji Polski. W czasach PRL-u miałem te bardzo dobre zdanie o amerykańskim kinie. Jakie ono jest naprawdę, przekonałem się dopiero na emigracji, kiedy to zorientowałem się, że w PRL-u pozakazywano nam tylko crème de la crème amerykańskiego kina, oraz że przeciętny film made in USA to jest chała od której gorsza może być tylko produkcja Bollywoodu.
    I daj sobie spokój z tymi barakami. W barakach, to mieszka dziś większość ludności świta, nawet w bogatej Brazylii.
    I co z tego, że mamy dziś dostęp do praktycznie wszystkich filmów, skoro dobre giną dziś w morzu tandety, wciskanej nam przez wszechobecną reklamę i że przeciętny Polak ogląda dziś tylko tandetę – czy to w kinie, czy też w telewizji czy też w internecie?

  148. @jakowalski
    Mała korekta – moim zdaniem tzw. kultura wyższa w czasach dyktatu rynku niekoniecznie staje się dostępna tylko dla najbogatszych.
    Książki kupuje nadal nienajbogatsza raczej inteligencja, ona też chodzi na koncerty czy do teatru.
    Bliższe prawdy jest chyba pojęcie kultury niszowej, która zawsze znajdowała i znajdzie swoich odbiorców.
    Fakt że kiedyś była tzw. polityka kulturalna, której satyrycznym przejawem okazywały się przedstawienia teatralne wykupywane przez zakłady pracy, na których część widowni przysypiała.
    Dziś mamy wolność . Również wyboru, na co wydamy pieniądze, by zauczestniczyć w kulturze czy to wysokiej, czy niskiej. Każdemu według potrzeb, czyli tego co im w duszy gra.

  149. @jakowalski
    Przecież użyłam słowa „barak” nie w sensie slamsu, tylko popularnego powiedzonka, że jesteśmy (byliśmy) najweselszym barakiem obozu socjalistycznego.
    Naprawdę tego nie skojarzyłeś?

  150. @jakowalski
    17 czerwca o godz. 11:23 2101

    Jednak w Niemczech wychodzi np. taki tygodnik jak DIE ZEIT i sprzedaje się całkiem nieźle.
    W Stanach wychodzą np. THE NEW YORKER, THE NEW YORK REVIEW OF BOOKS, THE ATLANTIC CZY FOREIGN AFFAIRS.

    U nas takich rzeczy – mam na myśli oczywiście polskie odpowiedniki – brak.
    Po prostu nie ma komu redagować, nie byłoby teraz i komu czytać.

    Ćwierćwiecze debilizowania społeczeństwa zrobiło swoje…

  151. jakowalski
    17 czerwca o godz. 9:02 2097

    Na szczęście, wielki Bojownik o Wolność i Demokrację – Wałęsa – chce dostać władzę na 48 godzin, aby odwalić brudną robotę. Poświeci się na te 48, ale gdy na ulicę wyjdzie 2 mln bojowników.

    A, może by p. Celiński dobrze znający wielkiego Bojownika wyjaśnił, o co chodzi z tą brudną robotą.

  152. grzerysz
    17 czerwca o godz. 12:22 2108

    No, przestań, wolne i najważniejsze media w Polsce – „GW”, „Polityka”, TVN, Polsat i do niedawna TVP – nie mogły debilizować społeczeństwa…, p. Celiński by nie udzielał się w nich non stop, chcesz powiedzieć, że p. Celiński, że p. Michnik debilizowali? Człowieku!

  153. Mag
    Zgoda – w teorii tzw. wyższa kultura w warunkach dyktatu rynku niekoniecznie staje się dostępna tylko dla najbogatszych, ale w praktyce działa w tych warunkach prawo Kopernika-Greshama, czyli że zły towar, czyli tu programy, filmy etc, niższej jakości eliminują w tym systemie programy czy filmy lepsze, jako że w warunkach kapitalistycznej gospodarki rynkowej tworzy się dla zysku, a nie dla zaspokojenia potrzeb konsumentów. W kapitalizmie rynkowym z jednej strony tworzy się więc pod najgorsze, z defincji najbardziej powszechne gusta (z braku sponsorowanej przez państwo edukacji konsumenta, w tym w dziedzinie kultury), a z drugiej to radzącym elitom wygodnie jest, aby masy którymi te elity rządzą były utrzymywane w ciemnocie a więc i posłuchu. Oczywiście – dla w miarę sprawnego funkcjonowania państwa potrzebne są wysoko wykształcone elity, czyli ten 1% ludności i dla nich tworzy się ową kulturę z wysokiej półki. Ale że jest ona tworzona dla tak małej ilości osób, to z defincji musi być ona droga, na przykład opera zawsze będzie droższa niż niż kino, jako że spektakl operowy ogląda (mowa tu o jednej inscenizacji) góra kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a film oglądają miliony, przy czym koszt wystawienia opery często jest porównywalny z kosztem nakręcenia i dystrybucji filmu. Takie są prawa rządzące kapitalizmem rynkowym i nic tu nie zmienisz, poza likwidacją kapitalizmu.
    Poza tym, to polecam ci film „Ziemia Obiecana”. W oryginalnej wersji pokazane tam było, czym się burżuazja łódzka zajmowała w teatrze operowym – najmniej ich obchodziło to, się dzieje na scenie (pomijając tu już kwestię jakości owego spektaklu). Jak widzisz, w kapitalizmie mamy często do czynienia z jeszcze większymi problemami niż je mieliśmy w tzw. socjalizmie realnym z czasów PRL-u. Ty zaś chcesz za wszelką cenę być politycznie poprawna, a więc plujesz na system, który umożliwił ci edukację i tym samym awans społeczny. Rozumiem, że potomkowie fabrykantów czy też obszarników narzekają na PRL, ale faktem jest, że na przemianach w czasach PRL-u stracił tylko niewielki odsetek Polaków, a zyskało na nich dobrze ponad 90% Polaków. Takie są fakty a z nimi się nie dyskutuje. Chyba, że się jest płatnym propagandzistą z IPN-u.

  154. @grzerysz
    Spadam, bo już nie jestem w stanie czytać twoich maniakalnych uwag o wyższości społeczności PRL nad tą zdebilizowaną od ćwierćwiecza.
    Odnoszę niemiłe wrażenie, że jeśli już, to byliśmy i jesteśmy wyjątkowo niemądrym społeczeństwem. Zaś OBYWATELSKIM – na pewno NIE.
    A poza tym, mam tylko jedno skojarzenie gdy usiłuję z tobą „polemizować”, ze słynnym wykładem prof. mniemanologii stosowanej, Jana Stanisławskiego o wyższości Bożego Narodzenia nad świętami Wielkanocy (albo na odwrót).

  155. Mag
    Mowa była oczywiście o RZĄDZĄCYCH elitach.

  156. @jakowalski
    „Ziemia obiecana” to film genialny!
    Rzadki przypadek, gdy adaptacja filmowa przerasta o niebo dzieło, na kanwie której powstala.

  157. @mag
    17 czerwca o godz. 11:32 2102

    „Dziad swoje, baba swoje”.

    Z tym akurat się zgadzam.

    „To dlaczego powstał wtedy „drugi obieg” prasy i literatury, skąd się brały filmy „półkowniki”, a na wielu prozaików i poetów był tzw. zapis cenzury?”

    Bo wtedy była cenzura.
    Ale nie znam żadnego wybitnego filmu „półkownika”.
    To co pokazywało się w oficjalnym obiegu było nieporównanie lepsze niż „półkowniki”.
    Jaki film Hasa, Wajdy, Kawalerowicza, Munka czy Morgensterna był zakazany?
    Taki „Człowiek z marmuru” miał chwilowo ograniczony zasięg rozpowszechniania ale kto chciał to go z czasem zobaczył.
    Poziom prasy w drugim obiegu – pomijam może paryską KULTURĘ – nie był żadną konkurencją dla pierwszego obiegu – POLITYKA, KULTURA (warszawska), LITERATURA, TYGODNIK POWSZECHNY, FILM NA ŚWIECIE, LITERATURA NA ŚWIECIE, DIALOG stały na doskonałym poziomie.

    „W tych „złotych” czasach najwybitniejsze filmy oglądało się z pewnym poślizgiem na „Konfrontacjach”…

    Z pewnym poślizgiem to je się oglądało – z bardzo nielicznymi wyjątkami – w normalnym rozpowszechnianiu kinowym a potem telewizyjnym.
    Repertuar filmowy kin i telewizji – nie mówię już o bardzo rozbudowanej sieci Dyskusyjnych Klubów Filmowych – był wybitny.
    Taki niedawno zmarły Jerzy Płażewski mówił w wywiadzie, że już na początku lat 60. (Gomułka!) kupowano na pniu do rozpowszechniania w Polsce całą selekcję konkursową w Cannes. A teraz?

    „Po prostu masz ogromną ofertę, o której w PRL się nie śniło”

    To prawda, mam przeogromną ofertę chłamu „o której w PRL się nie śniło”…

    @mag
    17 czerwca o godz. 12:11 2106

    „Dziś mamy wolność . Również wyboru, na co wydamy pieniądze, by zauczestniczyć w kulturze czy to wysokiej, czy niskiej. Każdemu według potrzeb, czyli tego co im w duszy gra”.

    Wybacz za słowa ale to są absolutne głupoty, szczyty niezrozumienia problemu.
    Żeby człowiek w kulturze mógł świadomie wybierać musi być do tego przygotowany i zachęcony, jednym słowem wychowany.
    Mnie w PRL na odbiór ambitnego teatru i filmu – pomijając szkołę – przygotowała telewizja ze znakomitą ofertą programową, świetna prasa kulturalna czy projekcje – poprzedzone wykładami – w Dyskusyjnym Klubie Filmowym KWANT (a także STODOŁA). Skąd młody człowiek III RP ma wiedzieć, że Antonioni, Bergman, Fellini, Tarkowski, Bunuel czy Herzog to kręcili wybitne filmy i warto je obejrzeć? A Nuri Bilge Ceylan czy Michael Haneke takie kręcą i warto na nie polować w kinach albo kupić DVD lub Blu-Ray? Czy taki człowiek zmuszony do oglądania chały bo tylko chała jest w zasadzie nadawana w telewizji a w kinach stanowi 99% repertuaru wytrzyma potem choćby 10 minut na filmie Antonioniego, Bergmana albo Ceylana?
    Pękałem ze śmiechu jak pewien redaktor z TVP KULTURA (tak!) zapytał kilka lat temu widzów przed projekcją wybitnego filmu Antonioniego „Zawód: reporter” czy dobrze się wyspali, czy wypili już kilka kaw…
    On wie, że dzisiejsi zdebilizowani widzowie są zupełnie nieprzygotowani na oglądanie takich filmów, na czytanie Prousta, na oglądanie sztuk Szekspira, Czechowa, Strindberga.

  158. Grzerysz
    Die Zeit jest organem klasy najwyższej, a więc stać jest ją na jego dofinansowanie. Niemniej jest to dość drętwe pismo. Co do USA – to są tytuły z NYC, a nawet w najlepszych gazetach z n.p. Minneapolis – St. Paul (populacja większa niż Warszawy) zagranica oznacza na ogół tylko Kanadę, czasem może Meksyk. Europa to dla ponad 90% Amerykanów leży tak jakby na innej planecie…

  159. @jakowalski
    Skąd wziąłeś przeświadczenie, że „pluję na system, który umożliwił mi edukację”? Staram się tylko oceniać w miarę obiektywnie, punktować wady i zalety.
    Po pierwsze – nie pluję (jakiś kretyn niedawno zarzucił mi na blogu Passenta, że wprost przeciwnie, wychwalam „zbrodniczy system”).
    Po drugie – „system” próbował mi utrudnić edukację, bo nie miałam punktów za pochodzenie, ale sobie nie krzywduję.
    W jakim sensie to było sprawiedliwe. Na pewno miałam lepsze warunki do życiowego startu, wychowana w dużym mieście i w rodzinie inteligenckiej od pokoleń.
    Gorzej miały moje znacznie starsze kuzynki, które jako córki tzw. bezetów w ogóle mogły sobie wybić studia z głowy. Co najmniej na kilka powojennych lat

  160. Takei
    Wałęsa widzi się w roli Piłsudskiego? A gdzie wybuduje on nową Berezę Kartuską? Do którego wiezienia wtrąci on swych przeciwników politycznych? W którym mieście wytoczy on im procesy polityczne, bo przecież nie w Brześciu nad Bugiem? Które jednostki WP staną za nim, a które przeciwko? Ile ofiar pociągnie jego zamach stanu?

  161. Mag
    1. Społeczeństwo obywatelskie to mieliśmy w PRL-u, gdyż wtedy nie było w Polsce aż tak drastycznych różnic w zamożności i dochodach jak dziś, kiedy to w warunkach, gdy jedni mają miliardy a inni tysiączłotowe emerytury, możliwa jest w Polsce nie demokracja, a tylko plutokracja…
    2. Dobrze wiem w jakim znaczeniu użyłaś wyrazu „barak”. Ja zaś bynajmniej nie czułem się w PRL-u tak, jakbym mieszkał w baraku, szczególnie zaś jeśli chodzi o dostęp do kultury.
    3. Film jest dobry, ale powieść jednak jeszcze lepsza. Tylko w PRL-u miał on zresztą szansę powstać. Piszę to zaś jako rodowity Łodzianin, mieszkający niegdyś 100 metrów od obecnego C.H. Manufaktura czyli dawnej fabryki i pałacu Poznańskiego, gdzie Wajda kręcił był swoją „Ziemię Obiecaną”.

  162. @grzerysz
    To ty nie rozumiesz problemu. Wychowywać kogoś do czegoś na siłę ? Nigdy w życiu! Masz wyraźnie zapędy autorytarne albo wyobrażenia zgoła księżycowe.
    Można stwarzać co najwyżej zachęty, potencjalne możliwości.
    A te widzę! Właśnie w zakresie szeroko pojętego dostępu do szeroko pojętej kultury.
    Wystarczy wejść na gugle i sprawdzić, jakie masz możliwości w swoim mieście, dzielnicy, ba, gminie.
    „Obadałam” na przykładzie „swojej” gminy nadnarwiańskiej (i sąsiedniej), gdzie mam działkę.

  163. @@grzerysz, jakowalski
    Raczej się z Wami nie dogadam, bo nadajemy wyraźnie na innych falach, a dodatkowo mamy zupełnie inne poczucie humoru (śmiem sądzić, że Wam go po prostu brak).
    Nie jest to powód ani do wzajemnej urazy, ani do gęstego tłumaczenia się dlaczego nasze opinie są takie, a nie inne.
    Świat byłby straszny, gdyby wszyscy myśleli jednakowo.
    Miłego dnia

  164. Mag
    Owe punkty za pochodzenie powinny zaś być i dziś, jako że na najlepszych polskich uczelniach wyższych nie ma dziś w praktyce studentów pochodzących z niższych klas społecznych, a jeśli ktoś jest tam ze wsi, to znaczy, że jest on(a)z rodziny kułackiej jak nie wręcz obszarniczej, czyli dokładnie tak samo jak przed wojną. Przecież te punkty za pochodzenie to były tylko rodzajem pozytywnej dyskryminacji, coś a la pozytywna dyskryminacja Murzynów w USA. Po prostu elity potrzebują zawsze zastrzyku nowej krwi, a więc owe punkty dawały najlepszym kandydatom ze środowisk robotniczych i chłopskich szansę na ukończenie studiów na dobrej uczelni, co dawało korzyści także i elitom władzy. Co w tym można więc widzieć złego? A to, że burżuazja i ziemiaństwo było dyskryminowane we wczesnych latach PRL-u, to była tylko i wyłącznie wina owej burżuazji i owego ziemiaństwa, jako że przyjęli oni wtedy od początku wrogą postawę wobec nowych władz, a więc te władze słusznie nie dawały przedstawicielom reakcji dostępu do darmowej edukacji na szczeblu najwyższym. Nie były te władze przecież głupie…

  165. Mag
    Mnie po prostu te durne „dowcipy” (zresztą „made by CIA”) o wesołych barakach od dawna nie bawią i tyle…

  166. @jakowalski
    Też uważam, ze władze tuż powojenne nie były takie głupie (względem burżuazji i ziemian).
    A teraz popatrz, Radziwiłł jest w rządzie.
    Nie sądzisz, że to „durny” dowcip? Bynajmniej nie made in CIA

  167. @mag
    17 czerwca o godz. 13:09 2117

    „… „system” próbował mi utrudnić edukację, bo nie miałam punktów za pochodzenie, ale sobie nie krzywduję”.

    Nie żartuj, ja też nie miałem ale wystarczyło po prostu zdać bardzo dobrze egzaminy wstępne.
    A punkty za pochodzenie popierałem bo jednak dawały młodzieży wiejskiej większe szanse na studia. Teraz podobno jest z tym – znaczy procentem studentów ze wsi na uczelniach – bardzo krucho.

    @mag
    17 czerwca o godz. 13:24 2120

    „Wychowywać kogoś do czegoś na siłę ? Nigdy w życiu! Masz wyraźnie zapędy autorytarne albo wyobrażenia zgoła księżycowe”.

    Nie mam żadnych zapędów autorytarnych. Po prostu młody człowiek musi w jakiś sposób być zachęcony do obcowania z kulturą a nie z chłamem.
    Jeśli po latach stwierdzi, że woli chłam to jego sprawa.
    Ale jeżeli od najmłodszych lat ludzie będą tylko obcowali z badziewiem i szmirą – np. poprzez prymitywny program telewizyjny – to będziemy mieli społeczeństwo wtórnych analfabetów – tak jak teraz: czytelnictwo książek bliskie zeru, brak publiczności na ambitnych filmach i spektaklach teatralnych, zanik czasopism a nawet działów poświęconych kulturze.

    „Właśnie w zakresie szeroko pojętego dostępu do szeroko pojętej kultury.
    Wystarczy wejść na gugle i sprawdzić, jakie masz możliwości w swoim mieście, dzielnicy, ba, gminie”.

    Jeżeli przez „szeroko pojętą kulturą” rozumiesz debilny kabaret, piosenkarzy nieumiejących śpiewać czy jakieś prymitywne lokalne pisemka dla ćwierć-inteligentów to Agata Passent się załapuje na intelektualistkę.
    Ale ja nie o takiej kulturze mówię. Dla mnie jest tragedią, że Teatr Narodowy w Warszawie w trzy miesiące po premierze i po kilku zaledwie spektaklach wybitnej inscenizacji DZIADÓW musi bilety rozprowadzać w promocji bo gwałtownie kończy się widownia. To bardzo gorzki przykład naszego upadku.

  168. @jakowalski
    17 czerwca o godz. 13:03 2116

    „Europa to dla ponad 90% Amerykanów leży tak jakby na innej planecie…”

    Być może, ale elita jest bardzo silna. Te THE NEW YORKER, THE NEW YORK REVIEW OF BOOKS, THE ATLANTIC CZY FOREIGN AFFAIRS maja naprawdę spore nakłady nawet jak na tak duży kraj jak USA. A ponad 50% sporego nakładu (bardzo drogiego) tygodnika THE ECONOMIST rozchodzi się w Stanach.
    No i maja tam absolutnie najlepsze wyższe uczelnie.

  169. grzerysz
    Kurcze, czy ty czytasz ze zrozumieniem?
    Toć napisałam , że „punty za pochodzenie” były słuszne. I nawet wyjaśniłam dlaczego. Ja sie dostałam na studia, podobnie jak ty, bo widocznie zdaliśmy bardzo dobrze egzaminy.
    Nie mam już siły do rozmów z tobą i wyjaśniania w nieskończoność najprostszych stwierdzeń, skoro ty się czepiasz poszczególnych słów.
    Dlatego życzyłam miłego dnia tobie i jakowalskiemu.
    Za chwile przestanę być aż miła i powiem tylko grzecznie – odczepcie się panowie.

  170. @mag
    17 czerwca o godz. 14:56 2127

    „Dlatego życzyłam miłego dnia tobie i jakowalskiemu.
    Za chwile przestanę być aż miła i powiem tylko grzecznie – odczepcie się panowie”.

    Do naszej komapanii „grzerysz” i „jakowalski” musisz bezwzględnie dołączyć naszego druha „wiesiek59”.

    Oto co znalazłem wczoraj na blogu Kowalczyka:

    „wiesiek59
    16 czerwca o godz. 15:45

    „Za Komuny” istniała jakaś polityka.
    -kulturalna
    -wydawnicza
    -socjalna
    -gospodarcza
    -ideologiczna
    -zdrowotna
    -mieszkaniowa
    -zatrudnienia
    I wiele innych.
    Składało się to na jakiś system, w miarę spójny i logiczny, ukierunkowany na konkretne cele do osiągnięcia.
    Bez zbędnego jak się okazuje marnotrawienia sił i środków, ograniczone do własnych zasoby, dość sensownie lokowano.
    Skutkiem miał być człowiek wykształcony, na niezłych wzorcach oparta kultura wyższa, rozbudzone potrzeby intelektualne, głód wiedzy.
    I udało się…..
    Ten nowy człowiek obalił system który krepował jego rozwój.
    Obecnie brak polityki jakiegokolwiek rodzaju.
    Efekty mamy okazję obserwować.
    Wydaje się, że celem było stworzenie idealnego konsumenta.
    Przerost mięśni nad mózgiem, bezrefleksyjność, sterownie reklamą zachowań”.

    I natychmiastowy twój atak:

    „mag
    16 czerwca o godz. 15:59

    wiesiek 59
    Za „komuny” w ogóle było gites.
    I komu to przeszkadzało?”

    Ani „wiesiek59”, ani ja ani „jakowalski” nie twierdzimy przecież, że „za „komuny” w ogóle było gites”.
    Pod pewnymi względami było jednak zdecydowanie lepiej. Dostęp do kultury – szczególnie wysokiej – był jednak powszechny i tani. Choćby poprzez świetny program telewizyjny (legendarny Teatr TV, bardzo dobry repertuar filmowy, mnóstwo programów o tematyce kulturalnej), wiele teatrów na doskonałym poziomie, bardzo rozwiniętą sieć Dyskusyjnych Klubów Filmowych, świetny repertuar w kinach, klasykę wydawaną w kilkusettysięcznych nakładach, wybitną wręcz – patrząc szczególnie z dzisiejszej perspektywy – prasę kulturalną, fenomenalne kabarety itd.
    Jak ktoś pragnął się wszechstronnie i dobrze wykształcić to mógł to zrobić bez problemu – od doskonałej szkoły podstawowej poprzez świetne liceum do uczelni wyższej na poziomie. Oto przykład Krystiana Lupy, najwybitniejszego żyjącego polskiego reżysera teatralnego, jednego z największych artystów Europy:

    „Początkowo studiował na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 1963-1969 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Dyplom na Wydziale Grafiki, 1969), później przez dwa lata studiował reżyserię filmową w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej (PWSFTiTv) w Łodzi, a następnie reżyserię teatralną w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie w latach 1973-1977”.

  171. jakowalski
    17 czerwca o godz. 13:09 2118

    Te pytania raczej do p. Celińskiego: wielkiego demokraty i czciciela Wałęsy. Być może wie, czym byłaby brudna robota wykonana w 48 godzin przez Laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Wie i nie grzmi?

  172. jakowalski 17 czerwca o godz. 13:23 2119
    100 metrów od obecnego C.H. Manufaktura czyli dawnej fabryki i pałacu Poznańskiego, gdzie Wajda kręcił był swoją „Ziemię Obiecaną”.
    ============================================
    Jaki ten świat jest mały,za tydzień w sobotę, w charakterze osobistego kierowcy,
    zawiozę żonę do pałacu Poznańskiego, gdzie Uniwersytet Medyczny
    w Łodzi organizuje spotkanie ze swoimi absolwentami, po 50 latach, z wręczeniem repliki dyplomu ukończenia. Mam nadzieję, że dojadę na godzinę 9,00, na mszę u św. Ducha na placu Wolności.
    W Łodzi mieszkałem 20 lat, 100 metrów od Biblioteki Uniwersyteckiej, wspaniały obiekt, na przeciwko parku im Jana Matejki.
    Fabryka Poznańskiego dawała środki na utrzymanie,mojej rodzinie, bardzo krótko tam pracowałem, wcześniej praktykowałem.
    Sceneria filmu „Ziemia obiecana” nie jest mi obca, zaliczałem ją w „realu”, tę fabryczną i miejską.

  173. @grzerysz
    Co z tego, że w wielu punktach zgadzam się z twoimi ocenami, skoro jesteś i pewnie pozostaniesz nie tyle nawet mitomanem co idealistą?
    Dlatego uważasz politykę społeczno- kulturalno PRL za pewien wzorzec, ale nie chcesz widzieć pęknięć i schorzeń, a co najmniej rys na tym pięknym wizerunku. Wychwytywali je i niejako dokumentowali filmowcy, pisarze, artyści z różnych dziedzin sztuki i pozostały tego trwałe zapisy. Mam inteligentowi o ambicjach intelektualnych podsuwać tytuły, przypominać różne niepokorne dzieła i tzw. wydarzenia kulturalne, które oficjalnie nie były dobrze widziane i notowane, ale władza w ramach tzw. wentyla bezpieczeństwa dopuszczała je do „obiegu” w ograniczonym zakresie, niejako przymykając oko?
    Wtedy jak i dziś tzw.kultura wysoka trafiała do ograniczonego kręgu odbiorców, bo na szerszy po prostu nie było zapotrzebowania i nie ma, a pewnie też nie będzie. Chyba niezależnie od lepszej czy gorzej prowadzonej „polityki kulturalnej”. Większość ludzi woli łatwą i relaksująca rozrywkę, na zasadzie akceptacji pop-kultury.
    Jeśli coś mnie martwi Tu i Teraz, to głębokie, mające cechy cenzury, która teoretycznie nie istnieje, cenzury obyczajowej oraz ideologicznej/światopoglądowej ingerowanie rządzących wespół z klerem właśnie w kulturę i sztukę.
    Taką „politykę kulturalną” to ja sobie wypraszam, że np. w jakimś Centrum Sztuki Wspólczenej pojawia sie grupa oszołomów i glośno odmawia różaniec, żądając usunięcia eksponatu, który obraża ich „uczucia religijne”. Bywa, że z takiego powodu są już odwoływane przedstawienia „bezbożne”
    Takie numery były oczywiście niemożliwe za PRL.

  174. Wacław
    Czyli że jesteśmy z tych samych okolic…

  175. Mag
    Przed wojną Poniatowski był ministrem rolnictwa i był on za reformą rolną.

  176. Grzerysz
    1. Otóż to. Ani „wiesiek59”, ani ty ani ja nie twierdzimy przecież, że „za „komuny” w ogóle było „gites”, a tylko to, że pod wieloma względami bije ona obecną Polskę. A to jest spora różnica…
    2. USA maja zarówno najlepsze jak też i najgorsze na świecie uczelnie wyższe. Podobnież ma się z filmami, prasą etc.

  177. @mag
    17 czerwca o godz. 19:42 2131

    „Wtedy jak i dziś tzw.kultura wysoka trafiała do ograniczonego kręgu odbiorców…”

    Absolutnie nie.
    Wtedy kultura wysoka trafiała do milionów. Bo miliony oglądały np. doskonałe spektakle Teatru TV czy Kabaret Starszych Panów. Albo projekcie wybitnych filmów w cyklu „Arcydzieła Światowej Kinematografii”. W teatrach świetne spektakle potrafiono grać i po kilkaset razy po takie było zapotrzebowanie – a teatrów grających ambitne sztuki było wtedy wielokrotnie więcej niż dzisiaj.

    Opierając się na statystykach oglądalności ambitnych filmów w kinach, całkowitej frekwencji na wybitnych inscenizacjach teatralnych, nakładach i sprzedaży poważnej literatury i czasopism typu DIALOG, LITERATURA NA ŚWIECIE, TEATR, DIDASKALIA szacuję, że obecnie w Polsce mamy nie więcej niż 6000 osób zainteresowanych tzw. kulturą wysoką.

    A jak wyło wtedy? Za odpowiedź przytaczam fragment ze wspomnień naszej wybitnej aktorki Joanny Szczepkowskiej.
    Otóż przed telewizyjną premierą (Teatr TV) sztuki Antoniego Czechowa „Trzy siostry”, reżyser spektaklu Aleksander Bardini wezwał trzy swoje studentki z Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie, które grały tytułowe siostry (Krystynę Jandę, Ewę Ziętek i Joannę Szczepkowską) i zapytał je: czy wiecie, że od jutra każdy będzie was rozpoznawał na ulicy? czy jesteście na to przygotowane?

  178. @mag
    17 czerwca o godz. 19:42 2131

    Gdyby za PRL’u zagrano w jednym z naszych najlepszych teatrów wybitne DZIADY w reżyserii jednego z czołowych reżyserów teatralnych Europy to przed długi okres do tego teatru waliłyby tłumy a bilety sprzedałaby się na pniu na wiele miesięcy naprzód.

    Teraz już po kilku spektaklach zaczyna brakować publiczności i Teatr Narodowy w Warszawie musi stosować zniżki aby sala nie świeciła pustkami… Ale przecież nawet i poważne zniżki nie spowodują, że doskonały ale trudny spektakl Eimuntasa Nekrošiusa zobaczy w Warszawie więcej niż 3000 ludzi bo ćwierćwiecze debilizowania polskiego społeczeństwa zrobiło swoje. I dyrektor Jan Englert na podstawie statystyk ze swojego teatru wie doskonale, że 3000 widzów na ambitnej sztuce to maksimum czego można dzisiaj wymagać….

  179. @grzerysz
    Nie zapominaj, pisząc o „milionach” telewidzów , że za czasów Kabaretu Starszych Panów był tyko JEDEN program TV, potem DWA i długo, długo nic więcej.
    Nie trzeba było liczyć i porównywać słupków oglądalności, a pop-kultura nie wyznaczała „standardów” , co było akurat dobrą stroną „ustroju słusznie minionego” (zaznaczam że to żarcik, bo a nuż potraktujesz to sformułowanie jako moja opinię bardzo serio).
    Teatry dzisiaj też nie cierpią na brak widzów. Spróbuj kupić „z marszu” bilet na dobry głośny spektakl w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie. Jest to absolutnie niemożliwie.
    Ech, mitoman z ciebie nieuleczalny…

  180. Redaktor naczelny POLITYKI obwieścił światu nową inicjatywę propagandową tygodnika ze Słupeckiej z gazetą z Czerskiej:

    Przy-PISy Redaktora Naczelnego
    Otwieramy OKO
    Po wielu tygodniach przygotowań 15 czerwca rusza portal OKO.press.

    W słowie wstępnym Baczyński napisał m.in.:

    „PiS, głównie za pieniądze SKOK, stworzył rozbudowane imperium propagandowe. Pora odpowiedzieć w taki sposób, jak potrafimy: spokojnie, wiarygodnie, dociekliwie, rzeczowo, bez insynuacji i szczucia”.

    Tak, „spokojnie, wiarygodnie, dociekliwie, rzeczowo, bez insynuacji i szczucia”…
    Osobiście pękam ze śmiechu bo tego akurat brakuje w komentarzach POLITYKI i GAZETY WYBORCZEJ. A co sądzą internauci?

    Oto głosy kilku z nich:

    2016-06-16 00:37 | edan
    Doprawdy wzruszyłem się na tą „niezależną” , „społeczną” i „obywatelską” inicjatywą. Szkoda tylko, że jak przez 8 lat państwo zawłaszczała PO, „P” jak również „GW” wykazywały serwilizm w stosunku do ówczesnej władzy („Tusku musisz!”). Jakieś tam OKO nie było potrzebne, doprawdy dziwaczne rozumowanie (mniemam, że wtedy OKO miało problem z dioptriami). Jakie to trywialne, że każdej władzy przecież należy patrzeć na ręce i najlepiej trzymać się od niej (pod względem towarzysko-adoracyjnym) z daleka. Spoufalanie się z jakąś opcją polityczną czyni z danego medium źródło wiedzy niewiarygodnej. „P” w polskiej walce politycznej stanęła po stronie Tuska i jego partii stając się tym samym jednym z elementów ówczesnej władzy, której Polacy jesienią zeszłego roku podziękowali. Ups, taka istota tej nieznośnej demokracji. „Oni” teraz zakładają OKO więc poza sukcesami, życzę również tej wzniosłej i zacnej inicjatywie – jak w przyszłości premierem zostanie Petru – aby nie oślepło.

    2016-06-16 10:37 | mzak
    Przejrzałem, żadnych rewelacji! Oprócz patrzenia na ręce nowej władzy, poproszę o opisy dokonań poprzednich. Byłoby ciekawe, np. kto i dlaczego wprowadził do Polski OFE, ile to kosztowało budżet państwa. Albo: kto odpowiada za rozwój szkodliwych dla państwa umów śmieciowych? I trzeci temat: Jakie są efekty wydania ponad 900 mln zł polskich na rozwój tzw. ekonomii społecznej? Można dorzucić pytanie retoryczne: kto odpowiada za wydanie miliardów złotych polskich na budowę, dzisiaj się to nazywa Polską Cyfrową i i brak większych efektów tych wydatków? Tematy są bogate pokazują wiele o wolnościach Najjaśniejszej RP. Tuzy dziennikarskie jakie firmują portal OKO.press powinny mieć wiedzę na powyższe tematy i podzielić się nią obywatelami.

    2016-06-16 18:36 | AOlsztynski
    „Jeśli OKO.press ma spełnić swoją rolę Ośrodka Kontroli Obywatelskiej, potrzebna jest zrzutka. Rozliczenia fundacji (non profit) będą transparentne, ale same wpłaty otoczone dyskrecją. Jeśli np. dostałeś 500 zł na dziecko, a nie jest ci nieodzowne, podziel się; każda wpłata, najlepiej regularna, będzie przyjęta z wdzięcznością.”
    To Soros już nie wystarczy? 🙂

    „Setki tysięcy przychodzą na manifestacje KOD, to pierwsi adresaci apelu.”
    Czy to tylko nie pobożne życzenia redaktora?

    „Przeprowadzamy na sobie pewien test na zdolność do rzeczywistej, społecznej mobilizacji; jeśli się nie uda, to znaczy, że jakoś zgadzamy się żyć w świecie Jarosława Kaczyńskiego.”
    A czy ktoś pytał 40% narodu, o życie (i jego jakość) w czasach Platformy?

  181. @mag
    17 czerwca o godz. 22:13 2137

    „Nie zapominaj, pisząc o „milionach” telewidzów , że za czasów Kabaretu Starszych Panów był tyko JEDEN program TV, potem DWA i długo, długo nic więcej”.

    Tak, i te programy oglądały miliony – świetny Teatr TV, doskonały Kabaret Starszych Panów, wybitne filmy światowej kinematografii w ciągłym obiegu, konferansjerkę na doskonałym poziomie Ireny Dziedzic, Lucjana Kydryńskiego, Jana Suzina i wielu innych.
    Teraz na wszystkich kanałach króluje tandeta i szmira. A „konferansjerkę” to mamy w wykonaniu ludzi typu Kuby Wojewódzkiego…
    Doskonałe dekady temu tygodniki POLITYKA, FORUM, KULTURA, TYGODNIK POWSZECHNY, LITERATURA, FILM czytały za PRL’u łącznie miliony – sama POLITYKA miała w szczycie 700000 egzemplarzy nakładu… I sprzedawała się na pniu…
    A teraz mamy zdebilizowane społeczeństwo, zdebilizowane media, zdebilizowane uczelnie, zdebilizowaną kulturę…

    „Spróbuj kupić „z marszu” bilet na dobry głośny spektakl w Warszawie, Wrocławiu czy Krakowie. Jest to absolutnie niemożliwie”.

    Jeżeli „głośny” oznacza szmirowaty i chałowaty to pewnie tak – nie wiem, nie oglądam.
    Jeśli „głośny” znaczy wybitny i ambitny to absolutnie nie. Na trzy spektakle doskonałych DZIADÓW w Teatrze Narodowym za kilka dni co najmniej połowa widowni jest jeszcze pusta… A teatr sprzedaje bilety w bardzo promocyjnej cenie już od dawna…

  182. Jak donoszą na http://wyborcza.pl:

    „Czy szykuje się powrót Donalda Tuska?”

    „Do tej pory Donald Tusk trzymał się z boku. Teraz wyraźnie postanowił ratować jedność PO. Pierwszy raz od ponad roku były premier spotkał się z europosłami Platformy. Miał apelować o wewnętrzny pokój w czasach niepokoju. Poparł Grzegorza Schetynę – twierdzą najbliżsi współpracownicy przewodniczącego. ‚Jest mi miło, że mnie wspiera. To jest kwestia wielkiego wyzwania, które jest przed nami’ – komentuje sam Grzegorz Schetyna. W nieoficjalnych rozmowach niektórzy twierdzą, że to jednak za daleko posunięte wnioski. Ale publicznie nikt tej wersji nie podważa. Interwencja Donalda Tuska oznacza, że nie wyklucza on żadnego scenariusza. Nawet tego, że wróci do czynnej polityki w Polsce. ‚Jeżeli będzie chciał być kandydatem na prezydenta, to PO go wystawi? – deklaruje Marcin Kierwiński.

    To nie oznacza, że w ugrupowaniu zapanowała polityka miłości. Wczoraj zarząd PO zdecydował, że rzecznik ds. dyscypliny przeprowadzi rozmowy ‚wychowawcze’ z trzema posłami: Michałem Kamiński, Cezarym Tomczykiem i Cezarym Grabarczykiem. Mieli oficjalnie czy nieoficjalnie podważać przywództwo Grzegorza Schetyny. Wszyscy to współpracownicy Ewy Kopacz”.

  183. @jakowalski
    15 czerwca o godz. 23:41 2066

    „Pomyliłeś więc zasadę Pareto z rozkładem Pareto, a ten ostatni z rozkładem logarytmicznie normalnym.”

    Sporo błędów, jak na jeden wpis (nie liczac tych poprzednich). Gdybys byl studentem na moich cwiczeniach ze statystyki, to bym Cie juz dawno wywalil.
    Bo:
    – nawet nie zdajesz sobie sprawy, ze nie rozumiesz stytystyki
    – i co za tym idzie, brak Ci woli do nauki statystyki.

    Nawet nie wiesz, jak sie w oczach statystykow wyglupiasz 🙁 Ciekawe co Ci to daje.

  184. W GAZECIE WYBORCZEJ jak zwykle felieton Michała Ogórka. Niezwykły jest natomiast komentarz internauty pod tym tekstem. Życzę dobrej zabawy:

    „Ogórek na weekend. Odzyskają nam niepodległość

    Jedynie dzięki pomocy żołnierzy NATO wszelkich innych narodowości możemy odzyskiwać sobie do woli niepodległość i utrzymywać podmiotowość własną. Na to, abyśmy wyłącznie sami byli polskimi patriotami – przynajmniej w takim stopniu, w jakim mamy zamiar – sytuacja międzynarodowa nam nie pozwala. Musimy się kimś wyręczyć. Patriotyzm bez jakiegoś murzyna jest u nas niemożliwy.

    Trudno nie dostrzec w tym sprytu naszej myśli strategicznej. Żołnierze wszystkich ras w amerykańskich mundurach na naszych granicach staną na straży tego, aby nasi narodowcy mogli bez przeszkód bić sobie te wszystkie rasy wewnątrz kraju.

    W takiej obronie naszego kraju mogą się kryć pewne pułapki, jeśli byłaby zbyt zmasowana. Jest pewna obawa, że niezorientowane wojska NATO mogą bronić u nas wszystkiego jednakowo, niezależnie od aktualnych potrzeb. Warto byłoby im jakoś delikatnie dać do zrozumienia, że kiedy na przykład dochodzi do ataku na Trybunał Konstytucyjny, to mogliby się przyłączyć do napastników”.

    Oto co Ogórkowi odpowiedział internauta:

    „Panie Ogorek, nasz Kosciol juz dawno otworzyl kulturalno-cywilizacyjne wrota dla przedstawicieli innych ras („murzynow” – ze uzyje panskiego okreslenia).
    „Kiedy przybyli misjonarze, Afrykanie mieli ziemię, a przybysze Biblię. Uczyli nas, że podczas modlitwy powinniśmy mieć oczy zamknięte. Kiedy je otworzyliśmy, misjonarze mieli ziemię, a my Biblię.” – Jomo Kenyatta prezydent Kenii 1964 r….

    Kto z nas dorastając w PRL-u podejrzewał, że w nie tak dalekiej przyszłości wpojony nam w szkole obraz biednego, prześladowanego i wyzyskiwanego „murzynka Bambo” zastąpi „stadnie ewangelizujący/uzdrawiający” naszych Rodaków przedsiębiorczy (40 złotych za bilet wstępu) ugandyjski stadionowy klecha.
    Przyznam się Wam, że nie taką Polskę i taki świat w XXI wieku wyobrażałem sobie zaczytując się w szkolnych latach powieściami Stanisława Lema.
    Kto by pomyślał, że potomkowie tych samych afrykańskich plemion, którym Zachodni kolonialiści – w ramach imperialnej sprzedaży łączonej – podarowali Słowo Boże i oprócz tanich świecidełek – zarzucili na szyję niewolnicze łańcuchy wrócą w XXI wieku do Europy – i to do kraju, który dał światowej cywilizacji Kopernika, Szopena i kilku laureatów Nagrody Nobla – w roli misjonarzy i uzdrowicieli… Mało tego, będą kazali sobie za to słono płacić… i to przy pełnym poparciu moich „wierzących” rodaków… często z tytułami naukowymi.
    No cóż, nawet skromne 40 polskich złotych to w Ugandzie ponoć niemałe pieniądze… Można za nie kupić nawet parę owiec i baranów… a nawet osła…”

  185. http://celinski.blog.polityka.pl/2016/06/14/partie-tego-kryzysu-nie-rozwiaza/#comment-2084
    Dlaczego ten mój tekst został zignorowany, na @jakowalskiego liczyłem, że coś chlapnie,opieprzy, na mag, gierysz mógłby , jakby chciał, to by napisał.
    Czyżby towarzystwo blogowe od Celińskiego się obraziło?
    Za specjalistę od myślenia się nie poczuwam.
    „cogito ergo sum” – powiedział Kartezjusz, żeby nie zginąć, pobłądzić – tego się trzymam, jak mogę.
    A może durnia z siebie zrobiłem i robię dalej, i robię za nieuświadomionego
    – szlag by trafił, gdyby to było prawdą.

    Mało mamy ludzi myślących w Polsce. Wczoraj w telewizji Polsat zaimponowała mi pani profesor Ewa Łętowska. Natomiast , niemiłosiernie podpadł mi, też profesor,
    Leszek Balcerowicz, który nie może zrozumieć, dlaczego Wielka Brytania chce wyjść z UE, wg niego ze szkodą dla Brytyjczyków i Europy, Polski także.
    Nie mogę znaleźć linka do tej informacji.
    Balcerowicz – nie uwzględnia w swoim myśleniu tego , że Brytyjczycy są narodem myślącym,jeszcze – wiedzą – unia chyli się ku upadkowi, koszty likwidacji tej „firmy” będą bardzo wysokie i nie chcą ich pokrywać, poza tym, UK jest oddzielnym bytem, resztką po wielkim Imperium – nie chce być utożsamiana z kontynentalnym bytem europejskim.

  186. @jakowalski

    „mały fizyk” twierdzi, że prowadzi ćwiczenia ze statystyki dla studentów.

    I jak tu się dziwić, że najlepsze polskie uczelnie lokują się w czwartej albo piątej setce światowego rankingu?
    A czy dla pozycji w rankingu „uczelni” „małego fizyka” starczy chociaż wierszy w Excelu? Microsoft twierdzi, że Excel 2010 mieści 1,048,576 wierszy ale to może być przecież liczba daleko niewystarczająca…

    Zdebilizowani wykładowcy, zdebilizowani studenci, zdebilizowane uczelnie, zlebilizowane media, zdebilizowane społeczeństwo…

  187. @mag
    17 czerwca o godz. 22:13 2137

    I jeszcze spojrzenie Jerzego Pilcha na Teatr TV w PRL. Niedawno czytałem wywiad-rzekę z tym cenionym pisarzem. Mówił on Ewelinie Pietrowiak m.in:

    „Po przeprowadzce do Krakowa ojciec kupił na olimpiadę w 1964 roku telewizor i tu muszę oddać hołd Teatrowi Telewizji. Powszechny był zwyczaj oglądania teatru w poniedziałki, w moim domu również, a jego rola edukacyjna – nie do przecenienia. Miałem czasem karę nieoglądania telewizji, ale z kolei oglądać teatr w poniedziałek musiałem. Pamiętam wspaniałych autorów, klasyków teatralnych. Jak masz co tydzień taką premierę, to zaczynasz się orientować, kto Molier, kto Szekspir, kto Fredro”.

    A gdyby doskonałego Teatru TV nie oglądały wówczas miliony to czy wybitny profesor PWST w Warszawie i znakomity reżyser Aleksander Bardini trudziłby się w 1973 czy też 1974 roku wezwaniem do siebie Joanny Szczepkowskiej, Krystyny Jandy i Ewy Ziętek – ówczesnych swoich studentek – i w przeddzień emisji spektaklu „Trzy siostry” Antoniego Czechowa, w którym grały tytułowe role, ich zapytaniem: „Czy zdajecie sobie sprawę, że jutro na ulicy każdy was rozpozna? Czy jesteście na to przygotowane?”

    Tak, miliony ludzi w czasach PRL oglądały w telewizji „Trzy siostry” Czechowa i inne równie wybitne sztuki. Tak, miliony ludzi wówczas czytało dobre książki wydawane w
    kilkusettysięcznych nakładach. Tak, dla milionów ludzi wzorcem zachowania i kultury słowa byli wtedy „starsi panowie”, Irena Dziedzic, Lucjan Kydryński, Jan Suzin i dziesiątki im podobnych ludzi z wielka klasą stale obecnych w telewizji.
    Dzisiaj powszechne jest natomiast oglądanie super debilnych seriali przy których taka STAWKA WIĘKSZA NIŻ ŻYCIE to szczyt filmowego wyrafinowania, świetnego aktorstwa i reżyserskiej maestrii. Dzisiaj powszechne jest czytanie co najwyżej jednego lub więcej z niezliczonych wręcz w Polsce szmatławych pisemek o życiu „gwiazd”. A dzisiejsze „gwiazdy” to Natalia Siwiec, Joanna Krupa albo Doda…
    Kiedyś o to co czyta pytano w telewizji ludzi pokroju profesora Tatarkiewicza; dzisiaj – o ile w ogóle ktoś w telewizji zadaje takie dziwne pytanie – to ludzi typu Kayah…

    Na zakończenie raz jeszcze przypomnę co niedawno profesor Łagowski napisał o „gomułkowskim” tygodniku FORUM, którego wiernym czytelnikiem byłem przez kilka dekad poczynając od starszych klas szkoły podstawowej:

    „W latach 60. zaczął ukazywać się tygodnik „Forum” poświęcony przedrukom z prasy zagranicznej, głównie zachodniej. Jego pierwszym redaktorem był Jan Gerhard – pisarz, działacz polityczny, człowiek zaciekawiający. Miał on znakomite rozeznanie w prądach myślowych politycznych, a także filozoficznych i miał też wyczucie ważności poglądów. „Forum” za jego redaktorowania dawało bardzo ciekawy obraz życia intelektualnego, zwłaszcza we Francji, którą Gerhard najbardziej się interesował. Utkwiły mi w pamięci artykuły poświęcone strukturalizmowi (w wersji literackiej i filozoficznej), który wówczas był nie tylko powierzchowną modą, lecz zjawiskiem przełomowym, spychającym egzystencjalistyczny i marksistowski „humanizm” na boczny tor. Pojawiły się nowe kombinacje idei nietzscheanizmu-freudyzmu-marksizmu; przewrotowe, bo dawniej nie do pomyślenia. Wystarczy przykładów, bo chodzi mi tylko o pokazanie charakteru publikacji.

    Do naszego instytutu filozofii przyjechał (lata 70.) stypendysta francuski i stał się gorliwym czytelnikiem „Forum”, gdzie znajdował dobrze wyselekcjonowane artykuły czy ambitne eseje, których musiałby szukać w wielu tygodnikach zachodnich. Ten charakter „Forum” utrzymywał się jeszcze przez jakiś czas po śmierci Gerharda, za redaktorstwa Michała Hofmana. Mógł polski czytelnik zaznajamiać się z „duchem czasu”, z przemianami, jakim podlegała Europa. Później, już w III RP, „Forum” stawało się coraz ładniejsze pod względem graficznym, ale utraciło atrakcyjność intelektualną, cały swój ideologiczny „seksapil”, nie miała redakcja wyczucia, co ważne, a co banalne w prasie zachodniej”.

    Wystarczy sobie porównać dowolny numer „gomułkowski” czy „gierkowski” wybitnego wręcz wtedy FORUM z jakimś dzisiejszym wydaniem szmatławego dwutygodnika obrazkowego dla ćwierć-inteligentów pod tym samym tytułem aby móc zdać sobie sprawę na jak podłym poziomie są dzisiejsze media. A przecież od tego chłamowatego i prymitywnego dzisiaj FORUM do prasowego dna w Polsce jeszcze droga daleka…

  188. Mały Fizyk
    Biedni ci twoi studenci, skoro uczy ich statystyki ktoś, kto w ogóle jej nie rozumie, kto myli zasadę Pareto z rozkładem Pareto, a ten ostatni z rozkładem logarytmicznie normalnym. 🙁 A co do statystyki, to mogę ci pokazać że mam zdane egzaminy z tego przedmiotu i przedmiotów pokrewnych (głównie z zakresu ekonometrii i badań operacyjnych) na poziomie studiów na stopień Masters. Niestety, ale studiując statystykę napotkałem na kilku wykładowców, którzy, podobnie jak ty, nie mieli nawet elementarnego pojęcia o statystyce i jedyne co z niej znali to wykute na pamięć formułki i dowody. Ale ani w ząb nie rozumieli oni, że statystyka, tak jak zresztą cała matematyka, nie jest nauką (w sensie „science” czyli że nie jest ona nauką ścisłą, albo, jak kto woli, nauką opartą na empirii), jako że opiera się ona na z definicji nieudowadnialnych, arbitralnie przyjętych aksjomatach, że bez tych aksjomatów nie jest możliwa matematyka a więc też i statystyka. I na koniec pytanie z podstaw współczesnej matematyki (dokładniej arytmetyki) – jaki jest wynik dzielenia przez zero? Potrafisz na nie odpowiedzieć?

  189. Grzerysz
    Niestety, ale ja miałem, i to nawet na studiach wyższych, zajęcia z matematyki z profesorami, którzy nie rozumieli tego, co wykładają. I to raczej nie w Polsce, a w Australii, na najlepszym tamże uniwersytecie. Oczywiście, byli też tam inni wykładowcy, dobrzy, bardzo dobrzy i wręcz wspaniali, i ci byli w większości. Ale zdarzali się i tacy jak nasz „Mały Fizyk”… 🙁 To jest wynik działania tzw. prawa wielkich liczb, czyli że w dostatecznie dużej populacji zaczynają się pojawiać zjawiska mało prawdopodobne, na przykład profesorowie matematyki nie nierozumiejący przedmiotu który oni wykładają. Po prostu każde sito (w zrozumieniu testu, egzaminu albo sprawdzianu) odsiewające braki jest zawodne, ale jeśli przechodzi przez nie na przykład jedna śrubka na dzień, to praktycznie nie przejdzie przez nie żaden brak (chyba że po setkach lat jego funkcjonowania), ale jeśli przechodzą przez nie codziennie miliony śrubek, to istnieje spora szansa, że codziennie przejdzie przez nie co najmniej kilka wybrakowanych śrubek. I takim właśnie brakiem, który zgodnie z prawami statystyki, przeszedł sito egzaminacyjne na współczesnej pseudo wyższej pseudo uczelni, jest właśnie nasz „Mały Fizyk”. 😉
    Pozdrawiam!

  190. @jakowalski
    18 czerwca o godz. 12:44 2149

    „Ale zdarzali się i tacy jak nasz „Mały Fizyk”… 🙁 To jest wynik działania tzw. prawa wielkich liczb, czyli że w dostatecznie dużej populacji zaczynają się pojawiać zjawiska mało prawdopodobne, na przykład profesorowie matematyki nie nierozumiejący przedmiotu który oni wykładają”.

    A ja myślę, że w dzisiejszych polskich wyższych uczelniach to prawo dział inaczej: czyli że w dostatecznie dużej populacji zaczynają się pojawiać zjawiska mało prawdopodobne, na przykład profesorowie matematyki rozumiejący przedmiot który oni wykładają…

    Tak na marginesie, to akurat sądzę, że z matematyką czy fizyką albo informatyką to na naszych najlepszych uczelniach jest teraz zupełnie dobrze (oczywiście „mały fizyk” tam nie ma prawa pracować).
    Znacznie gorzej jest np. z ekonomią, politologią czy historią – tego obecnie w Polsce absolutnie nie ma sensu studiować. O ile oczywiście, ktoś poważnie zamierza to zgłębić a nie tylko zdobyć papierek…

  191. Grzerysz (18 czerwca o godz. 14:44 2151)
    Obawiam się, że masz rację…

  192. Okazuje się, że Wojciech Kuczok potrafi nie tylko opowiadać o intensywnym współżyciu seksualnym z Agatą Passent. Obejrzał też transmisje meczów piłkarskich naszej drużyny i twierdzi, że już „znaleźliśmy się w nowej galaktyce” (http://wyborcza.pl/10,82983,20259672,euro-2016-zwycieski-remis-z-niemcami.html).

    Osobiście o niczym bardziej nie marzę jak tylko o znalezieniu się w galaktyce, w której nie będzie w mediach typów w rodzaju Kuczoka czy też jego całe życie poszukującej utalentowanej spermy żony.

  193. grzerysz
    18 czerwca o godz. 14:44 2151

    Co do politologii, i studiów, to jestem załamany poziomem tych naszych mądrych głów. Sztampowe myślenie na jedno kopyto, kompletna nieumiejętność analizowania i powiązania faktów.
    Płytkie, jednostronne, na dodatek uwzględniające nie nasze interesy narodowe a amerykańskie jedynie.
    Z rzadka jedynie trafia się ktoś rozsądny, zwykle były ambasador na emeryturze.

    Ci nowi politolodzy zwykle zreszta sa po stypendiach na zachodnich uczelniach, więc co się dziwić.
    Nauczono ich wielu rzeczy, lecz nie krytycznego myślenia wobec chlebodawców.
    I tak kształtuje sie przyszłe elity kondominiów i kolonii od dwóch ponad wieków….

  194. „Biełsat prowadzi jednostronną propagandę białoruskich środowisk opozycyjnych. Dzięki takiej postawie tracimy możliwość znaczącego polepszenia naszych relacji z Mińskiem i wynegocjowania polskich szkół na Białorusi” – argumentuje Winnicki w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”. Zaznacza również, że TVP Polonia powinna zmienić obecną „przestarzałą formułę”, by stać się nowoczesną stacją dla Polaków na całym świecie anteną. „Ale na to potrzeba środków finansowych” – dodał i podkreślił, że nakłady na kontakt z Polakami poza granicami kraju i wsparcie mediów polonijnych, w tym na Wschodzie, są skandalicznie małe. „To skandal, że Polacy na całym świecie dostają tak mało w porównaniu z demoliberalnymi krucjatowcami” – powiedział.
    http://www.kresy.pl/wydarzenia,polityka?zobacz/winnicki-przez-tv-bielsat-tracimy-mozliwosc-poprawienia-naszych-relacji-z-bialorusia
    ===========

    Dla przykładu.
    Nasi narodowcy przeginają wielokrotnie, ale w tym i wielu wypadkach, wykazują się zdrowym rozsądkiem i pragmatyzmem.
    Czego o politykach innej masci powiedzieć nie można.

    Winnicki, czy Rękas, mówią ludzkim głosem.
    Reszta baranów ryczy….na rozkaz.

  195. Wiesiek
    Szkoda, że nie ma dziś, tak jak dawniej, czyli za czasów nieboszczki Polski Ludowej, jakiejś niezależnej od polskich władz radiostacji typu n.p. Radia Wolna Europa (RWE) i pisma na wysokim poziomie, typu n.p. paryskiej „Kultury”, które krytykowały by nie tyle obecny rząd Polski, a system polityczny, który mamy obecnie w Polsce. Nie oszukujmy się – praktycznie wszystkie liczące się partie polityczne działające obecnie w Polsce są za kapitalizmem, w tym także Razem i oczywiście SLD a także i PiS, kolejna partia Korwina, zgrupowanie Kukiza oraz, last but not least, Platforma i Nowoczesna, A to jest z kolei ściśle związane z uwiądem nauk społecznych w Polsce, w tym szczególnie ekonomii, politologii i socjologii, jako że praktycznie wszyscy liczący się przedstawiciele tych nauk zakładają (najczęściej zresztą milcząco), że nie ma lepszego ustroju ekonomicznego niż kapitalizm a politycznego niż demokracja przedstawicielska w jej obecnym burżuazyjnym (liberalnym) wydaniu, a więc nie są one w stanie przedstawić realistycznego programu ratowania Rzeczypospolitej, która przecież w obecnych warunkach jej podległości Zachodowi poprzez UE, NATO i Konkordat, nie jest w stanie prowadzić samodzielnej polityki ekonomicznej, a więc skazana jest ona na rolę wasala, jak mnie półkolonii Zachodu – rynku zbytu na zachodnie nadwyżki i dostarczyciela taniej a wydajnej i nieźle wykształconej jak na potrzeby wykonywanych zawodów, siły roboczej dla zachodnich firm: zarówno tych, które działają w Polsce, jak też i poza jej granicami (emigracja ekonomiczna z przyczyn politycznych co najmniej kilku milionów Polaków Polski na tzw. Zachód – głównie do UK i Niemiec).
    Pozdrawiam
    LK

  196. jakowalski
    ale przecież takie media istnieją. Wystarczy tylko trochę się rozejżeć.
    http://pl.sputniknews.com/polish.ruvr.ru/tag_68910964/

  197. @jakowalski
    18 czerwca o godz. 16:46 2156

    „Szkoda, że nie ma dziś, tak jak dawniej, czyli za czasów nieboszczki Polski Ludowej, jakiejś niezależnej od polskich władz radiostacji typu n.p. Radia Wolna Europa (RWE) i pisma na wysokim poziomie, typu n.p. paryskiej „Kultury”…”

    Tak naprawdę to marzysz o jakimś stojącym na bardzo dobrym poziomie organem całkowicie NIEZALEŻNYM – zarówno od rządu jak i opozycji. Jak i prozaicznych wymagań rynku w zdebilizowanym kraju.
    Ja też za czymś takim tęsknię. Na dziennik nie ma absolutnie szans. Ale może zasoby intelektualne Polski – kraju przecież czterdziesto-miionowego – są jeszcze na tyle nie wyniszczone przez ostatnie 25 lat „sukcesu transformacji”, że znalazłyby się jakieś „niedobitki” dawnej prawdziwej inteligencji zdolnej wydawać chociaż tygodnik na doskonałym poziomie.
    Moje kandydatury do zespołu takiego tygodnika to profesorowie Bronisław Łagowski, Andrzej Walicki, Andrzej Szahaj, Andrzej Romanowski; młodzi dziennikarze Rafał Woś, Grzegorz Sroczyński, Paulina Wilk; krytyk teatralny Łukasz Drewniak. Jakbym się dłużej zastanowił to jeszcze parę nazwisk bym wymienił.
    Może znalazłby się w Polsce też ktoś nadziany i zarazem zainteresowanym podniesieniem naszego kraju z przemysłowego i intelektualnego upadku i skłonny sfinansować całe przedsięwzięcie?
    To skandal, że obecnie nie ma w Polsce tygodnika na poziomie. Wychodzi ich niby dużo – dużo przecież za dużo jak na mizerię dziennikarską w naszym kraju – ale nie ma ani jednego dobrego, o bardzo dobrym nawet nie wspominając.

  198. Jakowalski 18 czerwca o godz. 16:46 2156
    =====================================
    Przepraszam!
    Ale bezmyślny jest twój tekst skierowany do Wieśka, zerżnięty od jakiegoś LK.
    Czyli nie Twój.
    To nie system polityczny decyduje o jakości ludzi, o osiąganych sukcesach w gospodarce , polityce, we wszelakich innych naukach. Są na świecie liczne kraje,
    które przy systemie kapitalistycznym świetnie egzystują, rozwijają się.

    W Polsce PRL-owskiej, również dzisiejszej – nic nie jest w stanie pomóc, ani przeszkodzić, na przykład propaganda z RWE, czy paryskiej „Kultury”. To inne czynniki o tym decydują, głównie środowiskowe, dzieje się to wg praw przyrody, wystarczy niewielka zmiana w żywieniu, a wszystko się wali lub rośnie.

    W Polsce po wojnie, za komuny, znakomicie rozwijało się rymotwórstwo, śpiewactwo, sztuka teatralna i filmowa, rozwój przemysłu w niezwykle tępym asortymencie, nauka stała w miejscu, polityka, ta praktyczna przestała istnieć, wynalazków nie było i nie ma, proste prymitywne ludzie nam się rodzą, ostatnio przestały, ten w miarę zdrowy biologicznie „element” – ucieka tam gdzie jest lepiej.

    W ostatnich 25 latach już nic nam nie zaimponować, tak upadamy.
    O przepraszam w liczbie chorych jesteśmy potęgą, szczególnie w chorobach cywilizacyjnych, typu cukrzyca, nowotwory, choroby mózgowe….

    @jakowalski – nawet samochody przestaliśmy produkować, a te które produkowaliśmy były niezwykle prymitywne: syrenki, zerżnięte polonezy, żuki…

    Chiny są tego przykładem, Japonia, USA, Islandia – co środowisko potrafi zrobić
    z narodem, zawsze przez przypadek. Również potęga naszego sąsiada Niemiec
    – przypadkiem się urodziła, a teraz jakby siadała,

  199. Grzerysz
    Tak, zdaję sobie sprawę, że oczekuje niemożliwego, jako że taki dziennik/tygodnik/miesięcznik na poziomie paryskiej „Kultury” musiał by przecież ktoś finansować. Paryską „Kulturę” finansował zachodni kapitał, głównie amerykański, za pomocą fasadowej fundacji założonej i dotowanej przez CIA, czyli przez rząd USA. Ale dziś rząd USA nie jest zainteresowany tym, aby w Polsce czy też generalnie dla Polaków wydawane by było pismo wysokiej jakości a jednocześnie mocno krytyczne względem kapitalizmu i USA. Podobna sytuacja jest z radiostacją czy też stacją telewizyjną wysokiej jakości, czyli takim polskim BBC, ale tym dawnym BBC, które dość długo było względnie niezależne od zachodniego kapitału.
    Niestety, ale nie widzę dziś w Polsce ani poza jej gracami nikogo, kto byłby w stanie redagować takie pismo, nie mówiąc już o prowadzeniu niezależnej politycznie, niekomercyjnej stacji radiowej czy też telewizyjnej nadającej programy o wysokiej jakości. Niestety, ale zarówno jeśli chodzi o prasę, jak też radio i telewizję, to w kapitalizmie działa zawsze prawo Kopernika-Greshama, czyli że zły towar, czyli tu programy, filmy etc, niższej jakości eliminują w tym systemie programy czy też filmy lepsze, jako że w warunkach kapitalistycznej gospodarki rynkowej tworzy się dla zysku, a nie dla zaspokojenia potrzeb konsumentów. W kapitalizmie rynkowym z jednej strony tworzy się więc pod najgorsze, z defincji najbardziej powszechne gusta (z braku sponsorowanej przez państwo edukacji konsumenta, w tym szczególnie w dziedzinie kultury), a z drugiej to rządzącym elitom wygodnie jest, aby masy którymi te elity rządzą były utrzymywane w ciemnocie a więc i posłuchu. Oczywiście – dla w miarę sprawnego funkcjonowania państwa potrzebne są wysoko wykształcone elity, czyli ten 1% ludności i dla nich tworzy się ową elitarną kulturę z wysokiej półki. Ale że jest ona tworzona dla tak małej ilości osób, to z defincji musi być ona droga, na przykład opera zawsze będzie droższa niż niż kino, jako że spektakl operowy ogląda (mowa tu o jednej inscenizacji) góra kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a film oglądają miliony, przy czym koszt wystawienia opery często jest porównywalny z kosztem nakręcenia i dystrybucji filmu. Takie są prawa rządzące kapitalizmem rynkowym i nic tu nie zmienisz, poza likwidacją kapitalizmu.
    Pozdrawiam
    LK

  200. Wacław
    Kapitalizm z definicji polega na wyzysku, a więc w kapitalizmie, aby ktoś został bogaczem, to co najmniej kilka innych osób musi zbiednieć. Ponadto, to olbrzymia większość bogatych państw kapitalistycznych zbudowała swe bogactwo na wyzysku kolonii, przez co „ustrzelono dwa ptaszki jednym strzałem” – wyzysk kolonii wzbogacał metropolię, przez co w metropolii można było ograniczyć wyzysk tamtejszych ludzi pracy. Oto cała tajemnica bogactwa UK, USA, Francji, Belgii czy też Holandii oraz pozostałych państw kapitalistycznych, które, tak czy inaczej, uczestniczyły zawsze w eksploatacji kolonii, a dziś uczestniczą one w neokolonialnym wyzysku biedniejszych państw świata poprzez mechanizmy tzw. globalizacji.
    Poza tym, to daj sobie spokój z tymi teoriami na temat decydującego wpływu odżywiania na kulturę, jako że to kultura modyfikuje naszą dietę a nie na odwrót.

  201. @jakowalski
    Zostało udowodnione: to byt kształtuje świadomość, a nie odwrotnie.
    A więc to byt, także, kształtuje naszą kulturę, kulturę człowieka, tę szeroko rozumianą..
    To uwarunkowania środowiskowe, w tym żywienie, karmienie mózgu – zrobiło z nas — homo sapiens.
    Za takie myślenie ludzie tracili życie, takim spektakularnym przykładem jest ksiądz Cezare Vannini, spalony na stosie, cztery wieki temu, który, między innymi powiedział coś o obyczajach człowieka, że jak wysoko stoją, to wysoko stawia człowieka.

    Kapitalizm jest, jak każda rzecz na świecie ma swoje wady. Rzeczą człowieka jest, żeby tę bestię ujarzmić, wykorzystać dla swoich potrzeb. To nie kapitalizm jest winien, tylko zdegenerowany człowiek, dla przykładu coca-colą, piwem…jest winien swojej degeneracji i panowania nad nim patologicznych ideologii, w tym kapitalizmu, globalizmu.

    Jest udowodnione – cukier odbiera człowiekowi rozum. Białko także,ale dopiero po przetworzeniu białka na cukier w ustroju człowieka. Ludzie nie chcą tej wiedzy słuchać, przyswajać, przetrawić w swoich zdegenerowanych cukrem mózgach,
    również na blogowisku POLITYKI to widać. Cała tzw nauka medyczna, akademicka od tej wiedzy odsuwa się, nie chce jej przyjąć. Nawet moja żona, posiada wyższe wykształcenie medyczne — bez chleba i słodkości nie wyobraża sobie życia, ponosi tego skutki, dobrze o tym wie — nawyk żywieniowy jest silniejszy.

    Przykład Niemiec pokazuje jak ważne jest dla ludzi środowisko. Upłynęło 25 lat od zjednoczenia Niemiec, a tam stopa życiowa Niemca wschodniego, wychowanego na bycie NRD-wskim, pomimo wielkich pieniędzy, nie chce się zrównać z poziomem Niemca zachodniego. Jest znacząco niekorzystna dla Niemca ze wschodu.
    Bogaci lepiej jedzą, spożywają więcej pokarmu pochodzenia zwierzęcego, który lepiej odżywia niemiecki mózg na zachodzie, a zmiana przyzwyczajeń żywieniowych jest bardzo trudna,potrzeba będzie kilku pokoleń, żeby to się zrównało.

  202. W tygodniku RZECZPOSPOLITEJ PlusMinus dobry wywiad z Janem Śpiewakiem, aktywistą miejskim:

    „PYTANIE: Nie boi się pan, że PiS będzie rządził przez 20 lat?

    – (śmiech). Jakoś nie ogarniają mnie takie lęki. Opozycja straszy PiS-em, bo zdaje sobie sprawę, że ich świat runął. KOD, Platforma, Nowoczesna – cały ten opozycyjny establishment nie ma do zaproponowania nic, nie mają żadnego pomysłu, żadnej odpowiedzi na projekty PiS. Chcą tylko restauracji ancient regime’u….

    Chcą powrotu do tego, co było, co mnie zresztą nie dziwi, bo to był jedyny znany im świat….

    Problemem jest to, że nie tylko PO, ale cały establishment opozycyjny nadal nie rozumie, dlaczego przegrał wybory”.

    W weekendowym wydaniu DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ doskonały artykuł profesora Andrzeja Szahaja „Polityka z punktu widzenia kamerdynera”.

    Oto drobny fragment:

    „Media odgrywają niezwykle ważną rolę w naszym świecie. Szczególnie te, które są masowe, jak telewizja czy internet. Kształtują ramy interpretacyjne dla wielu ludzi, którzy postrzegają świat tak, jak każą go widzieć media….
    Zapytajmy teraz, jak media o najszerszym zasięgu odbioru, przede wszystkim telewizja, przyczyniają się do jej [kultury politycznej na wysokim poziomie – grzerysz] rozwoju i poprawy. Moja odpowiedź brzmi: marnie”.

    A moja brzmi: nadzwyczaj marnie. I dotyczy to nie tylko telewizji ale i prasy, w tym tzw. opiniotwórczej z POLITYKĄ i GAZETĄ WYBORCZĄ.

    Zdebilizowane media, zdebilizowane uczelnie, zdebilizowane społeczeństwo.

  203. Znany internauta na blogu Daniela Passenta, „Bar Norte”, zwrócił uwagę na blok tematyczny w „Kulturze Liberalnej” zatytułowany „Dlaczego opozycja jest słaba?”.

    Oto fragmenty jednego z artykułów w tym bloku – Wojciecha Engelkinga zatytułowanego „Dlaczego ludzie interesują się polityką?”:

    Protestująca przeciw PiS-owi opozycja zachowuje się jak pies goniący autobus: wydaje się, że nie ma pojęcia, co zrobi, gdy go wreszcie złapie. I dobrze, bo nie złapie.

    Polityka jako spektakl pomaga człowiekowi uporządkować sobie ideowo świat. Dobrze ten spektakl gra w Polsce tylko jedna partia – Prawo i Sprawiedliwość.
    A inne? Wystawiają aktorów prowincjonalnych, kreujących nieporywające widza postaci. Na przykład posła Marcina Kierwińskiego z Platformy Obywatelskiej, którego dziennikarz TVP Info spytał o to, czym zajmowałaby się PO i reszta opozycji, gdyby nie zajmowały się kwestią Trybunału Konstytucyjnego. Pomijając samą tendencyjność i ogólny charakter takiego pytania w szczegółowej, dotyczącej Trybunału rozmowie, warto przypomnieć reakcję parlamentarzysty. Było nią milczenie. Zamknięte usta Kierwińskiego są symptomatyczne. Pokazują one to, co jest największą wadą opozycji – czy to KOD-u, czy PO, czy Nowoczesnej, czy też frontu medialnego w postaci „Gazety Wyborczej” lub „Newsweeka” [a „Polityka” to pies? – grzerysz]. Ta wada to reaktywność. Opozycja nie narzuca własnej narracji, wyłącznie odpowiada na narrację PiS-u. Nie ma – vide zaciśnięte wargi posła Kierwińskiego – pomysłu na to, co miałaby robić, gdyby nie zajmowała się działaniami partii rządzącej….

    A w czym wyraża się teraz polityczność Grzegorza Schetyny, Ryszarda Petru czy Mateusza Kijowskiego? Wyłącznie w niechęci do PiS-u i jego przywódcy. Ta niechęć to zaś element porządku spektaklu, który po dekadzie zostaje zdominowany przez porządek idei. Wahadło wychyla się w drugą stronę”.

  204. Wacław1
    18 czerwca o godz. 21:57 2162

    Człowieku kształtowany/ukształtowany przez byt, słowem: kukiełko. Skoro tak, to jaki jest sens twoje pisaniny, przecież nie masz wpływu ani na siebie, ani na swój los, ani na swój mózg, ani na swój umysł, ani – zwłaszcza – na BYT, który czyni z ciebie marionetkę.

  205. grzerysz
    18 czerwca o godz. 23:13 2163

    „Zdebilizowane media, zdebilizowane uczelnie, zdebilizowane społeczeństwo.”

    To mi się podoba, ale wyłącz (zrób wyjątek) Michnika, p. Celińskiego, Passenta, Hartmana i paru innych…

  206. @takei-butei
    19 czerwca o godz. 8:14 2166

    „wyłącz (zrób wyjątek) Michnika, p. Celińskiego, Passenta, Hartmana i paru innych…”

    Już chciałem to zrobić ale na blogu Passenta znajduję w nocy taki wpis internautki z Australii:

    „Ewa-Joanna
    19 czerwca o godz. 0:14

    … Pamiętam dlaczego prawie przestałam czytać Wyborcza – za stronniczość właśnie, za oderwanie od rzeczywistości dziennikarskiej i stanie się tabloidem.
    Teraz sytuacja się zmienia, skończyły się reklamy, skończyły obrywki – to przechodzimy do opozycji. A jaka opozycje popieramy? Ano nasza, te co dawała zarobić i się nie narobić, te co była, bo NAM odpowiadała. Inna nas nie interesuje, innej to w łeb, w łeb niech się na salony nie pcha.
    A prawie 50% ludzi w Polsce nie ma swojego reprezentanta , nie ma na kogo glosować. Dzięki dziennikarzom Wyborczej również”.

    I POLITYKI też…

    Ja – w odróżnieniu od „Ewy-Joanny” – ZUPEŁNIE przestałem czytać WYBORCZĄ już dawno temu.
    I POLITYKĘ też…

  207. I jeszcze jeden nocny wpis internauty z blogu Passenta:

    „folwarkPn
    19 czerwca o godz. 0:07

    … PO wygral dwa razy, ale ,, to se nevrati „, bo kaczysci zastosuja sztuczki amerykanskiej Partii Republikanskiej
    i beda rzadzi na wieki wiekow.
    Chyba, ze Wiktoria Nuland bedzie sponsorowac Majdan na Żoliborzu”.

    Doskonały pomysł: komentatorzy POLITYKI i GAZETY WYBORCZEJ oraz działacze KOD, PO i Nowoczesnej nie powinni tracić nadziei – zawsze można przecież liczyć na Wiktorię Nuland…
    Taki Żakowski o tym już myśli – napisał przecież niedawno, że bez pomocy przyjaciół się nie obejdzie…

  208. grzerysz
    19 czerwca o godz. 8:30 2167

    „GW” trzeba kochać z dwóch powodów (co najmniej): 1). kocha ją demokrata p. Celiński; 2) cudnie łupie Macierewicza, podobnie jak jej środowisko premiera lewicy Oleksego. To specjaliści.

  209. @takei-butei
    19 czerwca o godz. 12:22 2169

    „„GW” trzeba kochać z dwóch powodów (co najmniej)…”

    Ci, którzy chcieli zniszczyć w Polsce kulturę wysoką – i co im się niestety w dużym stopniu udało – mają jeszcze jeden powód to kochania szmatławca z Czerskiej: Roman Pawłowski, kiedyś niezwykle wpływowy krytyk teatralny GAZETY WYBORCZEJ, w sposób wyjątkowo brutalny i chamski acz systematyczny niszczył jednego z najwybitniejszych po wojnie polskich reżyserów teatralnych, Jerzego Grzegorzewskiego, kiedy ten został dyrektorem artystycznym Teatru Narodowego w Warszawie. Na szczęście dla miłośników dobrego teatru – w tym autora tych słów – ten niezwykle oryginalny i wyrafinowany artysta zdołał jeszcze tworzyć przez kilka lat.
    Kiedy odszedł Grzegorzewski a potem Jerzy Jarocki to w Polsce ostał się nam tylko jeden reżyser na europejskim poziomie: Krystian Lupa. Ale to już stary mistrz też jeszcze z PRL-owskim rodowodem. Tradycyjnie na zakończenie przypomnę wykształcenie jakie zdobył kilka dekad temu:

    „Początkowo studiował na Wydziale Fizyki Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W latach 1963-1969 studiował na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie (Dyplom na Wydziale Grafiki, 1969), później przez dwa lata studiował reżyserię filmową w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej (PWSFTiTv) w Łodzi, a następnie reżyserię teatralną w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Krakowie w latach 1973-1977”.

  210. takei-butei 19 czerwca o godz. 8:12 2165
    Człowieku kształtowany/ukształtowany przez byt, słowem: kukiełko. Skoro tak, to jaki jest sens twoje pisaniny, przecież nie masz wpływu ani na siebie, ani na swój los, ani na swój mózg, ani na swój umysł, ani – zwłaszcza – na BYT, który czyni z ciebie marionetkę
    ==========================================
    Jesteśmy tutaj dla myślenia, ukształtowani, każdy inaczej, przez swój byt.
    Współczesny człowiek myśli: mam taki sam mózg, jego sprawność, jak Einstein, posiadłem wszystkie mądrości świata, i całą jego prawdę.

    Masz rację , człowiek jest kukiełką, marionetką, bo nie wie, że jego mózg jest
    odżywiany przez organizm, w sposób przypadkowy, nie zabezpieczający jego mózgu w potrzebne składniki pokarmowe, co w efekcie musi powodować zawsze przypadkową, ale zawsze nieprawidłową czynność mózgu.

    Karol Marks pisząc o bycie, który kształtuje świadomość, ani słowem nie zająknął się o tym: co to jest byt, i czym jest świadomość? Nie zrobił tego również Darwin.
    Minęło 150 lat, prawie, i nic się nie zmieniło w temacie. W dalszym ciągu tkwimy
    w niewiedzy, nie wiemy jak funkcjonuje nasz mózg, jak jest karmiony, dlaczego jest zdegenerowany, a ta degeneracja postępuje, bardzo często się zmienia.

    Na naszych oczach widać, że mózg przeciętnego Amerykanina traci swoją zdrową czynność, Chińczyka staje się coraz sprawniejsza. W telewizji można zobaczyć tłustego, wielkiego, niezgrabnego, otyłego Amerykanina przy taśmie produkującej samochody, i tego samego człowieka, tylko Chińczyka, który jest mały, sprytny, z pewnością zdrowy, bo nie otyły.
    Który naród będzie projektował lepsze samochody, tańsze, z większą wydajnością,
    z mniejszą liczbą wad? Pytanie jest retoryczne.

    Człowiek jest tak mocno zdegenerowany, że nie wie, że jest zdegenerowany, nie zna przyczyn swej degeneracji, przyjmuje to za normalność, co nie jest normalnością. Mało tego, człowiek z premedytacją, nie chce poznać przyczyn, prawdy o swojej degeneracji, nawet nie próbuje się z niej wyrwać.

    My w Polsce mamy na podorędziu wiedzę, odkrywczą, o tym, że swoją świadomością możemy sterować, za pomocą żywienia. Odkrywca – lekarz medycyny Jan Kwaśniewski korzystając z wiedzy zawartej w Biblii, z współczesnych odkryć, badań naukowych, biochemicznych, medycznych…nam to dostarcza.
    Niestety, wiemy to z historii, że wielkie osiągnięcia, szczególnie w medycynie, spotykają się z powszechną niewiarą, prześladowaniami

    Jan Kwaśniewski uzupełnia ten element wiedzy filozoficznej – odpowiada filozofom, i nie tylko – skąd się bierze myślenie, dlaczego ludzie nie potrafią sobie poradzić ze złem, ….
    To Martin Heidegger napisał, że filozofia tylko udaje że myśli, ona kombinuje, opisuje rzeczywistość, nie próbuje jej zmieniać. To samo można powiedzieć o medycynie….
    Nie potrzeba tego daleko szukać; takim kombinującym , opisującym rzeczy jest nasz sąsiad profesor zwyczajny od filozofii Jan Hartman. Mam nadzieję, że się nie obrazi jak przeczyta to stwierdzenie.

  211. Wacław
    Marks był ekonomistą a Darwin ewolucjonistą. Żaden z nich nie był lekarzem. Równie dobrze możesz mieć pretensje do Einsteina, że nie zajął się on nowymi metodami rektyfikacji spirytusu. 😉

  212. @jakowalski

    W uzupełnieniu twojego głosu na blogu Adama Szostkiewicza (jakowalski
    18 czerwca o godz. 22:54) przypominam:

    Część mainstreamowych elit (Król, Boni) po ćwierćwieczu z hakiem potwierdza, że „byliśmy głupi”, „byliśmy głusi”…

    Inni (Modzelewski, Bugaj) mieli wątpliwości już dużo, dużo wcześniej ale nie chcieli zbyt mocno protestować – jednym słowem – co nawet może i w pewnym stopniu zrozumiałe – nie chcieli się za mocno wychylać…

    Jeszcze inni (Kuroń, Bujak) po kilku czy kilkunastu latach przyznawali się bardzo odważnie do poważnych zaniechań i zaniedbań:

    Jacek Kuroń w 2002 roku mówił w wywiadzie: „Podżyrowałem ten jego plan [Balcerowicza] i to mój grzech niewątpliwy. Ale nie jest to grzech pierwszoplanowy, bo dziś nie jest istotne, co żyrowałem, tylko raczej moje zaniechania. To co wówczas trzeba było robić. Trzeba było złożyć inną propozycję, a ja do tego nie byłem przygotowany.”

    A już w lipcu 1991 roku z ust Zbigniewa Bujaka pada słynne zdanie: „Przepraszam za Solidarność”. Jak pisała GAZETA WYBORCZA: „Człowiek z opinią absolutnie odpornego na wirusa władzy i nieskorego do sięgania po korzyści przepraszał za kolegów, którym nieobce były podniety związane z luksusem, przepraszał, że piękne ideały „Solidarności” nie zostały zrealizowane. Przepraszał za kłótnie i podziały w parlamencie, za nieudolność, korupcję i politykę gospodarczą”.

  213. Grzerysz (19 czerwca o godz. 16:03 2173)
    Dziękuję za te cenne informacje. Od siebie dodam tylko, że w rozmowie z red. Pawłem Dybiczem („Stracone szanse?” – Tygodnik Przegląd nr 21 z b.r.) nawet prof. Andrzej Karpiński, a więc „mainstreamowy” ekonomista, wieloletni członek i sekretarz naukowy Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium PAN, przyznał, że transformacja balcerowiczowska była jednym wielkim błędem, w którym jak osły zniszczyliśmy nasz własny przemysł – dokładnej aż 1675 zakładów, a więc, cytując „Przegląd”, byliśmy wówczas „najgłupsi w Europie”. A to wszystko było w imię szalonej, neoliberalnej ideologii i ze strachu przed wybuchem kolejnego robotniczego buntu. Więcej tu: http://www.tygodnikprzeglad.pl/stracone-szanse/

  214. Któryś z rosyjskich fizyków- Kapica? Ciołkowski?
    został poproszony o konsultacje w nowej gorzelni.
    Nie zgadzała się ilość otrzymywanej wódki z wkładem spirytusowym.
    Nie pamiętam dowodu, ale chodziło o to, że mieszając wodę ze spirytusem, część masy wchodzi w reakcje i „znika” z bilansu ilościowego….

    Nawet fizyka się przydaje w tak prozaicznych czynnościach jak mieszanie.
    =============

    Jak mi się zdaje, w Polsce dyskusja nawet w kręgu elit, jest mocno utrudniona.
    Jedna strona, usiłuje narzucić własne dogmaty drugiej.
    Kompromisu się nie przewiduje.
    Cóż z tego, że wątpliwości mieli Kuroń, czy Bugaj.
    Skoro zostali zakrzyczeni przez mających większość, nie wiedzę.
    Popełnienie błędu w ocenie jest częste, ale znacznie gorsze jest trwanie przy nim, co się nagminnie w naszym kraju zdarza.
    Przyznać się, to wymaga odwagi i poczucia odpowiedzialności.
    Wśród naszych elit, raczej rzadko spotykana cecha osobowości.

  215. @jakowalski
    19 czerwca o godz. 16:41 2174

    Wywiad z profesorem Karpińskim znam, jak również obie książki na ten temat, których jest współautorem: „Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce” oraz „Od uprzemysłowienia w PRL do deindustrializacji kraju”. Serdecznie polecam.

    Tygodnik PRZEGLĄD jest obecnie jedynym polskim pismem, które staram się czytać systematycznie. Ma teraz zdecydowanie najlepszy zestaw felietonistów w naszym kraju: profesor Bronisław Łagowski, profesor Jan Widacki, Tomasz Jastrun, Ludwik Stomma, Agnieszka Wolny-Hamkało.

    Ubolewam, że pismo nie jest bogatsze i nie stać go na podkupienie jeszcze paru dobrych dziennikarzy. Ale i tak znaleźć tu można zawsze coś interesującego a odbiegającego od papki i poglądów serwowanych w innych pismach . Od czasu do czasu pojawiają się też znakomite artykuły profesorów Andrzeja Walickiego czy Andrzeja Romanowskiego oraz doskonałe teksty-przedruki z dobrych czasopism zachodnich z opiniami, których w Polsce nigdzie indziej nie znajdziesz.

    Takiego Tomasza Jastruna zacząłem czytać jeszcze w paryskiej KULTURZE – podpisywał się tam jako SMECZ. Teraz pisuje w PRZEGLĄDZIE, dobre co?

  216. Wiesiek
    Chyba Mendelejew. Przypominam, że twórca okresowego układu pierwiastków, czyli Dymitr Mendelejew, opracował rosyjski standard dla wódki, jako że był on w swoim czasie także i prezesem rosyjskiej Głównej Izby Miar i Wag i za kołnierz nie wylewał. Stąd się też wzięła wódka Русский Стандарт (po angielsku Russkij Standart, po naszemu Rosyjski Standard).

  217. Grzerysz
    Tak, historia lubi płatać figle, jak z tym Smeczem…

  218. @wiesiek59
    19 czerwca o godz. 17:17 2175

    „Popełnienie błędu w ocenie jest częste, ale znacznie gorsze jest trwanie przy nim, co się nagminnie w naszym kraju zdarza.
    Przyznać się, to wymaga odwagi i poczucia odpowiedzialności.
    Wśród naszych elit, raczej rzadko spotykana cecha osobowości”.

    Tak, taki Balcerowicz jest teraz światowym ewenementem.
    Powinni go przechować w Sèvres jako wzorzec nieugiętego neoliberała…

    Nasze elity tak były zajęte robieniem kariery i pomnażaniem majątku, że społeczeństwem się specjalnie nie przejmowały – traktowały ludzi jak „nawóz historii” i nie przyjmowały zupełnie do wiadomości, że – jak powiedział niedawno Rafał Woś – „ludzie to nie konie”. Całkowicie zdeindustrializowały kraj przekształcając go w kolonię peryferyjnych przetwórców skóry i drewna oraz skręcaczy obcego sprzętu AGD.

    A zdebilizowane a przy tym bardzo interesowne media zatrudniające bardzo interesownych ludzi im w tym zupełnie nie przeszkadzały…

  219. Wacław1
    19 czerwca o godz. 14:19 2171

    Nigdzie NIE napisałem, że człowiek jest kukiełką. Zadałem ci tylko pytanie związane z powiedzeniem, że świadomość jest kształtowana przez byt.

    Byt – cokolwiek by to było – nie ma wpływu na moją świadomość.

  220. Grzerysz
    Książka współautorstwa prof. Andrzeja Karpińskiego „Jak powstawały i jak upadały zakłady przemysłowe w Polsce” ukazała się w roku 2013 a „Od uprzemysłowienia w PRL do deindustrializacji kraju” dopiero w roku 2015. Nie chwaląc się, ale ja prowadziłem na ten temat badania znacznie wcześniej, bo już na początku lat 1990., a ich wynikiem była rozprawa p.t. „Decline of Manufacturing in Poland 1989-1994”, za którą przyznano mi na The University of Melbourne stopień magistra ekonomii (MA). Rozprawa ta dostępna jest w bibliotece The University of Melbourne. Napisałem też nieco później, pracując na Monash University (także w Melbourne, ale na dalszym przedmieściu), broszurę pod tytułem „Social consequences of unemployment in Poland 1990-1994” – to drugie dostępne jest z kolei w bibliotece Monash University. Niestety, ale w Australii ten temat nie był, ze zrozumiałych zresztą względów, zbyt popularny, a w Polsce nikt nie chciał się wówczas przyłączyć do moich badań, tym razem z politycznych i ideologicznych względów.
    Pozdrawiam!

  221. Grzeszysz
    Tak, Balcerowicza powinno się wstawić do szklanej gablotki i przechować w Sèvres pod Paryżem jako wzorzec nieugiętego neoliberała. 🙂

  222. Takei
    Tobie tylko się wydaje, że twój byt, czyli warunki, w których zostałeś ukształtowany i w których żyjesz nie ma wpływu na twoją świadomość, czyli na poglądy, które wyznajesz. 😉

  223. A na razie, to szykujmy się na terrorystyczne ataki islamskich bojowników w Polsce i na Polaków:
    http://niezalezna.pl/82092-polscy-zolnierze-beda-walczyc-z-isis-kontyngent-jedzie-do-kuwejtu-i-iraku

  224. jakowalski
    19 czerwca o godz. 18:40 2183

    Akurat wróciłem sobie rowerem ze spaceru. Rowerem ukształtowanym przez byt. A, nic mi się nie wydaje, jestem tym co zjadam.

  225. Takei
    Zjadasz białko i jesteś białkiem. Ale białko białkowi nierówne – jedząc n.p. wieprzowinę nie robisz się przecież podobny do świni. Poza tym, to świadomość niekoniecznie musi być cechą wysoko rozwiniętych organizmów białkowych. Ale co to ma do tematu tego wątku?

  226. Takei
    Jesteś idealnym przykładem, na to, że byt kształtuje świadomość.
    Przeleciałem kilka Twoich wpisów, wiele złośliwości w nich widać.
    To można „wywołać” sposobem odżywiania. Twoja „nadwrażliwość” pochodzi, z dużym prawdopodobieństwem, z nadmiaru białka w diecie, szczególnie białka,
    o słabej wartości biologicznej.
    Po koleżeńsku radzę, skoryguj dietę.

  227. jakowalski
    ===================
    Nie chcem się z Tobą sprzeczać, ale to czynię, bo inaczej nie potrafię, samo mi wychodzi, bez mojej woli.
    Mam dwie sprawy: pierwsza to Marks. W jego czasach, jak żył, wiedza o świadomości ledwo raczkowała. Dzisiaj jest niewiele lepiej: biochemia ledwie istnieje, podobnie neurologia, bioneurologia, fizjiologia jest podobno na bardzo słabym poziomie
    – cały czas myślę o człowieku.
    Medycyna jest tylko pozornie na wysokim poziomie,w tych ścieżkach, gdzie o zarobek łatwo, szczególnie w diagnostyce chorób, po to, żeby je nie zdiagnozować, przypadkiem,……..

    Klimat jest niesprzyjający dla nauk, które powinny zająć się czynnością mózgu człowieka. Pieniędzy na rozwój tych dyscyplin dotyczących mądrości człowieka,
    nie ma komu wyłożyć. Więcej jest zainteresowanych tym, żeby człowiek był chory i głupi, religijny, cierpiący, generalnie z zamgloną świadomością. Ludzi z właściwą świadomością, potrzebnych do takich badań świat nie posiada. To tylko osobnicy z pochodzeniem żydowskim mogliby zrobić. Wiadomo co się z nimi stało.

    Drugi temat to Balcerowicz: książek nie czytałem, i nie zamierzam tego robić, z argumentacją Karpińskiego zawartą w tym linku się nie zgadzam
    http://www.tygodnikprzeglad.pl/stracone-szanse/

    Balcerowicz zrobił dobrą robotę, z tą likwidacją pgr-ów, przemysłu. To musiało się stać. Chiny są temu winne, a właściwie Ameryka, która doprowadziła swoją polityką gospodarczą /globalizmem/ do wolnej amerykanki, sami są jej ofiarami.
    Nie tylko Ameryka straciła świadomość, to również dotyczyło Rosji, a właściwie całego Zachodu.

  228. Wacław1
    19 czerwca o godz. 23:12 2188

    No, to ciekawe: białko kształtuje moją świadomość w kierunku złośliwości… A jeśli nie trawię białka i nie wolno mi go spożywać z powodu choroby? To zapewne moją świadomość kształtują lekarstwa umożliwiające trawienie niewielkich ilości białka, jakie jednak muszę jeść…

    A to jest przecież prawda: z powodu choroby nie wolno mi jeść cukru, tłuszczu i białek, np. mleka nie piję od ponad 20 lat, nie wolno mi jeść jajek itd.

    A twoją złośliwość co kształtuje?

  229. jakowalski
    19 czerwca o godz. 21:31 2187

    To ma do tematu, że gość Wacław1 pisze o bycie kształtującym świadomość, z czym się nie zgadzam.

    To b. ciekawe: zarówno św. Augustyn, jak i Marks czynią z człowieka kukiełkę. Dwa przeciwne poglądy (religijny i ateistyczny) czynią identycznie: człowiek kukiełką.

    Widocznie jakiś byt (nadprzyrodzony lub materialny) nakazał im, by tak pisali, bo sami by na to nie wpadli. Jako kukiełki wykonali czyjąś wolę… Cóż, mam jednak pytanie: czemu zarazem nie uwolnili ludzi od winy, kary, grzechu? Po co im sądy, Sąd Ostateczny, prawo, piekło, więzienia? Przecież kukiełki nie odpowiadają za to, ku czemu zostały ukształtowane przez byt.

  230. Wacław1
    19 czerwca o godz. 23:12 2188

    Tak, na pewno jestem chudszy i mniej ważę niż średnio ludzie w moim wieku i mojego wzrostu. To z powodu operacji i żelaznej diety i leków umożliwiających trawienie.

    W moim przypadku kształtuje mnie zatem nie byt, ale niebyt.

  231. takei-butei
    20 czerwca o godz. 8:02 2191

    A, przypomniałem sobie, że św. Augustyn miał Iluminację (Byt Nadprzyrodzony), ona mu nakazała pisać, co pisał. Natomiast co kazało Marksowi pisać to samo, że ludzie to kukiełki?

  232. Z dzisiejszego felietonu Tomasza Jastruna:

    „Piłkarska gorączka w Polsce. Wiele w tym kompleksów, poczucie niższości, stąd siła rządzy wygranej. Media głównie tym się zajmują i dochodzi do zupełnego zdziecinnienia. Do tego mnie doprowadziło nadymanie balonu narodowego, że byłem bliski kibicować Niemcom”…

  233. takei-butei 20 czerwca o godz. 7:55 2190
    ===================================
    Ktoś Ciebie wpuszcza w straszne maliny żywieniowe, aż mi Ciebie żal.
    Zabierz się do studiowania strony internetowej Jana Kwaśniewskiego,
    nie po to żebyś zmieniał dietę, tylko dla wiedzy, jest Ci bardzo potrzebna.
    Nie wstydź się, napisz, po jakiej jesteś operacji, ile ważysz, najlepiej ,
    jakie masz BMI, w jakim Jesteś wieku.
    Jeżeli nie możesz jeść jaj, czy to dotyczy samego żółtka także?
    Tylko żółtko może Ciebie uratować, z Twojej mizerii zdrowotnej,i bardzo cienki rosół do picia.
    Na stronie Kwaśniewskiego jest wyszukiwarka, po wejściu na forum, wystarczy wpisać nazwę Twojej choroby i otrzymasz wiedzę od internatów, mam nadzieję,
    że pomoc.
    Nikt za Ciebie tego nie zweryfikuje. Na medycynę akademicką nie licz, ona nie zna się na żywieniu człowieka, lekarze nie mają nawet semestru na swoich studiach medycznych o żywieniu człowieka, dietetyce. Wiedzą tylko tyle o żywieniu, czego dowiedzieli się od swoich mamuś, zaczerpnęli ze swoich domów rodzinnych.

    Na gorąco, co Ci mogę powiedzieć: człowiek musi jeść białko, bez niego nie ma życia, jak jesteś stary, to nie mniej niż 30g na kg masy ciała, a jednocześnie nie więcej jak 60g na kg, codziennie, tego się nie da zrobić na zapas. Białko musi najwyższej wartości biologicznej, a takie jest tylko w żółtku.
    To jest wiedza, informacja żywieniowa — niezależna od rodzaju stosowanej diety, zawsze ważna, tego nigdy, nie da się ominąć.
    Po tym co od Ciebie usłyszałem; wszelkie sprawy, poza Twoim zdrowiem są nieistotne.i

  234. Wacław1
    20 czerwca o godz. 9:08 2195

    Chirurg, chirurg uratował mi życie. Chirurg. Jemu ufam, ufam temu, co powiedział, co mam jeść, dzięki chirurgowi, przepisanym lekarstwom i diecie żyję. Ten chirurg to specjalista najwyższej klasy. Skoro zaś pisałem, czego mi nie wolno jeść, to taki spec, jak ty powinien się wiedzieć od razu, że chodzi o trzustkę, a raczej niemal jej brak.

  235. Takei
    1. Pokaz mi więc, gdzie Marks napisał, że ludzie to są kukiełki? Chyba mylisz go z takim na przykład biskupem Berkeley’em, który twierdził że w ogóle nie ma ludzi a istnieje tylko jego (czyli biskupa Berkeley’a) idealny, czyli niematerialny umysł oraz to, co ten umysł sobie wymyśli. 😉
    2. Generalnie, to nie rozumiesz co oznacza w tym kontekście słowo byt – otóż nie jest to rzecz, a proces „bycia”. Po prostu bogaty inaczej spostrzega świat niż biedny, zdrowy inaczej niż chory, wysoki inaczej niż niski, gruby inaczej niż chudy, mądry inaczej niż głupi a kobieta inaczej niż mężczyzna. Itp. Itd.

  236. Wacław
    A daj sobie chłopie spokój z tą reklama dla Kwaśniewskiego. To nie ten blog!

  237. Takei!

    Przeczytałem jeszcze raz :
    „A to jest przecież prawda: z powodu choroby nie wolno mi jeść cukru, tłuszczu i białek, np. mleka nie piję od ponad 20 lat, nie wolno mi jeść jajek itd. ”

    Ci , którzy Ciebie leczą, praktycznie chcą Ciebie zabić. Tylko nie wiedzą co czynią.
    Masz bardzo silny organizm, jeżeli jeszcze żyjesz po takiej kuracji, która zabrania Ci spożywać; praktycznie wszystkiego.

    Ja też tak miałem, 1 marca bieżącego roku wyszedłem ze szpitala/ 8 dni pobytu/,
    po ostrym zapaleniu trzustki. Gdybym zastosował się do zaleceń dietetycznych z WYPISU szpitalnego, to pewnie już bym zdechł, jak pies pod płotem.

  238. jakowalski 20 czerwca o godz. 9:20 2198
    A daj sobie chłopie spokój z tą reklama dla Kwaśniewskiego. To nie ten blog!

    =================================================
    Unikam reklamy na blogowisku POLITYKI, jak tylko mogę, czasami muszę, robię to
    bez podawania linków. Ale czasami muszę, bo inaczej się uduszę.
    Teraz, tylko o chorobie naszego kolegi Takei – myślę, nie mogę się uspokoić,
    jego przypadek jest trudny.

  239. jakowalski
    20 czerwca o godz. 9:20 2197

    Skoro byt określa świadomość, to człowiek jest kukiełką. Byt – jakkolwiek to zdefiniujesz – w tym sformułowaniu – byt określa świadomość – jest czymś, co nadrzędne. Czy to więc rzecz, czy proces, czy cokolwiek innego – zawsze określa, czyli marginalizuje człowieka.

    Każdy inaczej spostrzega świat nie dlatego, że byt określa jego spostrzeganie, ale dlatego, że ma swoją własną niepowtarzalną niezależną świadomość. Byt jest tylko czymś, co umożliwia istnienie tej świadomości, tworzy podłoże, daje zadatki, ale nie ogranicza świadomości. Jest ona tak nieograniczona, że jednemu np. św. Augustynowi, Marksowi każe widzieć w człowieku kukłę, a innemu np. Berkeley’ owi przeczyć istnieniu bytu…

    Moja zaś świadomość nie przyjmuje ani racji św. Augustyna (chrześcijanina)- Marksa (ateisty), ani Berkeley’ a, ani nikogo innego.

  240. Wacław1
    20 czerwca o godz. 9:22 2199

    Przeczytaj jeszcze raz to, że tylko dzięki wiedzy i umiejętnościom chirurga żyję i nigdy nie zmienię jego wskazówek, bo im zawdzięczam sprawność, kondycję i życie. Na tym polega kunszt, mistrzostwo tegoż chirurga, że umiał i przeprowadzić operację, i określić, co czynić, aby sprawnie żyć.

    Nie to, co jem, decyduje o moim życiu, ale czy jest to jedzenie dostosowane do potrzeby i możliwości mego organizmu. Mego konkretnego organizmu z konkretnymi ograniczeniami trawiennymi.

  241. Takei
    Z tego, że byt określa świadomość, NIE wynika przecież, że człowiek jest kukiełką. Popełniasz tu błąd formalny zwany po łacinie „non sequitur”, czyli po naszemu „nie wynika”, czyli błąd logiczny we wnioskowaniu dedukcyjnym. Polega on na tym, że z przesłanek twojego wnioskowania nie wynika logicznie jego wniosek. Popełniasz ten błąd, gdyż błędnie uznajesz swoje wnioskowanie za wnioskowanie oparte na prawie logicznym, a więc wnioskowanie dedukcyjne, ale w rzeczywistości tak przecież nie jest. W istocie twój błąd formalny jest więc błędnym uznaniem swojego wnioskowania za dedukcyjne. Z tego, że byt określa naszą świadomość NIE wynika bowiem, że byt człowieka determinuje ani też że go marginalizuje. Na przykład Engels był bogatym przedsiębiorcą, ale jego warunki bytowe nie przeszkodziły my zauważyć fundamentalnych sprzeczności w systemie, którego był on beneficjentem. Po prostu myślał on głębiej niż większość osób z jego klasy i zrozumiał, że likwidacja kapitalizmu będzie dobra także i dla kapitalistów, jako że nie mogą oni być naprawdę szczęśliwi żyjąc z cudzej krzywdy. Tak więc ponieważ twoja filozofia oparta jest na błędnym wnioskowaniu, to nie widzę dla niej przyszłości – przynajmniej wśród filozofów i logików.
    Pozdrawiam.

  242. jakowalski
    20 czerwca o godz. 12:09 2215

    Po pierwsze, nigdy, nigdy przenigdy nie powiem: idź za mną, wprost przeciwnie: nie idź za mną. Tzn. najgorszą rzeczą byłoby, gdyby była przyszłość dla mojej filozofii. Ja tak jak rośliny: nie zostawić po sobie śladu, nikomu niczego nie określać, nikogo za sobą nie pociągać. Zostawić po sobie nic (w myśleniu, filozofowaniu), aby inni byli wolni… Masz rozum, więc na pewno pojmiesz, jak to jest ważne, aby nie ograniczać.

    Po wtóre, dobrze, ok. popełniam błąd. Proszę więc, wyprowadź mnie z błędu i powiedz, co znaczy słowo „określać”. Ja słowo to pojmuję tak samo, jak i SJP: „wymienić cechy charakterystyczne czegoś; oznaczyć, wyznaczyć, zdefiniować”.

    Nie mam wątpliwości: jeśli coś (np. byt) wymienia, oznacza, wyznacza, definiuje, to on „panem” a człowiek kukłą. Proszę, oświeć mnie, że jest inaczej, że to sformułowanie (byt określa świadomość) dopuszcza autonomię człowieka…

  243. jakowalski
    20 czerwca o godz. 12:09 2215

    Byt nieustannie się zmienia, mam nawet zupełnie inne ciało, tzn. ani jednej komórki, jaką miałem, ale świadomość nie zmieniła się nigdy, stale ta sama i taka sama: świadomość siebie, swego „ja”, poglądów itp. I inaczej być nie może… Moje ciało w niczym nie jest tym, jakie było, ale ja stale ten sam…

    Wierzę naukowcom, to nie wariaci czy fantaści (oglądałem o nich program chyba na planete). Badają relację między „bytem” a „świadomością” i dochodzą do ciekawych wniosków, otóż, możliwa jest nieśmiertelność, gdy uda się świadomość lokalizować, umieszczać w innym bycie. Przez miliardy lat „ja” byłoby stale tym samym ja, co oczywiste, zmieniałyby się tylko nośniki owego „ja”. To nie wariaci, ale poważni naukowcy, którzy otrzymali forsę na badania. Oni na pewno nie zakładają, że byt określa świadomość, a raczej – przeciwnie…

  244. Takei!
    Trzeba kontynuować ten trzustkowy wątek, żeby ludzie dowiedzieli się co im grozi,
    jak będą niegrzeczni.

    Takei! Zanim doszło do resekcji twojej trzustki, której części: ogona, czy głowy,
    ile tej trzustki zostało. Napisz. Czy wcześniej były zapalenia trzustki?

    Musiałeś wcześniej mocno narozrabiać, popełnić mnóstwo grzechów żywieniowych,
    od czego się zaczęło, czy były zapalenia trzustki.
    Nie wiem czy wiesz: każda choroba człowieka jest skutkiem błędu żywieniowego,
    z wyjątkiem nielicznych przypadków z genetyką związanych — dziecko choruje za grzechu rodziców. Jak się z tym nie zgadzasz, to jesteś w mylnym błędzie.

    Napisałeś: od 20 lat nie pijesz mleka, czy przetworów mlecznych to także dotyczy.
    Musiałeś wcześniej pić tego mleka za dużo, zdenerwowałeś swoją trzustkę i kopnęła cię w tyłek.

    Moje zapalenie trzustki, swoją przyczynę miało w błędzie żywieniowym , w ewidentnym obżarstwie, nie ukrywałem tego przed lekarzami, miałem wrażenie,
    że byłem jednym pacjentem szpitala, który znał przyczynę swojej choroby.
    Obok mnie leżały , też sieroty życiowe, z myśleniem , że pan bóg
    się na nich uwziął, i dlatego chorują.

    Wczoraj odebrałem swoje wyniki badania krwi, po trzech miesiącach CRP
    – wskaźnik, który ocenia zapalność ustroju zszedł był prawie do zera, wynosi 0,17,
    co może oznaczać, że moje OZT jest historią.

    Na Twoim zajął bym się studiowaniem wiedzy o trzustce: gdzie się znajduje, jakie funkcje spełnia w organizmie….
    Medycyna akademicka mało wie na ten temat, sprawdziłem to w jej podręcznikach podręcznikach od chorób wewnętrznych.
    Medycyna nie myśli, zajmuje się tylko objawami chorób, przyczyny ją nie interesują.
    Komuś trzeba zaufać, ale nie bezgranicznie, najlepiej jest mieć swój własny rozum.

    W ostatnim dniu mojego pobytu w szpitale, miałem epizod z lekarzem chirurgiem,
    przyszedł do mojego łózka na konsultacje, bo badanie usg wykryło wodę w moim brzuchu, mojego brzucha nawet nie dotknął, zezwolił na moje ” wyjście”.

    Nakrzyczał

  245. Nakrzyczał na mnie: jak będę na kwaśniewczyźnie , czyli tłustym żywieniu,
    to umrę. Zapytał się – czy chcę umrzeć? Odpowiedziałem -chcę, nie zdążyłem
    odpowiedzieć dlaczego, bo lekarz chirurg nie chciał słuchać mojej argumentacji, wyleciał na korytarz.
    Tłustym żywieniem, nie zalecanym przez medycynę, cały internet, własną od 50 lat małżonkę, którą z reguły słucham, jak wyroczni, i wszystkich, którzy się o mnie troszczyli.
    Zaufałem swojej wiedzy, i tylko jej, Jan Kwaśniewski tylko mi pomógł
    – wybrać właściwą drogę, żywieniową.
    Ciekawa była reakcja lekarek z oddziału wewnętrznego szpitala, zostały poinformowane przez moją małżonkę, o moim stylu żywienia,szkodliwym wg niej dla mnie — zareagowały z olimpijskim spokojem, zauważyły że jestem na głodówce od szpitalnego jedzenia, podrzuciły mi trochę glukozy w kroplówce, dowiedziałem się o tym z WYPISU szpitalnego.

  246. Wacław1
    21 czerwca o godz. 9:24 2260

    Dobra, ale twoja historia to twoja historia, a moja historia to moja historia. Nie są porównywalne.

    Powtórzę, mój Mistrz chirurg podszedł do mnie nie jak do rzeczy, ale jak do osoby. Wyjaśnił wszystko i jego rady, wskazówki są skuteczne. Z moje trzustki zostały skrawki, ale postępując w zgodzie z radami chirurga, żyję i nawet nieźle.

  247. Wacław1
    21 czerwca o godz. 9:24 2260

    A teraz sprawa, od której się ta nasza rozmowa zaczęła: wpływ diety na moją złośliwość. Otóż, jestem złośliwy nie z powodu nadmiaru czy niedoboru jakiegoś składnika żywieniowego, ale z założenia: mam złośliwość wobec propagandzistów, jak np. p. Celiński.

    Ci natomiast, co są wierni Prawdzie, mają ode mnie pokłony i szacunek.

    Oczywiście, propagandziści, jak np. p. Celiński mają w nosie moją złośliwość i zawsze pozostaną propagandzistami, oni bez propagandy nie mogą żyć, to ich natura.

    Zwykle jednak nie wytrzymują i choć nie łamię żadnych regulaminów, mają zapis na mój nick z automatu. Tak jest u p. Hartmana, u p.Passenta, u p. Żakowskiego, u p. Szostkiewicza itd. Proszę zauważyć, że oni wszyscy to obrońcy wolności słowa.

  248. Wacław1
    21 czerwca o godz. 9:24 2260

    Propaganda jest czymś najstraszliwszym w demokracji. To większe zło, niż niedemokratyczna ordynacja wyborcza. Propaganda zniszczyła tylu ludzi, całe systemy, państwa. A jednak ciągle są ludzie, którzy klęczą przed Propagandą, a gardzą Prawdą. Zawsze ich pisanina szkodzi, zawsze wyląduje na śmietniku jak np. „Trybuna Ludu”. Ale wszystko na nic. Oni muszą być propagandzistami. To sprawa nie do wygrania, więc pozostaje tylko złośliwość wobec propagandzistów…

  249. Takei
    1. Nie zrozumiałeś na czym polega twierdzenie Marksa, że byt materialny człowieka określa jego świadomość społeczną.
    2. Nieśmiertelność nie jest możliwa, jako że nasz Wszechświat nie jest wieczny a nauka zgadza się co do tego, że życie w nim niedługo (oczywiście w skali kosmicznej) nie będzie możliwe. Zaś spekulacje na temat możliwości „przejścia” z naszego ginącego Kosmosu do innego, właśnie powstającego, to jest na razie tylko fiction, nawet nie za bardzo science fiction.
    Pozdrawiam