Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

20.06.2016
poniedziałek

A tytuł jego?

20 czerwca 2016, poniedziałek,

Przypadek: Petru w tym roku ma lat czterdzieści cztery. Wiek właściwy dla osiągnięcia dojrzałości w przywództwie. Zdarzają mu się lapsusy, mówi pospiesznie, jakby myśl nie nadążała za słowem, ale ma urok. Chyba młodzieńczy.

W minionym roku stał się objawieniem politycznej sceny. Język bardziej ludzki, wygląd. Nie mam wiele wspólnego z tym rodzajem liberalizmu, który on reprezentuje – liberalizmu sytych, zadowolonych z siebie, raczej prostych swą intelektualną konstrukcją zdobywców. Mnie się jednak podoba, ot, urwis taki, trochę mimo wieku ideologicznie retro, pozbawiony zmysłu odpowiedzialności. Ludwig Erhard to on nie jest.

Gdyby Petru wyrażał bliskie mi wartości (wspólnota, solidarność, odpowiedzialność) i poglądy na państwo (ma być ludziom potrzebne, „ludziom”, znaczy możliwie wszystkim, a nie tym tylko, którym się wiedzie) i był skromny – patrzyłbym uważniej, krytyczniej. Bo byłby z mojej ojczyzny. Taki, jaki jest – jest dość zabawnym okazem z innej planety, szczęśliwszej niż nasza, dużo bogatszej.

W sumie więcej miałem do Petru sympatii niż rezerwy. Mimo jego ego wysokiego jak żyrafa i ciężkiego jak pupa hipopotama. Nawet mnie to odrobinkę rozczulało. Mam syna dokładnie w jego wieku.

Zaskoczył mnie wynikiem wyborów i późniejszymi notowaniami. Nie przypuszczałem, że tak dużo jest u nas wyborców wciąż zapatrzonych w neoliberalizm. Obliczałem go na maksimum 7 proc. i to raczej jako premia wolnej młodości, bez perspektywy stałego wzrostu. Dzisiaj mówią, że ociera się o 20. Przyjmuję, choć nie rozumiem. Widać więcej jest w Polsce ludzi, którym naprawdę dobrze się wiedzie. Więcej niż nawet ja, wieczny optymista, oceniam. A może jest tak jak z Kukizem, Palikotem, a wcześniej z piwem (dla młodych – nie napój wspominam, lecz polityczne, sejmowe ugrupowanie) – baba z brodą, na dodatek przystojna, zawsze znajdzie absztyfikantów.

Coś mnie jednak uwierało.

Najpierw jego populistyczna rezerwa wobec polityków. Jakby dla niego wszyscy z jednej lepieni byli gliny. Ja nie lubię, kiedy wszystko ma się zawsze zaczynać od zera. Nie przyjmuję, że cała ta polska polityka od ćwierć wieku to bezwartościowy szajs. Myślę, że tak mówią ludzie albo prymitywni, albo o złych wobec wspólnoty intencjach. Populiści. Naciągacze. Moja filozofia polityki bardzo odległa jest od tej, której hołdują u nas „młodzi”. Ja, za Heisenbergiem, za słuszną uważam filozofię oświeconego umiarkowania. Czyli: zachowaj jak najwięcej, jeśli robisz rewolucję, by nie popaść w chaos, nie obrócić wszystkiego w perzynę, coś zbudować, a nie tylko burzyć. Czterdzieści cztery lata i taki jak Petru temperament – to podejrzane. Jednak to nie jest wiek młodzieńczy. Maturę mieć powinien. Albo ego wyższe od żyrafy, albo nie wie, co robi.

Drugie to wątpliwość, czy jego pewność siebie ma swe źródło w wiedzy czy w niewiedzy. Ja po prostu nie wiem. Patrzę uważnie i nie rozpoznaję. A w polityce, gdzie idzie o życie i o śmierć setek tysięcy, milionów, lepiej wiedzieć, niż iść za kimś po omacku. Cytaty (on mówi dużo i na każdy temat; jest ich więc niemało) nie podbudowują pierwszej hipotezy. Że ta pewność siebie z wiedzy głębokiej płynie.

Trzecie to niejasność przesłania. Kiedy faszyzujący konserwatywno-ludowy nacjonalista ogranicza się do zaprzeczania wszystkiemu, co jest – rozumiem. Taka jest jego natura. Nie byłby faszyzującym, konserwatywnym nacjonalistą hołdującym populizmowi, jeśliby nie budował swojej przyszłości na wizji śmiertelnego wroga. Ale zatwardziały liberał? Pierwszy ekonomista? Najwspanialszy uczeń? Nie, to nie ta tożsamość. Od niego oczekuję programu. Po to, by móc ocenić, czy to, co robi – chwaląc albo ganiąc – jest funkcją celu, do którego dąży, czy tylko kwestią jego humoru?

Czwarte – że mówi bez zastanowienia. Encyklopedysta? Wie wszystko? Ja nie mam, jak on, czterdziestu czterech lat. Mam sześćdziesiąt sześć. Wiem, jak mało wiem. Ale to po czwarte, czyli argument na nie najsłabszy. Może zazdrością podszyty? Może on naprawdę wszystko już wie.

Wszystko, co uwierało, zostało z nawiązką zrównoważone tym, co Petru pokazał swoim klubem w Sejmie. Te panie! Każda w swoim rodzaju znakomita. Pani posłanka Lubnauer wprost the best. Nie ma drugiej takiej. Gdybym nie był już zakochany – zakochałbym się. Dobór współpracowników jest funkcją klasy lidera. Chapeau bas!

Ale Petru popłynął. Mówi się: do trzech razy sztuka. Nie reagowałem za pierwszym razem. Zacisnąłem zęby za drugim. Teraz jednak dość!

Najpierw ten czerwony piętrus na Szucha, pod Trybunałem. Symbolicznie to traktuję. Mam na myśli ciąg na szkło. Naturalny w polityce do momentu, kiedy to nie jego jest najpierw szkło i kiedy swą nadaktywnością nie szkodzi tym, których to miejsce jest. Mateusz Kijowski, gospodarz, nie jest politykiem – nie musi widzieć, kontrolować, reagować. Petru, jak zresztą Schetyna i inni z Wiejskiej, widzieć powinni. Marsze KOD to nie konkurs piękności partyjnych liderów. To ruch przede wszystkim obywateli. Chyba że ma się coś oryginalnego, świeży pomysł dokładnie pasujący do takiej chwili i do miejsca. Petru niczego nie wniósł. Nic nowego nie proponował. Lansował się.

Potem to światełko u Dudy. No wybaczcie! Wskrzesiciel narodu, nad króli podniesiony, mylić się tak nie może! Te jego niegdysiejsze szwajcarskie franki, kursy i ich stabilność – to pryszczyk wobec tamtego. I znów brzydkie moje podejrzenie – robione mediami przywództwo?

No a teraz?!

„Mam wrażenie – przemawia Petru – że obecny prezydent Poznania zbyt wielką wagę przykłada do audytów, a za małą do tego, co Poznaniowi jest potrzebne. Miasto mogłoby się szybciej rozwijać, mogłoby być bardziej dynamiczne, ma olbrzymi potencjał intelektualny, przedsiębiorczy, logistyczny, jest znakomicie położone – a jednak tej dynamiki nie widać”. Clou!

2019 rok to czas granicznych dla Polski decyzji. Takich wyborów naprawdę dotychczas nie było. Albo wrócimy na ścieżkę mozolnej pracy nad trwałą obecnością w rdzeniu Europy, albo stamtąd na kolejne setki lat wypadniemy. Macierewicz, Kaczyński, PiS i Duda to nie jest sen. To rzeczywistość. Demokracja rozszarpywana ambicjami czterdziestoczteroletnich młodzieńców to nie jest dobra przepustka do chwały. Narodu nie wskrzesi. On podobny innym. Tyle że sprawniejszy, milszy, ładniejszy. Jeśli chce coś dobrego po sobie pozostawić, niech zrozumie wartość jedności. Prezydentowi Poznania Jackowi Jaśkowiakowi, mimo że z PO, do pięt jak dotąd nie dorasta. Nie ta odpowiedzialność, nie ten dorobek i… nie te okazje okazania swojej własnej odwagi. Też nie tak piękna dla polityka biografia.

Może za osiem lat? Wszystko w końcu zwalić można na wiek. Spór o znaczenie tych cyferek nie zbliżył się, mimo upływu dwustu już prawie lat, do rozwiązania.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 168

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze, w 2019 roku wyborów może w ogóle nie być, bo w tym kierunku ida sprawy. Jeśli nie zablokujemy tego trendu dziś, tak własnie będzie. A zablokować może tylko zawodowa opozycja, a nie ruch obywatelski. Dlatego nie atakujmy przedstawicieli tej opozycji, tym bardziej, ze na to zasługują niejednokrotnie, jak Pan właśnie udowodnił. Nie mamy innych, niestety, a krawiec kraje, jak mu materiału staje. Musimy ich wspierać i namawiać do jedności. Szturchać będziemy potem.

  2. Panie Redaktorze,

    Doskonały tekst, moim zdaniem najlepszy jaki pan tu opublikował.
    A o Petru zapomniał pan dodać dwie rzeczy:

    1. niektóre jego wypowiedzi sugerują, że nie jest to człowiek o szerokich horyzontach intelektualnych i rozbudowanych potrzebach kulturalnych; biblioteczka – bo o bibliotece mowy być nie może – z literaturą inna niż zawodowa u niego raczej nie do znalezienia…

    2. jednak zamiast dzieł literatury pięknej i filozoficznej, zgromadził Petru pokaźne zasoby w walutach wszelakich…

    Ja do takiego człowieka nie mam akurat zupełnie zaufania.

  3. Co to za ruch obywatelski KOD, skoro w manifestacjach na czele politycy, w tym Giertych przez media wspierające rząd PO określany jako faszysta.

    A poza tym p. Celiński nadal nie rozumie, dlaczego przegrali ci, których wspiera? I – skoro uważa, że nie wszystko z PRL-u to szajs, czemu wspiera tych, dla których wszystko to było szajsem?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Pan Petru jest przedstawicielem tej części elektoratu której się udało i która uważa, że to ich wyłączna zasługa i z nikim dzielić się nie będą.
    Większe domy, najnowsze modele samochodów i prywatne odrzutowce im się po prostu należą a obniżanie ich podatków to w ich rozumieniu obowiązek każdego rządu.
    Trzeba dać bogatym, aby coś biedakom ściekło.
    Co biedakom w ostatnim ćwierćwieczu ściekło, wszyscy wiemy i wiemy, że ładnie to nie pachnie.

    Neoliberalizm tak jak i komunizm powinien odejść w niebyt.

    Wygląda na to, że idee socjaldemokracji również przez Emerytowanych Demokratów zostały zapomniane.

  6. Kalina
    20 czerwca o godz. 9:23 2200

    Wybory będą, natomiast do władzy nie dojdą ci, którzy już mieli swoje 5 minut, tyle że wydłużone do 8 lat. Będę głosować choćby na Kima, byle tylko do władzy nie doszli znowu ci, co rządzili przez 8 lat.

    A, dla formalności: wbrew sobie głosowałem na SLD, byle tylko ci PO-PSL stracili władzę i to się udało.

  7. Partia Petru to taki wzorcowy przykład kreacji medialnej symulujący partię. Utworzony „cudem” na parę miesięcy przed wyborami na bazie jednego znanego medialnego celebryty z dodatkiem paru asystentów w tle.

    W sumie „partia” 5-osobowa kilku pajaców dobrze wyglądających na wizji (panie są rzeczywiście bardzo udane reprezentacyjne do pajacowania na wizyjnego). Poza tym w zasadzie nic. Podobnie jak u Kukiza, Palikota, Korwina. Typowa medialna kreatura od ściągania „głosów” najbardziej sfrustrowanych i zniechęconych „wyborców”.

    Jak można od czegoś takiego oczekiwać programów. To jest utrata kontaktu z rzeczywistością. Sam makijaż i występy w dziesiątkach ustawek dziennie w mediach zużywają zasoby całej „partii” w 150%.

    No i po co komu jakiś program. Programu i tak nikt nie będzie czytała, nie mówiąc już o tym, że nie ma nikogo, kto by go realizował. Dla realizacji programu w państwie potrzebne jest średnio ze 100.000 osób.

    Tutaj Kukiz był przynajmniej uczciwy i szczery mówiąc, że programy to pic na wodę i nie będzie ludziom takimi fikcjami zawracał głowy. Co ludzie docenili dając akurat tej kreacji medialnej największą ilość wymiotnych „głosów”.

    Następnym razem prosiłbym o wpis na temat szans wyborczych Bolka i Lolka w wyborach w 2019 roku. To też kreatury medialne, ale dużo przyzwoitsze i ciekawsze.

    Zresztą jakbyście tam w Warszawie wystawili listę z Bolkiem i Lokiem, Pszczółką Mają i Rozbójnikiem Rumcajsem, to może nawet ja bym poszedł na wybory mając w końcu jako bezpartyjny na kogo głosować. Co więcej jestem pewien, że frekwencja w wyborach by znacznie wzrosła, a ta lista wygrałaby zdecydowanie te wybory. Ludzie tęsknią za rzeczywistą dobrą zmianą i mieliby w końcu co wybierać.

  8. Ach, być młodym, pięknym i bogatym……..

    Pan Petru jest jak z reklamy.
    Mówi nawet reklamowymi sloganami.
    Aktor grający swoją rolę.
    Gaże aktorów występujących w reklamówkach, często są kilkusettysięczne.
    Kilka, czy kilkanaście rocznych pensji Polaka- Szaraka.

    Na dodatek, pan Petru jest moim zdaniem przedstawicielem często spotykanej klasy wsobnej.
    Obracając się w kręgu ludzi podobnych sobie, ustosunkowanych, dużo zarabiających, bawiących się na tych samych imprezach, mających mały kontakt z codziennością klas niższych, po prostu nie jest w stanie ZROZUMIEĆ, o co chodzi.
    Nie macie na chleb?
    Jedzcie ciastka.

    Takie samo wyalienowanie reprezentował pan Komorowski.
    Mało zarabiasz, nie stac cię na mieszkanie?
    Zmień pracę, weź kredyt……

    Plusem pana Petru poza ogólną prezencją, niewątpliwie jest język.
    Kulturalny, nikogo nie obrażający „wykształciuch”.
    Niestety, mało który nadaje się ze względu na tę wadę, na ludowego trybuna.

  9. Moje poglady sa z nieco innej bajki niz te Gospodarza. Ale pelen szacun za jednoznacznosc tychze pogladow i konsekwencja Gospodarza w ich gloeszeniu.
    Co do oceny Petru to ja sie jak najbardziej zgadzam. Polityczny mydlek. Zenujacy brak wizji. Brak klasy co widac po ilosci bezsensownych pyskowek w jakie sie imc Patru wdaje z politycznymi oponentami. I to bezmyslne krytykowanie wszystkiego tylko dlatego, ze stoi sie przed kamera TV.
    Ja mysle, Szanowny Gospodarzu, ze nie doczekamy zmian w Polsce, ktorych obaj oczekujemy. Ja, liberal, chcialbym widziec mniej panstwa w zyciu obywateli. Chcialbym zeby Polska byla pelna ludzi, ktorym nie potrzebne jest 500+ bo sami potrafia zarobic a Panstwo im w tym nie przeszkadza. Pan, lewicowiec, chcialby widziec wiecej opieki dla tych, ktorzy nie do konca umieja sie znalezc w nowej ekonomii itd. Obaj chyba sie zgadzamy, ze najwazniejsze, zeby Polska dawala takie same szanse dla wszystkich bez wyjatku – do wyksztalcenia, do leczenia, do emerytury itd. Zeby nie bylo lepszych i gorszych Polakow.
    Ale obaj wiemy, ze takie zyczenia pozostana w sferze utopii. A problemem jest nie tak bardzo horda Kaczynskiego i Macierewicza bo ta unicestwi sie sama, ale polski durny wyborca, ktory do konca swiat wybierac bedzie tylkiem a nie glowa. W nastepnej kampanii wyborczej pojawi sie ktos, moze Petru, ktory obieca kazdemy nie 500 a 1500 zlociszy a glupi narod to kupi

  10. Zarzuty uważam za chybione.

    Poseł Petru nie jest trybunem ludowym ani zbawcą, tylko normalnym człowiekiem, który popełnia błędy, jak każdy. Należy do tej części społeczeństwa, której nie dotknęło mitomaństwo i mesjanizm. Nie czekamy na Andersa na białym koniu ani nie uważamy, że państwo za nas zorganizuje nam życie, da pieniądze, domy, samochody elektryczne, dolinę krzemową i zapłaci za nas kredyty.

    Sam p, Petru nie podaje się za męża stanu. Za to on i jego ludzie porozumiewają się w sposób grzeczny, zrozumiały i są przygotowani do dyskusji. Nie głosowałem na Nowoczesną, ale przyznam, że taki typ polityki gotowej do rozmowy, życzliwej i przygotowanej na kompromisy pasuje mi lepiej niż politycy realizujący „wolę Bożą” lub „wolę suwerena”, albo też intelektualiści z ich planami powszechnej szczęśliwości fundowanej przez system.

  11. „Petru, to idiota polityczny. To zwykły hochsztapler urodzony za pieniądze wielkich korporacji i osobiście pana Sorosa. Dziwię się ludziom, że traktują Ryszarda Petru poważnie”. Czy to prawda?

  12. pawel markiewicz
    20 czerwca o godz. 11:44 2209

    „Ale pelen szacun za jednoznacznosc tychze pogladow i konsekwencja Gospodarza w ich gloeszeniu.” tę niewątpliwą zaletę p. Celiński ma za wadę, ale w odniesieniu do innych… np. faszyzujących konserwatywno-ludowych nacjonalistów.

    Ty też zapewne uważasz, że JEDNOZNACZNOŚĆ i KONSEKWENCJA faszyzujących konserwatywno-ludowych nacjonalistów to wada, a JEDNOZNACZNOŚĆ i KONSEKWENCJA demokraty do zaleta?

  13. A czy w tych niebywale istotnych wyborach w 2019 roku będą dopuszczeni również obywatele bezpartyjni i niezależni od sitw partyjnych?

    Jeśli nie, to z pewnością nie są to wybory istotne. Przynajmniej dla obywateli bezpartyjnych, którzy i tak nie mogą brać w nich udziału. To w zasadzie nie są żadne wybory w sensie demokratycznym. Więc po co zawracać nimi obywatelom głowę. Te sprawy może uregulować sami w swoich knajpach i kawiarniach w Warszawie.

  14. HURTEM
    I. Sztubak: Racja – Pan Petru jest przedstawicielem tej części elektoratu której się udało i która uważa, że to była ich wyłączna zasługa i z nikim tymi łupami dzielić się oni nie będą. Uważają oni, że większe domy, najnowsze modele samochodów i prywatne odrzutowce im się po prostu należą a obniżanie ich podatków to w ich rozumieniu obowiązek każdego rządu. Uważają oni, że trzeba dać bogatym, aby coś biedakom ściekło, ale co biedakom w ostatnim ćwierćwieczu ściekło, to wszyscy wiemy i wiemy, że ładnie to nie pachnie. Tak więc wygląda na to, że idee socjaldemokracji również przez Emerytowanych Demokratów zostały zapomniane.
    II. Wiesiek: Też racja. Ja też uważam, że Pan Petru jest typowym przedstawicielem często spotykanej klasy wsobnej, że obracając się w kręgu ludzi podobnych sobie, ustosunkowanych, dużo zarabiających, bawiących się na tych samych imprezach, mających mały kontakt z codziennością klas niższych, po prostu nie jest on w stanie ZROZUMIEĆ, o co chodzi tym niższym klasom, na zasadzie Marii Antoniny: nie macie na chleb, to jedzcie ciastka. 😉
    III. Markiewicz: Ale przecież równe szanse wymagają wprowadzenia praktycznie 100% podatku na spadki, zakazu transferowania majątku z ojca na syna czy córkę itp. ograniczeń na tzw. wolność gospodarowania, które przecież oznaczały by w praktyce koniec kapitalizmu, jako że w w warunkach kapitalizmu rynkowego naturalne jest i wręcz niezbędne, aby bogaci się bogacili a biedni biednieli. Inaczej nie byłaby bowiem możliwa akumulacja kapitału, a więc też sam kapitalizm.
    IV. Art: Dajesz się zmylić pozorami. Co z tego, że pan Pertu jest miły i dobrze ułożony, skoro głosi on program będący dla Polski drogą do jeszcze większej dyskryminacji ludzi pracy, a więc program neoliberalny, jakże skompromitowany przez mentora Pana Petru, czyli Pana Balcerowicza?
    IV. Snakeinweb: Zrozum wreszcie, że demokracja liberalna czyli burżuazyjna musi być z definicji demokracją fasadową, jako że prawdziwa demokracja wymaga, aby zniesione zostały drastyczne różnice w dochodach i majątkach pomiędzy obywatelami, a o czym już pisałem nie raz i nie dwa.

  15. Oczywiście obserwator sceny politycznej i felietonista Andrzej Celiński ma rację. Petru popełnia błędy. Popełnia ich nawet sporo. Pełna zgoda. Ale tak się zastanawiam czy polityk Andrzej Celiński błędów nie popełniał? No nie wiem. Sądzę, ze nie dałbym za to głowy.

    Per analogiam możemy zatem miec nadzieję, że na dzień dzisiejszy Petru nic większego co prawda nie ugra ale za te dwadziescia lat z hakiem „Polityka” pozyska nowego, pełnego doswiadczeń i dobrych rad felietonistę. Też cos 🙂

  16. Panie Gospodarzu
    To jest znany politologom, socjologom i ekonomistom paradoks, że biedni głosują często na bogatych, jako że biedni, w swej naiwności ducha uważają, że skoro bogaty jest bogaty, to znaczy, że wie on nie tylko jak nagromadzić bogactwo dla siebie, ale także wie on jak nagromadzić bogactwo dla innych, w tym więc i dla biednych. Po prostu elektorat Pana Petru to jest w znacznie mniej niż połowie klasa wyższa, czyli jakże dziś w Polsce nieliczni beneficjenci transformacji, a w ponad 2/3 to są zwyczajni ludzie, nierozumiejący tego, jak działa kapitalizm i w jaki sposób niektórzy w tym ustroju się bogacą, a reszta biednieje. Ale przecież od dawna nie uczy się w Polsce tego, czym jest naprawdę kapitalizm, a więc czego więcej można oczekiwać od Polaków, od dekad karmionych nachalną propaganda kapitalizmu i (neo)liberalizmu? I tak uważam, że fakt, iż na partię Pana Petru glosuje najwyżej 20% Polaków za klęskę tej propagandy, zważywszy, ile na nią wydano pieniędzy i jak długo ona już trwa…

  17. @jakowalski,

    Nie wdaję się w polemikę, prostuję tylko najważniejsze przekłamania:

    Plan Balcerowicza składał się z 10 ustaw – chodziło min. o ustabilizowanie PLN w sytuacji hiperinflacji, umożliwienie działania prywatnym firmom, wsparcie tego działającym systemem bankowym i zahamowania wydatków budżetowych w sytuacji bankructwa państwa.

    Wszystkie elementy tego planu zadziałały tak, jak zostały zaplanowane, trudno więc mówić o kompromitacji. Można się najwyżej nie zgadzać z założeniami planu, tj. popierać hiperinflację czy też nie zgadać się na istnienie prywatnych przedsiębiorstw.

    Prawdopodobnie wkrótce będziemy potrzebowali jakiegoś planu Petru, bowiem w stosunku do ubiegłego roku polskie obligacje kosztują 60% drożej, złotówka traci ok. 10%, tempo zadłużania wzrosło i to na konsumpcję a nie inwestycje, a zastępowanie rządów prawa kaprysami rządzących odstrasza inwestorów. Rating za chwilę poleci w dół, co znowu zwiększy koszty. O agonii giełdy nie wspominając. Za chwilę, aby sfinansować gigantyczne programy socjalne (7% budżetu państwa, czyli więcej niz na całą służbę zdrowia, tylko na 500+), rząd będzie musiał opodatkowywać majątki i zadłużać kraj do poziomu greckiego. I wtedy staniemy się wszyscy całkowicie równi.

  18. O RYSZARDZIE PETRU

    Z wywiadu Ryszarda Bugaja („Dziś najbliżej mi do partii Razem”) dla GAZETY WYBORCZEJ (28.05.2016):

    „Na kogo miałem głosować? Na Rysia Petru? To ugrupowanie nie ma żadnej tożsamości , a przynajmniej nie miało na starcie. Rysio Petru skalkulował, do pewnego stopnia słusznie, że PO wycofała się ze swojego twardego neoliberalnego projektu, więc on go przejmie. To jest socjotechnicznie trafny wybór, ale…

    Ostatecznie zraziła mnie do niego próba obrony OFE. Ta reforma jest nie do obrony. To z całą pewnością porażka, która kosztowała nas dużo pieniędzy i będzie jeszcze kosztować emerytów, którzy dostaną niższe świadczenia. Dziś znów jesteśmy w roku 1997 i trzeba się zastanowić, co zrobić z systemem emerytalnym.

    Podobne do OFE projekty emerytalne wprowadzano w latach 90. w wielu krajach pod dyktando Banku Światowego. Petru był w grupie ekspertów, którzy dokonali praktycznie przełożenia projektów banku na polskie realia, a raczej na polski język. Bank dokonał rachunku sumienia i w ogromnej mierze wycofał się z tamtych pomysłów. Petru nie”.

    Ryszarda Bugaja – podobnie jak Andrzeja Celińskiego – uważam za uczciwego i porządnego człowieka.

  19. O PO

    Z wywiadu Ryszarda Bugaja („Dziś najbliżej mi do partii Razem”) dla GAZETY WYBORCZEJ (28.05.2016):

    „Nie mogłem przecież głosować na PO. Nie miałem nadziei, że może dokonać korekty drogi, którą Polska szła przez 25 lat. A ta korekta jest konieczna….

    Wróćmy jednak do PO. Chcieli podatku liniowego. Mieli hasło „3×15″. To oznacza jednolitą stawkę VAT. O ile VAT jest z zasady podatkiem degresywnym, czyli godzi bardziej w uboższych, to jeśli ma pan kilka stawek i ustanowi pan niższe stawki od towarów, które nabywają ludzie biedniejsi, to ten efekt można złagodzić.

    Oni chcieli jednej stawki. Chcieli też 15 proc. podatku od firm i od dochodów indywidualnych. Wie pan, kto może się schować przed podatkami? Najmniejsze szanse mają emeryci. Potem zwykli pracownicy, dalej drobny biznes, a najłatwiej tym od samej góry. Pomysły podatkowe PO były prezentem dla bardzo zamożnych ludzi….

    PO stała się amorficzną, bezwładną partią władzy. Mam wrażenie, że jest tam bardzo wielu ludzi, którzy poszli w politykę po to, aby im się zwróciło….

    Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, jakie Schetyna ma poglądy w podstawowych sprawach. Poza tym, że chce mieć zwolenników i władzę. Co z nią zrobi? To się zobaczy. Jego polityka polega na knuciu: temu coś obiecać, powiedzieć coś niejasno, coś przepchnąć…”

  20. O TRANSFORMACJI

    Z wywiadu Ryszarda Bugaja („Dziś najbliżej mi do partii Razem”) dla GAZETY WYBORCZEJ (28.05.2016):

    „Moim zdaniem w Polsce nie ma nabrzmiałego problemu nędzy, ale jest problem nierówności. Dwie trzecie ludzi zarabia mniej niż przeciętna! Z punktu widzenia dostępu do mieszkania młodzi są w gorszej sytuacji niż w czasach komunizmu. To im się wszystko zlepia.

    Myślę, że po prostu chcą czegoś innego, niż było dotąd. Ta diagnoza jest niesłychanie ważna z punktu widzenia rozstrzygnięć wyborczych. Z jaką ofertą spotkają się w następnych wyborach? Bo wierzę, że będą. Tymczasem od opozycji słyszą: „Kontynuujmy to, co robiliśmy przez 25 lat, to był wielki sukces”. Oni mają po dziurki w nosie tego sukcesu….

    Nie neguję, wiele się udało. Ale średnia stopa wzrostu 4 proc.? Jak na kraj doganiający? To nie jest tak dużo. Z jednej strony sukces, z drugiej – jesteśmy gospodarczo na peryferiach Europy”.

  21. Z całym szacunkiem dla Pana Celińskiego – dramat polityczny w naszym kraju polega na zejściu rozmowy – choć to chyba już nie można nazwać nawet rozmową – w y ł ą c zn i e na poziom publicystyczny , bo to każdy głupi potrafi . Ale działać konkretnie , albo przedstawić argument na argument wraz z rachunkiem ciągnionym … symbolicznie na papierze się rozglądnę – nie widzę . Chyba że weźniemy Pana Petru … ale kto da radę vice versa ?

  22. Bogactwo jako skaza?

    Straszne myślenie. Wrogością wobec sukcesu (czyli też ambicjom, pracy, kształceniu się i aktywności) pasie się PiS. Lewica również tym grzeszy.

    Co oznacza „udało się”?

    Jeśli ktoś do czegoś doszedł w ciągu ostatnich lat, to raczej należy bić brawo, bo to nie sytuacja z PRL-u, że jeśli coś ktoś miał – to uprzywilejowani i swoi.

  23. Można narzekać na każdego, ale przywódców mamy takich na jakich zasługujemy.
    Teraz istotny jest podział na tych od demokracji suwerennej i tych od demokracji liberalnej. Ten podział jest najistotniejszy, a dalsze podziały w ramach DL nie są już tak ważne bo czy można zastanawiać się nad wyborem dania kiedy grozi nam obcięcie głowy ? 🙂

  24. @Art63
    Opłaciło się przez to populistyczne badziewie przebijać, aby trafić na twój wpis. Nie mam nic do dodania. Myślę tak samo.

  25. @ zetus1
    Mów za siebie jak głosujesz na tę hołotę z telewizji. Ale nie mieszaj do tego Polaków. Polacy nie mają prawa wystawiać w swoich okręgach własnych kandydatów i w sposób wolny wybierać swoich przedstawicieli do Sejmu. Więc ten sejm i rząd nie ma z Polakami nic wspólnego. Nie więcej niż te PZPR-owskie kacyki partyjne w komunie.

    Tylko ludzie wolni mający wolny wybór są za swoje wybory odpowiedzialni. Polacy w Polsce nie mają na władze żadnego realnego wpływu i nie są w Sejmie ani jednym posłem reprezentowani.

    Nie ma odpowiedzialności bez wolności.

  26. Petru to zwykly petak. zaden ekonomista. Za jego role w haniebnej ustawie o OFE Petru powinien gnic w wiezieniu dozywotnio. OFE to najwieszy przekret ostatnich 27 lat.
    https://www.youtube.com/watch?v=yUUbxHnl_Yg

  27. Zajrzalam na ten blog. Dobrze sie czyta wpisy Redaktora, gorzej juz komentarzami. Chyba bede zagladac.
    Solidaryzujac sie z komentarzami @mag pod poprzednim wpisem Autora stwierdzam, ze wylewanie gnoju przez Grzerysza na corke Passenta dowodzi jak fatalny jest wplyw wyzszej kultury artystycznej i pismienniczej na kulture osobista. Nie pomoga cytaty z najnowszych wydan angielsko jezycznych z historii politycznej i wysmiewanie tych co ich nie czytuja jak sie jest po prostu… To odbiera wszelaka wiarygodnosc.
    Kilka miesiecy temu ow komentator mial identyczne wzmozenie na blogu Passenta rzucajac w kolo Wojtek teatrami telewizji, Forumami innymi tytulami. Nawet Autor mu grzecznie odpowiadal. Teraz jak wyrzucony za drzwi kochanek czatuje i zaglada i wylewa swe frustracje.
    Pamietam z dawnych czasow jak setka autobusow rozwozaca po szyfcie chlopo-robotnikow do domu odjezdzala czasami 2 godziny pozniej. Wtedy tym styranym ludziom serwowano kulture, wyzsza. Lud spal, snil o zaleglych robotach polowych, smierdzial umeczeniem. I jednego razu wpadl na widownie w polowie spektaklu pozniejszy wybitny dzialacz Solidarnosci i krzyknal; ” chlopy, autobusy odjezdzaja”? Wybuch pozaru nie spowodowalby wiekszej paniki i ucieczki widzow.
    A kultura, prasa, wydawnictwa obecnie? Niestety chyba nie trzeba tlumaczyc, ze obecnie obowiazuja prawa rynkowe i coraz mniejszy mecenta panstwa. Dla prywatnych mecenatow droga otwarta. Tych kilka ciagle powtarzanych angielskojezycznych tytulow na dowod, ze gdzie indziej jest swietnie ma swoja pozycje dzieki poprzednim czasom, kiedy to dorobili sie kapitalu, bo nie bylo innych nosnikow informacji. Poza tym maja wspanialych donatorow, fundacje itd, ktore snobuja sie w dobrym tego slowa znaczeniu. Ale i oni gonia w pietke, a gdzie porownac ich do polskich mozliwosci finansowych. W ostatniej Polityce wywiad z dziennikarka sledcza z „Boston Glob” ujawnia cala mizerie i zle rokowania dla powaznej prasy.
    Swiat idzie naprzod. Najgorzej maja ci co nie spostrzegli, ze stare odchodzi na zawsze, a nowe niekoniecznie jest zle. W tym biadoleniu nad upadkiem milosnicy dawnych, dobrych czasow nie zauwazaja, ze juz bardzo duzo mlodych ludzi odbiornika tv nie posiada, prasy w wersji papierowej nie kupuje. I to n ie dlatego, ze tv klamie, czy pokazuje barachlo, a oni sami liter nie znaja. Po prostu juz ich nie rajcuja te formy. (Pisze spoza Polski, ale w kraju tez znam takich.) Im smartfon z odpowiednimi aplikacjami sluzy do dowiadywania sie o swiecie, wydarzeniach, czy rozrywce.
    PS zdaje sobie sprawe, ze dla starszych 60+ nawet najlepszy ekran i najbardziej ergonomiczna klawiaturka tych urzadzen sprawiaja klopoty. Dlatego stukaja epistoly, jak nie przymierzajac ja, na tradycyjnychn forach, gdzie mlodego nie uswiadczysz.

  28. Petru to wymarzona opozycja dla PiS-u.
    Niech Petru zagospodaruje te 10% „zaradnych”, a PiS, to sobie weźmie pozostałe 90%.
    I jeszcze ta żenująca ignorancja, ten człowiek sprawia wrażenie, że należy do tej części społeczeństwa, którą ostatnią książkę czytało w szkole.
    Pewnie dlatego upiera się przy tym neoliberalizmie, bo po prostu tak się nauczył na studiach, a od czasów studiów, nie aktualizował wiedzy, nie uczył się, nie obserwował, nie wyciągał wniosków.
    Pewnie uważa, że to zbędne, bo przecież jest najmądrzejszy, to po co ma się rozwijać?
    To po prostu taka młodsza wersja Korwina-Mikke.

  29. Program Balcerowicza… idealny na pewno nie był. Kto jednak dziś pamięta te początki?
    Przypominam, odsetki ustawowe w 1990 r. wynosiły: 60% miesięcznie( tak, tak miesięcznie…), w lutym 40% miesięcznie, w marcu i kwietniu chyba po 18% miesięcznie.
    Nikt nie miał gotowej recepty jak wyjść z tego co nam poprzedni system zafundował. Być może nie należało tak wszystkiego niszczyć ale jak zawsze wszyscy są mądrzy po fakcie.
    Mam nadzieję, że obecnej ekipie, mimo usilnych prób nie uda się ” powtórka z rozrywki”. Zmiany są jednak konieczne, potrzeba rozsądnych ludzi. Słowa Mądrego Gospodarza chętnie czytam.

  30. Czytając gazetę, blogi i komentarze nie mam złudzeń, PiS będzie rządził długie lata dopóty, dopóki nie doprowadzi faktycznie swoją polityką socjalną i gospodarczą Polski do ruiny, a może jeszcze dłużej.
    Jedyna „sensowna” alternatywa jak rozumiem na polskiej scenie to mogłaby być partia „Razem”, naiwna nadzieje na liberalną demokrację ( tu przymiotnik „liberalna” wg socjalistów jak najbardziej pasuje) ale gospodarka ma być generalnie po stokroć socjalistyczna. Jedyny problem to jak przebić PiS w „słuchaniu Polaków”.

  31. Szmatława i stronnicza GAZETA WYBORCZA piórem szmatławego i stronniczego cyngla Jarosława Kurskiego piętnuje stronniczość szmatławego programu… Jacka Kurskiego:

    ”Wiadomości” mają kolosalny problem ze swoją stronniczością. Nawet jak mają rację, to ją gubią

    Agnieszka Kublik 20.06.2016 20:37

    „Poniedziałkowe „Wiadomości” jeden ze swoich materiałów poświęciły wpisowi Michała Setlaka na Twitterze. Setlak, wicenaczelny „Przeglądu Lotniczego” i współpracownik nieistniejącego już Zespołu Laska (który objaśniał przyczyny katastrofy smoleńskiej opisane w raporcie rządowej komisji Jerzego Millera) w sobotę, 18 czerwca umieścił taki wpis: „Z okazji urodzin życzyę Panu Prezesowi i, przede wszytskim, Polsce, aby były ostatnie” (pisownia oryginalna).

    18 czerwca 67. urodziny obchodził prezes PiS Jarosław Kaczyński.

    Wpis Setlaka jest niedopuszczalny, to nie ulega wątpliwości. Ale przygotowana przez Klaudiusza Pobudzina informacja o tym pokazuje, że ”Wiadomości” mają kolosalny problem ze swoją stronniczością. Nawet jak mają rację, to ją gubią. Bo gdyby nie były tak zażarcie stronnicze, to by zauważyły, i też się oburzyły np. na słowa Bernadety Krynickiej, posłanki Prawa i Sprawiedliwości. Pod koniec maja pani poseł na antenie katolickiego radia „Nadzieja” mówiła tak: „Jestem Polką i w życiu na swój kraj bym nie doniosła. Dla mnie człowiek, który donosi do obcego państwa to jest zdrajca i tak naprawdę powinien wisieć na stryczku. Zdrajca to jest zdrajca! Co robiono ze zdrajcami narodu?” Posłanka Krynicka miała na myśli debatę w Parlamencie Europejskim o kontroli praworządności w Polsce.

    Albo na Ewę Stankiewicz, szefową stowarzyszenia „Solidarni 2010” i dyrektorkę z TV Republika, która na antenie TVP Info w rocznicę katastrofy smoleńskiej mówiła, że były premier Donald Tusk powinien dostać karę śmierci. Ale wtedy miałam wrażenie, że te słowa władzy telewizji i Polski bardzo przypadły do gustu.

    Jeżeli „Wiadomości” nadal będą tak wiernie i głupio służyć władzy, TVP może mieć problem z płynnością finansową. Jak podaje portal wirtualnemedia.pl., spółka może stracić ładnych parę tysięcy złotych, bo telewizja Jacka Kurskiego traci oglądalność. Niektóre spoty reklamowe mają być tańsze nawet o 25 proc. Dla TVP to może być prawdziwy dramat. Obiecywany przez PiS zastrzyk pieniędzy – ponad 2 mld zł rocznie na media narodowe, to trzy razy tyle, ile teraz jest z abonamentu – nie zasili budżetu spółki.

    Według portalu wirtualnemedia.pl, przed rokiem np. za 30 sekund najdroższej reklamy przy prognozie pogody po głównym niedzielnym wydaniu „Wiadomości” trzeba było zapłacić 27 tys. zł. Teraz – do 25,7 tys. zł. W dni powszednie reklama o tej porze ma kosztować 14,4 tys. do 18 tys. zł, a rok wcześniej nawet 20,5 tys. zł.

    A wszystko przez to, że „Wiadomości”, najważniejszy program, w którym władza naucza ciemny lud (o, pardon, uwznioślony naród), jak to naprawdę jest z tą dobrą zmianą, zniechęcił już do siebie 750 tysięcy widzów (o tyle spadała oglądalność dziennika-komentownika w porównaniu z majem zeszłego roku). Dziś „Wiadomości” średnio ogląda mniej niż 3 miliony widzów. Czyli nawet nie wszyscy wyborcy PiS (w ostatnich wyborach parlamentarnych było ich 5,7 mln).

    Zwykle jest tak, że za możliwość umieszczenia reklamy w telewizji, radiu, prasie płaci reklamodawca. Ale, że PiS odwraca znaczenia wszystkiego czego się dotknie, i w tym przypadku jest odwrotnie. W IV RP (wydanie drugie, poprawiane) to widz TVP musi płacić za to, że dzień w dzień o 19.30 dostaje ponad dwudziestominutowy blok reklamowy władzy. I jeszcze nakręcony według przewidywalnego scenariusza i przez kiepskiego reżysera, o aktorach nie wspominając”.

    Tak, „ Dziś „Wiadomości” średnio ogląda mniej niż 3 miliony widzów”…

    Czy Agnieszka Kublik wie ilu dziś czytelników czyta GAZETĘ WYBORCZĄ?
    Ten sam portal wirtualnemedia.pl podawał niedawno, że całkowita sprzedaż (a więc wydania papierowe + elektroniczne) gazety z Czerskiej osiągnęła swoje historyczne dno 145000 egzemplarzy. A bywały czasy kiedy było to 1 mln egzemplarzy…

    I to tu „może mieć problem z płynnością finansową”?
    Takie teraz mamy w Polsce media.

  32. Art
    1. Plan Balcerowicza zakładał de facto likwidację polskiego przemysłu, a więc także polskiej myśli technicznej i polskiej nauki poprzez:
    – umożliwienie arbitralnej likwidacji przedsiębiorstw państwowych, co otwarło drogę do zniszczenia 1675 zakładów przemysłowych;
    – drastyczne ograniczenie emisji pieniądza, co spowodowało drastyczny spadek popytu, a więc recesję i związane z tym masowe bezrobocie;
    – drastyczny wzrost stopy procentowej, który doprowadził do bankructwa tysiące przedsiębiorstw, w tym także i prywatnych.
    – drastyczne ograniczenie wzrostu płac przy wciąż rosnących cenach przez tzw. popiwek (podatek od ponadnormatywnych wypłat wynagrodzeń), co zdławiło popyt, wciągając tym samym gospodarkę w recesję;
    – drastyczny wzrost podatków, który też zdławił popyt, wciągając tym samym gospodarkę w recesję;
    – wprowadzenie niezgodnych z Konstytucją preferencji dla zagranicznego kapitału, w tym zwolnienie przedsiębiorstw z kapitałem zagranicznym z płacenia popiwku oraz wprowadzenie możliwości transferu zysków za granicę oraz zobowiązanie tylko polskich przedsiębiorstw do odsprzedawania zarobionych dewiz państwu,
    – formalne uznanie bezrobocia w ustawie o zatrudnieniu (Dz.U. 1989 nr 75 poz. 446), która była wyraźnie niezgodna z obowiązująca wówczas Konstytucją RP.
    2. Plan Balcerowicza jest najczęściej krytykowany za to, że przyczynił się on do znacznego spadku stopy życiowej licznych grup ludności, zwłaszcza pracowników niedochodowych przedsiębiorstw państwowych oraz pracowników PGR-ów, tworząc olbrzymie obszary biedy i strukturalnego bezrobocia, które w wielu miejscach trwa do dzisiaj. Niektórzy ekonomiści zarzucają też planowi Balcerowicza zbyt słabą ochronę rynku wewnętrznego w czasie transformacji oraz dopuszczenie do wieloletniej zapaści całych gałęzi gospodarki na skutek braku państwowej polityki wpływania na jej strukturę.
    3. Do do najczęściej krytykowanych (głównie przez Grzegorza Kołodkę) elementów towarzyszących wprowadzeniu planu należą:
    – Ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych (z grudnia 1989), dzięki której z rynku miał być ściągnięty tzw. nawis inflacyjny. Uchylono wtedy postanowienia umów kredytowych dotyczących przywilejów i preferencji w zakresie dostępu do kredytów i ich oprocentowania poniżej inflacji oraz wprowadzono zmienne (arbitralne) progi oprocentowania zamiast umownych (w już zawartych umowach kredytowych). W rezultacie, w warunkach istniejącej hiperinflacji, banki z dnia na dzień mnożyły swoje wierzytelności wobec kredytobiorców, doprowadzając ich do upadku.
    – Utrzymanie przez okres kilkunastu miesięcy (styczeń 1990 – maj 1991) stałego kursu dolara (9500 zł za dolara) – tak zwana kotwica antyinflacyjna. Skutkiem tego był drastyczny spadek siły nabywczej oszczędności Polaków oraz możliwość zysku inwestorów zagranicznych z wysokiego oprocentowania oszczędności w złotych.
    4. Według niektórych ekonomistów ten plan doprowadził do załamania popytu wewnętrznego, zalania rynku krajowego importowaną produkcją, upadku zadłużanych polityką finansową przedsiębiorstw państwowych i wyprzedaży najlepszych z nich w ręce głównie kapitałów państw zachodnich, silnej pauperyzacji większości społeczeństwa i skokowego wzrostu bezrobocia. Przesądzającym wszakże na pokolenia skutkiem planu było stworzenie możliwości przeprowadzenia prywatyzacji majątku państwowego w formule latynoamerykańskiej w postaci wyprzedaży, aż do skali rozbioru gospodarczego, enklaw nowoczesności i rentowności zagranicznym korporacjom za góra 4,5-5% ich wartości odtworzeniowej.
    5. Poza tym, to obecne PiS-owskie programy socjalne są bardzo skromne i jedyny zarzut, jaki można im postawić to jest taki, że za słabo stymulują one popyt. Ale to jest temat na osobną dyskusję.

  33. Grzerysz
    W Polsce rośnie dziś PKB, ale PKB jest przecież tylko miarą aktywności na rynku, a więc w dzisiejszych czasach miarą poziomu aktywności spekulantów, a więc PKB nie ma dziś już praktycznie nic wspólnego z realną gospodarką.

  34. Zyta2003
    Widzę, że ponad ćwierć wieku kapitalizmu rynkowego spowodowało nieodwracane zmiany chorobowe w twoim mózgu, skoro uważasz że analfabetyzm jest zjawiskiem pozytywnym. 🙁

  35. Witold
    Do ruiny to Polskę doprowadziły neoliberalne rządy SLD i PO. Partia Razem nie ma zaś szans, jako że to jest przecież tylko fałszywa lewica, reprezentująca, tak jak zachodnie mainstreamowe media, interesy gejów i lesbijek, radykalnych feministek, pseudo-ekologów i nielegalnych ekonomicznych imigrantów z III świata, a nie interesy polskiego pracownika najemnego, w tym poprawę jego warunków bytowych i mieszkaniowych, zapewnienie młodym Polakom z klasy pracującej równego dostępu do edukacji, umożliwienie równego startu młodym Polakom z rodzin pracowniczych itd.

  36. @Witold 20:37,

    Ja bym nie załamywał rąk.
    Większość komentarzy internetowych to płatna stylizacja. Komentarze pod wpisami Polityki robione są w 80% przez kilku pobudzonych komentatorów, piszących po kilkanaście komentarzy pod jednym wpisem, ze z góry znaną tezą. W realu jednak nie wszyscy Polacy to socjal- albo kato- komuniści:)

    Niepokoi mnie tylko moda, która nb. nie ominęła Szanownego Gospodarza, na nazywanie normalnego gospodarowania i przynoszącej pożytek pracy złym neoliberalizmem i sprowadzania państwa do jednej roli – zapewnienie utrzymania biednym, bez względu na koszty. To klęska rozumu.

  37. Art
    Przecież państwo ma sens wtedy i tylko wtedy, jeżeli ludziom w nim mieszkającym, a szczególnie jego obywatelom, żyje się lepiej w państwie niż bez niego. Państwo ma więc tylko wtedy sens, jeśli większości swoich obywateli daje ono więcej niż im zabiera – niekoniecznie od razu w pieniądzu, jako że może być to też n.p. poczucie bezpieczeństwa.

  38. Art
    Uważasz, że biedni powinni umrzeć z głodu i chłodu?

  39. Można wiedzieć o jakiego Heisenberga autorowi chodzi? Tego fizyka, co chciał Hitlerowi zrobić bombę, ale mu nie wyszło? To żaden był ‚rewolucjonista’, a jedynie koniunkturalista.

    PS.
    Zgadzam się z Art 63, straszenie ‚neoliberalizmem’ nudne jest, przewidywalne, jałowe i pozbawione treści. Jeden epitet, kilka mitów o złych bogaczach i koniec. Fakty są takie, że socjalizm PiSu, jak każdy socjalizm, wpędzi w jeszcze większą biedę ubogich i na tym się jego kariera zakończy.

  40. @jakowalski
    Biedni pracują i oddają 40 % swoich wynagrodzeń państwu w podatkach, które z tego utrzymuje m.in. całkiem niebiednych mundurowych i górniczych emerytów.

  41. Art63
    20 czerwca o godz. 22:11 2241

    Dziękuję za wpis. Dzięki niemu nareszcie rozumiem, że normalne gospodarowanie i przynoszące pożytek pracy to bilion długu i 3 mln ludzi emigrujących za chlebem.

    Natomiast tego nie pojmuję: to klęska rozumu – sprowadzanie państwa do jednej roli – zapewnienie utrzymania biednym, bez względu na koszty.

    Ale przecież tak robili liberałowie, a nawet gorzej: zlikwidowali zakłady pracy i dawali biednym niepracującym kuroniówki, zasiłki itp. Oznacza to, że bez kiwnięcia palcem, nic nie robiąc, dostawało się forsę.

    W socjalizmie przynajmniej zmuszali ludzi do pracy… A w liberalizmie forsa bez pracy. Nie pojmuję tego za chiny. Przecież liberałowie okazali się lepsi od komuny…

  42. Petru? Typowy polski prezes – gada bez zastanowienia komunaly wyczytane w bryku ,, Konfucjusz w biznesie”, wazne, ze autorytatywnym tonem (,,masz robic tak bo ja ci kaze”). Swoje sukcesy nie osiaga ,,wymyslajac iPhone’a” ale zerujac na kryzysie, strukturalnym bezrobociu, wyciska zastraszona bo zakredytowana na trzydzieci lat zaloge. Jezeli sukcesy, np. wykonanie planu narzuconego przez zagranicznego wlasciciela to On (oczywiscie rekoma zastraszonej i sterroryzowanej zalogi: ,,mnie nie interesuja twoje problemy- to sa wymowki – przychodz do mnie z ich rozwiazaniami”). Jezeli niepowodzenia to: ,,zly rzad” , ,,roszczeniowi pracownicy” no i sa rozpisane na komisje i kierownikow dzialow. Priblem w tym, ze cözasy ,,sukcesow” w bankowosci: drobnych druczkow na 15 stronie umowy, lichwiarskich kredytow, hipotek na 100m2 mieszkanie choc ledwie mnie stac na 40 ale to przeca ,,inwestycja” minely, pracownicy stali sie roszczeniowi albo zbiegaja z folwarku na Zachod, wiec co pozostaje zawodowemu Prezesowi? ,,Swietnemu Managerowi” Skok w dziedzine niemierzalna. Atutetem ladna buzia no i kasa od ,,okradzionej” banksterki (,,kradziez skladek z OFE”). I tak nam sie narodzil ,,polityk” Baza i nadzieja – kretyni po 25 latach neoljberalnej propagandy ,,gdyby nie podatki…” ,,gdyby nie lewackie lenie wypatrujace manny z nieba socjalu” ,, gdyby nie socjal…” ,,jakie bezrobocie- lenie – roboty w brod – sam nie moge znalezc ludzi do roboty choc place cale 5 zl na reke”.
    Baza spoleczna wiec calkiem solidna. Taki Korwinek bez chamstwa orginalu

  43. Petru to doskonały materiał do robienia w konia przez Kaczyńskiego.

  44. KrzysztofMazur
    20 czerwca o godz. 22:34 2245

    Mundurowych to zostawmy w spokoju: są po to, aby zginąć, gdy grozi ci niebezpieczeństwo. I pójdą ginąć. To trzeba nagrodzić wysoką zapłatą.

  45. Witold
    20 czerwca o godz. 20:37 2235

    Masz wielki rozum. Liczę więc na to, że wyjaśnisz następującą sprawę.

    Za komuny w latach 70 w gminie wybudowano nowoczesny zakład przetwarzający lokalne zasoby naturalne, które są nie do wyczerpania. Praca na trzy zmiany, produkcja kupowana na pniu.

    Po 1989 tenże zakład zlikwidowano, wszyscy stracili pracę. Teraz to zupełna ruina.

    I tak w gminie padły wszystkie komunistyczne zakłady pracy.

    Niedawno w gminie trzeba było wyremontować odrębny budynek (bo w urzędzie już się nie mieścili) dla urzędników z opieki społecznej, pół miliona na remont i rok w rok 30 % budżetu gminy (pieniądze z budżetu państwa) na zasiłki.

    Tego właśnie nie pojmuję. Czy komunie opłacało się dawać ludziom pracę i nie płacić zasiłków? Czy liberalizmowi opłaca się zabierać ludziom pracę i dawać im zasiłki?

    Dodam, że pieniądze są z twoich podatków, a więc twoje…

  46. @ Art63
    Twierdzenie, że wszystkie problemy ma załatwić państwo i ma się ono wszędzie wtrącać jest tak samo bezrozumne i szkodliwe jak twierdzenie odwrotne, że państwo powinno całkiem abdykować i się w nic np. w gospodarce nie wtrącać.

    Oba wywodzą się z ciasnych ideologii i mają charakter demoralizujący i destruktywny. Ten drugi jest dziś nazywany ‚neoliberalizmem’, który w Polsce przyjął wyjątkowo obskurancką i chamską formę i słusznie jest krytykowany. Aczkolwiek jego krytyka z pozycji skrajnie lewackich i komunistycznych jest mało warta i mało wiarygodna. (to tutaj często prezentowane absurdalne myślenie w stylu: w komunie było fajnie i bogato, ale przyszedł liberalizm i wszystko zepsuł)

  47. @jakowalski
    20 czerwca o godz. 21:42 2239

    Nie przejmuj się internautą „zyta2003”. To bardzo prosta, niewykształcona kobieta o niezwykle ograniczonych horyzontach intelektualnych.

  48. Kompromitująca seria wpadek Ryszarda Petru

    Rafał Cieniek podsumował nie tak dawno temu na http://wiadomosci.onet.pl długą serię wpadek lidera Nowoczesnej.

    „Ryszard Petru ma ostatnio złą passę. Lider Nowoczesnej staje się coraz częściej obiektem drwin z powodu swoich licznych wpadek, które bezlitośnie wytykają mu internauci. Powstało nawet nowe słowo, określające lapsusy Ryszarda Petru jako „petruizmy”. Popularny jest również twitterowy hashtag #historiapetru.

    Szef Nowoczesnej „zasłynął” też lapsusem o święcie „sześciu króli”. – Rozpoczynamy święta, a po świętach przypomnę jest sześciu króli – powiedział Petru. Wpadka ta stała się tematem licznych memów.

    Cała „seria” wpadek Petru dotyczyła historii. W styczniowym wywiadzie dla RMF FM lider Nowoczesnej porównał rządy PiS do upadających imperiów. Zgodnie ze słowami Petru, partia Kaczyńskiego „upadnie w szczycie swej chwały”, jak to się już w historii zdarzało. Konrad Piasecki dopytywał o przykład takiego mocarstwa, które miało „upaść w szczycie swej potęgi”. Petru wskazał… starożytny Rzym. Problem jednak w tym, że Cesarstwo Rzymskie okres swojej świetności przeżywało około setnego roku naszej ery. A imperium ostatecznie podzieliło się dopiero w 476 roku. Zaś jego upadek to znacznie odleglejsze czasy.

    Kolejna wpadka Petru z historii dotyczyła daty zamachu majowego. W wywiadzie dla TVP Info lider Nowoczesnej stwierdził, że Piłsudski dokonał zamachu w… 1935 roku. – Ewidentnie jest do sprawdzenia, czy Duda złamał konstytucję. Przed wojną był moment, kiedy Piłsudski w 35 roku, zamach majowy i to, co się działo do 39 roku… – mówił wtedy Petru. Zamach majowy miał miejsce w 1926 roku.

    Historia nie jest mocną stroną lidera Nowoczesnej. Podczas rozmów z dziennikarzami w Sejmie Petru chciał swego czasu nawiązać do tzw. „sejmu niemego” z 1717 roku. Jednak zamiast znanej historykom nazwy Petru użył sformułowania „sejm głuchy”.

    Chyba najsłynniejszym lapsusem Petru była niepoprawna wymowa nazwiska premiera Wielkiej Brytanii Davida Camerona. Szef Nowoczesnej w rozmowie Moniką Olejnik w „Kropce nad i” 9 lutego mówił o Cameronie per. „Kamerun”. Już po fakcie Petru nie przyznał się do błędu i tłumaczył, że nazwisko brytyjskiego premiera tak właśnie się wymawia. – Wymawia się „Dejwid Kamerun”. Jeżeli ktoś ma kłopoty z językiem angielskim, to proszę posłuchać, jak się wymawia – bronił się szef Nowoczesnej.

    Ostatnio Petru znów zaliczył wpadkę. Tym razem podczas konferencji prasowej w Sejmie pomylił się ws. ilości krajów istniejących na świecie. – Jeżeli polityka zagraniczna ma polegać na tym, że minister Waszczykowski i służby polskiego MSZ śledzą wszystkie karykatury Jarosława Kaczyńskiego na świecie, to nie będą mieli co robić, bo na świecie jest, o ile pamiętam, sto trzydzieści parę krajów – mówił szef Nowoczesnej. Problem w tym, że na świecie jest obecnie ponad 190 państw.

    Wiele negatywnych komentarzy wywołały też słowa Petru na temat wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Petru przyznał, że „niewiele wie o nowo wybranych” przez PiS. Dziennikarka dopytała więc, co wie o sędziach wybranych przez poprzednią większość. – Ja nie wybierałem tych sędziów. Nie bronię składu Trybunału. Nie pamiętam nazwisk, mam je zapisane w komórce – bronił się lider Nowoczesnej.

    Internauci wytykają również Ryszardowi Petru fakt, że ten jeszcze jako ekonomista zachwalał kredyty we frankach szwajcarskich. Sam potem przewalutował swoją pożyczkę na złotówki. Niestety wielu Polaków nie miało takiego wyczucia czasu co Petru. Portal ŻelaznaLogika wypomniał także wypowiedzi szefa Nowoczesnej w kwestii agencji ratingowych. Przed 15 laty Petru nazywał je „niezwykle uproszczonymi” i je bagatelizował. Kiedy w 2016 roku Agencja Standards & Poors obniżyła rating Polski, Petru grzmiał o „olbrzymim uderzeniu” w nasz kraj oraz o walącej się gospodarce.

    Petru zaliczył także językową wpadkę odwiedzając Kraków. W 2015 roku lider Nowoczesnej mówił o smogu. – Doszło do sytuacji, gdzie z powodu zanieczyszczenia niebezpieczne jest wychodzenie na dwór, bo przez to możemy krócej żyć – stwierdził. Określenie „na dwór” jest powszechnie atakowane w społeczności rodowitych mieszkańców Krakowa, którzy wolą trzymać się wersji „na pole”. Regionalną wpadkę Petru wypomniał portal KRKNews, nazywając ją „gigantyczną””.

  49. @grzerysz
    Ostatni akapit Twojej wypowiedzi to juz typowe czepialstwo. Okreslenie ,,na dwor” jest prawidlowe z punktu widzenia jezyka polskiego. I tyle. Rozumiem, ze jak w Poznaniu by powiedzial, ,,przyjechal pociagiem” zamiast ,,bana” to tez bylabty zbrodnia?
    Krytykujmy bo jest za co i sa argumenty merytoryczne a nie czepiajmy sie bo wtedy sens krytyki sie rozwadnia

  50. Panie Celinski
    a nie prościej byłoby zamiast tłumaczyć swoją sympatię uroczym uśmiechem Petru sfetru – itp. za przeproszeniem farmazonami
    napisac, że każdy się Panu podoba kto może zaszkodzic PiS-owi..

    Bo Panu PiS obnazyl Panskie lewicowe pozy robiąc w końcu coś naprawdę dla zapomnianych przez transformację milionów Polaków i pokazał prawdziwą fałszywa twarz werbalnej lże-lewicy i to Pana boli …osobiście.

  51. @takei-butei
    „Za komuny w latach 70 w gminie wybudowano nowoczesny zakład przetwarzający lokalne zasoby naturalne, które są nie do wyczerpania.”

    W latach 70- tych krążył dowcip, że gdyby komunizm powstał na pustyni to w krótkim czasie zabrakłoby piasku, który jest „nie do wyczerpania”.
    Gospodarka liberalna nie ma problemu ze spółdzielniami, państwowymi zakładami, PGR-ami itd…Zakładaj, nikt cu nie zabroni. Niech to tylko działa na własny rachunek. Koniec, kropka.
    W Izraelu są np. kibuce, coś w rodzaju PGR-u. Są w stanie same się utrzymać to niech działają.

  52. Witold
    21 czerwca o godz. 7:48 2256

    Ja sobie radzę i nie potrzebuję pomocy ze strony państwa. Natomiast pytałem o coś innego. Rozumiem, że nie umiesz odpowiedzieć na pytania, które powtórzę: Czy komunie opłacało się dawać ludziom pracę i nie płacić zasiłków? Czy liberalizmowi opłaca się zabierać ludziom pracę i dawać im zasiłki?

    Powtórzę uzasadnienie do pytań: za komuny gmina nie płaciła ze swojego budżetu 30 % zasiłków, teraz płaci 30 % i zatrudnia kilku urzędników, aby płacić, co praktycznie oznacza 40 % budżetu.

    A, te pieniądze na zasiłki idą z twoich podatków, to ty płacisz.

    Umiesz odpowiedzieć na te dwa pytania, czy nie umiesz?

  53. @Slawczan
    21 czerwca o godz. 7:14 2254

    Oczywiście masz rację.
    Chciałem tylko być lojalny wobec Rafała Cieńka z http://wiadomosci.onet.pl i zacytowałem cały jego tekst.

  54. Andrzej Falicz
    21 czerwca o godz. 7:34 2255

    Zostaw p. Celińskiego w spokoju. P. Celiński to zasłużony bojownik-korowiec. Walczył dzielnie o prawa robotników, a że robotnicy na tej jego walce zostali najbardziej wykołowani, to się zdarza.

    Skąd mógł p. Celiński wiedzieć, że zupa (kuroniówka) to za mało, że trzeba wprowadzić umowy śmieciowe, wyciepać 3 mln za chlebem, podnieść wiek emerytalny kobietom aż o 7 lat, zabrać z OFE 150 mld. itd.

    No, skąd p. Celiński miał to wszystko wiedzieć i to zwłaszcza, że dobro (majątek, bogactwo) powstaje z pracy, a nie z zadłużenia kraju do ponad biliona i wyrzucania ludzi na bruk…

  55. Tak, kor-owcy maja wielkie osiagniecia. Broniac robotnika zabrali mu wszelkie prawa pracownicze i wprowadzili przywileje dla burzuazji. Robotnik zostal rowniez pozbawiony wiekszosci przywilejow socjanych i obywatelskich.
    Nawet wybory ustawiono tak aby glos wyborczy robotnika sie nie liczyl ani robotnik nikogo nie wybieral. Partyjni dyktatorzy wybieraja.

    Produktem ubocznym tych kor-owskich osiagniec jest pozbycie sie 5 mln obywateli. Tylko w czasie IIWS Polska stracila wiecej obywateli.
    Brak bezpieczenstwa rodziny to rowniez produkt uboczny kor-owskich osiagniec. Rezultatem jest dzietnosc polakow dwa razy nizsza niz ta z Generalnej Guberni.

    Co korowcy powinni teraz zrobic pytanie ? Powinni sami wymierzyc sobie sprawiedliwosc bo system jest do tego niezdolny. Wybrac gdzies mocna galaz zdrowego drzewa i zawisnac. Niestety odpowiedzialnosc jest fundamentalna czescia demokracji.

  56. Panie Andrzeju,

    dziwne, że Pan też tak bardzo się chce podpiąć pod medialne cwaniactwo przy zamieszaniu związanym z łamaniem prawa przez PiS.

    Wie Pan znakomicie, że w Polsce jest tylko jedna siła polityczna do której Panu najbliżej merytorycznie. To jest Partia RAZEM.

    To, że Pan z nią współpracuje i jej nie wspiera wynika z Pana ego, które wysokie jak żyrafa!! Bo to tylko niecałe 4%, bo to nie można się polansować na marszach czy w Polityce.

    Żałosne Panie Andrzeju, żałosne…

  57. @takei-butei,

    Dobre gospodarowanie to takie, które przynosi owoce gospodarzowi i innym a nie wymaga utrzymania pracujących tak jak dziś górników czy w 89 wszystkich.

    Dług państwowy rośnie wraz z zamożnością obywateli, bowiem główna jego część to dług państwa wobec własnego banku centralnego, który stanowi zabezpieczenie emisji pieniądza.

    Toksyczna część długu to zadłużenie wobec podmiotów zagranicznych i dług ukryty, czyli obietnice socjalne. Przez ostatnie 25 lat długi zagraniczne służyły inwestowaniu a dług ukryty trzymany był pod kontrolą. Obecnie mamy orgię konsumpcji na kredyt na wzór grecki i to właśnie doprowadzi do bankructwa państwa i nędzy jego obywateli.

    Miliony ludzi wyjechały za chlebem z własnej woli i dlatego, że otrzymały taką możliwość. Sam spędziłem za granicą 6 at i bardzo sobie chwalę.

  58. Slawczan
    20 czerwca o godz. 23:40 2247
    ,,gdyby nie podatki…” ,,gdyby nie lewackie lenie wypatrujace manny z nieba socjalu” ,, gdyby nie socjal…” ,,jakie bezrobocie- lenie – roboty w brod – sam nie moge znalezc ludzi do roboty choc place cale 5 zl na reke”.
    Oczywiście piszesz to zironią bo powinno być jak niżej :
    ,,BO nie podatki…” ,,NIE nie lewackie lenie wypatrujace manny z nieba socjalu” ,, BO nie socjal…” ,,BO bezrobocie – CHCIWCY – roboty w brod – samI nie MOGĄ znalezc ludzi do roboty BO PŁACĄ ZALEDWIE 5 zl na reke”.

  59. @snakeinweb,

    Nie znam w Polsce grup, może oprócz paru pryszczatych młodzieńców, którzy twierdzą, że państwo ma abdykować. Przez ostatnie 25 lat panowała dość powszechna zgoda i praktyka, że redystrybucja jest na poziomie 30-40% PKB.

    Piszesz prawdopodobnie o złym traktowaniu pracowników. Jest to w Polsce od zawsze przestępstwo i nie ma nic wspólnego z systemem, tylko egzekwowaniem prawa.

  60. Zabawny kawałek dyskusji z EN PASSANT Daniela Passenta:

    „Giez
    21 czerwca o godz. 9:49

    wiesiek59
    20 czerwca o godz. 22:11

    Co Ty tu jeszcze robisz na tym zasranym blogu. Wśród nudziarzy i bałamutników. Rożnych byków, gajowych, neferów, muszynianek, barnortów, indorów i bywalców. Oni nic nie mają do powiedzenia. Czy nie szkoda Twojej wiedzy i inteligencji marnować w tym, nudnym i zepsutym towarzystwie”.

    „wiesiek59
    21 czerwca o godz. 10:18

    Giez
    21 czerwca o godz. 9:49

    Są emerytowani demokraci, styropianowcy, i….belfry……
    Próba zmuszenia do refleksji, logicznego myslenia, powiązania różnych elementów geopolitycznej układanki, synkretyzmu, zdaje sie byc w tym zestawie skazana na porażkę.
    Ale, próbować trzeba….
    Obowiązują dogmaty, stereotypy, europocentryzm, poczucie wyższości.
    Nawet ci nasi blogerzy odwołujacy się do epoki Oświecenia, nie wpadli na pomysł że jedną z idei którą trzeba zawsze stosować, jest KWESTIONOWANIE zastanych prawd, weryfikowanie ich na podstawie twardych faktów.
    Papka propagandowa zdaje się odnosić zamierzony skutek.
    Kłamstwo powtórzone 1000 razy, zostaje zinternalizowane, staje sie prawdą, oczywistą oczywistością……
    Zdumiewające……
    Interregnum jest wtedy, gdy stare umiera a nowe jeszcze się nie narodziło.
    Stare elity bronią się przed Zmianą, nowe jeszcze się nie narodziły.
    W związku z tym, należy zająć wygodną pozycję i podziwiać.
    JAKA PIĘKNA KATASTROFA- rzekł Grek Zorba…….”

    Tak , Wiesiek trzymaj się. I masz zupełną rację: „Ale, próbować trzeba….”

  61. grzerysz. Tak a propos, poczytaj choćby krótką notkę promocyjną, a zobaczysz w czym rzecz. https://www.karakter.pl/ksiazki/24-7 Nawet dla zysku już spać nie pozwolą.

  62. Ta dyskusja to jakiś obłęd…..

    Zdefiniować należy podstawę.
    DO CZEGO służy Państwo i KOMU?
    Obywatelom w całości, czy tylko ich części?

    Jeżeli w ramach Państwa, jedynie mniejszość ma z niego korzysci, a większość przerabia się na „wolnych najmitów”, to coś jest nie tak.

    Duże korporacje sa mało efektywne, ale mogą wymusić preferencje i wyprowadzić zyski, uniknąć opodatkowania.
    Małe firmy, można zadusić, bo większość kosztów nałożonych przez lokalne prawo muszą ponieść.
    To pierwsza sprawa.

    Druga, znacznie ważniejsza, to że jedynym motorem wzrostu jest popyt wewnętrzny związany z wysokością płac w danej gospodarce.
    Ich duszenie, zmuszenie do zaciągania kredytów, w dłuższej perspektywie jest zabójcze dla gospodarki kraju.
    Ludzie nie kupują, firmy nie inwestują, bo nie ma kto kupić……

    Wszystkie kraje rozwinięte, o wysokim stopniu zamożności, maja wysokie podatki i redystrybucję, ale i wysokie płace.
    Tymczasem, lansuje się odwrotną tezę, nie mającą pokrycia w realiach.

    Proszę mi wskazać kraj o niskich podatkach, płacach, redystrybucji, który jednocześnie jest bogaty.

  63. @jasny gwint
    21 czerwca o godz. 10:38 2267

    Dobre!
    Niektórzy – choćby i znani z EN PASSANT „nudziarze i bałamutnicy” – czasami i może skłonni są niechętnie przyznać, że za PRL-u sporo ludzi – i to z bardzo różnych środowisk – chodziło do teatru i oglądało świetne spektakle w Teatrze Telewizji. Cóż z tego – przecież wszyscy spali…

    A tu takie stwierdzenie:

    „… sen okazuje się jednym z ostatnich przyczółków buntu i wolności jednostki. Śpijcie spokojnie!”

    Naiwnością jest także – według tych mało rozgarniętych internautów, którzy z kulturą – szczególnie tą wyższą – zawsze byli na bakier, wierzyć, ze ktokolwiek czytał wtedy KULTURĘ, LITERATURĘ, ŻYCIE LITERACKIE, FILM, FILM NA ŚWIECIE, LITERATURĘ NA ŚWIECIE, DIALOG, że o znakomitych wówczas POLITYCE, FORUM i TYGODNIKU POWSZECHNYM nawet nie wspomnę. Ogromne nakłady tych czasopism rozchodziły się na pniu – często spod lady – bo po prostu… w aptekach brakowało w tamtych czasach środków nasennych…

    Natomiast zgadzam się absolutnie, że blog Passenta to teraz wyjątkowe badziewie i chłam – z komentarzami jego Gospodarza włącznie…
    No, ale ten nadzwyczaj bojowy ostatnio oportunista – i jego prąca wszelkimi metodami na szkło córka – mają jednak swoich oddanych wielbicieli…

  64. @ Art63
    Dla mnie z kolei to jest zupełnie nowa informacja, że „zawsze panowała zgoda, że redystrybucja jest na poziomie 30-40%”. Ale może nie dosłyszałem, zwłaszcza w środowiskach liberalnych.

    „Abdykacja” to było oczywiście z moje strony przerysowanie, ale niestety ten „neoliberalizm” ma taką sławę i twarz, i jest to uzasadnione zarówno praktyką, jak i retoryką. A stosunki pracy są chyba tego najdramatyczniejszym praktycznym wyrazem. Skrajne nadużywanie „śmieciówek”, alergiczny wręcz stosunek do związków zawodowych włącznie z realnym prześladowaniem, no i przedmiotowa retoryka o „środkach wytwórczych”, które są tylko balastem. Zresztą to jest praktyka samobójcza, dla samych pracodawców, bo w końcu barierą rozwoju będzie, po części już jest, brak wykwalifikowanych i lojalnych pracowników.

    Poza tym niepotrzebnie się czepiasz Gospodarza. Pan Celiński zawsze był klasycznym socjaldemokratą, który opowiadał się zawsze za wolnym rynkiem i swobodą gospodarczą, ale jak to podkreślają socjaldemokracji w ramach cywilizowanych standardów i minimalnej socjalnej odpowiedzialności. Sam krytykuję tego Pana w paru innych sprawach, ale akurat tutaj trudno jemu robić zarzuty lewactwa oraz tęsknot pokomunistycznych. Pamiętam na przykład przed laty zgodną dyskusję z panem Celińskim na temat konieczności wprowadzenia płatności studiów.

    Neoliberalizm się skompromitował globalnie a wyrażenie wobec niego krytyki nie oznacza postulatu likwidacji wolnego rynku czy chęci wprowadzenia komunizmu.

  65. Cudowne dziecko Ameryki Jeffrey Sach, 34 letni chlystek (wtedy) bez doswiadczenia zawodowego poza swymi akademickimi fantazjami zostal wynajety perzez G Soros i wyslany do Polski w 1990 aby przedstawic swoj cudowny plan zniszczenia polskiej gopsodarki.

    To cudowne dziecko opisalo swa polska przygode w „end of poverty”.

    W mieszkaniu korowca Kuronia spotkal sie z Kuroniem, Michnikiem i Gemyrkiem. Trojka ekonomicznych analfabetow i kanibali.

    Po przedstawieniu planu zniszczenia polskiej gospodarki Kuron oswiadczyl ze ***nic z tego nie rozumie ale popiera w calosci***. Podobnie zareagowali Gemyrek i Michnik.

    Ta trojka blaznnow ponosi glowna odpowiedzialnoc z zniszczenie polskiej gospodarki, utrate 6 milionow miejsc pracy i konsekwencje w postaci 27 juz deficytow budzetu i praktycznej bankrupcji ZUS. Zaden z tych bandytow ani pozostali korowcy-solidarnosciowcy nie zostali pociagnieci do odpowiedzialnosci. A powinno sie im poobcinac lby.

    Dopoki nie bedzie rozliczania bydlo bedzie sie pchalo do koryta skad beda mogli tylko niszczyc.

  66. takei-butei 21 czerwca o godz. 9:00 2259
    =======================================
    W poprzednim temacie jest dla Ciebie przesyłka, do skomentowania.

  67. @snakeinweb,

    Nie tylko zgoda. Redystrybucja była i jest praktyką. 70% polskiego budżetu od zawsze to tzw. „inwestycje w człowieka”.

    Obawiam się też, że realne podziały w kraju wyglądają inaczej niż się to wydaje wrogom „neoliberalizmu”. Zwalcza go jedynie partia Razem ze swoimi 2% poparcia, a pochwala go 40% obywatel (N +PO) i paradoksalnie całe chłopstwo, czyli PiS+PSL.

    Polska wieś jest największym rajem podatkowym w Europie – spróbuj teorię redystrybucji zastosować do chłopskich majątków:) Na razie na wieś trafiają dopłaty (25mld), „pińcset”(18mld?) i fundusze strukturalne (…) a państwo nawet nie zna przychodów gospodarstw. Obszary wiejskie, na których mieszka ok. 35% obywateli, wytwarzają 2-3% PKB. To jest najważniejsza przyczyna naszego nieszczęścia, bowiem rządzący nie mogą zaprzestać transferów i zadłużania nas wszystkich bez utraty władzy, a ich bazą wyborczą jest wieś i tzw. „Polska proboszczów”.

    Umowy „śmieciowe” dotyczą w Polsce mniej niż 5% pracujących. Powinny być i są zwalczane w miejscach, w których używa się ich niezgodnie z przeznaczeniem, czyli w zakładach pracy do stanowisk robotniczych.

  68. @snakeinweb
    21 czerwca o godz. 11:57
    ,,Neoliberalizm się skompromitował globalnie a wyrażenie wobec niego krytyki nie oznacza postulatu likwidacji wolnego rynku* czy chęci wprowadzenia komunizmu.”
    Zadziwiające – arcykapłan neoliberalizmu czyli A. Greenspan, gdy był żegnany to dostawała same laurki ,,człowiek-instytucja” bla, bla bla…Gdy w 2008r neoliberlizm bankrutował zdołał wydusić z siebie, że ,,w jego modelu był błąd”. Tyle papież a jego polscy akolici? Nic z tego ,,to państwo zawiniło” przemówiła wyrocznia o końskiej twarzy, która sprywatyzowała państwową Telekomunikację sprzedając ją France Telekom (też państwowemu). To, że się to nie zawaliło jest tylko zmowy…pardon: umowy, że wszyscy ratujemy się metodą ,,na barona Munchhausena” – sami wyciągając się za włosy z bagna. Rak nadal ma sie dobrze.
    * co ten ,,wolny rynek”? Bo dla mnie zwykłe oszustwo a dla matołków odurzonych neoliberalizmem ich MIT. Nie ma wolnego rynku – zawsze jest coś co jego ,,wolność” reguluje. W 1817r odbyła się debata w brytyjskim parlamencie ograniczająca pracę dzieci do lat 7 (lub 12) do tylko 12 godzin dziennie. Zwolennicy wolnego rynku argumentowali, że jest to bezprecedensowy zamach rządu na wolność gospodarczą jak i wolność osobistą dzieci. Tyle o ,,wolnym rynku”. To cos takiego jak ,,demokratyczna Rosja”.

  69. Z wywiadu Daniego Rodrika dla Rafała Wosia „Jak uciec z peryferiów”

    „Wielkim nieszczęściem krajów na dorobku jest i było nadmierne zaufanie do wielkich ekonomicznych ideologii. A zwłaszcza do wolnorynkowej ortodoksji, która głosi, że jest uniwersalna recepta – ujęta w tzw. konsensie waszyngtońskim – na gospodarczy sukces. Wystarczy tylko wyrugować państwo z gospodarki, odsunąć od niej szkodliwych polityków, postawić na rynek oraz technokratów z międzynarodowych instytucji finansowych, wytrzymać opór ludu, a efekty na pewno przyjdą. Ten sposób myślenia był, niestety, w ostatnich dwóch–trzech dekadach zdecydowanie zbyt silny. Zwłaszcza w krajach słabo i średnio rozwiniętych. W Ameryce Łacińskiej przez całe lata 80. i 90. XX w. rządzący karnie stosowali się do zaleceń MFW i Banku Światowego. Znosili bariery handlowe, likwidowali kontrolę cen, prywatyzowali przedsiębiorstwa publiczne, a rynki pracy były tak elastyczne, jak to tylko możliwe. Jednocześnie tamtejsze gospodarki nigdy jakoś nie potrafiły przyspieszyć, poziom inwestycji prywatnych pozostawał niski, a kwestii biedy oraz nierówności nie udało się nikomu rozwiązać….

    … daleko posunięta rezygnacja z ekonomicznego protekcjonizmu przyniosła wielu krajom na dorobku bardzo negatywne skutki. I to właśnie w ostatnich dwóch, trzech dekadach. Szczególnie niebezpieczna okazała się przedwczesna deindustrializacja, wygaszanie przemysłu.

    … Bo uprzemysłowienie to był kluczowy etap w rozwoju państw kapitalistycznych. Coś jakby fundament, na którym zbudowano dobrobyt bogatego Zachodu. I nie tylko sam dobrobyt. Uprzemysłowienie stworzyło podstawy pod rozwój panującego tam ustroju zwanego liberalną demokracją”.

    PS.
    Dani Rodrik, jeden z najważniejszych współczesnych ekonomistów. Pracuje na Uniwersytecie Harvarda. Uznanie zyskał w połowie lat 90. XX w. jako jeden z pierwszych krytyków globalizacji i konsensu waszyngtońskiego.

  70. Jak już będziemy tacy efektywni, produktywni, zrobotyzowani- bi juz jesteśmy nawiasem mówiąc tą neoliberalną propagandą zindoktrynowani- to pozostanie tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, KTO TO KUPI?

    Nasi neoliberałowie skrzętnie unikają odpowiedzi na to konkretne pytanie.

    Gołodupcy z III świata?
    Za pensje typu 2$ dziennie?

    Pomimo zastrzeżeń do formacji zwanej Paranoja i S..syństwo, muszę przyznać, że mają zarys sensownego pomysłu na gospodarkę.
    Morawiecki musi jedynie ją dopracować, rozbić na etapy, dobrac mechanizmy.
    Bo diagnoza jest słuszna.

    Jeszcze przez kilka lat, Państwo będzie wydawać spore fundusze na infrastrukturę i składać zamówienia budżetowe, kontrakty rządowe.
    W tych przetargach wystarczy umieścić zapis wymagający wysokich płac i zatrudnienia pracowników na etatach.
    Część zysku przedsiębiorców spadnie, ale wpływy budżetowe wzrosną.
    Choćby ze względu na wzrost popytu krajowego.
    Ucywilizować rynek pracy można dość prostymi metodami.

  71. Cytat z artykułu wybitnego ekonomisty amerykańskiego Josepha E. Stiglitza „Is there a Post-Washington Consensus Consensus?”:

    „Kraje, które jako jedne z pierwszych zastosowały sie do zaleceń Konsensusu – takie jak Boliwia – ciągle pytają: „We have felt the pain, when do we get the gain?””

    Tekst ukazał się w 2008 roku jako rozdział czwarty książki „The Washington Consensus Reconsidered: Towards a New Global Governance” (Narcís Serra i Joseph E. Stiglitz).
    Można go znaleźć na stronach internetowych Columbia University w Nowym Jorku.

  72. http://independenttrader.pl/bezwarunkowy-dochod-gwarantowany.html#comments

    Warto prześledzić dyskusję na ten sam temat.
    W zasadzie, używają tam wszelkich argumentów.
    Najważniejszy jest indywidualny zysk.
    a ludzie?
    Cóż……

    W każdym razie, część z tamtych dyskutantów dorobiła się sporych pieniędzy.
    Niewielu na produkcji, sporo na naiwności bliźnich i manipulacjach opodatkowaniem.
    W każdym razie, pouczające….

  73. Art63
    21 czerwca o godz. 10:11 2263

    No, to takie własnie jest dobre gospodarowanie w Polsce: jest zadłużenie, ludzie wyjeżdżają za granicę za chlebem i sobie chwalą, opieka społeczna płaci niepracującym, zabiera się forsę z OFE, wydłuża wiek emerytalny, w szpitalach nie czeka się na operacje, no, raj. Czemu ci ludzie są niezadowoleni?

  74. Ok. Czyli banki są systemem wprowadzającym pieniądz w organizm społeczny. Czemu nie znaleźć innego mechanizmu? Czemu nie miałby to być bezwzględny dochód gwarantowany? Jakiś grosz wystarczający na tanie mieszkanie, ubranie, żywność, parę książek i piwko?
    Co jest złego w tym że państwo gwarantuje swoim obywatelom jakiś minimalny ale godny status życiowy? Co jest złego w tym że obywatel ma zapewniony start społeczny? Że nie musi się stresować, dołować brakiem pracy? Stratą pracy? Że zlikwidowane zostanie armia urzędników? ZUSy, emerytury? Przepisy?
    Co jest złego w rozwiązaniu, które gwarantuje ci podstawową wolność. Że już tylko od ciebie zależy czy ci się będzie chciało pracować na luksusy, zagraniczne podróże, spełnianie swoich marzeń? Co jest złego w tym że ludzie będą chodzić do pracy nie dlatego że będą do tego zmuszeni a dlatego że to będzie po prostu prosty sposób na zdobycie fikuśnych rzeczy, fikuśnych zabawek, rozrywek?
    Co jest złego w tym że ludzi będzie bardzo ciężko do czegoś zmusić? Skłócić?
    Co jest złego w tym że pracodawca będzie musiał być bardziej miły dla pracowników, którzy będą mogli się łatwo wypiąć? Z drugiej strony czemu się bać o to że pracodawcy nie będą mieć pracowników. Może powstaną inne rozwiązania. Np. jakieś spółdzielnie, gdzie każdy będzie dbać o zakład?

    To tu jest problem. Mózgi większości ludzi zostały już zaprogramowane przez System. Nie widzą że możliwe są inne rozwiązania. Że obecny „socjał” to celowa parodia, mająca z jednej strony uzależnić a z drugiej strony wywoływać odruch sprzeciwu.

    Ale przede wszystkim ludziom zostało wpojone jedno: Moja praca, tylko dla mnie. Nie dam innym. A jest tak tylko dlatego bo w istocie są pewni inni, bankierzy, którzy mają przywilej na zabieranie owoców pracy. Dlatego zostaje tak mało. Że każdy się boi to utracić. I nikt nie myśli jak wielkie bogactwo jest tak naprawdę wypracowane. Jak wiele PRACY muszą włożyć bankierzy by to ukraść, by trzymać ludzi w strachu. W tym prymitywnym systemie Własności
    =========

    Niezły kawałek z dłuższego tekstu….

    Człowiek jest programowalny.
    Cybernetyka społeczna, albo warunkowanie kulturowe.
    Inne informacje na wejściu, inny człowiek….

  75. @wiesiek59, grzerysz, jakowalski – wykonujecie tytaniczną pracę i życzę Wam, aby to nie była praca syzyfowa.

  76. Art63
    21 czerwca o godz. 10:11 2263

    Najpierw: cieszę się, że sobie chwalisz wyjazd za granicę. Indywidualnie na pewno odniosłeś sukces. Po wtóre: nie ganię liberalizmu.

    Jednak patrzę od strony relacji między tymi milionami zaradnych, przedsiębiorczych, młodych ludzi, którzy wyjechali za chlebem, a państwem.

    Trzy miliony wyjechało, a to oznacza: 3 mln mniej chlebów do upieczenia, 3 mln mniej par butów, 3 mln mniej koszul itd. Słowem, miliardy niekupionych w Polsce produktów, a więc skutek: zwijanie się gospodarki, zadłużanie, większe podatki itp., wyludnianie wsi, miasteczek, upadek drobnego przemysłu…

    To jedno, a drugie: wystawki, czyli śmieci zwożone z Zachodu, miliony ton śmieci, Szczerze szanuję wystawkowiczów, to ludzie ciężkiej pracy. Chwała im.

    Ale – mój przykład – rower, Holender wyrzucił na śmietnik, Polak wziął i przywiózł, ja kupiłem. Za 400 zł. doskonały rower aluminiowy, za taki polski nowy produkt bym musiał zapłacić ok. 3 tys. Ten holenderski rower będzie mi służyć 10 lat. Jest naprawdę rewelacyjny.

    A teraz: cała moja gmina jeździ nie na polskich nowych rowerach, ale z wystawek. Wszyscy jak jeden mąż. A lodówki, a pralki, a telewizory, a AUTA, a kosiarki, a meble, a odzież…

    Te wyrzucone przez Zachód produkty są świetne, dlatego je tu kupujemy za grosze. Cała Polska od morza po Sudety wzdłuż granicy niemieckiej tym jeździ, tego używa, nieliczni kupują nowe i też na ogół na Zachodzie… W porządku. Brawo, ale jakie to ma skutki dla gospodarki Polski, a jakie dla Zachodu. Tu się kurczymy jako kraj, tam rozkwitają.

    Skąd więc pieniądze na podatki? Co pozostaje, jak nie głównie zadłużanie kraju, a potem już niebawem zasiłki, jak ci ludzie wypracują emerytury, opłaty na służbę zdrowia, szkolnictwo. Polska ściągnie z ciebie forsę, jeśli tu wrócisz…

    A koszty społeczne? Rozbite rodziny? Ucieczka młodzieży, coraz więcej starców?

    Indywidualnie zyskaliśmy. Nigdy w PRL-u na taki doskonały rower z holenderskiego śmietnika bym sobie nie pozwolił, nigdy na tak dobrą pralkę, którą wyrzucił Niemiec, itd. Ale co zyskał kraj? Bilion długu, który sobie rośnie?

  77. takei-butei
    21 czerwca o godz. 15:05
    „Indywidualnie zyskaliśmy. Nigdy w PRL-u na taki doskonały rower z holenderskiego śmietnika bym sobie nie pozwolił, nigdy na tak dobrą pralkę, którą wyrzucił Niemiec, itd. Ale co zyskał kraj? Bilion długu, który sobie rośnie?”
    I tu tkwi właśnie sedno problemu – zamiast myślenia kategoriami MY dominować zaczęło patrzenie na wszystko przez pryzmat JA.
    JA się nażarłem zatem nie ma głodu,
    JA mam pracę zatem nie ma bezrobocia,
    JA mieszkam w okazałej willi zatem nie ma bezdomnych,
    JA zarabiam 10; 20; 50; 100 tys. zł/m-c ( wg wyboru) więc jak można nie mieć żadnych oszczędności ?
    Kosek, ( bohater jednej z cyklu Powieści Piastowskich K. Bunscha ) mając do wyboru niepewną karierę w grodzie a pozostanie z rodzną zadecydował :
    „Ostaję z wami – rzekł Kosek
    Z grupą ostajesz – rzekł stary Sapek”
    Wiesiek59, grzerysz, jakowalski , jatakże i jeszcze inni zwani „sierotami po PRL-u” i jak widać także Ty jesteśmy jak Kosek a może z racji wieku jak stary Sapek ( dziadek Koska ).

  78. Art
    1. Przecież już pisałem, że reguła jest taka, że w kapitalizmie mniejszość, czyli na ogół mniej niż 10% populacji, odnosi sukces materialny, ale kosztem wyzysku a więc i zubożenia większości, czyli co najmniej 90% społeczeństwa.
    2. Rolnictwo wytwarza w krajach bardziej rozwiniętych bardzo mały odsetek nominalnego PKB, ale to nie znaczy, że rolnictwo jest tam bez znaczenia, jako że PKB jest przecież tylko miarą aktywności na rynku, a więc w dzisiejszych czasach miarą poziomu aktywności spekulantów. Tak więc PKB nie ma dziś już praktycznie nic wspólnego z realną gospodarką.
    3. Skąd wpadłeś na ten pomysł, że dług państwowy rośnie wraz z zamożnością obywateli, bowiem główna jego część to dług państwa wobec własnego banku centralnego, który stanowi zabezpieczenie emisji pieniądza? Jezuici by nie wymyślili lepszej kazuistyki. Prawda jest zaś taka, że nawet jeśli pieniądz emituje niezależny od rządu bank centralny, to państwo wcale nie musi od tego banku pożyczać, jako że może się ono otrzymywać ze swoich własnych dochodów, na przykład z podatków. Poza tym, to dawno temu Karol Marks stwierdził w swym, jakże wciąż aktualnym dziele „Walki Klasowe we Francji”, że rządy państw kapitalistycznych (nie ważne tu jest jakiej orientacji – od socjaldemokracji i „zielonych” po konserwatystów i liberałów) zadłużają się w prywatnych bankach czyli na tzw. rynku finansowym (w przypadku rządu RP u bankierów zagranicznych) tylko dla tego, że te rządy są zależne od bankierów, a nie ma przecież dla bankierów lepszego dłużnika niż rząd, który przecież zawsze spłaca swoje długi pieniędzmi podatników.

  79. @kaesjot
    21 czerwca o godz. 15:02 2285

    „… życzę Wam, aby to nie była praca syzyfowa”.

    Oczywiście, że jest i będzie to praca syzyfowa.
    Nie przypominam sobie ANI JEDNEGO PRZYPADKU z jakiegokolwiek blogu POLITYKI aby ktoś przyznał, że argumenty drugiej strony – choćby były niepodważalne – go przekonują.
    Nie ma takiej możliwości.

  80. Takei
    1. Racja – miliony Polaków zmuszonych do emigracji z Polski oznacza zapaść polskiej gospodarki, i to nie tylko, tak jak ty to wyjaśniasz, z powodu mniejszego popytu, ale przed wszystkim dla tego, że te miliony, które z Polski ostatnio wyjechały, to są na ogól ludzie młodzi, zdrowi, wykształceni i chętni do pracy, czyli inaczej ci, którzy ciągną kraj do przodu, a zostali w Polsce głównie starzy, chorzy, osoby bez realnych kwalifikacji (urzędnicy, mundurowi, księża etc.), czyli ci, którzy ciągną kraj do tyłu. Stad też to nawet nie bezrobocie, ale spowodowana przez to bezrobocie emigracja, jest największą klęską, jakiej Polska doznała od momentu jej powstania, klęską większą niż nawet rozbiory czy też niemiecka okupacja i zniszczenia w czasie II WŚ.
    2. Od lat jeżdżę po Polsce i generalnie po Europie (od Cypru po Portugalię i od Grecji i Włoch po Danię i Szwecję) używanymi samochodami, „odziedziczonymi” po Niemcach (choć produkcji japońskiej a nie niemieckiej) i jestem generalnie z tych samochodów bardzo zadowolony, ale to przecież oznacza, że nie kupię samochodu produkowanego w Polsce przez Polaków, przez co moje pieniądze zamiast zostać w Polsce, emigrują do Niemiec a pośrednio do Japonii. A samochód zmieniam co mniej więcej 5 lat i kupuję nie najtańszy, czyli w cenie co najmniej 5-10 tys. euro. Może to nie jest dużo, ale przemnóżmy to przez miliony podobnych transakcji.
    3. A tymczasem dług zagraniczny Polski osiągnął właśnie, według Focus Economics, około 70% PKB, czyli około 700 mld dolarów USA (PKB Polski wynosi obecnie, według CIA, ok. 1000 mld dolarów USA). Przypominam, ze dług „gierkowski”, o którym w swoim czasie było tak wiele słychać, wynosił zaledwie około 20 mld dolarów USA.
    4. Mundurowi są po to, aby ochraniać rząd, a dokładnej elity władzy, ale w stosunku do zwykłego obywatela to reprezentują oni na ogól postawę agresywną. Ilu Polaków obronili w okresie od roku 1918 polscy żołnierze? Praktycznie żadnego, jako że Polska przegrała w tym czasie praktycznie wszystkie wojny poza tą z roku 1920 (a i wtedy wygrała ona głównie dzięki pomocy Zachodu, wystraszonego wówczas eksportem bolszewizmu do siebie), a zabili sporo, choćby podczas majowego zamachu stanu Piłsudskiego. Policja zaś na ogół karze, a nie chroni zwykłych obywateli.

  81. @snakeinweb
    20 czerwca o godz. 15:45 2229
    „Mów za siebie jak głosujesz na tę hołotę z telewizji.”– głosowałem na ludzi z list wyborczych najlepiej jak umiałem. Nie wspominałem o głosowaniu na „hołotę z telewizji” ani nie wypowiadałem się w imieniu wszystkich. Nie wiem skąd ta supozycja.

    „Tylko ludzie wolni mający wolny wybór są za swoje wybory odpowiedzialni. Polacy w Polsce nie mają na władze żadnego realnego wpływu i nie są w Sejmie ani jednym posłem reprezentowani.”

    Chyba abstrahujesz od rzeczywistości. Czyżbyśmy byli zmuszani do czegoś w zakresie wyborów parlamentarnych (chyba poprzez propagandę/PR ?). Mamy pewien system (demokracja się nazywał) i wg pewnych zasad wybieramy przedstawicieli, którzy po wybraniu robią różne rzeczy, niekoniecznie te do których z pasją się zobowiązywali. Ale ty zdaje się negujesz wszystko i wszystkich, a nie wskazałeś co byłoby tym wymarzonym sposobem wyłaniania najlepszych reprezentantów społeczeństwa obywatelskiego ( trudno mi używac pojęcia naród kiedy stało się tak nieostre ostanio) i jak do tego doprowadzić. Dowodem na to, że „Polacy w Polsce” mają realny wpływ na władze jest to, że rządzi PIS ( chociaż bonus, który im się przydarzył z tytułu metody Hondta był wyjątkowo duży i niesprawiedliwy – otrzymali mandaty na które glosowali zwolennicy Lewicy i Korwina Mikke – taka metoda), a wcześniej rządziłą PO-PSL.

    Daleki jestem od zadowolenia z istniejącego stanu rzeczy (system wyborczy), tylko nie lubię uprawiania krytykanctwa w sytuacji kiedy nie widać rozwiązania lepszego (może JOWy lub sytem mieszany) . W latach 30-tych Niemcy wybrali sobie demokratycznie kanclerza, który następnie rozwiązał partie opozycyjne, a ich członków wsadził do więzień i obozów koncenracyjnych. Czyli w trakcie meczu zmienił dyscyplinę z piłki nożnej na rzut oszczepem, a że sędziego nie było (bo kibole go wyprowadzili poza boisko) – nie miał kto odgwizdać faulu.
    Ustawa, która umożliwiła dalsze zmiany w Niemczech od 1933 nazywała się „Gesetz zur Behebung der Not von Volk und Reich” / „Ermächtigungsgesetz” Czyli mniej więcej: ustawa wyłączajaca imposybilizm – nadająca prerogatywy ( „Ustawa likwidująca biedę Narodu i Rzeszy”). Nazwy ustaw już wtedy były ujmujące i dlatego podaję w oryginale.

    Fragment z Wikipedii (wersja angielska):
    „… Aby uwolnić się od tego uzależnienia (od koalicjanta ), Hitler polecił gabinetowi, na jego pierwszym posiedzeniu po wyborach w dniu 15 marca, opracować plany ustawy uprawniającej („Ermächtigungsgesetz”), która dałaby gabinetowi władzę ustawodawczą przez cztery lata. Naziści opracowali ustawę pozwalającą na uzyskanie pełnej władzy politycznej, bez potrzeby wsparcia ze strony większości w Reichstagu i bez konieczności targowania się z ich koalicjantami.” Tylko 5 paragrafów – bardzo interesujące. Polecam.

    Jak z tego wynika demokracja nie jest idealnym ustrojem, nawet gdy jej reguły są przestrzegane, a wtedy w Niemczech nie były. 🙁 Każdy układ rządzący stara się zagarnąć jak najwięcej władzy i dlatego są potrzebne zabezpieczenia. Taka zachłanna jest już natura ludzka.

    „Nie ma odpowiedzialności bez wolności.” – nie rozumiem tego hasła w tym kontekscie. Odpowiedzialność wynika ze świadomości konsekwencji swoich decyzji w tym finansowych i karnych. Jak nakłonić do odpowiedzialności wyborców ? Jak ją egzekwować ?

    Vertrauen ist gut aber Konrole besser. (Bundesverfassungsgericht )
    Zaufanie jest dobre ale kontrola lepsza, że pozwolę sobie odpowiedzieć przysłowiem na twoje hasło. 🙂

    Jak widzisz mam świadomość tego, że kartka wyborcza może wiele zmienić, więc tym bardziej nie rozumiem twojego egzaltowanego komentarza.

  82. Kaesjot (21 czerwca o godz. 15:02 2285)
    Ktoś tę prace musi wykonać… I nie ma tu znaczenia, że entuzjaści neoliberalizmu nigdy otwarcie nie przyznają się do klęski swej szalonej ideologii.

  83. Zetus
    Zrozum, że mamy obecnie tylko demokrację fasadową, a więc w wyniku wyborów zmieniają się tylko osoby będące na świeczniku, ale nie elity władzy (patrz teoria elit Pareto). Socjaldemokraci europejscy, tacy jak Gospodarz tego blogu, są zaś w swej naiwności ducha wciąż zwolennikami owej fasadowej demokracji parlamentarnej i w jej ramach starają się przeprowadzić reformy społeczne, na ogół jednak tylko połowicznie oraz w interesie kapitału, a nie ludzi pracy i stąd odchodzą oni obecnie w niebyt. Nic też ich nie nauczyła (ani też Ciebie) lekcja chilijska, czyli ze wciąż nie rozumieją oni że nie da się zreformować kapitalizmu, a już na pewno metodami parlamentarnymi. Podobną klęskę lewica tradycyjnego czyli socjaldemokratycznego typu poniosła ostatnio w Wenezueli i Brazylii – znów ponieważ naiwnie myśleli oni, że tamtejszy kapitalizm da się naprawić metodami parlamentarnymi, zgodnie z burżuazyjnymi, a więc preferującymi kapitał, konstytucjami odpowiednio Wenezueli i Brazylii.

  84. @jakowalski
    21 czerwca o godz. 16:23 2290

    ” Ilu Polaków obronili w okresie od roku 1918 polscy żołnierze? Praktycznie żadnego, jako że Polska przegrała w tym czasie praktycznie wszystkie wojny poza tą z roku 1920 (a i wtedy wygrała ona głównie dzięki pomocy Zachodu, wystraszonego wówczas eksportem bolszewizmu do siebie)…

    Jednak wtedy wygrała ona głównie dzięki błędom strony bolszewickiej…

  85. Wiesiek
    1. Ja też uważam, że nie ma nic złego w tym że państwo gwarantuje swoim obywatelom jakiś minimalny ale godny status życiowy, że obywatel ma zapewniony start społeczny, że nie musi się on stresować i dołować brakiem pracy albo jej utratą. Nie widzę też nic złego w tym, że zlikwidowana zostanie armia urzędników, te rożne ZUS-y, emerytury i inne absurdalne urzędy i przepisy, a wprowadzona zostanie na ich miejsce pensja obywatelska dla każdego obywatela. Nie widzę więc nic złego w rozwiązaniu, które gwarantuje mi podstawową wolność, to, że już tylko ode mnie będzie zależeć to, czy mi się będzie chciało pracować na luksusy, zagraniczne podróże i spełnianie innych moich marzeń. Nie widzę także nic złego w tym że ludzie będą chodzić do pracy nie dlatego że będą do tego zmuszeni a dlatego że to będzie po prostu prosty sposób na zdobycie fikuśnych rzeczy, fikuśnych zabawek, rozrywek i na spędzenie czasu. Nie widzę też nic złego w tym że ludzi będzie bardzo ciężko do czegoś zmusić czy też skłócić, że tzw. pracodawca będzie musiał być bardziej miły dla pracowników, którzy będą mogli się mu łatwo wypiąć? Z drugiej strony, to dlaczego mam się bać o to że tzw. pracodawcy nie będą mieć pracowników? Może powstaną inne rozwiązania, na przykład pełna automatyzacja produkcji i dystrybucji dóbr materialnych?
    2. Też uważam, że państwo ma sens wtedy i tylko wtedy, jeżeli ludziom w nim mieszkającym, a szczególnie jego obywatelom, żyje się lepiej w tymże państwie niż bez niego. Państwo ma więc tylko wtedy sens, jeśli większości swoich obywateli daje ono więcej niż im zabiera – niekoniecznie od razu w pieniądzu, jako że może być to też n.p. poczucie bezpieczeństwa albo wspólnoty.
    3. Poza naftowymi emiratami i rajami podatkowymi to nie ma przecież na świecie państwa o niskich podatkach, niskich płacach i niskiej redystrybucji, które jednocześnie byłoby bogate.

  86. @takei-butei
    Ale co zyskał kraj? Bilion długu, który sobie rośnie?”

    I to jest wina liberałów? Licznik z ostrzeżeniem o niebezpiecznym zadłużaniu się Polski postawił jak wiemy akurat Balcerowicz.
    Po drugie zapomniałeś podaći ile poza „szrotem”, w którym jak czytam lubują się ostatnio przede wszystkim beneficjenci 500+, wpływa do Polski Euro, dolarów, funtów itd…od tych, którzy pracują za granicą i tworzą w ten sposób stanowiska pracy
    Tylko zamiast zazdrościć komuś, że teraz w Polsce z tych pieniędzy buduje dom, wypoczywa w SPA trzeba myśleć. że dzięki temu ileś osób nie będzie musiało wyjeżdżać.
    Komunizm zdechł ponieważ Polska była zadłużonym bankrutem, niezdolnym do spłacania długów.

  87. Grzerysz (21 czerwca o godz. 16:35 2294)
    Tak, bolszewicy za bardzo rozciągnęli wtedy swoje linie zaopatrzenia i błędnie ocenili oni reakcję polskich robotników na ich wejście do Polski, jako że polskim robotnikom nie uśmiechał się wówczas powrót Rosjan, kojarzonych przez nich z carskim aparatem przemocy, który wciąż oni dobrze pamiętali.

  88. Przypatrzmy się, co się działo ostatnio na świecie.

    Kolorowe rewolucje- inspirowane lub nie- jako główny powód miały
    – spekulacją spowodowany wzrost cen żywności
    -obcięcie do niej dopłat rządowych
    -bezczelność skorumpowanej oligarchii okradającej kraj
    -brak pracy i perspektyw dla młodych
    -naciski banków na programy zaciskania pasa społeczeństwom

    Za każdym razem, dochodziło do kryteriów ulicznych, obalania rządów, marginalizacji starych i powstawania nowych partii politycznych.
    Czy w ciągu ostatnich lat zmieniła się jakoś sytuacja?
    Poza ratowaniem banków pieniędzmi podatnika, w zasadzie nic.

    Krajom Południa doszedł jedynie problem z uciekinierami i spadek wpływów z turystyki, zamachy terrorystyczne, pogłębienie się biedy.
    Krajom Zachodu, przyrosło zadłużenie.
    Jedynie Północ trzyma się mocno, z niskim zadłużeniem i bezrobociem.

    Wysoko opłacani eksperci i politycy, muszą coś wymyślić.
    Inaczej, zastąpi ich ktoś kto wyłoni się z tłumu wściekłych.
    SYSTEM nam się wali…..

  89. Witold
    21 czerwca o godz. 16:48 2296

    W szczytowym okresie, wpływało do Polski jakieś 10 miliardów euro.
    Systematycznie od kilku lat wpływ spada, jak czytałem.
    Te pięć milionów Polaków ukorzeniło się w wielu krajach, ściągnęło rodziny, założyło biznesy, pobudowało się nawet.
    Oni już nie wrócą……

    Jakie są koszty takiego trendu, też obliczono.
    Utrata jednego podatnika, kosztuje nas 60 000 rocznie- średnio tyle ściąga z niego za pomocą różnych fiskalnych sztuczek Państwo.

    Generalizując, dobrze rządzone państwo ma dodatni bilans emigracyjny, źle- zły.
    I to może być jedno z ważniejszych kryteriów oceny rzadów i polityków.

    Żeby było śmieszniej, takie autokracje jak Turcja, Rosja, Białoruś, mają dodatni.
    Większość demokracji ma ujemny.

  90. @jakowalski
    21 czerwca o godz. 16:51 2297

    „Tak, bolszewicy za bardzo rozciągnęli wtedy swoje linie zaopatrzenia i błędnie ocenili oni reakcję polskich robotników na ich wejście do Polski…”

    Miałem głównie na myśli dwie sprawy:

    1) Dowódca Frontu Południowego Jegorow, mający w swoim składzie słynną Armię Konną Budionnego, zaangażował się w walki o Lwów i sabotował (mając poparcie komisarza Frontu Stalina) decyzje Moskwy przekazania Armii Konnej pod rozkazy Tuchaczewskiego, który parł na Warszawę,

    2) Dowództwo IV Armii – stacjonujące w Ciechanowie – zbyt szybko spanikowało po dość przypadkowym ataku polskiego Pułku Ułanów z Armii generała Sikorskiego i zniszczyło swoją radiostację. Spowodowało to paraliż pozbawionej łączności IV Armii.

  91. Witold
    21 czerwca o godz. 16:48 2296

    Ale ja nie o to pytam po raz trzeci, a o to: Czy komunie opłacało się dawać ludziom pracę i nie płacić zasiłków? Czy liberalizmowi opłaca się zabierać ludziom pracę i dawać im zasiłki?

    Teraz gmina (a więc i ty) daje na zasiłki 30 % swego budżetu, zasiłki dla niepracujących. Nie pracuje, ale dostaje. Za komuny przynajmniej pracował. Nie oceniam, ale pytam o sens takiej metody.

    Wygląda na to, że zapytam o to samo jeszcze kilka razy.

  92. jakowalski
    21 czerwca o godz. 16:23 2290

    Tak samo piszę, obserwując to, co dzieje się wokół mnie.

    Jednak Żołnierze Września i potem walczący z Niemcami na Wschodzi i Zachodzie ginęli naprawdę, dzięki nim jest Polska, a więc i ty, i ja.

  93. B.trafna ocena Petru . Jednak gdyby dziś miały odbyć się wybory,
    głosowałabym ponownie na niego, gdyż :
    1. Nie wymagam erudycji, bardziej cenię ekonomiczne myślenie. Ufam, że Petru nie podnosiłby płacy minimalnej w tempie przekraczającym wzrost wydajności pracy i nie zrobiłby programu socjalnego nie mając na to finansowania. A to właśnie zrobił „inteligent z Żoliborza” – Kaczyński. Przy wszystkich brakach – on nie jest p o w i a t o w y.
    2. Nie przewidział kursu franka – zgoda, ale nie jest wróżem ani Sorosem.Gdy Bank Światowy zasugerował Polsce wprowadzenie OFE, Petru był smarkatym asystentem prof.Balcerowicza i nie decydował. „Wszyscy daliśmy się uwieść OFE” – powiedział niedawno prof.Belka.
    Zresztą Petru ewoluuje : w jego kampanii wyborczej OFE były już dobrowolne ! /co nie przeszkodziło mu walić w PO jak w bęben za „kradzież oszczędności Polaków”/.
    3.Sprawia wrażenie kulturalnego i życzliwego ludziom faceta. Jakoś
    sobie nie wyobrażam, żeby jego ugrupowanie tak postponowało opozycję, jak to się dzieje obecnie za poduszczeniem Kaczyńskiego.
    Fajnie, gdy przywódca jest dowcipny, bardzo żle – gdy jest śmieszny.
    Może się król memów ogarnie ? Petru zaledwie rok temu zaczął w partii oraz jako poseł i codziennie się uczy.
    Mnie i moim znajomym najbardziej podoba się posłanka Lubnauer. Taką premierkę chciałabym mieć.

  94. Witold
    1. Zadłużenie zagraniczne Polski wynosiło w roku 1990 około 46 mld USD a więc wzrosło one one w ostatniej dekadzie PRL-u o zalewie 22 mld USD (z 24 mld w roku 1980), a dziś wynosi no około 700 mld USD, czyli że za rządów neoliberałów z PO, SLD i PiSu wzrosło ono o ponad 659 mld USD. To jest już nie wzrost, a eksplozja długu. 🙁
    2. Poza tym, to co Balcerowicz może zaproponować w celu rozwiązania problemu naszego zadłużenia zagranicznego? Podwyżkę opodatkowania ludzi pracy i drastyczną redukcję wydatków z budżetu, co musi przecież spowodować wpadnięcie polskiej gospodarki w kolejną głęboką recesję i zapewne także kolejny wybuch niezadowolenia społecznego, który zmieść może nie tylko obecne rządy, ale także i zachwiać fundamentami kapitalizmu w Polsce. Stąd tez nawet zachodni bankierzy nie popierają dziś Balcerowicza, eksmitując go niejako na Ukrainę, aby tam prowadził on swoje neoliberalne eksperymenty na żywym ciele tamtejszej gospodarki. A o długach Gierka więcej tu: tygodnikprzeglad.pl/pawel-bozyk-zaklamywanie-prawdy-o-dlugach-gierka/
    3. Już ci tłumaczyłem, że w Polsce nigdy nie było komunizmu, że poza „Demokratyczną Kampuczą” Pola Pota i Rosją Radziecką z krótkiego epizodu komunizmu wojennego to nie znam żadnego innego państwa komunistycznego, jako że nawet ustroju Komuny Paryskiej nie można uznać za komunizm podobnie jak ustroju, który panował w niektórych, rządzonych przez skrajną lewicę, miastach Hiszpanii podczas wojny domowej pod koniec lat 1930, jako że to były tylko próby zbudowania społeczeństwa bezklasowego, które jednak nie wyszły, z braku czasu, poza fazę wstępnych eksperymentów (podobnie jak bolszewickie rządy na Węgrzech i w Bawarii zaraz po zakończeniu I WŚ).
    4. Jeśli więc według ciebie Polska Ludowa, z jej zalewie nieco ponad 20 miliardami dolarów USA długu zagranicznego była „zadłużonym bankrutem, niezdolnym do spłacania długów”, to co powiesz o obecnej Polsce, z jej zagranicznym długiem przekraczającym 700 miliardów dolarów USA i wciąż rosnącym?

  95. kaesjot
    21 czerwca o godz. 15:46 2287

    Na myślenie o dobru całości Polaków raczej nie ma szans. Każdy drze w swoją stronę, bo inaczej się nie da, gdyż Państwo traktuje nas jak wroga.

    Państwo jednak potrzebne mu pieniądze wydrze od każdego indywidualnie tak czy siak, nasz zysk może okazać się pozorny.

    Osobiście zaczyna mi to wisieć: może i to dobrze, że Polska staje się usługownią Zachodu, w tym także seksualną. Tu wzdłuż granicy nie bez powodu pełno kobiet przy drogach sprzedaje Niemcom swoje usługi seksualne. Nie potępiam tego, trzeba wszak żyć. Najpierw trzeba żyć.

    Być może z usług i zwożenia śmieci oraz pracy młodzieży na Zachodzie można zbudować naszą nową Polskę… Nie wiem… Rower wyrzucony na śmietnik na Zachodzie jest rewelacyjny, jeżdżę nim dla samej przyjemności jeżdżenia, nie mogąc się nadziwić, czemu tak znakomity rower niewymagający żadnych napraw, resorowany itp. – ktoś po prostu wyrzucił. No, ale dzięki temu ja go mam za grosze. A to, ze w Polsce musi paść przemysł, trudno…

  96. Grzerysz
    Racja – wielkim nieszczęściem krajów na dorobku jest i było nadmierne zaufanie do wielkich ekonomicznych ideologii, a zwłaszcza do wolnorynkowej ortodoksji, która głosi, że jest ona uniwersalną receptą – ujętą w tzw. konsensie waszyngtońskim – na gospodarczy sukces. Wystarczy według niej tylko wyrugować państwo z gospodarki, odsunąć od niej szkodliwych polityków, postawić na rynek oraz technokratów z międzynarodowych instytucji finansowych, wytrzymać opór ludu, a efekty na pewno przyjdą. Ten sposób myślenia był, niestety, w ostatnich dwóch–trzech dekadach zdecydowanie zbyt silny, a zwłaszcza w krajach słabo i średnio rozwiniętych. W Ameryce Łacińskiej przez całe lata 1980. i 1990. rządzący karnie stosowali się do zaleceń MFW i Banku Światowego: znosili bariery handlowe, likwidowali kontrolę cen, prywatyzowali przedsiębiorstwa publiczne, a rynki pracy były tak elastyczne, jak to tylko możliwe, ale jednocześnie tamtejsze gospodarki nigdy jakoś nie potrafiły przyspieszyć, poziom inwestycji prywatnych pozostawał niski, a kwestii biedy oraz nierówności nie udało się nikomu rozwiązać…

  97. @takei-butei
    21 czerwca o godz. 17:41 2302

    „Jednak Żołnierze Września i potem walczący z Niemcami na Wschodzi i Zachodzie ginęli naprawdę, dzięki nim jest Polska, a więc i ty, i ja”.

    Niewątpliwie masz rację ale trzeba pamiętać, że Niemców pokonali jednak Rosjanie, Amerykanie i Brytyjczycy.

  98. Takei
    W Emiratach, za najlepszych czasów, to podobno szejkowie porzucali na parkingach centrów handlowych samochody marki Rolls-Royce ponieważ miały one pełne popielniczki. A z kolei to, co dla mnie jest śmieciem, jest skarbem dla nurków śmietnikowych, którzy w Polsce są coraz bardziej widoczni, także i na moim (i Prezesa także) Żoliborzu. Takie są paradoksy kapitalizmu…

  99. Sławczan
    Tak – nie ma wolnego rynku, a zawsze jest coś co jego ,,wolność” reguluje. W 1817r odbyła się przecież debata w brytyjskim parlamencie ograniczająca pracę dzieci do lat 7 (lub 12) do tylko 12 godzin dziennie. Zwolennicy wolnego rynku argumentowali wówczas, że jest to bezprecedensowy zamach rządu na wolność gospodarczą jak i wolność osobistą dzieci. Tyle o ,,wolnym rynku”. To coś takiego jak ów „Wolny Najmita” z wiersza Konopnickiej.

  100. Snakeinweb
    1. Akurat tu się z tobą zgadzam, że neoliberalizm się skompromitował globalnie a wyrażanie wobec niego krytyki nie oznacza postulatu likwidacji wolnego rynku czy też chęci wprowadzenia komunizmu.
    2. Nigdy nie pisałem, że w „komunie” (w znaczeniu „w PRL-u”) było fajnie i bogato, ale przyszedł liberalizm i wszystko zepsuł, ale że transformacja w wydaniu Balcerowicza była wpadnięciem z deszczu pod rynnę.

  101. @ Art63

    Trochę manipulujesz liczbami na rzecz „neoliberalizmu”. Tylko .Nowoczesną można od biedy zakwalifikować do pozy neoliberalnej. Wieś to jest obszar ukrytej nędzy, który tylko dzięki „socjalistycznym” transferom trzyma się przy życiu. Problemem są rzeczywiście te nieliczne produktywne gospodarstwa, które faktycznie powinny być zrównane w statusie z przedsiębiorstwem, ale jest to trudne, bo należałoby ustalić podziały „klasowe” na wsi.

    Ze śmieciówkami też coś kręcisz, chociaż zauważyłem w necie, że to kręcenie jest bardzo powszechne. Wszystko zależy kto i jak liczy. Jak liczą związki przedsiębiorców to im zwykle wychodzi z pól miliona takich umów. A związkom zawodowym wychodzi 3,5 miliona umów. Według badań Dziennika Gazeta Prawna wyszło ok 1,6 miliona umów. Mówiąc szczerze to ostatnie wyliczenie wydaje mi się najbardziej wiarygodne, bo i gazeta poważna, a sposób interpretacji umów „śmieciowych” został dosyć wyraźnie wyjaśniony. Dla jednych umowa śmieciowa to jest ta wąska umowa o dzieło. Dla innych każda umowa, która nie jest stała i bezterminowa, a więc nie daje pracownikom poczucia pewności zatrudnienia. Niektórzy liczą też umowy śmieciowe tylko dla firm liczących od 9 pracowników wzwyż.

    Generalnie jednak, mówiąc o „neoliberalizmie” mówimy o pewnej retoryce i idei. W Polsce mamy system strasznie chaotyczny, zróżnicowany, wręcz bałaganiarski i zapuszczony. Są obszary skansenów postkomunistycznych pełnych obciążeń strukturalnych i absurdalnych przywilejów, często przeregulowane i skorumpowane (np. sektor państwowy, urzędowy, po części wieś) a z drugiej strony obszary wolnej amerykanki i niemal dziczy (małe i średnie przedsiębiorstwa, również wieś, szara strefa, samozatrudnienia śmieciowe). Tak naprawdę niektóre obszary wymagałyby regulacyjnego ucywilizowania, a inne znacznego zderegulowania, a generalnie powinno to wszystko podlec pewnemu ujednoliceniu, uproszczeniu i standaryzacji w imię choćby równości traktowania i ogólnej przejrzystości. Zamiast tego widzimy tendencję do dalszego komplikowania, co widać choćby po zamiarze wprowadzenie zupełnie innych systemów podatkowych dla banków i sieci handlowych.

  102. @jakowalski
    21 czerwca o godz. 17:56 2306

    „… wolnorynkowej ortodoksji, która głosi, że jest ona uniwersalną receptą – ujętą w tzw. konsensie waszyngtońskim – na gospodarczy sukces”.

    Tak, „We have felt the pain, when do we get the gain?”…

  103. Witold
    Tylko w kapitalizmie możliwa jest taka sytuacja jak dziś w Polsce, czyli że w magazynach znajdują się olbrzymie ilości niesprzedanych materiałów budowlanych, w miastach jest sporo pustych placów z pozwoleniami na zabudowę, firmy budowlane i handlarze mają w swych magazynach liczne niewykorzystane maszyny budowlane, sporo budowlańców jest bezrobotnych, a jednocześnie istnieje powszechny głód mieszkań. Po prostu gospodarka kapitalistyczna jest gospodarką niedoborów – niedoboru miejsc pracy, niedoboru pieniądza wśród ludzi pracy a przed wszystkim gospodarką niedoboru popytu.

  104. Grzerysz (21 czerwca o godz. 18:05 2312)
    To samo obserwuję nie tylko u nas, ale nawet i w Australii.

  105. Witold
    21 czerwca o godz. 16:48 2296
    „I to jest wina liberałów? Licznik z ostrzeżeniem o niebezpiecznym zadłużaniu się Polski postawił jak wiemy akurat Balcerowicz.”

    Bardzo celny przykład, dobitnie pokazujący, że Balcerowicz to taki strażak – piroman – najpierw wzniecił pożar a teraz na alam dzwoni.

  106. Mazur
    1. Obecne państwo jest opresyjne w stosunku do zwykłych obywateli, jako że ma ono charakter wyraźnie klasowy, a więc opodatkowuje ono pracę, a nie zyski z kapitału, aby utrzymać za to swój aparat represji – głównie policje jawne i tajne.
    2. Poza tym, to bez naszego górnictwa skazani byśmy byli na zależność od zagranicznych, głównie zachodnich kompanii naftowych, które dyktowały by nam takie ceny za ich ropę i gaz, jakie by dla nich były korzystne, a to znaczy, że płacilibyśmy znacznie więcej nie tylko z benzynę (etylinę) i olej napędowy, ale też za energię elektryczną i ciepło (c.o.).
    2. Pokaz mi przykład państwa, w którym socjalizm zapędził by ubogich w biedę. Oczekuję na konkretne dane.

  107. @kaesjot
    21 czerwca o godz. 18:11 2315

    Mówiąc elegancko: diabeł się w ornat ubrał i ogonem na mszę dzwoni…

  108. jakowalski
    21 czerwca o godz. 18:02 2308

    Paradoksy? No, oby w takim razie więcej takich paradoksów. Chyba oby.

    Ciekawi mnie sprawa prostytucji, która świetnie się rozwija. Dodam, że nie potępiam, bo żyć trzeba nawet kosztem sprzedaży swego ciała.

    Ciekawi mnie za względu na p. Celińskiego, zwolennika (jak i ja) feminizmu. Otóż, na pewno p. Celiński czytał „Zbrodnię i karę”. Musiał więc wiedzieć, że jego walka skończy się także i tym, że mnóstwo Polek będzie musiało ze względów ekonomicznych, bytowych sprzedawać swoje ciało. Czemu mimo tej wiedzy nadal walczył, czyżby cel uświęcał środki? Naprawdę?

  109. Takei
    Polscy żołnierze niewątpliwie ginęli na frontach II WŚ, ale nam Polakom nic z tego przecież nie przyszło, no może poza ofiarą żołnierzy I i II Armii LWP, dziś uważanych za niemalże zdrajców.

  110. Takei
    W kapitalizmie liczy się tylko zysk, a metody jego uzyskania są oceniane tylko z punktu widzenia relacji efektów do nakładów, w myśl maksymy pecunia non olet.
    Pozdrawiam

  111. @ zetus1

    Możesz tutaj 1000 razy zaklinać, że mamy wybór i demokrację, ale demokracja w w swoich zasadach bardzo prosty system i bez spełnienia podstawowych zasad demokratycznych nie ma prawa zadziałać i być traktowana jako system demokratyczny. Te zasady są proste i są zdefiniowane bardzo wyraźnie w prawie i w podręcznikach. Pisze o tym również bardzo przejrzyście Komisja Wenecka w Kodeksie Dobrej Praktyki w Sprawach Wyborczych.

    Najprościej jądro demokracji przedstawia Artykuł 25 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, który tutaj dla ciebie specjalnie zacytuję:

    Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (Dz. U. z 1977 r. nr 38, poz. 167) – Złożone do podpisu w Nowym Jorku dnia 16 grudnia 1966 r.

    Artykuł 25
    Każdy obywatel ma prawo i możliwości, bez żadnej dyskryminacji, o której mowa w artykule 2, i bez nieuzasadnionych ograniczeń:

    a) uczestniczenia w kierowaniu sprawami publicznymi bezpośrednio lub za pośrednictwem swobodnie wybranych przedstawicieli;

    b) korzystania z czynnego i biernego prawa wyborczego w rzetelnych wyborach, przeprowadzanych okresowo, opartych na głosowaniu powszechnym, równym i tajnym, gwarantujących wyborcom swobodne wyrażenie woli;

    c) dostępu do służby publicznej w swoim kraju na ogólnych zasadach równości.

    Zatem jeżeli obywatel nie dysponuje wolnością korzystania z biernego i czynnego prawa wyborczego, czyli nie ma swobody indywidualnie lub grupowo kandydować w wyborach do Sejmu oraz wybierać w sposób wolny swoich rzeczywistych reprezentantów, to wybory z definicji nie są ani powszechne, ani wolne i równe, a więc z definicji nie są demokratyczne.

    A w Polsce żaden obywatel nie ma fizycznej możliwości zgłosić bez pozwolenia jakieś koncesjonowanej scentralizowanej partyjnej sitwy swojej kandydatury w wyborach do Sejmu, jak również nie ma możliwości wyboru kogokolwiek, kto nie został mianowany przez wspomniane gangsterskie sitwy. A więc nie ma wolnego wyboru. Może tylko zatwierdzać te gangsterskie sitwy, które pokrewne medialne mafie z sobie tylko znanych powodów będą łaskawe pokazać w warszawskiej telewizji.

    I to absolutnie wystarczy do dyskwalifikacji tego systemu demokratycznego. A ja, który nie mam w domu telewizji i nie mam zamiaru głosować na żaden partyjny ryj, który pokażą mi w telewizji nie mam żadnego wyboru, a wybrać lokalnych kandydatów z mojego regionu bez związki z tymi medialnymi kreaturami nie mogę, bo ordynacja mi to uniemożliwia.

    Więc proszę mi nie gadać, że w Polsce jest demokracja i że naród tę hołotę z telewizora wybiera, bo naród może dziś tak jak w komunie tylko zatwierdzać tych cyngli, których sobie wybiorą do usług bonzowie mafii partyjnych z koncesją na występy w mafijnej telewizji.

    Tylko to nie jest żadna demokracja a dyktatura nomenklatur partyjnych, nieco zretuszowana wersja „centralizmu demokratycznego” odziedziczonego z komuny.

    Nie ma psów idealnych. Jeden szczeka lepiej inny gorzej. Ale żaden nie będzie psem i nie będzie szczekał w ogóle, jeśli akurat nie jest psem tylko kotem.

    Nie ma również idealnych demokracji. Jedna działa lepiej, inna gorzej. Ale żadna nie będzie działała w ogóle, jeśli akurat nie jest demokracją w ogóle, tylko jest zakamuflowaną dyktaturą nomenklatur partyjnych w której obywatele nie wybierają swoich tylko zatwierdzają ich kandydatów.

  112. Snake
    A co powiesz na to, że że z Konstytucji Rzeczypospolitej usunięto prawo do pracy, mimo że obywatelom Polski to prawo wciąż formalnie przysługuje, jako że zagwarantowane jest ono przez Międzynarodową Konwencję przyznającą im to prawo, czyli przez International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights, którą to Konwencję Polska podpisała 2 marca 1967 roku a ratyfikowała 18 marca 1977 roku?

  113. jakowalski
    21 czerwca o godz. 18:20 2319

    Kto i kogo uważa niemal za zdrajcę, to inna rzecz. Liczy się to, że żołnierze nie zawiedli i dziś też nie zawiodą. Za to trzeba ich cenić, także materialnie.

  114. jakowalski
    21 czerwca o godz. 18:23 2320

    Ale ten zysk nie może przesłaniać najmniej dwóch rzeczy: 1) biedacy mogą się zbuntować i wybić wszystkich, których uznają za winnych. Np. gdzie dziś polska arystokracja czy szlachta itp. A chłopstwo przez wieki wyzyskiwane w sposób nieludzki, traktowane ja zwierzęta jednak jest.

    2) Państwo w pewnym momencie musi uzyskać potrzebne mu pieniądze, np. jeśli już nie będzie mogło się zadłużać, to oskubie obywateli tak czy siak. Ma mnóstwo sposobów, łącznie z wymianą pieniędzy itd. Np. oszczędności w PKO, mój kolega odzyskał zaledwie tyle, że mu starczyło na piwo, a w PRL-u za pieniądze te odłożone na książeczkę mógłby kupić (o ile się nie mylę) pół mieszkania…

    A PO? Jak uzyskała potrzebną mu forsę? Ciach, i z OFE 150 mld. Ciach, i podniesienie wieku emerytalnego. I co? Co mogliśmy począć? Nic. Państwo zawsze ma rację i zawsze zrobi tak, aby ratować Państwo.

    Tak czy siak, myślenie tylko kategoriami indywidualnego zysku kosztem innych wcześniej czy później się zemści. Komuna wymyśliła sprawiedliwość społeczną i cięła bez litości, ostro leciały głowy, ostro kule w łeb… Bez wyjątku, bez sądu…

    Pieniądze więc na pewno nie śmierdzą, ale martwe ciała ludzi zabitych bez sądu – na pewno tak.

    A, nie jestem za odpowiedzialnością zbiorową czy sprawiedliwością społeczną, zdaję sobie tylko sprawę, że ludzkie granice wytrzymałości nie są żelazne.

  115. Ponad ćwierćwiecze okresu „sukcesu transformacji” wyróżnia się mi.in. wyjątkowym wręcz spadkiem wartości dyplomów wyższych uczelni. Niestety , dotyczy to również doktoratów.

    Jak donosi http://wyborcza.pl:

    „Plagiat, owoc chorobliwej ambicji. Germanistka z UWr zwala winę na promotora i… zbyt szczegółową pamięć”.

    Oto część pierwsza artykułu:

    „Nagrodę od 2003 roku przyznaje Niemiecko-Polskie Towarzystwo Uniwersytetu Wrocławskiego, założone przez prof. Norberta Heisiga, lekarza z Hamburga, urodzonego w przedwojennym Breslau. Odbiorcą wyróżnienia w wysokości 20 tys. zł może zostać pracownik naukowy Uniwersytetu Wrocławskiego, autor książki dotyczącej polskiej i niemieckiej kultury, literatury, filozofii, sztuki, historii lub nauk społecznych.

    Na początku 2015 r. dr Joanna Smereka zgłosiła do nagrody swoją książkę. To obszerne, wydane w Lipsku opracowanie poświęcone wrocławskiemu okresowi działalności Henrika Steffensa, XIX-wiecznego pisarza, przyrodnika, filozofa.

    Książkę wrocławianki bardzo dobrze ocenili niemieccy recenzenci i dr Smereka została ogłoszona laureatką trzynastej edycji nagrody Leopoldina. W tym przypadku nieznacznie naruszono regulamin: Smereka skończyła studia i obroniła doktorat na wrocławskiej germanistyce, ale w 2015 r. była już pracownikiem Uniwersytetu Jagiellońskiego. To fakt ważny dla późniejszych wydarzeń.

    Rektor: Wstyd mi było bardzo

    Wyróżnienie jest zwykle wręczane wiosną podczas uroczystego posiedzenia Towarzystwa w Auli Leopoldyńskiej, reprezentacyjnej sali uczelni. Tymczasem na początku kwietnia 2015 r. rektor Uniwersytetu Wrocławskiego dostał informację z Niemiec: w książce są fragmenty przekopiowane z innych opracowań i niezaznaczone jako cytaty, co jest ewidentnym nadużyciem. W związku z powyższym wręczenie nagrody odwołano.

    – Wstyd mi było bardzo – mówi prof. Marek Bojarski, rektor UWr. – Tym bardziej że na uniwersytecie każdy przypadek plagiatu piętnujemy i wyciągamy konsekwencje wobec nieuczciwych pracowników. Tu sprawa miała wymiar międzynarodowy, wstyd jest tym większy.

    Dr Joanna Smereka na piśmie przeprosiła promotora, radę wydziału i uczonych z Niemiec za – jak je nazwała – uchybienia.

    Pierwotnie wydawało się, że władze Uniwersytetu Wrocławskiego formalnie nie mają prawa do ukarania Smereki, bo nie pracowała na uczelni, a książka ukazała się w Niemczech. Rektor Bojarski polecił jednak skontrolowanie jej rozprawy doktorskiej, która była podstawą wyróżnionej publikacji.

    Dziekan Wydziału Filologii prof. Marcin Cieński wyznaczył trzyosobową komisję do zbadania doktoratu Joanny Smereki. – To był sygnał dla strony niemieckiej, że nie ma mowy o zamiataniu sprawy pod dywan – mówi.

    Germanistka obroniła się w 2010 r., a promotorem doktoratu był prof. Wojciech Kunicki, szef Zakładu Historii Literatury Niemieckiej do 1848 roku. Wcześniej kobieta w trzy lata zrobiła studia magisterskie, także pod opieką prof. Kunickiego.

    – Pani Smereka jest pracowita, brała udział w organizacji konferencji międzynarodowych i innych wydarzeń naukowych – mówi Kunicki. – To osoba ambitna, nawet chorobliwie ambitna. Doktorat napisała w trzy lata. Być może w domu wywierano na nią presję, żeby pisać jak najszybciej, aby zwiększyć swoje szanse na pracę na uczelni? Wiedziała, że w tym czasie decyduje się obsada etatu w Instytucie Germanistyki.

    Profesor przyznaje, że już wtedy chciał jak najszybciej zakończyć współpracę z doktorantką. – Nie odpowiadały mi jej pewne cechy osobowościowe wynikające właśnie z przerostu ambicji – mówi”.

  116. Oto część druga tekstu:

    „Samokrytyka promotora

    Ponadtrzystustronicową rozprawę doktorską germaniści z komisji zbadali zdanie po zdaniu. Wskazali kilkaset fragmentów, które pochodziły z innych źródeł i nie zostały oznaczone jako cytaty, a Smereka nie podała ich źródła. To zdania, urywki zdań, sformułowania, a także całe akapity z książek, opracowań i stron internetowych dotyczących Steffensa. W pierwszej części pracy niedozwolone zapożyczenia to 10 proc. objętości tekstu, w drugiej – już 25 proc., a w ostatniej – ok. 80 proc. W raporcie zwrócono uwagę na stosowanie tzw. zabiegów maskujących, czyli m.in. przeplatania fragmentów z wielu źródeł, stosowania synonimów lub parafrazy, rozwijania skrótów.

    Kunicki wystąpił na radzie Wydziału Filologicznego. – To była bardzo emocjonalna samokrytyka. Przeprosił członków rady, że przez jego nieuwagę doszło do tak przykrej sytuacji. Widać było, że bardzo to przeżywa – relacjonuje jeden z członków gremium. – Poza tym zobowiązał się, że honorarium za prowadzenie tego nieszczęsnego doktoratu przeznaczy na stypendia dla dwójki innych doktorantów. To niespotykany gest.

    O okolicznościach odwołania nagrody dla wrocławskiej germanistyki napisał w „Forum Akademickim” prof. Marek Wroński, od lat tropiący przypadki nieuczciwości naukowej. Prof. Kunicki w liście do redakcji „FA”: „Przepraszam środowisko naukowe i oświadczam, że nic nie usprawiedliwia braku mojej troski o jakość pracy pani Joanny Smereki. Niech mój przypadek będzie przestrogą dla wszystkich promotorów…”. Ten list w swojej obronie wykorzysta później Joanna Smereka.

    Prof. Marcin Cieński, dziekan: – Jako promotorzy prac magisterskich i doktorskich musimy mieć zaufanie do ludzi, którzy piszą pod naszą opieką, bo inaczej popadlibyśmy w manię. Jesteśmy w stanie kontrolować pewne zasadnicze rzeczy. Natomiast jeśli osoba pisząca stosuje zabiegi maskujące, to nie jesteśmy w stanie każdego fragmentu zweryfikować.

    Smereka: Bo Niemcy plagiatu nie znaleźli

    Na podstawie raportu rada wydziału rozpoczęła procedurę odebrania stopnia doktora. Poinformowano o tym Centralną Komisję ds. Stopni i Tytułów, Komisję ds. Etyki w Nauce przy PAN oraz samą zainteresowaną.

    – Najpierw pani Smereka złożyła pisma, w których bardzo przeprasza za to, co zrobiła. Po czym stwierdziła, że postępowała uczciwie – mówi dziekan Wydziału Filologicznego. – Mogę przypuszczać, że zorientowała się, że nie skończy się na wstydzie, ale grozi jej utrata stopnia doktora.

    Germanistka nie chce rozmawiać z „Wyborczą”. Zaangażowała prawnika, pisze odwołania od odebrania doktoratu. Co kilka, kilkanaście dni przesyła wyjaśnienia liczące po kilkadziesiąt stron. Przekonuje, że brak zaznaczonych cytatów to jedynie uchybienia natury warsztatowej czy redakcyjnej i wynikają z jej nieporadności. Winą obarcza promotora i powołuje się przy tym na list prof. Kunickiego w „Forum Akademickim”. Przesyła opinie niemieckich wykładowców, którzy w książce plagiatu się nie dopatrzyli.

    Efekt: Komisja PAN stwierdziła, że „sprawa ewentualnego plagiatu nie jest do końca rozstrzygnięta”. Za nieetyczne zachowanie uznała brak odpowiedniego nadzoru ze strony promotora.

    Ugody nie będzie?

    Wrocławianka w swojej obronie używa także opinii psychologa. Przedstawiła zaświadczenie wystawione przez prywatny Instytut Terapii Psychosomatycznej, że od podstawówki ma pamięć ejdetyczną. Jest w stanie szczegółowo zapamiętać spory tekst, który przeczyta lub usłyszy. Cecha, która ułatwia uczenie się, bywa przyczyną problemów. „Trudno jest z zapamiętanych wyobrażeń tworzyć nowe układy i ujmować informacje w innych niż zapamiętane konfiguracje. Może to skutkować trudnością bieżącego rozeznania, jakie informacje są efektem odtwarzania pamięciowego, a jakie tworzenia własnych, nowych sądów i układów treści” – napisano w zaświadczeniu.

    Dziekan Cieński pytany, czy ten argument go przekonuje, rozkłada ręce.

    – Trudno to nawet komentować.

    W ostatnim piśmie do rektora Uniwersytetu Wrocławskiego Smereka zaproponowała polubowne zakończenie sprawy. Książka, od której sprawa się zaczęła, została wycofana ze sprzedaży, więc oczekuje, że uczelnia wyhamuje procedurę zmierzającą do odebrania jej doktoratu.

    – Nie uważam, żeby polubowne rozwiązanie sprawy plagiatu było możliwe – mówi prof. Cieński”.

  117. takei-butei
    21 czerwca o godz. 18:50 2323
    Ja zawsze życzę lekarzom, prawnikom, strażakom, policjantom in złonierzom jak najmniej pracy gdyż nadmiar pracy dla nich jest równoznaczny z bezmiarem nieszczęścia innych ludzi.
    Dlatego też życzę Tobie, sobie i nam wszystkim aby żołnierze nie musieli udowadniać nam swej niezawodności.

  118. Prawo do pracy jest bez sensu, bo oznaczałoby przymus nawiązywania stosunków pracy, a praca przymusowa jest zakazana. Nie każdy może pracować, nie każdy chce pracować lub tworzyć miejsca pracy, nie każdy jest zdolny do pracy. Takie prawo prowadziłoby do absurdów sytuacyjnych. Już lepiej jest zagwarantować jakieś minimum egzystencji bez konieczności tworzenia sztucznych i pozorowanych miejsc pracy.

  119. A najlepszą rzecz zostawiłem na koniec:

    „Historia z RWE

    Latem ub.r. unieważniono doktorat Grzegorza Adamczewskiego, adiunkta z Wydziału Filologicznego UWr. Adamczewski w 2007 r. obronił pracę „Radio Wolna Europa w czasach przełomów”, jej promotorem był prof. Jerzy Jastrzębski.

    Na początku 2012 r. padło podejrzenie, że dr Adamczewski dopuścił się plagiatu w artykule naukowym. To zainspirowało prof. Jastrzębskiego do ponownego sprawdzenia pracy doktorskiej podopiecznego, która już ukazała się w formie książki. Spore fragmenty opracowania zostały żywcem przepisane m.in. z Wikipedii, „Gazety Wyborczej” lub „Rzeczpospolitej”. Aby zatrzeć ślady niedozwolonych zapożyczeń, autor zmieniał początki akapitów lub szyk zdań.

    Adamczewski odszedł z uczelni, jednak dziekan Marcin Cieński rozpoczął procedurę odebrania stopnia naukowego. Wtedy pojawił się problem: doktor wyjechał na stałe za granicę, a powinien być zawiadomiony o postępowaniu.

    Po ustanowieniu tzw. kuratora osoby nieobecnej rada wydziału zdecydowała o unieważnieniu doktoratu”.

    Panie Redaktorze Celiński,

    Dożyliśmy czasów, że prace doktorskie w Polsce tworzy się żywcem przepisując Wikipedię, GAZETĘ WYBORCZĄ i RZECZPOSPOLITĄ…
    To rzeczywiście niesamowity skok cywilizacyjny…

    Gdybym w swoim PRL-owskim liceum pisał wypracowania na poziomie tekstów dzisiejszej WYBORCZEJ tobym dostał dwóję za prostactwo językowe i prymitywizm argumentacji.
    A dzisiaj taka papka kwalifikuje się na doktorat…

  120. @takei-butei
    „Czy komunie opłacało się dawać ludziom pracę i nie płacić zasiłków? Czy liberalizmowi opłaca się zabierać ludziom pracę i dawać im zasiłki?”

    Liberalizm sam z siebie nie daje i nie zabiera pracy. Stwarza warunki i daje wybór oraz szansę przede wszystkim.
    Komuna nie tylko dawała pracę. Tych którzy uchylali się od pracy dla ojczyzny wsadzała do więzienia.
    Jeśli wchodzi o dostęp do pracy to faktycznie największe sukcesy miał faszyzm, w którym praca wręcz „czyniła wolnym”, żadnych zasiłków, a także komunizm jako jeden wielki obóz pracy pod czujnym okiem partyjnych funkcjonariuszy, także żadnych zasiłków., Aktualnie nie ma bezrobotnych z tego co wiem w Korei Płn., ale jakimś dziwnym trafem nikt nie chce do tego raju uciekać.
    Za komuny „głupi” Polacy mając pracy w Polsce pod dostatkiem
    uciekali na Zachód gdzie jak wiadomo szalało bezrobocie, bieda i życie na zasiłku. Ale np. „głupi” Niemcy z Zachodu nie chcieli uciekać na Wschód gdzie przecież czekała na nich praca, do tego braterstwo i rządy klasy robotniczej…i tym podobne bzdury.
    Mam nadzieję, że teraz zrozumiałeś dlaczego nie odpowiadam na populistyczne brednie.

  121. snakeinweb
    21 czerwca o godz. 19:09
    Mylisz prawo z obowiązkiem.
    Prawo obywatela do pracy, oznacza, iż jeśli OBYWATEL CHCE pracować, to PAŃSTWO MUSI mu taką możliwość zapewnić.
    Oczywiście niesprawiedliwe jest to, iż ci co pracują mają tyle samo lub niewiele więcej niz ci niepracujacy.
    Jeśli pracująca mniejszość potrafi wytworzyć tyle, że starczy dla wszystkich to podzielmy sie praca. Zamiast pracować tyle, by wyprodukować tyle, by starczyło dla pracujących i dla bezrobotnych, to niech pracujący pracuję tyle ile trzeba by wytworzyli tyle ile im potrzeba i odstąpili miejsce pracy tym , na których musieli dodatkowo pracować.
    Napiłes się ile potrzebujesz ustąp miejsca przy studni innym a nie napełniaj dodatkowo swoich butrlek, wiader i beczek, podczas gdy inni umierają z pragnienia.

  122. Witold
    21 czerwca o godz. 19:25 2330

    Ale nie odpowiedziałeś mi na moje pytania! Ja pytam o opłacalność stosowanej metody. Pytam o opłacalność dawania ludziom forsy za darmo (liberalizm) i dawania ludziom forsy za pracę (PRL). Podaję fakty: 30 % budżetu gminy na zasiłki (np. ponad 160 dzieci – obiady). To ty także dopłacasz do tych zasiłków. Te 30 % to konkretne pieniądze. Twoje też. Tobie zabrane, tobie człowiekowi pracującemu i dane człowiekowi niepracującemu.

    Nie pytam o faszyzm, o Koreę Płn., o ZSRR. Pytam o OPŁACALNOŚĆ wyżej określonej sprawy, opłacalność w Polsce.

  123. Witold
    21 czerwca o godz. 16:48 2296

    To ładnie, że część emigrantów przywozi forsę do Polski. Czy wziąłeś w swoich rachubach pod uwagę fakt, ile kosztowało wykształcenie tu w Polsce 3 mln ludzi-emigrantów?

    Wykształcenie jednego Polaka to chyba koszt 200 tysięcy. Ile to może być razy 3 mln?

  124. @ kaesjot

    Nie doczytałeś tego co ja napisałem. Takie prawo prowadziłoby do absurdów praktycznych. Oznaczałoby obowiązek tworzenia przez państwo sztucznych miejsc pracy albo narzucania jeszcze bardziej absurdalnych nakazów zatrudniania. To byłaby również praca przymusowa. Umowa o pracę jest klasyczną umową cywilną, w której muszą być dwie strony pracodawcy i pracobiorcy. Przymus takiej umowy choćby dla jednej strony jest w swojej istocie absurdalny.

    Dlatego jest to kiepski pomysł, który nie rozwiązywałby problemów, lecz tworzył nowe problemy. Dużo sensowniejszym i praktyczniejszym jest gwarancja minimum egzystencji w ramach polityki socjalnej.

  125. Witold
    21 czerwca o godz. 19:25 2330

    Zależność jest przecież oczywista.
    Nie ma legalnych źródeł utrzymania się, tworzy się przestępcze podziemie.
    Poziom przestępczości jest wprost proporcjonalny do poziomu biedy i bezrobocia.

    W Polsce, każdy musiał pracować.
    Pensja była skalkulowana tak, by móc się można było samodzielnie utrzymać.
    W efekcie, może nie był to system efektywny z punktu widzenia produktywności, ale z punktu bezpieczeństwa publicznego, jak najbardziej.

    Można na podstawie wyizolowanych elementów oceniać ich efektywność.
    Wynik przy analizie całości, wzajemnych interakcji, będzie całkowicie inny.
    Nawet, ten ekonomiczny.

    Firmy, ich zyski, dochody pracowników, to tylko niewielkie elementy całości funkcjonowania SPOŁECZEŃSTWA.
    Możemy znów wrócić do kategorii potrzeb podstawowych Masłowa.
    Albo, zastanowić się, co bardziej ludziom służy:
    -indywidualizm europejski, jednostka jako priorytet
    czy
    -azjatycki i arabski kolektywizm, jednostka jest jedynie elementem społeczeństwa.
    Trybikiem mającym służyć powodzeniu klanu, plemienia, państwa, i mającym się w razie potrzeby poswięcić dla dobra ogółu.

    Ps.
    Świetne jest porównanie ze studnią.
    Europejczyk zacząłby wodę sprzedawać.
    Arab, racjonować.
    Chińczyk przydzielać tym, którzy umożliwią przetrwanie grupie.

  126. POza tym.

    praca SOCJALIZUJE, uczy współdziałania, powoduje interakcje w grupie, zmusza do kompromisów.

  127. Witold
    21 czerwca o godz. 19:25 2330

    Na Zachodzie po prostu płacą więcej, opłaca się zarabiać tam, a wydawać tu. Natomiast ludzie nie uwzględniają tego, ze w PRL-u zarabiali równie dobrze, jak i na Zachodzie, przecież nie płacili wprost ani za oświatę, ani za służbę zdrowia, ani za kolonie dzieci, wczasy, dostawali deputaty, żywność była dotowana, ani za mieszkania, ani za drogi itd., stypendia socjalne, dotowane obiady na studiach itd. Tanie książki, tania prasa, tanie bilety do kina, teatru itd. Np. dziś za tomik z wierszami musiałbym zapłacić pięć razy więcej, niż wtedy. Poezji w księgarniach było mnóstwo itd. To można traktować jako ekwiwalent zarobków.

    Teraz zarabiają trochę więcej, ale i koszty są większe, choć nadal oświata i służba zdrowia z budżetu państwa.

    Nadal podkreślam, że wisi mi PRL, liberalizm itd. Pytam o realne rzeczy, o fakty, nie o ich ocenę.

  128. takei-butei
    21 czerwca o godz. 17:53
    Pamiętam taką anegdotę amerykańską przeczytaną w tygodniku FORUM prawie 50 lat temu:
    ” Sąsiad do sąsiada – ty trzeci rok jeździsz tym samym samochodem ! Chcesz wywołac kryzys ?”
    Widać holenderskiemu właścicielowi Twego rowera sąsiad powiedział to samo….
    A ja niedawno wyrzuciłem na złom rower, na który 40 lat temu żona mnie złapała a nie był to już wtedy rower nowy – ot stara „damka” marki Bałtyk.
    Produkować, produkować jak najwiecej, co raz to z nowym bajerem, by ludzie wciąż kupowali nowe, by właściciele fabryk je produkujących byli coraz bogatsi.
    A przecież to zwykłe marnotrawstwo surowców i pracy ludziej !
    Kupiony 40 lat temu plastikowy kubeł służy mi do dzisiaj ale kupiona niedawno skladana plastikowa skrzynka po załadowaniu jabłkami rozleciała się, gdy tylko ją uniosłem.
    Widać kiedyś można było a dzisiaj ” to się nie opłaca”.

  129. takei-butei
    21 czerwca o godz. 20:03
    To, o czym piszesz , finansowane było z czegoś, co się zwało, jeśli mnie pamięc nie myli Funduszem Spożycia Zbiorowego.
    Dzięki temu tanie było wszystko to, co każdemu do życia było niezbędne a relatywnie drogie były dobra wtedy uważane za „luksusowe”

  130. wiesiek59
    21 czerwca o godz. 19:54
    To chyba nie Europejczyk zacząłby tę wodę sprzedawać ale rozumiem …..
    Co do reszty, to zgoda.

  131. Takei
    1. Stąd też rozsądni kapitaliści ograniczają wyzysk do granic akceptowanych w danej chwili i w danym miejscu, aby nie dopuścić do kolejnej rewolucji i aby nie doprowadzić do przemęczenia siły roboczej a więc do spadku jej wydajności.
    2. Nawet państwo nie może wydawać więcej niż zarabia, przynajmniej w dłuższym czasie. Inaczej, to dojdzie do takiej sytuacji jak w Zimbabwe, że nie będzie ono miało nawet własnej waluty a jego gospodarka będzie zrujnowana.
    3. OFE to był jeden wielki przekręt, ale to jest temat na osobną dyskusję.
    4. Oczywiście, że myślenie tylko kategoriami indywidualnego zysku kosztem innych wcześniej czy później się zemści.

  132. jakowalski
    21 czerwca o godz. 20:57
    ad 2 – ja bym to ujął inaczej – państwo nie może ROZDZIELIĆ więcej niż jego gospodarka WYTWORZY.

  133. Grzerysz
    Dawno temu, kiedy jeszcze byłem wykładowcą (odpowiednik polskiego adiunkta) na Monash University, to byłem współ-promotorem (co-supervisorem) doktoratu pewnej Polki. Zdziwiło mnie, że nie znając niemieckiego, wystąpiła ona o stypendium na wyjazd do Austrii, do pewnego miasta uniwersyteckiego. Po zbadaniu sprawy zorientowałem się o co jej chodziło – otóż na uniwersytecie w tymże mieście obroniono właśnie pracę doktorską z praktycznie takim samym tytułem, jak tytuł pracy osoby będącej pod moją naukową opieką. Tym razem plagiat się nie udał, ale ilu promotorów postąpiło by tak jak ja? Większość, jak ten na przykład prof. Jastrzębski z Wrocławia, przymknęła by oczy i miała w ten sposób jeszcze jednego promowanego doktora na swym koncie, a więc była by o stopień bliżej do dożywotnej, belwederskiej profesury, a w Australii do tzw. tenure. A ja głupi, z tego zrezygnowałem, w imię jakiejś tam uczciwości…

  134. kaesjot
    21 czerwca o godz. 20:45 2341

    Gdzieś, kiedyś, wyczytałem taki fragmencik, tkwiący w pamięci do dziś.

    Klęska nieurodzaju we Francji, któryś ludwik zamawia dostawy zboża z Polski.
    Czas dostawy, ze trzy tygodnie.
    W międzyczasie, kupcy zaczynają maksymalizować swoje zyski, podnosząc ceny.
    Biedota szturmuje spichrza i młyny.
    Wojsko strzela w ich obronie.
    Kasa płynie…..
    Kilkanaście żaglowców wpływających do portu, łagodzi sytuację.

    Zabawa w manipulowanie cenami, kosztem życia innych, bliżej nieznanych biedaków, w cywilizacji egoistów jest normą.

  135. Nie wiedziałam, że tyle pzprowskich fujar jeszcze żyje. To fascynujące, dlaczego nie załapali się na fruity transformacji?
    Pozdrawiam, zmykam.

  136. Jeszcze jedna prawie- anegdotka.

    Pan Henry Ford swego czasu, podwyższył dniówkę SWOICH pracowników z 1$ do 5$.
    Ot tam, z dnia na dzień.
    Myslał PERSPEKTYWICZNIE.
    Pracownika zarabiającego DUŻO, stać było na zakup jego produkcji.
    No i zyskiwał najbardziej kompetentny z dostepnych zespołów ludzkich na rynku pracy.
    Genialny z punktu jego interesów manewr, mający przełożenie na całe otoczenie,’

    Nawiasem mówiąc, Ford był faszystą prawie.
    W zamian za mieszkania, szkoły, opieke lekarską, dystrybucję przez zakłady żywności, zakładową komunikację, wymagał LOJALNOŚCI wobec siebie i firmy,,,,,,

    Tą drogą zresztą podążało wielu przedsiębiorców, również w Polsce.
    Firma organizowała pracownikom całokształt życia.
    Aż do śmierci.
    Fabrykanci mieli poczucie odpowiedzialności za „swoich” pracowników.

    Współcześni bankierzy nie mają…..

  137. @jakowalski
    „Dawno temu, kiedy jeszcze bylem”…
    królem za siedmioma górami i siedmioma rzekami.
    Jesteś doprawdy słodki w tym swoim samouwielbieniu, a zwłaszcza podziwie dla własnego intelektu i nieomylnych sądów.
    Zupełnie jak @grzerysz. Z jedną różnicą.
    Nie przypominam sobie, by ten wnikliwy krytyk literacki, filmowy i teatralny oraz prasoznawca, pogromca postperelowskiego totalnego BRAKU osiągów w tych dziedzinach chwalił się jakakolwiek karierą naukową, publicystyczną czy tylko zgrzebnie dziennikarską.
    Musi jakiś uzurpator z niego.
    Dobranoc z panem

  138. takei-butei, sztubak – chodzę na manifestacje KODu, mimo iż mam połamany kręgosłup (bynajmniej nie moralny) i nie uważam siebie za „tą część elektoratu, której się udało ”
    Jakim trzeba być ograniczonym, by tak myśleć ? W latach 80-81 działałem w NZSie, który obecnie jest wspominany z powodu pewnego kryminalisty, pełniącego funkcję publiczną,a „ułaskawionego” przed wyrokiem przez tzw. PADa.
    Proszę więc w swych sądach nie uogólniać jak przewodnia siła narodu z wielkim językoznawcą, znanym jako kurdupel.
    jakowalski
    To jest już nie wzrost, a eksplozja długu. 🙁
    Czy jesteś idiotą, czy populistą w stylu dupolizaczy kurdupla ?
    w 1990 roku w przeliczeniu zarabiałem (pracując pod ziemią jako mgr inż, -również w soboty i niedziele) równowartość 88 DM (deutche mark – była kiedyś taka waluta)
    Jak możesz porównywać zadłużenie z tych lat do obecnych ?
    Możesz, bo – albo jesteś ograniczonym dupkiem, albo służysz debilom robiącym wodę z mózgu tzw prostaczkom (to ewangeliczne określenie tępaków, którzy nic nie rozumieją z otaczającej ich rzeczywistości, więc hurmem głosują na tych co im więcej obiecują.
    Życzę super kariery naukowca – wychowawcy młodzieży – z pewnością ONRowskiej

  139. Dziękuję Panu Andrzejowi – prawie zawsze wyraża moje myśli, a pewnie i mojego ojca, który do 1968 roku należał do Demokratów, a legitymację rzucił chamom w twarz, gdy jego przyjaciela wyrzucili z pracy i kazali wyjechać z Polski.
    Teraz prywata – nie mogłem widywać Pana w Metropolitan w Katowicach, czego bardzo żałuję, ponieważ zmuszony byłem ratować życie. Chętnie gratulowałbym Panu świetnych wystąpień w TV oraz radiu i na blogu.
    Cóż, życie ma swoje prawa (a raczej nie życie a śmierć).
    Mam nadzieję, że wartości, które Pan reprezentuje, zwyciężą. 🙂
    Pozdrawiam Pana serdecznie

  140. wiesiek 59
    Masz rację, wielu dawnych fabrykantów (pomijając syndrom „Ziemi obiecanej”), jak również ziemian czuło się odpowiedzialnych za swoich ludzi. Taki etos (prawie jak „taki klimat” mieliśmy), zupełnie wykreślony z polityki historycznej PRL.
    Z jednej strony przychodzi mi do głowy np. warszawski E. Wedel, który chuchał i dmuchał na pracowników (łącznie z fundowaniem kolonii letnich dla ich dzieci), a z drugiej np. Radziwiłł z Nieborowa, który posyłał na własny koszt co zdolniejsze dzieciaki z zasięgu jego „jurysdykcji” do szkół, łącznie ze studiami wyższymi.
    Ale dalibóg, tym bardziej dziś są rozmaite stypendia fundowane ze środków ze społecznych/prywatnych, nie tylko z tzw. państwowej, bo przez podatników wygenerowanej, kiesy.
    Zawsze i wszędzie znajdą się przypadki zatwardziałych nieuków i leni, tumiwisistów i tzw. patologii społecznej „samoodtwarzającej” się niejako w kolejnych pokoleniach, a którym święty boże nie pomoże. W każdym ustroju.
    Nawet w przysłowiowo nadopiekuńczej Szwecji czy Norwegii są menele i bezdomni „z wyboru”.
    Wierzę w ludzkie dobre chęci, ale świata nie zbawisz, nawet Prezes i Naczelnik Polski tego nie dokona (najwyżej jednym odbierze, by dać innym).
    Aż mi wstyd że sadzę takie komunały. Sorry, pardą, przepraszam.

  141. Gorzkie żale skierowane od Ryszarda Petru, przywódcy NOWOCZESNEJ są pozbawione sensu, z prostej przyczyny bo nie mamy armat w naszym mieście,
    jak powiedział burmistrz pewnego miasta Napoleonowi.
    Szanowny Emerytowany Demokrato: taki mamy klimat, lepszych kandydatów na polityków w naszym pięknym kraju nie ma i już. Nawet gdybyśmy zmienili ordynację, wprowadzili okręgi jednomandatowe, jakiekolwiek pomysły na selekcję polityków – będzie to bezskuteczne.

    Potencjał intelektualny nas Polaków mamy , do edukacji się słabo nadający, we łbie ma słabo poukładane, biologicznie jesteśmy słabi, do myślenia sianem tylko zdatni.

    To nie tylko opozycji dotyczy, w klasie rządzącej nie jest lepiej, być może, a moim zdaniem, jeszcze gorzej. Tylko przypadek zrządził że ten „element” rządzący dorwał się do władzy, bo nie było innego na podorędziu, elektorat był w sytuacji jak ci co się urodzili, dopiero co,bo nie mieli innego wyjścia.

    Takiego Grzegorza Schetynę nie przerobi się na orła polityki, nawet jakby zdechł,
    ten , który chciałby to zrobić, z zaledwie wróbelka. Podobnie Panią Kopaczową, nie nauczy się mądrości, nawet gdyby samymi ośmiorniczkami udało się ją karmić.
    Nie mamy wybitnych osobowości, mamy taką przypadłość nie tylko w Polsce, to całego Zachodu dotyczy.

    To z tej patologiczne czynności umysłu, mózgu się bierze, nie odpowiednio karmimy nasze owieczki i baranki, tak, że nawet do rozmnażania się nie nadają.

    Trzeba koniecznie się zastanowić, pomyśleć, jak to odwrócić, zmienić — bo inaczej Chińczycy nas czapkami wypędzą, rozgonią na cztery wiatry, jako nieprzydatny odpad.

  142. @Wiesiek
    „Klęska nieurodzaju we Francji, któryś ludwik zamawia dostawy zboża z Polski.”

    No cóż, szkoda, że „któryś ludwik” nie miał dostępu do „Kariery Nikodema Dyzmy”, to wiedział co by zrobić.
    Ukraińcy chłopi mimo, że Stalin „organizował całokształt życia aż do śmierci” z akcentem na „do śmierci” nie mieli tyle szczęścia co Francuzi od „któregoś ludwika”.

  143. mag
    21 czerwca o godz. 22:23 2351

    Prosty przykład.
    Koszt utrzymania więźnia to 6 000 zł.
    Miesięcznie…..
    Mamy ich jakieś 80 000
    Zmuszenie ich do pracy za powiedzmy 2 000, to już zapewnienie bytu 180 000 ludzi.
    Ta reszta, to niereformowalna patologia.
    Może 1/3 z osadzonych.

    W pięknym, na wskroś kapitalistycznym kraju typu Meksyk, ROCZNIE ginie w walkach gangów 50 000 ludzi.
    W walce o przeżycie, do gangów zmuszonych jest przystąpić kilka milionów.
    Przystąp, albo giń, emigruj, prostytuuj się.
    Pełna wolność wyboru ścieżki.
    Pełen neoliberalizm.
    Jeżeli cokolwiek masz na własność, opodatkuje cię i rząd, i gang.
    Taka jest przestrzeń wolności w kapitalizmie wolnorynkowym.

  144. Witold
    21 czerwca o godz. 22:28 2353

    Może warto ci przypomnieć, że sprawa tyczyła klęski URODZAJU?
    I potrzebny był interwencjonizm państwowy, by nadwyżki zagospodarować i nie dopuścić do zniżki cen, które by spowodowały masowe bankructwa rolników?

    Stabilność i przewidywalność, którą gwarantuje Państwo, to niedoceniany element gospodarki. Nawet kapitalistycznej.
    To się nazywa interwencjonizm panstwowy.
    Myslenie kategoriami długofalowych korzyści i strat.
    Zbankrutują nasi?
    To będziemy musieli kupować u innych, po podyktowanych nam cenach.

  145. Wiesiu 59
    Nie bardzo cię rozumiem, gdy dramatycznie piszesz o walce o przeżycie w kapitalizmie wolnorynkowym, pozbawionym „przestrzeni wolności”, jak w Meksyku.
    Jak się to ma do mojego poprzedniego postu o „dobrych”, przedwojennych, naszych swojskich kapitalistach i ziemianach oraz dywagacji o kapitalizmie z ludzką, np. skandynawską twarzą?
    Szwecja nie jest przecież neoliberalna, rządowe podatki są zajeb… gangi pod kontrolą, a ludzie tamtejsi narzekajo. Nie tylko na imigrantów.

  146. mag
    21 czerwca o godz. 22:53 2356

    W przedwojennej Polsce, DOBRE miejsca pracy Były nieliczne.
    Posada rządowa, kilku fabrykantów, kilka fabryk wybudowanych w ramach rządowych zamówień.
    Jak wygląda rzeczywiście kapitalizm przy nadprodukcji ludzi, pisali nasi pozytywiści.

    sPRYWATYZOWANIE WSZYSTKIEGO BEZ PAŃSTWOWYCH REGULACJI, POWODUJE ODDANIE WŁADZY NAD ŻYCIEM I ŚMIERCIĄ W RĘCE NIELICZNYCH.

    Reszta jest w pełni uzależniona od drgnienia brwi potentata.
    Masz doświadczenia własne z gazety.
    Ekstrapoluj na kraj.
    Nie jest trudno przy odrobinie wiedzy z zakresu psychologii, czy historii stwierdzić, jakie posunięcia zrodzą konkretne skutki.
    Wzorce się powtarzają.

    Do znudzenia można powtarzać frazę, że władza korumpuje, a absolutna korumpuje absolutnie.
    szkoda że nikt nie wyciąga wniosków.
    W psychologii ludzkiej ten wzorzec nie jest do pominięcia, czy bagatelizowania.
    Jest kluczowy.
    Znów mamy polityków czujących się bogami….
    Więc następny etap jest pewny.
    Zderzenie ego.

  147. Witold
    1.Nawet jeśli założymy, że średni koszt wykształcenia jednego Polaka to jest tylko około 60 tys. dolarów czyli nieco mniej niż ćwierć miliona dolarów, to pomnóż sobie te ćwierć miliona dolarów przez trzy miliony Polaków zagranicą w samej tylko Unii, a zobaczysz, ile pieniędzy Polska wydała na pomoc dla bogatszych państw UE finansując kształcenie pracowników dla tychże bogatych państw – członków UE. W moich obliczeniach wziąłem pod uwagę to, że każdy polski uczeń, bez względu na szczebel drabiny edukacyjnej, na którym się znajduje, kosztuje według raportu OEDC „Education at a glance” polskich podatników średnio około 5,6 tys. dolarów rocznie i założyłem, ze średnio uczy się on 10 lat, co jest oczywiście szacunkiem mocno zaniżonym.
    2. Dodajmy do tego jeszcze większe straty spowodowane tym, że co roku te 3 miliony Polaków nie wytwarzają nic w Polsce, a tylko zagranicą. Ponieważ przeciętna płaca w UE wynosi około 2 tys. dolarów USA na miesiąc (reinisfischer.com/average-salary-european-union-2015), to Polacy wytwarzają miesięcznie w samej tylko Unii, ale poza Polska, co najmniej około 6 miliardów dolarów miesięcznie czyli rocznie ponad 70 miliardów dolarów. W rzeczywistości tracimy zaś znacznie więcej, jako że ponieważ średni PKB per capita w Unii wynosi około 35 tys. USD rocznie, to te 3 miliony Polaków pracujące poza Polską wypracowuje dla bogatych państw Unii około około 1,050,000 milionów dolarów USA rocznie, a więc mniej więcej tyle, ile wynosi roczny PKB Polski (1,005,449 mln USD). Dzieje się tak, ponieważ średnia wydajność Polaka poza Polska jest znacznie wyższa niż w Polsce (i stąd też płace są w bogatych państwach Unii znacznie wyższe niż w Polsce).
    2. Liberalizm stwarza warunki i daje wybór oraz szansę bogatym, dobrze urodzonym i pozbawionym moralnych hamulców. Ale co, jeśli nie masz nic, oprócz formalnej wolności, tak jak ów „Wolny Najmita” z wiersza Konopnickiej?
    3. W PRL-u karano za pasożytniczy tryb życia, czyli za to, że ktoś żył na przykład z kradzieży. Nie karano zaś za to, że ktoś nie pracuje, a na przykład jest na utrzymaniu współmałżonka.
    4. Korea Północna jest, jak to stwierdza nawet prozachodnia Wikipedia, państwem neo-feudalnym, quasi-monarchią absolutną, a więc nic dziwnego, z mało kto chce tam pracować.
    5. Za czasów PRL-u, to ponieważ w Polsce,a generalnie w Obozie Radzieckim nie było bezrobocia, to bezrobocie było niskie także i na Zachodzie, a zasiłki tam wysokie, często wyższe niż najniższe zarobki w Polsce. Ale popatrz co się dziś dzieje na Zachodzie, po tym, jak w Polsce i w byłym Obozie Radzieckim wprowadzano znów bezrobocie oraz niskie, wręcz głodowe płace minimalne.
    6. Niemcy z RFN-u nie uciekali do NRD, jako że w RFN-ie nie było wtedy bezrobocia a jak ktoś miał pecha, to zasiłki dla bezrobotnych były tam bardzo wysokie. Ale zobacz, jak bardzo spadły płace realne i zasiłki w obecnych Niemczech i jak wzrosło tam bezrobocie po włączeniu NRD do RFN.
    7. Tak więc to ty jesteś tym, który rozgłasza tu brednie, tyle że (neo)liberalne.

  148. Snake
    1. Umowa o pracę NIE jest klasyczną umową cywilną, jako że jedna strona (tzw. pracodawca, czyli kapitalista) jest w niej o wiele silniejszy ekonomicznie niż druga strona (tzw. pracobiorca, czyli pracownik najemny), a z kolei pracownik najemny jest w kapitalizmie zmuszony taką umowę podpisać, jako ze inaczej nie ma on innego źródła utrzymania, zaś kapitalista nie musi nikogo zatrudniać, jako że może on żyć i to nieźle, z odsetek ze swojego kapitału.
    2. Mylisz prawo DO pracy z przymusem DO jej podjęcia. Prawo do pracy oznacza, że każdy kto chce pracować, powinien otrzymać pracę, a prawo to jest zwarte w Międzynarodowej Konwencji przyznającej Polakom to prawo, czyli w International Covenant on Economic, Social and Cultural Rights, którą to Konwencję Polska podpisała dnia2 marca 1967 roku a ratyfikowała dnia 18 marca 1977 roku.

  149. Mag
    1.Polecam na początek „Publish or Perish” – kwerenda dla hasła „Lech Keller”.
    2. Podałaś tylko dwa wyjątki potwierdzające regułę. Marnie cię na tej polonistyce uczyli, jeśli chodzi o metodę naukową. 😉

  150. Wiesiek
    Zapomniałeś tylko dodać, że kiedy przyszedł kryzys w roku 1930, to ten sam, uprzednio taki dobry dla robotników Henry Ford, drastycznie ograniczył zatrudnienie i płace w swoich fabrykach, jako że alternatywą było wówczas tylko bankructwo. Po prostu Henry Ford robił to, co w danej chwili było dobre dla jego biznesu – raz więc to było zwiększanie zatrudnienia i podwyżki płac, a innym razem zmniejszanie zatrudniania i obniżki płac, jako że w biznesie nie można się kierować sentymentami a tylko trzeźwą kalkulacją.

  151. Witold
    Ukraińskich kułaków (nie mylić z chłopami) Stalin zlikwidował, jako że byli oni wrogami państwa. Podobnie postępują też dziś rządy tzw. państw demokratycznych, w tym szczególnie USA. Tyle, że robią to bardziej dyskretnie, n.p. nie załatwiają oni swych wrogów u siebie, czyli w Ameryce, a na przykład w Polsce albo Pakistanie.

  152. Kaesjot
    Tak – nie można w dłuższym okresie czasu konsumować więcej niż się wyprodukowało. To jest wręcz oczywista oczywistość, ale nie znana (neo)liberałom, którzy żyją ponad stan, tak jakby nie było jutra. Ale może oni mają rację – rozpętają oni może niebawem wojnę nuklearną i tym samym ich długi znikną, tyle że razem z owymi (neo)liberałami…

  153. Z podwyzka u Forda zgadzaloby sie czesciowo. Bo wprawdzie na 5$ dniowka, ale nie z jednego dolara, ale 2,5$. Chodzilo o rynek zbytu dla produkcji, wlasnie zeby pracownicy zaczeli kupowac. Nie dolozyl do tego interesu Ford, bo w latach przed ta podwyzka czas wyprodukowania jednego samochodu zmniejszyl sie z 12h do 93min. Ilokrotnie wzrosla wydajnosc?
    Natomiast jesli chodzi o wspolczesne firmy to wlasciwie wszystkie IT ( niekoniecznie tylko z Silicon Valley) zapewniaja dobre warunki pracy. Wprawdzie nie buduja pracownikom mieszkan zakladowych ( he, he) ani n ie organizuja niskoplatnych kolonii, ale pozwalaja zarobic tak, ze samemu mozna zatroszczyc sie o siebie, a nie czekac na laske p. Forda, czy innych ( bo takich dobrych panow kapitalistow bylo wiecej np. od czekolady Hershey’s, miasteczko „przyzakladowe” to wspanialy skansen komunizmu.) Osobiscie wole od dobrego dziedzica, czy kapitalisty wspolczesna duza firme.
    Naprawde zle warunki pracy sa w malych firmach ktore naogol albo n ie maja pieniedzy na dawanie lepszych zarobkow i warunkow, albo wlasnie ich wlasciciele sa wyzyskiwaczami, tyle ze mniej medialnymi. Nieliczni tam pracownicy nie maja zadnej sily przebicia, a warunki i zabezpieczenia socjalne w McD czy tp sa rajem w porownaniu z tym co np. oferuje firma adwokacka szeregowym pracownikom, albo polski wlasciciel kilkudziesiecioosobowej firmy kontraktorskiej.

  154. @ jakowalski

    Tu jest pełne poplątanie z tymi prawami. Są prawa, które państwo musi dać, albo chronić. Na przykład prawo do szkoły państwo musi dać a nawet uczynić je obowiązkiem szkolnym. Natomiast prawo do życia państwo nie może dać, ale musi je z całej mocy chronić,

    Są jednak prawa, i to jest większość praw, których państwo nie musi dawać, ani nawet szczególnie chronić. Są one dane generalnie, a państwu nie wolno przeszkadzać w ich korzystaniu, nie powinno stawiać żadnych przeszkód a nawet dopilnować by nikt inny nie stawiał temu przeszkód. Takimi prawami jest prawo do pracy czy też te które ja tu ciągle wypominam, czyli prawo wybieralności do Sejmu.

    To że w konstytucji pisze w art. 99.1, że każdy obywatel może zostać wybrany do Sejmu nie oznacza wcale, że państwo ma zapewnić każdemu kto się zgłosi i wyrazi chęci wybranie do Sejmu. Państwo nie może nikomu zakazać lub zablokować możliwości kandydowania w wyborach do Sejmu, oraz nikogo dyskryminować lub uprzywilejowywać w możliwościach wyboru do Sejmu. O to musi się już sam kandydat postarać i poszukać poparcia u wyborców. Wyborcy mogą mu dać mandat, albo mu nie dać. A państwu nic do tego. Państwo nie może zagwarantować nikomu wyboru na posła do Sejmu.

    Z pracą jest podobnie, choć to jest nieco inna sprawa, ale logika jest ta sama. Wszyscy ludzie mają prawo do pracy i jest to również w prawach człowieka wpisane nawet gdy nie jest to w konstytucji zapisane literalnie. Ale pośrednio jest zawarte w wolności do działalności ekonomicznej i do zawierania umów cywilnych. Państwu nie wolno zakazywać nikomu podejmowania pracy, ani utrudniać nikomu szukania i podejmowania pracy. Ale państwo nie jest od tego by załatwić komuś pracę, bo nie ma ku temu kompetencji i nie takie są jego funkcje. Jak już mówiłem, to byłoby wręcz absurdalne. Państwo musiałoby zakładać obozy pracy, czytaj obozy koncentracyjne lub łagry

  155. Kilka złotych myśli Wojciecha Kuczoka po meczu Polska – Ukraina:

    „Polska zagrała słabiej od rywali, a mimo to zdołała wygrać. Próba kluczowa, bo umiejętność wygrywania z lepszymi będzie podstawą naszej egzystencji na tym turnieju….

    To, że za każdym razem, kiedy Ruscy wracają do domu, Polacy się z tego cieszą, jest co najmniej zrozumiałe od września 1993, kiedy podpisano ostateczne wyjście wojsk radzieckich”.

    Tak, umiejętność wygrywania z lepszymi to podstawa egzystencji Wojciecha Kuczoka na polskim rynku…
    Wszystkie chwyty dozwolone. Liczy się sukces – również, a może szczególnie, finansowy…

  156. Ni cóż, żeby zakończyć tę tragiczną w zasadzie dla „tej ziemi” powtórzę za Mickiewiczem:
    „Lepszy na woności kęs byle jaki
    Niż w niewoli przysmaki”
    Tylko ja wiem, że w niewoli nie ma żadnych przysmaków,. Jest brudna micha z ochłapami, łańcuch na szyi, przeciekająca buda i bicie kijem.
    I wy tutaj w większości chcecie za to sprzedać polską wolność.
    Dlatego drogi Arcie63 myślę, że PiS będzie w Polsce rządzićl długo do tzw. usr… śmierci.

  157. Witold
    22 czerwca o godz. 7:51 2368

    Posługujesz się populizmem, twoja rzecz.

    Nie ma żadnej wolności: ani w komunizmie, ani w kapitalizmie, ani w liberalizmie, ani w żadnym innym izmie. Nie ma. Muszą być i są jakieś regulacje. Pierwszą rzeczą, jaką byś zrobił, mając władzę, to zacząłbyś od regulacji, tworzenia praw, przepisów itd. itp.

    Ty – liberał – tak właśnie byś postąpił, od regulacji. Nawet zwierzęta na wolności regulują życie: silniejszy zdobywa terytorium i chroni je, wprowadza swój ład. Tak robią zwierzęta, a cóż dopiero człowiek. Chcesz anarchii? No, chyba że ty anarchista. A, to przepraszam.

    Ja z chłopów pańszczyźnianych, więc mnie wisi każdy izm, bo liczę na siebie i na nikogo innego. Dzięki temu my, chłopi pańszczyźniani, przetrwaliśmy. Upokarzałoby mnie to, gdybym oglądał się na Państwo. Oddaję Państwu to, co należy do Państwa i odczepcie się ode mnie. Ale wolności nie ma i ty byłbyś pierwszy, który by regulował ludzkie działania, gdybyś miał władzę, inaczej zaraz by ci ją zabrali…

    Ale pleć swoje populistyczne bzdety, wolno ci, pleść bzdury ci wolno. Natomiast nie uda ci się ich wprowadzić w życie: na twoje i moje szczęście.

  158. Witold
    22 czerwca o godz. 7:51 2368

    Na wolności nie ma nawet brudnej michy… jest natomiast głód, śmierć dzieci z głodu, brak lekarstw, prawa silniejszego, prawo pięści, anarchia, brak cywilizacji, rządy watażki itd. Świat dostarcza wystarczająco dużo dowodów, ale może sam sprawdzić: jedź do buszu i żyj.

    PO przegrała, bo oszukała ludzi, a ta liberalna partia okazała się maszynką do przegłosowywania praw niszczących ludzkie działania gospodarcze, ale i to było za mało, musiała buchnąć z OFE 150 mld i podnieść wiek emerytalny. Tym się kończy sen liberałów: katastrofą, czyli rządami komuny.

    Cóż, sam tego chciałeś, więc masz PiS u władzy. To na twoje życzenie…

  159. Witold
    22 czerwca o godz. 7:51 2368

    A, chciałem ci przypomnieć, że twoja wymarzona złota wolność w Polsce już była, że to Polacy przećwiczyli na własnej skórze…

    Ten prześliczny, zasobny ogromny kraj Polska miał złotą wolność. Zakończyła się, jak zapewne wiesz, apokalipsą narodową: rozbiory, niewola, okupacje, unicestwienie ślicznego kraju i jego utopii, wybicie inteligencji…

    Nie wierzysz? Zdobądź władzę i sprawdź. Ja już teraz wiem, że twoja złota wolność skończy się i twoją, i moją niewolą, śmiercią na Sybirze czy w komorze gazowej Auschwitz. No, do dzieła…

  160. Jestem nieco starszy od naszego Gospodarza, pomimo to, w temacie „naszych Pań”
    z NOWOCZESNEJ reaguję tak samo: do zakochania mam jeden krok, nie mogę się doczekać na ich występy za szkłem, a chcicę mam wtedy taką, jak występują –
    mam strach, żeby mi się zapalenie odtrzustkowe nie powtórzyło, z tych emocji.
    w ramach części artystycznej proponuję wysłuchanie:
    https://www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=4&cad=rja&uact=8&ved=0ahUKEwiM0YyIhLvNAhVE_ywKHV7_C2MQtwIIMTAD&url=https%3A%2F%2Fwww.youtube.com%2Fwatch%3Fv%3Dx2aWu287qCY&usg=AFQjCNEGRDFLgMGSY8BziJFkvKgb_IAVFg&sig2=lEadCiyqizAbyeJLz_0ZRg

  161. @snakeinweb
    21 czerwca o godz. 18:34

    Myślę, że zgadzam się w 100% z tym co piszesz, tylko ja odnosiłem się do bytu realnego ( tego jak demokracje funkcjonują w różnych realnych państwach), a ty odnosisz się do bytu idealnego ( demokracja w formie idealnej – jaka nie występuje w praktyce). Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych ( dzięki za zacytowanie) wywodzący się z rewolucji francuskiej jest czymś wspaniałym i godnym, ale niestety niestosowanym, a nawet niestosowalnym. Żeby demokracja w postaci, którą sądzę masz na myśli funkcjonowała każdy obywatel musiałby interesować się polityką, analizować programy i zapowiedzi polityków lub kandydatów na parlametarzystów, umieć oceniać konsekwencje ich obietnic wyborczych itd itp…, a tak nie jest. Połowa wyborców nawet nie uczestniczy w wyborach, a ta druga która idzie na wybory nie poświeca temu wiele czasu i wybór często jest przypadkowy.

    Gdzie są ci wspaniali kandydaci na posłów, ci uczciwi, nieprzekupni, mający na celu dobro, równość, sprawiedliwość. Jak ich zdołasz dostrzeć i odróżnić od tych wrednych, oszukańczych, zakłamanych, mających usta pełne frazesów ? Bardzo bym chciał, żeby był program odczytujący takie wielkosci u kandydatów jak:
    – wielkość ego
    – wskaźnik empatii
    – wskaźnik słowotoku
    – zdolność do samodzielnego myślenia
    – wskaźnik uczciwości
    – skłonność do populizmu
    – itd. itp…

    George Carlin o politykach:
    „Jeżeli obywatele są samolubnymi ignorantami to liderzy też są samolubnymi ignorantami. Śmieci na wejściu – śmieci na wyjściu”

    W rezultacie myślę, że nie różnimy się wcale – tylko piszemy o czymś zupełnie innym.

    Z drugiej strony, czy jest sens zajmowania się bytem idealnym skoro kibol wali cię bejsbolem w głowę ? Może zamiast dywagować o ordynacji wyborczej warto sie zastanowić czy następne wybory się odbędą.

    To, że nie masz telewizji w domu jest chwalebne, ale nie możesz abstrahować od tego, że zdecydowana większość ogląda TV i z tego medium czerpie informacje (jakieby kłamliwe one nie były). Twoje rozgorycznie stanem istniejącym podzielam, chociać nie wyrażałbym go tak emocjonalnie. Może pomyśl o tym jak można by to zmienić w kierunku który by bardziej Tobie/nam odpowiadał … bo prawo do zgłoszenia kandydata na posła tego nie zmieni. Mimo to jestem za tym, aby zgłaszać kandydatów na posłów mógł każdy. 🙂 Tylko jakbyś dostał listę z tysiącem kandydatów do wyboru to jak byś wybierał tego właściwego?

    „Więc proszę mi nie gadać, że w Polsce jest demokracja..” – proszę nie używaj takich zwrotów bo przecież nie narzucam niczego, a nawet nie mogę gdybym chciał. Odróżnijmy się od tych „partyjnych ryjów” z TV i prowadźmy kulturalną wymianę poglądów. Gdybyś uważnie odczytał mój poprzedni wpis to wiedziałbyś, że nie ma podstaw by mi to zarzucać.
    Czy w USA jest demokracja? Czy w Niemczech jest demokracja ? Czy w Rosji jest demokracja (suwerenna) ? Czy w Egipcie jest demokracja ? Gdzie jest demokracja o której myślisz ? Nawet Kadafi w Libii uważal sie za najbardziej demokratycznego przywódcę, a „demokrację libijską” za najwyższą formę demokracji.

  162. @Wiesiek59
    „Do znudzenia można powtarzać frazę, że władza korumpuje, a absolutna korumpuje absolutnie.
    szkoda że nikt nie wyciąga wniosków.”

    A kto i jakie miałby wyciągac?

  163. @wiesiek59
    21 czerwca o godz. 17:11
    „Żeby było śmieszniej, takie autokracje jak Turcja, Rosja, Białoruś, mają dodatni ( bilans emigracyjny ). Większość demokracji ma ujemny.”

    Czyżbyś zalecal, żeby Polska szła w ich ślady ?
    Zastanawia mnie Twoje przedstawianie zalet autokracji ( już zdarzyło sie kilkukrotnie – szczególnie w sprawie Białorusi ). Czyżby trend światowy miał i na Ciebie wpływ? Był taki George Bernard Shaw, który wychwalał stalinizm, bo jak się chce to można.
    Turcja – bo sąsiednia wojna
    Rosja – bo sąsiednie Chiny, tam jest sporo miejsca
    Białoruś bo Ukraina
    Tak przypuszczam …

    Wiekszość demokracji ma ujemny bilans? Może Niemcy czy UK albo Francja, które są przerażone napływem imigrantów i uchodźców ? Gdzie są ci Niemcy, którzy wyemigrowali za chlebem na Białoruś, Rosję lub do Turcji?
    Chyba mecz Polska – Ukraina Cię rozkojarzył …

    Emigracja odbywa się z miejsc gdzie trudniej żyć do miejsc gdzie łatwiej żyć i autokracja czy demokracja nie powinna być tu korelowana.

  164. Witold
    1. Oj, tani populista wyszedł z ciebie. O jakiej ty wolności piszesz? Powtarzam, że piszesz o wolności „Wolnego Najmity” z wiersza Marii Konopnickiej, o wolności robotników łódzkich opisanych przez Reymonta w „Ziemi Obiecanej” czy też o wolności robotników oszukiwanych przez Pana Dominika Cedzynę z „Doktora Piotra” Żeromskiego, a przecież literatura polska zna zaś znacznie więcej opisów takiej „wolności”, nawet u Prusa („Powracająca fala”) czy nawet Sienkiewicza (”Za chlebem”).
    2. Zrozum też, że w fasadowej z definicji kapitalistycznej demokracji liberalnej czyli burżuazyjnej prawdziwie wolni są tylko właściciele kapitału czyli kapitaliści, a reszta, czyli ponad 90% populacji żyje w kapitalizmie pod ekonomicznym przymusem podjęcia pracy u tychże kapitalistów, jako że nie posiadając kapitału, nie ma ona środków do życia. Tak więc osoba nie posiadająca kapitału jest w kapitalizmie zmuszona sprzedawać kapitaliście swą pracę (dokładniej siłę roboczą) i to za cenę poniżej jej wartości (inaczej kapitalista by na takiej transakcji nic nie zarobił) jako że inaczej to nie ma ona innego źródła utrzymania, zaś kapitalista nie musi nikogo zatrudniać, jako że może on żyć i to nieźle, z odsetek ze swojego kapitału. I na tym polega tzw. wolność w tym, tak przez ciebie chwalonym, kapitalizmie.

  165. Snakeinweb
    1. Wyjaśnij mi, dlaczego według Ciebie to państwo musi dać swym obywatelom prawo do nauki a nawet uczynić je obowiązkiem szkolnym? Dlaczego też uważasz, że państwo nie może nam dać prawa do życia, ale musi je z całej mocy chronić? Co też rozumiesz przez chronienie przez państwo prawa do życia? Jak się ono ma do tego, że funkcjonariusze państwa mają tzw. licencję na zabijanie (licence to kill), i to nie tylko doskonale wyszkoleni agenci wywiadu i kontrwywiadu tacy jak n.p. filmowy James Bond, ale także i zwyczajni żołnierze oraz policjanci? Przypominam Ci, że ja też miałem takie prawo, kiedy służyłem w wojsku – oczywiście tylko na rozkaz przełożonego, ale jednak je miałem, czyli że mogłem bezkarnie zabić innego człowieka a nawet i dostać za zabójstwo odznaczenie państwowe.
    2. Dlaczego uważasz że prawo do pracy, a ogólniej prawo do posiadania środków do życia nie jest tak ważne jak inne prawa? Jak się ma brak prawa do posiadania środków do życia z prawem do życia? Możesz mi wytłumaczyć jak można żyć nie posiadając środków do życia?
    3. Co do reszty, to przypominam ci, że mamy obecnie tylko demokrację fasadową, a więc nie ma znaczenia, czy kandydatów do parlamentu mogą wystawiać tylko partie polityczne czy też każdy obywatel może wystawić swoją własną kandydaturę, skoro i tak realne szanse na wejscie do parlamentu mają w tym systemie demokracji fasadowej tylko bogacze albo osoby sponsorowane przez bogaczy?
    4. Zwróciłem ci też uwagę na absurdalność nazwania umowy o pracę zwyczajną umową cywilnoprawną, ze względu na fundamentalną nierówność ekonomiczną osób je zawierających oraz fakt, że pracownik musi taką umowę zawrzeć, jako że inaczej zginie on w kapitalizmie z głodu i chłodu, a kapitalista, czyli druga strona tej umowy, nie musi jej zawrzeć, jako ze może on(a) równie dobrze, jak nawet nie lepiej żyć z odsetek od swojego kapitału.
    5. Na koniec – aby zapewnić swoim obywatelom prace, państwo może zakładać państwowe firmy a także zmuszać prywatne firmy do zatrudniania większej ilości osób niż one obecnie zatrudniają, a to wszystko na zasadzie prymatu interesu publicznego nad prywatnym. Poza tym, to w długofalowym interesie kapitalistów leży zatrudnienie większej ilości osób niż to wymaga krótkoterminowa maksymalizacja ich zysku, jako że wtedy kupują oni sobie spokój społeczny i gwarancję tego, że nie wybuchnie rewolucja, która zabierze im nie tylko ich majątki, ale także i ich głowy.

  166. Zetus
    Z podobno demokratycznej i podobno zamożnej Australii emigruje ostatnio sporo osób do podobno niedemokratycznych i podobno biednych Chin Ludowych. Jak to wyjaśnisz?

  167. Zetus
    Przypominam, że autokratyczne rządy wychwalał już sam Platon, bo tym, jak poznał był on w Atenach do czego prowadzi demokracja.

  168. @jakowalski
    22 czerwca o godz. 14:02

    Podobno oświecona dyktatura jest lepsza (skuteczniejsza) od demokracji, tylko podaj przykłady takich oświeconych autokratów (?).
    Nie będę przypominał znanego powiedzenia Churchila o demokracji, ale myślę, że nadal jest aktualne.

    Po wyniku referendum brytyjskiego (podobno wygrał brexit) – nie jestem już taki pewien zalet demokracji. Myśle, że skręt w kierunku nacjonalizmu, ksenofobii, izolacjonalizmu pochodzi od rozprzestrzenienia się gadżetów do komunikacji ( smartphone, tablety, notebooki) . Elity są kontestowane bo dostęp do „informacji” ( propagandy) mają wszyscy i wszyscy mogą wyrażać swoje poglądy „on line”. Nie potrzeba pytać, nie potrzeba iść do biblioteki – wystarczy wpisać w pasek wyszukiwarki – i otrzymujemy anonimową odpowiedź. Tylko nie wszyscy/niewielu potrafi oddzielić ziarno od plew. Przecież to tabloidy mają najwiekszy zasięg/nakład oraz klikalność. Możemy tam np.: poznać losy wieloryba pod Włocławkiem. Fascynujące!

    W telewizji zapraszają do dyskusji takich co mówią, że czarne i takich co mówią, że białe, w końcu mamy wolność słowa. Wygrywa ten, który więcej mówi (logorrhea) i ma niezachwianą pewność swojej racji (mniejsza o argumenty – nikt nie słucha). Ci sami ludzie, którzy wczoraj mówili czarne dzisiaj mówią białe (np.: Boris Johnson), a o tym wczorajszym nie pamiętają ( what a pity, wie Schade, co za szkoda).

    Możliwości manipulacji nastrojami są obecnie znacznie większe niż kiedykolwiek w historii. Przecież dostęp do informacji(?) nie wywołuje odwrotu od przesądów i pseudo wiedzy. Wolno głosić dowolne idiotyzmy (np.: teleewangeliści), nie sposób na tym zapanować, poddać krytyce, wykpić. Fundamenaliści islamscy wykorzystują media do swoich celów nie gorzej niż naukowcy z NASA. Nie, nie jestem za cenzurą, ale za odpowiedzialnością za treści, tylko nie wiem jak możnaby coś takiego osiągnąć. 🙁