Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

26.11.2016
sobota

Co robić dla wolności, dla szacunku dla siebie, dla Polski na miarę sensownych oczekiwań?

26 listopada 2016, sobota,

Dzisiaj opisuję. Jutro zaproponuję.

Sami chcieliśmy demokracji. Płaciliśmy własnymi pieniędzmi. Płaciliśmy wykształceniem, karierą, mieszkaniami, autami, bezpieczeństwem, czasem fizyczną wolnością. Wewnętrznej nikt zabrać nam nie potrafił.

Nie uczyliśmy się tyle, ile moglibyśmy się uczyć, gdyby nie imperatyw Ursusa, Radomia, wszelkiego możliwego wtedy, ale i sensownego oporu, który pochłaniał myśli, energię i czas. Nie mieliśmy paszportów ani stempelków w dowodach osobistych. Jeśli ktokolwiek z nas, młodych, miał pracę – z reguły była poniżej możliwości. Nie awansowaliśmy. Nie mieliśmy przydziałów na mieszkania kwaterunkowe ani talonów na małego fiata. Nie liczyliśmy na materialne profity. Nie wierzyliśmy nawet w jakąś spektakularną wygraną.

Robiliśmy, co robiliśmy, bo kochaliśmy wolność, mieliśmy i ceniliśmy poczucie humoru, mieliśmy dystans i poczucie estetyki. To nas wyróżniało i z tej odmienności też czerpaliśmy radość.

Tego do dzisiaj nie mogą nam niektórzy zapomnieć. Szczególnie ci, którzy wtedy żyli w smrodzie swego własnego lęku i upodlenia i dzisiaj czują, że nie lepiej żyją. Ci nas nienawidzą. Trudno się nawet temu dziwić. Ja w ich sytuacji też być może bym się nienawidził. Doskwierała i doskwiera nam ta polska przaśność. To ona, a nie brak kapitału finansowego, zamyka Polakom drogę do postępu. To ona nas marginalizuje. Ona jest częścią przyczyn emigracji ludzi rzutkich, wierzących w siebie, łaknących normalności. Ciężko żyć pośród ludzi, którzy nie dbają o swoją godność. Czując to – ci, którzy tak nie potrafili i nie potrafią – zarzucają nam wyniosłość. Mają rację. Są karłami swojego zniewolenia. Nie wiedzą, że w nich samych jest ta upokarzająca podległość. Nie chcą wiedzieć. Bo wolność kosztuje. Zawsze.

Znaliśmy na ogół daleko ponad przeciętną historię. Robiliśmy więc to, co robiliśmy, też dla lepszej Polski. Dla jej pozycji.

Wygraliśmy. Nie wiem, ile naszej w tym zasługi. Wiem, że po raz pierwszy od wieków Polska wykorzystała swoją szansę. I że byliśmy po właściwej stronie. IPN i cała wielka maszyneria przemysłu prawicowej pogardy od lat nam to zabierają. Pośród twórców IPN była Platforma. I Tusk. Ja to pamiętam. Był i jest człowiekiem wolności i naszych wspólnych marzeń. Ale „polityczył” ponad miarę naszej estetyki. Nic więcej od niego nie chcę jak to, by coś o tym powiedział. Dla Polski to piekielnie ważne. Dla Europy, tylko przez Polskę. Dla niej samej, Europy, to bez znaczenia. Dla mnie to znaczy właściwie wszystko. Prawdę. I choć uważam, że Platforma ma wielką zasługę, to jednak dla czystości serca oczekuję słów: MYLILIŚMY SIĘ. I o te słowa proszę. Wiem, jakie są trudne. Ale za nimi jest rzecz ważniejsza. Lud. Neoliberalizm. Polityka, która w okolicznościach niewyobrażalnego sukcesu Polski niektórych, ale liczonych w milionach Polaków pozostawała na Białorusi.

Większość z nas, dawnych opozycjonistów, którzy płacili, a nie odcinali kupony, żyje skromnie. Tak niewielu nas było, że się wie, jak kto żyje. Ja jestem akurat jednym z najbardziej zamożnych. Zawsze pracowałem. Miałem szczęście. Miałem mądrych szefów, którzy myśleli czasem za mnie. I ustrój nie był tak szczelny. Ani bezwzględny. Na „prowincji” było gorzej. Ale w Warszawie, jak ktoś był zdolny i pracowity, to nie miał szans na uniwersytecie, ale w Polskiej Akademii Nauk miał. Dzisiejsza władza szczelniej opiekuje się poprawnością polityczną. A przynajmniej zaczyna szczelniej się opiekować.

Ale co z Polską? Jakie jest wyjście z tego klinczu, który powoduje, że wszystkie właściwie, łącznie z materialnymi, sukcesami wolnej Polski wiszą na włosku? Jeszcze trzy, cztery lata, a nic nie zostanie poza ogromnym długiem, który spłacać będą prawnuki. Coraz jaśniej widać, że Polacy, większość głosująca na Kaczyńskiego albo Kukiza, nie będą mieć tak wielkiej szansy, jak oni obiecali. Za wybory 2015 będzie trzeba zapłacić.

Ani nowe programy historii w szkołach, ani publiczna, czyli partyjna telewizja, ani codzienne mowy prezesa tego nie zmienią. Będzie winny. Będą liczni winni. Lech Wałęsa i inni. Wygumkują zdjęcia, przemilczą i skłamią, Wałęsę poniżą, ale jeśli wydrukują pieniądze, to będzie ich mniej. W garnkach więcej nie będzie. Co wtedy?

Polska sama współcześnie nic znaczy. Może wegetować. Globalizacja, Unia Europejska, Rosja znów w podboju widząca swą perspektywę, skorumpowana Ukraina, chytre Węgry, promoskiewskie rządy w Bratysławie. Sami wobec tego? Międzymorze? To szaleństwo! I szczyt niekompetencji. Branie swoich wyobrażeń za fakty. I Polska jako ich wódz. Mitomania. Albo rzeczywistość z baśni Andersena. Król PiS jest po prostu nagi. Żaden wódz. Człowiek o tak wielkiej hucpie, że wmówił większości, która nie chce być większa, że jest wielki. A jest na miarę tych, co milczeli. W PRL. Stąd tylu u niego funkcjonariuszy tamtego reżimu. Pośród nich rzeczywiście jest duży.

Stał się kiedyś cud. Młodzi nie pamiętają. Jeślibyśmy ten cud personalizowali, to był to cud: Skubiszewskiego, Mazowieckiego, Bartoszewskiego, Nossola, Stommy, Pszona, Szczypiorskiego, wszystkich polskich ambasadorów w Bonn i w Berlinie, Wiedniu, w Stanach, we Francji, w Londynie i Sztokholmie. Skubiszewski, kiedy Polska na nowo określała się wobec świata i sąsiadów – spec od traktatów. Co ważniejsze w takim czasie? Geremek – NATO. Jego relacje z Albright, jego karta w Nowym Jorku i w Paryżu, Brukseli, Berlinie, jego języki i jego biografia. Bartoszewski. Kto pełniej i lepiej mógł reprezentować Polskę wobec Niemiec i Izraela? Cimoszewicz, Meller, Koźmiński, Reiter, Ciosek, Lipowicz. To byli ludzie!

A tu większość opowiada się za partią i wodzem, którzy odbierają ludziom instytucje gwarantujące wolność. Mają za nic szacunek dla jednostki. Przeciwnie – lubią sobie pofolgować, nawet z sejmowej trybuny, z fotela marszałka. Polska jest dla nich prawdziwie ich państwem jedynie wtedy, gdy Polską rządzą. Gdy nie rządzą, Polska jest dla nich kondominium. Nie ma w tym żartu.

Co wobec tego? O tym jutro.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Sorry, ale w tej waszej piperzonej partyjnej demokracji podobnie jak w PRL-u my bezpartyjni nie mamy żadnych obywatelskich praw i nie możemy ani stawać do wyborów do Sejmu ani wybierać bezpartyjnych w wyborach do Sejmu.

    Więc ta wasza demokracja jest dla nas tyle samo warta co ta PRL-owska.

  2. Hmm…..

    Wychodzi na to, że PRL wychowywał do wolności, o czym swiadczy wielu prominentnych ludzi na światowym poziomie.

    II RP wychowuje do kundlizmu.
    Światowej klasy polityków brak…..

    Chichot Historii?

  3. „Wewnętrznej nikt zabrać nam jej nie potrafił.” ” pro moskiewskie rządy” Liczne błędy interpunkcyjne. Po co pisać tak szybko?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Takiej pogardy nie tylko wobec nowej władzy, nowego rządu i nowego Prezydenta, jak również wobec zwykłych Polaków, którzy zagłosowali na obecny rząd dawno nie czytałem. Mowa językiem bolszewika nienawidzącego polskości, manipulującego rzeczywistością, nie potrafiącego niczego dowieść tylko pluć. Pogardzać wszystkim tym, co nie jest ich wymysłem. To musi być ciężkie życie.

  6. Obalono komunę i wyszliśmy na tym jak Zabłocki na mydle.Naród nawrócił się z chodzenia na pochody 1 majowe na pielgrzymki do Częstochowy i lokalne procesje z noszeniem krzyża przez miejscowych kacyków.Wskazanych z ambony przez proboszcza. W Chinach komuna ma się dobrze,którą prosimy o odbiór 2 ton jabłek aby wyjść z ruiny jak sugeruje Szydło.Tak sobie myślę,że powiedzenie mądry Polak po szkodzie zachowało aktualność.

  7. Po prawdzie napisane.Pozdrawiam Pana serdecznie 😉

  8. Pan mierzy ludzi swoją miarą, myśli że są podobni a niestety takich mało.
    Jak się popatrzy na historię Polski to, zawsze tak było.

    „Ręce o lud walczące sam lud poodtrąca…” i wybierze notorycznych kłamców i oszczerców, miłośników władzy dla władzy.

  9. Lubie ten tekst (powyzej). Bo prawdziwy/uczciwy. Choc to skowyt inteligenta/Europejczyka znad Wisly wegetujacego w kaczystowskiej IV RP. Jednak zaslugujacy na dluzsza polemike, bo wiecej w nim racji niz emocji.

    Jako, ze pozno juz zauwaze tylko, ze rezim Kaczynskiego ma polityczne poparcie 18% Polakow. Co oznacza, ze to gromadka uzurpatorow, ktorzy sobie folguja, gdyz oglupialy NAROD im na to pozwala.

    Milego dnia, Obywatele.

  10. Szanowny Panie Andrzeju Celiński, „emerytowany demokrato”.
    Cieszę się, że – jak widać po tym felietonie – postanowił Pan wrócić z tej przedwczesnej emerytury. Szuka Pan odpowiedzi na pytanie, co robić dla wolności z szacunku dla siebie i dla Polski? Opisanie historii naszej Ojczyzny w ostatnich 30. latach i diagnoza obecnej sytuacji społeczno – polityczno – gospodarczej to pierwszy krok do napisania recepty dla leczenia polskiej choroby to za mało. Potrzebne są skuteczne leki i właściwa rehabilitacja. Z niecierpliwością czekam na Pański najnowszy felieton na blogu Polityki o tym co robić w tak trudnym momencie dla życia Polaków, podzielonych i dalej dzielonych na obce i coraz bardziej wrogie sobie plemiona. Aby istniejący stan zmienić mamy czas tylko do najbliższych wyborów samorządowych w 2018 r. i wyborów parlamentarnych w 2019 r. To naprawdę krótki czas!

  11. Pana zdaniem jak jest?Czy ten zasób jakim dysponowali Polacy ówcześnie, w latach osiemdziesiątych, istnieje teraz i ponownie może spełnić swoją rolę.

  12. Niestety w tytule słowa -w miarę sensownych oczekiwań -nie maja sensu.Dlatego ,ze Szwajcarami nie jesteśmy ,i oczekiwania u większości są irracjonalne.Dlatego czy nie warto zabiegać o zmianę sposobu oceny rzeczywistości ekonomicznej u rodaków?Narazie sprawa beznadziejna.Dlatego należy zgodnie z Chińskim zwyczajem nic nie robić.Każdy opor umacnia reżim.Wprowadza chaos i nienawiść ,nie do zakopania.Wszystko załatwi pan Morawiecki ,i pani Rafalska.A prezes oprzytomnieje, jak pod dom przyjdą tłumy z wołaniem o chleb bez omasty.

  13. Święta racja. Oprócz jednego. IPN to nie był błąd. Należało go powołać i Tusk nie ma się do czego przyznawać, ani za co przepraszać. Co najwyżej można było zdefiniować w ustawie kres jego działalnosci. Z nim jest tak jak z nożem: podli potrafią go użyć do nikczemnych celów.