Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

10.12.2016
sobota

Przywrócić normalność

10 grudnia 2016, sobota,

Tak jak w 1989 roku potrzebujemy i teraz decyzji nadzwyczajnych, aby żyć normalnie, jak ludzie, z możliwie stabilną perspektywą i wiarą, że zasady będą przestrzegane.

Odnosi się to zarówno do spraw ustrojowych, do zasad, na których opiera się porządek prawny, jak i do kwestii podziału – do sprawiedliwości jako fundamentu demokracji. Ten standard był wypracowywany przez Zachód przez stulecia, a stał się paradygmatem kultury politycznej Europy po katastrofach wielkich wojen, które tu wyrosły z europejskiej kultury i z europejskiej polityki.

Trzeba było wielkiej zmiany, by żyć w pokoju. Kaczyński, jego krajowi akolici i europejscy na szczęście wciąż nieliczni przyjaciele nie rozumieją tego. Mając władzę większą niż rozum, podważają fundamenty pokoju. Po drugiej stronie pokoju jest wojna. Oni lubują się w rekonstrukcjach. Znak jakiś?

Kto chce pokoju dla wnuków, powinien mieć respekt do standardu, który dał Europie pokój. Kto od niego odchodzi, kto łamie zasady, jak czyni to PiS – niech będzie odpowiedzialny.

Ten, komu jest dobrze, a polityka mu zwisa – niech się nie dziwi, kiedy dopadnie go bieda. Ten, komu jest źle, niech wie, że droga na skróty wyjątkowo tylko prowadzi do lepszego. Prawdziwa wartość potrzebuje nie tylko rozumu, a więc wiedzy połączonej z cierpliwością, ale i konsekwencji. Potrzebuje ciągłego naprawiania tego, co jest, a nie burzenia. Przedkłada ewolucję nad rewolucję. Polecam rozmowę Wernera von Heisenberga – w 1934 roku, kiedy miała miejsce ta rozmowa, z jego zdolnym studentem, szefem Hitlerjugend na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie. Wykluła się w tej rozmowie nazwa pewnego podejścia do wielkiej polityki – filozofia oświeconego umiarkowania. Jej autorem był Heisenberg, a nie wyznawca Hitlera.
Komu marzy się wielkość Polski i własny dobrobyt, a postępuje, kierując się wiarą w cuda, niech poczyta o Niemczech lat 30. XX wieku, Argentynie dekadę i dwie później.

Odchodzący w 1989 roku nie chcieli odchodzić. Szukali innej drogi. Wiedzieli jednak, że odejść muszą. Zamknął się ich czas, a jeszcze bardziej zamknął się czas systemu, który tworzyli. Zmieniały się okoliczności zewnętrzne, które ich władzę czyniły możliwą. Byli wystarczająco inteligentni, by to rozumieć. Bronili swego dotychczasowego życia, pozycji, ale bez przekonania. Celem opozycji było przeprowadzić wielki proces zmiany możliwie niskim kosztem i otworzyć możliwie szeroką perspektywę. Nie ma pewności, czy tamten „negocjacyjny” sposób zmiany, „okrągły stół”, a potem jedna lista opozycji były decydującym czynnikiem późniejszych sukcesów. Niektórzy twierdzą, że „okrągły stół” i ta lista były początkiem klęski. Ja tak nie myślę. Ja myślę, że Polacy mają za sobą sukces, jakiego nigdy, od tysiąclecia, a na pewno od pokoju westfalskiego, od 1648 roku, jedno pokolenie Polaków nie miało. A jego podstawą było pojednanie. Mimo pamięci, aczkolwiek z pamięcią. Stąd dopuszczenie do fenomenu, jakim jest Piotrowicz. Dopóki nie staje się tym, kim raz już był. Janczarem zła. I dopóki nie ma za sobą mocy, którą daje mu niepodległe państwo.

Nie widziałem w 1989 roku, by ktoś forsował inne drogi niż dialog dla porozumienia, które otwierało drogę do wolności. Nie widziałem kogokolwiek, kto by wskazywał alternatywne rozwiązania. Nie był nim Kaczyński. Ani Lech, ani Jarosław. Nie było takich w Watykanie, Waszyngtonie, Paryżu…
Ton polityce nadają elity. Też i wtedy, kiedy naród jest na placach. Liderzy. Nie tylko liderzy polityki. Decydują liderzy opinii publicznej. W Polsce pośród nic są księża, dziennikarze, autorzy formatów telewizyjnych. Mogą iść po rozum. Albo po kłótnię. Mogą dążyć do tego, by ludzie rozumieli. Albo wystarczy im, żeby na siebie pluli. Zdaje mi się, że dzisiejsze elity, szczególnie w najistotniejszych miejscach tworzenia opinii publicznej i wzorów debaty o Polsce – w telewizjach – idą bardziej za kasą, za oglądalnością, za rynkiem niż za prawdą, rozumem i Ojczyzną. Ale stary jestem. Dementywny.

Znów jest wyjątkowa sytuacja. Inna niż w 1989 roku. Ale, jak wtedy, od naszych decyzji zależą losy kilku przynajmniej przyszłych pokoleń. Albo wybijemy się na normalność, albo pozostaniemy na peryferiach sytego świata.

Wyłącznie od nas, Polaków, zależy, czy polityka demolowania fundamentów wolności i wypychania Polski na odległe rubieże Zachodu zostanie zatrzymana, a jej skutki odwrócone, czy będzie kontynuowana z mocą, jaka jej da kolejne zwycięstwo. Tym razem już nieprzypadkowe. Wielka odpowiedzialność opozycji parlamentarnej. Opozycja w Sejmie ma narzędzia. Nikt jednak, komu zależy na Polsce, przed tą odpowiedzialnością się nie uchyli.

Odpowiedzialność pokolenia. Także tego, którego PESEL zaczyna się od cyferki „9”. Sytuacja jest klarowna niezrównanie bardziej niż w ostatnich dwóch dekadach XX wieku. Przywódcy PiS i hierarchowie Kościoła, który wplątując się w politykę, wziął na siebie też odpowiedzialność za jej treść i skutki, będą odpowiadać – jeśli nie przed ludźmi, to na pewno wobec historii. Ja mam nadzieję, przynajmniej w przypadku polityków, że tym razem nie trzeba będzie czekać na werdykt historii. Mam nadzieję, że winni utraty szansy na Polskę pośród państw znaczących w Europie, winni przestępstw przeciw konstytucji staną przed sądem. I zostaną skazani. Inaczej niż było po 2007 roku.

Ćwierć wieku wielkiej polskiej historii! Ugraliśmy więcej, niż było w naszych kartach. Nie wystarczająco jednak dużo, by odepchnąć widmo rządów głupców i szaleńców. Ich bazą jest społeczna frustracja wywołana obłędnie neoliberalną, pozbawioną głębszej społecznej perspektywy polityką.
W kwestiach światopoglądowych, dotykających wolności i praw człowieka, równości wobec prawa, dopuszczalnej ingerencji Kościoła katolickiego w politykę, stosunku do historii i roli państwa w odniesieniu do kwestii tożsamościowych – likwidacja różnicy, co serwował Polakom Tusk, grała na rzecz PiS. Dołożyły się: wizerunkowa porażka oderwanej od rzeczywistości Platformy Obywatelskiej i trudna do pojęcia głupota lewicy w obu wyborach 2015 roku. Ogórek przejdzie do historii. Nie tyle jako ona, lecz jako symbol degrengolady tych, którzy ją wysunęli.

Odzyskamy prawne gwarancje wolności albo utracimy wszystko, co uzyskaliśmy. Sierpień 1980, Czerwiec 1989 okażą się drobną korektą w polskiej historii, a nie wielką cezurą. Nie tylko wolność utracimy. Wraz z wolnością utracimy bezpieczeństwo i dobrobyt.

W przypadku sukcesu PiS w 2019 roku będzie to jedynie kwestią czasu. Krótkiego czasu. Co rozumniejsi w PiS o tym wiedzą. Reszta kocha władzę i pieniądze i żywi się nadzieją, że „władzy raz zdobytej Kaczyński nie odda”. Mimo że już ją tracił. Odchodzą od zasad, które ukształtowały obecny model państwa demokratycznego, współczesny model relacji pomiędzy władzą a obywatelem. Różne są tego przyczyny. Głupsi tłumaczyć się będą, że „nie wiedzieli”. Ja o tym im mówię dla dowodu w sprawie. Liderzy wiedzą, że przyjdzie płacić rachunki, także te mierzone twardym pieniądzem. Dlatego demolują instytucje państwa prawa. Dlatego wprowadzają instytucje stanu wyjątkowego. Po co by je wprowadzali, jeśliby wierzyli w miłość obywateli zachwyconych dobrostanem, który PiS zawdzięczają?

Wyjątkowy czas, okoliczności i skala zagrożeń wymagają wyjątkowych działań.

Entuzjastom polityki Platformy i tym, którzy pokładają wielkie nadzieje w Nowoczesnej, polecam pamięć nie tylko o zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich, ale też te 21 proc. Kukiza. To jest rachunek za wspólny mianownik polityki PiS i PO w takich sprawach jak: ideologicznie motywowana nierówność wobec prawa, szczególnie zaś uprzywilejowana, pozbawiona racji prawnej pozycja Kościoła. Ale też prawa kobiet, spłycanie demokracji do jej powierzchniowych, medialnych form, angażowanie państwa w treść przekazu historii, negatywne, wykluczające etykietowanie lewicy.

Sukcesy ćwierćwiecza podminowane były wielkimi deficytami, z których szczególnie negatywny wpływ mają deficyt kapitału ludzkiego i deficyt solidarności. Dzięki nim powstała przestrzeń dla demagogii i populizmu. One pozwalają PiS-owi grać kartami: nienawiści, rewanżyzmu i obojętności.
Bez prawdy o zawłaszczaniu państwa przez poprzedników PiS, zwłaszcza PSL i PO, o lekceważeniu równości, uciekania od rzeczywistych, ale i trudnych problemów, bezczelności władz Warszawy, konkurowania o głosy biskupów, zaniechaniach w egzekwowaniu prawa wobec winnych przestępstw urzędniczych z lat 2005-2007, bez aktów świadczących o elementarnej skromności i woli uczciwości w polityce nie ma mowy o skutecznej walce o przywrócenie Polakom normalności w polityce. Wiarygodność jest na wagę wolności.

Nie dla rozdrapywania to piszę. Te deficyty polskiej wolności, deficyty drugiej w historii nowożytnej próby samorządzenia się Polaków – wolnych wreszcie, władnych samodzielnie kształtować polityczną scenę i kreować jej aktorów: deficyt pomysłu na Polskę, deficyt demokracji, deficyt solidarności, deficyt kapitału ludzkiego i deficyt zaufania dały nam wyborcze zwycięstwo PiS. Jest jeszcze jeden deficyt – deficyt prawdy. Adresuję to do KOD. Do jego liderów.

Mimo to: WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAD. Czyli też Nowoczesnej i PO. W prawdzie jednak, a nie w zakłamaniu.

Nie osiągnęliśmy jeszcze dna. Przeciw wolności w demokratycznej Polsce staje nie tylko PiS. Jest jeszcze Kukiz i są inni złaknieni synekur. Nie ma socjologicznych badań fenomenu „narodowców”, którym jedynie sierpa i młota brakuje mimo ich buńczucznych okrzyków z tymi rekwizytami w treści. Ciekaw jestem, ilu z nich ojców miało w SB i w milicji. A także w LWP.

I jest Kościół katolicki. Najważniejszy czynnik pośród tych, którzy prowadzą Polskę ku klęsce. PiS wie, że łatwiej płynąć precz od Europy, niż zmieniać kod kultury. Kościół wie, że nic jego materialnym interesom nie zagraża tak jak wolność i dobrobyt obywateli.

WSZYSTKIE RĘCE NA POKŁAD! Dla wolności. Dla demokracji. Dla dobrobytu. Dla jakiejś sensownej nadziei. W przeciwnym razie czeka nas peryferyjność, jakiej nigdy, poza pełną niewolą, w swej historii nie doświadczyliśmy. Pisałem już to. Wszystkie ręce na pokład, ale nie dla powtórzenia tego, co sprowadziło na Polskę nieszczęście władzy demolującej jej wielki dorobek. W prawdzie. I wedle mechanizmu, który oddaje obywatelom decyzje co do tego, kto, jako osoba najlepiej na wspólnej liście DEMOKRACJI, reprezentuje ich potrzeby, ich wartości, ich sposób myślenia o sprawach kraju. O ALFABETYCZNYCH LISTACH DEMOKRACJI we wszystkich 41 okręgach wyborczych piszę od lat. Długo przed klęską 2015 roku. Potrzebny jest w tym dziele KOD. Dla autoryzowania zasad podstawowych, których akceptacja i zobowiązanie wobec nich warunkowałyby uczestnictwo na tych wspólnych dla DEMOKRACJI list. Wiarygodna (a więc podparta stosownymi projektami ustaw) deklaracja opowiedzenia się za Służbą Cywilną przeciwko partiom politycznym w gospodarce i w administracji publicznej byłaby tam absolutnie na miejscu. Podobnie jak odzyskanie i utrzymanie świeckiego charakteru państwa. Prywatyzacja nie jako dogmat ideologiczny, lecz jako gwarancja wyrwania realnej przedsiębiorczości z rąk partii władzy. Priorytet dla wydatków publicznych dla zwiększenia wartości kapitału ludzkiego, a więc w edukację, kulturę i komunikację społeczną. Przejęcie przez państwo odpowiedzialności za ludzi, którzy nie z własnej winy nie mogą poradzić sobie z życiem w warunkach bezwzględnej konkurencyjności i komercjalizacji opieki zdrowotnej. I, rzecz jasna, praworządność.

Na listach DEMOKRACJI powinni się znaleźć „wszyscy” – dlatego ich alfabetyczna konstrukcja. Wyniki wyborów byłyby wielka pomocą dla ustanowienia późniejszych hierarchii w poszczególnych środowiskach i partiach politycznych. Byłby to swoisty RESET. Bo obok wielkiego sukcesu Polaków zaliczyliśmy wielką wpadkę. Nie przez nadmiar demokracji przecież, a przez jej niedostatek. Ten wstrząs, jakim jest próba, na razie dość skuteczna, odebrania Polakom instytucjonalnych gwarancji wolności – powinien owocować nową KONSTYTUANTĄ. Która doprecyzuje obowiązujące przepisy. Zmieni to, co konieczne. Wyzwoli wielką debatę o Polsce, jakiej właściwie nigdy nie mieliśmy. W warunkach całkowitej wolności, bez skrępowania i rezerwy wynikających z traumy niedawnej podległości.

W 1989 roku musieliśmy wygrać z komuną. I w tamtym plebiscycie wygraliśmy. Było to dobre zwycięstwo. Wystarczy ćwierć dnia oczu w statystykach i trochę rozumu. Ale tamten mandat się wyczerpał. System zaśniedział. Żyje dorosłym życiem pokolenie, które historii sprzed ćwierćwiecza nie pamięta. Idą kolejne pokolenia. Powinniśmy oddać im państwo nie gorsze w swoim ustroju i w praktyce niż te, które mają młodzi Niemcy, Francuzi, Holendrzy, Szwedzi. Kłótnia o przywództwo w walce z tymi, którzy chcą Polakom odebrać ich wolność, sprawi, że wygra w 2018 i w 2019 roku PiS. Polecam pamięć konwentu św. Katarzyny. I logikę systemu d’Honta w ordynacji wyborczej. A też i władzę PiS w Sejmie pozwalającą na korekty okręgów wyborczych. Polecam rozum.

JEDNA LISTA DEMOKRACJI. I alfabetyczna jej konstrukcja. Po to, by była. I po to, by po wyborach wiadomo było, kto ma mandat przywództwa różnych później formacji. RESET. Bez tego wolność i demokracja, a także szansa na dobrobyt przejdą do historii. Jako niewiele znaczący epizod. Nie staniemy się normalnym krajem. Będziemy, jak zwykle, jakąś hybrydą pomiędzy Europą a Orientem, czyli Rusią.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Jaki sukces, Panie Ministrze?
    Przecież po roku 1989 spadło na Polskę i Polaków największe nieszczęście, jakie nas spotkało w całej naszej ponad 1000-letniej historii, większe niż rozbicie dzielnicowe, potop szwedzki, zabory czy tez II WŚ. Mowa jest tu o katastrofie humanitarnej, jaką obserwujemy w Polsce od roku 1989, a jej najważniejszymi objawami są: ogromne bezrobocie, ukrywane sztuczkami statystycznymi, a porównywalne do tego z czasów Wielkiego Kryzysu lat 1930., powiększający się wciąż obszar biedy a nawet i nędzy, zapaść demograficzną (rodzi się obecnie w Polsce mniej dzieci niż za niemieckiej okupacji) i związaną z tym wszystkim masową, wielomilionową ucieczkę Polaków z Polski i to w czasie pokoju. Odpowiedzialni za tę katastrofę humanitarną są zaś politycy związani zarówno z PO jaki też i PiS, a szczególnie zaś Balcerowicz, Wałęsa, Mazowiecki, Buzek, Bielecki, Tusk, Kwaśniewski, Miller i Kaczyńscy. Jak dotychczas, to żaden z nich nie został za to pociągnięty do odpowiedzialności, a Mazowiecki i Lech Kaczyński uniknęli odpowiedzialności przedwcześnie odchodząc z tego łez padołu. A przecież ubytek tych co najmniej 5 milionów Polaków z Polski jest stratą nie do nie do odrobienia i wraz ze spadkiem przyrostu naturalnego musi on doprowadzić w ciągu najwyżej kilku pokoleń do zaniku polskości w Polsce. Pomijam już to, że straty wynikłe z tej ogromnej, wielomilionowej emigracji Polaków wynoszą obecnie ponad 1100 mld euro (czyli ponad 100 mld euro rocznie), począwszy szczególnie od roku 2004, czyli od momentu wstąpienia Polski do UE, czyli na skutek drenażu mózgów i ubytku z Polski najcenniejszego kapitału, czyli ludzkiego. Patrz np. opracowanie pod tytułem „Wspólnie zbudujemy naszą zamożność” autorstwa Fundacji „Pomyśl o Przyszłości” (Nowy Sącz 2015), a polecane przez profesorów SGH, SGGW i AGH oraz przez takich biznesmenów jak np. Romana Kluskę.

  2. Szanowny Emerytowany Demokrato.
    Co wy chcecie przekazać przyszłemu pokoleniu jak sami nic nie macie !
    Jedyne co kolejne pokolenie interesuje to silna, dynamiczna NASZA, POLSKA gospodarka ale jej nie ma, bo prawie wszystko sprzedaliście za bezcen OBCYM.

  3. Straciliśmy cenny czas na podniesienie świadomości społecznej, teraz jest już za późno. Popełniliśmy wiele błędów. Urzędnicy brukselscy swoją nadaktywnością obrzydzili EU wielu pierwotnym sympatykom. Interwencja fiskalna, imigracyjna – przelała kielich goryczy. Europa stacza się ku niepewnemu, Ameryka też. Czarno widzę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Czy katolicyzm jest demokratyczny o to jest pytanie a katolików klauzula sumienia wyklucza lojalność wobec państwa świeckiego.Co dowiódł prezes TK głoszący pierwszeństwo obowiązków katolika przed sędziowskimi. Czy katolików da się nawrócić na demokrację skoro obalili komunę i chcą teraz państwa wyznaniowego.Podział katolików na partie jest mylący bo członkowie ponad partyjnie zabiegają o względy proboszcza przed wyborami w celu publicznego namaszczenia.A potem rewanżują się w ramach klauzuli sumienia nawet na klęczkach.Casus laudacji Kempy u Rydzyka przejdzie do historii lojalności urzędnika. Tak sobie myślę,że problemem jest siermiężny katolicyzm tzw. elit na podobieństwo plag egipskich. Kaczyński pod krzyżem nawołuje do zwycięskiej wojny domowej w ramach modlitwy bez przerywania buczeniem.

  6. Trump może totalnie odwrócić politykę Ameryki wobec Rosji, oraz innych krajów. Zapewne zaostrzy wobec Chin, odpuści wobec Rosji. Zostając pariasem EU wpadniemy w łapy Putina – a to rozwiąże wiele bieżących spraw.
    Okazaliśmy się tak przygotowani do demokracji niemal jak Irak, partie się pogryzły niemal jak różni wyznawcy islamu. Boję się że „przyjdzie walec i wyrówna”.

  7. Panie Andrzeju. Zawsze staram się czytać Pana blog i nie powiem, że z wypiekami na twarzy, ale ze strachem. Ze strachem, bo nasza przyszłość, którą Pan kreśli jest jak najbardziej możliwa. Kiedy Lech Wałęsa podpisywał słynne 21 postulatów, ja miałem 21 lat i nadzieję. Potem stan wojenny i wybory w 1989 r. Musieliśmy czekać jeszcze dodatkowe 9 lat aby odnieść „zwycięstwo” – o którym tak często kwacze Kaczyński. Znaczenie nawet tego słowa potrafił odwrócić, jak wszystko zresztą, co ten karzeł moralny sobą reprezentuje. W sąsiednim artykule Pani Agata Czarnacka pisze, że Kaczyński wyprowadził wojsko przeciwko demonstrantom, wobec czego przy najbliższej okazji, która może być 13 grudnia możemy spodziewać się czołgów. Przesadziłem, bo po co czołgi, skoro PIS ma już obrońców w postaci kiboli, narodowców i różnej maści faszystów, których sobie wychował, a którym szalony Macierewicz właśnie niedawno dał do ręki broń. Nie rozumiem na co Polacy jeszcze czekają, aż tej broni użyje? A użyje, bo od czego są prowokacje? Użyje oczywista oczywistość w obronie wolności i demokracji, której jedynym obrońcą jest PIS, co raczył był prezes wczoraj uroczyście nam obwieścić. Jeśli Polacy się nie pośpieszą pogonić tę bandę szaleńców jak najszybciej, to jutro, pojutrze będzie za późno, bo możliwe, że UE widząc że Kaczyński coraz śmielej sobie poczyna w łamaniu prawa, nałoży na nas sankcje, co będzie wygodnym wytłumaczeniem, kiedy skończy się kasa i nastanie bieda. Zresztą wydaje się, że właśnie o to mu chodzi, bo on chce nas z Unii wyprowadzić, aby żaden Niemiec, czy Francuz „nie pluł mu w twarz”. I nastaną dożywotnie rządy prezesa, a my będziemy mogli mu „skoczyć”.

  8. Pan Celiński powtarza 1000 razy to samo to ja powiem po raz setny to samo. Resetem nie są jakieś partyjne listy z alfabetami jakiś skorumpowanych partyjnych cyngli lecz wolne, demokratyczne wybory do Sejmu z prawem zgłaszania się każdego obywatela na kandydata i prawem wyboru każdego obywatela na posła po prawdziwym nazwisku i bez względu na przynależność czy nie-przynależność partyjną.

    To znaczy klasyczna demokracja dla obywateli a nie farsa wyborcza z prawem wyłączności na kandydowanie dla partyjnych trutni.

    Tego cyrku popisowego i sfingowanej „wojny na górze” nie ma co dalej kontynuować. Bo to kontynuacja farsy i dyktatury a nie żaden RESET.

  9. Ale jak przywrócić?.W sytuacji gdy historia wraca w postaci farsy ,ale groźnej i utrwalanej.Otóż mamy dziś metody neofaszymu w sposobie zdobywania władzy -,i rządzenie w postaci neo- bolszewizmu.z dodatkami wzorów utrwalonych na wschód od Bugu.

  10. Tak
    Trzeba się organizować i WSPÓŁDZIAŁAĆ, kaczyści sami nie ustąpią a po nich mogą przyjść następni żądni władzy, tępi populiści.

  11. Celiński chce mieć sejm z posłów na literę A? To taki sam nonsens, jak suwaki i parytety. Kolejność na listach jest istotna dla wyborców i znacząca o priorytetach partii.

    Celiński byłby wysoko w alfabetycznym spisie, ale wyżej Aziewicz albo Biedroń, na których głosowałem.

  12. „Wszystkie ręce na pokład” i jedna partia opozycji to mokry sen PiSu. To byłby największy błąd, jaki można popełnić. Kukiz nie wziął się znikąd, Razem też nie.
    Po wyborach w USA widać, że ludzie już nie chcą głosować na mniejsze zło. I od mniejszego zła wolą zmianę. Bo zmiana daje nadzieję, że będzie zmianą na lepsze.
    Żeby pokonać PiS nie jest nam potrzebna koalicja wyborcza. Koalicje, które łączy tylko wspólny sprzeciw szybko giną w ogniu wewnętrznych niesnasek. Potrzebna jest wizja.

    Wizje mamy obecnie w Polsce 4:
    a) katolicka sanacja. To wizja PiSu, przewidująca powrót do przeszłości. Pisze katolicka, bo oryginalna sanacja nie chodziła na smyczy episkopatu – ustanowiła na przykład świeckie śluby. W przeciwieństwie do oryginalnej, posiada poparcie głównie ze strony najsłabiej wykształconych warstw społeczeństwa i dba o nie programem socjalnym.
    b) Stan Zjednoczony Polska. To wizja Kukiz’15 i „Wolność”(dawniej KORWiN, dawniej UPR), próbująca łączyć nacjonalizm i libertarianizm. Uważa UE za największe źródło zła naszych czasów.
    c) typowa Unia. To wizja .Nowoczesnej przewidująca dalsze upodabnianie polski do krajów Europy Zachodniej z sukcesami – przede wszystkim Niemiec, trochę Francji i Wielkiej Brytanii
    d) Skandynawia kontynentu. To wizja Razem, dążąca do przekształcenia Polski w sprawne państwo o wysokija kulturze i mocnych osłonach socjalnych

    Do tego są jeszcze dwie wypalone partie: PO i PSL. PSL ma szanse przetrwać, ponieważ reprezentuje interesy jednej grupy zawodowej, jednak musi się liczyć z konkurencją ze strony PiSu i trendami demograficznymi zminiejszającymi liczbę rolników. PO jest w tym momencie zawalidrogą. Konkuruje z Nowoczesną przedstawiając podobną wizję, ale nie jest już wiarygodna. Ma zbyt szeroki rozrzut poglądów, w wielu miejscach ludzie mają z nimi złe skojarzenia. Dosyć powszechnie mówi się o niej „partia władzy”.
    KOD to dla większości PO 2.0. Z tej mąki chleba nie będzie.
    O ZL od dawna jest cicho, czy ten przykład, do czego prowadzą niespójne koalicje, jeszcze istnieje?

  13. Zbiór nonsensów i ogólników. Nie da się z tym dyskutować.

  14. Kaczyński i jego ciemnogrodzianie podważają codziennie zasady liberalnej demokracji (państwo prawa & niezależność instytucji państwa od partii politycznych etc). Nic już nas nie zadziwi z ich strony. Zamordyzm i jawne upartyjnienie wszystkich instytucji i struktur państwa. To sa niszczyciele i grabarze otwartego społeczeństwa obywatelskiego!

  15. Przywrócić normalność, bo Kaczyński ją niszczy.

  16. Przywrocic normalnosc?

    Wszak nie ma niczego latwiejszego do zrobienia, Obywatelu Andrzeju Celinski.

    Trza ino dac 82% Ziomali, ktorzy nie glosowali na rezim ciemniakow Kaczynskiego jakies ARGUMENTY: polityczne, ekonomiczne, demograficzne, itd. w skali Polski/Europy/globalnego swiata.
    Nic wiecej.

    NIC.

  17. ————————-
    „Potrzebny jest w tym dziele KOD. Dla autoryzowania zasad podstawowych, których akceptacja i zobowiązanie wobec nich warunkowałyby uczestnictwo na tych wspólnych dla DEMOKRACJI list. ”

    Istniejący od ponad roku Komitet Obrony DEMOKRACJI
    do tej pory nie zastosował demokracji wewnątrz siebie – do tej pory na czele ruchu stoją ludzie nie mający demokratycznego mandatu! i oni niby bronią demokracj 🙂

  18. Walka z legalną władzą widzę zaostrza się. Coraz więcej Polityka zamieszcza tekstów, bez pozwolenia na komentarz. Czyżby spodziewano się przewagi tych krytycznych?