Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

12.12.2016
poniedziałek

Pewni siebie, jedynie słusznych racji, jednej prawdy

12 grudnia 2016, poniedziałek,

Miałem 17 lat. Kilkanaście dni przed maturą. Z rodzicami, bratem, przyjaciółmi rodziców i ich córkami pojechaliśmy w niedzielę do Puszczy, gdzieś niedaleko Pociechy. Ojciec – odyniec, urodzony i wychowany pośród lasów, w wiosce połączonej z resztą ludzkości kilkukilometrowym piaszczystym duktem a i stamtąd wszędzie było daleko – poszedł sobie w las. Kobiety i brat leżały na kocu, rozmawiając, czytając. Przyjaciel ojca – wybitny, nawet w pół zamkniętej Polsce uczony światowego wymiaru, zabawnie się ubierający (żółte sztruksowe spodnie, biała koszula z egipskiej grubo tkanej śnieżnobiałej bawełny, czerwona mucha pod szyją i kanarkowa marynarka – w lesie), z wysokości swoich bardzo chudych 186 centymetrów zaprosił mnie na wspólny spacer śródbagienną groblą.

Jak ci idzie? – zagaił. Fatalnie, panie profesorze – odpowiedziałem. Jestem beznadziejny, nie zdam tych egzaminów, z niczego: ani z matematyki, ani z polskiego, kontynuowałem. Jeślibym nawet je zdał, ja jestem tak głupi, że najmniejszej szansy na studia nie ma. A najgorsze, że mam dwie lewe ręce. Nie nadaję się do żadnej pracy wymagającej wyobraźni. Głupiej szufelki z blachy nie potrafiłem zrobić na pracach ręcznych. Jedyne do czego się nadaję, to brukowanie ulic (wtedy brukowano jeszcze ulice, nawet pod asfalt). Jestem silny, wysportowany, wytrzymały. Lubię pracę fizyczną. Ale być brukarzem na całe życie?

Świeciło słońce, ptaki śpiewały, pachniał las – byłoby nawet miło, gdybym wyrzucając z siebie to wszystko co międliło się we mnie od kilku lat nie zdał sobie właśnie sprawy, że to, co powiedziałem, to najprawdziwsza prawda. Byłem bezradny wobec swojej głupoty. 17 lat i już przechlapane. Bez żadnej nadziei.

Profesor spojrzał z góry i przez nos, bo głos miał nosowy, powiedział: Bardzo dobrze! Wspaniale! A więc jesteś w połowie drogi do sukcesu. Wiesz, jak mało wiesz. Prawdziwie beznadziejnie byłoby, gdybyś nie wiedział, że tak mało wiesz.

To był przełom. Usłyszałem, co wiedziałem, że nic nie wiem, ale powiedziane to było tak cudownie pozytywnie, koleżeńsko, z nadzieją, sympatią i troską, że właściwie uwierzyłem, że te dwa i pół miesiąca to aż za dużo czasu, by sobie poradzić z egzaminem na socjologię.

Reszta była snem. Maturę dostałem. Pewien stary profesor zastępujący moją polonistkę, która właśnie rodziła, u której byłem w klasie ostatni, opowiadał innym nauczycielom na radzie oceniającej wyniki matury coś niezwykle łaskawie komplementującego moją pracę. Na studia przyjęto mnie z trzynastą lokatą, bez jakichkolwiek dodatkowych punktów. A warszawska szkoła socjologii – wówczas z: Nowakiem, Szackim, Podgóreckim, gościnnie wykładającym Szaniawskim, Niną Assorodobraj-Kulową, z żywą wciąż pamięcią małżeństwa Ossowskich (pani Maria zaglądała czasem do naszego Zakładu) – uczyła dwóch rzeczy przede wszystkim: wątpliwości we własne najświętsze nawet racje i relatywizmu. Uczyła myślenia. I szacunku dla bliźniego – była to bowiem szkoła humanizmu. Co znamienne – mimo czasów głębokiego PRL i szczególnie wrednej, bo pomarcowej ogólnej w kraju wówczas atmosferze.

Piszę to, bo nie potrafię napisać inaczej co myślę o współczesnych troglodytach w sejmie, w telewizji przezywaną publiczną, pośród historyków zajmujących się nie tylko historią najnowszą, ale i propagandą jako swoistym swoim sajd-biznesikiem. A uważam za istotne, by publicznie powiedzieć to, co chcę powiedzieć.

Z tym poziomem bezmyślenia polityków, telewizyjnych dziennikarzy, historyków zajmujących się dziejami najnowszymi (z wyłączeniem jednostek takich jak Friszke) – młodzi, kiedy dorosną, a napotkają trudniejsze sytuacje, kiedy trzeba będzie dokonywać właściwych wyborów – szorować będą zębami po bruku, bo podejmowane w takich momentach decyzje nie zawsze da się skutecznie unieważnić.

Granica między niewiedzą, płytką wiedzą, wiedzą ograniczoną, a w końcu między wiedzą a bęcwalstwem – leży gdzieś w wielkich przestrzeniach absolutnej pewności swoich własnych racji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Oni i tak tego nie zrozumieja, gorzej nie beda sie utozsamiac. Ja jestem na tyle glupi, ze nie jestem w stanie zrozumiec o co im chodzi Nie sadze aby lubieli mieszkac w rzeczywistosci, ktora propaguja.

  2. Różni dyktatorzy też byli pewni swoich racji. Przeminęli.

  3. „Każdy z internowanych w stanie wojennym, który dziś wychodzi na ulicę pod hasłem „wymówienia posłuszeństwa władzy” chce powiedzieć, że w 1981 roku można było wyjść na ulicę przeciwko władzy ludowej w proteście? Opozycja miała kilka kanałów telewizyjnych uderzających w rząd? Najlepiej sprzedającymi się tygodnikami były magazyny antyrządowe? Największe dzienniki skrajnie uderzały we władze? Większość prywatnych radiostacji masakrowało reżim, celebryci robili happeningi przeciwko rządzącym, a na protest można było wyjść z sojowym latte ze starbunia? Serio?”

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Myślę, że jednym z większych dramatów współczesnej edukacji jest nieobecność filozofii w programie nauczania. Zdaje się, że to Witkacy powiedział, że brak choćby podstawowego wykształcenia z zakresu filozofii jest takim samym kalectwem jak poruszanie się o kulach. Od jakiegoś czasu rośnie we mnie przerażenie, gdy słyszę w tramwajach, autobusach, rozmowy naszej młodzieży. Jest to odarty z głębszych treści zlepek wyrazów dzwiękonaśladowczych, okrzyków, westchnień, prostych konstrukcji. Proces powrotu do jaskiń, ubożenia języka, przybiera na sile i jedyną szansą na odwrócenie tej tendencji jest mądra władza, która zainwestuje w młodzież, nauczy ją myśleć. Nie – o czym myśleć, a po prostu myśleć. Tymczasem w szkole nasze dzieci nie dowiedzą się o ewolucjonizmie, już od 5 klasy zostaną oduczone radości z poznawania literatury bo dopadnie ich koszmarny, archaiczny „Pan Tadeusz”…

    Na koniec wreszcie: Ostatnio spotkałem 15 latka z bluzą z napisem wokół szubienniczej pętli: „Norymberga dla czerwonych”. Interesujące, że taki gówniarz już marzy o tym, żeby kogoś pozbawić życia, a jago poglądy są tak jasne i klarowne, nie ma w nich cienia wątpliwości, to jest to o czym Pan pisze. To też pewien znak czasu – ja w jego wieku rżnąłem w piłkę od rana do wieczora on by ludzi wieszał. Ciekaw jestem co na ten temat mają do powiedzenia jego rodzice?

  6. Największy mędrzec grzeszy niewiedzą a róznica między mędrcem a głupkiem to jedynie świadomość swojej niewiedzy tego pierwszego.

  7. Ja też odczuwam najgłębszą pogardę do tych kreatur medialnych z telewizji. Głównie do pseudo-polityków i pseudo-dziennikarzy.

  8. Mam syna, ktory wlasnie obrobnil doktora na dobrej brytyjskiej uczelni. On ma takie same watpliwosci jak Redaktor kiedy byl mlodym czlowiekiem. 4 lata temu, kiedy zaczynal ten doktorat, gadal troche jak sejmowy troglodyta. W miare postepu czasu zaczal dostrzegac ogrom wiedzy jaka jeszcze przed nim, mimo ogromu wiedzy ktora juz posiadl.
    Co do cymbalow w Sejmie to zatrwazajaca jest nie tyle ich obecnosc w lawach sejmowych, ile coraz wyzszy wspolczynki zidiocenia poslow. Wiekszosc poslow to kompletne balwany i choc dobrze jesli nie pchaja sie na mownice. Coraz wieksza ilosc tych egzemplarzy ma parcie na szklo. Pamietam Cymanskiego, Putre, Suskiego, Jurgiela, uber-idiote Leppera, garkotluka Bergerowa czy niejakiego Klopotka, ktory chyba do dzisiaj nie wie po co byl z sejmie. Ciekawe, ze wiekszosc jest czy byla z PiS. Smutne jest to ze te same durnie pojawiaja sie w Sejmie co kadencje. Czyli ze Suwerenowi „pasuja”. Jak Pan taki Krami

  9. „Z tym poziomem bezmyślenia polityków, telewizyjnych dziennikarzy, historyków zajmujących się dziejami najnowszymi…”

    Tu się zgadzam, gdzie spojrzeć ignorancja, niedouczenie, spojrzenie ideologiczne nie oparte o fakty, wybieranie tego co mi pasuje, pomijanie istotnych uwarunkowań i okoliczności, jakby dojście do prawdy było zupełnie nieistotne, ważne żeby służyło moim lub mojej grupie interesom…

    Tylko, kto według Pana powinien wziąć odpowiedzialność za taki poziom wykształcenia, a nade wszystko poziom moralny?
    Podpowiem, bo tu chyba z domyślnością kiepsko: nie Kościół rzymski czy PiS.

    Nie trzeba daleko szukać. Moim skromnym zdaniem, odpowiedzialność ta ciąży na elitach, które zafundowały nam neoliberalny – także w edukacji, mediach i wychowaniu młodego pokolenia – system. A więc proszę się uderzyć we własne piersi.

  10. Taki mamy czas. Idee autorytetu, mądrości, dążenia do prawdy i wiele wiele innych są odrzucane. Nie pierwszy i nie ostatni raz. To smutne, ale bardzo ludzkie. Dopiero jak coś stracimy, potrafimy to docenić.

  11. Można jeszcze dodać , że jest to głupota podsycana ustawicznie zawiścią !

    Ci ludzie tak długo NIC nie znaczyli , że teraz chcą się odegrać póki mogą.
    Póki mają swoje 5 minut . Więc proszę się nie dziwić . Bo to jeszcze nie koniec horroru .

  12. Dodam – czy wie Pan , że doradczyni ds. wychowania seksualnego ministerki szkolnictwa , kobieta o nienachalnej urodzie , uważa , że każdy stosunek powinien kończyć się poczęciem ?
    Że nawet „gumka” jest śmiertelnie niebezpieczna dla kobiety ?!
    Nie horror ???

  13. momo1

    ….no a co powiesz na samo-zadowolenie pani minister Kempy, ktora przed Swiatowymi Dniami Mlodziezy w Krakowie, w publicznej TV, walnela ze ataki terrorystyczne nie sa zagrozeniem bo ona ma umowe z JPII i on zalatwi bezpieczenstwo.

  14. Cel jeden.Państwo teokratyczne.Kreacjonizm ,atak na ewolucję,i posteęp w medycynie itd.A przy okazji zemsta paranoików tańczących na mogiłach .

  15. @AOlsztynski
    13 grudnia o godz. 18:30 11818

    Wyjatkowo się z Panem zgodzę. Ta barbaria, która przeżywamy, wzięła się nie z sufitu, ale z tragicznego poziomu intelektualnego wyborców, którzy urodzili się albo na krótko przed 1989 rokiem, albo nawet po tej dacie, a więc zaliczyli szkołę na kompromitującym poziomie. A dziś dzięki wytycznym programowym obecnego MEN ta równia pochyła będzie działac dalej, tym razem pochylona z premedytacja przez nową władzę, jako ze najlepiej jest rządzić imbecylami. Takimi, którym łatwo będzie wcisnąć ciemnotę, ze np. pochód KOD-u nie liczył 20 tysięcy, tylko pięć:)))

  16. A mnie na egzaminie wstępnym (byłem bodajże 6-sty na grubo ponad 100 osób) przepytywał (obok Beckera trzeciej osoby nie pamiętam) prof Zybertowicz. Już po przemaglowaniu mnie z zadanych lektór (Człowiek tysiąclecia, Za szybą i takie tam 😉 Zybertowicz ni z tego ni z owego wypalił
    – A gdzie wg pana jest najwięcej Żydów w Polsce.
    Na to ja pocąc się coś tam zacząłem bąkać o lubelszczyżnie i kieleczczyżnie ale to już raczej w wymiarze historycznym na co Zybertowicz przerwał mi:
    – Bo ja słyszałem że w rządzie! (to miał być dowcip dodam że jestem rocznik 72) :/

  17. Scio me nihil scire jak u Sokratesa. U dzisiejszych polityków właściwie niespotykane.

    @momo1
    Gdyby to nie było naprawdę, wyglądałoby bardziej na komedię

  18. Celiński: „Z tym poziomem bezmyślenia … historyków zajmujących się dziejami najnowszymi (z wyłączeniem jednostek takich jak Friszke)”.
    Tylko Friszke, nawet Paczkowski i Machcewicz już niedostatecznie dobrzy. „Ludzie rozsądni” mają jednego słusznego historyka, na co im więcej?

  19. momo1
    13 grudnia o godz. 21:52

    „doradczyni ds. wychowania seksualnego minister szkolnictwa (…) uważa , że każdy stosunek powinien kończyć się poczęciem”?

    Przy obecnej demografii dobrze by było. Nie sądzisz, że ktoś powinien pracować na twoja emeryturę?

  20. Cukiertort – 13 grudnia o godz. 11:08 11811
    Filozofia nie jest nauką, a więc nie ma miejsca na nią w programie nauczania poza wydziałami filozofii.