Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

26.12.2016
poniedziałek

Świat wokół już trochę mniej dobry. Czy kultura może nas uratować?

26 grudnia 2016, poniedziałek,

Kiedy szukano w latach 30. minionego wieku różnicy między Europą, wcale nie tak bardzo wówczas ciekawą, a Niemcami, gdzie poniżenie, beznadziejność, brak perspektyw, klęska mocarnych przed chwilą partii robotniczych zdominowały polityczne wybory – odnaleziono tę szczególną. Różnicą był model rodziny.

Dominacja ojca – sprawiedliwego, wzorowego, wymagającego, dominującego, przynoszącego do domu pieniądze. Ojciec w robocie, matka ogarniała to, co w domu, troje albo więcej przychówku. I nagle, po pierwszej wielkiej wojnie, ojciec to było za mało, by utrzymać rodzinę. Wielka kontrybucja – Francja, pamiętająca 1871 rok, sobie nie folgowała. Bieda. Brak perspektyw. Brak dobra wokół. Zamęt w wartościach.

Przyszedł człowiek, który obiecał godność. W skali narodu i w skali rodziny. Wygrał o włos, właściwie to przegrał, ale konkurenci przegrali bardziej, elity były liche i zmęczone, naród wypatrywał zmiany. Co prawda była książka, ale na początku, w pierwszym roku, nie wyglądało to aż tak bardzo źle. Zachował się zapis rozmowy Wernera von Heisenberga z wybitnym jego studentem, szefem Hitlerjugend na Uniwersytecie Berlińskim. W Polsce drukowała ją wrocławska „Odra” gdzieś ok. 1974 roku. Student pytał swego mistrza, dlaczego się nie przyłączy, dlaczego nie poprze aktywnie NSDAP, przecież ta partia i jej wódz zwracają narodowi godność, likwidują bezrobocie, mają wielki plan dobrej zmiany. Heisenberg potwierdzał, ale powiedział, że nie, nie zdecyduje się, że rewolucje przynoszą ostatecznie zło niszczące zapowiadane dobro, że on, czerpiąc z historii swej ukochanej fizyki, opowiada się za filozofią oświeconego umiarkowania.

Nie wiedział jeszcze, co w efekcie przyniosła Niemcom ta wielka zmiana narodowego socjalizmu. Mało kto wtedy wiedział. Europa była w nieciekawym momencie swej historii. Nie tylko w Niemczech szukano drogi na skróty. Nie tylko tam byli ambitni aspiranci do wodzostwa.

Mam świadomość lat, zmian, różnic i proporcji. Wiem, że rozmiar Kaczyńskiego jest jak na Polskę, nie Europę i świat. Nie zachwycał, choć nie był też szaraczkiem. Ani wiedzą, ani pomysłem, ani specjalnie wybijającą się odwagą szczytów nie sięgał. Był po dobrej stronie. W ariergardzie bardziej niż w awangardzie. Był zaangażowany w walkę z komuną bardziej niż znakomita większość Polaków. Jednak bez przesady. I to jest jego problem.

Nasz problem jest dzisiaj przede wszystkim taki, że nie możemy czekać na kompromitacje jego polityki. Nie ma już tak dobrego świata wokół. Rosja nie odnalazła swej drogi ku centrum Europy. Wróciła więc do tradycji imperialnego myślenia. W niezwykle trudnej dla siebie sytuacji. Gospodarcza klapa, Daleki Wschód pogryzany przez Chińczyków, gorące podbrzusze islamu, wielki błąd z Ukrainą. Europa nie radzi sobie ani ze skutkami wolnego światowego obrotu gospodarczego, ani z masową, niekontrolowaną migracją, ani ze sobą samą. Trzyma się, jako swojego rodzaju jedność i nadzieja na przeczekanie kłopotów na cienkiej nitce do bólu rozsądnej, ale tracącej powab swojej wybitnej kanclerz. Trudno wyobrazić sobie, co będzie z Niemcami, jeśli w nadchodzącym roku przegra. Nowy europejski porządek, ograniczenie Unii do kwestii wspólnej gospodarki (cokolwiek to znaczy) jest mrzonką ludzi niemających pojęcia o kulturowym, społecznym, gospodarczym i politycznym kontekście Unii Europejskiej. Ja myślę, że Unia przeżyje dzisiejszy kryzys, ale to myślenie nie jest oparte na wiedzy, lecz na nadziei. Może się ta przesłanka okazać za słaba. Co wtedy?

To są kłopoty nadzwyczajne. Związane z wielkim znakiem zapytania, który zawisł nad przyszłością Europy jako organizacji łączącej dla wspólnych celów i wspólnej polityki różne europejskie narody, pragnące zachować jak najwięcej ze swojej kulturowej tożsamości. Co jeśli narodowe egoizmy zwyciężą? PiS dokłada do ognia nacjonalizmów, widząc w nich zdrową reakcję na zbyt jej zdaniem pospieszną i bezrozumną integrację.

Co będzie, jeśli procesy narodowych egoizmów nabiorą mocy, która zmiecie Unię nawet taką, o jakiej marzą na Nowogrodzkiej? Czy pozostając w izolacji, ten rząd jest w stanie odcisnąć jakikolwiek ślad na polityce europejskiej? Wątpię. Nawet jeśli złe scenariusze się nie spełnią, to Polacy w rok stracili, jak idzie o swoją przyszłość w Unii i wobec najważniejszych zachodnich partnerów, wszystko, co wypracowali w minionym ćwierćwieczu. Będziemy sami, bez wpływu na politykę europejską.

Dlaczego tak się dzieje? Nie mamy za sobą traumy poniżenia, odebranej godności. Przeciwnie – mamy solidne powody do dumy z naszej polityki. Mimo błędów i rozczarowań obraliśmy korzystny kierunek, zostaliśmy wynagrodzeni czasem wyjątkowej prosperity. Może bardziej w wymiarze politycznym niż społecznym, ale to nie jest czas na rewolucję, lecz na konsekwentne eliminowanie błędów.

Nie mamy patriarchalnego modelu rodziny. Nie ma wielkiego bezrobocia. Prawda, że aspiracje wybiegają daleko przed możliwości, ale to jest raczej zagadnienie ze sfery kultury, edukacji niż polityki. Czy możliwe jest, by oparcie polityki na pierwiastku nienawiści i na nieustannym dzieleniu było wystarczające dla tak fatalnej dla Polaków władzy? Co wtedy z naszą kulturą, z której jesteśmy tak dumni i która buduje naszą tożsamość? Czy naród karmiony sitcomami, tabloidami i treścią debat polskiego Sejmu obroni swoją pozycję?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Historia nabiera przyspieszenia w ramach globalnej wioski i elektronicznych mediów.To nie jest już kicanie zająca 100 lat temu a nieobliczalne. skoki i kopy kangura.Wszystko się może zdarzyć.Ale po ocenie dziś, można przewidzieć jutro z odpowiedzią na pytanie ,co po Kaczyńskim./?Ci co odpowiedzą ,że dno powinni pakować walizki.

  2. I znowu. Do kogo Pan to pisze? Niech Pan pisze takie teksty do Brudzińskiego i do Kuchcińskiego a nie do nas bezpartyjnych obywateli. My i tak nie mamy prawa udziału w wyborach do Sejmu i nie mamy żadnego wpływu na rzeczywistość polityczną.

    Załatwiajcie te sprawy między sobą. Między celebrytami z Warszawy, którzy bezprawnie zawłaszczyli sobie Polskę jako prywatną własność.

  3. Pisał Konwicki: „Nas uratuje cud. Kolejny realny cud. Polska żyje cudami. Inne kraje potrzebują dla swojej egzystencji dobrych granic, rozumnych sojuszów, zdyscyplinowanych społeczeństw, a nam wystarczy przyzwoity cud. Raz na pół wieku solidny cud na pograniczu niecudu”. „Wschody wsch. i zach. księżyca”, 1881 r.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. At its deepest level, Malraux’s thinking about art is inseparable from an understanding of the significance of man, and especially man in contemporary, agnostic, Western, and Westernised, cultures. There is no question of art as a substitute religion, and Malraux draws a sharp distinction between the function of art and the function of an absolute. There is unmistakably, however, an insistence on the profound human importance of art, especially today in civilizations bereft of any fundamental value. (Derek Allan „Art and the Human Adventure: André Malraux’s Theory of Art”, 2009).

  6. Pan bardzo zmienił zdanie o Kaczyńskim, bo pamiętam dokładnie że kiedyś napisał Pan o nim ,,najwybitniejszy z naszego pokolenia”. To raz. A po drugie to śmieszne jest to przywoływanie, że kiedyś nie był ,,w pierwszym szeregu”. Kiedyś nie był a dzisiaj jest. Świat się zmienia. Ja kiedyś byłem pomywaczem w Anglii i Kanadzie, a dzisiaj szefuję dużemu przedsiębiorstwu. Co to są za argumenty? Pan ma skłonność do nadużywania takich absurdów. Pamiętam jak mówił Pan z lekceważeniem o Annie Fotydze, że w Gdańsku w 1981-ym ,,parzyła kawę i kupowała bilety lotnicze”. Ale ona swoją jedną szansę wykorzystała, a Pan zmarnował ze dwadzieścia-trzydzieści szans.

    To są śmieszne rzeczy Panie Andrzeju. Kaczyński w wymiarze polskim osiągnął pełnię władzy. Nikt przed nim tego nie dokonał. Odważny i twardy jak skała przetrzymał lata upokorzeń, marginalizacji, intryg, ośmieszania przez założone przez Tajnych Współpracowników media a potem śmierć najbliższej osoby.

    W wymiarze europejskim i światowym to wymienienie przez Reutera JK na drugim miejscu po Trumpie a przed Putinem czy Merkel wśród ludzi, których Agencja uważa za osoby do obserwacji pod względem wpływu na świat w 2017 świadczy o tym, że Pana przekonanie o zaściankowości JK nie jest powszechnie podzielane. A Reuters to nie partyjny biuletyn PiSu prawda?

  7. Autor znów o Hitlerze.

  8. Tylko myślenie nam zostało!

  9. Przez dziesięciolecia demokracje zachodnie wydawały się być impregnowane na brednie polityczne, farmazony społeczne czy kicze rozrywkowo-artystyczne. Łykacze bzdur z Bilda, czy The Sun, jakoś słabo destabilizowali sceny polityczne w Niemczech, czy Wielkiej Brytanii. Tylko dlatego, że nie było wsparcia ksenofobicznego z ambon w lawinowo pustoszejących kościołach. Przy wszystkich, ewidetnych, polskich odrębnościach i różnicach, wynik 35% dla PIS napawa…otuchą. Przy tak bezczelnych i ostentacyjnych wciskaniach ciemnoty widać, że znowu utracona niepodległość jednak pozostawiła po sobie trwałe i optymistyczne ślady.

  10. To straszna konstatacja: Coraz częściej słyszę opinie wygłaszane przez Polaków w wieku dojrzałym , że okres 44 lat po wojnie był złotym wiekiem edukacji, kultury i suwerenności Polski, że okres 27 lat transformacji własnościowej poniżył naród polski i zostało to wykonane rękoma polskiej inteligencji. Pokolenie sprzedawców czuje do siebie taki wstręt, po tym co się stało, że te złe emocje odbierają polskiej inteligencji zdolność oceny tego dramatu narodu polskiego. Czy pan się również zgadza z tą opinią ?

  11. W istocie w Polsce toczy się spór o państwo narodowe. Z jednej strony faktem jest, że państwa narodowe weszły na scenę dziejów z bagażem ofiar nierzadko milionowych. Z drugiej strony państwa narodowe były nowoczesną alternatywą państwową dla Polski szlacheckiej, albo np. Imperium Osmańskiego. Henry Kissinger, który podobno ma doradzać Donaldowi Trumpowi w ostatniej swojej książeczce pt. „Porządek Światowy” być może słusznie zauważa, iż konfrontacja regionalna a nie narodowa, wcale w skutkach nie musi być humanitarna. Państwa narodowe to także organizmy, bardziej dynamiczne i zwarte niż konglomeraty regionalne. Pytanie jest nie tylko o to, że niektóre konglomeraty i tak są zbrodnicze ze swej natury i narodowo zdominowane, jak np. Rosja i Unia Euroazjatycka, czy też postkomunistyczne Chiny, ale także o to, czy inne konglomeraty jak np. UE, bez wyraźnego przywództwa narodowego niektórych państw będą w ogóle zdolne do działania.