Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

26.01.2017
czwartek

Nie ma dla partii lubczyka innego niż kasa

26 stycznia 2017, czwartek,

Zapowiedź zmiany ordynacji wyborczej w wyborach samorządowych. Ograniczenie biernego prawa wyborczego do dwóch kadencji mieć będzie największe znaczenie. Od 1990 roku samorządy gmin, a od 1999 województw i powiatów są częścią fundamentu ustroju RP. Powołane do samodzielnego wykonywania prawem określonych zadań administracji publicznej wybierają swoje organy i wyposażone są w niezbędne środki materialne. W określonym ustawami zakresie stanowią lokalne prawo.

Jednostki samorządu terytorialnego są niewspółmierne. Pośród miast, największa liczbą ludności, to oczywiście Warszawa z 1.7 milionami mieszkańców. Najmniejsze są Wyśmierzyce nad Pilicą – nieco ponad 900. Największa swym terytorium gmina, większa od stołecznej Warszawy, Pisz zajmuje 633 km kwadratowych (Warszawa – 517). Najmniejsza, podkaliski Stawiszyn, zaledwie 1 km kwadratowy. Najliczebniejszą gminę wiejską Chełmiec w Beskidzie Sądeckim zamieszkuje 25 tysięcy ludzi. Najmniejszą, Cisnę mniej niż 2 tysiące.

Od razu trzeba powiedzieć, iż akcje PiS w samorządach stoją zasadniczo gorzej niż w centrali. Pieniądze i władza, w wolumenie interesującym Suwerena, to województwa i duże miasta, te liczące ponad 100 tysięcy mieszkańców. Na szesnaście samorządnych województw PiS rządzi raptem w jednym, podkarpackim ze stolicą w Rzeszowie. Prezydentem Rzeszowa, powszechnie tam szanowanym i wybieranym regularnie w I turze jest człowiek o zdecydowanie lewicowych korzeniach i postawie. Na 107 miast „prezydenckich” PiS rządzi w dziewięciu. Stutysięczników jest 39. Prezydentów z PiS-u w nich 0. Pierwsze na liście największych polskich miast z pisowskim prezydentem, Nowy Sącz to 44-te dopiero ludnościowo miasto. No i klejnoty! Warszawa – PO. Kraków – Majchrowski. Łódź – PO. Wrocław – Dutkiewicz z Platformą. Poznań – PO. Gdańsk – PO. Szczecin – Krzystek, dysydent z PO. Bydgoszcz – PO. Lublin – PO. Rok przed wygranymi przez PiS w kraju wyborami mieszkańcy miast zagłosowali zdecydowanie inaczej, niż w 2015. Dzisiaj bardzo to PiS-owi uwiera. W miastach rządzonych przez PO, PiS wystawi najpopularniejszych dzisiaj swych parlamentarzystów, ale najpierw zechce wykluczyć z konkurencji najsilniejszych rywali.

To nie jest konkurencja na programy. Poza kilkoma wyjątkowymi jak na polskie standardy politykami (Kraków, Poznań, Rzeszów, Słupsk) w samorządach tak samo, jak w centrali idzie przede wszystkim o pieniądze. Partie żyją z budżetu, ale to, co wpływa do nich w formie subwencji to tylko wierzchołek góry lodowej. Etaty i rady nadzorcze w urzędach, agencjach i w spółkach samorządowych są prawdziwie istotnym źródłem ich autorytetu. Partie żyją, utrzymują prestiż pośród aktywistów i dyscyplinę dzięki KGHM, Orlenowi, Lotosowi, PZU a także etatom w PFRON i wojewódzkich agendach rozmaitych celowych funduszy. Dopóki w drzwiach tych wszystkich miejsc nie będzie detektora wykrywającego partyjne legitymacje, dopóty partie bić się będą ze sobą na śmierć i życie, bo nie ma lubczyka bardziej ponętnego od kasy. O to idzie Kaczyńskiemu, kiedy mówi o reformie samorządowej reformy. Nic ludzi tak nie dyscyplinuje jak kasa, którą można im dać, ale i zabrać. I nic tak nie godzi w konkurencję, jak odstawienie z kolei ich aktywistów od budżetowego smoka.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Racja.Dlatego wybralem mniej znepotyzowany i skorumpowany zachöd Europy……

  2. Tomek
    Nie masz pojęcia jak znepotyzowany i skorumpowany jest zachód Europy.