Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

27.01.2017
piątek

Panisko. I Panicz

27 stycznia 2017, piątek,

Dwaj panowie M. I Ojciec Duchowy. Aż walną gdzieś i się już nie wzbiją.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 15

Dodaj komentarz »
  1. Polakom rzadko zdarza się tyle szczęścia co w Smoleńsku. Ale nadziei nie wolno tracić. Jak się nie można ich pozbyć metodami demokratycznymi, to niech ich jakikolwiek szlag trafi.

  2. Co daj Panie Boze jak najrychlej…

  3. Proszę nikomu tak nie życzyć, to jest autodestruktywne. Życie bywa przewrotne, a złe myśli działają jak bumerang.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeczytałem i napiszę — jak boga kocham „o co kaman” w tym tekście? Co „poeta” miał na myśli? Ja żem już totalnie zgłupł czy autor?

  6. Ale byłaby strata.

  7. Napisał kierowca, który rozbił samochód, oddalił się z miejsca wypadku i zostawił w aucie telefony komórkowe, żeby go nie namierzyli zanim poziomy spadną do dopuszczalnych.

  8. Słuchałam Pana dziś na TVN24 i uświadomiłam sobie, ze obecne pokolenie nie tylko nie ma zielonego pojęcia o tym, co dobre, a co złe w ustroju państwowym, a wiec głosuje na ludzi jawnie deklarujących destrukcję państwa, ale też ani nie zna wartości pokoju, ani grozy wojny. Ten względnie bezpieczny kokon, w którym ci ludzie zyją od urodzenia, bardzo ich dziś uwiera. Ale wojna to nie tylko śmierć, kalectwo, nedza i głód. To spustoszenie moralne, demoralizacja, zatrata człowieczeństwa i triumf siły i przemocy. No i jakze łatwo przejść od stanu pokoju, spokoju i dobrobytu do wojny, śmierci i okrucieństwa. Dowodem straszna wojna w Jugosławii – miedzy ludźmi, którzy byli dla nas, Polaków wzorem do naśladowania i namiastką kapitalistycznego dobrobytu. I nagle przeistoczyli się w potwory zabijające się nawzajem w straszny sposób. A przecież dla młodych ludzi urodzonych w końcówce XX wieku to już jest historia, której nie pamietaja.

  9. rzuca na pozarcie warchlaka ,by ochronic maciore i tak sie skonczy afera wypadkowa!

  10. M. kupił za pieniądze podatników 30 luksusowych limuzyn za 35 mln. zł. Jedną z tych limuzyn szastał się młodszy M(isiewicz), dwie następne rozbił pod Toruniem starszy pan M(acierewicz), po czym uciekł z miejsca wypadku. Co na to jego protektor, pan K.?

  11. Zbyt lapidarne.Nie rozumiem o co chodzi… ;-(

  12. azur
    28 stycznia o godz. 18:17 12098
    „M. kupił za pieniądze podatników 30 luksusowych limuzyn za 35 mln. zł”>

    „Wiceminister obrony narodowej Bartosz Kownacki tłumaczył w TVN24 skąd wzięła się taka cena i taki tryb zakupu samochodów. – PO miała przygotować szczyt NATO w Warszawie, ale nie zrobiła nic. Dlatego, musieliśmy przeprowadzić zakupy samochodów w trybie ekstraordynaryjnym, bez przetargu ze względu na pilną potrzebę. Krótki czas dostawy determinował cenę aut – tłumaczył Kownacki”.

  13. snakeinweb
    27 stycznia o godz. 7:27

    „Polakom rzadko zdarza się tyle szczęścia co w Smoleńsku. Ale nadziei nie wolno tracić”.

    Na twoim miejscu to bym uważał z podróżami, nie tylko samolotowymi.
    Negatywne emocje lubią się materializować w nieoczekiwany sposób. Opatrzność nie jest złośliwa, ale bywa sprawiedliwa i nie ma znaczenia, czy akurat jesteś niewierzący, co zresztą obstawiam. Zastawiałeś się kiedyś nad sobą? Może wizyta u psychoanalityka?

  14. Erykko
    27 stycznia o godz. 21:46 12095

    „Napisał kierowca, który rozbił samochód, oddalił się z miejsca wypadku i zostawił w aucie telefony komórkowe, żeby go nie namierzyli zanim poziomy spadną do dopuszczalnych”.

    Kierowca chyba nie wiedział jak działa sieć komórkowa. Wystarczyło wyłączyć telefon, a na wszelki wypadek jeszcze wyjąć baterię, co zresztą w niektórych modelach nie jest możliwe. Takich telefonów kierowcy-politycy powinni unikać, zwykle poleca im się bezpieczne Blackberry.

    Chyba że kierowca autentycznie był w szoku albo cierpiał na chwilową pomroczność i telefonu faktycznie zapomniał zabrać?

  15. Kalina
    27 stycznia o godz. 22:07 12096

    „Słuchałam Pana dziś na TVN24 i uświadomiłam sobie, ze obecne pokolenie nie tylko nie ma zielonego pojęcia o tym, co dobre, a co złe w ustroju państwowym”.

    Ty Kalina jak zwykle mylisz to co jest dobre dla ciebie z tym co jest dobre dla państwa i ogółu obywateli. Więcej altruizmu w nowym roku życzę.

  16. @Kalina
    27 stycznia o godz. 22:07
    Ja niestety mam poczucie przebywania na Titanicu idącym na spotkanie z górą lodową. Co prawda na górnych pokładach bal trwa – szampan się leje, kawior aż mdli w najlepsze,. Kłótnie dotyczą tylko kto ma być kapitanem – głupszy, ładniejszy czy agresywniejszy. Na dolnych pokładach zaś narasta desperacja w stylu ,,niech to wszystko szlag trafi”.
    Teraz widać jaką katastrofą było zniesienie przymusowej służby wojskowej . Gdyby taki patriotyczny niedojeb manifestujący swą ,,moc” podczas marszu niepodległości wrzaskiem ,,raz sierpem raz młotem…” a ,,politykę” rozumie jako pomstowanie na ,,lewactwo” na forum internetowym przeczołgał się w masce pgaz tak z 1km po zamarzniętym czołgowisku oraz uświadomił sobie, że w ,,bój za ojczyznę” wyruszy mając za plecami 700l paliwa to może by staranniej by dobierał słowa. Może ci skretynieli pedagogowie w szkołach by wreszcie przypomnieli, że Powstanie Warszawskie to nie był ,,haj jak w sylwestra w Ełku” ale RZEŹ zarządzona przez skretyniałych przywódców w imię ich politycznych interesów za którą to głupotę zapłaciło 20tyś SWIADOMYCH młodych ludzi i 200tyś Bogu ducha winnych cywili.
    To są skutki patriotycznego brandzlowania.
    Teraz nadchodzi czas ,,spotkań patriotów” – każdy przynosi swoją listę krzywd i pretensji, ,,sprawiedliwą mapę” no i ideologię ,,my country first”.
    Przypominam – żaden przywódca powstania skutków swojej głupoty nie przypłacił życiem ,wszyscy jatkę zarządzoną przez siebie przeżyli – nikt nie wziął karabinu i wybiegł do ,,ostatniego ataku” lub strzelił w łeb. Za to potem bardzo aktywnie ,,wojowali” na kanapach londyńskich klubów.