Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

31.01.2017
wtorek

IPN w swoim żywiole

31 stycznia 2017, wtorek,

Nazwę tej instytucji – powołanej, przypominam niepamiętającym, przy walnym udziale nie tylko dzisiejszych aktywistów PiS, ale i PO, PSL, a także Lecha Wałęsy – koniecznie tu należy rozwinąć do pełnej jej treści. Instytut Pamięci Narodowej – Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu. Dla moralnej, ale i politycznej oceny specyficznego zainteresowania IPN Wałęsą ma to fundamentalne znaczenie. Prowadzi do pytania: po co ten IPN? Dla odkrycia prawdy o zbrodniach przeciw narodowi polskiemu? Czy rzeczywiście L.W., ktokolwiek i cokolwiek o nim myśli, to pierwszorzędna figura pośród tych, których życie poddaje swej opresji IPN-Komisja Badania Zbrodni…?

IPN ma uprawnienia badawcze, edukacyjne, śledcze i lustracyjne. Przejął dla tych celów archiwa wszelkiej peerelowskiej bezpieki (komunistycznych służb o charakterze policji politycznej). Najbardziej spektakularną, medialnie właściwie jedynie widzialną (choć niejedyną) aktywnością IPN jest wyszukiwanie i publikowanie (często przed ich krytycznym opracowaniem) informacji kompromitujących aktywistów opozycji.

Nie jest znana opinii publicznej metoda selekcji i wyboru tematów badawczych oraz kalendarza kwerendy źródeł. Widać jednak zaangażowanie IPN w bieżące, polityczne potrzeby istotnej części polskiej sceny politycznej. Pytanie uporczywie stawiane przez aktywistów na froncie walki z pamięcią o bohaterach jest takie: jaki wpływ ich ewentualne, zawsze domniemane uwikłanie w jakiekolwiek kontakty ze służbami tamtego czasu miało dla ich późniejszej aktywności politycznej? A więc: dla Polski i wszelkiego zła, jakie można zebrać w sicie poszukiwaczy zła. Oto cel IPN. Oto cel PiS. Oto cel tzw. narodowców.

Dwa istotne konteksty. Kontekst czasu antykomunistycznej opozycyjnej aktywności Wałęsy, szczególnie kiedy w swoim środowisku był sam, we wczesnych latach 70. Oraz kontekst charakteru IPN. Oba znaczące dla komentarza wobec dzisiejszych enuncjacji kierownika IPN, który mieni się przecież historykiem.

Życie publiczne Lecha Wałęsy można podzielić na pięć etapów.

Pierwszy etap to lata 70. – czas, kiedy liczba ludzi podejmujących działalność opozycyjną narażających ich na realne represje (utratę możliwości zarobkowania, inwigilację, podsłuch telefoniczny, zatrzymania i rewizje domowe, uwięzienie lub realne codzienne zagrożenie uwięzieniem) nie była większa niż kilkaset osób w skali kraju (do 1975 roku) i kilka tysięcy (w latach 1976-1980). Cezura 1976 to powstanie Komitetu Obrony Robotników – skutecznie poszukującego informacji o represjach i informujących o nich szeroką opinię publiczną (dzięki powszechnie w Polsce słuchanej nadającej z Monachium i finansowanej przez USA rozgłośni polskiej Radia Wolna Europa) oraz udzielającemu materialnej i prawnej pomocy potrzebującym. Od tego czasu człowiek podejmujący indywidualną nawet aktywność opozycyjną w przypadku represji nie był już sam.

Drugi etap – od lata 1980 do 13 grudnia 1981 – to czas strajków, zwłaszcza strajku w Stoczni im. Lenina w Gdańsku i od września 1980 roku czas „Solidarności”. „Solidarność” tamtego czasu zaś, to ruch narodowo-wyzwoleńczy ubrany w kostium legalnie działającego 9.5 milionowego związku zawodowego.

Trzeci etap, to czas od 13 grudnia 1981, czyli daty wprowadzenia stanu wojennego, po czerwiec 1989, czyli częściowo wolnych wyborów, których konsekwencją było powołanie 12 września 1989 roku rządu Tadeusza Mazowieckiego.

Czwarty etap to czas od 1989 po 1995 r. Od grudnia 1990 do grudnia 1995 r. Lech Wałęsa był prezydentem.

Piąty etap to czas aktywności Lecha Wałęsy jako byłego prezydenta. Dla komentarza wobec dzisiejszej konferencji IPN poświęconej Wałęsie istotne są trzy pierwsze etapy publicznej aktywności Lecha Wałęsy.

Bezsporne także dla IPN jest, że od 1976 r. Wałęsa był uznany przez komunistyczne tajne policje za szczególnie niebezpiecznego opozycjonistę. Był inwigilowany, wielokrotnie pozbawiany źródeł zarobkowania. On i jego rodzina żyli w nieustannym stresie związanym z codzienną obecnością śledzących go agentów. Nie ma od 1976 r. żadnych (prawdziwych lub spreparowanych) śladów współpracy Wałęsy z organami państwa.

W latach późniejszych, po 1976 roku, także w czasie 16 miesięcy legalnej działalności „Solidarności” w latach 1980/1981, istniało realne zagrożenie dla jego życia. Sam byłem świadkiem dziwnego wydarzenia w styczniu 1981 r. w Rzymie, które nosiło wszelkie znamiona próby zamachu na Wałęsę. Istotną rolę w tym wydarzeniu odegrał ówczesny działacz centrali komunistycznych włoskich związków zawodowych (CGIL) Luigi Scricciolo, skazany później na wieloletnie więzienie za współpracę z bułgarskim wywiadem w związku z zamachem na Jana Pawła II.

Wiem, jak można spreparować dokumenty. Jako zaufany współpracownik Lecha Wałęsy, kiedy podróżowanie między Warszawą a Gdańskiem było utrudnione, a przewożenie dokumentów ryzykowne, miałem do swojej dyspozycji, do użytku w Warszawie, kilkadziesiąt kart z jego autentycznym podpisem. Oddałem mu je w prezencie trzy lata temu – prosząc, żeby dobrze je zarchiwizował, bo są to gotowe podkładki pod dowolny tekst napisany maszyną do pisania wyprodukowaną wcześniej niż w 1983 r.

Lech Wałęsa jest i pozostanie na kartach historii bohaterem walki o wolność Polaków i niepodległość Polski. Zawdzięczamy mu – jak nikomu innemu (przez specyficzny kontakt z zrewoltowanymi masami w sytuacji beznadziejności siłowego wystąpienia przeciwko komunie) – że Polska nie spłynęła krwią w 1980 i 1981 r. Nie było wtedy nikogo, kto potrafiłby połączyć niezłomną wiarę w wolność i demokrację z taktyką uników i nadziei, która pozwoliła Polakom dotrwać do korzystniejszej koniunktury międzynarodowej i skutecznie zrealizować marzenia wielu wcześniejszych pokoleń.

Dzisiaj jest obiektem ataku instytucji Państwa Polskiego, kierowanego przez ludzi, którzy nie odgrywaliby żadnej roli publicznej, gdyby nie on. Paradoksem jest, że niektórych z nich sam wypromował.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Podpisał Wałęsa, nie podpisał, donosił, nie donosił – dokładnie mi to powiewa. To on był organizatorem protestu społecznego przeciw komunie, a więc jest człowiekiem nr jeden Wolnej Polski. Sama opozycja inteligencka nie zdziałałaby nic.

  2. „Prawda o Wałęsie jest taka, że w swym pokręconym życiu okłamał absolutnie wszystkich. I tę kobietę, której zrobił dziecko, i kolegów ze stoczni, na których donosił by zgarniać swoje „wygrane w totka”, i działaczy WZZ z kręgu Wyszkowskiego, Gwiazdy i Borusewicza, po których wspiął się do roli robotniczego herszta, i strajkujących robotników, i doradców z kręgu Geremka i Mazowieckiego, i tych prawicowców z Kaczyńskimi na czele, na których się potem oparł by wyjść spod kurateli tamtych, i bezpiekę, i Jaruzelskiego i Kiszczaka, i nawet wtedy, kiedy już przegrał i nic nie znaczył, a Tusk i jego ekipa wzięli go sobie za marionetkę do plucia na Kaczyńskich, ich też zdradził natychmiast, gdy poczuł kasę, z jakimś byle „libertasem”. Przez całe życie, przepraszam za dosadność, dymał wszystkich, którzy się do niego zbliżyli, i siebie samego – choć wciąż tego nie zauważa – też w tym całym cwaniactwie wydymał”.

  3. „Lech Wałęsa zawsze miał tylko jedną twarz. Jest to twarz drobnego ulicznego cwaniaczka o moralności typowego tchórzliwego żulika, gotowego zrobić każde świństwo bądź ze strachu, bądź to dla najmniejszego choćby zysku.” (Lech Zborowski, działacz antykomunistycznej opozycji w okresie PRL)

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kombatanci wpadli w pułapkę własnej „martyrologii” i kombatanctwa.

    PRL nie był krajem suwerennym i nie był krajem demokratycznym. Był krajem siermiężnym w wielu aspektach ponurym. Ale też nie był krajem w stanie „wojny z okupantem” z państwem podziemnym i z czynnym ruchem oporu, jak to dzisiejsze kombatanctwo często teraz sprzedaje porównując PRL z okupacją hitlerowską.

    Społeczeństwo, Kościół Katolicki i elity były w sumie pogodzone z wyrokami sił wyższych natury geopolitycznej. Były realistyczne i wcale nie miały ochoty do bezsensownego boju o „niepodległość”. Co więcej zaaranżowały się z systemem robiąc w ramach skromnych warunków swoje.

    Rozmowa z władzą, nawet z jej specjalnymi służbami nie była zdradą i kolaboracją. Nawet należenie do partii rządzącej nie było zdradą Polski i państwa. Nie były zdradą i kolaboracją KiK-i, Mazoweccy zasiadające w fasadowym Sejmie, Tygodniki Powszechne, rozmowy i porozumienia między partią a kardynałem Wyszyńskim. To może nie były rzeczy ładne i słuszne, ale nie były zdradą państwa, narodu i wartości.

    Co więcej w niektórych dziedzinach PRL był okresem niespotykanego w całych dziejach Polski rozkwitu. Zwłaszcza w powszechnym rozwoju oświatowym oraz osiągnięć nauki i kultury. Moim zdaniem PRL, choć niesuwerenny był również krajem ultranacjonalistycznym. Naród polski u zarania XX wieku wcale nie był zintegrowany i silnie ukształtowany. Duże osiągnięcia w tym zakresie miała II RP, ale ostateczne zunifikowanie i skrystalizowanie naród osiągnął dopiero w PRL (pytanie czy trwale, III RP zdaje się siać tu wątpliwości i widzimy wyraźnie oznaki dezintegracji narodowej).

    Nawet działalność opozycyjna, której nie chcę tutaj wcale lekceważyć i odwagi nielicznych pomniejszać nie była aktem jakiegoś nadzwyczajnego bohaterstwa i męczeństwa. A od rozpoczęcia procesu OBWE, czyli od połowy lat 70-tch była już w miarę bezpieczna i chroniona w świetle jupiterów światowej opinii publicznej. No i powiedzmy sobie, że parę miesięcy czy nawet czasem parę lat internowania lub więzienia, to wprawdzie powód do pochwały i docenienia, ale chyba nie uprawnia do wypinania piersi po ordery i kombatanckie honory i uprawnienia na równi z powstańcami i żołnierzami, co tracili zdrowie i życie z bronią w ręku, na Sybirze i ginęli od kul plutonów egzekucyjnych.

    Właśnie zakłamywanie historii i rzeczywistości tamtego okresu, fałszywe jego równanie z z koszmarami poprzednich epok, a zwłaszcza z wojennymi warunkami okupacyjnymi w Generalnej Gubernii staje się pułapką dla kombatantów współczesnych. Wyszyński rozmawiając z komunistami i w krytycznych sytuacjach nawołując naród do zachowania umiaru i spokoju nie był zdrajcą i kolaborantem. Penderecki, Lutosławski, Wajda a nawet Szurkowski i Złota Jedenastka Kazimierza Górskiego sławiąc na świecie imię PRL-u nie byli siepaczami i sługusami PRL-u. Wałęsa wdając się w dyskusje z komunistami i z SB-ecją może był na początku naiwny i nieostrożny, ale nie był agentem i sługusem PRL-u. Wałęsa i później, na początku i na końcu lat 80-tych nigdy nie planował powstania i wojny, ale szukał porozumienia i rozmowy z komunistami. I dlatego był to wtedy właściwy człowiek na właściwym miejscu. Ci idioci co dzisiaj sobie zmyślają, że wojna byłaby lepsza to byli wtedy i są dzisiaj zwykła debile i do tego bardziej niż ówczesna UB-ecja parszywe i kłamliwe.

    Naród Polski w PRL-u (w zasadzie w całości) nie szukał wojny wyzwoleńczej z Ruskimi i komunistami lecz próbował przetrwać i doczekać lepszych geopolitycznych oraz szukać pokojowych środków poprawy swojej sytuacji. Co więcej naród polski ani komunistów, ani newet UB-ecji ze społeczeństwa i z grona „prawdziwych polaków” nigdy nie wykluczał. A takich co tego próbowali zaliczał wręcz do gnid i prowokatorów podrzuconych najpewniej przez UB. Dzisiaj takie gnidy i kanalie znalazły swoją ojczyznę w IPN-ie i w PiS-ie.

  6. Slawomir Cenckiewicz ujawnil dzis (w TVP INFO) nowe fakty dotyczace Walesy. Kadrowi oficerowie SB, ktorzy prowadzili Walese przedstawili naukowcowi okolicznosci w jakich doszlo do rzekomego zerwania wspolparcy Walesy z SB. Otoz okolo roku 1974 Walesie zaczelo brakowac juz materii do donoszenia, poniewaz sytuacja w Stoczni sie uspokoila, wiec zaczal zmyslac donosy i – niestety bez zahamowan – domagal sie za nie zaplaty. Wedlug naukowca ostatni oficer prowdzacy Walese (o nazwisku bodaj Radkiewicz) mial juz Lecha jako kapusia na tyle dosyc, ze go normalnie z SB zwolnil. A stalo sie to po tym jak Walesa szedl za nim po ulicach Gdanska i grozil mu piescia, tudziez uzywal wyzwisk, domagajac sie zaplaty za swoje zmyslane donosy. Gonil tak Radkiewicza az pod drzwi Komendy Milicji – gdzie wreszcie przesladowany przez Walese w bialy dzien na ulicy funkcjonariusz SB mogl sie schronic. Poniewaz w TVP INFO sa powtorki goraco zachecam do obejrzenia tego nowego swiadectwa Cenckiewicza w wydaniach wieczornych.

  7. To charakterystyczne,że przez ćwierć wieku nie pojawiła się w IPN pełna biografia Lecha Wałęsy a jedynie wyimki do celów doraźnych.Komu to ma służyć? Wszystko składa się na historię pisaną na nowo: ” reforma „edukacji,Trybunał Konstytucyjny,prezydent Tysiąclecia, zbawca narodu itd. Również prezes IPN ma kłopot z identyfikacją pogromu kieleckiego.To smutne,że nie szanujemy naszej przeszłości, poniewieramy ikony.Ponieważ byliśmy przy tym dementujmy kłamstwa, uzupełniajmy wybierane z intencją fragmenty historii.

  8. …Jest pan WIELKIM CZLOWIEKIEM PANIE LECHU WALESA !!!!

  9. Stanisław Grzesiuk zakończył swoją znakomitą opowieść o życiu w jądrze świata pogardy „Pięć lat kacetu” zdaniem, w którym prosi czytelnika, aby nie oceniał postaw moralnych bohaterów z bezpiecznego i wygodnego układu odniesienia, bo to mogli zrobić tylko Ci, którzy sami podlegali okrutnym prawom wegetacji w społeczności podludzi.
    Polowanie z nagonką, które na polityczne zamówienie urządza się na Prezydenta Wałęsę, prowadzą eleganccy, wygoleni, bardzo z siebie zadowoleni i dumni panowie w wieku jego dzieci. Oceniają ówczesny świat zero – jedynkowo, również z dzisiejszej, nie ówczesnej perspektywy. Gdy w 1979 jeden z moich kolegów z roku, zadał wykładającemu na studium wojskowym pułkownikowi pytanie „no dobra, od zachodu nasze granice są zabezpieczone, a co z granicą wschodnią?” patrzyliśmy na niego jak na kompletnego wariata – samobójcę. W totalnie kontrolowanym przez reżim komunistyczny państwie, w którym załatwiało się nawet bilet do kina, a np szybkie załatwienie paszportu bez odpowiednich dojść nie było możliwe, prawdopodobieństwo „umoczenia” było bardzo duże. Szokować dzisiejszych „kontrolerów” może fakt, że skuteczne załatwienie odbierane było ówcześnie, przez otoczenie, jako duża przedsiębiorczość, inteligencja, spryt, siła przebicia… Wierzących w to, że kiedyś system padnie było wyjątkowo niewielu, a dodatkowo, byli najczęściej postrzegani jako niezupełnie zdrowi psychicznie.
    Dla mnie, pamiętającego dokładnie tamte czasy, postawa ” a masz ch…u ten podpis i tak będę robił swoje” byłaby również całkowicie zrozumiała.
    Boję się o Prezydenta Wałęsę i bardzo mu współczuję. Z jego punktu widzenia, bezsilna obserwacja, tej coraz bardziej rozpędzającej się, niszczącej machiny nienawiści i pogardy, musi być okropna.
    Sama „technologia” dyskredytowania nie jest niczym nowym dla historyków, tak wykończono Sokratesa, podobny zabieg wdrożył Henryk VIII przeciwko Annie Boleyn (też były zapisane zeznania świadków), a potem Robespierre przeciwko Dantonowi … itd.
    Wszystko wskazuje na to, że to zadeptywanie autorytetu Prezydenta, prowadzić ma nie tylko do odcięcia go od źródeł utrzymania, ale sprowadza się do popychania w jego kierunku kielicha z cykutą.
    Panie Prezydencie! Niech się Pan trzyma i wytrzyma! Nie jest Pan sam!

  10. Zgadzam się z panem Andrzejem Celińskim,tylko nie mogę zrozumieć dlaczego w urzędnikach IPN-u jest tyle złej woli w stosunku do p.Wałęsy.Prędzej czy pózniej tak prawda historyczna wyjdzie na jaw,jak ich rodzina bliższa i dalsza będzie się czuła.Wspóczuje im.

  11. Twarz przywódcy strajku sierpniowego
    Oczywiście opisanie całego strajku wymagałoby napisania grubej książki. Jednak dla pana Dudka i jemu podobnych zrobię to w kilku prostych punktach.
    Nikt, włącznie z Wałęsą nie potrafi logicznie wytłumaczyć dlaczego obcy, niepracujący w stoczni człowiek nazwiskiem Wałęsa wszedł do tej stoczni, aby wziąć udział w wewnętrznym zakładowym proteście.
    Nikt włącznie z Wałęsą nie potrafi powiedzieć jak, gdzie i kiedy wszedł do obcego zakładu ten niepracujący tam człowiek.
    Nikt włącznie z dyrektorem stoczni nie potrafi logicznie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nie został stamtąd wyrzucony.
    Nikt nie potrafi logicznie wytłumaczyć jak to możliwe, aby obcy intruz nie tylko włączył się do strajku, ale też ogłosił się jego przywódcą i został zaproszony na rozmowy z dyrektorem zakładu, na temat wewnętrznego konfliktu w tym zakładzie, w którym jak już stwierdziliśmy, nie pracował.
    Natomiast wszyscy wiemy i możemy wytłumaczyć dokładnie co było później.
    Najpierw dyrektor stoczni na oczach samozwańczego, obcego przewodniczącego strajku, wymienił większą część wybranego wcześniej przez załogę komitetu strajkowego na swoich ludzi. Następnie pogawędził z tymi własnie ludźmi i ich samozwańczym obcym szefem, przyjął trzy proste postulaty i dołożył do tego jeden dodatkowy, czyli przyjęcie do pracy w stoczni obcego, czyli niejakiego Wałęsy, którego ciągle w tym momencie znało tylko kilkudziesięciu spośród kilkunastu tysięcy stoczniowców.
    Obcy ogłosił zwycięstwo i uciekł z dyrektorem do jego gabinetu.
    Kiedy jakieś wredne i uparte kobiety zamieniły tą haniebną prowokację w strajk solidarnościowy i powstał MKS, obcy nazwiskiem Wałęsa pojawił się nagle ponownie, aby błagać jedną z tych kobiet, by uczyniła go szefem nowego strajku. Ona tego nie zrobiła, ale zrobili to przybywający przedstawiciele trójmiejskich zakładów, z których nikt nigdy nie widział tego człowieka na oczy. A zrobili to zakładając, że skoro tam jest, to nie może być obcy, tylko musi być przedstawicielem stoczni. I tak obcy stal się ponownie szefem.
    Przez następne dwa tygodnie znany był z bełkotu, którego nikt nie rozumiał , bo nie było tłumacza, który by ten bełkot mógł przełożyć choćby na jakiś język zbliżony do polskiego.
    W przerwach obcy, a właściwie teraz już „swój” urywał się gdzieś na długie godziny i do dzisiaj nie potrafi powiedzieć gdzie był, chociaż są tacy, którzy widzieli go w KW PZPR. Kiedy wracał, to podejmował „przełomowe” decyzje, jak na przykład przyjęcie podesłanej przez komunistów grupy „doradców”.
    29 sierpnia podjął jeszcze jedną próbę rozłożenia strajku, ale został powstrzymany przez czujnych już działaczy Wolnych Związków, którzy byli częścią MKS.
    Kiedy już udało się innym strajkującym naprawić to, co doradzili przysłani z Warszawy „fachowcy”, to obcy/swój dostał do ręki słynny na całą Polskę czerwony długopis i podpisał z rządem umowę, której oczywiście nie przeczytał.

  12. „Lech Wałęsa jest i pozostanie na kartach historii bohaterem walki o wolność Polaków….”
    …mozna dodac „Europejczyków” bo mur w Berlinie padl dzieki Wam, Polakom.

  13. Pan nam opowiada o nowych szatach króla. My też żyliśmy w tamtych czasach, nie potrzeba nam pańskich upiększeń.

  14. We wrześniu 1980 już było wiadomo, że Wałęsą był informatorem SB i dlatego Jacek Kuroń chciał doprowadzić do jego usunięcia z funkcji przewodniczącego „S”, co jednak okazało już praktycznie nierealne. Zatem postanowiono z tym żyć, ale Kuroń nigdy się do Wałęsy SIĘ nie przekonał, A czasem prywatnie nazywał go „małym Stalinem”. Celiński już W 1980 ROKU musiał wiedział o przeszłości Wałęsy, podobnie jak wiedzieli to ważniejsi ludzie w środowisku korowskim, a mimo to 37 latach wypisuje takie androny i nonsensy.
    Czy polityk na emeryturze nie powinien stanąć po stronie prawdy, przecież w tym wieku jedyne co się naprawdę posiada to uczciwość?

  15. Największa tragedia Wałęsy polega na tym, ze on sam bardzo mocno uwierzył w to, ze jest narodowym bohaterem. Podczas, gdy jest tylko zwykłym elektrykiem niskich napięć obsadzonym przez SBcje w strukturach solidarności. Przykre.

  16. Zaraz piśdzielcy będą wnioskować o trybunał stanu.

  17. Zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Na podstawie art. 304 k.p.k. w związku z art. 233 k.k. i 234 k.k. zawiadamiam o popełnieniu przestępstw przez Pana Lecha Wałęsę vel „Bolek”, polegających na świadomym składaniu fałszywych zeznań i stawianiu fałszywych oskarżeń

  18. Jakim trzeba być bydlakiem, żeby nie uszanować żałoby Prezydenta Wałęsy. Minęło kilka miesięcy od śmierci jego syna. Kaczyński chce chyba go zabić psychicznie i fizycznie. Czy będzie szczęśliwszy? Nie.

  19. Nie mogę znieść jak te miernoty zaciekle opluwają i niszczą Wałęsę.
    To podłe i ohydne. Kiedy widzę tego karła śmiejącego się bezzębną paszczą z ludzi, którzy nie mogą mu się przeciwstawić czuję odrazę.

  20. Najzabawniejsze będzie, gdy w pewnym momencie okaże się, że to SB and co. budowali „Solidarność” . Z moich wspomnień z tamtych lat /80-tych/ wynika, ze jest to zupełnie możliwe. 1.L. Wałęsa był obstawiony przez SB-to fakt. Wiele spotkań z nim również w biurze- mieszkaniu w Gdańsku-Zaspie organizowały lub pośredniczyły służby. 2. Po zostaniu przez LW. prezydentem wymieciono archiwa po SB, PZPR. Czysty człowiek tak robi? Po co? 3. Historia się zamyka. Odchodzą na drugi lepszy świat ludzie z SB w Lublinie, Zamościu, B. Podlaskiej i in. obrabiający NSZZS i jej przywódcę. Itp, itd. Wiedza może być w archiwach Moskwy, Watykanu, Londynu, Waszyngtonu, Berlina itd. Czy ujrzy światło dzienne? Po co? W imię prawdy? Której? Są, podobno 3: cała prawda, półprawda i g.prawda…

  21. Lech Walesa jest GIGANTEM na miare M.Gandhi, M.L.Kinga. N. Mandeli…

    Tak juz zostanie w HITORII SWIATA.

    I nic nie zmieni tu cienki bolek J.Kaczynski, chcacy wmowic ciemnemu ludowi Rzeczpospolitej ze przywodca Sierpnia 1980 r. byl L.Kaczynski i jego ludzie z IPN, jak lowca politycznych skor, ‚historyk’ do wynajecia S..Cenckiewicz.

    Nie zmienia dlatego, gdyz kluczowe w tej sprawie sa FAKTY pokazujace, ze to „Solidarnosc” na czele z L.Walesa obalila komune. I opinie SWIADKOW HISTORII, Gigantow solidarnosciowej Konspiry, poczynajac od W.Frasyniuka, B.Borusewicza, Z.Bujaka, Z.Janasa, A.Celinskiego …

    Dla mnie osobiscie ktos, kto potrafil urwac sie z esbeckiego lancucha i stanac na czele 10 milionow ludzi zorganizowanych w „Solidarnosc’, ktora – de facto – stworzyla wspolnote polityczna 27 panstw i narodow – Unie Europejska – JEST Z DEFINICJI Czlowiekiem z Marmuru/Zelaza/Nadziei: GIGANTEM.

  22. P.S
    Uklon do ziemi, Panie Prezydencie.

  23. Jedyna logiczna konkluzja z pisowskich „naukowych” badań to to, że ubecki donosiciel w pełni kontrolowany przez PZPR i układy partyjne rozpie…ł na ich polecenie komunizm nie tylko w Polsce ale w całej środkowej europie.

    Stawiam skrzynkę piwa (można wybrać dowolną markę) jak ktoś udowodni, że nie mam racji.

  24. PiS atakuje bohatera narodowego…jak zwykle felieton dla sklerotykow.

    To prawdziwy
    dylemat czytelnika Gazety Wyborczej – Komu wierzyć – „człowiekowi honoru” – czy „wariatowi z siekierą” ?? (Obydwa określenia – copyright by Adam Michnik- jakby ktoś miał krótką pamięć)

    „Płynący na fali antysemickiej fobii dyktator, bolszewik, pijany ojciec bijący żonę, zagrożenie dla demokracji i jej groteskowa karykatura, ten co zniszczył „Solidarność”, podobny do Lenina i Stalina…”
    Adam Michnik, Gazeta Wyborcza.

  25. Pozbawianie Walesy mozliwosci zarobkowania przez komunistyczny aparat bezpieczenstwa specjalnie Walesie nie zaszkodzil bo seryjnie…wygrywal w TOTO-Lotka.

    Dzieki naszej wyjatkowej polskiej transformacji przeprowadzonej pod sztandarem naszego bohatera narodowego, ktory sam obalil komunizm
    towarzysze inaczej niz gdzie indziej gladko przesiedli sie ze sluzbowych Wolg do wypasionych Mercedesow a Pana Urbana o czym sie glosno chwalil stac bylo na kapiel w wannie z szampanem.

    Kiszczak zostal „czlowiekiem honoru” Gazety Wyborczej a dyktatorowi stanu wojennego wlos z glowy nie spadl przez ponad cwiercwieku.

    I pomyslec, ze komuna upadla wszedzie… bez takich bohaterow i symboli i bez wsponego chlania z generalami bezpieki.

    Jezeli juz to naleza sie gratulacje bylym towarzyszom „komunistom”.

  26. Wielka szkoda, że właśnie wypromował, może nawet namaścił pewnych ludzi. Dzisiaj odbija się nam to czkawką.

  27. „…miałem do swojej dyspozycji, do użytku w Warszawie, kilkadziesiąt kart z jego autentycznym podpisem.”
    Przeciez wie pan dobrze ze ekspertyza opiera się przede wszystkim na ręcznie pisanych tekstach a nie na podpisach

  28. Wydaje się ,że najbardziej boli miernoty i psychopatów ,to ,że nie polała się krew.Że jeszcze jedno przegrane powstanie, nie było pożywką dla idiotów.i prawdziwych katolików ,co to modlą się i wspominają.T a,dzisiejsza zemsta ,to przygrywka to pisania podręczników szkolnych.Bo ja już zaczynam wierzyć ,że komunizm obalili bliźniaki.,razem z ubecją.,która oszczędzila przyszłego wodza od cierpień ,aby bez traumy mógł dziś rządzić.,co widać i czuć jak ogrywa opozycję.

  29. Jedyna logiczna konkluzja z pisowskich „naukowych” badań to to, że ubecki donosiciel w pełni kontrolowany przez PZPR i układy partyjne rozmontowal na ich polecenie komunizm nie tylko w Polsce ale w całej środkowej europie.

  30. Niszczenie Wałęsy to ambitny projekt badawczy. Brawa dla IPN.

  31. a mnie jest przykro i wstyd , że tacy nikczemni jesteśmy – głęboko wierzący Polacy XXI w

  32. Bardzo Panu dziękuję za taka ocenę Wałęsy. Nie byłem wcześniej jego zwolennikiem. Nie głosowałem w 1990 r. na Wałęsę, ale na Tymińskiego tym bardziej nie. Później, a i do dzisiaj podzielam pogląd o niezniszczalnej roli Wałęsy w doprowadzeniu Polski do demokracji. Dzięki niemu może dzisiaj ujadać IPN i cała ta PIS-owska swołocz. A Panu Panie Andrzeju należą się wielkie dzięki i ogromny szacunek za wszystko, co Pan mówi i tutaj i np. w telewizji.

  33. Cieszy ze 1 wszy raz przeczytalem o liczbie „opozycjonistow” w PRL , kilka tysiecy , ale uwazam ze jest to liczba bardzo bardzo przesadzona , oczywiscie dzisiaj kilkadziesiat tysiecy „opozycjonistow ” pobiera rentki .
    Kazdy historyk opiera sie na archiwach a nie na lubie nie lubie danego czlowieka . I tak robia i Gross i Cetkiewicz . Jesli by to zdradzili i cos sklamali nie sa w swiecie historykow godni miana czlowieka jesli to cos znaczy . Nie mam zadnych watpliwosci ze Walesa szedl na pasku UB miedzy 70 -75 , -najwazniejsze pytanie kogo i jak skrzywdzil ? Sadze ze jego spotkania nic nie znaczyly . I jeszcze jedno Lechu w tym czasie ani o sobie ani o swiecie ani o systemie nic nie wiedzial . Nadawanie mu miana opozycjonisty jest co nieco smieszne. Bardzo duzo krzywdy i Polsce zrobiliscie ludziom ta zmiana systemu , stanowczo nie dziekuje wam.

  34. Tak jest.Wspaniale podsumowanie autentycznej historii.Dziéki takim umiarkowanym ludziom jak wy Polska nie splynéla krwià.Jak Iran Szacha Pahlavi,jak Rumunia Caucescu i pewnie jeszcze wiele innych krajöw w ktörych rezimy nie chcialy sié podzielic sprawowanà wladzà,chocby Chiny i Tienanman….I ma Pan racjé-te Cwoki teraz ponad 30 letni dorobek po prostu rujnujà .W imié wladzy i kasy.I moze byc w przyszlosci bardzo nieciekawie.Pozdrawiam Serdecznie .

  35. Wszystkie partie zaklepaly stworzenie IPNu na wlasna „zgube”.

  36. „Zawdzięczamy mu – jak nikomu innemu (przez specyficzny kontakt z zrewoltowanymi masami w sytuacji beznadziejności siłowego wystąpienia przeciwko komunie) – że Polska nie spłynęła krwią w 1980 i 1981 r. Nie było wtedy nikogo, kto potrafiłby połączyć niezłomną wiarę w wolność i demokrację z taktyką uników i nadziei, która pozwoliła Polakom dotrwać do korzystniejszej koniunktury międzynarodowej i skutecznie zrealizować marzenia wielu wcześniejszych pokoleń”

    To glebokie zdanie, ale czerwony chcial dokladnie tego samego- by Polska nie splynela krwia, by rozwiazac kwestie grozacej inwazji sowieckiej najdelikatniej jak to mozliwe. Udalo sie? Jaknajbardziej.
    Mozna wiec stwierdzic ze Walesa robil to czego oczekiwal czerwony?
    Nie pytam o intencje,ich nie poznamy, ale o czyny.

    marcin lazarowicz
    neospasmin.blox.pl

  37. Nie jest wykluczone, że się mylę, ale mam nieodparte wrażenie, że nagonka na Wałęsę ma podtekst klasowy.

  38. Slawomir Cenckiewicz w swoim kultowym artykule (14 mitow o Lechu Walesie) podaje za MSW, iz Lech Walesa w czasie 11 miesiecy internowania, czyli 334 dni, wypil w Arlamowie : 2 butelki spirytusu, 289 butelek wódki, 158 butelek wina, 59 butelek winiaku i koniaku, 238 butelek szampana i 1115 butelek piwa.
    Wynika z tego, ze dziennie Lech Walesa wypijal:
    0,7 butelki wodki
    3,3 butelek piwa
    0.47 butelki wina
    0.7 butelki szampana
    0.17 butelki koniaku lub winiaku
    I jeszcze mial sile co jakis czas te dawke popic spirytusem (wypil litra w ciagu 11 miesiecy).
    Slawomir Cenckiewicz podaje te dane zupelnie bezkrytycznie. Widocznie jest niepijacy, bo taka dawka alkoholu zabilaby nie tylko Walese, ale i konia. Daje to do myslenia i na temat warsztatu naukowego Cenckiewicza, i rzuca przy okazji nowe swiatlo na wszystko co MSW przygotowało i ujawniło w sprawie Lecha Walesy.