Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

14.02.2017
wtorek

Nadzieja w tych, którzy przestali ufać, że za nich ktoś Polskę zbuduje

14 lutego 2017, wtorek,

Oczywiste jest, że każdy kolejny dzień ministra Błaszczaka w rządzie jest kolejnym dniem wstydu dla polskiej demokracji. Nieosamotnionym dniem i ministrem, niestety. Nie dlatego nawet, że kiedy wypadek goni wypadek w podległej ministrowi ściśle specjalnej służbie, a on w tym kontekście mówi, że ta służba skażona jest przeszłością dlatego te wypadki, to daje wybitne świadectwo (w normalnie działającym państwie) swej nieodpowiedniości. Mówił rzeczy bardziej kompromitujące. Na przykład komentując sprawę ełcką (Sylwester 2017) językiem, którego w Europie nie waży się użyć Marine le Pen. Tylko że w wielkiej Francji to wybaczą.

Jest w tym rządzie kilku takich, co wydaje się, jakby pochodzili z epoki kamienia łupanego europejskiej polityki. I jeden szczególny. Zrobił już tyle, że w wyobrażonym (a nie rzeczywistym) przypadku podobnych działań żaden polityk lewicy, nawet antykomunistycznej, nie ostałby się pod ciosami zarzutu, że jest agentem upadającego mocarstwa. Niezbyt Polsce przyjaznego. Niewyobrażalne. A jednak prawdziwe.

Ale przecież dymisja ministra – jako honorowe zachowanie, przewidziane i oczekiwane przez tych, którzy są ludźmi wolnymi i prawymi, albo chcieliby takimi być – nie jest u nas sprawą oczywistą. W respektującym zasady i konstytucyjne fundamenty państwa demokratycznego rządzie Donalda Tuska minister obrony narodowej pozostał ministrem w sytuacji oczywistej, jeśli chodzi o prawo społeczeństwa obywatelskiego do oczekiwania jego dymisji. Mimo że to oficerowie pułku, który jemu podlegał, doprowadzili do niewyobrażalnej w skutkach katastrofy. Został zdymisjonowany dopiero po publikacji raportu w 2011 r. Nie potrafił też wcześniej zrezygnować ze swojej wysokiej funkcji, kiedy ówczesny prezydent, korzystając ze swoich prerogatyw, nie zamierzał wydać zgody na dymisję generała – szefa polskiego lotnictwa, po kompromitującej dowództwo sił lotniczych katastrofie CASY w Mirosławcu w 2008 r. Katastrofa smoleńska w przedziwny, także wobec transcendencji, sposób ukazuje wagę tego niewykonanego gestu.

Demokracja wymaga kultury piastowania urzędów. I tyle w tej sprawie.

Jestem (a ściślej: byłbym) w stanie w pewnych okolicznościach uznać za właściwe składanie przez opozycję wniosków o votum nieufności wobec ministrów – takich jak Macierewicz, Błaszczak, Waszczykowski, Zalewska, Jurgiel, Szyszko. Ale mając w pamięci krótką, za to całą historię sejmokracji III RP, wiem, jak bardzo zdewaluowało się znaczenie takich wniosków. Teatralizacja polityki, jej nieprawdziwość, marne aktorstwo ludzi bez zasługi dla państwa i dla wielkich grup społecznych,  ludzi bez właściwości – to wszystko sprawiło, że dzisiaj, nawet w superuzasadnionej sytuacji, te wnioski są mdłe i pozbawione znaczenia.

Gdyby te wnioski o dymisję dopełniały codzienną walkę, znaczoną prawdziwą alternatywą dla rządu niszczącego nadzieję na Polskę obywatelską, sprawiedliwą, europejską, racjonalnie się rządzącą, rozwijającą się konsekwentnie wedle prawdziwie narodowego (w przeciwieństwie do partyjnego) planu o perspektywie wykraczającej poza horyzont kolejnych naprzemiennych kadencji obrosłego tłuszczem „establishmentu” – inna sprawa. Mogłyby być nawet pożądane. Są dzisiaj „zamiast”, a nie są „konsekwencją”. Są zamiast pomysłu, a nie są konsekwencją zasadniczej odmienności. Mówię tylko trochę złośliwie – wciąż jesteśmy w cieniu sejmowego i państwowego POPiSu. Zaskakujące, że społeczeństwo polityczne, czyli ta jego część, która w ogóle do polityki się odnosi, jest już w istocie tak podzielone, że nawet język je dzieli.

Pozostaje nadzieja, że obudzą się ci, którzy dotychczas ufali, że mogą robić swoje, cieszyć się rodziną, zawodem, swym wolnym czasem, wakacjami, przyjemnościami, nie zaglądając do świata polityki, świata partii. Nadzieja w obywatelach. Jeśli oni nie powstaną, guzik z pętelką będzie z wielkich nadziei rozbudzonych kiedyś „Solidarnością”, przygasłych po 13 grudnia i znów odkrytych w 1989 r.

Jeśli obywatele nie obudzą się do demokracji, demokracja zdechnie. Partie jej nie zbudują. Zawieszone na państwie i publicznych pieniądzach, podoczepiane do rozmaitych agencji, funduszów, spółek komunalnych i rządowych, finansowane z udziałów we władzy – będą tkwić w chorych związkach. Tak będzie w czasach PiS, popieranego przez ludzi, którzy w nosie mają demokrację, prawość, wolność i którym się wydaje, że Polsce wszystko się należy – za martyrologię, za historię trudną, za czyjąś wydumaną zdradę. PiS opanuje w końcu wszystko, co wystarczy, by rządzić bez wolności. Tak jak potrafią. Wedle gomułkowsko-kliszkowych wzorów.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. „Panie Piotrze, pan nie ma pojęcia co się dzieje w BOR! Tam dalej są ludzie z PO i SLD, sami kuzyni i szwagrowie, co to roboty nie mieli, poziom intelektualny zero, jak Janicki. Błaszczak wymienił górę, na takich, co nie pyskują i służą jak zawsze”

  2. Pan poważnie?

  3. Hmm…To czemu Pan jako człowiek uważający się za demokratę nigdy nie wystąpił z pytaniem po wyborach CZY NARÓD MA PRAWO ROZMYSLIC SIE I STWIERDZIĆ SWĄ POMYŁKE ,między wyborami
    Czemu nie można odwołać posła np w połowie kadencji jesli wyborcy stwiedza ,że nie jest ich rzecznikiem ?
    Czemu zamiast wybierac wybrańców hegemona wybieramy ludzi namaszczonych przez wodzów partyjnych ? Czemu przywozi sie wybrańca listy partyjnej ze Szczecina do Rzeszowa ?? To wg Pana jest demokracja ?? Czemu wszystkie partie tak gwałtowonie sprzciwiają się by referenda stały się podstawa wyrażania woli narodu w kontrowersyjnych sprawach dla hegemona ? Czemu zaprzeczamy fakt ,że każda partia ma prawo do dowolnego kształtowania istniejacej rzeczywistosci ? Czemu nie stworzono ram prawnych nie przekraczalnych dla partyjnych wodzów a kraj jest traktowany jak łup lub mozliwośc wprowadzania swojego bizantyjskiego sposobu rzadzenia

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. to jest tekst, który jest ‚zamiast’ Panie Redaktorze. kolejne wołanie, że nadzieja w obywatelach. ale co mają czynić konkretnie? jakiś pomysł? bo w przypadku deformy edukacji obywatele robili co mogli (rozpaczliwe listy i maile do posłów, marsze i protesty, zakładane stowarzyszenia protestujące, zarówno przez rodziców jak i nauczycieli, itd.), a teraz zbieranie podpisów pod referendum. a referendum ogólnokrajowe jak wiemy, nie odbędzie się w tej sprawie. i ta prośba obywateli zostanie odrzucona. co jeszcze mają robić obywatele chcący żyć w demokracji?

  6. Nie ma zmiłuj.Adolfa najbliżsi byli niezagrożeni dymisja, do chwili sznura na szyi,.Zdradzajacy wisieli na strunach.Jak się było na dnie szamba ,,nie można było wychylić głowy.Historia powtarza się jako farsa ,-tak rzekł dziadek Karol.

  7. Demokracja w Polsce zdechnie i si enie podniesie, przynajmniej za mojego, i pewnie i panskiego, zywota. Nie jej kim budowac i na kim oprzec. Kiedy po kilku kadencjach Piszyzmu, ktos te bande matolow w koncu zastapi, nie wierze, ze ci nowi beda lepsi od dzisiejszych orlow. Baa, jestem przekonany, ze Ci ktorzy przyjda po PiSzyzmie, beda poza wszelkimi normami. Mlodziez dzisiaj patrzy i uczy sie jak wygrywac wybory. Jak najlatwiej dorwac sie do zlobu. Grozi nam powolne przemieszczanie sie w kierunku tzw „fallen state”. W najlepszym wypadku wrocimy na stare dobrze nam znane pozycje miernot i sredniakow.

    PS. A moze te uklady i kontrakty co je Kempa z JPII wynegocjowala to prawda i rzeczony zalatwi ze wszystko bedzie gites? Poza tym juz nas zawierzyli wiec o co tutaj chodzi. Idzie na lepsze

  8. Jakoś dziwnie wśród ministrów kompromitujących każdego dnia rząd ( i Polskę niestety ) nie wymienił Pan Ziobry. A wystarczy tylko wymienić sprawę najświeższą: proces jego rodziny przeciw lekarzom, którzy mieli pecha leczyć Ziobrę – seniora. Bezczelne naciski i straszenie pani sędzi Pilarczyk oraz przezorna zmiana prawa, aby w razie przegranej, nie pokrywać kosztów procesu – to przejaw bezczelnej prywaty, która nijak się ma do jego populistycznej retoryki na okoliczność reformy całego sądownictwa. Wierzę, że pominięcie Ziobry jest zwykłym przeoczeniem.

  9. Szanowny pan Redaktor najwyrazniej cierpi na manie przesladowcza.
    Radze udac sie do odpowiedniego specjalisty a nie zawracac glowe ludziom,
    ktorzy i tak nie sa w stanie Panu pomoc.

  10. Bardzo to smutna refleksja, ale bardzo prawdziwa. Fasadowosc polskich instytucji politycznych / wszystkich / jest widoczna golym okiem. W ludziach jakies resentymenty do ” rzadow silnej reki ” rozpedzenia sejmu, ktory i tak wlasciwie nie ma sesu, bo stal sie ” maszynka do glosowania „. W perspektywie zmiane moze przyniesc kolejna rewolucja, ale to dopiero jak kielbasa i wodka podrozeje. Te dwa produkty to od dawna ” papierek lakmusowy ” nastrojow spolecznych w Polsce. Marzylo sie niektorym ” spoleczenstwo obywatelskie „. Obywateli zabraklo ? JB.

  11. Niestety, globalna cywilizacja przytłoczyła swoim pędem to co się dzieje na rodzimym podwórku. Przyspieszenie i wymiana informacji są tak duże, że nikt już nie ogarnia tego monstrum. Można więc kłamać publicznie do woli, bo to co się powie, po kilku godzinach jest już wyparte przez następne newsy. Nie trzeba przepraszać, prostować, pokutować, dymisjonować. Wystarczy rzucić na stół następny kłamliwy ochłap, a zdezorientowane społeczeństwo w ułamku sekundy zleci się jak muchy do gówna, podzieli w opiniach i – jak to muchy – opluje ochłap swoimi wymiocinami, by zacząć konsumować. Świat zwariował i nikt nad nim nie panuje, jest tyle w powietrzu, że ludzie nie wiedzą co czytać, oglądać. Świat był lepszy gdy listy pisało się na papierze, a gazety mówił o wydarzeniach czasu przeszłego. Ale to se ne vrati! Będzie tylko gorzej.

  12. Redaktorze ” nas ” juz nikt nie czyta, ani nawet nie opluwa w komentarzach. Az tak zle jest ? JB.

  13. „Nadzieja w tych, którzy przestali ufać, że za nich ktoś Polskę zbuduje”

    A więc jedyną nadzieją jest Jarosław Kaczyński?

    Polacy nawet jakby chcieli to nie mają możliwości budowania Polski, bo odebrano im wpływ na kraj poprzez systemowe zabranie im praw wyborczych.

    Paru partyjnych mafiozów ma monopol na obsadę całego Sejmu. Miejmy nadzieję, że partyjni mafiozi przestali ufać, że za nich ktoś Polskę zbuduje.

    Uprawia pan panie Celiński czyste pustosłowie i bicie piany. Wzywa pan ludzi do jakieś aktywności broniąc jednocześnie systemu organicznie odbierającego ludziom możliwości działania, wpływania na rzeczywistość i ekspresji obywatelskiej podmiotowości.

  14. Smutna,ale prawdziwa ocena Polskiego ,,estaclishmentu„ ;-/

  15. Widać, że ci „głupi komuniści” lepiej sobie radzili wtedy na i teraz lepiej sobie radzą niż ci, którzy przejęli po nich władze. Taka też była pointa książki Jacka Hugo Badera pt. ‚Skucha”.
    PRL zbyt dużą wagę przywiązywał do przemysłu ciężki – surowcowego i produkcji środków produkcji a zaniedbał sprawę rozwoju przemysłu środków konsumpcji.
    Chcąc zmodernizować i usprawnić kiepsko działające gospodarstwo nowi jego zarządcy muszą być lepszymi fachowcami od dotychczasowych lecz ostatnie ćwierćwiecze pokazało, że są znacznie gorsi od swych poprzedników.
    Jedyne co potrafili to sprzedać swoje gospodarstwo zamożnemu sąsiadowi a samemu zatrudnić się u niego za parobka
    Pora przyznać się do porażki i odejść.