Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

27.02.2017
poniedziałek

Co wspólne, co rozbieżne

27 lutego 2017, poniedziałek,

W perspektywie wyborów 2019 załóżmy, że mądrość demokratów przezwycięży ich przywiązanie do osobności. Może zauważą oni konsekwencje ordynacji i ludnościowej struktury okręgów wyborczych. Załóżmy też, że pośród demokratów jest wiara w sens oporu wobec polityki eliminującej Polskę z dobrego klubu, jakim wciąż, mimo kłopotów, jest Europa.

Przyjmijmy, że wybory przebiegać będą w okolicznościach przypominających te, do których przez ćwierćwiecze przywykliśmy. Powiedzmy więc sobie po prostu, że naprawdę chcemy odsunąć od władzy PiS. Zamierzamy wygrać. My, to znaczy ci, którzy mimo różnic postrzegają rządy PiS jako katastrofę dla marzeń o Polsce wolnej, demokratycznej, praworządnej, zasobnej, bezpiecznej i takiej, w której po prostu chce się żyć. Z której jest się dumnym. Jest teraz taki czas, że różnice wśród demokratów nie powinny mieć znaczenia. Bo za chwilę, nie z naszej już woli, po prostu nie będą mieć one żadnego znaczenia.

Nie po to tworzy się kiepsko wyszkolone i wyposażone zastępy janczarów, aby deliberować z obywatelami o polityce państwa. Nie dla gwarancji wolności obywatelskich likwiduje się Trybunał Konstytucyjny. Nie z troski o prawa obywateli odbiera się niezawisłość sądom.

Żarty na bok. Walczymy dzisiaj znów tak, jak walczyliśmy w latach 70. i 80. O wolność. O Polskę. Ktoś chce nam ją odebrać. A kiedy mu się to uda, na pewno nie będzie wolna. Ani silna. Ani niepodległa. To jest PiS. Po prostu.

Odsuwam na razie (ale nie na zawsze) najgłębsze marzenia o prawdziwie obywatelskim społeczeństwie i o państwie, dla którego solidarność i wspólnota, a także efektywność i roztropność są wartościami nie tylko od wyborczego święta. Nie wchodzę w spory, czy więcej wolności czy sprawiedliwości. Tak jak w 1989 r. – teraz nadrzędnym celem jest Republika, Rzeczpospolita Polska. Wolność. I demokracja. Bez nich nie warto o czymkolwiek pisać.

Nie będzie dobrobytu pod rządami satrapów. Nie da się sprzedać wolności za więcej gotówki w portfelach. Można bez wolności i bez demokracji inaczej dzielić biedę. Reszta jest ściemą. Taką, jak z senatorem Biereckim od SKOK-ów, który nie był formalnie kandydatem PiS, ale zaraz po wyborach został szefem komisji finansów. W Senacie, który PiS wziął w dominację. Lis w kurniku. Cały PiS.

Piszę więc dzisiaj o minimum potrzebnej zgody, by wolność nie poniosła klęski i by przywrócone zostały podstawowe instytucje demokratycznego państwa prawa.

Myślę o racjonalnym działaniu polskich demokratów – od socjalistów do konserwatystów, poprzez wszelkie możliwe pośrednie ideowe identyfikacje, które wspomniałem na blogu 25 lutego.

Nie będzie zwycięstwa w 2019 roku bez jednej, wspólnej listy demokratów. Czym bardziej ona będzie, także w formie, wspólna – i czym więcej zróżnicowanych względem siebie poglądów na Polskę obejmie, tym będzie skuteczniejsza. Najważniejsze jednak, żeby była. Najlepsza byłaby wielka koalicja partii, stowarzyszeń i środowisk. Nazwa jest drugorzędna. Najlepiej, żeby powabna była. Jeśliby okazało się to niemożliwe, na przykład po zainicjowanej przez dobrą zmianę zmianie ordynacji na ordynację ściśle partyjną, niechby to była nawet lista jednej partii. Strasznie to trudne. Dlatego trzeba rozmawiać. Już. Jak najbardziej na poważnie. Jakby wybory miały być za kwartał. Nie wiemy, jak daleko poza konstytucyjne granice PiS wyjdzie, ale te konstytucyjne i ordynacyjne możliwości z pewnością wykorzysta dla wzmocnienia swojej szansy. Trzeba być gotowym.

Pisałem już, jak piękną byłaby dla obywateli lista demokracji ułożona wedle alfabetu. I o tym, że miałaby ta lista od razu dwutygodniową, świetną, darmową kampanię, nawet w pisowskiej telewizji TVP 1 i Info już w chwili losowania pierwszej – na potrzeby listy – litery polskiego alfabetu. Jajo w polityce wyborczej ma swój smak. Może warto jednak i o tym rozmawiać? Oczywiście pod warunkiem, że chce się wygrać wybory. Bo jeśli nie jest to oczywiste, to można czasu na rozmowę nie tracić.

Minimum. To najważniejsze. Zaraz obok tego, że wszyscy uczestnicy tego przedsięwzięcia (odzyskiwania Polski dumnej z rąk ludzi Polski kwaśnej) „krwią utoczoną ze wskazującego palca” powinni pod tym minimum się podpisać. Minimum to minimum. Szczególarstwo rozsadzi każdy wielki projekt. Niech będzie w punktach:

1. COŚ SIĘ STAŁO. 2015 r. nie wziął się znikąd. Stało się coś istotnego, że większość, mimo historycznego sukcesu ćwierćwiecza, zakwestionowała politykę tego ćwierćwiecza, wybierając partię kłamstwa i europejskiego izolacjonizmu, zaprzeczając wszystkiemu, co wywindowało Polskę do pozycji, jakiej nigdy, od XVII wieku, w Europie i wobec sąsiadów nie miała. Nie ma powrotu do stanu sprzed 2015 r. To najtrudniejsze dla partii ustabilizowanych, będących w grze, zorganizowanych w skali krajowej i jednocześnie, w moim rozumieniu polityki, absolutnie niezbędnych dla powodzenia tego projektu. Zwłaszcza dla Platformy. Ale i dla N. Marzy mi się, by w tym projekcie było też PSL. Ale na mojego nosa nie będzie. Ono zawsze żywiło się najdalej idącą przezornością.

2. PRZYWRÓCENIE ŁADU KONSTYTUCYJNEGO z 2015 r. Z maja 2015 r. Łączy się to z zakwestionowaniem (już zresztą uczynionym, idzie bardziej o znak) wyboru dwóch członków TK przez sejm VII kadencji.

3. SŁUŻBA CYWILNA. Dwie ustawy. Pierwsza, że polityk (definicja absolutnie konieczna i bardzo trudna do sformułowania) nie może pobierać wynagrodzenia innego niż należne w związku ze sprawowaną przez niego funkcja pochodzącą z wyborów powszechnych. Druga – wyliczone, co do jednego, kategorie wyjątków.

4. FINANSOWANIE PARTII – z budżetu, ale ze ściśle określoną strukturą wydatków, gdzie wydatki osobowe i na kampanie wyborcze podlegają restrykcyjnym ograniczeniom na korzyść wydatków na edukację i ekspertyzy. Rygorystyczna kontrola PKW tych wydatków.

5. GOSPODARKA WOLNA OD PARTII. Koresponduje z 13. postulatem strajku sierpniowego – Stocznia Gdańska 1980. Żadnych rad nadzorczych, doradztw, ekspertyz i zleceń dla działaczy (definicja!) partii politycznych. Żadnych krzyżówek: rada X – etat Y w samorządach. Działalność w partiach ma być społeczna – do chwili wyboru na funkcję płatna z budżetu.

6. POWOŁANIE RZECZNIKA UCZCIWOŚCI. Każdy polityk ma obowiązek zgłoszenia jakiejkolwiek wątpliwości dotyczącej jego sytuacji, zdarzenia, które go dotyczy, wszystkiego, co mogłoby być kiedyś wykorzystane, np. przez tabloidy, do rzecznika uczciwości. Ten decyduje. Liberalnie. Ale jeśli polityk nie ma wątpliwości – potem nikt go nie broni, uznaje się, że brak refleksji wyklucza z polityki.

7. WYBORY. Wiele wskazuje, że jednak Polacy muszą zmierzyć się ze swoją KONSTYTUCJĄ. Choćby kwestia euro. Przyjąć ustawę dotyczącą dwóch rodzajów ustaw (KONSTYTUCJA, ordynacje wyborcze), że ich zmiana musi być przyjęta przez sejmy dwóch następujących po sobie kadencji. Po to, by OBYWATELE mieli coć do powiedzenia w sprawach fundamentalnych dla DEMOKRACJI.

Najpierw okrągły stół demokracji. Wiem, że to trudne. Nie ma Kościoła jako arbitra moralnej elegancji. Jest opinia publiczna. Lepsza jednak niż jakikolwiek Kościół.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Wspólna lista partyjna demokratów to oksymoron.

    Żaden szanujący się demokrata nie da wstawić się na listę partyjną nie mając gwarancji, że równe prawa wyborcze będą mieli również kandydaci indywidualni i bezpartyjni.

    Więc nie pieprze pan panie Celiński o demokracji, bo masz z nią tyle wspólnego co i Kaczyński.

  2. Winę za obecną sytuację ponoszą twórcy obowiązującej złodziejskiej ordynacji wyborczej ! Ordynacji, która za 38% głosów daje ponad 50% mandatów poselskich. Ordynacji, która pozbawia mandatów ugrupowanie które uzyskało niemal 8% głosów. Ale tej ordynacji nie wymyśliły krasnoludki. Nawet chyba uznano, że jest zgodna z Konstytucją przewidującą ordynację proporcjonalną.

  3. „Walczymy dzisiaj znów tak, jak walczyliśmy w latach 70. i 80.”

    I tu jest caly problem. Patrzac na polskie sprawy z daleka zauwazam, ze „duch walki i powstan” w Polsce nie wymarl. Od 89-go roku scena polityczna przypomina pole walki z calkiem realnymi ofiarami. Jan Pietrzak powiedzial kiedys: mowia nie kopac lezacego, wobec tego pytam kiedy go kopac? I tak wlasnie jest, za kazdym razem kopie sie „lezacego” przeciwnika politycznego, czy to „komucha”, „ubeka” czy tez partie polityczna, ktora akurat „cos tam” przegrala. Walka zastapila dialog polityczny wlasciwy cywilizowanemu i demokratycznemu systemowi politycznemu. Chce Pan dalej walczyc?
    Pisze Pan:”Stało się coś istotnego, że większość, mimo historycznego sukcesu ćwierćwiecza, zakwestionowała politykę tego ćwierćwiecza…”
    Moze najpierw nalezy dokonac doglebnej analizy przyczyn tego „stalo sie cos istotnego” by wyjsc do potencjalnych wyborcow z konkretnym planem polityczno- spolecznym, dodatkowo przedstawionym w sposob zrozumialym dla kazdego obywatela. Poslugiwanie sie wznioslymi haslami (najczesciej malo istotnymi dla codziennych problemow „szarych obywateli”) takiego planu nie zastapi, nie zastapi tego wspolna lista wyborcza „demokratow” ( kto okresli kto demokrata jest a kto nie jest?), ktory to pomysl jest „przestawianiem krzesel na pokladzie Titanica” niz planem majacym przekonac wyborcow. Rzecz w tym, ze latwiej jest walczyc, demostrowac i obrzucac sie wzajemnie inwektywami niz wdac w sensowny dyskurs polityczny i spoleczny. Czas na kolejna „Samosierre” czy „Powstanie Warszawskie” i „piekna smierc” ( tym razem polityczna)? Spoleczenstwo glosowalo jak glosowalo, najwiekszym bledem bedzie potraktowanie tego faktu jako chwilowej aberacji spoleczenstwa, ktore w sposb prosty i bez wiekszego wysilku, przy pomocy demonstracji i wznioslych hasel, naprowadzi sie „na wlasciwe” tory gwarantujac sobie wygrana. Historia uczy, ze jest to najprostszy sposob do przegrania kolejnych wyborow.

    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jakich…demokratow?
    PO/ Nowoczesną/ PSL?…
    Bez żartów

  6. Panie Celiński,
    Naprawdę Pan sądzi, że lud tego chce?

  7. Dlaczego nikt nie mówi o tym, że PiS został wybrany w demokratycznych wyborach, więc może problem leży właśnie w demokracji, która powolutku zdycha, jak każdy system rządów do tej pory. Proszę nie cytować w tym momencie Churchilla.

  8. Jakich demokratów? Plutokratów!

  9. Panie Ministrze,
    Dalej – bez demokracji i wolności politycznej może się zwyczajnym ludziom w Polsce żyć lepiej niż dziś, jako że kapitalizmie wolność oznacza w praktyce tylko wolność do robienia, na ogół zresztą mało uczciwych interesów, a demokracja przekształca się w tym ustroju zawsze w plutokrację, jak nie w ochlokrację.

  10. Pomijając komitety które uzyskały poniżej 1% głosów do Sejmu nie weszły: ZL-7,55%, Korwin-4,76%, Razem-3,62%. Oznacza to, że ordynacja pozbawiła czynnego prawa wyborczego ponad 16% wyborców biorących udział w wyborach !

  11. Panie Ministrze,
    1. Tak, nie ma powrotu do stanu sprzed 2015 roku tak samo jak nie ma powrotu do stanu sprzed 1939 czy też 1914 roku. Ale to nie znaczy, że skazani jesteśmy w Polsce, tak jak przed wojną i podczas zaborów, na rządy obcego kapitału.
    2. Ład konstytucyjny sprzed rokiem 2015 sprzyjał głównie aferzystom i skorumpowanym politykom, a więc nie ma mowy o powrocie do niego.
    3. Służba cywilna czyli administracja państwowa musi być zależna o rządu – inaczej paraliżuje ona władzę pochodząca z powszechnych wyborów i osłabia tym samym państwo.
    4. Nie ma mowy o finansowaniu partii politycznych z podatków czyli z budżetu. Niech się one utrzymują same, ze składek swoich członków, a ich dochody powinny być ograniczone do 1 miliona złotych na rok, aby nie dopuścić do tego, aby przewagę miały partie cieszące się poparciem biznesu.
    5. Gospodarka musi być, tak w Chinach, pod kontrolą rządu, a firmy zagraniczne powinny być dopuszczone do Polski tylko wtedy, jeżeli co najmniej 50% ich kapitału jest kontrolowane przez Polaków i co najmniej 50% ich zysków zostaje w Polsce.
    6. Pomysł z rzecznikiem uczciwości jest chybiony – od tego jest przecież CBA i Prokuratura aby zwalczać skorumpowanych polityków i urzędników.
    7. Uczciwe wybory powinny polegać na tym, że głosuje się na konkretnych ludzi, a nie na parte polityczne oraz na tym, że co roku odbywa się referendum, w którym wyborcy mają ą okazję odwołać wybranego przez nich posła, jeżeli uznają, że źle reprezentuje on(a) ich interesy.

  12. Kościół arbitrem moralnej elegancji, wyśmienite.
    Naprawdę szanowny Pan w to wierzy?

    Kościół wtedy, jak teraz Prezes, decydował.

    Elegancko i sprytnie to to i owszem ale co do moralności to śmiem wątpić.

  13. Ci wszyscy „demokraci”, którym tak ochoczo mielibyśmy zwrócić władzę tak samo gardzili prawdziwą demokracją i liberalnym ładem, jak gardzi nimi PiS. Wszystkie rządy po ’89 tak samo chodziły na smyczy Kościoła. Jedyne co miały do zaoferowania to konsekwentne ograniczanie praw reprodukcyjnych, ochrona alimenciarzy (patrz kuriozalne orzeczenia trybunału konstytucyjnego w kwestii odbierania praw jazdy alimenciarzom), wszechobecność religii, mszy i wszelkiej maści pokropków w sferze publicznej, pełne przyzwolenie na hejt siany przez osławioną rozgłośnię z Torunia, odmowa zagwarantowania podstawowych praw społecznych rodzinom innym niż heteroseksualne.

    PiS nie robi niczego, czego Wy – ta rzekomo fajna, liberalna i europejska opozycja, byście nie zrobili wcześniej. Tylko robi to z podniesioną przyłbicą i nie ściemnia, ze jest inaczej. Więc czym konkretnie zamierzacie mnie przekonać, ze jednak jesteście warci mojego głosu i że mam po co ruszać się z domu?

  14. Najgorszym rozczarowaniem po przełomie 89′, jest brak zmiany w podejściu państwa do obywateli. Nie uzyskaliśmy podmiotowości, nadal dla władzy jesteśmy hołotą za którą trzeba myśleć i decydować, w żadnym wypadku nie ufać! Pytanie podstawowe, czy chcieliśmy wykorzystać swoją wolność , czy raczej skoncentrować się na okolicach czubka własnego nosa. Wielkie znaczenie ma ogólne przekonanie, że rządzić to znaczy trzymać solidnie za mordę. Przed nami test ważniejszy niż 89′ rok. Komunę rozwaliliśmy bo demolka idzie nam nieźle, teraz okaże się czy potrafimy być społeczeństwem, a nie tylko narodem ( od wielkiego dzwonu ), lub elektoratem co 4 lata. Elektoratem wyposażonym w dysonans poznawczy zamiast rozumu i serca. Nie chodzi przecież o to czy zauważymy wreszcie, że: PiS, kukizowcy, narodowcy, gentelman Korwin i KK świadomie lub nie ,prowadzą nas prościutko na bliższy wschód. Ważniejsze jest to ,jak urzadzimy Polskę, gdy opadnie piana? Czy powrócimy do państwa istniejącego tylko teoretycznie, a może uda się jednak zbudować Matczyznę z której bedziemy dumni?

  15. Po ostatnich wyborach raczej nie wierzę w tzw. zbiorową mądrość narodu polskiego. Chyba że Stwórca się zlituje.

  16. Ubawił mnie punkt powołania Rzecznika Uczciwości. Chyba Pan demokrata przespał ostatnie lata…
    Czy to jest cały program wyborczy dla obywateli? Życzę powodzenia 🙂

  17. „Nie będzie zwycięstwa w 2019 roku bez jednej, wspólnej listy demokratów.”
    A jak się potoczy dalej zostało już opisane w folwarku zwierzęcym.

  18. Kościół zdradził Polaków. Zdradził chrześcijaństwo.
    Polski kościół to sekta nie mająca nic wspólnego z chrześcijaństwem.

  19. Wszystko to pięknie brzmi i bezwarunkowo należy wykorzystać wszystkie możliwe środki aby jak najszybciej odsunąć od władzy hołotę, która demoluje nam państwo i system wartości za którym opowiedzieliśmy się w 1989 roku tylko, że wiara w zjednoczenie demokratów i ich szlachetne motywy którymi będą kierowali się gdy po przejęciu władzy będą mieli realizować politykę rozumianą jako służbę na rzecz społeczeństwa jest naiwna i życzeniowa. Problemem bowiem jest dotychczasowy system demokracji partyjnej, który definiuje i określa relacje: władza – społeczeństwo, w którym to systemie pozbawieni jesteśmy podmiotowości i już nazajutrz po wyborach jako ubezwłasnowolnieni obywatele stanowimy jedynie tworzywo, materię na której politycy prowadzą swoje gry bez oglądania się na interes , racje i oczekiwania społeczeństwa. Pisze Pan: „Tak jak w 1989 r. – teraz nadrzędnym celem jest Republika, Rzeczpospolita Polska. Wolność. I demokracja.” Tylko jaka to ma być demokracja? Czy taka jak dotychczas – partyjna, czy demokracja obywatelska, w której obywatele uzyskają podmiotowość. Czy słyszał Pan kiedykolwiek aby władza, politycy organizowali demonstracje uliczne, pochody, protesty przeciwko społeczeństwu bo nie mogą realizować swoich zadań, misji, obietnic, etc. Dlaczego więc jako obywatele, społeczeństwo, naród, suweren (do wyboru) w kontrakcie, który zawieramy z politykami przy urnach wyborczych nie mamy żadnych narzędzi aby skutecznie dyscyplinować polityków na każdym etapie sprawowanej przez nich władzy i to my musimy uciekać się do demonstracji aby zmusić polityków do nawet respektowania prawa. Bo politycy „zadbali” już o taki kształt demokracji, która z obywateli tworzy bezwolną masę i nie pozwala nam skutecznie ich kontrolować. Nie możemy czekać na stworzenie prawdziwie obywatelskiego społeczeństwa, tylko że takie społeczeństwo może powstać jedynie w systemie demokracji obywatelskiej a nie dotychczasowej partyjnej. Warunkiem koniecznym zbudowania demokracji obywatelskiej jest wprowadzenie w jej system mechanizmów, narzędzi które pozwolą obywatelom kontrolować i dyscyplinowac polityków na każdym etapie ich władzy.

  20. Proponuje Pan łagodne idealistyczne „porozumienie ponad podziałami”, ideę żywą wśród intelektualistów lat 80tych. Nie sądzę, aby było to możliwe. Zarówno PiS jak i KK walczą żelazną pięścią o trwałe rządy tronu w sojuszu z ołtarzem (mówią o tym wprost) i chęć ta nie zniknie w tym pokoleniu polityków (55+). PiS i KK wytoczyły IIIRP wojnę i tę wojnę muszą wygrać albo przegrać.

    Obóz władzy się posypie przy znaczącym spadku poparcia i realnej groźbie rozliczeń. Pańskie idealistyczne propozycje porozumienia oddalają te chwilę, bowiem rządzący odczytują je jako obietnice bezkarności.

    Co do propozycji: to walka z problemami z przeszłości. Grupa dziś trzymająca władzę to efekt 26 lat pracy prezesa, budowania finansów, mnożenia propagandy i brania pod skrzydła wszystkich niezadowolonych z cywilizacyjnego awansu Polski.

    Znacznie lepiej będzie odsunąć od władzy i rozliczyć dzisiejszych uzurpatorów niż budowac porozumienia z ludźmi, którzy go nie szukają.