Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

16.03.2017
czwartek

Trzeba Polskę zostawić sobie. W przeciwnym wypadku utopi wszystkich

16 marca 2017, czwartek,

Kaczyński kwestionuje dzisiaj to, co 20, 50 lat wcześniej było sennym marzeniem najbardziej oderwanych od ponurej rzeczywistości ludzi. A po 1989 roku, szczególnie w kontekstach lat 1999 i 2004, stało się potwierdzoną prawem i decyzjami wielkich organizacji międzynarodowych, NATO i UE, rzeczywistością.

Kaczyński i rząd PiS, wbrew swoim słowom, kwestionują ten stan rzeczy. Odpychają nas zwłaszcza od Unii, redukując ją do wspólnego rynku. Odrzucili ponadtysiącletnie doświadczenie. Ignorują pamięć idei Karola Wielkiego, chrześcijaństwo, któremu granice były wrogie, i katastrofę Europy i chrześcijaństwa pierwszej połowy minionego wieku. Przez destrukcję wojska, wystawianie go, nie po raz pierwszy zresztą, na penetrację wrogich nam wywiadów, osłabianie zdolności obronnej – osłabiają prestiż i pozycję naszego kraju w NATO. Przez nieukrywaną, podkreślaną formalnymi związkami sympatię dla partii, polityków i środowisk dążących do dekompozycji Unii Europejskiej – osłabiają Unię, którą przecież nie bez racji Kreml uznaje nie tylko za projekt polityczny, ale i militarny.

Pozycję Polski przez okoliczności i przez Tuska, Sikorskiego i politykę koalicji PO-PSL, a wcześniej przez ojców polskiej demokracji wyniesionej ponad jej realne aktywa – zniszczyli w rok. Akt ostatni z przedłużeniem mandatu przewodniczącego Rady Europejskiej był już jedynie pieczęcią. Demolując instytucje demokratycznego państwa prawa, uzurpując władzę, dla której mandatu nie uzyskali, ignorując ekspandujące akty homo- i ksenofobiczne, tolerując w szeregach swojego klubu parlamentarnego akty rasizmu, podkopują w istocie moralny fundament Polski jako państwa Zachodu.

Nikt tak jak oni nie szkodzi dzisiaj i nie szkodził w minionych latach Polsce. Od 1956 r. Politykę ocenia się po efektach – pośród okoliczności i warunków. Dzisiaj nie ma dyktatu Jałty, obcych nam i naszej kulturze wojsk w kraju, żelaznej kurtyny. Sami decydujemy o sobie. Nie nam odbiera się uzyskaną pozycję. Oni ją Polsce odbierają. Nie tylko ich idee są marne. Jakość ich pracy może tak samo jak idee ich kompromituje. Nie można bezkarnie dla państwa co trzy tygodnie zmieniać opowieści o Niemczech. Nie można, bez konsekwencji, być w tym tak bardzo emocjonalnym. To nie jest poważne. Nikt oczywiście im tego nie powie. Ale mówiąc o nich między sobą – wzruszą ramionami. Gorzej. Kaczyński i PiS nie pracują wyłącznie na swoją reputację. Oni, specjalnie dla ludzi na Zachodzie nie za bardzo zauroczonych Polakami i Polską, są potwierdzeniem stereotypu, który Polsce nie służy.

Oni mówią rzecz jasna dokładnie coś innego. Mówią, że przywracają Polakom zdolność militarnej obrony. Głoszą, że nasza pozycja międzynarodowa rośnie (Polska liderem Vysehradu, animator i konstruktor osi bałtycko-czarnomorskiej, cieszące się respektem Europy, bo wreszcie powstałe z kolan suwerenne państwo). Twierdzą, że mając mandat większości, mają też prawo i obowiązek wolę polityczną mieć ponad prawo, jeśli prawo tę wolę krępuje. Mówią językiem etatyzmu, centralizmu, militaryzmu i głębokiej niechęci dla instytucji społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza jeśli ono od rządu niezależne.

Teraz powiedzą: słowo przeciwko czynom. Ja co najwyżej odpowiem: słowo wobec słów. Czas pokaże.

Przeżyłem raz podobną sytuację. Za podpisanie porozumienia warszawskiego 29 marca 1981 roku, formalnie zaś za złamanie demokracji wewnątrzzwiązkowej, zostałem dwa dni później ogromną większością liczby głosów Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność” „zdjęty” z funkcji jej sekretarza. Atakowany elegancko, że „Celiński pełne miał gacie gówna ze strachu” i dlatego parł do porozumienia (wszystko zresztą dęte, bo w rzeczywistości chodziło o to, że nie mogli odwołać Lecha Wałęsy, więc odwołali mnie), odpowiadałem mniej więcej tak: tak, to prawda. Prawdą jest, że nie raz i nie dwa mówiłem, że wszystkie granice zostały przekroczone. Że to się musi źle skończyć. Że i my musimy dążyć do kompromisów. Bo bez nich zginiemy. I prawdą też jest, że za każdym razem, kiedy to mówiłem, okazywało się, że nic takiego, przed czym przestrzegałem, się nie stało. Nie ma interwencji, „Solidarność” żyje. Wasze argumenty są górą. Moje argumenty pokażą się dopiero wtedy, kiedy na ulicach największych polskich miast biegać będą czołgi. Ale wtedy tę swoją rację wiecie gdzie będę mógł sobie wsadzić.

13 grudnia dał gorzko smakującą satysfakcję. Ale przynajmniej ulice nie spłynęły krwią. I pozostała otwarta perspektywa na zaś. Co przecież było wtedy najważniejsze. Bo wówczas nie było możliwości wpisania wolnego, samorządnego, 9,5-milionowego Związku w realny ustrój państwa. A zmiana ustroju też nie była możliwa.

Dzisiaj propaganda PiS – podlewana pieniędzmi dla wzmocnienia sojuszników, zneutralizowania sceptyków i pozyskania cyników – mówi, że Kaczyński i jego PiS przywracają Polakom godność, a Polsce należne jej miejsce. Nic, że nawet najwierniejszy z wiernych, Orbán, pokazał środkowy palec. Nic, że zostaliśmy sami jak ten palec. Nic, że już mało kto przejmuje się tym, co nad Wisłą. Nad Polskę nadciąga mgła obojętności. To gorsze od wściekłości. To występuje wtedy, kiedy postawi się krzyżyk na sprawie. Uzna błąd. Polska nie dorosła do współpracy. Jej oszalałe religie, mity, zmyślone legendy – znów zdominowały sens. Ona tonie. Trzeba ją zostawić. W przeciwnym razie utopi wszystkich.

Polska jest podzielona jak nigdy, nawet za najgorszej komuny. Jej pozycja jest mierna tak bardzo, że nawet geniusz Waszczykowskiego jej nie podniesie. Moja racja okaże się, kiedy inflacja zje to, co ludziom dano, by uwierzyli. Polska pozostanie na na peryferiach. Pozbawiona obrony. Gospodarka wyjęta z politycznych ram Unii Europejskiej, za to poddana partyjnej inwazji, wpadnie w turbulencje. Tak musi się stać. Wola polityczna Kaczyńskiego nie ma tu nic do powiedzenia. Jego wola co najwyżej może przywrócić Polakom rządy autorytarne. Dobrostanu nie urodzi.

Kiedy moja racja będzie na wierzchu, wojsko Macierewicza będzie już gotowe stawić czoła maruderom. Sądy też będą już przysposobione. Wierność jedynie dobrej zmianie prokuratury i aparatu ścigania staje się już oczywista. Media też wiedzieć będą, gdzie leżą pieniądze. Kaczyński to ideolog, lecz akurat o pieniądzach dla swojej partii i ludzi nigdy nie zapominał. Nawet w symbolicznym i osobowym wymiarze. Pozycja senatora Biereckiego i historia SKOK-ów, wraz z historią procesów legislacyjnych, w których SKOK-i były interesariuszem, jest tu świetnym przykładem. Tak jak wielka wymiana rad nadzorczych i zarządów spółek, gdzie są jeszcze większe pieniądze.

Wojsko w rozsypce, Europa się oddala, prawo na łopatkach, kasa we właściwych rękach, Kościół usatysfakcjonowany. Jeden i pół roku. Karnawał za nami. Zanurzeni znów po dziurki w nosie we wschodniej jesteśmy rzeczywistości.

Wszak kochamy zwycięzców. Dopóki dominują. Potem ich nienawidzimy. Wszystko więc naprawdę znów w normie. Feudalny typ relacji pomiędzy władzą a ludnością. Z taką Polską bić się o utrzymanie zagrożonej pozycji? Nie, Unia sobie na to nie pozwoli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. „W Polsce, w ciągu ostatnich 27 lat straciliśmy 5 milionów miejsc pracy, 75% sektora przemysłowego, 85% sektora bankowego, co zostało sprzedane w ręce kapitału zagranicznego, za 4,5% do 5% wartości odtworzeniowej i poszło to, za około 400 do 500 milionów dolarów łapówek dla około 1 tysiąca osób” (prof. Kazimierz Poznański, University of Washington)

  2. Najbardziej przykre jest to ,że ma pan rację.A tu trzeba iść przez pole ,..bo we wsi proboszcz stoi.Czyli bezsilność.A Unia.zachowa się tak jak to było w 1938 w Monachium.Bo po co jej do towarzystwa taki kraj i tacy jego obywatele.?Flanka wschodnia przesunięta o 1000kilometrow na zachód ,niczego nie zmieni ,w sytuacji gdy Trump dogaduje się z Putinem.Bo i temu ostatniemu jak i pierwszemu jesteśmy potrzebni jak wrzód na d,,/A to że suweren potrzebuje państwa teokratycznego ,jest faktem.Alleluja i do przodu.

  3. Drogi Panie pośle …Wydaje mi sie ,ze zapomniał Pan iż strajki w Polsce zaczeły sie nie po to by walczyć o wolność i demokracje a …o cenę kiłebasy…To fakt ..Dzisiaj w Polsce jest ok 40% ludzi z wyższym wykształceniem..tyle tylko ,że jest to statystycznie trzy razy więcej niż Francja posiadjaca jeden z najwyższych potencjałów gospodarczych ..To ze kolejne rzady pozwalały bezsensownie studiować świadczy tylko o tym ze łudzono się iz jakoś to bedzie jak skończą studia..Skończyli ..nie ma dla nich pracy bo przemysł sie skurczył kilkukrotnie ,wiec są sfrustrowani ,zioną agresja i gotowi sa emigrować Ok 4 mln Polaków rozważa emigracje za pracą …Dziwi sie Pan ,że populizm zwyzcięża w Polsce ? Był Pan jednym z tych co sie do tego przyczynili ..wiec może by tak zerknąć w lustro ?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Właśnie zobaczyłem tzw. panią prezes tzw. trybunału konstytucyjnego. I po raz pierwszy od października 2015 popadłem w czarną rozpacz.

  6. No cóż – jestem z Pana pokolenia i zgadzam się z Panem niestety. Usłyszałam niedawno kogoś komentującego w radio: „Polska będzie jak PRL, tylko z pełnymi sklepami”. Otóż nie – nawet tego nie będzie, bo taka bolszewia zabije gospodarkę. Może gdyby to dotarło do tych, co to „się polityką nie interesują”, mielibyśmy szansę w przyszłorocznych wyborach samorządowych?

  7. Gospodarzu, tak jak Pana szanuję tak panu zacytuję:

    ” KRAJ, W KTÓRYM HOŁOTA ROBI ZA ELITĘ NIE MOŻE MIEĆ DOBREJ PRZYSZŁOŚCI.”
    Pewnie autor jest Panu znany.

  8. Na szczęście mamy Tuska w Brukseli, on nie zostawi Polski w biedzie. Nie można tracić nadziei, PiS nie będzie rządzić wiecznie, a Polacy będą mądrzy po szkodzie.

  9. Dawno już, Panie Andrzeju Celiński, „emerytowany demokrato”, nie czytałem tak dobrego, lecz wyjątkowo ponurego tekstu. Pański felieton wymaga dokładnego przemyślenia i sformułowania precyzyjnego komentarza pod tytułem „Co robić?”. Mam nadzieję, że wierni blogerzy zdobędą się na precyzyjne odpowiedzi na to pytanie.

  10. Komentatorzy ,Pan i Panu podobni oraz politycy opozycyjni ,powinniście skupić się na wypracowaniu języka dla ludu ,co to rzadko czyta ,myśli głównie o dziś i o swoich osobistych korzyściach.Ten lud ruszy dopiero jak dostanie mocno w kość.Tyle aferalnych spraw a PIS-owi nie spada ,bo na takim ludzie zbudował swój fundament.Każda inna partia przed PIS-em ,za dziesiątą część jego grzechów byłaby zmieciona.PIS na naszych oczach testuje na co elektorat pozwala bezkarnie.

  11. Problemem nie jest brak w przestrzeni publicznej odpowiednich diagnoz sytuacji politycznej lecz totalny brak odpowiedniego ich przekazu do „dołów społecznych”. O ile z łatwością potrafię sobie przypomnieć różne sformułowania uzywane przez przedstawicieli PIS np w tv, o tyle nie moge tego powiedziec o stronie przeciwnej. I tak okazuje się , że profesjonaliści są w „ciemnogrodzie”?

  12. Wiele takich, mniej lub bardziej madrych opinii i komentarzy aktualnej sytuacji w Polsce czytam od wielu miesiecy. Ale Ci co powinni to przyczytac i zrozumiem nawet tu nie zajrza. A jak im ktory z redaktorow, dziennikarzy czy autorytetow na prawico-pisowym portalu wyskoczy z najmniesza krytyka albo nawet z opisem rzeczywistosci to od razu zdrajca lub cos gorszego.

    Wiec wydaja mi sie aktualnie najwiekszym problemem nie te koszmary, ktore PiS wyczynia, ale to ze nie udaje sie opozycji i glosom rozsadku dotrzec do wystarczajacej ilosci ludzi, ktorzy nadal glosowaliby na PiS…

    Wszystich oczywiscie nie da sie przekonac lub chocby zasiac zarienka watpliwosci, ale mam nadzieje zobaczyc jak ktos w koncu zacznie docierac do tych, co do ktorych jest jeszcze nadzieja.

  13. Dlatego tak nie cierpię warszawskich „elit”. Kaczyński i Brudziński to najlepsze co potrafiliście z siebie wybździć. I to już w zasadzie bezalternatywnie.

    Ręka by mi uschła, gdybym na tę waszą partyjniacką dyktaturę zagłosował.