Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

1.04.2017
sobota

To nie jest czas żartów

1 kwietnia 2017, sobota,

Piszą niektórzy, że ten podział, który nas zadziwia swoja głębokością i – można chyba użyć tego określenia – bezwzględnością, trochę sztuczny jest. Że strony, te z politycznej agory, z Sejmu i z mediów, i te pozostające w sporze pośród rodziny, przyjaciół, znajomych, sąsiadów – popadły w przesadę, zapiekły się, nie chcą widzieć czegokolwiek, co równoważyłoby ich skrajne oceny. Słowem: że PiS nie taki jest straszny, jak pisze „Gazeta”, a i opozycja nie taka, jak przedstawia ją TVP.

Tyle że ja widzę to gorzej, jako najgorszy sen, który nie chce z brzaskiem ulecieć. Czego się nie dotknąć. Najgorsza jest niemożliwość rozmowy. Te dwa już nie tylko nienawistne, ale niewidzące się plemiona. Ja też nie kupuję już „Gazety Polskiej” ani nie włączam TVP czy nawet Trójki. Mam dość. Mimo że nie nienawidzę. Ale nie chcę słuchać tych macierewiczowych bredni i kłamstw. Nie wierzę, że czemuś skrycie dobremu mają służyć. Że to tylko teatr.

Ale nie tylko ten podział. Dewastacja naszych relacji. Ze wszystkimi. Niemcy, Włosi, Francuzi, Anglicy. Ale też Czesi i Węgrzy. Gdyby jakieś interesy za tym były, zrozumieliby. Nie ma żadnych interesów. Jest bezgraniczne chamstwo i polski kompleks. To my mamy znać naszą historię. Inni wiedzą o nas mniej niż my o nich, bo to my byliśmy peryferyjni, a nie oni, więc naturalne, że przeciętny Francuz czy Włoch wie o nas mniej niż my o nich. A co my wiemy? Co więc oni wiedzą?

Widzą tymczasem najpierw łamanie zwykłymi ustawami konstytucji (o której oczywisty polski przywódca mówi, że „fatalna”), potem słyszą, że polski minister spraw zagranicznych wzywa Komisję Wenecką, uznany przez Europę autorytet dla podobnych spraw, potem się tę Komisję dezawuuje, następnie polska premier jedzie do Strasburga i przemawia tam jak do niedorozwiniętych dzieci, które nie mają żadnej własnej wiedzy, rozumu i godności. I tak dalej, i tak dalej. Po drodze decyzje jakby na Kremlu dekretowane. Caracale, mistrale, rozbijanie i rozbrajanie wojska. Odcina się nas od Zachodu, od sojuszników i likwiduje dowództwa.

Glajszachtowanie Trybunału Konstytucyjnego, uderzenie w niezawisłość i niezależność sędziów, podporządkowanie prokuratury partii rządzącej. I mnóstwo innych obszarów, gdzie – jak w oświacie, w sprawie koni i w sprawie drzew – ma się wrażenie, uzasadnione ponad wszelkie dostępne miary, że nie ma już innego celu, jak zniszczenie tego, co jest.

To nie jest czas żartów.

Jutro 20. rocznica przyjęcia przez Zgromadzenie Narodowe konstytucji. Cisza w mediach. Władza mówi, że ona fatalna, że napięcia pomiędzy prezydentem a ministrem obrony narodowej jej fatalnym kształtem są spowodowane.

Innym się udawało. Pod rządami tej samej konstytucji. Za kadencji trzech prezydentów na „K” się udawało. Przyszedł Duda, bezwolny wobec rządu, marionetkowy już nawet nie jedynie w swych działaniach, lecz i w ich braku, kiedy działać powinien i się nie udaje. Mimo że poprzedni prezydenci nie zawsze byli z tego samego politycznego i ideowego miejsca co parlamentarna większość. Kiedy był spór, za prezydentury Lecha Kaczyńskiego, prezydent broniąc pozycji nieobliczalnego dowódcy wojsk lotniczych (co miało w końcu tak tragiczny i dla niego samego epilog), nie poniżał konstytucji. Przeciwnie, dobitnie bronił ładu konstytucyjnego z instytucjonalnym jego strażnikiem – Trybunałem.

Nigdy wcześniej nie mieliśmy tak cudownych warunków i okoliczności dla zrobienia ze swoim państwem i ze sobą tego, co nam odpowiada, i tego, co dobre i korzystne, i tego, za co potomni te nasze dwa, trzy pokolenia uznać by mogli za wyróżnione. Wyróżnione szczęściem życia w dobrych czasach i radością życia spełnionego dobrze dla potomnych. A tu kiszka. Polacy wybrali miraż. Wbrew historii, wbrew deklarowanego wyznania, wbrew logice. Wybrali władzę, postępując nieprzyzwoicie głupio. A także leniwie. Dlatego nie ma dzisiaj klimatu dla primaaprilisowych żartów.

Wolność się narodom wypłaca, kiedy kieruje się rozumem, sensem, odpowiedzialnością. Kiedy jest roztropna i otwarta na wiedzę.

Zaś kiedy już niczego nie ma – ani państwa poważanego przez innych i dodającego wartości obywatelom, ani wolności stanowienia o sobie, ani materialnie zakotwiczonej nadziei – pozostaje już tylko zmyślanie o niegdysiejszej wielkości i jakiejś nieodkrytej przez obcych nadzwyczajnej wartości. Takie jak w przypadku tego głosowania, którego wynik Kaczyński kontra Europa i Polska w Europie był jak 1 do 27. Jakież to wielkie zwycięstwo! Mali dzisiaj go nie dostrzegają, ale on już widzi.

Przyszłość, wielka dzięki tej niespotykanej jego przebiegłości, będzie wielka. Mit się tłumaczy beznadziejnością niewoli. Czy dlatego, by stworzyć nową religię, dla jakiejś niedającej się prozą opisać ambicji, świadomie wpycha nas w beznadziejność? Nie mówi nawet trzynastozgłoskowcem, a Polacy wciąż dają mu większość. Może nasze miejsce rzeczywiście jest na peryferiach głównego nurtu?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 14

Dodaj komentarz »
  1. Ja to wasze prywatne partyjnie państwo w całości pierd….lę. Może je sobie wziąć Putin. Nie jest moim państwem państwo, w którym ja bezpartyjny jestem jestem z góry wykluczony z procesów wyborczych i z możliwości wyboru swoich przedstawicieli do Sejmu.

  2. Skoro polacy tak chcą

  3. Obecna „Dobra Zmiana” jest po prostu ukoronowaniem całego styropianowego etosu. Polityka w Polsce po 1989 roku opiera się na kłamstwie i oszustwie. Najpierw styropianowi działacze, którzy weszli do Sejmu oszukali wyborców, że będą budować „społeczną gospodarkę rynkową” czyli coś , co występuje np w Niemczech i w Skandynawii, a zafundowali nam gospodarkę rynkową , którą opisywał Karol Marks. Gospodarczy guru etosu, członek KC Balcerowicz przedstawił plan rozwoju gospodarki, którego żaden z celów nie został osiągnięty w czasie zbliżonym do zakładanego a większość nie została osiągnięta w ogóle. Za to Polska zanotowała taki spadek gospodarczy, jakiego nie doświadczył żaden kraj w którym nie toczyła się wojna. Później ten styropianowy etos, występujący pod różnymi nazwami zmonopolizował życie polityczne w kraju, w myśl zasady, którą wyraził jeden z prominentów tzw AWS (AWS później się podzielił na PO i PiS )”W Polsce musi rządzić obóz posierpniowy. Później PiS przy pomocy nielegalnych działań służb specjalnych i przy wsparciu „niezależnych” mediów propagandowo zniszczył konkurencję w postaci Samoobrony i SLD. Demokratom z PO i innych poststyropianowych partii i partyjek jakoś to nie przeszkadzało. Teraz PiS usiłuje powtórzyć ten manewr wobec PO, przy okazji niszcząc reputację kraju za granicą. Przy okazji z pozycją międzynarodową Polski nie było wcale tak różowo, jak nam to usiłowały przedstawiać kolejne rządy. Polski nie traktowano jak równorzędnego partnera, zresztą jak traktować poważnie państwo, którego szef dyplomacji krytykuje swoją własną politykę ? (Sikorski o robieniu loda Wujowi Samowi), albo później bredzi o propozycji rozbioru Ukrainy, którą miał otrzymać Tusk od Putina ???

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Polacy są fantastycznym narodem do pogłębionej psychoanalizy. To wszystko, czego jesteśmy świadkami wpisuje się w sięgający początków XIX wieku nurt romantyczny, którym polska dusza jest przesiąknięta do samego dna. W Polsce nawet pozytywizm był „romantyczny”, który odbyliśmy niejako z musu, bo takie były trendy a potem z lubością zapadliśmy znów w sen i marę Młodej Polski. Taka jest nasza, Polaków natura, cały głęboki podświadomy nurt autodestrukcji jest w nas. Setki lat pracowaliśmy zawzięcie na to przy wydatnej pomocy naszych sąsiadów. Kocham się niszczyć. Ostatnie 25 lat to okres dla nas dziwny. Otóż pozwolono nam rosnąć, rozwijać się i w dość dużym stopniu nam się to udało. Sen mógł trwać dłużej, tymczasem ów „romantyczny” gen samozniszczenia wychynął z naszych najgłębszych czeluści i spowodował to, że dość już dobrze rozpędzony pojazd na autostradzie gwałtownie skręcił do rowu. Dla nas tradycja spokojnego bogacenia się jest zupełnie obca, dla nas to jakiś inny świat (mówię uogólniając, wszak wielu Polaków naprawdę potrafi być przedsiębiorczy). Kraje typu Dania, Norwegia leżą niedaleko ale dla nich musimy być kompletnie irracjonalni, niezrozumiali. Na środku drogi podcięliśmy sobie nogi, leżymy, a zbiegowisko nie jest w stanie się ustosunkować do tego zdarzenia. Obecna sytuacja w kraju przypomina nieco stan organizmu trawionego przez chorobę autoimmunologiczną. Mianowicie grupa zdemoralizowanych limfocytów, służąca obronie organizmu przed zagrożeniami z zewnątrz zaczynają atakować wybrany organ nie rozpoznając w niej „swojego”. To stan permanentnej wojny domowej, z latami ta wojna doprowadza do krańcowego wyczerpania ustroju. Sądzę, że zasadniczą kwestią jest postawienie dogłębnej diagnozy duszy polskiej, w przeciwnym razie ciężko o odpowiedni lek na tą chorobę. Sądzę, że warto z tego końca zaczynać, tak to rozmawiamy o samych objawach zapominając o przyczynach.

  6. Innym się udawało. Pod rządami tej samej konstytucji nakradli ile się dało

  7. Nic nie robić, tylko pozwolić mówić: Rzeplińskiemu, Gersdorf, Michnikowi, Giertychowi, Żakowskiemu. Niech lewicowo-liberalni herosi wyskakują z każdego telewizora, radia, komputera, lodówki, pralki, piekarnika czy odkurzacza. Reszta dokona się sama

  8. Sensowny tekst, tym bardziej… prosi się o korektę: powinno być glajchszaltowanie, nie glajszachtowanie. Wszystkiego dobrego.

  9. A może to władza jest fatalna?

  10. Dzisiaj,2 kwietnia 2017 r., mija 20 lat od uchwalenia przez Zgromadzenie Narodowe polskiej Konstytucji. Przeciw niej było ok. 40 posłów i senatorów z zapomnianym już dziś Marianem Krzaklewskim na czele, dla którego konstytucja to ustawa „Targowicy”. W ciągu minionych 20 lat Konstytucja z 2.IV. 1997 r. dobrze służyła naszej Ojczyźnie. Jej artykuły były przestrzegane przez prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego, ś. p. Lecha Kaczyńskiego i Bronisława Komorowskiego. Dopiero od zwycięstwa w wyborach prezydenckich w maju 2015 r. przez doktora prawa, absolwenta Uniwersytetu Jagielońskiego, Andrzeja Dudy nasza Konstytucja zaczęła uwierać rządzącą partię o ciekawej nazwie Prawo i Sprawiedliwość. Ciekawe, jak to długo potrwa. Czy ustawy przyjmowane przez posłów i senatorów PiS będą nadal obchodziły przepisy Konstytucji z 1997r.? Myślę, że najwyższa pora, aby opozycyjne partie w naszym kraju zaczęły przekonywać obywateli do czytania ze zrozumieniem Konstytucji. Dziś żarty się skończyły. Zaczęły się demokratyczne schody do wolności, równości i demokracji. Grozi nam bowiem demokratura i wyjście III RP z Unii Europejskiej. Nie pozwólmy aby tak się stało!

  11. Pech chciał ,że u nas zadziałało prawo Murphy.ego.Miało być żle ,a jest jeszcze gorzej.A co jest najgorsze./?Chyba bezsilność ,której nic i nikt nam nie wybaczy.Bezsilność ,tu i teraz, nie może nas usprawiedliwiać.Następcy nam nie wybaczą.Bo to nie czasy obozów koncentracyjnych i zagrożenie śmiercią.,Ale czasy zabijania rozumu u znacznej części Polaków.Psychopaci narzekają na Konstytucję ,a przecież to Ona dała możliwość zdobycia im władzy.Pytajmy ,jakiej chcą Konstytucji ,aby mogli zamordować rozum większości .wyborców,i moŻliwość powtórzenia sukcesu Orbana.?

  12. Mój prywatny upadek duchowy i degradacja intelektualna pod tą buraczana władzą: wzięłam się za gotowanie według przepisów z tandetnej prasy kobiecej:)) Pewnie, wiem, że mogłabym przeczytać wszystkie te książki, które czekają na stoliku na przeczytanie. Tyle ze taka lektura (analizy historyczne i politologiczne) jest dołująca, bo przenosi mnie do swiata, który był, a którego albo nie ma, albo schował się tak głęboko, ze go nie widze

  13. Mozna to skwitowac jednym zdaniem znanym z historii:
    „..z polakami nie trzeba walczyc, polakom wystarczy dac wladze,
    a sami sie zezra.”
    O ironio losu…….

  14. Ja też nie kupuję już „Gazety …” ani nie włączam TV… czy nawet … Mam dość. Mimo że nie nienawidzę. Ale nie chcę słuchać tych… bredni i kłamstw. 🙂

  15. @lspi
    2 kwietnia o godz. 9:53
    Kiedyś nie znałem Konstytucji, nie wiedziałem co to TK, KRS – bo to wszysko działało. Niedoskonale jak wszystko co stworzone przez człowieka. Teraz okazało się, że rządzący muszą te instytucje zlikwidować lub zasadniczo zmienić, a my nie zauważaliśmy jak złe one wcześniej były. Po zmianie będzie tylko dobro, piękno i doskonałość.
    Już samo to jest podejrzene, bez wchodzenia w szczegóły, a przecież kto będzie mógł zaglębić się w przepisy pisane prawniczym żargonem, żeby te zamierzenia ocenić. Pozostają media, które przez rządzących są oceniane jako antyrządowe, finansowane z zagranicy, nieobiektywne … etc tak jakby te rządowe miały szanse być obiektywne / krytyczne w stosunku do działań rządzących.

    Resztki optymizmy czerpię z tego, że w USA DT nie zlikwidował ObamaCare pomimo zapowiedzi prezydenta i Republikanów i pomimo większości w obu izbach parlamentu. Marzę o tym, żeby w polskim parlamencie znaleźli sie posłowie senatorowie, którzy zagłosują przeciwko propozycjom większości będąc w tej większości. Oznaczałoby to, że ludzie wybrani do władzy ustawodawczej myślą, a nie sa tylko automatami sterowanymi z tylnego siedzenia. Po co właściwie jest sejm skoro 460 wybrańców jest sterowanych przez jednego czlowieka. Przykład bezmyślności mamy: ustawa o wycince drzew, którą zdecydowana większość uznała za błedną ( przegłosowana jednogłośnie w sali kolumnwej ). Czy ktokolwiek z Pań i Panów wiedział za czym głosuje? Czyż to nie „piękny” przykład na ułomność demokracji przedstawicielskiej? Lenistwa, bezmyślności, konformizmu, cynizmu i czego tam jeszcze …