Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

7.05.2017
niedziela

O Marszu Wolności z mieszanymi uczuciami

7 maja 2017, niedziela,

Nie mam żadnych wątpliwości (co zdarza mi się naprawdę wyjątkowo), że odsunięcie od władzy w 2019 roku PiS z jego obłąkanymi liderami i ich niekompetentnymi ministrami jest warunkiem zapobieżenia katastrofie.

A ta nastąpi tuż po 2020 r. Najpierw zawalą się budżet i system emerytalny, potem przyjdzie klęska społeczna – szczególnie zaś wielkie okaże się zróżnicowanie szans na sensowną opiekę zdrowotną. Potem nastąpi przesilenie polityczne (radykalnie na prawo!), po czym, w dalszej konsekwencji, Polska znajdzie się sama wobec Rosji.

Jedyną w takim scenariuszu niewiadomą są nasze relacje z NATO. Europa już kładzie krzyżyk na Polakach. Nie wiem, czy znają Wyspiańskiego, ale w trzeciej dekadzie XXI w. będzie to eksportowy hit polskiej kultury. Ostał ci się ino róg. Dąć będą weń z całych sterydami wypasionych swych płuc rekonstruktorzy polskich zapomnianych w normalnym świecie wiktorii. To będzie ten triumf polityki historycznej współczesnego pokolenia polityków.

Zwycięstwo demokracji i socjalliberalnej koncepcji polityki jest warunkiem koniecznym (choć nie wiem już, czy wystarczającym) odbudowania szans na wewnętrzną normalność i pokój oraz na przyzwoitą pozycję Polski w Europie. Odbudować taką pozycję, jaką mieliśmy do 2015 roku, nie uda się nam długo. To jest już bowiem kwestia zaufania. A to towar bardzo cenny. Kto raz do zera sprowadzi jego wartość (praworządność Kaczyńskiego i Ziobry, obronność Macierewicza, solidarność wszystkich i powaga Waszczykowskiego), ten długo poczeka. Nie piszę tego z przyjemnością. Ani z satysfakcją racji ostrzeżeń sprzed dekady. Piszę te słowa w głębokim przygnębieniu i w poczuciu przepastnej porażki. Zwycięża oto na naszych oczach taka sama w gruncie rzeczy Polska, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatniej dekadzie XVIII w. Biskupi mają się dobrze.

W sobotę, 6 maja, na Marszu Wolności w przemówieniach liderów opozycji padły słowa ważne. Te o jednej liście. I to jest najistotniejsze.

Serce chłodzi wątpliwość, które wybory Schetyna miał na myśli, mówiąc o wspólnej liście opozycji. Ja usłyszałem – i wciąż modlę się, że niesłusznie zawężająco – że samorządowe w 2018 r. Ale mówił też o wyborach 2019 i 2020 – i w kontekście tych dat mówił, że „zwyciężymy”. Nie mam stenogramu, odwołuję się do gorącego wrażenia z placu Konstytucji.

Jakich wyborów dotyczy zapowiadana jedność, nie jest obojętne. I nie będzie dobrze, jeśli wszystkich, zwłaszcza jeśli wszystkich samorządowych. Bo wtedy to przemówienie nie jest w swojej treści ukłonem i zaproszeniem dla innych poza Platformą, lecz żądaniem hegemonii i skrajnego upartyjnienia wyborów do samorządów zwłaszcza małych gmin. Jako program polityczny oznaczałoby coś najzupełniej przeciwnego wspólnocie demokratów. Odsunęłoby część wyborców od udziału w wyborach. Tę część, która ma już naprawdę dość, czasem może nawet histerycznie dość, mniejszego zła.

Owszem, Polsce wolnej, republikańskiej, demokratycznej, odpowiedzialnej i obywatelskiej potrzebna jest jedność, jak idzie o odsunięcie od władzy ludzi, którzy prowadzą do jej zniewolenia, zacierania granic między państwem a Kościołem, pozbawionej podziału władzy na ustawodawczą, wykonawczą i sądową, lekceważącej wypracowywane dziesiątkami lat zobowiązania i sojusze, scentralizowanej. Ale nie uda się żaden projekt odbudowania Polski po zniszczeniach, jakich dokonują rządy PiS, jeśli jedność demokratów i wspólne listy oznaczać mają hegemonię Platformy. Coś się bowiem w Polsce stało, że to Duda i PiS wygrali w 2015 r. Coś jest przyczyną żenującej absencji wyborczej. I tego, że tak wielu młodych nie poczuwa się do specjalnie wyrafinowanej i szczególnie głębokiej odpowiedzialności za dobro wspólne. Chyba że te szeregi maszerujących w rytm słów księdza Międlara do białostockiej katedry narodowców uznać za sukces wychowania obywatelskiego.

Wiem, że niektórzy politycy PO, nawet ci z najwyższej półki, mówią, że jestem jakiś kwaśny, przepełniony goryczą, że marudzę. Jestem skłonny szczerze pochylić czoła wobec takiej krytyki. Tak samo jak wtedy, kiedy chyliłem czoła Komisji Krajowej „Solidarności” 31 marca/1 kwietnia 1981 roku, kiedy zarzucono mi, że zrzędzę, że przecież wszystko się udaje, że nie ma czołgów na ulicach polskich miast.

Chylę więc czoła, bywam nieznośny. Wobec samego siebie też, więc rozumiem tę krytykę. Ale jeśli chcecie, by i Was nie objęły swym sensem wielkie słowa wieszcza, najprawdziwszego obok Norwida i Słowackiego, przemyślcie dokładnie, jeszcze w tym roku, najlepiej jak najszybciej, swoją strategię. Samo krzyczenie jedynego hasła, jakie pozostało w repertuarze („Precz z Kaczyńskim”), z pewnością nie wystarczy. Zaklinanie rzeczywistości, że PiS już pęka od wewnątrz, też nie jest gwarancją sukcesu. Polacy oczekują jedności w walce o imponderabilia i rzetelnej, uczciwej propozycji, co dalej. W jej naturalnym dla dojrzałego społeczeństwa zróżnicowaniu. I pomysłu na to, jak mieć jedność w jednym i reprezentację różnych grup społecznych w drugim.

Do tego prowadzą trzy kroki. Pierwszy to prawdziwie przemyślane porozumienie dotyczące wyborów 2018. Respektujące najpierw tezę, że partyjności w tych wyborach jedynie tyle, ile niezbędne. A więc szukanie jak najdalej idących porozumień usuwających w cień rywalizację międzypartyjną pośród partii demokratycznych wobec siły autentyzmu komitetów obywatelskich. Tam, gdzie wyraźną przewagą legitymują się politycy partyjni – udzielanie im solidarnego poparcia przez pozostałych uczestników porozumienia na rzecz demokracji. I jak najwięcej gęstego dialogu. Z bliskim jednak terminem konkluzji. To wymaga nie tylko pomysłu, ale i politycznej odpowiedzialności. Zasadza się ona nie w szarży, lecz w kompromisie.

Drugi krok to wybory parlamentarne. Tu zgoda na jedną listę (jaką, to zależy od sytuacji prawnej, której jeszcze nie znamy), ale budowaną w każdym z okręgów wyborczych alfabetycznie. Rzeczywista i sondażowa pozycja partii wchodzących w porozumienie powinna znaleźć odzwierciedlenie w liczbie kandydatów, ale lista powinna być alfabetyczna. Tak by uzyskany mandat miał rzeczywistą moc wyboru obywateli, a nie był jedynie odzwierciedleniem zajmowanej pozycji w partii.

Trzeci krok – w 2020 roku. Jest oczywisty. Albo będzie wspólny kandydat (którego siła będzie oczywista), albo konieczna będzie i też oczywista deklaracja poparcia w II ewentualnej turze kandydata demokracji. Nie odnoszę się do wyborów europejskich, żeby nie komplikować i tak skomplikowanej sprawy, ale też dlatego, że tutaj potrzebna jest najpierw szeroka debata obywatelska. Wydaje mi się też prawdopodobna i zgodna z logiką programową PiS zasadnicza korekta ordynacji wyborczej do PE.

Tzw. mieszane uczucia to nie tylko wątpliwości. Dobrze, że tak zgodnie jak nigdy wcześniej zebrani na marszowej trybunie liderzy mówili o potrzebie jedności. To dobry początek. Ważne jest tylko w tym to, żeby przywódcy nie utracili z pola widzenia faktu, że sukces zależy najpierw od samych wyborców. Rolą liderów jest dać sobie u tych wyborców szansę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 17

Dodaj komentarz »
  1. Dwa słowa: kościół katolicki. Kryzys musiał nastąpić, bo Polska ma pasożyta we własnym łonie. Pis to tylko wrzód, objaw, twarz tego kryzysu. Żeby się wyleczyć musimy otwarcie postawić te diagnozę.
    Po akcji musi nastąpić reakcja. Przez ostatnie dwa lata kościół pokazal, że nie ma dla własnego społeczeństwa litości, że jest pasożytem szkodzącym żywicielowi a nie kooperantem. Nie możemy mu więcej folgować ani na krok. Pytanie czy mamy siłe tego pasożyta zaatakować i się oczyścić, a z pewnością KK nie podda się bez walki.

  2. W sumie zgoda. Ja zrozumiałam słowa Schetyny tak, że aby odsunąć PiS od władzy, a następnie rozliczyć wszystkich łamiących prawo i konstytucję potrzebna jest wspólna lista wyborcza opozycji. Tu zgadzam się w pełni. Jednak, ze względu na różne poglądy opozycji na większość spraw od światopoglądowych do gospodarczych, taka koalicja jest możliwa i potrzebna tylko na zaprowadzenie porządku po rządach PiS, czyli przede wszystkim przywrócenie trójpodziału władzy, unieważnienie ustaw dotyczących służb, mediów, prokuratury itp. Dużo tego, ale rok, dwa powinny wystarczyć. Następnie ten sejm winien się rozwiązać i przeprowadzone normalne wybory, gdzie partie prezentują swoje programy. Jedna sprawa powinna jeszcze być rozwiązana – reforma edukacji. Ponieważ nie wierzę ze PiS przeprowadzi referendum i raczej wprowadzi swoją deformę w życie, należy przedyskutować jak wrócić do modelu z gimnazjami z jak najmniejszymi stratami. Proponowany przez niektórych model 4 lat liceum, 3 gimnazjum i 5+1 podstawówka ( 1 to nauczanie dzieci sześcioletnich w przedszkolach lub w szkołach z programem jaki był przygotowany dla sześciolatków) wydaje się sensowny i do zrealizowania.

  3. Panie Ministrze,
    Do roku 2015 mieliśmy pozycję wasala Niemiec, Watykanu i Waszyngtonu, a więc naprawdę nie ma czego odbudowywać, chyba, że ma Pan na myśli odbudowę tego, co zniszczono w Polsce po roku 1989, czyli odbudowę polskiego przemysłu, w tym milionów miejsc pracy straconych na skutej tej tragicznie wręcz nieudanej reformy Balcerowicza, odbudowę polskiej myśli technicznej i polskiej nauki oraz odbudowę infrastruktury transportu kolejowego i wodnego.
    Poza tym, to dziwie się, że jest Panu Ministrowi po drodze z PO i Nowoczesną, z ich (neo)liberalnym prokapitalistycznym programem, a więc wyraźnie antypracowniczym i w związku z tym w 100% antylewicowym.
    Pozdrawiam.
    lech.keller@gmail.com

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. W jaki sposób zmobilizować ludzi (nie „ciemny lud”! Ciemnego nic nie uratuje i zawsze będzie mięsem armatnim) do zainteresowania mechanizmami demokracji, żeby czytał, myślał, dyskutował i poszedł na wybory? Nie widzę takiej metody. Ludzie, którzy pracują za dużo i nie wystarcza im siły na nic poważnego, o hobby nie wspominając, poza wyluzowaniem się nie kiwną palcem.

  6. „Najpierw zawali się budżet, system emerytalny, potem przyjedzie klęska społeczna ” znowu odezwal sie jasnowidz. Takich jest w Polityce cala fura.

  7. Nawiasem mówiąc, w Wyspiańskim to było: „ostał Ci się ino sznur”, no ale wiadomo o co chodzi, więc nie ma się co czepiać.

    A co do PO, to niestety „siłą” tej partii jest umiejętność spierniczenia każdej politycznej okazji. Na przykład, mogli postawić ziobrę przed trybunałem stanu, kiedy była okazja, ale tego nie zrobili.

    Inna sprawa, to fakt, że Schetyna nie ma osobowości zdolnej pociągnąć tłumy. Za mało w jego gadaniu jest konkretów, a za dużo pustego partyjnego gadania. Schetyna jest posłem, kasę ma, więc po co mu więcej – może tak właśnie myśli.

  8. Ale Platforma nie może chcieć sama siebie osłabić, żeby innych wzmocnić. Ma ofertę, nie lewicową, tylko centrową, i chce do niej przekonać jak najwięcej Polaków, żeby wygrać wybory, jak dzisiaj Macron.

  9. Pan Celiński chyba nie zauważył, że nie jest szefem ani członkiem zarządu żadnej partii opozycyjnej i nie on będzie podejmował decyzje. A pomysł na listy alfabetyczne, to czyste kuriozum. Jedyne racjonalne wytłumaczenie jest takie, że sam Celiński na literę ‚C’ byłby wysoko na liście i upatruje w tym swoje szanse. Bo jeśli nie egoizm, to kompletny nonsens.

  10. Czarno to widzę; dlaczego teraz nagle Polacy mieliby się porozumieć i działać wspólnie? Byłoby to wbrew polskiej naturze.

  11. Jeżeli PO nie odetnie się od takich ludzi jak np Kamiński-wielbiciel Pinocheta albo Giertych-działacz narodowo-katolicki i były bonza poprzedniej „dobrej zmiany”, nie odetnie się jednoznacznie od watykańskiej korporacji i nie przyzna się głośno i wyraźnie do obrzydliwości swojej kunktatorskiej postawy wobec PiS po wygranych wyborach w 2007 roku bo pomogła utrącić wspólnego wroga czyli SLD to ja na nich raczej nie zagłosuję.

  12. Uratowac Polske moze …jedynie cenzura jaka byly demokrata zalozyl na swoim niby blogu.
    Tak wygladaja haselka o wolnosci i liberalizmie w zderzrniu z rzeczywistoscia…

  13. Piszesz, ze po 2020 zawali się budżet, system emerytalny, opieka zdrowotna… itd i prawica jeszcze bardziej przejmie władzę. Olbrzymia część Polaków dalej popiera PIS i nie pojmuje co ich czeka.
    Azeby Polskę ratować trzeba zwiększyć wiek emerytalny i zmniejszyć wydatki na 500+ czyli zadna pragmatyczna partia nie bedzie zaakceptowana przez sarmacką ciemnotę. Jedyne rozwiązanie to zostawić im władze i niech się tłumaczą jak wyjść z tego impasu. Ponieważ nie będzie rozwiązania to w końcu pójdą z dymem ośrodki pisowskiej władzy i jak Polska będzie jeszcze istaniała trzeba będzie zacząć od początku ale tym razem bez pisowskiego wirusa.

  14. Wspólne listy i co dalej?
    A co ze wspólnym programem?

    Jak na razie to nawet PO nie przedstawiła żadnego a jedynym ich celem jest dojście do władzy i łupów.

    Myślę, że lepiej jest popracować nad nowym tworem politycznym którego program będzie miał na celu naprawę Rzeczypospolitej a nie jak w przypadku PO tylko powrotem do stanu poprzedniego.

  15. Nie nazbyt to wysokie wymagania?

  16. Szanowny Panie!
    Z uwagą śledzę pańskie wypowiedzi /np TVN-24/. Jestem zdania, że by przekonać przywódców partii, opozycyjnych aktualnie, należy im uświadomić jedność w różnorodności. Poza tym dodać sprawy które będą miały szerokie spektrum – od polityki lokalnej/samorządowej/ do ogólnopolskiej wskazując na politykę europejską . W polityce wyróżniłabym JASNE ZASADY ,zrozumiałe a nie obietnice. Także jakie gwarancje ekonomiczne mogą partie uzgodnić i przedstawić. Nadto muszą zejść z ringu. Bo miotanie się między linami nic nie daje. A jeszcze gorzej może być gdy poobijani ledwo się z tego ringu wywloką.Gdy PiS straci sparing partnera a politycy się przedstawia jako znakomici partnerzy wyborców – mogą odnieść sukces. Ale kto im to uświadomi?I kto im pokaże jakie są metody działania i współdziałania, z czego zrezygnować a co zaakceptować w imię dobra wspólnego? Mam nadzieję , że się z liderowania otrząsną pokażą nam, wyborcom, klarowny, realny program wskazując cele, które należy osiągnąć. Przygotowania czas zacząć. POZDRAWIAM BARDZO SERDECZNIE

  17. Niekoniecznie, wspólne listy to wspólne listy. Pomysł jest słuszny.

  18. ” Rzeczywista i sondażowa pozycja partii wchodzących w porozumienie powinna znaleźć odzwierciedlenie w liczbie kandydatów, ale lista powinna być alfabetyczna” — autor już „enty” raz optuje za listą alfabetyczną, autor jest „cwany gapa”, autor zaczyna się od C, co na to S (Schetyna), P (Petru), KK (Kosiniak-Kamysz) czy women gwiazdki od Swetru które dziwnym trafem jak jedna mają dziwne obco brzmiące (i daleko alfabetyczne) nazwiska.
    Pozdrawiam P (też byłbym dalej niż autor).
    Tak poważnie to gadki o porządku alfabetycznym przypominają mi porządek „chłop-baba-chłop-baba” lub jak w juesej „murzyn-biały-murzyn-biały”, można iść dalej i układać „gej-hetero-lesba-trans” lub „blondyn-brunet-rudy”, czy „alfabet” ma decydować?