Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

15.05.2017
poniedziałek

Z której Polski jest Duda?

15 maja 2017, poniedziałek,

Niedawno przypomniałem sobie wyniki referendum, kiedy w tej formule (na szczęście) przyjmowano konstytucję. 3/4 Polek i Polaków powiedziało w pewnych okręgach wyborczych konstytucji „nie”. Przedtem niektóre partie. Sprawdźcie, które. I to, co Kościół mówił. Powie ktoś, że ona (konstytucja) kontrowersyjna. Zapytam – w których jej ustaleniach?

Czy tylko o konstytucję chodzi? Wybory 1989. Plebiscytowe w gruncie rzeczy. Sprawdźcie frekwencję, nałóżcie na mapę. Referendum unijne. Jak z konstytucją. Prawie pół Polski przeciw. Potem ta Polska, która była PRZECIW, łykała unijne pieniądze, jakby zawsze miały być. Jeździła bez paszportów. Przywoziła dudki. A księża grzmieli o upadku wartości. Ich auta to nie były jednak rumuńskie dacie. Ceł też nie płacili.

PiS i Kościół rozłupali nas na pół. PiS najpierw nie uznawał państwa, którym nie rządził. Jedynie ich własna władza czyniła Polskę państwem Polaków. Wziął władzę i powiedział, że ci, którzy nie są z PiS, są gorszymi Polakami. A Kościół?

Nie zasłaniajcie się Papieżem Polakiem. On dramatycznie wzywał: głosujcie „ZA” Europą.

Nie dla kłótni to piszę. Przyjmuję po prostu, że WÓDZ (to opis, nie inwektywa) i jego partia uznają mnie, i takich jak ja, za ludzi gorszego sortu. Bronię się więc. Wykrzyczał to w twarz mojej Matce: „komuniści i złodzieje”. Nigdy tego nie zapomnę. Odpowiedziała mu w wywiadzie: „Ja jestem z najlepszego sortu”. 97-letnia kobieta publicznie i świadomie odpowiedziała WODZOWI, że bredzi. I czyni szkody nie do naprawienia. Miał, jak my wszyscy, Matkę. Nikt Jej tak jak on nasze Matki nie wyzwał. To jest ta różnica! Dwie Polski. Jedna z nich jest Polską Kaczyńskiego. I jego ferajny. A mówił o salonie. Przeciw podwórku Tuska. Kto z salonu, a kto z podwórka – jeśli to miałoby jakiekolwiek znaczenie. Różnica między młodą inteligencją II RP a zetempowcami w PRL taka jest, że pierwsi wchodzili do elit kulturalnych z miłością i swoją energią je wzbogacali. Ci drudzy gwałcili. Tak jak Kaczyński demokrację.

Co myśleć o człowieku, który bez wątpienia ma władzę, a lży to, co najświętsze?

Co myśleć o Kościele, który go popiera?

Znam konstrukcję ruskich bluzgów. Kiedy on (Kaczyński) pisał doktorat, ja zajmowałem się nieletnimi przestępcami. Próbowałem, dzięki inicjatywie kapitana żeglugi jachtowej Adama Jassera – i z nim – wyrwać tych nieszczęśliwie urodzonych młodych ludzi z zaklętego kręgu wykluczenia. Czegoś tych chłopaków nauczyliśmy. Oni nas też. Ja nauczyłem się konstrukcji bluzgów. Nie będę się rozpisywał. Mógłbym stanąć do konkursu. Tylko Niesiołowskiego bym się bał. Kaczyński mógłby u nas terminować. Tym bardziej, że on z salonu.

Ja jednak, ani żaden z moich przyjaciół, nie obrzucamy bluzgami Polaków. Pociechą jest, że tacy nasi rodacy jak Jan Karski-Kozielecki, Jan Nowak-Jeziorański, Władysław Bartoszewski, Tadeusz Mazowiecki, Jerzy Turowicz, Bronisław Geremek, Andrzej Wajda czy Jacek Kuroń (że wspomnę jedynie już nieżyjących) nie mieszczą się pośród ideowych kolegów Kaczyńskiego.

Zawsze były dwie Polski. Ta wielka. I ta gówniana. Naszą tragedią jest, że środek milczy. Kiedy się odezwał środek (Wałęsa), Polska otwierała się na sukces. Albo, precyzyjniej, środek jest niemową. Zdaje się ten środek, polega na księdzu. Ksiądz mówi za niego. Czasem jest to mądry ksiądz. Ale rzadko. Wiem, co piszę.

1934, rok przed albo rok po, wszystko w mowie, nic w piśmie. Rodzinna saga. 14-letni chłopak idzie pięć kilometrów przez las, w Wielki Piątek, na plebanię. Ma buty, może więc iść. Idzie prosić o pogrzeb młodszego brata. Chrześcijański pogrzeb. Znaczyło, że ksiądz idzie za trumną na cmentarz. Wchodzi do jadalni. Śniadaniują, jak później mówi, trzej księża: ksiądz proboszcz, wikary i ksiądz w gościnie. Na odległej o 60 kilometrów od jakiegokolwiek miasta wsi. Wchodzi i widzi, co na talerzach. A oni tam, u siebie, cierpieli głód. Mięso tak naprawdę dwa razy w roku. Czasem trochę częściej, sąsiedzka wymiana. Chleb do Bożego Narodzenia. Coś tam do Wielkiej Nocy, głównie kartofle i chude mleko. A potem już tylko kapusta kiszona i jabłka, jeśli nie zgniły. Wszystko, co wytrzymywało kryterium rynku, tak bardzo odległego: jaja, masło, miód było na sprzedaż. Wchodzi i prosi o ten chrześcijański pogrzeb. I widzi. Biała bułka. Na niej grubo rozsmarowane masło. Na maśle piękny, śmietanowy biały i tłusty ser. A na serze świeży zielony ogórek. W 1934! W tej wsi, kilkadziesiąt kilometrów od miasta. A na ogórku kropla miodu. Wielki Piątek. Ojciec prosi – mówi – o chrześcijański pogrzeb. Ale prosi też, by można było zapłacić latem, po żniwach. Ksiądz podnosi głowę sponad tego wiekopostnego posiłku i mówi: ale macie przecież krowę. Chłopak wraca te pięć kilometrów i mówi Ojcu, co usłyszał. Ten bez słowa idzie do obory, zdejmuje postronek z gwoździa i każe iść z powrotem.

Jak teraz.

Nie o postronku, krowie i ogórku z kroplą miodu na białej bułce z masłem i tłustym serem w Wielki Piątek piszę!

O autorytetach i ich upadku. O Kościele katolickim, który pierwszy się zatroszczył o siebie. O politykach i ich partiach, którzy ulegli. O PiS. O PO. O PSL. I o SLD. Nie całych, nie zawsze, nie konsekwentnie. Ale jednak. To jest jedna Polska.

Jest i druga. Ginęła w powstaniach. Ryzykowała.

Dzieci tej drugiej Polski szły na śmierć świadome, że nie dla zwycięstwa idą, lecz dla powinności.

Z której Polski jest Duda?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 10

Dodaj komentarz »
  1. Skad jest pan Duda? Stamtad, skad i jego ojciec – z podhalańskiej wsi. Czyli z takich, jak ten biedny chlop, który oddał jedyna krowę proboszczowi, żeby tylko ten pokropił trumne jego syna woda i pomruczał zaklęcia. Dramat w tym, ze nie możemy pomstować na te „Polskę” mimo jej szkodnictwa, bo to Polska właśnie. Niemniej takich, jak panowie Duda starszy i młodszy, co to wyszli ze wsi, ale zamiast nabrać rozumu i uczyc się od inteligencji, woleli wybrać manipulację – przegoniłabym pod bacikami

  2. Ten Duda jest z tej waszej postkomunistycznej Polski partyjniackiej. Pfuj.

  3. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  4. Wiadomo, z przepojonej obłudą i hipokryzją.

  5. Odwołuje się pan do sumienia, przyzwoitości, uczciwości i dziwi, że nie może znaleźć z oponentami PiSo – kościelnymi płaszczyzny porozumienia? Dla nich to pojęcia oderwane, całkowita abstrakcja. Dla nich ważne jest kto kogo, czyje będzie na wierzchu, kogo ograć, by zwyciężyć. Gra o sumie zerowej.
    Na Kaczyńskiego i jego klikę, szkoda języka, już wkrótce dostanie według zasług.
    Natomiast KK, mieniący się arbitrem moralności, od momentu przejęcia władzy ( na początku IV w.), specjalizuje się w zbrodniach i łajdactwach, władzę tę utrwalających. Oczywiście, jako alibi ma na podorędziu kilku dyżurnych „jurodiwych”, którzy nic nie rozumieją, przejęli się deklarowanymi wartościami i chcą dobrze. Kluczem, są właśnie wzniosłe wartości deklarowane, całkowicie sprzeczne z celami i praktyką działania. Katolicyzm to dążenie do władzy, jej zdobywanie i utrwalanie; to świat odwróconych znaczeń, gdzie nienawiść nazywa się miłością, pogardę – szacunkiem dla godności, scentralizowaną, hierarchiczną, autorytarną organizację – wspólnotą, a bezwzględne, dyktatorskie rządy – posługą.
    Żyjemy mitem kościoła otwartego, życzliwego, zasłużonego dla odzyskania wolności. I rzeczywiście w latach opresji, pojawili się w KK wspaniali ludzie, sensowne idee i działania. Czy nie dziwne więc, że po odzyskaniu supremacji, panowie: Tischner, Mazowiecki, Turowicz, Życiński trafili na katolicki margines, mało tego – stali się wrogami? Zwycięstwo reakcji może zdumiewać tylko nie znających historii; kościół juliański – prześladowany, pozbawiony władzy – zawsze robi niezliczoną ilość, niezwykle pomysłowych rzeczy, by owieczki uznały go za szermierza wolności i demokracji. Kościół konstantyński, mocno siedzący w siodle – z możnymi się układa, dla słabych ma tylko pogardę i refren o dźwiganiu krzyża. To nie przypadek, że zawsze popiera nawet najbardziej nieludzki reżim. Jeśli spełnione są dwa warunki: swoboda działania i niezależność finansowa, pobłogosławi każdego Hitlera.
    Obecna sytuacja, jest o tyle zabawna, że KK przyzwyczajony do wykorzystywania polityków, sam dał się wykorzystać i popadł w związku z tym w głęboki frasunek. Ale spokojnie, głowa do góry, pewno coś wymyśli – ma 1700 lat wprawy.

  6. Panie, przecież widać z której – to człowiek pod przemożnym wpływem J. Kaczyńskiego. Nie po to „wodzu” inwestował w jego kampanię wyborczą niemałe pieniądze i zrobił z człowieka z 3 szeregu znanego polityka (bo kto jeszcze pół roku przed kampanią do wyborów wiedział, kim jest Pan Duda?), żeby ten teraz miał mieć własne zdanie (Jakie? Takie jak opozycja?) i własne koncepcje. Zupełnie by inaczej to wyglądało, gdyby kandydatem na prezydenta został rzeczywisty lider z silnym zapleczem lub niekwestionowany autorytet opozycji z wieloletnim doświadczeniem na rządowych stanowiskach. A tak mamy co mamy – usłużnego pomocnika.

  7. Z tej Polski.W LAtch wojny mama poszła do pobliskiej wsi ,do znajomych o pomoc ,kawałek chleba i mleko dla syna.Pogonili.A może oni albo ich potomkowie wybrali panią Anders na senatorkę.Córkę generał ,który potępił Powstanie Warszawskie.Z tego kraju ,w którym klecha obraża żonę prezydenta a Jego brat z klechą układa się i ostatnio niepodzielnie rządzi .ITD ITP,.

  8. taka sama sytuacja rok 1943 podkarpacie ,ojca zastrzelili niemieccy” folkdoicze’ w sierpniu,we wrześniu umiera matka,syn udaje się do księdza prosi o pogrzeb i odsunięcie w czasie zapłaty za pogrzeb,tłumaczy ,ze dopiero pochował matkę, ma na utrzymaniu żone, dzieci własne i siostry , którą niemcy wywiezli na roboty,że brata zmobilizowali w 1939 r i niema wiesci czy zyje /poległ w obronie Warszawy w 1939r,o czym rodzina dowiedziała sie dopiero w 1948r/ Ksiądz spokojnie wysłuchał i rzecze a jałowice jeszcze masz ,niestety wyprowadziłem na pogrzeb ojca, to przywież pół sąga drewna / 2mp/ rozpłakał się a matkę ksiądz pochował na obrzeżu cmentarz. Jestem gorszy sort i choć się buntuje przeciw dzisiejszej ” WŁADZY”jestem zaszczycony tym że nie zaliczam się do tych co okreslają sie” PANY”

  9. W przypadku Konstytucji z 1997 skandalicznie i naprędce zmieniono zasady referendalne tak, by ta ustawa zasadnicza w ogóle przeszła. Bardzo wiele osób mówiło wtedy, że nie będą głosować za „Konstytucją Kwaśniewskiego”. Pan Kwaśniewski doskonale o tym wiedział, stąd te zmiany. Najśmieszniejsze jest to, że i tak, pomimo tego rodzaju zabiegów, Konstytucję przyjęto w referendum bardzo niewielką większością. 😀

  10. Andrzej Duda, zwany od 24 maja 2015 r. „prezydentem”, zaś od kilku miesięcy oglądany przez kilka milionów obywateli III RP na ekranach telewizyjnych i w internecie w kabarecie „Ucho prezesa” jako Adrian, należy do tej równoległej Polski. Do tej Polski, która od prawie dwóch lat przeżywa okres wielkiej smuty. Do Polski budowanej przez ludzi, którzy doszli do władzy dzięki głosom ok.19% obywateli posiadających prawa wyborcze. Do kraju nad Wisłą i Odrą, w którym posiadający władzę kopią od października 2015 r. głęboki rów polityczny, społeczny i mentalny między członkami dwóch wrogich sobie plemion. W którym trudno żyć ludziom porządnym, świadomym postępującej z dnia na dzień klęsce swojej Ojczyzny i którzy nie mogą doczekać się czasu klęski tej władzy, która oddala ich kraj od Europy i zbliża do Azji.