Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

6.07.2017
czwartek

Lepiej, niż można było się obawiać

6 lipca 2017, czwartek,

Nie ma regresu w sprawie amerykańskiego zaangażowania w nasze bezpieczeństwo. Obaj prezydenci zachowali rozsądną wstrzemięźliwość wobec Trójmorza, którego coroczny szczyt był pretekstem wizyty Trumpa w Warszawie. Stany Zjednoczone wyrażają zgodę na (zdaje się) nieograniczoną sprzedaż swojego gazu do Polski.

Każda z tych spraw ma swoją wartość dla Polski i dla Unii Europejskiej. Dwie pierwsze głównie z uwagi na wcześniejsze uzasadnione zachowaniem obu przywódców obawy. Trump słusznie zwraca Europie uwagę, że bezpieczeństwo kosztuje. Robił to i Obama, lecz mniej skutecznie. Wciąż w polityce nawet tej części świata, o której tak pięknie mówił na placu Krasińskich amerykański prezydent, nie każda grzecznie sformułowana oczywistość jest rzeczywistością. Rozczarowujące, ale prawdziwe.

Myślę, że dla bezpieczeństwa Polski istotniejsze jest większe i przede wszystkim bardziej szczere zaangażowanie Polski w Unię Europejską włącznie z precyzyjnym określeniem naszej drogi do euro. Ale powtórzenie traktatowych zobowiązań, zwłaszcza w kontekście dość poważnie uzasadnionych wątpliwości, ma swoją wagę. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby amerykańskie zobowiązania wynikające z art. 5 były rzeczywiście zawsze oczywiste, jak miejsce Unii Europejskiej w polityce Polski. Pierwsze może być, co jest okolicznością nieszczęśliwą jedynie w nieszczęściu. Drugie weryfikowane jest na co dzień. Polska weszła zaś w dryf, jak idzie o Europę.

Z projektu Trójmorza zdjęto odium konia trojańskiego. Sformułowanie prezydenta Dudy o modernizacyjnym, integracyjnym i zjednoczeniowym impulsie, same wyprane z jakiejkolwiek treści, uznać można za zgrabne umiejscowienie tej pustej, a nawet niepotrzebnej inicjatywy w bezpiecznej dla naszych relacji z Zachodem przestrzeni gospodarczej.

Sprawy gazu nie należy sprowadzać (co się niekiedy słyszy) do relacji sprzedał-kupił. Do tej pory Amerykanie bardzo wstrzemięźliwie gospodarowali tym nośnikiem energii. Zielone światło na jego, zdaje się, nieograniczoną wobec Polski sprzedaż nie tylko różnicuje możliwe źródła pozyskania gazu, ale poszerza też przestrzeń negocjacyjną co do kosztów gazu pozyskiwanego z innych źródeł, w tym Rosji.

Tu wtręt. Oczywiste jest, że Rosja siłą dokonująca aneksji Krymu i sponsorująca dezintegrację Ukrainy postawiła się w sytuacji państwa odrzucającego fundamentalne dla pokoju i współpracy międzynarodowej wartości. Jest jednak mocarstwem atomowym, z wielką armią i potężnym, technologicznie zaawansowanym przemysłem militarnym. Jest także istotnym czynnikiem skuteczności walki z globalnym terroryzmem. Nie można bez współpracy z nią skutecznie likwidować jego zarzewi w niektórych państwach Bliskiego Wschodu, w Iraku, Afganistanie, Jemenie i Libii. W kształtującej się na nowo geopolityce i dla naszego bezpieczeństwa i rozwoju powinniśmy wspólnie z Amerykanami i Europejczykami wypracowywać politykę przyciągania Rosji od polityki opartej na zasadach, które współcześnie odrzuciła. Wiem, że brzmi to naiwnie. Wiem jednak, że Polska nie jest specjalnie zainteresowana być w szpicy państw ostentacyjnie demonstrujących swą niewiarę w modernizację Rosji.

Jak na dwie trzecie doby w Polsce, zapamiętując też gesty symboliczne oraz fakt, iż to od naszego kraju rozpoczęła się podróż prezydenta Trumpa do Europy, a także urok pani prezydentowej Melanii Trump, należy wprost powiedzieć: było lepiej, niż można było tego oczekiwać. Amerykanie zrobili, co do nich należało.

Szkoda tylko, że nie wszyscy Polacy dostosowali się do klimatu i treści tej wizyty. Wyraźnie widać, że oparcie się na kulturze fanów „Gazety Polskiej” nie buduje autorytetu polskiej sfery rządzącej. Kiedy prezydent Trump wyraża zadowolenie z obecności prezydenta Lecha Wałęsy, gwizdy i buczenie to poziom drobnej łobuzerii na trzecioligowym stadionie. Trudno wymagać od człowieka takiego jak Trump, aby przerwał na chwilę swe wystąpienie i podszedł uściskać człowieka, któremu Polska i świat tyle zawdzięczają. To jest zresztą przyczyna, dla której ja wybieram Europę.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Stajemy ramię w ramię, broniąc artykułu 5 – wspólnego zobowiązania do obrony kolektywnej – oświadczył prezydent Stanów Zjednoczonych w Polsc eDonald Trump w Polsce deklaruje: Nasi żołnierze zapewnią Wam bezpieczeństwo

  2. Prawdziwa cnota krytyk sie nie boi, szczególnie gdy jest sparafrazowanym cytatem wieszcza. Pan wie, o czym mówię chyba, że jako były minister oświaty nigdy nie słyszał pan o Wyspiańskim.

  3. Zobaczyłam te ryki zadowolenia z wizyty amerykańskiego prezydenta i niezadowolenia z wyróżnienia L. Wałęsy i jakoś to skojarzyło mi się z wiecami w Korei Północnej. Gdzie nałapano tych klakierów ?.

  4. Europa ale jaka. Ja wybieram wizję Trumpa, Orbana, PiSu a nie Gujów i innych mujów.
    To wybór świadomy z uwzględnieniem zagrożeń.