Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

16.08.2017
środa

Zdjęcia z wtorkowej defilady

16 sierpnia 2017, środa,

Nie ma szansy, żadnej dzisiaj, chyba że młodzi się poderwą na Polskę, do której pchają się Europejczycy i nie Europejczycy, ludzie twórczy, szukający fanu, czegoś ciekawego, czasem oryginalnego, gdzie wolność i pomysł na jakość życia taka, że warto porzucić wyższy poziom konsumpcji i przyjechać. Opowiadał mi jeden z moich synów, który pracuje w zespole sześciu narodów, w Warszawie, dokąd przyjechali z Serbii, Niemiec, Francji, Słowenii i Ukrainy nie tylko dla kasy większej niż u siebie, ale właśnie dla fanu, dla kultury ulicy, knajpy, klubu, ale i tej tzw. wyższej, w Teatrze Powszechnym, w Teatrze Wielkim i na Madalińskiego, że przecierają oni oczy ze zdumienia, pytają, nie rozumieją, dlaczego to, co tak fantastycznie fajnego, zamienia się w tak płaską szarość.

Jeśli się nie poderwą, nie utworzą masy krytycznej, nie popędzą precz tych spoconych w pogoni za chlebem swego władztwa dżentelmenów, przepraszam, ale zidentyfikuję przykłady: Błaszczaka, Macierewicza, Suskiego i dziesiątek, setek ich mutantów w całym kraju i nie przeciwstawią się rozumkom Wielkich Dam PiS, takich jak Pawłowicz, to Polska wróci do starego, peerelowskiego koryta. Intelektualnie, politycznie i estetycznie.

To ostatnie już się stało. Pomniki Jana Pawła II. Co jeden lepszy w konkurencji na największą szkaradę naszych tysiącletnich dziejów. Przestrzeń publiczna to też kultura. Może nawet bardziej (w sensie ludowości) niż filharmonia, teatr opery czy nawet festiwal piosenki popularnej. Jeśli młodzi nie powstaną, i to nie pod flagami ONR, lecz najzupełniej przeciwnymi, to będziemy mieli na naszą starość, a może także ich starość, Polskę zakompleksiałą, głupią, kulawą, zepchniętą – swoich własnych obywateli pseudopatriotów rozlicznymi dziełami – do kąta. Wciśniętą w obszerne ramiona Moskwy.

Nie piszę ostatniego zdania w protekcjonistycznym duchu. Radzę Kochani – nie lekceważcie Moskwy. Nie z uwagi na jej broń jądrową. Nie dla jej satrapii. Nie lekceważcie jej z uwagi na kulturę. Możecie popełnić błąd życia. Nie własnego, lecz – cokolwiek kto przez to rozumie – narodowego. Nie lekceważcie!

O losach narodu, jeśli rządzi się regułami demokracji, decydują obywatele.

Nie ma innej możliwości. Reszta, wszystko inne, jest pochodną. Elity, struktury, kasa, sojusze, a nawet katastrofy powodowane przyrodą w ostatecznym rachunku, tam, gdzie kreska, a pod nią suma, to mózgi i serca obywateli. One decydują. Nie elity. Nie polityczni. Nie księża. Ci mają wpływ. Ale ostatecznie decydują obywatele. Ja wiem, jak prymitywny to truizm. Ale nie wiem, dlaczego tak mało w tzw. elitach zrozumienia dla tej prostej prawdy. W programach najwybitniejszych stacji telewizyjnych. W Sejmie. W redakcjach dzienników i tygodników opinii. Po prostu nie rozumiem. O losie narodu decyduje powszechna, średnia, mediana (nie wiem, jak to jeszcze ewentualnie nazwać) wiedzy, zdolności rozumienia racji innych niż własne, umiejętności czytania znaków nadchodzącego czasu, umiejętności chłodzenia emocji, ciekawości, konsekwencji, wartości.

Suma tego wszystkiego.

To jest właśnie cud dobrego społeczeństwa. Cud użytecznej dla człowieka kultury. Pewne rzeczy się wie po prostu. Nie trzeba instrukcji. To, co się po prostu wie, albo czego się niestety nie wie, to jest miara kultury.

Ludzie, nawet ci pozbawieni w szkole lekcji swej seksualności (co szkodliwe dla ich i ich partnerów życia), radzą sobie, na ogół. Rzecz jasna, dobre lekcje zmniejszyłyby marginesy tych, którzy sobie nie radzą. Pewne rzeczy się wie. To są te kody, o których uczą młodych menedżerów, a już specjalnie tych, co obsługują klienta. To jest dość prosty i podstawowy przekaz kultury. I jakość tej kultury buduje wielkość albo powoduje małość narodów. Polaków też. Dlatego tak złoszczą mnie nauczyciele, tacy jak arcybiskup Jędraszewski, którzy mając autorytet, prawda, że z nadania, bałamucąc, spychają Polaków w otchłań poleskich bagien.

Ja, bez żadnej lekcji, właśnie z kultury jak obłok rozprzestrzenionej, wiedziałem jako nastolatek wczesnych swych nastoletnich lat, że jak Breżniew przyjeżdżał albo inny Castro, i szkoły szły w aleje (Ujazdowskie), dla mnie czas na brydża. I nikt jakoś nigdy krzywdy nie próbował mi zrobić. Mimo że w klasie na trzydziestu chłopaków (to była męska klasa) siedemnastu miało ojców w SB. Ani wychowawczyni, ani dyrektor. Przeciwnie. Im było głupio. Takie miałem wrażenie. Nie mnie. Mimo że oni byli w stadzie, a ja tylko z trzema kolegami. Dwoma Jurkami i Wackiem tłukliśmy te karty o stół. Wszyscy zresztą, poza mną, byli w ZMS. Dwaj założyli później, niestety, mundury. Jeden nawet gołębi. Taki był klimat. Dzisiaj pewnie i im jest głupio (Wackowi, który założył gołębie – nie. Nie żyje od bardzo dawna).

Więc do rzeczy. Obejrzałem sobie w internecie zdjęcia z warszawskiej „defilady” 15 sierpnia. Pan Bóg zresztą pomysłodawców srogo ukarał pogodą na Pomorzu. Nie czołgi. Nie rosomaki. Nie maszerujący żołnierze. Prawdę powiedzieć? Nic ciekawego. Wszyscy naokoło, a już Moskwa z pewnością, mają więcej. Lecz te tłumy wokół. Większe niż „na papieżu”.

KONIEC. Nie rozwijam się. Wystarczy to, co wyżej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Sęk w tym, że w Polsce podobnie jak w Rosji naród nie może się rządzić metodami demokratycznymi. W obu krajach są koncesjonowane partyjki, które wprowadziły sobie monopol na władzę, czyli partyjną dyktaturę.

    Ja i reszta polskich obywateli nie mamy prawa zgłaszania kandydatów we własnych okręgach wyborczych i wybierania ich na własnych przedstawicieli.

    Więc przestań Celiński pieprzyć bzdury jak ten trep z wydziału politycznego Ludowego Wojska Polskiego.

    W Konstytucji pisze w art 99.1:
    Wybrany do Sejmu może być obywatel polski mający prawo wybierania, który najpóźniej w dniu wyborów kończy 21 lat.
    a nie
    Wybrana do Sejmu może być ogólnopolska lista obywateli, którzy mają prawo wybierania i którzy najpóźniej w dniu wyborów ukończyli 21 lat.

    Ponieważ jestem legalistą szanującym prawo i konstytucję, a ordynacja wyborcza łamie polską konstytucję (nie tylko w tym punkcie) to nie biorę udziału w wyborach, w których wyłączność na wybieralność mają ogólnokrajowe listy partyjne i w których nie ma możliwości głosowania na wolno zgłaszanych do wyborów ludzi.

    „Opozycja” może się dzielić i łączyć jak tylko zechce. To nie ma najmniejszego znaczenia dla mnie oraz dla ludzi szanujących choć trochę prawo i demokrację.

  2. To samo przyszło mi do głowy. Było ludzi więcej chyba, tych gapiów (że niby frajda dla dzieci, a i sami wojskiem zafascynowani, oklaskujący i wiwatujący), niż na niejednym antypisowskim marszu… Trochę jak na państwowotwórczych spędach za ancien regime’u.

  3. Powiada Pan Redaktor, ze należy bronić tej europejskiej twarzy kulturalnej Polski, która była, a dziś jakby zaczęła się chować. A mnie się wydaje, ze ta twarz zawsze musiała walczyć z tandetą, prostactwem i symbolicznym Zenkiem Martyniukiem. Dziś ludzie wreszcie poczuli, ze Polska jest „ich” i nie musza się wstydzić swojej tożsamości. A ta tożsamość to jest straszliwy scisk w upale w kolejce do fury zaprzężonej w konie, która zawiezie „turystów” nad Morskie Oko, i równie straszliwy scisk na trakcie na Giewont. Tego nie przeskoczymy. W tym scisku stoją młodzi ludzie, którzy powinni tesknic do przestrzeni, swobody i możliwości samotnego kontemplowania piekna Tatr. Skoro nie tesknia, najwyraźniej nie jest im to potrzebne. O tym, co się dzieje na plazach nadbałtyckich, nie piszę. Wprawdzie plaze to domena rodzin z dziecmi, niemniej to tez jest dla tych dzieci jakaś lekcja, jak powinno wyglądać „spędzanie czasu”. Babcia mówiła: co wymagac od wołu? miesa i rosołu…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Bardzo mądra wypowiedz

  6. Dla mnie najstraszniejsza była dyskrepancja między przed i popołudniowym przekazem. Rano te tysiące wniebowziętych warszawiaków bezmyślnie oklaskujące PADa, Antka i „Tygrysy” z niemieckiego demobilu a po po południu 500 Policjantów brutalnie pacyfikujących w akompaniamencie zlorzeczących gapiów dwustu Sprawiedliwych. Wszystkiego się odechciewa i ręce opadają.

    Serdeczne pozdrowienia z Wiednia

  7. Proszę o wyjaśnienie munduru gołębiego.

    Uszanowanie.

  8. W tym momencie, jest coś ważniejszego od kultury. Przyzwoitość. Oczywiście, można
    powiedziec, że nie ma przyzwoitości bez kultury rozumianej jako system dobrego wychowania. Przyzwoitość, powściągliwość w realizowaniu egoistycznych celów.
    Skromność w deklarowaniu jedynych prawd. Empatia wobec ludzi nie należących
    do wspólnoty plemiennej. Tu nie chodzi o żaden kolejny zryw młodzieży (jak w Powstaniu
    Warszawskim). Jak mówią, buddyści, codziennie siejemy ryż. Codziennie zbieramy żniwo.
    Codziennie nasze ambicje, zachowania, wypowiedzi, gesty- tworzą klimat, nadają ton.
    Tak jak w przypadku globalnego ocieplenia, klimat w Polsce niebezpieczny. Nawałnice.
    I tu miejsce dla elit. Szczególnie w sferze publicznego jezyka. Język determinuje myślenie. Rola swiatlej elity, to nie snucie planów jak odzyskać władze. Rola elity jest
    pielęgnowanie platonsko-chrzescijanskiego ideału prawdy, dobra, piękna. Lud jaki jest
    – każdy widzi. Elity mają służyć. Być zawsze gotowe wspomóc szlachetne odruchy
    szarej masy, która niestety daje się miotać surowym emocjom. Przypominac, że kanibalizm polityczny,, to ciągle kanibalizm, i katolikom, nie uchodzi. Dlatego też elita
    niech posyła dzieci na studia (jak niegdyś do stolicy) do Glasgow, Heilderbergu, Paryża.
    Część wróci i podniesie poprzeczke. Ja wiem, Polacy wolą zrywy i dramaty, ale już najwyższy czas na skromny pozytywizm. Zamiast druga Japonia, uczymy się od skromniejszych narodów. Mniej pary w gwizdek, więcej w tłoki.
    Z poważaniem
    Jerzy.

  9. Młodzi jeszcze zagrożeń nie widzą. A przede wszystkim trwają kanikuły.
    Błaszczak, Macierewicz, Suski, Pawłowicz, Jędraszewski… Tak w jednej dawce… Zmiłowania u Waszmości ani krztyny. A przecie był jeszcze Breżniew z Castro. I teraz sam już nie wiem które straszydło straszniejsze. Gdyby w tym gronie znalazł się Ziobro, wątpliwości żadnych bym nie miał. A tak. Trudno wybrać
    Defilady nie widziałem. Bo i po co. Lepszą armię ma Białoruś, bo tam przynajmniej obrona plot jest kompletna.
    Tłumowi się nie dziwię. W końcu jarmark, odpust, procesja, pochód, defilada, to zawsze jakaś atrakcja.

  10. Bycie fajniastym… to nowy program opozycji?

  11. Niestety ale wolanie w puszczy. Nie sluchaja. Mysla, ze demokracja to ktos inny, nie oni, jakis rycerz na biaym koniu przyjedzie i powie co robic, wezmie za raczke i poprowadzi.

  12. „Pewne rzeczy się wie po prostu. Nie trzeba instrukcji. To co się, po prostu wie, albo czego się niestety nie wie, to jest miara kultury.”

    Das is der alte teori.

    Dzisiaj wymiernikiem kultury jest iPhone i Google. Nie rozwijam, nie potrzeba.

  13. „Pewne rzeczy się wie po prostu. Nie trzeba instrukcji. To co się, po prostu wie, albo czego się niestety nie wie, to jest miara kultury.”
    Moim skromnym zdaniem, to niezwykle trafna definicja, a zwłaszcza w czasach kiedy miarą kultury staje się posiadanie najnowszego modelu iPhona i wszystko co wymaga większego wysiku intelektualnego od obsługi komórki staje się zbyt trudne – poco obciążać sobie umysł.

    Staje mi tu przed oczyma obraz pańskiego rodaka, naturalizowanego od wielu lat immigranta, siedzącego przy elegancko nakrytym stole w czapce „bejsbolówce” na głowie i demostrującego to co się, po prostu wie „Googlując” na wyciąganym z kieszeni iPhonie.
    Co wskazywałoby na to, że choć można wyciągnąć prostaka z Polski, to jednak niesposób prostactwa z niego wyciągnąć.
    I tu właśnie jest, moim zdaniem, pies pogrzebany: prostacy wyniesieni do władzy przez prostactwo tak w Polsce jak i tu w U.S.A.