Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

18.08.2017
piątek

Metryka w polityce

18 sierpnia 2017, piątek,

Odwoływanie się do metryki, ostatnio czasem jako pierwszej recepty na zdrowie polskiej polityki, to tak jakby odwoływać się do koloru skóry, płci, wzrostu i wyznania. Świadectwem bezmyślenia jest raczej niż odkrywczości. Smutne, że najwięksi temu ulegają. Może z rozpaczy. Chcę wierzyć, że nie z własnych deficytów myślenia.

Uczucie bezsilności staje się chlebem powszednim wielu Polaków, na pewno obywatelskich elit. Niezależnie od tego, kto i jak rządzi, to jest groźne w wielu, i to różnych, wymiarach. Utrwala na przykład podziały osłabiające konkurencyjność gospodarki i zatruwa życie jednostek. Tam, gdzie można by ewentualnie coś razem, więcej i lepiej, wspólnym wysiłkiem – tam jesteśmy osobno, tracąc energię i wartość połączonych intelektów.

Polski jest coraz wyraźniej pół. Zdaje się, że już na bardzo długo. Dłużej niż życie żyjących pokoleń. I to różni nas od reszty naszego świata. Gorsza jest też, i musi w tych warunkach być, jakość przywództwa. Zanikają autorytety. Coraz więcej ludzi dystansuje się od jakichkolwiek spraw, także w lokalnej skali. Ma to niszczący wpływ na przedsiębiorczość. Na zdolność, w skali społeczeństwa, kierowania uwagi na sprawy istotne, warunkujące dobrobyt. Uniemożliwia rzeczową debatę, znajdowania wspólnych, pozytywnych mianowników. Osoby zaangażowane, ludzie wychowani w duchu racjonalizmu, oświecenia, otwartości i ciekawości, nieprzesadnie radykalni, preferujący w polityce i w życiu społecznym ewolucję raczej niż rewolucję, poszukujący informacji, pielęgnujący wiarę w naturalne, przyrodzone osobie ludzkiej dobro, wierzący, że wiedza łagodzi międzyludzkie relacje, a niewiedza sprowadza różne zagrożenia – mogą czuć bezradność i wściekłość. Na PiS i na prezydenta. Także na hierarchów Kościoła, na ludzi pozbawionych honoru w mediach, na kłamców w przestrzeni publicznej, na bezczelność, na nominatów „dobrej zmiany” w Trybunale Konstytucyjnym.

Niewielu wie cokolwiek rozumnego o Rosji. Nie jest nas zbyt dużo, którzy znają Europę. Większość zna historię Polski taką, jakby były to jasełka. Taka jest szkoła, jeszcze bardziej media, a już prawie bez reszty politycy.

Ale jest przecież i człowiek. Czujący i rozumiejący. Wielu (to skala wielu milionów) czuje, że jest coś ciasnego, niestosownego, a nawet oburzającego w tym, że jego państwo reprezentują ludzie wymiaru, przepraszam, że się do konkretnego nazwiska odwołuję, pani Mazurek. Ale mają przecież mandat. Propozycje zmiany systemu partyjnego, prawa o partiach politycznych, ich finansowania – nie są na tyle interesujące dla ludzi, by przebić głupstwo w debacie publicznej. Tu wciąż bryluje, znów sorry za wspomnienie, Ryszard Czarnecki. Też wybraniec narodu. Tak jak kiedyś Łyżwiński, Pęk czy Soska. Taki mamy kraj.

Czy naprawdę z naszym systemem edukacji narodowej, z bazą programową, z mediami publicznymi, wszystko było w porządku? Czy ci, którzy przegrali, a długo rządzili, nic nie mają na sumieniu? Zadowoleni z siebie, kontenci rautów i recepcji, ubrani w modne włoskiego kroju garnitury z fularem pod szyją i chustą w górnej zwierzchniej kieszeni. Nic? Absolutnie nic?

Młodsi porównują. Ci przynajmniej, którzy mają kontakt z normalnością. Byli na Erasmusie, pracują w międzynarodowym środowisku, poznają i porozumiewają się na co dzień w językach. Śledzą internet. Żeglują w globalnej cyberprzestrzeni. Wyłapują smaczki.

Trochę Kaczyńskiemu pomaga Trump. Ale i ten w końcu okazuje się obciachem. Mój Boże! Wielka Ameryka, a proszę. Aż żal, że dla leczenia z polskich kompleksów nie potrafimy tego wykorzystać.

Starsi przeżywają déjà vu. Inne dekoracje, okoliczności, możliwości – a tyle podobieństw!

Wrzeszczący z sejmowej trybuny Kaczyński dokładnie taki, jak ten osobnik przypominający pająka z wyniesionymi ponad małą główkę ramionami 19 marca 1968 r., w sali kongresowej, Gomułka. Jeden pluł i drugi tak samo. W całkiem fizycznie obecnym w telewizyjnym oknie obrazie. Prawie pół wieku różnicy. Treść wciąż podobna. Władza i obywatele. Kto dla kogo? Jaka to demokracja, która bezkarna, kiedy WÓDZ krzyczy na obywateli? Co ona warta? Po co było to wszystko? Po co 1980 rok? Po co „Solidarność”? Po co Borusewicz ze swoją ekipą? KOR? TKN? Kościół ówczesny, lat 70., jakże różny od tego dzisiaj?

Po to, by Duda związkowy był Kruczkiem? Logą? Po co ten cały nasz wysiłek?

Zmarnowany przekaz Radia Wola Europa, „Tygodnika Powszechnego”, miesięcznika „Odra”, POLITYKI. Zmarnowany czas otwartego Kościoła, Latającego Uniwersytetu, polskiej kultury lat 70. Wszystko dzisiaj za burtą.

Taka sama zaś kultura władzy, takie same poczucie jej wyjątkowości. Nie wymieniam z nazwiska. Nie chcę dawać im tego honoru. Tamci w latach 50., 60., 70. XX wieku byli jednak w warunkach bezwzględnej konieczności. Oceniamy, zgodnie z sensem historii, to, jak się w tamtej przestrzeni uwarunkowań zewnętrznych poruszali. Ci robią, co robią, z własnego wyboru. I Polacy. Wyborcy. To będzie kiedyś w historii kluczowe pytanie o Polskę 2015 r. Nie o Schetynę. Nie o Petru. Ale o Polaków. Dlaczego tak bardzo znielubili swą wolność, by zgodzić się na tych, co wyrzucają ją właśnie na śmietnik?

Piszę to ja, krytyk Platformy, wcześniej neoliberalizmu, kościołkowości, zaściankowości i braku zainteresowania elit wartością kapitału ludzkiego państwa o tak wielkiej, cudownie danej przez los i historię szansie. Nie wspominam już, i to nie z mojego własnego wstydu, kwestii kapitału społecznego. Kwestii zaufania do instytucji własnego państwa.

Uczeni z obszernej, interdyscyplinarnej dziedziny – psychologii społecznej – będą mieli materiał dla rozwijania wiedzy o procesach zniewalania wielkich rzesz ludzkich, o roli niewiedzy, o konformizmie, o źródłach przywództwa. O ludzkiej naturze. I o kulturze. Ostatnie najważniejsze. Kto tego nie rozumie, niczego, co w historii naprawdę ważne, już nie zrozumie. Kto pamięta Kanię? Kto Kliszkę? Kto Wilhelmiego? Kto Sokorskiego? „Wszyscy” pamiętają Wajdę, Miłosza, Szymborską, Herberta, Tischnera, Hłaskę.

Demokracja to równy głos dla każdego. Dla leniwca i dla człowieka, który zamiast kolejnej balangi wybierał bibliotekę. Piszę to z powagą. Dla porządku rzeczy. I ze zrozumieniem konsekwencji. Ćwierć wieku to szmat czasu. Można było dowartościować w wiedzę jedno, a nawet dwa pokolenia. W zamian religia katolicka (proszę się nie oszukiwać, nie dopełniać) w szkole. Hipokryzja. Olewactwo. Wartości na śmietniku.

Teraz dla sfrustrowanej bezsilnością i przerażonych ogarniających ich wściekłością DEMOKRATÓW nowy bożek. MŁODZI.

Nie piszę o tym krytycznie dlatego, że jestem STARY. Nie konkuruję. Udowodniłem kiedyś, że swoje interesy mam, niestety, w tyle. Jeśli kto chce sprawdzić – stanę. Wcześniej nie powiem, co wtedy powiem. O jednych i o drugich. Prawdziwie. Urzędowych hejterów uprzedzam – w pięty Wam pójdzie, jeśli to będzie „na żywo” i jeśli zawieszę swe hamulce, by oszczędzać niegdysiejszych przyjaciół. Vet za vet. Ale to dygresja.

Nie ma polityki, sensownej polityki, „MŁODYCH”. Jest polityka dobra i zła. Jest polityka i partyjniactwo. Polityka i karierowiczostwo. Polityka i gównażeria. Polityka i uzurpacja. Kiedy słyszę i czytam (a słyszę i czytam skądinąd „mądrych” ludzi), że CZAS NA MŁODYCH, pytam: KTÓRYCH, DLACZEGO, CZYM SIĘ RÓŻNIĄCYCH?

Sorry za trywialność.

Przy Kaczyńskim Mazurek jest młoda jak rusałka z głębi Wigier. A Ogórek stara? A ci dżętelmeni (proszę nie poprawiać), co we dwóch jaguarem do Podkowy Leśnej przyjechali, z czterema plakatami do rozwieszenia, i je porzucili przy płocie, bo byli w lakierkach, w kampanii 2015 (pisałem o nich, przypomnę – z PO) – to co? A ta panna z SLD, ten panicz z PSL, którzy pełni piór pawich kandydatki/kandydata na posła tu i ówdzie się pojawiali z niczym? Te zera z PiS, PSL, PO, SLD, ale partyjni w służbie państwu? Ludzie to widzą. Byle łajdak, bez bazy powszechnej edukacji, to wykorzysta. I właśnie to mamy.

Dlaczego partie nie sięgają do społeczników? Dlaczego nie są ciekawe ludzi rozwiązujących nie dla pieniędzy, nie dla kariery prawdziwe problemy w swoim bezpośrednim otoczeniu? Kto partiom zabrania stąd czerpać swe „młode” kadry?

W marcu 1968 r. też chodziło o młodych. Młodzi rwali się do przodu. Z Moczarem na czele. Osiem lat raptem młodszym od Gomułki. Gomułka tego nie rozumiał. Miał prawdziwą zasługę. Siedział nie tylko za sanacji, ale i za komuny. Nie dla kasy. Ale przecież nie metryka była tam ważna. Co łączy moich trzech starszych synów z, za przeproszeniem, posłem Mularczykiem? Co łączy ich z Mazurek?

Czy ja gdzieś powiedziałem, że Kaczyński jest w polityce dla kasy? Mimo prawie miliona rocznie za ochronę? Nigdzie tego nie powiedziałem. On nawet dziwniejszy od Tito (dla młodych: Wikipedia, Josip Broz Tito, wódz socjalistycznej Jugosławii, odmładzał wciąż aż do granic satyry swe otoczenie, aby nikt nie był mu równy). Młodość to atrybut daty urodzenia. To wszystko.

Co nie znaczy, rzecz jasna, że partie mają być rządzone przez sześćdziesięciolatków. Znaczy tyle, że w polityce liczyć się powinny nowe idee, większa energia, a nie metryka. Odwoływanie się do metryki to świadectwo beznadziejnej bezradności. „Tyle w temacie”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 13

Dodaj komentarz »
  1. Wie Pan, jestesmy w podobnym wieku.Z przyjemnoscia czytam Panskie uwagi.Prosze dalej.
    E.

  2. Świete słowa. Tym bardziej, ze widze wokół siebie młodzież głupia, bez elementarnej wiedzy z zakresu historii i kultury, nieinteresująca się niczym, co nie ociera się o zgryw i kase. Ale przecież mamy szukac młodzieży czynnej w polityce, która przejęłaby pałeczkę. I jest chyba kilka takich osób po stronie opozycji (PiS-owska mierzwa mnie nie interesuje), głównie dziewczyny w Nowoczesnej. W PO tez, choćby Budka

  3. Bogaciliśmy się, mniej edukowaliśmy siebie i młode pokolenie, a przy okazji zachwyciły nas błyskotki i plotki, podawane ku uciesze, rozrywce i zinfantylnieniu. Pewnie zgładzenie w Katyniu i Powstaniu naszej inteligencji pozbawiło nas dodatkowej ochrony przed mentalnym przyjmowaniem śmieci. Przestaliśmy dostrzegać prawdziwe wartości. Znakiem nowego jest dla mnie Muzeum Powstania Warszawskiego. Zastanawiam się w czyim i opartym na jakich wartościach umyśle powstać mógł taki „wideoklip” z hekatomby i jednej z największych tragedii naszego narodu. Biegające wśród migających światełek i wybuchów z głośnika, prawie, że strzelające do siebie z palców uformowanych w pistolet, dzieci, pozujący na motocyklu z epoki starsi państwo, po prostu „pikniko-event” na grobach zasypanych, rozerwanych, bestialsko zabitych… Kwintesencją wszystkiego jest sala „małego powstańca” gloryfikująca walkę zbrojną dzieci wśród współczesnych dzieci. Ktoś to to wszystko wymyślił, na pewno nie wiedział, o co chodziło Antygonie. Chyba nikt mu tego porządnie nie wytłumaczył. Jeżeli takich będzie coraz mniej, fajerwerki świata i idiokracja będą nas zaskakiwać coraz bardziej i coraz trudniej, znaleźć będzie można ciszę, dla kontemplacji, zadumy i przeżycia.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Tak szczerze mówią mnie też śmieszą te wołania o „młodych”, jak o ostatnią deskę ratunku. Tyle, że ta deska została już sformatowana, oheblowana tak, że tonącemu zawsze wyślizgnie się z rąk. Frycz- Modrzewski się kłania, panie Andrzeju a ze współczesnych pp. Mazowiecki i Samsonowicz.Chociaż Duch Dziejów różne wybiera ścieżki…Głowa do góry i życzę zdrowia.

  6. O co ci czlowieku chodzi? Polska prosperuje, jest bezpieczna, ludzie zadowoleni, a wy tu nic innego tylko jeczycie. Ach tak, rozumiem, trzeba ten Sorosowy szmal odpracowac. Ciekawy jestem tylko czy bedzie to tak trwalo przez nastepne 5 lat, czy cos sie zmieni.

  7. Dziwne jest to pana rozgoryczenie.
    Z jednej strony zli politycy. Jedni więcej, to ci z PISu. Drudzy mniej, to ci z opozycji.
    Ci z opozycji nie mają pomysłu, a nawet ten który mają, to znaczy ” to idzie młodość” wydaje się panu infantylny. Z czym akurat się zgadzam. Nie metryka a mądrość, wola, wartości.

    Z drugiej strony – wyborcy. Dający się uwieść demagogii. Więc już koniec wolności i demokracji. Na placu broni został pan sam. Ostatni demokrata.

    Przepraszam bardzo ale ja glosowalem na PIS. Dla mnie jest wolność i demokracja.
    Także wolnośc prasy mediów. Nie muszę tak jak kiedyś być skazany na jeden rodzaj przekazu liberalno – lewicowy. Tak, mam do tego prawo i dopiero teraz oddycham. Chociaż pan cierpi, ale tak już jest, Na tym polega demokracja.

    I proszę nie mowić, że mam jakaś fałszywą zmanipulowaną świadomość. Bo to żaden argument. A nawet gdyby, to moja świadomośc, na dobre i złe i nikt nie będzie mnie szufladkował.

    Na koniec. Mimo wszystko życzę panu więcej dystansu w postrzeganiu świata.
    I koniecznie pojść kiedyś na Jasełka. Byłem kiedyś na Jasełka w kościele Selezjanów na Łódzkim Widzewie. To taka robotnicza dzielnica. Czerwona. I tam na tej Jasełce poznałem ” Matkę Boską” Co za dziewczyna…

  8. Proszę nie poniżać Wigier.Tam wymordowano plemię Jaćwingów ,za ich wiarę.Wystarczy ,że niedaleko mieszka ten ,co go obsypują konfetti.Oczywiśicie ,że hańba grabarza lewicy jest młoda.Tym gorzej dla Polski.

  9. Odsylam redaktora do intelektualnego pojedynku z … profesorem Andrzejem Zybertowiczem, Ireną Romaszewską albo profesorem Krzysztofem Szczerskim.

    To wszystko PiS… i prawdziwe elity.
    Wasze elity stracily monopol na prawde i dzieki Bogu.

  10. Czytałam „jednym chaustem”. To tak jakby Pan czytał w moich myślach.

    Chciałabym, żeby ten tekst można było bardziej rozpowszechnić, może część by coś przemyślała, zrozumiała. Sam fakt młodość, jak Pan do doskonale nazwał: obecny „bożek”, nie jest równoznaczna z mądrością.
    Czasem myślę, że obecne starsze pokolenia podlizują się w jakiś sposób młodycm, może dlatego, że ci klikać potrafia? inaczej nie rozumiem tego.
    Szacunek, to niemodne słowo, myślę, że większość dzisiaj nawet nie rozumie jego znaczenia. Bo przecież nie tylko siła, uroda, zapalczywośc się liczy, ale wiedza, doświadczenie, a z nią pokora idaca. Jeżeli to wszystko się połączyłoby razem, to zdecydowanie rezultaty byłyby lepsze. Szanować to, co warte szacunku.

    Serdecznie pozdrawiam

  11. No i znów Waszmość bez zmiłowania, bolesną prawdę piszesz.
    Żeby dziś stawiać na młodych, trza ich było wcześniej wychować i wyedukować. Wychowywać najlepiej jest na własnym przykładzie, a z tym akurat było kiepsko. Mała, skostniała grupa partyjnych aparatczyków zasiedlała kolejne synekury i nikomu nie przeszkadzało, że przeważnie nie mieli do tego żadnych kompetencji. No to poco się kształcić, marnować czas na czytanie czegokolwiek, poza SMS-ami, kiedy wystarczy wejść w układ, dostać się na listy…
    Tyle widać w TV. W Polsce powiatowej, gdzie wciąż panoszy się PSL, widać więcej. Nepotyzm, kolesiostwo, korupcja… O jakim tam rozwoju może myśleć młody człowiek, który jest spoza tego biznesowo-politycznego układu. Polska powiatowa stała się kastowa. To frustruje i odpycha od takiej RP, a skoro czują się odepchnięci, to gdzieś muszą iść.
    A wracając do edukacji – ”Bild am Sonntag” opublikował sondaż o preferencjach Niemców w najbliższych wyborach. 75 proc. ankietowanych uznało za „niezmiernie ważne” lub „bardzo ważne” stworzenie równych szans edukacyjnych dla wszystkich dzieci. Oni już wiedzą jak ważna jest edukacja. Postawili to wyżej niż zapobieganie ubóstwu osób starszych (70 proc.) i dostęp do tanich mieszka ponad 60 proc.
    Frustracji DEMOKRATÓW się nie dziwię, bo to przecie klęska i tyle synekur przepadło, na dodatek na rzecz ohydnego PiS-u, co to ich moherowymi beretami z gabinetów przegnał… Ale nieporadności już zrozumieć nie mogę.
    Ciągle słyszę to samo pytanie: „Dlaczego PiS wygrał”. Tu padają odpowiedzi, które na nic im się zdadzą, bo to już są zabawki Kaczyńskiego.
    Powinni raczej zastanowić się dlaczego przegrali. Dlaczego PO-PSL nie mogły dalej rządzić. Czemu taka RP jaką oferowali, była dla wielu nie do zaakceptowania, szczególnie przez Polskę-B. Odpowiedzi na to, mnóstwo jest w Pańskich tekstach.
    Pozdrawiam Szanownego Pana i wytrwałości w edukowaniu polityków życzę. Może cokolwiek dotrze…

  12. @ człowiek z komodo
    Jeżeli to rozgoryczenie, to też rozgoryczony jestem.
    Bo z jednej strony PO-PSL nie mogło dalej rządzić (czemu tak jest, pojąć nie chcą), z drugiej strony Pawłowicz, Ziobro, Macierewicz, Błaszczak…
    Czemu obawiam się PiS-u? Dużo trzeba by atramentu wylać, żeby to opisać. A i tak pewnie byśmy się nie zrozumieli, bo patrząc na te osoby, widzimy ten sam obraz, ale wizerunek już zupełnie inny.

  13. Dzięki za tego bloga : Pan pisze to, co i ja myślę. Po 1989 roku kler zażądał zapłaty za pomoc w obaleniu komuny. Grzegorz Schetyna
    łasi się do kleru, który kopnął go w tyłek tak, jak onegdaj kopnął
    Tadeusza Mazowieckiego.

  14. Zgadzam się z Panem, „emerytowany demokrato”. że metryka w polityce nie jest ważna. Chciałbym, aby partie opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej przyjrzały się swoim członkom i policzyły ilu mądrych, energicznych i aktywnych społecznie, i politycznie mają młodych ludzi w wieku od 20 do 40 lat. Ile jest kobiet i mężczyzn, którzy w najbliższym czasie podejmą starania w budowaniu wspólnego programu wyborczego i układaniu list wyborczych w swoich miastach, miasteczkach i wioskach.