Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

9.09.2017
sobota

Nie ma przesłanek dla ekscytacji

9 września 2017, sobota,

Urodziłem się w 1950 r. Matura – 1967 r. Stalinizmu w żadnej jego konkretyzacji nie pamiętam. Pierwsza data, którą pamiętam, związana z konkretnym zdarzeniem – to 19 marca 1956 r.

Mieszkaliśmy tuż za Laskiem Kolskim przeciętym linią kolejową Wschód – Zachód. Jeździły tamtędy wielkie towarowe składy z wymalowanym białą farbą napisem na burtach wagonów: CCCP. Jeździły to określenie nieprecyzyjne. Był to dość ciasny łuk zaraz po wyjeździe z Dworca Gdańskiego.

Te składy sunęły raczej, niż jechały. Miałem 5, może 6 lat. Nie wskakiwałem, nie dałbym rady. Ale towarzyszyłem jedenastolatkom, dwunastolatkom, którzy wspinali się na takie belki wzdłuż wagonów i kredą rozwijali ten skrót do „Cep Cepa Cepem Pogania”. Rozumiałem, że to ważna robota, słuszna. Cep cepa cepem pogania. Kryły się w tym wielkie emocje.

Za torami, blisko ulicy Dalibora, była jednostka wojskowa. Zawsze stał tam jakis żołnierz. W swej sześcioletniej głowie wyobrażałem sobie, że mógłby strzelać. Dziś wiem, że to głupota. On pilnował płotu, a nie tych ruskich składów. Ale ja sobie wyobrażałem to, co sobie wyobrażałem. Nie chodziło o bohaterstwo. Chodziło o strach. Tym bardziej że to nie ja rozwijałem te napisy. Ale będąc nisko, oczami tuż nad torami, widziałem to, czego starsi koledzy nie widzieli. Tych żołnierzy na warcie. Dwa strachy. Jeden – żeby któryś nie osunął się pod koła. I drugi – żeby ich żołnierz nie zastrzelił. Dziś wiem, że fizycznie nie mógł. Nawet jeśli po to by tam był. Był po drugiej stronie toru. Strzelałby w pociąg. OK. To opowieść o tym, że ja stalinizmu w konkretach nie poznałem.

Pierwszą datą związaną z konkretnym wydarzeniem był 19 marca 1956 r. Ten dzień doskonale pamiętam. Mój Ojciec miał na imię Józef. Tego dnia wieczorem mieli przyjść goście. Co prawda ogłoszono żałobę narodową i już od południa niosło z Powązek muzykę żałobną (chowali Bieruta), ale jakoś nie dało się odwołać tego przyjęcia. Choć czułem niepewność rodziców, czy ktoś się nie przyczepi. Czyli że wtedy jeszcze tak mogło się zdarzyć, że ktoś mógłby się przyczepić i że mogło być niehalo. Ale nie było. Natomiast ja tego dnia przeszedłem inicjację alkoholową. Opowieść na kiedy indziej. Dość, że datę, okoliczności i te inicjację zapamiętałem (widać nie przekroczyłem granicy niepamięci).

Opowiadam tak długo bez związku z tematem, bo nie ma innej okazji. Myślę, że ta historia ważniejsza jest jednak od tych pisanych na uniwersytetach. Prawdziwa.

Ale jest związek z dzisiejszym tematem ekscytacji byle czym. Jak powiedziałem – ja stalinizmu nie znam. Ale dokładnie pamiętam wszystko, co w naszym domu się przy kolacjach działo gdzieś od 1959 r. Otóż my nic nie wiedzieliśmy. Dosłownie nic. Nie odnoszę się do tego, że nie było wolności. Oczywiste. My byliśmy absolutnie poza światem. Jak napisałem – nikt, dosłownie, w bliskiej i nawet dalekiej rodzinie, nie był w PZPR. Była jakaś żelbetowa tama między komunizmem a nami. Tama. Czyli była ciekawość, ale zero informacji. Nawet plotek. Zbliżam się do puenty.

Otóż w naszym komunistycznym (waham się: anty- czy a-) odczuwałem wielokrotnie jakieś podniecenie. Brak demokracji, wolnych mediów, brak informacji nie znaczy, że nie ma walki. Walki w sferze polityki. Ona jest. Tyle że pod dywanem. Jest kwestia czasu, czas jej odkrycia. My się jakoś z bratem ekscytowaliśmy (z braku laku może) spekulacjami. A to Moczar. Kociołek, wówczas (kiedy się ekscytowaliśmy) trzydziestopięcioletni. Kociołek czy Tejchma. W tamtym czasie było oczywiste, że tylko wewnątrz ekipy może wyrosnąć zmiana. Ale, pamiętam, nie myśleliśmy, że zmiana mogłaby być na gorsze. To, jak dzisiaj się domyślam, kondycja człowieka – w opresji szuka nadziei.

Dzisiaj mam 67 lat. Już jako nastolatek coś tam w Bibliotece Publicznej na Koszykowej, dzięki wybitnym intuicją i wielkim oddaniem swej niezwykłej profesji bibliotekarkom, wiedziałem. (Ja tam chodziłem na wagary. Po jakimś czasie widząc, czego po omacku szukam, podsuwały. Nawet ówczesne cymelia). Mimo to ciągle żeglowałem pośród niesprawdzonych plotek, szukając nadziei. Po latach, teraz, znam relacje, a nawet dokumenty tamtej epoki. Wiem, jak wiele w tym, o czym myślałem, było niczym nieuzasadnionej nadziei.

W sprawie Dudy. Radzę spokój. Jest ten refleks PRL. O którym wyżej. Ale są gazety, telewizje, radia. Co mnie niepokoi, to że te wolne telewizje, radia, gazety się ekscytują. Proszę Szanownych, nie ma powodu. Duda, jaki jest, każdy widzi. Kaczyński też. PiS? Kto ma wątpliwości.

Spoko – jak powiedział Jacek Kuroń. Spoko. Bez ekscytacji.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Otóż to. Nie ma się czym podniecać. Jaki Duda jest każdy widział i widzi. Tak na marginesie – wyczuwam tu rękę kościoła. Oczywiście w swoim własnym interesie czyli kościoła w dalszej perspektywie.

  2. Media nie są od informowania – to jedno z narzędzi walki politycznej, a ich dysponenci doskonale wiedzą, czemu ta sztuczna ekscytacja ma służyć. Czy Duda się, dla własnej politycznej zguby, na nią nabierze? Zobaczymy.

  3. A ja poczęty przed wojną.I do dziś nie patrzę w oczy ludziom ,bo Niemiec skrzywdził mnie w okrutny sposób ,o czym nie mogę napisać.A życie do filmu.Bo wtedy zaczęło się jak u słynnego reżysera ,twórcy ptaków.Najbardziej wściekam się na stalinizm za ,to ,że nie pozwolono grac piłkę kopana ,.Graliśmy w 11 osobową ręczną.Ale tak dobrze ,że w wieku 16 lat ,grałem przeciwko ,w siódemce .najlepszemu piłkarzowi ręcznemu-w kraju.A co do oceny dziś.Dla kasy ,robią wszystko ,co złe ,i jedni i drudzy.Dla mnie najważniejsze jest ,to czego polityk nie mówi ,a nie to o czym bredzi.I tu trzeba kumać ,o czym jest to nie mówienie.?A to co nie było powiedziane nie wzbudza ekscytacji .A powinno.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Panie Andrzeju poruszył pan kapitalna sprawę.Jak wczoraj decyduje o dziś.Dodam ,to nie był gwałt.Ja uzyskałem świadomość w 3 roku wojny.I wydawało mi się ,że wszystko co mnie otacza ,to normalność.I to co po wojnie również.Gdyby nie asertywność tak jak miliony rówieśników akceptowałbym to co jest.Pan Modzelewski miał asertywność ,ale i też mało towarzyszy z ta zaletą.Ta cecha pozwoliła mi na,opuszczenie religii z sali katechetycznej ,po obrażeniu mego imienia przez księdza..Gdy miałem 8 lat ,pani biblotekarka wypożyczyła pierwszą książkę- ,Łowcy Mikrobów.=I powiedziała ,że będzie pytać treści ,aby wypożyczyć drugą W ciągu dwóch lat zabrakło książek.Nie przeczytałem tylko PAana Tadeusza ,nudził ,to dla tych co ostatnio ,czytali.Dziś się nim zachwycam,..I jak to się ma do dziś.Pokolenie JP2 ,bez asertywności ,-niby przeciw komu-myśli tak jak ja wtedy, -tak musi być.Bez paszportów ,granic, z wolnoscią słowa itp..I jak się wydaje ,nikt nie przekona to pokolenie ,że może być zmiana.Dlatego niech się przekona ,jak ci co ,mieli po kilkanaście lat przed wojną i uważali ,że z okupantem należy walczyć i oddać życie.Czyli Polak mądry po szkodzie ,z ręką w nocniku.A gdy będą czytać ,to co im zafundowały katolibany ,może przeczytaja też Milosza i .innych poetów..Przepraszam za styl i w ogóle.Niedouk w liceum ,wtedy był bunt przeciw tym z ZMP ,i minimum nauki ,i ten nieszczęsny Ulisses .który tak się mi spodobał ,bez kropek i przecinków .Gdy w 1956r,w pażdzierniku ,szliśmy z U,.Wrocłwskiegoo drżąc się ,na wiec do Poltechnki ,zapamiętałem tylko jeden akt buntu ,mego pokolenia Czynny.Fryzjer golący brodę klijentowi,otworzył drzwi lokalu ,aby lepiej obserwować Student asertywny wpadl do lokalu ,zerwał portret Rokossowskiego ,wyrzucił na ulićeę,i paru odważnych go podeptało.

  6. I sprawa najważniejsza.Skandalem jest to ,że po spotkaniu ,które nie jest tajemnic ą państwową ale różnicą zdań ,panowie politycy milczą.?A drugim ,że sprzedajne media elektroniczne robią z tego milczenia cza s antenowy ,reklamy i wodę z mózgu ogłupiałemu suwerenowi i nie tylko. I to wykorzystują tzw politycy ,bezkarnie uważając ludzi z debili .A opłacający ich fury ,żarcie pałace i ochronę ,powinni wiedzieć natychmiast po spotkaniu ,o.czym mówili i jakie jest ich zdanie na dany temat.Rzygać się chce jak komentują to rożne sprzedajne beczki smrodu ,i warząchwie ,co zrobi prezydent ,co prezes ,tym podobne brednie.Myślę ,że do czasu.Do ukazania się nowych odcinków ucha i kiepskich.Oczywiście mizerię w reżimowej szczujni nic nie przebije ,o czym można było przekonać się wczoraj.Ludzie ja gorę..

  7. Wczoraj padły z ust zbawcy Polski słowa ,które przerażają .W TVN ,naśmiewali się z wymowy prezesa ,pomj=ijając to co najważniejsze.Wstyd,albo strach?/.Otóż ogłosił powstanie 4RP.i mimo różnic zdań szybkie zwycięstwo ,które osiągnie nawet jak Zostaniemy Sami.Pa Pa UE..A kilka dni wstecz Pani Beata ,że zostajemy w UE.Albo zmiana premiera ,albo wybory ,bo tylko tak prezes może pożegnać się A ntonim i jemu podobnymi/?

  8. Tez jestem z 1950. Moj ojciec tez by Jozef. Ale pamietam wiecej: ostatni wyziew stalinizmu. Wiosna 1953 roku mialem niespelna 3 lata. W malym miescie w lodzkiem bylo kilka malych fabryk wlokienniczych, jedna z nich widoczna z oddali nawet dla takiego malca. Pamietam wycie syren oznajmiajace smierc Stalina. Przerazliwe, dlatego zapadlo w pamiec. Pamietam tez milczenie moich rodzicow w sprawie kuzyna mojego ojca, ktory umarl w stalinowskim wiezieniu, i mojego wuja AK-owca ktory z wiezienia wyszedl. Kaczynski moze nie pamieta takich chwil. A raczej pamieta i lubi wracac do tych wspomnien. Dlatego chce tej swojej reformy sadow, byc prokuratorem i sedzia. Zgadzam sie z p. Andrzejem: podstaw do eksytacji brak. Resist!

  9. „W sprawie Dudy” (o prezydencie RP) ….

    „Spoko – jak powiedział Jacek Kuroń” (już z należytym szacunkiem) …

    Kindresztuby trzeba się uczyć całe życie, panie Celiński.