Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

13.09.2017
środa

Chciałbym być poznaniakiem

13 września 2017, środa,

Rok 2019 będzie dla Polski rokiem granicznym. Albo przywrócimy normalność, albo przeklną nas kolejne pokolenia.

Kierownictwo PiS nie ma złudzeń co do skutków gospodarczej polityki, zwłaszcza w wymiarze mechanizmów realnych. Szczególnie groźne jest podporządkowanie zależnych od państwa przedsiębiorstw interesom partii i jej dyrektywom. Obsada zarządów zwraca uwagę, ale to tylko środek. Celem jest zmiana misji, partyjnie określany horyzont ich celów, ograniczenie rynku jako czynnika weryfikującego jakość zarządzania. Instrumentem zaś jest praktyczne zastąpienie kodeksu handlowego decyzjami kierownictwa partii. Postawienie ministra sprawiedliwości ponad wymiarem sprawiedliwości, nie tylko ponad prokuraturą, ale i sądami, tu uzyska pełne uzasadnienie. Kwestia dywidendy, wydatków operacyjnych, fuzji, przejęć. Prezesi uwolnieni od odpowiedzialności wobec prawa zostaną w pełni podporządkowani partii.

Także wydatkowanie budżetowych pieniędzy będzie w pełni podporządkowane bieżącemu interesowi wyborczemu PiS.

Mówiliśmy dotychczas o różnych „partia władzy”. To będzie dopiero prawdziwa partia władzy. Funkcjonowanie wszystkiego, także organizacji pozarządowych, ma być podporządkowane jej interesom.

To nie może dobrze się zakończyć.

Byle wahnięcie koniunktury, na przykład w Niemczech, mniejsze o kilka punktów procentowych ich zakupy – a leżymy. Surowsza kontrola wydatków pieniędzy unijnych, kary nakładane za lekceważenie zasad, na których zbudowana jest Unia, zwyczajna niechęć tych, którzy dotychczas byli nam życzliwi mimo jawnej dla nich niedoskonałości procedur wydatkowania unijnych pieniędzy, grzechy minionego czasu (dziury w systemie VAT: Platforma/PSL, SKOK-i: PiS), skutki obniżenia wieku emerytalnego, brak systemów powszechnych ubezpieczeń od katastrof, rozdęte wydatki resortów na propagandę „dobrej zmiany”, własna konsumpcja wygłodniałej władzy – wszystko to zakończy się najpierw katastrofą budżetu, a potem kryzysem gospodarczym.

PiS gwarantuje sobie oczywiście jakieś narzędzia łagodzące gniew opinii publicznej. Najważniejsze z nich to brak działań dla znalezienia się w strefie euro i usilne osłabianie kontroli Unii naszych wydatków, równowagi, zadłużenia. Nie jest to trudne, zwłaszcza w dziedzinie tak łatwej dla władzy w Polsce jak propaganda. Inni są bardziej zadłużeni, mniej zbilansowani. Mało kto rozumie, że kiedy „inni” sobie z tym poradzą, Polaków czeka katastrofa.

Ja dziś jednak nie o tym. To, co powyżej, wyznacza jedynie kres marzeń, że szaleństwa mogą być bez kary. Do 2019 r. PiS wytrzyma. Może nawet jeden więcej rok. Dekadę temu, dziewięć lat temu, kiedy mało kto wierzył, że Platforma Obywatelska buduje przyszłość PiS, propagowałem pogląd, że cezurą będzie rok mniej więcej 2022. Wtedy Polacy poddani presji codziennych faktów, ich konsumpcji, budżetu państwa – oprzytomnieją. Ale wtedy, pisałem, będzie za późno. Powtarzam: w 2022 r. będzie na otrzeźwienie za późno. PiS wyniesiony już dawno będzie ponad państwo, a obywatele skłóceni i totalnie wzajemnie podejrzliwi. Kwitnąć będzie donosicielstwo. Media, też te prywatne, będą jeść z ręki władzy. Kościół będzie syty. Wielu dzisiaj wolnych ludzi orientować będzie się na władzę, bo ona będzie decydować o sukcesie i klęsce.

Zadecyduje rok 2019.

Ale jaki on będzie, zależy też od wyborów 2018, przede wszystkim w wielkich miastach. One odegrają taką mniej więcej rolę jak wybór najzupełniej nieprzewidywany na rok przed Andrzeja Dudy w 2015. Albo podtrzymają trend, albo go załamią. Warszawa będzie miała znaczenie decydujące.

Dzisiaj Warszawa, i niech adresatem tych słów będzie Platforma z jakimkolwiek kandydatem PiS. Bo szyld partyjny wciąż istotniejszy od osoby. Nawet nie próbuję przeprowadzić dowodu. Szkoda na to czasu.

Przypomnę: w 2015 r., w wyborach sejmowych, PO wygrała (jak chodzi o głosy warszawiaków) z PiS czterema setnymi procenta! PO – 29,23 proc., PiS – 29,19. Owszem, nadzieja, tu w Warszawie akurat, w Nowoczesnej. Miała ponad 14 proc. (Kukiz jedynie 6). Ale Razem uzyskali ponad 5,5, a KORWiN 5. Zjednoczona Lewica (co by to miało znaczyć w 2018 r.?) sporo ponad 9 proc.

To było PRZED ujawnieniem skali skandalu reprywatyzacyjnego.

Mam wyrobione zdanie co do winnych. Jego istotą jest, że prezydent Warszawy była przecież prezydentem Warszawy, był to jej problem, a była też wiceprzewodniczącą 8 lat rządzącej partii. Więc?! Kto miał wnosić? Jakiś poseł z Krasnegostawu? Kto miał składać rezygnację? Śpiewak? Mencwel? Moje zdanie nie ma nic do rzeczy. W tej sprawie, niezależnie od „osiągnięć” ekipy Lecha Kaczyńskiego, kiedy był prezydentem Warszawy (nie wspominam „przejściowego”), opinia warszawiaków (nie aparatu PO) jest jednoznaczna. Informuję.

Jeśli nie będzie naprawdę szerokiego porozumienia DEMOKRACJI, te wybory w cuglach wygrywa jakikolwiek kandydat PiS. Na przykład kandydatka E.J. Bez znaczenia. Żaden Sasin, rzecz jasna, ani inny, który jest w grze. Kaczyński myśli.

Rozmawiajcie. Szeroko. Już dzisiaj. I żadnych „oczywistych” kandydatur. I wiedźcie, że to może być „pakiet”. Kraków (najtrudniejszy), Wrocław, Gdańsk. Mam nadzieję, że Poznań będzie oczywisty. W październiku 2018 r. chciałbym być poznaniakiem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Panie Redaktorze proszę podać na kogo głosować – bo zwieńczeniem rządów PO/PSL jest PiS a Schetyna zachowuje się tak jakby albo samo miało mu przyjść albo wystarczy kilka ogłupiających kazań biskupów i też się ,,stanie”.
    Na razie widzę, że Kaczyński opanowuje sądy na wyrost – bo nawet fałszować wyników nie bedzie musiał a jakość opozycji wskazuje, że w 2019r wygra uczciwie (he,he) i Sąd Najwyższy nie będzie musiał orzekać o legalności wyborów. Jak tak dalej pójdzie walka będzie szła o to by Kaczyński bez manipulacji nie osiągnął większości konstytucyjnej

  2. Nie widzę w Polsce siły, która byłaby zdolna obalić okupację PiS. Nie wierzę w skuteczność protestów na uliach. Sondaże nie pozostawiają złudzeń. Unia Europejska mogłaby obłożyć rząd PiŚu sankcjami, ale jakoś wciąż z tym zwleka. Kaczyński ma następną kadencję w kieszeni. Jego propaganda odniosła skutek, straszak zadżumionych Syryjczyków działa.

  3. Tyle razy już pisałem ,że wybory za płotem.

  4. Ja jestem poznaniakiem a mieszkam na Śląsku. Mam szansę porównywać. – Jednorodny mentalnością Poznań i dziwny bałagan śląski.
    Odnoszę wrażenie, że wszystko jedno jaki nieudacznik wygra przyszłe wybory – byle nie kojarzył się z Kaczyńskim. A może gdzieś są ludzie – „obywatele” myślący kategoriami Państwa a nie koryta?
    Pozdrawiam!
    Obyśmy dożyli tych lepszych wyborów.

  5. już taki jeden Rostowski powtarzał ciągle że nastąpi katastrofa ….