Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

19.09.2017
wtorek

Warszawa 2018

19 września 2017, wtorek,

To będzie znak dla reszty. Porażka obozu liberalnego (odnoszę się do ludzi, kultury, rozsądku, a nie do partii, gospodarki i spraw społecznych) utrudni powrót do marzeń o Polsce europejskiej w 2019 r. Bo jeśli wygra PiS albo Kukiz, albo narodowcy, albo jakaś ich mieszanka – będzie to data graniczna. Albo się pogodzisz z tym, co jest, albo wyjeżdżaj. Warszawa to symbol, znak, latarnia oświetlająca drogę. Dlatego zwycięstwo jakiejś (świadome to „jakiejś”, bo ani nie przesądzam, ani nie wartościuję) zwyczajności (nie definiuję) może przeważyć.

Platforma nie powinna buzować w kontekście Warszawy. Pisałem o tym kilka dni temu: w wyborach w 2015 r. głosami samych warszawiaków PO zyskała cztery setne procent przewagi nad PiS. Nie było wtedy jeszcze „afery reprywatyzacyjnej” (w wymiarze medialnym). Nieprawdziwa jest teza, że Warszawa to miejsce Platformy. Tu prezydenturę rozpoczął Lech Kaczyński. Platforma nie ma też „naturalnego” kandydata. Lata rządów i przewag PO takiego nie wypracowały. Jeden może by był, gdyby nie aparat decydował, lecz osobisty wkład. Ale HGW rzuciła go watasze na pożarcie, kiedy sama uciekała przed odpowiedzialnością.

Na marginesie: nie ten zrzucony być powinien. Wydaje mi się, że widzę odpowiedzialność HGW inaczej niż opinia publiczna. Widząc, co się dzieje, kompetentnie oglądając niedoskonałe prawo, próbowała przeprowadzić stosowne regulacje w Sejmie i Senacie. Kiedy jej partia się na nie wypięła (jak teraz będzie zwyciężać?), jako wiceprzewodnicząca rządzącej partii nie powiedziała: BASTA! Albo zmiana prawa reprywatyzacyjnego, albo ja. Rządzenie to nie tylko przyjemności. HGW pozostała na stanowisku i nie daje świadectwa, że się stara – to eliminuje. Sorry, takie – i słusznie – są prawa polityki. Muszę to napisać, bardzo mi przykro to pisać. Mimo fundamentalnych różnic, jak idzie o politykę, nie tylko warszawską, uważam tę prezydenturę za jeśli nie wybitną, to dobrą, lepszą od alternatywnych. Ale ogrom niegodziwości pod okiem, które widzi, ale na które nie reaguje – tu mówię NIE. Są okoliczności, kiedy się odchodzi. Nie tylko w polityce. Ale tu jakoś szczególnie.

A więc nie ma „naturalnego” kandydata. Nie jest nim wymieniany na giełdzie Trzaskowski. Był wybijającym się, interesującym europosłem. Niech będzie. Było to jego miejsce. Nie Kidawa-Błońska. Tu po prostu: dlaczego Kidawa-Błońska? To byłyby kandydatury z kapelusza prezesa. Dla innej gry – albo w ogóle bez gry. Objaw bezmyślenia. Tak mi się zdaje. Nie wiem, czy są inne „naturalne” kandydatury w PO.

Chcę, kiedy jeszcze czas, najwyraźniej powiedzieć: bez PO nie będzie zwycięstwa obozu jakiejś odpowiedzialności, ale nie jestem pewien, czy musi to być kandydat PO. Rozumieć to zdanie proszę wprost. Nie jestem pewien. Gdyby miał taki się pojawić, to dokładnie ten, który miałby szanse w 2020 r. stanąć w szranki z obecnym prezydentem Polski i wygrać! W Platformie jest taki jeden. Był w Sowie. Nie mówił rzeczy niemądrych. Ma klasę i wymiar. Jest wojownikiem. Przynajmniej byłaby to ważna walka, pełna treści i prawdziwych wyborów.

Najpoważniej w świecie wziąłbym pod uwagę jeszcze inną kandydaturę. Warszawskiego senatora. Nie z PO. Wiem, wiek. Daj jednak Boże każdemu pisowskiemu i platformianemu 50-latkowi formę, pracowitość, wizerunek i oddanie sprawom Warszawy.

Ale to nie wszystko. Są tu ruchy miejskie. Prawda, że skłócone. Ale o wybitnych osiągnięciach. Jest Śpiewak i jest Mencwel. I obaj, mimo że się politycznie rozstali, powinni w tych wyborach być zagospodarowani. Żaden wyborów sam nie wygra. Wystartują obaj – ich porażka będzie jeszcze bardziej spektakularna. Ale byliby merytorycznym atutem na liście do rady prezydenckiego kandydata, zwłaszcza Borowskiego, ale też na tej alternatywnej, Sikorskiego. Nie tylko zaangażowani. Także kompetentni: merytorycznie i społecznie. Co najważniejsze – wiarygodności ich postaw nikt z sensem nie podważy.

Piszę wprost to wszystko, mimo że to trudne, bo od tych wyborów rzeczywiście zależy coś więcej niż Warszawa.

Atutem wodza obozu przeciwnego jest to, że nie boi się zaskakujących decyzji, jeśli uzna, że są dla jego sprawy korzystne. Może wystawić np. panią Jakubiak, czego nikt dzisiaj nie bierze pod uwagę, i przy „tradycyjnym”, czyli partyjnym podejściu Platformy do tych wyborów wygra je w cuglach.

PS Wszystko, co powyżej, napisałem z tzw. palca. Nie mam żadnej tajemnej wiedzy, nic nie wypływa z jakichkolwiek plotek, podsłuchanych zdań. To jest swobodny potok myśli.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Warszawski senator zdradził i przyczynił się do dzisiejszej sytuacji.Oczywiście sprawcą naszych strasznych dni i nocy ,jest grabarz lewicy z mizerią na obiad,.Dodam ,że wódz ma swoich ludzi wszędzie.Wprawdzie w innej skali i w innej sytuacji ,pani prezes sądu ,niczym się nie różni od pana Kijowskiego,.w skutkach swoich działań .

  2. poseł Trzaskowski jest w porządku. Jeśli zaś po ostatnich dwóch latach PiS dostanie dużo głosów w Warszawie, to w zasadzie liberalni demokraci i zwolennicy cywilizacji łacińskiej mogą się pakować, bo oznaczać to będzie, że zaszła trwała miana w mentalności społecznej.