Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

23.09.2017
sobota

Mściciel

23 września 2017, sobota,

Są dzisiaj w Polsce dwa wielkie wrogie sobie obozy, ale nie wiem, czy trwa jakiś głębszy spór o wartość polityki partii PiS.

Jej zwolennicy uważają, że przynosi ona wreszcie zasłużony kres tego, co przed nią. Ale o wielkich perspektywach mówi prawie wyłącznie ich guru od gospodarki – wicepremier. Dla reszty istotą jest zmiana, a nie jej kierunek.

Znamienny jest przykład likwidacji gimnazjów, wcześniej sześciolatków, za chwilę szczepień ochronnych. To, co pozytywne, nie buduje jakiejś nowej całości. Jest tam też przeświadczenie o wyższości centralizacji nad samorządnością i woli politycznej nad prawem. Prawo nie jest instrumentem państwa, lecz władzy. Bo państwo dla PiS to organizacja władzy, nie społeczeństwa.

Jest potrzeba budowania poczucia wielkości, siły i dumy. Suwerenność to odrębność i w tej odrębności zasadza się interes narodowy. Czym więcej odrębności, tym lepiej.

Z takim poglądem gotowe byłyby się zgodzić miliony, dziesiątki milionów. Zwolennicy PiS twierdzą, że Polska stała się wasalem Unii Europejskiej, a właściwie to Niemiec, które Unię zdominowały. Twierdzą też, że dotychczas w Polsce było niesprawiedliwie, a za tą niesprawiedliwością stoją błędne wybory i ciemne interesy starego, komunistycznego porządku. Jeśli on już odchodzi w coraz odleglejszą przeszłość, to przecież żyją dzieci i wnuki jego beneficjentów. I one/oni tworzą poprzez sieci głęboko ukrytych powiązań jakieś alternatywne wobec demokracji i narodu mechanizmy obrony swych interesów. Monopolizują korzyści, nie dopuszczają ludzi spoza sitwy. Wszystko, co było dawniej na powierzchni, a nie w podziemiu, to jakiś totalny spisek. Jego kontury są trudne do uchwycenia. Wicepremier od gospodarki niczym mag, który posiadł wiedzę, jak wyczarować dobrobyt, nie widzi potrzeby dzielić się metodą. Czuje zaś, że czym więcej magii w jego przekazie do towarzyszy, tym on sam mocniejszy.

Tam mało kogo ciekawią szczegóły, wszak wola większą ma moc od możliwości. W sumie wartością PiS dla nich samych i dla wielomilionowej rzeszy zwolenników jest zmiana, możliwie radykalna – bo było źle tak bardzo, że każda zmiana jest lepsza niż kontynuacja. Oceny są w tym zbiorze zasadnicze, radykalne, czarno-białe. Nie ma miejsca na szarość, na odcienie. Mowy być nie może o kompromisie. W czymkolwiek i z kimkolwiek. Nie poddajemy publicznej debacie najważniejszych spraw kraju, mniej istotnych zresztą też. Wróg jest mocarny, ukryty i czuwa.

Ale będzie dobrze. Przynajmniej nie czeka nas katastrofa wynarodowienia, laicyzmu i okcydentalizmu. Nie opanują naszej wspólnoty obcy. Także obcy wewnętrzni. Zostaną skutecznie zniechęceni. Nie ma w tym jakiejś świetlanej perspektywy. Zbliżaliśmy się do narodowej katastrofy, najgorszej z możliwych, totalnej – utraty tożsamości, czyli wynarodowienia. I przed nią was uratujemy. To jest punkt widzenia obozu władzy. Popiera go czterech na dziesięciu Polaków.

Mniej więcej tyle samo ma oceny przeciwne. Sam uważam, że PiS prowadzi nas do katastrofy. Nie jest to odległa perspektywa. Pięć, sześć lat. Uważałem, że powtórne rządy PiS (po epizodzie lat 2005-2007) niezależnie od innych okoliczności doprowadzą Polaków do katastrofy nie tylko ich państwa, ale i w wymiarze materialnym.

Polska była i jest społeczeństwem rozumianym przez wartości kapitału ludzkiego: szkoły, domu, religii, podwórka, miejsca pracy w swej masie misyjnym. Od połowy XVII wieku konsekwentnie od Europy odpływaliśmy. Sarmatyzm, wielkie gesty i poczucie wyjątkowości jakoś nie uczyniły z Polski gracza istotniejszego lub równego innym. W końcu utraciliśmy państwowość. Jak idzie o kulturę gorącogłowym patriotom zalecam chłodne spojrzenie na architekturę, urbanistykę, wytwory rzemiosła przedmiotów dnia codziennego. Polska wymaga wielkiego skoku, jeśli rzecz jasna ma ambicje większe niż być społeczeństwem władysławowskiej letniej plaży z jej tysięcznymi parawanami, smrodem zjełczałego tłuszczu, widokiem obwisłych brzuchów i byczych karków. Polakom potrzebny jest wielki skok edukacyjny, możliwie silna więź z liderami Europy, może nawet bardziej kulturowymi niż gospodarczymi. Choć to akurat idzie na ogół w parze.

PiS miał i ma przed oczami XIX-wieczny obraz Europy z ówczesną bezwzględną walką o przeżycie. Archaizm myślenia jego przywódcy, kompleksy, roszczenia, niezwykła siła dążenia do nagiej twardej władzy nie po coś, lecz dla niej – dopełniają obraz. Nie ma tam planu wielkiej przyszłości. Jest marzenie o upokorzeniu tych, którzy przyczynili się do bezprecedensowego sukcesu państwa. PiS nie chce poprawiać, wzmacniać, naprawiać, rozwijać, hamować, modernizować, harmonizować. PiS chce się mścić. Nic z tego dobrego nie będzie. Nie ma tam dobrej myśli o Polsce. Marzenia. Jest potrzeba skupienia wszelkiej władzy. Dla niej samej, a nie po coś.

Będzie to katastrofa wielosferyczna. Od trudnej do uchwycenia przez statystycznego obywatela marginalizacji pozycji Polski w Europie i na świecie, przez obniżenie rankingu naszego kraju w świadomości istotnych dla nas społeczeństw Zachodu i Wschodu, po materialną sytuację przeciętnej polskiej rodziny. To trzecie będzie zauważone wcześniej, szerzej i dobitniej.

Wymiar tej katastrofy może (nie musi) być jednak jeszcze większy.

Jeśliby nasz świat ewoluował w kierunku przeciwnym, niż się rozwijał od II wojny, czyli zawrócił do nacjonalizmów, przerośniętych form narodowych egoizmów, jakichś form fizycznej konfrontacji, to nasza suwerenność będzie zagrożona jak nigdy po 1989 r. Przeraża liczba konfliktów. Na własne życzenie. Nie dość, że Niemcy i Francja, Unia jako Unia, Rosja – to jeszcze Litwa i Ukraina. Gdyby to nie była prawda, należałoby przyznać, że świat to tylko gra naszej wyobraźni, obiektywnie nie istnieje.

Ale może być jeszcze gorzej. Moje pokolenie, pokolenie wcześniejsze i pokolenie późniejsze, mimo że nasz czas edukacji to formalnie PRL, było i jest lepiej, czyli powszechniej i głębiej wyposażone w intelektualne i moralne instrumenty radzenia sobie z okolicznościami nadchodzącego czasu. Lepiej, czyli trafniej czytające znaki czasu i geopolityczną przestrzeń. Wychowankowie III RP, a już zwłąszcza IV, poddani niebywałej presji komercjalizmu i konsumpcjonizmu, wychowawczego oddziaływania Kościoła, a niebawem otumaniającym programom nauczania historii przez szkołę i media PiS – będą bardziej niż my bezbronni wobec działań własnego państwa, państw obcych, też nam jawnie nieprzyjaznym.

Efektem rządów PiS będzie to, że Polacy będą żyć relatywnie gorzej, w gorszym środowisku, mniej bezpiecznie i na dodatek wartość ich kapitału ludzkiego będzie relatywnie mniejsza niż w ostatniej ćwierci XX w.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. Mądry tekst, jak zwykle. Ale nasi dzielni opozycjoniści dalej snują swoje programy, a raczej wizje katastrofy. Jak to trzeba będzie obniżać emerytury i podwyższać wiek emerytalny. Dobrze robią… dla PiSu. Oczywiście, że tak będzie jeśli Polska nie będzie się modernizować. Tak będzie, jak Pan napisał albo jeszcze gorzej.
    Ale postępowi politycy powinni coś słyszeć o rozwoju technologii. Może coś obiło im się o uszy. Prognozy wskazują, iż z powodu robotyzacji i automatyzacji w ciągu najbliższych 20 lat zniknie 40% miejsc pracy. Udział pracy człowieka w gospodarce będzie zmniejszał się gwałtownie. W Polsce pewnie nie, bo do tego potrzeba ludzi dobrze wykształconych, myślących kreatywnie i krytycznie. Ile można słuchać tych opowieści o oszczędzaniu i zaciskaniu pasa. Tym bardziej, że ci, co to mówią, sobie nie żałują. Każdy ma odłożyć na swoją emeryturę. Co za zachwyt, to moja forsa, tylko moja, dziedziczyć ją można! A gdzie w taki sposób udało się ludziom zabezpieczyć sobie godne emerytury? Zdaje się, że taki projekt zrealizowano w Chile. I co, mają tam wysokie emerytury? Nasze emerytury bedą takie, jak silna będzie gospodarka, kiedy już zaczniemy je pobierać. Inwestycje na giełdzie? W najlepszym wypadku pozwolą utrzymać siłę nabywczą pieniądza na takim samym poziomie. Z drugiej strony sceny politycznej opowieści o tym, że jak będziemy się rozmnażać, to bedzie fajnie. Przyjmując taką logikę, to najlepiej żyłoby się emerytom w krajach przeludnionych i zacofanych. Tam jest dużo rąk do pracy i żyje się krótko. Emerytów też raczej nie ma.

  2. PiS nie prowadzi nas do katastrofy. PiS to katastrofa, do której doprwadził system pozorowanej demokracji.

    PiS to nie przyczyna. PiS to jest skutek.

  3. Mąż do żony:
    -Mówisz do mnie, jak do idioty!
    Żona na to:
    Mówię tak, abyś zrozumiał!
    Na zidiocenie większości ludu polskiego pracuje się od, co najmniej pół wieku! Z efektami. Ostatnia kampania parlamentarna pokazała, że lud kupi każdą bzdurę, która: nie wymaga intensywnego myślenia, połechce ego, przysłoni kompleksy, zacofanie przemieni w sukces. Oczywiście, na lokalnym podwórku. Koło jest zamknięte. Suweren nie wymaga- władza się nie stara. Solidarność pokonała partię w latach 80, bo miała intelektualne elity, po drugiej stronie były również elity, o innej ideologii, ale potrafiące myśleć perspektywicznie rozumiały polską rację stanu, bez względu na to, kto rządzi. Dlatego, był rok 1989 i zmiany ustrojowe, bez większych ofiar. Tyle, że rewolucja pożarła swoje dzieci. Intelektualiści zapatrzyli się we własny pępek, nie wychowali światłych następców, aż wymarli lub są w stadium ostatniej geriatrii. Do głosu doszedł intelektualny motłoch. Pojedyncze jaskółki postępu, nie czynią wiosny. Wieki powszechnego ubóstwa utwierdziły nowego boga w dwóch postaciach: władza i pieniądz / albo, w odwrotnej kolejności/. Tego bożka czci tez Kościół katolicki, w PRL oparcie intelektualne elit. Ponieważ świat się rozwija, polskie zacofanie dzięki internetowi coraz trudniej ukryć, mamy wojny polsko-polskie, coraz bardziej brutalne, prymitywne, gdy powracają narodowe fobie z epoki liberum veto, Targowicy. Tamte idee skończyły się upadkiem Polski, obawiam się, że czeka nas podobny scenariusz.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A do tego Polska nie jest w strefie Euro i nikt nie będie miał większego interesu żeby nasz kraj tak wspomagać jak np.Grecję.

  6. Pan Redaktor optymistycznie zakłada trwanie tego obłędu jeszcze na pięć-sześć lat. A ja zacytuje wiersz Kazimierza Przerwy-Tetmajera z 1898 roku:

    PATRYOTA
    […]
    Rozum, wiedza, talent, praca
    U nas, bratku, nie popłaca!
    Postęp i cywilizacja
    W kąt, gdy wchodzi do gry nacya!
    […]
    Możesz kpem być i cymbałem,
    Możesz dureń być siarczysty,
    Byleś z mocą i zapałem
    Kraj miłował macierzysty!
    […]
    Huha! Hopsa! Każdą nową
    Myśl witamy krzyżem pańskim
    Precz z geniuszem Europy
    Farmazońskim i szatańskim!

    My o jedno tylko modły
    Szlemy k niebu z naszej chaty:
    By nam buty śmierdzieć mogły,
    Jak śmierdziały przed stu laty!
    […]
    Hoc ha! Hopsa! Byle zdrowo,
    Zdrowa dusza – zdrowe ciało!
    Niechaj śmierdzi, jak śmierdziało,
    Byle tylko narodowo!
    Wolę polskie gówno w polu
    Niźli fiołki w Neapolu!
    Swojsko, polsko, po naszemu,
    Hoc! Hoc! Hopsa! Tak jak wtedy,
    Gdy nas naprzód tłukły Szwedy,
    Potem Niemcy i Moskale
    – Hoc! Hoc! Hopsa! Doskonale!
    Po swojemu! Po staremu!
    […]
    Niechaj żyje stara cnota!
    Daj nam dalej kisnąć Boże!
    Jedno, drugie, trzecie morze
    – Vivat „prawy patryota”!…

  7. Jest nadzieja.U UNA mordowano rozum obywateli dziesiątki lat.-w zamkniętym obozie.Nasza nadzieja to miliony rodaków na zachodzie ,młodzież i charakter ludzi.Ta piramida Baka ,usypana jest z piasku.Wystarczy osunięcie jednego ziarna i rozsypie się w pył.Niestety ,zamordowany rozum u części naszych braci ,pozostawi trwały ślad .I będzie zasypywany przez dziesięciolecia.I nie daj boże ,gdy okaże się w przyszłości ,że pomoc biednym w przyjętej formie,i dawanie pińcet bogatym ,może okazać się zbrodnią stanu.Wiemy, kto to wymyślił i kto- Boże chroń Prezesa-przejdzie do hańby historii.?

  8. Nie jestem zwolennikiem PIS,Pana bardzo szanuję.Też jestem emerytowanym demokratom,ale czekam na jakiś pozytywny Pana wpis na temat obecnych rządów ,np.rozliczanie bandyckiej prywatyzacji, czy przywrócenia godności ludzkiej bardzo dużej grupie Polaków przez program 500+[bo w końcu dzieci mają na podręczniki i tornistry, a nie wiadomo jaka pani redaktor na nową setną parę butów]