Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

3.11.2017
piątek

Głuchy jestem jak zeschnięta topola

3 listopada 2017, piątek,

Pytają, czy poza polityką jest coś. Mądrze pytają.

Polityka jest dla mnie prawie wszystkim. Polityka decyduje, czy za chwilę ktoś nas zabije, czy pójdziemy do knajpy z ukochaną. Korea Północna i Południowa. Niemcy, kiedyś Zachodnie i Wschodnie. Mercedes, Opel, BMW kontra Wartburg, Trabant. Europa Zachodnia i Europa Wschodnia. Te same religie, tradycje, historia.

I moment, który różnicuje.

Dzisiaj różnicuje Kaczyński. I Kościół katolicki, który Rydzyka ma przed Franciszkiem. I milczy wobec świństwa. Wobec polityki, która Polaków spycha w poleskie bagno. A byli już w Europie.

Potrafię żyć czymś innym. Nie muszę siedzieć głową w polityce. Czyli, według niektórych, w gównie. Kiedy polityka nie daje nadziei, żałuję. Przykro mi. Ubolewam. Przypadkowe postacie są dzisiaj autorami polskiej polityki. Nie mają wyraźnie świadomości, ile od nich zależy. Nie mają wiedzy, charakteru. Grają w małe gry. W czym lepszy Schetyna od Kaczyńskiego? Podajcie uczciwie jedną jakąś jego cechę. Mąż stanu? Ponad podziałami? Przyciągający nowe aktywa? Pomysł jakiś na Polskę?

Potrafię mieć satysfakcję poza polityką. Zawsze potrafiłem. Ukochana. Kajak w lecie. Rower. Narty już niestety nie. Synkowie liczni. Wspaniali i piękni. Lepsi wszyscy ode mnie. Dar od Pana Boga. Jak w niego nie wierzyć agnostykowi? Jedna z tajemnic. Szczęście. Niczym niezapracowane. Przypadkowe. Los. Z pamięcią, że to przecież przypadek. Muzyka. Coś, co ważniejsze może, na chwilę przynajmniej, od polityki. Mimo że ja głuchy jak stara topola. Żadnej nuty z niej nie wyciągniesz. Mnie muzyka porywa. Albo do życia przywraca. Różne okoliczności.

Dzięki łaskawości Waldemara D., który czasem daje mi bilet, ja profan, dzięki muzyce, teatrowi, operze odżywam. To jest najwspanialsze. Ilu to ma? Może PRL z biletami do wielkich teatrów miało zasługę? Może to gówno, co się toczy głównym nurtem polskiej polityki, to efekt braku tego, co było dobre kiedyś?

Nabucco Verdiego. Chór Niewolników na czas chandry. Rhapsody in Blue Gershwina. Dla uspokojenia.

Są chwile, kiedy musisz się porwać. Są takie, kiedy potrzebujesz ukojenia.

Więc nie polityka. Zwłaszcza nie taka, jaką od lat dwudziestu plus widzimy. Czy te postacie (proszę bardzo, po nazwiskach: Kaczyński, Schetyna, Petru) mogą kogoś ukoić, porwać, zafascynować? Ich dzieła mogą? Polityka jest superważna. Decyduje też o tym, czy muzyka jest ucieczką czy radością. Kiedy docenimy Gershwina/Verdiego polskiej polityki, Cimoszewicza? Będzie zawsze disco polo współczesnych?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. A czym się niby różni Cimoszewicz od Kaczyńskiego, Petru i Schetyny? Cimoszewicz to równie perfidna partyjna świnia, współtwórca i strażnik monopolu partyjnych świń u państwowego koryta.

  2. Rozważania czy nieboszczyk słucha muzykę nagrobną? Nie, a zeschnięte topole się ścina, i daje na rozpałkę.

  3. Bardzo piękne i mimo paskudnej sytuacji politycznej optymistyczne.Niestety politycznie wiekrzosc nie dorosła do Europy..Mity zakłamana historia jest paliwem dla większości Polakow.Glosowanie jednogłośne w sejmie na temat NSZ jest przykładem i dowodem.Zgroza

  4. Pańskie przemyślenia są mi niezwykle bliskie, czasami mam wrażenie, że smutek wypływający z tych wpisów, jest wynikiem stopniowego zbliżania się do okrutnej prawdy. Zbiorowe doświadczenie naszego pokolenia, przedmiot snów i uniesień jakim była Solidarność roku osiemdziesiątego, niosło w sobie ów jad który dziś rozlał się na nasz kraj. Solidarności na głębokiej prowincji nie rodziła się niczym Wenus Botticellego z morskiej piany. Na dole Solidarność bardzo często zakładali członkowie PZPR. W mojej firmie POP w pełnym składzie przerodziło się w komórkę Solidarności. Ich wiano to antysemicki brud roku 68, pokłosie kościelnej tresury aplikowanej przez lata kolejnym pokoleniom. Kiedy wybuchł stan wojenny karnie wrócili na łono matki partii. Młodzi PIS-owscy troglodyci prężący narodowe karki są wnukami owych patriotów.