Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

24.11.2017
piątek

Dobra wiadomość i szczypta zawodu

24 listopada 2017, piątek,

Komunikat Platformy i Nowoczesnej w sprawie wspólnego kandydata w wyborach warszawskich to dobra wiadomość. Trzaskowski, w mojej ocenie, to najlepszy z możliwych kandydatów, jeśli brać pod uwagę kandydaturę spośród polityków Platformy. Pokoleniowo, wizerunkowo, energią, europejskim sznytem, językami i tym, co najważniejsze – osobowością.

Decyzję Grzegorza Schetyny doceniam. Trzaskowski nie wygląda, jakby był z jego bajki. To postać realna. O własnej, interesującej drodze. Z własnym backgroundem. Stać go na samodzielność. I, na ile w polskim modelu partyjności można być samodzielnym, on samodzielny jest.

Będę na niego głosował tak jak dwukrotnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nie tylko dlatego, że w sytuacji śmiertelnego zagrożenia dla Polski należy zachować się odpowiedzialnie. Będę na niego głosował z uwagi na jego osobiste przymioty.

Uważam jednak, że znów, jak od wielu lat, Platforma albo nie rozumie powagi sytuacji, albo rozumiejąc, nie potrafi wyzwolić się z mentalnych ograniczeń jej liderów. Mimo 2015 roku i tego, co po nim nastąpiło, liderzy Platformy zachowują się, jakbyśmy mieli do czynienia z całkiem normalną zmianą w ramach demokracji i praworządności.

Liderzy Platformy i Nowoczesnej zademonstrowali, że nie stać ich na więcej niż zawiązanie sztamy dwóch nierównoważnych odłamów jednej politycznej koncepcji. Najpierw nie wiedzieć czemu się podzielili, potem młodszy przelicytował, dzisiaj robią wielkie halo ze sprawy, w której jeśliby postąpili inaczej, obaj skompromitowaliby się w oczach wyborców. Idzie na dodatek o zachodzącą raczej koncepcję niż o wschodzącą.

Jest też, szczególnie w przypadku wyborów warszawskich, perspektywa wyborczych lat 2019 i 2020. Wybory parlamentarne i prezydenckie. W okolicznościach konstytucyjnego zamachu stanu rozdzielanie tych spraw jest po prostu niemądre.

No i okoliczności decyzji, kiedy to zadecydowano najpierw w sprawie Warszawy, pozostawiając decyzje w sprawie wielkich miast na później. Idzie jednak przecież o dwie partie, dwa odrębne podmioty, które zmierzają do jakiejś koalicji, ale nie do zjednoczenia.

Mają więc rozbieżne interesy. W tej sytuacji decyzja dotycząca Warszawy bez wiążących uzgodnień wobec innych miast nosi w sobie zarzewie konfliktu, który i to ograniczone porozumienie może wysadzić w powietrze. W stolicy notowania Rabieja są dziesięciokrotnie niższe niż Trzaskowskiego. Nie miał szansy. Jego udział w grze to koło ratunkowe rzucone Nowoczesnej. Nie zwiększa szansy Trzaskowskiego. Syci, szczęśliwi swym życiowym sukcesem, bawiący się polityką hipsterzy nie pomogą Trzaskowskiemu odkleić się od wizerunku Platformy, której część potencjalnych wyborców ma serdecznie dość.

Z niepokojem oczekuję faktury, jaką lider Nowoczesnej zechce wystawić w innych miastach. Dał już popis swej politycznej odpowiedzialności i wyczucia w Poznaniu. Mieście w pewnym stopniu symbolicznym z uwagi na osobę obecnego prezydenta, który buduje wizerunek miasta i Polaków najzupełniej przeciwstawny temu, co mieliśmy nieszczęście widzieć 11 listopada w Warszawie. A przecież wybory parlamentarne rozstrzygać się będą (jeśli w ogóle będą to wybory) w mniejszych ośrodkach, gdzie nie ma ani szczególnego zadowolenia, ani perspektyw.

Oczekiwałem, że Platforma, w opozycji czynnik dominujący, przedstawi jakiś plan konsolidacji dla wyborczego zwycięstwa nie tylko w 2018 roku, ale i w kolejnych dwóch wyborczych latach. W Warszawie symbolicznym otwarciem na cały obóz demokracji mogłaby być kandydatura Marka Borowskiego. PO nie szukała głębiej niż w każdych normalnych wyborach.

Kwestia reprywatyzacji zdominuje kampanię. Nie przesądzając winy w kategoriach karnych, Platforma przez bite pięć lat miała władzę w warszawskim ratuszu, w parlamencie i w pałacu prezydenckim. Dość, by te horrendalne praktyki i działania jawnie przestępcze zatrzymać.

Dzisiaj partia wypychająca Polskę z cywilizacji Zachodu może robić swoje także z powodu braku wyobraźni przywódców opozycji, ich małych interesików i wielkich osobistych ambicji. Postawa wobec wyborów prezydenta Warszawy mogłaby być początkiem rzeczywistej odnowy polskiej polityki. Nawet w przypadku sukcesu, bardzo istotnego także dla tego wielkiego celu, takiej perspektywy nie widzę.

Doceniam walory pana Trzaskowskiego, widzę wyniki sondaży, cieszą mnie one, ale prawdziwa kampania przed nami. Radzę nie zachłystywać się dzisiejszą przewagą. Tym bardziej że nie wiadomo, czy konkurentem będzie pan Jaki, pan Karczewski, czy jednak ktoś poważniejszy. Trzaskowski potrzebuje rozszerzenia kręgu swoich wyborców. Ten, kto miał zagłosować na Rabieja, zagłosuje i na Trzaskowskiego. To są prawie te same głosy. Rozszerzenie powinno iść do ludzi, do obywateli, którzy od polityki oczekują nie tylko profesjonalnego podejścia do zarządzania miastem (Trzaskowski gwarantuje to, jak żadna z obecnych dzisiaj na warszawskiej giełdzie osób), ale i niezrównanie większej wrażliwości na kwestie społeczne. Przypominam, że tu wybory wygrał Lech Kaczyński, a w ostatnich wyborach parlamentarnych różnica głosów oddanych w Warszawie na Platformę i na PiS to setne procenta.

Nie warto przypominać prognozy sprzed wyborów prezydenckich o staruszce w ciąży przejechanej na pasach przez ich faworyta.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop