Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

5.12.2017
wtorek

Premier Szydło ćwierka

5 grudnia 2017, wtorek,

„Bez względu na wszystko najważniejsza jest Polska. Dbająca o rodzinę i wartości, bezpieczna. Wyrosła na fundamencie chrześcijańskim, tolerancyjna i otwarta. Nowoczesna i ambitna. To mój kraj. Przykład dla Europy i świata. Tacy jesteśmy Polacy”.

Kiedy u schyłku PRL, ale jeszcze przed „Solidarnością”, w okolicach 1977 roku, rozwijaliśmy akcję wykładową „Uniwersytetu Latającego”, przyświecała nam myśl, że o przyszłości decydować będzie też to, jak młodzi ludzie są przygotowani do samodzielnego myślenia, do rzeczywistego dokonywania wyborów, do życia wedle siebie, własnej filozofii życia. Czy mają wiedzę i umiejętności samodzielnego myślenia. Świadomi byliśmy spustoszeń zideologizowanej szkoły, cenzury w telewizji, radiu i wydawnictwach. Owszem, była rozgłośnia polska RWE, inne zachodnie stacje nadające w języku polskim, była sztuka, zwłaszcza odważnie przedzierający się przez polityczne zasieki film (też dzięki człowiekowi o wielkiej zasłudze, ówczesnemu ministrowi kultury Józefowi Tejchmie), był Kościół (zwłaszcza duszpasterstwo akademickie), ale my uważaliśmy, że nic nie zastąpi żywego słowa, spotkania młodych, wymiany ocen, interpretacji, sporu. Ta działalność rozwijana w największych ośrodkach akademickich w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku, Łodzi miała też zmuszać uniwersytety do większej otwartości. Chodziło nam o to, by utrudnić władzy manipulowanie nieprzygotowanymi na to ludźmi. Nie marzyliśmy, że to pokolenie będzie miało szczęście życia w prawdzie, bez cenzury, w przestrzeni wolności.

Ciesząc się już z wolności, po 1989 roku, kłóciliśmy się o politykę, o historię, ale jeszcze dwa lata temu do głowy mi nie przychodziło, że Polska powoła instytucję, której głównym politycznym przesłaniem będzie szerzenie KŁAMSTWA. Mam na myśli IPN.

Na naszych oczach także szkoła, zwłaszcza zaś historia i język polski, wikłana jest w nauczanie ze względu na interes i ideowy wybór partii, dla której nacjonalizm jest nadzieją, a nie zagrożeniem. Brak wiedzy obywatelskiej nadzieją, a nie przeszkodą. Niesamodzielność myślenia ludzi –
wartością, a nie zadaniem. Mam na myśli PiS.

Telewizja i radio publiczne są tubą propagandy sterowanej przez ośrodek władzy. I narzędziem eliminacji tego, co nie w kanonie władzy.

Spodziewam się, w całkiem niedługim czasie, uruchomienia mechanizmów glajszachtowania mediów prywatnych.

Czytam rano cytowany na początku tweet pani premier Szydło. Pomijam pierwsze zdanie i ciężar myśli w nim zawartej. Chociaż świerzbią mnie palce, by wystukać ewentualne linki, kierujące myśl autorki na takie słowa jak obywatel, tolerancja, otwartość, wspomniany przez nią chrześcijański fundament Polski. Albo np. linki kierujące jej myśl na ewangelickie i katolickie organizacje niemieckie walczące przeciwko nie tylko władzy, ale i państwu w imię najwyższej wartości, jaką jest człowiek.

O jakie wartości Polska dziś szczególnie dba? Gdzie to bezpieczeństwo? Tolerancja? Otwartość?

Czy dbałością o bezpieczeństwo jest wypychanie nas z pozycji kraju ściśle współpracującego, związanego szeregiem szczegółowych polityk z największymi narodami Europy? Utrata pozycji w Unii Europejskiej? Rozbrajanie armii? Czystki kadrowe w wojsku i w dyplomacji? Czy zwiększy poczucie bezpieczeństwa obywateli podporządkowanie sądów partii rządzącej i jej kierownictwu? Jak wytłumaczyć rosnącą lawinowo przestępczość związaną z agresją fizyczną i z nienawiścią rasową? Czy rozbujanie nastrojów wrogości do ewentualnych uchodźców z Syrii nazwać można otwartością? Naprawdę jesteśmy wciąż przykładem dla Europy i świata?

Jesteśmy, jacy jesteśmy. Są pośród nas ludzie tacy jak biskup Mering czy Dydycz. I tacy jak ksiądz Boniecki czy arcybiskup Nossol. Jest Międlar i jest Biedroń. Jest partia PiS i jest partia Razem. Jesteśmy różni. Mnie osobiście na przykład daleko bliżej do Guya Verhofstadta niż do Zbigniewa Ziobry. Z uwagi na wszystkie godne uwzględnienia kryteria. Wolałbym, iżby pani premier nie umieszczała mnie w kategorii „tacy jesteśmy Polacy”.

Ani z Międlarem, ani Rydzykiem, ani Ziobrą, ani Macierewiczem. I by nie mieszała wiedzy i niewiedzy, informacji i propagandy, mądrości i głupoty. Strasznie to żenujące. Rekord obłudy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop