Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego Emerytowany demokrata - Blog Andrzeja Celińskiego

6.12.2017
środa

Czego się boi Macierewicz?

6 grudnia 2017, środa,

Smoleńsk, 10 kwietnia 2010 roku. Komentarze są nieprzychylne: taki odważny w gębie, a tu, po szybkim posiłku, ucieka do Warszawy.

Może się spieszył?

Nie ma w Polsce funkcji wiceprezydenta. Opróżniony urząd obejmuje marszałek Sejmu. W tym przypadku były minister obrony narodowej. Jeśli ma się coś w pamięci, co za wszelką cenę trzeba chronić przed innymi, czego ślad może być w zasobach najściślej chronionych, to naprawdę trzeba się spieszyć. Nie wiem, czy to jednostkowe doświadczenie. Każdy, kto się interesuje, wie, że PiS w tamtych kwietniowych dniach był szczególnie aktywny tam, gdzie były „wrażliwe” dane. Ta nadaktywność najpierw zdradza stan umysłów. I to wydaje mi się zasadnicze. W przypadku Macierewicza, ze względu na inne zdarzenia z jego udziałem (niektóre z nich sięgają pierwszej, prawdziwej „Solidarności”), przyjmuję jako bardziej prawdopodobną hipotezę, że on wie, jak bardzo musi się bać. Wiem, spiskowe teorie. Tyle że ja, aż poza granice zdrowego rozsądku, przed nimi się chroniłem. Jeśli nasz polski świat dzielić (a on jest tak podzielony) na MY i ONI, to ONI nigdy nie mieli takich wątpliwości.

Wie coś na ten temat Roman Giertych, którego współczesną postawę cenię. Giertych, Macierewicz, Wassermann. Grali w komisji „orlenowskiej” paskudną grę. Może Wassermann nie do końca świadomie. Nie chodziło im o Orlen, rynek odnaftowych produktów, uczciwość. I nie tylko o władzę. Giertych, o czym świadczy ukrywane przed komisją tajne spotkanie na Jasnej Górze z Janem Kulczykiem (postacią dla tych trzech kluczową spośród „winnych”), z pewnością świadomie. Macierewicz może nie kumał wszystkiego, ale to bez znaczenia. Dla niego liczył się szczyt, na którym mógłby stanąć niezależnie od prawdy i interesu polskiej nafty. Pospołu pozbawili Orlen, jedną z dwóch realnych możliwości zbudowania ponadnarodowego koncernu z Polską jako czynnikiem wiodącym, tej szansy. Polityczka stanęła nad polskim interesem. Giertych zrewidował (nie w słowie, ale w czynie) swoją postawę. Macierewicz brnie. Po trupie Polski do wielkości. Której nie osiągnie. Nikt po trupie Polski wielkości w Polsce nie osiągnie.

Niezręcznie mi to pisać. Ja to wszystko wykrzyczałem Tuskowi w twarz, w Sejmie. Jeszcze w pierwszej jego kadencji. Że ta ich polityka prowadzi bez alternatywy do rządów PiS. Fałszywe podziały. Zadufanie. Brak elementarnej wiedzy o Polsce. O społecznej Polsce. Ignorowali Reymonta, Wyspiańskiego, w dalszej kolejności ignorowali też Norwida, Zapolską (nomen omen). Karmili się, jak w niewoli, mitami. „Cała Polska jak jeden mąż…” i temu podobne bzdury. Tymczasem Polska jest wciąż dla Europy krajem misyjnym. Społeczeństwo i państwo. Nie zrozumiemy tego, klaso polityczna, za sto lat mówić będą: mieliście szansę.

Macierewicz zawsze chciał być wysoko. Najwyżej. W KOR miał szansę być obok Jacka. Ale to mu nie wystarczało. Założyciel. Ważniejsze od celu. Ale jak być ponad? Siłą woli? Taktycznie milczał. Do czasu. Przestał milczeć, wywołał żenujący konflikt, „Głos” był jądrem tego konfliktu – przegrał. W „Solidarności” był nikim. Bardzo chciał. Rozpychał się. Nie udało się. Choć tuż przed stanem wojennym szła koniunktura. Nie doszła.

Ja powiem: na szczęście, że w „Solidarności” był nikim. Jak wielu mu podobnych. Nazwiska? Proszę: Słowik, Rulewski (wtedy), Rozpłochowski, Jurczyk, Wądołowski, Kosmowski. O Kołodzieju nie wspominam. To facet, wiceprzewodniczący związku, który wybiegał 3 października 1980 roku na dach hotelu śledzić ruchy rosyjskich okrętów w zatoce. Których nie było.

Macierewicz cierpiał. Wciąż gra tamtą grę. 40 lat później. Fenomen.

Wiesław Chrzanowski, marszałek Sejmu. Lech Wałęsa, prezydent. Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych. Rosja! Smuci się czy cieszy? To było 25 lat temu! Dziś Macierewicz jest wiceprezesem PiS i ministrem obrony narodowej. Co myśleć o państwie sprzed PiS, które go nie rozliczyło?

A tu Berczyński (szukajcie w internecie). Gdyby taki był w SLD, rozwaliliby państwo, by jego rozwalić. Hel. To o Smoleńsku. Bomba termojakaśtam. Szaleństwo. Polska to łyka jak złote ostrygi. Co jest warta, jeśli tak łyka? Co Polska dla świata jest warta, jeśli gówno Macierewicza ma za złoto Midasa?

WSI. Ilu on zabił? Kto z Polakami będzie współpracował?

Wciąż jest MINISTREM OBRONY NARODOWEJ.

Caracale. Mistrale za 1 dolara dla Rosji. Mielec i Świdnik. Generałowie. Miliony odszkodowań. Brak przetargów. Ile więcej?

I teraz ten generał. Który wie. I milczy, bo wojsko milczy, jak idzie o politykę. I powinno milczeć. Sponiewierany. Żołnierze patrzą. Widzą. Misiewicz jest OK. Różański ch…j. W politycznym sensie słowa.

Czego się boi Macierewicz, że tworzy tę sytuację? Jak bardzo się boi, że wysyła żandarmów do generała? Co oni myślą o Polsce? Czym jest Polska?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop